To druga powieść na koncie irlandzkiej pisarki Sally Rooney, której droga do sławy i milionowych nakładów zaczęła się na uniwersyteckim kampusie. W 2015 roku dziewczyna napisała esej poświęcony debatom uniwersyteckim pt. „Even If You Beat Me” - „Nawet jeśli mnie pokonasz” (jako studentka, wygrywała europejskie mistrzostwa w tej dziedzinie). Gdy esej trafił w ręce agentki literackiej z prestiżowej Wylie Agency, ta zapytała Rooney, czy ma może w swojej szufladzie jakiś materiał na powieść. Rooney miała. Agentka pokazała tekst kilku wydawnictwom. Siedem z nich postanowiło licytować umowę o książkę z nikomu nieznaną pisarką.

 

Pierwsza wielka pisarka ery milenialsów

Wygrał Faber&Faber, a tekst, który przeczytali w 2017 roku został wydany jako debiutancka powieść pt. „Rozmowy z przyjaciółmi” („Conversations with Friends”). Zachwycona lekturą Zadie Smith miała powiedzieć, że w ogóle nie brzmi ona jak pierwsza książka, sugerując tym samym ogromną dojrzałość literacką Irlandki. Zaledwie rok później Rooney wydała „Normalnych ludzi” („Normal people”). Książka znalazła się między innymi na tzw. długiej liście nominowanych do najbardziej prestiżowej w świecie literackim Nagrody Bookera. Tej nie dostała, otrzymała za to kilka innych, a Rooney okrzyknięto „Salingerem doby Instagrama”, choć trudno tu doszukać się podobieństw, jeśli chodzi o osobowość obojga pisarzy – Rooney jeszcze nie unika mediów i raczej chętnie konfrontuje swoje przemyślenia z piszącymi o niej w najlepszych magazynach – od „Guardiana” po „The New Yorker” – dziennikarzami. Za to nazywanie jej pierwszą wielką pisarką ery milenialsów jest już bliższe prawdzie.

 

Tytułowi ludzie są do bólu normalni. Mowa właściwie o dwójce bohaterów, bo to na nich skupia się uwaga narratora. Marianne to chuda nieatrakcyjna, ale bardzo inteligentna dziewczyna z tzw. dobrego domu, która raczej odstręcza niż przyciąga do siebie ludzi. Connell, przystojny, błyskotliwy i równie inteligentny kolega ze szkoły, jest tzw. gwiazdą liceum, do którego oboje chodzą. A jego matka sprząta w domu Marianne. Dwoje nastolatków nieoczekiwanie dla samych siebie wdaje się w romans, który ukrywają, a który Connell w końcu ucina, bojąc się, że wszyscy poznają niewygodny sekret. Gdy niedługo potem spotykają się w tym samym dublińskim college'u, role się odwracają – to Marianne nagle jest tą popularną, atrakcyjną, dowcipną dziewczyną otoczoną przez krąg przyjaciółek i absztyfikantów, a Connell nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Ich ścieżki schodzą się i rozchodzą na różnych etapach studenckiego życia, ale wzajemne zrozumienie i bliskość, jaką ze sobą czują sprawiają, że wszystkie inne ich związki szybko się rozpadają.

„Normalni ludzie” (okładka miękka)

Na czym polega fenomen „Normalnych ludzi”?

Nie brzmi to specjalnie oryginalnie, ale urok i siła tej książki tkwi w szczegółach – w błyskotliwych dialogach, jakie ta dwójka ze sobą prowadzi, w niuansach dotyczących tego, jak pochodzenie i klasa warunkują czyjąś pozycję społeczną – wciąż! W tych drobnych scenach, które odkrywają piekło rodzinnego życia Marianne i brak męskich wzorców w domu Connella, co sprawia, że chłopak kluczy w swoim roztrząsaniu tego kim jest, a kim wydaje mu się, że jest. Relacja między tą dwójką jest intensywna i elektryzująca, ich zrozumienie siebie nawzajem – poruszające. A jednocześnie to opowieść o byciu razem, o miłości, która przede wszystkim daje. Jak w tym fragmencie: „Marianne zamyka oczy. Prawdopodobnie już nie wróci, myśli. Albo wróci zmieniony. Tego, co mają teraz, nie zdołają odzyskać. Dla niej jednak ból samotności będzie niczym w porównaniu z bólem, który czuła kiedyś, bólem bycia niegodną. Ofiarował jej dobro i teraz należy ono do niej. Tymczasem jego życie otwiera się przed nim we wszystkich kierunkach jednocześnie. Zrobili dla siebie dużo dobrego. Naprawdę, myśli Marianne, naprawdę. Ludzie naprawdę mogą się nawzajem odmienić. – Powinieneś jechać – mówi.” I gdy czytelnik w tym miejscu chce zawołać: „Nieeee!”, narrator w jego głowie zwróci uwagę: ale przecież ona ma rację. Takich fragmentów w tej książce jest wiele, niewygodnych decyzji, zdań, których nie można cofnąć, wytrącających czytelnika przygotowanego na kojący happy end. Rooney wie, jej bohaterowie też, że nie ma jednego happy endu.

 

Historia związku tej dwójki może ocierać się o banał. Ale mimo jej silnego współczesnego rysu  trudno nie widzieć w niej uniwersalnej opowieści o młodych, i o miłości tych młodych, która wybrzmiewa mocniej niż inne, może dlatego, że jest tak nieznośnie intensywna. Jednocześnie Rooney tworzy tak przekonującą aurę intymności między nimi, że od tego banału ucieka. Może to właśnie ujęło producentów filmowych, bo w zeszłym roku platforma streamingowa Hulu ogłosiła zakup praw autorskich do dwunastoodcinkowego serialu na podstawie „Normalnych ludzi” – w sieci można obejrzeć już pierwszy trailer.

„Conversations with Friends” (paperback)

 

Dla tych, których ta książka urzeknie mam dwie dobre wiadomości. Pierwsza jest taka, że wciąż czeka na przetłumaczenie debiut Rooney, „Rozmowy z przyjaciółmi”; a druga jest taka, że od kwietnia 2019 roku autorka pisze trzecią powieść pod roboczym tytułem „Gdzie jesteś, piękny świecie” (Beautiful World, Where Are you”). Rooney, rocznik 1991, napisała pierwszą powieść w wieku piętnastu lat, a od lat sześciu pisze „nieprzerwanie”. Jeśli już ktoś ma opisywać nasz milenijny świat i nasze emocje, niech to będzie ona.

 

Autor zdjęcia wykorzystanego na okładce: Kalpesh Lathigra