Kołysanka z Auschwitz (okładka twarda)

Wszystkie formaty i wydania (6): Cena:

Oferta empik.com : 26,60 zł

26,60 zł 39,90 zł (-33%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Escobar Mario Książki | okładka twarda
26,60 zł
asb nad tabami
Escobar Mario Książki | okładka twarda
29,87 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Kołysanka z Auschwitz

Trudno okazywać odwagę i niezłomność w obliczu tragedii, z jaką na każdym kroku mieli do czynienia więźniowie obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Naziści chcieli w komorach gazowych zgładzić całą populację Żydów. Jak w takich warunkach ochronić najmłodszych osadzonych? Tego heroicznego zadania podjęła się Helene Hannemann. Kim była? Jak wyglądało jej życie w obozie?

Niemka prowadząca przedszkole w Auschwitz

Książka „Kołysanka z Auschwitz” napisana przez Mario Escobar różni się od dotychczas wydawanych pozycji na temat obozu zagłady w Auschwitz. Skupia się ona na historii bardzo dzielnej kobiety – Niemki, Helene Hannemann, która wyszła za mąż za Roma i wraz z piątką dzieci mieszkała w Niemczech. Pewnego dnia spokój jej rodziny zburzyło wdarcie do domu oficerów SS. Męża Helene wraz z dziećmi pod przymusem służby zabrano do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Kobieta miała prawo wyboru – wolność albo pozostanie z bliskimi. Dla niej decyzja była prosta – dobrowolnie udała się do obozu, ale na miejscu i tak rozdzielono ją z ukochanym. Dzieci jednak jej nie odebrano. Z czasem Helene, dzięki interwencji doktora Mengele, zaczęła prowadzić w Auschwitz przedszkole dla wszystkich osadzonych kilkulatków.

Światełko nadziei w koszmarze

Początkowe tygodnie spędzone w Auschwitz były dla Helene i jej dzieci prawdziwym koszmarem. Z czasem, jak do wszystkiego, i oni przyzwyczaili się do nowych realiów. Kiedy Helene znalazła powołanie i zaczęła prowadzić zajęcia, postanowiła sobie, że uczyni wszystko, by troszczyć się o życie wychowanków.

Historia opisana przez Mario Escobar jest inspirowana rzeczywistymi wydarzeniami. Nie raz na Twoich policzkach pojawią się łzy wzruszenia podczas czytania tej lektury. Książka „Kołysanka z Auschwitz” przedstawia obraz silnej, bezkompromisowej matczynej miłości, ale jest to także opowieść o tym, jak wyzwolić nadzieję wtedy, gdy los nie jest Ci przychylny.

Kolysanka z Auschwitz

Tytuł: Kołysanka z Auschwitz
Autor: Escobar Mario
Tłumaczenie: Zarawska Patrycja
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Język wydania: polski
Język oryginału: hiszpański
Liczba stron: 240
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-03-13
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 25 x 214 x 145
Indeks: 31386913
 
średnia 4,5
5
231
4
38
3
18
2
3
1
18
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
133 recenzje
5/5
21-03-2019 o godz 07:35 Dagmara Sijka dodał recenzję:
Trzymam kciuki, żeby tę książkę przeczytało jak najwięcej osób. Historia Niemki, która wraz dziećmi i mężem trafia do Auschwitz. Mimo, że ona jest "czystej" krwi, to nie chcąc opuszczać swoich dzieci i rodziny udaje się razem z nimi. Po kilkunastu stronach chciałam tę książkę odłożyć. Musiałam, to zrobić, ponieważ jest tak smutna i dramatyczna! Wszystkie książki o takiej tematyce pozostają z nami na bardzo długo i nie da się o nich zapomnieć. Z tą było tak samo. Helene w obozie dostaje polecenie od samego Josepha Mengele, aby otworzyć tam przedszkole. Aż serce mnie boli, że to wszystko było robione "pod publiczkę"! Tylko po to, żeby się pokazać i udowodnić, jak świetne warunki tam panują... Książkę ostatecznie pochłonęłam podczas jednej podróży. Jest przerażająco smutna, prawdziwa i wzruszająca. Do tego jest przepięknie wydana, w twardej oprawie. I z jednej strony żałowałam, że ma ona tylko 240 stron, a z drugiej nie wiem czy to nie lepiej, że zamyka się ona tylko w tylu. Czy dałabym radę czytać o tym dłużej? Musicie ją przeczytać!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
03-05-2019 o godz 14:52 Anna dodał recenzję:
Książka czyta się sama
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
28-02-2020 o godz 13:50 Paweł Sabatowski dodał recenzję:
Najbardziej ciekawą stroną tej książki, miała być dla mnie jej tematyka. Mianowicie opis "cygańskiego obozu" od środka. Narracja kogoś, kto był tam przez prawie cały okres istnienia obozu i mógł przedstawić przekrojowy opis warunków i problemów dotyczących stricte tej społeczności. Co więcej jako dyrektorka przedszkola, miała ona wyjątkową pozycję, która pozwalała jej dotarcie do problemów innych matek. Sam rys przedszkola także nie jest prezentowany w literaturze obozowej zbyt powszechnie. Literacko bardzo spodobała mi się forma narracji. Wydarzenia opisywane są na kanwie pamiętnika Helene. W rzeczywistości nie zachował się żaden napisany przez nią tekst, jednak taki sposób prowadzenia opowieści, pozwala na bezpośrednie wyrażenie emocji oraz przeżyć wewnętrznych. Zabieg w tym przypadku okazał się trafny. Dodatkowo autor mógł skorzystać ze wspomnień innych więźniów i wpleść ich relacje w życie swojej bohaterki. Niestety nie skorzystał z tej możliwości. W związku z tym mamy sporo powtarzalnych i górnolotnych frazesów, które nie są podparte właściwie jakimikolwiek rozbudowanymi przemyśleniami bohaterki ani także konkretnymi faktami. Cała historia pokazana jest od strony matki, która zrobi wszystko, by uratować swoje dzieci. Liczyłem tutaj na opowieść o trudnym zadaniu, jakim było zbudowanie i funkcjonowanie tzw. Kindergarten. Na walkę matki, która gotowa jest na każde poświęcenie, byle tylko pozwoliło zapewnić dzieciom lepsze warunki bytowe. W książce jednak brakuje w tym wszystkim jakiejś prawdziwości oraz realnych emocji. Poza pierwszymi scenami w baraku rosyjskim (które zresztą nie mogły się wydarzyć), Helene właściwie w ogóle nie staje do żadnej walki. Czytelnik otrzymuje slogany. Treści, które są pozbawione zarówno faktów z życia obozowego, jak i emocji, doznawanych przeżyć. Patetyczne przemyślenia, które nie wynikają zupełnie z niczego, tworzą w pewnym sensie sztuczną i nierealną atmosferę. Oddalają nas od Helene, miast nas do niej przybliżać. Idealnie przedstawia do patetyczna scena spotkania Helene z mężem. Całe komando po ciężkiej pracy, wartownicy i strażnicy, czekali spokojnie, aż para kochanków wymieni czułości. Autor nie wziął też pod uwagę faktu, że apel w "obozie cygańskim" w Birkenau zaczynał się 30 minut przed apelem w obozie męskim. Wynikało to z faktu podległości obozów. Nie ma też żadnych opisów dramatyzmu sytuacji, a jedynie frazesowe wyjaśnienia. Choćby to jak Mengele usprawiedliwia się przed Helene, jest już samo w sobie nieprawdopodobne. Można powiedzieć, że pozycja jest dobra dla czytelnika, który już doskonale zna tematykę obozową i jest w stanie sam wprowadzić się w pewien nastrój grozy i dopiero wtedy zasiądzie do czytania. Życie obozowe oraz historyczność wydarzeń została także potraktowana po macoszemu. Aż chciałoby się powiedzieć: gdzie ci mężczyźni? Po co naginać fakty? By lepiej przedstawić wzruszającą historia o bezgranicznej, gotowej na wszystkie poświęcenia macierzyńskiej miłości? O tym, że matka nigdy nie opuści swoich dzieci, że ostatkiem sił wałczyć będzie o ich dobro, nawet jeśli wiązać się to będzie z poświęceniem własnego komfortu i życia. Tyle, że ta historia prędzej mogła się wydarzyć w obozie kobiecym, a nie cygańskim. W tym drugim nie było przeprowadzanej selekcji, więc rodziny nie były rozdzielane. Kobiety mogły spać z własnymi mężami. Romowie byli uznawani za więźniów asocjalnych, otrzymując oznaczenie z czarnym trójkątem. Sytuacja rozdzielenia głównej bohaterki od męża nie mogła mieć miejsca. Jako, że "cygański obóz" w maju był już zasadniczo gotowy, niemożliwe było, by Helene trafiła sama z dziećmi do baraków z rosyjskimi więźniarkami. Zupełnie niezrozumiałe jest także dla mnie usilne wplecenie w karty powieści Irmy Grese. Miała ona nadzorować transport więźniarek w maju 1943. Co nie jest zbyt prawdopodobne, jako że w tym czasie pracowała jedynie jako telefonistka. Dodatkowo pod koniec 1943 została awansowana jako zastępczyni głównej nadzorczyni obozu kobiecego w Brzezince. "Obóz cygański" podlegał pod obóz męski. Postać ta nie odkrywa w książce prawie żadnej roli, więc trochę przypomina to obsadzenie popularnego aktora w jakieś epizodycznej roli, by przyciągnąć publikę. Opisy rampy w Brzezince także nie mogły odzwierciedlać rzeczywistości, gdyż w tym czasie wszelkie transporty przybywały na tzw. Judenrampe pomiędzy Auschwitz i Birkenau. Rampa w Birkenau została oddana do użytku właściwie w okresie likwidacji "obozu cygańskiego". Brak w książce wspomnienia o codziennych apelach oraz obowiązkach więźniów, sprawia wrażenie dość sielskiego życia. Sama postać Helene jest także przedstawiona powierzchownie i bardzo płytko. Ma się wrażenie, jakby ciągle była ona zagubiona i w ogóle nie rozumiała jak funkcjonować w danym miejscu. Zgodnie z opiniami wielu więźniów, kto nie umiał się dostosować w ciągu kilku tygodni - ginął. Można więc powiedzieć, że wykreowany został fałszywy obraz osoby, która była zgoła inna. Właściwie autentyczna Helene jest dużo ciekawsza...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-05-2019 o godz 09:30 kamila9314 dodał recenzję:
Mówi się ze największym złodziejstwem jest okraść kogoś z nadziei. Jak bardzo człowiek musi być zrezygnowany, by utracić ją bezpowrotnie? Jak okrutni muszą być ludzie, którzy za wszelką cenę chcą ja odebrać innemu człowiekowi? Gdy tylko mam okazję sięgam po książki związane z tematyką obozową, fascynuje mnie jak okrutni potrafią być ludzie w zależności od okoliczności, jak na kilka godzin potrafili zmienić się w bestie, by następnie wrócić do domu i być przykładnym ojcem i mężem. Niezwykłe jest również to jak wielką wolę życia, bądź przeżycia ma człowiek, jak wiele potrafi zrobić by moc obudzić się jeszcze raz w „jutro”. Jednak najbardziej niesamowite są dla mnie historie ludzi niezłomnych, ludzi którzy mimo krzywd, upokorzeń, trudów i ciągłego igrania ze śmiercią potrafili walczyć z machiną śmierci jaką były obozy koncentracyjne stworzone przez nazistów. Walka ta miała wiele twarzy i form, zawsze jednak ci którzy ją podejmowali charakteryzowali się tym ze mieli nadzieję. Wierzyli że uda się im zachować godność i przetrwać jeszcze trochę dla swojej satysfakcji i ku niezadowoleniu Niemców. Czy możliwe jest by w piekle obozów koncentracyjnych drugiej wojny światowej, w piekle Auschwitz, w ludziach żyjących w beznadziei i marazmie na nowo zatliła się iskra nadzieja? Okazuje się że tak. Jedną z owych niezłomnych osób była dla mnie postać Helene Hannemann, bohaterka powieści Mario Escobara „Kołysanka z Auschwitz”, która stałs się właśnie taką iskrą dla dzieci przebywających w obozie cygańskim. Ksiązka opowiada oparta na faktach historię Niemki, wywiezionej w 1943 do obozu koncentracyjnego w Auschwitz Birkenau. Powodem dla którego się tam znalazła i jej jedyna winą było posiadanie męża Roma i dzieci w których ta krew płynęła. Kobieta jako czystej krwi Niemka nie musiała jechać do obozu, nie mogła jednak opuścić rodziny. Po oddzieleniu od męża, kobieta trafia do cygańskiego obozu, gdzie jako zawodowa pielęgniarki wyznaczona zostaje przez owianego złą sława doktora Mengele do prowadzenia obozowego przedszkola. Zdając sobie sprawę z tego że tym samym staje się narzędziem propagandy III Rzeszy , postanawia to wykorzystać by zrobić coś dobrego. Korzystając ze wszystkich dostępnych środków stara się dać tym najbardziej bezbronnym choć odrobinę nadziei i poczucia bezpieczeństwa. Jej przedszkole stało się azylem dla dzieci w piekle Auschwitz. Powieść Mario Escobara zaliczana jest do literatury obozowej i zdecydowanie nie można przejść wobec niej obojętnie. Książkę czyta się błyskawicznie, jest stosunkowo krótka i napisana w sposób przystępny. O ile jednak styl i dostosowany do czytelnika język jest niezwykle ważny, o tyle w tym przypadku mam wrażenie że książkę chłonie się głownie ze względu na ciekawą fabułę i poruszająca historię. Nie jest to ksiązka, która można ocenić, bo jak ocenić ksiązki opowiadające, o tym co w przeszłości potrafili robić ludzie ludziom, zwłaszcza w Auschwitz, które stało się niejako symbolem bestialstwa. Nic bym w niej nie zmieniła, nie ma rzeczy zbędnych wszystko jest dozowane w idealnych proporcjach, akcja ma idealne tempo. Ksiazka dodatkowo wzbogacona jest słowniczkiem, jak również notką wyjaśniającą. Mario Escobar przedstawił tę niechlubna kartę z historii świata w sposób momentami brutalny, ale jednocześnie bardzo realistyczny. Świetnie oddał klimat tego miejsca. Książka jest mocna i zapadająca w pamięć i pobudza do refleksji.Poznamy ze szczegółami jak działała obozowa rzeczywistości i aparat śmierci III Rzeszy. Znajdziemy się w ciasnym bydlęcym wagonie, przejdziemy rażące w ludzką godność procedury, poczujemy niepohamowany i chroniczny głód, odczujemy przenikliwe zimno, aż wreszcie spotkamy się oko w oko ze śmiercią, stanowiącymi codzienność w obozie. Dzięki narracji pierwszoosobowej możemy dzielić z bohaterką strach, ból, smutek ale i tak cenne w obozie koncentracyjnym chwile szczęścia, a także jej miłość i obawę o dzieci. Możemy poznać jej być może z pozoru nic nie znaczące ostatecznie działania, które w perspektywie Auschwitz były bohaterskie. Jej kołysanka, jej przedszkole pozwoliła dzieciom, które swoje krótkie życie miały zakończyć w komorach gazowych na chwile radości i spokoju. Przywróciła obozowi cygańskiemu poczucie godności i człowieczeństwa, w nieludzkiej rzeczywistości w której przyszło im żyć i umierać. Nie słyszałam wcześniej tej niezwykłej historii tym bardziej cieszę się że sięgnęłam po „Kołysankę z Auschwitz”. Mimo ze ksiązka jest pełna smutku i bólu, na swój sposób jest piękna. Oczywiście opowiada o ludziach bezkrytycznie wierzących w chorą ideologię, którzy pod polskim niebem urządzili piekło na ziemi. Ale przede wszystkim ta historia pokazuje że nawet w miejscu które wydaje się opuszczone przez boga zawsze jest nadzieja. O tym że miłość matki i jej bezgraniczne im oddanie jest silniejsze niż pochodzenie i śmierć. Naprawdę warto przeczytać tę pozycję i poznać historię bohaterki, której historia jest niesamowita. Jest to bolesna lekcja historii, którą powinno
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-01-2021 o godz 13:34 Anonim dodał recenzję:
Ostatnimi czasy powstaje coraz więcej nowych powieści o tematyce II Wojny Światowej. Z roku na rok coraz bardziej wspominamy te tragiczne wydarzenia i w zapartym tchem słuchamy o nich od osób, które przeżyły ten koszmar. Wiele nowych powieści jest fikcją, ale znajdziemy również takie, które są oparte na faktach. Większość akcji tych pozycji toczy się w obozach koncentracyjnych, głównie w Auschwitz. "Kołysanka z Auschwitz" Mario Escobara jest właśnie jedną z takich historii. Powieść oparta na faktach mówiąca o losach więźniarki i jej dzieci. Jest to powieść oparta na prawdziwych wydarzeniach, zawierająca również elementy zmyślone na potrzeby historii. Ukazuje ona bezgraniczną miłość matki oraz jej walkę z bezdusznymi nazistami oraz ich terrorem w obozach. Bardzo wzruszająca i przejmująca powieść o czystej Niemce (aryjce) Helene Hannemann, idealnej według wytycznych Hitlera, która jest żoną Roma i matką piątki dzieci, które nie są czystymi aryjczykami. Bohaterka jest również narratorką tej powieści. Cała akcja toczy się w 1933 roku, kiedy małżeństwa mieszane nie są akceptowalne przez nazistów. Pewnego ranka, gdy Helene i jej rodzina spotykają w ich budynku mieszkalnym nazistów okazuje się, że mąż bohaterki Johann oraz ich dzieci mają trafić do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Helene kierując się małżeńską i matczyną miłością postanawia iść z nimi mimo tego, że nie musi. Jako kochająca matka i żona nie chce zostawić swoich dzieci i męża, chce im cały czas towarzyszyć, być przy nich. Na miejscu w obozie rodzina od razu zostaje rozdzielona. Johann zostaje skierowany do pracy, natomiast Helene pozostaje z dziećmi. Bohaterka robi wszystko, aby zapewnić swoim dzieciom jak najlepsze warunki bytowe. Po pewnym czasie ich warunki mieszkaniowe się poprawiają, ze względu na narodowość bohaterki. Lekarz - Niemiec Josef Mengele pozwala kobiecie założyć przedszkole w romskiej części obozu i mianuje ją dyrektorką. Dzięki temu może ona opiekować się dziećmi z obozu, a najmłodsi chociaż przez te kilka godzin mają lepsze warunki do życia, niż przy rodzicach w barakach. Wydaje się to niedorzecznością, ponieważ nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić takiej oazy spokoju w samym środku piekła. Na początku nikt nie chciał uwierzyć, że przedszkole może powstać, jednak z pomocą innych matek Romek, kobiet z personelu medycznego oraz wyposażenia przedsięwzięcie zostaje zrealizowane. W przedszkolu dzieci przez kilka godzin czują się bezpiecznie, mogą się bawić, zjeść coś ciepłego. Wszystko dlatego, że dzieci te, a w szczególności bliźniaki, są potrzebne doktorowi do jego eksperymentów. Opisane są wszystkie krzywdy, które wyrządzono dzieciom w ramach "badań eksperymentalnych". O tym jednak Helene nie ma pojęcia. Chcę on stworzyć idealne, aryjskie dzieci oraz odkryć dlaczego akurat rodzą się bliźniaki. Chce, aby aryjki były bardziej płodne, by mogły rodzić dzieci czystej, niemieckiej krwi, które mogłyby służyć później w wojnie Hitlerowi. Helena widzi się z mężem podczas pobytu w obozie tylko raz. Z biegiem czasu, gdy Niemcy przegrywają wojnę, hitlerowcy chcą zatuszować swoje zbrodnie i pozbywają się dowodów. Część więźniów zostaje przewieziona do innych obozów. Osadzeni, którzy według nazistów nie nadają się do niczego zostają zagazowani i spaleni w krematoriach. Na końcu książki jedno z dzieci bohaterki ucieka z obozu na prośbę matki. Pozostała czwórka wraz z matką jadą transportem na zagazowanie i spalenie. Matka podczas ostatniej podróży dzieci śpiewa im kołysankę. Powieść Mario Escobara bardzo realistycznie i przejmująco ukazuje tragiczne sytuacje, które podczas II Wojny Światowej spotykały ludzi ze względu na narodowość, kolor skóry, czy po prostu "gorszy sort" nieakceptowalny przez nazistów. Przedstawia w jaki sposób odbierano ludziom człowieczeństwo, gardząc nimi, traktując jak zwierzęta. ukazuje również, że mimo złego traktowania więźniowie nie poddawali się, a ich sposobem walki z hitlerowcami była nadzieja i przekazywanie jej innym. W "Kołysance z Auschwitz" mamy również wątek bardzo silnej, bezgranicznej, matczynej miłości, która jest gotowa na wszystkie poświęcenia. Helene postanawia nigdy nie opuścić swoich dzieci, a także zamierza walczyć o ich dobro do utraty tchu. Autor w powieści bardzo dokładnie przedstawił Josefa Mengele, esesmana i lekarza, który przeprowadzał eksperymenty medyczne na więźniach - dzieciach i dorosłych. Jego głównym zainteresowaniem były bliźnięta. Znajdziemy tutaj również bardzo realistyczne opisy dotyczące strasznych warunków życia w obozie, baraków, chorób, głodu i krzywd, jakie naziści zadawali jeńcom. To wszystko pełni jedną całość, a samą powieść czyta się jednym tchem, chociaż na powieki cisną się łzy. Powieść sama w sobie jest bardzo realistyczna, dlatego polecam ją każdemu, kto lubi czytać książki o tematyce obozowej, czy przedstawiające bezwarunkową matczyną miłość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-05-2019 o godz 22:24 Barbara Klimczak dodał recenzję:
Druga wojna światowa. Niemcy. Helene, żona cygana, matka pięciorga dzieci, w tym bliźniąt, wychodząc z dziećmi do szkoły na klatce schodowej natyka się na SS-manów. Komunikat jest prosty: zabieramy cygana i dzieci do obozu. Pani może zostać, bo jest Pani Niemką. Helene bez wahania podjęła decyzję. Nie zostawi ukochanego męża i gromadki dzieci, jedzie do obozu z nimi. „Zrozumiałam, że być matką to coś znacznie więcej, niż wychowywać dzieci; to naginać duszę, aż własne ja na zawsze połączy się z ich pięknymi niewinnymi twarzami” Kiedy trafiają na miejsce zostają rozdzieleni – Johann trafia do obozu w Auschwitz, Helene z dzieciakami do Birkenau. Jest tam świadkiem okropnych wydarzeń. Trafia do baraku z cyganami z rosji, gdzie już pierwszego dnia zostaje przez współwięźniarki okradziona i poniżona. W obronie Helene stają kobiety z innego baraku, cyganki o „wyższym statusie” w obozie. To one załatwiły jej przeniesienie do ich baraku – mniej przepełnionego, ale niewiele lepszego pod innymi względami od reszty. Helene na wolności pracowała jako pielęgniarka, w obozie zatrudnia się więc do pomocy w barakach szpitalnych. To tam poznaje doktora Mengele. Mężczyzna nie robi dobrego wrażenia na Helene, jednak niedługo po rozpoczęciu wspólnej pracy w barakach szpitalnych Mengele proponuje Helene założenie… przedszkola dla dzieciaków z obozu. Pomysł ten wydaje się być zupełnie niewiarygodny i niemożliwy do wykonania, a jednak już niedługo po tej propozycji doktor wyznacza na przedszkole dwa baraki oraz według listy stworzonej przez Helene zamawia niezbędne do prowadzenia przedszkola materiały – farby do pomalowania ścian, stoliki, krzesła, zeszyty, kredki, zabawki a nawet rzutnik i klika animowanych filmów. Rodzice bardzo chętnie przyprowadzają swoje dzieci do placówki – dostają tam większe racje żywnościowe oraz chociaż na chwilę odrywają się od smutnej i pełnej cierpień codzienności. Doktor Mengele nie jest jednak człowiekiem, który bezinteresownie chce pomóc cygańskim matkom i ich dzieciom. Jest okrutnym człowiekiem, który w swoim laboratorium na terenie obozu wykonuje eksperymenty na dzieciach – głównie bliźniętach. Doktor zabiera dzieci z przedszkola, stąd też więźniowie przestają ufać Helene i jej pomocnicom, twierdząc że pomagają one doktorowi i wysyłają do niego ich dzieci. Helene codziennie drży o życie swoich bliźniąt. Warunki w obozie z dnia na dzień są gorsze, a Niemcy zaczynają przegrywać wojnę, więc nastroje strażników i Kapo również ulegają pogorszeniu, co sprawia, że są jeszcze bardziej okrutni. Czy Helene i jej dzieciakom uda się przeżyć uwięzienie w obozie i wrócić do normalnego życia? Nie jest to historia lekka. Jak mogłaby być? Na każdej stronie widać głód, brud, choroby, cierpienie fizyczne jak i psychiczne oraz śmierć. Nie jest to mój początek z tematyką obozową, ale książkę czytałam z zapartym tchem. Bałam się, cierpiałam, płakałam wraz z bohaterami. Wraz z nimi cieszyłam się z każdego najmniejszego sukcesu na drodze do lepszych warunków. Z każdego najlżejszego uśmiechu na ich zmęczonych smutkiem twarzach. Jest to opowieść smutna od początku do końca. Bez sielanki, bez happy endu. Bez litości dla czytelnika. Okrutna. Ale przez to naprawdę niesamowita – bo prawdziwa. Tak było naprawdę. Ci okrutni ludzie istnieli naprawdę. Te eksperymenty na dzieciach, torturowanie ich, naprawdę miały miejsce. Szczególnie młodym osobom bardzo ciężko jest sobie to wyobrazić, ale tak było. Książka zdecydowanie powinna zostać włączona jako lektura w liceum. Żeby młodzież dowiedziała się o obozach trochę więcej niż tylko z poświęconej tej tematyce czterdziestopięciominutowej lekcji historii w szkole. O tym należy wiedzieć. O tym powinno się czytać. Ja tę książkę będę polecała każdemu i na każdym kroku. Aby każdy zrozumiał: „Czasem musimy stracić wszystko, aby zrozumieć, co jest najważniejsze.” www.czytampierwszy.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-05-2019 o godz 07:44 Anonim dodał recenzję:
OPOWIEŚCI Z PIEKŁA Od razu na wstępie przyznaję się bez bicia: mam osobisty problem z książkami o zagładzie, nie będącymi historycznym opracowaniem. Nazywam go „problemem perspektywy”. O co chodzi? Ano o fakt, że o piekle przekonująco potrafią pisać tylko ci, którzy powąchali siarki. Do dzisiaj nic nie przebije opowiadań Borowskiego, „Nagich wśród wilków” Apitza czy książki Szmaglewskiej. Jedno opowiadanie z tomu „Medaliony” Nałkowskiej warte jest więcej niż cały nakład „Tatuażysty z Auschwitz” (tak, nie cierpię tej książki i do tego też się przyznaję). Gdzie ta perspektywa? Ano właśnie – ciężko się pisze o zagładzie, kiedy się jej nie widziało i nie posmakowało. Inaczej pisze się o Auschwitz, kiedy się widziało tylko schludne muzeum w Oświęcimiu; kiedy się chodziło po zagrabionych ścieżkach, nie po błocie, pod okiem luf esesmanów… Jak z „problemem perspektywy” poradził sobie Hiszpan, Mario Escobar? Jest rok 1943. Helene Hannemann mieszka w Berlinie z piątką dzieci i mężem, skrzypkiem. Jest pielęgniarką i utrzymuje całą rodzinę, odkąd mąż został bez pracy. Ciężko w czasie wojny być muzykiem; jeszcze ciężej być muzykiem Cyganem. Jedyna ich szansa na przeżycie to fakt, że Helene jest Niemką, aryjką. Kiedy w końcu nadchodzi ten sądny dzień, Helene otrzymuje od losu szansę – jako Niemka może zostać w Berlinie, który jej rodzina musi opuścić. Kobieta tego „daru” nie przyjmuje; razem z całą rodziną wysiada z pociągu, żeby przejść przez bramę z napisem „Arbeit macht frei”. Od teraz ich domem będzie Auschwitz – Birkenau, przez polaków zwana Brzezinką. O ile domem można nazwać miejsce, które bardziej przypomina wrota do piekieł… Młoda Niemka otrzymuje jednak jeszcze jedną szansę od losu- może zostać dyrektorką przedszkola dla cygańskich dzieci. Przedszkole w Oświęcimiu? Owszem, skoro pomysł wychodzi od nowego lekarza, doktora Josefa Mengele, to czemużby nie? Po co doktorowi przedszkole, to już inna sprawa; ważne, że dzieci mogą posiedzieć w cieple i wypić szklankę mleka. Helene zrobi wszystko, żeby rozjaśnić dzieciom ciemności oświęcimskiej nocy. Długo się zastanawiałam, czy „Kołysankę z Auschwitz” przeczytać. Jak kraj długi i szeroki większość piała z zachwytu nad „Tatuażystą z Auschwitz”, który dla mnie osobiście był książką nudną, średnią i kompletnie źle napisaną. Znowu zagłada? Znowu Oświęcim? I co, Hiszpan tym razem? Co on może wiedzieć o kominach nad Auschwitz?! W końcu się przemogłam; przeczytałam i nie żałuję. Zacznijmy od tego, że Escobar potrafi pisać. O ile emocje przy lekturze „Tatuażysty” przypominały czytanie książki telefonicznej, o tyle przy książce Escobara naprawdę można się przejąć losami rodziny Helene. Obóz cygański w jego opowieści naprawdę przypomina piekło, którym w swej istocie przecież był. Może drażnić początkowa naiwność bohaterki, ale im dalej, tym lepiej. Helene jest jasnym płomykiem rozświetlającym ciemności hitlerowskiej nocy. I chociaż przeczuwamy, że ta historia raczej się dobrze nie skończy, trzymamy naiwnie kciuki za to, żeby jej się udało przeżyć jeszcze ten jeden dzień, jeszcze miesiąc… Są w tej opowieści ziarenka, odpryski, miniaturki, które zostają z czytelnikiem na dłużej, jak choćby króciutki opis świąt Bożego Narodzenia. Dla tych ziarenek warto było „Kołysankę z Auschwitz” przeczytać… Książka Mario Escobara ciągle jest tylko wariacją na temat tego, jak się żyło – albo raczej jak się żyć nie dało- w piekle obozu koncentracyjnego. I chociaż Helene Hannemann i jej przedszkole rzeczywiście istniały, odkładałam tę książkę bez dławienia w gardle. Jestem nieczułym głazem? A skąd! „Proszę państwa do gazu” ciągle czytam przez łzy. Nie ta perspektywa, kochani, nie ten zapach siarki, nie zło, które ktoś wytatuował na czyjejś skórze. I tylko jedno zdanie z „Kołysanki” ciągle kołacze mi się po głowie: „…dopóki dzieci śpiewają, świat wciąż ma szansę na ocalenie.”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-04-2019 o godz 20:08 Girl-from-Stars dodał recenzję:
https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2019/04/229-mario-escobar-koysanka-z-auschwitz.html Nie da się ukryć, że na moim blogu dominują recenzje romansów, erotyków bądź powieści dla młodzieży. Nie jestem pewna, ale najprawdopodobniej będzie to pierwsza recenzja książki historycznej. Jednak to, że jak dotąd nie ukazały się recenzje książek tego gatunku, to nie znaczy, że ich nie lubię. Uwielbiam historie związane z okresem II wojny światowej, a zwłaszcza te, które koncentrują się na obozie zagłady Auschwitz Birkenau. „Kołysanka z Auschwitz” zainteresowała mnie zaraz po pojawieniu się jej w zapowiedziach Wydawnictwa Kobiecego. Dziwnym zrządzeniem losu, otrzymałam egzemplarz do recenzji, mimo iż się o niego nie ubiegałam, nie dostałam żadnej propozycji jej zrecenzowania. Ogromnie się jednak cieszę, że dane było mi poznać tą historię… Niemcy, 1943 rok. Helene Hannemann budzi swoje dzieci, aby zaczęły szykować się do szkoły. Jej mąż Johann niedawno stracił pracę i nie ma szans na nową ze względu na swoje romskie pochodzenie. Jednak zanim rodzina Hannemann rozpocznie kolejny dzień, ich codzienność przerywają mundurowi wysłani przez SS. Johann razem z pięciorgiem dzieci mają zostać zesłani do Auschwitz, ponieważ w ich żyłach płynie romska krew. Helene jest czystej krwi Niemką i może zostać, a mimo to dobrowolnie postanawia opuścić dom razem z najbliższymi. Wszyscy trafiają do nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Johann zostaje oddzielony od reszty rodziny, a Helene jako wyszkolona pielęgniarka zostaje wyznaczona przez doktora Mengele do prowadzenia obozowego przedszkola. Nie ma złudzeń co do brutalnych zamiarów tego człowieka. Chce jednak dać tym małym niewinnym istotom choć cząstkę nadziei oraz poczucie normalności. „Kołysanka z Auschwitz” jest niejako hołdem autora dla Helene Hannemann – Niemki, która zrezygnowała z wolności na rzecz pozostania z rodziną, nawet jeśli oznaczało to zsyłkę do Auschwitz. To pewnego rodzaju pomnik na cześć kobiety, która w pełni poświęciła się romańskim dzieciom: ucząc je, opiekując się nimi, walcząc o ich lepszy byt. Historia została napisana w formie pamiętnika prowadzonego przez samą Helene, choć autor w wyjaśnieniach wyraźnie podkreśla, że nie posiada żadnych informacji, czy ta kobieta faktycznie prowadziła takowy dziennik. Taka forma prowadzenia tej historii znacznie uatrakcyjniła tą opowieść. Sprawiła, że nie jest to tylko „sucha” biografia, ale pełna emocji historia brutalnej rzeczywistości lat 40. XX wieku. Książka ta dostarczyła mi kilka interesujących faktów, informacji, których jak dotąd nie byłam świadoma. Nie miałam na przykład pojęcia, że w tak bestialskim miejscu funkcjonowało przedszkole. Mario Escobar wszystko idealnie wyważył w swojej książce. W odpowiednich ilościach dostarcza czytelnikowi dramatyczne i bolesne fakty, dotyczące traktowania ludności cygańskiej w czasie wojny, ale również przelewa na papier wiele pozytywnych emocji, dzięki którym książka ta nabiera drugiego wymiaru. Bo „Kołysanka z Auschwitz” to przede wszystkim historia o NADZIEI. Na końcu książki zawarte są wyjaśnienia autora, w których zaznacza on, które osoby, miejsca bądź wydarzenia były prawdziwe, autentyczne, a które były tylko i wyłącznie fikcją literacką. Dodatkiem jest również krótki słownik niemieckich słów, wyrażeń, wykorzystanych w tej powieści. Wydawnictwo Kobiece postanowiło wydać tą historię w twardej oprawie, co mnie bardzo cieszy, gdyż według mnie tego typu historie zasługują na jak najlepszą oprawę. Cudowny zbieg okoliczności, zwykła pomyłka bądź zrządzenie losu – cokolwiek zesłało do mnie tą książkę, to cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać i poznać tą niezwykłą bohaterkę – Helene Hannemann. Moja ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-04-2019 o godz 15:08 Marta G. dodał recenzję:
Już nie zliczę, która to z kolei książka o tematyce Auschwitz, jaką przeczytałam. Każda z nich pozostawia w pamięci coś, o czym nie sposób zapomnieć. W zeszłym roku odwiedziłam muzeum w Auschwitz. Chodziłam między budynkami, po tamtych drogach, po kamieniach, byłam w środku i zastanawiałam się, jakim cudem w tak małym pomieszczeniu upchnięto dwieście osób. Byłam w krematorium. I przeżywałam to bardzo… Co czuli tamci ludzie? Pozbawieni wszystkiego, całego człowieczeństwa? Upodleni, głodni, chorzy, wyczerpani, przerażeni… Rozdzieleni z bliskimi: z matkami, mężami, dziećmi, rodzicami. Nie zostało im już nic poza nadzieją, wiadomo przecież, że ta umiera na samym końcu. str. 132 – “Przez okna wpadało światło reflektorów odbierające nam widok księżyca i gwiazd. Pewnego dnia, gdy obóz będzie pogrążony w mroku i ciszy, na ziemię znów spłynie czysty blask ciał niebieskich i świat ponownie stanie się dobrym miejscem do życia”. Helene Hannemann z pochodzenia była Niemką. Wyszła za mąż za Roma, Johanna, świetnego i bardzo utalentowanego skrzypka. Ci dwoje bardzo się kochali i dochowali się pięciorga dzieci: Blaza, Otisa, bliźniaków: Ernesta i Emily oraz najmłodszej pociechy, córeczki Adalii. Żyli skromnie, ale szczęśliwie, aż do maja 1943 roku, kiedy do ich domu przychodzą Niemcy i rozkazują się pakować. Helene, jako Niemka, nie musi jechać z nimi, ale ona decyduje się zostać z rodziną. Podróż bydlęcymi wagonami do obozu, w ścisku, smrodzie, brudzie, bez jedzenia i wody, to dopiero początek ich udręki. W Auschwitz Helene zostaje oddzielona od męża, kobiety i mężczyźni przebywają osobno. Dla niej, która nie spędziła bez męża i jego wsparcia nawet jedego dnia, to coś niewyobrażalnego… str. 43 – “Jego oczy mówiły wszystko. Że go znowu zobaczę. Że mnie nie zostawi, nawet w piekle. Johann, podobnie jak Orfeusz, który zszedł do podziemnego świata umarłych, by ocalić żonę, przybędzie i uratuje mnie z łap samej śmierci”. Z Helene zostają ich dzieci i to dla nich kobieta musi walczyć o każdy dzień. Życie w obozie to udręka. Ludziom doskwiera głód, chłód, robactwo, choroby. Przetrwanie tutaj z piątką dzieci graniczy wręcz z cudem. Walka o każdy kawalątek stęchłego chleba, ohydnej kawy, czegokolwiek, co da się zjeść, bywa ponad siły zwykłego człowieka. Helene jest zrozpaczona, ale jednocześnie zdesperowana i zdeterminowana, by w tych nieludzkich warunkach zawalczyć o życie swoje i swoich dzieci. str. 106 – “Byłam starym statkiem wśród burzy – przy życiu trzymały mnie moje dzieci. Musiałam nadal dla nich walczyć, starać się podtrzymywać nadzieję, spoglądać śmiało w twarz każdemu dniu i modlić się, żeby ten koszmar wreszcie dobiegł końca”. Tymczasem w Auschwitz pojawia się doktor Josef Mengele. Uprzejmy, przystojny, uśmiechnięty… Ale my, czytelnicy, za dobrze już wiemy, że to tylko pozory. Znamy przecież z różnych źródeł Josefa Mengele i to, jakim był on potworem. Helene jeszcze tego nie wie. Jest podejrzliwa, ale kiedy doktor powierza jej misję stworzenia w Birkenau przedszkola dla dzieci, właśnie tu, w cygańskim obozie, zgadza się. Upatruje w tym szansy dla dzieciaków. Nie tylko swoich, ale również dla tych wszystkich, które los rzucił właśnie tu, w to straszne, przerażające miejsce. Czy rzeczywiście ów pomysł wypali? Czy można stworzyć tutaj najmłodszym choć namiastkę czegoś normalnego? Zapewnić chleb, mleko i jakieś zabawki? I co z intencjami Josefa Mengele? Helene chce spróbować, wierzy bowiem, że dzieci zasługują na wszystko, co najlepsze, a ona – jako pielęgniarka – jest w stanie zapewnić im opiekę, nie tylko medyczną, ale również dać nadzieję na inne, lepsze życie. *całość recenzji (ze względu na ograniczenie znaków) na http://papuziepioro.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-04-2019 o godz 20:52 Heather dodał recenzję:
Przeszłość to najcenniejsza część naszej historii. Nawet ta trudna i niezwykle bolesna. To ona ukształtowała nas od podstaw i pozwoliła, by jej błędy nie powieliły się w teraźniejszości. Przynajmniej mamy taką nadzieję. Ostatnio zauważyłam, że co raz częściej sięgam po literaturę obozową, zupełnie nie świadomie. Myślę, że nadszedł czas, gdy dorosłam do tego typu historii i chociaż za każdym razem czuję na sobie dreszcz przerażenia, nie mogę oderwać się od lektury. To część naszej historii, niezwykle ważna, którą należy poznać z każdej możliwej strony. Przynajmniej takie jest moje znanie. A jeśli go nie podzielacie i wciąż obawiacie się sięgać po tak poważne tematy, zacznijcie od "Kołysanki z Auschwitz". Byłam przygotowana na dużą dawkę emocji, ale nie spodziewałam się, że będzie tego aż tyle. Fabuła inspirowana prawdziwymi losami Helene Hannemann, kobiety którą powinniśmy stawiać sobie za wzór do naśladowania każdego dnia, wywołała we mnie lawinę wzruszeń i delikatny uśmiech przez łzy. Podziwiałam ją za odwagę, determinację i siłę, nie mogłam wyjść z podziwu jak walczyła o szczęście w prawdziwym piekle zapominając o sobie, porzucając jakikolwiek cień egoizmu, wychodząc naprzeciw złu, wyciągając rękę do niewinnych dzieci. Jednak niezależnie od tego jak wspaniałą byłaby kobietą, ne otrzymalibyśmy tego efektu, gdyby nie styl autora. Włożył całe swoje serce w kreację swojej głównej bohaterki i pokazał ją jako człowieka, osobę z krwi i kości, równą nam mimo wszystko. Mimo oparcia akcji na historii prawdziwej osoby otrzymujemy powieść fabularną. Niemcy, 1943 rok. Zwykły dzień w zwykłej rodzinie mieszanego pochodzenia. Mąż mający romskie pochodzenie cierpi z braku pracy, żona budzi dzieci do szkoły, by utrzymać pozory normalności. Do czasu, gdy w drzwiach pojawiają się mundurowi wysłani przez SS. Wówczas rozpoczyna się prawdziwe piekło. Rodzina Helene z romskimi korzeniami ma zostać zesłana do Auschwitz, poza kobietą która jako Niemka czystej krwi nie musi obawiać się zesłania. Tylko czy można zostawić swoje dzieci, by żyć? Udaje się więc razem z ukochanymi do nazistowskiego obozu koncentracyjnego, by z czasem zapisać się w historii jako ktoś naprawdę wyjątkowy. Autor spisał się na medal odwzorowując z detalami dramat obozu, lęk ludzi, strach przed nieznanym, czasami czystą obojętność. Nawiązał do marnych warunków, atmosfery czystej grozy, wszechobecnego okrucieństwa. Jednak Escobar osiągnął ten efekt przede wszystkim za sprawą emocji, porzucił drastyczna opisy, który w całej powieści jest właściwie niewiele. Postawił na uczucia, które płynęły w moich żyłach od początku do końca i tym osiągnął ogromny sukces tworząc coś realnego, pełnowymiarowego i jednocześnie zatrważającego. Poświęcił wiele uwagi pracy Helene w przedszkolu i całej tej absurdalnej idei szalonego doktora, w którym jedynie kobieta okazała się punktem niosącym ze sobą malutką cząstkę normalności. Absolutnie wyjątkowa powieść. Brakuje słów, by opisać jej ogrom chociaż liczy sobie niewiele stron. To wystarczy jednak, by "Kołysanka z Auschwitz" zapadła w pamięci i pozostała tam na zawsze. Potrzebowałam czasu po lekturze tej powieści, by zdecydować się na cokolwiek innego. Wszystkie inne książki wydawały się takie trywialne, nic nie znaczące. Mario Escobar zmusił mnie do zajrzenia w głąb siebie i odpowiedzi na jedno kluczowe pytanie: czy postąpiłabym tak samo jak Helene? Mam nadzieję, że tak. Przyjaźń, radość, normalność kontra głód, ból i strach w powieści, którą każdy z nas musi przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-05-2019 o godz 08:14 Karolina Borys dodał recenzję:
II wojna światowa. Berlin. 1943 rok. Helene Hannemann wstaje rano, aby, jak co dzień wyszykować czworo z pięciorga swoich dzieci do szkoły. Jednak żadne z nich nigdy do szkoły nie dociera. Tuż przed wyjściem słyszą pukanie do drzwi. Pukanie, które na zawsze zmieniło ich życie. Uzbrojeni żołnierze SS w drzwiach tylko utrzymują ich w przekonaniu, że nie będzie dobrze. Johann, mąż Helene, oraz pięcioro ich dzieci, dostają nakaz przeniesienia się do obozu w Auschwitz. Helene dostaje wybór. Jako Niemka, czysta rasowo, może zostać w domu i najprawdopodobniej już nigdy nie zobaczyć swoich bliskich. Może też udać się razem z nimi na niemal pewną śmierć. Dla kobiety decyzja jest prosta. Pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i wyrusza do jednego z najstraszniejszych miejsc na ziemi. Nie wie, że przynależność do aryjskiej rasy pomoże uratować jej więcej niż jedno życie. Będąc z wykształcenia pielęgniarką, dostaje jednak szansę na wprowadzenie ułamka normalności i dobroci w obozową rzeczywistość. Jej zadaniem będzie prowadzenie specjalnego przedszkola i żłobka dla dzieci w obozie, gdzie maluchy będą mogły się bawić, najeść, będą bezpieczne, ale też będą do dyspozycji Josefa Mengele. Kołysanka z Auschwitz napisana jest niezwykłym językiem. Takim, który wciąga i buduje napięcie, a jednocześnie jest taki piękny i poetycki. Narracja utrzymana jest w pierwszej osobie i niezwykle szybko pozwala nam polubić główną bohaterkę, a także poznać pozostałych bohaterów. Sama historia Helene również jest niezwykła. Pokazuje jak wiele odwagi mają ludzie, nawet w trudnych sytuacjach; jak wiele są w stanie zrobić dla innych; pokazuje, że dobroć nie znika, a ujawnia się właśnie w tych najgorszych momentach. Helene była odważną, pewną siebie, kochającą swoje dzieci kobietą, matką, ale też dla wielu wyzwolicielką. Ja śmiało nazwałabym ją bohaterką. Dużym plusem tej ksiażki są wyjaśnienia historyczne, umieszczone na końcu książki. Możemy się z nich dowiedzieć, że historia Helene Hannemann jest prawdziwa, że taka kobieta naprawdę istniała i naprawdę zrobiła te odważne i fantastyczne rzeczy, o jakich czytaliśmy. Mamy tam tez wyjaśnione więcej o samym przedszkolu i jego małych uczestnikach, pielęgniarkach i innych więźniach. Dostajemy tam też dokładne liczby, wykazy i nazwy. Autor opowiada też krótko o samym Josefie Mengele, jego życiu i śmierci, a także o jego żonie. Jak również o jego obsesji na punkcie eksperymentów medycznych, zwłaszcza na bliźniętach. Mamy też dokładne kalendarium, które pokrywa się z faktami historycznymi, a także mały słowniczek z niemieckimi nazwami. Co ciekawe, autor sam zaznacza, że ,,niewiadomo, czy Helene pisała pamiętnik", a sam uznał, że ,,historia opowiedziana w tej książce brzmiała wiarygodniej, najlepiej będzie przedstawić ją w narracji pierwszoosobowej". Co ciekawe Naziści nie są przedstawiani, jako zło najgorsze, ludzie bez serca (choć i takie sceny są), ale zdarza się, że autor podkreśla ich ludzkie odruchy i drobne gesty. Nie umniejszając przy tym powadze sytuacji i ofiarom obozów. Kołysanka z Auschwitz to dramatyczna historia matki, która za swoją rodziną gotowa była iść nawet do obozu koncentracyjnego; która zdecydowała się zrobić wszystko, aby ocalić swoje dzieci; której dobroć i szczerość pokonała nawet Nazistów. To opowieść o sile matczynej miłości, a także o niezwykłej odwadze. Ja jestem oczarowana tą książką. Nie jest zbyt długa, ale w swojej zwięzłości jest piękna, wzruszająca i wciągająca. Zdecydowanie warta przeczytania!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-04-2019 o godz 23:11 martucha180 dodał recenzję:
Majowy poranek 1943 r. okazał się brzemienny w skutkach dla Heleny Hannemann i jej rodziny. W ich życie wkroczyła policja. Johann i pięcioro dzieci mieli zostać wywiezieni do Auschwitz, ponieważ byli Romami. Jednak Helene się na to nie zgadza. Jako matka nie zostawi dzieci samych ani męża. Idzie tam, gdzie jej rodzina. Aby uspokoić dzieci, w trakcie schodzenia po schodach kamienicy nuci im kołysankę. Wtłoczeni do bydlęcego wagonu wyruszają w podróż w nieznane. W obozie rodzinę rozdzielono. Pierwsze dni pobytu to piekło na ziemi. Wkrótce trafiają do baraku dla Niemek. Kobieta zostaje pielęgniarką. Gdy rządy w szpitalu przejmuje doktor Josef Mengele, Helene otrzymuje propozycję. Zostaje dyrektorką przedszkola, by bliźnięta i cygańskie dzieci nie cierpiały na niedostatek. Tak zaczyna się nowe wyzwanie dla Helene Hannemann i dla… doktora. Mamo, czy ten doktor jest dobry czy zły? Co ma odpowiedzieć matka dziecku? Po obozie krążą plotki o tym, co się dzieje w szpitalu i jak się traktuje dzieci. Pielęgniarki pracujące bezpośrednio z doktorem Mengele nic nie mówią. Autor nie epatuje „dokonaniami” Anioła Śmierci, lecz wystarczą dwie sceny, żeby mocno wstrząsnąć czytelnikiem, przerazić go i poruszyć jego wyobraźnię. Sama postać doktora, szefa medycznego obozu, jego słowa i poglądy, wygląd, zachowanie zaskakują i przerażają. Inne osoby z personelu medycznego zajmują się walką z różnymi chorobami szerzącymi się w obozie z powodu głodu, chłodu, niedożywienia. Leczenie wydaje się fikcją. Każdy kolejny dzień w Auschwitz oznaczał przeciąganie agonii, trzymanie duszy w więzieniu za okrutnymi kratami obojętności naszych katów. Mario Escobar opisuje obozową rzeczywistość dokładnie, nie szczędząc okrutnych szczegółów czy chwil ulotnego szczęścia. Wiernie oddaje funkcjonowanie obozu koncentracyjnego w Auschwitz Birkenau, warunki w nim panujące, codzienność więźniów i ich traktowanie, ludzi tam pracujących i ludzkie dramaty. Serce się kraje. Łzy cisną się do oczu. Czuć metafizyczny ból. Jaśniejszą stroną staje się założenie orkiestry cygańskiej i przedszkola, w którym warunków można pozazdrościć. W czasach wojny zdobycie pewnych rzeczy graniczyło z cudem, ale cygańskie dzieci i bliźniaki w pewnym sensie były wybrańcami losu. Helene przede wszystkim jest matką. Dba o swoje dzieci oraz cudze, staje się matką dla obozowych dzieci. Autor stale pokazuje, jaką kobietą i matką jest Helene, kilkakrotnie przedstawia jej słowa i myśli na temat bycia matką. Także żoną. Swoje emocje, miłość do męża i dzieci, nadzieję i utratę wiary, obozową codzienność opisuje w zeszytach, swoim pamiętniku. Kołysanka z Auschwitz oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Była inspirowana życiem Niemki Heleny Hannemann. Powstała na podstawie świadectw byłych więźniów obozu, którzy zapamiętali tę niezwykłą kobietę. Powieść wzbogaca: słowniczek, kalendarium i plan cygańskiego obozu, wyjaśnienia historyczne, mapa Birkenau. Czytelnik odnajdzie echa powieści Xaviera Guelle Uwięzieni w raju i przypomni sobie postać Janusza Korczaka. Musimy przetrwać, Blaz. Kołysanka z Auschwitz to literatura faktu, którą autor nieznacznie zmienił na rzecz fikcji literackiej. To hołd oddany Helenie Hannemann, która swoją niesamowitą odwagą, wewnętrzną siłą oraz miłością do dzieci wśród grozy i okrucieństwa dawała innym promyk nadziei, której walka i poświęcenie uczyniły życie lepszym i piękniejszym choć na chwilę. Książkę odebrałam za punkty w portalu CzytamPierwszy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-05-2019 o godz 08:04 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
Kołysanka z Auschwitz to jedna z tych książek, przy której z trwogą przewraca się każdą kolejną kartkę. I choć przeczytałam już wiele książek o tej tematyce, mimo to za każdym razem jestem wstrząśnięta ogromem nieprawdopodobnego okrucieństwa, jakie zgotował człowiek człowiekowi. Tym razem było podobnie, choć autor starał się nie epatować przemocą i w sposób bardzo oględny jednakowoż rzetelny oddał grozę tamtego czasu i tamtego miejsca. "Wzruszająca opowieść o wytrwałości, nadziei i sile w jednym z najbardziej przerażających okresów w historii świata Niemcy, 1943 rok. Helene Hannemann budzi swoje dzieci, aby zaczęły szykować się do szkoły. Jej mąż Johann niedawno stracił pracę i nie ma szans na nową ze względu na swoje romskie pochodzenie. Jednak zanim rodzina Hannemann rozpocznie kolejny dzień, ich codzienność przerywają mundurowi wysłani przez SS. Johann razem z pięciorgiem dzieci mają zostać zesłani do Auschwitz, ponieważ w ich żyłach płynie romska krew. Helene jest czystej krwi Niemką i może zostać, a mimo to dobrowolnie postanawia opuścić dom razem z najbliższymi. Wszyscy trafiają do nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Johann zostaje oddzielony od reszty rodziny, a Helene jako wyszkolona pielęgniarka zostaje wyznaczona przez doktora Mengele do prowadzenia obozowego przedszkola. Nie ma złudzeń co do brutalnych zamiarów tego człowieka. Chce jednak dać tym małym niewinnym istotom, choć cząstkę nadziei oraz poczucie normalności. Inspirowana życiem Helene Hannemann opowieść o heroicznej kobiecie, której odwaga i miłość rozświetliły najgorsze mroki historii." Przez wiele lat od zakończenia wojny ludobójstwo dokonane na Romach pozostawało w cieniu holokaustu Żydów i zostało prawie zapomniane. Nie doczekało się również obszernej literatury. Mario Escobar opisuje dzieje ich eksterminacji na podstawie historii Helene Hannemann Niemki, która wyszła za mąż za Cygana i wraz z nim i ich piątką dzieci została wywieziona do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Kołysanka z Auschwitz to książka przede wszystkim o sile matczynej miłości. Miłości, która jest silniejsza nawet od woli przetrwania. Heroiczna postawa Helene dawała nadzieję, wielu, którzy dzielili z nią obozową niedolę. Niejednokrotnie narażała się na śmierć, próbując wynegocjować lepsze warunki dla dzieci w przedszkolu, którego była założycielką lub wręcz chroniąc innych przed "eliminacją" jak nazywali Niemcy wysyłanie więźniów do komór gazowych. Czy współczesne kobiety zdolne by były do takich czynów, czy bycie matką jest jednoznaczne z byciem odważnym i pełnym poświęceń? Książka ta to kolejne świadectwo niewyobrażalnej zbrodni, jaką był Holokaust, który pochłonął miliony ludzkich istnień, a naszym moralnym obowiązkiem jest ocalić od zapomnienia. Należy mieć świadomość, że w dzisiejszych czasach nie brakuje szaleńców na miarę Hitlera, którzy są gotowi w imię spaczonej idei zawładnąć umysłami tłumu, a dzisiaj wcale nie jest tak trudno trafić na podatny grunt. Trzeba uświadamiać i uwrażliwiać przede wszystkim młodzież poprzez, chociażby obcowanie z taką literaturą. Nie dopuśćmy, aby ta tragedia powtórzyła się jeszcze raz! Pełna skrajnych emocji, cierpienia, bólu, ale i nadziei, piękna i poruszająca. Kołysanka z Auschwitz Mario Escobara. Polecam Wam z czystym sumieniem, choć nie jest to łatwa lektura, ale książki o tej tematyce takie muszą być, to gwarantuje, że pozostaną na zawsze w pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-03-2019 o godz 14:01 Natalia-06 dodał recenzję:
Zaledwie tydzień temu czytałam powieść o II wś i los chciał, że przypadkowo wpadła mi w ręce kolejna pozycja o tej tematyce. Mowa tu o Kołysance z Auschwitz. Niezwykle krótka książka, ponieważ ma 240 strony, co z początku mnie speszyło, gdyż jestem najzwyczajniej przyzwyczajona do dużo dłużych pozycji. Jestem zdania, że aby zbudować wielopłaszczyznowe dzieło, potrzeba m.in. rozbudowanej fabuły, akcji - z początku wolnej, następnie przyspieszającej, sporo napięcia. Więc jakie było moje zdziwienie, że ta opowiastka w pełni mnie usatysfakcjonowała jako czytelnika. Zapewne użyłam złego określenia, gdyż słowo opowiastka niezbyt tu pasuje. To powieść oparta na faktach, to rzeczywiście się wydarzyło. Co innego czytać powieść o tematyce II wś, gdy autor puścił wodze fantazji, wykreował coś zupełnie nowego, lecz nadal prawdopodobnego do wydarzenia, a zupełnie inaczej traktujemy powieść, gdy mamy świadomość, że te postacie są prawdziwe, wydarzenia w 90% identyfikują się z historią. Mamy pewien mętlik i myśli Jak to możliwe? Straszne. Jakim cudem mogło się to wydarzyć!? Kołysanka z Auschwitz jest napisana bardzo prostym językiem, może to lepiej, książki oparte na faktach brzmią wtedy o wiele wiarygodniej. Lecz jednocześnie autor całkiem dobrze zobrazował strach panujący w obozie, skłonności do robienia jak najpodlejszych rzeczy, by jedynie przeżyć, smutek matek, a także iskierki nadziei i miłości, które do końca pozostały gdzieś ukryte w ludziach. Postacie według mnie odrobinę papierowe, to własnie jeden z minusów posługiwania się prostym językiem. Co prawda jak napisałam wyżej, autor poradził sobie z przedstawieniem emocji u postaci, ale same ich sylwetki były nieco zamglone, brakowało mi czegoś, dzięki czemu mogłabym poznać bohaterów bardziej, nieco zżyć się z nimi. Narracja jest pierwszosobowa, prowadzi ją Helene, Niemka i założycielka przedszkola w Birkenau oraz matka piątki dzieci, których ojciec był Romem. Niewiarygodne, a jednak nawet w tamtych czasach również można było spotkać ludzi, którzy kierowali się nie rasą, a jednak tym, jaki człowiek jest wewnątrz, patrząc jedynie na jego serce i czyny. Lecz początek książki to parę słów ze strony doktora Mengele, który miał znaczny wpływ na losy obozu, Helene, dzieci tam przebywających. Bardzo podobają mi się objaśnienia historyczne na końcu książki, uwielbiam historię i naprawdę w moich oczach książka zdobyła u mnie uznanie. Do tego wydanie jest naprawdę solidne, w twardej oprawie, wizualnie bardzo podoba mi się kolorystyka, a na półce wygląda znakomicie. Podsumowując, Kołysanka z Auschwitz to opowieść oparta na faktach, porusza serca czytelników, wywołuje wzruszenie czy smutek, lecz nie jest bez wad. Jednakże czasem nie musi być coś arcydziełem, by satysfakcjonowało czytelnika. Jestem naprawdę zadowolona, iż mogłam przeczytać tak dobrą książkę, pomimo małej objętości i chętnie polecę ją fanom pozycji historycznych, szczególnie zainteresowanych tematyką II wś. Książka jest o tyle ciekawa, że nie opowiada losów Żydów, jak zazwyczaj bywa, lecz Romów, o czym często zapominamy, że byli również prześladowani. Zapomniałam wspomnieć wcześniej, że właśnie w Kołysance w Auschwitz możemy porównać jak wyglądały różnice w traktowaniu obu narodów. Recenzja pochodzi z osobliwe-delirium.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-03-2019 o godz 11:21 Kasia i Książki dodał recenzję:
Są takie książki, które na długo zapadają nam w pamięci. Takie, których tematyka nie należy do przyjemnych, ale zdecydowanie każdy z nas powinien je znać. Mam tu na myśli literaturę obozową. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że ostatnie pokolenie, które pamięta zdarzenia opisywane we wspomnianych książkach, nie będzie żyć wiecznie. Nie możemy dopuścić do tego, by to co przeżyli podczas II Wojny Światowej zostało zapomniane, wyparte. To właśnie naszym zadaniem jest pielęgnowanie historii. Nie ukrywam, że często zdarza mi się sięgać po literaturę, która porusza wspomniany wyżej temat. Ostatnią przeczytaną przeze mnie książką jest "Kołysanka z Auschwitz", autorstwa Mario Escobara. Opowiada ona o losach Helene Hennemann i jej rodziny. Helene, jako rodowita Niemka, nigdy nie powinna trafić do obozu Auschwitz-Birkenau. Zapewne nigdy by tam nie trafiła, gdyby nie fakt, że wyszła za mąż za Roma Johanna i założyła z nim rodzinę. Kiedy po jej bliskich przychodzi policja, by umieścić ich w obozie, kobieta dobrowolnie zgłasza się by zabrano ją wraz z nimi. Mimo to, na miejscu zostaje ona oddzielona od męża. Razem z dziećmi zostaje umieszczona w cygańskich barakach. Jednak ze względu na swoje aryjskie pochodzenie i wykształcenie podejmuje pracę w obozowym szpitalu. Wkrótce doktor Mengele powierza w jej ręce prowadzenie przedszkola, mieszczącego się nieopodal jego laboratorium. Kobieta od początku zdaaje sobie sprawę jaki los czeka jej podopiecznych, jednak za wszelką cenę chce zapewnić im jak najlepsze warunki życia, niejednokrotnie ryzykując swoim. Kiedy zaczęłam czytać "Kołysankę z Auschwitz" nie nastawiałam się na szczęśliwe zakończenie. Mimo, to bardzo chciałam poznać losy bohaterów. Z każdą kolejną stroną było mi zwyczajnie przykro, że ludzie musieli przechodzić tak wielką gehennę. Ogrom cierpienia wyrządzonego człowiekowi przez drugiego człowieka zwyczajnie nie mieścił (i nie mieści) mi się w głowie. Zwłaszcza jeśli krzywdzone są dzieci, które w swoim krótkim życiu, nie zdążyły jeszcze dobrze poznać świata. Zważywszy na trudną i ciężką tematykę, Mario Escobar potrafił tę historię pięknie ubrać w słowa. To nie tylko opowieść o heroicznej walce, ale także o bezwarunkowej miłości do bliźniego. Miłości, która nie zwraca uwagi na pochodzenie czy wiek. Opowieść o niezwykłej odwadze. Jest to zdecydowanie przejmująca, bardzo dobrze napisana książka. Mimo swojej niewielkiej objętości, przesycona do cna emocjami, które po jej zakończeniu pozostawiają nas w zadumie i zmuszają do refleksji. Historia zawarta w "Kołysance z Auschwitz" nie jest wytworem wyobraźni autora. Escobar przy jej pisaniu inspirował się prawdziwymi losami Helene Hannemann. Autor w krótkiej notce na końcu książki wyjaśnia, które informacje są prawdziwe, a które nieco zmienił, by pozostawić czytelnikowi miejsce na choć trochę nadziei. Cieszę się, że dzięki tej książce mogłam poznać historię Helene i jej rodziny. Zachęcam Was, byście również po nią sięgnęli - zdecydowanie jest to lektura warta uwagi. kasiaiksiazki.blogspot.com/2019/03/koysanka-z-auschwitz-mario-escobar.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-03-2019 o godz 23:37 Carmen dodał recenzję:
Temat obozów koncentracyjnych nieustannie budzi wiele emocji. Na ich temat powstało wiele historii – nie zawsze prawdziwych. Ale nie należy zapominać, że obóz to nie tylko cyfry i statystyki, ale przede wszystkim ludzie. „Kołysanka z Auschwitz” Mario Escobara to opowieść inspirowana prawdziwą historią Helene Hannemann, która zrobiła coś, na co wielu ze strachu by się nie odważyło. Nim Helene Hannemann trafiła do obozu koncentracyjnego, wiodła spokojne życie wraz ze swoim mężem, Romem, oraz piątką dzieci. Nie było im łatwo, jednak naziści zdawali się ich nie dostrzegać. Jednak wszystko się zmieniło w maju 1943 roku o poranku. Helene wraz ze swoimi dziećmi została zatrzymana i zmuszona do powrotu do mieszkania. Zmuszona została również do podjęcia pewnej decyzji. Rozpoczął się koszmar. „Kołysanka z Auschwitz” to kolejna opowieść o obozowym życiu, jednak tym razem nieco inna, bo łagodniejsza. Na pierwszym planie jest Helene i jej dzieci, a w krótkim czasie pojawia się również przedszkole. To dość nietypowe, by to dzieci były na pierwszym planie, spychając okrutne zbrodnie na ten dalszy. W ogóle sama idea szkoły w takim miejscu brzmi co najmniej niedorzecznie. A jednak! Nie spotkałam się z czymś takim nigdy wcześniej, a czytałam już niejedną opowieść poświęconą obozom koncentracyjnym. Jestem pod ogromnym wrażeniem autora, który na niecałych 220 stronach zdołał zawrzeć opowieść, która zdaje się mieć znacznie więcej stron! Krótka, a jednocześnie obszerna. W ogóle nie czuć, że ta niepozorna, króciutka książka opisuje wydarzenia na przestrzeni nieco ponad jednego roku! Czyta się płynnie, niemalże będąc częścią historii. Nie czuć ani znudzenia, ani zawrotów głowy. Wszystko jest wyważone. Ważne jest również przesłanie, które powinno zapaść w pamięci na całe życie. To kolejna pozycja, która uświadamia, w jak dobrych czasach przyszło nam żyć. Mamy dach nad głową, mnóstwo jedzenia, swobodę, a i tak narzekamy, że jedzenie jest z glutenem, że musimy jechać pociągiem zamiast wygodnie samochodem… „Kołysanka w Auschwitz” to kolejna książka, która powinna nami wstrząsnąć i zmusić do potężnej refleksji, a często również przewartościowania swojego życia. Jeśli czytaliście już cokolwiek pozostającego w tematyce obozowej, ta książka wyróżni się bliską obecnością przedszkola. Radością dzieci. Czytałam wiele książek, jednak po raz pierwszy mogłam obcować z miejscem, które nie powinno istnieć w takim miejscu jak Auschwitz. Oczywiście jej bohaterowie istnieli naprawdę, a niektóre nazwiska są prawdziwe. To dodatkowy impuls, wywołujący smutek w sercu. Chwilami człowiek zapomina, że historie opisane na stronach książki wydarzyły się naprawdę. „Kołysanka z Auschwitz” chwyta za serce i ciężko się od niej oderwać. Ciekawość jest ogromna, a chwile napięcia mnożą się z każdą kolejną stroną. Gorąco polecam. Każde świadectwo zbrodni zasługuje na przeczytanie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-10-2019 o godz 16:56 Książkowo czyta dodał recenzję:
Historii opisujących realia życia w Auschwitz, tych prawdziwych, jak i tych fabularyzowanych ukazało się na rynku wydawniczym już bardzo wiele, jednak książka, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć jest nieco inna niż większość literatury obozowej. Zastanawiacie się zapewne, co mam na myśli - ano to, iż w „Kołysance z Auschwitz” Mario Escobar ukazał czytelnikom codzienność romskiej części tegoż obozu, co nie jest zbyt częstym zjawiskiem, gdyż w tego typu literaturze zazwyczaj opisuje się losy nacji żydowskiej. Mimo że główna bohaterka Helene Hannemann była rodowitą Niemką, a co za tym idzie Aryjką trafia do obozu, lecz stało się tak jedynie, dlatego, że nie chciała rozstawać się z rodziną. Z racji tego, że jej mąż, Johann był Romem ich dzieci również posiadały w połowie romskie korzenie, tak więc cała szóstka została w skutek policyjnego nakazu umieszczeni w obozie koncentracyjnym. W obliczu tej sytuacji Helene podjęła heroiczną decyzję, aby pojechać tam wraz z nimi, chociaż jej samej ten nakaz nie obowiązywał. W ten sposób rodzina Hannemannów została wyrwana ze swojego codziennego życia w pewien majowy poranek 1943 roku. Johanna oddzielono od rodziny, a Helene wraz z pięciorgiem dziećmi trafiła do jednego z obozowych baraków. Tak oto zaczyna się niezwykła, chociaż niebywale smutna historia o tym, jak nawet w najgorszym piekle można pozostać sobą, a starając się wytrać w byciu dobrym nie utracić człowieczeństwa oraz stworzyć namiastkę normalności, jaką z całą pewnością było dla najmłodszych w obozie utworzone przez Helene na zlecenie doktora Mengele przedszkole. Myślę, że samej rzeczywistości obozowej oraz toczącej się tam walki o przetrwanie i codzienny jako taki byt nie trzeba nikomu przybliżać. Natomiast postawa samej Helene, jej dzieci oraz współtowarzyszy niedoli z całą pewnością zasługują na szacunek i uznanie. Jeśli ktoś z Was chciałby przeczytać ogromnie emocjonalną historię o podejmowanych, niezłomnie i wciąż na nowo, próbach stworzenia odrobiny nieba, w otoczeniu wszechobecnego piekła to koniecznie sięgnijcie po „Kołysankę z Auschwitz”. Jest to także opowieść o heroizmie i poświęceniu w kontekście szeroko pojętego macierzyństwa. Musicie zatem być przygotowani na to, iż lektura ta nie tylko niejednokrotnie Was wzruszy, ale także wstrząśnie Wami pozostając w pamięci na bardzo długo. Autor w swojej opowieści o obozowych losach Helene i jej rodziny nie pokazuje żadnych wydumanych schematów postępowania. Jest to opowieść o zwyczajnej pielęgniarce, która za swoimi najbliższymi bez chwili zawahania wkroczyła w brutalny i przerażający świat Auschwitz II-Birkenau, gdzie ostatecznie cała siedmioosobowa rodzina roku straciła życie w sierpniu 1944 roku. Gorąco polecam! * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2019/10/byc-panami-wasnego-losu-nawet-jesli.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-04-2019 o godz 14:38 Ruda Recenzuje dodał recenzję:
“Kołysanka z Auschwitz” to książka w moim odczuciu bardzo ważna i niezwykle cenna. Przedstawiona w niej historia zainspirowana została życiem Helene Hannemann- Niemki, która wraz z rodziną romskiego pochodzenia pojechała do Auschwitz i zamieszkała w wydzielonym tam cygańskim obozie. Pisząc te słowa jestem pewna, że nikomu nie trzeba już tłumaczyć, dlaczego warto sięgnąć po tę opowieść, uszanować pamięć Helene i móc opowiedzieć innym, jak wspaniałą osobą była. Mario Escobar podjął się opowiedzenia trudnej, smutnej, ale przy tym szalenie ważnej historii. Napisał książkę upamiętniającą matkę, która zrobiła wszystko, by obronić swoje dzieci, poświęcając się przy tym i wykazując wielką odwagą. Podczas swojego pobytu w Auschwitz Helene, z polecenia doktora Mengele, kierowała przedszkolem, dbając przy tym o wszystkie maluchy z cygańskiej dzielnicy. Starała się każdego dnia dać im jak najwięcej, kilkakrotnie sprzeciwiając się doktorowi i walcząc jak lwica o lepsze dni dla swych podopiecznych. Autor książki podczas pisania tej historii ściśle trzymał się historycznych faktów. Opowieść ta sama w sobie jest bardzo wzruszająca, jednak świadomość, że rzeczywiście miała miejsce sprawia, że staje się jeszcze bardziej emocjonalna i refleksyjna. Podczas lektury towarzyszyło mi wiele uczuć, często nieprzyjemnych, a serce zdawał się przygniatać olbrzymi ciężar, ale ani na chwilę nie miałam potrzeby tej książki odłożyć. Escobar pisze w sposób niezwykle zajmujący, jego słowa pochłaniania się z wielkim zainteresowaniem i niesłabnącą uwagą. Pierwszoosobowa narracja dodaje historii realizmu i autentyczności. Można poczuć, że sięgamy po relację z pierwszej ręki, mamy okazję na chwilę stanąć ramię w ramię z Helene i obserwować jej działania. Taki pomysł przedstawienia tej historii sprawia, że staje się ona jeszcze bardziej przejmująca, przypomina bowiem smutny pamiętnik, utrwalający te lepsze i gorsze momenty. Escobar podjął się realizacji trudnego zadania, ale wywiązał się z niego wspaniale, przywołując przed oczy czytelnika obraz kobiety o pięknej duszy. Zawsze jest mi ciężko uwierzyć, że można umieścić tak wiele- emocji, informacji, wspomnień- w tak niewielkiej objętościowo powieści. Niewiele ponad 200 stron okazało się w tym przypadku wystarczająco do przedstawienia dość odległej czasowo, a jednak wciąż aktualnej i dającej nadzieję historii. Ta nieduża objętość, krótkie rozdziały i świetny styl autora sprawiają, że powieść bez problemu można pochłonąć jednym tchem, jednego wieczoru. Wiem, że to nie jest książka, po którą sięgną wszyscy, ale uważam, że każdy powinien spróbować się z nią zmierzyć. Nie dyskutuje się o gustach i nie ocenia tego, co kto lubi czytać, spróbujmy jednak czasem sięgnąć po coś cięższego i prawdziwszego. Uwierzcie mi, warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-04-2019 o godz 08:31 Caroline Livre dodał recenzję:
BERLIN ‘43 Helene Hannemann to Niemka, która założyła rodzinę wraz z mężem Romem. W maju 1943 zupełnie nie spodziewa się, że i do jej mieszkania zapuka policja z nakazem umieszczenia w obozie koncentracyjnym. Oczywiście, jako rasowa przedstawicielka swojej narodowości może spokojnie pozostać w III Rzeszy. Ona jednak nawet przez chwilę nie myśli o opuszczeniu swoich najbliższych. Co zgotuje im los w Auschwitz-Birkenau? Godzina 5:59, mój pociąg do Poznania odjeżdża z peronu, a ja jeszcze nie do końca obudzona sięgam po książkę. I już po pierwszym rozdziale przypominam sobie, dlaczego właściwie unikam powieści o tematyce wojennej. Bo już po pierwszym rozdziale jest mi ciężko, bo już po pierwszym rozdziale czuję ciężar i smutek. Nie dlatego, że historia jest trudna i smutna. Ale dlatego, że opisana historia wydarzyła się naprawdę. Dlatego że Auschwitz i inne obozy koncentracyjne to nie wymysł pisarza, część świata przedstawionego, ale dlatego że to część rzeczywistości i to wcale nie tak odległej w czasie. Dlatego że okrucieństwo ludzi wobec siebie, ich tragedie i koszmar, przez jaki przyszło im przejść, miały miejsce. I ciągle mają miejsce, choć niekoniecznie w Europie. „Nie mieściło mi się to w głowie. Moje dzieci były zupełnie niewinne. Jedyna ich zbrodnia polegała na tym, że miały ojca Cygana. Ta wojna sprawiła, że świat oszalał.” „Kołysanka z Auschwitz” to książka w dużej mierze oparta na faktach i realnych postaciach. Niewiele w niej fikcji literackiej, niewiele w niej absurdu, co świetnie wyjaśnia historyczny dodatek na końcu. Wprawdzie to opowieść, jakich wiele miało miejsce w tamtym okresie, to nadal chwyta za serce. Autor opisuje ciężkie życie w obozie, gdzie wcale nie tak łatwo było o jakiekolwiek ślady człowieczeństwa. Człowiek przeciwko człowiekowi, nie tylko strażnik przeciwko więźniowi, ale też więźniowie przeciwko sobie. W końcu każdy chciał tylko przeżyć, uratować siebie i swoich najbliższych z tego koszmaru, nawet jeśli kosztem innych. Powieść czyta się bardzo płynnie dzięki stylowi pisarskiemu autora. W jego narracji czuć stres i wszechobecne napięcie, w końcu ciężko przewidzieć, co złego może się jeszcze przydarzyć bohaterom. I wprawdzie zdając sobie sprawę z realiów wojny nie powinnam być w żaden sposób zaskoczona zakończeniem, ale jednak miałam nadzieję na to, że będzie nieco odmienne… Może to specyficzne podsumowanie, ale „Kołysanka z Auschwitz” to książka o wojnie, jakich wiele. Nie wyróżnia się raczej zbyt mocno na tle innych, mocno oddziałujących na czytelnika powieści. Czym jedynie może się różnić, to przystępnością i prostotą w przedstawieniu tematu czy też płynnością czytania. Polecam przede wszystkim osobom lubiącym przedstawioną tematykę 😉 www.carolinelivre.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-05-2019 o godz 13:46 Małgorzata Włodarczyk dodał recenzję:
"Wtedy zrozumiałam, że być matką to coś znacznie więcej, niż wychowywać dzieci; to naginać duszę, aż własne ja na zawsze połączy się z ich pięknymi niewinnym twarzami." Kolejna cudowna i zarazem ciężka dla serca książka, która na prawdę potrafi dać do myślenia co robimy ze swoim życiem. Jak dobrze mamy siedząc w ciepłych domach z pełną lodówką, bez zmartwień czy kolejnego dnia wywiozą nas na pewną śmierć. "Kołysanka z Auschwitz" to przede wszystkim pokazanie co znaczy być matką, która za dziećmi potrafi skoczyć w ogień. Czytając książkę nie mógł dojść do mnie fakt, że wszystko co czytam jest oparte na faktach, a każde z niedorzecznych wydarzeń nie jest wymysłem autora. Co prawda zdarzały się także chwile, gdzie człowiekowi występował cień uśmiechu na twarzy, lecz zawsze gdzieś z tyłu głowy siedziała myśl, że nawet te małe chwile mogą być zdmuchnięte w jednym momencie. Podejrzewam, że każdy w większym lub mniejszym stopniu miał już do czynienia z fabuła wojenną, przepełnioną brutalnością i przede wszystkim niesprawiedliwością, więc możemy się spodziewać co przeżyła Helene. Dla mnie w tym wszystkim najgorszy był fakt zabijania bezbronnych istot, które nawet dobrze nie zdążyły zobaczyć tego świata, a ich małe duszyczki już zostawały wysłane do nieba. Lecz w całym złu, zawsze pojawi się ta mała iskierka dobra, która za wszelką cenę pragnie choć trochę ująć cierpienia. Tą iskierką okazuje się Helene, kobieta, o gołębim sercu, która nie jest w stanie patrzeć na to co ją otacza i próbuje coś wskórać. Po czasie los się uśmiecha i zsyła szanse prowadzenia przedszkola, gdzie dzieci dostawałyby jedzenie czy mogły najzwyczajniej w świecie, spędzić miło czas. Tutaj zaczyna się pojawiać ta zła myśl, lecz sami już musicie stwierdzić, czy jest ona słuszna. Według mnie fabuła jest jak najbardziej warta uwagi, zwłaszcza, że wszystko kiedyś miało miejsce. Jeśli chodzi o przebieg lektury, nie mam większych zastrzeżeń, ponieważ przemknęłam przez nią bardzo szybko i dowiedziałam się wielu rzeczy, o których nie miałam kiedyś bladego pojęcia. Bohaterowie także ukradli moje serce, zwłaszcza jeden z synów Helene, Blaz, który po kryjomu przed matką dowiadywał się wielu spraw i przekazywał rodzicielce. Chłopak mimo młodości, bardzo szybko dorósł, patrząc na fakt, że nie siedział bezczynnie i próbował znaleźć jakąkolwiek pomoc czy drogę ucieczki. Reasumując, książka jak najbardziej jest warta przeczytania, zwłaszcza, że pokazuje jak bardzo może zmienić świat jeden nieodpowiedzialny głupiec. "Czasami, gdy rzeczywistość dręczy duszę, lepiej jest uciec w marzenia." Książkę odebrałam za punkty w portalu CzytamPierwszy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Beach read Henry Emily
4.5/5
27,93 zł
39,90 zł
23,94 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie dla mnie Keeland Vi
4.5/5
24,06 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Piękne blizny Le Carre Georgia
4.7/5
19,50 zł
29,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Chłopak na zawsze Tijan
4.3/5
26,02 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dwa tygodnie i jedna noc Whitney G.
4.6/5
22,82 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Bennett Mafia Tijan
4.7/5
26,02 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Letnie przesilenie Langner Anna
4.6/5
26,02 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.