Firstlife. Pierwsze życie (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci.

Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.

Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojka i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę.

Wciąż nie zdecydowała się, dokąd chce trafić po śmierci... a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek.

ksiazka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Firstlife. Pierwsze życie
Autor: Showalter Gena
Tłumaczenie: Żuławnik Jacek
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 432
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-03-15
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 164 x 217 x 32
Indeks: 20941802
 
średnia 3,6
5
15
4
29
3
16
2
10
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
67 recenzji
5/5
27-02-2017 o godz 19:44 przez: Maja Sadowska
Bardzo fajna książka. Dostałam w przedsprzedarzy. Mnie się bardzo podobała i myślę że wam też się spodoba.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
2/5
26-03-2017 o godz 17:14 przez: Dominika Jachimowska
W świecie, w którym żyje Tenley, prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. Dwie istniejące frakcje, Trojka i Miriada, nieustannie toczą bój próbując zjednać sobie Niezwerbowanych. Do czasu osiągnięcia pełnoletności każdy musi opowiedzieć się za jedną ze stron. Tenley już od urodzenia obdarzona była wielką mocą. Zarówno Trojka, jak i Miriada, nie spoczną, dopóki nie przeciągną jej na swoją stronę. Ten nie chce jednak podjąć decyzji i nie wie, dokąd trafi po śmierci. Wkrótce okazuje się, że granie na zwłokę ma swoje konsekwencje, a los przygotował dla Tenley kilka niemiłych niespodzianek. Podczas czytania zawsze staram się tworzyć szybkie notatki i zapiski, które chcę uwzględnić w późniejszej recenzji. Zwykle są to chaotyczne i mało logiczne słowa lub zwroty, które wpadają mi do głowy w trakcie lektury. Przy żadnej książce nie zdarzyło mi się napisać tak dużo, jak przy Firstlife. Ta powieść wywoływała we mnie bardzo różne emocje, które czym prędzej przelewałam na papier. Niestety, zdecydowana większość moich notatek nie jest pozytywna. Ale od początku... Pierwsze rozdziały nieustannie przywodziły mi na myśl jedno skojarzenie - Plaga samobójców Suzanne Young. Jeśli czytaliście tę powieść, to mogę być prawie w stu procentach pewna, że też zauważylibyście podobieństwo miejsca, w którym rozpoczyna się akcja, czyli szpitala psychiatrycznego, oraz imion bohaterów, bowiem pojawiają się James oraz Sloan. Niewiele jestem w stanie powiedzieć o samej akcji tej książki. Przyznam, że nie do końca rozumiem motyw przewodni tej powieści. Często zastanawiałam się, o czym ona właściwie opowiada. Nie potrafiłam znaleźć głównego wątku tej książki i chociaż jest ona pełna akcji, wydarzenia wydawały mi się kompletnie losowe i takie... niespójne. Skoro już o tym wspomniałam, to rozwinę tą myśl: mimo wszystkich wad tej książki, do których przejdę później, nie mogę nie zauważyć, że Gena Showalter nieustannie rzuca nam pod nogi kolejne trzymające w napięciu zdarzenie. Akcja właściwie się nie zatrzymuje, co jest ogromnym plusem. Szczególnie ostatnie pięćdziesiąt stron podniosło poziom tej powieści i mocnym akcentem zakończyło książkę. Teraz pora na nieco krytyki. W książce, ku mojej irytacji, pojawia się kilka niedomówień i błędów logicznych. Na przykład bohater, który jednym razem jest opisany jako chudy mężczyzna, zaledwie chwilę później staje się postawny i umięśniony. Brakowało mi bardziej szczegółowego opisu świata, w których umieszczona jest akcja książki. Chciałabym dowiedzieć się, dlaczego właściwie Tenley jest tak ważna, na czym polega jej moc i jaka miałaby być jej rola jako dowódcy każdej z frakcji. Wyglądało to trochę tak, jakby autorka miała ogólny zarys powieści, ale nie potrafiła wymyślić logicznych szczegółów. Najwięcej emocji wzbudzali we mnie bohaterowie. Od bardzo długiego czasu nie spotkałam się z tak... głupią postacią jak Tenley Lookwood. Tak, najzwyczajniej w świecie, była ona głupia. Chociaż w niektórych momentach prezentuje wręcz heroiczną odwagę i butność, to poza tym zachowuje się jak totalna idiotka. Warto wspomnieć o dwóch bohaterach, którzy kręcą się wokół Ten: Killian i Archer. Każdy z nich reprezentuje jedną z frakcji. Oczywiście, każdy z nich jest nieziemsko przystojny, po prostu chodzący bóg! Aż chce mi się przewrócić oczami... Killian dodatkowo jest aroganckim dupkiem, co jednak nie przeszkadza Ten w zadurzeniu się w nim. I tutaj pojawia się pierwszy element jej bezmyślności: sama Tenley uważa siebie za osobę zamkniętą na innych i dosyć wrogo nastawioną, jednak leci do Killiana jak ćma do światła, stając się łatwą i ufną dziewczyną, której można wmówić każdą głupotę. Krew mnie zalewa na myśl o takich bohaterkach! Wystarczy, żeby facet pojawił się na horyzoncie, a one już stają się bezmózgimi nastolatkami. To kolejna sprawa: Killian i Archer próbują przekonać Ten do sprzymierzenia się ze swoją frakcją, Trojką lub Miriadą. Nasza bohaterka nieustannie lawiruje pomiędzy sferami, chcącymi ją zwerbować uciekając się do manipulacji, a ona bezmyślnie na wszystko się nabiera. Jest niezwykle łatwowierna, a wydawałoby się, że po ogromie zła, jakiego doświadczyła, powinna mieć trochę więcej rozumu. Ten, kto w jednej sekundzie jest wrogiem Tenley, w kolejnej jest już uznawany przez nią za przyjaciela. Bardzo łatwo jest zaskarbić sobie jej zaufanie. Czasem wystarczy po prostu... ciasto czekoladowe! Jedynym pozytywnie odebranym przeze mnie aspektem charakteru Tenley była jej fascynacja liczbami. Chociaż było to niezwykle interesujące, bardzo żałuję, że nie wykreowała całej osobowości Tenley z taką samą fantazją. Jako zaletę można uznać też wydanie książki. Okładka jest naprawdę śliczna i pasuje do treści książki. Idealnie odzwierciedla przemijanie czasu i życie, które czeka na bohaterów po śmierci. Niestety, bohaterowie stworzeni przez Genę Showalter zdołali skutecznie zdusić potencjał, jaki miała w sobie ta historia. Starałam się początkowo ignorować ich wady i skupić się na wydarzeniach, jednak im dalej
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-04-2017 o godz 15:14 przez: BookParadise
"Każdy może się potknąć. I kiedy pewnego dnia się potkniesz, a na pewno się potkniesz, bez dwóch zdań, wtedy ktoś będzie musiał pomóc ci wstać. Czy znajdzie się ktoś taki? Czy może ustawi się kolejka tych, którzy będą chcieli skopać cię, póki leżysz?" Po jakże fenomenalnej serii "Kroniki Białego Królika" Geny Showalter moje serduszko pękło na pół i długo nie mogło pozbierać się po skończeniu przygody z jej twórczością. I kiedy zobaczyłam, że jej kolejna książka pojawiła się w zapowiedziach musiałam ją zdobyć. Nie było nawet innej opcji. I z całą pewnością nie żałuję swojej decyzji. Gena ponownie zawładnęła moim sercem. Łamała je, rozrywała i sklejała. "Firstlife. Pierwsze życie" przenosi nas do zakładu psychiatrycznego, w którym znajduje się główna bohaterka Tenley. Dziewczyna trafiła tam, ponieważ nie chce zrobić tego, co nakazują jej rodzice, dla których ważniejsze od dziecka są dobra materialne oraz drugie życie, te które otrzymają po śmierci. Życie ludzkie składa się z dwóch etapów, tego ziemskiego i pozaziemskiego. W "Firstlife" jesteśmy zabierani do  świata, gdzie dwa pozaziemskie miejsca toczą ze sobą wojnę. Trojka oraz Miriada walczą wzajemnie ze sobą o dusze, bowiem kiedyś ktoś musi wygrać w ostatecznym starciu. Tym razem stawką jest Tenley, która nie jest niczego świadoma. Ten bowiem jest pewna, że nie pójdzie do żadnego z tych miejsc i trafi do Wielu Końców. Jest to jej jedyna alternatywa, a pogłoski mówią, że jest to straszne miejsce, pełne cierpienia i okrucieństwa. "- No co? Mój zegar żołądkowy głośno tykał. Miałam ochotę zajść w ciążę spożywczą. - W takim razie dobrze, że zrobiłem dziury w cieście." Trojka jest miejscem okutym dobrą sławą, gdzie każdy ma takie same prawa. Jest to piękne miejsce, gdzie dobro jest dobrem, a zło to zło. Podstawową wartością jest równość. Ale nie ma przecież miejsca idealnego, prawda? Miriada natomiast jest miejscem, które jest przepełnione intrygami, a Miriadczycy aby pozyskać nowe dusze są w stanie wiele oferować. Miejsce to owiane jest złą sławą. Tutaj jest pełno luksusów, ale otoczenie jest brzydkie. Jednak każdy kij ma dwa końce... Czy ludzie mówią prawdę o tych miejscach? A może to tylko plotki? W "Firstlife" życiem ludzkim władają istoty, które żyją poza śmiertnie. Każdy może trafić do jednego z tych miejsc, jednak musi wybrać za życia swoją drogę. Jednak aby tam trafić należy podpisać pakt lub wyrazić zgodę na trafienie do tamtego miejsca. Prawda nie jest pewna, bowiem obie pozaziemskie rasy rozsiewają na swój temat plotki. Czy umieszczenie fabuły w takim świecie podobało się mi? Oczywiście, że TAK! Ta fabuła jest taka wyjątkowa, niepowtarzalna i pomysłowa, że przepadłam całkowicie w świecie wykreowanym przez Showalter. Zacznijmy jednak najpierw od psychiatryka. TOTALNA MIAZGA! Będąc tam i czytając myśli głównej bohaterki, która jest niepoczytalna, całkowicie wczułam się w jej rolę. W pewnym momencie byłam nią i czułam wszystkie jej emocje. Miałam wrażenie, jakbym to ja znalazła się w psychiatryku i była niespełna rozumu. No dobra, może i główna bohaterka nie do końca jest taka świrnięta. Owszem, ma trochę w głowie nie po kolei, ale do jej stanu doprowadził ją rok spędzony w tym miejscu. Aby przetrwać musiała mordować, bić się, po prostu walczyła o swoje. Jednak jej myśli często przerażały mnie. Ona łyżeczką potrafiła zabić! Panował totalny chaos, który mimo wszystko podobał się mi, ale doprowadzał także do momentów, że gubiłam się w fabule. Przemyślenia Tenley przez większość czasu nie miały żadnego ładu i składu. Jej obsesja na punkcie liczb czasami mnie irytowała, ale to tylko małe wady. Jednak najważniejszym atutem Ten jest jej silna wolna, której najokrutniejsze tortury nie potrafią złamać. W książce jest także dwóch głównych bohaterów Archer oraz Killian. Archer jest chłopakiem o dobrym sercu. Jest idealnym przyjacielem, który potrafi poświęcić bardzo wiele dla drugiej osoby. Killian natomiast jest typowym złym facetem o ukrytym dobru. Oczywiście dwóch chłopaków polubiłam, bo są naprawdę zabawni w swoich przepychankach słownych, ale mają także dobre serce. "Naukowcy udowodnili, że dwie (lub więcej) lampki wina dziennie w znacznym stopniu ograniczają ryzyko zawracania sobie dupy rzeczywistością." W "Firstlife" bardzo dużo dzieje się. Nie brakuje emocji i momentów napięcia. Tortury, jakim poddawane są osoby stacjonujące w psychiatryku robią wrażenie i są naprawdę wstrząsające. Miejsce to okute jest złą sławą i łamie silną wolę. Bardzo podobała się mi także walka między Miriadą i Trojką. Zdecydowanie robiła wrażenie. Nieco zaskoczyło mnie, że książka ma mieć kolejny tom, bo obawiam się, że może to być nadmiar, ale okaże się wszystko później. W pierwszym tomie autorka czasami skupiała się na mało ważnych sprawach, ale nie odebrało to uroku książce. Wyjątkowy i niepowtarzalny klimat zdecydowanie są jej atutem, a psychiczne rozterki bohaterów wprawiają w osłupienie. Zachęcam do sięgnięcia po książkę, zdecydowanie was zaskoczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-04-2017 o godz 18:12 przez: Świat Książkoholiczek
Tenley jest wyjątkowa. Ma wielką moc, o którą walczą Trojka i Miriada - frakcje, z których można wybrać tylko jedną, by spędzić tam Drugie Życie po Pierwszej Śmierci. Dziewczynie jednak nie spieszy się zbytnio, by dokonać wyboru, mimo że obie frakcje sięgają po najcięższe działa, by tylko ją zdobyć. Tenley nie ufa nikomu po tym, jak jej właśni rodzice umieścili ją w Prynne - ośrodku, w którym za pomocą tortur fizycznych i psychicznych, ma podjąć decyzję, gdzie trafi po śmierci. Czas bowiem nie jest jej sprzymierzeńcem, a sytuacji nie ułatwiają nowe nieprzyjemne niespodzianki oraz pojawienie się Killiana i Bow. Jest to moja pierwsza książka Geny Showalter, ale przyznaję, że już wcześniej chciałam sięgnąć po twórczość tej autorki. Podeszłam do tej powieści na luzie, z nadzieją na dobre młodzieżowe post-apo. Rzeczywistość natomiast okazała się zupełnie inna... Większość historii poznajemy dzięki opisom głównej bohaterki. Wiemy tylko tyle, co ona, ale niektórych rzeczy możemy domyślić się szybciej. Mamy też przytoczone wymiany wiadomości między tajemniczym Archerem i Killianem a przywódcami ich frakcji. Dzięki temu możemy zagłębić się w strukturę Trojki i Miriady oraz lepiej poznać motywy, które kierowały naszymi cudownymi chłopcami w trakcie wykonywania zadania. Tenley w założeniu chyba miała być silną dziewczyną, która jest niepewna swojej przyszłości. Niestety, wyszła nam może i silna, ale ciągle zmieniająca zdanie, mało inteligentna i powtarzająca słowo WOW osóbka. Jej postępowanie było dla mnie totalnie niezrozumiałe. Konsultowałam je też z kolegą, streszczając mu fabułę, ale on też stwierdził, że postać głównej bohaterki zachowuje się nielogicznie. Doskwierał mi także brak dokładnego opisu jej wyglądu - wiemy tylko, że to straszne chucherko, w którym zakochują się wszyscy jak leci. Natomiast chłopcy... ach, ci chłopcy! Oficjalnie deklaruję się jako Trojkanka, mająca słabość do Archera. Wszystko w nim wydawało mi się delikatnie i szczere. Killian oczywiście nie ułatwia wyboru między nimi, bo jest totalnym przeciwieństwem mojego "łucznika". W postaci tego mrocznego manipulatora urzekła mnie dynamiczność tego bohatera. Pięknie zostało pokazane, jak Killian uświadamia sobie, kim naprawdę jest i co czuje. Historia tych dwóch chłopaków wielokrotnie się przeplata i jest niezwykle zawiła, co czyni ich osobowości jeszcze bogatsze. Bohaterowie drugoplanowi dzielą się na bardziej i mniej dopracowanych. Jedni są jednopłaszczyznowi, inni natomiast zaskakują czytelnika różnymi cechami swojego charakteru. Sam pomysł wykreowania dwóch walczących ze sobą frakcji jest bardzo ciekawy. Z wywiadu z autorką wiemy, że został zaczerpnięty z Biblii. Podziwiam autorkę za to, że każda z frakcji miała coś ciekawego do zaoferowania i nikt nie był całkowicie zły lub całkowicie dobry. Pod tym względem jest to bardzo realistyczne - świat składa się bowiem z różnych odcieni szarości. Zabrakło mi jednak jakiegoś konkretnego wprowadzenia w historię. Zostajemy brutalnie wrzuceni do świata, o którym wszyscy coś wiedzą, tylko nie my. Czytelnik musi sobie jakoś poradzić w tej sytuacji, ale nie ukrywam, że nawet na końcu powieści miałam pewne wątpliwości, jak, co i dlaczego zachodzi w Trojce, Miriadzie i Wielu Końcach. Odniosłam też wrażenie, że coś nie wyszło autorce w relacjach Tenley, Archera i Killiana. Być może nie miał być to typowy trójkąt miłosny, ale tak to wyglądało. Dziewczyna nazywała ich swoimi przyjaciółmi, ale moim skromnym zdaniem ich zażyłość była na zbyt wysokim poziomie, jak na przyjaciół. Jak już wspomniałam, główna bohaterka nadużywa słowa WOW (kiedy już widziałam któreś kolejne WOW, chciałam rzucić książką i nigdy jej nie podnieść) oraz Zero, które jest jej przekleństwem. Obsesja Tenley na punkcie liczb jest natomiast fascynująca. Gra słów, wykorzystanie ich wieloznaczności oraz tajemnicza piosenka, którą dziewczyna ciągle nuci - te zagrywki językowe zostały znakomicie wymyślone i użyte w powieści. Oprócz tego pojawiło nam się wiele nowych zwrotów i terminów, których znaczenie albo jest wytłumaczone, albo musimy dojść do tego sami. Nie będę jednak zatajać, że mimo początkowej przyjemności, jaką sprawiło mi odkrywanie nowych smaczków w świecie Tenley, późniejsze niejasności robiły się męczące. Wydaje mi się też, że środkowa część książki jest najsłabsza - za dużo w niej wahań, zmiennych decyzji i zagadek. Na końcu akcja natomiast gna na łeb, na szyję i czyta się to z zapartym tchem, mimo że akcja rozgrywa się na wielu płaszczyznach życia i śmierci. Okładka jest cudowna! Wydawnictwo zachowało tę z wydania oryginalnego i jest to jedna z najpiękniejszych w mojej biblioteczce. Piękna kolorystyka, interesujący motyw klepsydry z przedstawieniem obu frakcji... śliczności! W wydaniu można znaleźć troszkę malutkich błędów, ale jest to bardziej wina korekty niż tłumaczenia. Polecam tę książkę osobom o mocnych nerwach i dużej cierpliwości. Przyda się też chęć przeżycia niezwykłych przygód! Mimo przewidywalności, warto to przeczytać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-03-2017 o godz 14:40 przez: Amanda
Tekst pochodzi z bloga: http://amandaasays.blogspot.com ŻYCIE ZACZYNA SIĘ PO ŚMIERCI, CZYLI ŚWIAT PRZEDSTAWIONY Było już wiele książek, które traktowały o wizji przyszłości i walce o przetrwanie, jednak nie spotkałam się jeszcze z historią, która tak bardzo skupiała się na życiu po śmierci. Aż do momentu, gdy przeczytałam Firstlife. W tej książce, życie doczesne jest tylko okresem przejściowym, a cała zabawa zaczyna się po śmierci, gdy dusza człowieka trafia do jednej z trzech krain. I nie, nie jest to niebo, piekło bądź czyściec, ale za to Trojka, Miriada i Wiele Końców. Pierwsza z nich stawia na zasady, pracę, rodzinę i przyjaźń. Druga - dobrą zabawę, uciechy i zwycięstwo, osiągnięte nawet za wszelką cenę. Zaś ostatnia - jest krainą dla Niezwerbowanych i wszystkim jawi się jako okrutne i przerażające miejsce pełne potworów. Człowiek w czasie pierwszego życia wybiera, z którym światem najbardziej się utożsamia i do którego chce dołączyć po swojej śmierci. Jak pewnie się domyślacie, Trojka i Miriada są ze sobą skłócone i walczą o dusze, a zwłaszcza te, które wydają im się cenne, by pokonać wroga. Bardzo podobało mi się takie rozwiązanie, a także historia powstania tych krain i uważam to za kluczowy plus powieści. I jak w tej części mogliśmy jedynie podejrzeć nieco te światy, tak czuję, że w kontynuacji akcja przeniesie się już konkretnie do którejś frakcji i moja rosnąca ciekawość zostanie zaspokojona. ARCHER I KILLIAN Czyli kolejne zalety książki. Postacie męskie były ciekawie przedstawione i nie chodzi tylko o wygląd, ale także ich charaktery i ich rozwój w trakcie trwania powieści. Archer należy do Trojki, Killian - do Miriady. Dlaczego wybrali te krainy? Co nimi kierowało? I czy istnieją jeszcze inne powody dla których tak bardzo się nie lubią? Historia tych postaci momentami bardziej napędzała całą fabułę, niż wątek głównej bohaterki, jednak ani trochę mi to nie przeszkadzało, gdyż Archera i Killiana polubiłam, czego niestety nie można było powiedzieć o Tenley. TEN, CZYLI IRYTUJĄCE DZIEWCZĘ Tenley Lockwood poznajemy na kilka miesięcy przed jej 18 urodzinami, gdy zamknięta jest w Prynne - ośrodku dla trudnych nieletnich, gdzie nastolatkowie poddawani są okrutnym torturom, by skłonić ich do poddania się woli rodziców lub podjęcia wyboru frakcji, do której dołączą po śmierci. Rodzice Ten umieszczają ją w ośrodku, gdyż dziewczyna nie chce nawiązać umowy z Miriadą, której ważnym członkiem jest jej ojciec. Dodatkowo, okazuje się cenna dla obu frakcji, które za wszelką cenę chcą ją pozyskać. I gdyby tylko dziewczyna była zdecydowana, czego chce od życia, kibicowałabym jej w walce o przetrwanie, jednak nasza bohaterka sama nie wie, czego chce i jej niezdecydowanie potrafi doprowadzić człowieka do szału. Zwłaszcza, gdy jej kolejne działania, a właściwie brak decyzji, pogarszają całą sprawę. Wiem, że gdyby nie to, nie istniałaby cała fabuła i całe szczęście, Ten pod wpływem swoich przeżyć zaczyna się w pewien sposób zmieniać, ale i tak nie obdarzyłam jej sympatią. Może zmieni się to w drugim tomie. TRÓJKĄT MIŁOSNY? Archer i Killian pojawili się w życiu Tenley jeszcze w czasie pobytu w Prynne, jako wysłannicy, mający zwerbować ją do swojej frakcji. Każdy z nich przyjmuje inną strategię i z ciekawością śledziłam ich poczynania. I tu oczywiście pojawia się pewna odmiana trójkąta miłosnego, jednak sprawę ratuje fakt, iż nie robi się mdło i niezdecydowanie bohaterki nie dotyczy również tego, którego chłopaka chce wybrać. Relacja między bohaterami jest dosyć specyficzna i o dziwo, podobało mi się rozwiązanie zaserwowane przez autorkę, więc dostaje ode mnie kolejnego plusa. SLOAN Bohaterka, o której może zbyt wiele Wam nie napiszę, ale zdecydowanie zasługuje na chwilę uwagi. Wykreowana na postać złożoną i niejednoznaczną. Nigdy nie wiesz, jak postąpi i co tak naprawdę siedzi w jej głowie. Jej relacja z Ten ewoluuje kilka razy w trakcie powieści i cieszy mnie taki obrót sprawy. Mam nadzieję, że w kontynuacji będzie odgrywała znaczącą rolę, gdyż czuję, że może jeszcze niejednokrotnie zaskoczyć czytelnika. STRUKTURA I NARRACJA Książka podzielona jest na rozdziały, a niektóre z nich poprzedzone są wiadomościami wymienianymi między Archerem i Killianem, a ich przełożonymi. Było to miłe urozmaicenie treści, zwłaszcza, że wkradały się tam momentami elementy humorystyczne. Dodatkowo, każdy rozdział rozpoczyna jakaś złota myśl z nauki Trojki lub Miriady, co pozwala nam lepiej poznać ich zasady. Narracja natomiast, prowadzona jest przez Ten, jednak autorka kieruje nią tak zgrabnie, że dowiadujemy się naprawdę dużo i nie pojawiają się żadne luki w fabule, nawet, jeśli nasza bohaterka nie znajduje się w dokładnym miejscu wydarzeń. PODSUMOWUJĄC Firstlife. Pierwsze życie, to interesujące rozpoczęcie trylogii. Zaciekawiło mnie światem przedstawionym i chętnie dowiem się o nim czegoś więcej w dalszych tomach serii. I chociaż nie obyło się bez wad, to lekturze nie można odmówić tego, że czyta się lekko i przyjemnie, bez większyc
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 17:02 przez: Kamila Orłowska
Bardzo lubię dystopie, powieści młodzieżowe z wątkiem romantycznym jak i paranormalnym. To istna uczta dla duszy, zgadzacie się? Kiedy zdecydowałam się przeczytać "Firstlife" po samym opisie nie mogłam się spodziewać, że ta książka zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. Dosłownie przebiła moje wszelkie oczekiwania. Czy Wam polecam tę historię? Tak! Już, teraz! Cudowna, piękna, niesamowita! Koniecznie szybko sięgajcie i czytajcie! Bo drugi tom już czeka i mam nadzieję, że równie szybko pojawi się u nas. "Firstlife" to opowieść, która od samego początku niesamowicie wciąga. Akcja tak pędzi, że dosłownie do samego końca miałam wrażenie, że nasi bohaterowie biegną. Tak! Cały czas biegną! Niespodziewane zwroty akcji i szokujące wydarzenia, tego Wam nie zabraknie. Poznajemy 17-letnią Tenley, która ma niesamowitą obsesję na punkcie liczb i nie bez przyczyny mówią do niej Ten, bo dziesiątka oznacza coś pełnego. Było to bardzo ciekawym urozmaiceniem, gdyż na każdym kroku gdzie tylko pojawiały się liczby, Ten serwowała nam ciekawostki i ukryte znaczenie poszczególnych elementów.Dziewczyna żyje na Ziemi, która nazywana jest Krainą Żniw, gdzie każdy człowiek spędza swoje Pierwsze Życie. Podczas tego ziemskiego życia musi wybrać gdzie chce spędzić Drugie Życie. W strefie Trojki czy Miriady. Są to dwa zwaśnione światy, które werbują do siebie ludzi i tak budują społeczeństwo. Kiedy człowiek osiągnie wiek 18 lat, musi wybrać gdzie pragnie później żyć. Niestety Tenley na razie nie chce wybierać. Tym sposobem niszczy plany swoim rodzicom, którzy już dawno powierzyli swoje życie Miriadzie, a Ten również ma do niej należeć. Ale dlaczego? Co się za tym kryje? Jak się okazuje Ten urodziła się w bardzo ważnym czasie. Jedni mówią, że jest Generałem a inni, że Anulantem, i właśnie którąś z tych ról ma pełnić w Drugim Życiu. Tak rozpoczyna się walka o dziewczynę, bowiem każda ze sfer pragnie deklaracji Ten. Dziewczyna jest niezwykle cenna dla Trojki jak i dla Miriady. Kogo wybierze? Każda ze sfer ma własne prawa i zasady, jednak Ten nie może się zdecydować i potrzebuje czasu...dużo czasu. Najlepiej to w ogóle by nie wybierała, ale wtedy byłaby Niezwerbowaną a to grozi trafieniem do Wielu Końców...krainy tak przyjaznej niczym piekło. Wszystko byłoby dobrze, gdyby żadna ze sfer tak nie naciskała na decyzję dziewczyny. Ale niestety stawka jest zbyt wysoka i tak rodzice Ten oddają ją do specjalnego zakładu, w którym dzięki torturom powinna w końcu się przełamać i wybrać Miriadę. Czy im się to uda? Powiem Wam, że polubiłam Ten. To silna dziewczyna, odważna i wytrzymała. Jednak nie pochwalam jej wszystkich decyzji. Gdyby choć raz postąpiła tak jak ją o to proszono, jeżeli chodziło o jej zdrowie, to myślę, że niektóre sytuacje potoczyłby się zupełnie inaczej, ale pewnie wtedy nie powstałaby tak emocjonująca historia. Istnieje też pewna zasada. Każdemu człowiekowi przydzielony zostaje Robotnik Trojki i Robotnik Miriady, ich zadaniem jest przekonanie danej osoby do wyboru sfery, którą reprezentuje. Tak Ten zostaje przydzielony niesamowity Killian z Miriady oraz cudowny Archer z Trojki. I jak tu się nie zakochać, skoro to tak niesamowici chłopcy i w dodatku z niezwykłymi zdolnościami? I tu jest kolejny problem, Ci robotnicy zrobią wszystko by tylko wykonać zadanie, inaczej czeka ich kara. Zatem cóż to dla nich rozkochać w sobie ziemską dziewczynę i tym sprawić, że przyłączy się do ich sfery? Nic trudniejszego, ale Ten dobrze wie jak to jest i za żadne skarby nie da się omamić. Czekają nas bardzo zabawne momenty, hipnotyzujące spojrzenia i miłość. Ale czy można uwierzyć Killianowi? Kocha Ten, czy to kolejny podstęp? Pojawia się również nowa przyjaciółka Bow, która jest dość specyficzną osobą. Koniecznie musicie ją poznać i odkryć jej tajemnicę 🙂. Czeka Was wiele emocji, walk, miłość, poświęcenie, cierpienie oraz ból. Ten wiele przeżyje a Killian i Archer będą towarzyszyć jej na każdym kroku. Każdy z nich będzie o nią niezwykle dbał, a także przedstawiał swoją sferę w jak najlepszym świetle. Jednak rywalizacja pomiędzy nimi będzie niezwykle widoczna, na dodatek młodzieńców łączy wspólna przyszłość. Cóż takiego zatem się wydarzyło?Autorka stworzyła niesamowity świat, w którym najważniejsza jest walka o ocalenie istnienia. Na każdym kroku ktoś czyha na życie dziewczyny, zatem musi ocalić nie tylko siebie, ale i bliskich. Czy jej się uda? Obaj chłopcy stają się jej bardzo bliscy. Dużo razem przeszli i wiedzą, że mogą na siebie liczyć. Jednak dziewczyna wie, że wybierając jedną ze sfer wówczas będzie wrogiem dla tej drugiej... Tajemnice, podstępy i sekrety, tego również tu nie zabraknie. Bo znajda się takie osoby, które zrobią dosłownie wszystko by tylko zrealizować swój cel. Będziemy świadkami przemian bohaterów, każdy z nich w wyniku wydarzeń pokaże swoje prawdziwe ja, i teraz system nie będzie już mógł ich pokonać. Dalsza część recenzji na camilleshade-books.blogspot.com Zapraszam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-03-2017 o godz 15:26 przez: wiktoria
Cała recenzja: https://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/2017/03/84-pierwsze-zycie-przygotowuje-grunt.html#comment-form Niech będzie dla ciebie pociechą to, że nasze prawa są niezmienne po wsze czasy. ~Trojka Masz Drugie Życie, ale nie drugą szansę. Dokonaj mądrego wyboru. ~ Miriada Zgłębiam historię, czyli jej plusy i minusy. ✔ Wam też podoba się tak bardzo ta okładka? Jest tajemnicza, co mnie zaintrygowało do zapoznania się z opisem, który nie spodobał mi się. Niestety od razu nasunęło mi się, że będzie schematycznie. Jednak z ciekawości przeczytałam jej fragment (link) i tak mnie zaciekawił, że wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Jeśli chodzi o wnętrze tej książki to czcionka jest dość duża, historia podzielona jest na rozdziały (niektóre prowadzone w formie maili), a każdy rozpoczęty jest ciekawym cytatem mówiący coś o danej sferze. (Jak te dwa umieszczone wyżej.) ✔✘ Pomysł na historię odbierałam różnie. Niektóre rzeczy mi się podobają, inne niekoniecznie. Przybliżę wam cały zamysł tak w skrócie (na tyle ile udało mi się go zrozumieć). Nasze Pierwsze Życie polega na podjęciu decyzji do jakiej sfery po śmierci chcielibyśmy się dostać: Miriada, Trojka. Pierwszą z nich cechują zabawy, dowolność w podejmowaniu decyzji, ale i życie w ciemności. Trojka to uporządkowana sfera, która bardzo ceni życie i ład. Każda z nich ma Robotników, którzy na ziemi w Skorupach starają się przekonać do swojej sfery człowieka. Jednak zawsze pojawia się ktoś kto nie chce wybrać, nazywa się ich Niezwerbowanymi, rodzice większość z takich dzieci wysyła do tzw. więzienia. A tam siłą przekonuje się by dokonali wyboru. Jeśli jednak umrzesz, a nie jesteś zwerbowany trafiasz do Królestwa Wielu Końców (tak jak mówi sama nazwa, umierasz tam wielokrotnie w wielkich męczarniach). Jak sami widzicie jest to troszkę skomplikowane, ale ja sama zaintrygowana czytałam każdą stronę i dowiadywałam się jeszcze więcej o tym świecie. ✘ Coś co chyba najmniej mi się podobało to główna bohaterka. Nie jestem do końca pewna, o co chodziło autorce tworząc jej taki charakter. Ona jest taka wkurzająca! Ale zacznijmy od początku. Tenley to Niezwerbowana, która została wysłana przez rodziców do więzienia, codziennie musi się tam zmagać z przemocą. Pewnego dnia do jej celi trafia Bow (zwolenniczkę Trojki), a w stołówce zauważa nowego chłopaka Killiana (zwolennika Miriady). Tenley nawiązuje z nimi pewnego rodzaju więź, jednak bardzo często ma wahania nastroju. Cały czas zastanawia się gdzie się przyłączyć i jak jest z jednym to myśli, by się przyłączyć do tej sfery jaką on wybrał, a jak z drugim to, że jednak sferę tej osoby. Sama miałam ochotę ją czasami walnąć, żeby się ogarnęła. Takie jej zachowanie przysłoniło wszystkie jej pozytywne cechy jak silną wolę, zaparcie w dążeniu do celu. Naszą bohaterkę wyróżnia miłość do liczb i wierszy. W książce wiele razy spotkacie się z przyrównywaniem różnych liczb do wydarzeń albo rzeczy i pojawia się też wiele intrygujących wierszy, które mają głębszy sens. ✔ Pokochałam za to pozostałych bohaterów, którzy mają ciekawe poczucie humoru i intrygujące osobowości. W pewnym momencie dzieję się coś z jednym z bohaterów, tego się nie spodziewałam. (Nie jest to śmierć, chociaż jej tutaj nie brakuje.) Nie przepadam za rodzicami głównej bohaterki, ale oni tak właśnie są wykreowani. Kto skazuje swoje dziecko na tortury? ONI. Niby dla jej dobra, a tak naprawdę to podpisali umowę z Trojka, że ich dziecko ich wybierze i dzięki temu dostali kasę i pławią się w luksusie. To wszystko psuje tylko Tenley, które niekoniecznie chce wybrać Trojke. (To nie jest spojler). ✔ Chciałabym też zwrócić uwagę na światy w jakich dzieje się akcja ponieważ są one wielkim plusem. Na początku jest to więzienie, jednak jak można się domyśleć zmienia się to. Na plus dla autorki, że udało jej się wykreować tyle ciekawych miejsc i tak bardzo różniących się oo siebie. ✔ Akcji w tej historii nie brakuje i jak na początku opornie mi się czytało, to po pewnym czasie tak mnie pochłonęło, że przeczytałam do samego końca. Duży wpływ mógł mieć na to styl autorki, który tak trudny świat przedstawiła nam w tak prosty sposób. Chociaż nawet po przeczytaniu nie wiem wszystkiego, dzięki temu czuje się zaintrygowana do przeczytania następnego tomu, jak tylko się pojawi. ✔ Zakończenie to było coś na co tak długo czekałam. Moim zdaniem było troszkę sztucznie przedłużane, wolałabym skończyć ją troszkę wcześniej i tam zawrzeć to co znajduje się na ostatniej stronie. Ale nie było źle i naprawdę do ostatniej strony nie byłam pewna co się wydarzy. Podsumowując historia bardzo ciekawa, której nie da się przewidzieć. Jestem pewna, że nie wpadlibyście chociażby na połowę wydarzeń, która tam się stała. Główna bohaterka jest bardzo denerwująca, ale dla pozostałych postaci warto wytrwać. A intrygujące zakończenie zachęca do wyczekiwania na kolejny tom. Za książkę dziękuję HarperCollinsPolska
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-04-2017 o godz 11:17 przez: Sauron
Wolny wola, możliwość decydowania o własnym losie, poznawania, błądzenia i uczenia się. Prawo decydowania o samym sobie to wartość nadrzędna. Pragnienie wolności od zawsze motywowało ludzkość do rzeczy wielki, od ponadczasowych odkryć, do głośnych rewolucji czy krwawych buntów. Dla nas to sprawa oczywista. A co by było, gdyby najważniejszą decyzję próbowali podjąć za nas inni? Prośby, groźby, szantaże czy przekupstwo? Co by podziałało? I czy w ogóle? Chociaż Firstlife to powieść fantastyczna, stanowi też próbę odpowiedzi na jedno z ważnych pytań. Ile warta jest wolna wola? Życie to nie wszystko, a śmierć jest dopiero początkiem. Dopiero w tym momencie dusza zaczyna istnieć „pełną piersią”. Ale nie tak szybko. Przed swoim pewnym zgonem człowiek musi zdecydować, do której frakcji chce należeć. Ma do wyboru pełną zasad, ale i sprawiedliwości Troje albo nieobliczalną i nieokiełzaną Miriadę. Są jednocześnie zupełnie różne, jak i niesamowicie podobne. Wybór wcale nie jest taki prosty. Tym bardziej że obie strony toczą ze sobą zaciekłą walkę o dominację. Walkę, w której biorą udział również ludzie. Rodzina, przyjaciele, nawet przypadkowo spotkani nieznajomi, każdy z nich będzie próbował przeciągnąć Cię na swoją stronę. Zaczyna się przyjemnie, zachęty i propozycje. A kończy na... torturach. Tenley trafia do jednego z ośrodków, które siłą próbują przekonać do podjęcia decyzji. Ona jednak wciąż nie chce wybrać. Wacha się i doprowadza tym wszystkich do szewskiej pasji. Tym bardziej że jej osoba jest... bardzo cenna. I obie frakcje nie zawahają się zrobić wszystko, by przekabacić ją na swoją stronę. Dosłownie... wszystko. Czujecie się zdziwieni, zaskoczeni, a może macie mętlik w głowie? Zastanawiacie się, o co chodzi w książce? Jeszcze przez długi czas od zaczęcia lektury będziecie zadawać sobie te pytania. Autorka rzuca nas w samo centrum wydarzeń zupełnie nowej rzeczywistości. Początkowo ciężko zorientować się jakimi prawami rządzi się ten świat. Pierwsze wyjaśnienia podawane są skwapliwie i mimochodem. Cenne informacje pojawiają się w bardzo różnych momentach, dlatego czytelnik przez cały czas musi zachować czujność. I to aż do samego końca. Miałam wrażenie, że świat opisany w Firstlife cały czas skrywa przede mną sekrety. Wciąż dowiadywałam się czegoś nowego i to w najmniej oczekiwanym momencie. Tak bardzo skomplikowana rzeczywistość z jednej strony była zaletą, z drugiej zaś czasami utrudniała odbiór powieści. Przez cały czas można było się spodziewać niespodziewanego. Zwroty akcji w tej powieści są na porządku dziennym, czytelnik jest nieustająco zaskakiwany nie tylko przebiegiem wydarzeń, ale również nowymi mechanizmami, o których wcześniej nie miał pojęcia. I zasada ta bywała niestety nadużywana przez autorkę. Nie zliczę, ile razy ktoś komuś wyskoczył zza pleców, okazało się, że niemożliwe jednak jest możliwe, albo wyszło na jaw, że znowu nie wiemy wszystkiego. Momentami bywało to męczące. Aż w końcu dałam sobie spokój z ogarnięciem tego wszystkiego swoim umysłem i popłynęłam dalej z akcją. Do połowy książki, kiedy bohaterzy poruszają się po jednej lokalizacji, wszystko da się jeszcze uchwycić. Akcja płynie dynamicznie, wartko i wciąż na nowo przykuwa uwagę czytelnika. A potem okazuje się, że był to jedynie początek. W pewnym momencie „coś” puszcza, a to, co uważałam za dynamiczną akcję, okazuje się ledwie rozgrzewką. Gdyby Firstlife było grą komputerową, idealnie pasowałoby określenie Hack and slash. Nasi bohaterzy biegają jak poparzeni, skaczą, walczą, zdobywają nowe umiejętności, znowu walczą, kopią, gryzą, uciekają i atakują. Nie usiądą nawet na chwilę. A jeśli już zamykają oczy to wyłącznie dlatego... że tracą przytomność. Ani chwili spokoju, dosłownie! W książce kryje się jeszcze sporo ciekawych relacji międzyludzkich. Obydwie frakcje robią wszystko by zdobyć Ten. W tym celu wysyłają swoich przedstawicieli. Układy z nimi to kwestia bardzo płynna. Nastawienie Ten cały czas się zmienia, a to trzyma czytelnika w niepewności. Autorka wciąż mnoży argumenty to za jedną, to za drugą stroną. Ciekawe są również postacie drugoplanowe, chociaż niektóre wątki można byłoby rozszerzyć. Przykładowo nigdy nie dowiadujemy się, co skłoniło strażników do takiej... hm... pracy. Firstlife zaskoczyło mnie i „rzuciło na kolana”. Jest tym, co uwielbiam w młodzieżowej fantastyce, czyli nieskrępowanym powiewem świeżości. W wykreowanym przez autorkę świecie nic nie jest typowe, oklepane czy skopiowane. Każdy mechanizm, każda prawidłowość to twór jej wyobraźni. A trzeba przyznać, że nie ma ona żadnych ograniczeń. I chociaż momentami przesadzała z akcją czy nagromadzeniem zwrotów wydarzeń, całość czyta się lekko i z rosnącym zainteresowaniem. Co będzie dalej? Do samego końca wszystko jest możliwe. A nawet... później. Firstlife to dopiero pierwszy tom przygody, w której każdy ma drugie życie. Z pewnością sięgnę po następny!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-04-2017 o godz 16:37 przez: SkrytaKsiążka
Siedemnastoletnia Tenley Lockwood, która posiada niezwykłą moc, od ponad roku przebywa w więzieniu Prynne, do którego wysłali ją rodzice przez to, że dziewczyna nie chciała dokonać wyboru, do której z dwóch frakcji jej dusza ma trafić po śmierci. Dwie walczące ze sobą frakcje - Trojka i Miriada zaciekle toczą bitwę o jej duszę. Jednak Ten decyduje się zostać Niezwerbowaną, gdyż w każdej z frakcji widzi mnóstwo zalet, jak i wad.. i ostatecznie nie chce wybierać. Żadna ze stron nie poddaje się. Chcą mieć Tenley po swojej stronie, więc wysyłają własnych Robotników, aby zwerbowali dziewczynę na swoją stronę. Gena Showalter stworzyła bestsellerową serię o Alicji w krainie zombi, której nie miałam okazji jeszcze przeczytać, przez co było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i zostałam pozytywnie zaskoczona. To co spotkało mnie na kratach tej powieści było zaskakujące. Co prawda książka nie będzie stanowiła mojego ulubieńca, jednak spodziewam się wiele w kolejnych częściach.. ponieważ TAK, TAK, TAK widziałam już zagraniczny opis drugiego tomu i zapowiedź trzeciego. Mam nadzieję, że to żadna pomyłka i serio tak będzie. Nie polubiłam się zbytnio z główną bohaterką. Mimo, że narracja jest przeprowadzona tylko i wyłącznie z jej perspektywy, to zdecydowanie inne postacie interesowały mnie bardziej niż ona. Jeśli chodzi o Tenley - czasami była w porządku, bywały momenty kiedy irytowała mnie niesamowicie, ale podsumowując sądzę iż jest mi obojętna. Była bo była, chciała postawić na swoim i postawiła, buntowała się, ostatecznie chciała dobrze chociaż znów nie zawsze. Mam o niej mieszane zdanie. Została wykreowana na taką typową nastolatkę, którą często spotkamy w dystopiach młodzieżowych - dziewczyna silna, może wszystko, podbije świat. Właśnie taka ona jest. Mnie nie oczarowała, chociaż podziwiałam ją za odwagę i za to, że mimo wszystko nie ulegała. Za to męscy bohaterowie są po prostu obłędni. Co prawda moje serce podbił Archer i od początku na sam widok jego imienia uśmiechałam się mimowolnie, to Killian też był niesamowitym gościem. Pomińmy, że oboje są urodziwi i mają cudowne, fantastyczne i genialne charaktery - bo tak jest i nie da się tego ukryć.. ale żadnemu z nich nie kibicowałam w związku z Tenley. Co jest najdziwniejsze - jeden z nich stał się bardziej przyjacielem, a drugi kimś więcej dla głównej bohaterki i nie wyniknął żaden trójkąt miłosny. Też jestem w szoku. Na początku książki Ten przebywa w Prynne, w więzieniu gdzie jest bita i poniewierana. Jest tam też jedna dziewczyna o imieniu Sloan, która będzie miała swoje momenty w całej historii. Sloan polubiłam mimo tego jakie podejmowała decyzje. Wiem, że była bardzo zagubiona, zraniona i zrobiłaby wszystko aby osiągnąć sprawiedliwość dla samej siebie. Poznałam również Deacona, Claya, Kayle i Reeda (naprawdę świetne osoby) i chciałabym aby było więcej momentów z nimi w kontynuacji. Pomysł na fabułę jest naprawdę intrygujący. Zaskoczyło mnie to, że cała historia ma drugie dno, w końcu porusza temat życia po śmierci. Bohaterowie mają dwie szanse na życie - Pierwsze Życie i Wieczne Życie zanim osiągną Spoczynek. Każda z frakcji ma swoje plusy, minusy i swoje racje. Ja od połowy książki wiedziałam jaką frakcję bym wybrała, nie tylko ze względu na bohatera który był po jej stronie, ale dlatego, że podzielam jej wartości. Historia wciąga a akcja pędzi. Autorka ma płynny i plastyczny styl, który pochłania nas całkowicie. Rozdziały kończyły się w taki sposób, że nie dało się przetrwać czytania. Przypadło mi to do gustu, ponieważ czytając nie nudziłam się, tylko pochłaniałam kolejne strony. Oprawa książki jest cudowna, ogromnie podoba mi się grafika i cieszę się, że wydawnictwo postanowiło zostawić zagraniczną okładkę. Wydanie również jest świetne w środku, gdyż czytając rozdziały na pewno rzuci/lub rzuciło wam się w oczy co piszę pod każdym rozdziałem. Ma to związek z frakcjami. Więcej nie zdradzę. Dam wam szansę, abyście sami poznali tą książkę. Zakończenie nie zdziwiło mnie pod jednym względem, bo troszkę podejrzewałam, że tak to może się skończyć. Jednak nie uważam aby było ono przewidywalne, ponieważ Tenley ma świetne relacje z obojgiem chłopców i ciężko stwierdzić co wybierze, jeśli w ogóle wybierze. Zranił mnie jeden moment, który nie wiem czy wybaczę autorce. Zobaczę co będzie w kolejnych tomach, bo nie tracę nadziei, że Gena Showalter wynagrodzi mi mój ból, który wstrząsnął mną na koniec. Firstlife. Pierwsze życie jest świetną i wyciągającą dystopią młodzieżową. Bohaterowie są genialni a cały pomysł na historię ma przesłanie, drugie dno, które sami musicie odkryć. Książka ma zapewnić rozrywkę, ale dać też trochę do myślenia. Ja z niecierpliwością będę wyczekiwała drugiego tomu, ponieważ wiele spraw nie zostało wyjaśnionych a kontynuacja zapowiada się jeszcze lepiej niż część pierwsza.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-04-2017 o godz 21:23 przez: Sylwia N
Przed przeczytaniem tej recenzji lojalnie ostrzegam, że może być ona bogata w świeże, jeszcze ciepłe odczucia polekturalne, rozchwianie emocjonalne i całą tonę zagubienia i zdezorientowania rasowego książkoholika. Z miejsca zaznaczam, że zwalniam się z odpowiedzialności, jeśli ktoś zdecyduje się na przeczytanie Firstlife, po czym będzie starać się o odszkodowanie za uraz psychiczny, rozniesienie epidemii, a na oskarżonych postanowi powołać Genę S. i mnie. Ja nie mam z tym nic wspólnego, ja tylko mówię jak jest. CO TO BYŁO? Tak, jeśli jeszcze ktoś się nie zorientował, powiem to jeszcze raz, dosłownie chwilę temu odłożyłam najnowszą powieść Geny Showalter i... woah! Dobra, Syla, uspokój się, wdech, wydech, zbierz się do kupy i spróbuj chociaż trochę poprawnie opowiedzieć o fabule... A więc. O czym to ja miałam?... A tak! Logicznie opowiedzieć o Firstlife, hahahahah, jakby ta powieść miała cokolwiek wspólnego z logiką! Powiedziałabym, że to bardziej jak rozładowanie elektryczne, błyskawica na milisekundę przed uderzeniem, jak spojrzenie Dolores Umbridge. Nie, nie zbaczam z tematu, to naprawdę było t a k mocne! Okej, nie przesadzajmy. (Ale i tak było świetnie). W świecie Ten (spokojnie, wygląda niemal w zupełności jak nasz) są dwie opcje do wyboru. Albo Trojka, albo Miriada. Do jednej z tych sfer trafi się po Pierwszej Śmierci, to tam spędzi się Drugie Życie (aka Wieczne Życie). No, chyba że ktoś na poważnie bierze pod uwagę trzecią opcję, czyli Wiele Końców, co, jak wynika z samej nazwy, może cię przyprawić o wieeele końców. Bardzo bolesnych końców. Tenley jest córką Miriadczyków, więc wedle ich myśli, sama również powinna powierzyć swoją duszę Miriadzie. Ale dziewczyna nie chce jeszcze podejmować wyboru, chce się nad nim zastanowić, chce, by podjęta decyzja nie była dyktowana żadnymi czynnikami zewnętrznymi. I tak trafia do Prynne, zamkniętego ośrodka, w którym "pomaga się" takim jak ona, wszystkie wymyślne tortury, zarówno psychiczne, jak i fizyczne, są przecież "dla jej dobra". Każdy człowiek ma swojego RT (Robotnika Trojki) i RM (Robotnika Miriady), którzy mają pomóc w dokonaniu decyzji - oczywiście korzystnej dla danej sfery. Pewnego dnia Tenlyn zostaje przydzielona współlokatorka do celi, Bow (która później okazuje się chłopakiem, Archerem (RT), ukrywającym się w ludzkiej Skorupie), a niedługo po tym w ośrodku pojawia się Killian (RM). A jeszcze chwilę po tym następuje totalna lawina zdarzeń, na której opisanie zabrakłoby mi tutaj miejsca. Słowem, nie spodziewałam się czegoś tak wciągającego. Gdzieś już przewinęła mi się przed oczami recenzja tej powieści, niezbyt pochlebna, i podeszłam do książki standardowo, bez jakichś wyobrażeń i nadziei, co będzie, to będzie. I tak się jakoś stało, że już od samego początku powieść Geny owinęła wokół mnie ciasno swoje macki. I nie wypuściła, aż do samego końca. Czy jest tutaj na co narzekać? Jeszcze się pytacie?! Oczywiście, że tak! Momentami brak logiki, działania bohaterów czasami bardzo... hmm, żywe (dziewczyna zjeżdża innego bohatera z góry do dołu, to źle, dlaczego, jak to się mogło stać, nie wybaczę ci... na co postać mówi o cieście czekoladowym, które na nią czeka obok, a ona reaguje jak pięciolatka na widok lunaparku, jak... książkoholik na wyprzedaże nowości!). Pewnie udałoby się wymienić całe dziesiątki słabszych punktów, ale tym, co właśnie mnie trzyma w tej chwili, jest burza emocji, jaka mnie roznosi po lekturze i wszystkie te szczęśliwe minuty spędzone przy powieści. Firstlife nie jest książką wybitną i, jak wspomniałam, znajdzie się trochę błędów, jeśli wziąć ją na chłodno. Ale nie pamiętam, kiedy ostatnio tak mocno i tak szybko wciągnęłam się jakąś powieść, gdzie nie mogłam oderwać się od lektury, czytałam w każdej możliwej chwili, z nieodpartym tchem śledziłam poczynania bohaterów i zastanawiałam się ile jeszcze rozdziałów zakończonych zawałem uda mi się przeżyć. Przepadłam zarówno jeśli chodzi o świat wykreowany przez Showalter, gdzie mamy dwie odmienne od siebie sfery, w jednej dominuje światło, w drugiej ciemność; mamy pomysł z Drugim Życiem, z Wiele Końców, z Norą... a także przy bohaterach. Zastanawiałam się, czy w którymś momencie Ten, która jest narratorką, zacznie mnie irytować, ale wszystkie jej reakcje, odzywki z czasem stawały się dla mnie coraz śmieszniejsze, ta dziewczyna nadawała wszystkiemu smaku; jej humor. Jak na młodzieżówkę, to było tutaj naprawdę oryginalnie! I, tak, jest tu dwójka chłopaków, ale właściwie jeden wyraźnie jest tylko dobrym przyjacielem Ten, sama określiła go bardziej jako rodzinę, a ten drugi jest kimś więcej. pozostała część recenzji na http://ravenstarkbooks.blogspot.com/2017/04/firstlife-pierwsze-zycie-recenzja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 17:38 przez: Książkowe Zacisze
„Wolę, żebyś była moim szczęśliwym wrogiem niż smutnym przyjacielem.” Wielokrotnie miałam przyjemność, niekiedy wątpliwą, kroczyć umysłem i wzrokiem po dystopijnych stepach, więc wiem, jak trudno znaleźć w tej schematycznej dżungli coś oryginalnego. Kiedy stale napotkasz na swej drodze epidemie, rozpacz czy władców-rzeźników, stopniowo zaczynasz uodparniać się na płacz wdów i smutne spojrzenia sierot, a z każdej kolejnej podróży, do zdegradowanych światów, przywozisz coraz większe słoiki irytacji. Mimo sporej kolekcji takich słoików, nadal kocham historie o podzielonych społeczeństwach, walczących z systemem i chętnie odwiedzam każdy nowo otwarty, dystopijny przybytek. Z mojej ostatniej wyprawy, oprócz małego słoiczka irytacji, przywiozłam, ku własnemu zaskoczeniu, wiadro dobrego dowcipu i banana na twarzy! Niczego nieświadoma, otworzyłam "Firstlife. Pierwsze życie" i BUM! Na powitanie zostałam zdzielona trojkańsko-miriadzkim humorem i połaskotana pozytywnie głupawymi żarcikami. Szok i niedowierzanie! W końcu książka, która zaskakuje i pachnie świeżością od pierwszych stron. Muszę przyznać, że Gena Showalter zapunktowała, aranżując moje spotkanie z główną bohaterką w lokalnym wariatkowie oraz przedstawiając mi ją, jako zdrowo stukniętą ofiarę rodziny i systemu. Polubiłam Ten, liczbową maniaczkę, choć na przyjaźń z pewnością jeszcze za wcześnie. Spodobało mi się wprowadzenie do gry męskich przedstawicieli Trojki i Miriady, którzy mieli ją zwerbować i na pierwszy rzut oka wydało mi się, że "Firstlife" będzie czymś Genialnym, przez duże G. I było tak przez całkiem sporo stron, aż tu nagle, coś jakby powiedziało autorce: już czas popsuć humor tej naiwnej istocie, która zwierzyła ci skrawek swojego pierwszego życia. A autorka, niestety, posłuchała tego głosu... Przekombinowała. I to porządnie. Wszystko szło dobrze, humor tryskał z każdego rozdziału, akcja nie zwalniała nawet na moment, panowie werbowali, jak mogli, a mimo to… zaczęłam gubić wątek. Czytam, czytam i w pewnej chwili zadałam sobie pytanie: czy ta historia ma jeszcze jakikolwiek sens? Nie ukrywam – zwątpiłam. Zalała mnie tak wielka fala akcji, że aż mój mózg przestał ogarniać, co się dzieje. Do tego główna bohaterka, pod wpływem męskiej obecności, dostała małpiego rozumu i zaczęła trochę przypominać pustą, stereotypową nastolatkę. A jakby tego było mało, panowie zaczęli walczyć o stanowisko samca alfa, czym również mnie denerwowali. Szczerze powiedziawszy, autorka jakoś niespecjalnie przyłożyła się do wykreowania tych męskich postaci i chwilami miałam problem z odróżnieniem, niby kontrastowych panów. Co dziwne, ani Archer, ani Killian mnie w sobie nie rozkochali, przez co czuję niedosyt, bo zwykle znajduję swojego faworyta w pojedynku miłosnym. Zresztą, jak tak głębiej się nad tym zastanawiam, to mam wrażenie, że z kreacją świata autorka też nie poszalała, bo te wszystkie zasady Trojki i Miriady po pewnym czasie zaczęły mi się mieszać, przez co trochę się pogubiłam. Miałam wrażenie jakby to wszystko żarło, żarło, narobił nadziei i zaczęło zdychać. Myślałam, że trzeba będzie spisać książkę na straty, mimo świetnego, pierwszego wrażenia, ale Gena Showalter, pod koniec, przystąpiła do reanimacji i... udało się! Końcówka naprostowała ścieżki bohaterów, rozjaśniła mi w głowie i sprawiła, że bardzo chcę poznać dalsze losy Ten. "Firstlife" może nie spełniło moich oczekiwań w stu procentach, ale mimo wszystko nie odczuwam, że zmarnowałam przy nim życie. Urzekła mnie młodzieńcza głupawka, wymieszana ze zwariowanym humorem, której opary, towarzyszyły mi nawet w tych słabszych momentach historii. Sądzę, że piętą Achillesa książki, okazali się niedoszlifowani bohaterowie i nieco zamotany wątek miłosny. Powieść jest bardzo lekka i zabawna, ale chwilami brakowało mi jednak większego uziemienia i konkretnego celu w tym wszystkim. "Firstlife. Pierwsze życie" to zdecydowanie pozycja dla młodzieży i to takiej, bardzo wyluzowanej. Nie brak tu podtekstów i przyczernianego humoru, wzruszyć się raczej nie można, chociaż końcówka odrobinę zmiękczyła moje wymagające serce. Nie rozkłada na łopatki, lecz przyjemnie odpręża. Ostatecznie autorce udało się mnie zwerbować i już dziś deklaruję gotowość powrotu do świata Ten, w kolejnej części. „Czasem można dać człowiekowi drugą szansę. Ale czasem nie powinno się tego robić.”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-04-2017 o godz 07:40 przez: addictedtobooks
Czy zastanawialiście się kiedyś co tak naprawdę dzieje się z duszą po jej śmierci? W tym świecie pierwsze życie to dopiero początek przygody, która jest nieporównywalnie krótka z tym, co czeka nas po naszej śmierci. To właśnie wtedy możemy trafić do jednej z dwóch frakcji – Trojki lub Miriady, które rządzą się zupełnie innymi zasadami oraz od wielu lat toczą pomiędzy sobą zaciekłą walkę o dusze. Trojka to kraina światła, dla której najważniejsza jest równość oraz sprawiedliwość. Miriada z kolei to królestwo ciemności, które wyznaje zasadę: siła to potęga. Każda osoba powinna tuż przed swoją śmiercią zapisać się do którejś z tych frakcji, w przeciwnym razie może trafić do Wielu Końców, krainy w której przebywają osoby nazywane Niezwerbowanymi. Przez to, że nigdy nie chciały lub też nie zdążyły wybrać żadnej frakcji ich dusze będą w tym miejscu skazane na wieczną udrękę… „Zwycięzców się wielbi, do przegranych czuje odrazę.” Siedemnastoletnia Tenley już od najmłodszych lat żyła w dużym dostatku wraz ze swoją rodziną. Wszystko się zmienia, gdy dziewczyna odmawia wstąpienia w szeregi Miriadczyków tak jak jej rodzice. Zdesperowany ojciec wysyła Tenley do pewnego ośrodka, który torturami oraz wieloma radykalnymi metodami ma za zadanie zmusić ją do zmiany decyzji oraz pójścia w ślady rodziców. Każdy dzień jest dla dziewczyny prawdziwym koszmarem pełnym bólu oraz ogromnego cierpienia. Będąc świadkiem zadawanego w tym miejscu okrucieństwa Tenley zdaje sobie sprawę, że jej życie już nigdy nie będzie takie jak przedtem, a powrót do codzienności wręcz niemożliwy. Dziewczyna nadal nie zdecydowała za którą frakcją tak naprawdę się opowiedzieć. Czy Tenley ugnie się i wstąpi do Miriady? A może to właśnie wyznawane przez Trojkę zasady są najbliższe jej sercu? „ – Życie nie równa się przetrwanie. A przynajmniej nie powinno.” Siedemnastolatka nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że w chwili swoich narodzin została naznaczona, stając się tym samym jedną z najbardziej pożądanych dusz zarówno przez Trojkę jak i Miriadę. Każda z tych frakcji nie cofnie się przed niczym, żeby przeciągnąć ją na swoją stronę. Wszystko się zmienia, gdy życie dziewczyny staje się zagrożone. Ktoś obrał ją sobie za cel i za wszelką cenę pragnie wysłać ją do Wielu Końców, zanim Tenley wybierze którąś z frakcji. Już wkrótce dziewczyna stanie przed niezwykle trudnym wyzwaniem, które będzie prawdziwym testem jej odwagi oraz determinacji. W pewnej chwili odróżnienie wroga od przyjaciela może okazać się niemożliwe, przez co Tenley będzie musiała zaufać jedynie swojemu instynktowi. Jaką decyzję podejmie dziewczyna? Czy uda jej się odkryć oraz zlikwidować źródło zagrożenia? „Strach to wróg, który stoi za twoimi plecami i trzyma ci nóż na gardle.” Gena Showalter to autorka książek takich jak „Alicja w krainie zombie” oraz „Alicja i Lustro Zombie”. Sama nie miałam jeszcze przyjemności czytania żadnej z tych pozycji, jednak słyszałam o nich naprawdę wiele dobrego. Nowa książka autorki „Pierwsze życie” od razu przykuła moją uwagę swoim niezwykle intrygującym opisem oraz jedną z najpiękniejszych okładek, jakie widziałam. Jednak czy książka spełniła wszystkie moje oczekiwania? Bardzo podobało mi się to, że już od pierwszych stron bardzo dużo się dzieje, przez co czytelnik nie nudzi się ani przez chwilę. Główna bohaterka to bardzo ciekawa postać i muszę przyznać, że ogromnie spodobała mi się jej mała obsesja na punkcie liczb, która odgrywa potem dość ważną rolę. Sam pomysł podzielenia świata na frakcje mimo, że nie był dla mnie czymś nowym, to i tak uważam, że autorce zgrabnie udało się uniknąć schematyczności oraz stworzyć bardzo ciekawy koncept. Książka zyskała by jeszcze więcej, gdyby Gena Showalter trochę bardziej je dopracowała oraz poświęciła im więcej uwagi. „Pierwsze życie” to naprawdę bardzo obiecujące rozpoczęcie całej serii, które pomimo lekkich niedociągnięć zdecydowanie zasługuje na chwilę uwagi. Autorka przenosi nas do zupełnie innego świata, który z jednej strony zachwyca swoją unikalnością, a z drugiej nieco przeraża bezwzględnymi zasadami oraz okrucieństwem. Książkę jak najbardziej polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
31-03-2017 o godz 18:09 przez: Paulina Lipka-Bartosik
Nie cierpię trafiać na złe książki. Nie znoszę tępych bohaterów, absurdalnej akcji i kalekiego stylu ich autorów. Mają one jednak jeden atut - wzbudzają emocje (chociaż niekoniecznie te pozytywne). Wiecie, jakich książek nie lubię jeszcze bardziej? Nijakich. Dokładnie takich jak nowa powieść Genny Showalter. Carpe diem, YOLO, live boldly - w końcu życie masz tylko jedno. Co jednak, jeśli nie do końca jest to prawdą? Jeśli Pierwsze Życie to tylko krótki przystanek przed tym Wiecznym, a ty już zaraz będziesz musiał zdecydować, gdzie je spędzisz? Trojka czy Miriada - po której stronie się opowiesz? A może zostaniesz Niezwerbowanym i jak Tenley postanowisz grać (i żyć) według własnych zasad...? Genna Showalter zasłynęła serią książek o przygodach Alicji i stada zombie. I chociaż nie czytałam jej Kronik Białego Królika, to entuzjastyczne o nich opinie sprawiły, że (troszkę bezpodstawnie) uważałam Showalter za dobrą autorkę i z ogromnym zapałem zabrałam się za "Firstlife". Czytałam, czytałam i czytałam, a mój zapał topniał szybciej niż Big milk w pełnym słońcu. Dawno nie trafiłam na tak nijaką (albo wręcz byle jaką) książkę. Wszystko było w niej nie tak i na nic nie czekałam tak bardzo jak na dotarcie do jej ostatniej strony i skrócenie swej męki. Tenley nie jest irytująca. Nie jest głupia. Jest po prostu tak tępa, pozbawiona logiki i konsekwencji, że odchodząca od Christiana Ana to przy niej mistrzyni zdecydowania. Została okrzyknięta Wybranką, przez co stała się obiektem, który posiąść chce każda z obu sfer. Nie wiemy jednak, co sprawia, że Ten jest wyjątkowa, nie wiemy również na czym polegać ma jej dziejowa misja, wiemy za to, że do przekupienia jej i zrobienia z mózgu papki wystarczy czekolada w dłoni i kaloryfer na brzuchu. Uparcie odmawia przystania do Trojki i ucieka przed Miriadą, chociaż nikt - a już najmniej ona sama - nie ma pojęcia, z jakiej to właściwie przyczyny. Jestem w stanie zrozumieć wszystko, że można (a czasem nawet trzeba) się buntować, ale bunt dla samego tylko buntu jest z lekka absurdalny. Uważam też, że autorka nie do końca poradziła sobie z kreacją sfer - daje nam tylko pobieżne informacje o nich, a krótkie wstawki (motta? przykazania?) przed niektórymi rozdziałami, choć ciekawe, to trochę za mało, by na ich podstawie wyrobić sobie opinię czy to na temat Trojki, czy Miriady. Jednym z bardziej interesujących (i niestety nielicznych) fragmentów były króciutkie listy, które władze sfer wymieniały ze swoimi robotnikami, Archerem i Killianem. Ci zaś to bodaj jedyni bohaterowie z potencjałem - sarkastyczni, inteligentni i z jakimikolwiek wartościami. I chociaż Showalter musiała zarzucić banałem przy tworzeniu ich wyglądu zewnętrznego - bo obaj są nad wyraz przystojni, atletyczni i wręcz do schrupania- to można na to przymknąć oko. W całym gąszczu minusów jest to naprawdę drobnostka. Do szału doprowadzało mnie powtarzane do znudzenia przez Tenley "Zero!" - ni to przekleństwo, ni okrzyk zdumienia, najczęściej rzucane przez nią w zupełnie randomowych sytuacjach. Zresztą cała akcja prowadzona była niesamowicie chaotycznie, a następujące po sobie wydarzenia bardzo często nie miały ze sobą absolutnie żadnego związku przyczynowo-skutkowego. Brak logiki, brak ciekawych zwrotów akcji i brak polotu - tak oto, w najprostszy sposób, podsumować można "Firstlife. Pierwsze życie". Najgorsza książka, na jaką można trafić to zdecydowanie nudna książka. Taka, która niczym nie intryguje, a jej czytanie można porównać do stąpania po rozżarzonych węglach - ani to przyjemne, ani potrzebne. Książka, która nudzi, irytuje i męczy, i skutecznie zniechęca do innych powieści jej autora. Właśnie taką pozycją okazało się "Firstlife. Pierwsze życie" Genny Showalter. I całe szczęście, że jest już za mną, a ja nie mam zamiaru sięgać po jej kontynuację. Bo wszystko ma swoje granice. Nawet mój masochizm.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-04-2017 o godz 10:36 przez: redgirlbooks
Każdy z nas pragnie decydować o swoim życiu. Niekiedy rodzice mają wobec nas inne plany. Jak sobie z tym poradzić? ‘’Podobno historię piszą ci, którzy przeżyli, ale wiem, że to nie zawsze prawda. Nazywam się Tenley Lockwood. Wkrótce będę martwa. Oto moja historia - lecz mój koniec jest dopiero początkiem.’’ W świecie Ten przed osiągnięciem pełnoletności musisz zdecydować do jakiej frakcji chcesz należeć. Są dwie - Trojca i Miriada. Obie zaciekle walczą o duszę Niezwerbowanych. Tenley Lockwood ma siedemnaście lat. Rodzice chcą przymusić dziewczynę, aby wstąpiła do Miriady. Jednak Ten pragnie, aby to ona mogła decydować o swoich wyborach i nie reaguje na ich prośby. Kiedy się urodziła jej rodzice podpisali cyrograf z Miriadą. Głosi on, że zanim dziewczyna osiągnie pełnoletność przymierzy się z ich frakcją. W przeciwnym razie stracą wszystko co osiągnęli. Pieniądze, prestiż i sławę. Jej ojciec, który jest senatorem nie może na to pozwolić. Wysyła dziewczynę do ośrodka dla obłąkanych z nadzieją, że to złamie dziewczynę. Jest torturowana, poniżana, ale i to nie zmienia jej decyzji. Obie frakcje wysyłają do niej swoich Robotników. Archer i Kellan za wszelką cenę mają zwerbować dziewczynę do swojej. Dla nich obu przekonanie dziewczyny jest sprawą najwyższej rangi, gdyż dziewczyna jest kimś rzadkim, cennym i potężnym. Tenley jest niezdecydowana i obawia się, że podejmie zły wybór. Jednak dziewczynie nie jest dany wystarczający czas. Obie frakcje są zniecierpliwione czekaniem, a jedna z nich nie zamierza dłużej czeka. Tenley grozi niebezpieczeństwo. Jednak to dopiero początek jej problemów. Wiedziałam, że ta książka może być intrygująca. Przed jej premierą miałam ochotę ją przeczytać. Niestety na początku trudno było mi się w nią wczuć. Jest to raczej spowodowane tymi dziwnymi nazwami w których nie mogłam się połapać. Dopiero gdzieś w połowie książki wiedziałam już mniej więcej co i jak. Sama bohaterka jest dość silną osobą, ale jednocześnie zagubioną i niepewną. Pragnie sama decydować o swoim życiu i być kochana. Miała wielki żal do rodziców o zgotowanie jej takiego losu. Z drugiej strony wiedziała, że te przeżycia ją wzmocniły. Naprawdę polubiłam Tenley, ale z czasem zaczęło irytować mnie to jej niezdecydowanie. Już nie tylko w kwestii wyboru frakcji, ale i pomiędzy Archerem i Kellanem. No kurczę, miałam wrażenie, że się nimi bawi i testuje ich cierpliwość. Moim zdaniem męskie postacie są dobrze wykreowane. Autorka stworzyła dwa przeciwieństwa siebie. Dobry i wyrozumiały Archer, oraz Kellan mroczny i zazwyczaj biorący to czego chce. Trudno mi stwierdzić, którego polubiłam, bo oboje są świetni. Jeśli chodzi o fabułę było różnie. Raz zanudzała, by za chwilę czytelnik nie mógł się oderwać od historii. Jednak takich momentów na szczęście nie było dużo, bo bohaterowie wciąż uciekali przed niebezpieczeństwem. Dzięki temu ta powieść przez większość stron była dynamiczna. Nie zabrakło też nieoczekiwanym zwrotów akcji i momentów, które wciskają w fotel. Nie mogę zaprzeczyć, aby końcówka mnie nie zaskoczyła. Naprawdę nie wiedziałam, że książka skończy się w tak napiętym momencie! Autorka stworzyła lekką, młodzieżową fantastykę. Jest bardzo ciekawa i miała parę słabszych momentów, ale warto po nią sięgnąć. To opowieść o miłości, przyjaźni i wyborach. O poszukiwaniu siebie i własnego miejsca w świecie w którym żyjemy. W książce są takie momenty, które czytelnika rozbawią, a czasem zwyczajnie zmuszą do zastanowienia. Mam nadzieję, że prędko będzie druga część. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterki, oraz Kellana i Archera. I całego świata jaki autorka wykreowała, bo chcę poznać bliżej, to drugie życie. Obym nie musiała długo czekać! ''Firstlife. Pierwsze życie'' może okazać się interesującym cyklem, który pewnie jeszcze nas zaskoczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
23-11-2017 o godz 15:59 przez: _obsessionwithbooks_
Siedemnastoletnia Tenley żyje w świecie, którym rządzą dwie frakcje: Trojka i Miriada. Tutaj każdy człowiek rozpoczyna prawdziwe życie dopiero po śmierci, dlatego do czasu swoich osiemnastych urodzin musi zdecydować, do której z krain będzie chciał się udać. Ten już od urodzenia została obdarzona specjalną mocą, jednak wciąż zwleka z decyzją, do której z frakcji będzie przynależeć. Trojka i Miriada toczą zażartą bitwę o duszę dziewczyny, lecz która z nich ją zdobędzie? Mam bardzo mieszane uczucia względem tej książki. Zaczęło się ciekawie, bowiem przez kilka pierwszych stron obserwujemy wymianę korespondencji, która zapowiada interesującą fabułę okraszoną szczyptą humoru. Następnie zostajemy przeniesieni do szpitala psychiatrycznego, gdzie znajduje się nasza główna bohaterka i już w tamtym momencie zaczynają się schody. Zawsze powtarzam, że fantastyka oraz science-fiction to moje ulubione gatunki książkowe, dlatego jestem w stanie przymknąć oko na pewne rzeczy i nie brać na poważnie wszystkich niemających logicznego wytłumaczenia elementów historii, lecz niestety w tym przypadku autorka pogubiła się przy zachowaniu spójności tekstu. Gdy pojawiają się nowe informacje dotyczące fabuły, często nie zostają one poparte żadnymi argumentami, jak chociażby to, dlaczego Ten została obdarzona wyjątkową mocą a nie kto inny, co się stało z pozostałymi postaciami w danym fragmencie książki, skąd się wzięło to czy tamto. Wszystkie te rzeczy sprawiają wrażenie, jakby w głowie Geny Showalter zrodziło się mnóstwo naprawdę dobrych pomysłów na rozwinięcie fabuły, ale ostatecznie zostały wrzucone do powieści i złączone w jedną, choć nieskładną całość. Pojawia się tutaj dwóch gorących Robotników, pełniących funkcję swoistego anioła stróża Tenley, przysłanych z obu frakcji: Archer z Trojki i Keller z Miriady. Dla jednych będą to kolejne chodzące ideały, których czytelnicy mają dosyć, ale dla mnie wręcz przeciwnie - obu panów uratowało tę książkę! Okazali się bardzo charyzmatycznymi postaciami, dodającymi pewnej iskry w rozgrywających się wydarzeniach. Ogółem bohaterzy drugoplanowi spisali się na plus, jednak mam pewne zastrzeżenia do Tenley. Owszem, dziewczyna potrafiła wzbudzić sympatię i przynajmniej nie była następną sierotką Marysią, którą trzeba chronić i gładzić po główce, ale niektóre jej zachowania były wprost irracjonalne. Silna, pewna siebie Ten w mgnieniu oka potrafiła zmienić się w głupiutką nastolatkę, która w jednym momencie uważa kogoś za największego wroga, a w drugim za dobrego przyjaciela. Jej fascynacja liczbami, talent do tworzenia wierszy na zawołanie (co swoją drogą też było interesującą umiejętnością, jeśli ktoś nie wyłapał sarkazmu) również do mnie nie przemawia. Wiecie, ,,Firstlife'' nie jest jedną z tych książek, gdzie główna bohaterka okazuje się wprost nie do zniesienia, a czytanie staje się przez to o wiele trudniejsze. Tutaj mkniemy przez kolejne wydarzenia w dość szybkim tempie, a potknięcia Ten nie rażą aż tak mocno, ale dziewczyna po prostu nie zdołała mnie do siebie przekonać. Mimo wszelkich błędów akcja nie zwalnia ani na moment. Cały czas coś się dzieje, coś zmienia, coś pojawia, a my jesteśmy tym szczerze zainteresowani. Wbrew pozorom autorka przedstawiła nam tutaj zupełnie nową, oryginalną wizję świata, którego odkrywanie staje się na pewnych płaszczyznach interesujące. To luki w fabule i niedopracowane detale obniżają poziom powieści, która miała bardzo duży potencjał. Szkoda tylko, że nie został lepiej przemyślany i należycie wykorzystany. Jestem jednak ciekawa drugiej części i tego, w jakim kierunku potoczą się losy Tenley Lockwood. Mam nadzieję, że dostanę nieco więcej, niż tym razem. P.S. Chciałam pochwalić okładkę, ponieważ idealnie obrazuje tematykę książki!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-04-2017 o godz 16:21 przez: Redakcja Essentia
Bywają w życiu takie chwile, że człowiek w skrytości ducha zastanawia się, co znajduje się po drugiej stronie i czy owa „druga strona” faktycznie istnieje. Temat ten od dawna wywołuje rozliczne dysputy i gorące kłótnie, bo uderza w najczulszy ludzki punkt – wiarę. W tej całej niepewności niezaprzeczalne jest tylko jedno, a mianowicie to, że każdy człowiek ma wolną i nieprzymuszoną wolę. To nasze decyzje wpływają na naszą przyszłość, a z całej reszty kiedyś z pewnością zostaniemy rozliczeni. Tytuł: Firstlife. Pierwsze życie Cykl: Everlife (tom 1) Autor: Gena Showalter Wydawnictwo: Harper Collins Polska Tenley Lockwood mimo swojego młodego wieku od zawsze rozumiała, że wolna wola jest rzeczą bezcenną – na tyle, że postanowiła nie ulegać sugestiom, namowom czy nawet szantażom ze strony otoczenia i nie opowiadać się za żadną z dwóch stref, do których – w razie śmierci – miałaby trafić jej dusza. Jej upór sprawił, że została gwałtownie wyrwana ze swojego znajomego otoczenia i osadzona w zakładzie dla umysłowo chorych, gdzie siłą i przemocą starano się wymóc na niej zmianę nastawienia. Kiedy wydaje się, że będzie ona zmuszona spędzić resztę z Pierwszego Życia w tym koszmarnym miejscu, pojawia się światełko w tunelu w postaci Killiana i Archera – dwóch nieziemsko przystojnych i niesamowicie zawziętych wysłanników Miriady i Trojki, i chociaż ich głównym zadaniem jest nakłonienie dziewczyny do zawarcia przymierza z jedną lub drugą sferą, to zaobserwowawszy, z jakim oddaniem Ten broni swoich przekonań, przestają traktować ją jak rozpuszczonego i niezdecydowanego dzieciaka, mało tego – wieszając na szali własne kariery, postanawiają jej pomóc, by w spokoju mogła dotrwać do swoich osiemnastych urodzin i wtedy podjąć decyzję dotyczącą własnej wieczności. Ale czy taki luksus jak spokój będzie jej dany? Szczerze mówiąc, na samym początku nie bardzo orientowałam się, o co chodzi w tej całej historii – być może dlatego, że brakowało mi dłuższego wprowadzenia dotyczącego dziejów sfer (drobny element, a jednak taka nieścisłość spowodowała, że miałam w głowie mały mętlik), jednak z każdą kolejną stroną coraz więcej rozumiałam i coraz bardziej wsiąkałam w ten niezwykły świat, w którym najważniejsza jest wieczność, a teraźniejszość jest tylko drobnym przystankiem w wędrówce. Mieszane odczucia miałam również co do samej głównej bohaterki. Przyznam nawet, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron strasznie irytowała mnie nieustępliwość Tenley – co więcej, do teraz zastanawiam się, co w tej dziewczynie było takiego niezwykłego, że tak się o nią wszyscy bili. Na szczęście nie dałam się ponieść zgubnym emocjom (i dobrze!), ponieważ okazało się, że aby ją zrozumieć i polubić, trzeba ją po prostu poznać, a nie od razu spisywać na straty. Nie mogę nie wspomnieć o Killianie i Archerze. Chociaż zaliczyłabym ich do typów – przystojni, napakowani i śmiertelnie niebezpieczni – to dzięki ich tajemniczości, oddaniu sprawie i niezwykłej umiejętności wnikania do ludzkich serc nie da się ich nie lubić. Śmiem nawet twierdzić, że bez nich cała ta opowieść byłaby niepełna. Firstlife nie jest jednak opowieścią wyłącznie o tym, jak wybór jednego człowieka może rzutować na życie innych, ale także o poczuciu dominującego strachu, cierpienia, bólu, straty i zdrady, ale także rodzącym się zaufaniu, przyjaźni czy miłości. Dzięki temu czytelnik nie będzie miał czasu się znudzić i nie będzie zwracał uwagi na niewielkie niedociągnięcia, o których wspomniałam wyżej. Niemałe wrażenie zrobiła również na mnie okładka – oryginalna w swojej prostocie i przez to oddająca z niezwykłą precyzją charakter książki. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła sięgnąć po następną część cyklu Everlife.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
10-04-2017 o godz 23:45 przez: Zatracona w słowach
W świecie Tenley prawdziwe życie zaczyna się dopiero po Pierwszej Śmierci. Jeśli jesteś pełnoletni, musisz zdecydować, do jakiej frakcji chcesz przystąpić. Masz tylko dwa wybory, jednym z nich jest Trojka, drugim natomiast Miriada, które od dawna toczą ze sobą zaciekłe walki o dusze Niezwerbowanych. Ten została naznaczona już w chwili narodzin. Dziewczyna jest obdarzona wielką mocą i żadna z frakcji nie cofnie się przed niczym, aby mieć ją po swojej stronie. „Firstlife. Pierwsze życie” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Geny Showalter. Na pewno kojarzycie jej wcześniejszą serię „Kroniki Białego Królika”, o której swego czasu było dość głośno. Ja nie miałam okazji po nią sięgnąć i szczerze nie ciągnie mnie nawet do tych książek, szczególnie że opinie na ich temat były bardzo różne. Kiedy jednak usłyszałam o koncepcji jej nowej historii, byłam nią bardzo zainteresowana, więc niesamowicie się ucieszyłam, kiedy dotarła do mnie wiadomość, że zostanie wydana w Polsce. Podeszłam do tej książki z entuzjazmem, ale i z rezerwą, ponieważ już dawno przekonałam się, że im mniej wymagamy od książki, tym bardziej może ona nas zachwycić. Gena Showalter nie bawi się w stopniowe wprowadzanie czytelnika w swoją historię, tylko od razu rzuca go na głęboką wodę. Przez całą powieść tempo akcji nie zwalnia, a w niektórych momentach wręcz przyspiesza. Nieustanie pojawiają się nowe postacie, zostają wprowadzane nowe wątki, a historia się rozwija. Bohaterowie również nie stoją w miejscu, nie zatrzymują się, tylko bez przerwy działają i wpływają na rozgrywające się wydarzenia. Podział społeczeństwa nie jest niczym nowym, jednak mimo to spodobał mi się pomysł autorki z życiem po śmierci i założeniem, że dopiero wtedy rozpoczyna się prawdziwe, wieczne życie. Ludzie nie powinni przykładać wielkiej wagi do Pierwszego Życia, by móc skupić się na wyborze, gdzie będą wiedli życie po śmierci, w miejscu, gdzie panują określone zasady, czy może tam, gdzie króluje większa swoboda. Spodobała mi się ta koncepcja, jednak wykonanie już trochę mniej. Nie poznałam tak wiele szczegółów na temat świata wykreowanego przez autorkę, jakbym chciała. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to dopiero pierwszy tom, dlatego mam nadzieję, że Gena Showalter rozwinie temat w kolejnych częściach. Główne skrzypce w całej historii gra siedemnastoletnia Tenley Lockwood, na której skupiają się wszystkie wydarzenia. Dziewczyna jest bardzo specyficzną bohaterką, pełną kontrastów i sprzeczności. Z jednej strony Ten jest niezwykle odważna i wierna swoim przekonaniom, gdyż nawet tortury nie są w stanie wymusić na niej zmiany decyzji. Choć cechuje ją inteligencja, to jednak potrafi być również niezwykle łatwowierna. Nie potrafi dostrzec oczywistych i jasnych faktów, dlatego często porusza się na ślepo i postępuje bardzo głupio. W jednej chwili potrafi się zachować niezwykle dojrzale, by po pewnym czasie zrobić coś nieprzemyślanego i nieodpowiedzialnego. „Firstlife. Pierwsze życie” nie jest książką zaskakującą, ani szczególnie odkrywczą. Ma zarówno wady jak i zalety, jednak mimo wszystko czyta się ją bardzo szybko. Wciąga ze względu na wartką akcję i jej zwroty, a przez większość czasu trzyma w napięciu. Polecam ją jednak głównie nastoletnim czytelnikom, którzy na pewno lepiej zrozumieją główną bohaterkę i może będą mogli się z nią utożsamić. Choć nie jestem wybitnie zachwycona tą książką, to jednak czekam na kontynuację, ponieważ jestem bardzo ciekawa, jakie konsekwencje przyniosą decyzja i działania głównej bohaterki. http://someculturewithme.blogspot.com/2017/04/zyje-sie-tylko-raz-ale-czy-na-pewno.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-03-2017 o godz 21:26 przez: iza
Czasem trudno dokonać wyboru, bo każdy wydaje się być zły. Czasem człowiek stoi nad przepaścią i choć może w każdej chwili spaść nadal jest niezdecydowany, w którą stronę zrobić krok. Jak możemy się przekonać czy nasz wybór będzie dobry? Cóż nie możemy, ale czasem los przyśpiesza decyzję niezdecydowanego. Rodzice Tenley chcą ją zmusić aby przystąpiła do Mirady i dlatego umieszczają dziewczynę w zakładzie psychiatrycznym, gdzie jest torturowana. Ten nie wie do której strefy lepiej dołączyć Trojki czy Miriady. Obie chcą ją mieć w swoich szeregach, dlatego wysyłają swoich Robotników do przekonania Niezwerbowanej. Tenley przez cały czas uważa także, że nie istnieją Krańce, do których trafiają Niezwerbowani, aż sama tam trafia i przekonuje się, że niezdecydowanym lepiej nie umierać. Czy Tenley dokona wyboru i swoje Drugie życie zacznie w jednej ze stref? Autorka wykazała się kreatywnością tworząc powieść. Życie mamy jedno...na tym świecie, a później mamy drugie, wieczne (prawie) i w trakcie tego pierwszego życia trzeba dokonać wyboru na drogę po śmierci...Bohaterowie mogą wybrać światło lub ciemność - odrobinę przypomina to wybranie drogi dobra czy zła. Trojka to bardziej dobra strona, tam rządzą prawo i dobroć. Miriada tutaj zasady i prawa są zmieniane względom okoliczności.Jest jeszcze świat dla Niezwerbowanych - bardzo niebezpieczna kraina. Powieść nie należy do ckliwych, delikatnych czy cukierkowych utworów. Literatka stworzyła kilka makabrycznych scen i przedstawiła je obrazowo. Twórczyni niestety postawiła na obrazowość, klimat a zapomniała o dynamice. Chwilami - szczególnie początkowe rozdziały są - nudne. Literatka za szczegółowo, za wolno przechodzi do konkretów. W późniejszym etapie jest lepiej, ale nadal dynamiczna część powieści kuleje. Autorka do życia powołała interesujących bohaterów. Ten jest waleczną postacią, upartą ale też ma dobre serce. Niestety nie polubiłam obsesji dziewczyny do liczb, które analizuje, łączy i sumuje.Ten też nie wykazuje się mocą, którą ponoć ma w sobie. Decyzje jakie podejmuje są czasem drętwe, sztuczne - nieprzemyślane. Killian i Archer to bohaterowie...właściwie słabo obrysowani. Niby wyrobiłam sobie o nich zdanie, ale jakoś nie są dla mnie "wyraźni". Autorka trochę skacze tymi postaciami. Raz są nagle ich nie ma, za chwile wracają. Bohaterowie drugoplanowi są barwi, ale niestety literatka przydzieliła im bardzo krótkie role. Większość z nich, po odegraniu swojej kwestii znika. Czytanie początkowo było męczące. Etap dotyczący pobytu Ten w zakładzie był nużący. Trochę mnie to zaskakuje, ponieważ autorka przez cały czas stara się "posuwać" fabułę do przodu, ale jakoś koślawo to idzie. Im dalej w treść tym fabuła mocniej mnie wciągała, szkoda tylko, że nie było szału. W trakcie czytania nie odczułam żadnych emocji. Watek romantyczny jest za mało romantyczny. Przypomina bardziej początkową fazę, zarys tego co może być, lub tego co można skomplikować. Mam bardzo mieszane odczucia względem powieści "Fristlife - Pierwsze życie". Otóż fabuła zapowiadała się powalająco, ale...autorka nie w pełni wykorzystała potencjał pomysłu. Postawiła na złego konia. Treści brakuje dynamicznej akcji, która wzburzyłaby adrenalinę u czytelnika, natomiast środka nasennego jest za dużo. Powieść nie jest zła - bohaterowie są ciekawi, w utworze mamy coś nowego, oryginalnego, ale brakuje mu życia...Mam nadzieję, że kolejny tom będzie bardziej energiczny. [ http://niebo-pieko-ziemia.blogspot.com/2017/03/firstlife-pierwszw-zycie.html#more ]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-04-2017 o godz 15:58 przez: Layla A.
" Nazywam się Tenley Lockwood. Wkrótce będę martwa. Oto moja historia - lecz mój koniec jest dopiero początkiem. " Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto. Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek. Jeżeli kiedykolwiek słyszeliście o Gena Showalter, to z pewnością ze znanego cyklu Kroniki Białego Królika. Jest to bardzo znana seria, która ma fanów na całym świecie, jednak ja nie miałam tej przyjemności się z nią zapoznać, a szkoda, może wtedy poznałabym się już na stylu pisarki i nie byłabym tak rozczarowana jej kolejną nową książką Firstlife. Pierwsze życie. Ale może zacznijmy od początku. Główną postacią książki jest Tenley, która żyję w dość dziwacznym świecie, a mianowicie jest to świat w którym rządzi podział. I może nie było by to dla nas jakimś zaskoczeniem czy oryginalnym pomysłem, jednak ta książka jest bardzo oryginalna. Otóż nie jest to jakiś normalny podział, który dzieli nas na bogatych czy biednych, mądrych czy dobrych. Otóż w świecie, który wykreowała nam autorka jest przekonanie, ze prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci na ziemi, i właśnie za tego życia, ludzie wybierają sobie, gdzie chcą trafić. Nie mają wiele opcji do wyboru, czeka ich Trójka, Miriada a dla tych niezdecydowanych istnieje coś całkowicie innego. Nasz bohaterka od dziecka jest przyciskana przez rodziców do wybrania Miriady, do której także i oni należą, z drugiej strony jest Trójka, która również walczy o Tanley. Naciskana dziewczyna nie może się zdecydować, a czas biegnie, coraz szybciej. Zdesperowani rodzice wysyłają dziewczynę do zakładu więziennego, oddają ją w ręce ludzi, aby przekonali ją do wyboru Miriady. Nie wiedzieli jednak, że ich córka jest silna nie tylko psychicznie, ale również i fizycznie. Tanley nie pozwala się zastraszać, i z całych sił walczy o wolny wybór, jednak zdaję sobie również sprawę, że czas biegnie a ona musi dokonać wyboru, zanim umrze. Mimo że Tanley jest taką postacią jakie lubię, odważną, walczące o swoje, pełną zapału i wigoru, to nie zapałam do niej przyjaznymi uczuciami. Była bardzo denerwującą postacią, mimo że szanowałam ją za jej decyzję. jednak jej zachowanie w momentach doprowadzało mnie do szału. Bardzo za to polubiłam Killiana, jego zachowanie i słowa sprawiały, że czytanie tej książki wciągało mnie coraz bardziej. " -Wiem, wiem. Problem w tym, że nigdy nie lubiłem dzielić się zabawkami. " Moim błędem było, że zaufałam popularności jej poprzedniej serii i zbyt mocno się nastawiłam na tą powieść. Nie zrozumcie mnie źle, jest to dobra książka z oryginalną fabułą, ciekawymi postaciami, jednak nie przemówił do mnie styl pisania autorki. Książka mnie nużyła, mimo że ciąg dalszy mnie interesował. Gena Showalter miała genialny pomysł, jednak nie wykorzystała całego potencjału jaki miała. Mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy, gdyż z milą chęcią poznałabym dalszy przebieg historii Tanley i innych bohaterów, ale mam również nadzieję, że kolejne tomy będą ciekawsze. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/04/nie-bedy-cie-definiuje-lecz-uczucia.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
03-04-2017 o godz 17:01 przez: Eviline
Życie zaczyna się dopiero po śmierci, dla tej historii właśnie taka jest rzeczywistość, tylko umiera się szybciej, a każdy musi do dnia swojej śmierci wybrać frakcję do której dołączą- Trojkę, lub Miriadę, obie toczą zażarty bój o Niezwerbowanych. Tenley od zawsze posiadała ogromny dar, moc tak wielką, że obie frakcje pragną mieć ją po swojej stronie. Mimo wszystko Ten nie chce opowiedzieć się za żadną stroną, a niedługo ma się przekonać, że takie niezdecydowanie i zwlekanie przynosi niekoniecznie dobre skutki. Trójkąt miłosny! Tak, nikt by się nie spodziewał, że to już tryliardowa powieść z trójkątem miłosnym (bo przecież przy każdej nastolatce zawsze kręci się dwóch chłopaków, tak?). Poznajcie Kiliana i Archera, dwóch adonisów, którzy kręcą się wokół naszej głównej bohaterki. Kilian jest aroganckim, zapatrzonym w siebie egoistą, a Archer... Hem... Archer też jest przystojny. Kogo wybrała Tenley? Oczywiście Kiliana, co możemy poznać po większym skupieniu się na jego osobie i cechach w książce. Tak, dobrze się czyta książki z trójkątem miłosny, ale to jest temat wałkowany od lat i nic nowego nam to już nie wniesie. Możemy jednak zawsze skoncentrować się na głównej bohaterce, która nie grzeszy inteligencją, jest bardziej łatwowierna niż dziecko, a mimo to uważa, że jest dość aspołeczna i zamknięta na innych. Cóż, z większą sprzecznością się jeszcze nie spotkałam Powieść jaką jest "Firstlife" z pewnością przynosi wiele sprzeczności, między innymi dlatego, że bardzo kojarzy się z wieloma innymi książkami, przykładowo z "Niezgodną" V. Roth, albo z "Plagą samobójców" S. Young, co mówi nam, że nie jest łatwo napisać książkę bez (nawet przypadkowego) wzorowania się na tym co przeczytaliśmy. Pozytyw jest taki, że jeśli ktoś jest fanem wymienionych powyżej książek, to może po tę sięgnąć bez wahania, inaczej jest z tymi, co jeszcze mają lekkie uprzedzenia. Historia, która jest zawarta w tej książce, nie mówi nam praktycznie nic. Często błądziłam i szukałam odniesienia do tego, co autorka wymyśliła i nam podała na tacy, jednak dla mnie motyw przewodni był niemal niewyczuwalny, niezbyt było wiadomo o co chodzi samej autorce, a bohaterka chyba nie wiedziała nic o tym, co robi. Tak, dostajemy świetną akcję, ciągle coś się dzieje, nie ma momentu, byśmy się nudzili, jednak ona do niczego nie prowadzi. Do teraz nie mam pojęcia o co chodziło (a może po prostu nie umiem czytać ;) ). W dodatku jeśli myślicie, że przez całą książkę poznacie moc głównej bohaterki, to jesteście w błędzie, nie znajdziecie wzmianki o tym, a przecież książka nie należy do tych króciutkich. Nie wiem dlaczego autorka nam tego nie zdradziła, ale przecież nie opisała też dokładnie świata w jakim się poruszamy., czasami zmieniała wygląd bohaterów (a szkoda), nie mamy pojęcia też o ludziach odpowiedzialnych za frakcje. Jedyne co muszę przyznać, to fakt, że zakończenie książki sprawiło, że moja ocena jest wyższa, ale mnie łatwo przekonać samymi zakończeniami, bo wiadomo, że dobrze napisane zakończenie jest większością sukcesu, ludzie po prostu je najbardziej zapamiętują i dlatego strasznie oddziałuje to na ocenę końcową. Podsumowując: książka wciąga mimo swoich błędów, zmarnowany potencjał książki, bohaterowie naiwni i płytcy, w dodatku mamy standardowy trójkąt miłosny, historia nie należy do najlepszych, ale za to okładka jest przepiękna. Wyczuwam, że to kolejna książka z tych, które albo się kocha, albo nienawidzi. Cóż, ja się bardziej skłaniam ku tej drugiej opcji, a wy? Inwazja Czytadełek
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa W mroku lasu Kava Alex
4.7/5
23,26 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Największy sekret Byrne Rhonda
4.5/5
25,57 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe Opracowanie zbiorowe
5/5
5,49 zł
10,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cocomelon. Wodne kolorowanie Opracowanie zbiorowe
5/5
4,49 zł
8,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego