Jedna krew (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 35,62 zł

35,62 zł 39,90 zł (-10%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Darda Stefan Książki | okładka miękka
35,62 zł
asb nad tabami
Darda Stefan Książki | okładka miękka
29,93 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Był rok 1984, gdy w niewielkiej bieszczadzkiej wiosce miały miejsce dramatyczne wydarzenia, po których nieboszczykom przed pochówkiem odcinano głowę i przebijano pierś metalowym zębem brony. Po jakimś czasie zaniechano tego zwyczaju i przez wiele lat żaden zmarły nie zakłócał spokoju tamtejszym mieszkańcom. Wieńczysław Pskit w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku był małym chłopcem i cudem uniknął niebezpieczeństwa ze strony ukochanej siostry. Miał nadzieję, że nigdy więcej nie usłyszy o „jednej krwi”, która burzy się w żyłach po śmierci i każe szukać wiecznego ukojenia. Tymczasem rok 2011 niespodziewanie wskrzesza dawne koszmary…

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Jedna krew
Autor: Darda Stefan
Wydawnictwo: Wydawnictwa Videograf S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-06-17
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Indeks: 33615394
 
średnia 4,5
5
38
4
10
3
4
2
0
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
22 recenzje
4/5
22-07-2020 o godz 19:46 przez: murder.in.the.librar
Mała bieszczadzka wieś, idylliczne krajobrazy i zmodyfikowana wersja wąpierzy z ludowych wierzeń. Brzmi zachęcająco? To moje pierwsze spotkanie z piórem Stefana Dardy i byłam bardzo ciekawa czy się polubimy. A ze względu na wakacyjne plany, wizja bieszczadzkiego horroru intrygowała podwójnie.⠀ ⠀ Wieńczysława Pskita, nazywanego przez wszystkich Wieńczykiem (przez nielicznych Sławkiem), poznajemy jako jedenastolatka wychowującego się u boku starszej kuzynki Moniki, zwanej Niką. Dzieciaki są ze sobą naprawdę blisko, dlatego wieść o nieszczęśliwym wypadku skutkującym śmiercią Niki, uderza w Wieńczyka z niesłychaną mocą. W dodatku podczas uroczystości żałobnej ku pamięci zmarłej mały Wieńczysław staje się świadkiem niewyobrażalnego zdarzenia, które zmieni go na zawsze. Odtąd bohaterowi przestaje na czymkolwiek zależeć, dorasta bez emocjonalnych wzlotów i upadków, stając się jakby biernym obserwatorem własnego życia, zamiast jego aktywnym uczestnikiem. Sam mawia, że w jego żyłach krąży "szara krew". Wkrótce przenosimy się w czasie do wieńczykowej teraźniejszości, gdzie ponad czterdziestoletni mężczyzna wciąż pielęgnuje swój żal o wydarzenia z dzieciństwa. Chciałby poznać odpowiedzi na pewne pytania, tymczasem cała rodzina milczy, jakby nie było o czym mówić. Wkrótce umiera wujek bohatera - ojciec Niki. To wydarzenie jest brzemienne w skutkach, bo zmusza Wieńczyka i jego matkę do powrotu w rodzinne strony. Na miejscu okazuje się, że żona zmarłego zaginęła. Akcja przyspiesza, wypadki przyjmują nieunikniony obrót, tworząc łańcuch o mechanice przewracających się jedna o drugą kostek domina.⠀ ⠀ Potrzebowałam trochę czasu by dać się wciągnąć, ale ostatecznie zaskakujące zwroty akcji przekonały mnie, że przeczytanie "Jednej krwi" jest tym, co mi do szczęścia potrzebne ;). Interesującą kwestią są też kreacje bohaterów. Nikt nie jest tutaj jednoznacznie dobry ani zły, a najlepszym tego przykładem jest sam Wieńczysław Pskit. Czytelnik może go odbierać jako dziwnego, czy irytującego, ale wszystko to ma uzasadnione podłoże fabularne. Człowiek z traumą, umysłowo zakorzeniony w bolesnych wydarzeniach z dzieciństwa ma prawo zachowywać się różnie.⠀Książka opowiada o obsesji, skłania czytelnika do stawiania pytań o granice wierzeń czy zabobonów. Wreszcie docenić należy bogato rozwiniętą warstwę obyczajową. Podsumowując, moje wrażenia po lekturze najnowszej powieści Stefana Dardy są pozytywne, nie jestem ani zachwycona, ani zawiedziona. Z ciekawości sięgnę po inne tytuły autora, na pierwszy ogień pójdzie najpewniej "Dom na wyrębach". A... i podczas wyjazdu w Bieszczady będę uważała na klątwę "jednej krwi" :D
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
15-06-2020 o godz 11:06 przez: Bernardeta Łagodzic-Mielnik
W krainie biesów, czadów i upiorów Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że rzadko sięgam po grozę. To nie znaczy, że omijam ten gatunek szerokim łukiem i go nie lubię. Dziś będę się zachwycać najnowszą powieścią niekwestionowanego mistrza z rodzimego podwórka jakim jest Stefan Darda. "Jedna krew" to książka, którą z pełnym przekonaniem ocenię w każdej skali najwyższą notą i będę Was gorąco namawiać do jej lektury. Tytuł ma tak wiele atutów, że recenzja okaże się może jedną długą laurką, ale by być szczerą muszę tylko i wyłącznie w ten sposób napisać. Zatem przenosimy się do lat 80-tych XX, a konkretnie do roku 1984 i do miejsca, które wtedy było dzikie i tajemnicze. Mała bieszczadzka wioska kryje swoje tajemnice. Otóż w tej okolicy od lat miały miejsce pewne obyczaje, kultywowano pewne tradycje nawet za aprobatą osób duchownych. Osobom zmarłym przed pogrzebem wbijano w serce ząb z brony i odcinano szpadlem głowę. Cały ten mrożący krew w żyłach rytuał był po to, by zapobiec tzw. klątwie jednej krwi. By osoba zmarła nie błąkała się jako upiór po ziemskim łez padole i nie była żądna ludzkiej krwi osób żyjących. By nie przekazała przeklętego dziedzictwa. Po wielu latach tych czynności zaniechano, ale ... niestety pewnego dnia powtórka ceremonii okazała się konieczna. Wieńczysław Pskit miał wtedy tylko jedenaście lat i mieszkał z rodzicami w Ustrzykach Dolnych. Pewnego dnia ich telefon rozdzwonił się i przekazał tragiczną wiadomość. Kuzynka Wieńczysława, nastolatka o imieniu Monika zwana przez wszystkich Niką zginęła w sposób tragiczny na bieszczadzkiej drodze wracając od koleżanki. Chłopiec przyjechał z rodzicami na pogrzeb i zrozpaczony położył się obok ukochanej kuzynki w trumnie. Wtedy szybka reakcja rodziny doprowadziła do powtórki zapomnianych nieco czynności. Wydawałoby się, że koszmary uśpiono i wszystko potoczy się już dobrze, że nieszczęściu zdołano zapobiec. Jednak to była tylko fikcja i ułuda. Koszmar wrócił po wielu latach, bo w 2011 roku. Wtedy wszystko potoczyło się inaczej, a wydarzenia wymknęły się spod kontroli... Jeśli chcecie być ich świadkiem polecam, gorąco i z całego serca zatopienie się w fabule genialnej powieści, która bardzo mocno mnie zafrapowała. Czytałam jak nawiedzona i nie mogłam się oderwać. Co mnie tak rozpaliło do czerwoności? Po pierwsze wspaniała, dopracowana w aptekarskich szczegółach fabuła. Świetny pomysł, kapitalna kombinacja zdarzeń, ciekawych postaci umieszczona w idealnie dobranym miejscu. I tu się zatrzymajmy na odrobinę prywaty: Bieszczady znam doskonale, byłam w nich bardzo wiele razy na przestrzeni ponad trzydziestu lat. Były to wypady turystyczne - łażenie po górach, połoninach, odkrywanie piękna przyrody i wędrówki śladami historii, którą ten teren ma wybitną i naprawdę jedyną w swoim rodzaju aczkolwiek trudną. Bieszczady są bardzo tajemnicze i swoją aurą idealnie nadają się na scenę powieści grozy. Tę dzikie tereny, cmentarze małe i niekiedy zapomniane, odludzia pełne ruin dawnych wsi, wysiedlonych i spalonych, lasy pełne ostoi dzikiej zwierzyny, gdzie ludzka noga rzadko zachodzi nadają się idealnie na terytoria, gdzie mogą grasować upiory. Postaci w tej historii są takie naprawdę bieszczadzkie. Jedyne w swoim rodzaju, z prostą, ale tajemniczą osobowością i sekretami. Są oryginalne i niesztampowe, idealnie wykrojone i wpasowane klimat książki. Wielki plus także należy się powieści za styl, język i warsztat pisarski Mistrza, bo na taki tytuł Stefan Darda zasłużył swoim talentem i pomysłowością. Nastrój w książce przyprawia o gęsią skórkę i dreszcze. Emocje są stopniowo i systematycznie podkręcane. U mnie zaowocowało to obojętnością na to, co wokół mnie, na głód i pragnienie. W trakcie lektury liczyła się tylko ta historia. Czytając ma się wrażenie, że ta książka jest niczym pająk, sprytny zabójca, który idealnie potrafi omotać swoją pajęczyną wybraną ofiarę. Zagadki, tajemnice i sekrety są w tej lekturze normalnością. Ich odkrywanie powoduje zarazem pojawianie się nowych niespodzianek i nagle wraz z bohaterami mamy wrażenie jakbyśmy znaleźli się w bagnie bez możliwości ratunku i pomocy skądkolwiek. W fabule wiele się dzieje. To, co łatwo na początku określimy jako w pełni realne szybko miesza się z tym, co już tak oczywiste co do realności nie jest. Szybko budzimy się w książkowej rzeczywistości w której realizm tak bardzo miesza się ze światem nadprzyrodzonym, że tracimy kontrolę, a to skutkuje tym jednym. Prawdziwym oceanem emocji i naprawdę świetnych doznań czytelniczych. Wtedy dochodzimy do momentu mocnego czytelniczego zawrotu głowy o wywołaniu którego marzy niejeden Autor. Akcja książki nie toczy się jednym rytmem i jest zmienna. W średnim tempie na początku zagłębiamy się w przeszłość, potem zwalniamy pośrodku by w ostatniej części książki wsiąść na bardzo szybko kręcącą się karuzelę. Jest niepowtarzalnie i wyjątkowo. I tak pisać pozytywy mogłabym bez końca. Chwaliłabym oddanie aury miejsc, które tak dobrze znam i kocham, biłabym brawo
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-05-2020 o godz 13:09 przez: Anonim
Mała wioska gdzieś w Bieszczadach... Tajemnicza klątwa jednej krwi... Brzmi zachęcająco? No to przygotujcie się na nową książkę autorstwa Stefana Dardy! Książki tego Autora są zawsze mocno przeze mnie wyczekiwane. Jego umiejętność do budowania nastroju grozy w sposób zupełnie wyjątkowy każdorazowo mnie zaskakuje. Nie inaczej było i tym razem. Jednakowoż teraz miałam zaszczyt przeczytać tę książkę jeszcze przed premierą, więc radość ma i oczekiwania z nią związane były ogromne. A czy Autorowi i tym razem udało się mnie zaskoczyć? Sami zobaczcie... Życie Wieńczysława Pskita nie było łatwe. Ze względu na przedziwną kombinację imienia i nazwiska byłby notorycznie narażany na śmieszność, gdyby nie Monika, kuzynka, którą tak naprawdę traktował jak siostrę, a która zawsze stawała w jego obronie. Jeden telefon w listopadzie 1984 roku miał jednak zmienić jego życie na zawsze. Dramatyczne wydarzenia, po których powrócono do starego zwyczaju przebijania zwłok zębem od brony i odcinania im głowy spowodowały, że ten jedenastolatek na zawsze stracił jakąś cząstkę siebie. Nie potrafił poradzić sobie z utratą najbliższej mu osoby, powoli tracąc chęć do życia, a przede wszystkim do nawiązywania relacji z innymi ludźmi. Po latach wraca do miejsca swojego pochodzenia, by odkryć, że klątwa jednej krwi nadal ciąży nad mieszkańcami tej małej wioski. I nadal jedynym ratunkiem jest ząb od brony... Książka jest niezwykła. Akcja początkowo rozwija się jakby leniwie, poznajemy wiele faktów z życia rodziny Pskitów, ale proszę mi wierzyć - wszystkie te fakty są istotne. Autor co jakiś czas jednak już sygnalizuje, że to, co się wydarzy dalej, będzie zaiste.... zaskakujące. A potem to już jest groza w najlepszym wydaniu! Właśnie to powolne budowanie napięcia powoduje, że nagle czytelnika aż zatyka, kiedy ząb od brony faktycznie idzie w ruch i to w okolicznościach, których kompletnie się nie spodziewałam. Wieńczysław była dla mnie postacią mocno zaskakującą. Nie ukrywam, nie potrafiłam zrozumieć, jak mógł tak bez mrugnięcia okiem niemalże dokonać pewnych czynów, ale, jak sam mówił, jego krew była szara. Trauma, jaką przeżył w dzieciństwie odcisnęła na nim swoje mroczne piętno, które skutkowało nie tylko swoistym wyłączeniem emocji, ale i poszukiwaniem źródeł niezwykłych wydarzeń w wiosce. Zdawać by się mogło, że jego życie odmieni spotkanie z pewną wyjątkową kobietą, ale... no właśnie, to, co później zaserwował autor, kompletnie wbiło mnie w fotel. Czytnik wypadł z ręki. Kilka razy wracałam do poprzednich fragmentów, bo nie byłam w stanie uwierzyć w to, co czytam. Przyznam szczerze, nie mam dobrej pamięci do dat, więc w pewnym momencie, przy trzecim czytaniu zaczęłam notować daty, bo Autor tak zakręcił fabułą, że cały czas powtarzałam "nie wierzę!". I nie, nie czytałam trzy razy, bo gubiłam się w fabule. Czytałam wielokrotnie, bo ciężko mi było uwierzyć w to, co wyprawiał Wieńczysław. I pewnie jeszcze nieraz będę wracać do tej książki, bo nadal mocno siedzi mi w głowie. Stefan Darda ma niesamowitą umiejętność nie tylko budowania nastroju grozy, od niemal niezauważalnego do wstrząsającego. Ma zdolność przenoszenia czytelnika na te piękne bieszczadzkie połoniny, do tych małych klimatycznych wiosek. Choć teraz to pewnie lęki niejakie miałabym przed wyprawą w te rejony... Ale sam pomysł na poprowadzenie narracji z punktu widzenia głównego bohatera, człowieka mocno pokiereszowanego przez los, a przez to nieco inaczej odbierającego rzeczywistość, był po prostu genialny. Ten zabieg daje czytelnikowi możliwość zatopienia się w wydarzeniach jakby oczyma Wieńczysława. Do pewnego momentu jesteśmy biernymi obserwatorami jego poczynań, jego postrzegania świata, później na scenę wkraczają kolejni bohaterowie i to ich oczami widzimy przedziwne wydarzenia w Nowej Żernicy, które są pokłosiem klątwy jednej krwi.... Ta książka jest znakomita. Ci, którzy znają twórczość tego Autora na pewno się nie rozczarują, chciałoby się rzec "Darda w najlepszej formie!" A ci, którzy jeszcze nie znają jego książek, jednakowoż lubią klimaty grozowe, z całą pewnością powinni po nią sięgnąć. To przede wszystkim kawał znakomitej lektury, ale, co najważniejsze, nawiązuje do słowiańskich wierzeń i obyczajów. Z całego serca polecam tę książkę Państwa uwadze!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-05-2020 o godz 21:44 przez: Książki w eterze
Zainfekowanie pustką. Ponoć czasem lepiej nie wiedzieć za dużo. Klątwa jednej krwi jest jednak taka, że będziesz szukać, aż znajdziesz. Zakażenie polega nie tylko na zatruciu krwi. To również zainfekowanie pustką, która wyzwala nieludzkie instynkty. Stąd już blisko do degeneracji uczuć, a bez uczuć nie ma nic. Wieńczysław Pskit miał zaledwie 11 lat, gdy doszło do dramatycznych wydarzeń w położonej w sercu Bieszczad wsi Nowa Żernica. Nie tak miała wyglądać przyszłość jego ukochanej ciotecznej siostry Niki. Był rok 1984. Te zdarzenia na trwałe zapisały się w głowie Wieńczyka. Już nigdy nie będzie niewinnym chłopcem. Nie zazna spokoju w dorosłym życiu. Klątwa jednej krwi będzie mu towarzyszyć nieustannie i prowadzić na drogi, których sam pewnie by nie wybrał. Pogański zwyczaj, znany sprzed wielu lat, gdy ludzie z ziemi tomaszowskiej i hrubieszowskiej zostali przesiedleni na nieurodzajne bieszczadzkie ziemie w ramach akcji H-T, nie zaginął. Klątwa jednej krwi nadal krąży wśród tamtejszych mieszkańców. Czy Wieńczysław Pskit będzie tym, który da kres przerażającej tradycji? Nawet jeśli sądził, że nigdy więcej nie usłyszy o „jednej krwi”, która burzy się w żyłach po śmierci i każe szukać wiecznego ukojenia, to jeszcze nie wie, że jest w pułapce własnej obsesji. Jest rok 2011, kiedy Wieńczyk wraca do Nowej Żernicy, by zmierzyć się z przeznaczeniem. Właśnie tam otwiera symboliczne pudełko z zamierzchłymi sekretami. Zaczyna się walka o życie. A może o śmierć? „Być może dopiero stojąc u progu śmierci, potrafimy docenić swoje nawet najbardziej mdłe i nieciekawe życie”. Stefan Darda znowu intryguje. Podjął trudny, bo nie do końca poznany, temat z zakresu demonologii. Skąd biorą się wampiry, strzygi, demony? Według różnych wierzeń źródła pochodzenia mogą być wszelakie. Jednokrwistość. Syn z ojca, bliskie relacje, związki między ludźmi połączonymi krwią i owoce takich związków. A może to zło, które opanowało świat? Może zła energia krążąca między ludźmi? Kto wie? Brak zrozumienia, pustka, zamknięcie w sobie, a nade wszystko trwanie latami w sekretach i domniemaniach, które prowadzą do degeneracji uczuć. A bez uczuć nie ma nic. Pielęgnowanie w sobie zła może zmieniać psychikę. Pozory i sztuczna powłoka nie gwarantują szczęścia. Uprzedzenia zaś, mają wielką moc. W moim odczuciu to nie tylko książka grozy, czy książka wampiryczna, ale przed wszystkim psychologiczna. Śledząc rozterki bohatera jesteśmy obserwatorami wielu faz jego przemiany, a ostatecznie i tak jest zaskoczenie, bo chyba nikt nie jest w stanie do końca zgłębić ludzkiej psychiki i mechanizmów jej działania. Stefan Darda subtelnie to podkreśla. W efekcie mamy kolejną świetną powieść spod wytrawnego pióra i niezmiennie, my czytelnicy, jesteśmy poddawani huśtawce przeżyć, nastrojów, emocji. Na koniec jeszcze jedna subiektywna refleksja. Otóż, nie wiem jaki mechanizm rządzi czytelniczym wyobrażeniom, ale czytając kolejne książki Stefana Dardy, samoczynnie w roli głównego bohatera wyobrażałam sobie właśnie samego pisarza. Może przez doskonałą narrację pierwszoosobową? Tutaj mój plan runął, bo fragment z kluczem żurawi postawił pana Stefana w roli samego siebie. Genialny zabieg! A do tego Orkiestra Świętego Mikołaja, jakże osobista dla Autora. Lektura „Jednej krwi” pochłonęła mnie całkowicie. Plastycznie oddane bieszczadzkie zakątki zachęcają do podróży w tamte strony, z tym że odtąd te podróże nie będą już takie same. Bo trudno będzie chodzić szlakiem do Chatki Puchatka, czy wspinać się na Smerek, bez wspomnienia zdarzeń z tej powieści. Trudno będzie nie poruszać swej wyobraźni, gdy będzie się przejeżdżało przez Lutowiska. Podobnie jak wcześniej było z Guciowem, Roztoczem, Pojezierzem Łęczyńsko-Włodawskim czy Przemyślem. Za ten realizm i sugestywność przekazu ogromnie dziękuję Autorowi. Ech, krótko mówiąc, znów dopadł mnie "dardyzm". Mój "dardyzm". I to cudowny stan. Polecam również Wam! Kto nie posmakuje, ten nie zrozumie. Aneta Kwaśniewska, Książki w eterze http://ksiazkiweterze.pl/k2/w1/2020/05/31/stefan-darda-jedna-krew-videograf/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-07-2020 o godz 19:15 przez: Ewelina Wieczorek
Niedawno miałam przyjemność zapoznać się z piórem Stefana Dardy; przeczytałam pierwszą część Czarnego Wygonu, która bardzo mi się spodobała. Zapragnęłam więc sięgnąć po kolejną książkę autora, żeby sprawdzić, jak poradzi sobie z kompletnie inną przygodą. Wybór padł na jednotomową powieść o intrygującym tytule "Jedna krew". Co w trawie piszczy? Co szura na cmentarzu? Jedną krwią nazywa się starodawną klątwę, która dotyka osób urodzonych ze związku kazirodczego. Jak się okazuje, poza podobnym DNA, co przecież skutkuje wieloma chorobami lub niepełnosprawnościami, można również otrzymać po śmierci dar drugiego życia. A raczej nieżycia. Aktywacja następuje w przeciągu paru dni od zgonu, a zainfekowany musi posilić się świeżą krwią żywego człowieka - w ten sposób też dochodzi do przekazania klątwy dalej. I koło się zamyka. Trąci trochę wampirami, prawda? W książce jednak ani razu nie pada to mroczne słowo, gwarantuję. Skoro już mniej-więcej przybliżyłam znaczenie tytułu, teraz wolno mi przejść do sedna. Historia, choć opowiadana z wielu różnych perspektyw, w głównej mierze należy do Wieńczysława Pskita. Najpierw dokładnie poznajemy wydarzenia z lat 80., kiedy Wieńczyk był młodym, jedenastoletnim chłopcem. Już we wstępie spotyka go nieszczęście, bo jego ukochana kuzynka Nika zostaje potrącona przez samochód i umiera. Wraz z rodzicami więc jedzie na pogrzeb do niewielkiej beskidzkiej wioski, Żernicy, a tam dzieją się rzeczy niepojęte. Bo jak logicznie wytłumaczyć nagłe ocknięcie się Niki w trumnie i jej próbę ataku kuzyna, albo ojca Wieńczyka i wujka, którzy bez wyjaśnienia odcinają dziewczynie głowę? Dziesięciolatek nie wie, jak sobie poradzić z obrazami z przeszłości, co owocuje wieloma dziwnymi zachowaniami w przyszłości. Po wielu latach Wieńczysław musi zmierzyć się z kolejną stratą. Tym razem umiera wujek Marian, ojciec Niki, a jego żona Grażyna niespodziewanie przepada bez śladu. Wieńczyk razem z matką znów pojawia się w Żernicy, chcąc odnaleźć ciotkę. A tam tylko jedna rzecz jest pewna: "jedna krew burzy się w żyłach po śmierci i każe szukać wiecznego ukojenia. " Stefan Darda wspaniale spisał się w kolejnej powieści grozy, chociaż historia z Żernicy i Ustrzyk mniej mną zawładnęła niż ta ze Słonecznej Doliny. Ani razu się nie przestraszyłam, mimo że poruszane wątki wchodziły lekko na psychikę i wywoływały dreszcze. Niesamowity był klimat i panująca między stronami atmosfera: coraz gęstsza, pełna napięcia, przejmująca duchota poprzetykana gdzieniegdzie powiewami świeżego powietrza, które łapało się głośnymi haustami - tak właśnie, moi drodzy, działały tu zwroty akcji. Samych wątków w "Jednej krwi" znajdziemy niewiele, za to życiorysy bohaterów, ich relacje między sobą, poznawanie myśli i badanie charakterów, towarzyszyły niemal na każdym kroku. I nie mówię tu wyłącznie o głównych bohaterach, ci poboczni również otrzymywali własne pięć minut, dzięki czemu można było lepiej się z nimi zżyć, ergo wczuć w opowieść. Grażynka, Iwona, Sławka, Irena, Wielichowski to zaledwie kilka historii, choć głębokich i trzymających w napięciu. Jedyne, na czym się trochę zawiodłam, to sama końcówka. Osobiście uważam, że Darda mógł zakończyć książkę przed epilogiem, który... Cóż, wiadomo, że zaskoczył, ale też dał czytelnikom więcej pytań niż odpowiedzi. Nie przepadam za podobnymi zabiegami (no, chyba że czeka na mnie kontynuacja). W kilku słowach podsumowania: jestem na tak, chociaż jeśli to wasz pierwszy kontakt z autorem, sięgnijcie najpierw po jego Czarny Wygon. "Jedną krew" polecam na wieczór pod kocem i burzą za oknem, co zdecydowanie pomoże mocniej wczuć się w niewyobrażalną atmosferę powieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-06-2020 o godz 21:59 przez: saskia
Zło nie zawsze jest obce i nie musi przyjść z daleka, czasem ma bardzo znajomą twarz i źródło bardzo bliskie. Zagrożenie wcale nie czyha daleko, trzeba się mieć na baczności tam gdzie wydaje się, że jest bezpiecznie. Tajemnice zdają się być dobrym sposobem na spokój i zapomnienie tego, co go zakłóciło, lecz pamięci ludzkiej nie da się wymazać. Niepokój w niej raz zasiany będzie żywił się tym, co miało przynieść ukojenie. Czy tam gdzie strach bierze górę nad rozsądkiem budzą się demony? Lęk bywa dobrym doradcą, chroni przed wejściem na niebezpieczne rewiry, lecz czasem również staje się podatnym gruntem dla czegoś zupełnie odwrotnego. Tak samo jak i niezaspokojona ciekawość w połączeniu z sekretami. Wieńczysław Pskit przekonał się już o jednym i drugim, teraz musi zmierzyć się z tym ostatnim. Kiedy jako dziecko z bliska zobaczył to, co większość uważa jedynie za legendę sądził, że zakończyło się to wraz z niecodziennym pochówkiem bliskiej krewnej. Ale czy faktycznie tak było i co jeśli ma to swój ciąg dalszy kilka dekad później? Powrót do bieszczadzkiej wioski przypomina dawny koszmar, chociaż czy nie jest on również sygnałem, że znowu ma miejsce? Co naprawdę wydarzyło się wtedy i dlaczego znowu dało o sobie znać? Może to jedynie niepotwierdzone przypuszczenia, chociaż dowody są aż nazbyt widoczne. Stare rozwiązanie z przebiciem serca zębem brony oraz odcięcie głowy nie przystaje do tego, co zwykło się uważać za zapewnienie wiecznego spoczynku, ale wydaje się jedynym rozwiązaniem, chociaż raczej nie takim o jakim mówi się komukolwiek. Pskitowi raz udało się uciec przed klątwą „jednej krwi”, lecz po raz kolejny wcale nie będzie mu łatwiej. Bieszczady kryją niejedną tajemnicę, niektóre z nich są rodzinnym przekleństwem, inne stają się sekretnym brzemieniem również dla innych. Noc skrywa wiele i przynosi niepokojąco realne sny … By w pogodny dzień pojawiła się gęsia skórka, a mrok i chłód stały się odczuwalne czytana historia musi przenosić czytelnika w całkiem inne miejsce. Najnowsza książka Stefana Dardy funduje nam właśnie taką podróż i to nie krótkotrwałą, lecz trwającą tyle ile lektura. Literatura grozy ma się dobrze, o czym świadczą ostatnie premiery, a zwłaszcza „Jedna krew”, której okładka jest czytelną zapowiedzią co czeka tuż za nią, ale tak naprawdę kolejne strony pokazują dopiero, że ta eskapada na długo pozostanie w pamięci. Pisarz wirtuozersko wykorzystał bieszczadzki klimat, dziejowe wiraże, a zwłaszcza tytułowy motyw, twórczo rozwinięty i intrygująco, stopniujący napięcie. Tam gdzie można by się spodziewać prostej konstrukcji otrzymujemy nieszablonowe zwroty akcji oraz niesamowite zapętlenie fabuły prowadzące do nieoczekiwanego finału. Jednak nim on nastąpi czeka na czytających prawdziwa uczta grozy spod znaku rozgrywki pomiędzy dobrem i złem, ale nie w rozumieniu takim do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni lub raczej oczekujemy. Mroczny cień dostrzegany jest prawie cały czas, a kiedy na chwilę ginie przesłonięty przez promień nadziei po chwili odczuwany jest jeszcze silniej. „Jedna krew” ma w sobie pewną dozę folkloru oraz ogromną dawkę nieprzewidywalności, lecz najważniejsze są wątki tak poprowadzone, że jakiekolwiek przypuszczalne scenariusze rozwoju akcji i tak okazują się nieprzydatne. Stefan Darda zadbał o odpowiednią dramaturgię i jej rozwój nie tylko w oczekiwanych momentach, ale przede wszystkim tam gdzie się ich nikt nie spodziewa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-09-2020 o godz 09:08 przez: Renata
; Czy to słuszne, że większym grzechem jest zabicie dziecka przez matkę, niż zabicie matki przez dziecko? ; O Stefanie Dardzie usłyszałam jakiś czas temu, odwołując się do słów znajomego, który polecił mi jak to określił ; mega wypasioną grozę ; która miała spowodować wielkie bum, wow, inne tego typu fajerwerki. Ze sceptycyzmem podeszłam do ; Jednej Krwi ; ( wydawnictwo Videograf ), uważając tytuł za nie co banalny, za infantylną okładkę a raczej grafikę która nie raz i nie dwa przypomniała mi krwawą szatę graficzną kryminałów, stojące na półce u taty, takie okładki przywdziewały książki w latach 80' jak i wcześniej, tak i później. Jakże powieść wywołała na mnie piorunujące wrażenie, jakże groza obiecana, nie stała się dziełem słowa, a przyczyną iż od samego początku wywołała klimat i odpowiednią do tego gatunku literackiego atmosferę, za co autorowi serdeczne Bóg zapłać. Kiedy w latach 1984, Wieńczysław Pskit lat jedenaście, dowiaduje się o nagłej śmierci swojej siostry przyrodniej, zawala mu się świat. Związany z nią emocjonalnie, dorastający w przyjaźni, traci to co najcenniejsze, osobę która doskonale go rozumiała, pomagała, spędzała czas na zabawę, podczas pogrzebu kiedy to wystawiano ciało w domu aby pożegnać, dochodzi do pożaru u sąsiadów. Wszystkie osoby znajdujące w domu poszły ratować dobytek sąsiada, pozostawiając chłopca z ciałem Niki. W tedy coś go popchnęło, tak bardzo nie mogąc pogodzić się ze stratą, położył się koło ciała dziewczyny, a w tedy...Co spowodowało że ciało ożyło? W czasie kiedy Wieńczysław dorósł, dochodzi do kolejnych zgonów w rodzinie, tym samym powodując że Wieńczyk postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Udaje się do księdza który związany z obrzędami, egzorcyzmami, mającymi na celu zapobieganie rytuałów pastwienia sie nad zwłokami, choć inni uważali je za sens, by przegonić demona, nadal wywoływało skrajne emocje. Zainfekowani jednokrwistością będą tak długo szukać ofiary do puki nie zaspokoją głodu, jak się okazuje musi być to obca osoba. Społeczeństwo znając ten rytuał, kult wierzeń panujący w okolicy, wiedzieli że należy zwłoki przebić zębem od brony i odrąbać głowę. Tak nazwano klątwę jednej krwi - gdzie zostało udokumentowane iż w dziewiętnastym wieku w Bieszczadach, ale nie tylko bo i na Wołyniu a także na Huculszczyźnie można uznać za mnogość wyznań, tygiel narodów umieszczonych w jednym rejonie. Aby nie dopuścić by brat bratu stał się katem, Wieńczyk w raz z księdzem zawarli pakt. Czego odnosił? Jak potoczą sie losy chłopaka, czy ksiądz da radę powstrzymać tę co raz bardziej szerzącą się epidemie. Płynnie poprowadzona fabuła, łącząca wszystkie wątki, elementy układanki które spójnie potrafiły odnieść się do brakujących elementów zagadki, kim była osoba która po śmierci w jej żyłach płynęła nadal krew, lecz zburzona, szukająca wiecznego ukojenia?W powieści Dardy niesamowite jest połączenie realizmu z wierzeniami ludowymi, bardzo emocjonująca powieść, trzymająca napięcie, akcja która nie daje odetchnąć, a ciekawość staje się dosłownym pierwszym stopniem do piekła. Polecam serdecznie tym co lubią się bać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-07-2020 o godz 10:05 przez: Paulciaaa92
Z okładki możemy się dowiedzieć, że powinna to być powieść grozy. Cała historia zaczyna się w 1984 roku kiedy to dzieją się w bieszczadzkiej wsi dziwne rzeczy. Ludzie, kiedy umierają, zostają poddani niespotykanym rytuałom. Otóż zwłoki zostają pozbawione głowy, a pierś przebita zębem brony. To narzędzie, którego używano widzicie na zdjęciu. Po jakimś czasie w tej maleńkiej miejscowości zaprzestano takich praktyk i według ludzi, zmarli ich nie niepokoili. Jak długo? Następnie przenosimy się odrobinę bliżej czasowo i poznajemy Wieńczysława, który w roku 1984 był jeszcze małym chłopcem. Rok 2011. Wieńczysław jest dorosłym mężczyzną i choć od dawna nie słyszał o bieszczadzkiej wiosce, to nagle zaczyna się coś dziać... bo choć w Bieszczadach czas się zatrzymał i ludzie tam nadal wierzą w demony i rytuał krwi, to niektórzy stukają się w czoło. I choć Wieńczysław miał nadzieję już nie usłyszy o tytułowej jednej krwi, to rok 2011 wskrzesza koszmary. Powiem szczerze, że spodziewałam się raczej czegoś bardziej oderwanego od rzeczywistości. Owszem, koszmaru, horroru, powieści grozy i potężnego strachu. Taka właśnie ta książka jest, ale jest napisana w taki sposób, że mimo wszystko człowieka przebiega po plecach dreszcz tym bardziej, że to wszystko wydaje się bliskie naszej rzeczywistości. Jak to szło? żeby pisać dobre horrory, trzeba najpierw samemu uwierzyć w duchy? Pewnie tak i pewnie dlatego ta książka pod tym względem jest tak dobra. Choć nieszczególnie przepadam za takimi opowieściami, to po tę sięgnęłam, ponieważ przyszedł ten moment, że bardzo chciałam zobaczyć co Stefan Darda pisze. Wiele dobrego słyszałam o jego książkach i zwłaszcza takich opinii jak to, że nie są to głupawe historyjki, które opowiada się przy ognisku, tylko właśnie porządne, niepokojące historie, które dzieją się tuż obok. Można się wystraszyć, można później bać się wejść na cmentarz i według mnie o to chodzi w takich książkach. Chciałam jeszcze tylko na koniec wspomnieć o narracji. Dla mnie to mistrzostwo świata. Nie dość, że od pierwszego zdania, aż do ostatniego w tej książce czuje się, że jest ona dopracowana w każdej dosłownie literce i przecinku, skrzętnie zaplanowana, to jeszcze czyta się ją niezmiernie przyjemnie właśnie ze względu na styl i narrację, jaką autor uraczył czytelnika. Pewnie przyjdzie mi nieco odpocząć od powieści grozy i zanim kolejna powieść Stefana Dardy trafi w moje ręce nieco czasu minie, to na pewno kiedy będę miała ochotę się nieco bać, wiem po jakie książki sięgnąć. I co mnie cieszy najbardziej? To polski pisarz! Nasz rodzimy kolejny autor, po którego twórczość warto sięgnąć. Możemy być bardzo dumni! Wydawnictwu Videograf dziękuję serdecznie za egzemplarz, który był dodatkowo genialnie zapakowany i do tego w paczuszce był gadżet nietypowy, wyjątkowy, którego się w ogóle nie spodziewałam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-06-2020 o godz 13:01 przez: Radosna
W ,,Jednej krwi'' najbardziej charakterystyczne są tylko dwie postacie, choć autor nie poświęcił dużo czasu bohaterom drugoplanowi, to nie można powiedzieć, że są oni bohaterem zbiorowym, czy też nie mają charaktery. Pomimo krótkiego czasu Stefanowi Dardzie udało się przedstawić ich postawy. Wieńczysław ma złożony portret psychologiczny. Śmierć jego kuzynki bardzo go dotknęła i wpłynęła na jego przyszłość. Rodzice starali się mu pomóc, ale przez to, że nie do końca byli wobec niego szczerzy, bardziej mu szkodzili, pomimo dobrych intencji. W skutek czego kiedy dorósł, wciąż mieszka z rodzicami i nie radzi sobie z relacjami, z ludźmi. Jest postacią apatyczną, nie bezinteresowną. Mającą mało obsesję na punkcie klątwy jednej krwi. Dodatkowo odniosłam wrażenie, że to postać tragiczna, pogubiona w swoim obłędzie. Książ Wielichowski w ,,Jednej krwi'' pojawia się dopiero w mniej więcej, drugiej połowie tej książki. Jest powiernikiem sekretów, nawet tych najgorszych, chce też chronić ludzi. Przez co trwa w nim wewnętrzny konflikt. Do końca nie wiem jak chce postąpić, przez co czytelnik też zaczyna się zastanawiać jaką decyzję ostatecznie podejmie. Może to was zdziwić, ale w najnowszej powieści Stefana Dardy jest bardzo dużo subtelnej i mniej subtelnej ironii. Ma się wrażenie, że autor kpi ze swoich bohaterów i ich decyzji. Jest to powieść grozy, a więc chyba pora odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytanie, czy wywołała dreszcze strachu? Jeden punkt definiujący ten gatunek mamy już odhaczony. Autor zawarł w swojej powieści, elementy demologiczne. Nie nazywa tych postaci wprost, ale ich opisy przywodzą namyśl znane z popkultury wampiry demony i strzygi. Logicznie wytłumaczył ich powstanie, a także źródło klątwy jednej krwi, które ukazuje człowieka słabego, uległego pokusą i grzechom. Pokazuje, że to człowiek tworzy demony. Nie zabrakło nawiązań do innych popularnych dzieł grozy, w tym samego Mistrza tego gatunku Stephena Kinga. Autor opowiedział historię na przestrzeni wielu lat, w tym dość, interesujących czasach przesiedleń i zmian społecznych. Mój blog: Książki jak narkotyk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-06-2020 o godz 13:09 przez: MojKsiążkowyRaj
"Jedna krew" to najnowsza powieść grozy Stefana Dardy, który specjalizuje się w literaturze grozy i fantastyce, laureat Nagrody Polskiej Literatury Grozy i Złotego Kościeja. Bieszczady, rok 1984. Wieńczysław i Nika to bardzo zżyte ze sobą kuzynostwo i nawet różnica wieku ich nie poróżnia. Niestety dziewczyna zostanie potrącona przez samochód i umiera. Chłopak bardzo przeżywa śmierć swojej kuzynki. W dniu jej pogrzebu, gdy wszyscy żałobnicy opuszczają pokój, w którym leży Nika, Wieńczyk kładzie się do trumny dziewczyny, by ostatni raz ją przytulić. Nagle czuję, że ręką kuzynki gładzi go delikatnie po twarzy, gdy sądzi, że jego marzenie się ziściło i kuzynka ożyła, spogląda na jej twarz i widzi, że zamiast błękitnych oczu wpatrują się w niego czarne źrenice, a później nastaje ciemność... Mijają lata Wińczyk jako dorosły już mężczyzna nie wie, czy to co wydarzyło się w dzieciństwie to urojenia, czy zły koszmar, ale często popowraca do tych mglistych wspomnień, gdy cudem ocalał, a jego kuzynka podzieliła los wbijania w serce metalowego zęba brony i odcięcia głowy. Niebawem się przekona, że los kolejny raz wystawić go na próbę, bo koszmar powróci i to on będzie musiała się z tym zmierzyć i zakończyć klątwę jednej krwi... "Jedna krew" to znakomita powieść grozy, która sprawi, że będziemy chcieli więcej i więcej, a za nim się zorientujemy będziemy już na ostatniej stronie. Sama fabuła jest dobrze przemyślana i dopracowana. Autor wie, jak sprawić, by ta historia pochłonęła nas do reszty. Książka wywołuje dużo emocji od chwil grozy po lekkie obrzydzenie np. ucinającej głowy szpadlem. To historia o rodzinie, pokoleniu i mrocznych zwyczajach i sekretach. Fabuła jest napisana w takim sposób, że w tej historii możemy doszukiwać się ziarenka prawdy. Niby zabobony, takie tam bieszczadzkie historyjki, ale zresztą kto go tam wie, w kim czai się zło. Jeśli macie zamiar wybrać się w Bieszczady, uważajcie na siebie i proponuje nosi ze sobą metalowy ząb brony, a nuż się przyda :) Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-06-2020 o godz 11:14 przez: jessica396
Czy znajdzie się ktoś wśród Was, kto lubi czytać horrory i mroczne klimaty, które przyprawiają o gęsią skórkę i dreszczyk emocji??? Jeśli tak, to mam coś dla Was. " Jedna krew" to mroczna historia, która rozgrywa się w pięknych Bieszczadach. Jest rok 1984, kiedy zaczyna się smutna, a zarazem krwawa i bezwzględna opowieść. W małej bieszczadzkiej wiosce, miały miejsce krwawe praktyki pogrzebowe. W wiosce tej doszło do tak dramatycznych wydarzeń, że miejscowi po śmierci, nieboszczykom przed pochówkiem obcinali głowy i przebijali pierś metalowym zębem brony. Im więcej lat mijało, odchodzili o tej praktyki i historia przeszła do legendy. Przez wiele lat żaden zmarły nie zakłócał spokoju tamtejszym mieszkańcom. Główny bohater tej książki, kiedy był jeszcze małym chłopcem, został świadkiem, brutalnego obchodzenia się ze zwłokami. Cudem uniknął niebezpieczeństwa, ze strony zmarłej ukochanej siostry, która kiedy żyła się nim opiekowała i chroniła przed złem. Niestety tajemnicza śmierć zniszczyła wszystko i to ona stała się dla niego zagrożeniem. Widział na własne oczy, co musieli zrobić rodzice z ciałem córki, która obudziła się żądna krwi. Wieńczysław miał nadzieje, że nigdy już nie usłyszy o " Jednej krwi", która burzy się w żyłach po śmierci i szuka wiecznego ukojenia w ofiarach. Wypiera z pamięci i wyprowadza się z rodziną jak najdalej od tego mrocznego miejsca. Niestety w roku 2011 wszystko wraca, dawne koszmary i wspomnienia takie rzeczywiste, że można się zgubić czy to prawda, czy tylko wspomnienia. Poznamy wszystkich członków z rodziny, którzy zostali na terenach starej bieszczadzkiej wiosce i będziemy szukać winnych, którzy zarażają. Czasem można się zgubić czy to prawda, czy wymyślony scenariusz Wieńczysława, który uległ tej mrocznej scenerii. Ile osób zginie, kto zaraża i co zrobić, aby temu przerwać. Dowiecie się z tej mrocznej książki Stefana Dardy .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-06-2020 o godz 12:20 przez: Sylwiapisze
Wieńczysław Pskit to nasz główny bohater, którego mamy okazję poznać od wczesnych dziecięcych lat. Z rodzicami mieszka w malowniczej bieszczadzkiej wsi Żernica. Ta niewielka wioska liczy około trzydziestu gospodarstw. Jednak dzieją się te pewne dramatyczne wydarzenia. W tragicznych wydarzeniach ginie ukochana siostra Wieńczyka. Młody chłopiec bardzo przeżywa tą śmierć i ciężko pogodzić mu się z tym. Dochodzi to nietypowego i wręcz szokującego wydarzenia, po którym nieboszczykowi musieli obciąć głowę i przebić pierś metalowym zębem brony po to aby zmarły nie zakłócał spokoju mieszkańcom. Te wydarzenia zostaną już na zawsze w pamięci Wieńczysława odciskając się na jego psychice. Powieść Stefana Dardy "Jedna krew" to niesamowita historia, która dzieje się w pięknej bieszczadzkiej okolicy. Czytelnik ma okazję poznać okolicę i poczuć się przez chwilę jakby był tam. Jednak to tylko świetnie dobrane tło. Tu warto jednak skupić się na wydarzeniach jakie miały miejsce w Żernicy. Są przerażające i faktycznie nie raz poczułam to niesamowite uczucie strachu, a to tylko świadczy o profesjonalizmie autora. Byłam naprawdę pod wielkim wrażeniem. Pomysł na wstających z grobu nieboszczyków intrygujący i wydawałby się banalny gdyby nie dodany pewien przesąd, w który wierzą mieszkańcy wsi. Ba, nawet proboszcz pobliskiej parafii bierze udział w tych obrzędach. Bywały takie momenty w całej powieści, że nie do końca wiedziałam o co chodzi, czy to sen na jawie bohatera czy jednak to się dzieje naprawdę i napiszę wam szczerze, że do końca to uczucie pozostało. Potrzeba trochę czasu aby to wszystko ułożyć w głowie. Całość jak dla mnie na bardzo wysokim poziomie i spokojnie mogę wystawić najwyższą notę i sięgnąć po wcześniejsze książki autora. Jeśli lubicie powieści grozy to polecam szczerze książkę "Jedna krew
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
10-01-2021 o godz 14:55 przez: zaczytana_mama_dwojki
W latach 80-tych XX w. wśród mieszkańców Bieszczadzkich wiosek panował przesąd dotyczący tego, że osoby poczęte z kazirodczego związku po swojej śmierci nie mogą zaznać spokoju. To tzw. klątwa "jednej krwi". Budzą się i próbują zaspokoić pragnienie poprzez wypicie krwi człowieka, który w wyniku tego słabnie i w końcu również umiera, stając się także krwiopijcą. By temu wszystkiemu zapobiec należało po śmierci osoby dotkniętej klątwą przebić jej serce metalowym zębem od brony, a dla pewności odciąć głowę. Po latach wszystko się uspokaja, a ludzie zaniechali tego procederu. Wieńczysław Pskit w dzieciństwie osobiście doświadczył spotkania z "żywym trupem". W ostatniej chwili udało mu się ustrzec przed śmiercią. Tymczasem w dorosłym życiu ponownie będzie musiał stawić czoła klątwie. . Mam na półce wszystkie książki Pana Stefana Dardy. "Dom na wyrębach" czy "Stażyzna" były świetne, mroczne. Autor znakomicie potrafi oddać klimat słowiańskich wierzeń i obyczajów. Tym razem również liczyłam na ten klimat. Początkowo wszystko wskazywało, że tak będzie. Niestety mniej więcej w połowie książki coś zaczęło się psuć. Główny bohater stał się bardzo irytujący. Rozumiem, że po ciężkich przeżyciach z dzieciństwa boryka się z problemami natury psychicznej, ale jak dla mnie historia zrobiła się chaotyczna i przekombinowana przez co utraciła tą grozę, a moje emocje opadły. Mimo wszystko polecam książki Stefana Dardy. Jeśli nie tą książkę to na pewno poprzednie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
05-08-2020 o godz 12:38 przez: Anonim
Mówiąc najkrócej: nie urzekła mnie ta historia. Miałam w ogóle kłopot żeby wczuć się w ten niby mistyczny klimat. Najgorsza książka Dardy,jaką czytałam. Wampiryzm i "zgniła krew" przekazywane dzieciom z kazirodczych związków,obcinanie głowy umarłym i wbijanie im metalowego brona w serce. Wykopywanie trupów z grobu i mordowanie osób,co do których nie ma się 100%-owej pewności,że są "zakażone". I w dodatku uchodzi to sprawcom na sucho,bo taka tradycja i jeden drugiego kryje.To trochę zbyt wiele jak dla mnie. Dużo przynudzania,dłużyzny w opisach poszczególnych postaci.No i główny bohater - Wieńczysław Pskit,który niby chce poskromić wampiry i zdusić zgniłą krew w zarodku,ale patrząc na jego uczynki,jest po prostu niezrównoważonym psychicznie człowiekiem,zwykłym mordercą, który powinien skończyć na krześle elektrycznym. A końcówka książki tak drastyczna i ciężka do strawienia,że u mnie wzbudziła totalny niesmak zamiast grozy. Po lekturze tej książki wydawać by się mogło,że w tych Bieszczadach żyją sami psychopaci,którzy wierzą w jakieś zabobony,gusła i bezczeszczą zwłoki oraz w okrutny sposób mordują nawet najbliższe osoby w imię wyższych celów - czyli zapobieganiu rozszerzaniu się wampiryzmu. I to ma mnie zachęcić do odwiedzenia Bieszczad? Raczej omijałabym te rejony szerokim łukiem,bo nie daj Bóg zauważyłby ktoś jakąś rankę na mojej szyi i zostałabym posądzona o wampiryzm?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-07-2020 o godz 11:07 przez: Sylwia
„Jedna krew” to pierwsze spotkanie z Dardą. Przyznam, że po prostu bałam się jego książek, ale niepotrzebnie (przynajmniej tej). Nie brakuje w niej grozy, cmentarnego, zasnutego mgłą klimatu, nieumarłych, którzy nocami stukają w oka lub drzwi, jednak to taki strach do przeżycia. Moja babcia powtarza, że bać należy się żywych i u Dardy właśnie tak jest, nieumarli owszem, budzą się, by pić krew, ale najbardziej nieobliczalnym, z zapędami psychopatycznymi jest sam główny (i żywy) bohater — Wieńczyk Pskit. Dla mnie to on stanowił najmocniejszy punkt tej książki, to jakim człowiekiem się stał. Ogólnie lubię powieści sięgające do ludowych wierzeń, gdzie nie ma wyraźnej granicy co jeszcze boskie, a co już pogańskie, gdzie na to, co kiedyś narasta warstwa nowego i tworzy taką specyficzną atmosferę miejsca. Niby mamy XXI wiek, ale wianek czosnku czy sól przed domem jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Mam nadzieję, że zrozumiecie, o co mi chodzi. To znalazłam u Dardy plus ciekawych bohaterów oraz historię tak miejscami poplątaną, że jawa myliła się ze snem. Szkoda tylko, że tak mało jest tutaj zwyczajnych ludzi, takich miasteczkowych sąsiadów, którzy dopytują, drążą. Zbyt gładko przyjmowane są tu nienaturalne zjawiska, ale może to po prostu specyfika miejsca zapomnianego przez Boga?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2020 o godz 20:44 przez: BJUJ
Stefan Darda powraca w wielkim stylu ze swą najnowszą powieścią grozy. Tym razem przenosimy się w Bieszczady, do małej wioski położonej wśród gór nieopodal Lutowisk. Fabuła oparta jest wokół tradycji jeszcze dwudziestowiecznych pochówków wampirycznych w tamtych rejonach. Głównego bohatera poznajemy jako młodego 11 letniego chłopca, który uczestniczy w pogrzebie swej siostry ciotecznej, a jednocześnie najlepszej przyjaciółki. Wydarzenia, które się wtedy zadziały będą mieć ogromny wpływ na cale jego życie. Darda w świetny sposób buduje napięcie, skłania do refleksji i tego co w książkach oczekujemy - do myślenia. Akcja jest wartka, często pojawiają się retrospektywy i co dla mnie genialne - zmienia bohaterów - więc jedną sytuację możemy niejako zaobserwować z różnych stron, odczuwać to co odczuwają bohaterowie. Jak dla mnie jak do tej pory najlepsza książka autora i jedna z najlepszych gatunku. Jeśli autor tak dalej będzie udoskonalał swój warsztat to mamy możliwość obcowania ze świetną literaturą na lata.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-07-2020 o godz 17:50 przez: Anna
Stefan Darda jak zwykle w formie. Opowieść fascynująca od pierwszej do ostatniej strony. Plastyczne opisy sprawiają, że zagłębiasz się całym sobą w tej historii i niemal namacalnie ją przeżywasz. Stopniowanie napięcia sprawia że nie masz ochoty się oderwać i czytasz jednym tchem całą książkę. Opowieść o Nice i małym zagubionym chłopcu który musiał się nauczyć żyć bez ukochanej przyrodniej siostry, który nie jest pewien już niczego i wspaniale namalowane krajobrazy Bieszczad powodują, że chcesz spakować plecak i tam pojechać. A na miejscu rozglądasz się za lekko pretensjonalnym srebrnym mercedesem :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-07-2020 o godz 10:34 przez: Karolina Janik
Kolejna powieść Pana Stefana i kolejny powód by uwielbiać, jego styl pisania. Od pierwszych kartek książka buzi taki lekki niepokój, a już kiedy wychodzą na jaw wydarzenia z roku 1984 to po grzbiecie często przebiega dreszcz. Postać Wieńczyka jest jakby głównym wątkiem i spoiwem historii, ale koniec końców to ksiądz Wielichowski skrada cały finał powieści. Czytałam z wypiekami na twarzy i czekam na następną książkę bo Czarny Wygon, Dom na Wyrębach, Zabij mnie tato i teraz Jedna krew to zdecydowanie za mało ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-11-2020 o godz 17:08 przez: waniliowa-kawa
Najlepsza recenzją jest to że ... przeczytałam w 2 wieczory. Bardzo wciąga, z każdym rozdziałem, chciałam wiedzieć co będzie dalej. Dużo fantastyki, inna niż "Zabij mnie, tato" , ale równie porywająca i trzymająca w napięciu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-06-2020 o godz 12:34 przez: Anonim
kwintesencja grozy. Napięcie budowane od pierwszych stron i po mistrzowsku dozowane przez autora praktycznie do ostatnich linijek. gorąco polecam...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Darda Stefan

Czarny wygon. Tom 2 Darda Stefan
5/5
21,90 zł
30,90 zł
Dom na Wyrębach. Tom 1 Darda Stefan
4.3/5
29,93 zł
39,90 zł
Zabij mnie, tato Darda Stefan
4.5/5
24,71 zł
42,90 zł
Jedna krew Darda Stefan
3.9/5
22,90 zł
29,95 zł
Dom na Wyrębach. Tom 1 Darda Stefan
4.6/5
12,90 zł
17,03 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Piętno Von Becków Jax Joanna
5/5
35,62 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Długa droga do domu Jax Joanna
5/5
34,60 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Saga von Becków Jax Joanna
4.4/5
47,34 zł
69,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Zapomniany mężczyzna Darkss I.M.
4.6/5
19,95 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Podstawy filozofii dla uczniów i studentów Opracowanie zbiorowe
4.2/5
29,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasteczko Nonstead Mortka Marcin
4.2/5
34,60 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Hellware Mortka Marcin
4.3/5
17,56 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dotyk anioła Mak Katarzyna
4.5/5
29,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pragnienie anioła Mak Katarzyna
4.7/5
34,60 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego