Marcepanowa miłość (okładka  miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Sprzedaje empik.com : 28,75 zł

28,75 zł 44,90 zł *
* Porównanie do ceny sugerowanej przez wydawcę
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Historia pachnąca choinką, przy której grzejemy serca rodzinną miłością. Zimowa opowieść pełna czułości i wzruszeń!

Nastoletni Norbert przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Uczuciu młodych przeciwni są rodzice, którzy mają własne, całkiem dorosłe animozje. Dla nastolatków jest to zatem czas szczególnie burzliwy, a zbliżające się wielkimi krokami święta i trudności w młodzieńczej komunikacji niczego nie ułatwiają…

Norbert znajduje jednak wsparcie w swojej matce, Justynie, która tego roku bierze na swoje barki przygotowanie wigilijnej kolacji. Kobieta pragnąc szczęścia swojego dziecka postanawia zaprosić także Zuzannę i jej rodziców.

Czy magia świąt zadziała wśród ludzi, którzy różnią się prawie wszystkim?
Agnieszka Lis zabiera nas w świąteczną podróż po ludzkich charakterach i emocjach, kolejny raz udowadniając, że bohaterowie jej książek są tacy jak my. Pełni skrajności i tajemnic do rozwikłania.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1321781827
Tytuł: Marcepanowa miłość
Autor: Lis Agnieszka
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2022-10-26
Rok wydania: 2022
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 198 x 20 x 130
Indeks: 43007844
średnia 4,5
5
19
4
5
3
5
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
24 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
02-11-2022 o godz 16:36 przez: Renata
Matka uczyła ją, że święta są ważne i nie można ich lekceważyć. Trzeba je obchodzić z tymi, których kochasz, bez względu, czy masz ochotę, czy nie. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy pozostaną ci tylko wspomnienia. Luanne Rice, Sklep ‘Pod dziewiątą chmurką’ Justyna myślała że świat, ten stabilny, spokojny, ugładzony i znany z każdej strony, nie zmieni kształtów, zapachów, ani swojej stabilności, że zawsze przy sobie będzie miała Czarka który będzie oazą spokoju, bezpieczeństwa, słowem - będzie jak posąg wsparciem i opoką, jak Norbert który przeważnie jako syn utwierdzał swoją matkę w przekonaniu że jako przewidywalny pryszczaty, pragnie podążać drogą szkolnych korytarzy, z dobrymi ocenami, nie rzucając się zbytnio w oczy, że Zuźka jako najmłodsze, najsłodsze maleństwo stanowić będzie sielski obrazek rodzinny, nic bardziej mylnego, ona pomimo kilku miesięcy potrafiła swoją małą osóbką i zaskarbić serce i doprowadzić do ostateczności. Jakże życie Justyny wywróciło się do góry nogami i to z wielkim hukiem, z przytupem, kiedy okazało się że Norbert ma kłopoty w szkole, że jest szykanowany, poniżany, że budynek do którego pragnął chodzić stał się sam w sobie wrogiem numer jeden, na domiar wszystkiego Zuzanna - piękna sąsiadka, jak była wielką przyjaciółką, dziewczyną westchnień, tak nagle ni z gruszki ni z pietruszki odwróciła się od chłopaka uznając go za nieistniejącą osobę...bunt rósł w nim, atmosfera stawała się w domu podminowana, do tego rotawirus Zuzi i prawie depresja Justyny. Ale kto parzy najlepszą kawę na świecie, jeśli nie Dagmara? Przyjaciółka, powiernica wszelkich trosk, na domiar wszelakich kłopotów, zbliżały się święta Bożego Narodzenia, a co za tym idzie, szykuje się rodzinne biesiadowanie w gronie najbliższych. Lecz Justyna postanowiła ratować syna i jego pierwszą miłość, zapraszając ją i jej rodziców na wieczerzę, co z tego wyniknie wiedząc że ci ludzie są nietuzinkowi? Jak potoczą się szkolne losy chłopaka, czy odzyska miłość, czy ten wieczór magiczny zjednoczy wszystkich przy stole którzy różnią się prawie wszystkim? Płynna narracja wprowadziła zbliżającą się aurę Świąt Bożego Narodzenia, cudowny klimat i atmosferę nie tylko zapachów niesionych potrawami, lecz pachnąca choinka, cynamon, marcepan, imbir, kiedy świat rusza kuligiem w tempo przygotowań, lecz powieść niesie trudny i jakże ważny temat, akceptacja, odrzucenie, brak tolerancji, empatii, szkolne przywary które sugerują że człowieka nie ocenia się po charakterze lecz marce jaką nosi na sobie, jesteś tym co masz na sobie i jeśli tego nie posiadasz, jesteś nikim, zerem, wykolejeńcem i ofiarą klasową, z której można szydzić, wyśmiewać, poniżać, a nawet stosować werbalny mobbing, można tylko współczuć, wyobrazić sobie poczucie niskiej wartości chłopca którego nie akceptowano, musiał udowodnić że jest wart uwagi, poniósł także nauczkę i lekcje z której być może wyciągnął wnioski. Bardzo emocjonalnie odniosłam się do tej powieści, bo autorka Agnieszka Lis świetnie przedstawiła temat, dojrzewania, bunt, istniejący fakt jak łatwo wszystko ulega destrukcji kiedy ma się pod opieką małą córeczkę która wymaga opieki, kiedy nasze przeświadczenie o idealnym sielankowym ognisku domowym staje się farsą, jak łatwo ulegamy poczuciu naszej zachwianej równowagi. Jest to powieść łapiąca za serce, ciepła lecz dosadna, taka z pazurem, nie przelukrowana, nie mdła, a z jajem, wrażliwa z mocnym akcentem stawiającym na tradycje świąteczne, na bliskość najbliższych, na szacunek i zrozumienie, na pomoc i akceptację. Ale także w książce znajdzie się miejsce na dobry humor, na głośny śmiech, na teksty które są niepodważalne. Takie powieści chce się czytać, uciec od szarej codzienności i udać się do świata niby znanego a jednak magicznego. Polecam serdecznie. Za recenzencką powieść pragnę podziękować autorce Agnieszce Lis która wprowadziła we mnie magię Przedświąteczną, wydawnictwu Skarpa Warszawska za przysłanie egzemplarza, z całego serca dziękuję. Do zaczytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
02-01-2023 o godz 12:55 przez: GrzechuCzyta
Pierwsza miłość obecnie zdarza się dość rzadko taką jedyną na całe życie, ale jeśli ma to miejsce i to jeszcze w młodym wieku, to ewentualne rozstanie może wywołać u takich ludzi silne emocje, których konsekwencje mogą być tragiczne. Takie osoby niedoświadczone powinny liczyć na wsparcie ze strony dorosłych, bo mogą pojawiać się różne przeszkody, które bez ich pomocy ciężko będzie pokonać, by dalej utrzymać związek. W książce spotykamy nastoletniego Norberta, który rozpoczyna naukę w nowej szkole wraz ze swoją sąsiadką Zuzanną, w której z wzajemnością wkrótce się zakochuje. Niestety rówieśnicy z „dobrych domów” dokuczają chłopakowi, a także mieszają się w sprawy miłosne zakochanych wywołując u nich nieporozumienie. W międzyczasie rodzice chłopca Czarek i Justyna pokonują zadania, które stawia przed nimi wychowanie ich niedawno narodzonej córeczki Zuzanny. Samo imię sprawi wiele problemów, gdyż początkowo w rozmowie siostra Norberta będzie mylona z jego dziewczyną. W jaki sposób zostali skłóceni nastolatkowie? Czego dokonają rodzice Norberta i Zuzanny, by znów ich dzieci były szczęśliwe? Jakie przygody czekają Justynę z jej małą córeczką Zuśką? Jakie problemy powstaną u bohaterów w związku z nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia? O tym w książce „Marcepanowa miłość” autorstwa Agnieszki Lis. Autorka tworząc swoją powieść zwróciła uwagę na kilka ważnych problemów występujących w naszym życiu. Sam fakt pierwszej miłości nastolatków może nie byłby niczym nadzwyczajnym gdyby nie to, że wokół nich szerzyła się przemoc rówieśnicza głównie o podłożu psychicznym przy aprobacie lub zobojętnieniu niektórych nauczycieli. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, bo może doprowadzić do tragedii lub innych negatywnych skutków w życiu młodych osób. Zarówno w przypadku Norberta i Zuzanny, jak i Czarka i Justyny zabrakło szczerej rozmowy potrzebnej w każdym związku. Rodzice szybko to zrozumieli dzięki swemu doświadczeniu, natomiast młodym zajęło to więcej czasu. Zawsze każdy problem powinien być wyjaśniony, dlatego że dana osoba może inaczej odbierać dane zagadnienie od nas samych, dla jednego będzie to coś ważnego, a dla innego błahostka. Kolejnym ważnym zagadnieniem jest to sposób spędzania świąt, otóż każdy powinien robić to wedle własnego uznania z najbliższą rodziną, oczywiście po wcześniejszym przedyskutowaniu z partnerem/partnerką danego pomysłu. Nigdy nie powinno być tak, że jedna osoba w rodzinie rządzi wszystkimi i nie zwraca uwagi na potrzeby innych. Czytając książkę natrafiłem na pewne zdanie, które jest niewłaściwie sformułowane i miałem o tym nie pisać w recenzji, tylko w wiadomości prywatnej poinformować o tym autorkę, ale po zastanowieniu się zdecydowałem o tym wspomnieć, bo być może część z czytelników nie ma informacji na ten temat. Czarek z Grześkiem przed wigilią postanowili napić się alkoholu na rozluźnienie i tam było zdanie w którym to bohater „splamił” zwykłą, najprostsza whisky colą. Akurat tak się złożyło, że obserwują na TikToku znawcę tego trunku, który napisał o tym książkę i właśnie te tanie lub młode whisky można, a nawet w niektórych przypadkach trzeba pić z jakimś dodatkiem w tym z colą. Niektórzy producenci sami zalecają takie połączenia, więc jeśli by splamił to jakąś drogą i dość starszą whisky, a nie tę tanią. Niemniej to w żaden sposób nie wpływa na jakość książki i należy to traktować, jako ciekawostkę. Książkę czytało mi się z dużą przyjemnością, gdyż jako powieść obyczajowa spełnia wszelkie jej wymogi poruszając różne życiowe problemy, przy czym wywołała u mnie szereg emocji zarówno tych smutnych dotyczących uczuć zranionych bohaterów, jak i radosnych w przypadku chociażby wyczynów małej Zuśki podczas jedzenia lub zabawy. Do tego pozycja wprowadza czytelnika w nastrój świąteczny, ale to nie oznacza, że nie można czytać jej w dowolnym czasie w roku, bowiem niektórzy po takie książki sięgają w wakacje, a omijają je w okresie zimowym. Bohaterzy, którzy w niej występują pojawiają się również w innych książkach autorki, ale można spokojnie ten tom czytać bez znajomości poprzednich. Doskonałym dodatkiem na końcu książki jest krótka charakterystyka postaci, która ułatwi rozróżnienie poszczególnych powiązań między nimi. Okładka zdecydowanie pasuje do klimatu świątecznego i zachęca odbiorcę do sięgnięcia po tę pozycję. Gorąco polecam obyczajówkę wszystkim fanom gatunku, którzy chcą przeżyć ciekawą i skłaniająca do refleksji historię ze świętami w tle.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-11-2022 o godz 18:59 przez: NIEnaczytana
Pierwsza miłość jest słodka jak marcepan. Motyle w brzuchu, nieśmiałe uśmiechy, pierwsze pocałunki. Słodycz, którą chcemy się delektować i która już na zawsze pozostaje w naszej pamięci. Co jednak, kiedy to uczucie napotyka na pierwsze przeszkody, które w oczach młodego człowieka zdają się nie do pokonania? Które urastają do rangi wielkiego problemu, który może stać się przyczynkiem do rozpaczy, która odbiera chęć życia? I co kiedy to wielkie młodzieńcze zauroczenie musi zmierzyć się z punktem widzenia dorosłych, którzy raczej z pobłażaniem patrzą na amory swoich nastoletnich dzieci? Może wyjść z tego… niezły galimatias. W nowej powieści Agnieszka Lis zaprasza czytelników do świata swoich bohaterów, którzy wiodą zwyczajne życie. Dom, praca, codzienność z malutkim dzieckiem przeplatana z humorami dorastającego nastolatka. Brudne blaty, nieprzespane noce, wezwania do szkoły, a w tym wszystkim walka z samym sobą i potrzebą odnalezienia się w rzeczywistości oraz wydarcia z niej choć chwili dla siebie. Brzmi znajomo? Na pewno dla wielu z nas tak, bowiem autorka kreśli życiową opowieść, która przypomina kadry z codzienności niejednego z czytelników. Obserwujemy niepokój rodziców związany z nastoletnimi problemami syna, które, choć w oczach dorosłych są może i błahe, ale których nie należy lekceważyć. Nigdy bowiem nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak bardzo pozornie kuriozalna dla nas – rodziców sprawa, może doprowadzić do tragedii. Agnieszka Lis stworzyła opowieść, która pokazuje zwyczajną codzienność, w której jest i miejsce na małe „cuda”. Na pachnącą kawę, która przypomina prawdziwe dzieło sztuki; na chwilę dla siebie i przyjaciółki skradzioną w codziennym zabieganiu; na ludzki odruch serca, kiedy ktoś został bez opieki sam w święta. Autorka uświadamia, że nasza rzeczywistość nie musi być pozbawiona magii, wcale nie musimy, a nawet nie powinniśmy czekać na nią, jak na pierwszą Gwiazdkę, bo można się jej doszukać w prozaicznych czynnościach czy drobnych gestach ze strony najbliższych. I wydaje się, że to właśnie one, takie powszednie, mają największą wartość i smakują wybornie, zupełnie jak figurki z marcepanu. „Marcepanowa miłość” to powieść, która pokazuje, co tak naprawdę jest najważniejsze w czasie świąt. Nie dekoracje zgodne z najnowszymi trendami z magazynów wnętrzarskich, nie dania, które znajdą się na wigilijnym stole, ani fakt, że uroczysta kolacja będzie odbywała się w małym mieszkaniu. Najważniejsze, by obok byli najbliżsi nam ludzie, których kochamy, lubimy lub chcemy poznać, mimo niechęci wynikającej z ich sposobu bycia. To naprawdę wyjątkowy czas, który objawia się u ludzi większą otwartością i tolerancją. Jednak najcenniejszym prezentem, jaki powinien się znaleźć pod zielonym drzewkiem, jest chęć okazywania tej serdeczności na co dzień. Nawet jeśli tak bardzo się różnimy, nawet wtedy, kiedy w wielu kwestiach się ze sobą nie zgadzamy – magia tego wyjątkowego okresu jest w stanie zdziałać cuda, lecz najważniejsi są ludzie. Podsumowując: „Marcepanowa miłość” to ciepła opowieść o zwyczajnej codzienności i niezwyczajnych świętach, które każdy powinien celebrować, jak chce i z kim chce. I jak to u Agnieszki Lis bywa, pod migoczącą lampkami choinkowymi „przykrywką” znajduje się drugie dno, które jest życiową historią, w której wielu z nas będzie mogło się przejrzeć jak w lustrze, niezależnie od wieku. Pachnąca marcepanem, dobrą kawą, choć czasami i czymś innym (samo życie 😄) powieść, która uświadamia, że najważniejsze jest to, by magia Bożego Narodzenia towarzyszyła nam każdego dnia w naszym zwyczajnym życiu, pośród zwykłych ludzi ze zwyczajnymi problemami i radościami. Cały rok, nie tylko od święta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-01-2023 o godz 14:05 przez: ewfor
Kto zagląda na mój blog, ten wie, że są autorki i autorzy, których książki czytam zawsze i wszędzie. Do takich autorek należy również Agnieszka Lis. Jej kolejna powieść świąteczna wciągnęła mnie od pierwszych stron nie tylko dlatego, że niektórych bohaterów poznałam już we wcześniejszych książkach, ale dlatego, że bardzo zaciekawił mnie wątek młodzieńczej miłości o jakiej czytamy w tej lekturze. Zapewne wielu z nas albo przeżyło taką pierwszą nastoletnią miłość osobiście, albo uczestniczyło w niej obserwując to pierwsze uczucie u własnego dziecka. Autorka w ciekawy sposób pokazała jak silne potrafi być to młodzieńcze uczucie, które mimo negatywnego odbioru przez najbliższych zdołało przetrwać największą emocjonalną nawałnicę. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, ile pozytywnej mocy posiada ktoś, kogo na pierwszy rzut oka odrzucamy z powodu jej/jego dość specyficznego, buntowniczego wyglądu. Tak też ustosunkowała się Justyna – matka nastoletniego Norberta do dziewczyny jego westchnień. Ta książka, chociaż z mocnym akcentem świątecznym nie była odebrana przeze mnie jako powieść stricte świąteczna, może dlatego, że największe skupienie wątku świątecznego mamy dopiero pod koniec lektury. Ale odebrałam ją jako piękną zimową opowieść o miłości i przyjaźni. I chociaż jest to powieść o słodkiej nastoletniej miłości nie jest ona przesłodzona, a wręcz mogę powiedzieć, że autorka bardzo poważnie momentami wręcz dramatycznie podeszła do emocji jakie targały młodymi ludźmi. Trudno jest być matką nastolatka borykającego się ze szkolnym hejtem, wewnętrznym buntem i wielką miłością w sercu. Trudno jest nią być, zwłaszcza gdy życie rzuca pod nogi dodatkowe kłody w postaci chorego drugiego dziecka i bezradności jaka czasami taką matkę dopada. Trudno jest się rozdwoić i być idealną dla dwójki różnych wiekowo i temperamentnie dzieci, które kocha się tą samą matczyną miłością. Autorka w dość istotny sposób przedstawia prawdziwe problemy rodzinne i szkolne, gdzie młodzież spotyka się z negatywnym odbiorem własnej niedoskonałości widzianej oczami innych nastolatków i negatywnym odbiorem nieodpowiedniego względem innych ubioru. Jak ważny jest ubiór dziecka w elitarnej szkole wiedzą tylko ci, którzy do takiej szkoły chodzili. Niestety pieniądze często są zgubą dla rozumu. Czekałam na tę książkę z nadzieją, że pochłoną mnie zapachy świąt, pierników, kawy, marcepanu, bo z tej strony – takiej bardzo apetycznej poznałam już książki Agnieszki Lis. Ale mimo całego mojego zachwytu nad fabułą trochę rozczarowałam się tonąc w zapachu… dziecięcych kupek 😉 Wiem, że wątek walki z chorobą dziecka i często bezsilności matki w tym jest bardzo ważny, ale ciągłe bulgotanie w małym brzuszku z wyraźnym przekazem zapachu chyba przerosło zdolności wyobraźni moich kubków węchowych. Ale mimo tych kupek jestem książką i fabułą zachwycona, bo mało kto potrafi tak dosadnie pokazać trudne tematy z takim sercem. Polecam tę książkę jak i inne powieści Agnieszki Lis. Jej książki nie należą do lekkich, łatwych i przyjemnych, ale niosą w sobie ogromny ładunek emocji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-12-2022 o godz 10:42 przez: Anna Grzebalska
Nastoletni Norbert przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Uczuciu młodych są przeciwni rodzice chłopaka, sądząc, że jego wybranka jest dla niego nieodpowiednia. To jednak nie jedyny problem, jaki trapi zakochanych a brak odpowiedniej komunikacji nie poprawia ich sytuacji. Tymczasem Norbert znajduje oparcie w swojej mamie, Justynie, która bierze się właśnie za przygotowania do wigilijnej kolacji. Nieoczekiwanie kobieta postanawia na ten wyjątkowy wieczór zaprosić ukochaną Norberta, Zuzannę oraz jej rodziców. Nie darzę sentymentem nastoletnich lat. Nigdy nie chciałabym wrócić do tamtych czasów. Kojarzą mi się z godzinami spędzonymi nad książkami, bo każdy z nauczycieli uważał, że to jego przedmiot powinien być najważniejszy. Pomimo tego wyniki mojej nauki były różne… Ba! Do tej pory mam koszmary z matematyką z gimnazjum w roli głównej. Wszystkie nieprzyjemne momenty wróciły do mnie, kiedy sięgnęłam po Marcepanową miłość, dlatego potrafiłam wyobrazić sobie niechęć Norberta do szkoły, do której uczęszczał. To jednak nie tyle książka o szkolnych problemach nastolatków, co opowiadająca o pierwszym, trochę nieporadnym zauroczeniu i spowodowanych przez nie życiowych zawirowaniach. To lektura o więzach wiążących ludzi bardziej niż pokrewieństwo. Niestety pomimo uroczej okładki czytając Marcepanową miłość nie poczułam magii Świąt. Przygotowania do tych dni koncentrowały się w książce jedynie na kupowaniu kolejnych prezentów czy dekoracji i rozmowach o daniach, które znajdą się na stole. Natomiast pominięto clou tych wyjątkowych, rodzinnych dni. Nie podobał mi się przebieg wigilijnej kolacji. Miałam wrażenie, że była to po prostu kolejna okazja do spożywania alkoholu. Jestem zdania, że są takie uroczystości, kiedy picie alkoholu czy wręcz upijanie się jest nie na miejscu. Rodzinne spotkanie przy wigilijnym stole zalicza się do tego grona. Spożywanie alkoholu na rodzinnych uroczystościach, szczególnie na oczach dzieci nie jest fajne. Nie uważam by było to coś normalnego. Ten zwyczaj powinien być jak najszybciej wypleniony. Generalnie Marcepanowa miłość była ciekawa. Podobał mi się lekki i przyjemny styl autorki. Cieszę cię, że autorka zdecydowała się poruszyć kilka ważnych tematów dotyczących nastolatków i osób dorosłych. Niestety nie wszystko, co znalazłam w środku znalazło moje uznanie. Nie podobało mi się sprowadzanie Bożego Narodzenia do prezentów i modnych dekoracji. Jestem zdegustowana przedstawieniem wigilijnej kolacji, jako kolejnego rodzinnego spotkania gdzie dobrze widziane jest wspólne spożywanie alkoholu. Są momenty, podczas których wręcz nie wypada sięgać po napoje wysokoprocentowe. Moim zdaniem należy rugować ,,psudozwyczaj’’ opijania każdej okazji. Czy wobec tego mogę tę książkę polecić innym czytelnikom? Tak, ale nie będę kłamała, że wszystko w niej mi się podobało.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-12-2022 o godz 22:38 przez: saskia
Święta nie jedną mają twarz i nim przyjdzie ich pora wcale nie stoją w kacie, czekając na swój moment w roku. Na długo zanim pojawią się w kalendarzu zaprzątają uwagę, raz są tłem, a raz grają pierwsze skrzypce. Zawsze są okazją by zatrzymać się, rozejrzeć się wokół siebie i dostrzec to, co wcześniej nam umykało. Nie wszyscy wykorzystają tę szansę, może nie jedyną w roku, lecz z pewnością taką, która nie zdarza się na co dzień lub jakiej nie umiemy wykorzystać w innej chwili. Małe dzieci to podobno mały kłopot, a duże to po prostu większy. Justyna raczej skłania się do tezy, popartej solidną praktyką, że w każdym wieku latorośl może dać się we znaki w równie wysokim stopniu. Jeśli do tego dodać zbliżające się Boże Narodzenie oraz związane z nim przygotowania, w tym roku wzięte chyba nieopacznie na własne barki, więc nie ma co się dziwić, nie do końca optymistycznej, wizji najbliższej przyszłości. To wcale nie wszystko, jedynie wycinek realiów z jakimi ma do czynienia kobieta. Pozostaje jeszcze nastoletnia miłość, pełna wątpliwości i rozterek, przyjaciele oraz rodzina, jacy w różnym stopniu angażują Justynę w swoje sprawy, lecz trzeba im przyznać, iż służą pomocą jeżeli da się im szansę. Grudzień mija, jak co roku, zaskakująco zbyt szybko, w tym konkretnym przynosi z sobą pewne komplikacje oraz kilka wyzwań na czele z synowskim, nastoletnim, uczuciem. Justyna zamierza sprostać temu, co niesie z sobą świąteczne zamieszania, pomocników przynajmniej kilku ma, a całą resztę to się jeszcze zobaczy! Ciepło, humor, bożonarodzeniowe plany i rzeczywistość, która jak zawsze zaskakuje. Do tego dodajmy przyjaźń, rodzinę w liczbie mnogiej i emocjonalne perypetie. Co otrzymamy? Najnowszą książkę Agnieszki Lis, będącej prawdziwym światełkiem w zimowych, burych lub mroźnych, kolorach. „Marcepanowa miłość” otula nas równie dobrze jak ciepły kocyk, pozwala się odprężyć tak samo dobrze jak przytulny fotel uszak i rozgrzewa niczym kubek aromatycznej herbaty bądź kawy. Świąteczna historia, w której naprawdę istotni są bohaterowie, nie jedynie sam klimat, oraz ich codzienne zmagania, mniejsze albo większe, z tym, co niesie z sobą codzienność. Pisarka splata z sobą grudniową atmosferę ze zwykłym życiem, jakie wcale nie bierze sobie urlopu, lecz nieustannie przypomina, że wciąż się toczy i nie da się o nim zapomnieć. Powszednie dni są częścią Świąt, a Agnieszka Lis wie jak pokazać jak mogą wpłynąć na te kilkadziesiąt godzin, do jakich przygotowujemy się tak intensywnie. Magia wcale nie kryje się w tym, co najbardziej widoczne, lecz w szczegółach, takich jak przedstawionych w wątkach „Marcepanowej miłości”, w których niczym w soczewkach skupiają się błahostki oraz istotne sprawy, nabierają całkiem nowych barw i znaczenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-12-2022 o godz 19:35 przez: Snieznooka
„Marcepanowa miłość” to kolejna książka Agnieszki Lis, którą miałam okazję przeczytać, ilekroć spoglądałam na piękną czerwoną okładkę czuję magię świąt. Ciepło rodzinnego domu, zapach choinki, smak czekoladek z marcepanem i gorącej herbaty z pomarańczą i goździkami. Miłość jest pięknym i czystym uczuciem, które jeśli się nie rozwinie i nie umocni, może być skazane na zagładę, kiedy napotka na pierwsze problemy. Dla nastolatków sprzeciw rodzącemu się uczuciu może przysporzyć cierpienia, ból i poczucie tego, że świat rozpada się na kawałki. Nastolatki nie rozumieją często punktu widzenia dorosłych, a oni tego, co chcą im przekazać pociechy. Czy w tym wszystkim jest szansa na pojednanie? Głównym bohaterem książki autorstwa Agnieszki Lis pod tytułem „Marcepanowa miłość” jest Norbert, to młody człowiek, który wkracza w dorosłe życie drobnymi krokami. Przeżywa swoje pierwsze zauroczenie, zakochanie, jednak nie może się tym do końca cieszyć. W tym przypadku dorośli, rodzice młodych nie są przychylnie nastawieni do ich uczucia. Rzucają im kłody pod nogi swoim sprzeciwem i niezbyt poważnym podejściem do tego, co ich łączy. Takie problemy dla młodych wiele komplikują, sprawiają, że między nimi także zachodzi do nieporozumień, to jak wielka spirala, która sama się zacieśnia. Zarówno Norbertowi, jak i Zuzannie nie jest łatwo, a świąteczna atmosfera gubi się przy problemach. Mama Norberta postanawia pomóc synowi, uznaje, że warto zaprosić na kolację dziewczynę syna i jej rodziców. Czy to wystarczy, aby się dogadać? Czy kolacja zmieni się w pole bitwy, czy też pozwoli, aby młodzi trzymali szansę na przyszłość? „Marcepanowa miłość” to lekka książka, która ukazuje, ż to, co dla nas oczywiste nie zawsze takie bywa. Agnieszka Lis ukazała nam w swojej powieści, że codzienność nie jest wyidealizowana, a związki nie zawsze są przyjmowane z uśmiechem i ciepłym słowem. Bohaterowie powieści są zwyczajni, mogliby być naszymi sąsiadami, moglibyśmy ich znać. Nic, o czym tutaj czytałam nie było przekoloryzowane i naciągane. To powieść o problemach, z którymi mierzą się zwyczajni ludzie. „Marcepanowa miłość” Agnieszki Lis to ciepła opowieść nastrajająca nas do przygotowań świątecznych, które w każdym domu są wydarzeniem. Nigdy nie jest idealnie, pojawiają się przeciwności losu, mniejsze, większe i takie, z którymi bardzo łatwo można sobie poradzić. Najważniejsze, jednak są relacje z bliskimi ludźmi, z rodziną, zaakceptowanie drugiego człowieka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-01-2023 o godz 20:16 przez: Czytajka93
Przedstawiam Wam w tę śnieżną niedzielę idealną powieść obyczajową pt. "Marcepanowa miłość" autorstwa @agnieszka.lis.pisarka, która z pewnością ogrzeje Wasze ❤️ w ten zimowy czas. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu @skarpawarszawska Justyna to nauczycielka języka angielskiego, obecnie 39 - letnia matka, która wraz z mężem Cezarym wychowuje dwoje dzieci: 13 - miesięczną córeczkę Zuśkę oraz 15 letniego syna Norberta. Czy Justyna sobie poradzi z dwójką dzieci? Czy nie przerosną jej problemy z dojrzewającym nastolatkiem? Syn dorasta i zaczyna sprawiać kłopoty, jednak zawsze znajduje wsparcie u swojej matki. Jest zakochany w swojej sąsiadce Zuzannie, chodzi do elitarnej szkoły, gdzie jest mu ciężko się dostosować. Przez nieporozumienie zakochani w sobie nastolatkowie zaczynają się od siebie oddalać... Czy ich uczucie przetrwa? Wigilia oraz Święta Bożego Narodzenia miały być u teściowej Justyny Barbary, jednak odbędą się one u Justyny. Kobieta postanawia zaprosić na nie także swojego niefrasobliwego sąsiada Pawła z rodziną, aby pogodzić młodych. Czy jej się uda? Jakie problemy wychowawcze sprawi rodzicom Norbert? Czy Wigilia będzie w stanie rozdzielić dwie przyjaciółki Melanię i Barbarę, dlaczego Malenia nie spędzi Świąt wraz przyjaciółmi? Czy zakochani w sobie nastolatkowie pogodzą się i zaczną ze sobą rozmawiać? Pani @agnieszka.lis.pisarka zabiera swoich czytelników w niezwykłą podróż przez różne doświadczenia bohaterów, których połączy wspólna kolacja wigilijna. Fabuła książki jest bardzo przyjemna, lekka, zabawna. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów szczególnie Norberta, Zuzanny oraz Justyny. Dialogi są napisane przez autorkę @agnieszka.lis.pisarka doskonale z nutką humoru. Bardzo polubiłam postać Justyny, która mimo zmęczenia opieki nad córką zawsze znajdowała czas dla syna, zawsze miała wsparcie w swoim mężu oraz w przyjaciółce Dagmarze. Postać sąsiada Pawła dodaje lekturze animozji i humoru. Pani @agnieszka.lis.pisarka dotyka swojej powieści tematów: późnego macierzyństwa, problemów nastolatków, szkoły, rodziny. Słowem jest to doskonała historia, którą trzeba przeczytać 😉. Lektura jest dwudziesto drugą powieścią w dorobku autorki. Pani @agnieszka.lis.pisarka, stała się moją ulubioną autorką. Książka idealna w szare zimowe dni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
30-11-2022 o godz 08:32 przez: Żaneta
"Marcepanowa miłość" to słodko-gorzka powieść o życiu i miłości.... na wielu płaszczyznach. Pierwszego nastoletniego zakochania i związanych z nim zawirowań, miłości dojrzałej, gdzie dzieci stają się dla pary małżeńskiej najważniejsze, miłości pomiędzy dwojgiem ludzi, kiedy dzieci opuszczą już dom rodzinny. O życiu i różnych jego odcieniach. Troskach matki ale i ojca o dzieci, o codzienne sprawy, sile przyjaźni, dobroci i wyciągniętej pomocnej dłoni, szczególnie za zakrętach życiowych. Opowieść o trudzie rodzicielstwa i jednoczesnym pogodzeniu ról rodziców ale i partnerów, małżonków. Justyna pomimo posiadania już nastoletniego syna znów przyzwyczaja się do roli matki i choć powinno jej być łatwiej przy drugim dziecku wcale nie jest. Nastoletni syn przeżywa pierwsze zakochanie a córeczka wymaga ciągłej uwagi. Jak to wszystko pogodzić? Wszystko powoli, dać sobie czas. Ma wspaniałego męża Czarka i dzięki niemu Justyna zwalnia w swoim kołowrocie nadopiekuńczości. Często rodzicom trudno zrozumieć, że dzieci mają prawo żyć swoim życiem i popełniać swoje błędy i się na nich uczyć. W wieku nastoletnim według psychologów o to właśnie chodzi, żeby dać dzieciom przestrzeń do buntowania się, rodzice powinni dać swobodę i zaufanie swoim dzieciom. A wtedy, po przebytym buncie, dzieci wrócą do rodziców.... z jeszcze większą miłością. Pomoc rodziny, przyjaciół jest nieoceniona i pokrzepia, że ze swoimi troskami jako rodzice nie jesteśmy sami a w tym szczególnym czasie świąt „chodzi o byciu razem”. Pięknie pokazana siła rodziny, tajemnice rodzinne i wartość rozmowy (a może nawet to przede wszystkim). Troszkę z zazdrością czytałam sceny Wigilii, bo niestety nie mam już dużej rodziny. Wigilia rodzinna wraz z najbliższymi przyjaciółmi a nawet... sąsiadami. Wszystko po to, by wszystkie niesnaski zostały wyjaśnione. I najważniejsze: nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli czegoś bardzo sę pragnie, to wszystko się uda. Okładka przepiękna, otula mnie jak ciepły kocyk. W środku... zapach marcepanu i.... kawy. Nawet gdy zamykałam książkę, czułam nadal te zapachy. Zdecydowanie wprowadziła mnie ta historia i okładka w klimat Świąt Bożego Narodzenia. Dziękuję autorce Agnieszce Lis. Dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz do recenzji (reklama).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2022 o godz 19:58 przez: Ewelina
Piękne książki nie biorą się znikąd. Nie rosną na drzewach skąpane w kroplach rosy. Nie czekają na pierwszy wschód słońca, by ktoś je ujrzał. Nie piszą się same, tylko pisze je człowiek. Nie wystarczy, by okładka była prześliczna, by się o książce pamiętało. To zasługa przede wszystkim wyobraźni autora i przekazu, jaki chce nam zafundować. Bo książka z przekazem jest jak człowiek z duszą. Wzajemnie się uzupełniają i sprawiają, że chce się o nich mówić, chce się o nich rozmawiać, by jak największa populacja osób je przeczytała. By i oni poznali bohaterów, którzy zmagają się z problemami milcząc, bądź chcąc od nich uciec jak najdalej. Cierpią w skrytości znosząc każdego dnia upokorzenia i wyzwiska. Niestety jeden chłopiec spotyka na swojej drodze bardzo płytkich ludzi, którzy nie patrzą sercem, a jedynie portfelem. Im bogaciej są ubrani, tym wpasowują się w ich przestrzeń. Jeśli zaś skromnie, bez względu na to ile mądrości kryje się pod ich włosami, traktują go jak śmiecia. Bardzo przykro mi się o tym czytało, gdyż wiele dzieci z tego powodu spotyka się z odrzuceniem przez społeczeństwo. I choć rodzice tego chłopca nie są biedni, to jednak postanowili zainwestować wiele pieniędzy w kształcenie go. Czy jednak to faktycznie daje mu szczęście? Mamy tu jeszcze jedną bohaterkę, która jest mamą. Bardzo kocha to maleństwo, które potrafi rozśmieszyć ją kapiącą ślinką, czy też brudnym uśmiechem. Nic jednak nie poradzi na to, że czuje się nieszczęśliwa. Jej mąż nie rozumie, że siedzenie w domu wśród pieluch i kaszek potrafi być przytłaczające. Tym bardziej, że wcześniej pracowała jako nauczycielka, spotykała się z dziećmi, rozmawiała z ludźmi, chodziła na spotkania, a teraz co? Bardzo brakuje jej tej swobody. Pragnie mieć choć chwilkę dla siebie, by poczuć, że znów żyje. Czy mąż potrafi to zrozumieć? Skrawek chwil z książki wam zdradziłam, ale uwierzcie mi, że warto poznać ją całą. Prawdziwe problemy tylko uwydatniają jej wyjątkowość. Wielokrotnie się przy niej wzruszałam i polecam ją jako matka i córka. Zresztą przekonajcie się sami!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-12-2022 o godz 14:08 przez: Anonim
"Bo tak właśnie działają święta.Lampki,choinki i reniferki,a nawet i marcepanowe figurki,to tylko przykrywka.Tak naprawdę przycisk, którym otwiera się świąteczne dobro jest w każdym z nas. (...) Ważne, żeby magia świąt zadziałała.W zwykłym świecie, pośród zwykłych ludzi,najlepiej przez cały rok." Norbert przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Dla nastolatków jest to burzliwy okres w ich życiu.Do tego rodzice, którzy mają swoje własne animozje. Za chwilę święta Bożego Narodzenia, każdy żyje już przygotowaniami do tego świątecznego okresu. Chłopak bardzo przeżywa relację z Zuzanną. Dużo wsparcia dostaje od swojej mamy Justyny, która stara się mu pomóc. Kobieta w tym roku przygotowuje święta dla całej rodziny. Postanawia także zaprosić Zuzannę i jej rodziców. W końcu święta to magiczny czas. Czy Zuzanna i Norbert pogodzą się? Czy te święta będą niezapomniane i magiczne? "Marcepanowa miłość" to książka idealna na grudniowe popołudnia. Pełna ciepła i miłości historia, pokazująca nam jakie wartości są życiu ważne. Wiecie za co najbardziej podobała mi się ta książka? Za to, że jest taka naturalna i prawdziwa! A fabuła? Wszystkim dobrze znany scenariusz, czyli życie. Życie, które stawia przed nami mnóstwo wyborów i zakrętów. Nie zawsze jest kolorowo, los często rzuca nam kłody pod nogi. Ważne aby w tym czasie mieć przy sobie odpowiednie osoby,wspierać się i pomagać. Bohaterami tej historii może być tak naprawdę każdy z nas. Praca, dom, rodzina, przyjaciele- czy nie na tym skupiamy się każdego dnia? Który z rodziców nie przeżywa pierwszego zauroczenia swojego dziecka? Kto z nas nie śpi po nocach, bo roczne dziecko jest chore? Która matka pozwoliła dziecku na chwilową zabawę rozlaną herbatą, aby móc w spokoju wypić kawę lub z kimś porozmawiać? Brzmi znajomo prawda? Pamiętajmy,że jesteśmy tylko ludźmi. Każdy z nas może mieć słabszy okres. Ta książka była dla mnie świetną odskocznią od romansów i mafii. Miło spędziłam z nią czas. Jeżeli szukacie spokojnej, wartościowej lektury i chcecie poczuć magię świąt, to ta książka jest dla Was. ☺
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-12-2022 o godz 17:38 przez: ank_1985_czyta
Rok temu czytałam "Kawiarnię pełną marzeń". Podobała mi się ta książka, a klimatu świątecznego nie można jej odmówić, jednak jak wiecie nie gustuję szczególnie w obyczajówkach. Już dawno pogodziłam się z faktem, że romanse to moja ulubiona lektura. Sięgając w tym roku po "Marcepanową miłość" liczyłam w końcu na romans. Miałam jednak świadomość, że mogę się przeliczyć, ale też poznałam pióro autorki, więc wiedziałam, że w razie co nie będzie i tak źle. Zupełnym zaskoczeniem, kiedy zaczęłam czytać, był dla mnie fakt, że "Marcepanowa miłość" to kontynuacja losów bohaterów znanych z zeszłorocznej "Kawiarni pełnej marzeń." Nie wiem, czy do innych czytelników dotarła taka informacja, do mnie nie. Czy się ucieszyłam? Z jednej strony odrobina żalu, bo ja chciałam romansu świątecznego, z drugiej strony jak już mam poczytać taką typową obyczajówkę o rozgardiaszu przedświątecznym to przyjęłam z ulgą fakt, że wśród znanych bohaterów. Początek książki wskazywał, że będzie tu poruszony wątek nastoletniej miłości nie do końca akceptowanej przez rodziców, ale z czasem okazało się, że to tylko jeden z wątków i tak naprawdę nie jest to na pewno wątek główny. Autorka wrzuca nas na krótki czas do rzeczywistości zwyczajnych ludzi. Można by uznać , że po sąsiedzku przyglądamy się życiu bohaterów, które stosunkowo niczym nie różni się od naszego. Problemy normalne, adekwatne do sytuacji, wieku dzieci. Justyna, którą poznaliśmy w "Kawiarni pełnej marzeń" musi radzić sobie z zakochanym nastolatkiem, który nie odnajduje się najlepiej w nowej szkole, a na pokładzie ma jeszcze jego siostrę- niemowlaka. Bardzo życiowa, ciepła książka, która pokazuje nam, że przygotowania do świąt dla każdego są wyzwaniem. W każdej rodzinie w końcu bez względu na zbliżające się święta pojawiają się mniejsze i większe problemy. Każdy marzy by był to czas wyjątkowy, ale kiedy przez cały rok nie poświęcimy czasu na dbanie o relacje w rodzinie, nie będziemy się ze sobą komunikować , to żaden jeden nawet najbardziej magiczny wieczór tego nie zmieni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-01-2023 o godz 17:05 przez: Dorota
#marcepanowamiłość @agnieszka.lis.pisarka #współpracabarterowa z @skarpawarszawska #recenzja Powieść która co-nieco wpasowała się w mój "moment" życiowy.Tak jak główna bohaterka jestem mamą....nastolatków i kilkuletniego brzdąca.Smakuję macierzyństwa,rodzicielstwa i miłości na różnych etapach.Stawiam czoła wyzwaniom i rozwiązuję( a przynajmniej staram się )problemy które w zależności od wieku dzieci różnią się diametralnie.Jedne można rozwiązać całkiem prosto i szybko(najzwyklejszą parówką)a niektóre,niestety wymagają "szerszej" gimnastyki(lub grubego portfela😉).I tylko miłość bez względu na ich wiek smakuje tak samo...choć w sumie...z oliwki dla niemowląt i toniku do twarzy przechodzi w płyn do golenia..😉🤣Tak czy siak....łaskocze,grzeje i rozsadza moje serducho tak samo.... Główna bohaterka,Justyna jest kobietą jakich wiele...Wprawia w ruch codzienną domową karuzelę.Po urodzeniu Zuśki jej życie nabiera nowego,innego tempa.Znowu zmienia pieluchy i śpiewa kołysanki..ma oczy wokół głowy i niedobory snu...To czyni ją nieco sfrustrowaną i zmęczoną...marzy o powrocie do pracy...Tymczasem na horyzoncie pojawiają się problemy z nastoletnim synem.Norbert nagle po kilku dniach w wymarzonej szkole oznajmia że chce się przenieść do innej.Rodzice nie od razu wiedzą dlaczego...Chłopak dopiero po jakimś czasie wyznaje powód.Jakby wszystkiego było mało...pojawia się nastoletnia miłość a obiekt westchnień Norberta wprawia w niepokój jego matkę.Jedno nieporozumienie między nastolatkami "rozwala" ich świat i wpływa na relacje pomiędzy rodzinami.Zbliżają się święta które,kto wie...może mimo wszystko nie będą wcale złe? Może to właśnie one scalą co rozsypane,ukażą co niewidzialne i zatrą rażące różnice? Chcecie się przekonać? Przeczytajcie.To naprawdę świetna powieść.Prawdziwa...niejednym z nas dobrze znajoma.O miłości,przyjaźni,wątpliwościach i problemach...O relacjach które są ważne I których zabraknąć nie może...O magii świątecznego czasu.O nas.Dla nas.Nie tylko na święta. Polecam.🌲🌲🌲🌲
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-11-2022 o godz 21:58 przez: czytaj.z.drabs
"Marcepanowa miłość" to kolejna książka Agnieszki Lis, którą miałam okazję przeczytać. Pamiętam poprzednią świąteczną powieść "Kawiarnię pełną marzeń", którą czytałam dokładnie rok temu. Była całkiem w porządku. ~ Norbert nie może odnaleźć się w nowej szkole. Jednak jest jedna osoba, dzięki której każdy dzień wydaje się łatwiejszy. Zuzanna, to dziewczyna, która bardzo mu się podoba i można śmiało powiedzieć, że jest jego pierwszym zauroczeniem. Niestety oboje zostają wplątani w intrygę szkolnych kolegów i ich znajomość zostaje wystawiona na próbę. Justyna natomiast zaczyna przygotowania do świąt. Jednak choroba córeczki, nastoletni bunt Norberta i małe spięcia w rodzinie, zaczynają ją przerastać. Historia o relacjach rodzinnych, nastoletnim buncie, pierwszej miłości i kolejnych przygotowaniach do wspólnych świąt. Nie zabraknie tutaj również małych zgrzytów wśród członków rodziny. ~ Książka jest lekka, taka na jeden, dwa wieczory. Jednak muszę przyznać, że nie zauroczyła mnie jakoś bardzo. Nie poczułam tej magii świąt przez większość książki, dopiero pod koniec. Nie działo się tu też za dużo. Zwykłe codzienne życie, bunt nastoletniego chłopca, szkolne problemy i codzienność młodej matki. Uważam też, że za dużo jest tu bohaterów. Całe szczęście, że jest opis każdego z bohaterów na końcu książki, bo chyba bym się pogubiła. Za to bardzo podobał mi się wątek z kawiarnią Dagmary. Te wszystkie nazwy kaw i atmosfera są naprawdę klimatyczne i wyjątkowe. Już parę razy miałam okazję czytać książki autorki i są one bardzo lekkie, spokojne. Takie wyciszające. Tutaj było podobnie, ale nie było jakichś elementów zaskoczenia, czy wielkich zwrotów akcji. Książka jest w porządku, ale nie została moim ulubieńcem w kategorii świątecznych powieści. Natomiast okładka mnie zauroczyła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-01-2023 o godz 22:10 przez: Kicia1914
Sięgając po "Marcepanową miłość" nie spodziewałam się, że jest to kontynuacja losów bohaterów z książki "Kawiarnia pełna marzeń", gdzie mieliśmy okazje poznać Justynę, której życie zaczęło się komplikować oraz niewychowanego sąsiada. Jeśli nie czytaliście pierwszej części to nic się nie martwcie, ponieważ pisarka tak przedstawiła historię, że śmiało się odnajdziecie, a na końcu książki znajduje się spis bohaterów, co Wam zdecydowanie pomoże. "Marcepanowa miłość" przedstawia problemy młodych rodziców, gdy muszą się zmagać z chorobą dziecka i sami opadają z sił. Norbert jest już nastolatkiem, idzie do prestiżowej szkoły, gdzie najważniejsze są pieniądze, czego chłopak kompletnie nie rozumie. Pojawia się również pierwsza miłość bez której nie wyobraża sobie życia. Nie wszyscy akceptują jego związek z Zuzanną, a nawet niektórzy chcą zniszczyć ich relację. Młoda para nastolatków zaczyna się gubić i wątpić w siebie. Nie potrafią sobie poradzić z emocjami. W książce pojawia się tata Zuzanny, który nic się nie zmienił, nadal jest wybuchowy i ciągle przeklina, chociaż robi to w taki sposób, że rozbawia czytelnika. Tylko Justyna potrafi trochę zmienić jego słownictwo. Jak zwykle pisarka porusza ważne tematy jak rodzicielstwo, pierwsza miłość, brak akceptacji, odrzucenie ale również pokazuje, że różne warstwy społeczne potrafią się porozumieć, a nawet zaprzyjaźnić. Z całego serca mogę polecić książkę "Marcepanową miłość", którą przeczytacie w dwa wieczory
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-12-2022 o godz 20:47 przez: kamilamielno
BRUNETTE BOOKS Jest grudzień więc można bezkarnie zaczytywać się w książkach z motywem świąt Bożego Narodzenia. Kto mnie zna ten wie, że ja mogę czytać te historie cały rok 😍😍😍 W książce pt "Marcepanowa miłość" poznajemy nastoletniego Norberta, który jest uczniem pierwszej klasy liceum i przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Jednak rodzice nastolatków nie są zachwyceni tą miłością. Okazuje się, że Norbert może liczyć na wsparcie swojej mamy Justyny. Kobieta zmęczona codziennymi obowiązkami bierze na siebie przygotowanie wigilijnej kolacji, na którą zaprasza ukochaną syna i jej rodziców. Co stanie się, gdy przy wigilijnym stole spotkają się obie rodziny? Sięgnijcie po tę książkę, a dowiecie się. "Marcepanowa miłość" to opowieść o relacjach rodzinnych, zbuntowanych dzieciakach, pierwszym zauroczeniu i przygotowaniach do świąt Bożego Narodzenia. Autorka stworzyła znakomitą fabułę i świetnie wykreowała bohaterów. Autorka stworzyła bohaterów, którzy są tacy jak my. Mają swoje problemy i zawirowania życiowe. Autorka tą powieścią pokazuje, co jest najważniejsze w życiu. Rodzina, rozmowa, troska, życzliwość, miłość itp. To idealna powieść, która pokazuje , że w święta powinniśmy spędzać czas z naszymi bliskimi. Emocje i wzruszenia gwarantowane! Będziecie zachwyceni tą książką tak jak ja. Spędziłam z tą książką bardzo przyjemnie czas i poczułam magię świąt. Uwielbiam styl autorki i czekam na kolejne książki. Polecam gorąco!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-12-2022 o godz 12:34 przez: NightVampir
Święta zbliżają się wielki krokami, w tym pędzie zaczynamy szukać podarunku czy też przekazujemy informację do Świętego Mikołaja odnośnie prezentu dla bliskich. Świetną okazją na prezent jest książka Pani Agnieszki Lis „Marcepanowa miłość”. Jest to czwarta opowieść z serii świątecznej. W tej lekturze powracają bohaterzy z poprzedniej części „Kawiarni pełnej marzeń”. Dwie rodziny, przyjaźń, różne historie. W tej części poznajemy rodzinę Justyny i Czarka oraz ich nastoletniego syna oraz rocznej córeczki Zuśki. Uwagę przyciąga główny bohater książki czyli sam Norbert. Chłopak z problemami w szkole czy też przeżywający swoją największą miłość. Norbert zakochany w córce sąsiadów! To wiele komplikuje… Justyna zmartwiona sytuacją syna wspiera go w codzienności mimo trudów związanych z opieką córeczki. Matka także marzy o powrocie do pracy lecz problemy codzienne na to jej nie pozwalają. Ma jednak wsparcie u rodziny i przyjaciół, na których może zawsze liczyć. Powieść pokazuje codzienność zwykłych ludzi, z trudami. W całej odsłonie wszystko związane jest z okresem świątecznym, z magią najpiękniejszych dni. Niezwykle poruszająca książka, na pewno poruszy każdego czytelnika, emocje zapewnione. Czy święta w rodzinie Justyny będą spokojne i dobrze zapamiętane? O tym warto się przekonać nabywając tę świąteczną lekturę  Książka z piękną świąteczną okładką, idealna pod choinkę jako prezent! Polecam gorąco
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-11-2022 o godz 14:22 przez: Barbara
Chciałabym podzielić się z wami recenzją książki Agnieszki Lis „Marcepanowa miłość”. Rok temu również miałam wielką przyjemność recenzować książkę świąteczną tej autorki „Kawiarnia pełna marzeń”, która zachwyciła mnie różnorodnością sytuacji, teraz mogłam poznać dalsze losy bohaterów książki. Każdy z nas pamięta jeszcze młodzieńcze miłości, jak bardzo były one dla nas ważne i jak bardzo przeżywaliśmy wszelkie upadki i niepowodzenia. Jest to dalsza część bohaterów, w szczególności jest pokazane życie małżeństwa Justyny i Czarka, a także losy dzieci Norberta i Zuzanki. Niestety w każdej szkole zdarzają się młodzi ludzie, dla których drogie ubrania i sprzęty, to to co jest najważniejsze, nie dobre serce i duża wiedza. Norbert zakochuje się w swojej sąsiadce, która chodzi razem z nim do szkoły prywatnej, choć ubiera się bardzo mrocznie, jak to określa Justyna, ale zauroczyła Norberta humorem, wiedzą i dobrym sercem. Justyna zajęta opieką nad małą Zuzią nie zauważa na początku, że syn przechodzi jakieś załamanie, że w jego życiu cos się dzieje. Bardzo również brakowało mi tej kawy, która serwuje u siebie w kawiarni Dagmara, opisy ciast po prostu obłędne. Święta , to jest pora, gdzie ludzie się jednoczą, kiedy pomimo niewyjaśnionych sytuacji, uśmiechamy się do siebie. Czy miłość nastolatków ma szansę przetrwa ć? Przekonajcie się czytając książkę Pani Agnieszki, naprawdę warto. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-11-2022 o godz 18:12 przez: Obydwie Zaczytane
Święta to taki magiczny czas, który ma to do siebie, że łagodzi wszystkie rozterki. Czas przesycony dobrocią, miłością, spokojem i otwartością na drugiego człowieka.Marcepanowa miłość to opowieść o takich normalnych, zwyczajnych ludziach jak my wszyscy. Historia o ich troskach, zmartwieniach życia codziennego, relacjach. Justyna i Czarek to rodzina, która ma rozmaite problemy z jakimi się borykają. O pierwszych zauroczeniach ich syna i trudnościach z komunikacją z dorastającym chłopakiem oraz zawirowaniami z córeczką. A w tym wszystkim codzienność, która nie zawsze rozpieszcza. To idealna książka na zimowe wieczory. Otuli was ciepłem, rozgrzeje niebanalną fabułą i zmusi do refleksji. Ta historia ukazuje wszystkie barwy życia. Przedstawione relacje rodzinne pokazują, że razem zawsze łatwiej znaleźć rozwiązanie. Powieść emanuje ciepłem, przepełniona jest humorem ale i również miałam chwilę zadumy. Agnieszka Lis - Pisarka napisała przepiękną powieść z przesłaniem. Uwielbiam styl tej autorki ponieważ sprawia że historię, które dla nas pisze są takimi lekcjami życiowymi. Udowadnia, że święta każdy powinien spędzić tak, jak mu pasuje. Podczas lektury nie zapraknie zapachu świeżo parzonej kawy, przypraw korzennych, marcepanu. Częstujcie się ta lekturą kochani. Za możliwość przeczytania książki dziękujemy Skarpa Warszawska M. 🥰
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-11-2022 o godz 13:42 przez: Monika Świątek
„Marcepanowa miłość” to zimowa historia o miłości, przyjaźni, ale również o tym, że w świętach chodzi przede wszystkim o obecność najbliższych. Norbert to nastolatek, który uczęszcza to prywatnego liceum, gdzie na co dzień zmaga się z wieloma problemami od strony kolegów, ale również przeżywa swoją pierwszą miłość. Mama Norberta, Justyna, początkowo nie jest zadowolona z wyboru syna, jednak z czasem jest dla niego wielkim oparciem. Justyna jest bardzo zmęczona. Opieka nad dorastającym synek oraz malutką córeczką pochłania całą jej energie. A do tego wszystkiego wzięła na siebie przygotowanie wigilii. Czy wszystko pójdzie po jej myśli? Przy wigilijnym stole spotkają się skrajnie różne charaktery. Może być zabawnie, miło, nastrojowo, ale również mogą pojawić się pewne kłopoty. Bohaterowie najnowszej książki autorki są bardzo autentyczni. Niektórzy z nas mogą się z nimi utożsamiać. „Marcepanowa miłość” to nieprzesłodzona historia. Mamy tu okres dojrzewania i bunt, chęć pokazania się z najlepszej strony swoim rówieśnikom. Mamy obraz matki, która kocha swoje dzieci najbardziej na świecie, ale jest bardzo zmęczona przez codzienne obowiązki. Samo życie. Uwielbiam książki Agnieszki Lis przede wszystkim za różnorodną tematykę, jak również za emocje. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Lis Agnieszka

Pozory
4.2/5
12,20 zł

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego