Koszmary zasną ostatnie (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Sprzedaje empik.com 32,99 zł

Cena empik.com:
32,99 zł
Cena okładkowa:
36,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Małecki Robert Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Małecki Robert Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Małecki Robert Książki | okładka miękka
32,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Mroźny luty 2017 roku. Podczas śnieżnej zawieruchy Marek Bener rozpoczyna poszukiwania ofiary mobbingu i chorującego na depresję Jana Stemperskiego. Mężczyzna zapewne targnął się na życie, dlatego dziennikarz zamierza szybko odnaleźć jego zwłoki i rozbroić własną, wciąż tykającą bombę problemów. Parę miesięcy wcześniej dostał zdjęcie, które zrujnowało go psychicznie, a teraz trzyma w rękach kolejne. Owładnięty strachem i sparaliżowany niemocą powinien stanąć do walki, której stawką będzie prawda o losie jego zaginionej żony. Ale Bener sam już nie wie, czy – w obliczu nowych faktów – woli poznać tę prawdę, czy śnić wciąż na nowo te same koszmary…

Koszmary zasna ostatnie

Tytuł: Koszmary zasną ostatnie
Autor: Małecki Robert
Wydawnictwo: Czwarta strona
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 424
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-04-18
Forma: książka
Indeks: 25465280
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,5
5
6
4
5
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
8 recenzji
17-09-2018 o godz 15:30 kojak dodał recenzję:
Rozwiązanie głównego wątku trylogii było, jak dla mnie, nieoczywiste i pozostawia furtkę dla kolejnych przygód Marka Benera. Życzę udanej lektury!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-07-2018 o godz 16:15 Alex90 dodał recenzję:
Mimo, że jestem fanem takich klimatów, cyklem Małeckiego zainteresowałem się dopiero po wydaniu ostatniej części trylogii. I co mogę powiedzieć - cała seria pochłonęła mnie bez reszty. Przyzwyczajony do zagranicznych klimatów, nie spodziewałem się, że można umiejscowić akcję prawie wyłącznie w jednym niezbyt dużym mieście (Toruniu) i wpleść w nią tak świetną intrygę, że od książek nie można się oderwać. Główni bohaterowie są bardzo dobrze zarysowani, akcja na początku rozkręca się powoli, ale potem rusza ostro przed siebie i nie zwalnia aż do samego końca. Czasem można odnieść wrażenie, że główny bohater ma szkolenie sił specjalnych, bo niektóre jego zachowania odbiegają znacząco od tego, jak zachowuje się zwykły dziennikarz. Na samym końcu albo jest jakaś niespójność albo coś przegapiłem, bo cały czas nie wiem, czy jedna z postaci w końcu żyje czy nie. Wiadomo, że czasem jest niezbyt dobrze, jeśli jakaś historia ciągnie się zbyt długo, ale w tym przypadku aż żal, że wszystko dobiegło końca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-06-2018 o godz 20:27 Czytaczyk dodał recenzję:
Chyba nie ma żadnego zwolennika kryminałów, który nie słyszałby o trylogii z Markiem Benerem. I nie ma się co dziwić, bo autor naprawdę zasługuje na rozgłos. Wielokrotnie natykałam się na pozytywne wzmianki rozprawiające o jego książkach. Nareszcie przyszedł czas, gdy mogłam się z nimi osobiście skonfrontować. Jestem pod wrażeniem pracy autora, jaką włożył w swoją trylogię. Z części na część widoczny jest progres i podwyższenie poziomu warsztatu. Widać, że książki są dopracowane i przemyślane. Zwykle w jakichś cyklach, czy trylogiach spotykam się ze spadkiem formy autorów, a tutaj proszę… ogromne brawa dla Pana Roberta. Właśnie tacy pisarze udowadniają, że warto sięgać po działa Naszych rodaków. Robert Małecki potrafił stworzył cykl, który mimo iż nie jest całkowicie nieschematyczny, to potrafi zaintrygować i często też zaskoczyć. Autor jest mistrzem w uspokajaniu czujności czytelnika. Podczas lektury natykamy się na rzeczy, które pozornie nie mają żadnego znaczenia i wydają się takimi zapychaczami fabuły. Taki psikus! w odpowiednim czasie okazuje się, że jednak były one istotne dla sprawy. Takie niespodzianki to ja lubię i cenię. Dodatkowo te zaskakujące obroty sytuacji, które ciężko będzie przewidzieć nawet osobie pochłaniającej miliony kryminałów i znającej już „przepisy” na książki tego gatunku. W treści przewija się sporo wątków, ale na szczęście wszystko ładnie ze sobą współgra i składa się w logiczną całość. No i czego chcieć więcej? A, tak! Porywającej i dynamicznej akcji oraz pełnokrwistego i wiarygodnego bohater. Ale wiecie co? I to tutaj znajdziecie. Reasumując cykl z Markiem Bernerem dostarcza kilkanaście emocjonujących godzin i co najważniejsze, potrafi zaciekawić do takiego stopnia, że z niemałą ekscytacją sięga się po kolejne tomy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2018 o godz 12:12 ANETA dodał recenzję:
Reklama dźwignią handlu. W tym przypadku książka, jak dla mnie, aż tak jej nie potrzebowała, ale jak wyostrzyła zmysły! A więc przyszły czytelniku, krótki trailer, który warto zobaczyć. Nigdy nie byłam w Toruniu, może kiedyś odwiedzę. Podgórze, fort XI, miejsca za pomocą kręconego tam filmu pobudziły w trakcie czytania moją wyobraźnię. Rewelacyjna rzecz!!! Przyznam szczerze, że bardzo długo nie sięgałam po polskich autorów, teraz nadrabiam to z szybkością światła. Pewnie się już powtórzę - Roberta Małeckiego spotkałam przez przypadek na krakowskich targach w 2006 r. NAJGORSZE DOPIERO NADEJDZIE było strzałem w dziesiątkę. Tak się zaczęła moja przygoda z Banerem, wiem, Benerem. Nie macie tak czasem, że mimowolnie inaczej odczytujecie imiona i nazwiska? "Kłamstwa, kłamstwa tam znajdziecie." Niecierpliwie oczekiwałam premiery kolejnej części. Coś mnie urzekło w tym wszystkim, w tej całej historii. Zagmatwana opowieść, "Echo Torunia", bohaterowie, Agata..i oczywiście przekaz, jakim posługuje się autor (mam na myśli sposób pisania). Ostatnio miałam chęć przy tych upalnych temperaturach zanurzyć d..ę w zimnym śniegu :) Cały czas skupiam myśli o autorze jako debiucie, a toż to nam już mistrz pióra wyrósł! Pierwsza książka dobra, druga jeszcze lepsza a trzecia petarda. Robercie Małecki co będzie dalej??? Zima, naczelny Bener, którego ostatnimi czasy zajmują sprawy zaginięć w mieście, próbuje odkryć co stało się z jednym ostatnich zaginionych, Janem Stepmerskim cierpiącym na depresję. To postać, która znalazła się już we wcześniejszej lekturze. Naczelny zaczyna pewny siebie szukać zwłok. Czy aby na pewno to dobry trop? "To było jak tornado, które trafiło do drewutni." Marek małymi kroczkami dochodzi do tego, iż kolejna zaginiona osoba, Michał Walter być może jest związana...ze wszystkim. Och, jak mi na język się ciśnie fabuła i zakończenie. "Bał się, że ta przeszłość kiedyś go zabije". 7 lat minęło od zaginięcia żony. Niemoc, tęsknota, niekończący się dramat, nawet sobie nie potrafię wyobrazić tych uczuć, władały nim cały czas. Poszukiwania i zainteresowanie nie ustawały. "Jestem przekonany, że wkrótce coś się wydarzy." Kolejne trupy, samobójstwa przez cały czas trzymają nas w napięciu. Mimo, że odkładałam książkę, to tylko dlatego, że wzywały mnie obowiązki i nie ukrywam, po trosze, że kolejny raz nie chciałam skończyć .. "Echo Torunia", obecnie z innym zespołem zaczyna się kruszyć. "Ciesz się, że masz już dwóch takich, co ratują ci dupę." Został Rak, odeszła Aldona. Wróciła Aldona, "odszedł" Rak. "Teraz Baner nie miał nic". I najważniejsze, co z ciężarną żoną Agatą? "Kiedyś wreszcie musi się dowiedzieć." Historia nieźle pogmatwana, ale wszystko skrupulatnie znalazło wyjaśnienie. Mimo, że za oknem gorąc nabrałam chęci na grzańca. Nie wiem..chyba zaskoczyło mnie zakończenie, miałam jednak nadzieję na inne plany. No cóż, to autor kieruje naszymi myślami a nie odwrotnie. Książka spełniła moje oczekiwania, nad wyraz, niemniej jednak czuję smutek...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-05-2018 o godz 22:13 Anonim dodał recenzję:
Dziś nie będzie felietonistycznych wstępów. Dzisiaj przeklinam i rwę włosy z głowy. Leczę ślady po paznokciach i usta przygryzane przez kilka godzin. Próbuję opanować złość. Nie, nie złość – wściekłość. Próbuję też opanować drżenie rąk, które suną po klawiaturze w zupełnie przeciwne strony niż bym chciała. Dobrze, że przynajmniej ta łza z oka zniknęła… Przed chwilą skończyłam czytać Koszmary zasną ostatnie Roberta Małeckiego. Dosłownie kilka minut temu zamknęłam książkę. Ta recenzja powstaje w przypływie tak ogromnych emocji, że musicie wybaczyć każdy błąd, bo nie zamierzam tego tekstu poprawiać w nieskończoność. Dziś przeczytałam, dziś napiszę i dziś to opublikuję. Na ostatnią część trylogii o Marku Benerze czekałam z niecierpliwością od momentu, w którym przeczytałam Porzuć swój strach. Już wtedy Małecki pokazał, że związanie życia z pisaniem nie było tylko wymysłem, a po prostu dobrym wyborem – szczególnie dla czytelników. Chwaliłam wówczas postać Benera oraz cudownie przemyślaną historię. Pisałam o mapowaniu myśli i sprytnej zabawie z czytelnikiem. Jednak to, co Małecki zaserwował tym razem, przeszło moje oczekiwania i czuję, że dzisiaj to ja zasnę ostatnia, bo to, co podziało się w mojej głowie podczas czytania tej książki, zostanie ze mną na długo. Marek Bener, redaktor naczelny jednej z toruńskich gazet, po raz kolejny prowadzi śledztwo w sprawie zaginionego mieszkańca miasta. Tych, którzy nie mieli okazji przeczytać poprzednich części trylogii, uspokajam: Małecki tak je skonstruował, że nie musicie nadrabiać (choć ja polecam!). Jednak, jeśli to jest rzeczywiście Wasze pierwsze spotkanie z pisarzem, to musicie wiedzieć, że Bener już tak ma – do rozwiązywania kryminalnych zagadek nadaje się lepiej niż niejeden policjant. Wątkiem łączącym trzy książki jest zaginięcie jego żony i właśnie na nim skupia się autor w Koszmarach…. Żeby była jasność: uważam tę część za ewidentnie najlepszą ze wszystkich. Choć wydawało mi się, że poprzednia była bardzo dobra, to podczas lektury niezmiennie nachodziła mnie myśl, że Małecki dokonał wręcz niebywałego postępu. Tempo, którego nie brakowało wcześniej, teraz narzuciło szalony pęd. O ile w recenzji Porzuć swój strach pisałam o zakończeniu, które wywołuje tachykardię, o tyle tutaj mogę mówić o hiperwentylacji przez co najmniej sto ostatnich stron. Gdyby można było tracić kalorie i spalać tłuszcz poprzez szybkie oddychanie, to po upływie dwóch dni byłabym szczuplejsza o jakieś dziesięć kilogramów! Do tego dochodzi fakt, że dobrze skonstruowane postacie stały się jeszcze lepsze. Nie ukrywam, że kreacja głównego bohatera podobała mi się już wcześniej, jednak teraz miałam wrażenie szczególnie pogłębionego rysu psychologicznego tej postaci. Czułam się bardzo blisko jego tragedii, miotałam się razem z nim, cierpiałam i klęłam na cały świat. A klęłam sporo – nie tylko na losy bohaterów, ale i na samego Małeckiego. Dlaczego? Bo bardzo umiejętnie stosowane przez niego cliffhangery nie pozwalały ugotować obiadu, zająć się dziećmi czy choćby zaparzyć kawy. Zdradzę Wam nawet sekret (bo wierzę, że nikomu o tym nie powiecie): czytając tę książkę miałam w głowie gotowe zakończenie. Jedno, jedyne i absolutnie konieczne. I wiecie co? Autor udowodnił mi, że mieć to ja sobie mogę, ale rządzi tutaj on. Efektem jego rządzenia jest stan, o którym napisałam na początku tej recenzji. Właściwie to ja wszystko rozumiem. Akceptuję, że celem pisarza jest zadziwić, zainteresować, wciągnąć do zabawy, podsuwać tropy, zwodzić. Jest to dla mnie jasne. Ale żeby łza się zakręciła w oku w trakcie czytania kryminału? To chyba jakiś żart, Panie Małecki! Na koniec powiem Wam jedno: żal mi. Tak strasznie mi żal, że to już koniec! Marek Bener osiągnął swój cel, trylogia to trylogia. Zawsze mówię: jak cykl, to tylko trzyczęściowy, bo potem robi się telenowela. Chyba pierwszy raz miałabym ochotę przeczytać tetralogię… Ale nic to! Małecki jest coraz lepszy, a ja jestem cierpliwa. Poczekam na kolejną jego książkę – nie mam wątpliwości, że mnie nie zawiedzie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-05-2018 o godz 05:43 Anonim dodał recenzję:
Robert podtrzymał dobre napięcie z poprzednich tomów. Jest u mnie na podium wśród polskich autorów dzięki serii o redaktorze :-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-04-2018 o godz 11:24 Urszula Janiszyn dodał recenzję:
Jesienią 2016 roku, poznaliśmy pierwszą odsłonę powieściowego cyklu kryminalnego Roberta Małeckiego, opowiadającego o wielce dramatycznych losach toruńskiego dziennikarza śledczego - Marka Benera. Poznaliśmy, zachwyciliśmy i zakochaliśmy się bez reszty w tej opowieści, łączącej w sobie tak sprawnie rasowy kryminał z mrocznym thrillerem w jedną, niezwykle intrygującą całość. Dziś oto mamy okazję poznać ostatnią część tej świetnej trylogii - powieść pt. "Koszmary zasną ostatnie", która zamyka wszelkie niedokończone sprawy, jak i też odpowiada na wszelkie nurtujące nas pytania o losy bohaterów tego cyklu... Fabuła książka przenosi nas sobą raz jeszcze do urokliwego, tym razem zimowego Torunia, gdzie to wraz z Benerem i jego najbliższymi współpracownikami zagłębimy się meandra kolejnej skomplikowanej sprawy. Sprawy zaginięcia chorującego na depresję byłego urzędnika miejskiego - Jana Stemperskiego, który przed kilkoma dniami zaginął bez śladu. Wkrótce w toku śledztwa Benera okaże się, iż sprawa ta wiąże się także z zaginięciem innego mężczyzny, który przed kilkoma miesiącami przepadł w równie zagadkowych okolicznościach. Obie te sprawy prowadzą krok po kroku do odpowiedzi na najważniejsze pytanie w życiu toruńskiego dziennikarza - co stało się przed ośmiu laty z jego będącą w ciąży żoną Agatą...? Odpowiedzi, która może zakończyć, ale też i rozbudzić na nowo najgorsze koszmary... Najnowsza powieść Roberta Małeckiego znamionuje swoją fabułą te oto trzy zasadnicze fakty: 1. - Stanowi ona sobą najlepszą, najbardziej intrygującą i najlepiej napisaną pod kątem warsztatowym książkę w dotychczasowym dorobku tego autora. 2. - Oferuje najmroczniejszą, najbardziej poruszającą i najmocniejszą pod względem zawartych tu emocji, odsłonę całej trylogii o toruńskim dziennikarzu. 3. - Kończy ten cykl w niezwykle inteligentnym, barwnym i porywającym stylu, który znamionuje wielką dojrzałość i mądrość twórczą tego autora. To fakty, które nie podlegają dyskusji i które to z pewnością znajdą uzasadnienie w oczach każdego czytelnika, który dobrnie do ostatniej strony tej książki, zamknie ją i raz jeszcze wspomni emocje i wrażenia, jakie towarzyszyły mu przez te dwa ostatnie lata, gdy to emocjonował się i tak naprawdę żył losami Marka Benera i jego zaginionej żony... W powieści tej znajdziemy absolutnie wszystko to, czego tylko moglibyśmy oczekiwać od intrygującej historii spod znaku kryminału, sensacji i thrillera. Począwszy od bardzo złożonej, świetnie poprowadzonej i absolutnie nieprzewidywalnej osi wydarzeń, poprzez charakterne postacie, tak z pierwszego, jak i drugiego planu, a skończywszy na umiejętnie dozowanej proporcji scen natury statyczno-psychologicznej, wobec scen wypełnionych akcją, walką, stawianiem oko w oko ze śmiercią. To z kolei przekłada się na niesamowity klimat tej zimowej opowieści, w którym to dominuje nie biel, lecz przede wszystkim czerń i szarość... A całości dopełnia niezwykły realizm przedstawianej tu historii, dzięki czemu też jej odbiór przez czytelnika jest tak mocny i emocjonalny... Lektura niniejsze powieści, oferuje nam także fascynujące spotkanie ze wspaniałymi bohaterami, których z jednej strony tak dobrze już znamy, z drugiej zaś jednak wciąż potrafią nas oni czymś zaskoczyć. Najdobitniej widać to na przykładzie samego Marka Benera, który tylko czasami przypomina tego, mimo tak wielkiej życiowej tragedii, wciąż pogodnego człowieka z pierwszego tomu cyklu, zaś znacznie częściej niezwykle samotnego, zmęczonego, zgorzkniałego i gotowego poddać się w swej walce mężczyznę. I choć ostatecznie "robi on co powinien", to jednak samo to zderzenie obecnego Benera z tym sprzed kilka lat, wywiera na nas piorunujące wrażenie. Jednak w tym właśnie tkwi realizm, prawda i siła tej książki, na której to stronach poznajemy ludzi z krwi i kości, nie zaś nierealnych herosów... Bardzo ciekawie jawią się tu także pozostali z głównych uczestników tych wydarzeń, a więc dzielna i świetna w swej dziennikarsko - śledczej robocie oraz pałająca ciepłym uczuciem do Benera - Aldona, jak i też jego wierny przyjaciel - redakcyjny fotograf Rak, który raz jeszcze okaże się niezwykłym wsparciem. Oczywiście - raz jeszcze wielkie ukłony za postać komisarza Brodzkiego - "pożyczonego" bohatera z innego kryminalnego cyklu o Toruniu! Skoro już mowa o tym pięknym mieście..., to nie sposób nie wyrazić tu zachwytu nad jego zimową, mroczną i tak bardzo realistyczną wizją, jaką to poznajemy w tej książce. Przemierzanie poszczególnych dzielnic, ulic i zakątków tego miasta u boku bohaterów tej opowieści, sprawia nam ogromną przyjemność, gdyż chyba żaden inny polski autor nie potrafi pisać tak ciekawie o miejscu akcji książki, jak Pan Robert. I choć powtarzałam to już dwukrotnie przy okazji recenzji poprzednich odsłon tego cyklu, to powtórzę to raz jeszcze - jeśli zwiedzać Toruń, to tylko przy pomocy fabuły tych trzech książek! Jednak nie tylko opisy miasta nas tu intrygują, gdyż nie mniejsze wrażenie wywiera także obraz współczesnej
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-04-2018 o godz 18:27 1991monika dodał recenzję:
Tym razem toruński dziennikarz Marek Bener zostaje poproszony o odnalezienie Jana Stemperskiego, mężczyzny zmagającego się z depresją po tym jak padł ofiarą mobbingu. Bener podejrzewa, że targnął się on na swoje życie i powinien poszukiwać ciała. Chce to zrobić jak najszybciej, ponieważ po 7 latach od zaginięcia żony, wciąż jej poszukuje, mimo, iż wydawać by się mogło, że zaczyna powoli odpuszczać. Po tropach, które pojawiły się w poprzedniej części, nie jest pewien, czy chce poznać prawdę, czy mogłaby ona się okazać zbyt bolesna. Gdzie jest i co się stało z Agatą? "Koszmary zasną ostatnie" to trzeci tom o Marku Benerze - toruńskim dziennikarzu poszukującym swojej żony. Pierwszą część uważam za dobrą - to dość niezła ocena i zaciekawiła mnie na tyle, że wiedziałam, że sięgnę również po drugą część, a w tej było już widać, jaką pracę wykonał nad swoim umiejętnościami autor, bo była o wiele lepsza. W związku z tym, kiedy tylko otrzymałam trzeci tom to natychmiast go przeczytałam, bo po pierwsze byłam ciekawa, czy warsztat Małeckiego będzie jeszcze lepszy oraz chciałam poznać odpowiedź na kluczowe pytanie o Agatę. Przechodząc do konkretów - ta część to idealne zwieńczenie tej trylogii z kilku powodów. Z każdą kolejną książką autor robi coraz większe postępy, jeśli chodzi o warsztat pisarki i już nie mogę się doczekać jego kolejnych dzieł. Fabuła została przemyślana i dopracowana w najdrobniejszych detalach - jest wielowątkowa, ale nic nie dzieje się tu przypadkiem. Początkowo może się wydawać, że wiele rzeczy nic nie wnoszą i są tylko po to, żeby coś się działo, ale nic bardziej mylnego, bo na końcu wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsca i nie raz zostaniecie zaskoczeni. Akcja mknie ze strony na stronę coraz szybciej z mnóstwem nieoczekiwanych zwrotów i pochłania bez reszty, czego najlepszym dowodem jest to, że przeczytałam tę książkę w niecałe 2 dni. Mimo, iż to kryminał to wywołał we mnie wiele emocji. Czytałam go z przejęciem, by wreszcie poznać odpowiedź na najważniejsze pytanie. Było mi żal Marka, bo nikt nie powinien doświadczyć, czegoś takiego. Najgorsza jest niewiedza, a jedna z postaci idealnie to podsumowuje wypowiadając słowa: "W takich sytuacjach odnalezienie ciała jest błogosławieństwem". Zakończenie z pewnością również wywoła wiele emocji, ale nie chcę zdradzać, o jaki rodzaj odczuć chodzi, bo mogłoby to zbyt dużo sugerować. Jedyne, co mogę o nim powiedzieć to to, że to najlepsze zakończenie z możliwych, właśnie ze względu na to jak oddziałuje ono na odbiorcę. "Koszmary zasną ostatnie" to świetny kryminał, który idealnie trafia w mój czytelniczy gust. Jeśli czytaliście poprzednie części to ta moim zdaniem jest najlepsza i musicie koniecznie ją przeczytać, a jeśli nie znacie jeszcze twórczości Roberta Małeckiego to zachęcam do nadrobienia tego, bo czuję, że stworzy jeszcze wiele rewelacyjnych książek, po które ja z pewnością chętnie sięgnę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.