Przekierowano na jedyny produkt pasujący do frazy kot maruda

Kot maruda (okładka  twarda, 06.2022)

Oferta empik.com : 28,55 zł

28,55 zł 44,90 zł (-36%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

"Ale maruda z tego twojego kota..."

Koty zwykle lubią bawić się zabawkową myszką, a czasem nawet mruczą!

Ale nie Max - bo Max woli wpatrywać się nieruchomo w ścianę. Członkowie jego nowej rodziny po kolei tracą entuzjazm, poza chłopcem, który tak kocha swojego kota, że zrobiłby wszystko, byle tylko go zatrzymać. Nawet to, czego się boi najbardziej w świecie. Ale jak się okaże, dzięki temu wszystko obróci się na dobre.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
ID produktu: 1308876898
Tytuł: Kot maruda
Autor: Sophie Blackall
Tłumaczenie: Duda-Gryc Marta
Wydawnictwo: CzytaLisek
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 32
Numer wydania: I
Data premiery: 2022-06-15
Forma: książka
Indeks: 42098508
średnia 4,7
5
9
4
1
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
11 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
11-06-2022 o godz 20:16 przez: Qulturasłowa
Każdego roku w okresie poświątecznym, a także wakacyjnym, w schroniskach przybywa bezdomnych zwierząt. Wręczane bezmyślnie dzieciom w charakterze prezentu, traktowane niczym maskotka lub jako modny element wystroju wnętrza zwierzęta stają się z dnia na dzień bezdomne, kiedy zaczynają przeszkadzać swoim właścicielom. Nagle bowiem okazuje się, że z takim prezentem nie ma komu wychodzić, że kot drapie cenne kanapy, że potrafi złośliwie nasikać do kapcia, zaś pies wręcz go zjeść. Co więcej, często rzeczony pies lub kot mają charakter i przyzwyczajenia, który zupełnie nie korespondują z charakterem i przyzwyczajeniami domowników. O tym, jak wielki jest rozdźwięk pomiędzy kotem, którego chce się mieć, a takim, którego się ma, przekonał się bohater pięknej książki dla młodych czytelników, pt. „Kot Maruda”, autorstwa Sophie Blackall. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Czytalisek pozycja, to wzruszająca opowieść o trudnej przyjaźni pomiędzy kotem, który zupełnie nie przypomina wymarzonego, a chłopcem. To historia, która tak naprawdę zauroczy wszystkich, niezależnie od wieku, ale i książka którą powinny przeczytać szczególnie te dzieci, które bardzo pragną mieć zwierzę. Uświadamia ona bowiem, że adopcja jest zobowiązaniem, wiąże się z bezwarunkową akceptacją i miłością, a nie zwracaniem zwierzęcia do schroniska niczym rzeczy. Co więcej, książka może być wykorzystana przez rodziców i nauczycieli do rozmowy o problemie, jakim jest bezdomność zwierząt, może również zachęcić do tego, by zostać wolontariuszem w schronisku, a może nawet … do adopcji. Główny bohater doczekał się kotka po ponad roku proszenia się o niego, jednak rodzice postawili pewne warunki. Chłopiec musi utrzymywać porządek w pokoju, pisać do babci i codziennie czytać przez dwadzieścia minut, co jest szczególnie trudne, bowiem ma on problemy z płynnym czytaniem oraz ze zrozumieniem tekstu. W efekcie czyta wolno i na głos, co wywołuje salwy śmiechu w szkole i zawstydza bohatera, Jednak czego się nie robi, kiedy chce się mieć kota – wówczas można podjąć się i takiego wyzwania! Tyle tylko, że wymarzony kotek o imieniu Złotko, przemianowany na Maxymiliana Augusta Xawerego (czyli Maxa), wcale nie jest milusim pluszakiem, o jakim marzył chłopiec. Nie da się nosić na szyi, niczym kot Kamilki, nie aportuje jak kot Jacka, a nawet nie ma własnego konta na Instagramie, jak kot Emila. Max nie interesuje się ani myszką zabawką, nie ma łaskotek, nie rozśmieszają go nawet dowcipy chłopca. Istny kot Maruda. Czy jednak to powód, by oddać zwierzaka? Chłopiec kocha go mimo wszystko, a jak wspaniale rozwinie się ta przyjaźń, przekonacie się sięgając po książkę. Mądry, wzruszający tekst jest bez wątpienia atutem książki, ale nie byłaby ona taka wspaniała, gdyby nie piękne ilustracje, doskonale korespondujące z opowieścią i oddające w pełni charakter (a właściwie charakterek) Marudy. Nie wiem jak Wy, ale ja po książkę sięgać będę często i to nie tylko po to, by czytać ją córce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-07-2022 o godz 15:26 przez: Zaneta Liniatura
Dobro zawsze wraca. Nawet w przypadku trudnych kotów. Pamiętam jak dziś, te jego smutne oczka. Miał kilka tygodni. Ktoś wyrzucił go wraz z braćmi na pole. Były ledwo odkarmione, jęczały i szukały swojej mamy. Nigdy wcześniej nie miałam kota i nie byłam pewna, czy teraz chcę. Zawsze mieszkałam z psami, ale dość miałam sierści na ubraniach. Miałam też głęboką depresję. Najpierw odeszłam, ale później wróciłam, by wziąć go na ręce i zawieźć do Szczecina. Całą drogę przespał mi na nodze. Był malutki i przerażony. W nocy chciałam go zamordować. Płakał, jęczał, miał biegunkę. Okazało się, że jednak mleko nie jest najlepszym pomysłem. Jeździliśmy często do weterynarza. Miał nie przeżyć, był bardzo poturbowany, miał złamany ogon i mnóstwo dolegliwości. Przeżył. Stał się silny. I bardzo przywiązany. Mój kot, Batman. Książki o kotach Gdy widzę książki o kotach, sięgam po nie odruchowo, dlatego tak bardzo zaciekawiła mnie nowość od wydawnictwa CZYTALISEK. Kompletuję też biblioteczkę mojej ukochanej córeczki i miałam wrażenie, że „Kot Maruda” Sophie Blackall musi się w niej znaleźć. To wyjątkowa opowieść o pewnym kocie, który początkowo mieszkał w schronisku. Z kolei w innym domu, wraz ze swoimi rodzicami mieszkał chłopiec, który bardzo chciał mieć kotka. Prosił, prosił i prosił, aż w końcu uprosił swoich rodziców. Zastanawiał się, kogo wybrać i padło na niezwykłego kota w rude prążki. Wszystkie dzieci chwaliły się swoimi pupilami, ale okazało się, że kot Maruda potrafi tylko… no właśnie… marudzić! Nie przytulał się, nie biegał za kłębkiem wełny, nie aportował. Wszyscy domownicy zaczynali mieć go dość, aż wreszcie uznali, że trzeba go zwrócić do schroniska. Nasz mały chłopiec mocno się przestraszył, bo przecież kochał swojego kotka, niezależnie od tego, jaki on był. Postanowił szybko sprzątnąć pokój i zacząć czytać (zgodnie z życzeniami rodziców). Czytał na głos, a po chwili… kotek wsunął swoją głowę pod ramię chłopca. Znalazł swoje miejsce. Wzruszająca opowieść Autorka w zakończeniu przyznaje, że ta opowieść w niej tkwiła, ale nie miała pomysłu na jej zakończenie. Pewnego dnia usłyszała niezwykłą historię, jak to dzieci czytały kotom w schronisku, stopniowo się z nimi zaprzyjaźniając. I właśnie tak kończy się historia naszego kota. Chłopiec regularnie odwiedzał schronisko i czytał pozostałym kotom. Cudowna, piękna i wzruszająca historia, która chwyta za serce i niesie nadzieję. Warto mieć ją w swojej biblioteczce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-07-2022 o godz 21:36 przez: Anonim
Chłopiec bardzo chciałby mieć kota i ciągle prosi o niego rodziców. Kiedy wreszcie się godzą, wybiera kota ze schroniska i nazywa go Max. Max okazuje się być kotem, który ciągle patrzy w ścianę. Nie cieszy go zabawa, nie ma łaskotek, nie okazuje entuzjazmu… Nie bez powodu domownicy zaczynają nazywać go Marudą. Koty innych dzieci potrafią robić różne rzeczy, a Max? Tylko podgryza kwiatki, kładzie ogon na maśle albo wymiotuje kłaczkami na dywan. Chłopiec jednak bardzo kocha swojego zwierzaka, mimo że pozostali członkowie rodziny, chcą oddać kota z powrotem do schroniska. Co zrobić by zatrzymać Maxa? Chłopiec wpada na pomysł. Jedną z obietnic, jaką złożył rodzicom, w zamian za otrzymanie kota, miało być codzienne czytanie. Kiedy zaczyna głośno czytać, Max przysuwa się coraz bliżej, aż w końcu wkłada łepek pod rękę chłopca. Ta sytuacja sprawia, że Pani ze schroniska zachęca też inne dzieci, aby przyszły poczytać kotom. I okazuje się, że zwierzaki są z tego powodu bardzo szczęśliwe. Sophie Blackhall zwraca uwagę na kilka istotnych kwestii. Porusza temat adopcji i opieki nad zwierzęciem ze schroniska. Ponadto podkreśla jak ważna jest akceptacja i szacunek wobec niego. Chłopiec nigdy nie zwątpił w swojego futrzastego przyjaciela i kochał go takim, jakim był. Znalazł także sposób, by dotrzeć do Maxa i wykazał się dużą dojrzałością w rozumieniu słowa odpowiedzialność! Czy wiesz, że sytuacja związana z czytaniem kotom wydarzyła się naprawdę? Liga Opieki nad Zwierzętami w hrabstwie Berks zachęcała dzieci, by czytały kotom. Okazuje się, że wtedy koty stawały się spokojniejsze i bardziej towarzyskie. „Kot Maruda” to idealna książka dla każdego dziecka, które marzy o posiadaniu zwierzątka. Świetna do rozmów na temat schronisk dla zwierząt, szacunku oraz obowiązków związanych z posiadaniem zwierząt. Ma jeszcze jedną zaletę… Zachęca dziecko do czytania! A jeśli masz kota, może przekonasz się czy lubi, gdy czytasz mu książki? 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-06-2022 o godz 23:39 przez: Anonim
Pewien chłopiec marzy o kotku. W 427 dniu proszenia rodziców o pupila wyrażają zgodę pod pewnymi warunkami. Chłopiec nie chcąc tracić szansy na kotka, zgadza się od razu i udaje się z mamą do schroniska. Tam nasz mały bohater wybiera Złotko, a w zasadzie Maksymiliana Augusta Xawerego. Po powrocie do domu okazuje się, że kot jest nadwyraz marudny... Nie szaleje od zapachu rybnych chrupek, nie reaguje na łaskotki ani nawet na zabawkową myszkę. Patrzy tylko w ścianę, od czasu do czasu robiąc kupę na korytarzu lub podgryzając mamine kwiatki. Ponadto chłopiec nie wywiązuje się z umowy zawartej z rodziną, a tego już za wiele! Rodzice decydują się na zwrot zwierzaka do schroniska, lecz ich syn postanawia zawalczyć o przyjaciela, którego zdążył pokochać. Chłopiec robi to, czego ze wszystkich obietnic nie lubi najbardziej. Zaczyna czytać książkę... . Więcej nic nie napiszę, nie chce odbierać Wam przyjemności z lektury. Ten picturebook ma niejedno ważne przesłanie. Pierwsze, by decydując się na adopcję zwierzęcia, dobrze kwestię przemyśleć. Zwierzęta to nie zabawki i nie zasługują na przedmiotowe traktowanie. Drugie, że przyjaźń może zrodzić się w najmniej oczekiwanym momencie i taka relacja wymaga poświęcenia oraz akceptacji. Trzecie przesłanie dotyczy czytania, które po prostu czyni cuda! Wizualnie książka prezentuje się świetnie! Przyciągająca wzrok i nieco tajemnicza okładka, złoty napis na grzbiecie oraz zabawna wyklejka to dobra zapowiedź. Jako ciekawostkę zdradzę Wam, że ilustracje stworzone zostały w programie graficznym, a następnie nałożone na tył starej tapety ze zrujnowanego domu. Niesamowity pomysł! Książka promuje czytelnictwo, a także zachęca do adopcji zwierząt ze schroniska. Najistotniejszym jednak smaczkiem tej publikacji to fakt, że treść jest oparta na dwóch prawdziwych wydarzeniach. Nie ma nic lepszego niż książka, która bawi, uczy i przekazuje dobre wartości jednocześnie. Udany debiut!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-06-2022 o godz 20:06 przez: Anonim
"Kot maruda" to debiut @czytalisek_wydawnictwo i dziś zapraszam Was na wspólną wycieczkę na strony tej książki. Głównym bohaterem książki jest, na oko ośmioletni, chłopiec, który z całego serca marzy o kotku. W końcu, po wielu miesiącach próśb, rodzice się zgadzają i pozwalają mu przygarnąć włochatego przyjaciela, stawiając jednak całą listę warunków. Nic jednak nie jest w stanie zakłócić jego szczęścia, jest gotów na wszystko, byle spełnić to marzenie. W schronisku wybiera kotka, któremu nadaje imię Max (Maksymilian August Xawery) i zabiera do domu. Jednak kot nie spełnia oczekiwań rodziny. Nie chce się bawić, cały czas wpatruje się w ścianę i powoduje różne szkody. Nie bacząc więc na uczucia chłopca, rodzice postanawiają oddać kotka. I wtedy dzieje się coś niesamowitego. Chłopiec siada i zaczyna czytać na głos. Wtedy Max nagle zaczyna się przybliżać aż wreszcie wtula się w swojego pana. Rodzice widząc to zmieniają zdanie. Max zostaje. Przyznam szczerze, że kompletnie nie polubiłam rodziny chłopca. Mam wrażenie jakby kompletnie się od niego odsunęli, nie liczyli się z jego zdaniem i uczuciami. Do tego prezentowali dość agresywną postawę, listę roszczeń czy chęć pozbycia się kota kiedy ujrzeli w nim problem. Ciężko mi to było czytać. I choć wiem, że to tylko fikcja służąca do ukazania bardzo ważnego morału to wywołała ona także u Igi mieszane uczucia. Zwyczajnie taka postawa nie mieściła się jej w głowie. Książka niewątpliwie jednak uczy bardzo ważnych rzeczy. Po pierwsze, że marzenia się spełniają. Po drugie odpowiedzialności za stworzenia, które stają się nie tylko naszymi przyjaciółmi do dobrej zabawy, ale także niosą za sobą obowiązek. Podoba mi się też, że czytanie zostało ukazane w książce jako coś magicznego, co potrafi zdziałać cuda. Także w to wierzę i jest to bliskie mojemu sercu❤️ A jak to jest u Was? Wasze dzieciaki też do znudzenia proszą Was o zwierzątko?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-06-2022 o godz 12:01 przez: Madzik
Czytanie ma sens. Czytanie jest ważne. Czytanie, podobnie jak muzyka, łagodzi obyczaje. I to nie tylko w przypadku ludzi. Poznajcie Maxa - Kota Marudę Pewien chłopiec marzył o kocie i tak długo i uparcie prosił Rodziców, że w końcu się udało. Ale...pod pewnymi warunkami. Musiał obiecać, że będzie sprzątał w pokoju, pisał do Babci i... czytał codziennie przez dwadzieścia minut! A to ostatnie, nie szło Mu najlepiej, ale czego się nie robi dla wymarzonego zwierzaka. Gdy Max, a w zasadzie kot ze schroniska o imieniu Złotko, zamieszkał ze swoją nową rodziną, szybko okazało się, że znacząco odbiega od wyobrażeń rodziców i siostry chłopca. Nie mruczy, nie łasi się, całymi dniami gapi się w ścianę, a na domiar złego pogryzł kwiatki, zwymiotował na dywan i kładł ogon na maśle, powodując frustrację u dorosłych. I tylko chłopiec nie traci nadziei i kocha Maxa z całych sił. Kocha tak bardzo, że gdy rodzice postanawiają zadzwonić do schroniska i pozbyć się "problemu", chłopiec sięga po ostateczną deskę ratunku. W ekspresowym tempie sprząta pokój, a nawet sięga po książkę i zaczyna nielubianą czynność - czytanie. I wtedy dzieje się coś wspaniałego - Kot Maruda podchodzi bliżej, coraz bliżej, aż wreszcie wtula się pod rękę chłopca i tak wspólnie czytają ku zadowoleniu dorosłych. Ten niesamowity picturebook pokazuje nie tylko jaką moc ma czytanie, ale też przede wszystkim uwrażliwia i uczy, że zwierzątko to nie zabawka. Decyzja o opiece nad wymarzonym pupilem wymaga odpowiedzialności i czasami poświęcenia. Postawa chłopca jest tu godna podziwu i naśladowania. A wiecie co jest najlepsze? Że ta historia jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z hrabstwa Berks w stanie Pensylwania, gdzie dzieci ćwiczyły trudną sztukę czytania, czytając właśnie kotom w schronisku, a te słuchając jak zaczarowane łagodniały i stawały się bardziej przyjacielskie i spokojne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-06-2022 o godz 22:27 przez: eprilway
Czy coś łączy adopcję kota z treningiem umiejętności czytania? Autorka Kota Marudy, Sophie Blackall w swojej książce udowadnia, że owszem… Pewien mały chłopiec miał marzenie. Bardzo chciał, aby w jego domu zamieszkał kot. Rysował niezliczoną ilość obrazków z kotami, sam miauczał w domu, lepił koty ze śniegu i przy każdej okazji prosił rodziców o kotka. W końcu po 427 dniach rodzice wyrażają zgodę, ale po kilkoma warunkami. Syn ma się zobowiązać do opieki nad zwierzakiem, sprzątać w swoim pokoju i codziennie czytać przez co najmniej 20 minut… Po wizycie w schronisku, do domu przybywa Maksymilian August Xawery – w skrócie MAX. Kot jednak nie zachowuje się jak typowy mruczek, zamiast się bawić woli patrzeć w ścianę, bez przerwy podgryza kwiatki, a kupy robi poza kuwetą… Dlatego też rodzice rozważają oddanie zwierzaka dla schroniska. Ale czy można po prostu oddać kogoś, kogo się pokochało? Kot Maruda to publikacja w formie picture booka, z ładnymi ilustracjami oraz mądrym przesłaniem. Pokazuje, że zwierze nie jest zabawką, może mieć własny charakter, upodobania oraz wady. Może również zachowywać się zupełnie inaczej, niż tego by się oczekiwało. Myślę, że jest to lektura dla każdego dziecka, które pragnie mieć zwierzątko, że oswojenie i przyjaźń wymaga czasu, akceptacji i miłości. Co ciekawe, fabuła książki oparta jest na faktach. Kot Maruda, to pierwsza publikacja wydawnicza książek dziecięcych, pod marką CzytaLisek, która należy do Grupy Wydawniczej Helion. Książka jest adresowana do czytelników 5+. Warto też przyjrzeć się dokładniej ilustracjom, ponieważ zostały stworzone w programie graficznym i nałożone na tylną stronę starej tapety pochodzącej ze zrujnowanego domu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
10-06-2022 o godz 23:34 przez: Kamila
Kot Maruda to kociak nieufny, który po adopcji wciąż nie odnalazł się w nowym domu. Nie lubi bawić się zabawkami i nie ma w zwyczaju mruczeć. Patrzy godzinami w ścianę i nie śmieszą go żarty. Domownicy nie są zadowoleni z takiego „marudnego" kota, ale Max wciąż go kocha. Bojąc się, że zwierzak zostanie mu odebrany, postanawia jak najszybciej wywiązać się z wcześniej obiecanych warunków. Oznacza to, że w pokoju chłopca zapanowuje porządek, a w jego czterech ścianach rozbrzmiewa czytana na głos książka. A kotu się to podoba. Spokojny głos sprawia, że wychodzi z ukrycia i coraz bliżej podchodzi do swojego człowieka... Sophie Blackall tworzy opowieść o spełnionym marzeniu, trudnej relacji z kotem schroniskowym i magii czytania takiemu zwierzakowi. Bazuje na prawdziwych wydarzeniach, gdy to uczniowie jednej szkoły zostali zachęceni do odwiedzania schroniska właśnie w takim celu (z doświadczenia polecam tę metodę oswajania). Autorka o wszystkim tym mówi w sposób oszczędny, więc nie jestem pewna, na ile młodszy czytelnik wyniesie z tej opowieści coś więcej niż kilkadziesiąt stron opowieści o chwilach codziennych. Uwielbiam literaturę dziecięcą właśnie dlatego, że w subtelny sposób zmusza do myślenia, a tym razem pozostałam względem lektury obojętna. Oczywiście dziecko będzie w czytanie bardziej zaangażowane niż ja, ale wciąż... Wydaje mi się, że można było ugryźć ten temat lepiej. Że autorka mogła wykorzystać okazję, by przekazać trochę więcej o adaptacji zwierzaka do nowego miejsca. Zamiast tego poprzestała na minimum, które spłyca opowieść i sprawia, że tytuł łatwo w mojej pamięci zatonie. W żadnym razie nie jest to jednak książka zła i zdecydowanie można ją lubić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-07-2022 o godz 22:30 przez: PaulaM
Zwierzę nie jest zabawką. Przygarniając pupila jesteśmy za niego odpowiedzialni. Bierzemy na siebie zobowiązanie, że będziemy o niego dbać, bez względu na jego charakter, czy upodobania. Jeśli jednak nie spełni naszych oczekiwań, czy mamy prawo go oddać, zareklamować, jak towar w sklepie? Pewien chłopiec marzył o kocie, obiecał spełnić wszystkie warunki, jakie postawili rodzice, aby tylko go dostać. Koty jego kolegów były takie wspaniałe! Też takiego chciał. Niestety, szybko się okazało, że jego upragniony Max nie ma, w sobie nic z kota, jakim miał być. Wszyscy są zdenwowani... Chłopiec, w napadzie desperacji, próbując uchronić Maxa przed powrotem do schroniska, spełnia jeden z warunków postawionych przez rodziców i zaczyna głośno czytać... To wspaniała książka! Oszczędna w słowach, przepięknie zilustrowana, ważna i potrzebna. Opowiada o miłości - trudnej ale bezwarunkowej oraz akceptacji tego, że nie zawsze zwierzę (ale i człowiek), którego kochamy, jest takie jakbyśmy chcieli, żeby było. Ta książka daje przyzwolenie na to, aby być sobą. Zwraca również uwagę na obowiązki i zobowiązania, jakie na siebie bierzemy przygarniając zwierzka. Ponadto porusza piękną kwestię, jaką jest miłość do książek. Może ona przełamywać bariery i łączyć pozornie różne istoty. Chłopiec miał problem z głośnym czytaniem. Inne dzieci wyśmiewały jego umiejętności. To właśnie przy Maxie pokonał swoje ograniczenia. Kot nie oceniał, po prostu był obok. Towarzyszy chłopcu w wielkiej przygodzie, jaką jest czytanie książek. Bardzo polecam ❤️ Instagram: @biblioteka.malych.czytaczy
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-07-2022 o godz 00:15 przez: PaulaM
Zwierzę nie jest zabawką. Przygarniając pupila jesteśmy za niego odpowiedzialni. Bierzemy na siebie zobowiązanie, że będziemy o niego dbać, bez względu na jego charakter, czy upodobania. Jeśli jednak nie spełni naszych oczekiwań, czy mamy prawo go oddać, zareklamować, jak towar w sklepie? Pewien chłopiec marzył o kocie, obiecał spełnić wszystkie warunki, jakie postawili rodzice, aby tylko go dostać. Koty jego kolegów były takie wspaniałe! Też takiego chciał. Niestety, szybko się okazało, że jego upragniony Max nie ma, w sobie nic z kota, jakim miał być. Wszyscy są zdenwowani... Chłopiec, w napadzie desperacji, próbując uchronić Maxa przed powrotem do schroniska, spełnia jeden z warunków postawionych przez rodziców i zaczyna głośno czytać... To wspaniała książka! Oszczędna w słowach, przepięknie zilustrowana, ważna i potrzebna. Opowiada o miłości - trudnej ale bezwarunkowej oraz akceptacji tego, że nie zawsze zwierzę (ale i człowiek), którego kochamy, jest takie jakbyśmy chcieli, żeby było. Ta książka daje przyzwolenie na to, aby być sobą. Zwraca również uwagę na obowiązki i zobowiązania, jakie na siebie bierzemy przygarniając zwierzka. Ponadto porusza piękną kwestię, jaką jest miłość do książek. Może ona przełamywać bariery i łączyć pozornie różne istoty. Chłopiec miał problem z głośnym czytaniem. Inne dzieci wyśmiewały jego umiejętności. To właśnie przy Maxie pokonał swoje ograniczenia. Kot nie oceniał, po prostu był obok. Towarzyszy chłopcu w wielkiej przygodzie, jaką jest czytanie książek. Bardzo polecam. @biblioteka.malych.czytaczy
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-06-2022 o godz 17:51 przez: Boys.books
Przedpremierowo ,,Kot Maruda" od @czytalisek_wydawnictwo - pozycja, która z pewnością Was zainteresuje i oczaruje pięknym przesłaniem :) Macie koty? Jesteście ich zwolennikami? Jacy są Wasi podopieczni? Jeszcze niedawno myślałam, że każdy kot to indywidualista i łobuziak! Jednak nasz główny bohater zbił mnie z tropu! Przed Wami książka o INTROWERTYCZNYM kotku MAXie :) Historia zaczyna się, gdy uroczemu blond włosemu chłopcu udaje się (pod pewnymi warunkami) namówić rodziców na przygarnięcie ze schroniska kota. Chłopiec wybiera swojego nowego przyjaciela, nadaje mu imię Max i próbuje się do niego zbliżyć - pokazuje mu jego nowy kąt, stara się rozbawić zabawkami, próbuje go rozśmieszyć... Niestety kot nie jest niczym zainteresowany, ma krzywą minkę i cały czas patrzy w ścianę. Każdy jest zły na chłopca i jego kota. Zwłaszcza rodzice, którzy zgłaszają niecodzienne zachowanie zwierzęcia do schroniska. Ostatnim pomysłem jaki przychodzi chłopcu do głowy jest wspólne czytanie z kotem, które... działa! Marudzie od razu poprawia się humor, a Pani ze schroniska zachęca chłopca, aby przyszedł poczytać innym kotkom. ,,A teraz cała moja klasa chodzi tam w każdy wtorek i czytamy na głos, szybko albo powoli, jak kto chce. Koty są szczęśliwe, ani w schronisku jest szczęśliwa i rodzice też..." Jaki morał jest z tej historii? Czytanie jest najlepszym lekarstwem na wszystko! Uwielbiam ją za ilustracje i poczucie humoru autora. Jest zabawna ale też bardzo subtelna. Taki humor lubię najbardziej. Podoba Wam się ?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego