Mechaniczny. Wojny alchemiczne. Tom 1 (okładka miękka)

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Zegarmistrzowie kłamią!

Zaraz po tym, jak naukowiec i zegarmistrz Christiaan Huygens stworzył w XVII wieku pierwszego Klakiera, Holandia powołała do życia mechaniczną armię. Nie trzeba było długo czekać, żeby legion mosiężnych piechurów pomaszerował na Westminster. Królestwo Niderlandów stało się supermocarstwem dzierżącym niepodzielną władzę w Europie.

Trzy stulecia później stan rzeczy nadal się utrzymuje. Jedynie Francja zawzięcie broni swoich przekonań, że każdy powinien mieć prawo do wolności, niezależnie czy zbudowany jest z ciała, czy mosiądzu. Po dziesięcioleciach zawieruchy wojennej Holandii i Francji udało się osiągnąć kruchy rozejm.

Ale jeden zuchwały Klakier o imieniu Jax nie może już dłużej znieść geas – niewolniczych więzi ze swoimi panami. Jak tylko nadarzy się okazja, wyciągnie mechaniczną rękę po wolność, a konsekwencje jego ucieczki zatrząsną fundamentami Mosiężnego Tronu.

Od wydawcy:

Mam na imię Jax. Tak mnie nazwali moi ludzcy panowie. Jestem klakierem - mechanicznym człowiekiem napędzanym mocą alchemii. Armie złożone z mi podobnuch podbiły Europę i uczyniły Mosiężny Tron jedynym supermocarstwem. Jestem wiernym sługą i doskonałą machiną wojenną. Zostałem obdarzony ogromną siłą i nieskończoną wytrzymałością. Jestem posłuszny życzeniom moich panów. Jestem niewolnikiem. Ale wkrótce będę wolny.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Mechaniczny. Wojny alchemiczne. Tom 1
Tytuł oryginalny: The Mechanical
Seria: Wojny alchemiczne
Autor: Tregillis Ian
Tłumaczenie: Czartoryski Bartosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 464
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-07-20
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 212 x 138
Indeks: 19835631
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,2
5
19
4
24
3
3
2
3
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
41 recenzji
05-12-2018 o godz 14:13 jan.paczesny dodał recenzję:
Tom 1 jest super. Ciekawy świat, wciągające nietypowe postacie. Chce się czytać. Kolejne części coraz słabsze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-03-2018 o godz 17:51 Merry dodał recenzję:
Od czego zaczęła się moja przygoda z książką? "Mechaniczny" wielokrotnie pojawiał się w zasięgu mojego wzroku, jednak zawsze znalazła się inna książka, która bardziej mnie interesowała i w ten sposób długo czekał na swoją kolej. Przeznaczenia nie da się oszukać i w końcu trafił do mnie na półkę. Widocznie tak, czy siak, miałam go przeczytać ;) O kim? O czym? Christian Huygens tworzy w XVII wieku pierwszego klakiera, czyli mechanicznego człowieka napędzanego mocą alchemii, połączonego niewolniczymi więzami ze swoimi panami. Holandia wykorzystuje ten wynalazek i tworzy całą mechaniczną armię, dzięki czemu Niderlandy stają się mocarstwem. Trzysta lat później jedynie Francja broni zdania, że każdy ma prawo do wolnej woli niezależnie od tego, jak został stworzony. Pewnego dnia, Jax (jeden z klakierów) nie mogąc znieść ciążących na nim obowiązków, postanawia sięgnąć po wolność. Konsekwencje jego zachowania postawią Holandię pod znakiem zapytania... Wrażenia po przeczytaniu. Dużo czasu upłynęło, zanim skończyłam tę książkę. Zanim po nią sięgnęłam, czytałam i słyszałam różne opinie, że nie jest lekka w odbiorze. I faktycznie. Nie pochłaniałam kartki za kartką do utraty tchu, tylko musiałam robić sobie przerwy. Nie oznacza to jednak, że ta powieść jest zła. Jest po prostu, moim zdaniem, dość skomplikowana. Mnóstwo mechanizmów, śrubek, trybików i tym podobnych. Jednak mimo wszystko to bardzo ciekawa i wciągająca historia. Podoba mi się pomysł na fabułę, bo przyznam, że rzadko wpadają mi w ręce tego typu książki. Podoba mi się również motyw wolnej woli, który jest tutaj bardzo wyraźnie zarysowany. Uważam, że właśnie to najbardziej zyskało w moich oczach. Bohaterowie. Często miałam dość dziwne uczucie, że bardziej było mi szkoda mechanicznych niż ludzi. Gdzieś w głębi serca razi złe traktowanie tych maszyn przez ich panów. Jax, przedstawiciel klakierów, który odzyskuje wolność, staje się poniekąd bohaterem. Czymś lub może kimś, kto dokonuje przełomu. Kto burzy pozorny spokój. Kto rewolucjonizuje świat ludzi i maszyn. Drugą ciekawą postacią tej powieści jest pastor Luuk Visser, który jest w posiadaniu bardzo cennego przedmiotu mogącego dokonać przewrotnych wydarzeń. Poza tym to bohater, któremu przytrafia się jedna z najgorszych "przygód" (chociaż w sumie nawet nie powinno się tego nazywać przygodą...) Nie można również zapominać o francuskiej hrabinie Berenice Charlotte de Mornay. Kobiecie poszukującej odpowiedzi na nurtujące pytania dotyczące klakierów. To, co ją spotyka w pewnym momencie, jest przerażające i okrutne... Co zapamiętam z tej historii? Na pewno zapamiętam motyw wolnej woli. Zdecydowanie to najbardziej prześwituje na tle wszelkich wydarzeń tej powieści. Poszukiwanie odpowiedzi, czy wolność wyboru jest determinowana przez posiadanie duszy, czy też jest czymś zupełnie innym. Czy dzieło stworzone ludzkimi rękami może być obdarzone takim samym darem jak człowiek, który został powołany do życia przez Boga? Co, jeżeli człowiek skonstruuje maszynę na swoje podobieństwo, a ona wymknie mu się spod kontroli? Teraz przyszedł mi na myśl film w reżyserii Alexa Garlanda "Ex Machina", który bardzo polecam, a który dość wpasowuje się w klimat "Mechanicznego". Polecić, czy nie? Na pewno polecić osobom gustującym w takich klimatach. Czytelnikom, którym nie straszne trybiki, skomplikowane mechanizmy i tym podobne. Lektura dla miłośników science fiction, zwłaszcza clockpunku. Dla tych, którym "Mechaniczny" się spodoba, mam dobrą wiadomość. Kolejne dwie części czekają na Was. Ja z pewnością też kiedyś po nie sięgnę. http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/2018/03/mechaniczny-ian-tregillis.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-03-2018 o godz 00:03 anonymous dodał recenzję:
Jax to klakier, mechaniczny człowiek napędzanym mocą alchemii. Jest on niewolnikiem swojej duszy i woli. Za wszelką cenę pragnie wolności. Jednak póki co, jest on wyłącznie sługą swoich panów i robi wszystko co mu rozkażą. Zegarmistrzowie - to właśnie oni tworzą klakierów pełnych siły i ogromnej wytrzymałości po to, aby mogli utworzyć jedno wielkie mocarstwo. Bunt i sprzeciw przeciwko władzy właśnie przewija się przez wiele stron tej oto książki. Francja i Holandia mają bardzo napiętą sytuację między sobą. Każde z tych państw jest odmienne i ma inne przekonania. Jednak temat rozmów jest ten sam. Czy maszyny posiadają duszę? No właśnie, jak to jest? Czy klakierzy również mają uczucia? Czy aby na pewno chcą aby władali nad nimi ich panowie? Ta książka potrafi wstrząsnąć człowiekiem. Z jednej storny przedstawiona jest zegarmistrzowska precyzja i bardzo trudne słownictwo, w którym chwilami idzie się pogubić. Z drugiej z strony różne filozofie i przekonania, które wciągają w wir własnych myśli. Uważam, że książka nie należy do najłatwiejszych. Czytając musimy wyrobić sobie własny pogląd i przekonanie. Jestem bardzo ciekawa kolejnej części i z pewnością po nią sięgnę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-03-2018 o godz 19:33 Karolina Radlak dodał recenzję:
Poznałam powieść bardzo kontrowersyjną, "Mechaniczny" Iana Tregillisa opowiada o maszynie, niewolniku który postanowił się zbuntować. Powieść to fantastyka ale opowiada o temacie wiele razy pojawiającym się w literaturze czyli niewolnictwo. Książka opisuje konflikt między Holandią która chce maszyny wykorzystywać do wojen i pojedynków a Francją która uważa że maszyna też ma swoje prawa i nie można jej nakazać co ma robić. Spór trwa trzysta lat i nadal jest nierozstrzygnięty. Głównym wątkiem są losy klakiera Jaxa ale przewijają się też wątki pastora Luuki Vissera który zna nie jeden mroczny sekret oraz wicehrabiny Berenice która jest specjalistą od mechanicznych klakierów. W jaki sposób połączą się losy tych bohaterów? To wszystko w książce. Przez książkę przebrnełam z trudem za dużo nudnych wątków politycznych, wiele niezrozumiałych słów, sporo razy niektóre części musiałam czytać dwa razy żeby zrozumieć co tam pisze, do tego przeplatające się wątki trzech postaci które dopiero puźniej łączą się w spójną całość w niczym nie pomagają. Kiedy zaczoł się wątek zbuntowania Jaxa zrobiło się trochę łatwiej, akcja nabrała tępa i stało się to mniej nudne wątki wszystkich trzech osób jakoś się rozwineły i dobrnełam do końca. Czytania nie ułatwia wojna między protestantami a katolikami oraz elementy szpiegowskie, na prawdę wiele inyrygujących elementów. Może i książka jest trudna do zrozumienia ale ukazuje nam wpływ technologii na nasze życie, także warto się na niej skupić i brnąć aż do końca a tam już poznamy sens powieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-11-2017 o godz 15:19 Trishya dodał recenzję:
Świetna lektura na jesienne wieczory. Ian Tregallis zabiera nas do alternatywnej rzeczywistości, świata, który mógłby być taki jak nasz, gdyby nie wynalazek pewnego holenderskiego zegarmistrza. Mechaniczni ludzie, klakierzy bo o nich mowa zostali stworzeni tylko w jednym celu, by służyć ludziom. I robią to przez lata, dekady, setki lat poddając się geas, wytycznych, które zobowiązują ich do ślepego wypełniania rozkazów swych panów. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie to, że mechaniczni nie są zwykłymi maszynami, potrafią myśleć, komunikują się w stworzonym przez siebie języku, potrafią marzyć... jedyne czego nie potrafią to decydować o własnym istnieniu. Geas zmuszają je do niewolniczej pracy a każda próba sprzeciwu kończy się potwornym bólem, który zmusza do ślepego wypełniania rozkazów. Czy jednak o człowieczeństwie stanowi materia, z której zostaliśmy wykonani? Odpowiedź na to pytanie będzie musiał sobie postawić główny bohater książki, Jax, mechaniczny który zostaje wplątany w wydarzenia mogące nie tylko zmienić bieg historii ale i życie Jaxa i innych mechanicznych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-10-2017 o godz 21:55 klaudja96 dodał recenzję:
Jestem czymś więcej niż sumą moich części! Gdyby służyły nam roboty, ale nie takie wyjęte z przyszłości, super nowoczesne. Raczej mechaniczne istoty przypominające manekiny. Tak przynajmniej ja wyobrażam sobie klakierów. Istoty z duszą, zmuszone do wykonywania niewolniczej pracy. Bez możliwości sprzeciwu. Przypieczętowane palącymi geas. Właśnie taką wycieczkę zafundował swoim czytelnikom Ian Tregillis. Wraz z otwarciem pierwszego tomu "Wojny Alchemicznej" przenosimy się do dziewiętnastowiecznej Holandii, gdzie za służbę robią mechaniczni. Są od wszystkiego. Nikt się nie przejmuje czy coś czują, myślą po prostu zostali stworzeni do wykonywania pracy. Są przecież tylko maszynami. Nie mogę nic czuć. A jednak jest inaczej. Niesubordynowani klakierzy pojawiali się jedynie w bajeczkach opowiadanych przez matki niegrzecznym dzieciom na dobranoc. Legendą, którą szeptem przekazywali sobie zniewoleni, chcąc pocieszyć jeden, drugiego po nastaniu milczących godzin nocnych, podczas gdy ich panowie z krwi i kości spali, szlochali lub czynili inny użytek ze swoich ciał. Jax jest klakierem, służy swojemu panu i dzielnie znosi nałożone na niego geas. Nawet nie myśli o buncie, bo którzy by śmiał. Palące geas zabiłyby go swoim bólem za wątłą chęć sprzeciwienia się. Nawet widok egzekucji zbuntowanego klakiera nie daje mu nadzieii. Żar przymusu już rozgrzewał geas, które stawały się niczym rozpalone ostrza, co skutkowało nieprzerwaną fantomową agonią duszę mechanicznego, póki nie pełnił żądań swojego pana. " Klakierzy to dla mnie niewolnicy pracujący kiedyś na plantacjach. Wykorzystywani, okrutnie traktowani. Dla swoich panów byli zwykłymi przedmiotami. W tej historii mamy nie tylko obraz niewolnictwa. Są też dworskie intrygi, szpiegostwo, zdrady, brakuje tylko pojedynków na miecze. Są też nowe technologie, bo klakierzy jak każda inna maszyna się rozwijają. Jedyną wadą, jak dla mnie, są ciągnące się opisy. Długie i nużące, szczególnie na początku. Pierwsze sto stron było dla mnie męczarnią. Ale przebrnęłam i strasznie się cieszę, bo dalej książka jest naprawdę świetna. Może nie ma w niej aż tak dużo akcji i powoli się rozkręca, ale każda historia musi mieć swój początek. Jakoś trzeba poznać ten świat, a jest on dosyć skomplikowany. Chyba najbardziej z tych wszystkich postaci polubiłam Vissera. Ma swoją misję, która jest trudna do wykonania, załamuje się jak każdy człowiek, ale dąży do celu. Koniecznie muszę dowiedzieć się jak rozwinie jego postać. Ten kto wymyślił tę okładkę jest po protu geniuszem. To mechaniczne serce jest arcydziełem. Zakochałam się i mogę patrzeć na tę książkę godzinami. A jakby była wydana w twardej okładce to byłabym w moim książkowym niebie. No nic... Wszystkiego mieć nie można. Po tej książce czuję wielki niedosyt. Chcę więcej i już nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po drugą część. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepsza niż pierwsza. https://zakatek-ksiazkoholiczki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-10-2017 o godz 13:27 adeleide dodał recenzję:
Świetnie skonstruowana fabuła, świetni bohaterowie. Zakochałam się w mechanicznym od pierwszych słów i byłam zachwycona do ostatniej strony. Alchemia, klakierzy, spiski i niesamowite zwroty akcji. Nic, tylko czytać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-09-2017 o godz 17:04 Zaczytane Jeże dodał recenzję:
30 lipca Najmilszy Imperatorze! Ponownie piszę po tak długiej przerwie, jednak błagam o odrobinę wyrozumiałości – są wakacje. Mimo moich szczerych chęci, nieszczególnie miałem czas czy też warunki do świadomego czytelnictwa, jednak w najbliższych tygodniach z pewnością będzie wyglądać to inaczej. Pałam również nadzieję, że któreś z moich najserdeczniejszych przyjaciół przysłało już do Ciebie list. Jednakże przechodzę już do rzeczy, najdroższy Imperatorze. Około pół roku temu przeglądaliśmy razem z Riną księgarnię internetową, gdzie natrafiliśmy na ciekawą okładkę i niemniej porywający opis serii „Wojny Alchemiczne”. Zegarmistrzowie, klakierzy, imperium, tajemnice, bunt – wiedziałem, że muszę to mieć. Pierwszy tom – „Mechaniczny” – wciągnął mnie niesamowicie, czytałem bez wytchnienia. Nie zabrakło intryg, zwrotów akcji oraz oryginalnego pomysłu. Zakochałem się w postaciach, w świecie wykreowanym przez Tregillisa, w ostatnich rozdziałach, które zupełnie zmieniły dotychczas przewidywane przeze mnie zakończenie. Zdecydowanie nie żałuję czasu poświęconego na tę książkę, a następny tom zacznę jeszcze dziś. Tymczasem odstawiam „Mechanicznego” na półkę chwały. Spodziewaj się moich listów już niedługo, Imperatorze! Pamiętający o Tobie w każdej chwili Nikodem Szczegółowa opinia pod adresem (waga, miary i takie tam): http://zaczytanejeze.blogspot.com/2017/09/mechaniczny-wojny-alchemiczne-ian.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-04-2017 o godz 13:19 Attra dodał recenzję:
Po powieść „Mechaniczny” sięgnęłam z trzech powodów. Pierwszym była bardzo pozytywna opinia na blogu, który odwiedzam, drugim fakt, że dawno nie czytałam nic z gatunku steampunk, a tym bardziej wywodzącego się z niego clockpunk. Trzecim powodem było to, że ukazały się już dwa tomy, a trzeci zapowiadany jest na jesień 2017, więc nie trzeba aż tak długo czekać na kolejne tomy. Książki przyszły wraz z kwietniowym zamówieniem z arosa, więc pełna optymizmu zasiadłam do lektury. W XVII wieku holenderski zegarmistrz stworzył pierwszego klakiera, mechaniczną istotę, której siłą narzucił przymus bycia bezgranicznie posłusznym swoim właścicielom. A skoro maszyny te są nieczułe na ból, szybko wykorzystano je w armii… Dzięki temu Holandia stała się mocarstwem dzierżącym niepodzielną władzę nad Europą i tylko Francja oparła się jej w pewnym stopniu. Po długiej i wyniszczającej wojnie zawarto delikatny rozejm, ale sytuacja nadal jest napięta. I w tym właśnie momencie rozpoczyna się akcja powieści, a autor przedstawia czytelnikowi swoich bohaterów. Pierwszym jest klakier Jax, mechaniczny, który marzy o wolnej woli. Drugim pastor Luuk Visser, który jest agentem Francji, przez wiele lat działającym na terenie wroga. Trzecim, a raczej trzecią, jest hrabina Berenice, mistrzyni szpiegostwa, która w tajemnicy, aby nie zerwać kruchego rozejmu bada klakierów i wszystkie części ich mechanizmu, które uda się jej pozyskać. Autor swoją historię opowiada z punktu widzenia każdego z trojga bohaterów, dzięki czemu mamy możliwość dobrze ich poznać i mieć możliwość dobrego zapoznania się ze stworzonym przez autora światem. Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy. A każde kolejne wydarzenie było czymś, czego się nie spodziewałam. Autor prowadzi fabułę pełną zaskakujących zwrotów akcji i niespodzianek, która sugeruje, że wszystko ma dobrze przemyślane i idzie w wyznaczonym przez siebie kierunku. Ciekawi są również bohaterowie drugoplanowi, ich obecność ma swój cel i daje odczuć, że w kolejnych tomach mogą odegrać znacznie ważniejszą rolę. Mechaniczny zaskakuje spójnością wizji świata, dobrym wykreowaniem bohaterów i wciągającą fabułą. Autor wprowadza również, dzięki postaci pastora Vissera, rozważania na temat tego, czym jest dusza i wolna wola i czy fakt stworzenia klakierów przez człowieka i pozbawienia ich wolnej woli z automatu odbiera im możliwość odczuwanie uczuć i emocjonalnego cierpienia i odziera ich z możliwości posiadania duszy. Oczywiście w powieści nie brakuje spisków, zdrad, walki o władzę i wpływy i majątek. To wszystko jest świetnie wpasowane w główny wątek jakim jest zniewolenie klakierów i możliwości ich uwolnienia od przymusu służenia ludziom. Jest niestety jeden minus tej powieści i dla mnie dość spory. Mianowicie autor zbyt rozwleka się w opisach. I nie mam na myśli nakreślenia tła wydarzeń. Pisarz ze szczegółami opisuje każde pomieszczenie w którym aktualnie dzieje się akcja, kolory ścian, tapety, meble, zasłony i ich kolor. Tak samo skupia się również na szczegółach ubioru bohaterów, nie tylko głównych i drugoplanowych. Robi się to uciążliwe, bo mocno spowalnia akcję i wybija z niej czytelnika. Takich przerywników jest dużo zwłaszcza do połowy książki, przez co odnosiłam wrażenie, że akcja się wlecze i ciężko mi było wciągnąć się w fabułę. Zdecydowanie lepiej jest w drugiej połowie książki. Mniej rozwlekłych opisów wszystkiego zdecydowanie podkręciło tempo akcji i nawet nie wiem kiedy dotarłam do końca powieści. Całość oceniam bardzo pozytywnie. Intrygujący świat, ciekawi bohaterowie, wciągający wątek posiadania duszy przez klakierów. Jest to pewien powiew świeżości w swoim gatunku i chętnie sięgnę po kontynuację Mechanicznego. Mój blog: Moje Czytanie, czyli czytelniczo - filmowy miszmasz
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2017 o godz 18:28 Sadisticwriter dodał recenzję:
Witajcie w świecie, który napędzany jest siłą alchemii, a mechaniczni żołnierze i służący strzegą granic wielkiego, holenderskiego mocarstwa, królującego nad innymi państwami. Co jest tak nadzwyczajnego w tej książce, że porwała za sobą rzesze fanów zarówno lubujących się w steampunku, jak i zwyczajnych fanatyków fantastyki? O tym musicie przekonać się sami. Mam nadzieję, że moja recenzja w jakiś sposób was do tego zachęci! Historię można podzielić na trzy mniejsze sektory zajmowane przez danych bohaterów. Pierwszy dotyczy pastora Vissera, drugi Berenice, trzeci dotyczy – wydawałoby się – głównego bohatera opowieści, Jaxa. Jax jest mechanicznym służącym, który zupełnie przypadkiem został uwolniony od ciążącego na nim geas i tym samym stał się buntownikiem. Każdy z tych bohaterów w pewnym momencie trwania fabuły ma ze sobą większe lub mniejsze powiązanie. Ich wspólną cechą jest bunt i cierpienie – każde innego rodzaju, oraz cel – pragną upadku holenderskiego mocarstwa. Na początku życie całej trójki obraca się wokół zwyczajowej dla nich codzienności, dopiero potem wszystko stopniowo zaczyna się psuć, aż wreszcie dochodzi do tego mocnego, wręcz porażającego punktu kulminacyjnego. Osobiście bardzo polubiłam historię widzianą oczami Jaxa i Berenice, za to nie przepadałam za fragmentami dotyczącymi pastora. Berenice jest dla mnie pewnym zaskoczeniem. Wydawało mi się, że nie polubię osoby, która dąży uparcie do celu i jest skłonna sprzedać nawet własne ciało po to, aby osiągnąć to, czego tak pragnie. Poza tym przypadek wicehrabiny to dobry przykład na dworskie zachowanie kobiet, które lubują się w intrygach i plotkach. To, co mnie w niej uwiodło to przede wszystkim jej siła i odwaga. Z pewnością wiele kobiet nie zrobiłoby wielu rzeczy takich, jak ona. Berenice prowadziła chyba najlepsze dialogi ze wszystkich bohaterów, a jej obelgi były przezabawne. Jak to powiedział jeden z bohaterów: „panie, wybaw nas od upartych wicehrabin”. Jeżeli chodzi o Jaxa – to moja ulubiona postać i naprawdę bardzo było mi szkoda, że początkowo niewiele o nim pisano. Jeżeli kiedyś zakochaliście się w jakimś bohaterze to wcale nie zdziwi mnie fakt, że był człowiekiem z krwi i kości, ale kto by pomyślał, że można zakochać się w maszynie?! I to takiej maszynie, która nie ma konkretnych cech osobowości. To naprawdę sztuka porwać czytelnika różniącą się od innych ludzi postacią. Jeżeli jesteśmy już przy Jaxie to trzeba zwrócić uwagę na jemu podobnych. Mechaniczni są zasilani alchemią, ich istnienie zapoczątkował holenderski zegarmistrz Huygens. Dzielą się na tych służącym ludziom z wyższych sfer i nakręcaczy – maszyny do zabijania, należące do armii. W świadomości każdego z nich istnieje coś takiego jak geas – pewien rodzaj przysięgi, która nakazuje wykonać zadanie narzucone mechanicznym przez ich panów. Mechaniczni mogą się mu opierać, ale im dłużej będą zwlekać z wykonaniem danego rozkazu, tym bardziej będą cierpieć. Nikt nie wie, że skrycie przekazują sobie znamienne dla śmierci jednego z nich pozdrowienia, mówiące: „zegarmistrzowie kłamią”. Już sam motyw utajonej konwersacji wyrażany grzechotem śrub i pokręteł pomiędzy mechanicznymi jest pomysłem perfekcyjnym. Na zewnątrz pokazują posłuszeństwo, a gdzieś w środku każdy z nich wyraża swój cichy bunt. Ciekawe jest to, że wszyscy są dla siebie życzliwi i traktują swoich towarzyszy jak braci. To chyba właśnie to najbardziej urzekło mnie w ich historii. Tak poza tym – wielkie pokłony dla autora, że wymyślił coś tak oryginalnego i interesującego. „Mechaniczny” to nie jest książka, którą można przelecieć wzrokiem i powiedzieć: przeczytałem ją. Nagromadzenie opisów i informacji jest tak duże, że musisz się porządnie skupić, aby sens zawarty w treści do ciebie dotarł. Z pewnością nie była to dla mnie lektura wypoczynkowa – pochłaniała możliwie duże pokłady mojej wyobraźni, która starała się przerobić wszystkie dokładnie opisane sceny na rzeczywisty obraz zdarzeń. Muszę się przyznać, że nie zawsze mi się to udawało! Autor opisuje wszystko bardzo dokładnie, czasem może aż za dokładnie. Przy niektórych wątkach odrobinę się nudziłam i sądzę, że mogły zostać skrócone, ale nie stanowi to jakiegoś wielkiego, godzącego w przyjemność czytelniczą problemu. To, co spodobało mi się w tych opisach najbardziej to dosadność. Bywały sceny, przy których człowiek nie był w stanie się nie skrzywić czy nawet poczuć mdłości. Nigdy nie byłam tak obrzydzona czymś, co rzeczywiście powinno mnie w książce obrzydzić, a chodzi mi tu m.in. o operacje na otwartym mózgu czy pręt wbity w oko. Pan Tregillis jest po prostu mistrzem opisywania takich scen. Pierwszy tom jest takim dużym wstępem do nadchodzącej, tytułowej wojny alchemicznej. Ma nam objaśnić zasady rządzące wykreowanym światem. Akcja płynie powoli i miarowo, za to na końcu mamy tak ogromny wybuch emocji, że obgryzamy z nerwów paznokcie. Końcówka naprawdę zachęca do zapoznania się z kolejnymi tomami i osobiście nie mogę się doczekać, kiedy dopadnę następną część!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-03-2017 o godz 21:39 Klaudia Malik dodał recenzję:
Wyobraźcie sobie wiktoriański Londyn. Kobiety w długich sukniach, uliczne dorożki i klimatyczne kamieniczki. Już? To teraz dorzućcie do tego maszyny, które są na każde Wasze zawołanie. Wykonują każdy rozkaz. Maszyny, które zamiast koni ciągną owe dorożki. Podają Wam do stołu, sprzątają, dają bezpieczeństwo, za każdym razem kalkulując tę najbardziej korzystną opcję. Wizja jak z raju? I właśnie w tym tkwi problem. Jax jest klakierem – został stworzony, aby służyć człowiekowi. Ale pewnego dnia, przez przypadek zostaje obdarzony Wolną Wolą i powoli zaczyna patrzeć na świat z innej perspektywy. Dostrzega, jak maszyny wykorzystywane są przez ludzi, niejednokrotnie przy tym cierpiąc. To właśnie w tym momencie, w mechanicznym sercu Jaxa zradza się iskierka buntu. Nauka i technologia ciągle postępują do przodu. Pytanie jest tylko jedno – gdzie są tego wszystkiego granice? Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć dla własnej wygody? I czy aby na pewno, nie zatracamy przy tym człowieczeństwa? "Mechaniczny" to tak, jak wskazuje opis okładkowy, steampunk pełną parą! Ian Tregillis przedstawia alternatywną wizję Europy, gdzie prekursorem wynalazków jest Holandia. To właśnie tam pojawili się pierwsi klakierzy, stanowiący mechaniczną pomoc dla człowieka. Idea szybko rozprzestrzeniła się na cały kontynent, jedynie Francja niestrudzenie docieka praw mechanicznych i przeciwstawia się poglądom Holendrów. Mamy tu więc rozrysowaną całą sytuację polityczną, z czego osobiście niezmiernie się ucieszyłam, gdyż jak już poznaję jakąś nową alternatywną wizję, to pragnę jak najwięcej wynieść z takiej historii. Takie książki są zawsze fascynujące, stwarzają pole do własnej interpretacji, snucia domysłów, co w szczególności sprawdza się w przypadku Mechanicznego, jako że książka porusza wiele zagadnień związanych z moralnością. Postęp technologiczny, prześmigiwanie się państw w wymyślaniu coraz to innych udogodnień, to wszystko nie jest nam obce. Może to właśnie dlatego, "Mechanicznego" można rozpatrywać również na płaszczyźnie naszej rzeczywistości i rozważać, jakie skutki mogą nieść działania, których obserwatorami jesteśmy. Protagonistą książki jest Jax, ale mamy tu też dwójkę nie mniej ważnych bohaterów, wicehrabinę Berenice oraz pastora Luuka Vissera. Kolejne rozdziały skupiają się wokół poszczególnych postaci, aczkolwiek ich losy przeplatają się ze sobą i tworzą spójną całość. Jax jest zbuntowanym klakierem i moglibyśmy zapytać - jak czytelnik mógłby się przywiązać do maszyny? Tyle, że Jax jest na swój sposób wyjątkowy, a ja z niezwykłym zainteresowaniem śledziłam jego rozważania dotyczące Wolnej Woli. W parze z nim występuje Berenice, postać równie barwna i wyrazista, kobieta o silnym charakterze, która wytrwale dąży do postawionych sobie celów. To chyba ona zyskała moją największą sympatię, ujmując nie tylko bojową naturą, ale i wrażliwością oraz miłością do męża. I na koniec został sam pastor, który jest chyba najbardziej tajemniczą postacią w całej książce. Warto jednak zaznaczyć, że mimo, iż jest duchownym, nie kieruje się z góry nałożonymi zasadami kościoła, lecz postępuje według swojej moralności i poczucia człowieczeństwa. Liczę też na rozwinięcie wątku związanego z tą postacią w drugiej części, gdyż przyznaję, zakończenie pozostawia ogromny niedosyt. Akcja nie porywa od samego początku, dostajemy chwilę, aby zaznajomić się z wizją świata autora. Mogłabym się trochę przyczepić stylu Ian’a Tregillisa, który jest dość toporny, przez co trudniej „wgryźć” się w książkę czytelnikowi, nie zaznajomionemu wcześniej z steampunkowymi klimatami. Mimo, że początek trochę się dłuży, a akcja rozkręca się dość powoli, to autor nie wyjaśnił dokładnie wszystkich relacji i sytuacji politycznej w alternatywnych państwach Europy. Dopiero po przeczytaniu większej części książki, nasze pojęcie o świecie stworzonym przez Tregillisa zaczyna się rozwijać i o ile wszystko, co tworzy, jest niezwykle fascynujące, to wydaje mi się, że mogło zostać przedstawione w bardziej przystępny sposób. Niektórzy mogliby powiedzieć, że bunt maszyn to przecież nic nowego, a takie motywy w literaturze już niejednokrotnie się pojawiały, ale mnie osobiście ujęła otoczka, w jakiej to wszystko zostało przedstawione. Alternatywna Europa nadaje książce typowo clockpunkowy klimat, a barwni bohaterowie dopełniają całości. "Mechaniczny" to książka, która z pewnością zachwyci każdego miłośnika gatunku, ale i innym czytelnikom ma duże szanse przypaść do gustu. Jakaś wada? Może zakończenie, które nie pozostawia nic innego, jak tylko sięgnąć po kolejny tom :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-03-2017 o godz 20:54 Wiedźma dodał recenzję:
Moją uwagę przykuła genialna okładka, więc zaczęłam szukać recenzji, aby dowiedzieć się, czy należy spodziewać się czegoś wartego zachodu. Przeczytałam wiele różnych opinii, od bardzo pochlebnych, po całkowicie zaprzeczające sensowi poświęcenia choćby minuty swojego życia na tę lekturę. Mimo to książka Iana Tregillisa wydała mi się intrygująca, więc nie mogłam sobie odpuścić bliższego zapoznania z Mechanicznym, czyli pierwszym tomem Wojen Alchemicznych. W alternatywnej rzeczywistości Holendrzy wynaleźli klakierów, mechanicznych służących i żołnierzy, praktycznie niezniszczalnych dzięki sile alchemii. W ten sposób Niderlandy stały się światową potęgą, podporządkowując sobie całą Europę i większą część kolonii w Nowym Świecie. Jedynie Francja wciąż opiera się uzurpatorce zajmującej Mosiężny Tron, wierząc, że każdy ma prawo do decydowania o sobie, nawet klakierzy. Czy w tej nierównej walce Francja może zwyciężyć? Co musiałoby się wydarzyć, żeby szala przechyliła się na ich korzyść? Postaci stworzone przez Tregillisa są bardzo wyraziste, wielowymiarowe i niejednoznaczne. Czasami postępowały okrutnie i bezmyślnie, jak przystało na istoty dążące do realizacji własnych celów, a kiedy indziej okazywały się zdolne do altruistycznych zachowań w imię lepszego jutra. Ale najważniejsze, że cały czas zachowywały się spójnie z własnym charakterem. Jax jest mechanicznym służącym bezwzględnie posłusznym swoim właścicielom. Gdy tylko próbuje opóźnić wykonanie polecenia, odczuwa dotkliwy ból nałożonych na niego geas, czyli obowiązków. Visser jest duchownym z wątpliwościami moralnymi, a Berenice szpiegmistrzynią z zamiłowaniem poznającą zakazane tajemnice Gildii Zegarmistrzów. Każde z nich ma do opowiedzenia swoją historię, która w zależności od sytuacji zastanawia, przeraża albo oburza. Tak czy siak ciężko przejść obok niej obojętnie. Na plus można również zaliczyć całą wizję świata oraz dobrze zarysowane kwestie geopolityczne. Historia zaczyna się w Hadze stanowiącej centrum holenderskiego życia, aby z czasem przenieść się dalej, za ocean, aż do Nowego Amsterdamu. Po drugiej stronie barykady jest Nowa Francja ze swoimi problemami i trudnościami wynikającymi z całkowitego zacofania względem reszty świata. Czytelnik ma okazję poznać punkt widzenia obu stron oraz poszerzyć go o opinię samych klakierów, którzy mimo niewolniczego jarzma, nie są pozbawieni własnych ambicji. Mimo to największym plusem powieści jest sam pomysł mechanicznych ludzi oraz implikacje, jakie niesie ze sobą ten wynalazek. Z jednej strony są całkowicie podporządkowani zachciankom ludzi klakierzy, a z drugiej pojawia się kwestia Wolnej Woli i duszy człowieka. Czy w związku z tym klakier, który wyswobodził się z karbów niewoli i zyskał prawo samostanowienia o sobie ma duszę? A może dusza w ogóle nie istnieje i ludzie tylko chcą wierzyć, że ją mają? Rozważania religijno-filozoficzne stanowią ciekawy aspekt tej książki, a sposób w jaki Tregillis wprowadza zamieszanie wokół tego wątku, daje sporo możliwości do własnych przemyśleń. Niestety Mechaniczny nie jest pozbawiony wad. Całą książkę czyta się bardzo wolno, ponieważ styl jest męczący i bardzo nierówny. Chwilami fabuła pędzi na złamanie karku, by zaraz rozwlec się w iście sienkiewiczowskim opisie, z którego blisko połowa nie ma najmniejszego sensu. W życiu nie sądziłam, że napiszę coś podobnego, ale w książce było za dużo opisów. Utrudniały i zmniejszały przyjemność czytania, a wiele z nich w żaden sposób nie ułatwiało zrozumienia fabuły. Poza tym niektóre fragmenty były tak mocne i brutalne, że nagłe dodawanie do nich rozlazłego opisu, zwyczajnie niszczyło całą scenę. Autorowi brakuje lekkości i łatwości w przekazywaniu informacji. Czasami błądził, próbując coś wyjaśnić, a ja podążałam za nim, próbując zrozumieć, "co podmiot liryczny miał na myśli". Na początku zdarzało mi się czytać niektóre fragmenty kilkukrotnie, później, nauczona doświadczeniem o bezcelowości wielu opisów, zwyczajnie sobie odpuściłam. Początek książki w ogóle jest cokolwiek bełkotliwy i niezrozumiały, więc wszystkim, którzy mają chrapkę na Mechanicznego, radzę po prostu szybko przebić się przez rozlazłe opisy fikcyjnych chemikaliów i alchemicznych cudów oraz spróbować przejść do sensowniejszej części fabuły. Bo w gruncie rzeczy warto. Ostrzegam też, że trup ściele się gęsto. Autor nie skąpi brutalnych scen i wulgarnych określeń, więc jeśli ktoś nie lubi przekleństw w książkach i ma delikatne usposobienie, to może mieć problem z doczytaniem do końca. Ba, w tej sytuacji zdecydowanie odradzam Mechanicznego. Podsumowując: Mechaniczny jest bardzo specyficzną książką i z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Czyta się ją dość ciężko, opisy mogą sprawiać wiele trudności, a filozoficzno-religijne dywagacje rozstrajać umysł do spółki z makabrycznymi scenami. Mimo to uważam, że to dobra książka, która ma potencjał do stania się początkiem bardzo dobrej trylogii. Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu SQN.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-03-2017 o godz 16:55 Sylwka dodał recenzję:
Książka Mechaniczny. Wojny alchemiczne. Tom I Ian’a Tregillis’a już kilka miesięcy temu zasiliła moją kolekcję „półkowników”. No i w końcu nadszedł ten czas… ;) O co w tych całych Wojnach alchemicznych chodzi: "Zaraz po tym, jak naukowiec i zegarmistrz Christiaan Huygens stworzył w XVII wieku pierwszego Klakiera, Holandia powołała do życia mechaniczną armię. Nie trzeba było długo czekać, żeby legion mosiężnych piechurów pomaszerował na Westminster. Królestwo Niderlandów stało się supermocarstwem dzierżącym niepodzielną władzę w Europie. Trzy stulecia później stan rzeczy nadal się utrzymuje. Jedynie Francja zawzięcie broni swoich przekonań, że każdy powinien mieć prawo do wolności, niezależnie czy zbudowany jest z ciała, czy mosiądzu. Po dziesięcioleciach zawieruchy wojennej Holandii i Francji udało się osiągnąć kruchy rozejm. Ale jeden zuchwały Klakier o imieniu Jax nie może już dłużej znieść geas – niewolniczych więzi ze swoimi panami. Jak tylko nadarzy się okazja, wyciągnie mechaniczną rękę po wolność, a konsekwencje jego ucieczki zatrząsną fundamentami Mosiężnego Tronu." Kolejna książka, której się absolutnie poddałam i w całości zanurzyłam w przedstawiony świat. Wraz z sympatycznym klakieram Jax-em odbyłam niezwykłą podróż. Przeżywałam jego cierpienia jako niewolnika związanego tajemniczym gaes, czułam rodzące się w nim wątpliwości i w końcu poczułam strach po uzyskaniu wolności. Bo kim tak naprawdę się stał, gdy opadły kajdany? Co teraz ma począć ze swoim życiem? Nie tylko Jax złapał mnie za serce. Również pełniąca funkcję tajemniczego Talleyranda Berenice Charlotte de Mornay-Perigold, wicehrabina de Laval. Ta dzielna szefowa wywiadu, znająca nie jedno wyszukane przekleństwo jest w stanie wiele poświęcić dla swej ojczyzny – katolickiej Nowej Francji. Czy osiągnie sukces i jak wiele będzie on ją kosztował? Mechaniczny. Wojny alchemiczne. Tom I to kawał świetnej fantastyki z odkrywczym podejściem do tematu sztucznej inteligencji. Ma świetne tempo akcji i filozoficzną nutę, która mimo zadawania trudnych pytań o człowieczeństwo i naturę człowieka, nie przytłacza. Dorzućcie do tego jeszcze cudowne wydanie i nie powiedzieć tylko jedno, jestem całkowicie usatysfakcjonowana, gorąco polecam i czekam na więcej. :) Ale pamiętajcie… "Zegarmistrzowie kłamią!"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-03-2017 o godz 07:17 Kinga Recenzuje dodał recenzję:
Widząc opis, czytając pozytywne recenzje i rekomendacje, nabrałam wielkiej chrapki, by sięgnąć po tę książkę. Po tylu wysokich notach spodziewałam się po niej czegoś więcej i szczerze mówiąc strasznie się zawiodłam. Zastanawiam się jak można było zepsuć tak genialny pomysł na fabułę. Od samego początku miałam duże kłopoty z wciągnięciem się. Styl autora wydał mi się strasznie ciężki, niemal toporny. Cały czas coś mi w nim nie pasowało. I nie są to zgrzyty w akcji - tworzyła jedną w miarę spójną całość. Po prostu te wszystkie łacińskie wyrazy, przekleństwa po kilkanaście na rozdział, jakieś dziwne teorie, nawiązania do biblii... no nie spodobało mi się tak, jak tego oczekiwałam. Poza dużą ilością przekleństw było również wiele opisów i to jak na mój gust, zbyt długich. Nie raz chciałam je przewinąć do dialogów czy czegoś, co mnie porwie, ale zapewne w jakiś sposób nie pozwoliłoby mi to zrozumieć dalszej części książki (a naprawdę była skomplikowana), więc męczyłam się dalej. Autor niczym mnie nie zaskoczył. Nie wiem, czy to ze względu na wiecznie towarzyszącą mi nudę, czy też coś innego, ale podczas lektury nie byłam zaskakiwana nawet przez zwroty akcji. Plusem tej historii było staranne połączenie czegoś na kształt epoki wiktoriańskiej, steampunku i alchemii. Muszę przyznać, że tylko to sprawiało, że czytałam dalej. Tempo czytania było dość szybkie. Mimo ciężkiego języka udało mi się przeczytać tą książkę w kilka godzin, więc nie było aż tak źle, jednak całościowo wypadła ona słabo. O ile świat wykreowany przez autora był dobry, tak nie spodobali mi się bohaterowie. Większość z nich klęła jak szewc i właśnie to mnie zniechęcało. Po kolejny tom raczej nie sięgnę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2017 o godz 14:40 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Jax jest klakierem - mechanicznym człowiekiem zasilanym mocą alchemii. Jak twierdzi Gildia, nie posiada własnej woli, uczuć i emocji. Istnieje po to, aby służyć swoim panom. Jest niezwykle silną i wytrzymałą maszyną stworzoną do celów wojennych. Jakakolwiek próba nieposłuszeństwa skutkuje niewyobrażalnym bólem, dlatego klakierzy poddają się woli swoich panów. Ludzie, przyzwyczajeni do obecności klakierów, traktują ich jak niewolników. Uważają ich za puste mechaniczne szkielety obdarzone zdolnością ruchu i mowy, przeznaczone tylko i wyłącznie do spełniania ich najróżniejszych zachcianek. Legendy o zbuntowanych mechanicznych wzbudzają w nich jednak ogromny lęk. Być może wkrótce jeden nieposłuszny klakier, walcząc o swoją wolność, będzie w stanie zmienić losy świata. Na pierwszy rzut oka Mechaniczny wydał mi się niezwykle intrygującą książką fantasy, która przywodziła mi na myśl jeden z moich ulubionych filmów - Ja, robot. I faktycznie, znalazłam wiele odpowiadających sobie elementów, jednak podczas gdy ekranizacja z Willem Smithem ma miejsce w niedalekiej przyszłości, czas akcji powieści Iana Tregillisa przypada na XX wiek. Umiejscowienie akcji utworu było właśnie jedną z rzeczy, które najbardziej podobały mi się w tej książce. Kilkukrotnie przenosimy się do Francji, Holandii oraz Nowego Amsterdamu, a autor zgrabnie opisuje otaczający świat. Nietrudno jest wyobrazić sobie rzeczywistość z mechanicznymi służącymi. Kto wie, czy za kilka(dziesiąt) lat nie będziemy otoczeni robotami? Ian Tregillis pozwala nam poznać nieco dworskie zwyczaje Nowej Francji, ale także przedstawia najzamożniejsze rody w ciemnych barwach. Korupcja jest zjawiskiem bardzo częstym, a każdy zdaje się przybierać fałszywą maskę, która pomaga mu osiągnąć własne cele. "Po trupach do celu" idealnie obrazuje postępowanie ogromnej większości bohaterów tej książki. Niestety, podczas gdy pomysł na fabułę powieści, jak widać, jest całkiem intrygujący, samo wykonanie pozostawiało, moim zdaniem, wiele do życzenia. Muszę się przyznać, że od dawna aż tak opornie nie czytało mi się żadnej książki. Język, jakim operuje pisarz zdecydowanie nie jest lekki i łatwy do zrozumienia. Wymaga od czytelnika nieustannego skupienia, co dla mnie stawało się po dłuższym czasie męczące. Musiałam więc wielokrotnie przerywać czytanie i zająć się czymś innym, bo zwyczajnie nie potrafiłam skoncentrować się na treści. Do tego dochodzi dosyć trudne słownictwo związane z mechaniką, które mnie, jako kompletnego amatora w tej dziedzinie, wprawiało w konsternację. Być może była to sprawa mojego braku obeznania z tematem, ale w niektórych momentach zwyczajnie nie potrafiłam zrozumieć treści. Owszem, w Mechanicznym znajdują się także fragmenty, które są szalenie interesujące i sprawiały, że na chwilę musiałam zamknąć książkę, przetworzyć informacje w głowie, powtórzyć kilka razy "o mój Boże" i dopiero wrócić do lektury. Jednak po takich fragmentach zwykle następowały przydługie rozdziały, które prędzej mnie usypiały, niż trzymały w napięciu - a tak miało się dziać, jak obiecuje cytat z okładki. Ciągłe przyspieszanie i zwalnianie akcji książki sprawiało, że lektura nie miała płynności i nie pozwalała cieszyć się z czytania. Tym, co zdecydowanie zasługuje na pochwałę, jest wydanie powieści. Kolejny raz wydawnictwo SQN postarało się o naprawdę estetyczną i przyjemną dla oka oprawę. Nie dość, że okładka bardzo mi się spodobała, to także we wnętrzu książki nie brakuje elementów graficznych, które pięknie się prezentują. Mechaniczny nie okazał się tym, czego się spodziewałam. Temat niewolnictwa mechanicznych służących i ich woli wyzwolenia się faktycznie był wyjątkowo interesujący i autor dobrze przedstawił go w fabule. Nierówna akcja i ciężki styl pisania zdusiły jednak potencjał, jaki skrywała w sobie ta historia. W efekcie, książkę czytało mi się wyjątkowo opornie, a lektura ciągnęła się bez końca. Wybór tej książki na lekturę pozostawiam Wam - nie mogę polecić jest w stu procentach, ale być może znajdziecie w niej coś, co Was zainteresuje. booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-10-2016 o godz 20:52 Aleksandra Łebek dodał recenzję:
"Mechaniczny" należy do tego typu fantastyki, która napisana jest z sensem, z pewną dozą przenikliwości, no i oczywiście inteligencji. Ian Tregillis samym pomysłem może i nie zaskoczył, ale wykonał kawał dobrej roboty przy tworzeniu i opracowywaniu swojej koncepcji, a także formowaniu wokół niej pewnej otoczki. Autor skupia się na jak najwierniejszym oddaniu szczegółów, zagłębia się w drobiazgi naukowe i funkcjonowanie świata, dużo uwagi poświęca na opisy Klakierów - ich działanie, budowę, sposób tworzenia i egzystowania. Widać, że poświęcono temu wiele uwagi i czasu. Jednak jeśli przyjrzeć się temu dogłębnie, znajduje się pewne luki, niedociągnięcia i braki, które niestety nie zostały załatane.

