Niewiele jest tak trudnych do sklasyfikowania artystów eksplorujących muzykę ambientową, jak Tim Hecker. Na albumie „Love Streams” tego artysty można znaleźć charakterystyczne dla jego twórczości awangardowe orkiestracje, a także ekstremalnie elektroniczną obróbkę, znaną z poprzedniego, cenionego albumu „Virgins” z 2013 roku. Wszystko jednak zostało zatopione w bardziej melancholijnych, ultrafioletowych odcieniach. Album został zbudowany z wielowarstwowej studyjnej produkcji, na którą złożyły się partie syntezatorów, chórów oraz instrumentów dętych. Wszystko zostało zmiksowane w jedną całość, którą następnie zniekształcono przy pomocy złożonego programowania.