Mimo że czekolada kojarzy się raczej z przyjemnościami, może mieć słodko-gorzki smak. Tak jest w przypadku filmów, w których czekolada odgrywa ważną rolę lub stanowi ciekawe tło dla toczącej się akcji. Które czekoladowe produkcje najbardziej zapadły nam w pamięci?

„Charlie i fabryka czekolady”

Trafić do miejsca, które przepełnione jest ulubionym przysmakiem wszystkich łakomczuchów to marzenie nie tylko dzieci. Dlatego gdy filmowy bohater, Charlie trafił na Złoty Bilet, z pewnością niejeden widz pozazdrościł szczęśliwego trafu. Jednak nie same łakocie, a niesamowita atmosfera w fabryce pana Wonki wywarła na oglądających „Charliego i fabrykę czekolady” największe wrażenie. Być może nie zapamiętalibyśmy tego filmu tak dobrze, gdyby nie fantazja reżysera – Tima Burtona. W rolę ekscentrycznego bogacza świetnie wcielił się Johnny Depp, chociaż brano pod uwagę innych aktorów, a także… Marilyna Mansona!

Charlie i fabryka czekolady (DVD)

„Czekolada”

Baśniowa rzeczywistość, jaką tworzy wokół siebie czekolada, udzieliła się twórcom „Czekolady”. Film z 2000 roku to momentami piękna, romantyczna historia, którą przeplatają wątki z posmakiem gorzkiej czekolady. Sklep Vianne (w tej roli Juliette Binoche) odmienia nieco zgorzkniałe miasteczko, a dodatkowego smaczku dodaje pojawienie się młodego, długowłosego amanta o imieniu Roux (ponownie Johnny Depp, chyba jest miłośnikiem czekolady!). Pięknie nakręcona opowieść, która przywodzi na myśl chociażby Czerwonego Kapturka czy Kopciuszka. A całości dopełnia czekolada i jej magiczne właściwości.

„Forrest Gump”

Dzięki Forrestowi wiemy, że całe nasze życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiadomo, na jaki smak trafimy. To jedna z kultowych scen, i choć w całym filmie więcej miejsca poświęcono m.in. krewetkom, „Forrest Gump” już zawsze będzie kojarzył się z tą jakże celną metaforą.

Forrest Gump 4K (Ultra HD Blu-ray)

„Matylda”

Danny DeVito zasłynął z kilku zwariowanych ról, ale nie wszyscy wiedzą, że ma na swoim koncie reżyserię pewnego równie zwariowanego filmu. Chodzi o „Matyldę” z 1996 roku, czasu, kiedy komedie familijne przeżywały złoty okres. Bohaterką jest dziewczynka, która nie chce podporządkować się niezbyt miłemu ojcu (w tej roli sam DeVito), ani tym bardziej despotycznej dyrektorce szkoły. Mimo wielu talentów, początkowo brakuje jej oręża do walki z tyranami. Jednak z czasem odkrywa w sobie niezwykłe umiejętności, które pozwalają jej oprzeć się niesprawiedliwościom ze strony dorosłych. Swoje miejsce w całej historii ma też czekolada, a konkretnie pewien czekoladowy tort, przewijający się w fabule nie raz.

„Mary i Max”

Na koniec wzruszająca animowana opowieść o przyjaźni ludzi, których różni niemal wszystko. Są z różnych krajów, w zupełnie innym wieku, jednak mają ten sam problem. Jest nim doskwierająca samotność. Listowna korespondencja pozwala im dzielić się życiowymi troskami, ale też nietuzinkowymi ciekawostkami na temat świata. Dla przykładu z filmu „Mary i Max” dowiadujemy się m.in., że żółwie oddychają przez odbyt, a także że czekoladowe hot-dogi są jednym z ulubionych dań Maxa. Z czasem bohaterowie poznają się coraz lepiej, a ich przyjaźń przywraca im szczęście. Co ciekawe, ta niepozorna animacja ma hollywoodzką obsadę. Głosu użyczyli m.in. Philip Seymour Hoffman, Toni Collette czy Eric Bana.