Ian Tregillis nie skupia się na dynamicznej akcji ani na budowaniu napięcia, widać, że bardziej zależy mu na przekazaniu treści, wprawnym wprowadzeniu do świata, a także zajęciem się filozoficznym aspektem - pytania o naturę człowieka, co decyduje o naszym człowieczeństwie, kiedy możemy nazywać się ludźmi. Być może dlatego początek był dla mnie oporny i miałam pewne trudności z jego przebrnięciem, jednak z czasem wciągnęłam się w tę historię. W "Mechanicznym" nie zabraknie również wątków politycznych i historycznych - w tym przypadku autor nie poskąpił treści. Pokazał jak mogą potoczyć się losu w alternatywnej rzeczywistości naznaczonej przez wojnę i alchemię, a wszystko to za sprawą jednego wydarzenia.

A w tym wszystkim prym wiodą fantastyczni bohaterowie. Mamy trzech protagonistów, bardzo dobrze nakreślonych i nieprzemalowanych. To postacie żywe, podejmujące własne decyzje i przyjmujące ich konsekwencje. Są ogromnie doświadczani i poddawani katuszom, zarówno tym fizycznym jak i psychicznym. Autor ich nie oszczędza, naprawdę, i nie raz robiło mi się ich po prostu żal. Niemniej jednak dzięki temu historia staje się pełniejsza i ciekawsza, nie wiadomo czym Ian Tregillis nas jeszcze uraczy. Zwroty akcji nie są mu obce i mogę zapewnić, że nie raz zaskoczy was tym, jak potoczą się dalsze losy bohaterów

"Mechaniczny" polecam tym, którzy chcą sięgnąć po coś bardziej błyskotliwego i złożonego. Ciekawie skonstruowany świat przedstawiony, wyróżniające się postacie i nieszablonowe prowadzenie historii potrafi wynagrodzić kilka braków i niedociągnięć. Ja z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-09-2016 o godz 21:56 Wiedźma dodał recenzję:
"Mechaniczny" to powieść stojąca na wysokim poziomie pod kątem rozrywki, ale też ma ona drugie dno, w tym przypadku problematykę mocno związaną z fantastyką: czy sztuczna inteligencja (bo myślę, że w takich kategoriach należy patrzeć na klakierów) jest zdolna do doświadczania typowo ludzkich emocji, a co za tym idzie, czy odczuwa potrzebę samostanowienia o własnym bycie i kierowania się wolną wolą. Zagłębiając się w psychikę Jaxa oraz osób stojących po drugiej stronie barykady autor przedstawił kilka różnych spojrzeń na ów temat.

Pierwszy tom "Wojen alchemicznych" to ciekawa powieść o przemyślanej fabule, dobrze zarysowanych sylwetkach bohaterów i intrygującym zakończeniu. Historia wciąga już od pierwszych stron i przy okazji zmusza do refleksji na temat tego czy samoświadomość jest cechą tylko i wyłącznie ludzką. Polecam!

Całość na: http://wiedzma-czyta.blogspot.com/2016/09/ian-tregillis-mechaniczny.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-09-2016 o godz 11:49 Iwona_C_ dodał recenzję:
Mechaniczny to powieść, która zachwyca oryginalnym światem. Opowiedziana została tutaj ciekawa historia, alternatywna dla rzeczywistych wydarzeń w Europie XVII wieku. W książce Tregillsa, jak wspomniałam, to Holandia jest krajem mającym największy wpływ na losy świata. To jej władcy rozdzielają karty w Starym i Nowym Świecie. Nie podoba się to Francuzom, którzy próbują poznać tajemnicę mechanicznych klakierów i co za tym idzie, stworzyć własną, niezwyciężoną armię.

....

Z drugiej strony trzeba podkreślić, że książka jest napisana bardzo specyficznym językiem. Momentami czyta się ją dość ciężko z uwagi na skomplikowane nazwy i szczegółowość opisów nawiązujących do treści technicznych. Miejscami język jest też bardzo wulgarny. Sama robiłam kilka podejść do książki, ale bardzo cieszę się, że przebrnęłam przez pierwszy moment kryzysowy, gdyż dalej czytało mi się książkę bardzo dobrze, a do specyfiki języka autora można dość szybko się przyzwyczaić.

http://www.czytajac.pl/2016/09/mechaniczny-ian-tregillis/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-09-2016 o godz 19:13 Zaczytana bez pamięci dodał recenzję:
Bunt sztucznej inteligencji to motyw stary jak świat. Zastanawiałam się, czy autorowi uda się wymyślić coś nowego. Czy Ian Tregellis podołał zadaniu?

W XVII wieku Christian Huygens, holenderski zegarmistrz, wynalazł klakiery. Co to takiego? To odlany z mosiądzu i napędzany za pomocą mechanizmów twór. Jego zadaniem było służenie człowiekowi. Dzięki nim Holandia stała się potęgą i rządziła w Europie.

Mija 300 lat. Klakierzy wciąż są dość mocno wpisani w holenderskie społeczeństwo. Stanowią grupę niewolników. Są wynajmowani i związani ze swoimi panami za pomocą geas. Jeśli nie wykonują swoich obowiązków na czas, cierpią katusze. Jednak w ich "życiu" coś się zmieniło. Bezwolne dotąd klakiery zaczynają buntować się przeciwko ludziom. Oni jednak nie pozwalają na to, by ich słudzy decydowali sami za siebie. Starają się zdusić bunt w zarodku. Jax - jeden z klakierów, jest świadkiem egzekucji Adama, innego klakiera, który wystąpił przeciwko swoim panom. Jego ostatnie słowa są bardzo wymowne "Zegarmistrzowie kłamią". Co to oznacza? Co dzieje się z klakierami?

Ian Tegillis rzucił się na głęboką wodę. Już miałam okazję, by spotkać się z mechanicznymi ludźmi. Parę razy czytałam też o zbuntowanych wytworach rąk ludzkich. Trochę bałam się tego, że autor podąży utartymi przez poprzedników szlakami i nie wymyśli nic oryginalnego. Muszę przyznać, że parę wątków było dość przewidywalnych, ale książka sama w sobie wbija w fotel.

Dzieje się sporo. Nie nudziłam się ani przez chwilę. Klakiery podbiły moje serce, choć jednocześnie wzbudzały we mnie strach. Nie do końca wiedziałam, kim lub czym właściwie są i czy można im zaufać. Nie byłam pewna, czy opowiedzą się po stronie Holendrów czy Francuzów. Intrygowała mnie Berenice Charlotte de Mornay, francuska hrabina, która próbowała odkryć prawdę o klakierach. Jej też nie mogłam rozpracować.

Autor książki wykonał kawał dobrej roboty. Stworzony przez niego świat jest dopracowany w każdym calu. Muszę jednak przyznać, że wdrożenie się w techniczne opisy nie było takie proste, ale gdy przełamałam lody, przepadłam na dobre. Ian Tregillis miał pomysł na swoją historię i w pełni wykorzystał jej potencjał. Chociaż była ona wielowątkowa, pojawiła się w niej cała masa bohaterów, autor był w stanie nad tym wszystkim zapanować. Śledziłam przebieg zdarzeń napięta jak struna. Nie wiedziałam, jak rozwinie się akcja. Zakończenie zbiło mnie z nóg i narobiło chęci na lekturę kolejnej części serii. Mam nadzieję, że będzie równie dobra jak ta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-09-2016 o godz 20:09 Triskel dodał recenzję:
Pierwszy tom serii "Wojny Alchemiczne", autorstwa Iana Tregillisa przenosi nas w tajemnicze i dziwaczne czasy XVII wieku. Historia opowiada o Klakierach, maszynach, które pełnią rolę służącego, po kres dni swych panów. Twory napędzane niespotykaną, alchemiczną magię z pozoru zimne i nieczułe pragną wolności i samostanowienia. Fundamenty Mosiężnego Tronu zatrzęsą się w posadach, gdy Klakier imieniem Jax postanowi upomnieć się o swoją niepodległość.

Holandia, XVII wiek, Christiaan Huygens tworzy pierwszego na świecie Klakiera. Aby następnie w szybkim tempie rząd skonstruował całą, mechaniczną armię. Wojna w Europie rozgorzała na dobre i na setki lat Klakiery niepodzielnie rządził na polach bitew. Po długim czasie, nadeszła w końcu pora aby alchemiczne twory zaczęły mieć coś do powiedzenia. Jeden z nich, o imieniu Jax postanawia złamać geas – niewolnicze pęta, które łączą go ze swymi panami. Złożony z trybików, przekładni i zimnego metalu częstokroć posiada więcej serca niż, niejeden człowiek.

Książka serwuje swoim czytelnikom kawał dobrej lektury, w szczególności dal fanów fantastyki i powieści steampunkowych. Pomysł może nie jest zbyt oryginalny, za to autor świetnie przeniósł go na karty powieści. Bogaty języki i zaskakujące wątki fabularne sprawiają, że podczas czytania naprawdę można się świetnie bawić. Szybka akcja okraszona została filozoficznymi pytaniami, o naturę człowieka oraz co tak naprawdę sprawia, że jesteśmy ludźmi. Liczne intrygi i spiski emocjonują, a całość czyta się szybko i przyjemnie. Walka o własną tożsamość jest w tej pozycji bardzo mocno uwidoczniona, głównie przez pryzmat samych Klakierów. Ian Tregillis umiejętnie poprowadził wymyślone przez siebie wątki, tworząc zakończenie, które emocjonuje, zostawiając pewną dozę niedosytu. Zachęcając tym samym po sięgnięcie do drugiego tomu.

W powieści znajdziemy wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać po dobrej książce fantasy. Mamy spójnie skonstruowany świat, ciekawych bohaterów z krwi i kości oraz zaskakujące zakończenie. Nawiązania polityczno-historyczne również wypadają na plus i dodają całości dodatkowego smaczku. Jest to bardzo udana pozycja fantasy z elementem mechaniki, gdzie liczne ustroje polityczne autor przedstawił wiernie i prawdziwe. Próba odzyskania władzy nad samym sobą i bunt pierwszej mechanicznej istoty odbija się mocnym echem w przedstawiony świecie. Pewne wątki zostały otwarte i oczekują na rozwiązanie w tomie drugim, po który z pewnością sięgnę.

http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2016/09/mechaniczny-ian-tregillis.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.