Listy do pałacu (okładka zintegrowana)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Jeden list – tysiące ocalonych istnień!

Wzruszająca historia miłości w czasach wojny. Wojna bezlitośnie pustoszy Europę. Do Pałacu Królewskiego w Madrycie przychodzi list, w którym mała Francuzka prosi hiszpańskiego monarchę o pomoc w odnalezieniu zaginionego na froncie brata. Bożonarodzeniowy gest króla względem Sylvie wywołuje lawinę zdarzeń.

Zainspirowane historycznymi faktami "Listy do Pałacu" to poruszająca powieść o miłości w czasach zarazy wojennej.

28 czerwca 1914 roku w zamachu w Sarajewie zginął następca austriackiego tronu arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg, co zapoczątkowało I wojnę światową. Hiszpania, choć pozostała neutralna, odegrała w tym konflikcie ważną rolę. To w Madrycie aż do 1921 roku działał Urząd do spraw Ochrony Jeńców, zatrudniający pięćdziesięcioro czworo stałych pracowników, których wspierało pięćdziesięciu ośmiu wojskowych i trzystu dyplomatów. Zdołali oni pomóc dwustu tysiącom jeńców wojennych. Przeprowadzili repatriację siedemdziesięciu tysięcy cywili oraz dwudziestu jeden tysięcy rannych żołnierzy. Koszty funkcjonowania Urzędu pokrywał król Alfons XIII.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Listy do pałacu
Autor: Diaz Jorge
Tłumaczenie: Jaroszuk Barbara
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Język wydania: polski
Język oryginału: hiszpański
Liczba stron: 480
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-03-14
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 147 x 219 x 32
Indeks: 20866938
 
średnia 4,8
5
11
4
1
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
12 recenzji
4/5
06-03-2017 o godz 16:00 przez: Diana
„Kolor czarny oznacza, że poszukiwana osoba nie żyje. Biały, że została zlokalizowana i że trwają rozmowy mające na celu umożliwienie jej kontaktu z bliskimi. Czerwony, że na razie nic nie wiadomo”. Tak oznakowana była dokumentacja w Urzędzie do spraw Ochrony Jeńców. W urzędzie, który powstał z inicjatywy hiszpańskiego króla Alfonsa XIII podczas I wojny światowej. A wszystko zaczęło się od listu małej Francuzki, która prosiła hiszpańskiego monarchę o pomoc w odnalezieniu brata. O dziwo, bardzo szybko udało się odnaleźć młodego chłopca, a to spowodowało lawinę wydarzeń i powołanie sztabu ludzi, aby służył pomocą więźniom, uciekinierom i innym ofiarom wojny. Wprawdzie Hiszpania, jako państwo neutralne, nie brała czynnego udziału w wojnie ani też nie opowiedziała się formalnie za żadną ze stron, ale zobowiązana była do sprawdzania, czy warunki w obozach jenieckich obu stron konfliktu spełniają wymogi konwencji haskich, zgodnie z którymi jeńcom należy się dobre traktowanie. Zatem hiszpańskie ambasady organizowały wizytacje w obozach, a następnie przedstawiały odpowiednie raporty. Zanim jednak poznamy codzienność pracy w Urzędzie Ochrony Jeńców, Jorge Díaz przedstawia czytelnikom bohaterów. Mamy rok 1914. W Europie robi się niespokojnie. Wszyscy spodziewają się nieuniknionego konfliktu. W Sarajewie ginie arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg i konflikt wybucha, jest to powód do wypowiedzenia wojny. My jesteśmy jednak w Hiszpanii, gdzie życie toczy się w miarę normalnie. Blanka Alerces, córka bogatego markiza, w ostatniej chwili odwołuje swój ślub i zostawia pana młodego przed ołtarzem (ma dziewczyna odwagę, to trzeba przyznać). Gonzalo - brat najlepszej przyjaciółki Blanki - zostaje wyrzucony z domu przez ojca z racji swojej odmienności seksualnej. W innej części Madrytu młodzi anarchiści zaczynają spiskować przeciwko królowi, chcą obalenia monarchii, tyle że nie zgadzają się co do metod działania. Manuel – choć stawia na edukację, a nie na walkę zbrojną, to jasno wyraża swoje anarchistyczne poglądy. Tymczasem król Alfons XIII i jego najlepszy przyjaciel Alvaro Giner korzystają ze wszelkich rozrywek i uciech, jakie można w Madrycie odnaleźć. Natomiast gdzieś dalej ludzie odczuwają już skutki wojny. Doświadcza ich młoda Cyganka z Sewilli, Carmen, która będąc w ciąży musi opuścić rodzinne miasto, gdyż jej mąż Francuz został powołany do wojska. Losy Blanki, Manuela, Gonzala, Alvara, Carmen, jak i innych osób z ich otoczenia w pewnym momencie stykają się ze sobą. Każdy z bohaterów na swój sposób będzie musiał odczuć konsekwencje wojny. I choć historia każdego z nich potoczy się inaczej, to wszyscy będą musieli zmagać się z trudnościami życia w ciężkich czasach. Na początku powieść jest dość chaotyczna. Przez pierwsze 150 stron poznajemy codzienne życie bohaterów, ich emocje, dylematy, obawy. Niektóre postacie trochę się mieszają, a wątki są niespójne. Dlatego powieść może początkowo nużyć. Poza tym Jorge Díaz swoją narrację prowadzi w czasie teraźniejszym. I gdy w przypadku skandynawskich kryminałów taki zabieg jest jak najbardziej trafny, to tutaj wypada tak średnio. Dopiero w trakcie czytania wydarzenia się zazębiają i wszystko staje się jasne oraz klarowne. Ogromny plus dla autora za bardzo realistyczne przedstawienie życia społeczeństwa podczas zmagań wojennych. Wpływu tych zmagań na egzystencję zwyczajnych obywateli. Choć Hiszpanie nie musieli walczyć na frontach, nie ulega wątpliwości, że ich znajomi, bliscy (najczęściej mąż lub żona) przeżywali dramaty. Poza tym wojna ma również inne oblicze, które nie wyziera z oficjalnych raportów o stratach. Ile rodzin się rozpadło, choć nikt w nich nie zginął? Ile par się rozstało? Ile dzieci nie pozna swoich ojców, gdy wrócą po latach? Ilu mężczyzn zastanie w domu potomstwo, którego się nie spodziewa? Przyznaję, że nie wiedziałam o pewnych faktach z historii powszechnej. Mało kto chyba zdaje sobie sprawę z tego, że taki Urząd Ochrony Jeńców w ogólne istniał i tak prężnie prosperował. Król Alfons XIII jest tu przedstawiony jako bardzo empatyczna postać. Przejmuje się każdym przypadkiem zaginionego żołnierza i cieszy się niezmiernie, jeśli uda się kogoś odnaleźć. Sam nie stroi od wszelakich rozrywek, ale ma poczucie ogromnej odpowiedzialności za państwo i zwykłych obywateli. I choćby ze względu na taką postać, książkę warto przeczytać. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że większość wydarzeń to fikcja literacka, a sama kreacja króla jest nieco „ocieplona”, ale bardzo przyjemnie się to czytało. Polecam, idealna propozycja na weekend. Książka o trudnych i odważnych wyborach, o codziennym życiu zwykłych ludzi, w czasach, gdzie cały świat się zbroił i walczył oraz o poświęceniu w imię miłości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-03-2017 o godz 19:44 przez: Olga Perlińska
Pisanie listów zawsze uważałam, za niesamowicie subtelną i intymną czynność. Gdy byłam młodsza uwielbiałam pisać listy. Miałam kilku znajomych z którymi regularnie korespondowałam. Oczywiście z biegiem czasu każdy z nas powoli przestawał je wysyłać jednak do tej pory przechowuję te listy jak największe skarby. Sentyment pozostał. Zawsze również uważałam, że listy niosą ze sobą pewną magię. Maile, wiadomości tekstowe, to wszystko znika, a taki przekaz pozostaje z nami na zawsze. Głównych bohaterów powieści poznajemy tuż przed rozpoczęciem pierwszej wojny światowej. Śledzimy postać zabójcy księcia Franciszka, jego przemyślenia i powody pociągnięcia za spust. Przyglądamy się pięknej Biance, która szykuje się do swojego ślubu i współczujemy jej przyjaciółce Elizie podkochującej się w jej narzeczonym. Gonzalo, brat Elizy musi utrzymać w tajemnicy jego związek z Niemcem Frankiem. Carmen, młoda matka, która musi uciekać z Francji, ponieważ jej mąż, malarz, został zwerbowany do wojska. Manuel, młody anarchista, który uczy dzieci w najbiedniejszej dzielnicy Madrytu. Największym bohaterem wydaje się Alfons XIII, który odpowiedział na list małej Sylvie z prośbą o odnalezienie jej brata, a tym samym rozpoczął projekt, który połączy wszystkich ludzi dotkniętych skutkami wojny. Urząd do spraw Ochrony Jeńców. “Ludzie, jak widać, są bardzo różni: jedni potrafią okraść samotną kobietę z dzieckiem na ręku, inni zaś bezinteresownie udzielają bliźnim pomocy. Może to wszystko wpływ wojny, a może zawsze tak to wygląda, tylko ona, Carmen, żyła wcześniej oderwana od rzeczywistości.” Wojna zmienia każdego. Zmienia nasze poglądy, nasze spojrzenie na świat. Weryfikuje nasze plany i marzenia. Tak samo dotyka naszych bohaterów. Autor powołał do życia kilka kluczowych postaci z różnych warstw społecznych, w różnym wieku, każde z innym bagażem życiowym, jednak każde z nich odczuwa na własnej skórze skutki wojny. Podziwiam postawę króla Alfonsa XIII za to, że nie wciągnął swojego kraju w straszną machinę wojenną i do samego końca utrzymał w Hiszpanii neutralność mimo początkowego sprzeciwu społeczeństwa. Nie zamknął swoich granic i każdemu oferował pomoc. Liczby mówią same za siebie. To dzięki niemu tysiące żołnierzy zostało wypuszczonych na wolność, a rodziny otrzymały wiadomości na temat swoich mężów, ojców i braci. Wokół tego wydarzenia toczą się losy naszych bohaterów. Niektórzy z nich podejmą ciężką pracę dla dobra narodu, niektórzy będą zmuszeni zdradzić to, co najbardziej kochają. Niezdrowe namiętności oślepią, a anarchiści zrozumieją, że przemoc nie zawsze jest jedyną możliwą opcją. “-Myślę, że trzeba próbować być szczęśliwym, a łatwiej być szczęśliwym z kimś, kto jest do nas podobny, odebrał zbliżone wychowanie… Niemniej zdaję sobie sprawę, że życie czasem nas zaskakuje.” Podziwiam autora za ogromny wysiłek jaki podjął w napisanie tej powieści i jej konstrukcję. Fakty historyczne, miejsca, które opisuje stanowią tła, które intrygują i zachwycają nas na równi z życiowymi przejściami naszych bohaterów. ‘Listy do pałacu’ czyta się z prawdziwą przyjemnością i lekkością. Nie ma się czemu dziwić. Jorge Díaz to dziennikarz i scenarzysta telewizyjny, które swoje rzemiosło opanował do perfekcji. Niektórych na samym początku może zniechęcić taka ilość głównych postaci, jednak gdy tylko przejdziemy przez kilkanaście pierwszych stron wszystko już stanie się dla nas jasne. Niektórych może również razić krótka, przedstawione czasami tylko w kilku akapitach wspomnienie jednego z bohaterów, jednak naprawdę można się do tego przyzwyczaić i dalsze czytanie tej powieści będzie szło nam bardzo sprawnie. Tym bardziej, że historie splatają się subtelnie ze sobą. Dzięki takiej konstrukcji możemy wędrować po Europie z bliska obserwując zmiany jakie zachodzą w tkance miasta, przyglądając się atmosferze panującej w społeczeństwie oraz jaki wpływ miała wojna na ich życie. Z ogromną ciekawością chłonęłam obraz społeczeństwa Hiszpanii, rozdartego w wyborze między udzieleniem pomocy Niemcom lub państwom ententy. Mimo iż mieszkańcy nie brali udziału w walkach na froncie, za granicami kraju z różnych względów znaleźli się ich bliscy, od których nie dostali wiadomości o swoim położeniu. Możemy również zauważyć subtelne zapowiedzi zmian, jakie czekają Hiszpanię. Prawa wyborcze dla kobiet, zbliżający się koniec monarchii królewskiej. ‘Listy do pałacu’ to przepiękna powieść o miłości, pasji, zdradzie, wielkich nadziejach i trudnych życiowych wyborach. Jak w kalejdoskopie obserwujemy zmiany zachodzące na całym świecie w tych ciężkich dla wszystkich dziejach świata. Zdecydowanie jest to jedna z tych powieści, które na długo zapadną nam w pamięć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-03-2017 o godz 19:00 przez: saskia
Wielkie rzeczy mają często bardzo niepozorne początki, czasem wręcz przypadkowe. Splot okoliczności sprawia, że z czegoś skromnego powstaje coś o wielkim znaczeniu. Nie zawsze głos najsłabszych jest ignorowany, zdarza się, że zostanie on nie tylko usłyszany, ale i wysłuchany. A potem ktoś przejdzie od słów do czynów i wbrew wielu pokaże, że nawet w najbardziej nieludzkich czasach można dostrzec w kimś nie jedynie wroga, ale przede wszystkim człowieka. Czy można brać na poważnie list dziewczynki z francuskiej prowincji wysłany do króla? Wydawałoby się, iż to dziecięca mrzonka jaka nie najmniejszej szansy by w ogóle trafić do adresata. Jednak niekiedy trafiają się szczęśliwe przypadki, Sylvie pisząc swoją prośbę chciała wyłącznie pomóc zrozpaczonej matce, ale czy takich jak ona nie są tysiące, ba setki tysięcy? Konflikt, który dopiero co rozgorzał okazał się większy niż ktokolwiek przypuszczał i ogarnął swym niszczącym płomieniem już tak wielu. Król Alfons XIII nie jest władcą idealnym, lecz słowa napisane przez dziecko zapadają mu w pamięć, czy będzie w stanie spełnić pokładaną w nim nadzieję? Jak odnaleźć jednego żołnierza pośród ich mrowia? Do takiej sprawy trzeba nie tylko zapału, ale i ludzi, umiejących radzić sobie z wielonarodową biurokracją i nieskrywaną wrogością. Blanca Alerces nigdy nie zajmowała się pracą zawodową, coś takiego wywołałoby skandal, a jeden już ma za sobą. Nawet arystokrację obowiązują zasady, a arystokratki w szczególności, nawet postępowi jej przedstawiciele, tacy jak Alvaro Giner, nie postąpiliby tak jak ona. Tych dwoje spotyka się w skromnym biurze we wspaniałym pałacu królewskim by pomóc w realizacji pewnego pomysłu, wydającego się całkowicie nierealnym. Wojna, rozpoczęta po śmiertelnym zamachu na następcę austro-węgierskiego cesarskiego tronu, to konflikt jakiego jeszcze nie widział świat, hiszpański król zdaje sobie z tego sprawę, jego pomoc okazuje się czymś więcej niż jednorazowym kaprysem. A Alvaro i Blanca biorą udział w przedsięwzięciu bez precedensu, chociaż początkowo nie zdają sobie z tego sprawy. Codziennością stają się żmudne poszukiwania, czytanie listów od zrozpaczonych bliskich setek żołnierzy, napływających nieprzerwaną rzeką, dawne rozrywki odchodzą na bok. Czy da się żyć tylko i wyłącznie nieszczęściem oraz przywracaniem nadziei?? Nawet największe oddanie idei czasem ustępuje miejsca uczuciom, muszą one przetrwać niepewność, konwenanse i odrzucenie. Ta kwestia dotyczy nie tylko ich, ale także wielu innych, miłość rzadko kiedy bywa nieskomplikowana, wojenna zawierucha nie sprzyja jej, podobnie jak strach, zazdrość i zemsta. Wielka Wojna, dopiero później oznaczona numerem pierwszym, przyniosła z sobą ogrom zła, wyzwoliła z ludzi to co najgorsze, lecz i dużo dobra, będącego kroplą w morzu cierpienia i łez. Jednak nawet najmniejsze światełko w tunelu rozpaczy to już wiele, chociaż dla niektórych zgaśnie, inni zobaczą jak staje się coraz większe. Jorge Diaz nie napisał monumentalnej powieści, do "Listów do pałacu" takie określenie nie pasuje, nie współgra z tym co chce przekazać autor. Nie skupia się on tylko na jednym wątku, za to daje czytelnikom ich kilka, splecionych z sobą za pomocą postaci i Pierwszej Wojny Światowej, a jako tło służy Hiszpania z pierwszych dwóch dekad dwudziestego wieku. Jorge Diaz przedstawia losy kilku osób, którzy w ciągu kilku wojennych lat muszą stawić czoła starym i nowym lękom, ale przede wszystkim wyzwaniom jakich w ogóle nie brali pod uwagę. Motyw wojny i miłości często bywa wykorzystywany w literaturze i filmie, rzadko się zdarza się by twórca wyważył je tak by nie tylko współgrały z sobą, lecz tworzyły jedna historię. "Listy do pałacu" po części opierają się na faktach, chociaż mogą się one wydawać fikcją, gdyż odeszły w zapomnienie i bardzo niewielu o nich pamięta, a szkoda bo nawet po stu latach robią ogromne wrażenie. Prawda i fabuła wzajemnie się przenikają tworząc kanwę pod historię pełną emocji, destrukcji, zdrady, dojrzewania oraz mierzenia się z samym sobą i oczekiwaniami innych oraz miłości w najgorszym z możliwych dziejowych momentów. Bohaterowie, którzy wyszli spod pióra Jorge Diaz`a zaskakują, czasem denerwują, po prostu nie pozwalają by czytać o nich z obojętnością. "Listy do pałacu" po trosze można porównać do "Łuku triumfalnego" Ericha M. Remearque`a i to nie jedynie z powodu wojny, za tytułami obu kryje się oprócz niej śmierć, ból i konwenanse społeczne. Jednak te pierwsze nie są naśladownictwem, są osobną opowieścią o ludziach próbujących w czasach wojny zrobić coś dla innych i jednocześnie stojących przed przełomem w własnym życiu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-03-2017 o godz 21:16 przez: Erna Eltzner
Pisanie listów wymaga intymności. Kartki papieru niosą ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, gdy są pokryte czyimiś słowami. Listy mogą zmienić bieg historii, skazać kogoś na śmierć lub ocalić tysiące istnień. Mogą sprawić ból i równocześnie nakarmić nadzieją na lepsze czasy, pozbawione koszmaru wojny… Rok 1914. W Madrycie wszystko jest gotowe na ślub. Jednak przyszła panna młoda, Bianca, walczy z wątpliwościami dotyczącymi przyszłości. Jej przyjaciółka, Eliza, podkochuje się w jej narzeczonym. W tym czasie król Alfons XIII otrzymuje depeszę informującą o śmierci arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żony. Wojna wreszcie wybucha i zbiera krwawe żniwo. Pewnego dnia do króla trafia nietypowy list. Mała Francuzka, Sylvie, prosi go o pomoc w odnalezieniu zaginionego na froncie brata. Poruszony monarcha postanowia zaangażować w poszukiwania całą dyplomację hiszpańską. Ten ruch powoduje nieoczekiwane skutki. Z prawdziwymi kłopotami muszą sobie także radzić Gonzalo — brat Elizy, Carmen — młoda matka, uciekinierka, Manuel będący młodym anarchistą, który chce odmienić los swój i innych… Bywają momenty, gdy daję się ponieść pięknu i wybieram książkę ze względu na okładkę. Mea culpa, jednak na swoje usprawiedliwienie dodam, że zazwyczaj mam szczęście, trafiam na dobre publikacje. Prawdopodobnie pewien zmysł estetyki mnie nie zawodzi. Tak było również w tym przypadku. Śliczne wydanie podbiło me serce i po prostu musiałam zapoznać się z samą historią. Ciągle myślami wracam do znakomitej „Malarki gwiazd”, chyba poszukiwałam podobnej powieści. Historycznej, lecz obleczonej w konkretną fabułę, pełną charakterystycznych bohaterów. Wspaniale, że trafiłam na „Listy do pałacu”. Zapełniły mi kilka wolnych wieczorów, dawkowałam sobie kolejne strony, choć bardzo chciałam poznać zakończenie. Słabość do książek, których akcja dzieje się od kilkudziesięciu do kilkuset lat wstecz wytycza tę moją literacką drogę. Cieszę się, iż na półce znalazłam kawałek przestrzeni dla prozy Jorge Díaza. Prezentuje się znakomicie — wizualnie i czysto duchowo. Autor stworzył całą gamę postaci. Przy pierwszych rozdziałach czytelnik może odczuwać chaos, właśnie przez liczbę bohaterów. Proszę się tylko nie zniechęcać! Szybko zaczynamy kojarzyć fakty, łączyć ze sobą wątki. Wszystkie są ze sobą splecione, potrzeba odrobiny skupienia, a wówczas całość staje się spójna. Narracja przypomina mi film. Urywki, pojedyncze klatki — ten zabieg podtrzymuje poziom zainteresowania, z pewnością trudno narzekać na nudę. Na uwagę zasługuje dbałość o detale. Niczym dobrze skrojony scenariusz. W końcu Díaz to także twórca znanego w Hiszpanii serialu. Każde drzewo, łóżko, dywan ma swoje miejsce. Nic nie pozostawiono przypadkowi. To język barwny, również przejrzysty, niemęczący. Świetna stylistyka, aczkolwiek jest w tym też zasługa tłumacza. Powieść otacza melancholijna, wręcz dekadencka aura. Wojna to synonim piekła, o czym wiemy, choć większość (na szczęście) jej nie zaznała. Díaz opisuje sytuacje stawiające ludzi pod murem, sytuacje mogące zmieniać charakter. Konflikt sączący w umysły jad, chęć przetrwania. Często dokonywanie wyborów odległych od honoru, wyłącznie po to, aby ratować siebie i bliskich. Alfons XIII sprawił, że Hiszpania była stroną neutralną, mimo głośnych sprzeciwów, protestów. Za to zaangażował się w sposób godny pochwały, gdy kraj otworzył granice dla poszkodowanych w bezsensownej walce. Dzięki „Listom do pałacu” postanowiłam bliżej przyjrzeć się dziejom Hiszpanii i samemu królowi. Naturalnie, autor nadał Alfonsowi fikcyjny rys, złagodził wizerunek, ale i tak ciężko byłoby nie czuć szacunku za jego ideę. Władca, dzięki swemu pomysłowi, połączył mnóstwo rodzin, pomógł zrozpaczonym kobietom odnaleźć mężów, synów, ojców. Przesłanie płynące z kart jest jasne: czasem warto zapomnieć o tym, co nas dzieli, za to skupić się na tym, co łączy. Może trochę banalne, ale jakże prawdziwe! Bohaterowie posiadają psychologiczną głębię, wielokrotnie im współczułam i doskonale wiem, że przed podobnymi jak oni problemami stawali realni ludzie. Ta świadomość potęgowała mój smutek. „Listy do pałacu” to książka wzruszająca, refleksyjna. Przedstawia historyczne wydarzenia w formie przystępnej i symbolicznej. Mówi o pasji, zdradzie oraz naprawdę trudnych wyborach. Powieść zdecydowanie przypadnie do gustu osobom lubiącym lektury, które na długo zapadają w pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
24-03-2017 o godz 20:35 przez: Marionetka Literacka
Nie ukrywam, że powieści historyczne są rodzajem literatury, który od zawsze mnie nudził i niespecjalnie chciało mi się po owy gatunek sięgać. Zazwyczaj wolałam przeczytać książkę, która będzie dla mnie solidniejszym gruntem pod względem wywartych na mnie pozytywnych emocji. Jednak, czy moje zdanie na ten temat się zmieniło po przeczytaniu powieści „Listy do pałacu”, której autorem jest Jorge Díaz? Wojna nieustannie pustoszy Europę. Mała Francuzka wysyła do Pałacu Królewskiego w Madrycie list, w którym prosi hiszpańskiego władcę o pomoc w odnalezieniu zaginionego na froncie brata. Jeden niewinny list, jeden bożonarodzeniowy gest króla wywołuje lawinę wydarzeń… „Sytuacja społeczna też nie wygląda różowo: od kiedy w tysiąc dziewięćset dziewiątym roku robotnicy katalońscy powstali przeciw rządowi i Kościołowi podczas Tragicznego Tygodnia w Barcelonie, objawy ich niezadowolenia wciąż się mnożą; nigdy jeszcze Korona nie spotkała się z podobnym odrzuceniem wśród poddanych.” Z różnych źródeł wiemy jak brutalna była wojna, jak trudne były panujące w tych czasach warunki oraz to, do czego doprowadziły konflikty zbrojne pomiędzy Trójprzymierzem a Trójporozumieniem. Jorge Díaz napisał powieść, która odnosi się do ważnych wydarzeń historycznych z punktu widzenia hiszpańskiego społeczeństwa. Nie mamy w książce określonego głównego bohatera, lecz dominują tutaj różne osobowości, które niejedno mają na sumieniu. Z jednej strony widzimy Blancę – kobietę, która w dniu ślubu zerwała związek ze swoim narzeczonym, narażając się tym na nieprzychylność i pogardę ze strony ludzi. Z drugiej strony widzimy Alvaro – przyjaciela króla Alfonsa III – człowieka spokojnego oraz trzeźwo myślącego. Obserwujemy zachowania przyjaciółki Blanki – Elisy, czujemy pogardę wobec niektórych zachowań pozostałych postaci występujących w powieści. Mamy tutaj możliwość poznania bliżej Gawriło Principa oraz reszty członków organizacji „Czarna ręka”. Tło historyczne jest naprawdę bogate i złożone. „Kolor czarny oznacza, że poszukiwana osoba nie żyje. Biały, że została zlokalizowana i że trwają rozmowy mające na celu umożliwienie jej kontaktu z bliskimi. Czerwony, że na razie nic nie wiadomo.” Wbrew pozorom, nie nudziłam się tak bardzo czytając tę powieść, a losy bohaterów były dla mnie ciekawym doświadczeniem obserwatorskim. Myślę jednak, że książka ta nie jest dla każdego. Czytelnik, który uwielbia szybką akcję i narastające napięcie może się trochę wynudzić. Osoby, które uwielbiają wątki obyczajowe, powieści z subtelnym wątkiem miłosnym, jak i z bardzo dobrze ukazanym tłem historycznym – na pewno będą zadowolone. Jest to jedna z tych książek, które pomimo wielu bardzo szczegółowych informacji w nich zawartych, szybko się czyta. Niestety jest jedna rzecz, przez którą czuję lekki niedosyt. Zanim sięgnęłam po tę pozycję myślałam, że ze względu na tytuł, będzie zawierała ona sporo wątków epistolarnych. Tych niestety było dla mnie za mało. Nie wątpię w dobry warsztat pisarza. Uważam z resztą, że autor potrafi zaciekawić nas historią I wojny światowej, pisanej z perspektywy hiszpańskiego społeczeństwa. Podsumowując, myślę, że nadal nie jestem do końca przekonana do powieści historycznych. Z drugiej jednak strony pragnę zaznaczyć, że nie uważam również, iż są nudne jak flaki z olejem, ponieważ byłoby to kłamstwem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-07-2017 o godz 20:24 przez: dobrerecenzje.pl
Akcja powieści rozgrywa się w roku 1914, czyli wtedy, kiedy cała Europa jest ogarnięta pierwszą wojną światową. Mała dziewczynka Sylvie pisze list do króla w którym prosi aby król odnalazł jej brata, który walczy na froncie wojennym. Król bardzo poruszony listem małej dziewczynki postanawia uruchomić urząd do spraw Ochrony Jeńców, który uratował wielu żołnierzy, jeńców, ale także wiele cywilnych osób. Wszak w obliczu wojny nie liczą się ani religia, ani pozycja, ani przekonania. Blanca młoda dziewczyna, która pracuje w królewskim urzędzie, pamięta jak po raz pierwszy idąc pałacowymi korytarzami była oszołomiona obrazami, tkaninami i meblami. Poznając Pałac Królewski zwiedzała jego najpiękniejsze pomieszczenia: kaplicę królewską, królewską aptekę, salę Halabardników, Tronową i tę, która wywarła na niej największe wrażenie-Porcelanową. I tutaj też spotkała ją największa miłość. Czy więc Blanca wyjdzie za mąż? Czy będzie szczęśliwa w obliczu wojny? Te pytania kieruję do Ciebie Drogi czytelniku, abyś wziął tę książkę do ręki i zaczął czytać. To piękna i poruszająca opowieść, która chwyta za serce i porusza do głębi, zwłaszcza podczas toczącej się wojny i zarazy wojennej. Blanca czuje się przytłoczona pracą, gdyż król rozszerzył zakres jej obowiązków, powierzając jej rozsyłanie hiszpańskich lekarzy-wolontariuszy do różnych szpitali polowych. Wojna-czy też Wielka Wojna, jak twierdzą niektórzy, skończyła się i jeńcy wrócili do domów, podobnie jak uchodźcy. Listy poległych, rannych i zaginionych zostały pozamykane. Każda teczka w archiwum do spraw Ochrony Jeńców zawiera osobną historię. Niektóre skończyły się dobrze, inne nie znalazły jeszcze zakończenia, a jeszcze inne owszem znalazły, ale zupełnie bezsensowne. Niektóre rodziny straciły wielu swoich członków: mężów, synów, braci czy narzeczonych. Koniec wojny obfitował w dramatyczne zdarzenia i odmienił oblicze Europy. Car Mikołaj II został wraz ze swoją rodziną zamordowany, a kajzer abdykował i uciekł do Holandii. Niemcy wreszcie się poddały, i musiały uznać postanowienia Traktatu Wersalskiego. Urząd do spraw Ochrony Jeńców stał się już niepotrzebny. Skromna inicjatywa Alfonsa XIII, chcącego pokazać światu, że Hiszpania choć neutralna, nie jest obojętna, przekształciła się w duży projekt, przy którym pracowały 54 osoby wspomagane przez dziesiątki wojskowych i setki dyplomatów co pozwoliło pomóc dwustu tysiącom jeńców wojennych i rzeszy cywili. Listy do pałacu to niezwykle ciekawa i wciągająca lektura, która przybliża nas do Hiszpanii i pierwszej wojny światowej oraz hiszpańskiego społeczeństwa. Moim zdaniem to najlepsza lektura jaką do tej pory czytałam. Zapraszam Was kochani do przeczytania tej poruszającej książki. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-03-2017 o godz 19:22 przez: Asia
Pierwsza Wojna Światowa pustoszy Europę, tymczasem do Pałacu Królewskiego w neutralnej Hiszpanii dociera list. Mała, pochodząca z Francji dziewczynka prosi króla, by ten pomógł jej odnaleźć zaginionego na froncie brata. Poruszony losem dziecka i jego bliskich monarcha uświadamia sobie, jak tragiczne jest położenie wojennych ofiar, walczących, wziętych do niewoli, pozbawionych domu i wieści o najbliższych. Powołuje do życia Urząd do spraw Ochrony Jeńców , który aż do 1921 roku pomaga dwustu tysiącom jeńców wojennych... Ta wzruszająca historia nie jest jedynym wątkiem zawartym na kartach powieści Jorge Diaza, jednak z pewnością jest jednym z ważniejszych. Losy większości bohaterów tej historii krzyżują się w Urzędzie ds. Ochrony Jeńców lub w miejscach ogarniętych wojną. Wojna nie zna litości. Rozdziela rodziny, zabiera bliskich, budzi okrutne instynkty i zmusza do robienia rzeczy, z których człowiek nie jest dumny. Bohaterowie Jorge Diaza również zmagają się z okrucieństwem wojny. Chociaż część z nich jest Hiszpanami i tym samym pozostaje neutralna, to stykają się z nią za sprawą swoich bliskich czy wykonywanych obowiązków. Pomimo szalejącej wojennej zawieruchy w Europie toczy się także normalne, codzienne życie. Ludzie spotykają się, bawią, zakochują. I w tej historii jest miejsce na miłość, choć z pewnością powieści Diaza daleko jest do klasycznego czy banalnego romansu. W Listach do pałacu spodobała mi się bardzo przystępna forma, która sprawia, że tę obszerną przecież lekturę czyta się naprawdę lekko. Atutem jest także to, że autor prowadzi akcję, opierając się na przeżyciach wielu bohaterów. Dzięki temu czytelnik może uczestniczyć w różnych wydarzeniach, przenosząc się wraz z bohaterami z madryckiego pałacu do dzielnicy biedy, z Paryża do Berlina, z neutralnej Hiszpanii do obozów jenieckich rozsianych po Europie. Listy do pałacu są niezwykle ciekawą i wciągającą lekturą, która przybliża działalność Urzędu ds. Ochrony Jeńców, zapoczątkowaną przez hiszpańskiego króla Alfonsa XIII. To także interesujący obraz hiszpańskiego społeczeństwa początku dwudziestego wieku, w którym wyraźnie zaznaczały się różnice pomiędzy poszczególnymi klasami. Polecam serdecznie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-04-2017 o godz 13:30 przez: Anna Sliupkas
Akcja powieści zaczyna się w momencie, kiedy cała Europa jest ogarnięta I Wojną Światową. W tej sytuacji Hiszpania zachowuje neutralność. I to właśnie tam, przed świętami Bożego Narodzenia, do pałacu królewskiego przychodzi pewien list. Mała Francuska, Sylvie, piszę w nim prośbę do króla, o dowiedzenie się, czy jej brat, który wyruszył na front przeżył, czy też nie. Król bardzo przejął się dziewczynką, i to właśnie wydarzenie zapoczątkowało zorganizowanie Urzędu do Ochrony Spraw Jeńców, który uratował tysiące istnień. Całość powieści jest opowiadana z kilkunastu perspektyw. I właśnie ta mnogość wątków i bohaterów jest tutaj niezaprzeczalnym atutem. Jest to rzadko spotykane w powieściach, tym bardziej, że żaden wątek nie jest tutaj opowiedziany chaotycznie. Każda historia ma swój początek, rozwinięcie, koniec. Właśnie ta mnogość bohaterów sprawia, że ciężko się od tej pozycji oderwać, czytelnik bowiem chce się dowiedzieć, jak losy danego bohatera dalej się potoczą. Skoro mowa o bohaterach i ich mnogości, muszę przyznać, że żadna postać tutaj nie jest napisana w sposób płaski. Są to ludzie z krwi i kości, którzy nas do siebie przekonują, w których historię wierzymy i którzy są dla nas autentyczni. Na ten fakt najprawdopodobniej wpływa to, że całość ciągnie się przez całą I wojnę światową. Przez to całość akcji nie jest nużąca, nie ma za dużo wątków w jednym momencie. I przechodząc do Wojny - przez to, że w tej książce pojawiają się prawdziwe postaci, wydarzenia, fakty, tylko zyskuje na autentyczności i jest to dodatkowa wartość dla czytelnika. Podsumowując, jest to historia o miłości w czasie wojny, o poświęceniach, trudnych, czasem wręcz niemożliwych decyzjach. Jest to powieść o człowieczeństwie w nieludzkich czasach. Moim zdaniem, jest to najlepsza premiera tegoroczna, którą do tej pory czytałam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-03-2017 o godz 09:25 przez: zolzowata_franca
Znów trochę historii, tym razem okres przeze mnie nieszczególnie lubiany w literaturze, I wojna światowa. Niezbyt lubiany, bo dość bliski, na tyle, by zbyt mocno odczuwać losy bohaterów. Tym niemniej zdecydowałam się przeczytać "Listy do pałacu" i wcale nie żałuję. Spędziłam z powieścią cztery wieczory i nikt nie był mnie w stanie od niej oderwać. Hiszpański król Alfons XIII otrzymuje list z francuskiej prowincji Saint-Martin-de-Hinx, od małej dziewczynki Sylvie. Dziewczynka widząc rozpacz matki, pisze do króla prośbę o odnalezienie jej brata Pierre, który zaginął na froncie, prawdopodobnie dostał się do niemieckiej niewoli. To z pozoru "nieważne" wydarzenie, niesie za sobą mnóstwo innych zdarzeń. Słowa dziewczynki zapadają Alfonsowi XIII głęboko w pamięć i choć wydaje się niemożliwym odnalezienie jednej osoby pośród tylu ludzi, pragnie spróbować. Król ma świadomość tragicznego położenia ofiar wojny. Powołuje do życia Urząd ds. Ochrony Jeńców. To nie jedyny wątek tej poruszającej powieści. Znajdziecie w niej również miłość, mimo wojennej zawieruchy. Ludzi prowadzących spokojne życie codzienne, ale również tych, których bezpośrednio dotyka okrucieństwo wojny. Wraz z bohaterami udacie się do Paryża, Berlina, madryckiego pałacu, czy też do obozów niemieckich w Europie. Powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, co dodatkowo mnie zachęciło. Autor ma lekkie pióro, zatem powieść pochłania się bardzo szybko. Czytając ma się wrażenie bycia razem z bohaterami, tuż obok. Polecam, naprawdę warto. Jorge Diaz urodzony w Alicante 1962 roku. Jest pisarzem, dziennikarzem i scenarzystą telewizyjnym. "Listy do pałacu" to jego trzecia powieść. Osobiście liczę na więcej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-03-2017 o godz 22:04 przez: erka
Jorge Diaz, to pisarz hiszpański, twórca pewnego serialu telewizyjnego, który w Hiszpanii oglądają miliony, a podczas emisji wyludniają się ulice. Jest także autorem kilku powieści, również cieszących się estymą, a "Listy do pałacu" są jedną z nich. Powieść rozpoczynają przygotowania do ślubu pewnej szlachcianki, którą dręczą dylematy, czy małżeństwo jest aby tym czego najbardziej chce. Przygotowania idą pełną parą, dlatego, aby uniknąć skandalu ślub musi dojść do skutku... W między czasie poznajemy pewnego zaślepionego ideałami człowieka, który zamierza dokonać zamachu na księcia Ferdynanda. Princip-bo nim właśnie jest ów człowiek, święcie wierzy w swoją misję i wręcz nie może się doczekać wykonania zadania. Dochodzi do zamachu, Ferdynand i jego żona Zofia giną. Świat ogarnia pożoga wojny, która obejmuje praktycznie cały świat. W między czasie do pałacu hiszpańskiego króla przychodzi list od małej dziewczynki, która błaga monarchę o pomoc w odnalezieniu zaginionego brata. Poruszony jej historią władca, postanawia uruchomić swoje wpływy i pomóc w odnalezieniu mężczyzny.Zachęcam do lektury. Hiszpania w owym czasie, była państwem neutralnym, jednak przez jej granice przewinęły się tysiące osób, którym pomagano na różne sposoby. Autor doskonale ujął tło całej tej opowieści, subtelnie wplatając w całość wątek miłosny, który nie czyni tej historii romansem. Przeciwnie-ten wątek jest tylko dopełnieniem. Autentyczne wydarzenia i postaci splatają się tutaj w interesującą opowieść, od której trudno się oderwać. Zachęcam do lektury. Powieść nakładem Wydawnictwa Rebis ukaże się 14 marca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-02-2017 o godz 11:46 przez: Róża Pindór
Kolejna, świetna powieść hiszpańska, którą udało mi się przeczytać. Mogę ją porównać do książek rewelacyjnej Carli Montero (Szmaragdowa Tablica). Poza kapitalnym pomysłem na powieść, dobrze poprowadzoną fabuła, wątkiem miłosnym, autor odkrywa przed czytelnikami kilka zupełnie nieznanych epizodów związanych z pierwszą wojną światową. Polecam z czystym sumieniem!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-08-2019 o godz 10:20 przez: Anonim
Z początku książka wydawała się zawiła ale z czasem kiedy losy poszczególnych postaci zaczęły się łączyć i tworzyć wspólną historię z ciekawością czekalam na zakończenie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Skazana Ornacka Ewa
4.6/5
26,26 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Biologia Campbella Opracowanie zbiorowe
4.6/5
125,02 zł
199,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Zabić drozda Lee Harper
4.7/5
24,10 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dziedzictwo krwi Wen Zhao Amelie
4.3/5
28,56 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Fundacja Asimov Isaac
4.8/5
22,19 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Kwiaty dla Algernona Keyes Daniel
4.7/5
25,37 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego