Głusza (okładka  miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 27,97 zł

27,97 zł 44,90 zł (-37%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Wypoczynek z dala od cywilizacji zmieni się w wakacyjny koszmar.

Gdy Tom Anderson wraz z nastoletnią córką trafia do „Płytkich Zdrojów”, ośrodek jest świeżo po rewitalizacji. Malowniczo położony w leśnej głuszy nieopodal jeziora. Okolica przepiękna. Zapowiadają się wspaniałe wakacje.

Jak się niebawem okaże, ten relaks w „środku nicości” obfitować będzie w mocne wrażenia. Urokliwe „Płytkie Zdroje” skrywają bowiem mroczną tajemnicę sprzed lat. Okolica tylko z pozoru jest senna, leniwa i spokojna. Wiele się tu działo, a echa wydarzeń sprzed lat wciąż krążą ponad głowami. Przerażające odgłosy, które raz po raz dobiegają z różnych stron, przyprawiają o dreszcz. W dodatku miejscowi nie są przyjaźnie nastawieni do przybyszów. Atmosferę niepokoju i napięcia wiszącego w powietrzu potęgują niesamowite opowieści. Mówi się o złych duchach, które czają się w głębi lasu. O rytualnym mordzie na pobliskiej polanie. O mordercy, którego nie zdołano schwytać i ukrył się w leśnych ostępach. Po serii dziwnych incydentów ojciec i córka wiedzą już, że to nie będzie sielski wypoczynek…

Powyższy opis pochodzi od wydawcy. 

Tytuł: Głusza
Tytuł oryginalny: The Hollows
Autor: Edwards Mark
Tłumaczenie: Suchocka Agata
Wydawnictwo: Wydawnictwo MUZA S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 352
Numer wydania: I
Data premiery: 2022-04-13
Rok wydania: 2022
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 25 x 130
Indeks: 41293997
średnia 4,4
5
39
4
19
3
10
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
54 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
12-06-2022 o godz 00:26 przez: kirpluk | Zweryfikowany zakup
Książka przyzwoita ale nie porywa. Przeczytać można. Tyle w temacie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-05-2022 o godz 14:08 przez: marzena | Zweryfikowany zakup
Książkę czyta się jednym tchem. Ciężko się od niej oderwać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-06-2022 o godz 05:04 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Super książka, historia wciąga.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-04-2022 o godz 19:00 przez: mroczne-strony.blogspot.com
Nie wiem jak Wy, ale dla mnie nie ma nic lepszego niż wypad do lasu i możliwość odcięcia się - choć na kilka godzin - od miejskiego zgiełku, cywilizacji i ludzi. Z plecakiem na plecach, z aparatem na szyi, z busolą w kieszeni, ubrany w moro, znikam między drzewami usiłując wytropić ciekawe kadry, zmęczyć nogi i oczyścić umysł. Sami rozumiecie, jako leśny włóczykij, lasu szukam też w książkach, po które sięgam. Lubię ten motyw zarówno w horrorach, jak i thrillerach. Las ma bowiem w sobie tajemnice, jakiś rodzaj nieuchwytności, co już robi klimat. Mark Edwards, którego polski czytelnik może kojarzyć jako współautora powieści Śmiertelna terapia, zabiera Czytelnika do nowego ośrodka wypoczynkowego o nazwie "Płytkie zdroje". Dwadzieścia lat temu było w tym miejscu pole namiotowe, dziś są drewniane domki campingowe i nowy właściciel, który gwarantuje swoim gościom sporo atrakcji pośrodku leśnej głuszy. Do "Płytkich zdrojów" właśnie przyjeżdża Tom ze swoją nastoletnią córką Frankie. Wakacje w lesie? Frankie jest średnio zadowolona, ale - na miłość boską - to nastolatka, więc nie wymagajmy od dziewczyny zbyt wiele. Tak czy inaczej, zaczyna się niewinnie i wkrótce Tom poznaje niesławną historię tego miejsca. Otóż, trzeba Wam wiedzieć, że prawie dwie dekady temu doszło tu do podwójnego morderstwa, a sprawcy nigdy nie ujęto, w dodatku legendy głoszą, że te lasy są nawiedzony, a jakby tego było mało, niebawem Frankie i jej nowo poznany kolego Ryan narażają się miejscowym dzieciakom. I to - jak się okazuje - jest ich największy błąd, bo te "miejscowe dzieciaki" są chodzącym zaprzeczeniem normalności. Mówiąc wprost: są zdrowo popier...e, a z takimi trzeba jak ze starą sowiecką bombą - ostrożnie i na dystans. Wiecie, pierwsze skojarzenie, jakie wpadło mi do głowy, gdy zacząłem czytać Głuszę, to Piątek trzynastego, który pierwszy raz widziałem jako nastolatek. Pamiętam, czekałem pół piątkowej nocy, aby obejrzeć go w telewizji. Wtedy chyba nadawał to TVN, zresztą nieważne. Głusza ma podobną, żeby nie powiedzieć bliźniaczą scenerię oraz historię sprzed lat, którą można opowiadać nocą przy ognisku, mając pewność, że ktoś na pewno się wystraszy. Ale właściwie na tym podobieństwa do kultowego i klasycznego już slashera, się kończą. Głusza bowiem, to thriller, a nie horror, w którym źródło zagrożenia nie jest wcale oczywiste i na pewno nie przywdziewa hokejowej maski. Głusza, to jedna z tych historii, której trzeba dać więcej czasu, by mogła się rozkręcić. Pierwszych sto, może sto dziesięć stron, raczej nie chwyta za gardło. Akcja znacząco przyspiesza dopiero po przekroczeniu setki, ale uważam, że warto przebrnąć nawet przez te fragmenty, które na pierwszy rzut oka wydają się nie wnosić niczego do fabuły. Głusza, to mroczna opowieść o nie do końca wyjaśnionym podwójnym morderstwie sprzed dwóch dekad i nowym początku, na który cień rzuca przeszłość. To także opowieść o sile słowa, a także o odpowiedzialności za to co mówimy i piszemy. Wybaczcie, że jestem taki enigmatyczny, ale nie chcę Wam zbyt wiele zdradzać. Najnowsza powieść Marka Edwardsa, to thriller pełną gębą, który może i nie zdołał mnie zaskoczyć, ale wciągnąć i owszem. Głusza, to bowiem jedna z tych opowieści, która urzeka klimatem i scenerią, a także tajemnicami, jakie mogą skrywać tylko małe społeczności. Głusza to, w mojej ocenie, książka co najmniej dobra. Mark Edwards napisał przyzwoitej jakości czytadło, które dostarczyło mi sporo rozrywki. Jeżeli więc szukacie odskoczni od bardziej ambitnych lektur, dzieło Edwardsa wydaje się wyborem w sam raz.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
14-05-2022 o godz 19:41 przez: Qulturasłowa
Wybór miejsca na wymarzone wakacje jest sprawą niezwykle problematyczną, a dyskusje dotyczące wyboru kierunku podróży potrafią skłócić niejedną rodzinę. Nic dziwnego, przecież jedni wolą wypoczynek w leśnej głuszy i to ten ekstremalny, ze spaniem pod namiotem, inni zaś nie wyobrażają sobie wyjazdu poza wielkie miastko, wakacje kojarząc ze stolicami i zakupami oraz imprezami. Jak zatem pogodzić zwaśnione strony? Czy rozwiązanie z podróżami naprzemiennymi rzeczywiście jest dobre i czy skazywanie kogoś na dwutygodniową męczarnię co dwa lata jest rzeczywiście moralnie dopuszczalne? Już nawet nie mówiąc, że nikt nie bierze pod uwagę dzieci i ich preferencji. Tom Anderson trafił wraz z czternastoletnią córką do „Płytkich Zdrojów” w Maine, bowiem chciał uniknąć upałów i koszmaru wakacji w mieście. Już w poprzednim roku byli na nie skazani, dlatego teraz – w ramach odmiany po Nowym Jorku – zaplanował dla siebie i córki wakacje na przysłowiowym krańcu świata. Tom łudzi się, że da mu to szansę nadrobić stracony czas, bowiem widuje się z Frankie tylko w wakacje. Od czasu przeprowadzki jego byłej żony do Stanów Zjednoczonych spędza z córką bardzo mało czasu, ale jest boleśnie świadom tego, że to on sam przyczynił się do rozpadu związku. Jako dziennikarz muzyczny borykał się z problemami w pracy, w tych czasach to bowiem trudny kawałek chleba i na dodatek niedoceniany. Mimo sugestii żony nie przebranżowił się, zaczął zamiast tego wyprzedawać wszystkie pamiątki związane z muzykami, by jakość związać koniec z końcem. Brak zleceń skończył się depresją, alkoholem i ogólną niemocą, której żona po prostu nie wytrzymała. Teraz Tom powoli odbija się od dna, zaś wyjazd na łono natury ma być takim nowym początkiem. Nie spodziewa się jednak, że pobyt dostarczy mu materiałów do artykułu, a także, że narazi córkę na śmiertelne niebezpieczeństwo. Rezerwując domek w nowym ośrodku, Tom nie jest bowiem świadomy popularności tego miejsca, ani tego, co zdarzyło się tu dwadzieścia lat temu. Otóż w trakcie wycieczki szkolnej zostało zamordowanych dwoje romansujących ze sobą nauczycieli, pozostających zresztą w związkach. Eric Daniels i Sally Fredericks zostali znalezieni przez parę nastoletnich uczniów w centrum polany. Ciała leżały na wielkim kamieniu, na którym krwią Erica wymalowano symbole rogatego boga oraz potrójny wizerunek bogini. Wszystko to miało miejsce w trakcie Nowiu, zaś rytualny charakter zbrodni skierował podejrzenia na miejscowego dziwaka, Everetta Millera. Niebagatelne znaczenie w obciążeniu go winą miał fakt, iż symbole na kamieniu zostały wymalowane jego chustką, zanurzoną we krwi. Tyle tylko, że mężczyzny nigdy nie odnaleziono – zniknął w noc morderstwa. Teraz do Penance zjeżdżają się miłośnicy krwawych historii, szczególnie od czasu pojawienia się w sieci podcastu o tej historii. Zresztą autorzy tej audycji wynajmują domek koło Toma i ochoczo wprowadzają Andersonów w szczegóły. Fakt, że morderca może krążyć po okolicy mimo upływu lat przyprawia o dreszcz, jednak znacznie gorsza jest świadomość, że na terenie ośrodka rzeczywiście dzieją się dziwne rzeczy. Mrówki w łóżku, martwe króliki przed drzwiami, tajemnicze wystrzały płoszące konie turystów czy pojawiająca się w oknie sylwetka rogatego boga i dziwne przekonanie turystów o obecności nieznanej istoty w domkach pobudzają wyobraźnie, ale czy rzeczywiście jest się czego bać? I czy wszystkie te wydarzenia mają nadnaturalny charakter czy może stoją za nimi ludzie? Na te pytania odpowiadać będziemy w trakcie lektury horroru pt. „Głusza”, który wzbudza nasz niepokój i jest w stanie skłonić nad do zmiany wakacyjnych planów. Szczególnie te osoby, które wybierają się do leśnej głuszy powinny przemyśleć podróż, a po znalezieniu martwego zwierzęcia pod schodami domku, natychmiast pakować się i wracać. Mimo iż opublikowana nakładem Wydawnictwa MUZA SA powieść autorstwa Marka Edwardsa nie jest taka straszna, jak można by się było spodziewać, a początek książki może wydawać się nawet nudny, to akcja nabiera rozpędu, my zaś głowimy się, o co tak naprawdę tu chodzi. Zakończenie, równie dziwne jak cała książka, przynosi nam ulgę, bowiem z jednej strony zaczynamy rozumieć, z czym mamy do czynienia, ale z drugiej pozostawia pewien niedosyt. W rezultacie, mimo iż w książce strachu nie brakuje, to jednak mogłoby być i lepiej i straszniej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-04-2022 o godz 11:22 przez: Pinko
Kto choć raz w życiu nie marzył o tym, by porzucić swoje dotychczasowe, pełne chaosu życie i zaszyć się gdzieś, gdzie nie dociera nawet Internet? Odsapnąć od miejskiego zgiełku, od problematycznych ludzi? Wyciszyć się i odnaleźć wewnętrzny spokój? Tego właśnie pragnął dla siebie Tom Anderson, szczególnie, że na ów wyjazd zabierał ze sobą swoją córkę, której nie dane mu było widywać często. A brak dostępu do sieci to i większa komunikatywność międzyludzka, prawda? Wybór mężczyzny padł na "Płytkie Zdroje", ośrodek położony w samym środku leśnej nicości, w pobliżu jeziora. Właściciel reklamuje owo miejsce jako senne i leniwe, ale... ... już pierwszego dnia na jaw wychodzą informacje o rytualnym morderstwie sprzed lat. Las, z którego powinno być słychać wyłącznie charakterystyczne dla niego dźwięki zwierzęcego życia, kryje w sobie coś jeszcze. Z dnia na dzień wydarzenia w ośrodku przybierają coraz gorszy obrót, a mieszkańcy nie chcą rozmawiać o mężczyźnie, który ponoć dwadzieścia lat temu zamordował parę nauczycieli i umknął, kryjąc się w leśnym gąszczu. Aż do dziś. Morderca? Duchy? A może ktoś, kto przez lata skutecznie ukrywał swą prawdziwą twarz? Pomimo mrocznego opisu nie spodziewałam się po tej książce za wiele. Miałam dziwne przeczucie, że historia nie zaskoczy mnie niczym nowym, ba- nie wciągnie na tyle, bym odnalazła w niej choć jeden, malusieńki plusik. Nie wiem, skąd to dziwne uczucie, zazwyczaj bywało odwrotnie- nastawiałam się na dobrą lekturę, by szybko przełknąć rozczarowanie po jej zakończeniu. Dzięki Bogu, że rzadko moje przeczucia się sprawdzają, bowiem... Głusza jest całkiem dobrym thrillerem! Ba, nawet jednym z ciekawszych w ostatnim okresie. Wyobraź sobie, że chcesz ze swoją latoroślą wypocząć gdzieś wśród natury, wreszcie odnajdujesz idealne miejsce (do tego niezbyt drogie) i właściwie już następnego dnia, od mieszkających w sąsiednim domku fanów kryminalnych historii dowiadujesz się o mrocznej przeszłości tego miejsca. Ale przecież jesteś twardo stąpającym po ziemi facetem, który nie wierzy w duchy. A poza tym wątpisz, że morderca mógłby ukrywać się w lesie przez ponad dwadzieścia lat. Co nie zmienia faktu, że jako były dziennikarz muzyczny czujesz dziwną ekscytację na myśl o opisaniu historii ośrodka i okolicy- w końcu śmierć jest na topie, nawet ta dawna, prawda? I nie zdajesz sobie sprawy z tego, że może i duchy nie istnieją... ... ale źli ludzie już tak. I chcą skrzywdzić każdego, kto stanie im na drodze. Uwielbiam książki, w których praktycznie do końca prawda miesza się z fikcją, jest podejrzenie uczestnictwa sił nie z tego świata, a miejscowi na coraz liczniejsze pytania zaciskają usta w jeszcze cieńszą kreskę. Kiedy bohater musi się natrudzić, by zgłębić tajemnicę danej osoby czy -jak w tym przypadku- miejsca. A jeszcze bardziej lubię, gdy mogę czuć się jako pełnoprawny uczestnik amatorskiego śledztwa. W tym miejscu czytelnik wyprzeda głównego bohatera, bowiem autor podarował nam dość mocną poszlakę- wspomina o kobiecie i wpatrzonej w nią trójce nastolatków, samozwańczych obrońców lasu. Co prawda nie znamy ich personaliów, ale odpowiedzi troszkę wyraźniej rysują się w naszych głowach. Wiemy, co nimi kieruje, a z każdą kolejną stroną odkrywamy jeszcze mroczniejsze rejony ludzkiego jestestwa. Jest mrocznie, to fakt; smaczku całej tej tragicznej historii sprzed lat dodaje leśna głusza, w której łatwo się zgubić. Łatwo też się ukryć, o ile ktoś choć trochę ją zna. Między drzewami, z oddali, słychać brzęczenie wietrznych dzwonków, a miejscowi czasem wspominają coś o starej chacie w głębi lasu. Nikt jednak nigdy jej nie widział- albo jest tak dobrze ukryta, albo nie istnieje. Głusza jawi mi się jako książka pełna niedopowiedzeń, wymruczanych gdzieś w kącie tajemnic. Tłem wydarzeń staje się ta mała społeczność, która jest gotowa uwierzyć we wszystko, nawet w najmniej racjonalne rozwiązania. Może i wiedzą wiele, ale nie zamierzają się tym dzielić. Nie z obcymi. Dzieje się, oj dzieje. Głusza to tego typu lektura, która zaskoczy każdego, ale i wciągnie- nie będziecie mogli się od niej oderwać. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-04-2022 o godz 00:02 przez: saskia
Zło głęboko zapuszcza swoje korzenie, nawet kiedy wydaje się, że już go nie ma czeka jedynie by znowu wypuścić swoje zabójcze macki. Jak nic innego umie zmieniać swoje twarze, nakładać różnorodne maski i prawie niezauważone egzystować na oczach otoczenia, niezauważenie lub lekceważone. Aż w końcu pokazuje swoją siłę! Tom liczył na spokojne miejsce by spędzić krótkie wakacje z córką, takie, w którym po prostu nie będzie tłumów, może nie z daleka od cywilizacji, ale na uboczu. Ośrodek „Płytkie Zdroje” jak najbardziej wpisuje się w te oczekiwania, nawet więcej, bo oferuje również kontakt z przyrodą w postaci pięknego lasu. Czego chcieć więcej? Niczego, pozostaje tylko korzystać z sielskiej atmosfery i cieszyć się z towarzystwa córki. Problem w tym, że to jedyne oblicze tego kurortu, drugie sięga daleko w przeszłość i jest mroczne, ale przecież to stara sprawa. Senna i leniwa atmosfera nie ma nic wspólnego z tym, co tutaj działo się dwadzieścia lat wcześniej, tyle, że jakoś Tom inaczej patrzy na to, co go otacza. Wyobraźnia płata mi figle czy coś jednak jest na rzeczy? Dziwne hałasy niepokoją, ale przecież mieszkają w lesie, no i mieszkańcy pobliskiego miasteczka wcale nie muszą być zadowoleni z obecności turystów. Wszystko da się logicznie wyjaśnić, inaczej nie może być, zbrodnia sprzed lat po prostu tak działa na ludzi, że widzą coś, czego nie ma. Trudno wypoczywa się w takim klimacie, zwłaszcza, iż rodzi się coraz więcej wątpliwości, lecz czy nie potrzeba niezbitych faktów? Na razie znane są te z sprzed lat lub raczej część z nich, co z resztą, która nie została wyjaśniona? W lesie, zwłaszcza takim jak ten, otaczający „Płytkie Zdroje” dużo da się ukryć, lecz od prawdy nie da się uciec … Wakacyjna oaza, pozwalająca na odcięcie się od codzienności, sprzyjająca wypoczynkowi, nie modny kurort, hałaśliwy i męczący zbyt dużą liczbą atrakcji. Brzmi zachęcająco? Oczywiście, „Głusza” kusi już okładką, tajemniczą, niepokojącą, obiecującą wszystko poza spokojną lektura i jak się okazuje, nie jest ona czczą zapowiedzią. Wprost przeciwnie stanowi doskonały wstęp do historii, jaka szybko pokazuje swój pazur. Mark Edwards po mistrzowsku tworzy słowami obrazy, przenosi czytelnika wprost do książki, nagle znajduje się on pośród bohaterów i wraz z nimi zaczyna poznawać niepokojącą przeszłość miejsca, jaki miał pozwolić na relaks, a przynosi zgoła coś odwrotnego. Ile razy kilka zdań wystarczyło by nastrój nam się całkowicie zmienił i ze słonecznego letniego dnia nagle przenieśliśmy się w miejsce gdzie odczuwamy pojawiający się znikąd chłód oraz wszystko rysuje się w ciemniejszych barwach? Pisarz ze strony na stronę wprowadza uczucie osaczenie, niepewności co do tego, co jeszcze wydarzy się i coraz mocniej atakują myśli, że nie będzie to nic dobrego. Zło wydaje się osaczać, chociaż wciąż czuć nadzieję, że to jedynie jakieś urojenie lub wyolbrzymienie rzeczy zwyczajnych. W tle jest dawna zbrodnia, zdającą się być wpierw daleka i będąca jedynie upiorną miejscową legendą, lecz im bardziej zagłębiamy się w tytułową „Głuszę” tym wydaje ta pierwsza coraz bardziej realniejsza. Jeśli do tego dodamy aurę tajemnic, coraz większego braku zaufania do tego, co otacza bohaterów, ale i ich emocji, to otrzymujemy doskonały dreszczowiec, nieprzewidywalny, podważający na każdym kroku fakty oraz każący być ostrożnym. Do samego końca uczucie zagrożenia nie mija, ono narasta do ostatnich słów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-04-2022 o godz 13:47 przez: Anonim
IG: zaczytana_archiwistka Jak tam planowanie tegorocznych wakacji? Planujecie wyjazd na wczasy nad morze, w góry, czy jednak za granicę? Ja dzisiaj zabiorę Was do Ośrodka Wypoczynkowego w Płytkich zdrojach, gdzie czeka na Was cisza i spokój. Brzmi świetnie, prawda? Niestety w tym miejscu nie jest tak kolorowo jak może się wydawać... Otóż nasz spokojny, na pierwszy rzut oka, kurort skrywa mroczną tajemnicę... Dzisiaj na celownik wybrałam sobie trzymający w napięciu thriller od Marka Edwards’a - „Głusza”, którego premiera już za kilka dni, dokładnie 13-ego kwietnia! Jest to kolejna powieść, w której znajdziemy przestarzałe legendy, które bardzo lubię oraz nie zabraknie tutaj paranormalny zjawisk. Po przeczytaniu mogę rzec Wam tylko jedno - ta lektura wciąga już od pierwszej strony! Poznajcie historię Toma Anderson’a oraz jego nastoletniej córki, którzy postanawiają spędzić kilka spokojnych dni w pensjonacie „Płytkie zdroje”. Ośrodek ten położony jest w leśnej głuszy nieopodal jeziora. Widoki są przepiękne. Zapowiadają się wspaniałe wakacje. Niestety urokliwe miejsce posiada też kilka wad - brak internetu, czy dość dziwni urlopowicze.... „Płytkie zdroje” skrywają bowiem pewną mroczną tajemnicę. Wiele się w tym miejscu wydarzyło, a echa wydarzeń sprzed lat wciąż krążą na głowami przejezdnych. Tom razem ze swoją córką dowiaduje się, że kilka lat temu, niedaleko pensjonatu, dokonano rytualnego mordu na opiekunach jednej wycieczki.... Poznają również historię mordercy, którego nie zdołano schwytać i który ukrył się w leśnych ostępach....Tom wraz z córką zaczyna rozumieć, że nie będzie to sielski wypoczynek... Musze powiedzieć, że autor wie jak zaciekawić czytelnika już od pierwszej strony. Owszem, na początku historii mało się dzieje, jednak z każdą kolejną stroną, czytelnik zaczyna czuć coraz większe ciarki na plecach. Mark nie zmusza czytelnika do zbyt długiego czekania na zwrot akcji, ponieważ następuję on już drugim rozdziale! Radzę Wam zapiąć pasy, ponieważ w tej historii nie zabranie tajemnic oraz dużej bomby emocji. „Głusza” zaczyna się dość niewinnie. Mamy tutaj spokojny pensjonat, który kojarzy mi się z czymś dobrym, czy regeneracją - nie mogłam się bardziej mylić. Czym bardziej fabuła zaczęła się rozwijać, to tym bardziej moje uczucie błogości zostało zastępowane strachem oraz niepewnością, co stanie się dalej z naszymi bohaterami. Na plus zasługują przede wszystkim opisy tła całej historii. Był on tak realistyczny, że po zamknięciu oczu na spokojnie mogłam przenieś się do miejsca, w którym aktualnie byli nasi bohaterowie. Podczas lektury radzę Wam mieć oczy szeroko otwarte, każdy szczegół podany przez autora jest na wagę złota. Tajemnice, które skrywa ten kurort, wciągnęły mnie do tego stopnia, że przeczytałam tę książę w jedną noc! Pisarz stworzył świetny, mroczny klimat nie tylko za pomocą miejsca, ale i bohaterów tej historii. Ich tajemniczość, czy dziwne zachowania powodowały u mnie gęsią skórkę. Jedyne do czego się przyczepię to zakończenie. Owszem akcji było w nim całkiem sporo, jednak jak dla mnie było ono za mało brutalne. Czy książkę polecam? Dla fanów thrillerów, czy Stephena Kinga jest to lektura obowiązkowa tegorocznych wakacji!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-04-2022 o godz 21:05 przez: Ambros
Ciemno. Spokojnie. Za spokojnie. Czuć zapach wiatru i szum tańczących liści na wietrze. Czy tutaj może być niebezpiecznie? Czy w tym miejcu można mieć niespokojny wypoczynek? Nie wydaje się. Mało prawdopodobne. A jednak, pozory czasami mylą … Tom Anderson wraz z córką spędzają urlop w zacisznym pensjonacie „Płytkie Zdroje”. Cudowna i spokojna okolica, ale – jak się wkrótce okaże – kryjąca w sobie mnóstwo tajemnic. Urlopowicze są przekonani o inności tego odciętego od świata ośrodka, w którym nawet nie ma internetu. Czyli wypoczynek z dala od miasta i zgiełku, całkowite wyobcowanie. Spokój nie trwa długo. Wkrótce wychodzi na jaw, że w przeszłości, w lesie przylegającym do ośrodka, dokonano rytualnego mordu na nauczycielach, którzy zaszyli się w lesie i oddawali cielesnym uciechom. Rzekomo zamordował ich tajemniczy mieszkaniec okolic, niejaki …. W ośrodku dochodzi do dziwnych incydentów, które jak duchy krążą po spowitej ciemnością okolicy. To coś ginie, to coś zmienia swoje miejsce, gdzieś coś puka i skrzypi, dziwne omamy nawiedzają mieszkańców domków letniskowych. Odnoszą wrażenie, że widzieli dziwne stwory, które miały głowy zwierząt. Trochę trudno dać wiarę ich opowieściom. Dopiero, jak zniknie w nieznanych okolicznościach córka Toma wraz z kolegą, sprawa nabiera rumieńców, i wiele dotychczas nieprawdopodobnych zdarzeń nabiera większego znaczenia. Kto porwał dziewczynę i dlaczego? Czy rzeczywiście w przeszłości schwytano prawdziwego mordercę? Dlaczego miejscowy las nadal jest tak tajemniczy i nieodkryty? Akcja toczy się z początku dość leniwie i spokojnie. Jedyne co od samego początku nie daje wytchnienia to niespokojna atmosfera, duszna i mroczna. Przenikliwy spokój i marazm tak naprawdę są niebezpieczne i zatrważające. Potęgują nastrój niepewności i zwiastują nieoczekiwane zdarzenia. Po prostu wyczuwa się, że zaraz coś się stanie, coś o czym nie mamy pojęcia. Ale będzie zaskakująco, strasznie i nieprzewidywalnie. Po tajemniczych wydarzeniach fabuła się rozkręca, wychodzą na jaw skrywane od lat tajemnice, które w niekorzystnym świetle stawiają mieszkańców miasteczka. Panująca zmowa milczenia zostaje przerwana, ma też tragiczne skutki, których być może można było uniknąć … Autor w ciekawą fabułę wkręcił wątek nie realistyczny, co do mnie nie przemawia, co mnie często zniechęca do dalszej lektury. Twardo stąpam po ziemi i takie historie lubię najbardziej. Ale nie powiem, skończyłam tę opowieść do końca i poczułam satysfakcję. Zabrakło trochę mocniejszego wykończenia, dość przewidywalna stała się lektura w pewnym momencie. Uważny czytelnik między wierszami rozwiąże zagadkę tajemniczych morderstw, byle tylko nie pozwolił ponieść się fantazji … Plusy, to nieprzewidywalny i mroczny klimat, intrygująca tajemnica i wszechobecna zmowa milczenia. Czy w takiej atmosferze można spokojnie wypoczywać? Przekonajcie się sami … Zapraszam na krótki urlop do mrocznych „Płytkich Zdrojów” …
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-04-2022 o godz 10:32 przez: Ruda Recenzuje
Donoszę i zapewniam, że “Głusza” to książka, której z pewnością potrzebujecie, nawet jeśli jeszcze o tym nie wiecie. Tytuł pozwalający oderwać się od tu i teraz, zapomnieć o własnych sprawach i problemach, ucieczka w nieznane i emocje sięgające zenitu. Czytacie dużo thrillerów i kryminałów? Macie wrażenie, że motywy, miejsca zbrodni i charakterystyki bohaterów powtarzają się i nic nie jest w stanie Was już zaskoczyć? Przekonajcie się, co przygotował Mark Edwards. W „Głuszy” łatwo doszukać się wielu pozytywów, ale tym, co przykuło moją uwagę i zachwyciło mnie już na samym początku, jest miejsce akcji. Nie da się ukryć, że otoczenie, w którym rozgrywają się książkowe wydarzenia, ma wielkie znaczenie dla budowania nastroju i pogłębiania napięcia w przypadku mrocznych historii. Tym razem udajemy się do pięknego ośrodka wypoczynkowego, położonego w cudnej okolicy. Choć brzmi jak marzenie, zaczyna przypominać koszmar. Mówi się, że wszystko co dobre szybko się kończy, a to przysłowie świetnie sprawdziło się w tym przypadku. Już na pierwszych stronach Edwards subtelnie sugerował, że ta opowieść nas zaskoczy i na szczęście niespodzianek tutaj nie brakuje. Wspaniały pomysł spotkał się z doskonałą realizacją, zapewniając czytelnikowi mnogość wrażeń i materiał do przemyśleń. Z jednej strony mamy szansę przypomnieć sobie, z jakiego powodu tak cenimy niepokojące historie, z drugiej zaś strony wątek psychologiczny sprawia, że zaczynamy myśleć, analizować, wspominać, porównywać się do bohaterów. Mocno zaakcentowane wydarzenia i ta obyczajowo- psychologiczna baza stanowią wspaniałe połączenie. Książkę czyta się szybko i niecierpliwie. Klimatyczny nastrój nie pozwala oderwać się od opisywanych wydarzeń, a przyjazny styl autora i łatwość przelewania myśli na papier uprzyjemniają lekturę. Nic w tej książce nie jest przypadkowe, nie ma miejsca na zbędne i niepotrzebne elementy. Wszystko wydaje się dokładnie przemyślane i sprytnie zapisane. Wydarzenia świetnie się łączą, sprawiając, że całość jest dopracowana i nie pozostawia czytelnika z pytaniami czy wątpliwościami. Kilka ciepłych słów należy się autorowi nie tylko za stworzenie interesującej fabuły i klimatycznego miejsca akcji, ale także za kreację bohaterów. Ich działania, podejmowane decyzje i powracająca przeszłość sprawiają, że całość nabiera realizmu, a narracja prowadzona kilkoma głosami pogłębia wartość książki. Edwards nie pozwala czytelnikom poczuć się zbyt pewnie. Dawkuje przekazywane informacje i pogłębia napięcie. Przez długi czas bardzo trudno wytypować winnego przedstawianych wydarzeń. Autor dba o uczucie niepewności, niespiesznie odkrywa karty, przygotowuje niespodzianki. Dzięki temu stale podsyca zainteresowanie swoją opowieścią, zatrzymując nas przy książce. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-04-2022 o godz 23:58 przez: KLAUDIA KARDYNAŁ
„Głusza” to pierwsza książka Marka Edwardsa wydana w Polsce. Mam nadzieję, że Wydawnictwo będzie chciało przetłumaczyć i wydać także poprzednie książki autora. Tom Anderson razem ze swoją nastoletnią córką Frankie wybierają się na wakacje do Płytkich Zdrojów w stanie Maine (swoją drogą przez Stephena Kinga, wszystkie potwory i najgorsze zło zagościło w tym stanie na dobre). Znajduje się tam piękny ośrodek znajdujący się w środku lasu z jeziorem oraz miasteczko Penance. Tom, rozwodnik mieszkający na stałe w Anglii, raz do roku spotyka się ze swoją córką, która po rozwodzie zamieszkała z matką w USA. Ojciec chcąc spędzić jak najwięcej czasu z córką zdecydował się na domek w lesie. Jednak jak się okazuje ich uroczy ośrodek skrywa mroczną tajemnicę. Dwadzieścia lat temu zostali zamordowani tutaj nauczyciele będący na wycieczce z dziećmi. O ich zabójstwo oskarżono mieszkańca Penance, który zniknął i nigdy go nie odnaleziono. O całej tej makabrycznej przeszłości Tom dowiaduje się przez przypadek od mieszkańców sąsiedniego domku letniskowego: Connie, Davida i ich syna Ryana. Im więcej przebywa z nowymi znajomymi, tym więcej dowiaduje się o makabrycznej zbrodni sprzed lat i jeszcze bardziej zaczyna przerażać go mieszkanie w lesie i brak komunikacji ze światem zewnętrznym. Jak się okazuje las skrywa swoje sekrety, które nie mogą wyjść na światło dzienne. Nie wszyscy są szczęśliwi z powodu przybycia letników. Jeżeli nie jesteś w stanie wsłuchać się w odgłosy natury - zginiesz. Bardzo ciekawy pomysł na thriller. Miejsce, które powinno dawać ukojenie (czyli drewniane domy pośrodku natury z pobliskim jeziorem) nagle stają się scenerią krwawej zbrodni. W samym ośrodku natomiast kwitnie „turystyka kryminalna”. Już sam pomysł żeby wakacje spędzać blisko punktu zabicia człowieka, jest dziwny. Natomiast gdy zbiera się tam cała grupa ludzi, która szuka sensacji i ekscytuje się zabójstwem, to nie może się to dobrze skończyć. Kiedy wszyscy zastanawiają się czy jakaś krwawa atrakcja powtórzy się po dwudziestu latach, Tom odkrywa, że lokalni mieszkańcy mają bardzo dużo na sumieniu. Dodatkowo ściany mają uszy, drzewa mają oczy, a las ma złowrogą twarz… Świetnie napisana książka. Rozdziały czyta się bardzo szybko i płynnie. Czytelnik jak się już rozpędzi to ciągle chce więcej. Dobrze nakreślone postaci te pierwszo- jak i drugoplanowe. Fajnie pokazany kontrast między letnikami a mieszkańcami miasta oraz pomiędzy rodzicami i dziećmi. Pobudzające wyobraźnie opisy wrogiej przyrody, nieodkrytych tajemnic i dzwonki poruszane wiatrem… Gorąco polecam taki dreszczyk emocji! Dla tych którzy lubią się bać i jednocześnie szukać mordercy!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-05-2022 o godz 22:17 przez: Zaneta Liniatura
Czy relaks na łonie natury może być zabójczy? Ucieczka od miejskiego gwaru, problemów i błędów przeszłości? Wydaje się, że tylko w głuszy można znaleźć ukojenie. Tom Anderson pojawia się w ośrodku w Płytkich Zdrojach wraz z córką. Jego życie się rozpadło, ale próbuje posklejać chociaż relacje ze zbuntowaną nastolatką. Nie wie jeszcze, że wymarzone spokojne wakacje, zostaną bezlitośnie zakłócone. Wydawnictwo MUZA urzeka nas tej wiosny mocnym thrillerem Marka Edwardsa. Musicie koniecznie przeczytać. „Działy się jednak coraz dziwniejsze rzeczy, więc pojawiało się coraz więcej historii o duchach i klątwach”. Sielski wypoczynek? Nie sądzę Ośrodek w Płytkich Zdrojach przeszedł solidną renowację, ale miejsce nadal owiane jest złą sławą. Przybywają tutaj miłośnicy kryminalnych historii i dreszczyku emocji. Nie tylko duchy grasują w pobliskich lasach, ale także opowieści o tajemniczych, rytualnych mordach, które miały tu miejsce. Zjeżdżają się tu fanatycy, którym wydaje się, że odkryją nagle rozwiązanie zagadki. I właśnie na taką parę trafia Tom i jego córka, Frankie. Na szczęście ich towarzysze mają też syna – oryginalnego nastolatka. Ryan i Frankie szybko odnajdują wspólny język i zaczynają podążać własnymi ścieżkami po kryjącej zagadki okolicy. Nie wiedzą jednak, że każdy ich czyn niesie konkretne konsekwencje. O jedno zdjęcie, o jeden śmiech za dużo… teraz to oni stają się zwierzyną, która musi uciekać przed ogromnym niebezpieczeństwem. „Miałem wrażenie, że właśnie teraz ją czuję, tę aurę zła, zawisłą w powietrzu na zawsze, piętno zbrodni odciśnięte na tym miejscu”. Uciekaj, ile sił w nogach Mark Edwards buduje pełen napięcia klimat, który doskonale znamy, chociażby z „Blair Witch Project”. Wiemy nieco więcej niż nasi bohaterowie, czujemy strach, który dopiero czai się pod ich skórą. Zdajemy sobie sprawę z tego, że za chwilę wypełznie i już nie będzie ratunku. Zaczyna się stopniowo. Trochę gróźb, martwy królik i zaginiony kubek termiczny. Okazuje się jednak, że to wszystko jest częścią jednego planu – dorwać ich wszystkich. Nasi bohaterowie są początkowo zagubieni i oszołomieni, jednak stopniowo zaczynają odkrywać kolejne karty tej zagadki i okazuje się, że są już bardzo blisko. Niebezpiecznie blisko. „Głusza” od wydawnictwa MUZA to znakomity pomysł na wiosenny, ciepły wieczór. Wciąga, trzyma w napięciu i ciekawi do ostatniej strony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-04-2022 o godz 15:53 przez: Dagmara Łagan, BooksCatTea
Po przeczytaniu tej książki zdecydowanie nie mam już ochoty na wyjazd do odciętej od cywilizacji głuszy! Klimat skrojony na jej kartach jest fenomenalny – odczuwa się pełzające po skórze dreszcze, a w głowie słychać wymowną muzykę charakterystyczną dla powieści grozy. Sięgając po tę lekturę późną nocą, czytelnik rozgląda się niespokojnie wokół siebie, gdy do jego uszu dolatuje choćby najcichszy dźwięk. Historia osnuta w „Głuszy” wyróżnia się na tle pozostałych tytułów z tego gatunku właśnie za sprawą przerażającej atmosfery, utkanej w głębi lasu otaczającego ośrodek wypoczynkowy. Gęsty mrok osadza się nam na palcach, gdy przewracamy strony, zakorzeniając w nas poczucie niewyartykułowanego lęku. Piętrzące się osobliwe wydarzenia połączone z, o dziwo!, całkiem lekkim jak na ten gatunek piórem skutecznie podnoszą poziom adrenaliny w krwiobiegu odbiorcy, przyspieszając bicie serca. Sielski wydźwięk wakacji spleciono z brutalną zbrodnią sprzed wielu lat, którą poprzetykano nićmi rytualnego mordu i niepokojącego animizmu. Fabuła w pierwszej połowie książki leniwie sunie do przodu, budowane jest napięcie kryjące się w cieniu drzew pod zastanawiającą otoczką, by po jej przekroczeniu przyspieszyć do zawrotnego tempa, które obnaża potwory czające się w listowiu. Autor stworzył fenomenalną konstrukcję, w której mrożące krew w żyłach obrzędy i elementy paranormalne przenikają się ze złem zakotwiczonym w rzeczywistości – daje to poczucie zagubienia, co tak naprawdę miało w istocie miejsce, a co była złudnym majakiem szalejącej wyobraźni bohaterów. „Głusza” to mieszanka grozy, wyczuwalnego w powietrzu nieustannego zagrożenia i demonów mieszkających w ludzkiej skórze. Zabrakło mi jedynie dogłębniejszej analizy portretów psychologicznych nakreślonych postaci, a zagadka wykreowana w książce nie jest w pełni zaskakująca, znaczną część tajemniczej układanki rozgryzłam bowiem, zanim dotarłam do zakończenia. Historia zapewne będzie odbierana z jeszcze większą dozą ekscytacji przez nastoletnich czytelników, ale działający na zmysły nastrój oraz przyjemny styl autora zasługują na uwagę także dorosłych wielbicieli thrillerów z odgraniczonym od świata, klaustrofobicznym miejscem akcji. Pod upiornymi maskami kryje się szaleństwo i obsesja – dla mnie totalnie creepy!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
14-04-2022 o godz 16:25 przez: Anonim
"Głusza" Marka Edwardsa to opowieść o tym jak wyczekiwane wakacje mogą zmienić się w prawdziwy koszmar. I nie mówimy tu o sąsiadach przez ścianę imprezujących do białego rana czy podłym jedzeniu na stołówce ale realnym zagrożeniu, które kryje się w lesie. Taki ośrodek, położony w głuszy nad jeziorem wybiera na odpoczynek Tom Anderson. W kurorcie "Płytkie Zdroje" postanawia spędzić on wakacje ze swoją nastoletnią córką, którą po rozwodzie i wyprowadzce wraz z matką do Stanów widuje zaledwie kilka razy w roku. Te 10 dni mają być dla nich czasem beztroski, relaksu i umacniania więzi w pięknych okolicznościach przyrody i z dala od internetu, gdyż w ośrodku praktycznie brak zasięgu. Niedogodność tę rekompensuje moc atrakcji oraz towarzystwo najbliższych sąsiadów, którzy na wypoczynek przyjechali z 15-letnim synem. Młodzi szybko znajdują wspólny język i podczas gdy ich rodzice raczą się zimnym piwem przy grillu oni zwiedzają okolice. Jednak ich niefrasobliwe i aroganckie zachowanie na jednym z takich spacerów powoduje, iż nadeptują na odcisk lokalnym mieszkańcom, budząc ich gniew i chęć odwetu. Ich sielski wypoczynek zamienia się w koszmar, w którym ta dwójka staje się celem. Ktoś chce ich zastraszyć i skrzywdzić, a że okolice te pamiętają jeszcze straszną zbrodnie, która wydarzyła się tu przed laty, wszyscy są przerażeni tą sytuacją. Zło czające się w głuszy znowu się obudziło i wyruszyło na polowanie. Ta opowieść miała ogromny potencjał, bo któż nie lubi opowieści z dreszczykiem, gdzie tłem jest dzika przyroda,: gęste chaszcze, niedostępne lasy i ukryte bagna. Jednak mimo ciekawe poprowadzonej akcji ja nie do końca wczułam się w klimat tej historii. Zabrakło mi w niej mroku, który sugerowała, świetna skąd inąd, okładka. Chciałam choć przez chwilę poczuć te drapiące twarz gałęzie, czy usłyszeć pohukiwania nocnych ptaków, jednak tak się nie stało. Nie wiem czy to wina autora, czy też tłumacza (bo niektóre fragmenty brzmiały co najmniej dziwnie) ale nastrój grozy i napięcia szybko prysł. Niemniej "Głusza" jest książką, która może się spodobać czytelnikom lubiącym tego typu literaturę. I mimo iż potencjał tej historii nie został moim zdaniem w pełni wykorzystany to zachęcam Was do lektury tej powieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-04-2022 o godz 11:35 przez: Anonim
Ośrodek wypoczynkowy Płytkie Zdroje pośrodku gęstego lasu, a w nim Tom Anderson ze swoją córką Frankie. To miały być spokojne wakacje i nadrobienie straconego czasu rocznej rozłąki. Po przyjeździe okazuje się, że większość wczasowiczów to żądni dreszczyku emocji wielbiciele zbrodni, która miała miejsce w przeszłości w tutejszym lesie. Rytualne morderstwo na tle religijnym, a domniemany sprawca podobno od lat ukrywa się w lesie... * Zacznę od klimatu Głuszy, który rzeczywiście jest mroczny, duszny i tajemniczy. Barwne i plastyczne opisy sprawiły, że mogłam sobie wyobrazić jak przemierzam lasy wraz z bohaterami. Ten wiejący wiatr, szelest drzew, odgłos łamanych gałązek czy dzwoneczków. * Bohaterowie różnorodni, poczynając od głównego bohatera, a na pracownikach ośrodka kończąc. Skupisko barwnych postaci z własną historią do opowiedzenia, niesforni nastolatkowie, ich rodzice czy mieszkańcy Penance. Nie do końca wiadomo kto jest dobry, a kto zły. Kto kryje się za maską, a kto pokazuje prawdziwą twarz. Małe miasteczko, w którym wszyscy się znają i coś ukrywają, a pośrodku niczego nieświadomi wczasowicze. * Narracja prowadzona jest zarówno w pierwszej, jak i w trzeciej osobie. Nasz narrator Tom Anderson zgarnął całą moją uwagę. W trzeciej osobie poznałam wydarzenia z perspektywy Frankie i .... no właśnie kogo. * Głusza wciągnęła mnie od pierwszych zdań, ale niestety później akcja nieco zwolniła i poczułam lekkie znużenie. Na szczęście po jakichś 80 stronach wydarzenia nabrały tempa i trzymała mnie w napięciu aż do samego epilogu. * Oprócz opisów przyrody i narracji, te kilka plot twistów to w dług mnie najmocniejsze strony książki. * Między wierszami autor wplótł również ważki temat, długoletniej dewastacji pierwotnej przyrody przez człowieka, poprzez zmienianie krajobrazu, budując kolejne fabryki i osiedla. * Jednakże Głusza wcale mnie nie przeraziła i nie poczułam lęku podczas lektury. Las nie wydał mi się przez to bardziej przerażający niż zazwyczaj. Może dlatego, że książkę czytałam wciągu dnia. * Nie ukrywam jednak, że z przyjemnością obejrzałabym film na podstawie Głuszy. Polecam nie tylko fanom leśnej przyrody, ale również osobom, które lubią kiedy lektura trzyma w napięciu i niepokoi zarazem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-04-2022 o godz 14:26 przez: Nasturcja
Jakie jest wasze ulubione miejsce na wakacje? Morze, góry, tętniące życiem znane kurorty czy nikomu nie znane mieściny? Mój mąż często powtarza, że chciałby kiedyś zaszyć się w jakimś miejscu zupełnie odciętym od cywilizacji, zdała od ludzi, bez zasięgu i blisko natury. Jestem ciekawa czy po przeczytaniu "Głuszy" autorstwa Marka Edwardsa nie zmieniłby planów? 😅 _____ Rozwodnik Tom Anderson z nastoletnia córką Frankie postanawiają spędzić wakacje w malowniczej miejscowości Płytkie Zdroje. Wraz z innymi letnikami chcą cieszyć się spokojem i bliskością przyrody. Czy wymarzone wakacje mogą przerodzić się w najgorszy koszmar? Uwierzcie mi, że tak. Trafiając do miejscowości znanej z rytualnego morderstwa sprzed dwudziestu lat nie można czuć się bezpiecznie. Autor powoli zagęszcza atmosferę dozując czytelnikowi wrażeń. Na pozór przypadkowe i błahe wydarzenia kumulują się, żeby stworzyć prawdziwą pajęczynę, z której nie każdy może się wyplątać. Stworzony przez autora klimat jest mroczny i wciągający niczym bagno. Mami, ale nie jest nieprzyjemny. Ma swój kolor i melodię, które czytelnik czuje i widzi oczami wyobraźni. Muszę się przyznać, że zbytnio nie lubię się bać, a poziom strachu wywołany przez tę książkę oceniam na umiarkowany, w sam raz dla mnie. Autor niejako nastraja czytelnika na nadchodzące wydarzenia, co w moim odczuciu delikatnie łagodziło odbiór, ale nie myślcie, że ta historia była przez to przewidywalna. Nic z tych rzeczy. Byłam zaskoczona, i to nie raz. Duże wrażenie zrobiły na mnie tajemnicze postacie rodem z powieści grozy. Czytelnik zostaje wciągnięty w grę, zasad której nie zna. Balansuje pomiędzy rzeczywistością a mistycznym światem. Wraz z bohaterami próbuje rozwiązać zagadkę i te z teraz, i tę sprzed dwudziestu lat. Autor zwraca też uwagę na jeden z problemów społecznych jakim jest poczucie bezkarności w sieci i zachowanie młodych (a może i nie tylko młodych) osób w świecie wirtualnym. Również maski w tej książce mają duże znaczenie, głównie symboliczne, ale to już musicie odkryć sami. Jeżeli lubicie dopracowane wielowarstwowe powieści trzymające w napięciu, wywołujące lekki dreszczyk, ta książka jest dla was. U mnie dostaje wysokie noty. Polecam 👍
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-04-2022 o godz 10:00 przez: ananke144_czyta
"Jakby las śmiał nam się w twarz" . Historia, która wciąga, a obrazy same malują się przed oczami. Małe miasteczko "w środku nicości", gdzie zbrodnia sprzed lat posypana jest sporą dawką "prawdziwej magii". I gdzie klimat przesycony jest pogańskimi wierzeniami w leśne duchy, bożki, rytuały, moc czarnej magii i moc nowiu księżyca. Tutaj nic nie zdaje się być normalne. Obok las- istna głusza, w której panuje jakiś mroczny nastrój, dziwny mrok, a powietrze aż wibruje od morderczej energii i aury zła. Ten las to nie siedlisko "dobrych i pięknych duchów lasu", ale raczej królestwo "wrogich bytów", które wyciągają swoje ręce- gałęzie i zagradzają leśne ścieżki. Pokrzywione i groteskowe- niczym "marionetki z koszmaru". Tutaj nawet słońce nie jest w stanie przebić się przez korony drzew, zamieniając ścieżki w ciemne tunele. Hipnotyzuje natomiast dźwięk wiatrowych dzwonków spomiędzy drzew- ale nie czysty i kojący, za to dysharmonijny i niepokojący. To głusza daje znaki i pokazuje mroczną moc tego miejsca- tło wszystkich wydarzeń. . Autor zdecydowanie potrafi zbudować mroczny klimat. Niejednokrotnie strach mąci umysł i sprawia, że nawet rzeczy nieprawdopodobne stają się możliwe. Morderstwo sprzed lat rzuca cienie na przeszłość i teraźniejszość tego miejsca. Stanowi centralny punkt, wokół którego zbudowana jest fabuła. Autor pokazuje przy tym mroczną stronę ludzkiej duszy oraz ludzkie "ciągotki" do rozwiązywania zagadek dotąd nierozwiązanych. Obok głównych bohaterów (raczej mało charakterystycznych i charyzmatycznych) funkcjonuje cała galeria postaci drugoplanowych- dziwnych, nieobliczalnych, skrywających tajemnice. To właśnie oni stanowią także o sile tej książki. Dziwna aura otaczająca to miejsce świetnie koresponduje z tymi dziwnymi postaciami- leśnymi bytami, przemierzającymi ścieżki mrocznej głuszy. Język książki jest bardzo prosty, a Autor płynnie prowadzi nas przez kolejne wydarzenia, umiejętne łącząc także przeszłość z teraźniejszością. Raczej spokojnie wprowadza nas w fabułę i buduje nastrój, ale w miarę szybko całość nabiera dynamiki. Finał może zaskoczyć. Udana lektura, która zapewnia świetną rozrywkę, wciąga i hipnotyzuje klimatem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-04-2022 o godz 13:20 przez: Heather
Wspaniałe wakacje zmieniły się w walkę o przetrwanie. Klasyczne już hasła "nie idź tam!" gdy dzieje się coś złego nie podziałały na bohaterów, którzy jak na złość wpakowali się w największe możliwe kłopoty. Dzięki temu jednak czytelnik otrzymał kawał intrygującej, klimatycznej historii, która miejscami mroziła krew w żyłach! Autor zabiera nas w nieoczywistą podróż pełną ukrytych znaków. Warto obserwować otoczenie bohaterów, ponieważ w tej historii każdy detal ma znaczenie. Mijana po drodze rzecz może okazać się konsekwencją w kolejnym etapie, ponieważ Mark Edwards buduje opowieść wielowymiarową, która niczym film, klatka po klatce nabiera ostrości i sensu, by ostatecznie zaprowadzić nas do niebanalnego finału. Tom Anderson oraz jego nastoletnia córka chcieli spędzić wspólny czas w "Płytkich Zdrojach". Odnowiony właśnie ośrodek miał być idealnym pretekstem do zacieśniania relacji. Niestety senne wakacje przerywają dziwne i trudne do wyjaśnienia zjawiska, która wydają się potęgować wraz z nadejściem nocy. Opowieści mieszkańców, legendy i tajemnicza przeszłość położonej w głuszy miejscowości nakładają się na siebie wprowadzając czytelnika w konsternacje, bo nie wiemy czy możemy mówić o zjawiskach nadprzyrodzonych, czy może tak misternie przedstawionej ludzkiej intrydze. Książkę warto pochwalić za rewelacyjny klimat. Sporo mroku, tajemnicy, plotek i dziwnych opowieści budują gęstą atmosferę lęku na granicy thrillera oraz horroru. Czytając ma się wrażenie, że w tej historii wszystko może się wydarzyć a sam autor skupił się na dopracowaniu pod względem wiarygodności zarówno wydarzeń jak bohaterów, więc ze strony na stronę nie tylko więcej się dzieje, ale i my sami jesteśmy co raz bardziej wciągani i angażowani w wir wydarzeń. "Głusza" jest idealna na ponure popołudnie, może nawet deszczowy dzień, czyli to historia, która mocno wpływa na wyobraźnię. Do samego końca nie możemy być pewni co jest prawdą a co jedynie wymysłem bohaterów, którzy zostali wprowadzeni na scenę prawdziwej apokalipsy. Mnóstwo efektów specjalnych, zaskoczeń oraz niebanalny klimat budują historię od której ciężko się oderwać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-04-2022 o godz 16:31 przez: Szanuka
Bezbrzeżny, ciemny i mroczny las, w którym przed dwudziestoma laty wydarzyła się tragedia. Morderstwo dwójki nauczycieli z kempingu, które przyciąga ciekawskich, kanapowych detektywów do urokliwego ośrodka Płytkie Zdroje 💦 osadzonego w samym środku piękna pradawnej puszczy. Tom i jego nastoletnia córka Frankie również dają się skusić obietnicą niezapomnianego wypoczynku. Cóż, to na pewno był dla nich niezapomniany urlop, ale raczej nie takich atrakcji się spodziewali. Frankie i Ryan, syn sąsiadów z domku obok, którzy przy okazji mają świra na punkcie rytualnego mordu sprzed lat, szybko odnajdują wspólny język i choć nie wszystko ich łączy, to na pewno lubią spędzać ze sobą czas. Kiedy Ryan zamieszcza obraźliwy wpis na Instagramie, szkalujący tutejsze miasteczko oraz ich mieszkańców, bezwiednie lub nie, zsyła na nich całą lawinę nieprzewidzianych zdarzeń napędzanych zemstą. Tylko czy aby na pewno za tymi wszystkimi dziwnymi i strasznymi zdarzeniami stoi dwójka nastolatków? Przecież ta pradawna puszcza zdaje się żyć własnym życiem, wysyłając w stronę przybyszów niezbyt przyjazne sygnały. Tak pokrótce przedstawia się główna oś fabuły " Głuszy" 🌿 od Marka Edwardsa. To była bardzo intrygująca opowieść, podszyta mrocznymi legendami oraz siłą przyrody i osób, które są gotowe chronić ją za wszelką cenę. Bardzo przyjemny thriller. Proszę się nie śmiać, ja bardzo lubię thrillery, i w tym przypadku to nie oksymoron 😁 Pióro autora jest lekkie, a fabuła toczy się własnym, niespiesznym torem. To ten rodzaj powieści, w której myślisz, że już wszystko rozgryzłeś, a okazuje się, że tak naprawdę nic nie wiesz, a autor prowadzi cię na rejony, o których nawet nie pomyślisz. Sprytny zabieg, cenię go. Na ile całość jest świetna i czyta się ją fantastycznie, tak końcówka nieco zawodzi. To znaczy wiem, że Edwards chciał zaskoczyć i brawo, udało się, jednak nie jestem do końca przekonana, co do motywu zbrodni i tak szczerze mówiąc, zupełnie nie tak wyobrażałam sobie finał. I ten, choć na pewno intrygujący, nie do końca trafił w moje gusta. Generalnie jednak lektura smakowita. 7/10 @znosem.wksiazce
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-04-2022 o godz 19:31 przez: polish.bookstore
Książka, którą przeczytać powinien każdy miłośnik thrillerów. Już w tej chwili mogę Was zapewnić, że dla mnie „Głusza” to jedna z najlepszych książek tego roku, o ile nie najlepsza. Do tej pory lepszej w każdym razie nie czytałam. Pochłonęła mnie kompletnie już od pierwszej strony, choć miałam olbrzymie obiekcje co do tej współpracy – wiecie, ja nie lubię się bać. Mogę czytać o seryjnych mordercach, może lać się krew, ale jak słyszę „przerażające odgłosy” czy „złe duchy” , które możemy znaleźć w blurbie, moja podświadomość krzyczy, bym się za to nie zabierała. Jednak się zabrałam. Żałowałabym, gdybym ominęła tę lekturę i skłamałabym, gdybym powiedziała, że ani trochę się nie bałam, ale znalazłam na to sposób – zaczęłam czytać za dnia, w pewien deszczowy weekend. Klimat sprzyjał, wyobraźnia wyostrzyła się jeszcze bardziej, jednak nawet się nie zorientowałam, że nie przerwałam lektury, mimo wyraźnego niepokoju, który się we mnie pojawił. Historia, która rozgrywała się w Płytkich Zdrojach była zbyt dobra, zbyt angażująca i zbyt przerażająca, by nie dowiedzieć się, jak się skończyła. Czytałam więc dalej i efekt był taki, że dopóki nie skończyłam, nie zrobiłam praktycznie nic. Każda moja myśl wędrowała do książki, wręcz mnie przywoływała. I wiecie co? Ten niepokój był uzależniający i gdybym mogła, chętnie wymazałabym „Głuszę” z pamięci tylko po to, by przeczytać ją na nowo, jeszcze raz jej doświadczyć. Dawno tak bardzo nie poczułam książki, mam wrażenie, że to historia dla mnie idealna. Pochłonęła mnie, zaangażowała i wyciągnęła ze swojej strefy komfortu- miałam chwilami ciarki, ale brnęłam w to dalej i nie potrafiłam przestać. Jeśli mielibyście przeczytać w ostatnim czasie jedną książkę z moich poleceń, proszę, niech będzie to „Głusza”. Jeśli jesteście miłośnikami dobrych thrillerów, na pewno docenicie niezwykłą atmosferę, którą stworzył na jej kartach Mark Edwards. Duszną, mroczną, osaczającą z każdej strony. Powiem jedno- nie chcielibyście znaleźć się w Płytkich Zdrojach na miejscu naszych bohaterów. Możecie być pewni… POLECAM OGROMNIE!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Zimna sprawa Bonda Katarzyna
4.7/5
30,12 zł
42,90 zł
25,74 zł
Inne z tego wydawnictwa O włos Bonda Katarzyna
4.5/5
26,73 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok 1984 Orwell George
4.8/5
24,68 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nienarodzona Przydryga Ewa
4.6/5
27,02 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nikt, tylko my Laure Van Rensburg
3.9/5
27,23 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miłosny układ Hogle Sarah
4.3/5
29,99 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Marina Zafon Carlos Ruiz
4.6/5
28,43 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Echo Man Holland Sam
4.7/5
27,97 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Cień wiatru Zafon Carlos Ruiz
4.7/5
31,08 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Minecraft. Smok Drayden Nicky
5/5
24,89 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Balwierz Bonda Katarzyna
4.7/5
24,85 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wakacje 1939 Lisiecka Anna
5/5
35,72 zł
54,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego