„Last Christmas” - Wham

Chociaż challenge polegający na unikaniu słuchania utworu zespołu Wham do 24 grudnia ma się bardzo dobrze, to jednak trudno sobie wyobrazić zestawienie świątecznych hitów bez „Last Christmas”. Mam wrażenie, że popularność kawałka jest efektem tego, że w zasadzie w ogóle nie opowiada o Gwiazdce, a o nieszczęśliwej i toksycznej relacji, ale w rytm bardzo nastrojowej melodii, która wpada w ucho i skłania do (co najmniej) poruszania rytmicznie ramionami. Klip również robi wrażenie. To za sprawą efektownych, romantycznych kadrów, puszystego śniegu i swetra z reniferem, jaki przywdział przepiękny George Michael.

 

 

„Ding dong” Kayah

Wśród polskich hitów świątecznych „Ding dong” w wykonaniu Kayah wyróżnia się lekkością. Charakterystyczny wokal w akompaniamencie dzwoneczków i rytmicznego taktu doskonale nadaje się na podkład pod gwiazdkowe przygotowania. Chociaż z początku melodia jest nieco kolędowa, to ostatecznie nabiera tempa i cieszy ucho złożoną kompozycją. Tekst piosenki jest radosny, artystka zachęca nas do refleksji, otwarcia się na piękno świątecznego czasu oraz skontaktowania się z naszym wewnętrznym dzieckiem. A więc chodzi o odnalezienie w sobie radości i niewinnej, może nawet nieco naiwnej strony. Co ciekawe, kawałek został napisany specjalnie na prośbę jednej ze stacji radiowych.

 

 

„Driving home for Christmas” Chris Rea

Czy piosenka opowiadająca o jeździe samochodem może stać się absolutnym hitem świątecznych list przebojów? Oczywiście! Wystarczy, że podróż autem skończy się w domu rodzinnym, wśród najbliższych i przy choince. Tak właśnie jest w „Driving home for Christmas”. Kawałek traktuje o emocjach związanych z faktem, że niebawem będziemy mogli uściskać ukochane osoby z okazji Bożego Narodzenia. Trzeba przetrwać okropny korek, falę czerwonych świateł, a także spróbować umilić sobie czas, śpiewając.

 

 

„All I Want For Christmas Is You” Mariah Carey

Utwór niemalże tak samo legendarny jak „Last Christmas”, tyle że nieco bardziej dosłowny i faktycznie świąteczny. Stanowi długie, emocjonalne oraz egzaltowane wyznanie miłości - to trochę taki muzyczny list do Świętego Mikołaja. Nic dziwnego, że kawałek od lat okupuje nasze playlisty już od drugiej połowy listopada (albo i wcześniej) i nie chce z nich zniknąć do stycznia (albo i później). To ciekawe, że zwrotki napisane (podobno) w 15 minut jesteśmy w stanie przetwarzać godzinami. Jeszcze ciekawsze jest to, że sama Mariah Carey nie przewidziała takiego obrotu spraw. W jednym z wywiadów wyznała, że zupełnie nie myślała o „All I Want For Christmas Is You” jako materiale na nieśmiertelny hit czy chociażby singiel, który dobrze wypromuje cały album. No cóż, takie pomyłki są chyba całkiem przyjemne.

 

 

„Z kopyta kulig rwie” Skaldowie

Trochę folkowo, trochę popowo, trochę rockowo - kawałek „Z kopyta kulig rwie” ma w sobie bardzo wiele wątków muzycznych i to czyni go jednym z ciekawszych na naszej liście. Został skomponowany do filmu „Kulig”, później trafił na album „Cała jesteś w skowronkach”. Muszę powiedzieć, że tytuł płyty doskonale oddaje moje odczucia w trakcie słuchania. Radość płynąca z wersów poprawia humor, aż ma się ochotę złapać pod boki i wtórować chórkom alibabkowym.

 

 

„Dzień jeden w roku” Majka Jeżowska

Przebój Czerwonych Gitar, ale w aranżacji reggae i w wykonaniu Majki Jeżowskiej to ciekawostka, której warto posłuchać. Robi wrażenie za sprawą słonecznych brzmień połączonych z śnieżno-zimową tematyką tekstu. Ten kontrast jest pewnego rodzaju powiewem świeżości - wywołuje uśmiech i nastraja do kiwania się rytmicznie nad kapustą lub pierogami.

 

 

„Let it snow” Frank Sinatra

Jest to mój absolutnie ulubiony świąteczny utwór, bo najlepiej oddaje romantyczny nastój śnieżnej pogody. Chociaż tekst zupełnie nie mówi ani słowa o Gwiazdce, jestem przekonana, że nie tylko ja nie wyobrażam sobie kolacji wigilijnej bez Franka Sinatry w głośnikach. Piosenka ma hollywoodzki i ilustracyjny charakter. Ostatecznie została skomponowana właśnie w Fabryce Snów przez dwóch wirtuozów muzyki musicalowej - Sammy’ego Cahna oraz Jule’a Styne’a. Powstała po to, żeby pokrzepić amerykańskich słuchaczy w czasie fali upałów w 1945 roku.

 

 

Koniecznie dajcie znać, który z wymienionych utworów zagra wam w czasie lepienia pierogów lub jaki kawałek dodalibyście do naszej listy. Sekcja komentarzy jest wasza. A po więcej wieści muzycznych zapraszamy do działu Słucham.