Miasteczko (okładka miękka)

Oferta Virtualo : 41,90 zł

41,90 zł
Wysyłka w 4-5 dni
4,4

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Nękany twórczą niemocą pisarz Marcin Lanowicz postanawia wraz z żoną odpocząć w małym miasteczku na Mazurach. Morwany początkowo spełniają ich oczekiwania – wygodne domki w środku lasu znajdują się w pobliżu pięknych jezior. Z czasem jednak dostrzegają, że mieszkańcy miasteczka są niezwykle dziwni, a niektórzy z nich wyglądają na ciężko chorych. Szczególnie intrygujące są trzy jasnowłose kobiety, o nieproporcjonalnie długich nogach.

Wkrótce potem okazuje się, że zarówno mieszkańcy Morwan, jak i blondwłose kobiety nie są tym, za kogo się podają, a mała wieś, nazywana przez wszystkich "miasteczkiem", nie istnieje na żadnej mapie...


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Miasteczko
Autor: Cichowlas Robert , Radecki Łukasz
Wydawnictwo: Wydawnictwa Videograf S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-05-20
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 208 x 25 x 134
Indeks: 16642577
średnia 3,7
5
5
4
4
3
5
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
15 recenzji
3/5
22-02-2015 o godz 11:36 przez: Dmnsbstn
Nie wiem czy to nie będzie gniot, a czemu? Już zarys fabuły jest niejasny. Trafiają do miasteczka, którego nie ma na mapie - to jak tam trafili skoro to nie istnieje, a było ich celem podróży, a nie przypadkowym przystankiem? Cienko to widzę.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
5/5
29-05-2015 o godz 21:28 przez: werka777
Główny bohater książki wyrusza w podróż u boku ukochanej kobiety. Para liczy na pobyt, który pomoże im w pozbyciu się presji otoczenia i czasu, a przy tym, odnowi potęgę ich uczucia. Przyjemny wypoczynek w zalesionej okolicy mógłby wydawać się idealnym sposobem na wytchnienie dla nękanych obowiązkami ludzi. Czy jednak słysząc słowa dziwnie zachowującej się kobiety dotyczące tego, że z Morwan tak szybko się nie wraca, można czuć się komfortowo? Co, kiedy w domu mającym odegrać rolę oazy spokoju, nocą dostrzegalna jest czyjaś obecność? Czy wizerunek zamazanej twarzy pojawiającej się w lustrze to tylko przewidzenie? Czym jest zabita wrona przybita do drzwi wejściowych jednej z chat? I kim tak naprawdę są jasnowłose kobiety, do których zbliżenie się z pewnością powinno wprawiać w zakłopotanie? Morwany, małe miasteczko, które miało dla Lanowiczów przybrać wymiar nieba, przyoblekło się w zło i przekształciło ich pobyt tutaj w piekło.

Czy ciemne moce, które niewątpliwie zostały uaktywnione, nie mają swoich słabych punktów? Czym w ogóle one są i jak potężna jest ich siła rażenia? W ręce Mariusza trafia pamiętnik niejakiej Joasi, który w raz z pierwszą stroną staje się wierną relacją wydarzeń, niewątpliwie związanych z przeklętym miastem. Chociaż w Morwanach zastraszeni ludzie milczą, jeden z mieszkańców postanawia przełamać panującą ciszę, a kara, jaka go za to spotka, okaże się najsurowsza. Główny bohater, krok po kroku, odkrywa okrutną prawdę. Pradawne, słowiańskie bóstwa i legendy, które dotąd były dla niego wyłącznie czczym gadaniem, przybierają na wiarygodności. Wkrótce wychodzi na jaw fakt, że Morwany, położone z dala od cywilizacji i rozgłosu, zdołały zachować klątwę dawnych lat, a jej zdjęcie okaże się nie do przeskoczenia.

Robert Cichowlas i Łukasz Radecki stworzyli powieść grozy, której nie powstydziłby się sam Stephen King. Pomysł na fabułę, wzbogacony słowiańską kulturą, nietypowymi motywami oraz oryginalnymi postaciami, stał się ekscentryczną mieszanką i eksperymentem, którego efekt jest jak najbardziej zadowalający. Trudno byłoby mówić w tym przypadku o punktach kulminacyjnych, ponieważ jest ich tutaj naprawdę sporo. Akcja co jakiś czas zwalnia tempa, by po chwili znów ruszyć galopem niosącym powiew prawdziwej grozy. Napięcie z pewnością nie gaśnie. Czytelnik, ostrożnie przewracając kolejną stronę, rozgląda się za siebie by zyskać pewność, czy aby wokół nie czai się żadne zło. To niesamowite jak wielką moc mogą mieć zapisane na kartce słowa, aczkolwiek dzieje się tak tylko w przypadku, kiedy autor ma niewątpliwy talent. Tutaj najwyraźniej zarówno pan Robert, jak i pan Łukasz okazali się wspaniałymi i godnymi polecenia twórcami. Nie jestem do końca zwolenniczką książek pisanych przez więcej, aniżeli jedną osobę. Mam wrażenie, że dwóch autorów to już o jednego za dużo. Po „Miasteczko” sięgałam więc z pewnym dystansem, a jednak moje obawy okazały się niesłuszne i bezpodstawne. W tym wypadku przeważyła zasada „Co dwie głowy, to nie jedna”. Efekt okazał się bowiem znakomity.

