Kraina martwej ziemi. Tom 1. Krew i stal (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 33,49 zł

Cena empik.com:
33,49 zł
Cena okładkowa:
34,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.

Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata.

"Krew i stal" to mocny debiut Jacka Łukawskiego, w którym klimat wczesnego średniowiecza znakomicie miesza się ze słowiańskim kolorytem.

"Klasyczna fantasy – droga, misja, tajemnica, magia plus słowiańska demonologia. Myślę, że o Łukawskim jeszcze nie raz usłyszymy."
Jarosław Grzędowicz

"Powieść Łukawskiego odwołuje się do szerokiej tradycji high fantasy, ale autor zgrabnie przepuścił ją przez filtry realizmu i zdrowego rozsądku. Niezła fantastyczna awantura w głównym nurcie przygodowego fantasy."
Michał Cetnarowski, "Nowa Fantastyka"

"Jacek Łukawski serwuje pełną akcji wyprawę w nieznane, podczas której niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Trzyma w napięciu od pierwszej strony."
Tymoteusz Wronka, Katedra.nast.pl

Tytuł: Kraina martwej ziemi. Tom 1. Krew i stal
Seria: Kraina martwej ziemi
Autor: Łukawski Jacek
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 376
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-02-17
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 250 x 10 x 100
Indeks: 18909814
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
39
4
33
3
4
2
1
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
71 recenzji
01-02-2018 o godz 07:55 Karolina Radlak dodał recenzję:
Pierwsza część serii Kraina Martwej Ziemi "Krew i Stal" Jacka Łukawskiego, książka trudna i ciężka do przeczytania, szczególnie dla mnie, fantasy w każdym calu więc pewnie jedni ją pokochają a drugim ciężko będzie dobrnąć do końca. Cała akcja toczy się w tzw Martwicy wymyślonej przez twórce, miejsce bliżej nieokreślone, oddział żołnierzy wyrusza żeby sprowadzić do Wondettel coś co zostało ukryte u podnóża Smoczych Gór. Misja jest bardzo trudna ponieważ nie mają dużo czasu, muszą zrobić to jak najszybciej ponieważ są narażeni na pęknięcie Zasłony Martwej Ziemii. Na niej wszystko pod wpływem czarów umiera, dlatego nie możliwe jest tam życie, ale czary nie są wieczne w Martwicy zaczynają tworzyć się przejścia do dawno opuszczonych miejsc. Arthorn jako jedyny wie po co tak na prawdę wyruszyli ale dowództwą tej misji jest Dartor, czy uda im się wykonać tą misję i wrócić cało? To wszystko czeka na Was w książce. Całość książki kręci się wokół Martwicy i bohatera Arthorna przez co staje się trochę nudno, jest wiele innych krótkich wątków które można by poprowadzić dłużej tak żebyśmy mogli lepiej poznać inne miejsca i bohaterów. Cała akcja jest dobrze opisana, wszystko skupione w jednym miejscu, perypetie bohaterów i ich tułaczka, walka z przeciwnościami losu ich rozterki. Ponieważ cała fabuła jest pisana bardzo zagatkowo to cieżko jej się oznaleźć osobą prosto myślącym, musiałam czasami wracć kilka stron w tył żeby wszystko dobrze zrozumieć przez co zrażałam się do książki, do tej pory kilka rzeczy pozostaje dla mnie tajemnicą. Trudno skupić się na tym o jakiej postaci jest książka od początku na pewno możemy dostrzec Arthorna jest to osoba wierna, bardzo oddana służbie królestwu, trudno go odgadnąć, jego postać jest owiana tajemnicą co mnie bardzo wciągneło. Jest osobą myślącą, inteligentną i bardzo pomysłową a do tego jest bardzo sympatyczny i często rzuca dowcipne komentarze, jest wmrównież wiele innych postaci ale moim zdaniem mało ważne takie poboczne. Książka która zaskoczy nie jednym, czasami możemy poczuć się nią zdezorientowani albo nawet znudzenia ale na pewno to nie powód do skończenia jej przed końcem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-02-2018 o godz 07:55 Karolina Radlak dodał recenzję:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/294762/krew-i-stal/opinia/44381673#opinia44381673
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-01-2018 o godz 15:57 Grzesiek D. dodał recenzję:
Trzeba to powiedzieć jasno: znakomita powieść fantasy. Akcja toczy się sprawnie nie pozwalając się nudzić. Nawet gdy chwilowo zwalnia, czytelnik z zapartym tchem oczekuje momentu kiedy wszystko nagle nabierze nowego tempa. Całość napisana bardzo przyjemnym językiem, miło odnajduje się w dialogach jakieś elementy polskiej gwary ludowej. Również elementy fantastyczne wyglądają jako żywo zaczerpniete z wierzeń słowiańskich. Podsumowując, powieść godna polecenia. Z niecierpliwością oczekuję momentu, gdy rozpocznę tom drugi...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-01-2018 o godz 02:45 Agnesja dodał recenzję:
"Krew i stal" to pierwsza przeczytana przeze mnie powieść fantastyczna polskiego autora. Zacznę od tego, że pan Łukawski ma dobry styl pisania. Miejscami może było widać debiutanckie pióro, ale każdy opis przyrody został dopieszczony i przemyślany. Autor świetnie oddaje piękno miejsc, które mijają bohaterowie w swojej podróży. Mimo że stworzony na nowo świat wydaje się być jednym z tych mniejszych i prostszych uniwersów, to czytelnik może dobrze wniknąć w jego klimat i obrazować sobie jego elementy. Książka zawiera wiele smaczków, które zostaną zauważone zwłaszcza przez fanów światowej już fantastyki, między innymi "Wiedźmina". Dla czytelników niej zorientowanych w gatunku, takim smaczkiem będzie zgrabne wplecenie w opowieść mitologii słowiańskiej. Ponadto magia, która nie dzieje się tak o, bez powodu, z różdżki czy rąk maga, a taka oparta właśnie na dawnych obrządkach. Śledzenie tego typu wywoływania magi to czysta przyjemność i to po prostu wciąga. Aby nie było tak kolorowo, muszę zaznaczyć jakieś minusy, a zwłaszcza jedne, moim zdaniem największy - brak wartkiej akcji. Albo w ogóle akcji wciągającej tak, że żyje się tylko losami bohaterów. Mamy tutaj kilka miejsc, które nadganiają powolne tempo, ale i tak czuję niedosyt. "Krew i stal" spodoba się głównie czytelnikom niewymagającym od fantasty wielkich rzeczy. Ta powieść mimo wszystko wspaniale umili nudny wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-12-2017 o godz 15:15 Nardumia dodał recenzję:
"Krew i Stal" jest debiutanckim dziełem Jacka Łukawskiego. Książka posiada typową budowę high fantasy czyli: świat przedstawiony wykreowany od zera, działający na własnych zasadach i oparty na unikalnym mechanizmie. Bohaterów można podzielić na realistycznych i fantastycznych w przypadku tej powieści nie ma większych problemów z podziałem, ponieważ różnice są oczywiste i widoczne gołym okiem. Jest to również książka przygodowa z dużą ilością akcji i bardzo wyraźnymi celami, które są podkreślane na co piątej stronie. Zatem przejdźmy do szczegółów. Fabuła jest spójna, jednowątkowa (z naprawdę drobnym rozgałęzieniami, które zanikają tak szybko jak się pojawiają) oraz rozsądnie i realistycznie zaplanowana. Bardzo wyraźny jest motyw drogi/podróży, czyli stopniowe odkrywanie tajemnic, wykonywanie misji, powstawanie związków przyczynowo skutkowych itd. Właściwie cała książka jest oparta na ciągłym rozwijaniu nowych problemów i naprawianiu skutków poprzednich wyborów. Powieść rozwija się nieco lakonicznie i zanim poznamy dobrze bohaterów, świat przedstawiony i jego sytuacje mija mniej więcej sto stron. Wraz z rozwojem historii akcja nabiera tempa. Mamy walki, podchody, dynamiczne obmyślanie strategii oraz wyjątkowe potyczki z fantastycznymi istotami, których lepiej nie wywabiać z czeluści ich siedlisk. Należy tu docenić kompetentność i dokładność opisów. To jest naprawdę niesamowita rzecz kiedy autor serwuje nam wszystkie ruchy, blokady i rodzaje ataków jakie stosuje bohater - coś pięknego. Jak wcześniej wspominałam bohaterów stanowią zarówno postacie realistyczne - ludzie, i fantastyczne - dziwożony, czorty, utopce, powrotniki itd. Główny bohater Arthorn oczywiście jest człowiekiem i oczywiście rycerzem. Rozsądny, inteligentny, odważny, lojalny wobec zwierzchnika, nie przeciętnie władający bronią itd. - po prostu typowy przedstawiciel "dobrego" bohatera w fantastyce. Dlatego jest to zarówno plus i minus ponieważ ciągłe powodzenie tej postaci jest irytujące. Owszem widać w książce próby walki z tym zjawiskiem czyli ciosy których Arthorn nie zablokuje bądź opisy obrażeń jakich doznał, ale dla mnie to za mało. Podczas czytania modliłam się w myślach żeby w końcu poważnie mu się powinęła noga, ale do tego niestety doszło. Fakt ten sprawia że książka jest czasem bardzo przewidywalna i momentami nudna. Bohaterowie drugoplanowi nie mają znacznego wpływu na fabułę jedynie ja ubogacają lub są przyczyną kolejnych działań głównego bohatera np. Dartor - będący przywódcą wyprawy zostaje zamordowany co daje głównemu bohaterowi pretekst do pościgu za mordercą, czy Marcas - towarzysz Arthorna który dorzuca zabawne stwierdzenia i komentarze. jednak to co wyróżnia te pozycję na tle innych jest fakt posiadania unikalnych postaci fantastycznych zaczerpniętych z rodzimej mitologi słowiańskiej. Stworzenia te są naprawdę dobrze i naturalnie wpasowane w całą historię. Ich opisy wywołują gęsią skórkę i nieprzyjemne odczucia obecności - doceniam takie zjawiska. Pozwolę sobie wspomnieć również o języku tej książki, co do którego opinie są podzielone. Jest on stylizowany w moim odczucie na staropolską gwarę rycerską. Jest to duża zaleta tej pozycji ponieważ rzadko spotykam się z tym zabiegiem w literaturze polskiej. Cała gwara jest dopracowana choć raz na jakiś czas można dostrzec nieścisłość, jednak w żaden sposób nie ujmuje ona stylowi. Warto również wiedzieć że mimo stylizacji historia nadal jest bardzo przyjemna i klarowna w odbiorze. Myślę że całokształt jest wart uwagi nie tylko ze względu na nawiązania do mitologii słowiańskiej, ale również ze względu na nietypowy język, dobrze wykreowany świat, sporą dawkę akcji, walk i adrenaliny. Jest to dobra odskocznia po lekturze trudnych w odbiorze książek. Nadaje się również dla czytelników którzy dopiero odkrywają świat high fantasy. Serdecznie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-10-2017 o godz 20:24 Mazzera dodał recenzję:
W wielkim wybuchu wojennej magii powstaje pas Martwej Ziemi, który rozdziela walczące królestwa na sto pięćdziesiąt lat. Martwica jednak zaczyna zanikać tworząc wąskie przejście, które na nowo ma połączyć wrogie królestwa. Arthorn wraz z grupą żołnierzy wyrusza przesmykiem na niebezpieczną wyprawę, z której ma nadzieję powrócić z zaginionymi artefaktami. Przedmioty te, gdy wpadną w niepowołane ręce, mogą zagrozić odrodzonemu Wondettel. Książka napisana jest staropolskim językiem, który ma budować klimat oraz ubarwiać bohaterów i ich wypowiedzi. Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie, jednak ciężko jest się do niego przyzwyczaić. Początek książki był przez to ciężki i były momenty, kiedy chciałam czytania zaniechać. Dobrze jednak, że tak się nie stało. Akcja książki rozwija się miarowym tempem, jak na epicką fantasy przystało. Bohaterowie na początku wydają się mało wyraziści, jednak po bliższym zapoznaniu zaczynamy wyłaniać swoich ulubieńców. Historia jest spójna, a ilość akcji i opisów ładnie zbalansowana. Świat zbudowany w książce może nie jest nowatorski, ale opowieść moim zdaniem nie jest sztampowa ani przewidywalna. Oprócz magicznych stworzeń, krwi, bijatyki i intryg politycznych mamy też dużą dawkę rubasznego dowcipu. Przeszkadza mi ilość zapożyczonych motywów, między innymi z Władcy Pierścieni. Uważam, że są tu całkowicie zbędne. Jednak biorąc pod uwagę, że jest to debiut, na wiele rzeczy można przymknąć oko. Książkę czytało mi się dobrze, a po zakończeniu od razu sięgnęłam po następną część. Gratuluję Panu Jackowi Łukawskiemu udanego debiutu i będę wyczekiwać kolejnych książek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-08-2017 o godz 21:06 agusiaa12 dodał recenzję:
...................................................
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-03-2017 o godz 21:01 Projekt: książka dodał recenzję:
Fantastyka to mój ulubiony gatunek literacki. Łykam wszystko, co tylko w treści będzie wspominało o smokach, posługiwało się magią albo samo miało spiczaste uszy. To jest prawdziwa odskocznia od rzeczywistości. To jest coś, co trzeba sobie wyobrazić od początku do końca. Zawierzyć autorowi i dać się wciągnąć w niesamowity świat, który nam przedstawia. A więc? Kto z was jest chętny na podróż w nieznane? Kto zrobi ten pierwszy krok? Nie tak dawno temu na granicy królestwa Wondetell rozgorzała ogromna bitwa. Zmagania nie miały końca, więc magowie z przeciwnych obozów równolegle rzucili czar, który przemienił pole bitwy w Martwą Ziemię niszcząc wszystko, co na niej żyło. Ludzi, zwierzęta, roślinność. Na ponad sto pięćdziesiąt lat powstała granica nie do pokonania. Jednak jakiś czas temu, coś się zaczęło zmieniać. Zły czar traci swoją moc oddając kawałek po kawałku splamioną niegdyś krwią ziemię. Na razie jest to tajemnicą. Na razie, ponieważ teraz, gdy jest możliwe przejście na drugą stronę trzeba się spieszyć. Wysłany kilka tygodni wcześniej zwiad, który miał odnaleźć magiczne księgi nie wrócił i nikt tak naprawdę nie wie, co się stało. Na pomoc rusza mały oddział dowodzony przez Dartora. W ostatniej chwili dołącza do nich Arthorn, tajemniczy rycerz, który ma własne, niełatwe zadanie do wykonania. Podróż nie będzie prosta. Nikt nie wie, jak zmieniła się kraina po tylu latach i jakie niebezpieczeństwa czyhają na grupę śmiałków. Kto wie, jakie skarby zostały ukryte w dawnej krainie. Kto pierwszy po nie sięgnie? Czy w tym wszystkim tak naprawdę chodzi tylko o złoto? A może o coś więcej? Fabuła skupia się głównie na Arthornie, jego tajemniczej misji i podróży przez krainę, która przez długie lata pozostała odcięta od Wondetell. O naszym głównym bohaterze nie wiemy praktycznie nic. Autor podrzuca nam jedynie drobne informacje, które tylko podsycają w nas zainteresowanie jego postacią, chociaż możemy powiedzieć o nim kilka rzeczy. Jest sprytnym, świetnie wytrenowanym rycerzem i strategiem. Kiedyś stracił kogoś bardzo dla siebie bliskiego i zdecydowanie jest jednym z najbardziej oddanych żołnierzy królestwa Wondetell. “- Nie każdy stary miecz musi być czarodziejski, tak jak nie w każdej pieczarze smok ma przykutą księżniczkę, która czeka tylko, byście ją uwolnili. - A po cóż uwalniać? Smoka ubić i cieszyć się tym, że dziewka nie ucieka!” Czytając ‘Krew i stal’ nie odnosi się w ogóle wrażenia, że jest to debiut. Świat wykreowany przez Jacka Łukawskiego zaskakuje detalami. Od opisu przyrody, architektury, życia codziennego, ubioru, broni czy wierzeń. Możemy spotkać dziwne, psotne ale też przerażające postacie z naszej słowiańskiej mitologii, które czyhają na nieświadomych wędrowców. Nawet język bohaterów jest różnorodny. Mieszkańcy wsi mówią kwiecistą gwarą, podczas gdy żołnierze, czy główni bohaterowie wysławiają się nienagannie. Brakuje jedynie kilku detali, które mogłyby zamknąć wszystko w całość jak kwestia wiary czy historii ale jestem pewna, że zostaną one wyjaśnione w kolejnych częściach. Znalazłam kilka odniesień do kilku bardzo znanych dzieł fantasy, które na pewno zaskoczą niejednego czytelnika. W niektórych momentach treść też trochę zaczyna nużyć, jednak to są tak sporadyczne momenty, że przebrniemy przez nie, z niecierpliwością domagając się wiedzy o dalszych przygodach naszych bohaterów. A dzieje się u nich naprawdę wiele. Spiski, pościgi, realistyczne sceny walki. Jedna rzecz z pewnością trzyma się nas przez całą lekturę. Niepewność i napięcie. Co czeka naszych bohaterów w krainie, która praktycznie została odcięta od reszty świata na ponad sto lat? Jak bardzo się zmieniła? Jakie tak naprawdę zadanie ma do wykonania Arthorn? ‘Krew i stal’ ma w sobie wszystko, czym może się pochwalić rasowa powieść fantasy. Jestem pod wrażeniem historii jak i wciągającej fabuły. Drobne niedociągnięcia kompletnie nie przesłaniają całości. Bądźmy szczerzy, nie wszystkie debiuty są tak dopracowane jak powieść Jacka Łukawskiego. To bardzo dobrze skrojona i intrygująca historia, którą polecam absolutnie każdemu miłośnikowi tego gatunku i wiecie co? Dobrze, że to jeszcze nie koniec, bo mam ogromną ochotę na więcej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-03-2017 o godz 11:18 Another Desire dodał recenzję:
Krew i stal, to jak zapewnia nas autor pierwszy tom serii Kraina Martwej Ziemi, w której poznajemy losy walecznego wojownika Arthorna oraz jego drużyny, która pod rozkazem króla wyrusza w wyprawę w Martwicę, graniczącą z Wondettel, miejscem, które kiedyś stało się polem bitwy najpotężniejszych magów i na które spadła klątwa, która jak sama nazwa wskazuje pozbawiła życia wszystkiego na tym obszarze. Celem wyprawy było odnalezienie świątyni u podnóża gór oraz zebranie starożytnych ksiąg, które się w niej znajdowały. Już na samym początku wyprawy drużynnika bohater trafia na liczne niebezpieczeństwa, rozpoczynając na mitycznych wiłach i rusałkach, poprzez potwory czy odrębną rasę brutalnych wojowników Dao. Bardzo szybko również w obozie pojawia się zdrajca, który podzieli drużynę oraz doprowadzi do wielu śmierci. W dalszych rozdziałach będziemy świadkami losów i częściowo samotnej wędrówki Arthorna, który po przegranej potyczce odnajduje stary, przepełniony magiczną mocą miecz oraz postanawia odnaleźć ocalałych członków drużyny i wypełnić rozkaz króla. Podróż Arthorna nie jest jedynie podróżą dosłowną, jednak również tą metafizyczną w poszukiwaniu własnego ego, celu oraz przeznaczenia. Krew i stal, to klasyczna powieść fantasy, w której występują przeróżne rasy, magia, klątwy, zombie czy smoki. To porządna doza fantastyki dla każdego fana tego gatunku, który poszukuje klimatów zbliżonych do twórczości A. Sapkowskiego. To również wspaniale przemyślane uniwersum, pełne mistycznych opisów miejsc, postaci czy formuł, które staramy się zrozumieć. Kolejnym aspektem książki, na który warto zwrócić uwagę to słowiańska demonologia i folklor, które w książce występują w postaci wił, topielców czy kapłanów-żerców. Czytając tą powieść aż ciężko jest uwierzyć, że jest to literacki debiut autora, który na co dzień zajmuje się zupełnie inną dziedziną niemającą wiele wspólnego z beletrystyką. Autor sprawnie posługuje się językiem i wprowadza nas w klimat podobny do sztandarowych powieści gatunku. Co do minusów, to o ile jest to minus, to drażniąca jest przesadzona wielowątkowość, przez co ciężko było się połapać w niektórych fragmentach, być może jest to spowodowane tym, że jest to dopiero pierwszy tom, a część wątków zostanie kontynuowana w następnych. Z biegiem czytania również irytujące zaczynają się robić dialogi, które po jakimś czasie wydają się być monotonne. Co do strony technicznej, to doczepić się mogę jedynie do czcionki, która jak na mój gust była zbyt mała, przez co szybko męczyły się oczy. Podsumowując: Jest to naprawdę przyzwoita powieść fantasy, którą nie pogardzi żaden fan tego gatunku. Zwrócić należy również uwagę na to, że jest to debiut, bardzo dobry debiut, który sprawia, że po przeczytaniu czujemy głód następnej części i wiedzy na temat tego, jak dalej potoczą się losy bohaterów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-12-2016 o godz 19:09 Katrina dodał recenzję:
W starym klasztorze na Martwej Ziemi znajduje się coś, co należy jak najprędzej odzyskać, by nie wpadło w ręce nikogo innego. Arthorn, wraz z grupą zbrojnych, wyrusza w podróż przez wątki przesmyk, mając w zamiarze wykonanie zadania. Tylko on zna prawdziwy cel ich wyprawy i tylko on jest w stanie poprowadzić bezpiecznie ludzi przez zniszczony czarami ląd. Prędko jednak okazuje się, że wyprawa może być jeszcze trudniejsza, niż wcześniej zakładał.

Gdybym wpadła na Krew i Stal kilka lat temu to albo uznałabym, że jest dla mnie zbyt trudna i mnie nudzi, albo przeciwnie: uwielbiałabym ją całym swoim sercem i polecała każdemu, kto pytałby się mnie o fantasy. Teraz jednak, mając nieco szersze spojrzenie na literaturę muszę z przykrością stwierdzić: nie jest to pozycja wybitna, a może nawet nie dobra. To dość przeciętna i typowa dla swojego gatunku książka, których na rynku nie brakuje.
Przez pierwsze dwadzieścia stron nie potrafiłam w ogóle wbić się w historię: najzwyczajniej w świecie styl autora mnie męczył, podobnie jak szaleństwo wokół słabo zarysowanych bohaterów. Później, do około setnej strony było nieco lepiej, ale w dalszym ciągu sama nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim myśleć. Dopiero z czasem historia zaczęła ciekawiej się rozwijać, a autor zapoznał nas nieco bliżej z bohaterami, jednak i tak, i tak powieść nie była niczym odkrywczym.
Łukowski wrzuca nas od razu w wir wydarzeń. Ktoś kogoś goni, ktoś pędzi, ktoś atakuje... Cały czas coś się dzieje, jednak nie mamy pojęcia co: pojawia się jakiś bohater, jakieś losowe nazwy, nic nie znaczące dla nas wydarzenia. W tym chaosie naprawdę niełatwo jest się odnaleźć, a tym bardziej śledzić to wszystko z zapartym tchem: bo i jak, skoro nie mamy pojęcia, kto jest tu główną postacią...? Wprawdzie z czasem historia nieco się uspokaja, dzięki czemu możemy w końcu zrozumieć kto, gdzie z kim i po co jest, ale i tu trudno poczuć jakąś bliższą zażyłość z bohaterami, czy światem. Jaki jest tego powód?
Krew i Stal to niewątpliwie fantasy drogi, które podzieliłabym na dwa segmenty: pierwszy, będący opisem wyprawy większej grupy oraz drugi, w którym mamy ledwie kilku bohaterów. Bezustannie jednak wędrujemy, po świecie, który zbyt wiele dla nas nie znaczy. Idziemy do konkretnego punku, walczymy, później odpoczywamy i leczymy rany, by znów z kimś, lub czymś walczyć. I na tym właściwie polega cała historia Krwi i Stali. Nie ma tu ani bardzo angażującego tła, ani niczego, co sprawiłoby, bym podeszła do tej lektury bardziej emocjonalnie.
Doskonale wiem, że sporo osób zachwyca się światem przedstawionym i uważa, że jest genialnie wykreowany. Ja niestety śmiem się nie zgodzić. Tak naprawdę nie wiemy o nim nic, poza tym, że istnieją w nim losowe, wzięte ze słowiańskiej mitologii stworzenia, że istnieje w nim jakaś magia i że sto pięćdziesiąt lat temu istniały dwa kłócące się ze sobą królestwa, co doprowadziło do powstania Martwicy. Autor nie wyjaśnia nam polityki istniejącej w tym świecie, ani jakiś niezwykłych zwyczajów. Świat wprawdzie nie kłóci się sam ze sobą, jest w miarę sensowny, a przy tym nie wątpię, że w kolejnych tomach będzie rozwijany, ale naprawdę nie zauważyłam w nim nic, czym mogłabym się zachwycić.
A co z bohaterami? Początkowo odbierałam ich podobnie jak postacie z Orków Nichollsa – mamy losową grupę, z której parę osób wyróżnia się tym, że znamy je z imienia. Nie są indywidualnościami, a drużyną, która ma do wykonania jakieś zadanie. Dopiero później, gdy postacie się rozdzielają możemy zaobserwować jakieś konkretne cechy, ale też nie ma ich zbyt wiele. Przykładowo, główny bohater, Arthorn, to po prostu dobry i odważny człowiek, który jest sprytny, bo zna kilka forteli. Ale nie ma w tym człowieku niczego, co byłoby charakterystyczne i sprawiło, że zapamiętałabym go na dłużej.
Styl autora jest dość... specyficzny. Łukawski stara się nawiązywać do średniowiecznej mowy i to mu w sporej mierze wychodzi. Przy tym pisze w bardzo surowy sposób i nie pozwala nam za dobrze poznać bohaterów, co przy takiej powieści jest moim zdaniem sporym błędem. Niemniej, sam stosowany przez niego język jest raczej sporą zaletą tejże książki. Raczej, bo po pierwsze potrzebowałam chwili, by do niego przywyknąć, a po drugie przez niego autor w kilku miejscach dał plamę, wciskając między te średniowieczne słowa jakieś współczesne, co potrafiło nieźle wybić z lektury. Na całe szczęście akurat to nie zdarzało się zbyt często.
Krew i Stal to przygodowa powieść drogi utrzymana w klimatach fantasy – i jeśli ktoś właśnie tego szuka, to ta pozycja naprawdę dostarcza. Niestety, jeśli chcecie czegoś więcej: gierek politycznych, rozbudowanego świata przedstawionego, czy barwnych, charyzmatycznych bohaterów to... tego po prostu w niej nie znajdziecie w wystarczającej ilości. Ta powieść to historia typowo przygodowa wymagająca od czytelnika jedynie wczucia się w stylizowany na średniowieczny styl autora.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-09-2016 o godz 20:30 Dominika Musialik dodał recenzję:
Fantastyka zapełnia ostatnio półki w księgarniach w zatrważającym tempie. Jako miłośniczkę tego gatunku cieszy mnie to bardzo, ale z drugiej strony coraz częściej mamy do czynienia z powielanymi schematami, a odnalezienie perełki graniczy z cudem. Jeśli lubicie swojskie klimaty, pierwszy tom cyklu „Kraina Martwej Ziemi” powinna Was zainteresować.


Poprzeczkę jeśli chodzi o fantasy ustawił Tolkien (za którym nie przepadam) i Martin (którego uwielbiam). W Polsce nie jest lepiej. Mieliśmy „Wiedźmina”, który szybko dostał łatkę klasyki i mało komu udało się zdobyć taką sławę i owiać taką legendą. Wielu jednak próbuję i ów próby są coraz lepsze.

Sto pięćdziesiąt lat temu powstała Martwa Ziemia. Właśnie tam, w klasztorze u podnóża Smoczych Gór, znajduje się coś, co może uratować królestwo, gdy Zasłona Martwej Ziemi pęka. Zaprawiony w boju Darton wyrusza ze swoim oddziałem na wyprawę, która może okazać się dla nich śmiertelna. Nikt nie jest w stanie odgadnąć jaki los dla podróżnych przygotowali sami bogowie.

Jacek Łukawski urodził się w Kielcach, a swoją miłość dzieli między podróżami, motocyklami, a własną żoną. Z zawodu jest grafikiem komputerowym, ale nie jest to jedyne zajęcie, na jakim się skupia. Machał mieczem, strzelał z dział czarnoprochowych, ćwiczył karate, a nawet objechał kawałek naszego kraju autostopem. Do tej pory napisał zbiór opowiadań, które pojawiły się z antologii „Gawędy motocyklowe”, a także współtworzy kwartalnik „Swoimi Drogami”. A jak wypadła jego debiutancka powieść?

„Krew i stal” jest pierwszym tomem trylogii „Kraina Martwej Ziemi”. W końcu tak ciężko autorom fantastyki zmieścić się w jednym tomie. Podchodziłam do niej trochę niepewnie, ostatnio ten gatunek trochę mnie zawodzi, a skoro tutaj mamy do czynienia z debiutem, moje wątpliwości były jeszcze większe. Spodziewałam się historii drogi, magicznych istot, bohatera oddanego królestwu, dla którego honor nie jest niczym obcym i walkę dobra ze złem. Wiecie co? Właśnie coś takiego dostałam.

Powieść powiela znane nam wszystkim schematy i czerpie jak najwięcej z klasyki gatunku. Niech Was to jednak nie zrazi, bo Jacek Łukawski wie, jak pisać. Na podstawie innych opowiada swoją historię, nie ma w tym kalkowania i bezczelnego zżynania.

Autor już ma swój styl, którego wielu znanych może mu pozazdrościć. Tekst ma swój rytm, a niesamowicie plastyczne, a przy tym nieprzynudzające opisy, momentalnie przenoszą do wykreowanej krainy. Dialogi to także miły smaczek, gdyż Łukaszewski czerpie z gwary i stylizacji ile może. Czuć średniowieczny klimat w każdym calu.

Może i „Krew i stal” nie przemyca niesamowitej mądrości, morału i tego typu rzeczy, ale jest zdecydowanie rozrywką z wyższej półki, po którą zaprawiony w boju fan takich historii może bez wątpienia sięgnąć. Mnie przeczytanie prawie czterystu stron zajęło dwa dni i już nie mogę się doczekać pozostałych tomów.Tytuł: „Krew i stal”.

https://niekulturalnakulturalnie.wordpress.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-09-2016 o godz 13:51 pabottyro dodał recenzję:
O książce Jacka Łukawskiego przez pewien czas było bardzo głośno w blogosferze. Co chwilę natykałam się na jej recenzje i w końcu stwierdziłam, że również muszę ją przeczytać. Ciekawy opis wydawniczy jak i pochlebna opinia Jarosława Grzędowicza – jednego z najsłynniejszych twórców polskiej fantastyki potwierdziły jedno – ta książka jest dla mnie idealna.
„Kraina Martwej Ziemi” ujęła mnie swoją historią praktycznie od pierwszej strony. Tajemnicza i niebezpieczna wyprawa w nieznane i groźne ostępy po magiczne artefakty stała się czymś więcej. Okazała się walką o przetrwanie.
Podczas czytania „Krainy Martwej Ziemi”nie sposób się nudzić. Akcja jest dynamiczna, a autor zgrabnie przeplata ze sobą różne wątki w powieści. Czasami nie chciało mi się wierzyć, że to debiut. Świetny styl pisania, barwny i zdecydowanie ciekawy. Mimo że sporo tu opisów, których nie jestem wielką fanką, autor nakreślił je w sposób, do którego również nie mogę się przyczepić. Nie ciągną się jak flaki z olejem, są dynamiczne i intrygujące. Co więcej? Świetny humor. Naprawę sporo się śmiałam, czytając pierwszą część powieści Jacka Łukawskiego. Autor nie wykorzystuje tylko starych i znanych wszystkim motywów fantasy, co również jest jego wielkim atutem. Chciałam się przyczepić do braku ciekawej kobiecej postaci, aż tu nagle bum! Jest i ona! (zawsze jak coś nasuwało mi się na myśl, to autor jakby to wyczuł i pac – chciałaś babo, to masz) Cały czas jednak nie wiem, co sądzić o Arthornie… Intryguje mnie ta postać.
Jedynym minusem, który znalazłam jest dość ciężki język. Jacek Łukawski posługuje się starą mową, używa archaizmów. Zważając na to, że książki w większości czytam późnymi wieczorami i nocami, dla mojego mózgu okazało się to całkiem sporym wyzwaniem. Kiedy jednak czytałam książkę za dnia, właśnie taki styl dodawał powieści realizmu. (Tak wiem, kobietę trudno zadowolić, haha :D) O czym Wam jeszcze powinnam powiedzieć? Tak, wiem. Podczas nocnego czytania zdarzyło mi się mieć gęsią skórkę. Niektóre fragmenty bardzo działają na wyobraźnię.
Mogę pogratulować wydawnictwu świetnej oprawy graficznej powieści. Rzucająca się w oczy okładka to bowiem nie wszystko! W środku czekają na nas świetne grafiki, podkreślające klimat książki i coś co lubię chyba najbardziej – cudowne ozdobne litery zaczynające każdy rozdział. Normalnie rozpływam się.
Podsumowując. Co urzeka w „Krainie Martwej Ziemi”? Realizm! Jacek Łukawski osadził swoją powieść w średniowieczu i co najważniejsze trzyma się jego realiów. Potężni rycerze, wielkie starcia, zdrady, okrutna polityka i liczne tajemnice. Świat mroczny i pełen niebezpieczeństw. Słowiańskie wierzenia i demonologia są niezaprzeczalnym wzbogaceniem powieści. Niebezpieczne istoty rodem z legend tutaj stają się rzeczywistością. Chcesz historii osadzonej w czasach średniowiecza? Ta książka nie powinna Cię zawieść. Autor posługuje się nawet językiem odpowiednim dla tego okresu. Wyraźnie zarysowuje różnice pomiędzy warstwami społecznymi, a opisani przez niego bohaterowie to ludzie z krwi i kości – mający chwile zwątpienia, rozpaczy, zmęczenia – nie wyidealizowani herosi. W „Krwi i stali” liczą się honor i odwaga. To świetna powieść z dobrze zarysowanym światem przedstawionym. Do końca pełna akcji i przygód. Napięcie niejednokrotnie sięga zenitu. Otwarte zakończenie, pozostawiające sporo pytań i dające do myślenia, skłania czytelnika do jednego! Jacku Łukawski – pisz szybciej kontynuację, bo ja tu czekam!
http://pabottyro.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-07-2016 o godz 09:34 Zaczytany w Książkach dodał recenzję:
Jacek Łukawski urodził się w Kielcach, z zawodu jest grafikiem komputerowym. Gdy nie miał jeszcze obowiązków, a miał czas, machał mieczem i strzelał z dział czarnoprochowych. Hartował ciało i ducha w organizacji strzeleckiej, brał udział w zawodach sprawnościowych i ćwiczył karate. Próbował też jeździć konno. Zwiedzał Polskę autostopem i na motocyklu. Zaczytywał się w książkach historycznych i fantasy. Jest laureatem wojewódzkiego konkursu Talenty 2000. Po kilkunastu latach przerwy napisał cykl opowiadań, które pojawiły się drukiem w antologii „Gawędy motocyklowe”. Współtworzył kwartalnik motocyklowy „Swoimi Drogami”. Wraz z żoną mieszka w pobliżu chęcińskiego zamku. „Krew i stal” to jego debiutancka powieść, stanowiąca pierwszy tom serii Kraina Martwej Ziemi.*

Lord Auriss rozpoczyna wyprawę, mającą na celu odnalezienie ważnych i cennych przedmiotów. Minęło sporo czasu, a jego oraz współtowarzyszy nie ma. Zaginął po nich słuch. Dartor wyrusza po to, by odnaleźć ich oraz te rzeczy. Tak naprawdę on i jego ludzie nie wiedzą, co na nich czeka. Jaki będzie ich los?

Miałem wielkie oczekiwania wobec tej książki. Chciałem przeżyć niesamowitą przygodę. Niestety, nie udało się. Początek utworu jest bardzo nudny i z trudem przez niego przebrnąłem. Wprawdzie akcja później się rozkręca, jest coraz ciekawiej i fantastyczniej, niemniej zawiodłem się na tym dziele. Jest to debiut, więc trochę inaczej podchodzę do tej powieści, oceniam mniej krytycznie.

Świat jest mały, taki szarawy i smętny. Moim zdaniem w książce fantastycznej autor przede wszystkim powinien przyłożyć się do wykreowania go.. Zrobić wyraziste i ogromne uniwersum, w którym ciągle będzie się coś działo, które zaskoczy czytelnika i powali go na kolana.

Język utworu jest przez pierwsze sto stron ciężki, przez kolejne dwieście siedemdziesiąt nieco lżejszy, a w całym utworze usypiający.

W „Krwi i stali” zabrakło mi czegoś nowego. Minusem są również bohaterowie, którzy nie zostali za dobrze wykreowani. Jest ich dużo, ale dowiadujemy się o nich mało istotnych informacji. Słaba strona tego dzieła to fabuła, w której dzieje się mało rzeczy, które zaparłyby dech w piersiach. Owszem, są walki, zdrady i krew się leje, ale teraz to jest mało, gdyż tak naprawdę pojawia się to w wielu powieściach.

Mówi się o tym, że polska fantastyka jest słaba. Jeśli faktycznie tak jest (nie wiem, ponieważ mało czytam rodzimych utworów tego gatunku), to Jacek Łukawski w ogóle nie zmienia tej niskiej oceny.

Fabuła tej książki polega na tym, iż bohaterowie podróżują w pewne miejsce, po drodze spotykając różne przeszkody. Jest to kolejny mało oryginalny element tegoż utworu, bo pojawił się on w wielu dziełach.

Podsumowując: nie polecam ani nie odradzam przeczytania tej książki.

Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Tytuł: „Krew i stal”
Autor: Jacek Łukawski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Cykl: Kraina Martwej Ziemi (tom I)
Korekta: Aneta Wieczorek
Okładka: Paweł Szczepanik
Rysunki w książce: Rafał Szłapa
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 370
Data wydania: 17.02.2016
ISBN: 978-83-7924-584-0

* Źródło – skrzydło książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-07-2016 o godz 10:06 Mirya dodał recenzję:
Od jakiegoś czasu o debiucie Jacka Łukawskiego zrobiło się głośno w Internecie. Czytając kolejne opinie mój apetyt na przeczytanie tej książki ciągle rósł, a wczoraj nareszcie go zaspokoiłam.
Autor pochodzi z Kielc, ma doświadczenie w walce mieczem, ćwiczył m.in. karate, próbował jazdy konnej. Jest fanem książek fantastycznych i historycznych. Tako rzecze nam blurb, ale po przeczytaniu treści książki sama domyślałam się jakie pan Łukawski ma zainteresowania. Dlaczego?
Książka napisana jest staropolskim, dość ciężkim językiem. Dużo w niej fachowego słownictwa, od razu widać że metody walki na miecze czy elementy zbroi nie są autorowi obce. Pozostaje pytanie czy język działa na plus powieści. Po przeczytaniu całości muszę odpowiedzieć: jak najbardziej tak. To dzięki niemu książka emanuje dodatkową magią, tą staropolską, słowiańską. I przede wszystkim wybija się z całego grona reszty powieści fantastycznych. Nie przeczę jednak, że niektórych to może odstraszać.
Dodatkowo początek trochę powoli się rozkręcał. Nie dostawaliśmy wiele akcji, a przedstawienie głównych postaci oraz świata przedstawionego wydawało się przeciągać. Jednak po jakimś czasie historia rusza z kopyta i wtedy trudno oderwać się od czytania!
Świat przedstawiony jest brutalny, ale zarazem bardzo realny. Autor nie obawia się uśmiercania postaci, walki opisuje barwnie, tak samo jak wszelkie rany wojenne. Trzeba też wspomnieć o języku, którym posługują się bohaterowie, który czasami jest wulgarny, ale zawsze idealnie dopasowany do charakteru. Byłam zadowolona jak autor zmieniał sposób wypowiedzi kiedy do głosu dochodził prosty chłop czy osoba, która nie potrafi dobrze posługiwać się danym językiem. Wychodziło to realistycznie i zawsze dopełniało kreacji postaci.
W ogóle sposób przedstawiania bohaterów bardzo mi się podobał - bez zbędnych opisów, charaktery większości z nich poznawaliśmy po czynach bądź podczas rozmów przy fajce czy napitku. Najbliższy staje się nam główny bohater, czyli Arthorn. Jest to zdecydowanie intrygująca postać rycerza, który jest dzielny i honorowy, a zarazem kryje przed towarzyszami smutną przeszłość i stratę. Muszę przyznać, że kilku bohaterów, których polubiłam autor uśmiercił, nad czym ubolewam, ale co jak najbardziej rozumiem - chodzi przecież o fabułę, a nie o poszczególne sympatie.
Na pewno brawa należą się za wprowadzenie elementów fantastycznych. W tej kwestii czuć inspirację słowiańską mitologią, naszymi potworami i naszą magią. Znajdziemy tu wile, powrotniki, czarty - naprawdę całą gamę ciekawych stworzeń, które wychylają się najczęściej nocą i których ciężko się pozbyć. Dodatkowo bohaterowie spotkają na swojej drodze żądne krwi smoki, baby mieszkające na uboczu i znające się na uzdrawiającej mocy ziół i tajemniczego Fardora, który ma już na karku kilka wieków (swoją drogą nie mogę się doczekać jak potoczy się jego historia). Trzeba przyznać, że wyobraźnia autora spełniła moja oczekiwania.
Trudno też nie wspomnieć o elementach humorystycznych, których źródłem najczęściej są ciekawe postaci drugoplanowe i ich żarty słowne. Mocy dodają tutaj słowa staropolskie, w których często niektóre wypowiedzi brzmią zabawniej. A już moją miłość autor zdobył historią chłopca, który najadł się ziela i zaczął opowiadać o pierścieniu (wyciągniętym z nozdrzy byka), który trzeba zniszczyć w górach, bo inaczej świat ulegnie zagładzie. Tak piękne odniesienie do mistrza Tolkiena !
Zdecydowanie czuć, że pierwsza część to tylko wprowadzenie do tego co ma nadejść. Co chwilę mówią o tym postacie, wyczuwamy to w zmianach w świecie (cofająca się Martwica). Dlatego tak też traktuję ten tom - ciekawa, polska fantasy z przeważającym wątkiem drogi, która ma nam pokazać otoczenie i przedstawić bohaterów. I teraz, w kolejnym tomie dopiero nadejdzie prawdziwa akcja.
Ja mam nadzieję, że autor poświęci więcej czasu postaciom kobiecym, których tutaj niewiele, a jak już się pojawiają to zazwyczaj przedstawiane są dość schematycznie. Najciekawiej wypada córka króla i o niej chciałabym poczytać trochę więcej - może w kolejnym tomie?
Podsumowując, Krew i stal to powieść dla fanów mocnego, męskiego wręcz fantasy z korzeniami w staropolskich wierzeniach i języku. Przygody głównego bohatera wciągają, świat się rozrasta, a czytelnik oczekuje na kolejny tom. I okładka jest cudowna !

http://magiel-kulturalny.blogspot.com/2016/07/realizm-w-sowianskiej-fantastyce-czyli.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-07-2016 o godz 00:32 Wąchając książki dodał recenzję:
Odkąd sięgam pamięcią, od kiedy zaczęła się moja miłość do mitologii, szukałam historii, które w formie przygody, przybliżą mi mało znane zagadnienie, jakim okazały się stare wierzenia Słowian. I chociaż Krew i stal to debiut, to z całą pewnością mogę powiedzieć , że jest on na najwyższym poziomie i Łukawski wraca mi wiarę w polskich autorów, która w ostatnim czasie mocno podupadła.

Po Krew i stal sięgnęłam, ponieważ wewnętrznie czułam, że właśnie tak brutalnej, krwawej i ocierającej się o klasykę fantastyki, książkę pragnęłam przeczytać. Najbardziej jednak przyciągnęła mnie słowiańska mitologia, którą kilka osób mi obiecywało. I nie zwiodłam się, skądże! Otrzymałam wszystko, dokładnie tak jak chciałam i można powiedzieć, że jeszcze z nawiązką.

Bohaterów można zaliczyć do dwóch kategorii: dobrzy i źli. Nie są oni jakoś specjalnie wyróżniający się z ogólnego szeregu postaci, nie zżyłam się z nimi w jakimś znaczącym stopniu. A jednak czytanie o losach Arthorna i jego kompanów, było niezwykle intrygujące i pochłonęło mnie bez reszty. Przedstawienie całej historii za pomocą starych legend, które mam nadzieję, że autor w dalszych tomach rozwinie i wykorzysta w stu procentach.


Nie będę ukrywać, że początkowo było mi bardzo trudno wbić się w książkę. Pierwsze sto stron było dla mnie dosyć bolesnym przeżyciem, ponieważ musiałam przestawić się na archaiczny język, który mimo że jak najbardziej pasuje do czasów i nadaje klimat, to dopóki się nie przestawiłam, okropnie mi ciążył. Sama akcja powoli się rozkręca i należy być niebywale cierpliwym, a wytrwałego czytelnika czeka miła niespodzianka. Polecam, ponieważ nie jest to tylko doskonały debiut, ale również historia o słowiańskich wierzeniach, legendach i wywołującej dreszcz historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-07-2016 o godz 10:48 Joanna Hadzik dodał recenzję:
Po literaturę fantastyczną sięgam z dużą przyjemnością, z prawie tak dużą jak po kryminały. W blogosferze czytałam wiele pozytywnych opinii na temat debiutu Jacka Łukawskiego pt. „Krew i stal”, więc postanowiłam zabrać się właśnie za nią jako lekturę na początek wakacji, zaintrygowana tytułem.

Akcja książki dzieje się na granicy królestwa Wondettel, gdzie w wyniku klątwy powstaje miejsce przeklęte – Martwa Ziemia... To tam w dziwnych i tajemniczych okolicznościach giną ludzie, a w pewnym momencie oddział żołnierzy ma się przedostać na drugą stronę Martwej Ziemi, żeby w okolicach Smoczych Gór odnaleźć czarodziejskie artefaktów... Oddziałem żołnierzy dowodzi doświadczony wojskowy Dartor... Co takiego się stanie? Czy znajdą artefakty? Jakie przygody ich spotkają?

„Krew i stal” to pierwszy tom cyklu o nazwie „Kraina martwej ziemi”, a jednocześnie bardzo mocny debiut Jacka Łukawskiego. Wiele podstępów, walk, scen batalistycznych, a fabuła opiera się na podróży bohaterów... Akcja toczy się w umiarkowanym tempie, a bohaterowie są wykreowani w sposób dość równomierny, ale jednocześnie są bardzo ciekawi... Tak samo jak cały świat stworzony przez autora – pełen różnych stworów i tajemniczych artefaktów oraz istot. Pozycję czytało im się dość przyjemnie, ale musiałabym przyzwyczaić się do archaizmów używanych przez autora, ale uważam, że jest to bardzo dobre zagranie, naprawdę dobrze to wpłynęło na mój odbiór książki. Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się ten klimat, cały ten świat i pomysł na książkę.

Czy polecam „Krew i stal”? Zdecydowanie tak, bo jest to naprawdę dość mocny i ciekawy debiut, choć momentami wyczuwałam podobieństwo do Zwiadowców Flanagana, choć już bardziej dla starszych czytelników. To był zdecydowanie miły czas!

Więcej recenzji na http://bojalubiekaweiksiazki.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-06-2016 o godz 20:13 Natalia Kosin dodał recenzję:
,,Krew i stal" to bardzo dynamiczna książka. Podczas czytania zdarzały się te przyjemne momenty, jaki i te mniej przyjemne. Czasami odczuwałam radość i śmiałam się podczas czytania, a czasami można było poczuć dreszczyk strachu i rozczarowania. Jest to bardzo przyjemna książka, jednak czytałam lepsze lektury. Na nieco chłodniejszy wieczór nada się idealnie. Oceniam ją 7,5/10.

Cała recenzja znajduje się na moim blogu:
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-05-2016 o godz 09:02 Ania Kotlewska dodał recenzję:
Początkowo trudno mi było się wbić w tę powieść, ale teraz mogę z czystym sumieniem nazwać pierwszą książkę Jacka Łukawskiego debiutem roku tylko ze względu na fakt, ile pracy włożył w jej napisanie. Stworzył kanoniczne fantasy w swoim własnym, oryginalnym uniwersum, które nabiera autentyczności w połączeniu z wystylizowanym językiem.

Całą historię spowija niesamowicie tajemnicza atmosfera. Nakłada się na to wiele czynników. Głównie fakt, że czytelnik wraz z bohaterami nie ma pojęcia, co czeka go po drugiej stronie Martwicy. Ponoć ma ona ciągnąć się przez setki kilometrów, aż po krainy za Smoczymi Górami, jednak jeszcze przed przekroczeniem jej granicy napotykają przeszkody. Od tego momentu akcja nie zwalnia ani na chwilę. Raz za razem autor funduje nam masę zwrotów akcji, bitew i pojedynków. Dodatkowo przez niemal cały czas miałam poczucie... odcięcia od świata? Nie, może to złe wyrażenie, po prostu ten dziwny rodzaj uczucia, kiedy jest się samemu, daleko od domu, na dotąd nieznanych nam terenach i trzeba sobie radzić bez kontaktu z bliskimi. Żołnierze królestwa Wondettel błądzili wśród lasów, bezskutecznie próbując rozwiązać mnożące się zagadki, a tymczasem w ich państwie nie działo się zbyt dobrze...

Trudno powiedzieć mi coś o bohaterach, ponieważ było ich strasznie dużo i jeszcze wszystkich niezbyt dobrze poznaliśmy. Przede wszystkim nie znam motywu postępowania czarnych charakterów, a nawet ich zamiarów, więc trudno mi ocenić, czy powinnam im współczuć czy raczej nienawidzić. Jednak na pewno pokochałam dwójkę pierwszoplanowych postaci, Arthorna i Gwydona. Pierwszy z nich rzeczywiście tajemniczy, ukrywający jakąś mroczną przeszłość, ale lojalny wobec swojego władcy i zwierzchników człowiek o wielkim sercu. Drugi natomiast młody, ufny, inteligenty oraz pełen determinacji rycerz.

No i wreszcie wspomniany wcześniej genialny styl pisania, który nadaje książce niepowtarzalnego klimatu. Jacek Łukawski idealnie dostosował go do realiów panujących w Krainie Martwej Ziemi, czyli średniowiecza. Chłop gada, jak chłop czyli gwarą. Rycerz ma trochę bogatsze słownictwo, a szlachcic mówi niemal wierszem.

Jestem jednocześnie niesamowicie zachwycona i skonsternowana tym, co autor przedstawił nam na kartach Krwi i Stali. Kiedy już udało mi się wpaść w sidła tej historii nie mogłam się oderwać, ale pozostałam z masą pytań, na które oczekuję odpowiedzi w postaci, najszybciej jak się da, wydania kolejnych tomów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-05-2016 o godz 16:39 Agnieszka Isztar Matłoka dodał recenzję:
W ostatnich latach polska fantastyka coraz bardziej staje się widoczna. Coraz więcej debiutujących polskich pisarzy na półkach księgarń, przez co poziom rośnie z każda kolejną powieścią. Mamy w czym wybierać jeśli chodzi o rodzima twórczość.

Autorem, którego przyszło mi poznać jest Jacek Łukawski. Stworzył on powieść, w której nie brakuje dynamicznej narracji, nagłych zwrotów akcji a także charyzmatycznych bohaterów. Wyjątkowy klimat tej powieści buduje świat oparty na średniowieczu oraz wielu zapożyczeń ze słowiańskich legend i podań. Mnogość bóstw, smoki, czary oraz magia, a na dodatek intrygi, wszechobecni szpiedzy i heroiczna walka to wszystko nadaje wielowymiarowości utworowi debiutującego autora.

Czytelnik otrzymuje sekretną wyprawę, w której każdy następny krok może być ostatnim krokiem bohatera. Same postacie są barwne i nie brak im charakteru. Główny bohater owiany jest tajemnicą, dzięki której czytelnik stara się poznać jego przeszłość. Autor bardzo oszczędnie daje nam kolejne informacje na temat bohatera, jednak z każdą otrzymaną informacją czytelnik tylko coraz bardziej wkręca się w powieść. Jeśli jednak spodziewacie się wielkiego bum, to niestety się zawiedziecie. Mam wrażenie, że autor dopiero w kolejnych częściach odkryje znacznie więcej, gdyż aby przedstawić dokładnie postacie spotkane w tomie pierwszym potrzebowałby sporo stron więcej, a to mogłoby być nieco nużące.


Jak zatem można śmiało stwierdzić, powieść Jacka Łukawskiego może zainteresować, a nawet powinna. Gdyż niewiele mamy dobrej polskiej fantastyki, a ta powieść zapowiada się ciekawie. Debiut zawsze jest trudny, ale mam ochotę dać kolejną szansę autorowi i chętnie poznam dalsze losy bohaterów. W tej chwili wystawiam mocne 3.5/6 nie twierdze jednak, że powieść nie jest warta poświęconego czasu. Uważam natomiast, że teraz może być już tylko lepiej. Autor zainteresował mnie swoją opowieścią, a to już coś!

http://isztarbooks.blogspot.com/2016/05/krew-i-stal-kraina-martwej-ziemi-jacek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-05-2016 o godz 07:39 Cynka dodał recenzję:

Sto pięćdziesiąt lat temu rzucono potężną klątwę, w wyniku której powstała Martwa Ziemia - kto ją przekroczy, ten zginie. Mimo to z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by odnaleźć coś, co zostało ukryte w starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór. Jednak ani stary dowódca Dartor, ani żołnierze nie znają prawdziwego celu misji. Zna go tylko tajemniczy Arthorn, który w ostatniej chwili został przysłany przez Garharda - prawą rękę króla.

„Krew i stal” zaczęłam od razu czytać, jak ty złapałam ją w moje łapki, ale coś nie zaskoczyło. Pierwsze sto stron, delikatnie mówiąc, były ciężkie i najchętniej rzuciłabym tę książkę w kąt. Fabuła mnie nudziła, język irytował (a przecież jest nawet podobny do tego Sapkowskiego, który tak uwielbiam!), a humor nie śmieszył wcale. Poważnie zaczęłam się zastanawiać, co ludzie widzą w tej książce, bo czułam, że tylko tracę na nią czas. Odstawiłam ją na jakieś dwa tygodnie, a gdy do niej wróciłam, po prostu przepadłam.

Debiut Jacka Łukawskiego (aż trudno uwierzyć, że autor nie ma na koncie innych książek) jest mocny. Z rozmachem stworzył pełnokrwistą fantastykę, która po prostu uderza do głowy, gdy się już w nią zagłębi. Świat, stworzony przez Łukawskiego jest, można by rzec, alternatywą średniowiecza, a język, stylizowany na staropolski, został starannie dobrany do postaci. Mieszkańcy okolicznych osad mówią gwarą, czasami nawet ciężko zrozumiałą, a oficerowie posługują się nieco bogatszym słownictwem. Bardzo mi się to spodobało tak jak to, że na stronach powieści nie znajdziemy elfów czy krasnoludów tak bardzo uwielbianych przez pisarzy fantasy, tylko nasze rodzime potwory, jak utopce czy dziwożony.

Fabuła głównie opiera się na podróży bohaterów, a akcja to ciągłe potyczki, knowania i zdrady. Postaci są dobrze wykreowane i nie są, na szczęście!, wyidealizowane. Boją się, od ciągłej walki są zmęczeni i nie zawsze wszystko idzie po ich myśli, ale autor ich nie szczędzi. Mimo to do żadnego nie przywiązałam się jakoś szczególnie. No dobra, Gwydon wzbudził moją sympatię, a mimo moich licznych prób nie potrafiłam polubić Arthorna - wydawał mi się być za bardzo tajemniczy.

No właśnie, tajemniczość - to chyba największa wada tej książki. Miałam wrażenie, że wszystko w tej książce było owiane tajemnicą, aż w końcu nie wiedziałam, o czym czytam. Myślę, że też dlatego po części na początku tak mi się ją źle czytało, bo brakowało mi jakichś większych wyjaśnień. Liczę na to, że w drugim tomie Łukawski sypnie trochę cennych informacji, bo po takim zakończeniu ja chcę więcej!

Podsumowując, jeśli lubicie dobrą polską fantastykę, sięgnijcie po „Krew i stal”. Mimo ciężkich początków, gwarantuję wam, że się nie zawiedziecie, tylko z niecierpliwością będziecie wyczekiwać kolejnej części, tak jak ja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

O autorze: Łukawski Jacek

Kraina martwej ziemi. Tom 1. Krew i stal Łukawski Jacek
ebook
(4,5/5) 2 recenzje
17,94 zł
29,49 zł

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.