Dziennik z podróży do Rosji (okładka  miękka, 09.2016)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Relacja z podróży Johna Steinbecka i  Roberta Capy po Związku Radzieckim w czasach zimnej wojny to klasyczna pozycja z gatunku literatury podróżniczej.

Tuż po opadnięciu żelaznej kurtyny, John Steinbeck, wówczas laureat Nagrody Pulitzera, oraz znany fotograf wojenny Robert Capa podjęli śmiałą wyprawę do Związku Radzieckiego z zamiarem napisania reportażu dla gazety „New York Herald Tribune”. Sławni podróżnicy mieli rzadką okazję odwiedzenia nie tylko Moskwy i Stalingradu, lecz także ukraińskich wsi oraz Gruzji. Okrzyknięty przez recenzentów New York Timesa „znakomitym” tuż po jego wydaniu w 1948 roku, „Dziennik z podróży do Rosji” przedstawia kwintesencję tej wyprawy i pozostaje niezwykłym pamiętnikiem oraz unikatowym dokumentem historycznym.
Steinbeck i Capa uwiecznili to, co widzieli, za pomocą słów i zdjęć, tworząc poruszający zapis codziennego życia zwykłych Rosjan. W odróżnieniu od innych zachodnich reportaży na temat Rosji z tamtego okresu „Dziennik” jest wolny od ideologicznych obsesji. Zamiast tego Steinbeck i Capa zarejestrowali rzeczywistość życia robotników pracujących w fabrykach, urzędników państwowych oraz chłopów – społeczeństwa, które wyzwoliło się z koszmaru II wojny światowej. Na tym tle dostajemy wgląd w życie dwóch wybitnych artystów u szczytu mocy twórczych, realizujących wewnętrzną potrzebę dokumentowania kondycji ludzkiej.

ID produktu: 1128648837
Tytuł: Dziennik z podróży do Rosji
Autor: Steinbeck John
Tłumaczenie: Rychlik Magdalena
Wydawnictwo: Prószyński Media
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 248
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-09-20
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 200 x 22 x 130
Indeks: 20072834
średnia 5
5
7
4
2
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
11 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
20-09-2021 o godz 11:31 przez: Paulina Kępka | Zweryfikowany zakup
Świetny reportaz Steinbacka opatrzony zdjęciami Capolli (s,koda że czarnobiałe i troszkę za mało ich). Ciekawa opowieść o bliskiej nam rzeczywistości okiem Amerykanina
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-09-2016 o godz 18:27 przez: Ciacho
Rzadko kiedy zdarza mi się, abym czytał książkę, która jest relacją z podróży. Jednak na kilka dni przed premierą trafiła mi się jedna taka ciekawa pozycja, której nie mogłem sobie odmówić z uwagi na jedno nazwisko widniejące na okładce. Chociaż w zasadzie autorów jest dwóch. Jeden to amerykański powieściopisarz i laureat Nagrody Nobla przyznanej za „realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw socjalnych”, czyli uwielbiany przeze mnie John Steinbeck. Drugi to Robert Capa, węgierski fotoreporter, który był jednym najważniejszych fotografów ubiegłego stulecia, znany przede wszystkim z ujmujących zdjęć z pięciu wojen (hiszpańskiej wojny domowej, wojny chińsko-japońskiej, II wojny światowej, I wojny izraelsko-arabskiej oraz I wojny indochińskiej). Dwoje ludzi o różnej profesji, którzy postanowili utworzyć prosty reportaż o zwykłych Rosjanach opatrzony zdjęciami z każdego miejsca, w którym się znaleźli. Nie było łatwo, ale im się udało, czego efekt nosi nazwę "Dziennik z podróży do Rosji".

Autorzy wyruszyli w podróż po krajach byłego już teraz Związku Radzieckiego w 1947 rok, czyli już w czasie zimnej wojny, kiedy występował stan ogólnego napięcia i rywalizacji ideologicznej, politycznej i militarnej między ZSRR a demokratycznymi państwami zachodnimi. Były to też czasy, kiedy wyobrażenia amerykanów o Rosjanach i życiu w Rosji opierały się na stereotypowym myśleniu i podsycanej nienawiści. Steinbeck i Capa postanowili jednak udać się w samo serce Związku Radzieckiego, żeby dotrzeć do zwykłych ludzi i zobaczyć oraz przedstawić innym Amerykanom, w jaki sposób żyło społeczeństwo ZSRR na co dzień, nie poruszając przy tym spraw militarnych i politycznych.

Relacja z podróży w istocie pozbawiona jest wszelkiego ideologicznego myślenia i docieramy z autorami do miejsc będących codziennością ludzi z miast i wsi. Jako turyści w Związku Radzieckim musieli być obowiązkowo oprowadzani po izbach handlowych, nowych budynkach sądów, lotniskach i przede wszystkim po muzeach i parkach kultury i wypoczynku, gdzie ogląda się ławki, długie rabatki kwiatowe, pomniki Lenina i Stalina czy kamienne tablice upamiętniające bojowników rewolucji. Ale nie tylko to. Odwiedzili Kijów, Moskwę, Stalingrad, Rostów, Suchumi, Tbilisi, Batumi, miasto Gori, traktowane z niezwykłą świętością miejsce, gdzie urodził i wychował się Józef Stalin, dom kompozytora Piotra Czajkowskiego, Kreml, Uniwersytet Moskiewski, gruziński żłobek i szkołę, łańcuch górski na Kaukazie, Morze Czarne, ogromne sady i winnice, lasy pełne gigantycznych bambusów i paproci, pola tytoniowe i herbaciane, porty, plaże, wsie, teatry, opery, muzea, cerkwie, kościoły itp.

Zagościli na królewskiej uczcie u Aleksandra Korniejczuka i Wandy Wasilewskiej i na wielu mniejszych ucztach w prostych chłopskich chatach i gospodarstwach, gdzie gospodarze suto częstowali jedzeniem i piciem, i wspólnie tańcowali, śpiewali, muzykowali i bawili się na całego. Byli na meczu piłki nożnej i na finale ogólnogruzińskich zapasów. Pojawili się na przedstawieniach teatralnych, operowych, cyrkowych i baletowych. Obserwowali przy pracy społeczności cygańskie, gruzińskie, rosyjskie, ukraińskie i żydowskie, czyli urzędników, pracowników fabryk, rybaków, rolników, tancerzy, aktorów, kompozytorów, twórców filmowych, poetów czy pisarzy. Zderzyli się z trudnościami życia i jego podniosłymi chwilami. A wszystko to zostało utrwalone nie tylko na piśmie, ale i na pięknych i sugestywnych fotografiach Capy, które, jak sam stwierdził, nie raz "mówią więcej niż tysiąc słów". W zasadzie pisze tutaj przede wszystkim Steinbeck, ale jeden rozdział zatytułowany "Uzasadniona skarga" jest autorstwa samego fotografa, który skarży się na niemożność fotografowania w wielu miejscach, na Chmarskiego (ich tłumacza) i żartobliwie na gnębiącego go co ranek Steinbecka.

Książka "Dziennik z podróży do Rosji" może przypominać charakterem inną pozycję amerykańskiego autora zatytułowaną "Podróże z Charleyem: W poszukiwaniu Ameryki", ale nie jest to tym razem podróż przez Amerykę, a przez kraje Związku Sowieckiego, i nie kamperem z wiernym psem Charleyem, a różnymi środkami lokomocji i z fotografem Capą, który był niesamowicie oryginalnym i humorzastym kompanem. Osobiście czytało mi się obie pozycje bardzo dobrze, bo są ciekawe, mądre, realistyczne, pełne anegdot, lekkie, z dawką dobrego humoru, napisane piękną prozą noblisty i - w przypadku omawianej pozycji - zawierająca świetne fotografie utrwalające zwyczajne i nadzwyczajne chwile z codzienności społeczeństw ZSRR. Każdy, kto Steinbecka zna i ceni, nie musi być specjalnie namawiany. Pozostałą część czytelników serdecznie zachęcam do zapoznania się z geniuszem pisarskim tego autora i tą ciekawą pozycją.

swiat-bibliofila.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-11-2016 o godz 16:44 przez: Okiem Wielkiej Siostry
Recenzja ukazała się na blogu Okiemwielkiejsiostry.blogspot.com

Gdy dwóch charakternych i zdolnych artystów postanawia ze sobą współpracować, końcowym efektem może być zarówno doskonale wykonany projekt, jak i festiwal nienawiści, który główne założenie spycha na daleki plan. Całe szczęście, w przypadku współpracy Johna Steinbecka i Roberta Capy, mamy do czynienia z tą pierwszą ewentualnością. Panowie, pomimo presji miejsca, czasu i własnych humorków, stworzyli właśnie to, co zaplanowali – "Dziennik z podróży do Rosji".


A było to tak… Podczas wspólnego drinkowania, dwaj panowie, John Steinbeck – znany i utytułowany pisarz oraz Robert Capa – popularny fotograf, który zasłynął zdjęciami wojennymi, postanowili wybrać się do Rosji, by dowiedzieć się tego, o czym w gazetach nie informowano: "Jak ubierają się Rosjanie? Co jadają na kolację? Czy urządzają przyjęcia? Jaka jest tamtejsza kuchnia? Jak uprawiają seks i jak umierają mieszkańcy Rosji?". Pomysł wielu znajomym artystów wydał się zgoła szalony, gdyż Rosjanie, jak wieść niosła, to naród wyjątkowo niebezpieczny. Mężczyźni przekonali się, że rzeczywiście grozi im tam straszna śmierć – z przejedzenia i przepicia.


Zamiarem Steinbecka było ukazanie Rosji i jej mieszkańców bez uprzedzeń, pewnego subiektywnego nalotu, którego, jak wiemy, nie da się pozbyć. Rzeczywistość postrzegamy przez pryzmat własnych doświadczeń i trudno jest je wyłączyć lub zmienić. Jednak autorowi Myszy i ludzi udało się ukazać Rosję niegroźną ( a tego najbardziej bano się po tej publikacji) i przede wszystkim ludzką. Bo przecież Rosjanie to tacy sami ludzie jak Amerykanie, choć, co oczywiste, pewnych spraw zrozumieć nie potrafią. Za przykład niech posłuży władza, bo to właśnie na ten temat najczęściej musieli wypowiadać się Steinbeck i Capa. Rosja jest krajem rządzonym przez jednego człowieka, Ameryka zaś na każdym kroku poddaje w wątpliwość słuszność władzy. Czy ludzie, którzy z miłością i pokorą spoglądają na portrety Stalina (które są dosłownie wszędzie), mogą dogadać się z krytycznymi i nieufnymi Amerykanami? Wychodzi na to, że tak, choć nie zrozumieją się w ogóle w kwestiach politycznych. Ale przecież nie samą polityką żyje człowiek.


"Dziennik z podróży do Rosji" to przede wszystkim wielka feta – zarówno dla czytelnika, który z przyjemnością smakuje niewyszukanych, choć jakże sycących akapitów wysmażonych przez Steinbecka, jak i dla samych podróżników. Capa i Steinbeck jedzą właściwie przez cały czas. Smakują dań Rosyjskich, Ukraińskich i Gruzińskich. Nie są to jednak degustacje, o nie, panowie napychają się, jakby jutro miało nigdy nie nadejść. Mężczyźni, futrowani przez gospodynie i gospodarzy, wręcz pękają w szwach i jedzą dalej, czując spoczywający na ich barkach obowiązek pokazania Rosjanom, że Amerykanie potrafią jeść. I oczywiście pić. Wódka towarzyszy im przy każdym posiłku, aż do czasu, gdy Steinbeck (zdając sobie sprawę z tego, że miejscowi biorą go za mięczaka) przerzucił się na wyborne gruzińskie wino.


Jednak "Dziennik z podróży do Rosji" to nie tylko jedzenie, picie i poznawanie zwyczajów Rosjan. To pewnego rodzaju fasada, a może po prostu sposób na to, by przeżyć powojenną traumę, ciągłą pracę przy odbudowie domów, ulic, miejsc pracy. Mieszkańcy, pomimo nienajlepszych warunków życia i utraty najbliższych, zachowują uśmiech na ustach i wiarę w lepsze jutro. Dużo w tej książce tańców i zabawy, choć Steinbeck nie zapomina napisać również o chwilach smutnych, przytłaczających.


Mówiąc o tej publikacji nie można pominąć zdjęć Roberta Capy, które doskonale współgrają z treścią. Niektóre przypominają pamiątki z rodzinnego albumu, jak chociażby to, które ukazuje Gruzińską ucztę. Inne zaś są prawdziwymi dziełami sztuki – kijowskie ruiny czy zdjęcie małego Griszy. Pozostaje tylko żałować, że nie zostały zrobione w kolorze.


Choć nie mogę powiedzieć, by "Dziennik z podróży do Rosji" mnie zachwycił, czytałam go z prawdziwą przyjemnością. Nie tylko dlatego, że udało mi się poznać trochę inne oblicze Steinbecka, ale także przez wzgląd na całą masę ironii, docinków i żarcików, które dodały tej publikacji pikanterii. Steinbeck i Capa byli niesamowitymi ludźmi i to właśnie ta niesamowitość wyziera z "Dziennika z podróży do Rosji".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-09-2016 o godz 21:03 przez: Erna Eltzner
Łatwo jest podglądać znanych i bogatych, za to sztuką można nazwać opisanie codzienności zwykłych ludzi. To dusza dobrego reportażu, przekazać w interesujący sposób chwile spędzane przy normalnych czynnościach. Okraszając całość zdjęciami. Zdjęciami wyrażającymi prawdziwe emocje.

John Steinbeck (laureat Pulitzera) i Robert Capa (znany fotograf wojenny) wybierają się w podróż po Związku Radzieckim, aby stworzyć reportaż dla gazety „New York Herald Tribune”. Nie obchodzi ich blichtr, zajmują się przedstawieniem Rosjan z perspektywy ich powojennego życia, w momencie tuż po opadnięciu żelaznej kurtyny. Steinbeck i Capa skupiają się na robotnikach, chłopach i ich rodzinach. Nie myślą o polityce, a szukaniu cech wspólnych. Bo wszyscy ludzie czują, myślą, krwawią, mimo powierzchownych różnic.

Gdy tylko ujrzałam tę książkę w zapowiedziach, to już wiedziałam, że muszę od razu ją przeczytać. I Steinbeck, i Capa są dla mnie niesamowicie ważnymi postaciami, mającymi wpływ na podejście do pisarstwa i fotografii. Od dłuższego czasu zamierzałam sięgnąć po „Dziennik z podróży do Rosji”, ale zawsze coś stało na przeszkodzie. W końcu się udało, opłacało się tyle czekać! Znakomity przykład reporterstwa, który powinien być wzorem dla przyszłych dziennikarzy. Subiektywny, ale szczery. Dwie dynamiczne osobowości wędrujące po obcym dla siebie świecie, z szeroko otwartymi oczami, obserwujące każdy szczegół. To nie jest długa książka, opisano w niej sześć tygodni, jednak zawiera w sobie duży ładunek emocjonalny. Jesteśmy w Związku Radzieckim razem z autorami, unikającymi styczności z politykami, a łaknącymi kontaktu z Rosjanami mierzącymi się ze swoimi problemami, ale nietracącymi gościnności i humoru.

Wiele reportaży z tamtego okresu koncentruje się po prostu na Stalinie. Jedynie na ciemnej stronie, która jest, naturalnie, warta zapamiętania i powtarzania, ale dobrze przeczytać też coś innego. Nie ma słowa o gułagach i egzekucjach, chyba ludzie nawet nie chcieli o tym mówić, aby nie narażać się na kłopoty. Ledwo wzmianka o skazaniu na ciężkie roboty za kradzież ziemniaków. Za to dużo opisów prawdziwych uczt, tańców do późnej nocy, zabawy w tych, mimo wszystko, dość mrocznych czasach. „Dziennik z podróży do Rosji” zrobił duże wrażenie przede wszystkim na Amerykanach, bo to inna kultura, ale sądzę, że i Polacy poznają coś nowego, drugie spojrzenie.

To niczym zaglądanie do pamiętnika dobrego kolegi, za jego zgodą i opowiedzą. Można się pośmiać z przekręcania przez Capę obcobrzmiących dla niego nazwisk. Osobiście zauroczył mnie fragment o kobiecie, Swietłanie, występującej później jako „Sweet Lana” (słodka Lana). Jeśli lubicie takie zabawy językowe — to będzie zachwyceni i nie raz przyłapiecie się na cichych chichocie. To poczucie humoru charakterystyczne dla Steinbecka. Gdy przypadnie Wam do gustu, polecam zapoznanie z jego twórczością ogółem. Niech reportaż będzie zapalnikiem do poznania fantastycznego pisarza, zasługującego na takie miano.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o fotografiach autorstwa Roberta Capy, ilustrujących książkę. Cechują się naturalnością, ujęciem ludzi jakby z ukrycia, a nawet te pozowane portrety skrzą się od naturalnych uśmiechów. Na niektórych może nie zrobią wrażenia, dzisiaj można wykonać podobne telefonem. Ale cofając się kilkadziesiąt lat — robią wrażenie. Jak potoczyły się losy uwiecznionych osób? Chciałabym to wiedzieć spoglądając w ich twarze, z innego miejsca i czasów. Steinbeck i Capa z wręcz dziecięcą ciekawością odkrywają kolejne historie, a my razem z nimi. Bez uprzedzeń mącących opinie. Wspólnie uczestniczymy w przyjęciach i machamy tym, których najprawdopodobniej już nie ma.

„Dziennik z podróży do Rosji” może wydawać się dziełem naiwnym, ale John Steinbeck już wtedy wiedział, że warto samemu coś poznać, zamiast posiłkować się wyłącznie słowami „tych u góry”. John zmarł z powodu niewydolności serca dwadzieścia lat od wydania reportażu, Robert zginął tragicznie wskutek wybuchu miny, ze swoim aparatem w ręce. Obaj zostawili swoje pomniki, a my mamy szczęście dzisiaj je podziwiać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2016 o godz 06:53 przez: Bookendorfina Izabela Pycio
"Prawdopodobnie jedną z najtrudniejszych rzeczy dla człowieka jest proste obserwowanie rzeczywistości i akceptowanie jej - taką, jaka jest. Zawsze zniekształcamy jej obraz własnymi nadziejami, oczekiwaniami lub lękami."

Niezwykła podróż, fantastyczne przeniesienie w czasie, do miejsc za żelazną kurtyną, powojennej rzeczywistości dawnej Rosji. Spojrzenie okiem Amerykanina na codzienne życie mieszkańców miast i wsi Związku Radzieckiego. Próba dotarcia do zwykłych ludzi, pozbywając się uprzedzeń, stereotypów, fałszywych interpretacji, celowych przekłamań, politycznego kontekstu i militarnych przesłanek. Wydobycie na powierzchnię opisów piękna przyrody, gościnności ludzi, wspaniałych smaków kuchni, niezwykłej kultury, cennych zabytków, a także zaciekawienia dzieci i dorosłych, tym co nieznane, niewiadome, skrywane, tajemnicze, kryjące się za kreowanym przez media obrazem zimnej wojny. Rzetelne spostrzeżenia o powojennej odbudowie kraju, usuwaniu zniszczeń, rewitalizacji rolnictwa i przemysłu. Poraniony zgliszczami krajobraz, w którym na nowo rodzą się wiara i nadzieja. Jest coś wyjątkowego w reportażach napisanych przez Johna Steinbecka, zdjęciach zrobionych przez Roberta Capę, nadzwyczajnie utrwalonych chwilach i momentach, emocjach i ekscytacji, doświadczeniach i inteligencji, poczuciu humoru i zrozumienia, energii i radości życia. Ułamek czasu złapany słowem i obrazem, utrwalony dla przyszłych pokoleń, dostarczający interesujących informacji, zmieniający i ponownie kształtujący postrzeganie, podkreślający tożsamość i podobieństwo wspólnych wartości człowieka, bez względu na zajmowane miejsce w świecie. Ludzie, podobni do nas, z marzeniami i pragnieniami, troskami i obawami, determinacją walki o szczęście i ufnością na lepsze jutro.

Łapiemy nastroje społeczne ówczesnej Moskwy, Kijowa, Stalingradu, Tbilisi, Gori, Batumi, Kremla, każdy nieco inny, dostarczający ciekawych wrażeń i odniesień. Obserwujemy przy pracy rolników, rybaków, urzędników, pracowników fabryki traktorów i domów handlowych. Dostrzegamy kontrast w usposobieniu i przyjmowanych postawach przez mieszkańców wielkich miast a osoby związane sercem z wsią. Odczuwamy wszechobecność stalinowskich pomników, portretów, jego złotych myśli. Uczestniczymy w obchodach rocznicowych, pokazach lotniczych, rejsie statkiem. Spacerujemy parkami i uliczkami ośrodków wypoczynkowych. Zwiedzamy muzea, świątynie, cerkwie i kościoły, interesuje nas teatr, balet i cyrk, a nawet nocne kluby i zabawy. Zachwycamy się starożytnymi zamkami, fortecami i świątyniami w Mccheta. Docieramy również do prostych chłopskich chat, gdzie przyjmują nas dumni gospodarze, częstują lokalnymi smakołykami i wódką, śpiewają i tańczą, opowiadają historie i dopominają się wiadomości o USA. Zwiedzamy winnicę i plantację herbaty. Zderzamy się z bezlitosną biurokracją, trudnościami w dokonaniu wszelkich formalności, wypełnianiem dokumentów, sposobami wywiązywania się z umów. Zdobywamy ciekawe odczucia z pobytu w hotelu i podróży dostępnymi środkami transportu. Mnóstwo interesujących informacji z pierwszej ręki, oczami podróżników zaintrygowanych tym, czego nie ma w oficjalnych przekazach i leżące poza sferą powszechnej propagandy. Warto sięgnąć po książkę, rzucić okiem na minioną rzeczywistość, wsłuchać się w historię, ale także spojrzeć z perspektywy czasu na to, co szczególnie zainteresowało w Rosji amerykańskiego pisarza i węgierskiego fotoreportera, nie chodzi tu tylko o różnice kulturowe, ale o znacznie szerszą perspektywę.

bookendorfina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-09-2016 o godz 11:28 przez: Mechaniczna Kulturacja
W 1947 roku John Steinbeck, wówczas już doceniony amerykański pisarz i dziennikarz, mający na swoim koncie takie uznane powieści, jak Myszy i ludzie, czy Grona gniewu oraz - nagrodę Pulitzera, wyruszył wraz z węgierskim fotografem wojennym Robertem Capą w podróż do Rosji i krajów ZSRR. A były to czasy, kiedy przeciętny Amerykanin zdecydowanie nie wiedział, jak może wyglądać życie w Rosji, opierając się prawdopodobnie jedynie na stereotypowych wyobrażeniach i podsycanej nienawiści. W końcu dopiero co zakończyła się II wojna światowa i raczej zarówno jedna, jak i druga strona interesowały się przede wszystkim zachowaniami na arenie politycznej "przeciwników". Tymczasem Steinbeck wyrusza w samo serce tego dzikiego dla swoich rodaków kraju, aby odpowiadać na pytania zgoła prozaiczne - jak wygląda codzienność Rosjan, czy Ukraińców, jakie mają zmartwienia, co jedzą na obiad? Jednocześnie, w miarę możliwości, na podobne pytania dotyczące Amerykanów, odpowiada swoim rozmówcom. W ten sposób powstała książka Dziennik z podróży do Rosji z rewelacyjnymi zdjęciami Roberta Capy, z którą obecnie możemy zapoznać się za sprawą wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Dziennik z podróży do Rosji to jednak nie tylko znakomity tekst Steinbecka, ale również fascynujące fotografie Capy, które znajdziemy w tym wydaniu. Udaje się im obu uchwycić, zarejestrować ważny moment przemian społeczno-gospodarczych, a może przede wszystkim mentalnych w ZSRR tuż po wojnie. Z książki wyłania się fascynująca opowieść o dwóch diametralnie różnych światach, a te różnice Steinbeck potrafi kapitalnie i często dość humorystycznie uchwycić w tym reportażu. Przy okazji udaje mu się nakreślić rodzącą się gargantuiczną maszynę biurokracji, pełną absurdów i politycznej paranoi, z którymi autor musiał się na każdym kroku mierzyć, czy to próbując w ogóle się do Rosji dostać, czy już na miejscu próbując zbierać materiał do tej pozycji.

Jak już wspomniałem, dużo jest tu również inteligentnego humoru, co okazuje się być znakomitym walorem tej książki. Steinbeck regularnie kpi sobie tutaj i naśmiewa się ze swojego kompana podróży, ale - pozostając sprawiedliwym - oddaje również głos Capie, który w jednym rozdziale rysuje przed czytelnikiem dość karykaturalny obraz Amerykanina.

Są tu również, rzecz jasna, momenty bardziej dramatyczne. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że podróż ta odbyła się niedługo po zakończeniu wojny i ta wojna ciągle pośród Rosjan jest obecna. Steinbeck opisuje więc ludzi, którzy stawali niekiedy twarzą w twarz ze śmiercią, mówi o okrucieństwie wojny, podczas której jak zawsze najbardziej cierpią niewinni. Z jego opisów wyłania się jednak obraz społeczeństwa silnego, zahartowanego, niezłomnego.

Dziennik z podróży do Rosji, to pozycja, która powinna znaleźć się na półce każdego miłośnika twórczości Steinbecka. Przede wszystkim dlatego, że jest to pierwsze wydanie tej książki w Polsce. Jest to także dość nietypowa jak na autora pozycja, w której kapitalnie łączy gatunki, pięknie podkreśla różnice między dwiema kulturami, które można potraktować znacznie szerzej niż tylko kontra Rosja-USA. To zabawna, pełna anegdot, ciekawostek i znakomitych fotografii pozycja, która - jak to w przypadku Steinbecka - w pierwszej kolejności poświęcona jest człowiekowi.

http://www.mechaniczna-kulturacja.pl/2016/09/john-steinbeck-dziennik-z-podrozy-do.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2016 o godz 14:14 przez: Wkp
Chyba każdy kojarzy nazwisko Johna Steinbecka, tak samo jak chyba każdy jest w stanie wymienić choćby kilka jego powieści. „Myszy i ludzie”, „Grona gniewu”, „Na wschód od Edenu”… Zdobywca Literackiej Nagrody Nobla wraz ze swoimi książkami przeszedł do historii, jednak czy potrafimy skojarzyć go z literaturą podróżniczą albo faktu? Nie, ale mamy teraz okazję to zmienić, bowiem na naszym rynku ukazuje się jego „Dziennik z podróży…”, który zabiera nas w sam środek powojennej Rosji i codzienne życie jej szarych mieszkańców.

W roku 1947 czterdziestopięcioletni wówczas, choć już znany i nagradzany, Steinbeck, postanowił się wybrać do Rosji. Skończyła się druga wojna światowa, zimna wojna dopiero się rozwijała, Stany Zjednoczone żyły propagandowym obrazem tego kraju, politycznie podsycaną wizją komunistycznego zła, stereotypami i wyobrażeniami. Steinbeck, razem z fotografem Robertem Capą zdecydował się w ten niełatwy czas wybrać do równie niełatwych krajów z ZSRR związanych i – stroniąc od „wielkich spraw” – opowiedzieć o prostej acz niełatwej codzienności zwykłych ludzi. Ludzi, w których pamięci wciąż pozostaje trauma wojennej zawieruchy, a przez ich pryzmat spogląda wstecz, na kraj, który na chwilę został za jego plecami i własnych rodaków…

Steinbecka znamy przede wszystkim jako wielkiego pisarza, który w mistrzowski sposób operuje emocjami i psychologią oraz porusza kwestie społeczne. Nie zapominajmy jednak, że oprócz tego był także dziennikarzem, a fakt ten bardzo mocno odciska się na „Dziennikach z podróży do Rosji”. Bo to właściwie taka dziennikarska relacja z wyprawy do obcych ziem i obcej kultury, ale napisana z pasją i wielkim talentem. W konsekwencji książkę czyta się jak powieść i to naprawdę bardzo dobrą.

Steinbeck zresztą nie skupia się tylko na jednym aspekcie poruszanego tematu, a stara się pokazać także większy kontekst. Przede wszystkim jednak podchodzi do zagadnienia z inteligentnym poczuciem humoru, które w dużej mierze wynika z jego relacji z Capą. Jednak zdjęcia tego drugiego (swoją drogą bardzo udane) szybko sprowadzają nas do szarej, trudnej rzeczywistości. Podobnie, jak ciężkie wspomnienia ludzi, którzy zostają uwiecznieni na kartach „Dziennika…”. Zostają wówczas emocje. I ciekawe zderzenie dwóch odmiennych światów, które są do siebie tak bardzo podobne.

I chociaż Steinbeck nie ustrzegł się frazesu w finalnym wniosku płynącym z całej relacji, to jednak trudno także odmówić mu w tym przypadku słuszności. Szczególnie, gdy całość wywiera tak wielki, niezatarty wpływ. Dlatego polecam gorąco i czekam na kolejne wznowienia jego utworów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2016 o godz 09:58 przez: KarolaC
Dziennik z podróży do Rosji, to relacja ze zderzenia dwóch światów. Mieszkający na stałe w USA uznany pisarz i fotograf, który „zna wszystkie języki świata poza rosyjskim” wyprawiają się w nieznane. Czytelnik otrzymuje właściwie dwie równoległe opowieści – opowieść o Rosji i metaopoowieść o tym, jak mozolnie tę historię tworzono. Zebranie materiału do książki nie było łatwym zadaniem. Rosyjska biurokracja, trudności komunikacyjne, absurdalne strzeżenie wszelkich informacji – nawet dotyczących rolnictwa, czy danych demograficznych – na równi z tajemnicami wojskowymi, paranoiczny lęk przed aparatem fotograficznym, cenzura – wszystko to utrudniało pracę nad reportażem.

Jednak, mimo przeszkód, Steinbecka nie opuszczało poczucie humoru. Mamy okazję przeczytać anegdotki o procesie – bo w Rosji lat czterdziestych to był cały skomplikowany proces – zjedzenia posiłku w hotelowej restauracji, wszechobecnych pieczątkach i kwitach; o amerykańskim filmie puszczonym w kinie przez pomyłkę od końca, który znacznie bardziej przypadł reporterom do gustu, niż oryginalna wersja; o kleptomańskich skłonnościach towarzysza podróży Steinbecka, kradnącego napotkanym ludziom książki, dzięki czemu zawsze miał w kieszeni lekturę, ratującą przed nudą w czasie oczekiwania. A tego oczekiwania, było sporo. Momentami doświadczenia Steinbecka i Capy przypominają te opisywane przez Kapuścińskiego. Czy to Rosja, czy Afryka, reporterowi potrzeba dużo cierpliwości. Czekanie i czekanie, nigdy nie wiesz, kiedy wyruszysz w dalszą podróż. Wielkie plany weryfikuje nieprzychylna rzeczywistość i nieżyciowe procedury.


Fragment recenzji pochodzi z bloga Czepiam się książek
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2016 o godz 15:48 przez: erka
PRZEDPREMIEROWO.
John Steinbeck, to nie dość, że jeden z najbardziej znanych pisarzy na świecie, ale też jeden z bardziej utytułowanych.Jego książki przetłumaczono na setki języków, ekranizowano także sporo z nich.Wystarczy tu wspomnieć, chociażby"Myszy i ludzie", czy"Na wschód od Edenu".Pisarz ten wykazywał się daleko idącą wrażliwością i niezwykłym darem gawędziarstwa, dzięki czemu, jego dzieła, to jedne z najciekawszych powieści, nieważne na jaki by były temat.

"Dziennik z podróży do Rosji", to kolejna powieść, tym razem w formie reportaży, którą wydało Wydawnictwo Prószyński s-ka.Steinbeck, oraz fotograf Robert Capa, który ilustrował, to co tworzył wielki pisarz.Oczywiście reportaż to zupełnie inna odmiana literatury, ale to nie zmienia sposobu opisywania poszczególnych historii.

Czterdziestopięcioletni pisarz, tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej, wraz z fotografem, postanawia odwiedzić Związek Radziecki i odczarować pełen propagandy obraz tego kraju w świadomości mieszkańców USA.

Steinbeck to wirtuoz w ukazywaniu emocji, co widać na każdej stronie tej książki.Wykazuje się także dużym poczuciem humoru, co doskonale współgra ze znakomitymi fotografiami Węgra.
Myślę, że tę publikację można polecić każdemu, nie tylko wielbicielom tradycyjnej powieści, ale i tym, którzy wolą opowieści o zwykłych ludziach, ich trudnym życiu i o ich ciągłym zmaganiu z przeciwnościami losu,A cokolwiek by mówić o Związku Radzieckim, jako państwie, życie zwykłych mieszkańców, dalekie było od idylli.A Steinbeck doskonale pokazał, te różnice.

Premiera-20 września.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-10-2016 o godz 17:15 przez: Agnieszka Mazur
„Dziennik z podróży do Rosji” czyta się garściami, cały czas chcąc więcej. Przynajmniej ja miałam właśnie takie objawy. To genialny, nacechowany Steinbeckowskim poczuciem humoru i komizmem sytuacyjnym fotoreportaż, zilustrowany genialnymi zdjęciami jednego z najbardziej wrażliwych na obraz fotografów XX wieku. Lekturę dodatkowo uprzyjemniają dygresje Steinbecka, na każdym kroku wbijającego Capie jakieś małe szpilki. Przez to książka cały czas żyje, ciągle coś się dzieje i nie ma jednego schematu. Dzięki temu nie ma mowy, żeby „Dziennik…” znudził się przed końcem.

Nie jest to książka dla wszystkich, to jasne. Jeśli jednak lubicie czytać o okresie okołowojennym, interesuje was Rosja lub z przyjemnością sięgacie po literaturę podróżniczą, tego tytułu nie powinniście omijać. Kawał dobrej treści, czyta się to wspaniale!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-09-2016 o godz 23:58 przez: Kasia Kulik
Przyznam szczerze, że dla mnie „Dziennik z podróży do Rosji” nie okazał się aż tak odkrywczy, bo przecież bliżej nam, Polakom, do Rosji niż Amerykanom, a i kultury mamy zbliżone, ale z przyjemnością czytałam o tych różnicach i podobieństwach, które przedstawiciele tych dwóch narodów między sobą odkrywali. Fotografie Roberta Capy są niesamowite, a też wzajemnie przywary obu podróżników wywołują u czytelnika uśmiech na twarzy. Zdecydowanie warto przeczytać, szczególnie ze względu na obraz Steinbecka, jako pisarza – to na co zwraca uwagę, albo co zbywa milczeniem, okazało się dla mnie fascynującym literackim odkryciem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Arabskie opowieści
5/5
31,76 zł
44,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Gra w ludzi
4.1/5
26,22 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Autoboyography
4.4/5
28,21 zł
43,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nic nas nie rozdzieli
4.7/5
29,17 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Doktor sen
5/5
11,18 zł
14,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Czarny flaming
4.2/5
29,25 zł
45,00 zł
Inne z tego wydawnictwa One Last Stop
4.3/5
26,93 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Odwet
4.9/5
29,17 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Za kratami
4.8/5
27,23 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Billy Summers
4.7/5
28,85 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Złodziejka
5/5
48,62 zł
75,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Carrie
5/5
11,60 zł
16,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bruno Whatever
4.2/5
25,92 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom
5/5
29,82 zł
44,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego