First last song (ebook)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 33,00 zł

33,00 zł
Opłać i pobierz
Produkt cyfrowy
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Czytaj w abonamencie

  • dostęp do ponad 6000 audiobooków i 19000 podcastów
  • dostęp do ponad 31000 ebooków
  • zawiera produkty z abonamentów "Audiobooki" oraz "Ebooki"
  • jednocześnie na 2 urządzeniach np. smartfon i tablet
  • możliwość rezygnacji w dowolnym momencie
  • dostęp do ponad 31000 ebooków i 19000 podcastów
  • co tydzień nowe tytuły
  • jednocześnie na 2 urządzeniach np. smartfon i tablet
  • możliwość rezygnacji w dowolnym momencie
  • dostęp do ponad 6000 audiobooków i 19000 podcastów
  • zawiera audiobooki z abonamentu "Lektury szkolne"
  • jednocześnie na 2 urządzeniach np. smartfon i tablet
  • możliwość rezygnacji w dowolnym momencie
  • lektury dla klas 4-8 szkoły podstawowej i liceum
  • dostęp do ponad 650 audiobooków i 350 ebooków
  • dodatkowe treści edukacyjne
  • jednocześnie na 2 urządzeniach np. smartfon i tablet
  • możliwość rezygnacji w dowolnym momencie
  • ponad 160 bajek, baśni i legend w formie audiobooków
  • kultowe bajki muzyczne z archiwum Polskich Nagrań- tylko w abonamencie
  • znane głosy, w tym Ireny Kwiatkowskiej i Piotra Fronczewskiego
  • jednocześnie na 2 urządzeniach np. smartfon i tablet
  • możliwość rezygnacji w dowolnym momencie
Z tytułów dostępnych w abonamencie możesz korzystać tylko w aplikacji Empik Go
Produkt nie jest obecnie dostępny w żadnym abonamencie
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Opłać i pobierz

Kolejna książka z cyklu "First" autorstwa Bianki Iosivoni, która obok Mony Kasten i Laury Kneidl należy do ścisłej czołówki niemieckich pisarek, kierujących swoje przepełnione emocjami powieści obyczajowe do młodych kobiet!

Mason i Grace studiują na tej samej uczelni, ale nie pozostają w żadnych zażyłych relacjach. Sytuacja zmienia się radykalnie, kiedy Grace postanawia nieco schudnąć, a Mason zaczyna pełnić funkcję jej personalnego trenera. Był ostatnim facetem, którego opinią na swój temat by się przejmowała, a że kiedyś ona oddała mu przysługę, uznała, że nadszedł czas na rewanż.

Generalnie Grace wcale nie uważa, że musi zeszczupleć  – podświadomie czuje, że powinna zadowolić despotyczną matkę i swojego chłopaka.
Nie da się ukryć, poczucie własnej wartości jest u Grace żałośnie niskie. Tak bardzo, że gotowa jest poświęcić swoje marzenia i zrezygnować z przesłuchań i ze kariery na scenie. Nie chce dłużej poddawać się niczyjej presji, nie zostanie wokalistką.
Pod wpływem Emery, swojej przyjaciółki, postanawia jednak udowodnić coś sobie – i jej. Przesłuchanie wygrywa, ale członkinią zespołu wciąż nie chce być.

Mason, który  w zespole gra na gitarze i trochę śpiewa, doskonale  zdaje sobie sprawę, ile warta jest Grace, jej profesjonalne przygotowanie oraz znakomity głos. Jeśli zespół ma mieć jakiekolwiek szanse na wygraną w konkursie, do czego się właśnie przygotowuje, i na dalszą karierę w showbiznesie, może to osiągnąć tylko z Grace w roli wokalistki.
Podejmuje więc usilne starania, aby ją przekonać…

Ciekawe, jaki będzie tego skutek i a jeszcze ciekawsze, jakie będą skutki uboczne!

Tytuł: First last song
Seria: FIRST
Autor: Iosivoni Bianca
Tłumacz: Słowikowska Joanna
Wydawnictwo: Jaguar
Język wydania: polski
Język oryginału: niemiecki
Liczba stron: 338
Data premiery: 2020-04-10
Rok wydania: 2020
Format: EPUB
UWAGA! Ebook chroniony przez watermark. więcej ›
Liczba urządzeń: bez ograniczeń
Drukowanie: bez ograniczeń
Kopiowanie: bez ograniczeń
Indeks: 35014935
 
średnia 4,5
5
15
4
9
3
1
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
15 recenzji
5/5
20-04-2020 o godz 20:55 books_holic dodał recenzję:
Grace to pewna siebie, piękna i inteligentna dziewczyna. Jest szczera i nie boi się wyrazić własnej opinii. I choć pojawia się już w „First last look”, a także w późniejszych tomach, tak naprawdę nie widać po niej, że z czymś się zmaga. Autorka za bardzo nic nam wcześniej nie zdradza. Tego dopiero dowiadujemy się, gdy sięgamy po tę część i choć dla jednych to nie są duże problemy, dla niej ten ciężar pozostaje ciężarem i w pewien sposób komplikuje pewne sprawy. Próbuje z tym walczyć, ale ciężko wygrać z czymś, w co wierzymy od dawna i co jest nam usilnie wpajane. Mason to taki wesoły chłopak, który lubi żartować i flirtować. Polubiłam go szybko, choć może nie od razu, ale w pewnych momentach, gdy poznawałam losy poprzednich bohaterów, było mi go szkoda. Nie chcę zdradzać, o co chodzi, ale co do tej części miałam nadzieję, że w końcu będzie tak, jak ten facet na to zasługuje, bo chociaż może tego nie widać od razu, ale to dobry, troskliwy i porządny człowiek. Widać też, jak bardzo muzyka jest dla niego ważna, jak ważną rolę odgrywa w jego życiu. Czasami bywa tak, że nad pewnymi książkami nie musimy się nawet zastanawiać i wiemy, że chcemy je przeczytać. Tak było u mnie w przypadku „First last song”. Już od pierwszej części tej serii wiedziałam, że sięgnę po pozostałe tomy. Niestety ten jest ostatnim i jest mi troszkę przykro, że to już koniec. Naprawdę lubiłam całą ekipę, jaką wykreowała Bianca i będzie mi ich wszystkich brakowało. Chociaż nie ukrywam, że miałam też lekkie obawy, ale chyba często tak mamy, gdzie sięgamy po coś znanego już autora. Wtedy mamy wobec książki większe oczekiwania niż wobec czegoś nowego, co dopiero poznajemy. I niestety bywa tak, że czujemy rozczarowanie. Początkowe rozdziały czytałam z lekkim dystansem i obawą, że to nie będzie to, że poczuję zawód, bo ostatnia część jednej z ulubionych serii mi się nie do końca spodoba. I teraz, kiedy już jestem po lekturze mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że według mnie Bianca nie zawiodła. Nie mnie. Owszem, „First last song” jest jakby spokojniejsza niż poprzednie części, mniej burzliwa, że tak powiem i gdzieś spotkałam się z opinią, że nie wyczuwa się chemii pomiędzy bohaterami. Tu się zgodzę, nie zaczęło pomiędzy nimi iskrzyć, ale mi się to podobało, bo to było coś innego. Nie zaczęło ciągnąć ich już na pierwszych stronach, ale jesteśmy świadkami, jak między dwójką, którzy początkowo czują do siebie niechęć, budzi się powolne zaufanie oraz sympatia, która z czasem przeradza się w przyjaźń, a później… i w coś więcej. Wszystko za sprawą muzyki, która jest ważna dla obojga, co pokazuje, jak bardzo wspólna pasja może połączyć dwoje ludzi. I to, w jaki sposób rodzą się pomiędzy nimi cieplejsze uczucia, w jakim tempie, wydawało mi się naprawdę naturalne. Wiele autorów romansów przyzwyczaiło nas, że bardzo szybko zaczyna się coś dziać między dwójką głównych postaci, coś większego. Nie w tej historii. I choć jednych mogło to zawieźć, ja czuję się przez to usatysfakcjonowana, bo jednak jest to coś innego. A czy nie o to chodzi? By autorzy próbowali czegoś nowego, a nie wciąż budowali powieści na znanych nam schematach? Ta część jest na pewno jedną z najspokojniejszych, ale jak już odsunęłam swoje obawy, ciężko było mi się oderwać, bo ta historia mnie ciekawiła. I to, w jaki sposób rozegra się sytuacja pomiędzy Grace a Masonem. Bardzo podobało mi się zachowanie ich obojga, gdy już zauważyli, że ich do siebie ciągnie. Nie chcę wiele zdradzać, bo być może ktoś nie przeczytał poprzednich części i o pewnych kwestiach nie wie, ale powiem wam tyle, że tych dwoje wiedziało, kiedy muszą zrobić krok w tył , a kiedy mogą posunąć się dalej. Wspominałam już, że ta historia pokazuje, jak wspólna pasja może połączyć dwoje ludzi, co obserwujemy między Masonem i Grace, ale nie tylko to możemy tutaj odkryć. Bianca stara się nam pokazać, że w związku zawsze jest dwoje ludzi. Tworzą duet, w którym muszą grać oboje. Jeśli będzie walczyła tylko jedna strona, prędzej czy później to przestanie działać. A prócz tego autorka chce nam powiedzieć nieco o samoakceptacji. Jesteśmy jacy jesteśmy. Idealni nigdy nie będziemy, ale wszystko co robimy, powinniśmy robić dla siebie samych, byśmy to przede wszystkim my akceptowali samych siebie. Pewnie już wiecie, że polecam „First last song” i nie muszę tego mówić, ale to zrobię. Jasne, że polecam! Nie jest to żaden burzliwy romans, zapewniający całą huśtawkę emocji, ale coś takiego spokojniejszego i jak dla mnie to naprawdę dobra książka. Oczywiście świetnie też było spotkać pozostałe postaci. Bałam się, że będzie mi ich za mało, ale nie. I naprawdę było mi smutno, kiedy już przeczytałam epilog. To była fajna przygoda i cieszę się, że tę ostatnią część mogłam objąć swoim patronatem. A dodatkowo mam nadzieję, że udało mi się was przekonać i również poznacie losy Grace i Masona, a najlepiej od razu wszystkich bohaterów! https://www.instagram.com/books_holic/ http://books-hoolic.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-04-2020 o godz 10:58 Salivia dodał recenzję:
Nie mogę zaliczyć Firsts do swojej ulubionej serii z gatunku New Adult, stanowi ona jednak przyjemną i lekką odskocznię od rzeczywistości. I przez ostatnie trzy tomy miałam przeczucie, że to właśnie czwarty, skupiający się na Masonie oraz Grace, stanie się moim ulubionym. Dlatego też z niecierpliwością wyczekiwałam jego premiery, a gdy książka wpadła mi w ręce, od razu zabrałam się za lekturę! Grace żyje w świecie ściśle określonych reguł – jak należy postępować, odzywać się, zachowywać, ubierać, jeść i ćwiczyć. Stłamszona przez swoją matkę, nawet daleko od domu nie potrafi oderwać się od wydarzeń, które wpłynęły na jej sposób postrzegania świata. Mason z kolei poszukuje nowej wokalistki do swojego zespołu, jednocześnie próbując uporać się ze swoim (bądź co bądź) toksycznym związkiem z Jenny. Jednak gdy Mason i Grace zaczynają współpracować, poznawać się lepiej, odnajdują też motywację do zmiany swojego życia. Historia przedstawiona w First Last Song jest urocza, sympatyczna, wywołująca uśmiech na twarzy, a także porywająca czytelnika od samego początku. Z ciekawością śledziłam losy głównych bohaterów, szukając odskoczni od ponurej rzeczywistości, w której przyszło nam teraz żyć i muszę przyznać, że znalazłam parę godzin spokoju właśnie w książce Iosivoni. Co więcej ta powieść parę razy mnie zaskoczyła! Rzadko spotykam się w New Adult z tym, aby to chłopak znajdował się w niezdrowej relacji, zazwyczaj jest na odwrót (choć na pewno nie jest to jedyna książka na rynku, która reprezentuje taki motyw), więc było to ciekawe doświadczenie. Co więcej losy Grace i Masona wydają mi się... po prostu naturalne, normalne, realistyczne. Nie zdziwiłabym się, gdyby gdzieś istniała dwójka ludzi z podobnymi doświadczeniami. Jasne, jest to podkoloryzowane ładnymi scenami, które przepełnione są muzyką, ale to tylko dodaje First Last Song uroku. Autorka stworzyła bohaterów, z którymi łatwo sympatyzować. Masonowi współczułam już od pierwszego tomu, jednak w tym mój żal wobec niego osiągnął apogeum. Nie inaczej było w przypadku Grace, która już w poprzednim tomie przykuła moją uwagę. Prezentowana przez nią „idealność‟ nigdy nie jest możliwa do utrzymania przez długi czas, więc byłam ciekawa nie tylko, czy uda jej się odnaleźć normalność, ale również jak doszło do stanu, w którym obecnie się znajduje. Nie muszę więc chyba tego nawet pisać, ale: polubiłam bohaterów. I to najbardziej ze wszystkich, których dotychczas poznaliśmy. Podobało mi się również to, że autorka wspomina postacie poznane w poprzednich częściach. Nie tylko poświęca im epilog, tworząc fajne podsumowanie wszystkich wydarzeń, zamykając serię, ale również w trakcie First Last Song napomina o drugoplanowych postaciach. I powiem Wam, że nie spodziewałam się, jak bardzo mnie to ucieszy. Iosivoni dała trochę miejsca Emery i Dylanowi. Nie martwcie się jednak – kontynuacja ich historii nie przyćmiewa losów Grace i Masona, jednak jest fajnym pokazaniem, co dzieje się po „żyli długo i szczęśliwie‟, więc duża pochwała dla autorki za ten zabieg. Niestety niezmiennie styl Iosivoni pozostawia wiele do życzenia. Pisałam o tym przy każdej recenzji jej książek, powtórzę się i tym razem – autorka wydaje się niewprawiona w pisaniu. Dopiero przy First Last Song przyszło mi do głowy trafne porównanie – jej styl przywodzi na myśl twórczość osób piszących na WattPadzie: dla zabawy, bez większego skupienia na języku. Nie twierdzę, że popełnia kardynalne błędy, jednak widać brak wprawy (mimo czterech książek na koncie), która przejawia się powtarzaniem partii tekstu na przestrzeni kilku stron czy dziwnymi konstrukcjami zdań. Wiem, że niektórym styl tej autorki odpowiada, ponieważ uważają go za „lekki i przyjemny‟. Gdybym czytała fanfiction na WattPadzie, również uważałabym go za dobrej jakości. Tutaj jednak mamy do czynienia z autorką, która kilka książek już wydała, a do tego tekst przeszedł korektę. W związku z tym nie mogę zastosować żadnej taryfy ulgowej. Poziom First Last Song powinien być po prostu wyższy i chociaż wcześniej łudziłam się, że dojdzie do poprawy, niestety mimo czterech książek, pozytywnych zmian nie ma. Podsumowując, First Last Song – zgodnie z moimi przewidywaniami – okazał się moim ulubionym tomem. Bohaterowie oraz ich historia spodobała mi się najbardziej, wywołała we mnie napięcie oraz przywołała uśmiech na twarzy. Nie mogę przymknąć oka na kiepski styl, jednak generalnie dobrze bawiłam się w trakcie lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-05-2020 o godz 13:25 werooonika.s dodał recenzję:
Główna bohaterka - Grace żyje w idealnie poukładanym życiu. Wie co ubrać, wie co jeść i jak ćwiczyć, aby zostać w formie. Można powiedzieć idealne życie... Jednak... Przykre wspomnienia z dzieciństwa nieustannie jej towarzyszą i niczego nie ułatwiają, na zawsze zmieniają jej postrzeganie świata. Ojciec - którego nigdy w domu nie było, matka - która chce aby jej starsza siostra była jak ona sama... Gdy Gillian przeprowadza się do college, Grace staje się numerem jeden w oczach swojej mamy dla której priorytetem w życiu są wybory miss i przeróżne konkursy. Okazuje się, że pomimo bardzo dobrej sytuacji finansowej, Grace brakuje prawdziwej, kochającej rodziny i domu, do którego może zawsze wrócić bez słuchania zarzutów ze strony jej rodzicielki w stylu: "przytyłaś" czy "musisz miej jeść". Jak pisałam wyżej, jest to książka o miłości... Pewnego dnia Mason Lewis poznaje Grace... Dwa różne światy, dwa różne domy i rodziny... Za to wspólna pasja - muzyka i piękne uczucie. Podobało mi się to, że autorka napomina o drugoplanowych postaciach. Iosivoni dała trochę miejsca dla Emery i Dylana. Nie martwcie się jednak – kontynuacja ich historii nie przyćmiewa losów Grace i Masona, jednak jest fajnym pokazaniem, co dzieje się po „żyli długo i szczęśliwie‟. Duża część książki kręci się wokół muzyki, zespołu oraz miłości, zdrad, nieszczęśliwych oraz udanych związków. Czytając First last song, miałam wrażenie, że byłam jedną z bohaterek, które obserwują całą tę historię i w niej bezpośrednio uczestniczą. Szczerze mówiąc książkę czytało mi się naprawdę szybko i przyjemnie. Sądzę, że mogę zaliczyć Firsts do swojej ulubionej serii z gatunku New Adult, stanowi ona jednak miłą odskocznię od rzeczywistości. Zaletą serii jest fakt, że nie nie trzeba znać przebiegu innych części. Książka jest przystępnym językiem, czasami można się pośmiać, przeżyć ich miłosne problemy - tak jak byśmy byli częścią ich życia. Co mi się podoba, że książka jest pisana z dwóch perspektyw, więc wiem co chodzi drugiej postaci po głowie. Jestem właśnie zachwycona takimi rozwiązaniami w książkach - coś a la Wattpad story, mogłabym powiedzieć, jeśli chodzi o perspektywy, ale i również styl pisania kojarzył mi się własnie z nim. Nie jest to typowa książka, w której wiesz jak potoczy się historia, że główna bohaterka stanie się super gwiazdą i będzie wszystko idealnie. Nie, historia Grace oraz Mason'a pokazuje, że życie nie jest zawsze takie idealne jak nam się wydaje, że jeśli się upadnie, trzeba się podnieść i żyć dalej, wygrać z swoim strachem i tremą, a nawet czasem powiedzieć "nie" irytującej mamie, która chce koniecznie abyś stała się miss country. Motto książki to bądź po prostu sobą i nie poddawaj się. Książkę oceniam na mocne 9/10, mam delikatny nie dosyt po całej tej historii, chcę więcej! Jeśli czytaliście Save me i Wam się podobała, to „First last song” również przypadnie wam du gustu. Książkę znajdziecie na półkach sklepowych oraz w księgarniach online w cenie 32 PLN. Jeszcze słowo o okładce i tytule. Ogólnie jestem zakochana w okładach książek Bianki Iosivoni i również tak jest w serii First. Szczerze nie rozumiem dlaczego nie przetłumaczyli tytułu z niemieckiego na polski, a zamiast tego zostawili angielski. Myślę, że polski tytuł: "Ostatnia pierwsza piosenka" byłby bardzo ciekawy i chwytliwy. No ale cóż. Bardzo dziękuje wydawnictwu Jaguar, za możliwość przeczytania książki! Recenzja pojawiła się również na moim blogu Pasje Weroniki - https://pasjeweroniki.blogspot.com/2020/05/first-last-song-bianca-iosivoni.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-04-2020 o godz 22:33 saskia dodał recenzję:
Co jest ważne w życiu? Jaką ścieżkę wybrać by cieszyć się szczęściem i spełnieniem? Czy raz popełniony błąd już zawsze będzie przypominał o chwili gdy zwyciężyły emocje nad rozsądkiem? Każde z tych pytań na progu dorosłości niekiedy zdaje się być zbyt trudne, lecz odpowiedzi na nie mogą być światełkiem w tunelu jakim bywa dorosłość. Grace i Mason mają wspólnych przyjaciół, ale jakoś do tej pory ich ścieżki poza tym nie krzyżowały się. Wbrew pozorom mają punkt wspólny – muzykę, on gra w zespole, w którym obecnie brakuje wokalistki, ona ma doskonały głos. Jednak nie śpiewa, chociaż o tym marzy, ale wiara w siebie i swoje umiejętności nie jest jej mocną stroną. Teraz nadarza się okazja by pokazać na co ją stać, a przy okazji urzeczywistnić to, czego do tej pory obawiała się. Emory wie ile Grace może wnieść do zespołu, lecz przede wszystkim zdaje sobie sprawę jak wiele mogłoby się zmienić w życiu przyjaciółki. Od tej jednej decyzji zależy dużo, lecz to nie wszystko, bo pomiędzy Masonem i dziewczyną nie tylko muzyczne wibracje są odczuwalne. Czy tych dwoje wykorzysta szansę jaką podsuwa im los? Ich osobiste demony jeszcze nie dały za wygraną … Niektóre serie zapadają w pamięć, a kiedy nadchodzi czas lektury ostatniego tomu wiadomo, że coś się kończy nieodwołalnie, lecz kiedy faktycznie ostatnia strona zostaje przeczytana rzadko kiedy czytelnik ma uczucie, że właśnie żegna się z dobrymi znajomymi, by nie rzec przyjaciółmi. „First last song” przynosi z sobą wiele emocji, podobnie jak i wcześniejsze części, kolejni bohaterowie stają przed życiowymi wyzwaniami, ale i ci już znani nie są jedynie tłem, lecz również są aktywnymi elementami fabuły. Ich przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zazębia się z pierwszoplanowymi postaciami, którzy uwikłani w trudne związki uczuciowe zaczynają dojrzewać do podjęcia kolejnych ważnych decyzji. Pisarka, przedstawiając z dwóch punktów widzenia fabułę, odkryła przed czytającymi to, co nie jest oczywiste i widoczne na pierwszy rzut oka czyli dawne rany zadane świadomie lub nie, w dobrej wierze bądź z racji własnych pragnień, przez osoby jakie powinny dawać wsparcie, a czynią zupełnie coś odwrotnego. W „First last song” nie tylko wyraziści bohaterowie przykuwają uwagę, ale również ich perypetie, odzwierciadlające problemy, z którymi nie tylko młodzi ludzie, mają do czynienia. Akceptacja siebie samego nie zawsze jest czymś oczywistym podobnie jak i umiejętności spojrzenia na siebie z dystansem i przyznaniem sobie prawa do popełnienia błędów, wreszcie wybór życiowej drogi to także nie od razu jest podążanie w określonym kierunku. Wszystkie te dylematy stały się kanwą dla opowieści w jakiej poczucie humory bohaterów, wchodzenie w dorosłe życie oraz miłość i przyjaźń splatają się w niesamowitą zwyczajnie-niezwyczajną historię. Nie jest ona interesującą lekturą tylko dla młodszych czytelników, starsi odnajdą w nich własne doświadczenia, jedni i drudzy po jej zakończeniu nie poczują rozczarowania, a zupełnie odwrotne czytelnicze wrażenia. Coś się kończy, ale czytający zawsze będą mogli powrócić spotkań z paczką przyjaciół, w której często iskrzyło, uśmiech czasem bywał najskuteczniejszym lekarstwem na to, co czaiło się za drzwiami akademika, a miłość pozwalała spojrzeć na przyszłość z całkiem nowego punktu widzenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
27-04-2020 o godz 22:33 Sylwia Feliszek dodał recenzję:
Grace jest dziewczyną, która wydaje się być ideałem. Jest piękna, mądra, pracowita i umie śpiewać. Niektórym może się wydawać, że jest nieco zamknięta w sobie, ale ma ku temu powód. Dla jednej z najważniejszych osób w swoim życiu nigdy nie była dość dobra i zawsze znajdowała się na drugim miejscu – tuż po swojej siostrze – i z wiekiem nasiliła się w niej obawa, że inne osoby, które mogłaby dopuścić zbyt blisko siebie mogłyby ją zranić tak samo, jak ona. Gdy matka – nemezis Grace – wraca nagle w postaci niechcianych wspomnień, które są reakcją na niewinny komentarz jej chłopaka na temat jej wyglądu, dziewczyna zamierza znowu wrócić do treningów. Prosi o pomoc Masona, który, na jej prośbę, funduje jej bezlitosne szkolenie wojskowe. Relacja między bohaterami rozwija się, gdy Grace zaczyna śpiewać w zespole chłopaka. W “First Last Song” Bianca Iosivoni wraca poziomem fabularnym do pierwszej części, która, według mnie, była najsłabsza z całej czwórki. Fabuła jest jednak bardziej wartka niż w „First Last Look” i oscyluje wokół pasji bohaterów i spełniania marzeń, niezależnie od tego, co mówią inni ludzie. Wywołuje to wrażenie obcowania z historią z gatunku tych disneyowskich i przez to nieco naiwną. Ma to jednak swój urok, bo jednocześnie „First Last Song” chwyta za serce i daje nadzieję na lepsze jutro. Jeżeli chodzi o samych bohaterów, nie potrafiłam się do nich przekonać. Postawa Masona wobec swojej dziewczyny i Grace sprawiła, że nie do końca za nim przepadałam. Jestem wyczulona na tego typu zachowania. Chłopak nie zdawał się mieć większych refleksji na temat swoich uczuć – oprócz tych oczywistych. Nie do końca przypadło mi do gustu fabularne rozwiązanie sprawy „miłosnego trójkąta”, bo sprawiło, że bohater właściwie nie musiał się z nią mierzyć osobiście. Jego relacja z Grace w efekcie przypominała relację z jego dziewczyną – był na jej zawołanie i wydawał się nie mieć w niej oparcia. Jeżeli chodzi o samą Grace, wydała mi się być bez charakteru. Jedyną cechą, która ją nakreśla jest kompleks, wywołany przez matkę i to, że musi się z nim zmierzyć. Dodatkowo, postacie drugoplanowe, których historie już poznaliśmy wydają się być po prosty zwykłymi burakami (oprócz Luke’a i Elle, którzy niezmiennie są cudowni i uroczy). „First Last Song” jest jedną z tych prostych historii, które potrafią zaskoczyć raz czy dwa i ma się ochotę po nią sięgnąć, by odetchnąć po przeczytaniu cięższej pozycji. Można się przy niej zrelaksować, ale niekoniecznie przywiązać do historii czy postaci. O wiele bardziej kibicowałam dwóm poprzednim parom niż Grace i Masonowi, ale przyznaję, że będę tęskniła za tą serią, bo polubiłam niektórych je bohaterów. Cóż, przyszło mi tylko czekać na kolejne książki Bianci Iosivoni i mam nadzieję, że pojawią się one niebawem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-04-2020 o godz 19:53 Amanda dodał recenzję:
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2020/04/first-last-song-bianca-iosivoni-firsts-4.html NICZYM PIOSENKA IDEALNA! Zawsze trudno jest się pożegnać z serią, którą tak dobrze się czytało. Jednocześnie, gdzieś na końcu głowy pojawia się ta obawa, czy finał serii sprosta oczekiwaniom. Tutaj od razu Was uspokoję - jest idealnie! Historia Masona i Grace była przepełniona muzyką, emocjami i chemią. Między tymi bohaterami niesamowicie iskrzyło, aż byłam strasznie ciekawa, czy coś z tej relacji wyjdzie. Czy wyszło? Tego Wam nie zdradzę. Ponadto, podobała mi się kreacja bohaterów - nie tylko tych na pierwszym planie, ale również i pobocznych postaci, które pamiętałam i polubiłam w poprzednich książkach. Bianca Iosivoni stworzyła pełnowymiarowe, wielowarstwowe i przede wszystkim realistyczne postaci, których losy chciało się śledzić, a wręcz miało się poczucie, że jest się członkiem ich paczki. Byłam zadowolona, że oprócz głównej pary, mieliśmy wgląd w losy całej ekipy. Widzieliśmy ich kolejne problemy i perypetie i mogliśmy nacieszyć się nimi, bez presji przedłużania na siłę ich głównej historii. Co jeszcze na plus? Jak już wspomniałam - First last song było pełne muzyki i tym razem było też sporo coverów, co potęgowało klimat powieści. Mogliśmy wyobrazić sobie bohaterów na scenie i to, jak wykonują te same piosenki. Byłam również podekscytowana faktem, iż niemal całą coverową playlistę już wcześniej znałam - pojawiła się tam cała masa genialnych artystów znanych z YT. Wisienka na torcie? Proszę bardzo! Zakończenie książki, a jednocześnie całej serii - naprawdę świetne, idealnie podsumowujące losy wszystkich bohaterów, ich relacje, przyjaźń. Jeszcze na pewno wrócę do serii Firsts! STRUKTURA Książka podzielona została na numerowane rozdziały, w których narrację powierzono parze głównych bohaterów. Dzięki temu znaliśmy ich myśli, co jeszcze bardziej budowało klimat i tę chemię, jaka się pojawiała, gdy tylko nasi bohaterowie byli we dwoje. Styl pisania autorki niezmiennie był przyjemny w odbiorze i czytało się bez jakichkolwiek zgrzytów. Od strony technicznej nie mam żadnych zarzutów. A od praktycznej tylko jedno zdanie - będę za tą serią tęskniła! PODSUMOWUJĄC First last song to finał serii, którą będę polecała za każdym razem, gdy ktoś poprosi mnie o jakieś porządne YA z wątkiem romantycznym. Na pewno jeszcze do niej wrócę, bo polubiłam ten format, w którym każdy tom jest o innej parze bohaterów z danej paczki, a także zżyłam się z nimi i polubiłam jakby byli moimi znajomymi. Koniecznie muszę sięgnąć po inne książki autorki, a Was zachęcam do sięgnięcia po serię Firsts. Lubicie Monę Kasten, Laurę Kneidl, Martynę Senator? Jeśli tak, to polubicie się też z Biancą Iosivoni, gwarantuję!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-04-2020 o godz 17:45 charlotte dodał recenzję:
Myślę, że nie przesadzę, jeśli powiem, iż Grace została psychicznie zniszczona przez matkę. Zapisywała ją na różnego rodzaju konkursy piękności. Wpoiła jej, że musi pilnować wagi, jak ma się odpowiednio zachowywać i że wygląd jest najważniejszy. A kiedy Grace coś się nie udało, nie miała wsparcia ze strony matki. Ta tylko wszystko pogarszała. Dlatego też nie dziwię się jej, że uciekła na uczelnię, która znajdowała się kawałek od domu. Z matką niechętnie rozmawiała przez telefon, bo to kończyło się na planach treningowych. Nie liczyło się to, co naprawdę Grace chciałaby robić. A chciałaby śpiewać tylko, że po pewnych wydarzeniach strach ją paraliżuje. I choć zdaje sobie sprawę, że jej matka jest toksyczna, to jednak jej słowa wciąż potrafią namieszać w głowie. Mason gra na gitarze, nawet trochę śpiewa, jest przystojny - marzenie niejednej dziewczyny. Tyle, że rzekomo taką ma. W sumie to ciągle ze sobą zrywają i nie rozumiałam jego postępowania. Gdybym ja się spotykała z takim facetem, jak jego dziewczyna, to już bym dawno odpuściła. Przez chwilę zatrzymał się chyba w przeszłości, a tym czasem teraźniejszość mu pokazywała, że jego przyszłość się zmienia. Powiem szczerze, że jakoś niczym się chłopak nie wyróżnia. Jest świetnym przyjacielem, o czym nie raz przekonała się Grace, choć na początku nie byli sobie bliscy. To przychodzi z czasem. W tym tomie to problemy Grace wysuwają się na pierwszy plan. Myślę, że z kolei problem Masona nie jest aż taki wielki. Historia skupia się bardziej na dziewczynie. Pojawiają się także bohaterowie poprzednich części i miło jest o nich poczytać. Wszyscy tworzą naprawdę świetną paczkę i kiedy przychodzi koniec, to aż się nie chce wierzyć. Czytelnik dorasta i kończy studia razem z nimi. Książkę czyta się naprawdę dobrze i szybko. Styl jest prosty, język łatwy w odbiorze. Nie ma zbyt długich opisów, których to fanką nie jestem. Cóż, ten tom był dobry. Po prostu. Nie zrobił na mnie większego wow. Myślę, że to taka średnia pozycja, choć warto było poznać historię Masona i Grace. Całą serię naprawdę polecam. Jest warta uwagi, choć czasami zdarzają się jakieś mankamenty. Jednak ja cieszę się, że mogłam ją poznać. Recenzja pochodzi z bloga https://www.whothatgirl.pl/2020/04/first-last-song-bianca-iosivoni.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-08-2020 o godz 09:54 marta.k dodał recenzję:
Jeśli zamiast książki papierowej sięgam po e-booka, to wiedzcie, że coś się dzieje! 'First last song' niestety albo stety doczekała się wydania jedynie w wersji cyfrowej, a że poprzednie tomy serii mocno wpasowały się w mój czytelniczy gust, to dylemat w stylu: czytać (ale e-book) czy nie czytać (wcale), praktycznie nie istniał 😁 Ale kto by się temu dziwił, skoro ja wprost uwielbiam romanse. A już na pewno te, które wyszły spod pióra B. Iosivoni. Jej książki są lekkie, zabawne, z odpowiednią nutką dramatów i szczyptą zadziorności. Te historie oczarowują świetnymi bohaterami, ciepłem, humorem i miłością, która unosi się w powietrzu i sprawia, że czytelnikowi zaczyna brakować tchu, a serce bije mu jak szalone (spokojnie - to pozytywne odczucia, a nie jakiś niepokoju stan 😁). Grace i Mason się czubią, po drodze trochę w tym gubią, by w końcu przyznać, że się bardzo lubią. Dziewczyna to perfekcjonistka (bardziej dla zasady, niż z wyboru), a chłopak to (pozorny) twardziel, który w głębi duszy jest romantykiem. Wydawać by się mogło, że pochodzą z totalnie dwóch różnych światów, ale łączy ich miłość do.. muzyki. Osobno brzmią naprawdę nieźle, ale gdy śpiewają razem.. w powietrzu latają iskry i trudno ocenić, kto kogo bardziej kusi brzmieniem swego głosu.. ;) Autorka przyzwyczaiła mnie do tego, że wplątuje bohaterów w słowne gierki, przekomarzanki i dokuczanki i tym razem również mnie nie zawiodła. A jeśli dodać pędzące z prędkością światła emocjonalne zaangażowanie czytelnika w rozgrywaną historię, to powieść czyta się praktycznie sama. 'First last song' jest przeurocza i przezabawna i co ważne - nie jest przeładowana pikantnymi scenami, od czytania których często mam ochotę wywracać oczami. 'First..' wciągnęło mnie praktycznie od pierwszej strony i pomimo początkowej niechęci do 'czytnika', już po dwóch minutach czytania zapomniałam o tym, że nie mam papierowego egzemplarza, a zamiast tego przesuwałam palcem po ekranie Kindle jak szalona. Iosivoni utrzymała fason do samego końca i zaserwowała mi niezwykłą mieszankę emocji i wichurę uczuć. Trochę mi szkoda, że to już ostatni tom z cyklu FIRST i skrycie liczę na to, że jeszcze kiedyś przeczytam książkę Bianci ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-04-2020 o godz 20:59 domi.czytaa dodał recenzję:
WWW.DOMICZYTA.BLOGSPOT.COM IG: @DOMIBOOK „Kiedy wszystko inne się wali, zostaje ci tylko muzyka. Muzyka nie stawia pytań, nie wygłasza głupich komentarzy, nie daje rad, o które wcale nie prosiliśmy, po prostu jest. Tak długo, jak trzeba.” „First last song” jest naszym ostatnim spotkaniem z bohaterami cyklu First autorstwa Bianci Iosivoni. Tym razem autorka skupia się na ostatniej parze z całej paczki przyjaciół- Masonie i Grace. Mogliśmy się tego spodziewać, bo autorka w poprzednich częściach daje nam małe sygnały, jakich par i „połączeń” możemy się spodziewać. ;) Podobnie jak w poprzednich w „First last song” dostajemy podobny schemat, świetnie wykreowanych bohaterów, ukazanie fabuły z dwóch perspektyw oraz lekki styl autorki, a w tle muzyka, dużo muzyki i wspólnej pasji! Myślę, że zwolennikom takiego połączenia ten tom bardzo się spodoba! Masona i Grace połączyła głównie muzyka i wspólne treningi. Ich relacja nie od razu przeobraża się w miłość, jest tu ukazana głównie ich przyjaźń. Co według mnie jest bardzo naturalne i realistyczne, aczkolwiek zabrakło mi między nimi chemii. Po prostu nie widzę ich razem, tak samo miałam w przypadku Dylana i Emery z pierwszego tomu- czułam, że to nie jest to. I to jedyny mój zarzut, jeżeli chodzi o „First last song” - brak chemii między bohaterami. Dodatkowo Bianca Iosivoni prócz ukazania relacji Masona i Grace, skupia się również na pokazaniu, jak duży wpływ na nasze przyszłe życie mają rodzice i jak toksyczna relacja może nas z nimi łączyć oraz jak łatwo zniszczyć u kogoś własne poczucie wartości i jak ważni są ludzie, którzy nas otaczają. W mojej ocenie „First last song” nie pobiło trzeciego i drugiego tomu, które należą do moich ulubionych, ale jest bardzo zgrabnym zakończeniem tej serii. Autorka dopięła wszystkie wątki i w epilogu nawiązała do każdego z bohaterów i ich przyszłości, co było bardzo fajnym zabiegiem. Ten cykl z gatunku New Adult jest naprawdę godny polecenia, więc jeśli jest tu ktoś, kto jeszcze nie miał okazji zapoznać się z tą serią, to polecam, a ja czekam na inne od tej autorki!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-04-2020 o godz 22:10 shevill_books dodał recenzję:
“ W tym momencie dotarło też do mnie, jak bardzo naraziłam się na zranienie. Ból wrócił i z sekundy na sekundę stawał się coraz silniejszy. Każde spojrzenie, każdy oddech i każdy dotyk bolały. “ Bardzo duży wpływ miała na mnie seria Bianci, sprawiła, że zanurzyłam się w wyjątkowo rzeczywistym świecie, złamała i posklejała moje serce niejednokrotnie. Spotkałam się z bardzo rzeczywistymi postaciami, które nie miały w sobie grama fałszu oraz nie były wykreowane na idealne osoby, miały swoje wady jak każdy człowiek. Czytając jej książki zapadałam się w nie całkowicie a rzeczywistość dookoła mnie nie istniała. Grace i Mason są wyjątkowym połączeniem, daję się to poczuć na każdej stronie książki choć początkowo można pomyśleć, że kompletnie do siebie nie pasują. Pomimo wielu przeszkód, które stawiały na ich drodze ich własne charaktery,relacja międzytym dwojgiem ludzi bardzo pięknie się rozwijała. Również sposób w jaki Bianca wplotła muzykę do tej historii sprawił, iż czytało mi się ją jeszcze przyjemniej. Ponowne spotkanie z wszystkimi bohaterami było dla mnie cudowne, ponieważ uwielbiam każdego z osobna. Przez wszystkie części zżyłam się z nimi tak bardzo jak oni ze sobą, tworząc rodzinę, bo jak to się mówi, masz rodzinę, w której się urodziłeś, ale drugą wybierasz sobie sam. A rodzina stworzona przez Emery, Dylana, Ellę, Luka, Tate, Trevora, Grace oraz Masona, jest piękna i prawdziwa. Czy tylko mi się chcę płakać kiedy po raz ostatni spotykam się z bohaterami danej serii? Seria Bianci Iosivoni stała się jedną z moich ulubionych i na pewno nie raz do niej wrócę, ale jednak złapał mnie na koniec taki ból w sercu, że to ostatnia część. W każdej książce poznawaliśmy odrębną historię osób z jednej paczki przyjaciół, bardzo przywiązałam się do bohaterów serii First i z wielkim bólem serca czytałam ostatnią stronę First last song. Polecam wam bardzo kochani tę serię, każda część jest na swój sposób cudowna i nietuzinkowa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-05-2020 o godz 21:03 anonymous dodał recenzję:
First last song jest czwartą i ostatnią już częścią cyklu First. I choć nie każda książka zawładnęła moim sercem w ten sam, szczególny sposób, to i tak bardzo dobrze wspominam całą te serię i mimo wszystko będzie mi brakowało bohaterów, których miałam okazję tu poznać. Jeśli chodzi o First last song, to muszę przyznać, że to była rozkosznie dobra książka. Była dokładnie taka, jakiej w tej chwili potrzebowałam. Pełna humoru, czułości i wzruszeń. Bardzo polubiłam i zżyłam się z Grace oraz Masonem, których mamy przyjemność poznać bliżej w tej części. Mason jest takim ciepłym, życzliwym i czułym facetem. A Grace... Grace nie zawsze zachowywała się po mojej myśli i nie raz denerwowało mnie jej zachowanie wobec Masona. Jednak jest to mimo wszystko bardzo ciekawa i dobra postać. Z tym że, w pewnym momencie, najzwyczajniej w świecie się pogubiła. Oboje mają niesamowite poczucie humoru, dzięki czemu, podczas czytania niejednokrotnie się uśmiechnęłam a nawet i zaśmiałam. Od początku bardzo kibicowałam tej dwójce, bo autorka świetnie przedstawiła ich relację. Po prostu czuć było to iskrzące się pomiędzy nimi, z co raz to większą siłą uczucie. Autorka tak umiejętnie opisała ich uczucia, pożądanie, rozdarcie i ból, że nie sposób było nie poczuć tego na własnej skórze. Nie obyło się więc także bez łez wzruszenia. Uwielbiam w autorce to, że tak pięknie pisze o miłości. Nie znajdziemy tu żadnych wulgarnych zwrotów, tylko idealnie wyważone i elektryzujące opisy scen intymnych. First last song jest nieco inna od swoich poprzedniczek. Jest lżejsza, dużo bardziej słodka i romantyczna. Owszem, pomiędzy bohaterami pojawiają się zgrzyty i problemy, ale zdecydowanie nie są to takie dramaty, jak w poprzednich częściach. Uważam, że First last song jest jedną z najlepszych książek tej serii i gorąco, z całego serca Wam ją polecam. https://www.angelika-jasiukajc-blog.pl/2020/05/recenzja-first-last-song-bianca-iosivoni.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-05-2020 o godz 22:54 SzkolnyKlubRecenzent dodał recenzję:
Czy Grace uda się w końcu zapomnieć o złych przeżyciach z matką? I czy Manson będzie umiał zapanować nad swoimi emocjami? Główna bohaterka, Grace, jest piękną i inteligentną dziewczyną. Ma zawzięty charakter i zawsze dąży do celu. Jednak nie jest to zasługa wychowywania jej przez matkę, która nagminnie wyżywała się na córce i obniżała jej samoocenę. Po kilku latach kobieta zapomina o swojej przeszłości i chce ułożyć sobie życie z nowym "facetem". Pozornie otacza ją szczęście i dni upływają spokojnie, mężczyzna niespodziewanie kieruje w jej stronę bardzo niemiły komentarz. Dziewczynie wracają koszmarne wspomnienia z dzieciństwa, a z nimi następuje mobilizacja. Grace zapisuje się na siłownię i trenuje tak często, jak tylko może. Prosi swojego kolegę, Mansona, aby udzielił jej pomocy jako trener personalny. Wraz z tym zajęciem budzą się w niej dawne zainteresowania. Okazuje się bardzo uzdolniona wokalnie, a spędzając więcej czasu z nowym przyjacielem, postanawia dołączyć do jego zespołu. Dziewczyna udaje niedostępną, on wydaje się być nią zainteresowany, problem w tym, że znajduje się w stałym związku... "First last song" jest książką dobrą na jeden wieczór. Historia miłosna podobna powtarzających się w wielu utworach sprawiła, że opowieść nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia. Ciężko wczuć się w role bohaterów, ponieważ są przedstawieni bardzo powierzchownie. Ponadto, fabuła wydaje się zbyt realistyczna, a czytanie jej wcale nie odpręża, wręcz stresuje. Mimo to lektura na pewno będzie idealna dla miłośników romansów i rozwiązywania trudnych rodzinnych problemów. Zuzia, lat 18 źródło: szkolnyklubrecenzenta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-06-2020 o godz 17:27 Anonim dodał recenzję:
Jest i ostatnia część Bianci Iosovini z serii First. Wydawnictwo niestety nie skusiło się na wersję papierową przy tym tomie, a więc zostaje nam tylko e-book. Co oczywiście nie jest aż tak złym rozwiązaniem, choć dobrze jest mieć całe serie na półce. Ten tom opowiadać będzie o Masonie i Grace. Studiują na tej samej uczelni i raz po raz się widują, ale to tyle. Sytuacja zaczyna się zmieniać, kiedy Grace postanawia nieco schudnąć, a o pomoc prosi nie kogo innego jak Masona. Był jej winien przysługę, więc stwierdziła, że to idealny moment na rewanż. Osobiście Grace nie uważa, że musiałaby zrzucać jakieś dodatkowe kilogramy, ale podświadomie myśli, że musi wszystkich naokoło zadowolić, szczególnie swoją despotyczną matkę. Poczucie własnej wartości jest u niej tak niskie, że gotowa jest poświęcić swoje marzenia i zrezygnować z przesłuchań i kariery scenicznej. Dzięki przyjaciółce Emery postanawia jednak coś zmienić i udowodnić. Wygrywa przesłuchanie, ale rezygnuje z kariery solistki. Mason, który gra w zespole na gitarze, wie, że wygrać mogą tylko z Grace. Zrobi wszystko, by ją przekonać. Autorce muszę oddać, że cudownie potrafi opowiadać o miłości. To jest właśnie ten rodzaj miłości o jakiej marzy każdy z nas. Niewinnej, romantycznej, elektryzujacej, subtelnej, "tej prawdziwej". Więcej na: https://libraryofvelaris.blogspot.com/2020/05/first-last-song-bianca.html?m=1
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
11-05-2020 o godz 21:46 Zaczytana Anielka dodał recenzję:
FIRST LAST SONG - BIANCA IOSIVONI Moja ocena: 5/10 Data wydania: 08.04.2020 Wydawnictwo: Jaguar Uwielbiam książki z wątkiem muzycznym i uwielbiam książki Bianci, dlatego myślałam, że jest to połączenie idealne, ale odrobinę się zawiodłam. Sama nie wiem do końca czego mi w tej książce zabrakło. Może jakiegoś większego i konkretniejszego dramatu? Nie mam pojęcia, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że czegoś w tej pozycji brak. Troszkę się przy niej nudziłam, ale mimo wszystko czytało się ją przyjemnie. Żeby nie było, że się do wszystkiego czepiam, to muszę przyznać, że zakończenie jest dla mnie idealne. W tej kwestii dostałam wszystko, a nawet więcej. Bianca stworzyła idealny koniec tej serii. Jeśli szukacie lekkiej młodzieżówki,w sam raz na jeden wieczór, by się odprężyć to polecam, ale nie spodziewajcie się po niej wiele. ~Zaczytana Anielka~
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-12-2020 o godz 00:26 Zuza dodał recenzję:
Super. Aż szkoda się rozstawać z tą serią
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Tylko bądź przy mnie Kneidl Laura
4.9/5
22,99 zł
33,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.