„Ich siłę” opatrzyłabym miłosną etykietą „powieść feministyczna”. Meg Wolitzer konstruuje akcję wokół Greer Kadetsky, zdolnej i ambitnej dziewczyny, córki niezamożnych i niekompetentnych życiowo byłych hipisów, którzy po opuszczeniu komuny niezbyt intensywnie próbują prowadzić normalne życie na przedmieściach. Prawie równorzędnymi postaciami są jej chłopak Cory, równie zdolny i ambitny syn Portugalczyków, którzy wyemigrowali do Stanów, Zee, koleżanka ze studiów, córka wpływowych członków palestry i Faith Frank, ikona feministek, którą Greer uważa za mentorkę.

Akcja powieści jest w zasadzie prosta: Greer i Zee studiują na prowincjonalnej uczelni (Greer dostała się do Princeton, ale jej rodzice źle wypełnili dokumenty i w związku z tym nie otrzymała stypendium), Cory uczy się w Yale. Zee wciąga Greer w świat feministycznej krytyki i aktywizmu, organizowane przez uniwersytet spotkanie z Faith Frank jest punktem zwrotnym w życiu Greer. Po studiach próbuje dostać pracę w radykalnym piśmie dla kobiet prowadzonym przez Frank od lat 70., jednak magazyn akurat się zamyka z powodu problemów finansowych – dziewczyna zostaje zamiast tego zatrudniona w nowym, feministycznym think-tanku, finansowanym przez znajomego miliardera Frank, z Frank jako twarzą i siłą napędową przedsięwzięcia. Greer, zdobywająca coraz lepszą pozycję w fundacji, odkrywa na czym polega „feminizm złotych spódniczek” i że ideały rzadko idą w parze z interesami wielkiego biznesu.

Po stronie zalet książki „Ich siła” wybija się przede wszystkim kompleksowość postaci i wątków, a także przymus dalszego czytania, chociaż w powieści obiektywnie dzieje się niewiele. W tym przypadku ważniejszy niż rozwój akcji jest rozwój bohaterów – i to jest fascynujące. Przewracamy strony nie po to, żeby dowiedzieć się co będzie dalej, jak potoczą się wydarzenia, ale po to, żeby śledzić wewnętrzne przemiany Greer, Cory’ego i Zee oraz znacznie od nich starszej Faith. Szeroką ramą książki jest historia emancypacji Amerykanek na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Punktem wyjścia jest Faith, dziewczyna z typowej rodziny z przedmieść lat 50. – jej mama w spiczastym staniku piecze ciasto i dba o pracującego męża, wieczorami cała rodzina gra w kalambury i jest szczęśliwa. Momentem ujawnienia się opresyjności tego modelu jest chwila, w której Faith i jej brat bliźniak kończą szkołę – przeciętnie utalentowany on idzie na studia, wybitnie zdolna ona ma zostać w domu, przy rodzicach, bo dziewczyna na uniwersytecie na pewno zostanie na rozmaite sposoby zepsuta. Faith buntuje się przeciwko tej decyzji, wyjeżdża z przyjaciółką Annie do Vegas i pracuje jako kelnerka w kasynie. Annie przeżywa koszmar nielegalnej aborcji. To wydarzenie mocno radykalizuje Faith, która angażuje się w ruch kobiecy i zostaje jedną z założycielek pisma „SBA”. Radykalizuje także Annie, która z kolei o swoich przeżyciach nie chce mówić publicznie, a potem zostaje polityczką walczącą o wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji.

Greer i Zee reprezentują inne pokolenie – Faith jest dla nich wzorem, nestorką ruchu, inspiracją, ale one same mierzą się z kolejnymi problemami (chociaż część kwestii związanych z emancypacją kobiet pozostaje nadal aktualna – dziewczyny stykają się np. na uczelni z przemocą seksualną, której tak bali się rodzice Faith, ale po pierwsze już na tej uczelni są, po drugie – mają narzędzia do walki  z seksizmem, chociaż są one średnio skuteczne).

 


„Ich siła” (okładka miękka)

 

Tak jak możliwości rozwoju Faith zestawione były z możliwościami rozwoju jej brata bliźniaka, tak Greer zestawiona zostaje z Cory’m. Oboje bardzo zdolni i ambitni, oboje z rodzin o nieoczywistym statusie – jedna emigrancka, druga albo kontrkulturowa, albo niewydolna opiekuńczo (zależy jak na to spojrzeć). Rodzice Cory’ego z histerycznym niemal entuzjazmem wspierają jego plany, rodzice Greer zostawiają jej wolną rękę/nie dopełniają swoich obowiązków. Cory kończy prestiżową uczelnię i zabiegają o niego pracodawcy sektora prywatnego, Greer kończy uczelnię średnią i chce wykonywać pracę, która ma znaczenie – ale w tej branży nie ma headhunterów, którzy polują na zdolne absolwentki. Jeszcze inne problemy stoją przez Zee, która próbuje określić się jako lesbijka, feministka i osoba zaangażowana społecznie. Zmiana paradygmatu nie omija też Faith – w jakim kierunku powinien iść feminizm? Zostać niszą, związać się z biznesem, iść na ustępstwa, stać się „sexy”? Docierać do bogatych i wpływowych, czy pochylać się nad biednymi i wykluczonymi? Czy jedno można pogodzić z drugim? I jak powinna zestarzeć się ikona feminizmu? Czy wypada jej farbować włosy i spędzać godziny na masażach i odnowie biologicznej? Czym jest właściwie władza w tak płynnej dziedzinie jaką stanowi „bycie ikoną” i jak z niej zrezygnować? Czy kobiety powinny używać władzy w sposób „miękki” czy walczyć twardo według zasad postrzeganych jako męskie?

Wolitzer umieszcza w swojej książce niesamowitą ilość problemów i zagadnień, a świadectwem jej pisarskiego talentu jest to, że w wiarygodny sposób układa je w biografiach czwórki głównych bohaterów i kilku pobocznych postaci. Czytając „Ich siłę” nie ma się wrażenia, że przeciętnym ludziom nagle przydarza się wszystko i z tego tytułu są oni istotami niezwykle doświadczonymi i bogatymi w przemyślenia. Bohaterowie są w miarę zwykli, ale starają się żyć świadomie, refleksyjnie, zastanawiać się nad wyborami i ich konsekwencjami. Jest to książka o dorastaniu, dojrzewaniu, formowaniu się postaw – Greer, Zee i Cory sportretowani zostają w decydującej dekadzie, pomiędzy 20 a 30 rokiem życia, z retrospekcją do czasów nastoletnich. Autorka pokazuje, w jaki sposób kulturowe klisze wpływają na ich losy, w jaki sposób świadomość funkcjonowania pomiędzy nimi pozwala niekiedy przełamać stereotyp. Greer i Cory przybierają pozy znane z filmów dla młodzieży, z pornografii, ale ostatecznie potrafią je odrzucić na rzecz prawdziwej bliskości, która wytrzymuje lata rozłąki, a potem zerwanie i odwrócenie ról: po śmierci brata Cory rezygnuje z władzy/kariery/pieniędzy i realizuje ścieżkę „kobiecą”: opiekuje się chorą matką, pracuje jako sprzątacz domów bogaczy, podczas gdy Greer spełnia się w wielkim świecie. Chociaż praca w think-tanku okazuje się druzgoczącym rozczarowaniem, Greer nie traktuje tego doświadczenia jako znaku, że przekroczyła granice kobiecego świata i powinna wrócić do skromnego, bezpiecznego planu „miłość-rodzina”. Staje się ikoną, ale na własnych prawach.

Dodam także, że postaci wykreowane przez Meg Wolitzer są wzruszające, żywe, wzbudzające w czytelniku emocje. To nie jest książka papierowa, wykoncypowana, pomimo rangi poruszanych w niej problemów.

Przekład: Maria Zawadzka-Strączek