Jako czytelnik, mam już spore doświadczenie dotyczące wielu gatunków literackich, między innymi powieści grozy. Czytałam wiele dzieł Kinga, Mastertona czy Barkera i mogłoby się wydawać, że już samo ich nazwisko daje przewagę tworzonym przez nich treściom. A jednak ja nie daję się omamić i powiem szczerze, że „Miasteczko” Radeckiego i Cichowlasa to pierwszorzędny horror, z którego spoczywający ostatnio na laurach King mógłby brać przykład. To, co okazuje się tutaj niewątpliwym powiewem świeżości, to umiejętne połączenie makabry oraz erotyki. A obrazy aktów, chociaż nieraz daleko odbiegających od zwykłych scen erotycznych, zabarwione są tak silnymi doznaniami, że wykreowanie sobie ich w głowie przychodzi naprawdę łatwo. Finał powieści, jak na horror przystało, zapewne trudno określić jako sielankowy. Wielbiciele tego gatunku już jednak chyba przywykli do tego, że takie książki nieczęsto kończą się słowami „żyli długo i szczęśliwie…”. Nic jednak więcej nie zdradzę, poza tym, że akcja jest warta uwagi.

Na wielki plus zasługuje także okładka powieści, która sama w sobie ma już coś magnetycznego i hipnotyzującego. Wydaje mi się, że oprawa graficzna zyska uznanie wśród wielbicieli tego gatunku literackiego, a tym samym, ocenianie książki po okładce tym razem wyjdzie ludziom na dobre. Jak dla mnie, wydawnictwo Videograf znowu może pochwalić się ciekawą propozycją, ponieważ w przypadku horrorów jeszcze mnie nie zawiodło. Świat słowiańskich bóstw, nietypowych wydarzeń, lęku, ale i miłości, zamknięty w samym sercu ciemnego lasu. „Miasteczko” może naprawdę przyprawić Was o dreszcze, szczególnie, kiedy tak jak ja, przekroczycie jego próg nocą.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
23-10-2015 o godz 12:55 przez: Sylwester Wawruszczak
Niemoc twórcza dopaść może każdego pisarza, nawet tego najbardziej płodnego literacko. Przed takim właśnie problemem stanął Marcin Lanowicz, autor bestsellerowych książek dla kobiet - termin oddania tekstu do redakcji nieubłaganie się zbliża, jednak stworzenie nawet najprostszej sceny wydaje się być syzyfową pracą. Wszelkie pomysły na odzyskanie weny zawodzą jeden po drugim, pojawia się jednak światełko w tunelu: ulotka zachęcająca do wynajęcia domku w Morwanach, małym miasteczku na Mazurach. Odpoczynek z dala od cywilizacji wydaje się być tym, czego Marcin potrzebuje, postanawia więc zrobić sobie z żoną mały urlop. Okazuje się jednak, że Morwany nie są zwyczajną miejscowością, a w dodatku komuś wyraźnie zależało, żeby Lanowiczowie tam trafili…

Powiem, szczerze, że początek “Miasteczka” nie zachwycił mnie jakoś specjalnie. Domek na uboczu, miasteczko skrywające jakieś tajemnice, niewytłumaczalne zdarzenia i mieszkańcy okolicy, którzy ewidentnie boją się powiedzieć przyjezdnym prawdę - to motywy wyjątkowo oklepane w horrorach, nastawiałem się więc na dość przeciętną lekturę. Na szczęście wraz z rozwojem fabuły wiele elementów okazuje się mieć drugie, nietuzinkowe oblicze, dalece wykraczające poza utarte schematy, a odkrywane przed czytelnikiem kolejne tajemnice Morwan zaskakują zarówno samym pomysłem, jak i poziomem realizacji.

Brak zachwytu przy pierwszych stronach wynikał jeszcze z jednej rzeczy: sposobu narracji. Wiele fragmentów powieści jest zdecydowanie zbyt rozciągniętych, nużących, przez co dynamika tekstu wyraźnie kuleje. W dodatku wstęp do historii bogaty jest w opisy, które tak naprawdę dla późniejszej fabuły mają znaczenie znikome, czy wręcz zerowe; podobnie też wyglądają pierwsze dialogi, niektóre niejako pozbawione wewnętrznej ciągłości. Całe szczęście gros tych problemów zaczęło znikać w miarę posuwania się akcji do przodu, jednak fragmenty likwidujące dynamizm pojawiały się przez niemal cały czas; dopiero końcówka tekstu nabrała większego tempa, w krótkim czasie zaskakując mnie licznymi zwrotami akcji.

Groza i erotyka - te dwa słowa w opisie okładkowym najbardziej rzucały się w oczy. Pierwsze z nich jest jak najbardziej trafne; co prawda osobiście nie czułem się jakoś bardzo przerażony (może już za często chwytam po ten gatunek?), jestem jednak przekonany, że na wielu osobach tekst zrobi niemałe wrażenie. Z kolei co do erotyki… Cóż, zacznijmy od tego, że stanowi ona raczej pewne tło, czy też raczej swoiste uzupełnienie głównej fabuły. Jasne, w jakiś sposób jest to ważny element całego tekstu, nie ma go jednak zbyt wiele. Pewne wątpliwości budzi poziom wykonania tego aspektu w scenach mocno na nim opartych. Tam, gdzie sytuacja miała być normalna, opis jest sztuczny i raczej mało ciekawy natomiast w “nienormalnych” (brak mi lepszego określenia) fragmentach w oczy kuje wręcz medyczne słownictwo użyte w narracji, zaś sam ich przebieg jest z pewnością szokujący i wywołujący niesmak u części odbiorców.

“Miasteczko” z pewnością jest interesującą pozycją na rynku wydawniczym. To dobry horror z ciekawym i oryginalnym pomysłem na fabułę, który z pewnością wielu osobom przypadnie do gustu, choć raczej osób obytych z gatunkiem nie przerazi. Warto jednak mieć na uwadze fakt, że nie jest to książka dla wszystkich: specyficzne sceny, choć występujące w stosunkowo małej ilości, wywołają obrzydzenie u wrażliwszych czytelników. Jeśli jednak nie macie delikatnego żołądka - na pewno warto zainteresować się tą książką. Może nie jest to dzieło wybitne, ale mimo wszystkich swoich wad stojące na dość przyzwoitym poziomie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-06-2015 o godz 10:37 przez: Książki i My
Łukasz Radecki i Robert Cichowlas po dobrze przyjętym, obejmującym trzy nowele Pradawnym źle, napisali tym razem powieść rozgrywającą się na mazurskiej wsi, dokładnie w Morwanach. Więc niech nie zmyli was nazwa Miasteczko. Przyciągającą oko grafikę stworzył Darek Kocurek, a ja, by nie zanudzić was przydługim wstępem zapraszam do recenzji Miasteczka.

Uznany autor romansów Marcin Lanowicz przechodzi kryzys twórczy. Nieubłaganie zbliża się czas oddania zamówionej powieści do wydawcy, tymczasem pisarz nie jest nawet w połowie. Niespodziewanie otrzymuje ofertę spędzenia urlopu w malowniczej mazurskiej wsi. Nie zastanawia się długo i wraz z żoną udają się na zasłużone wakacje. Może na Marcina Lanowicza spłynie wena?

Początkowo położone nad jeziorem Morwany wydają się oazą ciszy i spokoju. Idealnym miejscem by w tych pięknych okolicznościach przyrody podgonić z pisaniem. Szybko okazuje się jednak, że z miasteczkiem, jak mieszkańcy nazywają Morwany, jest coś nie tak. Wszyscy wydają się zmęczeni i chorzy, brukowane ulice i stare kamienice wyrastają w środku lasu a między drzewami przemykają dziwne jasnowłose kobiety. Gdy okazuje się, że wsi nie ma na żadnej mapie rozpoczyna się koszmar pisarza i jego żony. Po drodze napatoczy się jeszcze pewien prywatny detektyw, ale to już inna historia...

Łukasz Radecki i Robert Cichowlas stworzyli dobrą powieść. Mocny horror, pełen tajemnicy, niesamowitości i erotyki. Miasteczko budzi ciekawość, później niepokój i strach. Otwiera wrota do dawno zapomnianych bytów, których bali się nasi przodkowie. Zaprasza na spotkanie z nieznanym, na upiorną podróż w krainę rodem z sennych koszmarów. Autorzy udowadniają, że da się napisać dobrą powieść grozy bez wyświechtanych motywów i schematów tak często używanych w powieściach grozy. Nie będzie nawiedzonego zamku, opętania, wampirów i wilkołaków. Nie będzie odgrzewanego kotleta. Tym razem zaserwowano nam zupełnie inne danie.

Największym bowiem plusem powieści jest wykorzystanie motywów, po które niestety polscy pisarze nie sięgają często. Bowiem siłą napędową Miasteczka są demony i bóstwa mitologii słowiańskiej. Dlaczego inspirować się i wykorzystywać starodawne wierzenia Greków, Rzymian czy Skandynawów, gdy sami mamy nie mniej ciekawy repertuar mitów, opowieści i różnego rodzaju stworów je zamieszkujących? Wiedźmin pokazał, że można. A groza jak mało który gatunek nadaje się do tego znakomicie. Spółka pisarska Radecki i Cichowlas udowodniła, że nasze rodzime korzenie kryją potencjał na wiele pasjonujących historii, i mam nadzieję, przetarli trochę szlaki kolejnym twórcom grozy.

Miasteczko czyta się przyjemnie, jeśli można użyć tego określenia w stosunku do tego typu literatury. Fabuła jest spójna, historia opowiedziana przez autorów zajmująca i ciekawa. I co najważniejsze, dużo się dzieje. Więc nie bójcie się, nie zostaniecie zasypani opisami starosłowiańskich bóstw i obrzędów. To nie opracowanie naukowe. Od tego jest Gieysztor, Strzelczyk czy Białczyński. Panowie Cichowlas i Radecki podeszli do tematu od czysto rozrywkowej i horrorowej strony. Czyli przypadającej do gustu zwykłym czytelnikom. Bo dobry horror ma wywołać emocje, trochę nastraszyć, ale przede wszystkim powinniśmy się dobrze bawić, by czasu spędzonego na lekturze nie uznać za stracony. Tego spędzonego przy Miasteczku nie żałuję. Ciekaw też jestem kolejnej powieści tego duetu, a Miasteczko polecam wszystkim fanom gatunku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2015 o godz 17:52 przez: dobrerecenzje.pl
Zapomniane miasteczko na Mazurach, pradawne legendy o słowiańskich demonach i nie jedna tajemnica do rozwikłania. Wszystko zawarte w jednej książce dwóch autorów. Pewnego razu młode małżeństwo otrzymuje dość obiecującą ofertę wyjazdu w góry i okazję na odpoczynek. Mężczyźnie przed wyjazdem ukazuje się brat, który zmarł na skutek ciężkiego wypadku. Zjawa ostrzega brata, że ten wyjazd jest niebezpieczny dla niego i małżonki. Maciej zaczyna widzieć najczarniejsze scenariusze wspólnej śmierci, a że jest pisarzem to przychodzi mu to bez trudu. Mężczyzna nie chce zrobić przykrości swojej żonie, która bardzo ciężko pracuje w przeciwieństwie do niego, i zgadza się na wyjazd. Mając w głowie ostrzeżenia zmarłego, bardzo uważnie prowadzi samochód. Po ciężkiej i długiej wycieczce małżeństwo nadal nie trafiło do tajemniczego miasteczka. Wjeżdżając w las spostrzegają przedwojenne kamienice ozdobione przez kamienne gargulce, które z wyrazem pogardy patrzą na dół. Ludzie, którzy zamieszkują to miejsce są biedni, brudni i tak jakby stracili całą silną wolę życia. Zdziwieni podjeżdżają po domek. Okazuje się, że jest bardzo bogato urządzony, a oni jeszcze nic nie zapłacili. Maciej cieszy się ze spokojnego miejsca, ponieważ może uda się mu napisać zaległą książkę. Niestety po paru dniach spędzonych w przeklętym miasteczku zamiast wypocząć, są bardziej zmęczeni. Na dodatek sny stają się jawą. Tajemnicza dziewczyna, która przychodzi do małżonków o długich, wręcz nieproporcjonalnych nogach zaprzyjaźnia się z żoną pisarza. W tym samym czasie do miasteczka przyjeżdża detektyw poszukujący żony bardzo bogatego człowieka. Dzięki swojemu śledztwu odkrywa bardzo drastyczne tajemnice długonogich istot, które rządzą się prawami miasteczka. Po pewnym czasie Maciej dowiaduje się, że jego żona jest z nim w ciąży. Wychodząc na spacer do lasu nie tylko spotyka starą kobietę, która mówi, że już nie wyjadą z tego przeklętego miejsca, ale i odnajduje jezioro, które tak naprawdę jest pełne szczątków ciał ludzkich i zwierzęcych, ale i krwi.
Nie bardzo wiem jaką opinię wystawić tej książce ponieważ po pierwsze zdecydowanie jak dla mnie za dużo cielesnych „zbliżeń”, które z czasem stają się wręcz obrzydliwe, po drugie historia miała imitować horror (tak napisano na odwrocie książki) a według mnie to był kryminał. Każdy rozdział jest na zmianę napisany, jak całą sytuację widzi małżeństwo i detektyw i wydaje mi się, że jeden współautor pisał historię z punku widzenia małżeństwa, a drugi z punkt widzenia detektywa. Zapewne myślicie, że od początku byłam negatywnie nastawiona do książki ale musze was zaskoczyć i stwierdzić , że pomimo niektórych fragmentów książka nawet mi się spodobał. Szkoda, że prawie wszyscy polscy pisarze na koniec uśmiercają tych dobrych bohaterów. Wracając do książki, to jest pierwsza napisana przed dwóch współautorów, którą przeczytałam. Oczywiście bardzo gorąco dziękuje wydawnictwu Videograf, które zechciało wydać tę straszną, aczkolwiek bardzo wciągającą historię.
Ocena : 6,5/10


Poleca zespół dobrerecenzjepl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-06-2015 o godz 11:10 przez: Adriana Bączkiewicz
Gdy tylko ujrzałam nazwisko Pana Łukasza na okładce, nie mogłam się powstrzymać przed tym, by nie zgarnąć takiej perełki dla siebie. Po BHO miałam wygórowane oczekiwania wobec tej pozycji i dodatkowo nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że i tym razem się nie zawiodę, a flaki będę się wałęsać po moimi nogami. Nie chcę skłamać, ale chyba pierwszy raz miałam styczność z książką, która została stworzona przez dwóch Autorów. Kompletnie nie wiedziałam, co z tego może wyjść. Jak to możliwe, by dwie osoby były w stanie stworzyć jedną spójną treść? Ale ponoć co dwie głowy, to nie jedna.

Tytułowe Miasteczko to Morwany, znajdujące się pośrodku lasu. Sama podróż do tego miasta jest nie lada wyczynem. Dla osób, które chcą odciąć się całkowicie od świata, to miejsce idealne – tak stało się w przypadku Marcina, który wyruszył na „wakacje” wraz ze swoją żoną, by przemóc swoją niemoc w napisaniu kolejnej książki. Jak to bywa z nami Polakami, nigdy nie zwracamy uwagi na szczegóły, które zwiastują nadchodzące niebezpieczeństwo.

Bardzo rzadko zdarza mi się sięgać po literaturę grozy, oczywiście jednocześnie zaznaczając, że uwielbiam się pławić w takich tematach. Uczucia, które towarzyszą mi podczas czytania takich pozycji, są nie do opisania, ponieważ nie należę do większości osób, które po takiej lekturze, będą bały się wyjść z pokoju ze zgaszonym światłem. Jednak wracając do Miasteczka, nie spodziewałam się aż tak dobrej historii, którą będę pochłaniać w zastraszającym tempie.

Wierzenia słowiańskie, przez Autorów tej pozycji nie są traktowane po macoszemu. Jest wypełniona nimi aż po brzegi i to sprawia, że tak mile była przeze mnie odebrana. Nie znajdziemy w nich hollywoodzkich mar, zagranicznych zagrań, tylko właśnie osiądziemy wraz z bohaterami w Morwanach i będziemy tylko marzyć o tym, by się z niego wyrwać.

Jednocześnie muszę zaznaczyć, że osoby o słabych nerwach nie mają czego szukać w tej lekturze. Słowiańskie wierzenia połączone są tutaj z erotyką i opływającą w gore. Autorzy nie oszczędzają swoich czytelników, potrafią w dosadny i niezwykle obrazujący sposób przenieść nas do strefy mroku, czy ukazać masakrę wywołujące ciarki na karku. Zakończenie to już inna historia, ponieważ nie będziecie się spodziewać takiego obrotu spraw.

Autorzy przemycili w tej historii nawet zagrania rynku wydawniczego i wspomnianą już przeze mnie niemoc twórczą. To była miła odmiana i czuję w głębi, że wszelcy Autorzy muszą spotykać się z takimi sytuacjami nie raz, a nawet i nie dwa. Potrafili również ukazać bohaterów w sposób realistyczny, co jednocześnie wpływa na nas tak, że niektórych z nich zaczyna nam być żal. Nikt, dosłownie nikt nie chciałby się znaleźć na ich miejscu. A zdecydowanie nie ja. Jednak poruszanie się między wyobraźniami Autorów, było miłym doświadczeniem czytelniczym i wiem, że do książek Pana Łukasza i Roberta, będę podchodzić ochoczo, gdyż mają niezwykły talent do spowijania nas czytelników w łańcuchach grozy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
27-05-2015 o godz 08:52 przez: Wkp
Marcin Lanowicz to cierpiący na kryzysy twórczy pisarz, który nadzieję na powrót do pełni sił pisarskich upatruje w planowanym wypoczynku na Mazurach. Wieś Morwany wydaje się idealnym pomysłem – ciche, spokojne miejsce z dala od zgiełku i nadmiaru ludzi. Ale jeszcze przed wyjazdem wszystko zaczyna się psuć. Marcina nawiedza duch jego zmarłego brata, który przestrzega przed Morwanami, dotarcie do celu zaś budzi kolejny niepokój. Wieś, którą wszyscy nazywają Miasteczkiem, jest zupełnie odcięta od świata. Wygląda jakby w jednej chwili wyrosła w środku wiekowego lasu, jej mieszkańców nęka dziwna choroba, a niektórzy z nich wprost przestrzegają przed tym miejscem, zapewniając Marcina i jego żonę, że tak szybko stąd się nie wydostaną…
Co dzieje się w Morwanach?
Kim są tajemnicze białowłose kobiety?
Co z całą sprawą ma wspólnego detektyw szukający zaginionych kobiet?
Bohaterowie powoli odkrywają prawdę…

Mój pierwszy kontakt z prozą Radeckiego miał miejsce jeszcze na łamach nieistniejącego już „Magazynu Fantastycznego” i już wtedy doszedłem do wniosku, że jeśli o horror chodzi – pomimo pewnych infantylności – można go uznać za jednego z ciekawszych autorów. W tej mojej opinii przez lata nie wiele się zmieniło, a napisane wspólnie z Cichowlasem „Miasteczko” jest tego dobrym przykładem.

Jakim horrorem jest ta powieść? Opis sugeruje Kinga – pisarz leczący kryzys twórczy nad jeziorem w środku lasów, nękany przez duchy, to wypisz wymaluj „Worek kości” tego autora. Na szczęście podobieństwa pomiędzy oboma pomysłami szybko okazują się tylko powierzchowne, „Miasteczku” zaś, od otwierającej powieść sceny erotycznej, przez szybki atak duchami, po wiele innych aspektów, bliżej do Mastertona (zresztą jego pochlebna wypowiedź znalazła się na okładce książki) niż mistrza z Maine. Czy to dobrze, czy źle, zależy od preferencji. Ja taki rodzaj horroru lubię, zresztą w ogóle groza to mój gatunek i chętnie po nią sięgam, nie zależnie od tego, czy epatuje skrajną przemocą czy skupia się na byciu klasycznym straszakiem, bądź też w 90% stanowi powieść obyczajową. W powieści Cichowlasa/Radeckiego znalazło się wszystkiego po trochu, a co najważniejsze mocno osadzone w słowiańskich, swojskich klimatach. Takie połącznie popkulturowych, klasycznych lęków z tymi swojskimi, czyta się miło i szybko. Powieść zaś (nie ocenia się książki po okładce, ale w tym momencie muszę wspomnieć o świetnej ilustracji Darka Kocurka, twórcy najlepszych polskich okładek książek Kinga) znakomicie nadaje się na wiosenne wieczory, czy jako lektura na zbliżające się wakacje. Szczególnie jeśli planujecie wyjazd.

Dlatego też polecam fanom horrorów, wydawnictwu Videograf zaś składam serdeczne podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-06-2015 o godz 10:39 przez: Gorkek
No w końcu! Naczytałam się tylu pozytywnych i zachęcających recenzji na temat tej książki, że kiedy dostałam ją w swoje ręce, to nie mogłam się już doczekać, kiedy się za nią zabiorę. No i jest i ani trochę, ani odrobinę mnie nie rozczarowała, a nawet dostałam więcej niż się spodziewałam.

Już chyba wielokrotnie wspominałam, że powieści grozy to nie moje klimaty. Ale też coraz częściej się do nich przekonuję i coraz częściej po nie sięgam. I choć później śnią mi się niestworzone rzeczy, to uważam, że warto i dalej będę sięgać po książki tego pokroju.

Panowie Cichowlas i Radecki, pokazują, że nie trzeba czerpać z kultowych i oklepanych mitologi greckich czy rzymskich, tyle razy już wykorzystywanych w książkach. Pokazali, że można sięgnąć do naszych rodzimych korzeni, do mitologi słowiańskiej i na jej podstawie stworzyć coś tak ciekawego i w tak dobry sposób. Tylko niech ktoś mi w końcu wytłumaczy, dlaczego co drugi horror polskiego autorstwa zaczyna się od tego, że pisarz szukający weny, wyrywa się z miasta i jedzie na jakąś wieś? Ja rozumiem, można to fajne rozwinąć i w ogóle, ale błagam, czy już na prawdę nie można wymyślić czegoś oryginalniejszego niż ucieczka z miasta na wieś i to jeszcze przez autora? No ale to jest chyba jedyna rzecz do której mogę się tak konkretnie przyczepić, bo reszta mnie oczarowała.

Książka zaczyna się mocno, bo już na pierwszych stronach pojawia się duch, który ostrzega Lanowicza przed podróżą do Morwan. Ten jednak, wraz z małżonką, wybiera się na urlop, który początkowo sielski, okazuje się koszmarem.

Kreacja bohaterów bardzo przypadał mi do gustu. Nie są z tych bezbarwnych i płaskich. Bardzo polubiłam Lanowicza i pewnego Pana detektywa. Autorzy zgrabnie umieścili postaci w fabule i każdy wydaje się mieć swoje miejsce.

Książka zawiera elementy erotyki, co jak dla mnie jest taką nowością, bo chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim połączeniem. Wypadło to bardzo dobrze i dało taki powiew oryginalności. Choć tak na prawdę, nie licząc tego początku, to książka nie jest oparta na schematach i stanowi raczej oryginalny twór.

Bardzo podoba mi się też prowadzenia fragmentów pewnego dziennika, ale nie będę się za dużo nad tym rozwodzić, ponieważ nie chcę psuć Wam zabawy. Powiem tylko, że fajnie wyszło i fajnie się to wpasowało w całość.

No i na koniec klimat. Uświadamiam sobie, że ostatnio czytam wiele klimatycznych książek, a ta zdecydowanie należy do tego grona. Czuć że to horror z krwi i kości, a nie coś co może jedynie udawać powieść grozy. Żeby to poczuć, to trzeba przeczytać. I jeszcze do tego ta okładka. Cudo.

Dlatego jeśli lubicie takie książki, to nie ma się co zastanawiać, tylko czytać jak najszybciej, a na pewno nie pożałujecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-09-2015 o godz 14:53 przez: Książkomaniacy
"Robert Cichowlas i Łukasz Radecki śnią we dwóch takie koszmary, jakie nie przydarzają się innym polskim autorom horrorów. Czytajcie ich... i krzyczcie ze strachu!"


Graham Masterton



"Cień pozostałby na swoim miejscu, a więc to musiał być refleks świetlny - tłumaczył sobie.
- Albo zmora."



Wymarzone miejsce na wakacje - ale czy na pewno?




Od razu po przyjeździe zaczynają dziać się dziwne rzeczy, malownicza sceneria urzeka, cieszy oko, ale budzi również niepokój..

Złota zasada horrorów mówi : pchaj się w kłopoty - sprawdza się zawsze, nie tylko w filmach.




Kamienice wyrastają pomiędzy drzewami, brukowane ulice giną w lesie, a mieszkańcy sprawiają wrażenie ciężko chorych i niespokojnych. Wkrótce okazuje się, że w okolicy krążą trzy tajemnicze jasnowłose kobiety, które nie są zwykłymi ludźmi - zwabiają swoje ofiary, by je wykorzystać..




"Miał wrażenie, jakby siedzieli tu już miesiąc, torturowani
i obserwowani ze wszystkich stron.
To było dziwne miasteczko."




Miasteczko Morwany, którego nie ma na żadnej mapie..

Czy jest jakiś sposób by się z niego wydostać?

Kim są żądne rozkoszy jasnowłose kobiety?




Sięgnijcie po "Miasteczko", by uzyskać odpowiedzi na te pytania.




Książka podobała mi się, jednak jak już wspomniałam nie krzyczałam ze strachu. Trzyma w napięciu od pierwszej strony i pochłania czytelnika na dobrych kilka godzin. Autorzy nie podają wszystkiego na tacy, więc mamy okazję delektować się powieścią, powoli poznawać tajemnice jakże urokliwego miasteczka, z którego jeszcze nikomu nie udało się wrócić. Nie jest to typowa książka z gatunku grozy - erotyka, przerażające tajemnice z przeszłości i słowiańskie wierzenia - każdy znajdzie tu coś dla siebie. I właśnie.. erotyka. Spotkałam się z opiniami, że jest przesadzona i miesza w wątku głównym, sama mam co do tego mieszane uczucia. Z jednej strony połączenie grozy i erotyki jest czymś wyjątkowym, nieczęsto spotykanym i wzbogacającym akcję. Z drugiej natomiast może "wybić czytelnika z rytmu". Niemniej jednak ta pozycja ma w sobie coś wyjątkowego - zachęcam do przeczytania :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-10-2015 o godz 10:19 przez: zolzowata_franca
Marcin Lanowicz, pisarz piszący pod pseudonimem kobiecym zagubił swą moc twórczą. Wraz z żoną Anią, umęczoną przez szefa postanawiają wyjechać na urlop. Wybierają ofertę na Mazurach, we wsi Morwany, zwanej przez wszystkich miasteczkiem. Przed wyjazdem Marcinowi ukazuje się duch zmarłego brata Filipa, który próbuje przestrzec go przed wyjazdem. Niestety przekaz nie jest do końca czytelny i Marcin decyduje się jechać, mimo lęków, które w nim drzemią. Aż się chce przywołać go do rozsądku :) . Miasteczko okazuję się być wsią położoną w lesie, pośród jezior, między drzewami wyrastają drewniane domy, przedwojenne kamienice, brukowane ulice. Ludzie zamieszkujący są smutni, wyglądają na bardzo chorych, ze śladami chorób na rękach. Marcinowi i Ani zaczyna się ukazywać białowłosa kobieta, o nienaturalnie chudych i bardzo długich nogach. Mieszkańcy przestrzegają ich, że będą to najdłuższe wakacje ich życia, że stąd nie ma drogi odwrotu ...

Książkę czytało się świetnie. Jej upiorna wręcz atmosfera wiele razy wywoływała we mnie strach. Momentami obracałam się za siebie, oczami wyobraźni widziałam to wszystko ze zdwojoną siłą. Autorzy stworzyli bardzo dobry horror, klimatyczny z elementami grozy, erotyki i co ciekawe słowiańskich wierzeń, z którymi spotkałam się w takim wydaniu po raz pierwszy.

Amerykanie mają "Manitou" Grahama Mastertona książkę opowiadającą o wierzeniach Indian, my mamy "Miasteczko" nawiązujące do wierzeń słowiańskich. Zresztą pozwolę sobie zacytować pewną wypowiedź:
"Robert Cichowlas i Łukasz Radecki śnią we dwóch takie koszmary, jakie nie przydarzają się innym polskim autorom horrorów. Czytajcie ich... i krzyczcie ze strachu". Graham Masterton.

Nic dodać, nic ująć :)

Dziękuję Wydawnictwu Videograf za udostępnienie mi książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
27-10-2015 o godz 08:48 przez: erka
Książka napisana ciekawym stylem, wciąga czytelnika od samego początku.
Na pierwszych stronach mamy możliwość poznania pisarza, który złożony niemocą twórczą, nie może skończyć powieści, za którą pobrał już wysoką zaliczkę.
Próbując poradzić sobie z tą sytuacją postanawia wyjechać, wraz z żoną w jakieś ustronne miejsce i tam próbować ukończyć powieść.
Przed samym wyjazdem, ma wizję, którą uznaje za halucynację. W majaczeniu tym dostaje ostrzeżenie, aby w żadnym wypadku, nie wybierał się w tą podróż.
Postanawia to zignorować.
Od tego momentu atmosfera wokół bohaterów się zagęszcza.Niewyjaśnione zjawiska, dziwni mieszkańcy miasteczka, w którym się zatrzymują.
Przerażenie i niewytłumaczalne zdarzenia coraz bardziej niepokoją naszych bohaterów.

Interesująca powieść grozy, wykorzystująca wierzenia Słowian i ich obrzędy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
24-09-2015 o godz 13:24 przez: medeah13
Właśnie skończyłam, czytać "Miasteczko". Książkę szybko się czyta, jest tajemnica, jest dobrze napisana, przy końcu czyta się ją jednym tchem. Jednak jest za dużo scen seksu, nie wiem czy autorzy chcieli ,aby książka była kontrowersyjna lub chcieli się wpasować w panujący nurt, jednak to mi przeszkadzało. Rozumiem, że "zmory" były od tego uzależnione , jednak dzięki takim scenom odbieram tę książkę jako literaturę niskich lotów. Pomysł dobry, plus dla autorów. Kto szuka czegoś , co się szybko czyta i lubi zagadki , będzie zadowolony .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-07-2015 o godz 00:00 przez: Michalina Dziedzic
Polska powieść grozy - na to czekałam i szczerze powiedziawszy Miasteczko bardzo mi się spodobało. Zaczyna się jak klasyczna opowieść z tego gatunku, zachowana jest atmosfera niepokoju i niepewności oraz odpowiednia sceneria. Ciekawy efekt daje wpleciony w fabułę, a nieczęsto pojawiający się w literaturze motyw słowiańskich demonów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-06-2015 o godz 00:00 przez: Karol Jakubik
Książka "Miasteczko" spełniła wszystkie moje czytelnicze oczekiwania i jako wielki fan powieści grozy - jestem w pełni usatysfakcjonowany. Historia jest oryginalna, pomysłowa, i naprawdę momentami przerażająca. Już sam opis książki zachęcił mnie do lektury, a po kilkunastu pierwszych stronach wiedziałem, że "to jest to"!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
26-05-2021 o godz 12:30 przez: Jazqer
Jakość książki dobra. Wygląda okladki tragiczny a treść jeszcze gorsza. Czytałem wiele książek i głównie były to horrory a ta jest najgorsza.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez .

Druk na życzenie

Ile razy zdarzyło Ci się szukać książki, która nie była już dostępna w sprzedaży? W Empiku staramy się odpowiadać na Twoje potrzeby i nie boimy się innowacyjnych rozwiązań.
Dlatego, jako pierwsi na rynku wprowadzamy dla naszych klientów opcję „Druku na życzenie”.

 
 

Jak to działa?

W przypadku kilkuset wybranych, niedostępnych już w regularnej sprzedaży książek wprowadziliśmy możliwość wydrukowania ich na życzenie klienta. Opcja obowiązuje wyłącznie na stronach produktów z widoczną zakładką „Druk na życzenie”.

 
 

O produkcie

Książki wydrukowane w ramach opcji “Druk na życzenie” mogą różnić się w niewielkim stopniu od pierwowzorów. Istotną różnicą jest całościowy wydruk w środku w kolorze czarno-białym, nawet jeśli oryginalna wersja zawiera kolorowe elementy graficzne. Ponadto książki drukowane na życzenie posiadają klejone, a nie zszyte grzbiety. Okładka książki będzie natomiast niemal identyczna z oryginałem. Twarda lub miękka, w zależności od opisu na stronie i wydana w kolorze. Typ i wielkość czcionki również zostaną zachowane.

 
 

Jak złożyć zamówienie?

Wybierz interesujący Cię tytuł i sprawdź, czy jest dostępny w opcji “Druk na życzenie”. Złóż zamówienie, tak jak zawsze i już wkrótce ciesz się upragnioną książką na półce! Pamiętaj, że zamówienie realizujemy specjalnie na Twoje życzenie i w związku z tym czas jego realizacji może się wydłużyć - do 14 dni.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Długa droga do domu Jax Joanna
5/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Postscriptum Pietrzak Piotr
5/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pocałunki pod jemiołą Opracowanie zbiorowe
4.5/5
31,42 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Saga von Becków Jax Joanna
4.5/5
42,68 zł
69,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Podstawy filozofii dla uczniów i studentów Opracowanie zbiorowe
4/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dziedzictwo von Becków Jax Joanna
4.8/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Królowa Saby Kassala Ewa
4.8/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zapomniany mężczyzna Darkss I.M.
4.5/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pakiet: Cykl Anioły Mak Katarzyna
4.7/5
52,99 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pragnienie anioła Mak Katarzyna
4.6/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Jedna krew Darda Stefan
4.5/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Piętno Von Becków Jax Joanna
4.5/5
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dotyk anioła Mak Katarzyna
4.5/5
35,49 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego