Graffiti Moon (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 21,23 zł

21,23 zł 34,90 zł (-39%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 72 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Crowley Cath Książki | okładka miękka
21,23 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Wielokrotnie nagradzana (6 prestiżowych nagród!), entuzjastycznie przyjęta przez czytelników powieść o dorastaniu.

Lucy i Ed spędzają noc, podążając ulicami wielkiego miasta w poszukiwaniu tajemniczego autora przepięknych graffiti. Intensywne 24 godziny z życia pary nastolatków u progu dorosłości, którzy starają się odkryć, kim są i kim chcą być.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Graffiti Moon
Autor: Crowley Cath
Tłumaczenie: Byczek Zuzanna
Wydawnictwo: Jaguar
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 360
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-01-24
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 23149588
 
średnia 4,2
5
14
4
11
3
5
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
31 recenzji
5/5
19-01-2018 o godz 07:45 przez: Książki według Wiktorii
Chwytając za tę powieść nie spodziewałam się po niej niesamowitej i obfitej w emocje historii, która chwyci mnie za serce i sprawi, że będę chciała więcej i więcej. Stawiałam raczej na ciekawą, aczkolwiek normalną pozycję, którą przeczytam, odłożę na półkę i o niej zapomnę na kolejnych kilka tygodni. Jednak tak się nie stało. Okazało się, bowiem, że "Graffiti moon" to historia, która rozkochuje nas w sobie, delikatnie i powoli, aż na koniec mamy ochotę zacząć tę historię po raz kolejny. Przedstawia ona fragment z życia nastolatków, którzy powoli wkraczają w dorosłe życie. Pomimo tego, że zostaje nam przedstawiony tylko i wyłączenie jeden dzień, jest on pełen intensywnych wydarzeń. Autorka porusza tą powieścią nie jeden problem, nie jeden dylemat, który może doskwierać każdemu. Trudna sytuacja rodzinna, nierówność społeczna, przyjaźń to tylko ułamki tego, o czym opowiada ta opowieść. Bo w wysokiej mierze mówi ona o sztuce, o interpretowaniu obrazów oraz uczuć, o dostrzeganiu kolorów, tam gdzie każdy widzi jedynie biel. "Kto powiedział, że romantyczna miłość umarła? Nieprawda. Po prostu mieszka w składziku" Lucy zakochana jest w tajemniczym malarzu graffity, Shadow. Mężczyzna tak jej zaimponował swoimi obrazami, że stał się w dużej mierze jej obsesją. Dziewczyna zakochana po uszy, nie ma pojęcia, że jej wymarzony chłopak jest tak blisko. Ed to nastolatek z bardzo trudną sytuacją domową. Brak pieniędzy i nie zrozumienie ze strony innych sprawia, że chłopak rzuca szkołę i zaczyna pracować w sklepie z farbami. Chłopaka jednak spośród innych ludzi wyróżnia głęboka dusza artysty. "Graffiti moon" pokazuje czytelnikowi jak daleko leży wyobrażenie od prawdy oraz ukazuje nam konsekwencję swoich wyborów. To głęboka i piękna opowieść, która rozkochuje nas w sposób magiczny. Nadaje naszemu życiu barw. "Graffiti moon" to nietypowa literatura młodzieżowa. Pokazuje jak to jest stawić czoła światu, jak walczyć, kiedy życie rzuca Ci gigantyczne kłody pod nogi. Pokazuje, że sztuka to nie tylko malowanie obrazów, to słowo określające tak naprawdę wszystko, co tylko chcemy. Jest czymś wyjątkowym, ponieważ jest interpretowana przez wszystkich inaczej, każdy czuje coś innego patrząc na dzieło jakiegoś artysty i to właśnie sprawia, że ona nigdy nie umrze. Poznajemy przez tę pozycję szóstkę niezwykłych osób, każdą obdarzoną innym talentem, które razem sprawiają, że ta powieść jest taka niesamowita w swojej prostocie i po przeczytaniu zapada nam głęboko w pamięci. Ed to bohater, który chyba najbardziej mi zaimponował oraz sprawił, że zapałałam do niego ogromną sympatią. Chłopak z ogromnym talentem plastycznym, z duszą artysty, jednak z gigantycznymi problemami rodzinnymi i finansowymi. Przez karty pozycji dostrzegamy jego zmianę na lepsze oraz uczucie, jakie rodzi się w głębi jego serca. Zostaje ukazana nam jego metamorfoza. Zresztą nie tylko on przechodzi "ewolucję". Każdy bohater w ciągu tych dwudziestu czterech godzin zmienia się na naszych oczach nie do poznania. Z postaci szarych na białym tle, kończymy historię z bohaterami o intensywnych i głębokich kolorach. Ed i Lucy to postacie i równocześnie narratorzy tej powieści. Z reguły różni, jednak nie wiedzą, że łączy ich taka sama miłość do sztuki. To właśnie rodzi pomiędzy nimi nić połączenia, która z każdą stroną nabiera barw. Lucy to pełna nadziei nastolatka, która nie raz wydaje się po prostu naiwna, jednak jest to dopuszczalne, zważywszy na jej wiek. Ed za to gra twardego i nie do złamania mężczyznę, jednak to tylko fasada, ponieważ tak naprawdę to wrażliwy nastolatek z duszą artysty. W książce opisane są obrazy i pokazane jest z różnych perspektyw ich interpretacja. Każdy inaczej odbierze sztukę i takie właśnie przesłanie płynie z tej powieści. Sama podczas czytania odbierałam sam opis inaczej niż bohaterowie. To nie jest książka, która pozwala nam czytać umysłem, ta pozycja nadaje się tylko i wyłącznie do czytania sercem. Ukazuje czytelnikowi głębie sztuki oraz pokazuje kiełkujące dopiero uczucia. Misza się tutaj miłość z nienawiścią, oraz strach ze spokojem. Do tego dialogi między bohaterami są poprowadzone w bardzo zabawny i intrygujący sposób, co nie raz wywołało uśmiech na moich ustach. Zakochałam się w tej krótkiej i uroczej powieść."Graffiti moon" to książka, która otula nas sztuką oraz uczuciami. Dostarcza mnóstwo wrażeń, ze świeżym i wartym uwagi warsztatem pisarki oraz bohaterami, którzy na naszych oczach po prostu ożywają. Szczerze polecam każdemu! Recenzja z bloga --> https://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
19-01-2018 o godz 23:02 przez: Czasem tak jest...
"Graffiti Moon" to typowa "młodzieżówka", czyli książka o młodzieży i dla młodzieży. No... może nie taka typowa - to określenie zdecydowanie do niej nie pasuje, ale reszta się zgadza. Czy ja, jako przedstawicielka starszej już "młodzieży" odnalazłam się w tym klimacie? Zapraszam do lektury. Lucy - to nastolatka o romantycznej duszy. Niby zwykła dziewczyna, jakich wiele... Od jakiegoś czasu Lucy zakochana jest w pewnym malarzu, który fascynuje ją swoimi obrazami przedstawianymi przy pomocy graffiti. Jednak żeby go spotkać, najpierw musi odnaleźć tajemniczego Shadow, a niestety nawet ci, którzy go znają, nie chcą puścić pary z ust. Dziewczyna nie da jednak łatwo za wygraną, a prawda, jaką przyjdzie jej poznać może bardzo ją zaskoczyć. Ed to kolega Lucy. W chwili kiedy go poznajemy, to raczej były kolega po tym, jak dziewczyna złamała mu nos na pierwszej randce. Chłopak wychowuje się w biednej rodzinie, co zmusza go do porzucenia nauki i zatrudnienia się w sklepie jako sprzedawca. Jednak nie ten fach jest jego marzeniem - Ed chce być artystą i ma ku temu spore predyspozycje. Oprócz głównej dwójki bohaterów znajdziemy tutaj całą rzeszę innych, bez których fabuła zdecydowanie nie byłaby tak intrygująca, jednak to Lucy i Ed stanowią podporę akcji... no i tajmniczy Shadow... Jeden dzień z ich życia i jedna książka, która mimo, że nie mieści miliona stron, potrafi pokazać nam bardzo dużo. Pamiętam jak w szkole podstawowej, moja polonistka uczyła nas interpretacji wierszy. Ile było osób w klasie, tyle było interpretacji, bo każdy inaczej rozumiał sztukę. Tak samo jest w "Graffiti Mooon". Jeden obraz namalowany farbą w spray - u, a możliwości jego zrozumienia nieograniczona ilość. Rozdziały pisane naprzemiennie, pokazane z punktu widzenia różnych bohaterów i niezwykle barwne i żywe opisy pozwalają czytelnikowi doskonale wczuć się w szereg odczuć jakie targają opisywaną młodzieżą. Autorka ma niesamowicie plastyczny styl literacki, a dodatkowo potrafiła całość złożyć w niesamowicie oryginalną i wciągającą treść. To prawdziwa sztuka ukazać oczami dorosłego świat nastolatków, tak różny przecież od naszego. Poszukiwanie swego miejsca w życiu, stylu i miłości, a zarazem uczenia się dorosłości - to ich świat, świat młodzieży, o którym my dorośli zapomnieliśmy do tego stopnia, że zupełnie go nie rozumiemy... Fragment książki: LUCY Pedałuję z całych sił, w dół Rose Drive, gdzie domy pływają w kałużach pomarańczowego światła latarń. Gdzie ludzie siedzą na werandach w nadziei na chłodny powiew. Tak bardzo chcę zdążyć. Błagam. Właśnie przyszedłem do pracowni. Są tu twoi goście od graffiti, Shadow i Poeta, napisał Al, a ja wyruszyłam w drogę pośród nocy, pod niebem, pod krwawiącym niebem, które powoli czerniało. Tata, siedzący przed swoim skladzikiem, zawołał za mną: - Tak wcześnie umówiłaś się z Jazz? Gdzie się pali, Lucy Dervish? We mnie. Pod skórą. Żebym tylko zdążyła. Żebym wreszcie spotkała Shadowa. Poetę też, ale przede wszystkim jego. Faceta, który maluje w ciemnościach. Maluje ptaki uwięzione na ceglanych murach i ludzi zagubionych w widmowych lasach. Maluje chłopaków, którym z serca wyrasta trawa i dziewczyny z kosiarkami. Artysta malujący takie rzeczy to ktoś, w kim mogłabym się zakochać. Tak naprawdę. Tak niewiele dzieli mnie od spotkania z nim i tak bardzo tego pragnę. Mama powiada, że chwila, kiedy pragnienie zderza się z realizacją, to chwila prawdy. Chcę tego. Chcę wpaść prosto na niego, niech siła zderzenia sprawi, że nasze myśli wysypią się na ziemię, a my pozbieramy je dla siebie nawzajem, a potem je sobie zwrócimy, niczym kopczyki lśniących kamieni. W miejscu, gdzie Singer Street osiąga najwyższy punkt, ukazuje się miasto, wznosi się neonowo błękitne. Gdzieś w głębi nieba czai się burza, próbuje przebić się na powierzchnię przez falę gorąca. Z daleka dobiega śmiech. Na rozsypującym się murze widnieje jedno z dzieł Shadowa, serce, które pękło w wyniku trzęsienia ziemi. Pod spodem widnieje napis Powyżej skali Richtera. Serce nie wygląda jak z walentynkowej kartki, tylko całkiem realistycznie, ma żyły, arterie, komory i przedsionki. Las rozmiaru pięści w środku klatki piersiowej. Odrywam dłonie od hamulców, puszczam. Drzewa i ogrodzenia zlewają się ze sobą, beton mógłby być niebem, fabryki rozciągają się przede mną jak upstrzony światłem sen. Skręcam i pędzę dalej ulicą, przy której znajduje się pracownia Ala. Siedzi na stopniach, nad jego głową krążą maleńkie ćmy, bawią się w blasku. Pędzę w stronę cienia. Shadow. Cień. Zaraz nastąpi zderzenie. Ostatni odcinek pokonuję w szaleńczym tempie, zatrzymuję się gwałtownie. - Jestem. Udało się. Jak wyglądam? Al dopija kawę i stawia kubek na stopniu. - Jak dziewczyna, która spóźniła się jakieś pięć minut. ED Noc jest bardzo gorąca, zwłaszcza jak na październik. Na ulicach jest więcej ludzi niż zwykle, więc szybko maluję niebo. Oczy dookoła głowy. Wypatruję glin. Wypatruję intruzów. Maluję żagle i wszystkie inne rzeczy, które krzyczą, że chcą z puszki na ścianę
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-01-2018 o godz 19:19 przez: Sweetbloody
Wielokrotnie nagradzana autorka (6 prestiżowych nagród). Entuzjastyczne recenzje na goodreads.com. Liryczna, wyśmienita literacko opowieść o szaleństwach młodości. Takie informacje i kilka rekomendacji posiadałam przed lekturą, a jednak zdecydowałam się. Czy było warto? Nie będę owijać w bawełnę i od samego początku powiem Wam, że ta książka to totalny hit i z pewnością będzie jedną z ciekawszych, niebanalnych historii jakie przeczytam w 2018 roku. Swoim językiem i pięknem opisu uczuć ujęła moje serce i sprawiła, że dosłownie musiałam dawkować sobie kartki (z pewnością wiedzą o tym Ci, co oglądają moje instastories!). Spodziewałam się dziecinnej młodzieży, jakiegoś słabego lovestory z dzieciakami malującymi po ścianach banalne obrazy/napisy. To, co dostałam to więcej, o wiele więcej, niż chyba byłabym w stanie w ogóle ująć w swoje skromne słowa. Po pierwsze nie sugerujcie się za bardzo okładką. Jest ciekawa, intrygująco żółta oraz nawiązuje do graffiti. Ale ten pocałunek... nie znajdziecie tutaj jakiś tandetnych scen z pierwszych miłosnych chwil nastolatków. Ten przekaz to raczej zobrazowanie uczucia i miłości, niż sygnał do przynudzających stron o całowaniu się! To, co mnie "kupiło" od samego początku (tak dosłownie to wystarczyło jakieś 5 stron) to był język. KURDE ja nie wiem, jak Wam to przekazać, ale sam sposób formułowania zdań, narracja i słownictwo jest tak genialnie skomponowane, że miałam wrażenie jakbym czytała wprost z dusz bohaterów książki. Zdecydowanie nie jest to powieść tylko dla młodzieży, chociaż postacie są w nastoletnim wieku. W tej historii mamy doskonały dowód na to, że nie zawsze liczy się akcja i napięta fabuła, ale też opisywane uczucia i głębszy przekaz. Tutaj akcja to zaledwie 24 godziny, które choć przepełnione są w wiele ciekawych wydarzeń, to są dodatkowo pełne poetyckich i szczerych myśli na temat sztuki. Ed to chłopak, który pod pseudonimem Shadow umieszcza w swoim mieście graffiti. Ma jednak zasadę, że nie robi tego na prywatnych budynkach, nie niszczy mienia takich osób. Stara się wykonywać je w opuszczonych miejscach, albo takich, gdzie miasto dało na to pozwolenie. Jest niesamowicie wrażliwy na barwy, potrafi latami szukać idealnego odcienia niebieskiego do projektu, jaki powstał w jego głowie. W trakcie lektury daje się poznać jako osoba inteligenta, empatyczna i odpowiedzialna. Lucy to dziewczyna, która uwielbia oglądać właśnie te dzieła, choć nie zna ich autora (bądź tak jej się wydaje). To młoda artystyczna dusza, która na dodatkowych warsztatach ze szkła rozwija swoje zainteresowania. Jest zauroczona działami Shadowa i niemalże w każdą noc stara się go spotkać na mieście. Jest zdeterminowana, by spełniać swoje cele i marzenia. Czy można ze sobą rozmawiać i nie słyszeć? Czy można ze sobą przebywać i nie widzieć drugiego człowieka? Okazuje się, że tak. Bohaterowie na pierwszym spotkaniu ulegają błędnemu pierwszemu wrażeniu, stereotypom, powierzchowności i nie dostrzegają w sobie wzajemnie delikatności obojga dusz. Dowiecie się tutaj jak to jest naprawdę poznawać drugą osobę i jak czytać między wierszami własnych wypowiedzi. To, co również zwróciło moją uwagę to postawa rodziców oraz Berta, przyjaciela/mentora/opiekuna Eda. Te osoby wspierały nastolatków w ich dążeniach, mimo, że świat wręcz krzyczał do nich, że "ze sztuki się nie wyżyje"- to właśnie Ci najbliżsi cenili piękno serc i piękno sztuki. Dla każdego z nas sztuka jest czymś innym. Należy pamiętać, że istnieją osoby, które poprzez swoje działa wyrażają siebie, swoje emocje, przeżycia i problemy. Uważam, że jest to piękne i nie należy nigdy tego krytykować. Zakończenie trzyma w napięciu do ostatniej strony. Starałam się delektować każdym zdaniem, ale na koniec zdecydowanie przyspieszyłam lekturę chcąc wiedzieć "co dalej?". Spotkacie tutaj dwoje artystów, którzy potrafią wzajemnie "czytać" swoje prace, którzy potrafią wzajemnie czytać własne serca i przekaz, jaki dają ich dzieła. Nie mam więcej niestety bardziej ambitnych słów, by opisać Wam to jak ta książka wpłynęła chociażby na mnie i jak bardzo (i jeszcze bardziej) mi się podobała. Być może ma to związek z moimi niezrealizowanymi marzeniami, brakiem wsparcia ze strony najbliższych w ich realizacji i obecnym hobby, które ludzie również bardzo lubią komentować. Ta książka daje NADZIEJĘ na spełnienie marzeń i podążanie własną ścieżką. Będzie mi bardzo smutno jak jednak nie skusicie się na jej lekturę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-01-2018 o godz 17:39 przez: KobieceRecenzje365
„Graffiti Moon” to powieść, która kupiła moje czytelnicze serce swoją okładką i minimalistycznym opisem, który zdradza bardzo niewiele z fabuły. Poza tym do tej pory nie znałam twórczości tej autorki, więc postanowiłam to zmienić. Czy wnętrze okazało się równie dobre? Zapraszam na recenzję. Lucy od jakiegoś czasu podkochuje się w tajemniczym grafficiarzu, który ukrywa się pod pseudonimem Shadow. Dziewczyna nie wie, jak chłopak wygląda, ale czuje, że to właśnie on mógłby być tym jedynym, ponieważ tak jak i ona kocha sztukę. Ed to niesamowicie wrażliwy nastolatek, który w życiu się trochę zagubił, z powodu problemów z nauką porzucił szkołę w dziesiątej klasie i zaczął pracować, by móc dokładać się mamie do czynszu. Gdy szef Eda umiera, chłopak kolejny raz czuje się nic niewart, bez perspektyw na dalszą przyszłość. Jednak wszystko się zmienia w dniu, gdy Lucy wraz z koleżankami świętuje zakończenie dwunastej klasy. Wtedy właśnie ta dwójka na siebie wpada i spędzają ze sobą prawie całą noc. Noc, która może odmienić ich życie Ale czy odmieni? Przekonajcie się sami. "Żebym wreszcie spotkała Shadowa. Poetę też, ale przede wszystkim jego. Faceta, który maluje w ciemnościach. Maluje ptaki uwięzione na ceglanych murach i ludzi zagubionych w widmowych lasach. Maluje chłopaków, którym z serca wyrasta trawa i dziewczyny z kosiarkami. Artysta malujący takie rzeczy to ktoś, w kim mogłabym się zakochać. Tak naprawdę" Przyznam się Wam szczerze, że mimo tego, iż bardzo spodobał mi się opis książki, to i tak podchodziłam do niej dość sceptycznie. Książek o nastolatkach powstało już wiele i naprawdę trudno napisać coś, co zaskoczy, zadziwi i przyniesie powiew literackiej świeżości. Cath Crowley się to udało, bo chyba jeszcze nigdy nie czytałam tak pięknej i tak pięknie napisanej historii o nastolatkach, o uczuciach, o miłości i o wkraczaniu w dorosłość. Mnie ta powieść porwała w głąb fabuły już od pierwszej strony i chłonęłam ją całą sobą. Jak dla mnie ta historia mogłaby się nigdy nie kończyć, no ale cóż wszystko, co dobre kiedyś ma swój koniec. Na pewno do tej książki jeszcze kiedyś powrócę, by kolejny raz spotkać się Lucy, Jazz, Daisy, Edem, Leo i Dylanem i od nowa poznać ich opowieść. Muszę przyznać, że autorka perfekcyjnie stworzyła bohaterów i idealnie przedstawiła złożoność młodzieńczych charakterów. Bohaterem, który najbardziej przypadł mi do gustu był Ed, chłopak naprawdę niesamowicie wrażliwy i zagubiony w życiu. Oczywiście to wszystko było dobrze przez niego maskowane, bo z pozoru wydawał się całkiem inny, silny, twardy i przebojowy. Ed skrywał także pewien sekret, który mógł być przeszkodą w bliższych relacjach z Lucy. Jeżeli chodzi o Lucy to była z niej ogromna romantyczka, która zakochała się w nieznajomym i tajemniczym grafficiarzu. Niestety nigdy nie miała szczęścia, by go spotkać i cały czas żyła tylko jego wyobrażeniem. W książce znajduje się więcej bohaterów… Jazz, której podobał się Leo i Daisy, która właśnie zerwała z Dylanem. Przez niespodziewane spotkanie ta szóstka spędziła ze sobą noc pełną wrażeń, niebezpieczeństwa, radości i odkrywania własnych sekretów. Książka została napisana z perspektywy Lucy i Eda, czyli tak jak lubię. Rozdziały krótkie, treściwe i na temat, nie znajdziecie w nich zbędnych zapychaczy. Jak dla mnie to powieść idealna i do niczego nie mogłabym się doczepić. Autorka wplotła w fabułę dużą dawkę sztuki. Znajdziecie w niej wiersze, piękne opisy graffiti i obrazów wybitnych malarzy. Nie myślcie sobie tylko, że przez to książka stała się nudna, bo zdecydowanie tak się nie stało. Wszystko zostało wyważone, by nie przytłaczać najważniejszego wątku, który dotyczył Lucy i Eda. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści, bo historia tej dwójki bohaterów cały czas siedzi mi w głowie. To dwadzieścia cztery godziny z życia nastolatków, którzy stoją u progu dorosłości i którzy uświadamiają sobie, co chcą robić i kim chcą być. To przepiękna i liryczna powieść o miłości do sztuki, która połączyła wiele serc. To powieść, która uświadomiła mi także, że nie zawsze najważniejsza jest akcja, czy napięcie utrzymujące się do ostatniej strony, czasami wystarczy wczytać się w uczucia i odnaleźć w książce głębszy sens. Uwierzcie mi, to wystarczy, by przepaść. Polecam! Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-02-2018 o godz 00:16 przez: Amanda
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/02/graffiti-moon-catch-crowley.html BOHATEROWIE Historia opowiada losy Lucy, Eda, Jazz, Leo, Daisy i Dylana, jednak na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się Lucy i Ed i to właśnie im przez większość czasu towarzyszymy. Trzeba jednak przyznać, że kreacja bohaterów nie zawodzi - czy to przy głównych postaciach, czy przy tych na nieco dalszym planie. Autorka z niezwykłą lekkością tchnęła w nich życie i pozbawiła papierowości. Każdy z nich ma w sobie coś, dzięki czemu można było go polubić, zrozumieć, może nawet utożsamić się. Chociaż każdy z nich jest inny, to jednak łączy ich sztuka, gdyż wokół niej obracają się ich zainteresowania. Także sztuka i poszukiwania anonimowych grafficiarzy - Shadowa i Poety, jednoczą naszą grupkę w tę zwariowaną noc. Dlaczego? Lucy zachwyca się pierwszym z nich i czuje, że jest on jej przeznaczony, mimo że nigdy go nawet nie widziała. W jej głowie jest facetem idealnym, więc próbuje korzystać z każdej możliwości poznania jego tożsamości. Gdy więc jedna z przyjaciółek - Daisy, zdradza, że jej chłopak zna grafficiarza i może pomóc go odnaleźć, nie waha się ani chwili. Już po chwili Lucy, Jazz i Daisy wyruszają z Dylanem i jego kumplami - Edem i Leo na szalone poszukiwania. A to dopiero początek! Bo hej, czy wspomniałam, że Lucy złamała kiedyś Edowi nos i teraz spotka go po raz pierwszy od tamtego czasu? Dlaczego to zrobiła? Jest tylko jeden sposób, by się dowiedzieć! 24 GODZINY Akcja książki to zaledwie 24 godziny, jednak jeśli myślicie, że nic się tu nie dzieje, to jesteście w ogromnym błędzie. W tej książce dzieje się baaardzo dużo! I chociaż niektóre wydarzenia są naprawdę zwariowane, to jednak wszystko złożone jest w spójną i przyjemną całość. Nie zdradzę, co skomplikuje życie naszym bohaterom, jednak trzeba przyznać - będzie zabawnie! Zwłaszcza, że autorka pokusiła się o masę umiejętnie wprowadzonych żartów i ogólny komizm sytuacji. Żeby nie było jednak tylko tak wesoło, dodam, że nasi bohaterowie nie mają lekko, a ich życie wcale nie przypomina bajki. Chociaż główna akcja dzieje się w ciągu jednej doby, to jednak pojawiło się też sporo wspomnień przywoływanych przez bohaterów i dzięki nim mogliśmy lepiej poznać ich sytuację życiową. W książce obecna jest również swego rodzaju lekcja, którą możemy odczytać między wierszami. Dlatego tym bardziej ta lektura mi się podobała, bo uwielbiam jak spod lekkiej i zabawnej otoczki wyłania się coś cięższego i z przesłaniem. STRUKTURA Nasza historia opowiadana jest z trzech perspektyw - Lucy, Eda oraz Poety i to właśnie zmiany narracji wyznaczają granice kolejnych rozdziałów. W przypadku pierwszej dwójki narracja jest pierwszoosobowa, zaś świat widziany oczami Poety poznajemy w formie jego wierszy. Nie ma jednak powodów do obaw, jeśli nie jesteście wielkimi fanami poezji - nasz bohater podchodzi do niej w sposób nowoczesny, jednocześnie pisząc w taki sposób, że bez problemu zrozumiemy jego historię. Było to niezwykle ciekawe rozwiązanie, gdyż dzięki takiemu zróżnicowaniu mogliśmy idealnie poznać charaktery naszych postaci. Zwłaszcza, że każdy z nich ma w sobie coś z artysty. Książkę czytało mi się niezwykle lekko i przyjemnie, a wszystko za sprawą zręcznego pióra autorki, która zgrabnie przeplatała poważniejsze wątki luźnymi i zabawnymi scenami. Niewielkie gabaryty zaś sprawiły, że Graffiti Moon to idealna lektura na jeden wieczór. PODSUMOWUJĄC Graffiti Moon to książka lekka i przyjemna, jednak wcale nie umniejsza jej to pod względem przesłania, które również w niej znajdziemy. Ciekawy pomysł na historię, udana kreacja bohaterów, humor i fantastyczny klimat, zapewniony przez bieg wydarzeń zamknięty w 24 godzinach. Lektura minęła mi szybko, bo książkę się wręcz pochłania, a teraz z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autorki, bo jak najbardziej polubiłam jej styl pisania i lekkość, z jaką przekazuje swoje opowieści czytelnikom. Jak najbardziej polecam! Komu? Przede wszystkim miłośnikom nieco nietypowych i tych mądrzejszych młodzieżówek - Graffiti Moon to książka zdecydowanie dla Was!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-04-2018 o godz 19:39 przez: Kamila Orłowska
"Graffiti Moon" to jedna z najlepszych powieści młodzieżowych jakie miałam okazję przeczytać. Prawdziwa, głęboka gdyż skłania do refleksji, a co najważniejsze pełna zaskakujących zwrotów akcji. Autorka w niezwykły sposób potrafi snuć historię, która z pozoru jest zwykła, ale posiada drugie dno i zdecydowanie jest bardzo wartościowa. Styl autorki po prostu fantastyczny! Cath Crowley wie jak bawić się słowami i jak zaczarować czytelnika metaforami czy porównaniami, których dosłownie nie zliczycie. Autorka pisze świeżo i barwnie, a to bardzo mocno wpływa na naszą wyobraźnię. "Graffiti Moon" to historia, która zabierze Was do świata w jakim chcielibyście żyć, to historia, która otworzy Wam oczy na wiele spraw i uświadomi, że nawet te najbłahsze są tymi najistotniejszymi. Historia, która porusza tematy rodzinne, relacje pomiędzy przyjaciółmi, temat biedy, sztuki i miłości. Główną bohaterką powieści jest Lucy, która właśnie ukończyła 12 klasę i staje przed wyborem uniwersytetu, na którym będzie chciała studiować. Dziewczyna interesuje się sztuką, lubi rysować, ale najbardziej tworzyć w szkle. Obróbka tego niesamowitego materiału jest dla niej prawdziwą magią i ogromnym szczęściem, gdyż jej praktyki w zakładzie u Ala mogą przerodzić się w poważniejszą pracę podczas studiów. W dodatku Lucy jest strasznie zakochana w twórczości ulicznego artysty, który praktycznie co noc pokrywa nowy obszar miasteczka jednym ze swych graffiti. Jednak jego rysunki nie są zwyczajne, są zupełnie inne, głębokie i tajemnicze. Lucy pragnie spotkać Shadow'a i porozmawiać z nim o jego twórczości. Niestety istnieje pewien problem... Nikt nie wie kim jest Shadow i jak go znaleźć. Wszyscy wiedzą tylko, że zawsze towarzyszy mu Poeta..., ale kim on jest? Pewnego wieczoru, kiedy Lucy wraz z przyjaciółmi idzie świętować ukończenie szkoły, nie wie, że ta noc okaże się spełnieniem jej marzeń. Spotyka Eda, dawnego znajomego, z którym wiązała ją kiedyś pewna znajomość, ale Ed w 10 klasie zrezygnował ze szkoły i zaczął dorabiać w miejscowych sklepach. Lucy bardzo miło wspomina ich krótką relację, gdyż Ed również interesował się sztuką, ale ich wspólna randka niestety nie mogła zaliczyć się do udanych. Krew i ból...po takiej randce raczej można zapomnieć o przyjaźni. Jednak tej nocy losy tej dwójki i pozostałych przyjaciół się połączą i wspólnymi siłami po miejscowej imprezie, wszyscy pójdą szukać Shadow'a. Ponoć go znają, zatem czemu by nie spróbować? Jak myślicie czy dowiedzą się kim jest Shadow i Poeta? Lucy, Eda, Leo, Liz, Dylana i Daisy czeka noc pełna wrażeń. Tajemnice, nowe doświadczenia i stare znajomości, to wszystko sprawi, że nigdy tej nocy nie zapomną. Lucy i Ed spędzą razem mile chwile, nawet pomimo tego, że rozstali się w mało przyjaznych warunkach, to ta noc okaże się przełomowa. Nocne wariacje okażą się odkrywcze jak i niebezpieczne, bo napad na szkołę z pewnością nie wróży nic dobrego. Jak potoczą się ich losy? Kim jest Shadow, a kim Poeta? Jak myślicie, jakie tajemnice skrywają główni bohaterowie? "Graffiti Moon" zachwyca, daje chwilę na refleksję, zaskakuje i pokazuje, że nawet w mało istotnych szczegółach kryje się piękno. Pokazuje jak istotna w życiu każdego człowieka może być sztuka. Zdradza sekrety i tajemnice ludzkiej wyobraźni, nakręca ją i bawi się nią. Bo to tu z ludzkiego serca wyrasta trawa, która czeka aż ukochana osoba skosi ją kosiarką...bo to tu wszystkie wspomnienia potrafią zmieścić się w małej buteleczce ze statkiem...bo to tu...człowiek o ogromnym sercu potrafi zmienić świat na lepsze. Prawdziwa, piękna, fantastyczna, niezwykła! Serdecznie Wam polecam tę niesamowitą historię. @camilleshade camilleshade-books.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-07-2018 o godz 19:10 przez: Ksiazna
Jak bardzo grupa nastolatków może namieszać w ciągu 24h? Lucy jest platonicznie zakochana w artyście-grafficiarzu ukrywającym się pod pseudonimem "Shadow". Jakież, więc jest zdziwienie Eda, gdy dziewczyna wraz ze swoimi przyjaciółkami proponują poszukanie jego. Eda, który jest tym tajemniczym chłopakiem. Zgadza się na ten układ. "-No więc ja potrzebuję dzisiaj nowych doświadczeń.-Wskazuje na Daisy.-Ty potrzebujesz nowego chłopaka.-Patrzy na mnie.-A ty musisz zidentyfikować swojego chłopaka." Bohaterowie lubują się w pakowaniu w kłopoty. Lucy potrafiąca przywalić chłopakowi za złapanie jej za tyłek na pierwszej randce, Jazz, szalona jasnowidząca, Daisy od 10 klasy będąca w związku z Dylanem, z którym od czasu do czasu lubi zrywać, Ed, "Shadow"malujący mury oraz Poeta, który je stosownie podpisuje. Trójka chłopaków pakująca się w kłopoty z własnej głupoty. Czy coś jest ich w stanie powstrzymać od tego pomysłu? Uwielbiam takie ciepłe książki na chłodne wieczory. Sprawiają, że rozgrzewa się nasze serce od przyjemnych uczuć. Nigdy jeszcze nie wspominałam tak przyjemnie lektury. Bohaterowie, których pokochałam, pasję, o której chcę wiedzieć więcej, miejsca, których mi brakuje i książka, do której skończeniu chciałam wrócić, móc znów przeżyć tę przygodę, być blisko ulubionych postaci! CU-DO-WNA! To prawda, książka jest zwykłą historią nastolatków przeżywających zakończenie szkoły, ale przy tym czułam się jakbym ja przeżywała te przygody. W smutny, chłodny wieczór przeniosłam się do lata pełnego szaleństw. Nie chciałam spoglądać w widok za oknem na znienawidzony śnieg, tylko zagłębić się w innym świecie. Do, którego autor otworzył mi portal, a ja do niego wracałam jak najszybciej. Powoli rozwijające się uczucia bohaterów. Historię pełne niedomówień i sekrety, które trudno utrzymać. Przekomarzanki Lucy i Eda były przezabawne. Nietypowy związek Daisy i Dylana, ich brak domyślności oraz bezpośredniości, który również dodawał humoru, tak samo jak dziwna więź Jazz i Poety. Ujęli mnie wszyscy swoim charakterem. Tak bardzo ich polubiłam, że nie chciałam ich opuszczać. Podoba mi się to jak przyjemnie główni bohaterowie opowiadają o swoich pasjach. Jakby nadawało to im sensu życia. Mimo braku mojego zafascynowania w rzeczywistości tymi czynnościami zatapiam się w każdym słowie, które przekazują o tym co czują. O delikatnych ruchach, by nie zniszczyć szkła, o interpretacjach, kłębiących się myślach, gdy piszą wiersze i niewypowiedzianych słowach, uczuciach, kiedy sięgają po kolejną puszkę farby, by przelać to na mur, miejsce, z którego nigdy nie zniknie. Akcja dzieje się zaledwie 24h, a w ciągu nich bohaterowie doznają tak wielu uczuć, przygód i wtop. Nie jest to przynudzająca historia z wątłą akcją i rozbudowanymi opisami. Skupiamy się na ich pasji, marzeniach, celach, przy tym będąc w teraźniejszości przeżywając te zwariowane chwile. Niejednokrotnie uśmiechniecie się podczas lektury. Uwielbiam ją za to jaka jest ciepła, przyjemna i jak bardzo przypominają mi o mojej tęsknocie za ciepłymi dniami, szaleństwami, które wyczyniam w blasku słońca. By móc znów wybiec na promienie słońca w krótkich spodenkach, sportowych butach i biec nie marząc o tym, żeby wracać do domu z powodu odmarzania kończyn. Po przeczytaniu od razu chciałam wrócić do tej historii. Jednak nie mogę czytać jednej książki w nieskończoność. "-Ale potem trochę się zaprzyjaźniliśmy, a jednak nie powiedziałeś prawdy. -Przejechałaś po mnie rowerem. Kiedy niby się zaprzyjaźniliśmy?" https://www.papierowemotyle.pl/index.php/motylowe-zapiski/recenzje/608-graffiti-moon
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-01-2018 o godz 17:05 przez: saskia
Na ostatniej prostej przed dorosłością czeka niejedna przeszkoda. Niektóre z nich są znane, inne stanowią przedsmak tego co może nastąpić w przyszłości. Ale jest to również czas na poznawanie siebie i innych oraz dostrzeżenie czegoś co wcześniej umykało oczom i sercom. Czasem istotne sprawy ukryte są pomiędzy wierszami, na graffiti oraz w szkle … Lucy wie czego i kogo chce, po pierwsze w szkle oddawać to co jest dla niej ważne, a po drugie zbliżyć się do Shadow`a. Ed nie do końca ma sprecyzowane plany, za to wciąż coś czuje do Beth. Daisy i Dylan to całkiem inna historia, chłopak chyba spalił wszystkie mosty łączące go z dziewczyną, w końcu obrzucanie jej jajkami nie należy do zbyt romantycznych gestów. No a Jazz i Leo są bardziej do siebie podobni niż przypuszczali. Za nimi końcówka roku szkolnego, przed nimi wakacje i całe życie, ale w ciągu najbliższych godzin liczy się dobra zabawa i może spełnienie marzeń? Ciepły wieczór sprzyja nawiązywaniu nowych znajomości lub odświeżaniu starych, to drugie dotyczy Eda i Lucy, mających za sobą pierwszą randkę jakiś czas temu i złamany nos zamiast romantycznych chwil. Od tego momentu wiele się zmieniło, oboje pamiętają tamto wydarzenie, lecz zdania mają różne w tym temacie. Jednak teraźniejszość przynosi im całkiem nowe wrażenia, niejedno zmieniło się w ich codzienności, dla Lucy liczy się obecnie tworzenie szklanych rzeźb i Shadow, twórca graffiti jakie wprost krzyczą do niej. Niestety nikt nie wie kim on jest, ale jego talent i prace sprawiły, iż dziewczyna zakochała się w nim i usilnie stara się go wytropić, na razie bez skutku. Ed tego wieczoru jest opcją awaryjną chociaż czy na pewno jedynie nią? Pozostali również mają swoje plany i pragną by właśnie zaczęły się ziszczać. Co przyniesie ciepły wieczór i gorąca noc? Może trzeba przyjrzeć się graffiti i spojrzeć na nie z nowej perspektywy? Już nie dzieci, jeszcze nie dorośli, nie tylko obserwatorzy życia, ale i jego aktywni uczestnicy, już majaczy się na horyzoncie dojrzała przyszłość, lecz jeszcze ma bardzo rozmazana kontury i bywa fatamorganą. Tacy są właśnie bohaterowie „Graffiti Moon”, młodzi, pełni marzeń, niektórzy z nich już z pierwszymi bliznami na duszy i ciele, zwłaszcza te pierwsze przypominają im o społecznych ramach w jakich trudno się zmieścić. Cath Crowley niezwykle obrazowo oddała słowami emocje buzujące w umysłach postaci, ich rozterki, pragnienia, lęki oraz … talent, pozwalający mieć nadzieję na lepsze jutro i przede wszystkim dający wytchnienie od otoczenia. Fabułę poznajemy z kilku perspektyw, dopełniających się wzajemnie i odsłaniających to, co do tej pory skrywano w zakamarkach serca. W krótkim okresie czasu kumulują się uczucia, do głosu dochodzą pragnienia uważane do tej pory za nierealne, a graffiti stają się tłem dla wydarzeń, których nikt się nie spodziewał, lecz o jakich w sercu marzono. Autorka pokazuje niezwykle wrażliwych młodych ludzi, stojących u progu dorosłości, ale mających za sobą już pierwsze poważne wybory i ponoszących tego konsekwencje, z ogromnymi pokładami entuzjazmu, lecz i lękami. „Graffiti Moon” to historia kilkorga nastolatków opowiadana nie tylko wyrazami, lecz i obrazami oraz sztuką, to dzięki tej ostatniej mogą pokazać światu kim są, czego od siebie i innych oczekują, co ich rani, a co zachwyca. Czasem istotne sprawy ukryte są pomiędzy wierszami, na graffiti oraz w szkle i można je zauważyć tylko jeśli odrzuci się maski.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-02-2018 o godz 15:10 przez: Anonim
Zacznę od tego, że staram się nie czytać recenzji książek przed ich przeczytaniem, takie samo podejście mam do trailerów. Problem nie leży w tym, że boję się natknąć na niechciany spoiler. Po prostu ostatnimi czasy mam w nawyku sięgać po książki w ciemno. Lubię spojrzeć na tytuł, nadać w myślach swój kształt fabule i dopiero zacząć czytać. Po czym później konfrontuje swoje odczucia z opiniami innych. Jestem świadoma, że przez to mogę stracić czas na coś co zupełnie mi się nie spodoba. Jednak czasami zdarza się pozycja taka jak ta, która w jeden wieczór rekompensuje wszelkie rozczarowania. „Graffiti Moon” przedstawia historię młodych ludzi, których jednoczy pasja. Lucy to młoda dziewczyna, która patrzy na świat z trochę innej perspektywy niż większość jej rówieśników. Dorastając przy boku rodziców, którzy pałają miłością do sztuki, sama wyrosła na jej miłośniczkę. Szczególną sympatią obdarzyła tajemniczego grafficiarza, którego dzieła widnieją na murach miasta, w którym mieszka. Dziewczyna stworzyła sobie obraz chłopaka poprzez obserwację jego rysunków. Podziw jaki w niej wywoływały stał się bodźcem do tego, aby ruszyła na poszukiwania nieznajomego, który krył się pod pseudonimem Shadow. Niebawem przekona się, że zasada „Patrz poza to co widać” akurat w jej przypadku się nie sprawdza, ponieważ obiekt poszukiwań jest na wyciągnięcie ręki. Czy zmieni się jej stosunek do grafficiarza po konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością? O tym przekonać musicie się sami. Dawno nie przeczytałam tak świetnej młodzieżówki. Śmiem twierdzić, że z dotąd mi poznanych ta jest najlepsza. Podczas lektury utożsamiałam się z bohaterka, przez co radość z czytania była jeszcze większa. Każda z postaci obecnych w książce była wyróżniającą się, co bardzo urozmaicało historię. Mimo, że sam pomysł na fabułę nie jest niepowtarzalny, to został zrealizowany wyjątkowo. Wszystkiego w tej książce było w sam raz. Ilość dialogów, równoważyła się z ilością opisów. Narracja podzielona została na trzy osoby i było to przeprowadzone bardzo spójnie. Czasami jedna sytuacja relacjonowana była najpierw z perspektywy Lucy, a w następnym rozdziale z punktu widzenia Shadowa. W całej tej historii pojawia się również Poeta, który swoimi wierszami przeplata rozdziały głównych bohaterów. Faktem jest, że nie znam się na poezji, więc napiszę jedynie tyle, że przekaz w jego słowach był dla mnie zrozumiały i myślę, że właściwie udało mi się zinterpretować te utwory. Wszystko to okraszone jest dużą dawką humoru i oryginalnym stylem autorki. „Graffiti Moon” to książka, która przypomniała mi jaka byłam zanim dorosłe życie przygniotło mnie swoim ciężarem. Uświadomiła, że kiedyś żyłam z pasją, która zniknęła przytłoczona rutyną. Książka zawiera wszystko co potrzeba, aby stworzyć wartościową lekturę. Przekaz jaki niesie z sobą jest naprawdę istotny. Żyjemy w świecie, w którym ścigamy się z czasem, czas to pieniądz, a ludzi nie stać na marnotrawstwo. Czas, czas, czas. Niewiele go mamy, a tak wiele potrzeba. Pędzimy przez życie, a przez to nie zdążamy nawiązać prawdziwych relacji. To co najpiękniejsze przecieka nam przez palce, a my nawet tego nie zauważamy. Może warto czasami zwolnić, skupić się na sobie, na innych. Dać się zachwycić. “Graffiti Moon” spowodowała, że chciałam się zatrzymać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-03-2018 o godz 17:00 przez: Wixonixon
"Jej słowa są obrazami, a ja maluję je na murze w swojej głowie." Lucy, Jazz i Daisy chcą przeżyć przygodę, więc dosiadają się do stolika, przy którym siedzi trzech chłopaków z ich szkoły. Gdy Ed, Leo i Dylan dowiadują się, że dziewczyny poszukują grafficiarza Shadow'a i jego wspólnika - Poety, postanawiają im pomóc. "Ściska mi się serce na myśl, że w tak brzydkim miejscu, miejscu pełnym rdzy, potu i stali, może nagle pojawić się coś lśniącego, jak miłość." "Graffiti moon" jest książką, której wydarzenia są zamknięte w 24 godzinach. Mimo tak okrojonego czasu, fabuła nie leciała jak z bicza strzelił. Nie znajdziemy tu naciągania, aby napisać jak najwięcej stron, ani nudy, której można by się spodziewać w tej sytuacji. Powieść Cath Crowley to nadzwyczaj emocjonująca historia o miłości, przyjaźni, a także dorastaniu. O podejmowaniu nie koniecznie dobrych decyzji, mierzeniu się z rzeczywistością i problemami, którym trzeba stanąć naprzeciw. Dostajemy noc pełną emocji i wrażeń. Aaa i fantastycznych bohaterów! Nie dają się przytłoczyć trudnościom - mimo że czasem ma się ochotę odpuścić - i walczą, aby następny dzień był lepszy. Lucy nie daje stanąć sobie na głowie i potrafi w sztuce dostrzec to, czego inni nie potrafią. Ma artystyczną dusze i niesamowitą wyobraźnie, która bardzo się przydaje przy jej ulubionym zajęciu - dmuchaniu szkła. Gdy pierwszy raz zobaczyła graffiti Shadow'a, postanowiła odkryć kto nim jest. Nie widziała jednak, że już go zna... i nie ma z nim zbyt dobrych wspomnień. Zaślepiona swoim wyobrażeniem o artyście, nie zauważyła, że dobry materiał na chłopaka znajduje się tuż pod jej nosem. Ed'a ma niesamowity talent - jego dzieła wyrażają wiele emocji. Niektórzy interpretując je uważają, że są pesymistyczne, inni powiedzą, że napawają ich optymizmem. Jego ojciec zniknął jeszcze przed narodzinami. Razem z mamą ledwo wiążą koniec z końcem, a jego szef - i przyjaciel za razem - umarł. Nie może już pracować w sklepie z farbami, nie ma z kim rozmawiać o sztuce ani o idealnych odcieniach kolorów. Jedynie co mu pozostało, to wyrażanie siebie przez swoją sztukę. Daisy zastanawia się nad jej związkiem z Dylanem. Przestało być tak kolorowo jak kiedyś i dziewczyna powili przestaje widzieć ich razem w przyszłości. On natomiast bardzo ją kocha, lecz okazuje to w zły sposób. Jazz planuje złożyć papiery do College of Arts na dział aktorski, lecz najpierw musi przeżyć przygodę, która ułatwi jej wykonanie monologu pełnego autentycznych emocji i dostania się do wymarzonej szkoły. Leo wyprowadził się od rodziców i zamieszkał z babcią. Gdy myśli o starym domu, pierwsze co przychodzi mu do głowy to dym papierosów i zapach alkoholu. Wyrwał się z tamtej dziury i wyszło mu to na dobre. Zaczął pisać wiersze i chce zrobić w tym kierunku coś więcej. Zdecydowanie wielkim plusem są też króciutkie rozdziały Poety, gdzie znajdziemy napisane przez niego wiersze. Może nie jest ich wiele, ale jest to bardzo miły dodatek do historii. POLECAM Z CAŁEGO SERCA! "- Dlaczego rzuciłeś szkołę? – pyta nagle Lucy. - Bałem się, że znów mnie pobijesz."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-04-2018 o godz 09:30 przez: Nemezis
Noc rządzi się własnymi prawami. Czas płynie wtedy inaczej, każdy szept zdaje się ważniejszy, bardziej wyjątkowy, a cisza otula człowieka z każdej strony, dając złudne wrażenie bezpieczeństwa. Rozmowy prowadzone po zmroku mają w sobie więcej szczerości, ludzie stają się odważniejsi i bardziej nieprzewidywalni. Chętniej wyjawiają tajemnice, nawet te najgłębiej skrywane. Jedna nocna rozmowa może zmienić wszystko. Może zburzyć marzenia i przekreślić plany. Może dać nadzieję lub ją odebrać. Może czyjś świat obrócić w pył albo zbudować go na nowo. Lucy to nietypowa dziewczyna o artystycznej duszy, która właśnie skończyła dwunastą klasę. Od dwóch lat szuka graficiarza znanego jako Shadow. Głęboko poruszona jego sztuką, pragnie poznać go osobiście. Wierzy, że ktoś, kto potrafi tworzyć tak niesamowite rzeczy, musi być wyjątkowy. Właśnie w kimś takim mogłaby się zakochać. Tymczasem świętując z przyjaciółkami zakończenie roku, spotykają chłopaka jednej z nich, Dylana, w towarzystwie Leo i Eda. Chociaż Daisy wciąż jest wściekła po tym, jak Dylan obrzucił je jajkami i planuje z nim zerwać, Jazz upiera się, że chce poznać bliżej Leo. W rezultacie Lucy jest skazana na towarzystwo Eda, co żadnemu z nich się nie podoba. Zwłaszcza po tym, co przydarzyło się na ich pierwszej - i jedynej - randce. Sprawy przybierają niespodziewany obrót, gdy postanawiają wspólnie wybrać się na poszukiwania Shadowa i Poety. Powieść Cath Crowley przebojem zdobyła moje serce. Autorka wykreowała cały zestaw niebanalnych postaci i pozwoliła czytelnikowi śledzić ich poczynania... przez jedną noc. Mogłoby się wydawać, że to za mało czasu, by w interesujący sposób rozwinąć akcję, ale tutaj dzieje się naprawdę dużo. Bohaterowie na rozmowach nie poprzestają. Będzie duża impreza, planowanie włamu, napad, poleje się krew. Choć myślę, że byłoby ciekawie nawet bez tego wszystkiego. W końcu mamy tu pasjonatkę dmuchania szkła i jednocześnie niepoprawną romantyczkę; tajemniczego grafficiarza o ogromnym talencie, który rzucił szkołę; wrażliwego poetę ściganego przez niebezpiecznego typa żądającego spłaty długu czy dziewczynę z darem jasnowidzenia. Do tego niesamowicie dobre dialogi. Zarówno te skrzące humorem, jak i te poważne. "Graffiti Moon" wywarło na mnie ogromne wrażenie. Tę powieść czytałam z zapartym tchem, zaciekawiona, jak potoczą się losy bohaterów. A muszę przyznać, że udali się autorce wyjątkowo dobrze. Jednocześnie podziwiałam świetnie napisane, oryginalne dialogi, które i rozśmieszały, i skłaniały do refleksji. Polecam miłośnikom literatury młodzieżowej, ciekawych dialogów, niebanalnych postaci mierzących się z poważnymi problemami, a także każdemu, kto ceni sobie dobrze napisane książki. Dajcie jej szansę, a nie pożałujecie. P. S. Już 11 kwietnia premiera kolejnej powieści Cath Crowley - "Słowa w ciemnym błękicie"! Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar :) ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-01-2018 o godz 15:39 przez: Joanna Niedzielska
Graffiti – nazwa zbiorcza dla różniących się tematem i przeznaczeniem elementów wizualnych, np. obrazów, podpisów lub rysunków, które są umieszczane w przestrzeni publicznej lub prywatnej za pomocą różnych technik. Zazwyczaj tworzone jest anonimowo i bez odpowiednich zezwoleń lub – rzadziej – za zgodą albo na zamówienie właściciela pomalowanego obiektu, jak np. graffiti „Łobez – plan miasta” wykonany przez miejscowych twórców. Graffiti, szczególnie nielegalnie umieszczane w przestrzeni publicznej, przez jednych traktowane jest jako akt wandalizmu, przez innych – jako forma sztuki. Uwielbiam graffiti dla mnie to super sztuka taki swego rodzaju sreet art (Street art – dziedzina sztuki tworzona w miejscu publicznym, najczęściej "na ulicy" w formie bezprawnej ingerencji. Termin zawiera w sobie tradycyjne graffiti, lecz często jest użyty dla odróżnienia aktywności artystycznej w przestrzeni miejskiej od wandalizmu. Określenia street art najprawdopodobniej po raz pierwszy użył Allan Schwartzman w 1985. Street art nie posiada ściśle określonych reguł działania, struktur dzieła, ani innych wyznaczników. Każdy tworzy jak chce i gdzie chce, przy czym w opinii odbiorców niekoniecznie jest to uznawane za działalność artystyczną). To jakoś mi bardziej pasuje do tego rodzaju sztuki, tak dla mnie to sztuka. Oczywiście nie mylić tego z wandalizmem i głupimi malunkami, ale z przepięknymi rysunkami, które czasami malowane w biegu i stresie, a wyglądają jak arcydzieła. Kiedy otrzymałam od Wydawnictwa Jaguar książkę „Graffiti Moon”, miałam nadzieję, że będzie to bardzo dobra książka. Shadow, nikt nie jest w stanie go namierzyć. Nie wiadomo skąd się pojawia, nie wiadomo kiedy. Rano można podziwiać jego dzieła na kolejnym murze. Nie jest, legalne to, co robi, ale to dodaje adrenaliny. Nie jest wandalem, lecz artystą. Graffiti to jego recepta na to, żeby jakoś przeżyć w otaczającej go rzeczywistości. To swego rodzaju bunt przeciwko przeciwnościom losu. Ona dziewczyna, która kocha sztukę, pracuje u szklarza. Uczy się obróbki i artystycznego wykonywania przedmiotów ze szkła. Jest zachwycona jego rysunkami. Niestety nigdy go nie widział, nie może go spotkać. On zawsze jest szybszy. Staje się to jej obsesją i marzeniem. Tymczasem na jej drodze staje Ed, którego już raz spotkała. Nawet połamała mu nos. Ed to bardzo skryty i tajemniczy gość. Mało kto zna jego tajemnice. Podczas jednej nocy świat naszych bohaterów wywróci się do góry nogami. Książka jest bardzo fajnie napisana, czyta się ja lekko, nie brakuje w niej jednak rzeczywistości, która czasami bywa dość bolesna. Młodzież, która musi walczyć ze swoimi lękami, z życiowymi porażkami, z rzeczywistością, która stawia nam coraz wyżej poprzeczkę. Jest to naprawdę bardzo dobra literatura młodzieżowa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-02-2018 o godz 14:05 przez: Weronika Cz.
Nigdy dotąd nie słyszałam o Cath Crowley, a "Graffiti Moon" to pierwsza jej książka z jaką miałam do czynienia. Kiedy zobaczyłam słowo "graffiti" w tytule, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Jako osoba, która interesuje się sztuką i sama ją tworzy, zawsze chętnie sięgam po książki, które się na niej skupiają. Dlatego możecie wyobrazić sobie moje szczęście, kiedy ta historia pojawiła się na polskim rynku. A kiedy książkę skończyłam, miałam wrażenie, że moje serce wybuchnie z nadmiaru emocji. Akcja całej książki trwa kilkanaście godzin. Co wcale nie oznacza, że nic się nie dzieje - bo dzieje się bardzo dużo. Lucy i Ed na przemian opowiadają nam o swoim życiu. Wplatają w teraźniejszość sytuacje z przeszłości, dzięki czemu dostajemy wgląd w ich życie, nawet jeśli akcja nie trwa nawet dzień. Opisują nam swoje wspomnienia, które ukształtowały ich na osoby, którymi są teraz. Oboje są lekko zagubieni, mają wady i podejmują głupie decyzje. Mając naście lat próbują zrozumieć czym jest życie, gdzie jest ich miejsce, jaka czeka ich przyszłość. Polubiłam ich tak bardzo głównie przez to, że nie są perfekcyjni - są prawdziwi. Książka była dla mnie w pewnym sensie magiczna. Nie dosłownie - jednakże autorka nadała jej głębi poprzez sztukę. Każde dzieło stworzone przez bohaterów miało swoją historię, z którą wielu z nas łatwo mogło by się utożsamić. Ja wielokrotnie czułam się związana z tą powieścią, głównie przez to, że tak dobrze opisywała uczucia, z którymi wielu z nas się zmaga Jedyne czego żałuję, to brak prac Shadowa. Jego sztuka byłaby idealnym dodatkiem do takiej historii i zdecydowanie zapewniłaby niejednemu czytelnikowi jeszcze większą przyjemność. Wiem, że ja byłabym w niebie. Książka była niesamowita. Chociaż to młodzieżówka, to napisana została dobrze i ciekawie, a włączenie w nią sztuki było genialnym zabiegiem. Głównie w tym graffiti tak mocno się zakochałam, ale również w zwykłej historii, z którą niejeden nastolatek się utożsami. Książka była głęboka, prawdziwa i bardzo chętnie przeczytałabym więcej od tej autorki. Czytało się ją błyskawicznie - nie wiem czy minęły trzy godziny, a ja już czytałam ostatnią stronę. Polecam ją bardzo mocno, jeśli zastanawiacie się czy po nią sięgnąć - zróbcie to! http://weronikarecenzuje.blogspot.com/2018/02/recenzja-cath-crowley-graffiti-moon.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-09-2018 o godz 09:51 przez: verna
Historia w tej książce jest dosyć ciekawie przedstawiona. Akcja książki trwa niepełne dwa dni, ale większość fabuły i tak przedstawiona jest w nocy, w którą szóstka przyjaciół postanawia świętować ukończenie dwunastej klasy. W tej powieści przewijają się takie wątki jak chęć zarobienia konkretnych pieniędzy, czy dawnej miłości.Mamy tu chociażby nastoletniego psychopatę chcącego odzyskać swój dług ... Niektóre sytuacje są nawet zabawne, ale jednak jakoś mi ta książka nie przypadła do gustu. "Jej słowa są obrazami, a ja maluję je na murze w swojej głowie." Książka napisana jest z dwóch perspektyw; przewijają się również wiersze Poety. Fabuł głównie kręci się w okół jest poszukiwanie tajemniczego grafficiarza Shadowa, w którym zakochana jest jedna z głównych bohaterek. Jak dla mnie pomysł na fabułę jest dziwny, niwy ciekawy, ale błahy zarazem - zwłaszcza w pierwszej połowie książki. Niby historia jest lekka i przyjemna, ale ja nie mogłam się w nią wczuć. Na plus jest romans, który mimo moich obaw nie jest przesłodzony. Podoba mi się również aspekt przedstawienia nastolatków, którzy mierzą się ze swoimi słabościami i niebłahymi problemami, jak czasami bywa w książkach z tego gatunku. Tak jak wspomniałam na początku w książce jest wiele wątków pobocznych, które rozwijają się dopiero w drugiej połowie książki, przez co nie umiałam wciągnąć się w tą historię tak jakbym chciała. Mimo wszystko uważam właśnie, że powinno się przeczytać tą książkę do końca. Wydaje mi się, że książka nie przypadła mi do gustu z powodu postaci. Bo tak jak pomysł na fabułę i akcja była nawet przyzwoita, tak bohaterowie z początku byli wycofani i niewyraźni. Co prawda później się zmieniają, ale mnie to nie przekonało do nich - nawet kiedy w tej drugiej połowie książki odkrywamy z czym musieli się zmierzyć. "- Ed? Żyjesz? - Tak – odpowiada. Jest gdzieś niedaleko. – Co niezmiernie mnie dziwi, ponieważ mniej więcej w połowie drogi przejechałaś po mnie rowerem. Randki z tobą są bardzo niebezpieczne. - Nie jesteśmy na randce. - Co za szczęście. Inaczej pewnie już bym nie żył." Książka nie jest wybitna, ale ciekawa owszem. Może nie wciąga od pierwszej strony, ale po przeczytaniu zostawia nas z pewną refleksją, która niestety nie zostanie z nami na długo. Czy sięgnę po kolejne książki autorki? Nie wiem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
01-05-2018 o godz 19:50 przez: Maciej Trojanowski
,,Graffiti Moon'' to pierwsza książka Cath Crowley wydana w Polsce. Od razu mówię, iż recenzja może być lekko [czyt. bardzo] subiektywna, gdyż interesuje mnie wszystko to, co ma jakikolwiek związek z Australią Co ciekawe, akcja książki trwa raptem pół dnia, noc, i połowę drugiego dnia. Niemniej jednak większość fabuły rozgrywa się podczas ww. nocy, kiedy to szóstka przyjaciół postanawia uczcić ukończenie dwunastej klasy. W tle przewija się wątek dawnej miłości, chęci zarobienie kilku setek $ oraz wiele pobocznych sytuacji, często zabawnych. Książkę napisano z dwóch perspektyw, przez które przewijają się wiersze Poety. głównym wątkiem zaś jest poszukiwanie tajemniczego grafficiarza Shadowa, w którym zakochana jest jedna z głównych bohaterek. Wydaje się to dość błahym pomysłem na fabułę, i rzeczywiście przez pierwszą połowę można odnieść takowe wrażenie. Historia jest bardzo przyjemna i lekka. Nie jest to na szczęście kolejny cukierkowy romans, czy marnej jakości historia z Wattpada. ,,Graffiti Moon'' to ciepła opowieść o nastolatkach, którzy mierzą się ze swoimi problemami oraz słabościami. Nie są to jednak problemy tak błahe, jak w amerykańskim Young Adult, ale o wiele bardziej prawdopodobne utrapienia. Mamy tu chociażby nastoletniego psychopatę chcącego odzyskać swój dług i inne tego typu. W powieści tej znajduje się mnóstwo pobocznych wątków, które wychodzą dopiero s drugiej połowie, dlatego warto zawziąć się w sobie, i wytrwać do końca. Nie ma to nic wspólnego z moim zainteresowaniem krajem autorki. Tu naprawdę dzieje się baaardzo wiele. Nie brakuje satyr oraz przygnębiających momentów. Postaci, z początku niewyraźne i wycofane z fabuły, ostatecznie stają się ''sobą''. W drugiej połowie poznajemy z czym przyszło im się mierzyć oraz dlaczego skrywają swą tożsamość. Nie jest to oczywiście wybitnie wykreowana grupa, znalazło się nawet miejsce na trójkąt miłosny, ale warto poświęcić te 2-3 dni na zapoznanie się z tą historią.Nie zaliczę tej pozycji do guilty pleasure, jednak nie jest to książka wybitna. Warto ją przeczytać, ale niekoniecznie się przy niej rozerwiemy. Nazwałbym to bardziej spotkaniem z prostą do zrozumienia refleksją, która nie zostanie z nami na długo. pełna recenzja na blogu CzytanieJestSpoko.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-02-2018 o godz 12:21 przez: Ewelina Anna Chojnacka
Moje wrażenia: Uwielbiam książki z literatury młodzieżowej, a zwłaszcza te, które zostały otulone przez nutkę nieodkrytych tajemnic i szczyptę kreatywnej pasji. Takie historie, zauroczają mnie nie tylko swoją fascynującą fabułą, ale i siłą swojej nietuzinkowej aury młodości. „Graffiti Moon” jest właśnie taką zbuntowaną i pełną energii książką, którą potrafi w sposób naprawdę wyjątkowy, wypełnić moje czytelnicze serce, magią niezapomnianych emocji. Fabuła i styl: Fabuła książki „Graffiti Moon” jest niezwykle buntownicza, kreatywna i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Przywraca w nas beztroskość młodości, smak pierwszej miłości oraz strach przed czekajacą nas niepewną przyszłością. Jeśli chodzi o styl autorki, to jest on bardzo lekki, przyjemny i pełen pozytywej energii. Ma w sobie coś, co potrafi wywołać w nas zarówno gest szczerego uśmiechu, jak i grymas bezdennego smutku. I to właśnie dzięki tym niepowtarzalnym cechą, historię tę czytało mi się naprawdę bardzo szybko i co najważniejsze, nieziemsko wciągająco. Bohaterowie: Pani Crowley stworzyła swoje postacie z prawdziwą starannością i głębią serca. Każdy z nich jest wyjątkowy, niepowtarzalny i pełen młodzieńczej charyzmy. Ed, Lucy, Daisy, Dylan, Jazz i Leo – to bohaterowie, którzy swoją niebanalną historią, potrafią stworzyć tak niesamowitą mieszankę emocji, która nie tylko inspiruje i zachęca, ale i przyprawia nas o szaleńczy zawrót głowy. Szata graficzna: Moim zdaniem, okładka książki „Graffiti Moon” jest nieziemsko odjazdowa! Ma w sobie styl ulicznej sztuki, który nie tylko nie toleruje nudy i obłudy, ale i także sztucznych, pełnych kłamstw emocji. Ta okładka ma moc! Bije od niej aura młodzieńczej energii, która posiada w sobie zarówno blask niebanalnej kreatywności, jak i siłę prawdziwych uczuć. Podsumowanie: „Graffiti Moon” to autentyczna i pełna młodzieńczych emocji historia, która pisana jest nie tylko barwami buntu, miłości i pragnienia, ale i także łzami szczerego smutku, nadziei i zwątpienia. Ta książka, tworzy w nas niesamowity obraz duszy, który przelany na szarość miejskich murów, wykrzykuje do świata głośną prośbę o wolność!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-01-2018 o godz 15:12 przez: books_holic
Jedna noc. Poszukiwania. Pogoń za nieznanym. Tajemnice. Jeden ranek. Szczerość. Odwaga. Dwoje ludzi. Rodzące się uczucie. Wspólna pasja. Walka o odbudowę zaufania. Książka opowiada o Lucy i Edzie, a także o ich znajomych, których mamy okazję poznać już na początku. Akcja powieści rozgrywa się w jedną noc i w jeden poranek podczas których zmienia się wiele. Poszukiwania człowieka, którego mało osób widziało i którego prawdziwego imienia nie zna nikt. Zmieniające się uczucia. Kłamstwa. Tajemnice Szczerość. Odwaga. To wszystko dostajemy w tak krótkim czasie. Jednak cały czas to sztuka odgrywa główne skrzypce. Wszystko kręci się wokół niej. W „Graffiti Moon” perspektywy Lucy i Eda pojawiają się naprzemiennie, byśmy mogli wczuć się w sytuację obojga z głównych bohaterów, poznać ich punkt rozumowania, postrzegania świata, sztuki. Pojawiają się także rozdziały z perspektywy Poety, opowiadane wierszami, co jest naprawdę miłą odmianą i miłym urozmaiceniem. Nie można powiedzieć o książce zbyt wiele, bo nie liczy sobie nawet 300 stron, a jednak dzieje się w niej sporo, ale zapewniam, że nie jest to coś, co potrafi czytelnikowi namieszać w głowie i sprawić, że nie wie się o czym się czyta. Powszechnie wiadomo, że zbyt dużo akcji zgranych w jednym czasie może sprawić, że się pogubimy ¬¬– w końcu cała historia jest rozegrana w jedną noc i jeden poranen – ale nie w „Graffiti Moon”. Jest to historia, którą czytamy z lekkością i zarazem przyjemnością. Nie dostaniemy też zapychaczy, nudnych fragmentów. Dostajemy za to, jak już wspomniałam, pogoń za nieznanym. Poszukiwania nieznanego. Odkrywanie. Ostatnie strony spędziłam ze ściśniętym żołądkiem, obawiając się końca, bo jednak zżyłam się z Lucy i Edem w tak krótkim czasie i mocno im kibicowałam. Jednak czy doznałam łez czy zadowolenia? Nie zdradzę, byście sami mogli się przekonać. Jeśli szukacie czegoś lekkiego na jeden, góra dwa, wieczory, to będzie coś dla was. Więc czy polecam? Z całego serca. Ta historia przypadła mi do gustu i cieszę się, że miałam okazję się z nią zapoznać i to jeszcze przed premierą!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-02-2018 o godz 11:08 przez: Sebastian Adamczyk
Recenzja z bloga: zatraceni w kartkach Lucy to typowa chłopczyca o artystycznej duszy, która za cel obrała sobie spotkać Shadow’a- chłopaka, który pod osłoną nocy upiększa świat swoimi graffiti. Dziewczyna nie wie jednak, że Cień zdążyła już poznać i nawet była z nim na randce. Ed natomiast to były przyjaciel Lucy, która złamała mu nos. Chłopak nie pochodzi z bogatej rodziny, dlatego musiał porzucić szkołę i podejął prace jako kasjer w sklepie. Jednak jego plany są inne. Ed pragnie być artystą, ale nie ma pieniędzy na spełnienie swoich marzeń. Dużą rolę odgrywają tu bohaterowie drugo planowi, których jest cała masa. Poznajemy np. Beth, Daisy i Dylana. Jednak akcja kręci się tak naprawdę cały czas dookoła Eda i Lucy i tajemniczego Shadowa. Jeden dzień z życia tych nastolatków spisany na 292 stronach wystarczy, żeby pokazać nam bardzo dużo. Narastające uczucie i chęć wolności, to przymioty tej książki, która jest jak poezja. Im więcej osób, tym więcej interpretacji. Pod tym względem książka jest mega. Podoba mi się, że jest pisana świetnym językiem. Plastyczna i ciekawa forma pasuje młodszym czytelnikom a różnorodność postaci i barwne opisy to coś dla starszych czytelników, którzy chcą poznać świat młodzieży. Okładka książki jest bardzo piękna i UWAGA jest to druga książka w żółtej okładce na mojej półce. Pierwszą była Mirror, mirror. Podoba mi się to, że autorka nawiązała do legendarnego Benksy’ego, który podobnie jak Shadow działa pod osłoną nocy i maluje graffiti, które są piękne, odwołują się do różnych spraw politycznych jak i lokalnych i wzruszają. Cath Crowley pisze jak jej Shadow i Banksy malują, czyli płynnie, z gracją, z wyczuciem i z romantyzmem, którego nie wyrzuca ściśle na pierwszy plan. Podsumowując, „Graffiti moon” to książka o miłości i życiu nastolatków, którzy pragną poczuć wolność. Powieść jest prowadzona bardziej jak piękna liryczna historia, ale pisana prozą. Okładka jest bardzo ładna a motyw graffiti wyjątkowy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
24-02-2018 o godz 18:55 przez: Lost In My Books
2,5 Czy znacie może Banksy'ego? Rok temu na lekcji Wiedzy o kulturze nauczycielka puściła nam można powiedzieć film dokumentalny o nim i byłam naprawdę zafascynowana. Jest to uliczny grafik, który tworzy bardzo kontrowersyjne prace o polityce i ludziach. Wciąż pozostaje anonimowy, jednak zwrócił uwagę mediów. Jego historia była naprawdę ciekawa i kiedy zobaczyłam, że fabuła tej książka związana jest z graffiti, to koniecznie chciałam ją przeczytać, myślałam, że dostanę jakiś dobry romans z akcją. ,,Graffiti moon" jest to przede wszystkim powieść młodzieżowa. Mamy tutaj dwójkę bohaterów. Ed młody nastolatek, który musi pracować aby pomóc mamie zapłacić rachunki, w międzyczasie maluje graffiti po całym mieście. Tworzy piękne prace, najczęściej związane z Jego życiem. Lucy, dziewczyna o wielkiej miłości do artystów, chodzi do szkoły i pracuje w hucie, gdzie tworzy również piękne rzeczy ze szkła. Z całego serca pragnie poznać grafika, który tworzy dzieła w jej mieście. "W sztuce nic nie jest stratą czasu. Tylko tracąc czas, możesz coś osiągnąć, mawia Al." Mamy również co kilka rozdziałów wiersze ,,Poety", który jest kumplem Eda. Niestety same wiersza mnie zawiodły, były bardzo trywialne. Wydaje mi się, że bardzo dużo straciły na tłumaczeniu, bo jak sama sobie przekładałam, to po angielsku brzmiały lepiej. A szkoda, że tak słabo wypadły, bo są naprawdę fajnym dodatkiem do fabuły. Wątek romantyczny, był strasznie denny, ale... Jak spojrzeć na to z innej perspektywy, to jest to typowa młodzieńcza miłość i wtedy wypada już w o wiele lepszym świetle. Książka porusza też poważne tematy, jak problemy z utrzymaniem się za małą pensję, czy przestępczość młodzieńcza. ,,Graffiti moon" to fajna lekka młodzieżówka, którą czyta się z przyjemnością. Nie powiem że była zła, bo dla młodszych osób będzie świetna, więc jak najbardziej polecam. I nie wiem jak Wam, ale mi się strasznie podoba okładka. ♥
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-04-2018 o godz 20:29 przez: mrokajtek
"Lucy jest zakochana w tajemniczym malarzu graffiti. Ed myślał, że zakochał się w Lucy, dopóki ta nie złamała mu nosa. Dylan kocha Daisy, ale obrzucanie jej jajami prawdopodobnie nie było najlepszym sposobem, by to okazać. Jazz i Leo powoli zbliżają się do siebie. Intensywne i pełne radości 24 godziny z życia czworga nastolatków u progu dorosłości, odkrywania, kim są i kim chcą być" Brzmi bardzo zakręcono. Mamy tu jednak książkę młodzieżową przedstawiającą nie tylko trudności w szkole i problemy miłosne. Mamy doczynienia z bardzo utalentowaną młodzieżą z ogromnymi marzeniami, która zmaga się z rodzinnymi problemami. Ona to Lucy czyli dziewczyna, którą kocha graficiarza. Nie jest to zwykła miłość bowiem nigdy go nie widziała. W domu ma rodziców, którzy podobno się kochają ale nie mogą razem żyć. Dziewczyna martwi się,że może skończyć się to rozwodem. Lucy uwielbia pracę u Ala. Robi tam swoje magiczne portfolio o szkle. On to chłopak, który nie skończył szkoły, pracuje w sklepie z farbami a nocami jest artysta. Artysta pod pseudonimem. Kocha się w Lucy lecz ich randka skończyła sie złamanym nosem. "Jej słowa są obrazami, a ja maluję je na murze w swojej głowie." Czy na spotkaniu, do którego zmusili ich znajomi, uda im się zamienić chociaż słowo? Polecam książkę nie tylko ze względu na lekkość pisania czy wciągającą treść. Polecam bo jest dopracowana w każdym calu. NA samym początku mamy opis kto jest kim. Każdy rozdział zatytułowany jest imieniem osoby, która mówi przez co łatwo rozumiemy co się dzieje. Dodatkowo jak to na graficiarza przystało mamy plamy spreyu. Sprey jest nie tylko przy rozdziałach ale również na samym początku. Dodatkowy atut książki to opis zdarzeń nei tylko z punktu widzenia jednej osoby lecz obu bohaterów. Aż dziw pomyśleć, że wszystko dzieje sięw ciągu jednej nocy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Okrutny książę. Tom 1 Black Holly
4.6/5
28,00 zł
39,90 zł
23,94 zł
Inne z tego wydawnictwa Lore Bracken Alexandra
4.6/5
26,40 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Heartstopper. Tom 1 Oseman Alice
4.8/5
29,92 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Królowa niczego. Tom 3 Black Holly
4.7/5
22,86 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Save Me Kasten Mona
4.5/5
25,65 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rywalki. Rywalki. Tom 1 Cass Kiera
4.5/5
24,37 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Save you Kasten Mona
4.5/5
25,65 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Save Us Kasten Mona
4.5/5
25,65 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Elita. Rywalki. Tom 2 Cass Kiera
4.4/5
24,37 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Jedyna. Rywalki. Tom 3 Cass Kiera
4.6/5
24,37 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nocturna Motayne Maya
3.9/5
25,65 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego