Nie od dziś wiadomo, że pisarze i twórcy mają wielką wyobraźnię. Czasem na tyle dużą, że nie tylko są w stanie wymyśleć i wykreować świat książkowy, stworzyć fantastyczne, przedziwne postaci, ale też wymyślają swoją nową osobowość. 

 

Robert Galbraith

To mroczniejsza twarz J. K. Rowling, która pod tym pseudonimem napisała bestsellerowe kryminały. Właśnie miał premierę najnowszy z cyklu - pt. "Zabójcza biel", w którym śledztwo znów prowadzi Cormoran Strike. Wcześniej, przy „Harrym Potterze”, miała problem z wydaniem pierwszej części historii o młodym czarodzieju. Wtedy wydawcy doradzili jej, by książkę opatrzyła nie pełnym imieniem, a inicjałami, które nie miałyby jednoznacznie pokazywać, że autorką jest kobieta. Zasugerowano jej, że książki napisane przez mężczyzn lepiej się sprzedają. Może dlatego Joanne Kathleen Rowling swoje następne utwory dla dorosłych publikowała już jako mężczyzna? A może też i po to, by pisarka kojarzona z książkami dziecięco-młodzieżowymi nie była łączona z brutalnością i drastycznymi sprawami, które pojawiają się w jej głośnych, mrocznych kryminałach? Jedno jest pewne - jej różnorodną twórczość pokochali i młodsi i starsi czytelnicy na całym świecie. 

 

Ove Løgmansbø

Brzmi jak kolejny twórca skandynawskich kryminałów? Nic bardziej mylnego! To jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy – Remigiusz Mróz. Ostatnio zdradził nawet czytelnikom swoje sekrety, o tym jak pisać, w najnowszej książce (wyjątkowo nie kryminale, a pierwszym swoim poradniku) - pt.: "O pisaniu. Na chłodno.". 
Na pytanie, czemu popularny pisarz zdecydował się dodatkowo na pseudonim – odpowiada:
Z tego samego powodu, dla którego Stephen King powołał niegdyś do życia Richarda Bachamana, a J. K. Rowling Roberta Galbraitha. Pewnie, każde z nas sprzedałoby dużo więcej pod własnym nazwiskiem, ale wszyscy chcieliśmy sprawdzić się jako nieznani autorzy, debiutanci. Poza tym, tak jak Kingowi, mnie również zabrakło miejsca w terminarzu wydawniczym. A kolejne historie wciąż się dobijały z podświadomości.

A czemu Mróz, czyli Ove Løgmansbø osadził miejsce swojej sagi na Wyspach Owczych? Bo przeczytał artykuł Craiga Robertsona, w którym to szkocki pisarz ostrzegał: nigdy nie osadzaj kryminału na Wyspach Owczych! Dlaczego? Bo zbrodnia właściwie tam nie istnieje i stworzenie kryminalnej intrygi graniczy z cudem. No cóż, chyba mamy cudotwórcę, bo Remigiuszowi się to udało i to jak!

 

Erika Lena Mitchell

Tak brzmi prawdziwe imię i nazwisko autorki „50 twarzy Greya”, która swoją trylogię podpisała jako E. L. James. Podobno pisarka - fanka „Zmierzchu” i matka dwójki dzieci - nie chciała z początku ujawniać prawdziwych danych, obawiając się, jak zostanie przyjęta książka o erotycznej tematyce. Sukces zaskoczył wszystkich, więc nadszedł czas ujawnienia się i wyjścia z cienia. Teraz Mitchell znalazła się na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi magazynu „Times” i chętnie podpisuje się pod swoim dziełem.


Richard Bachman

Po co ktoś taki jak Stephen King, autor kultowego "Lśnienia" czy najnowszego "Uniesienia", musiał wymyślić pseudonim? Na początku jego kariery w przemyśle wydawniczym panowało przeświadczenie, że pisarz może wydawać rocznie jedną książkę, a w niektórych firmach była możliwa jedna publikacja nawet raz na dwa lata! King, mając masę pomysłów, znalazł rozwiązanie tej sytuacji. Przez wiele lat pisał pod własnym nazwiskiem i jednocześnie jako Bachman. Nikt nie znał jego tajemnicy, aż w 1985 roku pewien księgarz przeprowadził własne śledztwo i napisał list do Kinga z pytaniem, czy może swoje odkrycie upublicznić. Król thrilleru docenił detektywistyczne zacięcie oraz spryt czytelnika i dodatkowo udzielił mu obszernego wywiadu.

 

J. D. Robb

Kiedy powiemy Nora Roberts – pewnie będziecie już wiedzieć o kogo chodzi. I teraz znów zaskoczenie – Nora Roberts, słynna autorka romansów, to też jest pseudonim. Pisarka w rzeczywistości nazywa się Eleanor Marie Robertson i ma kilka literackich wcieleń. Jako NR opowiada miłosne historie, a jako J.D. Robb pisze świetne kryminały. Zdarzyło jej się również tworzyć literaturę kobiecą podpisując się Sarah Hardesty i Jill March.
 

Czy znacie jeszcze jakiś pisarzy ukrywających się pod pseudonimami?