Morze ciemności. Okruchy gorzkiej czekolady. Tom 1 (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Dostępny w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Życie nie jest słodką pralinką. Życie to czasem gorzka czekolada. Skąd wiadomo, która nam się przytrafi?

Rodzice nastoletniej Ani decydują się kupić stary, zrujnowany dworek na peryferiach miasta. Gdy rozpoczynają remont i modernizację domu, wszystko zdaje się iść ku dobremu. Jednak nic nie jest w stanie zatrzymać biegu wydarzeń...

Ania, uzdolniona uczennica liceum plastycznego, zostaje zupełnie sama w wielkim, pustym, nienadającym się do życia domu. Bez wody, gazu, telefonu. I bez kogokolwiek bliskiego. Świat malarstwa, muzyki, poezji, wszystko, co było dla niej ważne, przestaje istnieć. Jak pogodzić się ze stratą? Jak żyć?

"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" to słodko-gorzka opowieść o utraconym raju i o mozolnym odbudowywaniu go z drobin piasku. O dumie, godności, przyjaźni. O samotności. I o miłości, potężnej jak śmierć.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Morze ciemności. Okruchy gorzkiej czekolady. Tom 1
Seria: Okruchy gorzkiej czekolady
Autor: Sidorowicz Elżbieta
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 512
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-09-24
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 211 x 158 x 40
Indeks: 33182858
 
średnia 4,7
5
14
4
0
3
0
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
12 recenzji
5/5
10-08-2020 o godz 10:56 Natalia Krząszcz dodał recenzję:
"Morze ciemności" to powieść, która wzrusza. Jest mieszanką gatunków. Porwie każdego. Nastolatki, ale i dorośli odnajdą w tej historii siebie. Ania jest młodą dziewczyną, której rodzice giną w wypadku samochodowym. Zostaje całkiem sama. Gdyby nie pomoc "obcych" ludzi mogłaby skończyć w domu dziecka. Opowieść o żałobie, o walce o przetrwanie i poszukiwaniu nowego sensu życia. Serdecznie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-07-2020 o godz 20:06 Wiktoria Rówińska dodał recenzję:
Minęła już dłuższa chwila od czasu, gdy odłożyłam "Morze ciemności" na należne jej miejsce na półce z książkami przeczytanymi. Mimo to wciąż potrafię sobie przypomnieć, co czułam w trakcie jej lektury! To zdecydowanie książka, która zostanie ze mną przez naprawdę długi czas i będzie tkwić w mojej głowie. Nigdy tego nie robię, ale proszę – dajcie się przekonać do tej lektury! Jak można wywnioskować z samego opisu, główna bohaterka zostaje przez życie postawiona w bardzo trudnej sytuacji i, tak na dobrą sprawę, nikt nie wie, jak sobie z tym poradzi. Czytelnik również nie ma pojęcia, ponieważ dzieje się tak dużo! Nie mam tutaj na myśli akcji tylko pod względem fabularnym, ale sferę emocjonalną, dotyczącą psychiki młodej dziewczyny. Poświęcono wiele miejsca na oddanie stanu psychicznego oraz emocjonalnego bohaterów, co zwykle może przytłaczać, ale w wydaniu autorki, Elżbiety Sidorowicz? Mogłabym czytać i czytać nawet tylko to, co działo się w czyjejś głowie, byleby zostało napisane przez nią. Mówię całkiem poważnie! Chociaż trzeba przyznać, iż samotność, która doskwiera Ani, przydarza się nie tylko jej. Mam tutaj na myśli to, że w przypadku tej młodej dziewczyny występowanie tego poczucia osamotnienia wcale nie dziwi, jest nawet łatwe do zauważenia, ale zwróćmy uwagę, jak często dotyczy też ono nas. Nierzadko otaczają nas bliscy, znajomi, których jej zabrakło, jednak mimo wszystko nie możemy uwolnić się od tego uczucia. Chciałam tylko zwrócić Waszą uwagę na to, że w prawdziwym życiu nie musimy szukać usprawiedliwienia dla samotności – może nas ona dopaść nawet wtedy, kiedy będziemy otoczeni wieloma kochającymi ludźmi. Warto podkreślić, że autorka zaczęła pisać tę powieść ponad dwadzieścia lat temu i dopiero w ostatnich latach do niej powróciła. Szczególnym elementem tej historii zdaje się być czas – przed którym czytelnik jest ostrzegany już na samym początku: "Jest czas śmierci, czas życia i czas miłości. Jest czas siania i czas zbierania tego, co zasiane. Czas pisania i czas czytania tego, co napisane. Jest czas prawdziwy i czas opowieści, a oba przenikają się nawzajem. Nie sprawdzaj czasów, nie szukaj czasów, podążaj za nimi. Czas jest ponad nami wszystkimi i ponad tą historią. Nie zawsze się zgadza i nie wiń go za to. Czas jest w nas. W Tobie i we mnie. Podaruj sobie ten czas". (s. 6) Pomiędzy ciężkim życiem bohaterki w żałobie w mieście a jeszcze trudniejszym – bo w osamotnieniu – na wsi: bez prądu, bieżącej wody i gazu dostrzegalna jest różnica percepcyjna ze strony odbiorcy. W pierwszym przypadku ma się wrażenie, że Ania żyje w świecie bliższym dzisiejszemu czytelnikowi, w drugim zaś nie da się pominąć pewnych braków w postaci dostępu do mediów czy łączności. Wszystko to zaburza w pewien sposób czasoprzestrzeń obecną w historii, jednak – jak radziła autorka – czas nie zawsze się przecież zgadza. Nie warto więc doszukiwać się niekonsekwencji – może to czas, by je zaakceptować. Nie jestem w stanie przybliżyć Wam całkowicie tego, jak piękną historią jest Morze ciemności bez zdradzania znaczących fabularnie informacji. Powstrzymam się więc, ale zostawię za to poniżej parę cytatów, które może przekonają Was do sięgnięcia po zaledwie początek trylogii. Premiera drugiego tomu – "Serce na wietrze" – będzie miała miejsce 21 lipca! "Bunt jest rzeczą ważną w życiu. Znamionuje samodzielne myślenie, niezgodę na to, co uważamy za złe, pozwala zachować poczucie godności. Ale nie wszystko możemy ocenić rozumem. I wtedy zaufajmy Bogu. Jego mądrości i dobroci. Być może Jego zamysł przekracza nasze rozumowanie. Ale nigdy nie powinniśmy wątpić w Jego dobroć. W Jego miłosierdzie. I w Jego miłość. [...] Nie wątp w Boga. On na ciebie poczeka". (str. 80) "Czuję, jak to serce przemieszcza się we mnie to tu, to tam, jakieś takie obrzmiałe, obolałe, bolesne. Nie mam wyjścia. Muszę uspokoić to serce. Do tej pory, nawet do tej, żyłam sobie w kokonie. Teraz to serce wystawione jest na uderzenia świata, który nie myśli się ze mną cackać, a ja muszę to przyjąć pokornie. Nikt nie mówił, że będzie łatwo". (str. 91) "Przecież ciało jest tylko naczyniem dającym kształt duszy, tak jak szklanka nadaje kształt wodzie do niej nalanej, ale sama nie jest wodą. Ciało nie jest istotą człowieka, jest tymczasowym siedliskiem duszy. Jest jak ubranie, może wygodne, może ładne i modne, ale zewnętrzne. Prawdziwa ja, dusza, jest niezniszczalna, niepodlegająca czasowi. Jest wieczna". (str. 167) "Wątpimy w swoje zdolności, w swoje siły, w to, że poradzimy sobie, wątpimy w to, że mamy jakiś urok, który pozwoliłby ludziom zbliżyć się do nas, wątpimy, że jesteśmy mądrzy, i na koniec wątpimy, że to wszystko ma sens. Gdyby każdy chciał się z tego powodu zabijać, to naprawdę niewielu ludzi by zostało". (str. 177)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
09-07-2020 o godz 01:20 Anonim dodał recenzję:
Ludzie litości !!!! Czy wiecie co to znaczy recenzja???!!! Parę zdań waszej opinii na temat przeczytanej książki. Krótko i na temat. Kto by czytał te wasze elaboraty. Po co piszecie streszczenia fabuły???!!! Każdy sobie sam przeczyta!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-05-2020 o godz 13:48 Inthefuturelondon dodał recenzję:
Jest to kolejna powieść, która czekała cierpliwie na mojej półce, na swoją kolej. Niedawno miałam ochotę właśnie na książkę, która będzie dla mnie idealnym przerywnikiem między kolejnymi powieściami fantastycznymi. Jednak, gdy zaczęłam ją czytać, nie potrafiłam wgryźć się w tę historię i na trochę ją musiałam znów odłożyć. Na szczęście, kilka dni temu ją skończyłam i mogę śmiało Wam o niej opowiedzieć. Ania w pierwszy dzień szkoły dowiaduje się, że jej rodzice zginęli w wypadku. Z początku nie chce w to uwierzyć, ale okazuje się, że niestety nie jest to ponury żart. Ania popada w depresję, a jej ciotka, która miała się nią opiekować, jest zainteresowana tylko kwestiami finansowymi. Opiekę prawną nad dziewczyną podejmuje więc jej wychowawczyni. Kiedy Ani udaje się stanąć na nogi, postanawia zamieszkać samotnie w rodzinnym domu. Czy uda jej się pogodzić z tak wielką stratą? Główna bohaterka tej historii wzbudziła moją sympatię, ale również morze współczucia. Ta z pozoru krucha dziewczyna chwyciła mnie za serce i zaimponowała swoją siłą, swoją odwagą oraz chęcią udowodnienia, że właśnie nie jest kruchą i łatwo poddającą się dziewczynką. Owszem, zdążyły się momenty, kiedy nie rozumiałam jej postępowania, ale mimo tego, uważam, że kreacja tej postaci jest bardzo udana. Elżbiecie Sidorowicz udało się wykreować również postać negatywne. Oczywiście, mowa tu o ciotce Ani. Ta kobieta to tak zła osoba, że nie potrafię nawet myśleć o niej spokojnie. Zamiast skupić się na swojej siostrzenicy, czyli właściwie ostatnim żyjącym członku rodziny, Iwona wolała mieć pretensje do niej, że zbyt długo przeżywa stratę, a w sylwestra wolała wyjechać z przyjaciółmi. Bardzo źle wspominam tę postać i chcę o niej zapomnieć jak najszybciej. Jeśli chodzi o styl pisania autorki, to jest on bardzo dobry. Mogłabym go nawet nazwać stylem "artystycznym", ponieważ pani Sidorowicz bardzo dokładnie i obrazowo przedstawia poszczególne elementy fabuły i samych bohaterów. Poruszony został tu bardzo trudny i poruszający temat. Śmierć rodziców nigdy nie jest czymś łatwym i przyjemnym. Autorka zręcznie operuje słowem, dzięki czemu nie miałam kłopotu z wyobrażeniem sobie tego, co czuje Ania. Mało tego, odczuwałam te same emocje, co główna bohaterka. Ponadto, pojawił się tutaj również wątek nastoletniej - nieodwzajemnianej miłości, który również łamał mi serce. Jednak o tym, kto kogo nie kochał, nie zdradzę - musicie dowiedzieć się sami. ;) Myślę, że Morze ciemności to powieść warta uwagi. Choć nie stała się ona moją ulubioną książką wszech czasów, to będę ją polecać. Z przyjemnością sięgnę w przyszłości po kontynuację i trzymam kciuki za to, by stało się to szybko.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-05-2020 o godz 21:34 Kobiece.ksz dodał recenzję:
Zafundowałam sobie ostatnio czytelnicze wieczory pełne wrażeń. Kolejna cudowna powieść Wydawnictwa Zysk, która wzbudziła we mnie ogromne emocje! OKRUCHY GORZKIEJ CZEKOLADY autorstwa Elżbiety Sidorowicz to powieść, w której przeżywa się te same emocje co jej główna bohaterka Ania. Przed wakacjami rodzice siedemnastoletniej Ani kupują stary, nadgryziony zębem czasu i pożarem dworek pod Warszawą. Dom jak pewnie się domyślacie ma swoją duszę oraz piękną historię. Ojciec Ani jest architektem, więc renowacja dworku i mała jego przebudowa już na samym początku sprawia mu ogromną radość i wyzwanie. Rodzina poświęca całe swoje wakacje na odnowę dworku. Ania jednak nie bierze udziału w pracach remontowych, rodzice wysyłają ją na kilku tygodniowy obóz konny. Po powrocie dziewczyna nie jest świadoma tego, że a niedługo jej życie odmieni się totalnie. Pewnego dnia w szkole przeżywa szok kiedy pani dyrektor wraz z policjantami ogłaszają jej dramatyczną wiadomość. Deszcz i ciężkie warunki na drodze sprawiają, że rodzice Ani wpadają w poślizg i uderzają wprost w tira, niestety giną w wypadku na miejscu. Z dnia na dzień Ania zostaje sierotą. Dziewczyna nie ma dziadków ani żadnego rodzeństwa, jedyną jej rodziną jest siostra mamy Ani ciotka Iwona, która jest ogromną egoistką głównie skupioną na sobie i swoich licznych podbojach miłosnych. Ania nie ma co liczyć na współczucie i wsparcie najbliższej rodziny. Pomocną dłoń dziewczynie podaje jedynie wychowawczyni i jej syn, który z zawodu jest prawnikiem i pomaga jej, aby nie trafiła do domu dziecka. Wychowawczyni po prostu adoptuje dziewczynkę. Ania w spadku otrzymuje dworek, który niedawno przed śmiercią kupili jej rodzice. Dziewczynka musi bardzo szybko dorosnąć i podejmować decyzje, o których jej rówieśnikom nawet się nie śniło. Ania pomimo trudności pragnie ocalić dom, który był tak ważny dla jej rodziców. Co więcej, Ania czuje, ze stary dworek ma w sobie coś magicznego i jest pewnego rodzaju łącznikiem pomiędzy nią a zmarłymi rodzicami. OKRUCHY GORZKIEJ CZEKOLADY to cudowna powieść, która wzrusza i czytając ją uroniłam nie jedną łzę. Ania wzmaga się z żałobą i mocno buntuje się na otaczający ją świat. Ma pretensje do Boga, że z dnia na dzień jej świat się zawalił i została sama. Dodatkowo autorka ukazuje trudne relacje Ani z rówieśnikami. Kiedy dziewczyna wraca po miesięcznej przerwie do szkoły jej koledzy nie potrafią nią rozmawiać i nie bardzo wiedzą jak się zachować. Sytuacja jest ciężka dla wszystkich w sumie nikt nie uczy nas jak zachowywać się w takiej trudnej i ekstremalnej sytuacji. Czytając tę powieść płakałam jak bóbr... Cudowna historia! Polecam! Moja ocena:8,5
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-02-2020 o godz 10:59 Czytam duszkiem dodał recenzję:
Pliniuszowi Starszemu przypisuje się słowa, że pamięć jest potrzebnym dobrem życia. Książka Elżbiety Sidorowicz pt. „Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności” potwierdza prawdziwość przytoczonej tezy. Otwierająca powieść scena rozgrywa się na obrzeżach Warszawy, gdzie na skraju Lasu Kabackiego przechował się dworek ziemski z okresu lat dwudziestych ubiegłego wieku. Zmizerowany, bez części dachu, posiniaczony dziejami historii własnej i jej poprzednich mieszkańców znajdzie się w rękach rodziny, która zacznie przywracać mu dawną świetność. Ojciec architekt zapowiada swym paniom, żonie i córce, że będą miały „…dom, jasny dom… jasny dom w jabłkowym sadzie, u wrót lasu…” Jednak spod pięknych planów wyłaniają się pierwsze sygnały przyszłych wydarzeń. Rodzice giną w wypadku samochodowym a ich 17-letnia córka, Ania, pozostaje zupełnie sama. Bez bliskich. Bez miłości. Bez marzeń. Dom nie nadaje się do zamieszkania, bo on też jest bez… Bez wody, bez gazu, bez ciepła… Elżbieta Sidorowicz tej książki nie napisała. Ona ją zaprojektowała. Zaaranżowała artystycznie, wyposażyła pokoje, udekorowała wnętrza, dobrała barwy, obrazy, oświetlenie, bibeloty, dopracowała ją w najdrobniejszym szczególe i wycyzelowała stylistycznie. Tu wszystko pasuje. Tu wszystko współgra w szlachetnym tonie klasycznej elegancji. Ale estetyka Sidorowicz to nie tylko wygląd i zewnętrzna powłoka. To głównie kultura z jej wzorami myślenia i postępowania. Fabularna treść wypełnia sobą przestrzeń kompleksowo, wygodnie mości się na uszatym fotelu, odpoczywa przed kominkiem, wygląda przez przestronne okna na rozległy ogród, ale też w rozpaczy szlocha na kamiennej podłodze, w nutach Chopinowskiego preludium deszczowego gra tęsknota wspomnień, a charakter samotności przebija się kontrapunktem w zimowym krajobrazie. Sidorowicz zamienia pędzel na pióro, dłuto czy pianino i z równą zręcznością operuje każdym z nich. Jej słowa są starannie dopasowane, idealnie osadzone w fabule, autorka rozprowadza je warstwami, nasyca emocjami, a gdy potrzeba, troskliwie oszlifowuje. Tak, tu wszystko jest na właściwym miejscu. Sidorowicz oddaje uczucia bohaterki nie tylko słowami. Ona maluje żal i ból, ona rzeźbi gorycz i gniew. W muzyce rozbrzmiewa tęsknota i udręka samotności. Światłocień i tonacje przechodzą różne stopnie nasycenia, zmienia się ich natężenie i barwa. Subtelnie, pomału, niemal nieuchwytnie. Sidorowicz odmienia uczucia nie tylko przez przypadki, ona je odmienia przez różne rodzaje sztuki. Najbliższe jej sercu malarstwo przeprowadza bohaterkę przez trudny okres po stracie rodziców. W nim odnajduje ratunek i energię, by pokonać pustkę. Śmiertelna czerń rozpaczy, najcięższa do udźwignięcia z możliwych czerni, której nie odważy się musnąć nawet najmniejszy błysk światła, czerń, w której grzęzną wszelkie nadzieje, marzenia, wszelka radość, pochłaniająca wszelką energię, właśnie ta czerń stanowi artystyczne tło nastroju powieści. To po niej będą się początkowo prześlizgiwać pojedyncze nuty okrutnie bezlitosnego półmroku, to z niej będzie wyłaniał się zduszony ciemnością smutek. Dopiero później pojawią się pierwsze okruchy jeszcze przesiąkniętego zmierzchem cienia, czerń (acz niechętnie) zacznie rozrzedzać swą głębię. Przebiją się wciąż zalękłe szarości i przygotują umęczony umysł na drobny, jeszcze trwożny, pobłysk uśmiechu, ledwie niewidoczne migotanie pragnień, świetlano-srebrzyste nitki zadowolenia. Ten styl kojarzył mi się nieco z atmosferą tomiku Lechonia „Srebrne i czarne”, z tym że tu dramatyczny początek nie wiedzie do tragicznego końca. Malarskiej kanwie towarzyszy duet składający się z muzyki i ciszy. Cisza u Sidorowicz też ma swoje odmiany i odcienie. Można ją biologicznie systematyzować od domeny poprzez gromadę, rząd a na podrodzaju czy gatunku skończywszy. Bo jest tu cisza rozszeptana, cisza gwiaździstej nocy, jest ciemna jak heban cisza wnętrza człowieka. Ale cisza jest też zaczynem muzycznym. Szorstki dźwięk trąbki z utworu Milesa Daviesa pt. „Round Midnight” przedzierający się przez gęstą od smutku ciszę pogrzebu, szarpie duszę każdą nutą. I choć już więcej nie pojawi się na kartach powieści, to słyszymy ją powracającą w naszej głowie w najtrudniejszych momentach. W jaki sposób autorka osiągnęła ten efekt, wie tylko ona sama. Własną ciszą Ania próbuje się też odciąć od świata. Świata, który nie czeka, aż ona upora się z traumą. On domaga się bezwzględnej atencji, bo rachunki czekają na zapłacenie, a w szkole kolejny materiał do przerobienia. Podobnie jak malarstwo czy muzyka karty książki przenikają akcenty literackie i rzeźbiarskie. Odnajdziemy wyraźne pierwiastki egzystencjalizmu Camusa, staną nam przed oczami wysokie drzewa Staffa, odkryjemy wiele innych nawiązań. Ale mam wrażenie, że zamiarem autorki nie było, by czytelnik te ornamenty świadomie identyfikował i rozpoznawał, a by je zwyczajnie poczuł i dał się uwieść ich czarowi. Całość recenzji tu: www.czytamduszkiem.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-11-2019 o godz 11:03 Izabela Wyszomirska dodał recenzję:
Rodzice nastoletniej Ani decydują się kupić stary, zrujnowany dworek na peryferiach miasta. Gdy rozpoczynają remont i modernizację domu, wszystko zdaje się iść ku dobremu. Jednak nic nie jest w stanie zatrzymać biegu wydarzeń... Ania, uzdolniona uczennica liceum plastycznego, zostaje zupełnie sama w wielkim, pustym, nienadającym się do życia domu. Bez wody, gazu, telefonu. I bez kogokolwiek bliskiego. Świat malarstwa, muzyki, poezji, wszystko, co było dla niej ważne, przestaje istnieć. Jak pogodzić się ze stratą? Jak żyć? "Straszne są takie chwile, gdy raptem opada ze mnie cały entuzjazm, cała wrażliwość i ciekawość świata, a zostaje tylko to, co najgłębiej - cierpienie. Po co mi na dobrą sprawę kontakty z tą rodziną, zachwyty, sklepy, porozumienia? Niczego to w moim życiu nie zmieni. Niczego." "Morze ciemności" jest pierwszym tomem cyklu Okruchy gorzkiej czekolady. To książka skierowana wydawać by się mogło do młodszego czytelnika, jednak uważam że jest to powieść uniwersalna. Każdy powinien się w niej odnaleźć. Osobiście pokładałam w tej książce spore nadzieje, i powiem Wam, że absolutnie nie zawiodłam się. A zważywszy na to, iż to debiut, tym bardziej jestem pod wrażeniem lektury. Co nieco wiedziałam, że powinnam nastawić się na trudną tematykę. I tak też było, tyle że nie przewidziałam jednego. A mianowicie tego, że będę miała do czynienia z takim ogromem smutku. Emocje, jakie targają główną bohaterką, sama bardzo szybko zaczęłam odczuwać. Jej tragedia, ból, rozpacz i niewyobrażalna samotność stały się również częścią mnie samej. Ciężko czyta się to wszystko z czym musi mierzyć się bohaterka. Tematyka książki jest tak ciężka, że momentami miałam ochotę zaprzestać jej czytania, ale to byłoby zbyt łatwe i w ogóle nie w moim stylu. Wiem, masochistka ze mnie. 😁 "Czy można kiedykolwiek oswoić w sobie myśl o śmierci? Czy można oswoić rozpacz i bezradność? Co zrobić z bestią lęku? Bestią samotności? I tą najgorszą - bestią pustki, tego, co naokoło pustki, i tego, co jest w tej pustce, w środku, w jądrze, w ciemności. Skąd pozbierać mam w sobie siły, których nie mam? Skąd wziąć wiarę, którą utraciłam, i nadzieję, której mnie pozbawiono?" Elżbieta Sidorowicz doskonale nakreśliła portret psychologiczny głównej bohaterki, ukazując wszystkie jej stany lękowe, myśli i uczucia. Autorka uświadamia iż nie należy uciekać przed problemami i przeciwnościami losu. Trzeba spróbować odważnie stawić im czoła. To również lekcja ofiarowania pomocy, a jednocześnie umiejętności jej przyjęcia oraz porzucenia dumy. "Czy jestem tchórzem? Czy tchórzostwem jest lęk przed życiem? Czy tchórzostwem jest myśl o śmierci? Co niby miałabym powiedzieć? Byliście dla mnie wszystkim i straciłam wszystko? Byliście moim życiem. Nie umiem wyobrazić sobie innego życia. Straciłam wszystko. Straciłam was." Początkowo miałam wątpliwości co do przemyśleń Ani. Czy aby nie były one zbyt dojrzałe, jak na tak młody wiek dziewczyny? Chociaż w sumie nie mnie oceniać. Zapewne są wśród nas osoby, które już w wieku 17-tu lat podobnie myślą. Niemniej jednak te przemyślenia bardzo mi się podobały, gdyż są trafne i z pewnością dla wielu czytelników będą jakimś rodzajem inspiracji czy odnalezieniem wspólnego języka z główną bohaterką. Przyznam, że byłam pełna podziwu dla nastolatki, kiedy postanowiła sama zamieszkać w zimnym domu bez bieżącej wody, gdzie porwała się na przerzucenie dwóch ton opału czy walki z piecem. Niezwykle szybko moją sympatię zaskarbiła sobie wychowawczyni Ani pani Barska. To starsza, odważna, współczująca, kierująca się w życiu sercem kobieta. Również jej syn Marcin dorównuje jej odwagą i odruchem niesienia bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi. Ania może również liczyć na swoich sąsiadów, a z czasem i szkolnych kolegów. Będziemy świadkami rodzącej się przyjaźni. Ale jest jeszcze ktoś, kto czuje coś więcej niż tylko przyjaźń. Czy Ani uda się pozbierać po stracie i pokochać? Tego nie mogę Wam wyjawić... "Czy moje poranione serce jeszcze się kiedyś podniesie? Serce ze zgubioną sprężynką, wylatującym kółkiem zębatym, mały, popsuty aparacik, wciąż ustający, kulawy. Miałam dumne, zuchwałe serce. Co się z nim stało?" Całość napisana jest wyjątkowo lekkim i przystępnym językiem. Dialogi są naturalne i żywe, choć przeważają wewnętrzne monologi głównej bohaterki. Z kolei narracja jest bezpośrednia, skierowana wprost do czytelnika. W rezultacie czyta się szybko i przyjemnie. "Morze ciemności" to poruszająca powieść naznaczona stratą, smutkiem i cierpieniem, pokazująca jak poradzić sobie z żałobą. To książka uświadamiająca, że jedna chwila może zmienić nasze życie o 180 stopni. Dlatego zauważajmy i kochajmy ludzi, którzy są nam bliscy! To lektura niczym kawałek gorzkiej czekolady o próbie odbudowy tego, co utracone. To książka o dumie, godności, samotności, sile przyjaźni, miłości i zazdrości. Mogę Wam ją tylko polecić! Ja niecierpliwie czekam na kolejną część.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2019 o godz 13:44 Strefa Booki dodał recenzję:
Opowieść malowana słowami: "Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" Elżbieta Sidorowicz Co mają w sobie "Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności", że zdecydowałam się je przeczytać? Po pierwsze okładka. Kolorystyka i dziewczyna na okładce sugerujące, że nie będzie to kolejna cukierkowa opowieść. Po drugie opis: prosty, jasny przekaz wprowadzający nas w treść. Tylko tyle i aż tyle. Coś w tym zestawie sprawiło, że serce zabiło mi szybciej, a głosik w mojej głowie szeptał kusicielsko: przeczytaj, nie pożałujesz, no dalej, to książka taka jak lubisz. I dałam się skusić. I jak zwykle mój wewnętrzny głos miał rację. Ale po kolei... Poznajcie Anię z... Nie, nie z Zielonego Wzgórza. Poznajcie Anię z dworku Millera Główną bohaterką "Okruchów..."jest siedemnastoletnia Ania Kielanowicz, uczennica warszawskiego liceum plastycznego. Jej rodzice kupili zrujnowany dworek, remontowali go nie oszczędzając na środkach, wkładając w naprawę i urządzenie całe swoje serce, chcąc stworzyć dla swojej jedynej córki taki dom, o jakim marzyła. Wszystko zmienia się, gdy rodzice Ani giną w wypadku samochodowym i dziewczyna zostaje kompletnie sama: bez bliskich, bez domu, w którym można by zamieszkać. A ponieważ jest niepełnoletnia jej los pozostaje w rękach obcych ludzi. Opowieść malowana słowami Pomyślicie sobie, że to kolejna odgrzewana historia... Może i tak. Jednak tym co mnie w niej urzekło, co mnie wciągnęło w fabułę, przywiązało do Ani i innych bohaterów książki był niesamowity styl autorki - Elżbiety Sidorowicz. Jeśli tak cudnie napisała swoją pierwszą książkę, to bardzo wysoko postawiła sobie poprzeczkę i mam nadzieję, że kolejna wyjdzie równie świetnie napisana co "Okruchy...". Język E. Sidorowicz jest niezwykle liryczny, barwny, ale też swobodny i bardzo naturalny, co sprawia, że przez opowieść się wręcz płynie. Obszar związane z malarstwem, a jest on w powieści bardzo duży, nie są autorce obce i czytając da się zauważyć, że ma ona doskonałą wiedzę w tym temacie, a zerknięcie na biogram było tylko formalnością, by potwierdzić przypuszczenie, że sama autorka kształciła się plastycznie. Po brzegi wypełniona emocjami Jej kreacja młodej dziewczyny stojącej u progu dorosłości, której z dnia na dzień przychodzi zmierzyć się z koszmarem, który nie jednego dorosłego zmiażdżyłby na proch, jest świetna. Dobrze przemyślana i doskonale dopracowana. Studium żałoby i połączonej z nią depresji to prawdziwy majstersztyk. Dzięki połączeniu stylu i dogłębnego poznania poruszanego tematu dostałam taką dawkę emocji, że kilkakrotnie musiałam odłożyć książkę i dać sobie czas na ochłonięcie. "Okruchy..." to powieść, z której emocje wręcz się wylewają, są przy tym tak prawdziwe, że nie można ją po prostu przeczytać i przestać o niej myśleć. Chociaż świat, który obserwujemy widziany jest oczami Ani, to jednak autorka bardzo umiejętnie pokazała też inne postacie i nie pokazała ich tylko powierzchownie, ale ukazała ich osobowości i skomplikowane wzajemne relacje. Poznajemy sympatyczną panią profesor Barską, niezwykle ciepłą starszą panią oraz jej rodzinę; wredną i niesympatyczną od pierwszego wejrzenia ciotkę Iwonę (straszna kobieta, gdybym mogła wytargałabym ją za kudły); przyjaciela Michała i jego siostrę Beatę, nazywaną pieszczotliwie Bemolką. Bemolka do szatan nie kobieta (no prawie, bo młoda ma ledwie piętnaście lat), jest przy tym bardzo sympatyczną postacią.  Nigdy dość emocji Oprócz radzenia sobie z ogromną tragedią, depresją, żałobą, ważne są też relacje między młodymi, trudne relacje rodzinne. Nie myślcie sobie, że przez poruszaną tematykę książka jest spowita aurą smutku. Smutek tu znajdziecie nawet w sporych ilościach, ale i odrobinę humoru, i ciepło wynikające z życzliwości innych ludzi, i codzienne zmagania z nową rzeczywistością i pozornie trywialnymi zajęciami - nawet sobie nie wyobrażacie jak ja dobrze rozumiałam Anię, gdy uczyła się palić w piecu. Ania usiłuje pogodzić się ze śmiercią rodziców, jakoś oswoić tę nową sytuację, na którą nikt jej nie przygotował. Prowadzi rozmowy z nieżyjącymi rodzicami, które są bardzo wzruszające. "Mamo, poprowadź mnie przez tę samotność. Chociaż nie, jak mogę niepokoić ją, niech najpierw odpocznie. Po całym życiu, po wszystkich trudach, po śmierci. (...)Nie będę jej niczym martwić. Mamusiu, bądź szczęśliwa. Gdziekolwiek jesteś. Bądź szczęśliwy, tato. Dam sobie radę. Tak długo, jak długo będę umiała." A na deser tajemnica Pod koniec, gdy wydawać by się mogło, że wszystko już wiemy autorka serwuje nam pewien zwrot akcji: zaledwie kilka scen, parę niedopowiedzeń, nie zadanych pytań wystarczy by pozwolić czytelnikowi zwietrzyć jakiś sekret. Podsumowanie Sięgając po "Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" dostajemy do ręki niebanalną i pięknie napisaną historię walki młodziutkiej Ani. Walki o siebie, swój dom, swoje miejsce w życiu. Ponosi porażki, upada, ale podnosi się i idzie dalej. Polecam z całego serca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2019 o godz 01:00 Sylwia Dembińska dodał recenzję:
"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" - jak dla mnie morze emocji, ocean łez „Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności” to jedna z tych pozycji, które po otwarciu nie pozwalają się odłożyć i wciągają aż do ostatniego słowa. Książka opowiada historię siedemnastoletniej Ani, beztroskiej podfruwajki, która po śmierci rodziców musi w mgnieniu oka dorosnąć i dokonywać wyborów, jakie niejednego dorosłego wpędziłyby w depresję. Dziewczyna przeżywa w swoim życiu o wiele więcej niż niejeden 30-latek, 40-latek... Jej życie zostaje wywrócone do góry nogami. Spada na samo dno, zostaje sama bez rodziców, z niewyremontowanym domem i masą innych problemów. „... Mamusiu, zabraliście mi port i nie mogę wrócić do brzegu...” [1] ; „Utraciłam ich, zniknęli z mojego życia, po kolei, aż do końca...”[2]. Przed nią tytułowe morze ciemności. Szybko zostaje pozbawiona złudzeń. Musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Musi walczyć o siebie, swoją przyszłość, a przede wszystkim walczy o dom. „Będziesz miała dom. Jasny dom w jabłkowym sadzie u wrót lasu...” [3]; „Mój nieboszczyk ojciec jest w tych murach, w każdej położonej cegle (...). Pamięć o nim tchnie z każdego kąta, tak jak pamięć o mamie (...)” [4]. Pomagają jej w tym nowe przyjaźnie, nowi sąsiedzi, trafne wybory oraz praca dla siebie i nad sobą... „To, że straciłaś rodziców, nie oznacza, że automatycznie straciłaś umiejętność podejmowania wyzwań wobec życia. Umiałaś to i nadal będziesz umiała. To jest twoje przeznaczenie i nie wątp w nie” [5]. Początkowo popatrzyłam na książkę, przeczytałam opis na okładce i pomyślałam, że to kolejna powieść obyczajowa, pewnie nic specjalnego. Dopiero po przekartkowaniu, przejrzeniu wybranych fragmentów na chybił trafił, po przedmowie - lektura ta wzbudziła moje zainteresowanie. Książka ta okazała się dla mnie bardzo trudna. Przeczytałam ją w ekspresowym tempie, jednak bardzo dużo czasu potrzebowałam na zebranie swoich przeżyć w jedną całość. Historia opisana w książce jest mi bardzo bliska. Bardzo zaangażowałam się w losy Ani. Pierwszą połowę, a nawet większą część przeczytałam z wielkim bólem wynikającym z emocji towarzyszących czytaniu o życiu głównej bohaterki. Zużyłam ogromną ilość chusteczek – nie nadążałam brać suchych, a stos mokrych powiększał się w zastraszającym tempie. Po prostu płakałam jak bóbr. Rozterki, dylematy Ani są mi bliskie. Też straciłam najukochańszą mamę w wypadku samochodowym, gdy miałam piętnaście lat. Muszę napisać, że autorka fenomenalnie oddała emocje dziewczyny. Wszystko wróciło do mnie w zintensyfikowanej formie – ból, rozpacz, żal, żałoba i wychodzenie z niej... Dzięki zabiegom Elżbiety Sidorowicz – sposobowi narracji, kreowaniu bohaterów, przedstawianiu opisów (jak dla mnie majstersztyk) – zaangażowałam się w życie głównej bohaterki. Razem z Anią przeżywałam problemy piętrzące się na jej drodze – razem z nią klęłam na piec, denerwowałam się na ciotki, bałam o jutro... Wspominałam, jak ja wchodziłam w dorosłość i cieszyłam się z wszystkich pozytywnie rozwiązanych sytuacji i pokonanych problemów bohaterki. Książka wzbudza morze, a nawet ocean emocji. Przedstawiona historia ukazuje, że w tunelu zawsze jest jakieś światełko. Daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone. Dzięki tej lekturze możemy się przekonać, że nie ma sytuacji bez wyjścia i że po deszczu wychodzi słońce, a wokół nas są ludzie, którzy wyciągają do nas pomocną dłoń – musimy tylko dobrze się rozejrzeć. Od początku na to liczyłam – patrząc z perspektywy czasu i własnych doświadczeń – i się nie zawiodłam. Cieszę się, że mogłam przeczytać tę pozycję. Jest ona warta „odhaczenia" na liście każdego niezależnie od wieku. Polecam z całego serca wszystkim, którzy chcą zakosztować nietuzinkowych opisów (❤), ciekawego sposobu narracji, wplatania odniesień do świata kultury – literatury, muzyki, sztuki, co bardzo wzbogaca tę książkę. Po tej lekturze podniosła się poprzeczka moich wymagań w stosunku do współczesnej literatury. Dlatego też z niecierpliwością czekam na kolejną część. [1] Elżbieta Sidorowicz, "Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności", wyd. Zysk i S-ka, 2019, str. 36. [2] Tamże, s. 43. [3] Tamże, s. 95. [4] Tamże, s. 85. [5] Tamże, s. 177.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-10-2019 o godz 19:38 Snieznooka dodał recenzję:
„Morze ciemności” to pierwszy z tomów powieści cyklu Okruchy gorzkiej czekolady Elżbiety Sidorowicz. Z pozoru może się wydawać, że to przyjemna lektura dla młodzieży, która zostanie w sercu czytelnika na znacznie dłużej. Nie spodziewałam się w niej takiego morza, nie ciemności, nie rozpaczy, ale przede wszystkim odczuwanych emocji. To bardzo poruszająca historia, która realizuje w mroczny sposób lęki, może nawet koszmary wielu młodych osób, czy też dzieci. Ania traci wszystko, w jednej gorzkiej chwili, co się z nią stanie? Czy poradzi sobie z niepewną przyszłością? Przyszłość nastoletniej Ani miała budować się różowo, przejrzyście, świetliście. Zmiana miejsca zamieszkania napawa rodziców dziewczyny optymizmem. Zakupili zrujnowany dom z dala od centrum miasta, remont szedł pełna parą, plany i marzenia układały się przejrzyście. Dziewczyna jest uzdolniona nie tylko muzycznie, ale także plastycznie, uczęszczała do liceum plastycznego, kiedy w jednej chwili jej świat rozpadł się bezpowrotnie. Nieszczęścia lubią dotykać dobrych ludzi, zazwyczaj dotykają ich parami. Rodzice dziewczyny giną w wypadku zostawiając ją zupełnie samą w domu, który nie jest wykończony. Brak w nim gazu, nawet wody, nie wspominając o linii telefonicznej. Wielkie pomieszczenia pełne wyrazu i samotna dziewczyna, która coraz bardziej zapada się w swoim cierpieniu. Czy Ania będzie potrafiła tak żyć? Jak sobie poradzi z tak dotkliwą stratą? Bez zwątpienia dziewczyna nie była przygotowana do życia, była nieco wychowywana pod kloszem, to przede wszystkim bardzo wrażliwa dziewczyna, która została dotkliwie dotknięta przez życie. „Morze ciemności” to opowieść, która jest niezwykle emocjonalna i wzruszająca, przez to, że została przez autorkę dopracowana w najmniejszym calu. Realność przedstawianych opisów, które przygotowała dla nas Elżbieta Sidorowicz są bardzo szczegółowe. Możemy poczuć na własnej skórze ogrom przeżywanego przez Anię bólu i cierpienia, prób zrozumienia dlaczego to właśnie ją spotkał taki los. Została wręcz zmuszona przez wydarzenia, które ją spotkały do tego by w brutalny sposób dorosnąć, została wyrwana z kokonu młodzieńczego spokoju. Zmuszona do zetknięcia się ze stratą najbliższych osób, własnych rodziców, którzy byli dla niej wszystkim, ostoją, wsparciem i poczuciem bezpieczeństwa. Ania musi odnaleźć w sobie siłę, zawalczyć o przyszłość i o swoje życie, czy jej się to powiedzie? Czy spotka na swojej drodze kogoś, kto wyciągnie do niej przyjazną dłoń? „Morze ciemności” zostało napisane niezwykle lekkim i zrozumiałym językiem, przez co, czyta się ją bardzo szybko. Książka ma bohaterów, którzy obracają się w kręgach kulturalnych, dlatego też te akcenty są takie ciekawe. Chłonie się napisany tekst, a przy tym dialogi wypadają naturalnie i bardzo realistycznie. Autorka zadbała o to, aby sytuacje przedstawione w lekturze nie były naciągane, psychika Ani została dobrze przedstawiona, postać nastolatki była więc dla mnie wiarygodna. Nadzieja nie umarła, tliła się gdzieś nieopodal, wystarczyło tylko dobrze się przyjrzeć. To bardzo wartościowa książka, którą powinniście przeczytać, Ania musiała przejść długą drogę, aby odbić się od dna, aby odnaleźć prawdziwą siebie, jaką ciężką walkę przyszło jej stoczyć z własnymi lękami?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-10-2019 o godz 22:32 mallorey dodał recenzję:
Do sięgnięcia po tą książkę zachęcił mnie intrygujący opis, po przeczytaniu którego od razu wywnioskowałam, że to jest własnie powieść, z którą pragnę spędzić kilka jesiennych wieczorów. Jak się później okazało, nie myliłam się, a sama autorka zdołała mnie mile zaskoczyć, o czym zaraz wam pokrótce opowiem. Mimo iż cała ta powieść liczy sobie nieco ponad pół tysiąca stron, przeczytałam ją w istnie ekspresowym tempie, bo w ciągu zaledwie dwóch dni, co obecnie jest dla mnie nie lada wyczynem. Wnioskuję, że zawdzięczam to przejrzystej akcji i ciekawej głównej bohaterce, a także świetnemu warsztatowi pisarskiemu, którym dysponowała Elżbieta Sidorowicz. Nastoletnia Ania wychowywana była w miłości rodzicielskiej, którzy za wszelką cenę starali się uchronić ją przed cierpieniem okrutnego świata. Dziewczyna charakteryzowała się nie tylko wielkim sercem, lecz także duszą artysty, a swoje wizje przelewała na prace plastyczne, a także gra na pianinie. W wolnych chwilach uwielbiała także jazdę konną. Rodzice Ani decydują się na kupno starego domu, w którym nie było wody, gazu ani zasięgu. Tak naprawdę trzeba było naprawić w nim wszystko, jednak wraz z ruszeniem prac modernizacji lokum, nic nie zwiastuje na dalszy bieg zdarzeń. Rodzice głównej bohaterki giną w wypadku, a dziewczyna pozostaje sama w pustym, wyniszczonym jak jej uczucia domu, a jej cały świat zapada się w ułamku sekundy. Została sama, zupełnie sama bez jakichkolwiek bliskich, a jedyną nadzieją są dla niej przyjaciele z szkoły plastycznej. Pytanie tylko, czy znajdzie w nich akceptację i czy pomogą jej pogodzić się ze stratą? Przyznaję, że dawno nie sięgałam po aż tak poważną książkę, z której dosłownie emanowałoby cierpienie i poczucie bezradności, które tym bardziej chwytało mnie za serce, że dość szybko polubiłam Anię i sama za żadne skarby świata nie chciałabym przeżywać tego, co ona. Osobiście polecam ją każdemu bez względu na wiek, - no może osobą powyżej czternastu lat - gdyż "Okruchy gorzkiej czekolady" poruszają i sprawiają, że zastanawiamy się nad nami samymi. Niektórzy być może przestaną patrzeć na świat wyłącznie w samych negatywach i dostrzegą w życiu wiele zalet. Osobiście doceniłam to, co mam oraz wszystkich wspaniałych ludzi, którymi się otaczam, bo bez nich nie byłabym sobą. Nie byłabym kompletna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-10-2019 o godz 19:56 Anonim dodał recenzję:
Zazwyczaj nie piszę recenzji przeczytanych książek, ale ta mnie urzekła… To niezwykle poruszająca opowieść o tym, jak w jednej chwili idylla może zamienić się w koszmar. O przyjaźni, która jest ukrytą formą zawiści. O miłości, która udaje przyjaźń… Opowieść o dziewczynie, która wyobrażała sobie, że wejdzie w dorosłość lekkim krokiem, przy dźwiękach fortepianu i przy wsparciu najbliższych, a tymczasem rzeczywistość wtłacza ją w tę dorosłość jednym, brutalnym ciosem. Czy subtelna, utalentowana plastycznie i muzycznie, lecz wychowana pod kloszem Ania poradzi sobie z traumą, nieustannymi problemami i samotnością? Autorka opowiada nam o tym w niezwykle sugestywny sposób… Nawet jeśli temat powieści by mnie nie zainteresował, i tak bym ją przeczytała ze względu na pióro i warsztat Elżbiety Sidorowicz. Dzięki niej mogłam utożsamić się z bohaterką i wraz z nią przeżywać wszystkie emocje, związane z jej przeżyciami i jej twórczością… I to jest osobna, dodatkowa zaleta tej książki. Nigdzie indziej nie widziałam tak fascynujących opisów procesu twórczego. Przeciętny człowiek nie ma pojęcia, co się dzieje w głowie artysty. Tutaj, gdy czytamy o tym jak Ania rzeźbi czy maluje, otwiera się przed nami nowy, cudowny świat sztuki, widziany oczami twórcy a nie odbiorcy… Aż ma się ochotę złapać za dłuto czy pędzel i spróbować samemu!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Biegnąca z wilkami Estes Pinkola Clarissa
4.2/5
31,58 zł
49,00 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Krótka historia czasu Hawking Stephen
4.5/5
21,91 zł
34,00 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Zibi, czyli Boniek Kołtoń Roman
3.8/5
32,15 zł
49,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Benjamin Franklin Isaacson Walter
0/5
32,15 zł
49,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Gra o tron. Pieśń Lodu i Ognia. Tom 1 Martin George R. R.
4.6/5
37,49 zł
49,00 zł
premium 31,58 zł
Inne z tego wydawnictwa Księżniczka Popiołu Laura Sebastian
4.3/5
31,99 zł
35,90 zł
premium 25,59 zł
Inne z tego wydawnictwa Czarne dziury Hawking Stephen
4.2/5
25,99 zł
29,90 zł
premium 19,27 zł
Inne z tego wydawnictwa Misja Greyhound Forester C. S.
4.7/5
34,49 zł
45,00 zł
premium 29,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Jeszcze krótsza historia czasu Hawking Stephen , Mlodinow Leonard
4.7/5
33,99 zł
39,90 zł
premium 25,71 zł
Inne z tego wydawnictwa Wojna i pokój. Tom 1 i 2 Tołstoj Lew
4.6/5
46,99 zł
54,90 zł
premium 44,64 zł
Inne z tego wydawnictwa Ryzyko Kennedy Elle
4.5/5
35,49 zł
39,90 zł
premium 33,71 zł
Inne z tego wydawnictwa Ktoś jest w twoim domu Perkins Stephanie
3/5
35,49 zł
39,90 zł
premium 33,71 zł
Inne z tego wydawnictwa Rzeźnia numer pięć Vonnegut Kurt
4.7/5
34,49 zł
45,00 zł
premium 27,59 zł
Inne z tego wydawnictwa Zagubieni w Neapolu Goodrich Heddi
4/5
40,49 zł
45,00 zł
premium 29,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Galapagos Vonnegut Kurt
4.4/5
34,49 zł
45,00 zł
premium 32,76 zł
Inne z tego wydawnictwa Mgły Avalonu Zimmer Bradley Marion
4.0/5
61,99 zł
69,00 zł
premium 49,59 zł
Inne z tego wydawnictwa Mroczna materia Crouch Blake
4.6/5
40,49 zł
45,00 zł
premium 38,46 zł
Inne z tego wydawnictwa Wojna i pokój. Tom 3-4 Tołstoj Lew
5/5
48,99 zł
54,90 zł
premium 35,39 zł
Inne z tego wydawnictwa Przebudzenie De Mello Anthony
4.3/5
34,49 zł
39,00 zł
premium 27,59 zł
Inne z tego wydawnictwa Hobbit (wersja ilustrowana) Tolkien John Ronald Reuel
4.6/5
44,49 zł
49,90 zł
premium 42,26 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.