Kroniki krwi. Tom 6. Rubinowy krąg (okładka  miękka, 10.2016)

Wszystkie formaty i wydania (1): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Gdy miłość łącząca Sydney i Adriana przestała być tajemnicą, ich życie nie stało się ani trochę łatwiejsze. Choć na królewskim dworze morojów znaleźli schronienie przed gniewem alchemików, muszą się mierzyć również z niechęcią miejscowych tradycjonalistów, dla których związek człowieka i wampira jest nie do pomyślenia. Jednak układanie wspólnego życia to ostatnia rzecz, na jakiej się mogą skupić. Jill została porwana. By ją ocalić, Sydney porzuca bezpieczną kryjówkę i rusza tropem dawnego śmiertelnego wroga. Tymczasem Adrian usiłuje rozwikłać tajemnicę, która prawdopodobnie zawiera klucz do zagadki magii ducha. Jej rozwiązanie może wstrząsnąć całym światem morojów.

ID produktu: 1127997383
Tytuł: Kroniki krwi. Tom 6. Rubinowy krąg
Seria: Kroniki krwi
Autor: Mead Richelle
Tłumaczenie: Gajdzińska Monika
Wydawnictwo: Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-10-12
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 136 x 25 x 206
Indeks: 20003746
średnia 4,9
5
18
4
3
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
6 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
27-11-2016 o godz 12:19 przez: Joanna Pilarczyk | Zweryfikowany zakup
Oczywiście fajnie napisane, jednakże spodziewałam się bardziej spektakularnego zakończenia. Zakłądam, żę będzie kontynuacja stąd to zakończenie jest takie jakie jest. Oczywiście lektura obowiązkowa jeżeli ma się za sobą pozostałe książki z serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-08-2018 o godz 08:14 przez: Paulina Adamiak | Zweryfikowany zakup
Kocham całą serię Akademii Wampirów i Kronik Krwi, ale to co sie działo w Rubinowym Kręgu kompletnie przeszło moje oczekiwania! Polecam obie serie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-12-2016 o godz 16:30 przez: Artemida1968 | Zweryfikowany zakup
Jak zwykle - kolejna część jest super. Trudno oderwać się od lektury, śledzi się losy bohaterów i chce się wiedzieć wciąż więcej i więcej...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-10-2016 o godz 21:05 przez: Monika Szulc
„Rubinowy krąg” Richelle Mead, to długo wyczekiwane zakończenie serii „Kroniki Krwi”, będącej również prequelem „Akademii Wampirów”. Oba cykle pokochali tysiące fanów na całym świecie, dlatego możliwość spotkania ulubionych bohaterów, przyjęłam z ogromnym entuzjazmem, ale i wielkimi oczekiwaniami.

Myślę, że jeśli ktoś sięga po 6 tom, to znaczy, że jest wielkim entuzjastą tych książek i nie muszę nakreślać fabuły, lecz dla tych, co jeszcze nie znają twórczości autorki, to ogromnie polecam „Akademie Wampirów”. Jeśli ona Wam się spodoba, to będziecie kontynuować swoją przygodę, aż dotrzecie to tego, ostatecznego zakończenia. Świat wampirów, morojów, dampirów, czarownic i obłąkanych fanatyków, jeszcze nigdy nie był tak skomplikowany. Adrian i Sydney w końcu ujawnili swoje uczucia, co ogromnie utrudniło im życie. Na Dworze Królowej czują się ja w więzieniu, więc kiedy pojawia się nowy trop dotyczący porwania Jill, decydują się na niebezpieczną wyprawę i wyruszają w podróż pełną niespodzianek i tajemnic, które tylko oni mogą rozwiązać.

Po przeczytaniu ostatniego tomu, jednej z moich ulubionych serii, pozostaję w lekkim szoku i mogę powiedzieć tylko, że przedziwne rzeczy miały miejsce w tej książce. Niestety nie jest to stan wywołany zachwytem, nawet nie rozczarowaniem, bo sama nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Mam wrażenie, że Pani Mead wrzuciła do wora wszystkich bohaterów z obu serii i wymieszała, a po otwarciu, cóż, wyszło jak wyszło. Żeby tego było mało, pisarka chciała usatysfakcjonować wszystkich, co dodatkowo wpłynęło na ostateczny odbiór powieści.

Książka ma 330 stron, czyli niewiele, więc nie rozumiem, po co zostały poruszone kwestie nic nieznaczące, lub po prostu zbędne. Jeśli jeden z bohaterów spotyka na całkowitym odludziu, „TEGO” członka rodziny, do tego niewidzianego od lat, to już podchodzi pod wysoce wątpliwy zbieg okoliczności. Takich sytuacji było kilka, owszem, łatwo rozwiązały niektóre sprawy, ale czy wypadły wiarygodnie? Nie! Fabuła całkowicie skupia się na porwaniu Jill. Zabrakło mi tu samych bohaterów. Osobowość Adriana i wartki umysł Sydney zostały stłamszone przez ciągłą pogoń za prawdą. Jestem zwolenniczką szybkiej i zawiłej akcji, ale musi mieć ona sens, a tu naprawdę spójność nie była mocną stroną tej książki. Rozwiązanie zagadki początkowo jest całkowicie nie do przewidzenia. Nie, dlatego że sprytnie została nakreślona fabuła, lecz dlatego, że nie wiedziałam, kto jeszcze pojawi się w tej powieść i postanowi wywrócić wszystko do góry nogami. Uważam, że autorka zbyt mocno wszystko skomplikowała i nie wszystko ze sobą współgrało.  Tak jak wspomniałam na początku, tych przedziwności było bardzo dużo.



Może się wydawać, że narzekam i narzekam, ale te wszystkie irytujące momenty, choć zauważalne nie powstrzymały mnie od czytania, a nawet przyssałam się do tej książki, jak wygłodniała pijawka. Jedenaście wspaniałych tomów, które zapewniały mi cudowne wrażenia przez lata, są naprawdę dobrymi książkami, dlatego „Rubinowy krąg”, był obowiązkową lekturą na mojej liście. Richelle Mead przez ten czas stworzyła wspaniałych, pełnych sprzeczności bohaterów, których po prostu się kocha. W tej książce ponowienie spotkałam Rose i Dymitra, którzy wielokrotnie gościli w moich sennych marzeniach. Poznanie ich dalszych losów, to wielki plus.

Adrian i Sydney są narratorami i prowadzą czytelnika, przez tę historie, lecz zbyt dużo się tu dzieję i zbyt wiele życiowych dramatów, dotyczących innych postaci zostało poruszonych, by w należyty sposób skupić się na głównych bohaterach. Tak naprawdę, dopiero Epilog w jakiś sposób mnie zadowolił. Ponownie Adrian zabłysnął swoim rozbrajającym poczuciem humoru, a Sydney stała się tą dobrze zorganizowaną dziewczyną.


Finał serii w dużym stopniu spełni wasze oczekiwania, jednak nie jest to powalające zwieńczeniem tej historii. Moje serce zawsze biło mocno dla dobrego, pełnego miłości Adriana, który przeszedł ogromną przemianę. Od rozpieszczonego hulaki, do dojrzałego i nadal rozbrajającego mężczyzny. Dlatego z wielkim sentymentem daje tej książce 5, ale rozsądek nakazuje ocenić ją, na 3. Pójdę na kompromis i „Rubinowy krąg” oceniam na 4. Z pewnością powrócę do serii i nie jest to czcze gadanie! W końcu całą „Akademie Wampirów” przeczytałam trzy razy! Obie serie polecam wszystkim, którzy uwielbiają romanse paranormalne! Dimka i Adrian zdobędą każde, nawet tę najtwardsze serducho!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-12-2016 o godz 10:09 przez: Magdalena Senderowicz
Na Rubinowy Krąg czekałam z utęsknieniem! Choć doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że to już finał serii Kroniki krwi, którą naprawdę szczerze pokochałam, to mimo wszystko koniecznie chciałam je jak najszybciej poznać! Nie ukrywam, że spodziewałam się tutaj wybuchu mega bomby, bo w końcu tego oczekuje się od zakończeń, prawda? Żeby wlazły nam pod skórę, żeby zaprzątały nasze myśli, żeby nie dały o sobie zapomnieć! W końcu to takie pożegnanie z bohaterami i całą historią, choć teoretycznie zawsze można do nich powrócić na nowo – ale wtedy to już nie to samo. Dlatego chciałam wielkiego WOW!
Adrian i Sydney znaleźli schronienie na dworze morojów, ale nawet tam spotykają się z nieprzyjemnościami. W końcu mało kto popiera związki wampirów i ludzi. Mają swoje małe grono przyjaciół, na których mogą liczyć, ale nie mogą zaznać spokoju dopóki nie odnajdą Jill. Czują się winni temu, że siostra królowej została porwana, dlatego są gotowi odnaleźć ją za wszelką cenę. Niestety wydostanie się z dworu nie jest łatwym zadaniem, jednak z pomocą przychodzi zapomniana mentorka Sydney. Rozpoczyna się niebezpieczna walka z czasem, a Sydney ryzykuje swoje życie – alchemicy mogą ją dorwać w każdej chwili. Poza dworem nie jest bezpieczna, a Adrian coraz bardziej poddaje się mocy ducha, co ma swoje negatywne konsekwencje. Czy uda im się wykonać ostatnie zadanie i zaznać spokoju?
Wiecie, trochę nie takiego obrotu spraw się spodziewałam. Nie takiego wybuchu oczekiwałam, ale nie mogę napisać, że jestem zawiedziona, bowiem cudownie było powrócić do tego świata, znowu stanąć u boku ulubionych bohaterów i towarzyszyć im w nowej, niesamowicie istotnej misji. Po prostu widziałam tutaj nieco inne zakończenie, bardziej skomplikowane i mroczne, ale Richelle Mead utrzymała je raczej w stonowanej atmosferze. Chwilami irytowało mnie ciągłe podkreślanie faktu, że Adrian i Sydney są małżeństwem – nie dlatego, że ich nie lubię, bo jest wręcz przeciwnie, ale stało się to w pewnej chwili zbyt sztuczne i przesadzone. Co nie zmienia jednak mojego uwielbienia względem Ivashkova oraz mojej sympatii i głębokiej przyjaźni do Sydney. Myślę, że oni naprawdę do siebie pasują, choć chętnie odbiłabym jej męża, ale przyjaciółkom się tego nie robi!
Oczywiście wiele wątków musiało tutaj znaleźć rozwiązanie, wiele spraw, które do tej pory pozostawały w stanie zawieszenia, musiało zostać zakończonych. Osobiście uważam, że każda z nich w ostatecznym rozrachunku mnie nie zawiodła. Tym razem większą rolę do odegrania miały czarownice, mniejsze znaczenie przypadło alchemikom i wojownikom światła, chociaż pięknie widoczne było powiązanie pomiędzy ich interesami. Akcja toczy się umiarkowanym tempem, minimalnie przyspiesza w punkcie kulminacyjnym, choć czuję pewien niedosyt – oczekiwałam większych utrudnień, większych komplikacji. Tutaj odczuwam jakiś spadek formy u jednej z moich ulubionych autorek, a może po prostu nasze wizje ze sobą nie współgrają, bo mimo wszystko całość wypada logicznie i sensownie. Mimo pewnej dramaturgii Mead nie zapomniała o poczuciu humoru, obecnym nie tylko w wypowiedziach bohaterów, ale również doskonale widocznym w niektórych sytuacjach. To nieco rozluźniało poważną atmosferę poszukiwań Jill.
Mimo wszystko jestem usatysfakcjonowana otrzymanym zakończeniem. Wywołało uśmiech na mojej twarzy i takie przyjemne poczucie ulgi. Pojawienie się Rose i Dymtira było świetnym elementem i to właśnie dzięki niemu ta książka w piękny sposób prezentuje znaczenie i sedno przyjaźni. Ukazuje istotność rodziny oraz oddania, a także honoru i dążenia do celu. Cała seria jest naprawdę świetnie napisana i skonstruowana, ta historia zawsze będzie zajmować pewien skrawek mojego serca, nie tylko ze względu na moją słabość do Ivashkova. Choć liczyłam na większe „WOW!”, to nie mogę narzekać, bo naprawdę doskonale spędziłam czas z tą książką i ostatecznie cieszę się, że tak to się zakończyło. Z całego serca polecam Wam cały cykl oraz twórczość Richelle Mead.

www.bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-11-2016 o godz 16:18 przez: patka
Wampiryczne i paranormalne romanse przyjmuję tylko od Richelle Mead. Już dobrych kilka lat temu wyrosłam ze zmierzchowego kręgu zainteresowań i tylko dla jednego autora robię wyjątek, gdyż świat Akademii Wampirów zauroczył mnie swoimi świetnymi postaciami oraz intrygującą i nieprzewidywalną akcją. "Rubinowy krąg" to ostatnia, szósta część cyklu "Kroniki krwi", czyli niejako kontynuacji Akademii Wampirów. Mimo iż mój entuzjazm jakiś czas temu już przygasł, to powrót do serii okazał się bardzo przyjemnym i rozrywkowym wydarzeniem.

Richelle Mead podtrzymuje dobry poziom, mimo iż nie jest reprezentantką najwyższej literatury ( nie ten gatunek ;). Jej styl jest przystępny, zrozumiały, a książki czyta się szybko i nie wymagają od nas ogromnych pokładów skupienia. Obecnie, po przeczytaniu wielu pozycji fantasy, czy literatury pięknej, muszę przyznać, że język użyty w tych lekturach szału nie robi, tak jak powiedziałam jest on dobry pod względem łatwości i szybkości czytania, jednak poziom nie jest za wysoki i nie chcę, żeby ktoś z takimi oczekiwaniami zrezygnował z sięgnięcia po tę serię. Momentami żarty, czy opisy przypominały mi styl Ricka Riordana, co osobiście nie za bardzo mi odpowiada, jednak świetnie odzwierciedla to co próbuję przekazać ;).

Bohaterowie to zdecydowanie główny powód, dla którego sięgam po tę książki. Autorka z ogromną łatwością i niepostrzeżenie, sprawia że zostajemy pochłonięci przez akcję i zagłębiamy się w losy postaci. Bohaterowie nie są płascy, momentami nieprzewidywalni, zmagają się na różne sposoby ze swoimi demonami, jednocześnie pozostając różnorodni. Zaczynając serię "Kroniki krwi" miałam trochę wątpliwości względem postaci, gdyż Rose i Dymitr podbili moje serce, jednak jak się okazało autorka szybko mnie do nich przekonała i nie miałam żadnego problemu z polubieniem głównych bohaterów tej serii.

Bardzo ucieszyła mnie informacja, którą autorka umieściła w podziękowaniach, mianowicie, iż planuje jeszcze kiedyś publikacje ze świata Akademii Wampirów. Wiem, że mimo jakichkolwiek obiekcji jakie mogę mieć na 100% sięgnę po kolejne książki, jeśli tylko będą w nich moje ukochane postacie. Gdyż to właśnie one tworzą dla mnie atmosferę świetnej serii, to dla nich patrzę w drugą stronę za każdym razem gdy wspominane są sprawy paranormalne, których szczerze powiedziawszy nie ma aż tak dużo - mało bohaterów ma jakieś niesamowite zdolności, co dla mnie działa na plus.

"Rubinowy krąg" to bardzo przyjemny powrót do świetnego świata "Akademii Wampirów". Mimo gatunkowych niedociągnięć, postacie wszystko nam rekompensują i sprawiają, że lektura jest szybka i bardzo rozrywkowa. Jeśli tak jak ja nie lubicie wampirycznych klimatów, a macie ochotę na coś łatwego i angażującego to serdecznie polecam :D.

Mój regał z książkami
patsy-books.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Zima Muminków
4.9/5
23,49 zł
29,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego