dark fantasygotycki horroristoty nadprzyrodzonenawiedzone domyopętanie/demony/egzorcyzmy
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Wyczekiwana powieść niderlandzkiego młodego pisarza, którego debiutancką książkę sam Stephen King uznał za genialną. Wyprawa w Alpy, która zamieniła się w piekło.
Są rzeczy gorsze od śmierci.
Zobaczył ją na starej fotografii w szwajcarskim pubie.
Maudit, górę, o której nie pisano w przewodnikach i nikt nie chciał o niej mówić.
Mimo to – a może właśnie dlatego – nie mógł się jej oprzeć.
Jeszcze nie wiedział, że nie zawsze, kiedy natura przyzywa, należy słuchać jej głosu.
Wędrówce po Alpach młodego Holendra, Nicka Grevesa, i jego niemieckiego kolegi, Augustina, już od samego początku towarzyszyły złe znaki, lecz nie zawrócili.
I drogo za to zapłacili: Augustin śmiercią w szczelinie lodowca, a Nick potwornymi okaleczeniami twarzy. Wrócił na dół, ale nie wydostał się z objęć Maudit, wziął tę górę ze sobą… w sobie. I każdy, kto ma z nim kontakt, ulega jej zgubnemu oddziaływaniu. Także Sam Avery, chłopak Nicka.
Sam musi podjąć decyzję: albo uciec do Ameryki, skąd pochodzi, i chronić życie oraz swój stan umysłu, albo pokonując własne lęki, trwać przy ukochanym, w którym chwilami widzi potwora zdolnego do największej zbrodni.
Decyduje się na to drugie i razem z Nickiem wraca do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło, bo tylko w ten sposób może mu pomóc wyzwolić się od mrocznej siły, która nim zawładnęła.
Tylko czy można walczyć z górą?
"Thomas Olde Heuvelt to następny Stephen King."
"De Telegraaf"
"Niezwykle ambitna powieść z elementami suspensu i grozy. To jedna z najważniejszych tegorocznych pozycji w gatunku horroru."
"The Guardian"
"Mrożące krew w żyłach, skradające się przerażające ECHO, mocne jak lodołamacz."
"Daily Mail"
"Horror, thriller i powieść o sile przyciągania gór, napisana z niezwykłą wirtuozerią."
"De Volkskrant"
"Niesamowita, miejscami psychodeliczna… Niewiele książek tak mnie poruszyło."
Catriona Ward, autorka powieści "Ostatni dom na zapomnianej ulicy"
Maudit wznosi się dumnie wśród skłębionych chmur. Góruje nad taflą jeziora, roztacza ponad dolinę i zapiera dech w piersi Nicka, który obserwując ten skalny majestat, czuje jak w jego sercu mimowolnie budzi się pewien rodzaj prastarego mistycyzmu; poczucia najwyższej świętości, wzbierającego z każdą upływającą sekundą i przeistaczającego się w dziką, nieokiełznaną nirvanę. Ten stan zdumienia, jednoczesnego zachwytu, podziwu, gorącego uczucia, względem ściany granitu, trwa w nieskończoność. Znieruchomiały, śledzi potęgę surowego naturalizmu pnącą się wysoko w niebo. A potem myśli; myśli o śmierci. Myśli o wronach wydziobujących oczy. Myśli o wyrazie zdumienia zastygłym na twarzy swego towarzysza, myśli o tym, że może... Chciałby się oddać Maudit. Że chciałby być Maudit. Na zawsze. **** Powieść Thomasa Olde Heuvelta to jedna z ciekawszych pozycji na rynku wydawniczym, a już na pewno taka, która każe zwracać na siebie uwagę zapalonemu entuzjaście literatury strasznej. I nie bez powodu wspominam tu właśnie o entuzjastach horroru, bowiem Heuvelt stworzył coś niejako przeznaczonego specjalnie dla nich - historię złożoną jako hołd, nie tylko dla gatunku i jego najznamienitszych twórców, ale będącą także pokłosiem osobistego obcowania z formą; jej intensywnej eksploracji, przekształcenia na własną modłę i przekazania w ręce czytelnika. Można więc śmiało powiedzieć, że ,,Echo" jest tytułem postrzeganym dwojako; z jednej strony symbolicznym, pełnym nawiązań do klasycznych wręcz utworów, bazującym na dobrze ogranych motywach, z drugiej zaś - doskonałym przykładem ich odpowiedniego wykorzystania. Bo pomimo sięgania po to, co tak znane i popularne, autorowi udało się rozpisać swoją własną wariację, pozbawioną banału czy zwyczajowej przeciętności. Nie było to łatwe zadanie, zważywszy na fakt, że schematyczność zawsze jest poważnym przeciwnikiem dla każdego debiutującego pisarza i każdej książki, której fabuła musi stanowić główną siłę napędową, przy jednoczesnym zaskoczeniu odbiorcy. Na szczęście Heuvelt poradził sobie całkiem nieźle z obalaniem stereotypów i sam poniekąd potrafił zadziwić, na przeróżnych płaszczyznach, a już zwłaszcza - stricte literackich. Forma ,,Echa", jak i sposób prowadzenia narracji, jest rzeczywiście czymś interesującym. Historia rysuje się iście przerażająco - w górach dochodzi do tajemniczego wypadku, alpinista ledwie uchodzi z życiem, zostaje w stanie ciężkim przetransportowany do szpitala, gdzie w chwilę potem wokół jego osoby zaczynają dziać się dziwne, niewytłumaczalne zjawiska - prawdziwy horror, prawda? Jednak przyjemnie lekki, na wpół gawędziarski, a na wpół poetycki styl, nie zawsze oddaje charakter gatunku, zazwyczaj postrzeganego przez pryzmat makabry i powagi. Czy w tym przypadku ma to być zarzut? Zdecydowanie nie, ponieważ podziw wzbudzają umiejętności zastosowania języka przez Huevelta; to jak swobodnie nim operuje, jak genialnie potrafi dostosować go to danej sytuacji, jak koresponduje on z istotą kreowanych wydarzeń, jak staje się głównym czynnikiem budującym nastrój - tam gdzie ma straszyć, faktycznie straszy; jest malowniczo, sugestywnie, obrazowo, naturalistycznie i brutalnie; tam gdzie ma bawić, w istocie... Bawi - doza wisielczego humoru, ironii, ciętego dowcipu, rozładowania skumulowanego napięcia czy ciężkiej atmosfery, wspaniale działa na odbiór ,,Echa". Dwutorowa narracja prowadzona w pierwszej osobie i z dwóch różnych przeplatających się perspektyw, epistolarne fragmenty, elementy powieści szkatułkowej, liczne retrospekcje oraz spora doza zagadkowości podszyta odrobiną weirdu, mają prawdziwie magnetyczną siłę przyciągania. Czytelnik maksymalnie angażuje się w zagadkowo - mroczną historię Nicka Greevesa i wraz z jego partnerem podąża tropem opętańczego zła, skrytego w samym sercu góry Maudit.
Agnieszka Żytkowicz
Zweryfikowany zakup
14.09.2023
Coś dla fanów gór i tej cząstki czegoś co tam można spotkać.
Qulturasłowa
09.01.2023
Turystyka górska staje się coraz bardziej popularna, zaś sami turyści – coraz bardziej nieostrożni. W samej tylko Polsce, w Tatrach, doszło do prawie tysiąca wypadków – poślizgnięć, upadków z kilkuset metrów, z czego dziewiętnaście osób zmarło. Oczywiście, im wyższe i bardziej niedostępne pasma górskie, tym turystów jest mniej, zdarza się jednak, że ofiarami gór jest nawet kilka osób z danej wyprawy. Na samym Mount Evereście spoczywa około trzysta ciał wspinaczy. Na stokach Kanczendzongi na zawsze została najwybitniejsza polska himalaistka Wanda Rutkiewicz. Nigdy nie odnaleziono ciała Jerzego Kukuczki, Macieja Berbeki i wielu innych. Wejścia na najwyższe szczyty świata zawsze są spektakularne, ale również często kończą się tragiczne. Tyle tylko, że niektóre śmierci są anonimowe, zaś wiele osób nieostrożnie wchodzi w góry bez planów czy wiedzy o nich. Nick Greves i jego niemiecki kolega Augustin nie byli wytrawnymi wspinaczami, chociaż nie byli też nowicjuszami. Wędrówki po Alpach wymagały od nich niezłej kondycji, ale nie były to mordercze wyzwania. Do czasu… Stare zdjęcie, które Nick zobaczył w szwajcarskim pubie, przedstawiające tajemniczą górę Maudit sprawiło, że zmienili wcześniejsze plany i postanowili zdobyć jej szczyt. Bez przygotowania, bez rekonesansu, a nawet bez zebrania podstawowych informacji, wyruszyli w drogę. Mimo iż ani w przewodnikach ani w internecie nie znaleźli na temat góry żadnych informacji, jakby nie istniała, to jednak podjęli decyzję. Być może już w momencie spojrzenia na zdjęcie góra zaczęła ich przyciągać, a oni brnęli dalej pomimo przeszkód, które pojawiły się już na początku drogi. Brak ścieżki, ostrzeżenie na szlaku, zwalone drzewa nie powstrzymały ich, a kolejne trudy wzmagały w nich wolę walki. I nawet kiedy zwrócili uwagę na dziwne zdarzenia w drodze, wahania nastrojów, zagubienie w czasie, dezorientację czy oczywiste pomyłki na mapie, nie posłuchali wewnętrznego głosu, by uciekać. W rezultacie trafili do niezwykłej Doliny Echa, która okazała się tak samo upiorna, jak i rozległa. Bezkres, dziwne wrażenia dźwiękowe, omamy wzrokowe, a do tego wszechobecne kawki alpejskie, które ponoć odbierają wspinaczom duszę… to część ich drogi, która trwała dłużej, niż zamierzali. Podobnie jak szaleńcza droga na szczyt – tam, gdzie nigdy nie powinni się znaleźć. Już po drodze czuli, że góra przyciąga ich, zmusza do podjęcia nieracjonalnych decyzji, osacza i zawłaszcza. Augustin w pełni poddał się temu szaleństwu, przynajmniej tak wynika z relacji Nicka. Z relacji człowieka, któremu góra „wyjadła” pół twarzy. W takim właśnie stanie znaleźli go ratownicy górscy. Po jego towarzyszu pozostał tylko czekan, natomiast Nick został zabrany do szpitala. Od tej chwili dziwne wrażenie, które towarzyszyło wspinaczom, dotyczące zawładnięcia przez górę, udziela się wszystkim. Co więcej, wokół odnalezienia mężczyzny panuje dziwna zmowa milczenia, zaś lekarz prowadzący zupełnie inaczej kwalifikuje ranę. Fakt, że ukochanemu brakuje połowę twarzy odstręcza partnera Nicka, Sama, choć to, co bardziej go przeraża, to dziwne reakcje organizmu, kiedy tylko zbliża się do pacjenta. Dlatego ucieka do Stanów Zjednoczonych, choć podróż ta nie przynosi ukojenia. Ostatecznie wraca do Nicka, ale nawet nie wie, z czym razem będą musieli się zmierzyć. Można bowiem odnieść wrażenie, że duszą mężczyzny zawładnął mrok. A raczej, że zawładnęła nim Maudit. Zaczynają dziać się też różne dziwne rzeczy, począwszy od ptaków wylatujących z okaleczonej twarzy Nicka, przez dziwne zachowanie psycholożki po spotkaniu z nim, czy objawy choroby wysokościowej, aż po samobójstwo chirurga szczękowego operującego Nicka. Czy oni wszyscy są ofiarami choroby psychicznej pacjenta, czy może czegoś znacznie bardziej pierwotnego? Na to pytanie będziemy szukać odpowiedzi w książce niezwykle przerażającej, mrocznej, klimatycznej, pt. „Echo”, autorstwa Thomasa Olde Heuvelta. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Albatros powieść to genialny thriller, który dawkować trzeba sobie powoli, bowiem w trakcie lektury i my czujemy ogarniający nas mrok. Góra Maudit patrzy na nas poprzez okaleczoną twarz Nicka, a my wkrótce zaczynamy mieć koszmary. To zasługa genialnej narracji, która wciąż utrzymuje się (i nas) na tym samym poziomie sprawiając, że chwilami opadamy bezsilnie od takiego brzemienia. Mimo tego nie porzucamy lektury, brniemy dalej podobnie jak Nick i Augustin. Co nas czeka na samym końcu tej wspaniałej książki? A co najważniejsze, czy jesteśmy na tyle odważni, by się przekonać?
Paulina Klimek
20.07.2022
Niejednokrotnie, czytając opowieści alpinistów czy himalaistów, można przeczytać o tym, że wspinacze czują moc góry, jej ducha, słyszą jej wzywanie i ślepo podążają za jej głosem. Często wydaje się to tylko swego rodzaju górskim marzeniem himalaisty, który pozostaje w pewnym transie podczas akcji górskiej. Co jednak, jeśli góra dosłownie opęta człowieka, który chciał wejść na jej szczyt? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w książce „Echo” Thomasa Olde Heuvelta. To ponadsześciusetstronicowa prawdziwa literacka uczta, wywołująca niepokój już od pierwszej strony, który nie odpuszcza aż do samego końca. „Echo” potrafi zawładnąć czytelnikiem dokładnie tak, jak Maudit zawładnęła Nickiem. Przygotujcie się na mrok, niepewność, ciągłe uczucie niepokoju i powiew mrożącego krew w żyłach wiatru. Nick przypadkowo zobaczył szczyt Maudit i niemalże od razu poczuł niezrozumiałe przyciąganie tej góry. Co dziwne, podczas planowania wyprawy na nią, nigdzie nie mógł znaleźć o niej informacji, nikt nawet nie chciał rozmawiać o tej górze. W żaden sposób nie zniechęciło to Nicka. Wraz z Augustinem stawia pierwsze kroki w dolinie, wspinając się coraz wyżej. Nie bez powodu jednak nikt nie chciał o Maudit rozmawiać - Nick wraca z góry sam, a po jego przystojnej twarzy pozostał jedynie wielki stup. Mężczyzna wyrwał się z ostrych szponów góry, jednak Maudit zdążyła w nim zamieszkać, a sprowadzając ją na dół, sprowadził też wiele nieszczęścia na przypadkowych ludzi, na siebie i na swojego partnera Sama. Teraz to Sam będzie musiał spróbować wytępić z niego przejmujący mrok i odzyskać starego, pogodnego Nicka. Autor zaczyna opowieść z „wysokiego c”, samym prologiem wprowadzając czytelnika w świat pełen mroku i tak na prawdę ani na moment nie zwalnia. Uczucie niepokoju pojawia się wraz z pierwszymi stronami i czai się gdzieś w rogu przy każdym przewróceniu kartki. Zarówno opowieść o tym, jak Nick leży w szpitalu, jak i fragmenty opowieści tłumaczącej, co tak naprawdę stało się wysoko na górze, wywołują ten sam dreszcz niepokoju, swego rodzaju nieprzyjemne uczucie, które trudno jednoznacznie sklasyfikować, a jednocześnie niełatwo się go pozbyć. A każda przewrócona strona przynosi rozwinięcie akcji, która zaczyna nieco przyspieszać, a niepokojących, czasem nawet przerażających fragmentów tylko przybywa. „Echo” prowadzone jest różnorodnymi opowieściami - poznajemy historię głównie z zapisków Sama oraz dziennika prowadzonego przez Nicka. Dostajemy jednak kilka innych form, których pojawienie uzależnione jest od fabuły. Autor też nie wzbraniał się przed prowadzeniem różnych form narracji - to nieoczywiste i często ryzykowne posunięcie tutaj sprawdziło się idealnie, dopełniając tę książkę. Sam styl holenderskiego pisarza nie budzi zastrzeżeń, a jego barwne opisy, czy to przyrody, czy to przerażających sytuacji z Nickiem w roli głównej, czytało się z zapartych tchem, mając przed oczami pełen obraz opisywanych wydarzeń. Thomas Olde Heuvelt znalazł również miejsce na to, aby zająć się psychiką naszych głównych bohaterów, skupiając się nie tylko na tych najświeższych dramatycznych wydarzeniach. Otóż zarówno Nick, jak i Sam zmagali się ze swoimi słabościami, pewnymi zachowaniami wychodzącymi poza normę, nieprzepracowanymi traumami z dzieciństwa, które kładły się cieniem na ich obecnym życiu. Czy to możliwe, żeby Nick został opętany przez góry już wcześniej? I dlaczego Sam tak bardzo pragnie, żeby Nick zdejmował przy nim opatrunek, którym stara się powstrzymać oddziałującą na niego Maudit? Z czasem czytelnik odnajduje odpowiedzi na te pytania, kiedy główną opowieść dopełniają opisy przeżyć dwóch mężczyzn, kiedy byli jeszcze kilkulatkami. Przepływanie między gatunkami, balansowanie na granicy realizmu i ten nieustający zew gór. Mimo sporej objętości, jak na obecne trendy, właściwie żadna strona tej książki nie wydaje się zbędna. Jest to opowieść nieoczywista, wzbudzająca prawdziwy niepokój, momentami nawet przerażenie, pełna barwnych opisów, które tylko dodają temu wszystkiego uroku. Wszechogarniający mrok - to idealnie oddaje cały klimat ten książki, ale ta opowieść porusza wiele aspektów ludzkiego życia. Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem „Echa” - na pewno trafi do ulubieńców tego roku. To sześćset czterdzieści stron naprawdę dobrej literatury, którą chce się pochłaniać bez przerwy. Jeżeli tylko macie ochotę na coś mrocznego, trzymającego w napięciu i nie do końca oczywistego, nie czekajcie długo - koniecznie sięgnijcie po „Echo”!
SzkolnyKlubRecenzenta
05.08.2022
Czy walka z górą okaże się walką z wiatrakami? Na to pytanie poszukują odpowiedzi bohaterowie książki - horroru Thomasa Olde’a Heuvelta pod tytułem: „Echo”. Majestatyczna i owiana tajemnicą szwajcarska góra Maudit wezwała do siebie młodego chłopaka. Jednak odpowiedź na to wezwanie pociąga za sobą szereg nieplanowanych zdarzeń, z którymi muszą zmierzyć się bohaterowie. Jednak czy można walczyć z naturą, co więcej, czy można wygrać z naturą? Młodego alpinistę Nicka i jego kompana Augustina zafascynowała owiana mrocznymi legendami góra Maudit. Mimo iż wiedzieli, jakie historie związane są z tym szczytem, zdecydowali się go zdobyć. Pewni siebie ruszają w drogę. Ta decyzja okazała się zgubna. Chłopacy źle oszacowali odległość i podczas drogi wyszło na jaw, że zdobycie góry, nie będzie jednak takie proste, jak się im wydawało. Na domiar złego Augustin zaczyna zachowywać się bardzo kontrowersyjnie. Jeszcze nigdy tak nie postępował, zawsze zachowywał zimną krew, a teraz zachowuje się jak nie on. Bo czy rzeczywiście to był Augustin? Nie, zdecydowanie nie. To ta góra. To Maudit przemawiało przez niego. Augustin uległ sile góry, jej majestatowi. Nick próbował walczyć, pomagać przyjacielowi jednak jak walczyć z wrogiem, który jest w twoim przyjacielu? Czy można walczyć z górą? Nick był zmuszony podjąć decyzję o powrocie na dół. Jednak góra po raz kolejny ich zaskoczyła i nie obyło się bez komplikacji. Rozpoczęła się gigantyczna lawina i przez nią umarł Augustin. Nickowi udało się przeżyć, jednak drogo za to zapłacił. Jego twarz jest bardzo okaleczona, a kiedy trafia do szpitala, nie pamięta, aby wspinał się na górę. Całej tej historii dowiadujemy się ze zdjęć, które Nick zrobił podczas wyprawy. Po przybyciu Nicka do szpitala zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Lekarz, który go leczył popełnia samobójstwo, a jego pani psycholog ucieka z krzykiem ze szpitala. Zdarzenia te nie są przypadkowe, ludzie boją się Nicka, a właściwie nie jego, ponieważ jego ciałem zaczęła rządzić góra- Maudit. Każdy, kto ma kontakt z Nickiem ulega sile góry, której nie da się oprzeć. Na pomoc Nickowi rusza jego przyjaciel Sam. Sprawa jednak nie jest taka prosta, zdarza się, że Nick (nad którym panuje Maudit) owija chłopaka drutem, wycina Augustina ze zdjęć i miewa napady szału, które skutkują pojawieniem się strasznych czarnych ptaków. Sam ryzykuje własnym życiem, trwając przy Nicku. Do pomocy dołącza się dawna pani psycholog Nicka - Claire. Czy dadzą radę wyprzeć górę z Nicka? Czy jest to w ogóle możliwe? O tym przekona się każdy, kto sięgnie po książkę „Echo”. Akcja powieści w niektórych momentach bardzo się dłuży, co może zniechęcić czytelnika. Fabuła prezentowana jest z dwóch perspektyw: Sama i Nicka, pozwala to lepiej zrozumieć intencje, które kierują postaciami i lepiej zrozumieć ich położenie, jednak utrudnia to czytelnikowi zrozumienie akcji, ponieważ te same sytuacje opisywane są z dwóch perspektyw, na dodatek wszystko to ma formę zapisów w dziennikach tych bohaterów. Często akcja się opóźnia, ponieważ następuje powrót do zdarzeń wcześniejszych, opisywanych z innego punktu widzenia. Powieść pozwala na odczuwanie z bohaterami emocji. Czytelnik może poczuć się, jakby rzeczywiście był na miejscu bohaterów, razem z nimi odczuwając strach i trwogę, o to, jaki będzie następny ruch góry. Moim zdaniem książka ta nie spodoba się wszystkim. Jeśli lubicie dynamiczną akcję na każdej stronie powieści, to niestety możecie się zawieść. Niekiedy bardzo długie opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów oraz bardzo plastyczne opisy mogą być męczące i sprawić, że będziecie chcieli odłożyć, powieść na półkę. Jednak jeżeli macie w sobie trochę cierpliwości i jesteście w stanie poczekać na rozwój wydarzeń oraz lubicie się bać, to gorąco polecam „Echo”. Patryk Stelmaszek Szkolny Klub Recenzenta
Wkp
04.07.2022
GÓRA STRACHU Auf den Ästen in den Gräben Ist es nun still und ohne Leben Und das Atmen fällt mir ach so schwer Weh mir oh weh Und die Vögel singen nicht mehr - Rammstein Thomas Olde Heuvelt to nazwisko, które pewnie kojarzy niewielu czytelników znad Wisły. Nawet wśród fanów fantastyki / horroru, do których jego prace są dedykowane. A jednak mimo to od lat jest jednym z najlepszych i najbardziej wartych uwagi pisarzy gatunkowych. „Echo”, jego najnowsza powieść, szósta już z kolei (choć dopiero druga wydana w Polsce), tylko potwierdza jego klasę i udowadnia, że nawet z ogranych schematów wciąż można skleić coś znakomitego. Są miejsca, które znają wszyscy i są takie, o których nikt nie chce mówić. Góra Maudit należała do tych drugich. Młody Holender Nick dowiedział się jednak o niej i wraz z Augustinem wyruszył zdobyć jej szczyt. Źle się to dla nich skończyło. Nick niemal stracił twarz, dosłownie, Augustin z gór już nie wrócił. Koniec? Dopiero początek. Przynajmniej dla Sama, chłopaka Nicka, który stając przed wyborem zostawienia partnera czy pomóc mu, chociaż ten staje się prawdziwym potworem w ludzkiej skórze, wybiera to drugie. By jednak się to udało, będą musieli udać się tam, gdzie to wszystko się zaczęło i stawić czoła górze, ale czy to w ogóle możliwe? Prozę Thomasa Oldego Heuvelta uwielbiam od wielu długich lat. Trafiłem na nią przypadkiem, w czasach, kiedy czytałem spotro „Nowej Fantastyki”. Nie robiłem tego regularnie, ale ten konkretny numer, o którym mówię, poświęcony był Stephenowi Kingowi, jednemu z moich ulubionych pisarzy. Temu samemu zresztą, który prozę Heuvelta poleca. I właśnie w tamtym numerze znalazło się opowiadanie Heuvelta, a to na dodatek okazało się jedynym naprawdę wartym przeczytania tekstem numeru. Czymś naprawdę świetnym, mimo drobiazgów, które by z historii wyrzucił. Więc wracałem do prozy autora, czy to w jednym z wydań specjalnych „NF”, czy w cyfrowym magazynie „Silmaris”, czy też wreszcie za sprawą udanej powieści „Hex”. I… Czekałem, bo autor pisał, tworzył, wydawał, a na polski rynek nie trafiało nic więcej. Ale w końcu trafiło i mamy tu jedno z najlepszych dokonań pisarza. Heuvelt mówi, że to była najtrudniejsza w pisaniu ze wszystkich jego książek. Ale przy okazji to rzecz najbardziej osobista, bo przecież pisarz sam się wspina, kocha góry i tą miłość, ale też i lęk i respekt towarzyszący obcowaniu z taką potężnymi siłami przyrody, przelał na karty powieści. Dlatego wyszła mu kolejna świetna historia, oparta na znanym schemacie, ale świetna. Ale przecież Heuvelt od samego początku łapał wszystkie te doskonale nam znane, klasyczne motywy i obrabiał po swojemu. Znajdował czasem coś świeżego, serwował to potem w nietuzinkowy sposób, jednocześnie pozostając wiernym klasyce i to samo robi też tym razem. Klasycznych elementów jest tu dużo, od tematyki, na nazewnictwie rozdziałów, stanowiącej hołd dla klasyki skończywszy. Podlał to znakomicie ujętą stroną obyczajową, dobrą psychologią, świetnym klimatem i niepokojem zamieszkującym strony. W skrócie, świetna lektura. Podana w świetnym stylu, z rozmachem i emocjami. Oby nie było to ostatnie dzieło Heuvelta na polskim rynku, a wstęp do wydania całej reszty, bo jest tego warta.
Ruda Recenzuje
07.07.2022
Wyprawa w Alpy miała być dla niego kolejną przygodą. Kochał górską wspinaczkę, potrzebował nowych wyzwań, pragnął adrenaliny. Tym razem jednak podążanie za marzeniami sprowadziło na niego prawdziwy koszmar. “Echo” to książka, której nie zapomnę bardzo długo. W dużej mierze dlatego, że naprawdę mną wstrząsnęła. Już pierwsze kartki sugerowały, że będzie to przerażająca lektura, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Im dłużej czytałam, tym większy niepokój czułam. Opisywane obrazy nie chciały zniknąć sprzed oczu, a nocne wyjście do łazienki stało się dużym wyzwaniem. Od bardzo dawna podczas lektury nie towarzyszyły mi podobne odczucia. Jestem strachliwa, unikam horrorów. Tym razem jednak skusił mnie temat książki. Mroczne góry, wymagające poświęceń wspinaczki, tajemnicze wydarzenia. Po prostu nie mogłam się oprzeć. Choć sama okładka zdaje się stanowić najlepszą rekomendację dla lektury i zapowiedź, czego się spodziewać, dałam się zaskoczyć. I brnęłam w tę historię, przyciągana jakąś dziwną energią, niczym książkowi bohaterzy, na których Maudit podziałała jak magnes. Heuvelt fantastycznie oddał siłę i piękno natury. Podążając za nim miałam przed oczami olbrzymie szczyty, groźne lodowce, paraliżujące zimno i wizję wielkiego niebezpieczeństwa. Książkowe obrazy i opisy trafiały prosto w moje serce i mocno działały na wyobraźnię, bo przecież mocno czerpały z życia. Niepokonana siła żywiołu to coś, o czym wiele się mówi i słyszy. A ta opowieść wydawała się tak przekonująca, jakby autor opisywał to, czego sam doświadczył lub co sam zobaczył. Akcja książki rozgrywa się na śnieżnych szczytach, a główny bohater to zapalony alpinista. Ktoś, kto nie potrafi żyć bez ryzyka i adrenaliny, wciąż balansując na granicy, igrając z życiem i tańcząc ze śmiercią. Nie rozumiem tak ryzykownych pasji, nie mieści mi się w głowie zainteresowanie tak wymagającymi sportami. Aczkolwiek podczas lektury byłam w stanie na chwilę postawić się na miejscu Nicka. Mając przed oczami piękno górskich szczytów, czując wdychany wraz z powietrzem chłód, mając potrzebę pokonywania własnych słabości, zaczęłam rozumieć, akceptować i szanować. Lubię książki, które, niezależnie od gatunku, uczą, dają do myślenia i kierują spojrzenie na inne tory. „Echo” rozgrywa się na kilka płaszczyznach. Obserwujemy wydarzenia zarówno z punktu widzenia głównego bohatera, jak i jego chłopaka. Mamy szansę dowiedzieć się nieco więcej o każdym z nich, poznać ich uczucia, słabości, błędy. Powieściowa historia wykracza daleko ponad górskie szczyty. Heuvelt skupia się także na tym, co kryje się w umysłach i sercach bohaterów. Autor miesza prawdę z fantazją, łączy zbrodnię z karą, pozwala, by teraźniejszość i przeszłość walczyły ze sobą o pierwsze miejsce. W tej książce nic nie jest oczywiste, a śledząc kolejne rozdziały łatwo zwątpić w swój osąd i rozsądek. Powieść naprawdę mnie przekonała, a może i pokonała, czy zgubiła. Wdarła się w mój umysł, rozpanoszyła, zagłuszając rozum i trzeźwe myślenie. Za każdym razem wciąż na nowo zaskakiwała strasznymi obrazami, których nie mogłam się pozbyć. Przeraziła, zszokowała, namieszała w głowie. Z pewnością zostanie ze mną (we mnie?) na dłużej.
Ruda Recenzuje
07.07.2022
Wyprawa w Alpy miała być dla niego kolejną przygodą. Kochał górską wspinaczkę, potrzebował nowych wyzwań, pragnął adrenaliny. Tym razem jednak podążanie za marzeniami sprowadziło na niego prawdziwy koszmar. “Echo” to książka, której nie zapomnę bardzo długo. W dużej mierze dlatego, że naprawdę mną wstrząsnęła. Już pierwsze kartki sugerowały, że będzie to przerażająca lektura, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Im dłużej czytałam, tym większy niepokój czułam. Opisywane obrazy nie chciały zniknąć sprzed oczu, a nocne wyjście do łazienki stało się dużym wyzwaniem. Od bardzo dawna podczas lektury nie towarzyszyły mi podobne odczucia. Jestem strachliwa, unikam horrorów. Tym razem jednak skusił mnie temat książki. Mroczne góry, wymagające poświęceń wspinaczki, tajemnicze wydarzenia. Po prostu nie mogłam się oprzeć. Choć sama okładka zdaje się stanowić najlepszą rekomendację dla lektury i zapowiedź, czego się spodziewać, dałam się zaskoczyć. I brnęłam w tę historię, przyciągana jakąś dziwną energią, niczym książkowi bohaterzy, na których Maudit podziałała jak magnes. Heuvelt fantastycznie oddał siłę i piękno natury. Podążając za nim miałam przed oczami olbrzymie szczyty, groźne lodowce, paraliżujące zimno i wizję wielkiego niebezpieczeństwa. Książkowe obrazy i opisy trafiały prosto w moje serce i mocno działały na wyobraźnię, bo przecież mocno czerpały z życia. Niepokonana siła żywiołu to coś, o czym wiele się mówi i słyszy. A ta opowieść wydawała się tak przekonująca, jakby autor opisywał to, czego sam doświadczył lub co sam zobaczył. Akcja książki rozgrywa się na śnieżnych szczytach, a główny bohater to zapalony alpinista. Ktoś, kto nie potrafi żyć bez ryzyka i adrenaliny, wciąż balansując na granicy, igrając z życiem i tańcząc ze śmiercią. Nie rozumiem tak ryzykownych pasji, nie mieści mi się w głowie zainteresowanie tak wymagającymi sportami. Aczkolwiek podczas lektury byłam w stanie na chwilę postawić się na miejscu Nicka. Mając przed oczami piękno górskich szczytów, czując wdychany wraz z powietrzem chłód, mając potrzebę pokonywania własnych słabości, zaczęłam rozumieć, akceptować i szanować. Lubię książki, które, niezależnie od gatunku, uczą, dają do myślenia i kierują spojrzenie na inne tory. „Echo” rozgrywa się na kilka płaszczyznach. Obserwujemy wydarzenia zarówno z punktu widzenia głównego bohatera, jak i jego chłopaka. Mamy szansę dowiedzieć się nieco więcej o każdym z nich, poznać ich uczucia, słabości, błędy. Powieściowa historia wykracza daleko ponad górskie szczyty. Heuvelt skupia się także na tym, co kryje się w umysłach i sercach bohaterów. Autor miesza prawdę z fantazją, łączy zbrodnię z karą, pozwala, by teraźniejszość i przeszłość walczyły ze sobą o pierwsze miejsce. W tej książce nic nie jest oczywiste, a śledząc kolejne rozdziały łatwo zwątpić w swój osąd i rozsądek. Powieść naprawdę mnie przekonała, a może i pokonała, czy zgubiła. Wdarła się w mój umysł, rozpanoszyła, zagłuszając rozum i trzeźwe myślenie. Za każdym razem wciąż na nowo zaskakiwała strasznymi obrazami, których nie mogłam się pozbyć. Przeraziła, zszokowała, namieszała w głowie. Z pewnością zostanie ze mną (we mnie?) na dłużej.
Heather
24.07.2022
Po głośnych przedpremierowych promocjach książki Thomasa Olde Heuvelta wiedziałam, że nie przejdę obok "Echa" obojętnie. Wszystko wskazywało, że lektura sięgnie po moje ulubione motywy i połączy je w całość, by na przestrzeni ponad sześciuset stron zaprezentować prawdziwy, rasowy horror. Czy zatem otrzymałam to czego oczekiwałam? Autora możecie kojarzyć z powieści "Hex", jego debiutanckiej powieści mocno zachwalanej przez samego Stephena Kinga, również osadzonej w ramach horroru. Nie jest łatwo tworzyć w tym gatunku, bo to historie, które muszą poruszać wyobraźnię czytelnika oraz budzić intensywne emocje. W debiucie jednak Heuvelt poradził sobie dobrze, natomiast z "Echem" wypadł jeszcze lepiej - fabuła od samego początku mogła pochwalić się mrocznym, gęstym klimatem a niepokój potęgował się ze strony na stronę. Wszystko oparło się na nieprzewidywalności natury, która igrała sobie z bohaterami. Alpy kusiły obietnicą wielkiej przygody, ale góra Maudit okazała się zdradziecka. Holender Nick Greves oraz Niemiec Augustin nie spodziewali się, że wyruszając w podróż i ignorując pierwsze znaki narażą się na prawdziwe niebezpieczeństwo. Tyko jeden z nich wyszedł z wyprawy cało, ale pozostał w nim mrok, który widoczny był w oczach i czynach. Mimo walki o lepsze jutro i starań, by żyć normalnie, nic nie układało się jak należy. Nick postanowił więc wrócić w miejsce, gdzie wszystko się zaczęło. Ale czy naprawdę słusznie postąpił? To historia, która płynie niespiesznym rytmem. Jest dobrze dopracowana, stawia na szczegóły i mocno skupia się na sylwetkach psychologicznych bohaterów, więc tym łatwiej jest nam śledzić zmiany zachodzące w głównej postaci. Wszystko owiewa klimat mroku, ale mnie jest za to sytuacji typowo paranormalnych, więc nie jest to groza związana z sytuacjami a bardziej z przekonaniem, że w Nicku zamieszkała siła zła. Przyznaję, że liczyłam na więcej wstrząsów, zaskoczeń i momentów naprawdę przerażających i początkowo czułam się rozczarowana, ale z biegiem historii porwał mnie ten nieprzewidywalny nurt wydarzeń i skupiłam się na rozwiązaniu zagadki. Autor w między czasie próbował poruszać inne kwestie, by dodać powieści autentyczność, wplótł nawet w to wszystko wątek homoseksualny, by udowodnić, że nic nie jest mu straszne, ale ostatecznie nazwałabym tą powieść thrillerem aniżeli rasowym horrorem. To nie tak, że "Echo" mnie rozczarowało. O nie! Dobrze się bawiłam i nawet nie wiem kiedy przeczytałam tą cegiełkę. Po prostu liczyłam na coś zupełnie innego niż otrzymałam. Wciąż bowiem szukam horroru, którzy wstrząśnie mną do głębi. Tym razem Thomas Olde Heuvelt zaserwował nam piekielnie klimatyczną, mroczną i zaskakującą powieść, w której wiele rzeczy może się wydarzyć i na tym pozostańmy - jestem zadowolona z wyboru i książkę polecam tym, którzy mają słabe nerwy i wolą zagłębiać się w tajniki ludzkiej psychiki aniżeli szukać demonów w szafie.
czytanie.na.platanie
02.08.2022
Ostatnia książka, którą chciałam tylko przejrzeć i nie oderwałam się od niej do ostatnich stron? To właśnie pełna grozy powieść „Echo” niderlandzkiego pisarza Thomasa Olde Heuvelta. I nie miało żadnego znaczenia, że liczy ponad 600 stron. Pochłonął mnie jej mroczny, niepokojący klimat, a uczucie obezwładniającej grozy towarzyszyło mi do rana, kiedy to skończyłam czytać z wypiekami na twarzy. Niektóre obrazy, tak sugestywne i przerażające, pozostaną ze mną na zawsze. Zawsze bardziej przyciąga to, co tajemnicze i niedostępne. W niektórych sportach wyzwanie i związana z nim adrenalina napędzają do przekraczania kolejnych granic własnych możliwości. Czy jednak pasja może opętać? To powieść, w której groza atakuje dwutorowo. Podczas wyprawy na szczyt owianej tajemnicą góry Maudit w Alpach Szwajcarskich, z której jeden z uczestników nie wraca, a drugi już na zawsze pozostaje okaleczony fizycznie i psychicznie. I po powrocie, gdy dochodzi do niewytłumaczalnych, makabrycznych zdarzeń. Czyżby były konsekwencją tej wyprawy? Czy góra zawładnęła Nickiem? Czy gdyby wiedział, że Maudit oznacza „przeklęty” z równą determinacją dążyłby do jej zdobycia? A może to już nie było zależne od jego woli? Może góra przejęła nam nim kontrolę? "Góry wygryzły Nickowi twarz", ale dały mu coś w zamian. Tylko czy jest w stanie z tym żyć? I czy powrót po latach do miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło przyniesie odpowiedzi i ukojenie, czy może góra upomni się o kolejne ofiary? Autor nie tylko sugestywnie opisuje nieposkromione siły natury, którym człowiek rzuca wyzwanie nie zawsze wychodząc z tego zwycięsko, czasem będąc zmuszonym z pokorą uznać ich wyższość. Równie przekonująco wplata w historię wydarzenia, które jeśli nie są wynikiem szaleństwa i obłędu, czy konsekwencją traumatycznego przeżycia, wykraczają z pewnością poza granice ludzkiego pojmowania rzeczywistości. W tej powieści znajdziecie nie tylko grozę w najczystszej postaci, ale też konsekwencje igrania człowieka z siłami natury i emocje towarzyszące uczeniu się na nowo bycia w związku z osobą potwornie okaleczoną fizycznie i psychicznie. Emocje tak brutalnie szczere, do których trudno się czasem przyznać przed samym sobą. Jednak to wszechobecne poczucie zagrożenia, czającego się tuż pod powierzchnią zła i obezwładniającej bezsilności wobec sił wielokrotnie potężniejszych od tych, którymi dysponuje człowiek, trzymają w napięciu do samego końca. A dobiegający z góry Maudit chór udręczonych głosów i uczucie spadania w nieskończoność nie kończą się długo po odłożeniu powieści.
TylkoSkończęRozdział
29.07.2022
"Lecz ja to wiem: to była Maudit. Ta góra to żywy organizm, który przeniknął do naszych wnętrz jak wirus". ... mocno zjadliwy wirus, który zainfekował i spustoszył cały organizm, pozostawiając psychikę w strzępach. I, jak to wirus, na jednej ofierze roboty nie zakończył. To właśnie zdobycie tajemniczej góry Maudit stało się celem doświadczonych i zaprawionych alpinistów - Augustina i Nicka. I chociaż intuicja podpowiadała im, że ta wyprawa nie może zakończyć się sukcesem - nie odpuścili. Nick zginął w szczelinie lodowca a Augustin z potwornie okaleczoną twarzą próbuje odzyskać jako taką stabilność psychiczną. Ale Góra Maudit nie "wypuszcza" swoich ofiar i zrobi wszystko aby Augustin do niej wrócił. " To jest nawiedzone miejsce i nikt mi nie powie, że jest inaczej". Prozą Heuvelta zachwycił się sam Stehen King. I miał czym. "Echo" to obezwładniający horror, który mrozi od środka i totalnie hibernuje naszą uwagę na akcji i dokumentalnej demolce psychicznej głównych bohaterów. Heuvelt ugryzł temat opętania w oryginalny sposób - człowiek został opętany przez górę... "Ta siła otwiera w głowie takie drzwi, które lepiej, żeby pozostały zamknięte. Budzi... napady furii". Ta historia koncentruje się na sferze psychicznej, odsłaniając coraz głębsze warstwy ludzkiej wrażliwości i głęboko skrywanych sekretów. A sposób, w jaki autor buduje napięcie i kreśli obraz psychologiczny poszczególnych postaci to majstersztyk. Mrok poprzetykany przebłyskami miłości, oddania i walki o ukochaną osobę. Zadziwiające jest to, że w te szaleńcze opary i psychodeliczne wizje Heuvelt potrafił wtłoczyć sporą dawkę humoru. Na kartach powieści odnajdziemy także ciekawą koncepcję lokalnych wierzeń i zabobonów, która idealnie komponuje się z dramatem głównych bohaterów, uwypuklając samotność, wyobcowanie i niezrozumienie jednostki. Autor zrobił coś niebywałego - stworzył powieść o potędze, pięknie i sile przyciągania gór i napisał to tak wyraziście i wiarygodnie, że poczuje to absolutnie każdy. Opisy wspinaczki nie nudziły, tylko hipnotyzowały, walka w szczelinach lodowca przyprawiała ciarki, nie ziewanie. To pierwsza powieść o tematyce około-górskiej, którą pochłonęłam i którą się zachwyciłam. "Echo" straszy, "Echo" ma mnóstwo wyrazistych, mocno zapadających w pamięć scen, "Echo" zachwyca klimatem, stylem i językiem. "Echo" MUSI zostać zekranizowane, bo takie historie muszą trafić do możliwie największego grona odbiorców. Jeden z lepszych horrorów, jakie ostatnio czytałam. Polecam bardzo.
Northman1984
29.07.2022
Czy można wygrać z... górą? Tragiczna, górska wyprawa. Niepojęte konsekwencje dla tego, który ocalał - towarzyszy mu na co dzień mroczne widmo i ma tylko dwie możliwości: poddać się i pozwolić ogarnąć się ciemności lub wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło i stawić jej czoła... "Echo" to niesamowita, totalnie przyciągająca uwagę książka, która chyba nikogo nie pozostawi obojętnym. Wędrówce po Alpach młodego Holendra, Nicka Grevesa, i jego niemieckiego kolegi, Augustina, już od samego początku towarzyszyły złe znaki, lecz nie zawrócili. I drogo za to zapłacili: Augustin śmiercią w szczelinie lodowca, a Nick potwornymi okaleczeniami twarzy. Wrócił na dół, ale nie wydostał się z objęć Maudit, wziął tę górę ze sobą… w sobie. I każdy, kto ma z nim kontakt, ulega jej zgubnemu oddziaływaniu. Także Sam Avery, chłopak Nicka. Sam musi podjąć decyzję: albo uciec do Ameryki, skąd pochodzi, i chronić życie oraz swój stan umysłu, albo pokonując własne lęki, trwać przy ukochanym, w którym chwilami widzi potwora zdolnego do największej zbrodni. Decyduje się na to drugie i razem z Nickiem wraca do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło, bo tylko w ten sposób może mu pomóc wyzwolić się od mrocznej siły, która nim zawładnęła. Na łamach "Echa" znajdziemy chyba wszystko, czego można oczekiwać od thrillera, który obficie podlany jest sosem pełnym grozy. Autor znakomicie potrafi budować napięcie, oddać milczącą, przerażającą obojętność górskiego pustkowia, towarzyszącego ludziom strachu, a także realizm wewnętrznej walki z tym, co wpełza głównemu bohaterowi w głąb duszy i pochłania go coraz bardziej... Brawo! W trakcie czytania nieustannie kołatało mi się po głowie pytanie: czy to Nick i jego towarzysz wybrali tę górę, czy też to ona wybrała właśnie ich? Na swoje ofiary... A jeśli nie był to przypadek, to czy właśnie Nick był od dawna upatrzoną ofiarą, którą zwabiono w to miejsce, czy też był tylko ofiarą sytuacji, która znalazła się w niewłaściwym miejscu i czasie? Im więcej stawiamy sobie pytań w trakcie i po lekturze, tym robi się mroczniej... Podobno w górze Maudit mieszka sam diabeł - czy to jest właśnie wytłumaczenie całego tego mroku?... Książka jest świetna, znakomita i naprawdę brak mi słów pochwały dla autora. Brawa, brawa i jeszcze raz brawa! To jedna z najlepszych książek, jakie czytałem w tym roku. Nazwisko autora zapiszcie sobie koniecznie w pamięci - tak jak ja. Gorąco polecam!
tomzynskak
18.07.2022
Czy można walczyć z górą? Wędrówce po Alpach młodego Holendra, Nicka Grevesa, i jego niemieckiego kolegi, Augustina, już od samego początku towarzyszyły złe znaki, lecz nie zawrócili. Jeden z nich zginął, a drugi wrócił na dół z potwornymi okaleczeniami tworzy. Jednak góra w nim pozostała… w jego sercu i psychice. Czy mężczyźnie da się pomóc? Czy jego chłopak będzie w stanie to zrobić? Czym skończy się powrót na górę, gdzie wydarzyło się tyle złego? Nawet nie wiecie z jaką niecierpliwością czekałam na „Echo”! Nie tylko dlatego, że powieść napisał niderlandzki autor. Nie tylko dlatego, że sam Stephen King uznał ją za genialną. Przede wszystkim dlatego, że jej opis strasznie mnie zaintrygował i czułam, że pozycja ta może wywrzeć na mnie ogromne wrażenie. Nie myliłam się! Autor ma naprawdę fajny styl pisania. Całość czytało się bardzo szybko i z niezwykłym oddziaływaniem na wyobraźnię. Wszystko to dzięki dość plastycznemu językowi, którym opatrzony jest cały tekst. Czuć klimat grozy, niezwykłej siły góry, zło…Akcja jest tak naprawdę dość spokojna, ale sprawia, że czytelnik odczuwał coraz to większy niepokój i strach. Niejednokrotnie na mojej skórze ponawiały się ciarki, a przed oczami miałam opisywane sceny. Wszystkie wydarzenia zostały opisane z perspektyw głównego bohatera, ale i jego chłopaka co jeszcze wnikliwiej pozwala nam poznać problem. Możemy lepiej poznać mężczyzn i zrozumieć ich psychikę. Obok faktów realistycznych autor sprawnie wplótł wątki nadprzyrodzone tworząc oryginalną całość. Góra przemawiała do wspinaczy, kusiła ich swoim pięknem i dziką naturą. Nikt nie był w stanie się jej oprzeć. Byłam zachwycona klimatem jaki autor stworzył wokół góry. Tak naprawdę w górze tej możemy w moim odczuciu doszukiwać się odbicia w ludziach o niezwykle niszczycielskiej i złej sile. „Echo” to książka, gdzie nic nie jest oczywiste. Już dawno nie miałam przed oczami, aż tak realistycznych obrazów podczas czytania książki. Czułam przerażenie, zaszokowanie i strach. Może nie jest to najstraszniejszy horror jaki czytałam, ale zdecydowanie mogę go wam polecić.
ilona_m2
26.07.2022
Ptaki śmierci - nieustannie powraca do mnie ich widok, słyszę trzepot tych czarnych skrzydeł i złowieszcze krakanie... Maudit - góra, której nie było w żadnym przewodniku, a miejscowi na jej wspomnienie czynili znak krzyża, legenda głosiła, że mieszkał na niej sam diabeł. Jednak dwóch młodzieńców zlekceważyło wszelkie oznaki zwiastujące niepowodzenie tej wyprawy, najprawdopodobniej ta góra wybrała ich, nie na odwrót. Gdzie podział się rozsądek, gdy dzika przyroda alarmowała i wysyłała niepokojące sygnały - blokada ułożona ze zwalonych pni drzew, problemy z orientacją, mroczki w oczach, pojawiły się objawy choroby wysokościowej, tam, gdzie jeszcze nie powinno jej być. Ta wyprawa skończy się tragicznie, ptaki śmierci pojawiające się w dolinie zwiastowały przecież niewyobrażalne niebezpieczeństwo, a bohaterowie jakby zostawili logiczne myślenie u podnóża Maudit. Ta powieść to historia opętania przez górę. Nick drogo za swą wyprawę zapłacił - Maudit odebrała mu twarz, a każdy który tylko się z nim kontaktował ulegał zgubnemu działaniu góry. Echo to powieść pełna mroku, będąca gwarancją niesamowitych emocji i przysparzająca o dreszcze. Ten niesamowity klimat obecny na każdej stronie niesamowicie działa na wyobraźnię. Pełno tu nawiązań do klasycznego horroru, ale Thomas Olde Heuvelt zostawił w niej coś jeszcze - jako alpinista przeniósł do powieści własne doświadczenia dzięki czemu ta opowieść nabiera autentyczności. Opętanie i nawiedzenie zyskują tu nowy wymiar. Autor zadbał o każdy szczegół stopniowo dawkując tajemnice, nawiązując do miejscowego folkloru, zestawiając człowieka z siłami żywiołu. Dawno nie czytałam tak świetnego horroru, który po ostatni wers przepełniony jest napięciem i mrokiem, od tej pory już inaczej spojrzę na góry. A dla tych, którzy planują lekturę dam małe ostrzeżenie - uważajcie by waszych uszu nie doszły dźwięki zawodzącego wiatru, który pojawia się w pierwszych dniach jesieni w szwajcarskiej dolinie, zamykajcie okiennice, nie wsłuchujcie się w jego wycie, by wasz umysł nie został opętany.
Lukrecja84
12.07.2022
Maudit - to bardzo niebezpieczna góra, o której nikt nie chce mówić i nigdzie nie można znaleźć żadnej informacji na jej temat. Mimo wszystko pewien młody Holender Nick Greves - nie mógł się jej oprzeć. Ona go do siebie przyciągnęła i w sumie pochłonęła. Dzięki niej jego życie na zawsze się zmieniło. Można śmiało stwierdzić, że aktualnie nasz bohater przechodzi prawdziwe piekło na ziemi. A wszystko zaczęło się bardzo niewinnie, od pewnego zdjęcia w szwajcarskim pubie. Później nasz Nick wyruszył na wędrówkę po Alpach i zabrał ze sobą Augustina. Czy ta wspinaczka dla obojga okaże się prawdziwym szczęściem? Czy zdobędą szczyt wymarzonej góry? Co tak naprawdę skrywa tajemnicza góra Maudit? Maudit to samo zło, każdy, kto ją zobaczy- zmieni się na zawsze, nie koniecznie na lepsze. Znajdziecie tutaj również innych oryginalnych bohaterów, ale o nich dowiecie się, czytając "Echo". Jeżeli lubicie naprawdę mroczne horrory, to koniecznie musicie przeczytać tę powieść. Będzie dla was idealna. Czy lubicie bać się czytając? Jeżeli jesteście wrażliwymi osobami, to po tej lekturze będziecie bać się wychodzić nocą z łóżka. Znajdziecie tutaj przerażające sceny, po których nic już nie będzie takie samo. Nasz bohater kocha mężczyzn. Czy po tym co przejdzie Nick, jego obecny partner go zostawi, czy raczej nadal będzie przy nim? Są plusy i minusy tej powieści. Jednak "Echo" i ja nie przypadliśmy sobie do gustu. Nie jest nam po drodze. Biorąc do ręki "Echo" myślałam, że to będzie jedno wielkie wow. Niestety według mnie to przeciętny horror. Po pierwsze jest za gruba, o połowę krótsza byłaby idealna. Po drugie miałam ochotę rzucić ją w ciemny kont, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dotrwała do końca. Kilka razy zagubiłam się podczas czytania. Niestety czasami tak bywa. Jeżeli macie ochotę przeczytać "Echo" to czytacie na własne ryzyko. Pamiętajcie, że są tutaj mroczne sceny, które nie pozwolą wam zasnąć.
Agata
22.08.2022
"Echo" jest kolejną książką, na jaką trafiłam, w której wspinacz traktuje góry jako istoty, które należy szanować i okazać przed nimi pokorę. W przypadku Maudit jest to znamienne, gdyż to góra inna niż wszystkie. Wymyka się wszelkim mapom i skalom, z milczącą aprobatą przyjmuje życia w ofierze i zsyła na ludzi ich echa w trakcie burz śnieżnych. Echa, które rozbrzmiewają skargą na niekończące się, wszechogarniające zimno i wywołują obłęd. Nie było wiadomo, co dzieje się z ludźmi na szczycie, bo nikt żywy stamtąd nie wrócił. Nikt prócz Nicka, który trafił tam przypadkiem ze swym towarzyszem Augustinem, a wrócił sam z koszmarnie oszpeconą twarzą. Nicka, który teraz przeraża swego ukochanego chłopaka, Sama, a wiele osób przebywających w jego towarzystwie prędzej czy później popełnia samobójstwo. Nicka, który samą swoją obecnością wywołuje u ludzi objawy nietypowej choroby prowadzącej nawet do śmierci. Czy Sam odkryje, co kryje się za pokiereszowaną twarzą jego partnera? Czy zdoła go uratować? Czy pokona własne demony z przeszłości? Bardzo trudno oddać niesamowity urok tej powieści w recenzji. W trakcie lektury czułam się zahipnotyzowana, osaczona, przerażona i zaczarowana słowami. Książka jest bogata w opisy, jeśli ktoś ich nie lubi mógłby się zmęczyć lekturą. Jednak są one bardzo potrzebne by stworzyć klimat i budować napięcie. Za to, kiedy w te opisy wplata się akcja to czytelnik zgrzyta zębami z napięcia. Mamy tu ogromną dawkę takiej podskurnej grozy, przez którą czujemy dyskomfort, musimy sprawdzić czy nikt nas nie obserwuje, czujemy, że czycha na nas coś złego. To umiejętne połączenie twórczości Lovecrafta, Poe i Kinga, doprawione współczesnym stylem i realiami dla dodania realizmu. Wątek miłosny wpleciony w koszmarne wydarzenia jest nienachalny, za to bardzo ważny i potrzebny i mówię to ja- przeciwniczka romansów w mrocznych książkach
Coolturka
04.09.2022
"Echo" Thomasa Olde Heuvelta to niepokojąca i nieoczywista historia opętania i obsesji. Maudit to tajemnicza góra, o której nie wspomina żaden przewodnik i nikt nie chce o niej mówić. Nick zobaczył ją na starej fotografii w szwajcarskim pubie i już nie mógł o niej zapomnieć. I drogo za to zapłacił... I choć udało mu się przeżyć spotkanie z nią, to już nigdy nie uda mu się od niej uwolnić. Nie zawsze, kiedy natura przyzywa, należy słuchać jej głosu. Początek zrobił na mnie piorunujące wrażenie i wzbudził autentyczny strach. Dalsza lektura spowodowała pewne wątpliwości. Sporo tu niepotrzebnych przeciągnięć, rozmyślań, mroku. Ostatecznie zwyciężają niesamowite opisy przyrody, majestat gór i ich straszliwe piękno. Relacja ze zmagań człowieka z naturą budzi fascynację i przerażenie, wciąż zadaję sobie pytanie: jakie szaleństwo pcha ludzi w mroźne objęcia martwych skał? Co sprawia, że chcą robić takie rzeczy? Niewiarygodny zasób słów, bogactwo metafor, plastyczność języka, wszystko to budzi mój ogromny podziw i obcowanie z tekstem, sprawiło mi dużą przyjemność. Dziwna, straszna, psychodeliczna.
Recenzje Kiti
07.08.2022
,,Echo", którą napisał Thomas Olde Heuvelt jest naprawdę zachwycająca! Główny bohater wspinał się z innym mężczyzną na górę Maudit. Już od samego początku coś było nie tak, jednak wchodzili na coraz większe wysokości. Augustinowi nie udało się wrócić z tej góry. Nick co prawda orzekł tę wyprawę, ale blizny pozostały nie tylko na jego twarzy. Bardzo podobało mi się mocne wprowadzenie już na samym początku tej historii. Później było już tylko lepiej. Thomas Olde Heuvelt stworzył poeyesc z pogranicza różnych gatunków. Nie brakuje tutaj horroru, fantastyki, ale też ludowych wierzeń. Jest fenomenalnie! Już po zapoznaniu się z opisem na okładce byłam pewna, że nie odłożę jej przed przeczytaniem ostatniego zdania i tak też się stało. W związku z tym, że jest niezwykle wciągająca warto na tę lekturę zarezerwować sobie cały dzień. ,,Echo", którą stworzył Thomas Olde Heuvelt zachwyca genialnością wykonania oraz świetnym pomysłem i rozwiązaniem tej fabuły. Dawno nie czytałam nic tak dobrego z pogranicza gatunków.
KLAUDIA KARDYNAŁ
01.09.2023
Kolejna książka autora po bardzo dobrze przyjętym "Hex". Historie alpinistów zawsze mnie fascynowały. Tym bardziej kiedy przeżywają ciężkie wypadki. Kimś takim jest Nick Grevers - młody chłopak, który wyruszył z przyjacielem zdobywać szwajcarskie szczyty. Niestety z tej wyprawy wrócił oszpecony na twarzy i wewnętrznie zmieniony. Jego chłopak Sam, próbuje zrozumieć co wydarzyło się na Maudit. Kiedy wokół mężczyzn zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a Nick co raz bardziej oddała się od rzeczywistości, Sam musi postanowić co robić dalej. Czy zostawić swojego partnera i ratować siebie, czy spaść z nim w otchłań szaleństwa? Pytanie tylko czy Maudit daje jakiś wybór? Momentami książka się dłużyła i niepotrzebnie gmatwała. Dlatego niższa ocena.
Eliza Żywicka
12.07.2022
#1002 - Echo - Thomas Olde Heuvelt - Wydawnictwo Albatros #152/52/2022 Ta wyprawa w Alpy miała być kolejną, z wielu przygód w jego życiu. Miłość do wspinaczki i adrenaliny ciągle pchała go do podejmowania noowych, ciekawych wyzwań. Czytając tą książkę, łatwo jest wyobrażać sobie krajobraz, gdyż opisy są fascynujące. Książka ma 640 stron. Swoją premierę miała dnia 29.06.2022 roku i jest to horror. "Spojrzała w górę. I coś się wtedy poruszyło, powiedziała. W tamtej niecce. Na tle bieli. Ledwie widoczne." Bardzo dziękuję za tą książkę do recenzji Wydawnictwo Albatros. https://www.facebook.com/zaczytanaeliza/photos/a.1656801191286441/2923693567930524/