Nie chcesz marnować? Planuj!

Temat niemarnowania żywności powraca jak bumerang. Ze względów ekonomicznych i etycznych nie chcemy wyrzucać tego, co można wykorzystać. Mimo dobrych chęci często brakuje nam pomysłów na to co zrobić z resztkami sałatek, przekąsek, mięs i ciast.

Jeśli nie chcemy zmarnować jedzenia po świętach, czy po każdej imprezie, musimy zacząć myśleć o tym jeszcze zanim ona się zacznie. Planowanie menu tak, by jedzenia było ciut mniej niż ostatnio na pewno pomoże. Warto przejrzeć dokładnie daty przydatności do spożycia produktów, które mamy w spiżarce. Wspólne spotkania to idealny moment na ich wykorzystanie. Podczas samego przyjęcia warto serwować dania w półmiskach i dużych salaterkach – każdy nakłada sobie tyle jedzenia, ile ma ochotę zjeść, dlatego półmiski i salaterki gwarantują dłuższe życie resztek.

 

Jedzenie „na wynos”, czyli dzielenie się

Jednym z moich ulubionych sposób na zarządzenie resztkami po rodzinnym biesiadowaniu jest podzielenie się nimi. Ma to swoją piękną polską nazwę – gościniec. Można gości poprosić o przyjście z własnymi pojemnikami już w momencie zapraszania na imprezę. Brutalna rzeczywistość jest taka, że albo będzie nam wstyd to zrobić albo goście, mimo najlepszych intencji, o pojemnikach zapomną. Podobno przezorny zawsze zabezpieczony. Warto więc zaopatrzyć się w wielorazowe opakowania przed przyjęciem i tuż po jego zakończeniu obdzielić gości resztkami. Zwykle okazuje się, że ratujemy im życie plastrem pieczonego indyka czy małymi przekąskami, które każdy chętnie wykorzysta jako gotowy obiad na nasw sobotni wieczór tuż przed niedzielą niehandlową.

Jeśli dzielenie się z gośćmi przychodzi z trudem możemy skorzystać z lodówki w Jadłodzielni i podzielić się resztkami z tymi, którzy są głodni. Jadłodzielnia to inicjatywa założycieli Foodsharing Polska polegająca na udostępnieniu w miejscu publicznym lodówki do której można włożyć nadające się do spożycia produkty, a w razie głodu z nich skorzystać. Wolontariusze sprawdzają stan lodówek i ich zawartości. Warto jednak pamiętać, by do lodówki włożyć tylko to, co naprawdę nada się do spożycia (a niezjedzonego tatara stojącego kilka godzin na stole ozięble pożegnać). Jadłodzielnie można zlokalizować klikając w ten link.
 

Resztki w roli głównej

Inspirujące sposoby na zarządzanie resztami prezentują autorki książek o niemarnowaniu żywności. Maia Sobczak w „Qmam kasze. Do ostatniego okruszka przypomina, że zarządzanie resztkami było domeną naszych babć i mam. Żonglując pozostałymi z obiadu ziemniakami i warzywami z zupy przygotowywały posiłki dla całej rodziny. Maia idzie krok dalej i pozwala tym zwykle wyrzucanym częściom roślin grać w daniach główną rolę. W swojej roślinnej kuchni pokazuje jak wykorzystać natki, resztki ugotowanych kasz, zwykle wyrzucane liście kalafiora. Jej książkę warto przestudiować na etapie planowania przyjęcia, bo może się okazać że z „niechcianych części” przyrządzimy niezwykłe przekąski. Sylwia Majcher w „Gotuję, nie marnuję” odkrywa formuły planowania posiłków tak, by resztek było jak najmniej. Przekonuje też, że słoik, pojemnik, lodówka i zamrażarka to przyjaciele każdego, niezależnie czy w domu podejmuje licznych gości czy gotuje tylko dla swojej rodziny. Dla niej przedwczorajszy chleb, obierki z topinamburu czy resztki sezamu są inspiracją do stworzenia wyjątkowych i bardzo prostych dań.


[Przepis pochodzi z książki "Gotuję, nie marnuję"]

Kup teraz


Jak wykorzystać resztki? Oto nasze porady

Co począć, jeśli resztki po imprezie jednak zalegają w lodówce? Rozbudzić kreatywność i uciec się do kilku starych sztuczek. Pieczone mięsa świetnie smakują w kanapkach z piklami i majonezem z odrobiną sosu sojowego (lub sriracha) lub w sałatkach (warto dorzucić do nich pieczonego buraka, jakąś pomarańczę, soczewicę albo ugotowaną kaszę). Czerstwy chleb i bagietki zanurzone w jajku rozkłóconym z mlekiem mogą stać się tostami francuskimi uwielbiającymi miód, dżemy i świeże owoce. Chleb można też wykorzystać do brownie albo jako spód do tarty. W najgorszym wypadku pieczywo można zetrzeć na tarce i przygotować domową bułkę tartą. Owoce nieco zmęczone i pozbawione wigoru można wrzucić do rondelka z odrobiną wanilii i zrobić z nich dżem. Jeśli dorzucimy do nich trochę masła i delikatnie poddusimy, otrzymamy idealne towarzystwo do tostów, porannej owsianki i jogurtu naturalnego. Można je też bezlitośnie zmiksować z odrobiną siemienia lnianego i stworzyć uwielbiamy przez celebrytki śniadaniowy koktajl. Zmęczone warzywa, poza koktajlem, bardzo lubią się skąpać w gorącym oleju i sosie sojowym. W towarzystwie kaszy chętnie wpakują się do śniadaniówki.
 

Poświąteczne resztki traktowane z odrobiną dystansu i szacunku mogą stać się dla nas wybawieniem, a nie obciążeniem. Warto więc przygotować to, co naprawdę się lubi – wtedy łatwiej będzie nam zaprzyjaźnić się z resztkami i podarować im nowe życie.