Fałszywy pocałunek . Kroniki Ocalałych. Tom 1

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighanów, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków − pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, którego ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic – i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje.

"Poruszająca, romantyczna, pełna mitów i wspomnień, przeznaczenia i nadziei epicka opowieść z zaskakującymi zwrotami akcji. Książka, która niemal nie potrzebuje sequela, ale czytelnicy będą zachwyceni, jeśli będzie miała ciąg dalszy".
Booklist

"Pearson stworzyła pierwszy tom rewelacyjnej serii, która z pewnością znajdzie uznanie u fanów Igrzysk śmierci Suzanne Collins i Zwiadowców Johna Flanagana. Romans, przygoda, mistycyzm – wszystko w jednej powieści".
School Library Journal

"Świetny początek fantastycznej serii Pearson. Świat pełen pokus i romans, który z pewnością spodoba się fanom Kristin Cashore i Megan Whalen Turner. A w centrum wydarzeń wspaniała, rewelacyjnie stworzona bohaterka".
Publisher's Weekly


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Fałszywy pocałunek . Kroniki Ocalałych. Tom 1
Seria: Kroniki Ocalałych
Autor: Pearson Mary E.
Tłumaczenie: Skowrońska Emilia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Initium
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 432
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-08-03
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 199 x 136 x 43
Indeks: 22216670
 
średnia 4,3
5
46
4
30
3
7
2
1
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
68 recenzji
4/5
03-08-2017 o godz 16:15 przez: wasilkab
Królewskie rody, wrogie królestwa w świecie fantasy, szczypta magii, niebezpieczni barbarzyńcy, odważne patrole na granicach, w tym wszystkim zaś piękna, ale krnąbrna księżniczka obdarzona niezwykłym darem i zakochani w niej mężczyźni. Brzmi znajomo? Ależ tak. Ci, którzy czytają powieści z gatunku fantasy z pewnością znają i lubią wszystkie wymienione wyżej elementy. Nieważne, że czasem jest schematycznie, że bohaterowie podobni, krajobrazy łudząco przypominają te, które widzieliśmy już nie raz i nie dwa. Cóż z tego, skoro jest nam dane przeżyć ciekawą historię i zaprzyjaźnić z nowymi bohaterami. Tak jest w przypadku najnowszej serii fantasy Kroniki Ocalałych autorstwa Mary E. Pearson, która dzisiaj ma swą polską premierę. Na naszym rynku ukazała się pierwsza część serii, czyli powieść, pt. "Fałszywy pocałunek". Główną bohaterką powieści Mary E. Pearson jest Lia - nastoletnia księżniczka, pierwsza córka domu Morrighanów, w królestwie słynącym z przywiązania do tradycji i przedkładającym poczucie obowiązku nad osobiste pragnienia. Gdy rodzice Lii aranżują małżeństwo córki, aby umocnić polityczny, międzypaństwowy sojusz, dziewczyna sprzeciwia się ich woli i potajemnie ucieka, niemal sprzed ołtarza. Zdając sobie sprawę, że naraziła apodyktycznego ojca na śmieszność, a królestwo na niebezpieczeństwo, znajduje sobie nowe miejsce do życia. W dalekiej wsi, Lia i jej najbliższa przyjaciółka, towarzyszka doli i niedoli, postanawiają osiedlić się i zmienić dotychczasowy tryb życia. Zmiany dotyczą przede wszystkim wizerunku i sposobu bycia. Księżniczka pozbywa się dawnych przyzwyczajeń. Poznaje smak ciężkiej pracy, ale także uroki prostego życia wśród przyjaznych ludzi. Niestety, w ślad za arystokratycznym zbiegiem wysłano łowców, którzy kierują się różnymi pobudkami. Wśród nich znajduje się dwóch nieznajomych mężczyzn. Ich pojawienie się w wiosce wzbudza w sercu Lii nadzieję na znalezienie prawdziwej i szczerej miłości. Niestety, dziewczyna nie wie, że jednym z nowych przybyszów jest odtrącony przez nią książę, a także specjalnie wyszkolony zabójca. Obaj mają swoje powody, żeby odnaleźć zbiegłą księżniczkę, choć nie wszystko wydaje się być jasne dla czytelnika, co jest w tym wypadku zaletą. Przez długi czas autorce udaje się ukryć tożsamość bohaterów, dzięki temu zabiegowi odkrywanie wszystkich tajemnic okazuje się czystą przyjemnością. Miłosny trójkąt, w który zaangażowali się bohaterowie powieści "Fałszywy pocałunek" nie jest czymś wyjątkowym, ale dzięki niemu czytelnicy, a zwłaszcza czytelniczki, mają wiele okazji, żeby porównać wady i zalety Kadena i Rafe'a. Teoretycznie Lia wybiera jednego z nich, według mnie nie jest to jednak tak oczywiste. Warstwa romantyczna powieści na pewno znajdzie swoich zwolenników, chociaż z uwagi na nieco wyeksploatowany wątek trójkąta miłosnego, może być to również krytykowane. Mnie on nie przeszkadzał, mimo że działanie strzał Kupidyna jest tu wyjątkowo szybkie. Bohaterowie zakochują się w Lii od pierwszego wejrzenia. Dlaczego? Co ma w sobie dziewczyna z Morrighan? To już musicie sprawdzić samodzielnie, jeśli macie ochotę na przygodę w świecie stworzonym przez Mary E. Pearson. Pomijając zewnętrzne atrybuty głównej bohaterki warto wspomnieć o jej przemianie wewnętrznej. Powoli, na naszych oczach, Lia przechodzi metamorfozę. W efekcie pod koniec powieści wydaje się być odważną i silną kobietą, która potrafi przedłożyć potrzeby innych nad swoje pragnienia. W jednym, przejmującym momencie zrozumiała, co jest jej przeznaczeniem. Warstwa fabularna powieści została ciekawie skonstruowana. Wydarzenia zostały przedstawione z perspektywy kilku bohaterów, co jest atutem i pozwala spojrzeć na motywy, którymi kierują się postaci podejmując różne decyzje. Oczywiście, ich poczynania nie są zbyt skomplikowane, ale wzbudzają emocje i pozwalają sądzić, że w kolejnych częściach serii Kroniki Ocalałych zaskoczą nas jeszcze swoimi pomysłami. Zakończenie powieści zamyka przygody bohaterów w najbardziej intrygującym momencie. W zawieszeniu akcji przyjdzie nam czekać do wydania następnego tomu przygód w świecie zwalczających się królestw, pradawnych wierzeń i tradycji przekazywanych przez stare księgi. Co podobało mi się najbardziej w powieści "Fałszywy pocałunek"? Przede wszystkim folklor i mitologia świata przedstawionego przez Mary E. Pearson. Niektóre rozdziały przeplatane są fragmentami pieśni starożytnego świata Vendy. Mam nadzieję, że z czasem zostanie wyjaśniony wpływ tego dziedzictwa na sprawy królestwa Morrighan. Polubiłam główną bohaterkę, jej przyjaciółkę i...Kadena, który przy bliższym poznaniu zyskuje bardzo wiele. Pewien fragment powieści był poruszający. Sprawił, że nabrałam przekonania do motywów postępowania księżniczki, która wówczas wydoroślała i zrozumiała, że nie zawsze można żyć zgodnie ze swoimi pragnieniami. "Fałszywy pocałunek" to ciekawa pozycja wśród powieści z gatunku fantasy. Przeznaczona dla młodzieży i młodych dorosłych, ale starsi czytelnicy także znajdą tu coś dla siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-09-2017 o godz 18:02 przez: KobieceRecenzje365
Kiedy byłam małą dziewczynką uwielbiałam, czytać bajki i baśnie. Dzięki nim poznałam cudowne królestwa, piękne księżniczki i królewiczów na białych koniach. To małe dziecko pozostało we mnie cały czas i do tej pory lubię czytać książki, w których pojawia się magia, zbuntowane księżniczki, potwory i tym podobne rzeczy. Takich powieści na rynku wydawniczym jest wiele, a autorzy prześcigają się w wymyślaniu fabuł, które zaciekawią czytelnika. Ostatnio miałam okazję przeczytać „Fałszywy pocałunek” Mary E. Pearson, książkę, której opis niesamowicie mnie zaintrygował. Czy wnętrze dorównało opisowi? Czy zostałam wciągnięta do świata królestwa z tradycjami? Zapraszam na recenzję. Księżniczka Lia jest pierwszą córką w królestwie Morrighanów, które przesiąknięte jest tradycją i poczuciem obowiązku. W związku z tym dziewczyna musi wyjść za mąż za księcia, którego wybrał dla niej ojciec i doprowadzić do sojuszu między dwoma królestwami. Jednak młoda księżniczka nie zamierza wychodzić za mąż z poczucia obowiązku, marzy jej prawdziwa miłość, chce kochać i być kochana. W dniu ślubu wraz ze swoją przyjaciółką ucieka, narażając się na gniew ojca i ogromne niebezpieczeństwo. Po kilku dniach ucieczki, dziewczyny zatrzymują się w odległym mieście, gdzie rozpoczynają nowe życie. Po pewnym czasie do miasteczka docierają także dwaj młodzi i przystojni mężczyźni, z którymi Lia się zaprzyjaźnia, a jednego z nich obdarza głębszym uczuciem. Niestety nastoletnia księżniczka nie zdaje sobie sprawy, że jeden z nich to odrzucony przez nią książę, a drugi to morderca, który ma ją zabić. Niebezpieczeństwo będzie czaiło się z każdej strony, a Lia nie raz będzie musiała podjąć decyzje, od której będzie zależał los bliskich jej osób. Co z tego wszystkiego wyniknie? Tego już musicie dowiedzieć się sami. „Jeśli komuś nie można ufać w miłości, to nie można mu ufać w niczym. Niektórych rzeczy nie można wybaczyć.” Gdy zaczęłam czytać tę powieść, moje wewnętrzne dziecko cieszyło się jak oszalałe, bo dostałam w niej wszystko to, czego oczekiwałam. Książka okazała się niesamowicie klimatyczna i momentalnie zostałam wciągnięta w wir wydarzeń. Z zapartym tchem śledziłam losy Lii, która ze wszystkich sił próbowała zacząć nowe życie, chciała odciąć się od monarchii i pokochać całym sercem mężczyznę, którego wybierze sobie sama. Autorka bardzo dokładnie przedstawiła nam królestwo, w którym urodziła się i dorastała Lia, to samo tyczy się jej dalszego życia poza murami zamku. Książka obfituje w wiele opisów, które są bardzo pomocne naszej wyobraźni i bardzo łatwo możemy sobie wszystko zwizualizować. Całość napisana jest w baśniowym i magicznym klimacie, co niesamowicie przypadło mi do gustu i mimo tego, że autorka posłużyła się utartymi schematami, to nie raz potrafiła mnie zaskoczyć. Akcja książki toczyła się nieśpiesznie, nic nie pędziło na łeb na szyję, ale nie jest to żadnym minusem, gdyż wszystko opisane zostało niezwykle ciekawie i no cóż... ja po prostu przepadłam. W książce pojawił się typowy trójkąt miłosny, czyli piękna dziewczyna i dwóch niesamowicie przystojnych mężczyzn. Jeden z nich to morderca, którego zadaniem było zgładzenie dziewczyny, a drugi to książę, którego Lia odrzuciła i który na samym początku nienawidził dziewczyny. Jednak z biegiem wydarzeń każdy z nich zmienił o niej zdanie i coraz bardziej zaczął się nią interesować, gdyż Lia okazała się zupełnym przeciwieństwem typowej księżniczki z muchami w nosie. To dziewczyna twardo stąpająca po ziemi, sprytna, zdeterminowana i przede wszystkim bardzo pracowita. Męscy bohaterowie także zasługują na uwagę, bo autorka przedstawiła ich tak, że intrygują czytelnika już od samego początku. Narracja poprowadzona została z perspektywy kilku bohaterów, Lii, księcia oraz zabójcy i może nie byłoby w tym nic dziwnego, ale autorka tak sobie to wymyśliła, że przez długi czas nie miałam pojęcia, kto jest mordercą, a kto księciem. To taka gra, w której sidła od razu dałam się złapać i cały czas próbowałam odgadnąć, kto jest kim. Nie było to łatwe, bo autorka tak poprowadziła rozdziały obu panów, że nic nie było jasne i ciężko było wpaść na odpowiedni trop. Sama momentami miałam wrażenie, że czegoś nie rozumiem, wracałam to wcześniejszych rozdziałów z nadzieją, że rozjaśni mi to trochę sytuację, ale nic z tego, musiałam dalej snuć domysły. Ta zabawa niesamowicie mnie wciągnęła i intrygowała, bo jak najszybciej chciałam odkryć prawdę i rozszyfrować mężczyzn. Na całe szczęście później wszystko stało się jasne, ale i tak ciężko było mi w to wszystko uwierzyć. Uważam, że to chyba najmocniejszy atut tej książki i świetnie się przy tych rozdziałach bawiłam, choć nie ukrywam, że miałam także w stosunku do autorki mordercze zamiary, za to wodzenie za nos i ciągłe uczucie niepewności. „Fałszywy pocałunek” to powieść o pierwszym prawdziwym uczuciu, o przyjaźni, o trudnych wyborach, o więzach rodzinnych oraz o tradycjach, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie. To naprawdę świetna książka fantasty, z k
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-04-2018 o godz 23:02 przez: Anna Rydzewska
Są takie książki, w których zakochuję się już od pierwszych stron. Dokładnie tak było w przypadku "Fałszywego pocałunku". Od jakiegoś czasu czytałam same pozytywne recenzje tej powieści i wiedziałam, że spodoba mi się owa lektura o księżniczce, szukającej prawdziwej miłości, nie sadziłam jednak, że aż tak mnie oczaruje. Pozycja jest dość obszerna, ale moim zdaniem mogłaby być o połowę dłuższa, bym mogła nasycić się nią w pełni. Niech was nie zmyli początkowy opis, nie jest to bowiem tandetna, romantyczna historyjka. Wątek miłosny nie został ukazany standardowo, każdy z bohaterów skrywa, kim naprawdę jest, ma swój cel do wykonania, doprawdy walczy ze stopniowo rozwijającym się uczuciem. Co ciekawsze, całość poznajemy z różnych perspektyw, śledzimy myśli Arabelli, ale także księcia, zabójcy, Kadena oraz Rafe'a. Nie mamy jednak pojęcia kto jest kim. Autorka perfekcyjnie myli czytelnika, miesza mu w głowie. Osobiście, nie odgadłam, kto jest zabójcą, moje podejrzenia padły na niewłaściwą osobę. "Zmrużył oczy, jakby zastanawiał się nad ciężarem tego, co niewybaczalne. To właśnie w nim kochałam i jednocześnie nienawidziłam. Stanowił dla mnie nieustanne wyzwanie, ale też uważnie mnie słuchał. Tak jakby każde wypowiedziane przeze mnie słowo miało znaczenie." Na uwagę zasługuje przede wszystkim tło tej wspanialej historii. Klimat jest baśniowy, po prostu magiczny, wiąże się to nie tylko z próbą odkrycia daru przez bohaterkę, czy jej niezwykłym tatuażem, ale również z fragmentami ksiąg, które rozbudzają wyobraźnię do granic i każą szukać w całej sytuacji głębszego, symbolicznego znaczenia. Postacie nakreślone przez autorkę są wyraziste, intrygujące, autentyczne. Księżniczka od pierwszych stron zyskała moją sympatię, nie była rozpieszczoną, egoistyczną i wyniosłą damą. To dziewczyna, która ma marzenia, potrafi pracować, traktuje wszystkich na równi, ale także nie pozwoli sobie wejść na głowę. Bez problemu radziła sobie w gospodzie, skutecznie gasiła zaczepki niegrzecznych klientów. Była także oddaną przyjaciółką, troszczyła się o najbliższych, potrafiła dla nich się poświęcić. Postacie męskie natomiast wzbudzały skrajne uczucia. To zdecydowanie intrygujący mężczyźni, których zarazem się kocha, jak i nienawidzi. Bycie świadkiem, jak brną dalej w swoje skazane na porażkę kłamstwa, wzbudziło wiele intensywnych emocji. "Sytuacja już i tak wyglądała bardzo kiepsko. Gdybym tylko miał w sobie tyle odwagi, by nie zgodzić się na małżeństwo, nigdy nie musiałaby ode mnie uciekać, nigdy nikt nie trzymałby noża przy jej gardle, nigdy nie musiałaby pracować w gospodzie z takim obleśnym typem jak Enzo. Gdybym zaczął działać - tak, by ona nie musiała tego robić, wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej." Powieść napisana jest językiem lekkim, przyjemnym i niezwykle sugestywnym. Możemy dzięki temu przeżywać przygodę Arabelli jak własną, to niesamowita, porywająca podróż do magicznego, fascynującego świata, która pozostawi po sobie ślad w sercu już na zawsze. Przepadłam w tej angażującej historii bez pamięci i do dziś nie potrafię otrząsnąć się z uczuć, jakie we mnie wywołała. "Czy on w ogóle wie, co to jest miłość? A czy ja wiem? Chyba nawet moi rodzice tego nie wiedzą. Podłożyłam ręce pod głowę. Może nie było sposobu, żeby to zdefiniować. Może istniało tyle odcieni miłości, ile odcieni błękitu na niebie." Akcja książki jest niesłychanie wartka, pełna zwrotów akcji, co rusz pojawiają się nowe postacie, które wprowadzają ważne, intrygujące zmiany. W momencie, gdy czytelnik spodziewa się szczęśliwego finału, sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Wydarzenia nie tylko zaskakują, ale z każdą stroną stają się coraz bardziej niebezpieczne, przyprawiają czytającego o zawrót głowy. To sprawia, że w napięciu, z wypiekami na twarzy, pożeramy kolejne strony i nie możemy się oderwać, nim nie dotrzemy do końca. Finał zaś pozostawia w zaciekawieniu i niedosycie. "Jeśli komuś nie można ufać w miłości, to nie można mu ufać w niczym. Niektórych rzeczy nie można wybaczyć." "Fałszywy pocałunek" to wyjątkowa, zniewalająca i fascynująca historia, która zabierze was w magiczne czasy, gdzie żyją królewny i rycerze na białych koniach, dylematy między marzeniami a powinnością, wynikającą z pochodzenia, są na porządku dziennym, a w tle stale toczy się okrutna walka dobra ze złem. Intrygujący, frapujący trójkąt miłosny, genialna intryga, mroczne sekrety, niebezpieczeństwo, powodujące skoki adrenaliny i baśniowy klimat formują razem hipnotyzującą opowieść, w której przepadniecie bez pamięci. Bohaterowie skradną wasze serca, dlatego nie będziecie chcieli się z nimi rozstawać. Nie łudźcie się jednak, iż jest to lektura, którą da się dawkować, pochłonie was bez reszty! Niezwykle przyjemna i angażująca pozycja, która przeniesie Was do fantastycznej rzeczywistości, by zafundować długie chwile zapomnienia i niesłychanego relaksu! Polecam gorąco wszystkim, nie tylko kobietom, które w dzieciństwie marzyły, by zostać księżniczką!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-09-2017 o godz 22:30 przez: Kosz z Książkami
Księżniczka uciekająca prze aranżowanym małżeństwem z nieznanym mężczyzną? Było. Cny rycerz wyruszający na jej poszukiwanie? Było. Trójkąt miłosny wymuszający wybór pomiędzy księciem a niebezpiecznym acz pociągającym mężczyzną? Było. Czy można więc stworzyć z tych elementów ciekawą, wciągającą historię? Można! A przynajmniej potrafi to Mary E. Pearson autorka książki Fałszywy pocałunek – pierwszego tomu trylogii Kroniki Ocalałych. Księżniczka Arabella (dla przyjaciół Lia) pierwsza córka domu Morrighan ma za pomocą małżeństwa zawrzeć sojusz pomiędzy dwoma zwaśnionymi krajami. Jak to bywa w przypadku aranżowanych małżeństw swojego przyszłego męża nigdy nawet na oczy nie widziała. Decyduje się więc wziąć sprawy w swoje ręce i wraz ze służącą Pauline, która jest także jej przyjaciółką, ucieka i ukrywa się w małej wiosce. Porzucony książę zaintrygowany tym jaka to osóbka zdecydowała się uciec sprzed ołtarza wyrusza na jej poszukiwanie. Pojawia się także zabójca, który ma za zadanie zabić Lię, aby ostatecznie nie dopuścić do sojuszu pomiędzy krajami. Mając tak przedstawiony obraz sytuacji można spodziewać się, że będzie to typowy romans z rozpieszczoną księżniczką w centrum, która nie zna prawdziwego życia. Nic bardziej mylnego. Lia owszem przyzwyczajona jest do luksusów, ale zdaje sobie dobrze sprawę, że nie może ich oczekiwać po ucieczce do małej wioski. Aby zapracować na swoje utrzymanie bierze się do pracy i pomaga w zajeździe, w którym razem z Pauline mieszkają. Na to jaką jest osobą wskazuje także to jak traktuje przyjaciółkę. Nie jest ona już dla niej służącą, jest jej bardzo wdzięczna za to, że pomogła jej uciec. Ponadto jej dobro i jej uczucia nie raz stawia ponad własnymi. Co bardzo mnie ujęło nie jest też do końca tak, że księżniczce wszystko przychodzi łatwo, ze wszystkim sobie radzi. Początkowo nie potrafi gotować, inne obowiązki również nie są łatwe, ale trzeba jej przyznać, że nie boi się ciężkiej pracy. Tym właśnie od tej pory chce być – zwykłą dziewczyną. Nie przewiduje jednak, że ukradziona pod wpływem złości podwładnym ojca szkatuła z pewnymi tekstami w dziwnym języku może te marzenia zniszczyć. Elementem, który właściwie nie pasował do całości było niemal natychmiastowe zauroczenie Lią zarówno księcia jak i zabójcy. Widać było, że od początku przyciąga ich jak magnes. Podczas gdy sama Lia jest oczywiście pod ich wielkim wrażeniem i obaj ją intrygują jednak ewidentnie przez dłuższy czas zachowuje dystans i rozsądek. Pamięta w jakiej sytuacji się znajduje i nie ufa tak łatwo obcym. Jednak, co chwali się autorce, dziewczyna dość szybko wybiera oszczędzając czytelnikom jej wewnętrznych rozterek, którego należy wybrać, jak to się często zdarza w innych powieściach z gatunku young adult. Ciekawym zabiegiem było podzielenie narracji na trzy osoby – księżniczkę, zabójcę oraz księcia. W przypadku Lii oczywistym było, które rozdziały napisane są z jej perspektywy. Natomiast te dotyczące mężczyzn – już nie. Podpisane były jedynie jako książę, zabójca bądź używano ich imion. Dlatego aż do samego końca nie było wiadomo, który z nich jest który. Przyznam, że początkowo bardzo mnie to irytowało, nie tyle dlatego, że nie wiedziałam który jaką postacią jest, ale także który w danym momencie się wypowiada – Kaden czy Rafe? Jednak w momencie kiedy okazało się ostatecznie który jest który… doceniłam. Naprawdę doceniłam ten zabieg, byłam pod takim wrażeniem, że miałam ochotę odłożyć książkę i zaklaskać z podziwu, ponieważ takiego obrotu spraw zupełnie się nie spodziewałam. Mimo, że wątek miłosny jest główną osią fabularną przez większość tomu to pod koniec okazuje się, że jest to dopiero wstęp do właściwej historii. Kobiety z Morrigan posiadają bowiem pewne tajemnicze dary. Czym są, skąd pochodzą nie jest do końca wyjaśnione. Również Lia w pewnym momencie orientuje się, że całe życie ukrywano przed nią prawdę. Dlatego nie mogę doczekać się kolejnego tomu, kiedy to wątek magii się rozwinie i księżniczka dowie się prawdy o swoim dziedzictwie i prawdziwych stosunkach między krajami i zbójcami. Wydania Fałszywego pocałunku na polskim rynku podjęło się wydawnictwo Initium, a tłumaczeniem zajęła się Emilia Skowrońska. Język jest lekki, sprawia, że całość czyta się bardzo szybko, natomiast pieśni i legendy są bardzo poetyckie. Pewne zastrzeżenie mam jednak do okładki. Z jednej strony jest naprawdę bardzo ładna, z drugiej jednak moim zdaniem nie oddaje treści ani nastroju w jakim książka jest utrzymana. Powieść zdecydowanie polecam i czekam niecierpliwie na kolejny tom, gdyż mam przeczucie, że najlepsze w tej historii dopiero nadejdzie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-08-2017 o godz 17:37 przez: Bookish Madeleine
Na pierwszy rzut oka polskie wydanie nie zapowiadało tak dobrej powieści. Okładka jest niestety brzydka i szkoda, że wydawnictwo nie zdecydowało się zostawić tej oryginalnej – na pewno robiłaby lepsze wrażenie. Wiadomo, że nie oceniania się książki po wyglądzie i w przypadku „Fałszywego pocałunku” ta zasada bezwarunkowo znajduje zastosowanie. Powieść Mary E. Pearson jest po prostu znakomita! Do jej największych zalet z pewnością należy fabuła, która została bardzo dobrze zbudowana. Losy Lii wciągają już od pierwszych stron i trzymają w napięciu do samego końca. O dziwo, nie z powodu ogromnej ilości akcji, bo typowych bijatyk i walk nie jest tu zbyt dużo. Wszystko toczy się spokojnym rytmem, a jednak mimo to nie zdarzyło mi się czuć znużenia ani razu w trakcie czytania. W „Fałszywym pocałunku” autorka postawiła na inne sposoby utrzymania czytelnika przy swojej powieści. Mamy tu wszelkiego rodzaju dworskie intrygi, spiski i dużo tajemnic związanych z czołowymi bohaterami. Rozwiązania niektórych zagadek były naprawdę zaskakujące! Po przeczytaniu rozdziału z nagłym (chyba największym w tej powieści) zwrotem akcji moją reakcją była nietypowa przy takich książka chwila konsternacji, ponieważ nie byłam pewna, czy dobrze zrozumiałam, o co chodziło autorce. Później przekartkowałam parę rozdziałów wstecz, zwracając uwagę na wszystkie szczegóły i doszłam do wniosku, że nic nie przegapiłam. Pearson stworzyła ten twist fabularny całkowicie po mistrzowsku! Jestem pod wrażeniem tego, jak udało jej się mnie zwodzić, a później nagle wszystkie moje przewidywania roznieść w pył… Lia – księżniczka Arabella Celestina Idris Jezelia, Pierwsza Córka Domu Morrighan – dość szybko zyskała sobie moją sympatię, chociaż muszę przyznać, że na początku nie byłam pewna, co o niej sądzić. W kilku pierwszych rozdziałach coś mnie powstrzymywało przed polubieniem jej, jednak później bardzo przyjemnie mi się o niej czytało. To dobrze wykreowana bohaterka, która nie zachowuje się jak typowa nadęta księżniczka. Była w stanie dojrzeć o wiele więcej, niż własny czubek nosa, co złamało całkowicie moje wszystkie opory w stosunku do Lii. Dobrze wykreowani zostali również bohaterowie drugoplanowi – książę i zabójca. Wraz z księżniczką naprzemiennie prowadzą narracje, więc miałam możliwość poznać również ich uczucia i przemyślenia. Byli oni bardzo konsekwentni w swoich czynach i o obojgu miło się czytało. Nie należą może oni do grona najlepszych postaci męskich, jakie znam, ale mimo to zarówno jeden, jak i drugi mogą łatwo przypaść czytelnikowi do gustu. Jednym z najważniejszych elementów „Fałszywego pocałunku” jest wątek miłosny, grający bardzo dużą rolę w całej powieści. Mamy tu do czynienia też z trójkątem miłosnym, czyli tworem przeze mnie znienawidzonym. Na szczęście, Pearson wie, jak dobrze pisać o miłości bohaterów i w trakcie czytania ten schematyczny element zupełnie mi nie przeszkadzał! Pierwszy raz losy postaci wsadzonych w trójkąt czytałam nie z przewróconymi oczami, ale z zaciekawieniem. Dodatkowo przypadł mi do gustu fakt, że Lia – zamiast wahać się między jednym, a drugim chłopakiem – dość szybko i względnie jasno określiła swoje uczucia. Od autorki „Fałszywy pocałunek” prowadzenia wątku miłosnego mogłoby uczyć się wiele pisarek specjalizujących się w literaturze młodzieżowej. Przy omawianiu tej książki trzeba też wspomnieć o świecie wykreowanym. Mamy tutaj kilka rozmaitych królestw, różniących się między sobą wieloma elementami zarówno historycznymi, jak i religijnymi oraz mnóstwo ludów je zamieszkujących. W trakcie czytania nasuwały mi się się powiązania ze „Zwiadowcami” Johna Flanagana i moim zdaniem pod względem klimatu te powieści łączy parę cech wspólnych. Może też dlatego tak dobrze mi się czytało „Fałszywy pocałunek”? Z powodu nastroju, który przypomniał mi ulubioną serię dzieciństwa? W książce Pearson mamy również do czynienia z elementami magicznymi, które na razie zostały dość łagodnie przedstawione. Wszystko wskazuje na to, że to było tylko wprowadzenie do tego wątku, więc mam nadzieję, że w kolejnych tomach zostanie on w intrygujący sposób rozwinięty. Interesujące podstawy ma już teraz, liczę na dalszy ciąg. „Fałszywy pocałunek” okazał się być naprawdę dobrze napisaną powieścią, która przysporzyła mi wiele zaskoczeń. Jeśli lubicie książki z książętami i księżniczkami, spiskami, intrygami i liczycie na wciągającą fabułę i/lub zajmujący wątek miłosny, to szczerze polecam Wam tę książkę. Wydaje mi się, że wszystkie fanki lekkiego fantasy powinny być w pełni zadowolone z lektury 🙂 readwithpassion.it27.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-03-2018 o godz 15:42 przez: Sweetbloody
Tą książkę mogę podsumować tylko jednym wielkim WOW. Co to było? Spodziewałam się, że książka będzie naprawdę dobra, ale nie, żeby aż tak. Ostatnio moją bibliotekę zdominowały romanse i myślałam, że "Fałszywy pocałunek" będzie po prostu przyjemnym powrotem do świata fantastyki. Ale tego, że całkowicie zawładnie moim sercem i w sobie rozkocha to nie przypuszczałam nigdy. Książka interesowała mnie od samego początku, od jej premiery swoim opisem i okładką. Wiem, że była na nią dość duża "fala" wśród blogerów, ale nawet nie czytałam wtedy za bardzo recenzji innych. W sumie to dobrze, bo nie nastawiałam się na nic szczególnego i nie kierowałam cudzymi opiniami. Przygodę z nią rozpoczęłam niczym z czystą białą kartką i... bardzo się zaskoczyłam. Autorka ma wspaniały styl pisania. Jest on lekki, ale jednocześnie owiany nutką baśniowości i tajemniczości. Doskonale wprowadza nas w klimat powieści. Bohaterowie w swoich rozmowach posługują się eleganckim i dość wyszukanym słownictwem. Czytając miałam wrażenie jakbym uczestniczyła w tych wydarzeniach, albo oglądała naprawdę dobrze wykonany film. Całość jest napisana tak niesamowicie, że ja jako czytelnik totalnie wsiąknęłam w wykreowany świat i nie mogłam oderwać się od lektury. Jedyne, czego tak naprawdę mi brakowało to mapki. Pojawia się tutaj wiele miast, krain, bohaterowie podróżują, a w tle rodzi się wojna. Fajnie byłoby móc śledzić losy postaci i lepiej wizualizować sobie ich przygody. Księżniczka Lia to postać, która bardzo ewoluuje i dorasta wraz z upływem kolejnych kartek. Początkowo to nastolatka, która ceni sobie wolność i ucieka przed zaaranżowanym małżeństwem. W nowym miejscu podejmuje się fizycznej pracy i nie zachowuje się jak rozwydrzona dama. Z czasem wydarzenia stają się dla niej niekorzystne i dziewczyna pokazuje swój silny charakter. Jest zdeterminowana, odważna, silna, wytrwała. Przeżywa swoje pierwsze zauroczenie, miłość, ale nie jest przy tym typową nastolatką, która myśli tylko o przyjemnościach. Narracja odbywa się również z perspektywy odtrąconego księcia oraz zabójcy, który ma zabić księżniczkę. Każdy z nich wyrusza na poszukiwanie księżniczki z poukładanym planem działania oraz celem. Na miejscu wszystko zmienia perspektywę i mężczyźni muszą zmierzyć się z pewnymi barierami. Czy uczucia są w stanie przeszkodzić w wykonaniu zadania? Nie znalazłam żadnego minusu w tej książce. I nie posądzajcie mnie proszę o zbyt cukierkową recenzję. Po prostu tak bardzo spodobała mi się ta historia, że przeżywałam ją całą sobą, a nie analizowałam pod względem ewentualnych błędów i niedociągnięć. Książka zdecydowanie dała mi wiele emocji, które odczuwałam razem z bohaterami w zależności od sytuacji, w której się znajdowali. Cały czas akcja trzyma w napięciu i pojawiają się wątki, które sprawiają, że chce się czytać dalej i poznawać wszystkie ukryte w niej zagadki. Takie emocje towarzyszą mi zwykle przy moich ulubionych książkach i teraz wiem, że ta właśnie do takiej listy teraz dołączy. Zakończenie zostawiło mnie z dziurą w sercu i wielkim żalem, że "chcę więcej tu i teraz!". Mam nadzieję, że drugi tom, który w wersji anglojęzycznej ma tytuł "The Heart of Betrayal" pojawi się w Polsce jak najszybciej. Moją niecierpliwość podsyca jeszcze fakt, że pierwszy tom na Goodreads ma ocenę 4.05, a drugi ma aż 4.31! Czyżby kontynuacja mogła być jeszcze wspanialsza? Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy czytać tą książkę to dla zobrazowania powiem Wam, co jeszcze podobało mi się w niej i do czego mogłabym to przyrównać. Wątek władzy, spisku, buntowników, walki: zapowiada się równie dobrze, co historia "Czerwonej królowej". Język baśniowy, który mnie w sobie rozkochał przypominał mi książki ukochanej autorki Sary J. Maas. Natomiast silny charakter głównej bohaterki, to jak rodzina kieruje jej życiem, jak pragnie być wolna, ale jednocześnie stawia czoło obowiązkom: cudowne książki z cyklu "Krucze Pierścienie". A na koniec totalny plus za podróże bohaterów, cięty język głównej bohaterki i wspaniałych mężczyzn, którzy są przystojni, ale główna bohaterka nie mówi o tym w co 3 zdaniu: tak samo świetny klimat jak "Buntowniczka z pustyni". Waleczny wojownik podążający za damą, oraz porywacze to coś w stylu "Narzeczonej księcia", która również bardzo mi się podobała. Wszystkie wyżej wspomniane książki zajmują bardzo ważne miejsce w mojej fantastycznej biblioteczce. Po przeczytaniu "Fałszywego pocałunku" zdecydowanie dopadnie mnie kac książkowy. Zdecydowanie polecam Wam ten tytuł, ale ostrzegam! Może się Wam bardzo spodobać :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
31-07-2017 o godz 14:29 przez: Anonim
A Kiss of Deception, bo tak brzmi oryginalny tytuł powieści Mary E. Pearson jest książką bardzo oczekiwaną w naszym kraju. Do tej pory zbiera ona naprawdę dobre oceny za granicą i wieść o nadchodzącej już 3 sierpnia premierze spotkała się z naprawdę dużym entuzjazmem ze strony zapalonych czytelników. Nie ma też czemu się dziwić, w końcu kto nie lubi lekkich książek fantasy? Nie dajcie się jednak zwieść, ponieważ pozycja ta ma zdecydowanie więcej do zaoferowania, niż można podejrzewać. Księżniczka Lia nie może znieść myśli, że zostanie żoną osoby, której nie widziała nigdy na oczy. Nie interesują ją pertraktacje ojca z innym królestwem, gdyż nie ma zamiaru brać udziału w tej grze i dać się sprzedać niczym klacz. Wraz ze swoją przyjaciółką ucieka z zamku w dzień ceremonii zaślubin i zaszywa się w małym miasteczku, gdzie marzy by osiąść na stałe i wieść życie osoby wolnej od ograniczeń i ciągłych nakazów. Oczywiście zniknięcie młodej kobiety nie przechodzi bez echa, w końcu to od tego małżeństwa zależy pokój w królestwie. Są jednak osoby, którym nie tylko zależy na tym, by znaleźć dziewczynę, ale i ją zabić. Dodatkowo w życiu Lii pojawia się nagle dwójka tajemniczych i intrygujących mężczyzn. Kogo jednak obdarzyć zaufaniem, gdy gdzieś może czaić się zabójca? Może to właśnie jeden z nich pragnie unicestwić ją pod osłoną nocy? Moja przygoda z Fałszywym pocałunkiem nie była usłana różami. Początkowo odczuwałam jedno wielkie "meh", które towarzyszyło mi przez pierwsze 300 stron. Oczywiście widziałam plusy w tej opowieści, w końcu została obdarzona naprawdę ciekawym sposobem prowadzenia narracji, gdzie mamy trzech bohaterów, a punktów widzenia jest...pięć. Ciekawi, jak tego dokonano? Prócz samej głównej bohaterki mamy też fabułę ukazaną oczami Rafa, Kadena, księcia i zabójcy. To właśnie zadaniem czytelnika jest dopasować brakujące części układanki i na własną rękę określić kto jest kim, a uwierzcie mi - nie byłam tego pewna aż do samego kulminacyjnego momentu, o którym oczywiście nie opowiem, a który właśnie dzieli książkę na etap typowego miłosnego fantasy z trójkątem w roli głównej i etap naprawdę ciekawego świata, z ogromem sekretów do odkrycia i zagadek do rozwiązania. Co do samej bohaterki, to nie jest ona zła, bo nie mamy na szczęście do czynienia z typową ciepłą kluchą. Mamy styczność z osobą celowo osłabianą przez rodzinę, która za wszelką cenę chce wyrwać się z tego układu i pokazać innym swoją wartość. Mimo wszystko zdecydowanie bardziej spodobali mi się panowie i mam nadzieję, że w kolejnych odsłonach serii nie przyjdzie nam przeżyć rozstania z żadnym z nich. Są oni bowiem niezwykle racjonalni i nie wyłamują się z ram, określających ich jestestwo. Autorka nie zmienia tych mężczyzn w bezsensownie zakochanych głupków, którzy rzucają całą swoją przeszłość oraz powinności dla kobiety i to się oczywiście chwali, bo dość już powstało książek z cukierkową miłością na pierwszym planie. Wszystko ma tutaj swój czas, przyczynę oraz konsekwencje, dzięki czemu tytuł ten wyróżnia się spośród innych mu podobnych. Ogromną szkodą jest fakt, że wydawnictwo nie pokusiło się wydać wszystkich książek za jednym zamachem. Pierwsza część rozbudza ciekawość i niestety, jest wstępem do historii, która będzie się rozgrywać w kolejnych odsłonach i jest to bardzo odczuwalne. Czuję teraz ogromny niedosyt i zastanawiam się nad zakupieniem pozostałych książek w oryginałach, bo obawiam się że nie tak szybko przywitamy kolejną część (choć trzymam mocno za to kciuki!). Drugą sprawą, która mi się nie podoba jest okładka. W oryginale mieliśmy do czynienia ze scenerią z książki, a w przypadku naszej rodzimej okładki, cóż...spotykamy się z interpretacją w wykonaniu osoby, która ewidentnie nie przeczytała nawet jednego opisu wyglądu postaci. Książkę ogromnie polecam. Myślę, że warto po nią sięgnąć nawet dla samej końcówki, która zapowiada naprawdę genialne przygody w przyszłości. Koncepcja antycznego świata po przejściach i rozłamach wiary, wstawki pradawnych religijnych tekstów i niesamowite legendy, czekające tylko na konfrontację z rzeczywistością są zdecydowanie rzeczami wartymi zainteresowania. W sumie nawet na dłuższą metę można wybaczyć te uczuciowe zawirowania bohaterki, które bądź co bądź sprawiają, że wątek zakotwicza się w idealnym miejscu i o właściwym czasie. Jestem bardzo ciekawa co autorka ma nam jeszcze do pokazania i czym jeszcze zaskoczy nas niesamowity świat trzech królestw.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-11-2017 o godz 22:51 przez: Anonim
Odkąd na kanale Mai K. zobaczyłam recenzję Fałszywego pocałunku, nota bene wtedy dopiero o niej usłyszałam, zaraz zapragnęłam ją przeczytać. Po przejrzeniu jeszcze kilku recenzji doszłam do wniosku, że to jest taka książka, do której podchodzi się indywidualnie, więc trzeba się raczej samemu przekonać o jej zawartości, niż brać sobie do serca opinie innych. Na szczęście w ostatnim czasie udało mi się ją w końcu przeczytać! Jednak czy przypadła do mojego gustu? Księżniczka Lia jest pierwszą córką rodziny królewskiej rządzącą Morrighan. W imię poprawienia sytuacji pomiędzy królestwem, na którego czele stoi jej ojciec, a sąsiednim krajem, ma poślubić księcia, którego nigdy wcześniej nie widziała. Ucieka w dniu ślubu, a po długiej podróży, w której jest nieustannie narażona na złapanie przez tropicieli, znajduje schronienie w niewielkiej wsi. Zaczyna pracować jako kelnerka, a wtedy też do niewielkiej miejscowości przybywa dwóch mężczyzn, którzy oczarowują Lię. Nie wie ona jednak, że jeden z nich to książę, którego miała poślubić, a drugi to płatny zabójca, który ma za zadanie ją zabić. Już pierwsze zdanie Fałszywego pocałunku przykuło moja uwagę; sprawiło, że chwyciłam książkę i nie odłożyłam jej około do pierwszej w nocy - aż tak nie potrafiłam się oderwać od historii Lii. Jednym z ciekawszych aspektów pierwszego tom Kronik Ocalałych jest świat wykreowany przez autorkę. Sama historia odmiennych od siebie plemion, sposób oddawania czci bogom, pieśni – co jest według mnie jednym z najbardziej intrygujących elementów tego świata – głęboko zakorzeniona tradycja, czy nawet język. Jestem pod wielkim wrażeniem, chociaż mamy tutaj zastosowaną metodę podobną do tej, którą stosuje Samantha Shannon w serii „Czas żniw”. Autorka nie próbuje wyjaśniać zjawisk, nazewnictwa czy innych rzeczy. Po prostu czytelnik wchodzi w ten świat i jest mu on przedstawiany z perspektywy osób żyjących w nim na co dzień. Na początku odbiorca może być nieco przytłoczony nowymi dla niego informacjami, ale w trakcie lektury wszystko zaczyna być bardziej klarowne. Najbardziej intrygująca jest narracja. Tak w sumie to dzięki niej nie potrafiłam odłożyć książki w dowolnym momencie i nawet pomimo późnej godziny w ogóle nie odczuwałam zmęczenia. Narracja jest oczywiście pierwszoosobowa, ale mamy perspektywę łącznie sześciu bohaterów , gdzie tak naprawdę cztery z tych perspektyw należą do dwóch osób: książkę, zabójca, Kaden, Rafe. Teraz nasuwa się pytanie: Kto jest kim? To nie takie oczywiste, gdyż autorka umyślnie prowadzi narrację w ten sposób, żeby wyprowadzić czytelnika w pole, podawać jego przekonania w wątpliwość. Mary E. Pearson udało się sprowadzić mnie na manowce. Pochłonęłam tę książkę naprawdę szybko. Przyczyniła się do tego narracja, o której już wspomniałam, oraz lekkość stylu autorki. Strony same przelatywały między moimi palcami, a po czasie, który wydał mi się chwilą, okazało się, że przeczytałam kilkadziesiąt stron. Bohaterowie również stanowili pewnego rodzaju magnes, który przyciągał mnie do tej książki, że gdy tylko ją odłożyłam, to myślałam o niej niemal nieustannie. Nie mam chyba swojej ulubionej postaci, gdyż na przestrzeni całej historii każdy mi się podobał i doprowadzał do białej gorączki. Na tle innych książek tego gatunku wypadają raczej przeciętnie w pod względem przedstawienia ich od bardziej psychologicznej strony, jednak liczę na to, że w kolejnych tomach to się zmieni. Natomiast zakończenie rodzi w mojej głowie tylko jedno pytanie: Dlaczego? Pytam, dlaczego autorzy kończą książkę w połowie sceny, w połowie zdania niemalże, przez co czytelnik tupie nóżkami już o kolejny tom, który pojawi się na kilka miesięcy albo nawet rok? Ja rozumiem, rozumiem, że ma być to zachęta do sięgnięcia po kolejną część, ale czy to musi być aż tak brutalne? Skandal! Fałszywy pocałunek – pierwszy tom obiecująco zapowiadającej się serii, jeśli autorka utrzyma taki poziom w kolejnych częściach. Lekka, magnetyzująca, czasem doprowadzająca do pewnego stopnia zdenerwowania przez postępowanie niektórych bohaterów. Pomysł jest mistrzowski, widać że autorka z góry wszystko przemyślała. Nie dostrzegłam też jakichś rażących luk fabularnych. Z całego serca polecam przede wszystkim miłośnikom romansów, fantastyki i (o dziwo) kryminałów – myślę, że ta zagadka również ich zaintryguje.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-08-2017 o godz 19:07 przez: Kamila Idziaszek
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki, której okładka nie do końca przypadła mi do gustu, jednak jej opis okazał się na tyle interesujący, że zwróciłam na nią uwagę. Postanowiłam zaryzykować i sprawdzić czy Mary E. Pearson może zaoferować mi coś ciekawego. Chciałam przekonać się na własnej skórze czy nowa seria Kroniki Ocalałych jest godna polecenia. Recenzja miała ukazać się na blogu już wcześniej jednak urlop, na którym zostałam pozbawiona internetu skutecznie mi to uniemożliwił. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to opóźnienie i z chęcią przeczytacie moją opinię na temat "Fałszywego pocałunku". Powieść stworzona przez Mary E. Pearson od początku była dla mnie dużym wyzwaniem, ponieważ wiedziałam, że została ona wystylizowana na historyczną, a takie historie czyta mi się dosyć ciężko. Nie mogłam jednak pominąć takiej lektury, dlatego zgodziłam się ją zrecenzować. Czy podjęłam dobrą decyzję? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością wszystkiego się dowiecie. Księżniczka Lia nienawidzi tradycji, którą przesiąknięta jest jej rodzina. Dziewczyna ma wyjść za mąż w celu zapewnienia sojuszu politycznego, na co absolutnie nie ma ochoty. Lia pragnie wziąć ślub z miłości i związać się z kimś kto da jej radość i szczęście. Bohaterka ucieka w dniu swojego ślubu i tym samym naraża swoje życie. Istnieją bowiem ludzie, którzy są gotowi zabić za zdradę jakiej się dopuściła. Ścigana przez łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie stara się rozpocząć nowe życie. Gdy wkrótce do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, dziewczyna wie, że wybór nie będzie prosty. Lia nie podejrzewa, że jeden z nich jest jej niedoszłym mężem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Jak potoczą się losy głównej bohaterki? Czy dziewczyna odnajdzie szczęście i spokój? Czy uniknie niebezpieczeństwa? Fabuła książki jest ciekawa, jednak trzeba przyznać, że brakuje jej nieco oryginalności. Mamy tutaj typowy i doskonale wszystkim znany przykład miłosnego trójkąta. Całe szczęście autorka stworzyła barwne postacie, które znacząco urozmaicają historię. Muszę przyznać, że pierwsze kilkadziesiąt stron sprawiło mi trochę trudności. Nie potrafiłam wystarczająco mocno wciągnąć się w lekturę, aby czerpać z niej przyjemność. Obawiałam się, że do ostatnich stron "Fałszywego pocałunku" będę miała problemy z zagłębieniem się w fabułę, jednak wkrótce okazało się, że autorka dosyć mocno namieszała w życiu głównej bohaterki co sprawiło, że nie byłam w stanie oderwać się od lektury. Tak jak pisałam już wcześniej - bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani. Szczególnie podobało mi się to w jaki sposób autorka przedstawiła główną bohaterkę. Spodziewałam się, że żeńska postać będzie opisana jako nieśmiała i niewyróżniająca się dziewczyna. Nic bardziej mylnego! Lia okazała się odważną i niesamowicie charakterystyczną postacią, którą bardzo polubiłam już od pierwszych stron. Jeśli chodzi o księcia i zabójcę - Mary E. Pearson również w tym przypadku mnie nie zawiodła. Są to dosyć kontrowersyjni bohaterowie, którzy w krótkim czasie potrafią na zmianę rozbawiać nas do łez, a także niezwykle irytować. Autorce udało się mnie zmylić i skutecznie wprowadzić w błąd co odebrałam niesamowicie pozytywnie. Żałuję, że nie mogę wam tego wszystkiego zdradzić, ale obawiam się, że wtedy zepsułabym wam całą radość z czytania tej książki. Autorka posługuje się prostym i zrozumiałym językiem, dzięki czemu książkę czyta się raczej szybko. "Fałszywy pocałunek" okazał się dla mnie dużym pozytywnym zaskoczeniem. Pomimo tego, że książka została wystylizowana na historyczną - absolutnie mi to nie przeszkadzało. Kolejne strony poznawałam z ogromną łatwością i przyjemnością, a zakończenie jeszcze bardziej podsyciło moją ciekawość i sprawiło, że z niecierpliwością czekam na drugi tom tej serii. Podsumowując - "Fałszywy pocałunek" zdecydowanie zasługuje na waszą uwagę! Pomimo początkowych trudności z fabułą, powieść odebrałam naprawdę pozytywnie i cieszę się, że zdecydowałam się ją przeczytać. Choć okładka jest dosyć myląca - zapowiada raczej tandetny romans historyczny - to treść absolutnie daje radę. Jestem ciekawa co takiego wydarzy się w drugiej części, którą z pewnością przeczytam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-10-2017 o godz 22:29 przez: Book Beast
"Eristle nauczyła mnie słuchać, zamykać uszy nawet podczas największej nawałnicy, nawet gdy moje serce trzęsło się ze strachu, nawet gdy w mojej głowie było pełno codzienny hałasów. Nauczyła mnie być cicho i słuchać tego czym chciał się podzielić ze mną świat." Która z dziewczyn nie marzyła w dzieciństwie, aby być księżniczką? Nosić piękne suknie, tańczyć na balach i wyjść za mąż za księcia z bajki? Ja owszem! Mój książę bardzo często do złudzenia przypominał tych z disney'owskich bajek ;) Jednak z czasem, im bardziej poznawałam historię, tym częściej zauważałam, że życie prawdziwych księżniczek nie było tak usłane różami, jak w bajkach. W szczególności, kiedy okazywało się , że przy okazji wyboru księcia z bajki nikt z reguły nie liczył się z ich zdaniem, a często nie miały pojęcia kto stanie z nimi na ślubnym kobiercu. Cóż wtedy ma począć biedna księżniczka? Przeczytać "Fałszywy pocałunek! Ta powieść to idealna instrukcja dla każdej księżniczki, którą czeka podobny los- trzeba uciekać! I to jak najdalej, a książę taki czy inny w końcu sam się znajdzie :) "Fałszywy pocałunek" to tom rozpoczynający cykl "Kroniki ocalałych", który zdążył już zdobyć sobie rzeszę czytelników za granicą. FABUŁA: Mary E. Pearson porywa nas na przygodę do królestwa Morrighan, historia zaczyna się kiedy Arabella Celestina Idris Jezela, Pierwsza córka domu Morrighan (w skrócie Lia) szykuje się do własnego ślubu. Jak już wspomniałam w swoim nieco przydługawym wstępie, ślub zamiast wzbudzać radość , wzbudza u naszej bohaterki jedynie chęć jak najszybszej i najdalszej ucieczki. Królestwu grozi inwazja barbarzyńców, sojusznik w postaci księcia i planowanego małżonka Lii byłyby bardzo wskazany. To jednak oznaczałoby życie u boku nieznanego starucha, lub księcia który nie kwapił się wcześniej poznać swojej wybranki, a jedynie słuchał woli tatusia. Któż chciałby takiego męża? Cóż, z całą pewnością nie nasza bohaterka. Na to Lia nie może się zgodzić, kicha więc na swoje obowiązki, honor, sojusz i bycie księżniczką i tuż przed swoim ślubem ucieka wraz ze swoją służącą i przyjaciółką Pauline. W niedługim czasie na poszukiwania księżniczki wyruszają dwaj mężczyźni o zupełnie różnych motywacjach. Jeden z nich to porzucony książę, który chce osobiście poznać tę która okazała się od niego dużo bardziej odważna, drugi to należący do wrogich barbarzyńców zabójca. Losy całej trójki splatają się w malowniczej scenerii małej wioski, gdzie pracująca w kawernie -już nie księżniczka- poznaje dwóch nieznajomych Rafe'a i Kaden'a. Który z nich to zabójca, a który książę? Czy motywy obu mężczyzn zmienią się kiedy poznają Lię? Czy Lia zdołała uciec od odpowiedzialności i obowiązków? Oraz czy Mary E. Pearson uda się zwieść nas na manowce? Zapraszam Was, abyście przekonali się sami. KSIĄŻKĘ POLECAM JEŚLI: +lubicie fantasy w wersji YA +rycerze, księżniczki i książęta to Wasze klimaty +macie ochotę przeżyć przygodę wraz ze zbuntowaną księżniczką KSIĄŻKI NIE POLECAM JEŚLI: -zakochane nastolatki to coś to skutecznie odstręcza Was od czytania -trójkąty miłosne działają Wam na nerwy -YA i fantastyka to nie Wasze klimaty PODSUMOWANIE: Mogę Wam serdecznie polecić "Fałszywy pocałunek", mi przypadła do gustu i pierwsza część z nieco wolniejszą akcją i miłosnymi rozterkami (ale jak mogę winić bohaterkę skoro sama nie wiem czy wybrać Kaden'a czy Rafe'a?!). Poza tym urzekła mnie wiejska sceneria, fantastyka, której akcja dzieję się w wioskach, ma dla mnie taki magiczny sielski klimat. Kiedy akcja nabiera tempa, bohaterka dorasta, staję się na naszych oczach księżniczką idealną, waleczną, honorową i kryjącą w sobie tajemnicę, którą autorka jedynie lekko zarysowała. Myślę, że w kolejnych tomach poznamy mnóstwo ciekawych tajemnic i mocy kryjących się w Pierwszej córce domu Morrighan. Polecam i z niecierpliwością czekam na drugi tom, bo to zakończenie zapowiada całą masę przygód i nie lada kłopotów. http://ksiazkaibestia.blogspot.com/2017/10/faszywy-pocaunek-mary-e-pearson.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-08-2017 o godz 13:26 przez: Zatracona w słowach
Księżniczka Lia jest Pierwszą Córką Domu Morrighanów, królestwa bogatego w tradycje, obyczaje i opowieści o minionych czasach. Ma wyjść za mąż za księcia z obcego królestwa w celu zawarcia politycznego sojuszu, jednak w dniu swojego ślubu ucieka. Ucieka przed małżeństwem z nieznanym jej mężczyzną, przed obowiązkami i tradycjami, których nie może znieść. Lia razem ze swoją najlepszą przyjaciółką znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie pragnie rozpocząć nowe życie. Pewnego dnia w karczmie, w której pracuje, pojawia się dwóch tajemniczych mężczyzn, którzy od razu przyciągają uwagę dziewczyny. Lia jednak nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym przez nią księciem, natomiast drugi to zabójca, który ma odebrać jej życie. Kiedy jednak poznają oni dziewczynę bliżej, przekonują się, że odbiega ona bardzo od ich wyobrażeń, a powierzone im zadania stają się o wiele trudniejsze do wykonania. Lia natomiast odkrywa, że nie może uciec od przeszłości i przeznaczenia, które się o nią upomina, a decyzja, którą musi podjąć, postawi na szali jej wolność i życie. Powieść Mary E. Pearson, której tytuł w oryginale brzmi "The Kiss of Deception", osiągnęła sukces za granicą i już od kilku lat miałam nadzieję, że któreś z polskich wydawnictw zdecyduje się wydać tę książkę u nas. Po bardzo długim czasie, długim, ponieważ została już wydana cała trylogia, która w Polsce nosi tytuł Kronik Ocalałych, w końcu doczekaliśmy się wydania jej pierwszego tomu. Od bardzo dawna chciałam zapoznać się z twórczością Mary E. Pearson i choć polska okładka bardzo mi się nie podoba, to nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po tę książkę. W "Fałszywym pocałunku" została zastosowana narracja pierwszoosobowa i choć zazwyczaj za nią nie przepadam, to jednak idealnie pasuje ona do tej powieści. W książce pojawiają się rozdziały z perspektywy: Lii, Księcia, Zabójcy, Rafe'a oraz Kadena. Kim są Rafe i Kaden? To dwaj mężczyźni, którzy przybywają do wioski, aby obserwować Lię. Jak można się domyślić, jeden z nich jest księciem, a drugi zabójcą. Autorka jednak przez ponad połowę książki stara się wywieść czytelnika w pole, tak zręcznie tworzy dialogi i rozdziały z poszczególnych perspektyw, aby czytający nie miał pewności, który z mężczyzn przybył poznać Lię, a który ma zamiar ją zamordować. Muszę przyznać, że ja akurat szybko zorientowałam się, kto jest kim, ale oczywiście bardzo doceniam pomysł, który według mnie jest bardzo oryginalny. Książka ma ponad pięćset stron, jednak podczas czytania wcale się tego nie odczuwa, gdyż styl autorki jest lekki, a fabuła interesująca. Historia wciągnęła mnie już od pierwszych stron i choć jest według mnie przewidywalna, to nie przeszkadzało mi to w czerpaniu przyjemności z lektury. Na początku niektórych rozdziałów pojawiają się również krótkie fragmenty ze starych dzieł i dokumentów, które są bardzo tajemnicze, nie ma konkretnego schematu, w jakim są rozmieszczone i sądzę, że poznamy ich cel dopiero w kolejnych tomach. Jestem również bardzo miło zaskoczona bohaterami, a w szczególności Lią, która jest myślącą główną bohaterką, sprzeciwia się przygotowanej dla niej przyszłości, ma odwagę uciec i zacząć żyć jak zwykła dziewczyna. W książce pojawia się trójkąt miłosny, jednak na szczęście nie wysuwa się on na pierwszy plan i choć dziewczyna jest zauroczona dwójką bohaterów, to jednak bardzo szybko dokonuje wyboru pomiędzy nimi. "Fałszywy pocałunek" pozytywnie mnie zaskoczył. Po tak wielu pochlebnych opiniach byłam dość sceptycznie nastawiona i obawiałam się, że książka nie dorówna moim oczekiwaniom. Mimo to jestem jednak nią oczarowana. To bardzo dobry początek trylogii, która na pewno jeszcze niejeden raz mnie zaskoczy. Mam nadzieję, że wydawnictwo nie będzie zwlekać z wydaniem kolejnych tomów, ponieważ zakończenie sprawiło, że jak najszybciej chciałabym się już zabrać za kontynuację. http://someculturewithme.blogspot.com/2017/08/nawet-to-co-wspaniae-moze-drzec-ze.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-11-2017 o godz 20:07 przez: Stella_Aga
Jako dziecko uwielbiałam baśnie i fascynacja ta pozostała, bowiem nadal chętnie sięgam po fantastykę właśnie w takim klimacie. Kiedy usłyszałam o powieści "Fałszywy pocałunek", pomyślałam, że może to być książka w sam raz dla mnie. Czy rzeczywiście posiada ona baśniowy czar? Czy moje przypuszczenia się sprawdziły. Siedemnastoletnia Lia jest pierwszą córką w rodzinie królewskiej i lada moment, dla korzystnego sojuszu ma poślubić księcia, którego nigdy nawet nie widziała. Dziewczyna gardzi mężczyzną, który pozwala na to, by stary ojciec szukał mu żony. Lia decyduje się na ucieczkę razem ze swoją przyjaciółką, Pauline. Zatrzymują się u ciotki Pauline i pomagają prowadzić jej karczmę. Wkrótce do zajazdu przybywa dwóch intrygujących mężczyzn. Lia jeszcze nie wie, że jeden z nich to książę, przed którym uciekła, a drugi jest zabójcą... Książka wciągnęła mnie już od pierwszych stron, a każdy rozdział był wielką przyjemnością. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów, tym bardziej, że styl autorki idealnie pasował do tego typu opowieści. Opisy pozwalały mi dokładnie sobie wszystko wyobrazić, między innymi krajobrazy, a zarazem nie były one na tyle długie, aby znudzić czytelnika. Dialogi również zasługują na pochwałę, gdyż wypadają bardzo naturalnie, pasują do postaci i sytuacji. Nie zabrakło także wielu emocji oraz chemii między bohaterami. Największą zaletą tej książki jest jej nieprzewidywalność. Mogłoby się wydawać, że to zwykła baśń o księżniczce, która nie chciała wyjść za mąż, ale na szczęście cała historia jest tu o wiele bardziej skomplikowana. Przede wszystkim wspaniałe jest to, że bez długi czas nie wiadomo, kto jest księciem, a kto mordercą. Miałam już swoje typy, a potem się okazało, że jest inaczej i właśnie między innymi to tak mnie zafascynowało w tej opowieści. Fałsz cały czas gdzieś się czaił, ale naprawdę ciężko było go w pełni wykryć. Zresztą tutaj nic nie jest oczywiste i wszystko może się nagle zmienić. Zaletą są również bohaterowie "Fałszywego pocałunku", bardzo niejednoznaczni. Lia jest odważną dziewczyną, która chciałaby po prostu być szczęśliwa i z uporem oraz determinacją dąży do tego. Nie pozbyła się odrobiny nastoletniej naiwności, a jednocześnie kiedy trzeba, potrafi kłamać i udawać jak profesjonalista. Kłamią także Kaden i Rafe. Każdy z nich plącze się gdzieś między wyznaczonym celem, a własnymi uczuciami i przekonaniami. Są to bardzo tajemniczy bohaterowie i na początku nie wiadomo w ogóle czego się po nich spodziewać. Bezlitośność, arogancja, zamknięcie w sobie miesza się u nich z czułością, dobrocią, zrozumieniem. Oczywiście Rafe i Kaden są od siebie bardzo różni, choć pewne cechy ich łączą. O czym opowiada ta książka? Między innymi o sprzeciwianiu się szkodliwym zwyczajom i traktowaniu człowieka jak kartę przetargową. Bohaterowie muszą często wybierać pomiędzy lojalnością a moralnością, własnymi pragnieniami a obowiązkiem. Znajdziecie tu także dużo kłamstwa wywołanego upartym dążeniem do celu, strachem, rodzącymi się uczuciami. W tej historii dzieci poza polityką dla rodziców często nie znaczą nic. Oczywiście odnajdziecie tu również dużo pozytywnych uczuć i emocji, pomoc innym, odwagę, dążenie do realizacji własnych marzeń. Komu mogę polecić tę książkę? Przede wszystkim tym osobom, które tak jak ja kochają baśnie. Nie jest to banalna opowieść o księżniczkach i rycerzach, więc myślę, że będziecie zadowoleni. Książka z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom wciągających, nieprzewidywalnych historii z odrobiną miłości. Osobiście już nie mogę doczekać się drugiej części i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-05-2018 o godz 18:57 przez: Agnesja
Kojarzycie zagraniczny hit „The kiss of deception”, drugą po „Outlanderze” ulubioną książkę Sashy Alsberg? Być może, tak jak ja, nie zauważyliście z początku, że „Fałszywy pocałunek” to właśnie ta powieść. Niezmiernie ucieszyłam się na wieść o tym, że Wydawnictwo Initium podjęło się jej wydania, dlatego też z przyjemnością zagłębiłam się w lekturę jak tylko miałam ku temu okazję. Lektura okazała się być bardzo dobra, a jednak pewna rzecz zmniejszyła satysfakcję z lektury... Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighan, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic - i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje. Zacznę może od tego, co zaburzyło mi odbiór tej historii. Otóż pewna recenzja zdradziła mi zbyt dużo z treści, jednoznacznie wskazując na moment plot-twistu, jego czas i kontekst. „Fałszywy pocałunek” bowiem toczy się swoim torem dość spokojnie, by w pewnym momencie zszokować czytelnika tak, że ten nie wie co ze sobą zrobić. Z pewnością właśnie to bym przeżywała gdyby nie felerna recenzja. Nie znam osoby, która po przeczytaniu tej książki nie stwierdziła, że zwrot akcji nie był gwałtowny i niespodziewany. Dlatego mogę pogratulować autorce umiejętności zwodzenia czytelnika i uczynienia takiego obrotu spraw, że kapcie spadają. Niestety na sobie tego nie poczułam, ale przynajmniej mogę z trochę innej perspektywy spojrzeć na tę książkę i ocenić, jak autorka umiejętnie prowadziła fabułę, z jaką ostrożnością i precyzją zaplanowała całą historię. Do dobrze skonstruowanej opowieści dochodzi fakt, że Mary E. Pearson ma dobry styl, lekki, przy tom obrazowy, przystępny i wciągający. Czytelnik może łatwo poczuć klimat średniowieczny, przyodziać rycerską zbroję lub kolorową suknię, poczuć się jak w bajce. Przyznać muszę, że taki właśnie klimat lubię w książkach najbardziej. Odwołuje się on do klasycznych opowieści z mojego dzieciństwa, do baśni, opowieści i kreskówek, gdzieś w tle odzywa się marzenie bycia księżniczką (no, dziewczęta, prawie każda chciałaby taką zostać, prawda? Ślub Meghan, zazdro). Do tego dochodzi rozbudowany wątek miłosny, który wydaje się być w historii Lii kluczowy. Jest może trochę odrealniony, jednak przedstawiony w sposób świeży, oryginalny i po prostu czarujący. Z jednej strony niebezpieczny, tajemniczy, z drugiej zaś dopełnia ten bajkowy obraz księżniczki uciekającej od przymusowego zamążpójścia. Przez to lektura tak bardzo mnie oczarowała. „Fałszywy pocałunek” to nie jest książka dla fanów high fantasy, ponieważ samej magii nie ma tu wiele, ponadto nie ma charakteru klasycznego, niczym u Tolkiena. To rodzaj magii, jak ja to nazywam, bardziej „dziecinny”, niewinny, wersja light. Powieść Pearson spodoba się przede wszystkim romantyczkom, które chciałyby ubrać zdobną suknię i poczuć się jak oderwana od rzeczywistości księżniczka rozerwana uczuciem pomiędzy dwoma przystojniakami. Może nie jest to lektura wybitna, zmieniająca coś w życiu i zapadająca na długo w pamięci, ale jako rozrywka – wprost idealna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 15:10 przez: weronika0402
Lia to Pierwsza Córka domu Morrighanów i z tego względu uznaje się ją za posiadaczkę daru. Siedemnastoletnia dziewczyna jako księżniczka musi być gotowa na pewne poświęcenia - między innymi wyjście za mąż za księcia Dalbreck, celem nawiązania sojuszu między królestwami. Jednak Lia buntuje się i w dniu własnego ślubu ucieka wraz ze swoją przyjaciółką. Po znalezieniu miejsca do spania oraz pracy dziewczyny zadomawiają się w nowym miejscu i skrupulatnie ukrywają przed patrolami. Pewnego dnia do wioski przybywa dwóch nieznajomych, obaj wykazują zainteresowanie dziewczyną. Lia nie zdaje sobie sprawy, iż jeden z nich to porzucony przez nią książę, a drugi to jej przyszły zabójca. Książkę czyta się bardzo płynnie i stosunkowo szybko. Historia wciąga od pierwszych stron, a przerywniki pomiędzy rozdziałami w formie starożytnych pieśni umilają czytanie. Narrację obejmują główni bohaterowie: Lia, Kayden, Rafe oraz Pauline. Najwięcej rozdziałów jest napisanych z perspektywy księżniczki, a najmniej, bo aż jeden (jeśli dobrze pamiętam), Pauline. Mocnym plusem dla owego tytułu jest również wykreowanie specyficznych oraz wyjątkowych języków poszczególnych nacji. Ciężko jest generalizować, ale wydaje mi się, że zdania co do pierwszej połowy książki mogą być podzielone. Dla mnie, ze względu na wielki entuzjazm, cała historia była wciągająca, jednak sądzę, że dla niektórych początek może być lekko nużący. Ale ale! Nie dajcie się zwieść! Zakończenie jest wręcz wgniatające w fotel. Nie pytajcie mnie, jak to się stało, sama zbytnio nie jestem świadoma co konkretnie się wydarzyło. Jedyne czego jestem pewna, to to, że jak najszybciej chcę poznać dalsze losy bohaterów. Zakończenie lub raczej urwanie historii w takim momencie jest wręcz nieludzkie. Mimo to spełniło swoje zadanie - czytelnik jest wręcz przepełniony chęcią dalszego czytania. Bardzo polubiłyśmy się z główną bohaterką. Nasza relacja była na zasadzie decyzja-akceptacja. Już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż Lia jest postacią, która uosabia ideał księżniczki - waleczna, wyznająca własne wartości, niebojąca się wyrazić swojego zdania, twarda i odważna. Każda podjęta przez nią decyzja spotykała się z moją aprobatą. A jest to niezwykle rzadkie zjawisko. Na koniec poświęćmy chwilę chłopakom. W końcu lubią być doceniani. Gdybym miała wskazać jednego z nich, którego bardziej lubię, to w tym momencie miałabym dylemat. W połowie książki bez wahania odpowiedziałabym Rafe, jednak po przeczytaniu drugiej połowy oraz będąc świadkiem zmiany zachodzącej w Kadenie, nie potrafię wybrać. Współczuję Lii wyboru, bowiem nie jest on łatwy. Każdy z chłopaków reprezentuje trochę inne wartości oraz cechy charakteru, jednak połączone w całość dają one świetnych bohaterów. Magia... To ciekawe słowo. Pełne tajemnicy, otoczone wieloma skojarzeniami, jednak dla każdego z nas jest ona czymś innym. Aby przekonać się co jest niezwykle urzekającego w magii oraz klimacie książki, musicie sami po nią sięgnąć. Cóż więcej mogę rzec. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom Kronik, gdyż jestem niezwykle ciekawa, jak rozwinie się sytuacja oraz co autorka ma w zanadrzu dla bohaterów. "Fałszywy pocałunek" to idealna książka na debiut. Poprzeczka postawiona całkiem wysoko zapewni, mam taką nadzieję, jeszcze lepszą kontynuację. Możliwość sięgnięcia po kolejny tytuł fantastyki, który spełnia oczekiwania, jest satysfakcjonująca. Mam nadzieję, że sięgniecie po "Fałszywy pocałunek" i będziecie tak samo lub nawet bardziej zadowoleni z tej lektury niż ja. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-08-2017 o godz 13:12 przez: Świat Książkoholiczek
Opis fabuły Ślub Lii to jej obowiązek i główne zadanie jako Pierwszej Córki królestwa Morrigan. Ona jednak stwierdza, że nie jest klaczą rozpłodową i nie wyjdzie za starego, zgrzybiałego księcia, którego nigdy nie widziała i któremu tatuś musi wybrać pannę młodą. Księżniczka postanawia więc uciec. Nie zdaje sobie sprawy, że za nią ruszył jej niedoszły małżonek oraz wysłany przez barbarzyńców zabójca. Kto okaże się przyjacielem, a komu ślepe oddanie swojemu królestwu przysłoni pozostałe wartości? Opinia Otrzymałam tę książkę w związku z nowo nawiązaną współpracą z wydawnictwem Initium (za co bardzo dziękuję). Początkowo dowiedziałam się, że jest to powieść fantasy. Opis na okładce jednak tak bardzo mnie zaintrygował, że nie mogłam odpuścić. Jak przebiegła moja przygoda z Lią, Rafem i Kadenem? Głównym wątkiem powieści jest ucieczka Lii sprzed ślubnego kobierca oraz jej późniejsze perypetie miłosne. W tle przewija się również konflikt między królestwami oraz przeszłość Ladena. Między rozdziałami możemy napotkać fragmenty różnych pieśni, które dopiero po jakimś czasie zaczynają nabierać trochę sensu. Większość historii opowiada Lia, poznajemy jednak również perspektywy zabójcy, księcia, Rafe'a i Kadena. Główną bohaterkę poznajemy w momencie rysowania na jej plecach ślubnego kanvah. Kilka chwil później ucieka ona ze swoją przyjaciółką Pauline, która troszkę mnie irytowała. Wydawała mi się bowiem lekko gapowata, w porównaniu do niej Lia była niezwykle zaradna. Jak na księżniczkę, Arabella wykazuje się dużym męstwem i odwagą. Gdy znajduje się w opresji, stara się znaleźć logiczne rozwiązanie. Nie ma czasu na użalanie się nad sobą. Jest inteligentna i na pewno z czystym sumieniem mogę zaliczyć ją do najlepiej wykreowanych bohaterek literackich. Kaden i Rafe są natomiast zupełnymi przeciwieństwami. Ich role w całej historii okazują się zupełnie różne od tych, których spodziewa się czytelnik. Oboje mają w sobie jednak coś magnetycznego i każdy z nich na swój sposób może zdobyć kobiece serca. Moje zdobył Rafe swoją tajemniczością i poświęceniem. A Wasze? Akcja rozgrywa się na kontynencie, gdzie znajdują się królestwa, każde o odmiennej tradycji i poczuciu obowiązku. Bardzo żałuję, że w książce nie ma mapki, bo znacznie ułatwiłaby ona śledzenie trasy bohaterów. Cały świat przedstawiony w powieści jest przesycony duchem przeszłości, w powietrzu wisi coś magicznego, a w trakcie lektury można usłyszeć szepty Starożytnych. W związku z tą wyczuwalną magią, w powieść wkrada się trochę fantasy, ale całej książki typowym fantasy z pewnością nazwać nie można. Jeśli już, to soft fantasy. Jest to chyba jak najbardziej adekwatne, ponieważ emocje bohaterów są ukryte gdzieś w tle, są miękkie i delikatne, jako coś nowego i niepowtarzalnego zostają ukryte pod płaszczykiem przetrwania i niepewności, ale także kłamstw. Język jest dość uniwersalny, nie ma wulgaryzmów, ale nic nie jest też przesłodzone. Jedyne, co mi przeszkadzało to to, że w pewnym momencie bohaterowie udawali się na lunch. Jakim cudem w czasach przypominających średniowiecze ludzie jedzą LUNCH? Jednakże, korekta jest idealnie dopracowana i nie doszukałam się ani jednej literówki! Polska okładka podoba mi się o wiele bardziej niż zagraniczna. Mam nadzieję że kolejne części będą przyozobione wizerunkami Kadena i Rafe'a. Polecam tę książkę wszystkim. Bez wyjątku. Fani romansu, magii, przygód i lekko średniowiecznych klimatów - każdy znajdzie coś dla siebie. Nie pożałujecie! Ines de Castro
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-08-2017 o godz 00:54 przez: ksiazkanawsi
Czytając opis od razu wiedziałam, że ta historia jest stworzona dla mnie. Oczywiście miałam pewne obawy. A jak mimo wszystko mi się nie spodoba, bo będzie napisana takim stylem, którego nie potrafię znieść w tego typu historiach? Bałam się, że książka będzie trudna i nudna. Jednak moje obawy były niepotrzebne! Czytało mi się ją lekko i dosyć szybko, nie mogłam się od niej oderwać kiedy już zaczęłam czytać. Końcówka na początku trochę mi się dłużyła, jednak czym bliżej byłam końca, tym więcej chciałam, żeby mi zostało do przeczytania. No bo jak można skończyć tak książkę? I że niby mam teraz czekać na drugi tom? Dlaczego?! Historia opowiada o księżniczce Lii z domu Morrighan. Jest pierwszą córką. Wierzono, że pierwsze córki posiadają pewien dar, dzięki któremu mogą rozwiązywać wiele politycznych problemów. Status pierwszej córki Lii chcieli wykorzystać jej rodzice aranżując ślub z księciem kraju, z którym chcieli nawiązać sojusz. Lia jednak chciała wyjść za mąż z miłości, a nie z obowiązku. Ucieka więc w dniu swojego ślubu razem ze swoja przyjaciółka Pauline. Po kilku dniach wędrówki oraz mylenia tropów dotarły do Terravinu. Tam znalazły pracę w gospodzie ciotki Pauline Berdi. I tak zaczęło się ich nowe, spokojne życie. Pewnego dnia do gospody przybywa dwóch wędrowców. Obaj od razu wykazują swoje zainteresowanie ukrywającą się księżniczką. Nikt nie wie, że jednym z nich jest zabójca, który dostał na nią zlecenie a drugi to odtrącony książę. Obaj przypadają do gustu Lii. Którego z nich wybierze księżniczka? W wielu książkach pojawia się motyw trójkąta miłosnego. Tutaj wcale nie było inaczej. I chociaż jeden z panów wydaje się wycofany, to nie można mu niczego odmówić. Wiemy, że jeden z tej dwójki jest zabójcą ale nie wiemy który. Osobiście miałam z tym problem. Autorka umiejętnie ukryła prawdziwą tożsamość panów. I chociaż można się było domyślić, to jednak nie było to takie łatwe. Raz byłam pewna, że to właśnie ten jest zabójcą, ale potem naszły mnie wątpliwości, bo coś mi się nie zgadzało. I tak było za każdym razem, kiedy byłam już przekona, który jest który. Autorka specjalnie wykorzystała taki zabieg, żeby zaskoczyć czytelnika i wprowadzić mu mały mętlik w głowie. Szczerze! Ja byłam zaskoczona! Chociaż księciem okazał się mój faworyt to i tak byłam przekonana, że jest on zabójcą! Jakoś chciałam, żeby był on właśnie zabójcą. Ale ciii.... Od zawsze mam problem z sympatia do bohaterów płci żeńskiej, zawsze mnie denerwują. Sama się zdziwiłam, że Lie pokochałam bez problemu. Mimo tego, że jest księżniczką to nie jest rozwydrzona i rozpieszczona. Potrafi sobie poradzić w trudnych chwilach, nie marudzi i nie klnie na swój los. Ma swoje przekonania i dla nich potrafi zrezygnować z luksusów. Która księżniczka by się na to zdecydowała, żeby pracować w gospodzie i szorować brudne garnki? A to bardzo mi się u niej podoba, jej zaciętość. Każda postać w książce jest wyjątkowa, w pewnej chwili nawet zaczęłam darzyć sympatią kompanów naszego zabójcy, choć wiele im brakuje do osób, które można polubić. Świat stworzony przez Mary E. Pearson jest niezwykły i tajemniczy. Z ochotą zagłębiałam się w jego najdalsze zakątki i jestem nim oczarowana. Autorka podbiła moje serce już od pierwszej strony. Książka zasługuje na ocenę 9/10. Mam nadzieje, że kolejny tom jest równie cudowny. Polecam tę historię każdemu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-08-2017 o godz 14:45 przez: Sophie
Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighan, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic. O powieści spod pióra Mary E. Pearson słyszałam nie raz, zwłaszcza za granicą. Gdy dowiedziałam się, że powieść ta wyjdzie u nas, nie wahałam się ani chwili. Fałszywy pocałunek okazał się ciekawy, tajemniczy i wciągający. Autorka wykreowała nowy świat, historię, zupełnie mieszając czytelnikom w głowach. Ale żeby nie było zbyt kolorowo, znalazły się też małe minusy. Zacznijmy od zabiegu, który pewnej części czytelników mógł przypaść do gustu. Chodzi tu o trik bardzo często stosowany w filmach - scena pierwsza się urywa, a wyjaśnienie tego co działo się dalej, pojawia się w scenie drugiej, trzeciej bądź gdzieś dużo później (jak na przykład po połowie książki). Mi osobiście niezbyt się to spodobało, bo siało niepotrzebny zamęt. Lubię tajemnice, ale taka niewiedza okazuje się po prostu zbędna. Dodatkowo, autorka opowiada całą historię z perspektywy trzech osób - księżniczki, zabójcy i księcia. Na niektórych wydarzeniach skupiała się jednak bardziej, pokazując ją z punktu widzenia dwóch bohaterów nie jako kontynuację, a ponowne przedstawienie. Pomijając te dwie wady, Mary E. Pearson pisze w przyjemny sposób, stylizując się trochę na język średniowiecza. Nie jest to jednak przeszkodą, a miłym dodatkiem. Akcja od pewnego momentu pędzi przed siebie nie raz zaskakując czytelnika. Dodatkowo autorce udaje się opisywać miejsca wydarzeń w krótki lecz treściwy sposób, dzięki czemu bardzo łatwo wyobrazić sobie to, co widzą bohaterowie. Czas na postacie. Najbardziej mi się spodobało, jaką widać zmianę w nastawieniu Lii. W sensie, nadal jest tak samo uparta i pewna siebie, jednak zmieniają się jej priorytety, przez co staje się odważniejsza, przy okazji poznając prawdziwą siebie. Niby taki motyw często się pojawia, jednak tu został on ciekawie przedstawiony oraz podkreślony. Teraz jest krótka chwila w której możecie się zaśmiać z mojej głupoty - przez całą powieść zamieniałam rolę księcia i zabójcy. To żaden spoiler nie jest, zatem zaznaczę (na wypadek, gdyby wam podczas lektury też się zaczęło mieszać) Rafe to książę, Kaden jest zabójcą. Zapisać, zapamiętać i się nie mylić. Skoro już to sobie wyjaśniliśmy to dodam tylko, iż jednego z nich polubiłam o wiele bardziej i nie chodzi tu o "czarny charakter". Na koniec - autorka niepotrzebnie wprowadziła w Fałszywy pocałunek trójkąt miłosny, bo bez niego byłoby o niebo lepiej. Mimo małych wad, Fałszywy pocałunek jest bardzo dobrą książką. Wciągającą, tajemniczą, z własną, odrobinę skomplikowaną historią. Trudno było się rozstać z bohaterami i to jeszcze w takim momencie! Z niecierpliwością czekam na kontynuację i liczę na to, że okaże się tak dobra, jak myślę. http://boook-reviews.blogspot.com/2017/08/falszywy-pocalunek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-08-2017 o godz 12:15 przez: Gorkek
Tę książkę pojawiającą się gdzieniegdzie w różnych zakamarkach Internetu widziałam już jakiś czas temu. Miałam dosyć obojętny stosunek do tego na początku, ale z czasem coraz bardziej chciałam ją przeczytać, aż w końcu otrzymałam propozycję egzemplarza do recenzji więc musiałam skorzysta z tej okazji i dzisiaj mam zamiar podzielić się z Wami moją opinią. Arabella, a właściwie Lia, jest pierwszą córką w królewskiej rodzinie, a to oznacza, że jest ważnym elementem w polityce swojego ojca. Jej małżeństwo jest juz zaaranżowane i ma scementować sojusz dwóch mocarstw. Jednak Lia nie godzi się na taki los i w dniu ślubu, wbrew wszystkiemu i wszystkim, ucieka. Wraz ze swoją przyjaciółką ukrywa się w małej wsi. Kiedy w wiosce pojawia się dwóch mężczyzn dziewczyna jeszcze nie wie, że jeden z nich jest księciem którego porzuciła przed ołtarzem, a drugi zabójcą. To co już na początku zwróciło moją uwagę to okładka. Kiedy widziałam ją tylko na ekranie mojego laptopa bardzo mi się podobała, a kiedy rozpakowałam przesyłkę, to się zaczęłam zastanawiać, co tak naprawdę mi się w niej podobało, bo na żywo zdecydowanie nie wygląda tak jak sobie wyobrażałam. Zdecydowanie bardziej wolę oryginalną okładkę, której napis z kolei przypomina mi inną książkę, która wyszła ostatnio w Polsce nakładem innego wydawnictwa. No ale nie czepiajmy się okładki, ważne co znajduje się w środku. A na ponad 500 stronach można trochę zmieścić. Nie wiem do końca czego spodziewałam się po przeczytaniu opisu książki, ale dostałam naprawdę ciekawą historię owianą nutką historii i magii. Nie, to nie jest powieść historyczna ale jest stworzona coś na właśnie taki wzór. Pojawia się tutaj królestwo, które powiązane jest z wieloma tradycjami i obrzędami, a także stroje i klimat jak z powieści historycznych. Autorka dzięki językowi jakim się posługuje jeszcze bardziej wprowadza czytelnika w swój świat. Ciężko tutaj znaleźć pędząca do przodu akcję, raczej wszystko toczy się jednostajnie i dosyć monotonnie aż do pewnego momentu, o którym za chwilę. Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, pierwsze kilkadziesiąt stron dawało mi jasno do zrozumienia, że historia potoczy się trochę w innym kierunku, jednak autorka zdecydowała się postawić na wątek miłosny, co początkowo średnio mi się spodobało. O zgrozo! Wprowadziła nawet trójkąt miłosny... ale w ostatecznym rozrachunku wcale źle to nie wyszło. Skoro wciągnęłam się w historię, to jestem wstanie autorce to wybaczyć. Według mnie Mary E. Pearson powinna jeszcze trochę popracować nad swoimi bohaterami. Lia jest dosyć niezdecydowana co do swojego charakteru i czasami mnie denerwowała, ale ostatecznie chyba się przyzwyczaiłam co do jej osoby. W pewnym momencie doznałam pewnej dezorientacji, nie wiedziałam czy przypadkiem jakieś strony mi się nie skleiły czy coś w tym stylu, ale kiedy doszłam do tego co w tej książce się właśnie wydarzyło...Gratuluję autorce pomysłu, a jeszcze bardziej gratuluję jej wykonania. Zupełnie bez spojlerów, mówię Wam, że chociaż dla samego dowiedzenia się co wymyśliła autorka, warto sięgnąć po tę książkę. Tym co udało jej się zrobić, wynagrodziła mi wszystkie wcześniej wymienione niedogodności. Książka liczy sobie ponad 500 stron, a mnie wciągnęła na tyle, że przeczytałam ją w jakieś dwa dni. Już nie mogę się doczekać kontynuacji i czym znów autorka zaskoczy czytelników.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-08-2017 o godz 16:16 przez: Anonim
Księżniczka Arabella (Lia) jest pierwszą córką domu Morrighanów. Król w celu zawarcia sojuszu z sąsiednim państwem aranżuje jej ślub. Jednak Lia w dniu ceremonii ucieka - pragnie wyjść za mąż z miłości. Zdaje sobie sprawę, że będzie teraz ścigana przez różnych skrytobójców, więc razem z przyjaciółką zaszywa się w odległej wiosce i rozpoczyna nowe życie. Pewnego dnia do wioski przybywa dwóch przystojnych mężczyzn. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że jeden z nich to odtrącony książę, a drugi to zabójca, którego zadaniem jest odebranie jej życia. ***RECENZJA*** Spodziewałam się, że dostanę lekką książkę z trójkątem miłosnym i drobnymi problemami. Okazało się, że dostałam znacznie więcej. Lia jest sympatyczną i zabawną dziewczyną z ciętym językiem, która nie boi się wypowiadać swojego zdania. Nie zachowuje się jak księżniczka - nie zwraca uwagi na dziury w spodniach ani na połamane paznokcie. Potrafi myśleć racjonalnie i nie jest naiwna. Jej uczucia rozwijają się stopniowo i są raczej stałe. Dzięki wielu wyprawom z braćmi umie się obronić, dzięki czemu może poczuć się pewniej. ,,- Ja widzę tylko przypomnienie faktu, że nic nie trwa wiecznie, nawet wspaniałość. - Niektóre rzeczy trwają Spojrzała na niego. - Naprawdę? Co na przykład. - To, co jest ważne.'' Pozostali bohaterowie tej książki równiej zostali bardzo ciekawie wykreowani. Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową z perspektywy Lii, księcia oraz zabójcy. Za punkt widzenia mordercy autorce należą się dodatkowe słowa uznania. Rzadko możemy się cieszyć rozdziałami z przemyśleniami czarnych charakterów. Świat został opisany w bardzo realistyczny sposób. Pearson ma lekkie pióro, a jej opisy z łatwością wciągnęły mnie do tego niesamowitego świata. Powieść została muśnięta odrobiną magii. Pierwsze córki mają pewien dar, ale sami będziecie się musieli dowiedzieć jaki 😉 Bardzo lubię, kiedy książki są przepełnione magią - tutaj je skromna ilość mi zupełnie nie przeszkadza. TAK TO SIĘ ROBI! ,,Pewnego razu był sobie człowiek tak wspaniały jak bogowie. Ale nawet to, co wspaniałe, może drżeć ze strachu. Nawet to, co wspaniałe, może upaść." Wątek miłosny w tej książce to po prostu mistrzostwo świata. Jeden z najlepszych z jakimi się spotkałam. Relacja między bohaterami rozwija się stopniowo - nie bierze się z powietrza. Więź między tymi postaciami jest bardziej magiczna niż dar księżniczki. Powtórzę jeszcze raz: tak to się robi! ,,Gdybym tylko mogła wyciągnąć rękę i sięgnąć gwiazd, posiadłabym całą wiedzę. Zrozumiałabym. Co byś zrozumiała, kochanie? To, odparłabym, przyciskając dłoń do piersi.'' Jestem oczarowana tą książką. Pochłaniałam każdą kolejną stronę z zapartym tchem, jednocześnie za smutkiem patrząc na ubywające strony. Czytałam wiele bardzo dobrych książek, ale Fałszywy pocałunek to pierwsza pozycja, którą miałam ochotę przeczytać jeszcze raz już następnego dnia. Jest to cudowna, pełna tajemnic i zwrotów akcji książka, która wielokrotnie przerosła moje oczekiwania. Zakochałam się w tej pozycji i z niecierpliwością czekam na drugi tom. Gorąco polecam! zapraszam: http://ogrod-zycia.blogspot.com/search/label/books
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-08-2017 o godz 12:54 przez: katrina
Książka, od której nie oczekiwałam praktycznie niczego. Książka, która śmierdziała schematami na kilometr. Książka, w której absolutnie się zakochałam. Mary E. Pearson niezbyt oryginalny pomysł przekształciła w niesamowitą wręcz opowieść, która nieustannie zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi. Za każdym razem, gdy chciałam przewidzieć zachowanie konkretnego bohatera w jakimś kluczowym momencie, szedł on drogą, której w życiu nie wzięłabym pod uwagę, choć znajdziemy tu także kilka schematów. Jednak w żaden sposób nie przeszkadzały mi one. Jestem pod ogromnym wrażeniem tła politycznego, które tak zgrabnie nakreśliła autorka. Często autorzy za bardzo skupiają się na bohaterach i wszelkie wojny czy niesnaski między sąsiednimi krajami/królestwami są okrutnie sztuczne i po prostu widać, że wątki te zostały wplecione do fabuły jakby na siłę. Kolejną skrajnością jest zbytnie skupianie się autora na polityce, położeniu różnych krain i tak dalej, co skutkuje brakiem spójności niektórych elementów i książkę czyta się bardzo opornie. Mary E. Pearson zabiera nas do niezwykłego świata, w którym umiejscowienie i charakterystyka każdego królestwa, każdego zamku, każdej osoby, każdego konia i każdego kwiatka są do bólu przemyślanie, dzięki czemu całość wypada zadziwiająco naturalnie. Jestem urzeczona także warsztatem autorki, która ma naprawdę świetny styl, bogate słownictwo, przez co jako czytelnik nie czuje się jak prosty chłop na polu, któremu tłumaczy się budowę cepa. Oczywiście historia ta nie obyła się bez kilku baboli fabularnych, które szczerze powiedziawszy miałam totalnie w czterech literach. To czyta się tak dobrze, że na niedociągnięcia nie zwraca się nawet uwagi. Klimatu powieści dodają wszelkie pieśni i legendy, którymi dzielą się zarówno osoby o królewskim pochodzeniu w wielkich, bogato zdobionych komnatach, jak i prości parobkowie w zaciszu swoich chatynek. Do tego autorka umieściła kilka zawoalowanych przytyków do pieśni opiewających niepojęte czyny wielkich bohaterów. Pokazuje, jak często tego typu legendy mijają się z prawdą, która w rzeczywistości wcale taka piękna i kolorowa nie jest. Fałszywy pocałunek muśnięty jest jedynie odrobiną magii, bowiem Pierwsze Córki mają niezwykły dar, a jaki? Dowiedzcie się tego sami 😉. Słowa uznania należą się autorce także za kreację głównych bohaterów. Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową, lecz historię tę poznajemy nie tylko z perspektywy Lii, bowiem Pearson uraczyła nas m.in. cudownym smaczkiem w postaci rozdziałów z punktu widzenia zabójcy, który wysłany został w pogoni za naszą księżniczką. Ubóstwiam i okrutnie cenię sobie poznawanie myśli czarnych charakterów, niestety nieczęsto mam ku temu okazję. Jeżeli też macie dość głupkowatych, irytujących bohaterek, koniecznie sięgnijcie po Fałszywy pocałunek... - reszta recenzji i zdjęcia książki dostępne na: http://www.niekulturalnie.pl/2017/08/faszywy-pocaunek-mary-e-pearson-tak-to.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Znachor Śmielak Michał
4.4/5
28,60 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zwierz Kościelny Piotr
4.7/5
28,60 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zaginiona Kościelny Piotr
4.6/5
23,26 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Skóra Kościelny Piotr
4.7/5
26,08 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Jezioro Ciszy. Inni Bishop Anne
4.6/5
34,35 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pęknięta korona Wielgus Grzegorz
4.5/5
22,70 zł
29,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Naznaczona. Inni. Tom 4 Bishop Anne
4.5/5
29,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Incel Mrok Wiktor
3.3/5
30,62 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego