Harlan Coben ma na koncie ponad siedemdziesiąt milionów sprzedanych egzemplarzy powieści, które są tłumaczone na czterdzieści trzy języki. W Polsce, jak dotąd, sprzedał się milion „Cobenów”, co jak na nasz rynek jest imponujące. Odkąd w 2001 jego książka „Nie mów nikomu” stała się hitem, kolejne tytuły nie schodzą z list bestsellerów, a także z pierwszego miejsca pod względem sprzedaży na liście prestiżowego „New York Timesa”. W dodatku, za liczbą pisanych, zdawałoby się hurtowo powieści, idzie także jakość. Coben jest laureatem licznych nagród gatunkowych w tym jako jedyny – zdobywcą tzw. kryminalnej trójcy czyli nagród Anthony i Shamus oraz najważniejszej – Edgar Allan Poe Award.

 

Z piwnicy na listy bestsellerów

Harlan Coben uosabia amerykański sen w najlepszym wydaniu. W dzieciństwie mieszkał w Livingston w stanie New Jersey w rodzinie adwokata, ale w domu się nie przelewało, co, jak podkreśla pisarz, sprawiło, że także dziś nie przywiązuje większej wagi do zer na koncie. Jedyną ekstrawagancją jest piękny wiktoriański dom w New Jersey, gdzie mieszka z żoną – pediatrą, czwórką dzieci i dwoma psami.

Pierwszą powieść pisał cztery lata, w piwnicy rodziców. Gdy nie znalazła wydawcy, zaczął pisać drugą. Każda następna książka sprzedawała się trochę lepiej, od kilku tysięcy egzemplarzy po kilkanaście. Tak było do 2000 roku, kiedy pokazał swojej agentce „Nie mów nikomu”, a wydawnictwo zaproponowało mu za nią kontrakt na 175 tys. dolarów. Książka sprzedała się w większej liczbie egzemplarzy niż siedem pierwszych powieści razem wziętych. Od tamtej pory każdy jego tytuł jest bestsellerem, a umowy opiewają już na miliony.

Opowieść o powoli rozwijającej się karierze, o czasie dzielonym między opiekę nad czwórką dzieci, domem i pisaniem, sprawia, że dużą sympatią darzą go czytelnicy. – W dniu w którym rodziło się moje czwarte dziecko, po raz pierwszy trafiłem na listę bestsellerów „New York Timesa”. W domu czekała na mnie trójka w wieku dwóch, czterech i sześciu lat, więc trochę się wtedy działo – wspominał Cobena w wywiadzie dla „Guardiana”.

 

 

Pisarski świat Cobena

Sam Coben przyznaje, że nic go tak nie mobilizuje do pisania, jak pytanie: Co będzie, jeśli przestanę pisać? Może dlatego co roku wydaje kolejną książkę, a proces produkcji tytułu zajmuje mu jedynie dziewięć miesięcy. I kpi z pisarzy, którym napisanie powieści zajmuje lata. – Co oni w tym czasie robią? – zapytał retorycznie dziennikarza magazynu „Atlantic” w 2007 roku. Powtarza trawestowane przez siebie przysłowie, że tylko amatorzy czekają na muzę, pozostali po prostu siadają do pracy.

Coben robi tak od lat, codziennie od 9 do 17, a kiedy zbliża się deadline, potrafi pracować 96 godzin bez przerwy. Może dlatego nie ma hobby. Na pytanie o zainteresowania odpowiada, że zawsze, kiedy robi coś innego niż pisanie, ma silne poczucie winy. Brzmi to trochę jakby był zakładnikiem swojego sukcesu. - Po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Harlana Cobena wraz z jego debiutancką książką „Nie mów nikomu” – opowiada pisarka Ałbena Grabowska. - Byłam zachwycona sposobem prowadzenia akcji i bohaterem - zwyczajnym człowiekiem uwikłanym w niezwykłą intrygę. Jakże to było inne niż dotychczasowe powieści kryminalne czy sensacyjne. Jak mocny był element zaskoczenia w jego powieściach. Tyle, że ostatnio mam wrażenie, że Coben się powtarza. Każda książka jest podobna do poprzedniej. Wiadomo, że będzie bohater, który sfinguje własną śmierć, ktoś będzie się podawał za kogoś kim nie jest, a mordercą jest ten, którego uważaliśmy za zmarłego względnie ten, który ma żelazne alibi – dodaje.

W jego thrillerach powtarzają się motywy powracającej przeszłości, rodzinne sekrety, fałszywe tożsamości, zbrodnie, które wydawałoby się, poszły w niepamięć, lub przeszły niezauważone. Bohaterowie czasem igrają z własną naiwnością, np. w dreszczowcu „Nieznajomy”, który opowiada o tym, jak złudne jest założenie, że wszystko, co robimy w internecie jest anonimowe; czasem też na własnej skórze przekonują się, że niewiele wiedzą o ludziach, z którymi spędzili całe życie. Ten ostatni motyw pojawia się w najnowszej „Nie odpuszczaj”.
 

 

 

Coben jako dziecko usłyszał dwie legendy miejskie. Pierwsza głosiła, że na końcu miasta, w luksusowej willi mieszka słynny mafioso, który za domem ma spalarnię, gdzie pozbywa się zwłok swoich wrogów. Druga, że niedaleko od jego posiadłości, za ogrodzeniem z napisem „Teren zamknięty”, mieści się baza pocisków Nike z głowicami nuklearnymi. Po latach, obie te anegdoty okazały się prawdziwe i dorosłemu już pisarzowi posłużyły jako inspiracja do napisania „Nie odpuszczaj”. Bohaterem jest detektyw Nap Dumas (nowa postać, czyżby nieśmiertelny w książkach Cobena Myron Bolitar poszedł na dobre w odstawkę?), który lata temu poszedł do policji by rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci brata bliźniaka. Znaleziono go wraz z ukochaną martwych na torach kolejowych. W dodatku tej samej tragicznej nocy zniknęła dziewczyna Napa, Maura. Po latach detektyw otrzymuje szansę poznania prawdy, która przewróci jego życie do góry nogami. To tyle, by nie psuć przyjemności z lektury, od której – jak zawsze u Cobena – nie można się oderwać.

 

Z tej strony Julia Roberts

Zdaje się, że w swojej pisarskiej pracy osiągnął już wszystko. Nic dziwnego, że teraz zaczyna zdobywać także świat kina i telewizji. W 2016 roku sama Julia Roberts zadzwoniła do Cobena by go powiadomić, że chce wyprodukować film na podstawie jego bestsellera „Już mnie nie oszukasz”, a sama zagra w nim główną rolę pilotki wojskowej, która cierpi na zespół stresu pourazowego. Zaś pod koniec sierpnia gruchnęła wiadomość, że platforma streamingowa Netflix podpisała z Cobenem umowę na ekranizację aż czternastu jego powieści. W dodatku od września na platformie możemy obejrzeć serial „Safe” z Michaelem C. Hallem znanym telewizyjnej publiczności z roli psychopatycznego Dextera.

Przed polskimi czytelnikami lektura „Nie odpuszczaj” – od kilku tygodni polski fanpage autora na Facebooku rozgrzewało odliczanie do premiery. A tymczasem tym, którzy pochłonęli już serial, a lektura najnowszej książki zajmie standardowe dwa dni (nie dlatego, że książki Cobena są cienkie, wręcz przeciwnie, po prostu trudno się od nich oderwać) pozostaje czekać na kolejną dawkę Cobena – amerykańska premiera jego najnowszej, trzydziestej drugiej powieści pt. „Run Away” (Uciekaj) zapowiedziana została na 19 marca 2019 rok. Odliczanie rozpoczęte!