Masz to jak w banku. Milicjanci z Poznania. Tom 9 (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Dostępny w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Jest rok 1989. W modzie królują niepodzielnie marmurkowe dżinsy. Na ulicach miast pojawiają się przedsiębiorczy handlarze, którzy wprost z toreb, walizek i składanych stolików sprzedają deficytowe towary przywiezione z Zachodu. W Warszawie trwają obrady Okrągłego Stołu, a ludzie mówią, że już niedługo handel walutami przestanie być w kraju zakazany. Jeszcze nikt o tym nie wie, ale za chwilę PRL rozsypie się jak domek z kart, a rządząca partia, przewodniczka narodu, przestanie istnieć.

Tymczasem w Poznaniu dochodzi do tajemniczych morderstw dokonanych na miejscowych handlarzach dewizami. Wszystko wskazuje na to, że ktoś chce przejąć walutowy interes szefa poznańskich cinkciarzy Grubego Rycha. Śledztwo w sprawie zabitych handlarzy walutą przejmuje komenda wojewódzka milicji. Szef zespołu dochodzeniowo- śledczego powierza je kapitanowi Mirkowi Brodziakowi, który prywatnie, jest dobrym znajomym Rycha. Sprawy zaczynają się komplikować, gdy wysłany na miejsce przestępstwa porucznik Teofil Olkiewicz znika bez śladu, a sprawą cinkciarzy zaczyna interesować się poznańska SB.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Masz to jak w banku. Milicjanci z Poznania. Tom 9
Seria: Milicjanci z Poznania
Autor: Ćwirlej Ryszard
Wydawnictwo: Wydawnictwo MUZA S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 480
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-05-23
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 25722550
 
średnia 4,8
5
11
4
3
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
11 recenzji
4/5
19-06-2018 o godz 13:42 ewfor dodał recenzję:
Jest to pierwsza książka tego autora, którą przeczytałam, chociaż na swojej półce z książkami mam dwie jego powieści. Przyznam szczerze, że trochę mnie ta lektura zszokowała. Jestem osobą, która czasy PRL pamięta bardzo dobrze, i pamiętam cinkciarzy handlujących walutą, bo od lat osiemdziesiątych mieszkam w Trójmieście, a tu ten handel był bardzo widoczny. Zszokowana jestem natomiast obrazem polskiej milicji ukazanej przez autora. Czytając tę książkę, czytelnik odnosi wrażenie, że tamten okres, to był czas jednego wielkiego pijaństwa. Słowo alkoholik było wówczas mało znane, za to pijak… i owszem. Wszyscy pili, ale nikogo nie nazywało się pijakiem. Autor przedstawia środowisko milicyjne, w którym wódka leje się szklankami. Alkohol jest wszechobecny. W każdym biurze, bez względu na rangę piją niemal wszyscy. Szczególnie funkcjonariusze wyższy rangą. Prawie każda rozmowa służbowa opijana jest polską wódką, nawet prokurator w czasie oględzin zwłok pozwala sobie na wypicie kilku drinków z barku denata. Milicjanci piją na służbie, po służbie i tak ogólnie, to oni piją ciągle i wszędzie. (…) - W schowku z przodu są kalibry, znaczy takie metalowe kieliszki myśliwskie. – kapitan wskazał na przód auta. Woził takie kielonki, bo człowiek nigdy nie zna dnia ani godziny i nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie się napić. Ot choćby teraz. Przecież wcale nie zamierzali pić, a tu proszę, flaszki wpadły w ręce sierżanta zupełnie przypadkiem, to chociaż trzeba spróbować, czy wódka dobra. (…) Zachłanność milicjantów i władza, jaką dawała mi pozycja „stróżów prawa”, sprowokowana była nie tylko pustkami w sklepach ale i dostępnością do ekskluzywnych towarów. Fabuła jest wielowątkowa, sporo wątków nie jest dosadnie związanych z kryminalną intrygą. Sporo rozmów bohaterów nie dotyczy śledztw i tak właściwie to brakowało mi takiej linii prowadzonego śledztwa, jaką posiadają na przykład książki Agnieszki Pruskiej. Mało dokonań czysto zawodowych a sporo życia prywatnego milicjantów. Jak na kryminał, to chyba brak tutaj konkretnej akcji, która dopiero pod koniec książki nabiera tempa zgodnego z tym, czego oczekiwałam. Ciekawie natomiast autor wplótł w narrację słownictwo. Charakterystyczny dialekt poznański połączony z potocznym słownictwem, to z pewnością plusy. Chociaż wczytując się w rozmowy między milicjantami, czytelnik odnosi wrażenie, że są to osoby może nie z marginesu, ale z pewnością z nizin intelektualnych. Od czasu do czasu gościł jednak na moich ustach uśmiech, który sprowokowany był opisem dość humorystycznych zachować lub przekazu myśli bohaterów. Wszak odrobina humoru jeszcze nikomu nie zaszkodziła i chociaż kryminał powinien być lekturą poważną, to zabawne sytuacje też czasami są wskazane. (…) Bo Mariusz Blaszkowski miał dziewczynę. Tak naprawdę to w zasadzie miał mieć i wszystko wskazywało na to, że plan się powiedzie. Spotykali się już ponad dwa tygodnie i raz nawet się pocałowali. (…) (…) Miejsc wkoło nas coraz mniej, już dymi z okien złotym obłokiem. I barman już woła: Hej! Już kawiarenka rusza w rejs, wielki rejs. – Jadwiga znała dobrze tę piosenkę, bo dość często puszczali ją w pierwszym programie radiowym, ale za nic w świecie nie potrafiła sobie wyobrazić, jak te kawiarenki w ogóle płyną, bo przecież wiadomo, że pływać to mogą ryby, statki, a nawet ludzie, ale żeby kawiarnia gdzieś odpłynęła, to raczej niemożliwe. (…) W tej poważnej fabule, takie przebłyski humoru bardzo mi się podobały. Nie brakuje jednak w tej powieści tak zwanego czarnego humoru i ironii, podkreślającej często smutną prawdę dotyczącą służb państwowych czy stanowisk urzędowych w Polsce Ludowej. Moim zdaniem, autor w tej barwnej PRL-owskiej powieści, w świetny sposób uchwycił oznaki przemian, Zauważamy jak na przykład zmienia się podejście do zachodniego luksusu, chociażby za sprawą towarów przywożonych z zza granicy i sprzedawanych na ulicach prosto z toreb czy walizek. Czy prozaiczny przykład podejścia do napojów, popularną wówczas oranżadę zamienia się w Pepsi Colę. I co moim zdaniem istotne, czas zmian nie tylko ustrojowych, legalizowanie do tej pory czynności, takich chociażby jak handel walutami. Od cinkciarzy po całkiem legalne kantory wymiany walut, czy banki z wymianą walut. Ta książka jest nie tylko dla miłośników kryminału, jest w niej kawał dobrej historii, o której młode pokolenie nie zawsze ma pojęcie. Polecam tę lekturę szczególnie młodym czytelnikom, chociaż ukazany w negatywnym świetle świat tamtego okresu, może wydać się im zbyt wulgarny i prostacki. Ale kto miał okazję doświadczyć tego, ten wie ile prawdy kryje się za tę fabułą.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-07-2018 o godz 14:22 justa21 dodał recenzję:
Absurdy polskiej rzeczywistości „W kwestii tych gości to jeden powiedział do drugiego tak, że w ministerstwie, w którym on robi, wszystko już jest przygotowane i handel walutą jeszcze w tym miesiącu będzie jak najbardziej legalny i każdy będzie mógł se otworzyć sklep walutowy… (…) I co z nami teraz będzie, panie Tuńczyk? (…) Będziemy teraz biznesmenami (…)” – te słowa doskonale oddają sytuację mającą miejsce w pamiętnym 1989 roku. Po nieudanych próbach zreformowania gospodarki w latach 80. półki sklepowe nadal świeciły pustkami, a nieliczni tylko mieli możliwość robienia zakupów w Pewexie. Kwitła przestępczość zorganizowana, a handel walutami i zagranicznymi samochodami rozwijał się prężnie. Jednocześnie, po strajkach w 1988 roku działacze PZPR zostali zmuszeni do porozumienia sie z opozycją, co skutkowało w kwietniu 1989 roku obradami Okrągłego Stołu, z udziałem przedstawicieli rządu, opozycji politycznej i organizacji związkowych. W takim właśnie społeczno-politycznym klimacie toczy się akcja powieści kryminalnej autorstwa Ryszarda Ćwirleja. Opublikowana nakładem Wydawnictwa MUZA powieść pt. „Masz to jak w banku”, to pełne czarnego humoru, ironii i absurdów rzeczywistości spojrzenie na komunistyczną i postkomunistyczną rzeczywistość, a także na środowisko przedstawicieli różnorakich służb, od Milicji Obywatelskiej po Służby Bezpieczeństwa oraz na cinkciarzy i złodziei, którzy powoli przekształcają się w szanowanych obywateli kraju i „biznesmenów”. To powieść nie tylko dla tych osób, które pamiętają czasy gwałtownych przemian polityczno-gospodarczych, którzy na własnej nierzadko skórze doświadczyli obłudy władzy, czy dla tych, którzy sami wówczas wykorzystali sprzyjającą koniunkturę. To także doskonałe uzupełnienie lekcji historii dla młodszego pokolenia, które czasy komuny, obrad Okrągłego Stołu czy działania Solidarności kojarzy wyłącznie z opowiadań rodziców. To wreszcie powieść dla wszystkich, lubiących wielowątkowe fabuły z mocno zarysowanym tłem oraz leniwie toczącą się akcją, w której na pierwszy plan wysuwają się doskonale sportretowani bohaterowie. Autor zaprasza nas do Poznania, gdzie lokalny menel „szuszwol Mietas Wózkowy” znajduje ciało zabitego strzałem w głowę mężczyzny - nikt nie przypuszcza, że to dopiero początek serii morderstw. Zabity był prawdopodobnie handlarzem walutami, a podejrzanym tylko początkowo staje się ów bezdomny. Wkrótce pojawia się kolejna ofiara, a ktoś wyraźnie postanawia rozprawić się ze środowiskiem przedsiębiorczych cinkciarzy, na czele z samą grubą rybą Rychem Grubińskim, zwanym Grubym Rychem. Śledztwo w sprawie morderstw przejmuje komenda wojewódzka milicji, a prowadzić ma je kapitan Mirek Brodziak oraz porucznik Teofil Olkiewicz. Paradoksalnie, Brodziak jest dobrym znajomym Grubego Rycha, a nawet więcej, kolegą z podwórka, łączą ich też niechlubne początki „zawodowej kariery”. Tylko przypadek sprawił, że Mirek, zmotywowany przez rodzinę wybrał ścieżkę prawa, zaś Rychu, nie motywowany przez nikogo – ścieżkę bezprawia, czerpiąc dochód m.in. z kradzieży samochodów i rozkręcania ich na części pod przykrywką legalnie działającego warsztatu, czy też z handlu walutami. Mamy możliwość obserwować codzienność wkradającą się do milicyjnej pracy, w której alkohol leje się strumieniami, a najważniejszy, jest osobisty interes. Spuszczane z milicyjnych radiowozów paliwo, wynoszone z policyjnych magazynów części czy kradzieże na miejscu przestępstwa są niestety normą. Absurd sportretowanej przez autor sytuacji wyraża się jednak nie w samej tej rzeczywistości, ale między innymi w reakcji przełożonego wobec zachowania dwóch szeregowych milicjantów, którzy skorzystali z okazji i „zaopiekowali” się znalezioną w rozbitym samochodzie torbą wypełnioną dolarami. Jak toczyć się będzie ta opowieść? Z jakimi jeszcze innymi pełnej gorzkiej refleksji, a także ironii sytuacjami zetknie nas autor? Czy to życie w oparach absurdu i fikcja, jaką utrzymywali zarówno przedstawiciele władz, jak i służb, rzeczywiście jest już poza nami? Odpowiedzi, a także okazji do wspomnień szukać możemy w brawurowo napisanej książce Ryszarda Ćwirleja. Po raz kolejny autor udowodnił zarówno swoją błyskotliwość, dystans do świata, ale i umiejętność tworzenia mistrzowskiej kreacji bohaterów. Jestem przekonana, że jedyne, na co czytelnicy będą narzekać, to zbyt szybko upływający czas, choć rozgoryczenia z tego wynikającego łatwo można się pozbyć, sięgając po pozostałe książki autora. Justyna Gul Qultura słowa
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-09-2018 o godz 13:49 Gosia Bojarun dodał recenzję:
O jeżu kolczasty, ale się ubawiłam! Powieść pobiła wszelkie możliwe rekordy w moim maleńkim rankingu powieści, które poprawiają mi nastrój na kilka kolejnych dni. Nie wiem z czego to wynika, bo główny wątek powieści - jak to w kryminałach bywa - wcale nie jest śmieszny. Może z tego, że akcja toczy się w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy to miałam te ...dzieścia lat i które pamiętam, jako lata szybkiego rozwoju, ale takiego "po trupach". Natomiast w "Masz to jak w banku" lata te przedstawiane są jako okres niezdarnego raczkowania kapitalizmu, co w połączeniu z nawykami i zachowaniami pochodzącymi z czasów głębokiej komuny, daje mieszankę wybuchową. Oglądaliście serial pt. "07 zgłoś się"? Czytając "Masz to jak w banku" niezmiennie towarzyszyło mi odczucie, jakbym miała do czynienia z kapitanem Borewiczem, tyle że w formie papierowej. Rewelacyjna intryga, świetne zakończenie... i ten nastrój rodem z PRL - u gdzie wódka była wszystkim - lekarstwem, walutą, rozweselaczem, najlepszym prezentem i czym sobie tylko jeszcze zamarzycie. Mirek Brodziak i Teoś to dwaj serdeczni przyjaciele, pracujący jako funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej. Służą w Poznaniu, w którym dochodzi do niepokojących wydarzeń. Kilkoro chłopców znajduje zwłoki człowieka, który okazuje się być drobnym cinkciarzem. Kilka dni później ginie "cinkciarski" szef, kierujący tym interesem na terenie Poznania. Trup się ściele jak grzyby po deszczu, co wywołuje niepokój o życie Ryszarda Grubińskiego, będącego szefem nad szefami w ledwie raczkującym interesie walutowym. Na szczęście dla Grubego Rycha, szefem ekipy dochodzeniowej zostaje jego najlepszy przyjaciel z podwórka, czyli własnie znany nam funkcjonariusz MO, Mirek Brodziak. Czy Mirek i Teoś rozwiążą zagadkę morderstw? Oczywiście oprócz dochodzenia mamy wiele pobocznych wątków, które na końcu łączą się zgrabnie w całość. Obserwujemy ledwie raczkujący wolny handel, rodzące się bazarki i targowiska, lewe interesy i wszechobecną korupcję. Nawet w Milicji, funkcjonariusze, którzy podczas przypadkowej akcji "znaleźli" w bagażniku torbę z dolarami (które sprawiedliwie podzielili między siebie), są potępiani, ale nie za to, że nie zgłosili znaleziska, tylko za to, że nie odpalili dowódcy działki. Podczas lektury czytelnikowi towarzyszą obrady Okrągłego Stołu i lęki z tym związane. Wiadomo, że wszystko się zmieni, ale czy na lepsze? Zmiany oznaczają walkę o byt w nowej rzeczywistości. Ci ,którzy dzisiaj są na górze niewątpliwe spadną na sam dół. Pytanie tylko czy upadek będzie bardzo bolesny. Autor ma świetne pióro, które w połączeniu z darem obserwacji świata daje czytelnikowi literacką ucztę. Barwne postacie, posługujące się prostym, wręcz prostackim językiem, budzą sympatię czytelnika i wywołują uśmiech na twarzy. Nieporadny Teoś, który zawsze spada na cztery łapy, jest moim ulubieńcem. Autor wiele scen okrasza humorem sytuacyjnym, który ubarwia opowiadaną historię. Zepsuta i rzeżąca skrzynia biegów skutecznie uniemożliwia policjantom niezauważalne śledzenie innych samochodów. Dialogi na temat marmurkowych dżinsów, czy też rozmowy na komendzie rozbawiały mnie niesamowicie. Podobnie goździki na Dzień Kobiet i perypetie związane ze szwalnią. Jeżeli dodamy do tego lejącą się strumieniami wódę, która rozwiązuje języki i upośledza pamięć - zapewniam Was, że warto sięgnąć po taką powieść i zupełnie zasłużenie w wielu księgarniach stoi na półce z bestsellerami. Kiedy skończyłam czytać powieść, przypadkowo dowiedziałam się, że "Masz to jak w banku" to dziewiąty już tom całej serii o poznańskich policjantach. Ciesze się, że tyle dobrej lektury jeszcze przede mną :-)))
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-07-2018 o godz 11:26 LiterackiPrzeszpieg dodał recenzję:
Poznański meldunek "(...) ale od kilku lat wierzył tylko w swoją szczęśliwą gwiazdę i własny milicyjny nos, który zawsze pozwalał mu cało wyjść z opresji. Wierzył też, że jeśli coś się w kraju zmieni, to on i tak da sobie radę w tej nowej rzeczywistości". Jest marzec 1989 r. W szaroburej polskiej rzeczywistości trwają obrady Okrągłego Stołu a ptaszki ćwierkają, że zmiany w polityce to tylko kwestia czasu. Ale zostawmy Warszawę, bo w samym sercu Wielkopolski sporo się dzieje. Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych ma ręce pełne roboty. W tajemniczych okolicznościach giną handlarze dewizami, a ktoś nawet przygotowuje zamach na poznańskiego króla cinkciarzy, czyli Ryszarda Grubińskiego, zwanego Grubym Rychem. Śledztwo prowadzi kapitan Mirek Brodziak, prywatnie przyjaciel Grubego Rycha jeszcze z lat młodości. A gdy okazuje się, że w sprawę zamieszana jest jeszcze poznańska SB a stawką są naprawdę duże pieniądze, wydarzenia nabierają nieoczekiwanego rozwoju. "Masz to jak w banku" wpisuje się w kryminalną niszę czasową. Czytałam kryminały retro, z początku XX wieku; znam również te bardziej współczesne. I gdzieś pomiędzy nimi, chociaż bliżej dzisiejszych czasów, pojawia się kryminalna Polska Ludowa z 1989 r. Tego okresu nie pamiętam a Poznania nie było dane mi odwiedzić. Ale w sumie wyszło mi to na dobre, bo mogłam cieszyć się ich odkrywaniem, bez wcześniejszych podpowiedzi czy aluzji. A w Poznaniu dzieją się rzeczy... nie do poznania. Cinkciarze handlują dewizami, milicjanci piją przy każdej okazji, hitowe Peweksy kuszą zachodnią odzieżą. Wielkie firmy, jeszcze większe nielegalne interesy i ambicje, by na zmianie politycznej ugrać jak najwięcej. Przecież biznesmen brzmi o wiele lepiej aniżeli cinkciarz. No i te marmurkowe spodnie! Pomimo, że śledztwo się toczy, biznesy się kręcą, to humor wszystkim dopisuje. Żartują tak jakby od niechcenia, ale bardzo trafnie. Chociaż z drugiej strony - przy takiej ilości wypijanego alkoholu nie sposób zachować powagę. Najlepiej wiedzą o tym milicjanci. Zawsze pod ręką znajdzie się jakaś flaszka - albo ze skonfiskowanych zasobów, albo podarowana w prezencie za mniejszy mandat... A czasami wystarczy wskoczyć w nyskę i pojechać na nocnym dyżurze do pobliskiego punktu. Humor to jedno, ale ci milicjanci! Trafią się ci z dobrym nosem śledczym, albo tacy, którzy deklarują zamiłowanie do pisania powieści neomilicyjnej. Inni dysponują dwiema lewymi rękoma (i w dodatku trzęsącymi się!) i... zezem. A cinkciarze wcale nie są lepsi i potrafią wygłaszać bardzo wyrafinowane złote myśli, jak choćby Tunio Ząbek. I chociaż postaci jest dość dużo i na początku trochę trudno się połapać, kto stoi po jasnej, a kto po ciemnej stronie mocy, w miarę upływu akcji jest coraz lepiej. I nie zapominajmy o kobietach - silne, zdeterminowane, mogą bardzo dużo namieszać. Pierwsze spotkanie z twórczą Ryszarda Ćwirleja wypadło na tyle dobrze, że z pewnością nie będzie ostatnie. Łączy w tej książce kilka rzeczy, które szczególnie przypadły mi do gustu - niebanalny czarny humor, wyraźny punkt kulminacyjny akcji, nieprzeciętne postacie... i urocze wtrącenia z gwary poznańskiej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-07-2018 o godz 21:38 JuliaK dodał recenzję:
Ryszard Ćwirlej, dziennikarz i wykładowca akademicki, jednak nam, czytelnikom bliżej znany jest jako pisarz. Zastanawiam się, czy znacie to nazwisko? Ja, choć słyszałam wielokrotnie, nigdy nie było mi po drodze, by sięgnąć po któryś z kryminałów autora, może dlatego, że na co dzień wybieram raczej lekką, mniej krwawą literaturę. Jednak Ryszarda Ćwirleja wychwala się pod niebiosa tak często, że gdy pojawiła się okazja, postanowiłam nie zwlekać i ze zniecierpliwieniem oczekiwałam tej książki. Wydawnictwo Muza do tej pory wydało już sześć książek autora, a każda z nich zebrała naprawdę wysokie noty. Wspomnieć muszę jeszcze, że dodatkowo do książki przekonał mnie fakt, iż akcja dzieje się w bliskim mi Poznaniu. Niesamowicie było czytać o tak dobrze znanym mi mieście, naprawdę. "- Myślałem, że wam nie wolno pić alkoholu. - U nas nie wolno - odpowiedział z uśmiechem starszy z Arabów. - Ale tu u was Allach nie widzi." Ryszard Ćwirlej w swojej najnowszej książce przenosi nas do 1989 roku, nie było mnie wtedy jeszcze na świecie, a smaczki tamtejszych czasów znam tylko opowieści, tym bardziej wszystko mnie intrygowało. W Warszawie trwają obrady Okrągłego Stołu, a w Poznaniu w tym samym czasie dochodzi do serii tajemniczych morderstw. Martwy ni to Arab, ni to Niemiec ze skręconym karkiem, zakłóca spokój, patrolujących drogę główną, milicjantów. A gdyby ktoś za jednego, jakże w tamtych czasach trudnego do zdobycia, papierosa oferował Wam pokazanie PRAWDZIWEGO trupa, zgodzilibyście się? Grupka młodych chłopców zgadza się ochoczo, co skutkuje opróżnieniem żołądka kilka minut później. Od tych "incydentów" w zasadzie rozpoczyna się nasza historia. Z czasem takich niewyjaśnionych morderstw jest dużo więcej, komenda wojewódzka milicji, ma ręce pełne roboty, jak by się wydawało. Nielegalny handel wymiany walut kwitnie, a dziwnym trafem miejscowi handlarze dewizami zaczynają znikać z tego świata, jeden po drugim. W sklepach ciężko jest o kakao i camele, a marmurkowe dżinsy, ostatni krzyk mody, chce nosić każdy! Panie w szwalniach mają ręce pełne roboty, a właścicielka jednego z najbardziej popularnych poznańskich butików, ma ręce pełne pieniędzy. Jak się okazuje później, nic nie może przecież wiecznie trwać. http://www.bookparadise.pl/2018/06/masz-to-jak-w-banku-ryszard-cwirlej.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-06-2018 o godz 00:00 Sieczkowska_22 dodał recenzję:
Nie jest to prawdziwy kryminał jak zostało to zarysowane w opisie. Jest to prowadzone śledztwo tuż przed upadkiem PRL. Historia, która potrafi przypomnieć czytelnikom ubiegłe czasy, albo młodym ukazać prawdziwe realia dawnych czasów. Niestety część reliktów z czasów ubiegłych została w mentalności niektórych osób. Autor pokazał wiele zmian jakie przeszedł nasz naród w tamtych latach. Już nie są potrzebni handlarze sprzedający na lewo ubrania z zachodu. Już nie są potrzebni cinkciarze o których najwięcej się mówi w tym konkretnym wydaniu. Śledztwo ujawnia masakrę jak działo się na codzie w milicji i SB. Na jakie rzeczy było przyzwolenie, a konkretnie alkohol. Alkohol nie uchodził za nic złego, picie nie było tak negowane. Ciekawa podróż w czasie, polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-05-2018 o godz 00:00 Sadek_Aleksanda dodał recenzję:
Ryszard Ćwirlej, mistrz kryminału rodem z PRL-u powraca w ze swoją kolejną dobrą książką. W Masz to jak w banku przedstawiona jest świetnie skrojona intryga i odpowiednie napięcie, emocje są więc gwarantowane. Czytałam już książki tego autora i miałam podobne pozytywne odczucia. Ryszard Ćwirlej ma dar pisania jak niewiele polskich pisarzy, szczególnie tych od kryminałów. Masz to jak w banku czyta się jak po maśle, kryminał ma swój niepowtarzalny klimat, przez co rzeczywiście można poczuć się jak za prlowskich czasów odbywając taką podróż w przeszłość. Wszystko zostało oddane bardzo wyraziście.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-07-2018 o godz 20:48 Anna Wądołowska dodał recenzję:
Książki z tej serii ("Milicjanci z Poznania") mają swój wyjątkowy, niepowtarzalny klimat. Lata 80-te, milicja, SB, łapówki, no i wóda. Wszechobecna. Do tego specyficzny język z tamtych lat. Z wielką przyjemnością przeczytałam tą książkę, nieraz się pośmiałam, ale też przecierałam oczy ze zdumienia (czy rzeczywiście tak wyglądały tamte czasy?). Morderstwa, śledztwa, polityka, czarny rynek. Wszystko to i jeszcze więcej. Czekam na kolejną część! Bo z zakończenia wnioskuję, że będzie dalszy ciąg 😉
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-05-2018 o godz 21:59 Anonim dodał recenzję:
Polecam. To najlepsze dzieło Pana Ćwirleja, w którym intryga kryminalna jest równie ciekawa jak budowanie nawet drugoplanowych postaci i ich wzajemnych relacji. Nie mogę się doczekać kontynuacji serii. Książka była idealnym dopełnieniem długo oczekiwanego urlopu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-08-2018 o godz 18:19 bugelka dodał recenzję:
Kupuję wszystko od Ćwirleja w ciemno. I nigdy się nie zawiodłam. A Teoś rządzi jak zawsze :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-07-2018 o godz 08:45 Anonim dodał recenzję:
Książka jak reszta dzieł tego autora doskonale odzwierciedla realia, polecam każdemu
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

O autorze: Ćwirlej Ryszard

Szybki szmal Ćwirlej Ryszard
4.6/5
26,62 zł
42,90 zł
Jedyne wyjście Ćwirlej Ryszard
4.2/5
28,20 zł
42,90 zł
Ostra jazda Ćwirlej Ryszard
4.0/5
27,51 zł
42,90 zł
Ostra jazda Ćwirlej Ryszard
0/5
36,99 zł
42,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Zawalcz o mnie Michaels Corinne
4.4/5
25,35 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Fatalne kłamstwo Keogh Valerie
3.9/5
26,73 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa W zamknięciu Simants Kate
4.2/5
26,35 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Folwark zwierzęcy Orwell George
4.7/5
11,49 zł
14,99 zł
10,91 zł
Inne z tego wydawnictwa Zarządzanie czasem Tracy Brian
5/5
24,76 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ukochany wróg Callihan Kristen
4.6/5
25,44 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok 1984 Orwell George
4.5/5
8,61 zł
12,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Wróć do mnie Michaels Corinne
4.6/5
25,44 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok 1984 Orwell George
4.7/5
20,41 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Cień wiatru Zafon Carlos Ruiz
4.3/5
23,36 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa To tylko przyjaciel Jimenez Abby
4.5/5
24,76 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nowa psychologia sukcesu Dweck Carol S.
4.6/5
25,44 zł
39,90 zł
24,39 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.