Jak zostałam peruwiańską żoną (okładka miękka)

Oferta empik.com : 27,44 zł

27,44 zł 39,90 zł (-31%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Podążając za radą ezoterycznej terapeutki, z biletem w jedną stronę Mia wyrusza w podróż życia po Ameryce Południowej, gdzie zmaga się z wrodzonym brakiem asertywności i niezdecydowaniem. W trakcie wyprawy bierze udział w ceremonii Ayahuaski, spędza czas w indiańskich wioskach, centrach medytacyjnych, a nawet w domu niebezpiecznych paramilitares, nieustannie starając się odnaleźć drogę do samej siebie. Ostatecznie podróż rzeczywiście nieodwracalnie przemienia jej życie, w sposób, którego nigdy nie wzięłaby pod uwagę. 
Literatura faktu, którą czyta się jak dobrą powieść. Pełna humoru, bez cenzury ukazuje blaski i cienie spontanicznej podróży europejskiej kobiety w patriarchalnej kulturze macho. Bezpretensjonalna  „Brigitte Jones w podróży”!

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Jak zostałam peruwiańską żoną
Autor: Słowik Mia
Wydawnictwo: Annapurna
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-11-25
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 27 x 281 x 171
Indeks: 34070093
średnia 4,6
5
19
4
3
3
1
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
22 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
1/5
15-04-2022 o godz 20:33 przez: Dorota Krzeska | Zweryfikowany zakup
Sięgnęłam po tę książkę ponieważ wyprawa do Peru była podróżą mojego życia. Marzyłam aby wrócić poprzez karty tej książki do kraju z niezwykle bogatą historią, kulturą, przyrodą, muzyką, jedzeniem, ludźmi. Niestety głęboko się rozczarowałam. Autorka, używając bardzo prostego języka, opisuje jedynie swoje słabości osobowościowe w trakcie wyprawy po Ameryce Południowej, nierzadko wtrącając historie z Indii. Zaskakujące jak mało w tej książce smaku krajów, po których autorka podróżuje. Natomiast przy opisach zwiedzanych miejsc pojawiają się błędy merytoryczne jak np. informacja, że pływające wyspy na jeziorze Titicaca są splecione ze słomy. Ta książka w mojej opinii stanowi zbyt płytkie spojrzenie na podróż. Dla mnie książka ciekawa jedynie pod kątem studium przypadku Dorosłego Dziecka Alkoholika (DDA). Autorka prezentuje klasyczny obraz cech tej grupy osób i dla osoby, zainteresowanej psychologiczną konstrukcją DDA jest to fantastyczny przewodnik.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-11-2021 o godz 07:52 przez: Kamilla | Zweryfikowany zakup
Świetnie napisana, dowcipna książka o przygodach podróżniczki. Polecam!!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-01-2020 o godz 14:54 przez: Anonim
Jakim typem podróżnika jesteście? Pakujecie plecak i ruszacie przed siebie, czy wolicie wszystko zaplanować, a może zwiedzacie świat z bezpiecznej perspektywy domowego fotela, jak to się mówi "palcem po mapie". Ja jestem podróżnikiem numer dwa. Lubię komfort i wygodę. Przed wyjazdem dbam o to, aby pokój był zarezerwowany i wycieczki, z przewodnikiem, wybrane. Mia Słowik, autorka książki "Jak zostałem peruwiańską żoną" zaimponowała mi swoją odwagą. Kupiła bilet i poleciała na odległy kontynent, do Ameryki Południowej. Fabuła Mia próbuje zmierzyć się ze swoimi kompleksami. Za radą ezoterycznej terapeutki wyrusza w podróż w nieznane. Ląduje w Kolumbii, aby bez żadnego planu, wędrować po południowoamerykańskim kontynencie. Zderza się tam z patriarchalną latynoską kulturą, ale również z niezwykłą otwartością i chęcią pomocy żyjących tam ludzi. Mia podróżuje, pracuje, zwiedza, poznaje nowych ludzi i …. szuka. Szuka drogi w głąb siebie i sposobu na rozwiązanie swoich problemów. W księgarniach internetowych (przejrzanych wyrywkowo) "Jak zostałam peruwiańską żoną" znalazłam w dziale literatura podróżnicza. I tu jest pies pogrzebany, że ta książka tylko w połowie traktuje o podróży, a może i w mniejszej części. Główny temat to walka autorki z kompleksami. Na jej przykładzie bardzo wyraźnie widać, jak destrukcyjne bywa przyklejanie łatek w dzieciństwie. Mia dostała łatki wariatki, beztalencia, nieudacznika. Spowodowały, że dziewczyna łatwo się poddaje, nie widzi swoich atutów, albo widzi je w samych negatywnych cechach, nie wierzy w sukces swoich przedsięwzięć. Szuka pomocy (i bardzo dobrze), ukojenie znajduje w jodze i medytacji, kolejnym krokiem jest zwrócenie się do ezoterycznych doradców. Mirella, która zdobyła jej zaufanie, radzi jej wybrać się w podróż. W taki sposób Mia trafia do Ameryki Południowej. Początek książki to rasowa literatura podróżnicza. Mia wędruje od kraju do kraju. Opisuje co widziała, jakich ludzi poznała, jak radzi sobie w innej kulturze. Podróż niebezpieczna i szalona, ja na pewno nie zdecydowałabym się na taką wyprawę, ale ona to zrobiła i ma na swoim koncie niesamowite doświadczenie. Na swojej drodze spotkała wielu przyjaznych ludzi, ale też znalazła się w niebezpiecznych sytuacjach np. gdy spotkała kolumbijskich bojowników zwanych paramilitares. Mia bardzo mocno zawierzyła w ludzką życzliwość, niektóre z jej decyzji mogą wydawać się głupie i naiwne, ale ktoś/coś musiało nad nią czuwać, bo w tym całym szaleństwie nie stała się jej żadna krzywda. Ton książki zmienia się kiedy Mia poznaje swojego mężczyznę. Z książki podróżniczej przekształca się ona w książkę o damsko-męskich relacjach. Relacjach bardzo skomplikowanych, bo charaktery i zachowanie partnerów są determinowane przez dwie, bardzo różne kultury. Ten związek to seria wielu przepychanek i prób wzajemnego dotarcia się. Związek bardzo trudny, dla obu stron. Czy ma szansę na happy end? Na jednym z książkowych portali zerknęłam na pierwsze opinie o książce i spotkałam się z określeniami, że jest ona lekka i zabawna. Ja chyba czytałam inną książkę. Historia Mii bardzo mnie wciągnęła, ale podczas czytania nie uśmiechnęłam się ani razu. Powiem wręcz, że ta książka wywołała u mnie tak duży niepokój i gonitwę myśli, że nie mogłam po niej spać. Być może ktoś, kogo ta książka rozbawiła tu trafi i wyjaśni mi dlaczego. Co jest takiego śmiesznego w historii dziewczyny, która boryka się z poważnymi problemami z samooceną. Ja wręcz miałam ochotę odnaleźć ją na Facebooku, napisać do niej i zapytać się jak się czuje. Jeszcze raz podkreślę, że książkę czytało się świetnie, ale czułam się trochę jak wredna sąsiadka, która zbiera na osiedlu plotki i to uczucie nie było dobre. Zastanawiam się dlaczego Mia Słowik zdecydowała się opublikować tę historię. Czy to jedna z tych publikacji, które są formą terapii? Podróż do krajów Ameryki Południowej została zaaranżowana za radą ezoterycznej doradczyni. Dla autorki kwestie duchowe są bardzo ważne i dużo o nich pisze. W trakcie czytania książki myślałam, że w mojej recenzji poleje się krytyka w tym temacie. I nie chodzi mi o samo korzystanie z takich usług. Jeżeli coś pomaga i nikomu po drodze nie dzieje się krzywda, to nie mam nic przeciwko. Bardziej przerażało mnie ślepe zawierzenie Mii swoim doradczyniom. Bardzo dziwnie wyglądało, kiedy czytałam, że nie odwiedzi szamana, bo nikt nie będzie jej mówił, co ma robić, a za kilka stron dzwoniła do Mirelli zapytać, czy powinna związać się z panem A czy B. Krytyka jednak się nie poleje, a wręcz powiem, że autorka mi zaimponowała. W epilogu bardzo mądrze pisze o tym dlaczego zwróciła się do takich osób i co sądzi o jakości i sposobie dawania przez nich rad. Dla mnie był to najlepszy i najważniejszy fragment książki, a może po prostu dobrze napisany morał.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
27-01-2021 o godz 11:25 przez: Bernardeta Łagodzic-Mielnik
Podróż z niespodziewanym skutkiem Z jakich powodów codziennie tysiące ludzi wyrusza w podróż? Okazuje się, że z bardzo różnych. Jedni jadą po prostu na wakacje, inni podróżują służbowo, jeszcze inni pielgrzymują w intencjach religijnych. Jeździmy, bo szukamy lepszej pracy, zmieniamy miejsce zamieszkania, bo zakładamy nowe rodziny, dostajemy spadek, intratną posadę, kształcimy się itd. Powodów jest wiele i wiele z nich się powtarza. Mało kto jednak wyrusza w podróż, bo namawia go do niej ezoteryczna terapeutka. A takiej właśnie rady posłuchała Mia Słowik. Młoda, zagubiona w dość skomplikowanym życiu kobieta postanawia kupić bilet w jedną stronę z kierunkiem Ameryka Południowa. Na eskapadę ma dość ograniczone fundusze i niezbyt konkretne plany. Chce odnaleźć spokój, samą siebie i poznać świat. Kusi ją amazońska dżungla, indiańskie wioski, szamani, kultura i inny styl życia jakże odmienny od europejskiego. Mia wyrusza, a przygody nie opuszczają jej ani na moment. W trakcie pobytu na obczyźnie nie brakuje emocji, miłych i trudniejszych sytuacji. Podróż ma swoje plusy i minusy, jest świetną lekcją życia. Mia poznaje swoje wady i zalety, poznaje nowych ludzi, zwyczaje, kosztuje nowych smaków życia. Los na jej drodze stawia mężczyzn, z których jednym okaże się dla niej kimś ważnym. A wszystko dzieje się bez wyreżyserowanego planu, na czystym spontanie. Ta wyprawa zmienia Autorkę, pozwala jej zajrzeć do swojego wnętrza. Opowiadając o swoich przygodach Mia zabiera nas do świata, który jest niezwykły. Pokazuje go swoimi oczyma. Nie jest typową podróżniczką skoncentrowaną tylko na niektórych aspektach zwiedzania. Zwraca uwagę na bardzo różne sprawy, pokazuje otaczający ją świat tak, jak go odbiera. Nie jest to typowy, standardowy obraz, ale tym samym bardzo osobisty, prawdziwy, ciekawy. Nietuzinkowa relacja wciąga w tytuł, który mieni się bardzo różnymi odsłonami. Nie jest to bowiem książka, którą zdefiniowałabym jednoznacznie pod względem gatunku. Trudno powiedzieć, że to tylko typowa książka podróżnicza. Ta lektura ma bowiem w sobie elementy reportażu, pamiętnika z egzotycznego wyjazdu, literatury faktu, książki psychologicznej, która opowiada o przemianie konkretnej osoby pod wpływem różnych czynników. Czyta się ją dlatego naprawdę świetnie. Książka z każdą stroną była bliższa mojemu serduchu. W trakcie czytania polemizowałam sobie z jej treścią, bo mam zgoła inny charakter niż jej główna Bohaterka i Autorka. Mogłam jednak obiektywnie stwierdzić, że w życiu nie zawsze koniecznie musimy się kierować rozumem i rozsądkiem. Odrobina szaleństwa jest niekiedy potrzebna. Tytuł przenosi nas nie tylko do innego, egzotycznego miejsca na kuli ziemskiej, ale i to innej strefy mentalności, sposobu życia, kultury, realiów i zachowania. Ta historia to także pokazanie związku w którym dwie strony pochodzą z różnych kultur i światów. Nie jest on czymś łatwym, wymaga wyrzeczeń i kompromisów. Ta opowieść ma bardzo wiele plusów i walorów. Można ją odebrać w różny sposób, nie można jej jednak nie przyznać uroku i tego, że przykuwa czytelnika mocno do siebie. To pozycja bardzo niesztampowa, warta poznania, którą z serca rekomenduję. Odkryjcie Amerykę Południową wraz z Mią, naprawdę warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
29-12-2019 o godz 18:46 przez: Oliwolumin
Uwielbiam literaturę ukazującą obraz Ameryki Południowej. Do tej pory czytałam powieści Isabel Allende i Maria Vargasa Llosy. Teraz nadszedł czas na współczesny obraz Ameryki Południowej. Książka „Jak zostałam peruwiańską żoną” autorstwa Mii Słowik to wspaniała literatura faktu, pełna akcji i obrazowych opisów. Czyta się ją jak dobrą powieść. To historia dziewczyny, która w domu nie miała lekko. By pracować nad własną samooceną chodziła na różnego rodzaju terapie, a także korzystała z pomocy wróżek. Jej terapeutka Mirella doradziła jej udanie się w podróż po Ameryce Południowej. Mia rzuciła studia i wyjechała, by podróżując poznać inne kraje, ale także zmierzyć się z własnymi lękami i pokonać ograniczenia. To historia, w której Czytelnik poznaje inną kulturę, inny sposób życia, a także to, jak radzić sobie z przeciwnościami w obcych krajach. Książka „Jak zostałam peruwiańską żoną” to historia dziewczyny poszukującej miejsca w świecie. Bohaterka zmaga się ze swoją zaniżoną samooceną i strachem przed opinią innych. Bardzo ją podziwiam, że potrafiła rzucić wszystko i wyruszyć w nieznane. Doskonale na obcym kontynencie radziła sobie ze wszystkimi przeciwnościami – a miała ich na swej drodze naprawdę wiele. Autorka przybliża Czytelnikowi zwyczaje i kulturę panujące w krajach, które odwiedziła. Mnie szczególnie przypadło do serca Peru. Ponieważ dużo czytałam o tym kraju, z wielką przyjemnością uzupełniałam swoją wiedzę na temat jego mieszkańców. Peruwiańczycy są bardzo specyficzni. Jeśli chcecie się dowiedzieć co to jest shambo, jak nazywa się plotkarki i osoby szybkie, jaki stosunek mają mężczyźni do swoich kobiet, to polecam Wam tą książkę. Dodatkowo Autorka bardzo obrazowo opisuje miejsca, które odwiedziła. W książce jest bardzo dużo ciekawostek na temat konkretnych miejsc, tradycji i kultury mieszkających tam ludzi. To wspaniała podróż i czytając miałam wrażenie, że stoję obok Mii Słowik. Sama książka jest wspaniale wydana, a dzięki kolorowym ilustracjom, które w nie znajdziecie, będziecie mogli choć przez chwilę znaleźć się w Ameryce Południowej. Polecam wszystkim miłośnikom podróżowania oraz tym, którzy kochają poznawać inne kultury i odległe miejsca na Ziemi.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
13-12-2019 o godz 20:19 przez: Sylwiapisze
"Jak zostałam peruwiańską żoną" to niezwykła, pełna humoru i ciepła historia Mii, która wyruszyła w podróż swojego życia. Podczas swojej podróży nie raz bez grosza nocowała u obcych, podróżowała autostopem i pracowała jako wolontariusz za wyżywienie. Na swojej drodze spotykała wielu ludzi, którzy byli różni. Na stronach książki przedstawia różnice kulturowe miejscowej ludności. Mamy również okazję poznać piękne zakątki tego kontynentu. Prawdę mówiąc sięgając po tą pozycję liczyłam na coś zupełnie innego jednak to co otrzymałam niesamowicie mnie wciągnęło i wiele razy rozbawiło. To świetna pozycja dla osób, które lubią poznawać zakątki świata jak również dla osób, które szukają w literaturze czegoś lekkiego z poczuciem humoru.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
05-01-2020 o godz 00:00 przez: RozaliaPluta | Empik recenzuje
Dla mnie jest to wspaniała książka, która porusza wiele tematów. Przede wszystkim jest ona niesamowitym przodownikiem po Ameryce Południowej. Na pewno każdy z Was znajdzie w niej coś dla siebie. Do tego jeszcze główna bohaterka odbywająca ową podróż przeżywa również wiele refleksji dotyczących swojego życia i otaczającej rzeczywistości. Na pewno każdy z Was doceni tę książkę, ponieważ jest ona wielowymiarowa i całkowicie można się w niej zatracić. Ja nie mogłam przestać czytać tej książki. Bardzo chciałam poznać jej zakończenie. Zdecydowanie polecam każdemu, bo warto! Rewelacja!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
28-02-2021 o godz 20:02 przez: Anna Dulina
Polecam tę książkę! Czyta się lekko i szybko, jest zabawna, choć czasem i łezka się w oku zakręci! Książka może dodać odwagi osobom niezdecydowanym, które marzą o dalekich podróżach, ale nie potrafią się na nie zdecydować. Autorka w lekkim i zabawnym stylu opisuje spontaniczną podróż młodej kobiety do Ameryki Południowej i jej perypetie. Zaskakuje ufność, z jaką wyruszyła tak daleko bez specjalnego przygotowania. Czytałam już też drugą część serii o Peruwiańskiej Żonie w wersji ebooka, która jest naprawdę rewelacyjna!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
29-11-2019 o godz 23:06 przez: Anonim
Czytając, płakałam ze śmiechu! Świetne poczucie humoru i wciągająca treść . Książka o podróży, egzotycznych romansach i poszukiwaniu sensu. Bardzo szybko i lekko się czyta. Polecam szczególnie tym, którym wydaje się, że ich sytuacja życiowa jest beznadziejna i gorzej już być nie może ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
19-09-2020 o godz 16:02 przez: Anonim
Humorystyczny sposób przedstawienia tak ważnych sfer jak pychika i emocje okazuje się być strzałem w dziesiątkę :) Ciekawa, lekka lektura. Egzotyka Ameryki Południowej stanowi piękne tło dla wyzwań, którym stawia czoła główna bohaterka. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
14-12-2019 o godz 18:21 przez: Anonim
Książka bardzo łatwo się czyta,, Wciąga nie możesz przestać chesz wiedzieć co będzie dalej . Historia dziewczyny opisana humorystycznie wzbudza uśmiech oraz podziw za odwagę, a może nawet głupotę😉 sami oceńcie
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
09-12-2019 o godz 20:29 przez: Anonim
Super książka! Polska Bridget Jones, świetne opisy, nie za długie nie za krótkie, ironiczny humor i co najważniejsze mądre przesłanie że warto walczyć o siebie :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
04-12-2019 o godz 15:36 przez: Reeka
Bardzo lekko czyta, ze mozna sie duzo dowiedziec o zwiazkach miedzy europejkami i Latynosami MACHO . Bardzo zabawna, świetne poczucie humoru!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
07-12-2019 o godz 17:31 przez: Grazia83
Ciekawa, zabawna i szalenie interesująca historia młodej dziewczyny w podróży. Doskonały prezent pod choinkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
12-12-2019 o godz 08:09 przez: Balinesee
Pochłania się tę książkę płacząc ze śmiechu - rewelacja! Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
07-12-2020 o godz 20:19 przez: Julita Serafinko
Mia Słowik w książce pt. „Jak zostałam peruwiańską żoną” przedstawia nam Amerykę Południową Mia Słowik to debiutująca autorka humorystycznych relacji podróżniczych. Książka „Jak zostałam peruwiańską żoną” jest właśnie jedną z takich relacji. Mia nie cieszyła się zbytnią uwagą ze strony swoich rodziców. Chyba, że tą negatywną. Uważali ją za pierdołę. Wytykali, że starsze siostry w jej wieku osiągnęły to, czy tamto. Kiedy dorastała zaczęła interesować się jogą, medytacją czy filozofią. Do tego była bardzo nieśmiała. Dla rodziny stała się dziwolągiem. Cały czas była strofowana, miała niskie poczucie własnej wartości. Jednym słowem, nie miała łatwego życia rodzinnego. Zakolegowała się z Mirellą, kobietą, która prowadzi sesje terapeutyczne ustawień systemowych, coś z pogranicza psychologii i ezoteryki. Mirella namówiła ją, aby wyjechała. Nie do innego miasta, tylko dosłownie na koniec świata. Gdyby nie prezent od babci z okazji Świąt Bożego Narodzenia nie miałaby za co wyjechać. Babcia podarowała swoim córkom i wnuczkom pieniądze. Oczywiście zakładała, że wnuczka wykorzysta je w inny sposób, niż podróż do … Ameryki Południowej. W dodatku z biletem w jedną stronę. Nie minęły 2 tygodnie, a już siedziała w samolocie. W trakcie podróży uczyła się języka hiszpańskiego. Na miejscu zaznała sporo nieprzyjemności ze strony osób, które dawały jej schronienie. Miejscowych dziwiło, że jako dziecko bawiła się lalkami Barbie. Wyśmiewaliśmy się z niej. U nich dzieci bawią się bębenkami. Damiano, chłopak z którym się związała drwił z niej, że nie potrafi tańczyć salsy, czy zrobić najprostszej tkanej bransoletki, naszyjnika. Nie mówiąc już o braku umiejętności gotowania. W tym kraju kobiety miały całkowicie inne zadania, niż te w Europie. Zarabiać na życie zaczęła chodząc po restauracjach i śpiewając ich ludowe pieśni. Zdarzyło im się nocować w domu paramilitares, czyli zbrodniczym ugrupowaniu parapolitycznym, którzy pod ukryciem lewicowych idei zajmowali się mordowaniem niewinnych ludzi. Mia często nie zdawała sobie sprawy z niebezpieczeństw jakie na nią czyhały. Nie znając zbytnio języka, nie zawsze wiedziała, kto, co mówi. Damiano wytykał jej, dlaczego nie ma cały czas uśmiechu na twarzy i nie podchodzi do życia entuzjastycznie. Nie ma w sobie nic do zaoferowania, on jest mistrzem w taekwondo, świetnie gra na gitarze. Posiada również wiele innych umiejętności. A Mia? „Kobiety w Ameryce Południowej mają szersze biodra i bardziej tryskają kobiecością, niż na przykład w Europie.” Na szczęście rozstała się z Damiano. Ja również nie wytrzymałabym ciągłej krytyki. Imała się różnych zajęć, aby tylko mieć strawę i nocleg. Pewno dnia poznała Artiego. To czego się o nim dowiedziała wzbudziło chwilowy szok. Zresztą, nie był on najmłodszy więc miał prawo mieć dzieci z innymi kobietami, dokładnie ośmioro. To właśnie Arti został ojcem jej dziecka. W ciąży wróciła do Polski. Urodziła pięknego Antosia, a z czasem dojechał do niej Arti. Mia będąc jeszcze w ciąży praktykowała jogę, która przynosi ulgę w m.in. w takich dolegliwościach jak bóle kręgosłupa, pleców, obrzęków nóg. Ćwiczenia pomagają również w późniejszym porodzie. Same dobra płyną z jej praktykowania. „Widzisz tę obrączkę? – pokazał niewielki pierścionek na swojej dłoni Arti. – Zaręczyłem się z samym sobą, aby nigdy nie związać się z żadną kobietą. – Po czym jednym ruchem zdjął obrączkę i rzucił w kierunku rzeki. – Już jej nie chcę. Kocham cię!” Jeśli interesuje Was co jeszcze spotkało Mię podczas pobytu w Ameryce Południowej oraz czy Arti nauczył się żyć w Polsce, w kraju, tak zupełnie innym od jego rodzimego? W kraju, gdzie kobieta ma swoje prawa. Zachęcam Was do lektury. Jest to powieść podróżnicza z mieszanką obyczajowej, więc dla osób lubiących powieści obyczajowe rewelacyjna. Mimo, iż Mia podczas swojej podróży pokazała mi sporo na temat tamtego zakątka świata, dla mnie była ona jednak troszkę naiwna w stosunku do drugiego człowieka, tym bardziej w obcym kraju, o innej kulturze. Ja nigdy bym się nie zdobyła na taką podróż, tym bardziej z biletem w jedną stronę. Podziwiam osoby, które tak potrafią. Książka oprócz ciekawej treści, która jest nam przedstawiona w interesujący i prosty w odbiorze sposób zawiera coś jeszcze co mnie urzekło, przepiękne malowidła, mam nadzieję, że pochodzą one spod pędzla Artiego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-01-2020 o godz 17:15 przez: laraczyta
Nie jestem fanką biografii ani autobiografii, zazwyczaj staram się ich unikać, ale moją uwagę zwrócił opis ,,Jak zostałam peruwiańską żoną". Pomyślałam: ,,spróbuję, może nie będzie tak źle''. No i nie było. Od teraz będę czytać właśnie takie książki. Autorka zaczęła historię od opisu siebie i swojej rodziny w Polsce, czytelnik miał okazję poznać ją jako zagubioną dziewczynę o niskiej samoocenie, która decyduję się na odwiedzenie ,,terapeutki ustawień systemowych, czyli terapii z pogranicza psychologii i ezoteryki'' - Mirelli. Kobieta doradzała jej w wielu sprawach, między innymi w sprawie wyjazdu. Dzięki niej Mia trafiła do Kolumbii, od tego kraju zaczęła się jej pełna przygód podróż. Wiele dowiedziałam się z tej autobiografii, co chwilę pojawiały się jakieś ciekawe informacje. Przeczytałam o amazońskim eliksirze — Ayahuasce, przebiegu ceremonii z nim związanej, a także skutkach, które ze sobą niesie, tych duchowych i medycznych; o tym jak ważna dla Kolumbijczyków jest gra na instrumencie, śpiew, czy taniec i jak bardzo różni się kultura państw Ameryki Południowej od naszej, Polskiej. W bardzo interesujący i, na szczęście, nienudny sposób została przedstawiona nam sytuacja polityczna i gospodarcza krajów, w których przebywała Mia. Cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę i, że miałam okazję przeczytać o tym jak wygląda spontaniczna podróż na drugi kontynent, to rozbudziło we mnie chęć przeżycia czegoś podobnego, ale raczej nie w Ameryce Południowej i na stałe, a także pogłębiło pragnienie nauki kolejnego języka. Uświadomiłam sobie, że im więcej człowiek doświadcza tym bardziej się zmienia, tak jak w przypadku autorki. Powoli zaczynam też doceniać to, co mam, bo tam ludzie nie mają aż tak łatwo. Co do samego wyglądu książki: ma miękką okładkę ze skrzydełkami, każdy rozdział oddzielony jest szarą kartką, co bardzo ładnie się prezentuje, a podrozdziały pogrubioną czcionką o większym rozmiarze. W środku i na końcu zostały umieszczone zdjęcia/malunki, są one na czarnych, grubych i śliskich kartkach. Od czasu do czasu pojawiały się również ramki z informacjami o miejscach, roślinach, czy księgach. Bardzo, ale to bardzo zachęcam do przeczytania tej autobiografii, jestem pewna, że każdy czegoś się z niej dowie i coś z niej wyniesie. Ocena: 9,5/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-09-2021 o godz 16:46 przez: Ewelina
Jak wiecie ja mam zawsze to szczęście i książki przeważnie czytam od tyłu. W sensie, że od ostatniej części do pierwszej. Tutaj też miałam tą przyjemność i powiem wam, że wcale nie żałuję, gdyż część pierwsza jest równie piękna co druga. Jedynie tutaj bardziej zatrzymywałam się nad opisami przyrody i kultury Ameryki Południowej. W ogóle chciałam zauważyć, że od początku historia jest bardzo wciągająca. Wszystko jest dokładnie opisane bez przesady. Czasami w historie lubią się wtrącać moje myśli roztrząsając za i przeciw. Tutaj tego nie było. Nawet nie chciało mi się używać mózgu, bo byłam zbyt zajęta oczekiwaniem na to miłosne spotkanie. Zanim jednak do niego dojdzie czeka ją wiele przygód dobrych jak i złych. Zostanie okradziona z cennych i potrzebnych rzeczy, a także weźmie udział w pewnej ceremonii. Pozna indyjskie wioski, zażyje medytacji i przekona się, że są sposoby, by na spokojnie oczyścić umysł. Nie da się opisać jak bardzo wzruszyły mnie zdjęcia z książki. To niebywałe jak bardzo człowiek potrafi się poświęcić. Dla kogoś być może te widoki będą szokujące, a opisy ich zdarzeń wstrząsające. Być może nawet niektórzy źle pomyślą o ludziach zamieszkujących Indie. Dla mnie jednak były to wielkie wyczyny godne pochwały. Tak naprawdę podróżowanie po świecie w pojedynkę nie jest takie łatwe. Co rusz czekało na nią coś złego, choć tak jak przepowiedziała jej Mirella, ze wszystkiego wychodziła obronną ręką. Poznała Mnicha i on wytłumaczył jej, że nie wolno używać magii do złych celów. Ukarała by nie tylko osoby wskazane, ale i dla niej niosła by niebywałe konsekwencje. W tej książce nie można się nudzić. Wciąż coś się dzieje i nie widać końca przygód. Niesamowity powiedziałabym osobisty reportaż, który czyta się jak powieść. Pisana stylem prostym aczkolwiek z bardzo wnikliwymi uwagami. Jakiekolwiek wyjaśnienia pojęć znajdziemy w osobnych rubrykach. To miłe, bo gdy mój umysł wysuwał jakieś pytania, to zaraz otrzymywałam na nie odpowiedzi. Polecam ludziom, którzy lubią poznawać zwyczaje innych krajów:-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-03-2021 o godz 15:51 przez: Mateusz
„Jak zostałam peruwiańską żoną” to fascynująca opowieść o tym, jak jedna beztroska decyzja może przemienić całe życie. Przeżycia Mii opisane w niezwykle barwny sposób pobudzają wyobraźnię i marzenia – szczególnie w tym nieprzyjemnym i niepewnym okresie. Po przeczytaniu tej książki żałuję, że sam nie wybrałem się w podobną podróż, zanim świat zmienił się tak smutno. Bohaterka na szczęście zdążyła to zrobić póki na świecie panowała jeszcze względna doza radości, beztroski, a tam na latynoskim lądzie, była jej nawet cała wesoła masa. Dzięki czemu dziś można cieszyć się lekturą i osładzać sobie nudę kwarantanny. Ubaw, relaks i mentalna przygoda gwarantowane!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-06-2021 o godz 09:14 przez: Eliza Żywicka
#604 - Jak zostałam Peruwiańską żoną - Mia Słowik - Wydawnictwo ANNAPURNA #164/52/2021 Książka ma 368 stron. Swoją premierę miała dnia 27.11.2019 roku i należy do kategorii biografia. Czytałam już wcześniej drugi tom, czyli Peruwiańska żona została zdradzona - #584. Oprócz ciekawej historii, książka zawiera także piękne zdjęcia. Mia - główna bohaterka - autorka - za radą wróżki wyrusza w podróż po Ameryce Południowej. Rusza ona prawie bez pieniędzy i bez znajomości języka. Decyzja ta była bardzo spontaniczna i beztroska. Sprawdźcie koniecznie w książce, gdzie ją to zaprowadziło i jak zmieniło jej życie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Groza wokół K2 Czerwińska Anna
4.8/5
26,77 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Atak rozpaczy Hajzer Artur
4.4/5
24,00 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa W uścisku Katriny Kucharski Kuba
4.7/5
29,98 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Moje PaGóry Piotrowicz Zbigniew
4.3/5
26,18 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dziura w podróży Dziura Iwona
4.4/5
24,00 zł
34,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego