Kobiety z Vardo (okładka miękka)

Oferta empik.com : 25,32 zł

Dwie książki za 40 zł
25,32 zł 44,99 zł (-43%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Millwood-Hargrave Kiran Książki | okładka miękka
25,32 zł
asb nad tabami
Atwood Margaret Książki | okładka miękka
22,12 zł
asb nad tabami
Du Maurier Daphne Książki | okładka twarda
27,10 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Żeby przejąć władzę nad kobietami, wystarczyło oskarżyć je o czary.

Zima, rok 1617. Morze zabiera ze sobą czterdziestu rybaków z Vardø – wszystkich mężczyzn z osady. Maren wie, że od tej chwili kobiety mogą liczyć tylko na siebie. Wraz z innymi mieszkankami wyspy bierze się do ciężkiej pracy, od której zależy ich przetrwanie. Kobiety rozplątują rybackie sieci swoich braci, wypływają na połów łodziami ojców, oprawiają ciężkie skóry reniferów, walczą z bezlitosną przyrodą.

Wkrótce przyjdzie im walczyć z czymś jeszcze. Sława komisarza Absaloma Corneta, wytrawnego tropiciela zła i bezbożności, bezlitosnego łowcy czarownic, wyprzedza jego przybycie na wyspę. Niewiele trzeba, żeby zostać posądzoną o czary. Czy godzi się, by kobiety same dbały o swój byt? Czy mogą mieć inne zdanie niż mężczyźni?

"Kobiety z Vardø" to oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o mieszkankach maleńkiej wyspy na północy Norwegii, gdzie 91 osób zostało spalonych na stosie za czary i obcowanie z szatanem, gdzie mężczyźni urządzili polowanie na kobiety, a największym i najczęściej jedynym grzechem było posiadanie własnego zdania i silnego charakteru.

"Jedna z najlepszych powieści, jakie czytałam od lat."
Emily Barton, "The New York Times"

"Porywająca powieść. Piękna i mrożąca krew w żyłach."
Madeline Miller, autorka "Kirke"

"Miłośniczki fikcji historycznej, szukające zwrotów akcji niczym z Opowieści podręcznej, pokochają tę powieść. Historia o niebezpieczeństwie, miłości i sile."
"Cosmopolitan"

"Ta niezwykle mocna opowieść nabiera coraz większego rozmachu, w miarę gdy zbliża się do końca."
"The Sunday Times"

"Książka na nasze czasy. Talent Kiran Millwood Hargrave jest jak trąba powietrzna i nawałnica."
Daisy Johnson, autorka "Pod powierzchnią"

"Pełna pasji, porywająca powieść Hargrave świetnie oddaje przerażającą atmosferę klaustrofobicznej opresji, z którą muszą mierzyć się te odważne kobiety."
"The Herald"

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Kobiety z Vardo
Tytuł oryginalny: Kobiety z Vardø
Autor: Millwood-Hargrave Kiran
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-09-30
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Indeks: 35865094
średnia 4,4
5
77
4
28
3
12
2
10
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
30 recenzji
5/5
30-09-2020 o godz 07:42 przez: Dominika Fijał
Najnowsza powieść Kiran Mill wood Hagrave nawiązuje do prawdziwych wydarzeń z XVII wieku, które miały miejsce w norweskiej miejscowości Vardø. Książka została bardzo dobrze przyjęta w Wielkiej Brytanii, a jej debiutancką powieść nagrodzono m.in. British Book Award w kategorii literatura dziecięca oraz Waterstones Children’s Book Prize za rok 2017. Na dalekiej Północy znajduje się Vardø. Dzisiaj to najdalej wysunięte na wschód miasto w Norwegii. W 1617 roku w tych surowych i trudnych do przeżycia warunkach dochodzi do tragedii. Giną wszyscy mężczyźni z osady. Tragiczny w skutkach połów powoduje, że skazane na siebie kobiety mogą albo pogrążyć się w smutku i zginąć, albo wziąć sprawy w swoje ręce, zakasać rękawy i przetrwać. Trudno sobie wyobrazić tak trudne warunki, w których przyszło im żyć. Surowy i zimny klimat Północy oraz odizolowanie od reszty świata zmusza je do współpracy. Ta samodzielność staje się solą w oku lokalnych władz. Kobiety radzą sobie doskonale z męskimi obowiązkami, dzielą pracę między siebie tak, by jak najlepiej wykorzystać własny potencjał. Takie męskie prace jak wypływanie w morze na połów, zajmowanie się sieciami, oprawianie foczych skór wychodzą im coraz lepiej. Niektórym osobom nie starcza czasu na chodzenie do kościoła. Wieści o osadzie samotnych kobiet docierają coraz dalej. Wreszcie władze decydują, by wysłać tam komisarza. Zanim w Vardø pojawi się Absalom Cornet, wszyscy już wiedzą, że przybędzie tu człowiek tropiący czarownice, walczący ze złem i bezbożnością. Kobiety zdają sobie sprawę z tego, że grozi im niebezpieczeństwo. Mają się na baczności, a w ich i tak trudnym życiu pojawia się dodatkowe poczucie zagrożenia. Wśród tych dzielnych mieszkanek Vardø jest Maren. Dziewczyna miała wkrótce poślubić ukochanego. Kiedy dochodzi do tragedii, w tym miejscu, w którym mieli zamieszkać, składowane są ciała mężczyzn, stopniowo wyrzucane na ląd przez morze. Tu potem zamieszka komisarz wraz ze swoją żoną. Cornet poślubił Ursulę, dobrze urodzoną dziewczynę z Bergen, a ta w towarzystwie Absaloma czuje się mało swobodnie. Trudno jej prowadzić dom w surowych warunkach, zwłaszcza że wcześniej zajmowała się chorą siostrą, nie musiała wykonywać obowiązków, z którymi teraz tak trudno jej się mierzyć bez pomocy służby. Ursa na wyspie czuje się samotna, jak we więzieniu. Boleśnie dostrzega, jak wiele dzieli ją z mężem. Cornet zaczyna wprowadzać w Vardø surowe zasady, oparte na prawie, które jest ściśle powiązane z religią. Komisarz narzuca kobietom zasady, walczy z tym co uważa za zabobony i czarną magię. Silne i posiadające własne zdanie kobiety nagle nie mają prawa go wyrażać. Cornet potrzebuje tylko pretekstu, by zetrzeć na proch te pozory niezależności kobiet. Wystarczy jedna plotka, by doszło do kolejnej tragedii oraz procesu o czary. Kiran Millwood Hargrave w swojej powieści skupia się na przedstawieniu prawdziwych wydarzeń w taki sposób, byśmy skupili się na emocjach bohaterek. Niemal na własnej skórze czujemy ten surowy klimat dalekiej Północy. Niemal wszystkimi zmysłami odbieramy tę rzeczywistość. Kiedy czytamy o potrawach takich jak naleśniki z krwią, wręcz czujemy ich smak i zapach. Zimno przenika w zakamarki naszego ciała, gdy czytamy te sugestywne opisy. Jednocześnie Millwood Hargrave zmusza czytelnika do postawienia się w sytuacji kobiet, które znalazły się w sytuacji bez wyjścia. Mimo że znamy finał opowieści, otrzymujemy zaskakujące zakończenie powieści. Dzięki przedstawieniu tej rzeczywistości w szczegółowy sposób, dostrzegamy, jak trudno kobietom było żyć w zgodzie z własnym światopoglądem, czy zasadami, którymi kierowali się ich przodkowie będący rdzennymi mieszkańcami tego niegościnnego terenu. Opresyjność władzy sięga nawet do najdalej wysuniętych zakątków Norwegii. Jednak nie tylko to doprowadza do tragedii. Kiran Hargrave pokazuje surowość klimatu, ale zestawia go z tym, co najbardziej mroźne w ludzkim sercu. Zawiść, plotka, nienawiść, rządza władzy, nierówność płciowa przynoszą wiele szkód tak samo w XVII wieku, jak i dziś. Pod tym względem jest to historia uniwersalna, wciąż aktualna i zmuszająca do myślenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-10-2020 o godz 10:14 przez: Agnieszka
Wściekłość i wrzask. Nie chodzi jednak o tytuł powieści W. Faulknera. To najkrótsze podsumowanie moich odczuć po lekturze “Kobiet z Vardø “, książki opartej na faktach, opowiadającej o procesach “czarownic”, jakie miały miejsce na północy Norwegii w XVII wieku. Absurdalność zarzutów postawionych kobietom oraz sposób ich traktowania budzi oburzenie, którego nie sposób wyrazić. Nad tą powieścią nie można przejść obojętnie. Zwłaszcza, że łatwo dostrzec, iż w pewnych aspektach nic się nie zmieniło nawet przez czterysta lat. (...) Kanwą utworu są wydarzenia historyczne – akcja dzieje się w latach 1617-1619 na najdalej wysuniętym na północ krańcu Norwegii. Za panowania króla Chrystiana IV w XVII w. wprowadzono rozporządzenia prawne wymierzone przeciwko rdzennej ludności, w rzekome “czary”, sankcjonujące prześladowania. Skazano i spalono na stosie 91 osób. Procesy zostały udokumentowane, pokłosiem prac badawczych są książki np. “Witchcraft Trials in Finnmark in Northern Norway” dr Liv Helene Willumsen. Upamiętnia je umieszczona na wyspie Vardø instalacja P.Zumthora i L. Bourgeois, która zainspirowała Kiran Millwood Hargrave do napisana powieści. Jak wspomina autorka w posłowiu – książka poświęcona jest nie tyle samym procesom, ile okolicznościom, które mogły do nich doprowadzić. “Pisząc z perspektywy czterystu lat odnajdywałam wiele podobieństw między tak różnymi epokami jak wiek siedemnasty i nasz” – stwierdza – “Ta opowieść mówi o ludziach i o tym, jak żyli” ( s. 393). O tak, te podobieństwa są zaskakujące. Tym samym powieść nabiera uniwersalnej wymowy. To bowiem nie tylko historia kobiet z rybackiej osady, które po stracie – w wyniku nagłego sztormu – swoich mężów, ojców, synów, braci musiały stawić czoła przeciwnościom losu i z determinacją walczyć o przetrwanie. To opowieść o tym, do czego może doprowadzić fanatyzm, ślepe poddawanie się zasadom, żądza władzy i sławy, a także zawiść i nienawiść. O tym, jak ważne są solidarność i wzajemne wsparcie w rodzinie oraz w grupie społecznej. Z przykrością trzeba stwierdzić, że to ich brak przyczynił się w znacznej mierze do tragedii. To jedne kobiety oskarżyły drugie – ten fakt wydaje się szczególnie bolesny. Wszystkie, można powiedzieć, “jechały na tym samym wózku”, ale zazdrość i nienawiść, a także chęć przypodobania się władzom (komisarzowi, szeryfowi) i pastorowi popchnęła niektóre z nich ku niecnemu postępkowi. Ponadto bardzo wyraźnie widoczny jest w powieści problem nierówności płci, instrumentalne traktowanie kobiet. Współcześnie noszenie przez kobiety spodni już nie stanowi skandalu, ale nadal bywają one traktowane gorzej niż mężczyźni, spychane do stereotypowych ról, ich zdanie się nie liczy, a prawa nie są szanowane. To także książka o miłości i śmierci, odwiecznej walce dobra ze złem, o nieuchronnym konflikcie między narzucanym siłą prawem a opartymi na tradycji zwyczajami. (...) Proza Kiran Millwood Hargrave jest dość prosta, surowa jak skandynawski klimat, niemniej sugestywna i poruszająca. Opisy warunków życia, zajęć, potraw, ubrań, tamtejszej pogody i krajobrazu są realistyczne. Autorka dba o szczegóły, które obrazują nieraz więcej niż uczyniłyby to długie opisy. Potrafi oddać emocje bohaterów, zbudować napięcie. Kobiety z Vardo to ciekawa, dobrze opowiedziana historia, z wyrazistymi postaciami, mocno osadzona w realiach historycznych, uniwersalna, ważna i potrzebna, skłaniająca do refleksji i gorzkiej konstatacji, że polowanie na czarownice nadal w takiej czy innej wersji trwa… całość mojej recenzji: http://zycieipasje.net/2020/10/szpieg-w-ksiegarni-kobiety-z-vardo-kiran-milwood-hargrave-recenzja/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-10-2020 o godz 16:58 przez: Caroline Livre
VARDØ, XVII WIEK Jeden z połowów kończy się tragicznie dla małej wyspy Vardø położonej na północno- wschodnim wybrzeżu Norwegii. W wyniku niespodziewanego sztormu giną wszyscy mężczyźni żyjący w osadzie. Od tej pory kobiety są zdane same na siebie, muszą same nauczyć się wypływać na połów czy oprawiać skóry renifera. Niedługo później na wyspie zjawia się komisarz Absalom Cornet, który burzy względny spokój wyspy. Za swój cel stawia sobie znalezienie w Vardø czarownic i osądzenie ich w imię miłosierdzia Bożego. Co trzeba zrobić, by w tym czasie zostać posądzoną o czary? Czy samodzielne wypływanie na połów, chodzenie w spodniach po mężu, a co gorsza, posiadanie własnego zdania wystarczą? „Kobiety z Vardø” to przede wszystkim opowieść o kobietach. To one muszą podnieść się po stracie mężczyzn, to one muszą nauczyć się żyć na nowo w nieco innej rzeczywistości wspierając się nawzajem, lub też szerząc między sobą nienawiść, o co wcale nietrudno w tak małej społeczności. To opowieść o kobietach i ich życiu, o ich relacjach, domostwach, małżeństwach i uczuciach. Znalazł się tutaj nawet pewien wątek miłosny, bardzo ładny, ale również dość niespotykany i dla mnie samej niespodziewany, ale nie chciałabym zdradzać zbyt dużo. „Widzi teraz wyraźnie, jakim była głuptasem, zakładając, że tylko morze jest złe. Zło jest tutaj, pośród nich, ma dwie nogi i osądza ludzkim językiem.” W powieści istotną role pełni również część dotycząca pogańskich tradycji, ludu Saamów i szamanów, których kościół za wszelką cenę chce się pozbyć widząc w nich wroga. To smutna i irytująca kwestia, gdy widzę, jak kościół, którego pryncypalnym przykazaniem powinna być miłość do bliźniego, decyduje się w imię miłosierdzia zabijać. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że takich przypadków było w historii zatrważająco wiele. Mam jednak nieodparte wrażenie, że działania kościoła niewiele się zmieniły od tamtych czasów – niegdyś jako pogaństwo definiowano tradycje inne niż katolickie, dzisiaj jako wrogów kościoła niektórzy biskupi określają osoby z grupy LGBT+ albo feministki. Ale to tylko refleksja, która naszła mnie podczas lektury. Bardzo spodobał mi się język powieści. Jest ładny, lekko poetycki i wzorowany na starodawny, mimo to potrafi wciągnąć czytelnika. Na plus zasługuje również prowadzenie narracji z perspektywy dwóch różnych bohaterek mniej więcej od połowy książki, bo daje to zdecydowanie lepszy i dokładniejszy obraz całości. Mnie zaintrygowały również opisy surowej przyrody wyspy, która robi wrażenie wyrazistej, rządzącej życiem ludzi, ale i przy tym nieobliczalnej. Jeśli zaś chodzi o fabułę, to mam wrażenie, że książka mogłaby być zdecydowanie bardziej obszerna. Akcja rozwija się długo i przez większą część powieści czekamy, aż wydarzy się „to coś”. Przez to czuję się nieco rozczarowana lekturą, bo po długim „wstępie”, liczyłam na dłuższy i bardziej rozbudowany finał. Na uwagę zasługuje również fakt, że powieść została oparta na prawdziwych wydarzeniach, bo procesy czarownic na północy Norwegii rzeczywiście miały miejsce w XVII wieku. Nie jestem jednak pewna i ciężko mi stwierdzić, w jak dużej mierze książka opisuje realne fakty, a jak wiele w niej literackiej fikcji, bo nie mam akurat wiedzy na ten temat. „Kobiety z Vardø„ to moim skromnym zdaniem jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku, nawet jeśli nie zyskała ogromnej popularności i najprawdopodobniej nie trafi na listę bestsellerów. A biorąc pod uwagę fakt, że zwykle unikam powieści historycznych, to coś zaskakującego nawet dla mnie. www.carolinelivre.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-03-2021 o godz 17:06 przez: urszula_gala
Kiran Millwood Hargrave Kobiety z Vardø, są takie książki, na które trafiam przypadkiem. Nie odliczam dni od pierwszej zapowiedzi, nie czekam na nie z niecierpliwością, nie odczuwam presji, że muszę już teraz je przeczytać, choć gdzieś w głębi duszy czuję, że mają szansę być szczególne, mogą obdarować mnie tym "czymś" . Po prostu przychodzi chwila, kiedy widzę którąś po raz pierwszy i rozpoznaję, że to może być moja opowieść. Nie odwiodą mnie wtedy od przeczytania pojawiające się czasem negatywne opinie, natomiast te pozytywne jeszcze bardziej utwierdzają w przekonaniu, że warto czasem kierować się osobistym wyczuciem, zaufać swojej intuicji, bo kto jak nie my sami najlepiej wiemy, jaki rodzaj literatury lubimy najbardziej, a co za tym idzie, które opowieści mają szansę poruszyć naszą wrażliwość. Takie właśnie uczucia towarzyszyły mi jeszcze zanim sięgnęłam po Kobiety z Vardø. Chociaż są opowieścią z początku XVII wieku, w dodatku umiejscowioną na daleko wysuniętej na północ wyspie Norwegii, w surowym klimacie uzależnionego od morza skrawka lądu, to jednak to wydawałoby się zapomniane przez świat Vardø staje się w pewnym momencie areną splotu następujących po sobie tragicznych wydarzeń, podczas których nie dające się ujarzmić człowiekowi siły przyrody, dadzą początek polowaniu na ludzi. Zimą 1617 roku podczas trwającego na morzu sztormu ginie męska populacja wyspy, czterdziestu rybaków - mężów, synów i ojców. Od tego momentu pozostawione własnemu losowi kobiety, żeby przeżyć, będą mogły liczyć tylko na siebie. Zabierają się więc do pracy, przejmując na siebie wszystkie męskie zajęcia, jak wypływanie w morze i połów ryb czy oprawianie reniferzych skór. Za tę siłę i chęć utrzymania swoich domostw, rodzin, dzieci, niektóre z nich będą musiały zapłacić jednak najwyższą cenę. W oczach komisarza Absaloma Corneta, zajadłego tropiciela wszelkich przejawów bezbożności, są bowiem mogącym doprowadzić do buntu bądź przeciwstawienia się lokalnym władzom, niebezpiecznym narzędziem w rękach szatana. To spowoduje, że będzie można oskarżyć je o pakt z diabłem, czary i występowanie przeciwko woli Bożej. Niesamowicie klimatyczna i surowa, zarazem skupiona na kobiecej sile i niezwykłej wrażliwości, ale też zawziętej walce o byt również pomiędzy sobą, opowieść, krok po kroku prowadzi do nieuchronnej katastrofy. XVII wiek to nie są czasy, kiedy można było czuć się wolną. Kobieta musiała być podporządkowana mężczyźnie, nikt nie liczył się z jej zdaniem, nie chwalił efektów włożonej w utrzymanie rodziny pracy. Pozostając samotna, widziana była jako osoba pragnąca zawładnąć własnością i ziemią mężów, była zagrożeniem, a procesy czarownic i palenie na stosie odbywały się nadal nawet w najodleglejszych chrześcijańskich zakątkach świata. To również przepiękna opowieść o wystawionej na ciężką próbę siostrzanej wspólnocie, historia kobiecej przyjaźni i rodzącego się uczucia, zwieńczona prawdopodobnie jedynym możliwym zapadającym na długo w pamięć, zakończeniem. W kobietach z Vardø surowy wyspiarski klimat opowiadanej historii cudownie przeplata się opisanym z wielką wrażliwością rodzącym się uczuciem, a złowieszcze i niepokojące napięcie towarzyszące temu, co ma się wydarzyć, skupia uwagę czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Jestem również pod wrażeniem przepięknego tłumaczenia zmarłego w ubiegłym roku Jędrzeja Polaka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
31-10-2020 o godz 21:52 przez: Meggie
Tragedia, która rozegrała się na wyspie Vardø zimą 1617 roku dotknęła wszystkie jej mieszkanki. W jednym momencie, niespodziewanie morze zabrało czterdziestu mężczyzn, którzy wypłynęli na połów. Kobiety zostały same, bez opieki, bez pomocy i by przetrwać muszą zawalczyć o siebie, zacząć wykonywać pracę mężczyzn, by zdobyć pożywienie. Maren wraz z częścią kobiet z wioski muszą szybko otrząsnąć się po stracie, wyruszając na połowy i mimo zimna i ciężkiej pracy ich przyszłość zaczyna przybierać jaśniejsze barwy, do czasu, gdy na wyspę przybywa Absalom Cornet, łowca czarownic. Gdy raz zostaje się posądzonym o czary nie ma odwrotu, a niewiele trzeba by zostać oskarżonym. Gdy zobaczyłam informację o najnowszej książce pisarki, przypominałam sobie te, które przeczytałam wcześniej, czyli „Dziewczynka z atramentu i gwiazd” oraz „Wyspa na krańcu świata”. Ta jest inna, ponieważ to pierwsza książka autorki skierowana do dorosłych. Sam pomysł oparcia fabuły na prawdziwych wydarzeniach dotyczących polowania na czarownice i posądzania niewinne kobiety o czary, przyciąga uwagę, chociaż zapowiada też wiele mroku. Wszystko zaczyna się od sztormu, który w jednym momencie pochłania wielu rybaków, pozostawiając same kobiety w osadzie. Kobiety muszą szybko zacząć sobie radzić, zdobywać pożywienie, zadbać o swoją przyszłość. Nie jest to łatwe zadanie i nie każdy akceptuje ich podejście. Fabuła jest ciekawa, z zaangażowaniem śledzi się to, co dzieje się na wyspie, poznając codzienne życie a równocześnie podziwiając samozaparcie i chęć do działania. Czuć też, że zbliża się mrok, że zaradność tych kobiet może być źle odebrana, wzbudzać złość i niechęć, bo przecież tak nie powinno być. Bo kobieta zdaniem niektórych nie może przecież sobie radzić sama, podejmować ryzyka, dokonywać wyborów. Takiego zdania jest właśnie komisarz, który przybywa na wyspę w określonym celu. Ambitny, bezwzględny, okrutny. Pisarka dobrze nakreśliła sylwetki bohaterów, którzy mają swoje słabości, chwile zwątpienia, nie są bez skazy. Dobrze odbiera się emocje od nich płynące, co jest zaletą, ale to też sprawia, że mocniejsze wydarzenia stają się jeszcze bardziej przerażające, czuje się bezsilność, frustrację, strach, poczucie niesprawiedliwości. Poza głównym wątkiem ukazane są też relacje, codzienność, zwyczaje. W gronie bohaterek wyróżniają się Maren i Ursa, tak różne, niemal z dwóch różnych światów, których los splótł ścieżki. Jest też Fru Olufsdatter, czy silna, charyzmatyczna Kristen. Należy wspomnieć też o postaciach wzbudzających negatywne emocje, takich jak Toril, czy Absalom. Trochę postaci jest do poznania, lecz to one spajają tę opowieść. Książkę czyta się dobrze, zarówno za sprawą bohaterów, dobrze przedstawionych wydarzeń i wielu emocji, które z niej płyną. Opowieść poprowadzona jest swobodnie, lekkim językiem, porusza trudne tematy, daje do myślenia. „Kobiety z Vardø” to powieść, która działa na wyobraźnię, skłania do refleksji i obrazuje tragedię, która dotknęła tak wiele osób. Ukazuje też okrucieństwo, ludzką zawiść, niesprawiedliwość, zaślepienie. Poruszająca lektura, mocna i zapadająca w pamięci zarówno za sprawą wydarzeń, które przedstawia, ale też scenerii, w której się rozgrywają. http://wyczytane-ksiazki.blogspot.com/2020/10/kobiety-z-vardo-kiran-millwood-hargrave.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-10-2020 o godz 15:38 przez: sister000
W Finnmarku czas odlicza się nieco inaczej. Odlicza się porami roku i tym czy noce są jasne czy ciemne. A w Vardo po wielkim sztormie, odlicza się czasem od niego. Czasem, w jakim od tragicznego dnia czekano aż morze odda ciała rybaków, czasem jaki upłynął do dnia aż ziemia zmiękła na tyle, by dokonać ich pochówku. Czasu, jaki potrzebny był pogrążonym w szoku i żałobie kobietom aby otrząsnęły się z mroźnego marazmu. Żeby wzięły swój los we własne ręce. Ale siedemnastowieczne Królestwo Danii i Norwegii nie jest przyjaznym miejscem dla kobiet biorących los we własne ręce. Stanowczość, samodzielność i wola przetrwania to pierwszy krok do kłopotów. I oskarżeń o czary. W małej wiosce rybackiej, Vardo, w wielkim sztormie giną wszyscy mężczyźni. Pozostawiają żony, matki i siostry. Bezbronne, ubezwłasnowolnione. Bez pożywienia i bez środków do życia. Kirsten, Maren i kilka innych kobiet podejmuje decyzje o wznowieniu połowów. Muszą jeść, muszą jakoś przetrwać. Nie podoba się to zwłaszcza ludziom kościoła. Samodzielna kobieta, bez nadzoru mężczyzny? Na pewno pachnie to czymś zdrożnym, występkiem i nieprzyzwoitością. A dla niektórych jest tez zamachem na pozycję wszystko wiedzących mężczyzn, którzy z ochotą postanawiają otoczyć wdowy z Vardo swoją opieką, krzewiąc wiarę i przyzwoitość wśród tych samotnych kobiet. Finnmark wieku siedemnastego wrze. Król Christian szerzy wiarę luterańską wśród rdzennych ludów przemocą i ogniem. Społeczeństwo coraz bardziej krzywo patrzy na swych sąsiadów Lapończyków, którzy nie chcą porzucić swych dawnych wierzeń. A wiara w cokolwiek poza bogiem kończy się w jednym miejscu: na stosie. W piekle na ziemi, pośród płomieni roznieconych ręką ludzi króla. Do Vardo przybywa komisarz, Szkot, ze swoją nowo poślubioną małżonką. Ursula nic jednak nie wie o życiu w takim miejscu. Nic nie wie o prowadzeniu domu położonego na końcu świata. Bez służby, bez pomocy, wydaje się być bezradna. Maren, dziewczyna z wioski, zafascynowana panią komisarz, oferuje jej swoją pomoc. Od pierwszych chwil tej nieszablonowej relacji, widać jak zgoła inne są obie kobiety. Jedna zahartowana wiatrami północy, druga miękka i wiotka jak kwiat, smagany lodowymi powiewami. Od pierwszej chwili, jedna rzucona na nieznany ląd i druga, tkwiąca w skorupie żałoby, wczepiają się w siebie, szukając w życiu czegoś, co da nadzieję. Przyjaźń ta, niecodzienna i pełna napięcia okaże się wkrótce czymś wyjątkowym i silniejszym niż zło. Niestety, tam gdzie same kobiety, tam i plotki, wrzenie i zazdrość. Prędko padają oskarżenia o czary. Zaczyna się pełen obłędu spektakl tropienia i sądu czarownic. Powieść Kiran Milwood Hargrave, epicka historia na kanwie prawdziwych wydarzeń, przeniesie czytelnika w świat surowego życia wśród lodu i morza. W świat, w którym szepty wiatru znaczą więcej niż ludzkie głosy, a mgła otula ludzi i ich umysły ciaśniej niż kurty z futer reniferów. To historia o samotności, o niesprawiedliwości losu kobiet, o absurdzie fanatyzmu religijnego i wreszcie, o miłości. Matczynej, siostrzanej, tkliwej, śmiertelnej i tej nierzeczywistej. Polecam gorąco na chłodne wieczory przy kominku. Szarówka za oknem wspaniale wpasuje się w klimat tej powieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-09-2020 o godz 00:14 przez: Tomasz Kosik
„Kobiety z Vardo” autorstwa Kiran Millwood Hargrave to powieść poruszająca historią, która wydarzyła się naprawdę. Aż trudno uwierzyć, że to, co poznajemy na kartach tej powieści jest zapisem prawdziwych wydarzeń. Wydarzeń zatrważających, nie mieszczących się w wyobrażeniach, że takie praktyki były stosowane. Niestety karty historii naszej ludzkości zapisane są faktami dotyczącymi palenia kobiet na stosie. Powieść „Kobiety z Vardo” opisuje historię mieszkanek maleńkiej wyspy na północy Norwegii. To tutaj w XVII wieku spalono na stosie 91 osób oskarżonych o czary i obcowanie z szatanem. Vardøya do dzisiaj nazywana jest wyspą czarownic. Jest symbolem kobiecej siły i niezależności jak i również ucisku i wykluczenia. A wszystko zaczęło się 24 grudnia 1617 roku, kiedy to „u wybrzeży wyspy Vardo, wysuniętego najdalej na północny wschód skrawka Norwegii, rozpętał się nagły sztorm, który według naocznych świadków, wyglądał jak nie z tego świata”. Wówczas morze zabrało czterdziestu rybaków. Od tej chwili kobiety z osady zmuszone były przejąć ich obowiązki. Pogrążone w żałobie, na nowo musiały odnaleźć się w otaczającej je rzeczywistości. Mogły liczyć tylko na siebie. Ich niezależność nie spotkała się z aprobatą miejscowej władzy. Niestety jak się okazuje, kobiety zostały posądzone o czary. Na wyspę przybywa Absalom Cornet komisarz, specjalista w tropieniu bezbożności okrzyknięty mianem łowcy czarownic. Silne kobiety, które samodzielnie stawiały czoła codziennym obowiązkom w owych czasach spotykały się z piętnowaniem. Dlatego też działania komisarza miały doprowadzić do skazania kobiet i spalenia ich na stosie. W ten sposób władze zamierzały rozprawić się z silnymi i niezależnymi kobietami, które w ówczesnych czasach nie znalazły społecznej aprobaty. Wykonywanie przez kobiety męskich zawodów w tamtych czasach było nie do przyjęcia. Historia, którą ukazuje Kiran Millwood Hargrave jest niewiarygodna, lecz niestety prawdziwa. Wydawałoby się, że to, co zapisane jest na kartach tej powieści jest wytworem wyobraźni autorki. Niestety tak nie jest. Książka zasługuje na uznanie, nie tylko ze względu na historię, którą ukazuje, lecz również ze względu na język przekazu zastosowany przez autorkę. Hargrave w bardzo wyrazisty sposób obrazuje klimat Vardo, atmosferę osady na krańcu Norwegii. Również sposób dawkowania napięcia jest mocnym punktem powieści. Czytelnik w pełni odczuwa niepokój jaki towarzyszy bohaterkom tej historii. Autorka chwyta nas za serce sposobem jej przekazania. „Kobiety z Vardo” śmiało możecie wpisać na listę Najlepszych Interesujących Książek. Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak http://www.czyt-nik.pl/recenzje/historia-niewiarygodna-lecz-prawdziwa/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-12-2020 o godz 20:27 przez: chabrowacczytelniczka
Ludzie mają to do siebie, że jeśli cokolwiek wymyka się ich zmysłom zaczynają się ogromnie bać. Najczęściej nie próbują niczego zrozumieć, odrzucają wszelką inność. Na przestrzeni wieków to zwłaszcza kobiety były napiętnowane i stygmatyzowane. Najgorzej dla nich, gdy okazywały się mądrzejsze od mężczyzn. Najprościej było oskarżyć je o czary. Kobiety z Vardø to opowieść o małej wiosce w Norwegii, w której pewnego dnia podczas sztormu giną prawie wszyscy mężczyźni. Kobiety szybko biorą sprawy w swoje ręce, zaczynają wypływać na połowy, oprawiają renifery, są po prostu zaradne, co nie podoba się słynnemu łowcy czarownic. 🍂Kiran Millwood Hargrave to znana mi już autorka. Miałam okazję czytać jedną z jej książek i wtedy moje zachwyty były mocno umiarkowane. Z ciekawością podeszłam do tematu procesów czarownic jakie rzeczywiście miały miejsce w wiosce w Norwegii. Tym razem spodobało mi się znacznie mocniej. Autorka osadziła swoją historię w ciekawym, odrobinę niepokojącym i surowym klimacie, który okazał się ważną zaletą całej historii. Czytając miałam przed oczyma mroźną pogodę, podmuchy morskiego wiatru, ryczące morze. Gdzieś w tym wszystkim autorka odmalowała historię dwóch kobiet. Jedna z nich - Maren właśnie straciła wszystkich swoich ukochanych mężczyzn, ojca, brata i narzeczonego. Jest silna, całe swoje życie spędziła nad morzem pomagając w domowych obowiązkach. Jej twardy charakter został silnie skonfrontowany z drugą ważną postacią - delikatną żoną komisarza. Pomiędzy nimi wiele się dzieje i myślę, że to niezwykle ciekawy wątek, którego zupełnie się tutaj nie spodziewałam. 🍂Kobiety z Vardø to opowieść o kobietach, o tym, że zawszę były tłamszone i gnębione tylko dlatego, że odważyły się mieć własne zdanie i robić coś po swojemu. Zawsze emocjonalnie przeżywam podobne historie, ponieważ nie rozumiem jak tyle niewinnych istnień mogło być straconych na przestrzeni dziejów tylko dlatego, że były mądrzejsze, po prostu inne. Tym razem też tak było, a opisy tortur stosowanych przez łowców czarownic wywoływały ciarki na plecach. Polecam! Świetnie mi się ją czytało. Myślę, że to ciekawa, ale też świeża w tym temacie historia, która z pewnością wywoła wiele emocji. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż powstała na kanwie prawdziwych wydarzeń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-09-2020 o godz 22:11 przez: Kasia Kulik
Kiedy w 1617 roku potworny sztorm zabiera mężczyzn, Vardø staje się miejscem tylko dla kobiet. Czterdziestu rybaków wypływa w morze, by z tego połowu nigdy już nie powrócić. Kobiety zostają same – zdane tylko na siebie, wraz z perspektywą długiej i ciężkiej zimy. Rozplątują sieci rybackie, wyruszają w połów, garbują ciężkie skóry reniferów i czekają, aż nadejdzie łagodniejsza pogoda, by móc pochować swoich bliskich. Ich upór, ciężka praca i chęć przetrwania zostaje źle odebrany. W końcu zamiast poddać się losowi i gryźć piach – walczą. Komisarz Absalom Cornet – słynny łowca złych duchów i czarownic przybywa, by oczyścić Vardø z grzechu… Kobiety z Vardø zostają oskarżone o czary. Toż to w końcu nie przypadek, że czterdziestu rybaków zginęło tego samego dnia, że wioska została bez mężczyzn. Panuje powszechne przekonanie, że czarownice musiały maczać w tym palce… Która z kobiet pójdzie na pierwszy ogień i zostanie oskarżona o czary? Kristen, wkładająca męskie spodnie, Dina będąca Laponką, czy Maren, która pomaga w obowiązkach domowych Ursie, żonie komisarza? To właśnie Maren i Ursa nawiązują szczególną więź. Czy ich przyjaźń zdoła uratować kobiety z Vardø? Jak pisałam już wyżej, to, że powieść oparta jest na faktach dodaje jej uroku. Z drugiej strony jednak aż zapiera dech w piersiach, że te wydarzenia są prawdziwe, że to, co opisywane na kartach powieści, stało się naprawdę. “Kobiety z Vardø” to świetna powieść, w której poszczególne wątki mieszają i przeplatają się ze sobą, wciągając czytelnika w ten okrutny, zimny, skostniały świat. Jest brutalna, ostra jak brzytwa, a zarazem krucha i delikatna – idealna na tak zimne i jesienne wieczory! Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
14-11-2020 o godz 00:20 przez: Dagmara Łagan
Nie spodziewałam się, że w moje ręce trafi powieść o uniwersalnym charakterze. Jeszcze kilka miesięcy temu nie przeszłoby mi przez myśl, że historia obsadzona w siedemnastym wieku, pod względem praw kobiet i dominacji mężczyzn, będę mogła odnieść pośrednio do dwudziestego pierwszego wieku. Świadomość, że ta książka oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, mrozi krew w żyłach. Z kart powieści „Kobiety z Vardø” unosi się przeszywający na wskroś tragizm kontrastujący z pięknem oddania, które również tu wykreowano. Brutalność niesprawiedliwych decyzji przeplata się z subtelnością zakazanego uczucia i z siłą kobiecych relacji. Zakochałam się w powieści młodzieżowej spod pióra autorki, dlatego początkowo ogarnęło mnie zdziwienie, że ta historia nie jest taka, jak się spodziewałam. Jednak po przekroczeniu magicznej granicy pięćdziesięciu stron, gdy przesiąkłam już mgłą, duszną atmosferą i słonym smakiem, charakterystycznym dla wybrzeża, w pełni doceniłam obrazy, malowane przez autorkę słowami. Mogłam stanąć ramię w ramię z kobietami, tak od siebie różnymi, ale połączonymi nierozerwalną nicią emocji. To historia o silnych jednostkach, które okazują się bezsilne w obliczu wiary i rządzących mężczyzn, próbujących walczyć, mimo że z góry znają wynik tego starcia. Spodziewałam się innego zakończenia, ale ta kreacja spośród innych bolesnych rozwiązań, okazała się najbardziej poruszająca, wręcz druzgocąca. To przykre, że taka powieść może być uznana za ponadczasową, że w różnej postaci próbuje się tłamsić innych. Książka ta na długo zostanie w mojej głowie i sercu, będę pamiętać emocje, które odczuwałam, a także wzruszenie, które jest nie do zapomnienia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-11-2020 o godz 18:42 przez: aaniaa1912
Byłam bardzo ciekawa książki „Kobiety z Vardo”. Tytuł od razu przypomniał mi wszystkie fajne chwile, jakie spędziłam przy skandynawskiej literaturze, więc spodziewałam się, że to kolejna dobra książka. Co prawda autorka tej książki nie pochodzi ze Skandynawii, ale miałam nadzieję, że zachowała ten specyficzny klimat tego obszaru. Do czytania książki „Kobiety z Vardo” podeszłam, więc pełna nadziei, że otrzymam kawał dobrej historii. Kiedy po raz pierwszy przeczytałam opis książki „Kobiety z Vardo” w mojej głowie od razu pojawiły się pewne przypuszczenia, jak będzie wyglądać opisywana historia. Bardzo szybko się zorientowałam, że jest jednak ona inna niż sobie wyobrażałam. Historia toczy się zdecydowanie wolniej i spokojniej, co w sumie nie powinno mnie zaskoczyć, bo dosyć często spotykam się z takim tempem akcji w literaturze, w której wydarzenia rozgrywają się gdzieś na Skandynawii. Takie wolne tempo pozwala na rozkoszowanie się każdym słowem historii i klimatem, jaki otacza czytelnika podczas czytania. Jestem bardzo zadowolona z lektury. „Kobiety z Vardo” nie opowiadają o błahej i małoistotnej historii, ale o emocjonujących wydarzeniach, które zapisały się na kartach historii. Mimo, że akcja toczy się wolno to czytelnik się nie nudzi i przywiązuje się do bohaterów. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie lepsze i gorsze wydarzenia. Wraz z nimi byłam smutna i zastanawiałam się, jak to możliwe, że doszło do danej sytuacji. Myślę, że ta historia zostanie w mojej głowie na dłużej i z chęcią będę polecać tę książkę niejednej osobie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-12-2020 o godz 01:40 przez: Kasia
„Kobiety z Vardø” autorstwa Kiran Millwood Hargrave, to niezwykle poruszająca historia oparta na faktach, która traktuje o procesach kobiet uważanych za czarownice. Opowieść toczy się w XVII wieku, a dokładniej w latach 1617 – 1619, na małej norweskiej wyspie. To w tym właśnie miejscu, za sprawą mężczyzn oskarżających kobiety z tej mieściny o kontakty z diabłem, zostało spalonych 91 „czarownic”. Brutalnie i szokująco traktowane, poszukiwane i skazywane na śmierć, stały się ofiarami ciemnoty panującej w tej małej osadzie. Historia dzieje się na mrocznej, klimatycznej i złowrogiej wyspie, co tworzy jeszcze bardziej przejmującą atmosferę. W swojej powieści autorka doskonale przedstawiła wydarzenia, które miały wtedy miejsce. Wydarzenia tak przerażające, że trudno uwierzyć, że mogło do nich dojść. Opowieść jest nakreślona w tak realistyczny sposób, że czytelnikowi wydaje się, jakby tam był – czuł surowy i nieprzyjazny klimat wyspy, narastające w tym miejscu gniew, nienawiść, zazdrość, strach i bezradność. Poprzez doskonałą kreację bohaterów, autorka idealnie zobrazowała to, co działo się wtedy w ich prymitywnych umysłach. I co ważne – jest to historia w pewnych aspektach ponadczasowa, która pokazuje, do czego może doprowadzić złość, nienawiść, zazdrość, zawiść, a także żądza władzy oraz sławy. Jest to książka trudna, szokująca i poruszająca do głębi, przerażająca i wzbudzająca ogromne emocje. Ale jest również ogromnie ważna i zmuszająca do refleksji, dlatego cieszę się, że powstała. Zdecydowanie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
06-10-2020 o godz 19:49 przez: joannaz
Kobiety z Vardo zapowiadała się jako książka niebagatelna, po części tajemnicza, mroczna i bardzo klimatyczna. Czy czytelniczy rzeczywiście otrzymują to, na co się nastawiali? Już od pierwszych stron powieść czyta się dosyć żmudnie co według mnie jest spowodowane bardzo rzeczowym i ucinanym stylem autorki (bądź tłumaczenia). Fakt za faktem, przepleciony krótkim opisem scenerii bądź uczuć głównej bohaterki, które nie są zbyt głębokie, powodują wrażenie surowości i niedokładności. Być może jest to jedynie moje odczucie, lub nie rozpoznałam najnowszych trendów pisarskich, charakteryzujących się... no właśnie czym? Brakiem spójności? Niespójną historią? Zbyt zwięzłym przedstawianiem suchych faktów? Czy może opisem komicznych wręcz przesądów, które wydają się nierealne nawet jak na XVII wiek? Podsumowując, książka jest utrzymana w bardzo surowym klimacie, który być może odzwierciedla północne rejony sprzed kilku stuleci. Gdyby autorka zdecydowała się na spójne oraz gładsze przestawienie fabuły, czytałoby się ją przyjemniej i szybciej. Pomimo dominacji kobiet jako głównych bohaterek, z treści bije chłód i nadzwyczajna zwięzłość. Nie jest to historia, której się spodziewałam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-10-2020 o godz 15:04 przez: Beti27
"Kobiety z Vardo" to opowieść o kobietach z maleńkiej wyspy na północy Norwegii. Jest to powieść oparta na faktach historycznych. Jest to opowieść o świecie w którym rządzą mężczyźni. Kobiety nie mają żadnych praw. W 1617 roku czterdziestu mężczyzn z wyspy wypływa na morze. Porywa ich sztorm i kobiety zostają na wyspie same. Przed nimi długa i sroga zima, a one muszą sobie jakoś poradzić. Garbują skóry reniferów, wyruszają na połów. Zostaje to źle odebrane przez innych. Komisarz Absalom Cornet - słynny łowca czarownic i złych duchów, przybywa na wyspę, żeby ją oczyścić. Kobiety zostają oskarżone o czary... Książka ciekawa i ciężka zarazem. Jest to historia oparta na faktach, która dotyczy procesów czarownic, jakie odbywały się na północy Norwegii. Spalono wtedy 91 osób na stosie w tym kobiety. Kobietom zVardo zarzucono, że wywołały ogromny sztorm w wyniku którego zginęli mężczyźni. Książka jest pełna emocji, pokazuje ile wycierpiały kobiety, dla których wcześniej los nie był łaskawy. Jak już zdołały sobie poradzić bez mężczyzn, to czeka ich kolejna jeszcze gorsza tragedia. To co przeszły jest szokujące. Książka zmusza do myślenia. Polecam :-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
09-11-2020 o godz 20:55 przez: Anonim
Na początek pragnę napisać, że autorka swietnie jest obeznana z tematem życia w XIX wieku oraz z historią stosów, na których palono „czarownice”. Generalnie temat jest trudny, ponieważ gdy chciano pozbyć się kobiety rozumnej zwyczajnie zarzucano jej czary i rach ciach wyrok zapadał. Jest mi niedobrze gdy czytam o „obrońcach religii”, księżach lub innych osobach, które rzekomo broniąc wiary skazywały oświecone kobiety na cierpienie i spalenie na stosie. Trudno myśleć o takich rzeczach, nie wyobrażam sobie jak patrzeć na taką niesprawiedliwość. Pozycja napisana jest bardzo trudnym językiem, ale temat który opiewa jest niesłychanie ważny. Morze tuż przed Świętami Bożego Narodzenia zabiera czterdziestu mężczyzn z pewnej wioski. Kobiety zostają same i muszą zmierzyć się z codziennością. Są silne, nie tylko emocjonalnie ale i fizycznie. Szybko układają sobie życie i dzielą się obowiązkami, nie pozwalają sobie na śmierć. Ale nie wszystkim się to podoba. Sława komisarza Corneta wyprzedza jego przybycie na wyspę, to człowiek, który tropi czarownice. Czy spodoba mu się samodzielność kobiet?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
12-01-2021 o godz 17:37 przez: Agnieszka
Jeżeli nie wpisujesz się w normę, to można cię oskarżyć o wszystko, nawet o czary. Przeczytałam tę książkę, bo interesuje mnie temat czarownic. Nie tak dawno jeszcze spaliliśmy na strosie Barbarę Zdunk, ale kobiety do dziś posądzane są o czary, wykluczane ze społeczeństwa, polityki i władzy. Kobiety z Vardo nam o tym przypominają, nieważne kim jesteś, zawsze może znaleźć się ktoś, kto zmieni całkowicie twoje życie. Początek mnie odrobinę nudził, ale mniej więcej od połowy książki pojawia się wątek miłości między dwiema kobietami i nie do końca mamy pewność, co ona oznacza, czy tylko przyjaźń, czy chwilową znajomość a może coś więcej? To mnie motywowało najbardziej do brnięcia dalej. Czy warto przeczytać? Jeżeli interesuje Cię temat, to polecam, dla mnie zbyt płasko opisana bardzo barwna i emocjonalna historia, zabrakło mi tu kunsztu pisarskiego, a może tylko mi historia wydaje się barwna?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-12-2021 o godz 12:47 przez: Anna Błaszkiewicz
Nie jest łatwo być kobietą nie tylko w dzisiejszej rzeczywistości, ale również wieki temu. Za sprawą Kiran Millwood Hargrave przenosimy się na początek XVIIw. do Vardø, najbardziej na północ wysuniętego skrawka Norwegii. Kobietom żyje się dość ciężko w tamtejszym surowym klimacie, a na nieszczęście w 1617r. dotyka je tragedia - podczas nagłego sztormu ginie 40stu mężczyzn z osady. Niezwykle trudno jest odnaleźć się pozostałym i przejąć dawne obowiązki mężczyzn. Nie wszystkie poczuwają się do tego, coraz większa część z nich pochłania modlitwa i donoszenie na te „mniej godne” z nich. Okazuje się, że do osady przybywa komisarz, którego celem jest wskazanie czarownic i rozprawienie się z Samaami. Zaczyna się polowanie… „Kobiety z Vardø” to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy wątpią w siłę kobiet, ale też dla tych, którym bliska jest okołobiegunowa Norwegia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-10-2020 o godz 13:18 przez: Róża
Kobiety z Vardo to wyróżniająca się powieść, która choć opowiada o wydarzeniach sprzed kilku stuleci, jest jednocześnie niesamowicie aktualna. Klimatyczna i prosta ma nieodparty urok i jest bardzo uniwersalna. Na kartach tej powieści m.in. toczy się odwieczna walka dobra ze złem, czy konflikt między twardymi narzuconymi zasadami a tradycyjnymi zwyczajami mieszkańców wyspy. Ciekawie czyta się też o warunkach życia w tamtych czasach i społeczności (ubiory, kuchnia, krajobrazy itp.), wszystko zostało dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, co ma niebagatelny wpływ na dramaturgię powieści i budowanie napięcia. Do tego samo „polowanie na czarownice” nie jest znów tak odległe jakby nam się wydawało. Mądra i głęboka proza ku rozmyślaniom i przestrodze. Koniecznie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2020 o godz 14:51 przez: Aguśka
Ktoś kiedy policzył, w ilu opowieściach bohaterami są mężczyźni, a w ilu - kobiety. Role pierwszoplanowe w literaturze przypadają panom, panie błąkają się gdzieś w tle. Tu jest inaczej. Kobiety zmuszone do wyjścia z cienia radzą sobie nie gorzej niż mężczyźni, których pochłonęło morze. Zamiana ról kosztuje je jednak najwyższą cenę. Jest pewien niepokój i napięcie w prowadzeniu fabuły, chociaż narracja wydaje się upodabniać do natury - cechuje ją surowość, pewien minimalizm. Wszystko nieuchronnie zmierza do katastrofy, a bezradny czytelnik może tylko obserwować, jak na niezależnych bohaterkach mści się męskie ego. Bardzo interesujące.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-11-2020 o godz 00:00 przez: Wanda!!22
Książka poruszająca i zapadająca w pamięć tym bardziej, że fabuła oparta została na autentycznych wydarzeniach. Tragiczny los jaki stał się udziałem kobiet z małej wyspy chwycił mnie za serce i wywołał refleksje na temat absurdalności tamtych czasów. Wszystko zostało umiejętnie przedstawione przez Kiran Millvood Hargrave. Autorka znakomicie oddała całą posępność i surowość klimatu nieprzyjaznej dla człowieka wysepki, na której zdanym się było na siłę natury. Dawno nie przeczytałam tak dojmującej w treści książki, przemawiającej do mnie wyrazistością swoich postaci. Polecam z całego serca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Tajemna historia Tartt Donna
4.8/5
35,69 zł
54,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorzko, gorzko Bator Joanna
4.6/5
34,09 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Diabeł stróż Krajewski Marek
4.8/5
27,49 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szczygieł Tartt Donna
4.6/5
41,00 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Anna Karenina Tołstoj Lew
4.5/5
26,98 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Komedie Shakespeare William
5/5
63,43 zł
89,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dżentelmen w Moskwie Towles Amor
4.6/5
34,09 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pałac Myśliwski Wiesław
5/5
30,77 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ostatnia nadzieja Rogalska Marzena
4.9/5
30,74 zł
44,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego