Od premiery „Rodziny Soprano” minęło już dwadzieścia dwa lata, a wciąż trudno mówić o niej jako o przebrzmiałej historii czy wyczerpanym formacie. Wszak ma w sobie to wszystko, czego dzisiejsi widzowie oczekują od dobrej produkcji. Tyle, że „Rodzina Soprano” oferowała to już dwie dekady temu! I to właśnie dlatego stała się telewizyjnym fenomenem.

Według HBO, podczas pandemii liczba godzin transmisji „Rodziny Soprano” wzrosła trzykrotnie (dane za 2020 rok). Przy tak wielu nowościach, które co chwilę pojawiają się na platformach streamingowych, kto ma czas na oglądanie blisko 80-godzinnego serialu z 1999 roku? No chyba że chodzi o jedną z najbardziej wpływowych serii w historii telewizji.

Zwykłe życie rodziny mafijnej

Serial opowiada historię Tony'ego Soprano (James Gandolfini), szefa rodziny przestępczej z New Jersey, który, gdy zaczyna cierpieć na napady paniki, szuka pomocy u psychiatry (oryginalny zabieg zastosowany dla dogłębnego przedstawienia postaci bossa). Trzymając swoją terapię w tajemnicy, kontynuuje swoje zbrodnicze życie, jednocześnie rozprawiając się z wrogami, mając do czynienia ze starzejącą się, toksyczną matką (Nancy Marchand), współwinną, niezadowoloną żoną (Edie Falco) oraz nastoletnimi dziećmi.

Serial, który dziś znany jest z przemocy, rozlewu krwi, narkotyków i seksu otwiera obraz przedstawiający mężczyznę siedzącego w gabinecie psychiatry, czekającego, by porozmawiać o swoich paraliżujących atakach paniki – które zaczęły się, gdy rodzina kaczek gniazdujących na jego podwórku na dobre odleciała. Czy takie rozpoczęcie może zwiastować, że obejrzymy wgląd w życie i funkcjonowanie niebezpiecznej rodzinny mafijnej? W nowym, odświeżającym podejściu, tak. Poza tym dlatego, że już kilka scen później przekonujemy się z kim naprawdę mamy do czynienia, a potem jest już tylko gorzej, czyli dla widzów… lepiej.

Przemoc i cała reszta

Dziś już nikogo nie dziwi, że w rozmaitych seriach krew obficie się przelewa, a trup ściele się gęsto. Ale 20 lat temu...? To właśnie „Rodzina Soprano” przełamywała granicę w pokazywaniu brutalności w telewizji. Takie podejście do życia gangsterów było echem tego, co znamy z „Ojca chrzestnego” i kanonu filmów kryminalnych Martina Scorsese, ponieważ fabuły filmów o mafii są ekscytujące do oglądania, a życie bossa może być efektowne. Dlatego tak dużo tu przemocy i zbrodni, ale też perwersji, zdrady czy romansu, co dodatkowo otworzyło drzwi następnym produkcjom, które w ten sposób przyciągały widzów (np. „Gra o tron”).

Choć „Rodzina Soprano” oczywiście była o mafii, jednocześnie chodziło o znacznie więcej. Dotyczyła męskości, tożsamości etnicznej, podziałów klasowych, dynamiki rodziny, psychiatrii i kilkunastu innych wątków, które od tamtej pory były znacznie bardziej otwarcie eksplorowane przez kulturę popularną. I udało się to dzięki aktorstwu na najwyższym poziomie, doskonałemu scenariuszowi i jednych z najlepszych dialogów w historii tego medium.

Społeczne i polityczne ujęcia serialu w podejściu do takich tematów jak historia Stanów Zjednoczonych, emigracja, epidemia opioidów czy depresja nastolatków to elementy, które znacząco wpłynęły na jego popularność. Dodatkowo ta ostatnia kwestia i fakt, że problemy z jakimi mierzą się dzieci bossa zajmują znaczną część fabuły, dodatkowo otwiera serię na młodszą publiczność.

Rodzina Soprano sezon 1 dvd

Trójwymiarowe postacie

Program pokazał, że śledząc losy bohaterów przez lata (serial trwał od 1999 do 2007 roku), można stworzyć narrację z całą teksturą złożoności epickiej powieści. Filmy fabularne nie mogą nawet zbliżyć się do narracji o takim zasięgu i skomplikowaniu, co raz na zawsze położyło kres przekonaniu, że telewizja jest gorszym medium.

Podobnie, jeśli chodzi o postacie. Główny bohater Tony Soprano to potężny charakterologiczny twór, którego właściwie nie da się jednoznacznie przedstawić. Tragiczny, komiczny, przerażający, nieugięty, ale związany swoim kodeksem, budzący podziw i głęboko ułomny. Współczujący i nieludzki jednocześnie. Gigantyczna postać, wokół której krążą pomniejsze też genialnie pomyślane, w tym protegowany Christopher czy zawsze wrażliwy Paulie.

Ale umiejętny i cierpliwy rozwój postaci dotyczy także drugoplanowych ról. Rewelacyjnej w roli żony Tony’ego Carmeli Soprano czy drugiej ważnej kobiety w serialu - Adriany La Cerva, która stała się jednocześnie najtragiczniejszą z ofiar mafii.

Staromodne badanie charakteru postaci za pomocą rozbudowanej fabuły, ale też kombinacji czarnego humoru, narracji czy dociekań moralnych pasuje do serialu o włoskiej mafii z długą tradycją. I działa lepiej niż jakiekolwiek późniejsze próby powtórzenia tej formuły. 

Gdyby „Rodzina Soprano” opowiadała o szefie mafii, który zabijał ludzi i spędzał czas w klubie ze striptizem, historia trwałaby najprawdopodobniej sezon lub dwa. Tymczasem Chase był znacznie bardziej zainteresowany zbadaniem, w jaki sposób urzekający człowiek o wulkanicznym temperamencie może trzymać się pewnego rodzaju kodeksu etycznego. Równocześnie walcząc z negatywnymi aspektami świata, z którego pochodził i który oczekiwał od niego zwykłej przemocy i materializmu.

Rodzina Soprano sezon 2 dvd

Tony Soprano jako wzór antybohatera

Widzowie „Rodziny Soprano” od samego początku wiedzieli, że oglądają program o mężczyźnie zaangażowanym w podejrzane, być może makabryczne działania. Ale pomysłem Davida Chasea reżysera, producenta i twórcy serialu było pokazanie najgorszego, do czego Tony był zdolny, i oczekiwanie, że widzowie będą się do tego stanu rzeczy dostrajać. I to się udało. Przeciągając granicę akceptacji zła i niejako usprawiedliwiając go, stworzył antybohatera, którego publiczność pokochała i któremu nie mogła się oprzeć.

Fabuła i sama postać głównego bohatera zostały tak zbudowane, że nieuniknione jest, że będziemy współczuć Tony’emu. Bezwzględny dla wrogów (i nie tylko) mafiozo jawi się jednocześnie jako zabawny, borykający się ze zwykłymi problemami i zraniony człowiek, który po prostu budzi sympatię. Dlatego gdy z jednej strony jesteśmy przerażeni (lub podekscytowani) jego zbrodniczymi wyczynami, z drugiej dopingujemy mu i zaczynamy rozumieć jego sytuację.

Takie podejście w prowadzeniu fabuły i prezentacji bohatera zwróciło uwagę branży i na zawsze zmieniło optykę. Ten konflikt wewnętrzny i niejednoznaczność postaci (sympatyczny bohater, któremu współczujemy, ale jednocześnie zdolny do brutalności i nikczemnych zachowań) zdecydowanie urzekł widzów, którzy prawdopodobnie po raz pierwszy potrafili odczuwać pozytywne emocje pomimo wielu odrażających aspektów osobowości bohatera.

Tak powstali kolejni antybohaterowie, w tym Walter White („Breaking Bad”), Don Draper („Mad Men”), Frank Underwood („House of cards”), Bobby Axelrod („Billions”) czy Dexter Morgan („Dexter”), którzy już na stałe zagościli na naszych ekranach. O koncepcie antybohaterów w kinie pisaliśmy w osobnym artykule.

Zaangażowanie widzów 

Od wzbudzenia poczucia ambiwalencji po jedno z najbardziej kontrowersyjnych zakończeń programu telewizyjnego wszech czasów. W „Rodzinie Soprano” widzowie zostali wciągnięci w grę. Tu nic nie było czarno-białe i nic nie było proste, z czym musiał sobie poradzić widz. Bazując na moralnej i psychologicznej dwuznaczności, serial wymagał od publiczności rozważenia naprawdę wielu tematów. Dlaczego ci ludzie robią to, co robią? W jaki sposób bliscy mogą funkcjonować w takim otoczeniu?

We wczesnych sezonach sesje terapeutyczne Tony'ego służą publiczności jako wyjaśnienie. Prezentują jego procesy myślowe bardziej szczerze niż większość bohaterów telewizyjnych i pozwalają zrozumieć jego punkt widzenia. W miarę rozwoju serialu jest ich coraz mniej, a widz sam musi interpretować pewne zdarzenia czy analizować sposób postępowania. Ale dzięki temu, że uczestniczył w sesjach wie już, że wiele działań czy sytuacji może mieć różne przyczyny. Potrafi rozłożyć zachowanie bossa na czynniki pierwsze i to właśnie jest takie wciągające. 

Dodatkowo otwarty finał serialu także pozostawił przestrzeń do przemyśleń. Chociaż historia „Rodziny Soprano” została zamknięta w ramy i możliwości dramatu telewizyjnego zostały otwarte (i rozszerzone) na zawsze.

„Wszyscy święci New Jersey” jako powrót do korzeni

Gdy wydawało się, że era rodziny Soprano zakończyła się na dobre, zapowiedziano powstanie prequelu, co rozpaliło emocje wśród fanów serialu. Film „Wszyscy święci New Jersey”, w którym w rolę młodego Tony’ego Soprano wciela się syn Jamesa Gandolfiniego - Michael Gandolfini, skupia się na wcześniejszym pokoleniu mafii z Jersey w obliczu zamieszek na tle rasowym w Newark. Wszechświat Soprano wraca i to w taki sposób, że wypełnia jakąś historię, ale także zagłębia się w wydarzenia społeczne, w Newark i nie tylko, które ukształtowały te postacie. Niezależnie od tego, czy nowy film przypadnie go gustu zagorzałym fanom serialu, spuścizna tego ostatniego wydaje się być bezpieczna.

Ostatecznie najlepsze wyjaśnienie trwałej i odradzającej się popularności „Rodziny Soprano” może być najprostsze – to zwyczajnie bardzo dobry serial. Dlatego pomimo, iż dziś zauważamy w nim wiele anachronizmów można uznać go za ponadczasowy. W końcu przecież gdyby seria miała powstać dziś, a bohaterowie funkcjonować we współczesnym społeczeństwie, Tony Soprano niemal na pewno chodziłby na terapię.

Więcej tekstów o filmach i serialach znajdziesz w dziale Oglądam.

Zdjęcie okładkowe: mat. prasowe HBO.