Na oczach wszystkich (okładka  miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Sprzedaje empik.com : 25,63 zł

25,63 zł 44,99 zł (-43%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Nie było w ostatnich latach głośniejszej historii.

Mariusz, nazwany przez media „polskim Fritzlem”, przez dwa lata więził żonę w piwnicy. Gdy sprawa wyszła na jaw, okazało się, że prokuratura maltretowanej kobiecie – oraz jej córce – trzykrotnie nie uwierzyła. 

Katarzyna Włodkowska, autorka głośnego reportażu prasowego Dom zły, kilka lat pracowała nad książką, w której stara się odpowiedzieć na kluczowe pytanie – czy rodzina i sąsiedzi wiedzieli? "Na oczach wszystkich" to świetnie udokumentowany reportaż, oparty na dowodach, relacjach, rozmowach z prokuratorami, policjantami, psychologami i osobami z najbliższego otoczenia sprawcy. To opowieść o tym, jak się rodzi zło, próba dotarcia do źródeł znieczulicy instytucji zobowiązanych do reagowania, portret lokalnej społeczności. Włodkowska pokazuje też, jak trauma wpływa na życie, i podejmuje się rekonstrukcji przełomowych momentów śledztwa wszczętego po publikacji jej reportażu. Śledztwa, w którym decydująca okazała się psychologia zapachu i pamięci.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1320029951
Tytuł: Na oczach wszystkich
Autor: Katarzyna Włodkowska
Wydawnictwo: Wielka Litera
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 328
Numer wydania: I
Data premiery: 2022-09-28
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 200 x 25 x 136
Indeks: 42874614
średnia 4,9
5
47
4
4
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
41 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
12-11-2022 o godz 21:45 przez: aleksandra zzz | Zweryfikowany zakup
Dokładnie opisana znieczulica ludzi na krzywdę innych. Warto przeczytać dla świadomości, do czego zdolny jest człowiek beż empatii, psychopata. Książkę przeczytałam w ciągu 3 dni, wciąga...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-11-2022 o godz 15:16 przez: Ewelina | Zweryfikowany zakup
po 60 stronach trzyma w napięciu
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-09-2022 o godz 18:23 przez: DziwakLiteracki
Przed ślubem pił trochę. Ale nie dużo; zresztą kto wtedy nie pił? Takie czasy. Nadrabiał za to czymś innym. Dzisiaj - można śmiało powiedzieć - urokiem osobistym. Był miły, uprzejmy, szarmancki, czarujący. Zalecał się wzorowo; przynosił kwiaty, komplementował, dbał, opiekował, więc czuła się przy nim bezpiecznie. I pewnie. Pierwsze otrzeźwienie przyszło szybko, zaraz po skromnej ceremonii zaślubin. Zaczęło się od bicia i ubliżania, później przyszedł czas na poniżanie, a potem na prawdziwe piekło, o jakim nawet nie śniła. Zamykał ją w piwnicy. Na całe dnie i noce. Gdy spróbowała ucieczki, uwiązał. Jedzenie przynosił raz dziennie, chleb z wodą, w blaszanej misce. Kazał jeść tak, jak psy jedzą. Odwiedzał ją głównie w jednym celu. Czasem sam, czasem do spółki z innymi. Jeśli do spółki, to pobierał opłatę – dwadzieścia złotych. **** Nikt nic nie wiedział, nikt nie słyszał, nikt nie widział. Drzwi zamknięte na głucho. Ani rodzina, ani sąsiedzi rozmawiać nie chcą. Mówią, że tak prościej, znaczy – że nie wtrącać się. Tu na Kaszubach nie wolno, zwyczaj nakazuje powściągliwość. Hermetyczna społeczność, spowinowacona i skoligacona, milczy solidarnie. Nawet, kiedy komuś dzieje się krzywda, bo ‘co w rodzinie, to w rodzinie’. Nie gada się, żeby i ludzie dookoła głupot nie gadali. **** 28 grudnia 2010 roku Ewa ucieka od przemocowego męża. Z domu zabiera jedynie dzieci i kilka drobiazgów, sama wybiega tak jak stała – w cienkich pantoflach i lichym ubraniu. Schronienie znajduje u matki. Jeszcze tego samego dnia jedzie do szpitala na obdukcję. Potem komenda; musi złożyć zawiadomienie o przestępstwie, jednak jest tak roztrzęsiona, że ledwie składa zdania. Rozpoczyna się dochodzenie, podczas którego na jaw wychodzą kolejne przerażające fakty, w tym – molestowanie dzieci. Po kilku tygodniach, sprawę uznaje się za umorzoną. Powód? Brak wiarygodnych zeznań i poważnie obciążających dowodów. **** Katarzyna Włodkowska przypadek ,,polskiego Fritzla’’ określa mianem jednej z ‘najbardziej czarnych i złożonych historii ostatnich lat’. Ma rację. Na przestrzeni bieżących wydarzeń, chyba żadna inna sprawa nie wywołała tak mocnego poruszenia, jak ta; nie tylko ze względu na bezmiar okrucieństwa, którego doświadczyła rodzina Mariusza Sz., ale także przez porażającą znieczulicę instytucji społecznych. ,,Na oczach wszystkich’’ to zapis dziennikarskiego śledztwa trwającego prawie cztery lata. Śledztwa trudnego, skomplikowanego, niekiedy wręcz niemożliwego i obciążającego, a mimo to prowadzonego z niesamowitą determinacją. Wnikliwe, rzetelne, pozbawione zbędnej warstwy moralizatorskiej, za to otwierające przestrzeń do szerokiej dyskusji publicznej, głębokiej analizy przykładów napaści, działań prokuratury oraz wydolności organów ścigania - stanowi dowód istnienia wyjątkowej odwagi i niezłomności cechującej pracę prawdziwego reportera. Włodkowskiej towarzyszy spory zapas nieustępliwości, niezbędny do uzyskania właściwych informacji. Z uporem zapalonego badacza, podąża tropem zbrodni, nie bojąc się wcale jej ‘brzydkiego’ rozkładu na czynniki pierwsze, przeciwnie. Przed czytelnikiem roztacza cały wachlarz złożoności występujących w przypadkach przemocy rodzinnej. Wychodzi jej to szczególnie udanie, ponieważ charakterystyka - tak szczegółowo rozpisana - jest wspaniałym studium ogółu, które poparte naukowymi badaniami, pracami, statystykami, pozwala odbiorcy na przyswojenie nieoczywistości oraz zrozumienie omawianego tematu. Autorka kreśli zróżnicowane tło historyczno – kulturowe, pochyla się nad dziejami regionu, sięga do przeszłości, rozpatruje aspekty rzutujące na aktualną dynamikę zbiorowości kaszubskiej; stara się wniknąć w jej mentalność i podejmuje próbę analizy konkretnych wzorców, zachowań, schematów, by te naświetlić w odpowiednim kontekście. Wiejską społeczność stawia zaś w kontrze wobec instytucji sprawujących władzę egzekwowania prawa.   Działanie wszelkich grup pomocowych Włodkowska również drobiazgowo opisuje, nie siląc się na jakiekolwiek akty współczucia czy zrozumienia. Z jej opisów wyłania się obraz państwa bezprawia; państwa, w którym osobie dotkliwie skrzywdzonej odmawia się uzyskania sprawiedliwości; państwa, w którym poddaje się wątpliwościom zeznania kobiety zdiagnozowanej jako straumatyzowaną i okaleczoną psychicznie; w którym sprawcę się uniewinnia i pozwala mu pędzić beztroski żywot. Sporo Katarzyna Włodkowska pisze o tuszowaniu niedopatrzeń, o nieprawidłowościach, zaniedbaniach i niedociągnięciach; o zimnej, urzędniczej ignorancji, braku szybkich reakcji, zasobów, podstawowej wiedzy. Można śmiało powiedzieć, że jest to historia nie tyle samego zła, skrzętnie ukrytego w domowym zaciszu, co po prostu pospolitego bezczłowieczeństwa. Opowieść porażająca tym bardziej, o ile mocniej myślimy o sobie jako o populacji postępowej, z wysoko rozwiniętą moralnością i empatią. Przykład  pokazujący, jak wiele do bycia człowiekiem nam brakuje, skoro na tragedie - rozgrywające się na naszym podwórku jesteśmy ślepi.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
06-10-2022 o godz 21:29 przez: Dorja
Chyba najlepszy reportaż, jaki dotąd czytałam - trzyma w napięciu jak wysokiej klasy thriller, a jednocześnie daje szerokie, kompleksowe tło problemu. Tematyka nie jest lekka, ale autorka z podziwu godną łatwością łączy kolejne wątki i obrazy tak, żeby czytelnik miał czas na oddech. A z rozdziału na rozdział historia odkrywa nowe wątki, nowe warstwy. Gorąco polecam i mam nadzieję, że "Na oczach wszystkich" przeczytają wszycy, bo tylko nagłaśniając temat przemocy i rozglądając się wokół siebie z uwagą, możemy zmienić przyszłość.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
26-10-2022 o godz 17:37 przez: Aleksandra
"Na oczach wszystkich" to reportaż Katarzyny Włodkowskiej, który przybliża jedną z głośniejszych spraw w Polsce dotyczącą maltretowania i więzienia kobiety. Żony. Matki. Córki. Wnuczki. Koleżanki. Znajomej. Sąsiadki. Więziona przez męża w piwnicy, maltretowana, głodzona, bita, gwałcona. Czy można bardziej upodlić, zniszczyć człowieka? Na oczach dzieci? Nie potrafię wyobrazić sobie ogromu bólu, strachu, niesprawiedliwości, który dotknął tę kobietę i jej potomstwo. Takie historie zawsze skłaniają do zadawania pytań. Czy człowiek rodzi się zły? Skąd się bierze bestialska osobowość człowieka? I co najgorsze, dlaczego dzieje się to dzięki osobie, którą kochamy? Która powinna zapewnić poczucie bezpieczeństwa, ciepła, szczęścia. Ale jeszcze najgorsze jest to, gdy osoby trzecie wiedzą o tych okrutnych zdarzeniach i nie reagują. Nie chcą. Nie mogą. Nie potrafią. Albo sami w nich uczestniczą... Katarzyna Włodkowska długo pisała ten reportaż, dzięki czemu zebrała ogrom materiału dotyczącego "polskiego Fritzla". Dotarła do wielu źródeł, rozmawiała z rodziną winnego. Nie owija w bawełnę pisząc, ile osób spartaczyło tę sprawę. Jak zeznania pokrzywdzonej kobiety, jej dzieci są nic niewarte. Naprawdę?! Jak w takim razie inni ludzie, skrzywdzeni, mają mieć zaufanie do służb, które powinny bronić obywatela? Reportaż ten pokazuje ciemne strony próby szukania pomocy. Znieczulicy, która panuje wśród prokuratorów, asesorów, kuratorów, ale i społeczeństwa, które nawet nie wie, że przymyka oko na zwyrodnialca, na krzywdę niewinnego człowieka. Nadal buzuje we mnie wiele negatywnych emocji, które chcą się wylać i krzyczeć w niebogłosy. Potrząsnąć ludźmi "u góry", by brali swoich obywateli na poważnie. To, że przemoc jest "od zawsze" nie znaczy, że można na nią przyzwalać, nawet w zaciszu domu. "Na oczach wszystkich" to emocjonalny ładunek jądrowy, który spustoszy Wasz wewnętrzny spokój. Będziecie źli, rozgoryczeni. I to prawidłowe odebranie tejże lektury. Katarzyna Włodkowska szukała odpowiedzi, skąd bierze się to zło. Tę książkę oparła na wielu rozmowach, dowodach, do których miała dostęp i jest to duże przedsięwzięcie. Jestem pełna podziwu, że doszło do wydania książki po tym, co Autorka przeżyła. Nie mówię tu o jakichś szczególnych zdarzeniach, choć spotkanie, czy rozmowa z osobami winnymi, czy ich bliskimi, mocno oddziałuje na człowieka, mimo wszystko. Jedyne co mi nie zagrało, to historia Kaszub i szukania w niej pewnych wyjaśnień dotyczących sprawy. Może nie do końca połączyłam kropki, o co w tym chodzi, ale wyrywało mnie to trochę z kontekstu książki. Mam na ten temat różne przemyślenia, jednak za wiele ich, by się tu rozpisywać. Szczerze Wam polecam ten reportaż, choć będzie to dla Was bardzo trudna droga do przejścia. Jednak warto, mimo tego bólu. I reagujcie na krzywdy innych. Na najcichszy krzyk o pomoc.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-10-2022 o godz 21:42 przez: Gosias
"Na oczach wszystkich" to wstrząsający reportaż obok którego nie można przejść obojętnie. Nie jest to jednak książka, po którą mogą sięgnąć wszyscy. Okrucieństwo, które jest w niej opisane wstrząsa człowiekiem, aż trudno uwierzyć, że człowiek może w taki sposób traktować drugiego całowieka. Ewa, to kobieta, która dosłownie przeżyła piekło na ziemi! Wyszła za mąż za mężczyznę, który jej życie zmienił w piekło, a ją pozbawił wiary w siebie, własną wartość i w ludzi. Kobieta, która zniosła tak wiele, a jej jedyną winą było to, że zawierzyła mężczyżnie. Oddała mu swoje serce, wierzyła, że razem stworzą szczęśliwą, kochającą się rodzinę, jakich wiele na świecie. Jednak z dniem ślubu jej życie zamieniło się w piekło. Ewa wyszła za mąż za Mariusz i razem zamieszkali w wiosce na Kaszubach. To właśnie tam rozegrał się prawdziwy dramat kobiety. Mężczyzna swoją żonę przez dwa lata więził w piwnicy, gdzie "jadła jak pies", "załatwiała się, gdzie popadnie", a na dodatek była wielokrotnie gwałcona przez męża i jego kolegó, którzy płacili Mariuszowi za seks z jego żoną. Była kompletnie pozbawiona kontaktu ze swoimi bliskimi, gdyż musieli się oni z kążdą wizytą zapowiadać, inaczej słyszeli, że Ewy nie ma w domu. Kobieta urodziła dwie córki, które patrzyły na okrucieństo ojca i same były przez niego wykorzystywane seksualnie. To okrucieństwa, których nie da się zrozumieć, ciężko w ogóle sobie wyobrazić, że coś tak okrutnego mogło naprawdę się dziać. Pani Katarzyna Włodkowska swój reportaż, mimo bardzo ciężkiej tematyki ujęła go w bardzo prosty sposób, brniemy przez niego z wielkim zainteresowaniem, ale również zszokowaniem. Aby przeczytać całość trzeba wykazać się ogromną odpornośćią psychiczną. Najgorsze w całej historii jest to, że wydarzyła się naprawdę oraz to, że kobieta wraz z córkami poszukiwała pomocy w wymiarze sprawidliwości, ale niestety jej nie otrzyłamła. Mimo trzykrotnego zgłaszania sprawy, Mariuszowi nie udowodniono winy i dopiero znalezienie pamiętnika dziewięcioletniej dziewczynki, która opisała całe okrucieństwo, w sposób, w który je zapamiętała, uświadomiło wszystkim wokoło, co tak naprawdę się dzieje. Pani Katarzyna podkreśla również Norweskie prawo, które zwraca znaczną uwagę na stosowanie przemocy wobec dzieci, czego zdecydowanie brakuje w naszym kraju. Jest to okrutne, ale jakże prawdziwe. Wielokrotnie zdarzają się przypadki wykorzystywania dzieci, czy znęcania się nad nimi, czego nikt wokoło nie dostrzega. Reportaż inny niż wszystkie. Okrutny, przepełniony bólem, smutkiem i łazami. Ale dzięki tej historii wiemy, że warto zawalczyć o siebie i swoich bliskich, bo jednak sprawiedliwość istnieje i prędzej, czy później wszystkich dosięgnie. Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy tylko przebrną przez tyle okrucieństwa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-11-2022 o godz 19:37 przez: Ilona Wolińska
Mariusz, nazwany przez media „polskim Fritzlem”, przez dwa lata więził żonę w piwnicy. Gdy sprawa wyszła na jaw, okazało się, że prokuratura maltretowanej kobiecie – oraz jej córce – trzykrotnie nie uwierzyła. Katarzyna Włodkowska w swoim najnowszym reportażu przybliża nam jedną z najgłośniejszych i najbardziej przerażających spraw w Polsce dotyczącą maltretowania kobiet. Ewa przez dwa lata była poniżana, maltretowana, gwałcona i więziona przez własnego męża. W końcu zdobyła się na odwagę, by o tym opowiedzieć, jednak po trzech próbach zgłoszenia wydarzeń, jakie miały miejsce w jej domu, prokuratura za każdym razem jej nie wierzyła. Rozpoczynając lekturę wiedziałam, że przebrnięcie przez kolejne strony tej książki nie będzie należało do łatwych. Historia Pani i Ewy, i jej córek przeraża, szokuje i sprawia, że czytelnik czuje złość i frustrację, nie tylko na społeczeństwo, które otaczało pokrzywdzoną, ale przede wszystkim na instytucje, które pomimo zgłoszeń, nie zrobiły nic. Dodatkowych emocji dostarczają nam pamiętniki pisane przez Alicję i Wiktorię, ich historia sprawia, że człowiek czuje się bezsilny na takie sytuacje i zadaje sobie pytanie, jakim trzeba być potworem, by w tak okrutny sposób zniszczyć dzieciństwo swoich córek. „Na oczach wszystkich” to bardzo drastyczny reportaż, zdecydowanie dla osób o mocnych nerwach. Czytając zadawałam sobie pytanie, jak to możliwe, że nikt tego nie widział, nikt nie zareagował. Autorka wykonała kawał dobrej roboty, przez 4 lata zbierała materiały do swojej książki, wnikliwie, przyglądając się tutejszej społeczności, przeprowadzając rozmowy, szukając odpowiedzi na nurtujące ją pytania. W dużej mierze skupiła się na społeczności, w której żyła rodzina pani Ewy, zagłębiła się również w przeszłości rodziców obojga małżonków, próbując znaleźć źródło problemów. To kolejny świetnie napisany reportaż oparty na dowodach, rozmowach z prokuratorami, policjantami, psychologami a także osobami z najbliższego otoczenia sprawcy. Z pewnością pozostanie na długo w mojej pamięci, bo zło jakiego doświadczyła Ewa wżyna się w nasz umysł tak mocno, że nie sposób o tym nie myśleć. „Na oczach wszystkich” to przerażająca i bardzo bolesna historia, jednak warto po nią sięgnąć, chociażby dla przestrogi, ale także, po to by, choć przez chwilę poczuć to, co czują ofiary przemocy domowej. Bo ból i upokorzenie, jakiego doświadczyła Ewa i jej córki, jest tak realny i namacalny, że czytając jej historię mamy wrażenie, jakbyśmy byli na jej miejscu. Dlatego też nie bądźmy obojętni, jeżeli choć w niewielkim stopniu podejrzewany, że komuś dzieje się krzywda- reagujmy. Być może komuś uratujemy życie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-11-2022 o godz 22:06 przez: papierowamagnoolia
Uwaga! Książka dla ludzi o mocnych nerwach! "Nie da się tej historii zmyślić, taką wyobraźnią dysponują może autorzy najbardziej krwawych horrorów ..." "Na oczach wszystkich. Historia przypadku polskiego Fritzla" Katarzyny Włodkowskiej to reportaż poświęcony dość głośnej historii z ostatnich lat, która wydarzyła się na Kaszubach. Mariusz - choć równie dobrze zamiast imienia można używać słowa POTWÓR - przez lata więził swoją żonę w piwnicy. Znęcał się nad nią, traktował jak psa. Zgotował jej i dwóm córkom piekło w obskurnych czterech ścianach. To był prawdziwy "Dom zły". Biedna rodzina, on przepijał pieniądze, warunki życia nie były ciekawe. Ewa (jej imię zostało zmienione na potrzeby książki) w pewnym momencie prosi o pomoc matkę i brata i udaje jej się uciec. Ale to nie koniec jej koszmaru. Gdy składa zeznania i wnosi sprawę do sądu okazuje się, że prokuratura nie wierzy kobiecie i umarza sprawę. I dzieje się tak aż trzy razy! Ewa z córkami muszą walczyć o sprawiedliwość, spokój i "prawo" do nowego życia. Katarzyna Włodkowska w swojej książce udokumentowała całą sprawę, dotarła do świadków, prokuratorów i policjantów. Zdobyła mnóstwo dowodów i cennych informacji. Przez cały czas miała kontakt z Ewą więc bardzo dobrze poznała jej historię. Na jej przykładzie pokazała z jakimi traumami zmaga się kobieta i jej dzieci. Autorka poświęciła też uwagę na społeczne, historyczne i psychologiczne aspekty, co daje nam dogłębny obraz otoczenia i problemów rodziny Mariusza. W "Na oczach wszystkich" pojawia się też sprawa pewnej rodziny zastępczej - również POTWORÓW, którzy znęcali się nad powierzonymi ich opiece dziećmi i dwójkę z nich zabili. Ten wątek jest istotny i zestawiony w kontekście tego, co spotkało Ewę pokazuje skalę polskiej patologii, wymiar zaniedbań służb, rażące błędy osób, instytucji, które powinny i mogły zareagować ale nic nie zrobiły. I choć reportaż Katarzyny Włodkowskiej jest świetnie napisany i dopracowany w stu procentach to czytanie o takich okropnościach nigdy nie jest łatwe. To interesująca tematyka ale bardzo bolesna, bezlitosna, szokująca. Poznawanie historii Ewy nie jest komfortowe, to intensywne przeżycie. Byłam przerażona tym, co ją spotkało. Czułam złość z powodu tego, jak wiele rzeczy zostało niezauważonych i zlekceważonych przez najbliższe otoczenie czy policję. Czułam obrzydzenie do potworów i czynów, jakich się dopuścili. Czułam niepokój, strach ... Tyle skrzywdzonych osób ... Nie mogę przestać myśleć o tej książce 😢.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-09-2022 o godz 20:40 przez: monweg
Niewielka wioska na Kaszubach. To tam, wśród ludzi, którzy się znali, bo tam wszyscy się znali rozegrał się dramat Ewy, bohaterki reportażu Katarzyny Włodkowskiej. Ewa była poddawana torturom przez swojego męża, którego prasa okrzyknęła polskim Fritzlem. Trwało to kilka lat, a zaczęło się tuż po ślubie. Kobieta była bita i zmuszana do uprawiania seksu. Żyła w absolutnej izolacji. Przez wiele miesięcy była skazana przez męża na pobyt w piwnicy, gdzie była głodzona i maltretowana. Niejednokrotnie zdarzało się, że była gwałcona przez zapraszanych przez niego kolegów. W ten sposób przeżyła prawie dwa lata. W międzyczasie przyszły na świat dwie córki Ewy. Dziewczynki przyglądały się temu, co ich matce robi ojciec. Zaklejał im usta taśmą żeby nie krzyczały oraz wykorzystywał je seksualnie. Ale nie to jest najgorsze. Najstraszniejsze jest to, że nikt nie uwierzył maltretowanej kobiecie. Ważniejsze były zeznania sąsiadów i rodziny, którzy zgodnie stwierdzili, że małżeństwo Ewy jest udane. Gdyby nie pamiętnik dziewięcioletniej córeczki Ewy, ta sprawa mogłaby nie mieć takiego zakończenia. Dziewczynka opisała w nim koszmar, jaki rozgrywał się w jej domu. Fragment pamiętnika dziewięciolatki: "Jestem Alicja. Ten zły tata Mirosław zamykał mamę w piwnicy. Mama tam piła i jadła jak pies. Kupę i siku robiła, gdzie popadnie, a ja uderzałam mamę pałką w głowę, tak jak tata kazał. My z tatą Mirosławem chcieliśmy zabić mamę, żeby była nowa mama". „Na oczach wszystkich” to wstrząsający reportaż. To również kawałek życia kobiety, która poddana została torturom przez człowieka, któremu zaufała. Nie sądzę, żeby ta publikacja zostawiła kogoś obojętnym na krzywdy ludzkie. Można w tym momencie napisać, że dobrze się stało iż taki materiał trafił się Włodkowskiej, a ona z kobiecą delikatnością i ogromnym wyczuciem opisała dramat Ewy i jej córek oraz znieczulicę wymiaru sprawiedliwości. Nie umiem i nie chcę odnieść się do tego, jakim trzeba być człowiekiem (jeśli w ogóle jest się człowiekiem robiąc takie rzeczy) żeby tak traktować drugiego człowieka. Tak go upodlić i zniewolić, doprowadzić żeby bał się własnego cienia. To okropne. Reportaż Katarzyny Włodkowskiej z pełnym przekonaniem polecam. Uważam, że powinien zostać przeczytany przez jak największą liczbę czytelników, bo warto, bo tak trzeba, żeby coś podobnego więcej się nigdzie nie przydarzyło. A jeśli – żebyśmy byli wyczuleni na najmniejsze odstępstwa czy anomalie. Musimy nauczyć się patrzeć i widzieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-10-2022 o godz 17:11 przez: książkowa.przestrzeń
Książka autorstwa Katarzyny Włodkowskiej należy do gatunku reportażu i już na samym wstępie mogę przyznać, że nie sięgam po nie zbyt często. Mogę pokusić się nawet o stwierdzenie, że nie sięgam w ogóle. Dlatego też w momencie otrzymania propozycji przeczytania i zrecenzowania tej książki do wydawnictwa Wielka Litera miałam chwilę zawahania. Nie żałuję jednak, że zdecydowałam się po nią sięgnąć, bo było warto, chociaż lektura tej książki do łatwych nie należy. W reportażu tym możemy spotkać głównie ból, cierpienie, znęcanie się psychiczne i fizyczne oraz znieczulicę społeczeństwa a nawet najbliższych osób. Książka ta z całą pewnością szokuje i sprawia, że czytelnik zadaje sobie pytanie, jak to wszystko jest możliwe i jak człowiek może wyrządzić taką krzywdę drugiemu człowiekowi, ale nie tylko. Historia Ewy i Mariusza uświadamia nam, że nigdy nie możemy być pewni, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami innych ludzi. Pomimo tego, że ktoś sprawia idealne wrażenie to tak naprawdę może być największym tyranem. Dodatkowo autorka pokazała, że wielu ludzi odcina się od takich sytuacji i absolutnie nie chce mieszać się do życia innych, chociaż są sytuacje, w których powinni zareagować. Bo czyż nie powinniśmy stanąć w obronie bitych i krzywdzonych żon, matek, dzieci, ale i mężów, ojców, którzy również mogą być ofiarami przemocy. Pani Katarzyna nakreśliła również nieudolność systemu i sposób, w jaki rozpatrywane są poszczególne sprawy, co również wpływa na wyobraźnię i na to, że uświadamiamy sobie, że nie tak powinno to wyglądać. Dodatkowym atutem książki jest również sięganie do korzeni historycznych Kaszub i przybliżanie psychologicznych aspektów społeczeństwa. Podsumowując przyznać muszę, że lektura tej książki wywarła na mnie ogromne wrażenie i pobudziła wyobraźnię. Nie była łatwa i ja osobiście nie mogłam przeczytać jej na raz, ponieważ były momenty, w których musiałam ją odłożyć i psychicznie dojść do siebie. Jednak z całą pewnością takie książki, reportaże i mówienie o tym, że takie sytuacje mają miejsce jest konieczne i potrzebna jest również reakcja i pomoc innych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-10-2022 o godz 10:22 przez: Lora82
Mało rzucająca się w oczy okładka (dla mnie piękna w swojej prostocie), książka jakich wiele na naszym rynku... tak moglibyście pomyśleć. A okazuje się, że w środku jest prawdziwa bomba! Historia, która rozrywa serce na milion kawałków i nie pozwala o sobie zapomnieć. Nigdy nie czytałam równie mocnego reportażu.      Ewa jest kobietą, która zakochała się, wyszła za mąż i urodziła dwie córki. Mieszkała w dużym domu, obok rodzina męża. Z zewnątrz wszystko pięknie, a tak naprawdę dramat, o którym wielu z Was nie śniło w najgorszych koszmarach. Mariusz zgotował żonie i córkom piekło na ziemi. A był taki niepozorny, uprzejmy... może i pił ale to przecież nic złego. Takie zdanie mieli o nim ludzie na wsi. Mariusz udawał przed wszystkimi dobrego człowieka, a z dobrocią nie miał nic wspólnego. Więził Ewę w piwnicy, bił, poniżał, głodził, gwałcił, zastraszał, pozwalał na to wszystko patrzeć córkom (trzyletniej i czteroletniej). Niestety molestował również dziewczynki. Nie ma słowa, które nazwie takiego człowieka. Potwór, psychopata, sadysta, to zbyt delikatne określenia.      W swoim reportażu Katarzyna Włodkowska pisze również o historii Kaszub, bo tam rozgrywał się dramat. Porusza także ważną kwestę zaniedbań ze strony policji, prokuratury i opieki społecznej. Jako przykład, że takich sytuacji w regionie było więcej, podaje śmierć dwójki małych dzieci, które zostały zamordowane w rodzinie zastępczej.      Dla mnie książka "Na oczach wszystkich" jest niesamowita. Bolesna, brutalna, niemieszcząca się w głowie opowieść o oprawcy i ofierze, której uwierzyła tylko najbliższa rodzina. Dopiero po latach od tragicznych wydarzeń kat został skazany.       Podczas czytania myślałam o tym, że w takich przypadkach, powinna być zastosowana kara śmierci... poprzedzona torturami. Musicie przeczytać ten reportaż! Tak! Będzie bolało, ale otworzycie oczy i zobaczycie jak trudno uciec od psychopaty i że po czymś takim trauma pozostaje do końca życia. Czytajcie! 10/10!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-10-2022 o godz 14:25 przez: LiniaDruku
Widzieli czy nie? Oni zaprzeczają, ale czy jest możliwie nie słyszeć krzyków żony i dzieci z domu obok. Czy jest możliwe nie widzieć wychudzonej i lękliwej kobiety, która boi się własnego cienia? To trudne, ale staram się nie oceniać, chociaż gdy dochodzi do tego cierpienie dzieci to osąd sam się nasuwa. Bohaterka książki i to w pełni znaczenia tego słowa, bo to bohaterski czyn, by wyrwać siebie i dzieci z tego piekła z początku wcale nie uzyskała pomocy. Gdyby nie jej rodzina to mogłoby się to źle skończyć, bo instytucje zobowiązane pomogać zawiodły w pierwszej potrzebie na całej lini. Słowo przeciwko słowu, a dzieci są za małe, by uwierzyć w ich zeznania. Tym bardziej, że nie mówią płynnie, ale tego, że jedna z dziewczynek dostaje histerii na widok taśmy klejącej, a druga dotyka w zabawie krocza swoich lalek to już nikt nie bierze jako wystarczające zeznanie. W tej sprawie na początku jest tyle prawnych zaniedbań, że aż nie do uwierzenia. Tragedia, która rozgrywała się w województwie pomorskim została rzetelnie spisana przez Katarzynę Włodkowską. Ta książka jest świetnym przykładem dobrego reportażu, który wśród tego okrucieństwa i ewidentnej winy nie ocenia, a sprawdza każdy najdrobniejszy fakt. Autorka dociera przez cztery lata do mnóstwa ludzi, którym daje się wypowiedzieć. Pogłębia reportaż o dane dotyczące rodziny męża i żony do dwóch pokoleń wstecz, a nawet zajmuje się ogólnie historią społeczeństwa Kaszubów czy psychologią pamięci, zapachu i leczenia traum. Jestem pod wrażeniem wykonania. Sama autorka przyznaje, że miała problem, by brnąć dalej w przerażającą opowieść Ewy, więc to już pokazuje jakim mocnym kalibrem jest ten reportaż. Książka ważna, ale jak nie jesteście gotowi na czytanie katorgi, którą przeżyła Ewa zamykana w piwnicy i jej dzieci, które musiały w tym uczestniczyć to teraz odpuście i wróćcie, gdy poczujecie, że będziecie się w stanie z nią zmierzyć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-11-2022 o godz 17:55 przez: Klaudia
,,Na oczach wszystkich” ,,Mariusz, nazwany przez media „polskim Fritzlem”, przez dwa lata więził żonę w piwnicy. Gdy sprawa wyszła na jaw, okazało się, że prokuratura maltretowanej kobiecie – oraz jej córce – trzykrotnie nie uwierzyła.” Ten cytat z opisu sprawił, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Po przeczytaniu tego nie dowierzałam, że prokuratura im nie uwierzyła. W książce jest bardzo dużo opisanych sytuacji, które sprawiły, że musiałam na chwile odłożyć książkę. Mężczyzna, który [email protected]ł córki. Żonę doprowadził do takiego staniu, że w pewnym momencie nie umiała korzystać z widelca przy kolacji i jadła z miski na ziemi. To jest przerażajace, a było tego o wiele więcej. Przerażajace, że ta historia jest prawdziwa. Widać, że autorka włożyła wiele pracy w napisanie tego reportażu. Wszystko dla mnie było bardzo dopracowane. Każda rozmowa, wydarzenia, kiedy co się działo. Autorka miała kontakt z Ewą przez co bardzo dobrze poznała jej historie. Wszystko to sprawia, że książka jest bardzo rzetelna. Temat który jest tutaj poruszany jest ciekawy, ale bardzo trudny i wstrząsający. Opisy Ewy co się działo, urywki z zeszytów Alicji i Wiktorii były druzgoczące. Autorka opisała też dosyć sporą ilość pobocznych wątków. To sprawiło, że czasami nie byłam aż tak zaangażowania w lekturę. Niektóre poboczne wątki były ciekawsze, niektóre trochę mniej. Wątki historyczne niezbyt mnie interesowały, jednak mimo to uważam, że dobrze dopełniały lekturę. Jeśli czujecie się na siłach to polecam przeczytać, ponieważ książka jest ważna. Pokazuje, aby nie odwracać oczy, kiedy drugiej osobie dzieje się krzywda i aby reagować. Czytanie książki nie należy do najłatwiejszych przez temat jaki porusza. Ja często czytałam kilkanaście stron i musiałam ją odłożyć na kilka godzin. Jednak i tak uważam, że warto tę książkę przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-11-2022 o godz 18:46 przez: Emilia Major
Ocena wysoka, jak najbardziej należna, ale ostrzegam, jest to reportaż dla ludzi o mocnych nerwach. Katarzyna Włodkowska przedstawiła nam historię pełną bólu, przemocy, piekła której kobiecie zgotował jej własny mąż. Mariusz (imiona w reportażu zostały zmienione) nazwany polskim Fritzlem, przez lata dopuszczał się na swojej żonie największego okrucieństwa, takiego którego człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić. Zamykał w piwnicy, gwałcił, kazał jeść z miski jak psu. Znęcał się nad żoną i córkami, oczywiście nikt nic nie widział, ani nie słyszał, rodzina mieszkająca na jednym podwórku, sąsiedzi, lekarz. Mimo że kobieta błagała o ratunek i dwa razy próbowała się wyrwać z tego piekła, żadne służby jej nie uwierzyły, opieka społeczna zamiotła sprawę pod dywan, policja też nie widziała problemu. To nie tylko reportaż o życiu Ewy i Mariusza. To również spojrzenie na życie w hermetycznym, wiejskim środowisku, kaszubska społeczność nie lubi obcych u siebie, co autorka odczuła nie raz na własnej skórze. Rozmowy z prokuraturą, psychologami, Ewą, jej rodziną, jak również próby rozmowy z Mariuszem i spojrzenie na całą sytuację jego rodziny. Pani Katarzyna przygotowała się do tego reportażu bardzo profesjonalnie i czułam że oddała się temu w 100% co na pewno nie było łatwe i za co bardzo jako czytelnik dziękuję. Moje odczucia przy tej książce były wstrząsające, jak ktokolwiek może pozwalać na takie okrucieństwo, gdzie również cierpią dzieci, które dopiero zaczynają swoje życie, a z tą traumą będą musiały się bardzo długo zmagać. Byłam wkurzona, jak można mieć taką znieczulicę i chronić to co dzieje się w rodzinie, mimo że dzieje się tam piekło, to okrutne, tam każdy powinien być skazany. Polecam, warto przeczytać, mimo że to bardzo wstrząsającą historia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-10-2022 o godz 23:39 przez: uwAga
"To są rzeczy nie do uwierzenia. Zarówno dla przeciętnego człowieka, jak i sędziego z dwunastoletnim doświadczeniem w sprawach karnych bardziej lub mniej drastycznych. To są rzeczy, które pozostają poza granicami naszej wyobraźni". Trudno wyobrazić mi sobie ogrom pracy, jaką w napisanie "Na oczach wszystkich" włożyła @katarzyna_wlodkowska . Widać ogromne zaangażowanie, wnikliwość i rzetelność w oddawaniu wielu wymiarów i złożoności tej wstrząsającej historii. Rodzina. Ciepło rodzinnego ogniska, miłość, wsparcie, bliskość, bezpieczeństwo, wspólnota, zrozumienie, szczęście... - co jeszcze może nam się skojarzyć z rodzinnym domem? Niczego z wymienionych rzeczy nie znajdziecie w tej historii. Mrocznej, złożonej, makabrycznej, lecz niestety prawdziwej. Pierwsze kilkadziesiąt stron książki było dla mnie tak ogromnym przeżyciem, tak dogłębnie mną wstrząsnęło, że obawiałam się, iż nie udźwignę dalszej części. Że to będzie dla mnie zbyt wiele, że zostawi we mnie trwały ślad. Poniekąd tak jest, gdyż opisanych wydarzeń nie da się zapomnieć. Na pewno nie da się przejść obok nich obojętnie. Trudno objąć rozumem ogrom okrucieństwa, jakie człowiek może zgotować swojej rodzinie, ale również, a może przede wszystkim, piekło którego nikt zdaje się nie dostrzegać, w które nikt nie wierzy. Przerażajace i pozostawiające człowieka ze smutną refleksją. Dzięki obszernej pracy reporterskiej, autorka stara się znaleźć odpowiedzi na pytania skąd wzięło się źródło zła, jakie ma podłoże, jakie okoliczności społeczne sprzyjały zaistnieniu opisanej sprawy, a przede wszystkim - jak to możliwe, że nikt nic nie wiedział o dramacie rozgrywającym się w sąsiedztwie. "Na oczach wszystkich" to jeden z najlepszych reportaży jakie czytałam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-11-2022 o godz 17:37 przez: Magdalena
Złość. Wkurzenie. Łzy. Bezsilność. To wszystko na przemian i razem towarzyszyło mi podczas czytania tego reportażu. Mała wioska na Kaszubach. Dom, w którym rozgrywało się piekło. Piekło dla Ewy i jej dwóch córeczek. Oprawca - mąż. Mariusz, który przed ślubem kochał, przytulał i zapewniał.. Zaczęło się od drobnych kłótni i alkoholu. Na dobre rozpętało się tuż po urodzeniu przez Ewę drugiej córki. Mariusz zamienił się w potwora. Choć i tak myślę, że to łagodne określenie. Gwałcił, bił, poniżał, zamykał w piwnicy, karmił jak psa.. To nawet nie brzmi jak motyw z filmu, to wręcz niepojęte! Wszystko działo się w czterech ścianach. Na zewnątrz, czy przy ludziach Ewa wciąż była "kochaniem", a córki oczkiem w głowie. Córki, które za zamkniętymi drzwiami były bite, molestowane i zmuszane do bicia własnej Matki. Nikt nie widział... Nikt nie zareagował... Nikt nie powiedział.. Nikt nie pomógł.. To przerażające jak wiejska społeczność potrafi być zamknięta. Jak widząc, czy choćby się domyślając nie reaguje. Bo to nie ich sprawa. Ile jeszcze dzieci musi umrzeć? Ile żon, matek musi zostać pobitych na śmierć? Kiedy, w końcu społeczeństwo nauczy się skutecznie tępić takie zachowania, a nie przyzwalać na nie milczeniem! Serce pękło mi nieraz czytając ten reportaż. Opróżnił mnie z emocji pozostawiając tylko wielką bezsilność. Po ludzku jest mi przykro i boję się o to ile kobiet wciąż trwa w takim piekle... Pani Katarzyna stworzyła naprawdę konkretną treść. Skupiła się nie tylko na przeżyciach Ewy, ale też na organach, które zawiodły lekceważąc pierwsze symptomy. Autorka przedstawiła również historię Kaszub, gdzie rozegrał się niejeden dramat i fakty przez które mogły być one spowodowane.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-11-2022 o godz 10:36 przez: wybitna.marzycielka
„Realia takiego dzieciństwa sprawiają, że akceptuje się przemoc jako zwykłą cenę związku”. . To najlepszy reportaż jaki do tej pory przeczytałam. Dokładnie opisany, poparty faktami naukowymi - co było ciekawe i pouczające - i rzeczywistymi wydarzeniami, które wciąż nie są doprowadzone do końca. Solidna praca autorki, która pracowała nad swoją lekturą 4 lata z pewnością nie poszła na marne. Zawarte są w tej książce losy pani Ewy i jej rodziny oraz wątki poboczne, które wpłynęły n wydarzenia i los z nimi związanymi. . O takich sprawach musi być głośno. Czytałam tą historie z wielkim bólem w sercu i zastanawiam się jak silnie działają na człowieka emocje, traumy, kiedy nie może sobie z nimi poradzić, kiedy je tłumi i jaki wpływ to ma na ludzki organizm. Bardzo podobało mi się, że wszystkie ludzkie zachowania były porównywane do badań przeprowadzonych na dany temat i było o nich nieco więcej - można bardzo wiele wynieść z tej książki pod kątem psychologicznym. W reportażu można znaleźć także wątek o historii Polaków - m.in. dlaczego jesteśmy takim a nie innym narodem, skąd się wzięły o nas stereotypy (np. alkoholika), jak pochodzenie (wieś/miasto, zachód/wschód, północ/południe) ma wpływ na nawyki, poglądy czy zachowania. . Niejednokrotnie chciałam rzucić książką o ścianę. Znieczulica ludzka doprowadza mnie do szału. . Mam nadzieję, że ofiary tej historii prowadzą już spokojne życie jakie im się należy, trzymam mocno za nie kciuki. Polecam reportaż każdemu, którego zainteresowała historia polskiego Fritzla.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-10-2022 o godz 08:08 przez: myszkakw
Pani Katarzyna Włodkowska jest autorką reportażu prasowego Dom zły, a po nim postanowiła napisać książkę Na oczach wszystkich, aby odpowiedzieć sobie na pytanie kto o tym wiedział oraz dlaczego tak to wszystko się potoczyło… Historia dzieje się na Kaszubach, choć samo miejsce mogło być jak wiele podobnych w kraju. Młoda kobieta poznaje mężczyznę, niby przystojny, szarmancki, zawrócił jej w głowie i zauroczył na tyle, iż zostaje jego żoną. Zamieszkują razem w domu daleko od wsi, pod lasem, ale blisko rodziny męża. Miało być tak pięknie, ale szybko okazuje się, że kobieta zostaje więźniem we własnym domu. Choć rodzi dwie córeczki, w międzyczasie doświadcza wiele zła. Jest zamykana w piwnicy, głodzona, bita, poniżana, gwałcona, aż traci momentami nadzieję na poprawę swojego losu. Ucieka z pomocą matki i brata, zabierając córeczki. Niestety okazuje się, że system, który powinien nieść pomoc w tej sytuacji zawodzi je i to kilkukrotnie. Jak bardzo kłamstwo, znieczulica, obojętność, niechęć do wtrącania się w sprawy innych, sądzenie że jest jak zawsze było… Jak bardzo to wszystko potrafi sprawić, iż ludzie stają się nieczuli i nieuważni na krzywdę innych? Jeśli szukacie książki na jeden czy dwa wieczory, to źle trafiliście. Ten reportaż czyta się powoli, stopniowo zagłębiając się w kolejne kręgi piekła, tak jak tkwiła w nich więziona kobieta. I gwarantuje Wam, że ta historia zostanie z czytelnikiem na długo! Książka głęboko mną wstrząsnęła i zapewne jeszcze długo będę myślała o tej historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-10-2022 o godz 12:17 przez: Inspiracje Klary
Lubicie czytać reportaże? Ja nie sięgam po nie często, bo jak już czytam, to takie z mocnymi tematami, więc zwykle muszę je później „odchorować”. I tak też było z książką „Na oczach wszystkich” Katarzyny Włodkowskiej. Jest to historia kobiety, która przez lata była zamykana przez męża w piwnicy i w której to przeżyła piekło na ziemi. Autorka wykazała się niesamowitą siłą i determinacją w dążeniu do prawdy. Nad tą książką pracowała 4 lata i tutaj to widać. Jest to opowieść o bólu, o samotności, o ogromnej krzywdzie, którą wyrządził kobiecie jej własny mąż, ale przede wszystkim o ludzkiej znieczulicy i historii polskich, małych miejscowości, małych społeczności. Społeczności, w których się wszyscy znają, niby wszystko o sobie wiedzą, plotkują, ale gdy dochodzi do prawdziwych dramatów, to milczą i uważają, że takie sprawy rozwiązuje się w rodzinie. Wstyd iść na policję, wstyd donosić, a że mąż bije, to normalne, więc co tu zgłaszać… To nie tylko opisany dramat rodziny i dążenie do ukarania sprawców, ale także obnażenie nieudolności polskiej policji czy prokuratury. Dodatkowo reporterka, chcąc zrozumieć tę znieczulicę, dała nam ogromną dawkę wiedzy historycznej Kaszub i ludzi tam żyjących oraz wiedzy psychologicznej, co daje nam bardzo szeroki obraz tej historii. Jestem bardzo poruszona, to jest jeden z takich tematów, o których trzeba mówić głośno i z pewnością ta lektura zostanie ze mną na dłużej. Bardzo ważna i mocna książka! Polecam serdecznie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-10-2022 o godz 11:28 przez: WolneLitery
Zdecydowanie OBOWIĄZKOWA lektura! Jest to oddanie głosu kobiecie, która przez lata była maltretowana, wykorzystywana i więziona przez swojego męża. Jej wołanie o pomoc i szansa na to, aby jej los poznało jak najwięcej osób. To przerażające, że w obecnych czasach, w niektórych miejscach cały czas jest ciche przyzwolenie na przemoc. W końcu każdy czasami lubi się napić i uderzenie swojej żony, to przecież nie jest nic złego, prawda? Autorka pokazuje nam prawdę! Prawda, która przez lata była lekceważona. Widzimy, jak mocno zawodzi tutaj aparat sprawiedliwości oraz zwykła ludzka empatia i troska o drugą osobę. To nie jest lekka i ciepła książka, ale taka, która pokazuje nam rzeczywistość. Przeniesiemy się tutaj na Kaszuby, miejsce, gdzie przez 4 lata Ewa przeżywała swoje domowe piekło. Kobieta, wraz ze swoimi córkami w końcu zdobyła się na niesamowitą odwagę i udało jej się uciec od swojego oprawcy! Ta sprawa działa się niedawno i to obok nas! Dla mnie jest to jeden z lepszych reportaży, jakich ostatnio czytałam. Pani Katarzyna Włodkowska podeszła do tematu bardzo rzeczowo, chociaż na pewno i jej nie było łatwo wchodzić w tę sprawę. Do tego wiele tutaj wstawek historycznych oraz pobocznych historii, które jeszcze lepiej pokazują nam całość i kulturę rejonu Kaszub oraz Pomorza. Zdecydowanie, mocno i z całego serca polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa My Policeman
4.8/5
28,56 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Niewygodni
5/5
34,06 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Mistrzowie opowieści. O miłości Opracowanie zbiorowe
5/5
32,61 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Mistrz offu
5/5
26,18 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Oslo
4.4/5
30,59 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Testamenty
4.6/5
26,75 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego