Horrory, które nie tylko straszą ale również śmieszą można podzielić na trzy kategorie. Pierwszą są komedie, w których wykorzystany jest dosadny, czarny (często wręcz krwawy) humor. Drugą są thrillery, gdzie zabawne wstawki są chwilą wytchnienia dla widza, rozluźnieniem gęstej atmosfery. Trzeci rodzaj to klasyczne horrory, które jednak nakręcone zostały tak, że bardziej śmieszą niż straszą i czasem jest to zabieg celowy, a czasem po prostu tak wyszło. Oto dziesięć tytułów, które reprezentują wszystkie te typy.
 

„Wyspa fantazji”

Niezwykle ciekawą propozycją w naszym zestawieniu jest „Wyspa fantazji”, która premierę miała w Walentynki. Przygodowy horror inspirowany był serialem z lat siedemdziesiątych o takim samym tytule, gdzie na oddalonej od stałego lądu wyspie, za odpowiednią cenę można spełnić swoje najskrytsze marzenia. W pierwowzorze nie brakowało zabawnych sytuacji, choć bywało też niebezpiecznie. W nowej, pełnometrażowej odsłonie „Wyspy fantazji” strach, odkrywany stopniowo, przybiera na sile. Do tego czasu jednak nie brakuje elementów humorystycznych. Za produkcję filmu odpowiada wytwórnia Blumhouse, z której pochodzą takie horrory jak „Uciekaj!” czy „Halloween”. Z kolei scenariusz i reżyseria do duet, który niedawno wyprodukował slasher „Prawda czy wyzwanie?”.

 

„Śmierć nadejdzie dziś”

Największym plusem horroru „Śmierć nadejdzie dziś” jest ciekawy pomysł fabularny, polegający na zapętleniu tego samego dnia, w którym obchodząca urodziny bohaterka zostaje zamordowana, żeby za chwilę ponownie obudzić się w tego samego poranka. Choć każdy dzień kończy się makabrycznie, ciągła powtarzalność wydarzeń doprowadza do wielu zabawnych sytuacji, przez co na długie momenty filmu zapominamy o strasznym mordercy, czającym się gdzieś za rogiem. Co jednak najzabawniejsze, w ubiegłym roku premierę miał sequel horroru, który polega na… dokładnie tym samym. Bohaterka znów budzi się tego samego dnia. Jednak tym razem zagrożonych jest więcej osób.

Śmierć nadejdzie dziś - Landon Christopher
Śmierć nadejdzie dziś

 

„Od zmierzchu do świtu”

Duet Rodriguez-Tarantino nakręcił kilka naprawdę zwariowanych filmów, jednak do naszego zestawienia jak ulał pasuje „Od zmierzchu do świtu”. Dwóch przestępców, którzy trafiają do siedliska wampirów brzmi oczywiście groźnie,  jednak w szalonym tempie narzuconym przez twórców nie brakuje elementów komediowych. Takim jest np. występ kapeli, która gra na instrumentach wykonanych z… ludzkich ciał. Do tego masa efektownie wybuchających ciał wampirów, eksplodujące oczy i inne efekty specjalne, które bardziej śmieszą niż straszą.

From Dusk Till Dawn Trilogy (brak polskiej wersji językowej) - Rodriguez Robert, Spiegel Scott, Pesce P.J.

Od zmierzchu do świtu
 

 

„Zombieland”

Bardzo podobny schemat do „Opiekunki” ma „Zombieland” w doborowej obsadzie z Jassem Eisenbergiem, Woodym Harrelsonem i Emmą Stone oraz gościnnymi rolami Billa Murraya oraz Amber Heard. Okazuje się, że świat opanowany przez żywe trupy wcale nie przestaje być zabawny. I choć momentami bohaterowie „Zombielandu” bywają w opałach, widzowie oczekują raczej jakiegoś zabawnego rozwiązania niż drastycznej śmierci. Film z 2009 roku zyskał już rzeszę fanów, dzięki czemu w ubiegłym roku premierę miał sequel „Zombieland: Kulki w łeb”, utrzymany w tej samej, humorystycznej konwencji komediowego horroru.

Zombieland (brak polskiej wersji językowej) - Fleischer Ruben
Zombieland

 

„Co robimy w ukryciu”

Kultowa już komedia o zabarwieniu grozą, czyli „Co robimy w ukryciu” była w 2014 roku powiewem świeżości po przesycie wampirami w kinematografii. Dzieło świeżo upieczonego laureata Oscara, Taiki Waititiego, miesza horror, komedię oraz paradokument, tworząc film wyjątkowo zabawny, choć nie unikający też mrocznych tematów z wampirzej codzienności. Akcenty są idealnie zrównoważone. Film nie przesadza z groteską, ale też nie stara być na siłę realistyczny. Jeden z najlepszych horrorów komediowych ostatnich lat.

Co robimy w ukryciu - Various Artists
Co robimy w ukryciu

 

„Wysyp żywych trupów”

Wydaje się, że zombie idealnie nadają się na komediowy horror. Po „Zombielandzie” czas bowiem na brytyjski humor w „Wysypie żywych trupów”. Tym, co wyróżnia produkcję z fantastycznym duetem Simon Pegg & Nick Frost oprócz charakterystycznego humoru, jest też nieco większa dramaturgia, niż w przypadku opisywanych wcześniej produkcji. Wiele razy w ciągu seansu można było odnieść wrażenie, że zagrożenie jest już ostateczne, a bohaterowie lada moment zostaną pożarci przez żywe trupy. Dlatego mimo przeplatających się zabawnych kwestii i komizmu sytuacyjnego, „Wysyp żywych trupów” to wciąż bardziej horror niż komedia.

 

„Truposze nie umierają”

Najnowsza, a jednocześnie ostatnia propozycja komediowego horroru o zombie to „Truposze nie umierają”. Tym razem w obsadzie prekursor gatunku z „Pogromców duchów” czyli Bill Murray oraz Adam Driver. W drugoplanowych rolach pojawiają się za to Steve Buscemi, Danny Glover, a nawet Selena Gomez. Podobnie jak w drugiej części „Zombielandu” trafiamy do rzeczywistości postapokaliptycznej, gdzie żywe trupy są przykrą codziennością. Tutaj muszą odnaleźć się dwaj główni bohaterowie, para policjantów poruszających się po rewirze, który śmiało można nazwać Ameryką w pigułce. Bardzo „amerykańscy” są też zombie, którzy pod tym względem wyróżniają się na tle innych produkcji czy klasycznych ujęć w stylu „The Walking Dead”.

Truposze nie umierają - Jarmusch Jim
Truposze nie umierają

 

„Rogi”

Trzeba przyznać, że w naszym zestawieniu jest jeden film, który wyłamuje się wcześniej przyjętym kryteriom. „Rogi” z Danielem Radcliffem nie są ani klasyczną komedią z elementami grozy, ani horrorem pełną gębą. To raczej mroczny dramat z tytułowym elementem fantastycznym, który pewnego poranka pojawia się na głowie głównego bohatera. Więcej niż krwi jest tu raczej gorzkich refleksji na temat ludzkiej natury, jak chociażby scena, w której Ig proponuje dwójce reporterów ekskluzywny wywiad, jednak przeprowadzi go ten dziennikarz, który wcześniej pokona drugiego w bezpośredniej walce. Żądni sensacji reporterzy bez zastanowienia skaczą sobie do gardeł. Tego typu przykładów w „Rogach” jest więcej, często pod płaszczem komedii lub klasycznej grozy. I chyba właśnie to jest w tym filmie najstraszniejsze.

Horns (brak polskiej wersji językowej) - Aja Alexandre
Rogi

 

„Zabójcze ciało”

Mamy w zanadrzu jeszcze jeden film z kategorii young adult, którego fabuła opiera się na tym, że najpiękniejsza dziewczyna w szkole jest jednocześnie opętana przez demona, który masakruje zalecających się do Jennifer chłopaków. Złowieszczą naturę odkrywa nowa w szkole Needy, a jak kończy się ten komediowy horror z 2009 roku, przekonajcie się sami. W „Zabójczym ciele” kusi przede wszystkim obsada. Tytułową dziewczynę gra Megan Fox, a główną postacią drugoplanową Amanda Seyfried. W filmie pojawiają się też J.K. Simmons oraz Chris Pratt.

 

„Pirania 3D”

„Pirania 3D” jest w naszym zestawieniu reprezentantem wszystkich horrorów klasy B, które ogląda się ze uśmiechem na ustach. Produkcje, gdzie grozę sieje tornado rekinów czy atak krwiożerczych węży, miały w zamyśle twórców wywołać gęsią skórkę, lecz zamiast tego mamy jedynie salwy śmiechu. Można stwierdzić, że reżyser Alexandre Aja inspirował się „Szczękami” i nakręcił film grozy, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet twórca doskonale wiedział, jaką reakcję otrzyma ze strony widzów. Jest więc pastisz, który ze wszystkich sił ma być zagrany na poważnie. Jednak obecność w obsadzie takich nazwisk jak Ving Rhames czy Christopher Lloyd powodują, że nie można odbierać „Piranii 3D” całkiem serio.

 

„Opiekunka”

Film, który rozpoczyna się niczym kolejna produkcja dla nastolatków, gdzie kluczową rolę odgrywa grzeczny chłopak i atrakcyjna dziewczyna z sąsiedztwa, z czasem przeradza się w ociekającą krwią masakrę. Jednak nawet kiedy prawdziwa natura tytułowej opiekunki wychodzi na jaw, nie brakuje zabawnych gagów, typowych dla kina young adult. „Opiekunka” typowy horror komediowy o grupce młodych dorosłych i pomysłowym dzieciaku, gdzie raczej nie mamy poczucia prawdziwego lęku przez dłuższy czas.

 

Jeżeli zatem nie jesteście entuzjastami horrorów na serio, a ktoś zaprasza was na maraton filmów grozy, zaproponujcie swoje tytuły, które horrorami są… ale tylko z pozoru.