Ledwo uszedł śmierci. „To cud, że żyjesz” mieli przez długie lata na jego widok wykrzykiwać krewni. Młody Norman Davies urodził się jako wcześniak z wadą przewodu pokarmowego, która sprawiała, że od pierwszych dni krztusił się kiedy jadł, więc jego matka godzinami karmiła go za pomocą wiecznego pióra z pompką, kropelka po kropelce wlewając mu mleko do buzi. Zadziałało. Pani Davies przez rok nie spała, ale już po roku mały Norman zaczął normalnie jeść i szybko przybierać na wadze. W autobiografii pisze: „Matka nie tylko uratowała mi życie, ale także wyposażyła mnie w szczególny psychiczny kapitał – przekonanie, że urodziłem się pod szczęśliwą gwiazdą.”

 

Barwna biografia

Norman Davies, historyk, który pokochał Polskę, urodził się 8 czerwca 1939 roku i podobno jego pierwsze wspomnienie to pożar zbombardowanego sąsiedniego Manchesteru w 1941 roku, co mogłoby wydawać się niemożliwe, za to już lądowanie w Normandii pamięta świetnie. A także to, że podczas wojny jajko dzieliło się na cztery i racjonowało jedzenie.

„Europa”

W swojej pisanej dekadę autobiografii, na niemal ośmiuset stronach, z dokładnością do dnia i z zamiłowaniem do szczegółu, dzieli się z czytelnikami anegdotami i refleksjami ze swojego życia. Rozdziały, które zostały ułożone chronologicznie dokładnie i barwnie przedstawiają życie autora od pierwszych chwil aż do ostatnich miesięcy. Wiemy więc, że imię odziedziczył po ukochanym starszym bracie ojca, od dziecka uwielbiał zagraniczne znaczki, którymi wypełniał kolejne klasery. Pierwsze siedemnaście lat życia spędził w przemysłowym miasteczku Bolton, blisko Manchesteru, które jak pisze, „trudno nazwać pępkiem świata” i gdzie szeregowe budynki, jakimi wypełnione było miasto, przypominały śląski familoki.

 

Dowiadujemy się, że w domu nie piło się alkoholu, dopiero na studiach młody Davies lubił po meczu piłki nożnej wychylić szklaneczkę shandy (piwa zmieszanego pół na pół z lemoniadą), wcześnie zasmakował w winach, a w Polsce przekonał się do porteru. Od najmłodszych lat nie stronił od ryzyka – jako kilkulatek, robiąc wślizg pod szafę za piłką do nogi, złamał sobie kość udową. Przez jakiś czas zamiast gry w piłkę chodził z siostrą na zajęcia baletowe, które bardzo mu się podobały. Szkolny mundurek założył w wieku czterech lat, a okres przed tym dniem podsumowuje: „dzieciństwo trwa dopóty, dopóki nie idzie się do szkoły.”
Rok wcześniej niż rówieśnicy zdał maturę i w wieku siedemnastu lat wylądował w Oksfordzie. Jako dziecko uwielbiał pociągi, z miłości do geografii sam rysował mapy, po których podróżował ołówkiem, z kolegami słuchał ulubionych piosenek Elvisa Presleya i Beatlesów.

„Norman Davies. Sam o sobie”

Gdzie jestem? W Europie

Jego wielką miłością okazały się podróże - podczas studiów zjeździł Europę wzdłuż i wszerz, kierując się słynnym przemyśleniem pisarza i podróżnika Williama Hazlitta, którego czytał w szkole, że „Podróżować jest znacznie lepiej, niż przybywać na miejsce.” Pierwszy raz za żelazną kurtyną wylądował jeszcze pod koniec lat 50., z grupą kolegów, wybrali się do Bosforu przez NRD i Węgry.

 

Zawsze pasjonowała go wschodnia Europa i jak pisze: „Gdy moja matka spytała: Dlaczego, u licha, chcesz zobaczyć blok sowiecki?, nie wiedziałem, co powiedzieć. Wzruszyłem tylko ramionami. Powinienem był wtedy odrzec: „Dlatego że istnieje!” – jak zrobił to brytyjski alpinista George Mallory pytany, dlaczego właściwie chce zdobyć Mount Everest.”

 

Gdy w 1962 roku zapisał się na wycieczkę do Moskwy nie wiedział jeszcze, że z braku wiz do Rosji pojedzie do Polski. Rok potem wylądował w Moskwie i z pierwszej wycieczki zapamiętał kioski z jednym towarem w środku jak zapałki, ale też kąpiel w moskiewskim basenie termalnym przed którą musiał przejść obowiązkowe badanie stóp. Jego pozytywny wynik potwierdzony na piśmie ma do dziś. Gdy po 24 godzinach jazdy pociągiem z Moskwy po raz pierwszy dojechał do granicy z Polską, na peronie chciał się upewnić, gdzie jest. Na jego pytanie polski kolejarz miał odpowiedzieć z uśmiechem: „W Europie”. Przez kolejnych trzydzieści lat Davies nie odbył żadnej podróży do Rosji, za to do Polski – wiele.

„Między wschodem a zachodem”

 

Przepaść między Zachodem a Wschodem

Pierwszą wyprawę do Polski tak wspominał w wywiadzie dla Kultury Liberalnej: „(...) Przed wyjazdem kupiłem nową parę butów. Dobre, ale zwykłe studenckie buty. Ludzie poznali zachodniego człowieka właśnie po tych butach. I chcieli je kupić. Była nawet kolejka…

To była moja pierwsza wizyta w Polsce i nie mogłem tych butów sprzedać, bo miałem tylko jedną parę! A ludzie prosili, mówili też, że w Polsce nie ma innych artykułów. Kobiety podchodziły i pytały, czy przypadkiem nie mam… kobiecej bielizny. Więc przed następną wizytą poszedłem do Marks&Spencer i kupiłem ileś sztuk eleganckiej damskiej bielizny. Zniknęła, gdy tylko otworzyłem walizkę. (…) Krótko mówiąc, między Zachodem a Wschodem była wtedy absolutna przepaść.”

 

Na kolejnych stronach czytamy jak Davies z podróżnika powoli staje się świadkiem historii wydarzającej się w Europie Wschodniej – jak wtedy gdy na wiosnę 1968 roku ląduje w czeskiej Pradze, gdzie trwa „Praska Wiosna”, a „socjalizm z ludzką twarzą” Aleksandra Dubczeka jest już w rozkwicie. Dociera tam też rok później, gdy tłumy prażan wychodzą na ulicę, a jego samego ganiają po placu milicjanci z pałkami. Z Pragi wyjedzie, ale zamiłowanie do Europy wschodniej, jej historii i polityki pozostanie. Jak sam pisze, gdyby posłuchał matki, zostałby biznesmenem, ale wybrał gorzej płatny za to ciekawszy zawód.

Resztę już znamy. Od tamtej pory Davies właściwie mieszka w Polsce, ma polską żonę, jego synowie mówią po polsku.

 

Czy Norman Davies dostanie Nagrodę Nobla?

Dziś jest autorem prawie dwudziestu książek poświęconych Polsce i Europie wschodniej. Znajomość faktów i kontekstu daje mu prawo korygować wiele wypowiedzi, zwłaszcza polskich polityków dotyczących historii. W wywiadzie sprzed kilku lat dla „National Geographic” tak mówił: „Polska prawica chce się dzisiaj podłączyć do mitu marszałka Piłsudskiego. Nikt nie powie, że marszałek był do końca życia człowiekiem lewicy, a jego wrogiem była prawicowa Narodowa Demokracja Romana Dmowskiego. Piłsudski miał romantyczny pogląd na tradycję wielonarodowościową, zupełnie niezgodny z tym, co głosił Dmowski. Marszałek nigdy nie powiedział, że jest Polakiem. Zawsze – Litwinem z kultury polskiej. Niestety, przez 20 lat wolnej Polski nie doczekałem się jego solidnej biografii.”

W jego autobiografii zachwyca doskonała pamięć do detalu: nazwiska, wygląd ciotek czy wujków z dzieciństwa, elementy stroju, anegdoty, kłopoty czy nawet refleksje, jakim oddawał się młody Davies pojawiają się wręcz z filmową precyzją. Ale to pewnie cecha historyka – dobra pamięć i jeszcze lepsze archiwum. Wzruszająca lektura.

 

Norman Davies już zapisał się na kartach historii, jako człowiek, który dał światu poznać historię i kulturę kraju, który przez 200 lat był zniewolony, przez pół wieku pozostawał pod kuratelą radziecką i dopiero od trzech dekad mierzy się z demokracją, wolnością i wszystkimi ich konsekwencjami. Tym bardziej warto poznać biografię człowieka, który o nas wie czasem więcej, niż byśmy chcieli. Zwłaszcza że w 2019 roku Akademia Szwedzka przyjęła jego nominację na listę kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla.