Miasteczko Rotherweird (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 29,26 zł

29,26 zł 39,90 zł (-26%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Rok 1558: Dwanaścioro dzieci o talentach niewiarygodnych jak na ich wiek zostaje wygnanych przez królową do miasta Rotherweird. Niektórzy uważają je za wyjątkowe, inni za pomiot szatana. Jednak wszyscy zgodnie uznają, że trzeba je traktować z respektem i… obawą.

Czterysta pięćdziesiąt lat później miasto nadal żyje odizolowane od reszty Anglii I. wciąż rządzone historycznym prawem. Niezależne, ale zobowiązane do przestrzegania jednego dziwnego warunku: absolutnie nikomu nie wolno badać miasta i jego przeszłości.

I wtedy do miasta przybywa dwóch ciekawskich gości z zewnątrz: Jonah Oblong, nauczyciel w miejscowej szkole oraz złowrogi miliarder sir Veronal Slickstone, który planuje odnowić zrujnowany miejski pałac. Chociaż kierowani całkowicie różnymi motywami, Slickstone i Oblong starają się połączyć przeszłość z teraźniejszością, aż w końcu zaczynają wyścig z czasem – oraz ze sobą nawzajem. Konsekwencje będą śmiertelne i zapowiadają apokalipsę…

 „Miasteczko Rotherweird to opowieść błyskotliwa i inteligentna, dowcipna i poważna: nie przypomina innych książek, ma wyjątkowe i niebezpieczne właściwości. Wiersz za wierszem, cicho i sprawnie, otwiera rząd kolejnych zapadek w wyobraźni czytelnika”.

Hilary Mantel, dwukrotna zdobywczyni Man Booker Prize

„Barokowa, bizantyjska i piękna, a przy tym odważna. Fascynująca książka-układanka!”.

 M.R. Carey, autor serii komiksowej "Lucyfer"

„Harry Potter dla dorosłych!”.

„Sunday Independent”

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Miasteczko Rotherweird
Tytuł oryginalny: Rotherweird
Seria: Miasteczko Rotherweird
Autor: Caldecott Andrew
Tłumaczenie: Krawczyk Katarzyna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 628
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-03-31
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 50 x 206 x 149
Indeks: 34408490
średnia 3,8
5
10
4
7
3
3
2
5
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
12 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
2/5
16-05-2020 o godz 22:34 przez: Dominik Janas | Zweryfikowany zakup
Książka z fajnym pomysłem na fabułę, jednak dużo brakuje w realizacji tego pomysłu. Bohaterowie słabo zarysowani, szablonowi wręcz i jacyś tacy nijacy. Cała historia w zalążku bardzo ciekawa, im dalej coraz bardziej przekombinowana. Lektura nie sprawiała mi jakiegoś wyjątkowego bólu, ale przyjemnością też nie była.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-10-2020 o godz 11:46 przez: natalka7737 | Zweryfikowany zakup
Bardzo dobra książka dla młodszego czytelnika, czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-03-2020 o godz 19:00 przez: Snieznooka
Lubię książki fantastyczne, które zawierają w sobie coś, co przyciąga wzrok, nie tylko jeśli chodzi o piękną okładkę, ale także historię, która może się stać wyjątkowa, a wszystko za sprawą pomysłu autora na jej wykonanie. Tajemnica, motywy kryminalne i historyczne to jedynie niektóre motywy, które się przez niewiadomą przebijają rozbudzając naszą ciekawość. Nie zastanawiałam się zbytnio, co też mnie spotka, kiedy będę wspólnie z bohaterami przemierzać ulice tego miasta. Po prostu w nie brnęłam, przemierzałam uliczkami ucząc się jego historii i analizując zachowania poszczególnych bohaterów. „Miasteczko Rotherweird” to pierwszy tom z niesamowicie wykreowanej trylogii fantasy autorstwa Andrew Caldecotta, mająca specyficzny klimat nasycony atmosferą wiktoriańską i gotycką. Znaczna część powieści poświęcona jest budowaniu świata i zawiera szczegółowe opisy miasta Rotherweird i jego raczej ekscentrycznych mieszkańców. Wszystko zaczęło się w czasach zamierzchłych, autor przenosi nas aż do roku 1558, gdzie snuje opowieść o wyjątkowych dzieciach, które przejawiały tajemnicze moce. Angielska królowa zdecydowała się je wygnać do miasta o niecodziennej i tajemniczej nazwie Rotherwierd próbując tym samym pozbyć się problemu. Niecodzienne zdolności dzieci nie tylko budzą ciekawość, jedno spoglądają na nie w sposób pozytywny, inni wręcz przeciwnie, krzywo na nie patrzą i oceniają. Jak podejść do czegoś, czego się nie rozumie? W obawie o swoje życie lepszy będzie dystans, aniżeli ciepłe przyjęcie. Chociaż najlepiej by było, gdyby zniknęły z powierzchni ziemi, trafiają na kogoś, komu ich los nie jest obojętny. Dzieci zaczynają naukę i starają się pracować nad swoimi zdolnościami. Autor przenosi nas do czasów bardziej współczesnych, a mianowicie do roku 2008. Współczesne Rotherweird to odosobnione miejsce, odcięte od reszty Anglii od czasów Tudorów, istnieje na podstawie własnych praw i przepisów na podstawie dziedziczenia urzędów. Jonah Oblong podejmuje pracę jako nauczyciel w szkole Rotherweird, ale pod rygorem, że cała nauczana historia musi być nowoczesna. Istnieje zakaz badania jego przeszłości, jednak czy pasjonat i ktoś kto dopiero się tam przeniósł nie będzie czuł pokusy? Dlaczego wiedza na temat korzeni miasta i jego bogatej kultury jest zakazana? Kolejną postacią, która pojawia się w mieście, jest Sir Veronal Slickstone niezwykle bogaty mężczyzna, który kupił w Rotherweird dwór, który był zamknięty od niepamiętnych czasów. Mężczyzna przeprowadza się do miasta ze swoją żoną i synem. Stara się wprowadzić duże zmiany w mieście. Jego przybycie nie jest jednak przypadkowe, badanie przeszłości Rotherwierd jest ryzykowne i kuszące. Czy Jonah Oblong wraz z mieszkańcami uratują przyszłość odkrywając przeszłość? „Miasteczko Rotherweird” to książka, którą trudno jest jednoznacznie określić, ale jedno, co mogę Wam napisać, że mocno wyczuwalny jest klimat tajemnicy, którą usiłują poznać bohaterowie. Nowy nauczyciel historii, Jonah Oblong, jest zdeterminowany, aby odkryć odpowiedzi na wszystkie te pytania. Nawet po dowiedzeniu się prawdy, że jego poprzednik zniknął w „niewyjaśnionych okolicznościach”. Jedyne, co musi zrobić, to poskładać coraz bardziej tajemnicze wskazówki. Niemal złowieszcze Rotherweird kryje głębokie sekrety i mroczną przeszłość, która jest całkowicie nieznana żadnemu z jego mieszkańców. Kiedy osoby postronne zaczynają zadawać pytania, miasto staje w obliczu nieprzewidzianych zagrożeń i musi być chronione, wiedza tutaj ma potężną i destrukcyjną moc. Mieszkańcy są dumni ze swojego domu i jego wyjątkowości. Są dosłownie poza prawem Anglii, mogą zachować swoją niezależność, o ile przestrzegają pewnych zasad ustanowionych za panowania królowej Elżbiety I. Co mi się szczególnie podobało? To, że mieszkańcy Rotherwierd mogą nie znać historii tego miejsca, a mimo wszystko mają ogromną dumę ze swojego domu. Ich wydarzenia, uroczystości i festiwale są niepodobne do tych odbywających się poza granicami miasta. Szkoła wypuszcza niesamowicie bystrych absolwentów, którzy często pozostają w Rotherweird i wykorzystują swój intelekt do zmieniania miasta na lepsze. „Miasteczko Rotherweird” to zaledwie pierwszy tom z cyklu napisanego przez Andrew Caldecota, jest to opowieść przy, której nie będziecie się nudzić, zwłaszcza jeśli jesteście fanami elementów historycznych w powieściach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-04-2022 o godz 09:41 przez: Anna
„Nie poznasz granicy między magią, a rzeczywistością dopóki jej nie przekroczysz”. Nigdy nie sądziłam po ponad 20 latach, że przeczytam coś lepszego niż seria Pani Rowling. Przez niemal ćwierć wieku przygody małego czarodzieja nie schodziły z listy bestsellerów. Wychowało się na nich całe pokolenie dzieci, a film jeszcze bardziej utwierdził w przekonaniu, że Harry to ikona zagranicznej fantastyki dla młodych ludzi. Dziś mimo tego, że nadal uważam, że Potter jest świetny, rzadziej już do niego wracam ze względu na wiek (oczywiście mój, a nie Harry’ego:-)) Nie tak dawno otrzymałam nowy newsletter od Wydawnictwa Zysk i S-ka, a w nim wpadła mi w oczy pozycja Powrót Wyntera.Opis mnie skusił i pomyślałam, że muszę tę publikację przeczytać. Z opisu wynikało, jednak, że to kolejna część jakiejś mi nieznanej książki i tak dowiedziałam się, o pozycji lepszej od Harry’ego Miasteczko Rotherweid. Postanowiłam zacząć od tomu pierwszego i muszę napisać, że to prawdziwa petarda. Na odwrocie publikacji jest napisane, że to Harry Potter dla dorosłych, ale moim zdaniem Pan Caldecott stworzył coś lepszego nie tylko dla nas, ale i dla młodych czytelników. Fabuła książki opowiada o tajemniczym miasteczku. Dwanaścioro niezwykłych dzieci ze względu na swoje zdolności zostaje wygnanych przez królową Marię Tudor z Londynu i osadzonych w miasteczku Rotherweird. Cała rzecz ma miejsce w roku 1558. Przenosimy się w czasy współczesne i okazuje się, że to osobliwe miejsce nadal istnieje. Ponad 450 lat później niewielka miejscowość rządzi się swoim prawem, nie podlega nikomu, oraz jest niezwykle trudna do odnalezienia. Pewnego dnia do miasta przybywa nowy nauczyciel historii współczesnej, który wbrew ostrzeżeniom władz miasta zaczyna się interesować jego historią. W tym samym czasie do miejscowości przyjeżdża także tajemniczy miliarder, który wywołuje niemałą sensację. Nikt nie wie, kim jest ani czego chce… Obaj panowie zaczynają grzebać w przeszłości lokalnej społeczności, to co odkrywają, rozpoczyna niebezpieczny wyścig z czasem, a konsekwencje mogą być apokaliptyczne. W pozycji tej odnajdujemy nie tylko osobliwą miejscowości oraz głębokie tajemnice, ale także oryginalną szkołę, całe mnóstwo historii, gromadę zaczarowanych zwierząt, mroczne uliczki skrywające tajemnice, oraz niejednoznacznych bohaterów. Nikt nie jest tym, za kogo się podaje, nie wiadomo kto jest naprawdę zły a kto dobry. Teraźniejszość miesza się z tym co było tworząc wspaniałą akcję, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. Czy faktycznie jest to Harry Potter dla dorosłych? Moim zdaniem to dużo lepsza publikacja. Książka posiada wspaniałe opisy, mocno rozbudowane wydarzenia, wciągające zagadki, wartką akcję, oraz intrygujących bohaterów. Dzieło to byłoby wspaniałą ekranizacją, która moim zdaniem przyciągnęłaby tłumy. Pierwszy raz spotkałam się z twórczością Pana Caldecotta. Miasteczko Rotherweid to tom pierwszy opowieści o niezwykłych ludziach, którzy są samowystarczalni w magicznym i ekscentrycznym mieście. Już czekam na tom drugi Powrót Wyntera, który jest rewelacyjną nowością w tym miesiącu. Bezsprzecznie uważam, że jeśli chodzi o literaturę fantastyczną, dla starszych i młodszych publikacja Pisarza jest jak do tej pory najlepszą w tym roku. Nie sądziłam, że pochłonie mnie coś jeszcze w podobnym tonie jak Harry Potter, ale się myliłam. Pozycja o magicznym miasteczku z przeszłością to historia, która musi znaleźć się na półce wszystkich miłośników fantastyki, a także fanów jak dotąd bezkonkurencyjnego chłopca z blizną na czole. Pan Caldecott stworzył świat, który może być problemem dla serii Pani Rowling.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-07-2021 o godz 16:41 przez: Attra
Miasteczko Rotherweird. Odcięte od świata, rządzące się swoimi prawami. Dwanaścioro wyjątkowych dzieci, niesamowite moce, dwoje „obcych” którzy doprowadzą do niesamowitych wydarzeń. Pragnienie mocy tworzenia równej boskiej. To się nie może dobrze skończyć. Zacznę od tego, że już dawno „wyleczyłam” się z kupowania książek, bo na okładce jest porównanie do innych powieści. Zazwyczaj nie ma to żadnego związku i jest zwyczajnie szkodliwe. Więc jak przeczytałam, że Miasteczko Rotherweird to Harry Potter dla dorosłych, zignorowałam to totalnie, co jak się okazało wyszło mi na dobre. Bo ta powieść z Harrym Potterem nie ma NIC wspólnego. Akcja powieści rozgrywa się w tytułowym Miasteczku Rotherweird, miejscu gdzie w 1558 roku dwanaścioro dzieci o talentach niewiarygodnych jak na ich wiek zostaje wygnanych przez angielską królową. Tam się uczą, rozwijają i… dokonują niesamowitych odkryć, które mogą zmienić świat dookoła. Mijają lata, do miasteczka przyjeżdża nowy nauczyciel z zewnątrz i milioner, który kupuje i postanawia odrestaurować pałac. To co początkowo wydaje się być zbiegiem okoliczności, szybko przestaje nim być. Zagadka rodzi kolejną zagadkę, akcja się zagęszcza, klimat robi coraz bardziej mroczny. I zanim się człowiek obejrzy, już totalnie dał się pochłonąć wyjątkowemu klimatowi powieści. Książka rozwija się powoli, ale dla mnie nie jest to wada. Jest w niej sporo bohaterów, wiec doceniłam dłuższy wstęp, który pozwolił mi zapamiętać kto jest kim w tej historii. A ta jest wyjątkowo ciekawa, intrygująca i wciągająca. Nic tu nie jest oczywiste, a kilka wątków, które wydają się nie mieć ze sobą związku, zaczyna się łączyć z zaskakującym skutkiem. Jest tu sporo ciekawych elementów, ale najważniejszym chyba jest dążenie do zdobycia mocy równej bogu, do pragnienia nieograniczonej władzy i potęgi. Był to fascynujący obraz deprawacji i dążenia do celu wszelkimi sposobami, nie patrząc na koszty i krzywdy wyrządzone innym. Książka to taki mix gatunkowy, bowiem mamy tu mieszankę powieści historycznej, przygodowej, wątki kryminalne i elementy fantastyczne. Wszystko to jednak łączy się ze sobą zaskakująco płynnie i pozwala na zanurzenie się w niesamowitym klimacie Miasteczka Rotherweird i wkręcić w losy jego bohaterów. A tych jest w powieści sporo, a każdy odgrywa ważną rolę. Swoich bohaterów autor kreśli w bardzo dobry sposób, pozwala poznać ich motywacje i dążenia, mamy możliwość polubić ich, bądź wręcz przeciwnie, ale co ważne, każda z postaci potrafiła wywołać we mnie różnorakie emocje. Jednym kibicowałam, innym życzyłam rychłego upadku. Ale wobec żadnej z postaci nie pozostałam obojętna. Czym dalej, tym bardziej zagęszczała się atmosfera, tym mroczniejszy robił się klimat i ciężko było wyczuć jak definitywnie zakończy się ta przygoda, kto będzie górą, a kto dozna porażki. Byłam zaskoczona niektórymi rozwiązaniami, ale było to zaskoczenie pozytywne, doceniałam pomysłowość autora i kierunek w jakim poprowadził fabułę. Również styl pana Caldecott przypadł mi do gustu, a książkę czytało mi się wyjątkowo płynie, bez znudzenia czy przestojów. Jak oceniam Miasteczko Rotherweird? Dla mnie to świetna powieść, nieszablonowa, wciągająca, intrygująca. Podobały mi się wszystkie jej elementy, wszystkie wątki, dałam się wciągnąć w tą zaskakująco mroczną opowieść i spędziłam z nią świetnie czas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-05-2020 o godz 17:56 przez: Kosz z Książkami
Nie jedna książka porównywana była do serii o Harrym Potterze, chcąc zwabić czytelników obietnicą niezwykłej, magicznej przygody. ,,Miasteczko Rotherweird” okrzyknięto Harrym Potterem dla dorosłych – nie ukrywam, że mocno mnie to zaciekawiło i postanowiłam sprawdzić, ile prawdy kryje się w tych słowach. Nasza historia zaczyna się w roku 1558, kiedy to ówcześnie panująca angielska królowa decyduje się skazać na wygnanie dwunastkę niezwykle utalentowanych dzieci, których niezwykłe umysły sprawiają iż są postrzegane jako pomioty szatana. Na szczęście dla nich, nie wszyscy ludzie dają wiarę zabobonom i dzieci odnajdują schronienie w małym, odizolowanym od reszty kraju miasteczku Rotherweird. Od tamtych wydarzeń minęło czterysta pięćdziesiąt lat, jednak miasteczko zdaje się jakby zastygłe w czasie. W dalszym ciągu odizolowane od świata, niechętnie wpuszczające obcych i rządzące się prawami jakby z innej epoki. Do tego dziwnego miejsca przybywa dwóch gości, którzy mimo zakazu pragną odkryć historie i sekrety Rotherweird. Sekrety równie pociągające, co niebezpieczne. ,,Miasteczko Rotherweird” to niewątpliwie opowieść magiczna, przesycona tajemnicą, łącząca w sobie przygodę, mroczne zagadki i duszny, niepokojący klimat. Pomysł na fabułę jest niezwykle oryginalny i z pewnością przypadnie do gustu nie jednemu czytelnikowi. Niestety książka nie jest również pozbawiona wad. Sięgając po powieść Andrew Caldecotta należy przygotować się na dość długi wstęp. Akcja rozkręca się mniej więcej po przeczytaniu 1/3 książki, więc dość późno. W dodatku mnogość postaci może z początku powodować pewien mętlik, tak samo jak i nieco enigmatyczne podejście autora do bohaterów, którym brakuje nieco głębi. Od razu należy także dodać, że o wspominanych na początku dwunastu uzdolnionych dzieciach wiele się nie dowiemy, ot to zaledwie króciutki epizod wprowadzający nas do czasów teraźniejszych w których rozgrywa się główna część książki. Warto też dodać, że książka przepełniona jest różnej maści opisami – osobiście dość lubię ten element książek, jednak tutaj nie mogłam pozbyć się wrażenia, że momentami dość mocno spowalniał on fabułę. Wiemy już, że ,,Miasteczko Rotherweird” jest niezwykłe i magiczne, jednak czy słusznie porównywane do opowieści o młodym czarodzieju, która podbiła cały świat? Z tym bym również nieco polemizowała. Niezwykły duszny klimat łączy się tutaj bowiem ze swego rodzaju groteską, miejscami jest wręcz dziwnie co bardziej może przypominać ,,Alicję w Krainie Czarów”. W dodatku elementów fantastycznych jest dość mało jak na tak obszerną powieść i zostały one zdominowane przez przeważające elementy obyczajowe. Autor ogromną uwagę poświęcił nakreśleniu relacji między bohaterami i obowiązujących norm. Być może proporcje te odwrócą się w kolejnych tomach – wiadomo bowiem, że to jeszcze nie koniec historii. Podsumowując, ,,Miasteczko Rotherweird” to tytuł ciekawy, jednak nie wykorzystujący w pełni swojego potencjału. Pomysł na fabułę jest jak najbardziej warty uwagi, jednak wykonanie pozostawia miejscami wiele do życzenia, przez co wiele osób może być książką w ostatecznym rozrachunku dość zmęczona. To, czy ,,Miasteczko Rotherweird” Was oczaruje, pozostanie więc tajemnicą, którą będziecie musieli rozwikłać sami. Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
25-05-2020 o godz 13:38 przez: alexx
„Książki odzwierciedlają zainteresowania; te z kolei budują osobowość, a osobowość wytycza kierunki działania.”, czyli oryginalny pomysł, ale kiepskie wykonanie. Miasteczko Rotherweird przyciąga do siebie swoją fantastyczną okładką. Opis był równie intrygujący, co okładka dlatego postanowiłam po nią sięgnąć. Rok 1558: Dwanaścioro dzieci o talentach niewiarygodnych jak na ich wiek zostaje wygnanych przez angielską królową do miasta Rotherweird. Niektórzy uważają je za wyjątkowe, inni za pomiot szatana. Jednak wszyscy zgodnie uznają, że trzeba je traktować z respektem i… obawą. Czterysta pięćdziesiąt lat później miasto nadal żyje, odizolowane od reszty Anglii od czasów Elżbiety I, wciąż rządzone historycznym prawem, niezależne, ale zobowiązane do przestrzegania jednego dziwnego warunku: absolutnie nikomu nie wolno badać miasta i jego przeszłości. Chyba liczyłam na coś innego, dlatego po przeczytaniu tej książki byłam rozczarowana. Powieść jest dosyć długa (ponad 600 stron) i momentami niezwykle się ciągnie, męcząc tym samym czytelnika. Spokojnie można byłoby ją skrócić i wtedy może historia byłaby bardziej dynamiczna. Wzmianka, że jest to Harry Potter dla dorosłych, ma niewielkie odwzorowanie w rzeczywistości i nie jest w żadnym stopniu powiązania z serią J. K. Rowling. Miało to na celu przyciągnięcie fanów HP i ja jako fanka serii stwierdzam, że użycie tych słów jest błędne i nie powinny one promować tej książki. Autor miał ciekawy pomysł na fabułę (naprawdę obiecujący!), ale z wykonaniem jest już gorzej. Wstęp jest niezwykle długi i sporo potrzeba czasu, aby akcja się rozwinęła (gdzieś tak od 300 strony). Mnogość bohaterów może przyprawić o ból głowy. Żadna z postaci Andrew Caldecotta nie zbudziła u mnie sympatii i właściwie większość jest nijaka i raczej szybko się o nich zapomina. Czasami miałam problem, aby przypomnieć sobie, kim jest postać, a dziwne imiona wcale tego nie ułatwiały. Owszem książka ma ciekawy klimat – mroczny i chwilami groteskowy, ale momentami jest dosyć dziwna. Wspomniane dzieci w opisie występują właściwie epizodycznie i nic o nich nie wiemy. Może w kolejnych książkach ten wątek zostanie rozbudowany. Autor nie szczędzi dokładnych opisów (domów, ulic, przyrody, bohaterów), które jednak spowalniają akcję. Nie jestem fanką obszernych opisów, dlatego po przeczytaniu tej książki byłam po prostu zmęczona tą historią. Miasteczko Rotherweird to magiczna historia, która miała potencjał, ale niestety nie został on wykorzystany. Myślę jednak, że znajdzie ona grono fanów. Przed autorem jeszcze wiele pracy, bo jak na razie nie za bardzo zachęca po sięgnięcie po jego kolejne książki. Mam nadzieję, że kontynuacja będzie dużo lepsza.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-07-2020 o godz 02:16 przez: Kasia
Harry Potter dla dorosłych - takim mianem określa się książkę "Miasteczko Rotherweird" Andrew Caldecotta od @zysk_wydawnictwo. Ja - zagorzała fanka czarodzieja z Hoghwartu - nie mogłam więc nie sięgnąć po tę pozycję, aby sprawdzić, czy rzeczywiście można ją porównać do książek o Harrym. Zaraz Wam powiem, co się okazało. Ale najpierw kilka słów o fabule. Historia zaczyna się w 1558 roku, kiedy to 12 dzieci o nadzwyczajnych umiejętnościach zostaje wygnanych przez królową do miasteczka Rotherweird. Wszyscy podchodzą do nich z dużą obawą oraz respektem, mając ich za szatańskie nasienie. Opowieść toczy się dalej 450 lat później. Miasteczko w dalszym ciągu istnieje, ale jest odizolowane, a wstęp do niego mają tylko nieliczni. Zaproszenie do Rotherweird otrzymują nauczyciel historii oraz miliarder sir Veronal Slickstone. Ten pierwszy ma nauczać, zaś drugi ma w planach odnowienie zrujnowanego Pałacu. Goście chcą dowiedzieć się jakie powiązanie ma przeszłość miasteczka z teraźniejszością. Ta ciekawość nie wychodzi im jednak na dobre. Książka jest po pierwsze bardzo gruba. I nie przeszkadzałoby mi to, gdyby była naprawdę ciekawa. W tym przypadku jest tu jednak "na dwa razy". Spora ilość dziwnych bohaterów sprawiła, że trochę ciężko było mi ich kojarzyć podczas czytania. Przydługie, delikatnie mówiąc, opisy, również trochę przeszkadzały mi w płynnym odbiorze kluczowych treści. I chociaż samą fabułę oceniam na bardzo dobrą, to jednak całość wyszła autorowi dość topornie. Nie mogę powiedzieć, że męczyłam się, czytając "Miasteczko Rotherweird", ale do moich ulubionych tej książki niestety zaliczyć nie mogę. A jeśli chodzi o porównanie jej do Harrego Pottera, to moim zdaniem ta pozycja nie jest ani trochę podobna do książek J.K.Rowling. Cóż mogę Wam powiedzieć na koniec mojego wywodu? Myślę, że warto sięgnąć po tę lekturę i przekonać się osobiście, czy Wam ona odpowiada.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
20-04-2020 o godz 16:14 przez: Bookowa
Miasteczko Rotherweird to miejsce rzekła bym... Osobliwe. W zasadzie jakieś podobieństwo do tej serii mi się nasuwa w głowie, ale minimalnie. W każdym razie, książka opowiada o miejscu, które jest mocno specyficzne, a wręcz nienormalne. Do miasteczka nie ma się ot tak pozwolenia, żeby wejść. Nie możesz wjechać samochodem. To jest taka zamknięta kula, z której wielu nie wychodzi. Żyje się tam inaczej, ale do końca nie można wiedzieć jak naprawdę. Pewnym osobom udaje się tam dostać, m.in. jest nim były nauczyciel historii Jonah Oblong, który zacznie pracę w tamtejszej szkole. Wprowadza nas w ten świat odmieńców, chociaż z pozoru mieszkańcy to ludzie zupełnie normalni. Może bardziej skryci, zachowują dużo dla siebie, ale jednak nic podejrzanego. Dziwić zaczyna to, że w miasteczku nie rozmawia się na pewne tematy. Jest zakaz poruszania jego przeszłości, dążenia do niej oraz panuje nauka historii współczesnej. Szkoła jest dla dzieciaków wybitnych, a poza tym wiemy, że jest w nich grupa, która ma szczególne talenty. Dlaczego miasteczko musiało zostać zamknięte? Czy to z ich winy? Były tak niebezpieczne? Książka jest naprawdę gruba i nie brakuje w niej oczywiście ogroma zagadek, tajemnic do rozwiązania i dążenia do poznania prawdy o tym co się dzieje w kontekście Miasteczka Rotherweird. Trochę w tym treści detektywistycznej, przede wszystkim fantastyki, ale i dużo treści obyczajowej. Nie brakuje opisów o mieszkańcach, które nie pędzą absolutnie, są takie płynne.  Denerwujące jest natomiast w niej trochę to, że ma tyle perspektyw. Jest dużo bohaterów, to fakt. Akcja jest dosyć wolna, ale jak na taki tom to nie ma co się dziwić. Chyba trzeba się przyzwyczaić i wkręcić w historię po prostu. Myślę, że warto czekać na kolejne tomy!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
07-08-2020 o godz 12:42 przez: Margi1234
Już dawno się tak nie wymęczyłam przy książce. „Miasteczko Rotherweird” sprawiło mi ogromną trudność, bo opis tak bardzo zachęcający, niestety nie miał nic wspólnego z fabułą książki. Jedyny plus tej historii, to samo miasteczko. Opisy jakie stworzył autor były ciekawe, ale zaraz po nich pojawiały się dialogi, i bohaterowie historii, którzy to wrażenie rujnowali. Tylko ten plus w fabule, zachęcający opis i okładka przemawiają by po nią sięgnąć, ale czy była warta mojego czasu? Myślę, że gdyby to nie była książka do recenzji, to odłożyłabym ją po jakichś 80 stronach. Praktycznie od samego początku nie czułam tej historii. Bezbarwni bohaterowie, ten pomysł na fabułę - który mógłby być naprawdę ciekawy - oraz cała masa bezsensownych dialogów. Dawno nie natrafiłam na książkę, która nie potrafiłaby wzbudzić we mnie emocji, jedyna jaka zdołała się ujawnić - to frustracja. Ostatnie strony czytałam już na siłę, gdyż taka masa bohaterów, a brak im jakiegokolwiek charakteru. Nawet dwa różne zakończenia tej książki, nie zachwyciły mnie, gdyż autor kompletnie je spartaczył. A gdzie te 12 niesamowite dzieciaki z historii, zapytacie? To odpowiadam, że występują tam epizodycznie. Niestety to nie było dobre spotkanie, i mimo iż skończyłam tą książkę czytać zaledwie wczoraj, to i tak niewiele już z niej pamiętam. Nawet, gdy pojawiały się fantastyczne momenty, nie wzbudziły mojego zachwytu. To było po prostu złe. Autor miał dobry pomysł, ale z wykonaniem i przeniesienie tego już na papier ogromny trud. Osobiście nie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-05-2020 o godz 21:32 przez: verylittlebooknerd
Oj nie polubiłam się z „Miasteczkiem Rotherweird” tak, jakbym chciała. Już podczas czytania czułam, że coś mi zgrzyta. Pierwsze dwieście pięćdziesiąt stron niczym szczególnym mnie nie zachwyciło. Akcja zaczęła się rozkręcać dopiero później. Ale bądźmy szczerzy, nawet przy takiej cegiełce dwieście pięćdziesiąt stron wstępu i wprowadzenia do fabuły to stanowczo za dużo. To właśnie główny problem, który mam z tą książką. Za mało w niej akcji, za dużo opisów. Za mało obiecanej fantastyki, za dużo obyczajowych perypetii. Za mało głębi w postaciach, których jest zdecydowanie za dużo. Żeby nie było – ta książka nie jest zła. Pomysł na fabułę jest naprawdę dobry, leży tu raczej wykonanie, a nie sama koncepcja. Podobał mi się też klimat, który autor stworzył. Tytuł dobrze go oddaje – jest dziwnie. Niepokojąco. Duszno. Przez to nie czytało mi się tej książki lekko, ale też nie była dzięki temu totalnie nijaka. Przyznam szczerze – czytałam „Miasteczko Rotherweird” bez większych emocji. Bez przerwy zerkałam na to, ile stron zostało mi do końca. Może gdyby skrócić ją o połowę, wyrzucić zbędne opisy i co drugiego bohatera, byłoby dużo lepiej. A tak? Dostałam rozciągniętą cegiełkę w ślicznej oprawie, ale o mało zachwycającym wnętrzu. Wiem, że mają być kolejne tomy, ale jeszcze nie zdecydowałam, czy po nie sięgnę. Spodziewałam się po tej książce czegoś więcej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
03-05-2020 o godz 20:26 przez: Kobietaczytajaca
W roku 1558 do miasteczka Rotherweird zawitało dwanaścioro utalentowanych dzieci. Zostali oni tam wygnani przez królową. Uważani byli z jednej strony za wyjątkowe osoby a z drugiej za diabelskie istoty. Traktowano je z obawą i atencją. Czterysta pięćdziesiąt lat później owo Miasteczko nadal istnieje, ale rządzi się swoimi prawami. Tylko na zaproszenie można do niego wjechać. Do miasta przybywa nowy historyk, który dostaje przykaz, aby uczyć historii od 1800 roku, wcześniejszej nie wolno. Do miasta też przybył miliarder sir Slickstone, który chce odnowić Pałac. Obydwaj panowie próbują połączyć przeszłość z teraźniejszością, co im z tego wyszło przekonajcie się sami. 💓 💓 Już na samym początku muszę powiedzieć, że to spory grubasek, bo ma ponad 600 stron. W tej książce autor umieścił sporą grupę bohaterów, przez co ciężko mi było połapać się kto jest kim i co robi. Pomimo tego, że podobał mi się język, jakim jest ona napisana to niestety wiało przez jej większą część nudą. Autor w swoich opisach jest skrupulatny więc nie każdemu przypadnie to do gustu. Pomysł zaliczam do udanych natomiast wykonanie muszę powiedzieć, że mnie rozczarowało. Jak przeczytałam, że ma być to taki Harry Potter dla dorosłych to się bardzo napaliłam na nią, niestety muszę powiedzieć, że absolutnie ta książka nie ma nic wspólnego z tamtą. Ja od siebie daję 4/10.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Portret Doriana Graya Wilde Oscar
4.6/5
26,18 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Biblioteka o Północy Haig Matt
4.4/5
27,75 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ktoś z nas kłamie Mcmanus Karen
4.5/5
28,58 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Jak działa umysł Pinker Steven
5/5
39,90 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Władca much Golding William
4.5/5
29,98 zł
49,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Pętliczek Brencz Piotr
5/5
23,25 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Kontakt alarmowy Choi Mary
3.9/5
27,07 zł
35,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego