Dzień ostatnich szans (okładka miękka)

Sprzedaje empik.com 32,99 zł

Cena empik.com:
32,99 zł
Cena okładkowa:
36,90 zł
Oszczędzasz:
3,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Schneider Robyn Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Schneider Robyn Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Sutherland Krystal Książki | okładka miękka
30,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Lane jest ambitnym siedemnastolatkiem, który ma zaplanowaną przyszłość – jest w niej miejsce na prestiżowy uniwersytet, ale nie na chorobę. Mimo zdiagnozowania u niego lekoopornej gruźlicy postanawia żyć, jak gdyby nic się nie zmieniło. Pobyt w ośrodku dla chorych Latham House traktuje jak przymusowe wakacje.

Sadie na przekór chorobie beztrosko chwyta każdy dzień. Dla wielu osób ośrodek jest jak więzienie, ona znalazła tutaj swoje miejsce. Tu stała się artystką, która wraz z przyjaciółmi stworzyła małą, bezpieczną przystań.

Znajomość z Sadie pomoże Lane’owi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdzie priorytety są zupełnie inne. Gdy choroba się zaostrza, żadne z nich nie dopuszcza do siebie myśli, że każda chwila może być tą ostatnią.

Nowa książka autorki bestsellera „Początek wszystkiego” to utrzymana w duchu powieści Johna Greena przejmująca, ale i dowcipna historia o życiu wbrew ciężkiej chorobie i o szansach, które mają swój termin ważności.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Dzień ostatnich szans
Autor: Schneider Robyn
Tłumaczenie: Zano Aga
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-02-28
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 25254310
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,5
5
29
4
11
3
6
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
45 recenzji
06-08-2018 o godz 23:35 Anonim dodał recenzję:
Piękna książka, jest to kolejne moje spotkanie z tą autorką i tak jak ostatnio zakochałam się w "Początku Wszystkiego" , tak i tym razem dzieło pisarki ogromnie mi się podobało.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-07-2018 o godz 09:19 Julia Werczynska dodał recenzję:
Kolejna książka tej autorki, która jak poprzednie mnie nie zawiodła. Pouczająca i wzruszająca opowieść. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-07-2018 o godz 13:50 Natalia dodał recenzję:
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i sądzę, że nie ostatnie. Książka jest napisana prostym językiem, szybko i łatwo się czyta. Mimo,że tematyką jest śmierć to fabuła jest interesująca i skłania do refleksji na temat własnego życia i otaczającego nas świata. Rozdziały mają tytuły głównych bohaterów. Oby oczami jest opisana sytuacja, jak oni ją postrzegają. Początek ich znajomości nie był idealny, ale różnie to bywa. Jak potoczą się ich losy kiedy spotkają się ponownie po kilku latach?? Rewelacyjna książka! Gorąco polecam!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-07-2018 o godz 10:37 Emilia dodał recenzję:
Po sięgnięcie po tę książkę zachęciła mnie ciekawa fabuła, historia, z którą wcześniej się nie spotkałam. Mimo tego byłam trochę zniechęcona, gdyż poprzednia książka autorki 'Początek wszystkiego' dość mocno mnie zawiodła. W tym przypadku wszystko naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyło. Każdy rozdział opowiada o czymś nowym, niesamowicie wciąga. Nie mogłam się oderwać i pochłonęłam książkę w ciągu paru godzin. Bardzo polecam wszystkim, na pewno nikt nie będzie zawiedziony :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-05-2018 o godz 09:13 Anonim dodał recenzję:
Książkę oceniam bardzo dobrze. Sam styl pisania według, mnie jest dobry.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-05-2018 o godz 15:43 rudablondynkarecenzuje dodał recenzję:
Sadie i Lane spotkali się ponownie. Pierwsze spotkanie nie było dobre, ale czy to wpłynie na kolejne? Czy przeszłość zagra im na nosie? Autorka poruszyła ciężki temat gruźlicy, która potrafi zabić człowieka. Pokazała jak trudne może być wtedy życie, szczególnie u nastolatków. W książce tej pokazano, że miłość i choroba to złe połączenie. Obie te opcje wystąpić mogą, gdy oboje zakochanych są chorzy, bo zdrowa osoba nie potrafi wierzyć, że choroba zniknie. I tak jest w tej opowieści. Jak dla mnie jest to ciekawa historia o walce z chorobą i odzyskania normalnego życia. Wywołuje ona najwięcej smutku i płaczu. Poruszy nawet największego twardziela. Moja ocena: 7/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-04-2018 o godz 19:25 megiot dodał recenzję:
Super polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2018 o godz 14:23 kastepien dodał recenzję:
Tak, to kolejna młodzieżówka o umieraniu. Robyn Schneider ukazuje jednak ten wiele razy wykorzystywany motyw w nieco inny sposób. Po pierwsze, nie skupia się na złej stronie, ale próbuje wyciągnąć na pierwszy plan pozytywy. Po drugie, w końcu wszyscy umieramy. Każdego dnia jesteśmy coraz starsi, a autorka udowadnia, że warto wykorzystać każdą chwilę i przeznaczyć ją nie na zamęczanie się w wyścigu o jak największą liczbę sukcesów (nawet takich, które nie mają dla nas większego znaczenia)*, ale na to, by przeżyć to życie jak najlepiej. By cieszyć się każdym momentem. Może brzmi to nieco banalnie, ale autorka ubiera to przesłanie w taką historię, dzięki której całość nabiera na oryginalności (choć nadal nie jest to książka mówiąca o tematach zupełnie nowych w literackim świecie). Nie ma tu też zbędnego moralizowania. Wnioski każdy powinien wyciągnąć sam. Dlatego też spomiędzy kolejnych wersów wyłania się niejedno znaczenie. Niejeden "morał", który zachęca do refleksji nad sobą, swoim życiem oraz kontaktami z innymi ludźmi. W końcu w Dniu ostatnich szans autorka przedstawia również podziały – czy to ze względu na inne poglądy, czy też na samą chorobę, która zmienia sposób postrzegania osób nią zarażonych. W powieści Robyn Schneider akcja przebiega spokojnie. Autorka nie śpieszy się, nie stara się atakować co kilka stron zwrotami akcji. Kolejne wydarzenia oraz ich tempo odwzorowują dość powolny sposób życia przebywających w ośrodku Latham osób, przedstawianych na zmianę z punktu widzenia Lane'a i Sadie. Obserwujemy więc godziny lekcyjne mijające na nieśpiesznym rozwiązywaniu zadań, przerwy spędzane w sali telewizyjnej lub łóżku. Wszystko przerywane atakami kaszlu. Szybsza akcja pozbawiłaby fabułę sensu, a przedstawione wydarzenia stałyby się niewiarygodne, nierealistyczne. Dzień ostatnich szans choć na rynku wydawniczym nie jest czymś zupełnie oryginalnym, i choć odnalazłam w niej kilka językowych "zgrzytów", to nadal pozycja bardzo dobra. To opowieść o życiu i umieraniu, o przyjaźni i miłości, a wreszcie o tym, jak choroba potrafi zmienić postrzeganie świata (nie zawsze na gorsze!). Warto się z nią zapoznać, ale ostrzegam – historia Lane'a i Sadie zaraża chęcią zmiany hierarchii własnych wartości. Całość: http://szumiabooki.blogspot.com/2018/03/o-zyciu-i-umieraniu-kazda-chwila-dzien.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
08-03-2018 o godz 09:04 mart_e dodał recenzję:
Książka przyjemna w czytaniu mimo tematu umierania i choroby jaki porusza, polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-03-2018 o godz 15:59 literackie_serce dodał recenzję:
"Widzisz, na tym polega sekret dobrego życia. Musisz się postarać, żeby nazbierać jak najwięcej dni, do których będziesz chciał potem wracać." Lane i Sadie to dwójka nastolatków, których los niespodziewanie splótł się w w Latham House - sanatorium leczniczym, gdzie przebywają dzieciaki chore na hipergruźlice odporną na wszelkie lekarstwa. Obydwoje bardzo różnią się od siebie. Lane to najlepszy uczeń w szkole, mający określony plan na życie i wyznaczoną ścieżkę do osiągnięcia celu. Wbrew pozorom, to Latham pokazuje mu jak wiele tracił. Pod wpływem nowych znajomych zmienia się oraz zaczyna doceniać życie. Sadie, wcześniej trochę zagubiona i nieakceptowana, w sanatorium znajduje przyjaciół i wychodzi ze swojej skorupy. To właśnie w ośrodku czuje się najlepiej i cieszy każdym dniem. Tę dwójkę połączy uczucie wbrew chorobie, wbrew otaczającej ich aurze śmierci i wbrew niewiadomej przyszłości. Książka "Dzień ostatnich szans" utrzymana jest w bardzo nostalgicznym klimacie. Z każdym rozdziałem czytelnik przekonuje się o kruchości życia i - przynajmniej w moim wypadku - o szansach, które zwiały mu sprzed nosa. Autorka porusza ważny temat i skłania do refleksji i głębszych przemyśleń. Bo czym tak naprawdę jest zdrowie? Co zrobimy, jeśli go utracimy? Cała nasza przyszłość, plany, marzenia... Wszystko to straci na wartości. Co zrobimy gdy staniemy przed obliczem nieuleczalnej choroby? Warto pomyśleć przez chwile i zacząć jeszcze bardziej doceniać to, co zesłał nam los. "Dzień ostatnich szans" to młodzieżówka, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Nie mogę powiedzieć, że pochłonęła mnie bez reszty, ale czytało się ją bardzo przyjemnie. Na pewno jednak zostanie na długo w mojej pamięci i uważam, że warto po nią sięgnąć. Polecam! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-02-2018 o godz 16:41 Z książką u boku dodał recenzję:
Pamiętam jak w ubiegłym roku skończyłam czytać debiut pani Schneider ,,Początek wszystkiego’’. Pamiętam chwile, gdy tamta książka mnie zachwyciła, mimo iż główna bohaterka była okropnie irytująca. Byłam niesamowicie zaintrygowana i nie mogłam doczekać się chwili, aż będę miała okazje sięgnąć po kolejną historię autorki. I oto jest, nadszedł moment w którym jestem już świeżo po kolejnej książce tej wspaniałej pisarki. ,,Dzień ostatnich szans’’, bo taki nosi tytuł najnowsza jej powieść okazała się być jeszcze lepsza od poprzedniej. I tak jak w przypadku ,,Początku wszystkiego’’, tutaj nie irytowało mnie absolutnie nic. Dodatkowo ta okładka, która jest niesamowita. Nie potrafię określić co te obie książki mają w swoich okładkach, że nie sposób oderwać od nich wzroku. Są takie tajemnicze i błogie. Dogłębnie odzwierciedlają świetne wnętrze i to napawa mnie ogromną dumą, dumą że mamy tak wspaniałych autorów. Lane to chłopak o ambitnych planach. Siedemnastolatek ma już wizję swojej przyszłości i pod żadnym pozorem nie może z tego zrezygnować. Dostanie się na uniwersytet Stanforda otworzy mu wiele drzwi do wymarzonej kariery. Nawet zdiagnozowana u niego lekooporna gruźlica nie wytrąca go z równowagi. Przenosi się do ośrodka dla chorych na czas leczenia, ale mimo to postanawia dalej wkuwać, aby nie zaniedbać swoich szkolnych wyników. Sadie w Latham jest już od dłuższego czasu. Dziewczyna jednak nie traktuje ośrodka jak czegoś przymusowego, odnalazła się w świecie Latham niczym ryba w wodzie. Tutaj nikt z niej nie szydzi, ani nie poniża. Tutaj ma przyjaciół, grupkę którą traktuje niczym rodzina. Latham jest dla niej domem i nie wyobraża sobie, aby cokolwiek mogło ulec zmianie. Wszystko się zmienia gdy młodzi się poznają, a Lane dołącza do ich grupki. Niemiłe wspomnienia z obozu w Griffith jakie łączyły bohaterów zostają wyjaśnione. Obydwoje staja się sobie bliscy i mimo zaostrzenia się ich choroby postanawiają stawić jej czoła, walczyć i chwytać każdy dzień pełną piersią. Wsparcie i pomoc, pomaga całej grupce znajomych odnaleźć się w nowej rzeczywistości i przetrwać trudne chwile jakie niosą im najbliższe dni. Mimo iż autorka wspomina na końcu książki, że historia jest fikcyjna, a hipergruźlica nie istnieje to i tak niesamowicie chwyciła mnie za serce. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego tragicznego zakończenia. Miałam jeszcze nadzieję na jakikolwiek ,,happy end’’, a tu bum, moje serce się rozpadło. Polubiłam ogromnie tych dwojga młodych ludzi, jakimi byli Lane i Sade i ostatnie strony okropnie mnie zdołowały. Ogólnie to nie tylko główni bohaterowie przypadli mi do gustu, ale i Ci drugoplanowi. Świetnie wykreowane postaci, świetne dialogi i bardzo intrygująca fabuła. Książkę przeczytałam w jeden wieczór, nie mogłam się od niej oderwać. No i morał jaki płynie z książki, mądry, inspirujący i zmuszający do wielu refleksji. Autorka chce nam przekazać, aby nasze życie nie było takie drętwe i ,,biurowe’’, abyśmy nie skupiali się tylko na swoich rygorystycznych planach, które jak widać w każdej chwili mogą ulec zniszczeniu. Każdy dzień jest darem, każdy dzień zbliża nas do śmierci… dlatego też powinniśmy z każdego dnia wyciągać jak najwięcej, mieć później wspomnienia do których chętnie powrócimy. Nie powinniśmy nagminnie żyć przyszłością, bo w końcu nie wiadomo czy do niej w ogóle dotrwamy. Jednak nie znaczy to, aby całkowicie zrezygnować z planów, nie, nie chodzi o to. Ambitne jest myślenie o swojej przyszłości i dążenie do swoich celów, ale wszystko należy robić z umiarem, na to na ile nas stać. Nie stawiajmy ponad nasze możliwości czegoś co nam szkodzi i niszczy zdrowie. Moim zdanie wszystko w życiu jest ważne, i skończenie dobrej szkoły i dobra praca, ale przede wszystkim musi być miejsce na szczęście i czas spędzony z przyjaciółmi i rodziną. Przecież to właśnie te chwile czynią z naszego życia spiralę radości i beztroski. Życie jest bardzo kruche i jeśli w obliczu jakiegoś nieszczęścia nadal będziemy zaślepieni dążeniem do perfekcji może się to skończyć dla nas tragicznie. Nie bagatelizujmy swojego ,,tu i teraz’’, myślmy racjonalnie i żyjmy każdym dniem, bo pewnego poranka dojdziemy do wniosku, że jest już na coś za późno…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-02-2018 o godz 12:46 Ver.reads dodał recenzję:
Każdy z nas ma jakieś wyobrażenie o swojej przyszłości. Snujemy rozmaite plany, zastanawiamy się, jak dalej potoczy się nasze życie. A co stałoby się wówczas, gdyby nagle okazało się, że ta przyszłość może nigdy nie nadejść? Że wszystkie nasze marzenia, które przecież kiedyś miały się ziścić, pękną niczym mydlana bańka? Tak właśnie dzieje się w przypadku Lana, ambitnego siedemnastolatka, którego głównym celem było osiągnięcie jak najlepszych wyników w nauce i dostanie się na upragnione, prestiżowe studia, mające mu zapewnić świetną pracę i wielką karierę zawodową. Gdy jednak pewnego dnia diagnozują u niego lekooporną gruźlicę, a nastolatek musi z dnia na dzień przeprowadzić się do ośrodka dla zarażonych Latham House, nie zdaje sobie jeszcze wówczas sprawy z tego, że ten wyjazd całkowicie przewartościowuje jego dotychczasową hierarchię. Niesamowici ludzie, których tam spotka, a w szczególności pełna optymizmu Sadie, raz na zawsze odmienią jego życie. Bowiem obcowanie ze śmiercią zmienia człowieka bezpowrotnie. Czy Lane będzie w stanie to znieść? Czy ostatecznie zaakceptuje myśl, że on sam może już nigdy nie spełnić swoich marzeń? "Opłakujemy przyszłość, bo to łatwiejsze niż przyznanie, że jesteśmy nieszczęśliwi w teraźniejszości." Czytając opis tej pozycji, nie byłam do końca do niej przekonana. Swego czasu na rynku pojawiła się cała masa książek dla młodzieży z motywem choroby, a wśród nich te mniej i bardziej udane. Do której grupy zaliczy się "Dzień ostatnich szans"? Zacznę od tego, że w pozycji tej prowadzona jest narracja w pierwszej osobie, która moim zdaniem świetnie się sprawdziła. Ponadto podzielona jest ona między dwójkę głównych bohaterów, dzięki czemu poznajemy tak naprawdę dwie różne historie choroby oraz wszystkie emocje i uczucia towarzyszące bohaterom. Sadie należy do osób, dla których ośrodek w Latham stał się wręcz drugim domem. Gdy większość innych zarażonych snuje się bez celu w powyciąganych dresach, ona wręcz tryska pozytywną energią. Wcześniej, będąc jeszcze w swoim liceum, była raczej szarą myszką, niczym szczególnym nie wyróżniającą się z tłumu. Dopiero tutaj, paradoksalnie, tak naprawdę otworzyła się na świat, na swoją artystyczną stronę fotografa oraz na kilka osób, z którymi stworzyła zgraną i oddaną grupę przyjaciół. Lane z kolei to niezwykle ambitny i inteligentny siedemnastolatek, który ma jasno wyznaczone cele dotyczące zarówno tej bliskiej, jak i dalszej przyszłości. Pobyt w ośrodku dla lekoopornych traktuje bardziej jak wakacje, które prędzej czy później muszą w końcu dobiec końca, by mógł następnie kontynuować skrupulatnie stworzone przez niego plany. Zdaje się nie dopuszczać do siebie myśli, że może stać się inaczej. Świetnie wykreowane zostały również postaci drugoplanowe, wydają się momentami nawet odrobinę bardziej barwne od głównych bohaterów. Wśród nich jest Charlie, młody chłopak z duszą artysty, tworzący niesamowita muzykę, Marina, oddana przyjaciółka Sadie, która była jej modelką w najróżniejszych sesjach zdjęciowych, do których przygotowywała także kostiumy oraz Nick, który skrycie durzył się w głównej bohaterce. I chociaż na pozór byli całkowicie różni, i prawdopodobnie w normalnym życiu nic nie byłoby ich w stanie połączyć, tutaj, w Latham tworzyli wspólną całość. Całość, dzięki której byli w stanie znosić to, co zaoferowała im teraźniejszość. Styl autorki, tak jak na to zresztą wskazuje gatunek, jest bardzo lekki, pozbawiony przydługich opisów otoczenia czy też rozmyślań głównych bohaterów. Odrobinę bałam się, że książka ta będzie napisana zbyt pompatycznie, wypełniona zbędną patetycznością. Tak się całe szczęście jednak nie stało, a Robyn udało się nie przekroczyć tej cienkiej linii i stworzyć naprawdę godną uwagi historię. Mimo dosyć trudnego tematu, książka niesie za sobą raczej te pozytywne emocje, a spora dawka subtelnie ukrytego w kartkach papieru humoru sprawia, że momentami uśmiechałam się sama do siebie. Historia ta w piękny sposób obrazuje, że to właśnie te trudne, czasami wręcz nieakceptowalne chwile sprawiają, że zaczynamy doceniać to co mamy, to co w naszym życiu jest, bądź powinno być najważniejsze. Ukazuje, jak jedno wydarzenie potrafi sprawić, że całkowicie i bezpowrotnie przewartościowujemy nasze życie. Nie jesteśmy bowiem w stanie w żaden sposób zmienić przeszłości, mamy za to jeszcze szansę na tu i teraz. I tej szansy nie wolno nam zmarnować. Podsumowując, to jedna z lepszych pozycji o tej tematyce, jaką miałam okazję przeczytać. Polecam szczególnie młodszym czytelnikom!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-02-2018 o godz 09:50 Bookwormpl dodał recenzję:
Całość recenzji pod linkiem: http://bookwormpl.blogspot.com/2018/02/59-dzien-ostatnich-szans-robyn-shneider.html Akcja książki toczy się w niedalekiej przyszłości, gdzie na świecie swoje żniwo zbiera nieuleczalna choroba zakaźna zwana hipergruźlicą. Autorka w podziękowaniach wyjaśnia, że stworzyła na potrzeby fabuły tą chorobę, opierając się na aktualnych wybuchach epidemii ptasiej grypy (dawniej: hiszpanka) czy eboli. Każdy może znaleźć się właśnie w takim miejscu, bez wyjścia, ze śmiercią która zagląda przez ramię. Robyn zamyka bohaterów wraz z innymi chorymi w Latham - sanatorium dla gruźlików. Niestety Lane nie może się pogodzić ze stratą ówczesnego życia i bardzo trudno mu jest odnaleźć się w ośrodku. Sadie za to spędziła w Latham już ponad rok i jest jedną z najdłużej przebywających tam chorych. Co łączy tych oboje? Przede wszystkim chęć przeżycia swojego marnego życia w niepowtarzalny sposób. Chęć sięgnięcia po najlepsze mimo wielu problemów i przeszkód. Historia Lane'a i Sadie jest początkowo słodka i niewinna, jednak czy ich głębsza znajomość w czasach, gdzie hipergruźlica czyha na ich życie jest w stanie dać im radość i spełnienie? [...] Ta powieść wyciśnie z ciebie łzy. Ja nie chciałam płakać, ale czytelnik tak przywiązuje się do bohaterów i trzyma się kurczowo tej wizji szczęśliwego zakończenia, że nie zauważa, iż nie wszystkim dane jest dożyć do happy endu. Porównanie do "Gwiazd naszych wina" J.Greena jest jak najbardziej trafne. Obie historie wymuszają na czytelnikach, by zaczęli myśleć o swoim życiu. Czy korzystamy z niego dobrze? Czy nie marnujemy cennych chwil?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-02-2018 o godz 22:06 Nelyt dodał recenzję:
Lane ma 17 lat i gotowy plan na przyszłość. Jest jednym z najlepszych uczniów w szkole, udziela się w różnych kołach i organizacjach, a w wolnym czasie przeważnie się uczy. Przerabia poziom rozszerzony, dlatego nie ma czasu na głupstwa i życie jak każdy nastolatek. Nawet ze swoją dziewczyną umawia się na naukę i wspólne odrabianie lekcji. Wie, że chce dostać się na Stanford i nie może sobie pozwolić na przyjemności. Wszystko byłoby super gdyby nie to, że zachorował na lekooporną gruźlicę i trafia do sanatorium Latham House na przymusowy odpoczynek. Tam poznaje Sadie i jej paczkę, teraz ma szansę chociaż raz poczuć się jak normalny nastolatek. Lane to miły, porządny chłopak, nie ma skłonności do ryzyka. To ideał rodziców, robi wszystko, aby ich zadowolić. Kiedy trafia do Latham House nie może i nie chce się odnaleźć, stara się żyć tak jak wcześniej. Czuje się bardzo dobrze, dlatego wypiera się choroby. Postanawia wbrew zaleceniom lekarzy kontynuować naukę, ale może przypłacić to własnym zdrowiem. Sadie dopiero w ośrodku może żyć pełnią życia. W "normalnym świecie" nie miała przyjaciół, była kimś w rodzaju ostatniego ogniwa szkolnej społeczności. Wiecznie poniżana i wyśmiewana. W Latham ma najfajniejszą paczkę wyrzutków, wagaruje, robi niedozwolone wycieczki do lasu, a nawet zostaje królową czarnego rynku. Lane w towarzystwie Sadie i jej przyjaciół ożywa. Zapomina o chorobie, nauce i po prostu może cieszyć się życiem. Bo może to już ostatnia taka szansa? Nikt tego nie mówi wprost, ale cały czas grozi im śmierć. Nie ukrywam, że w trakcie akcji powieści śmierć jest dosyć częsta. Dla naszych bohaterów to ostatnia szansa na normalne życie, zabawę, czy bycie normalnym nastolatkiem, a nawet na pierwszą miłość. Nie chodzi tu tylko o to, że są chorzy i mogą to być ich ostatnie dni. Zarówno Sadie, jak i Lane nie mieli wcześniej normalnego życia, dlatego teraz starają się to wszystko nadrobić. Robią wiele rzeczy pierwszy raz, łamią przepisy, chcą być jak najbardziej sobą jak tylko się da. Przykładowo kiedy na wieczór filmowy wszyscy przychodzą w pidżamach, oni zakładają stroje wieczorowe. Nie chcą pozwolić żeby choroba zdominowała ich myśli tak jak innych chorych z ośrodka. Próbują walczyć, żyć normalnie i nie poddawać się. Bo można albo zupełnie się poddać i tylko czekać na śmierć, albo można też wykorzystać ten czas najlepiej jak się potrafi. Hipergruźlica nie istnieje, jednak gruźlica to nie jest choroba z przeszłości, nie skończyła się w XIX wieku, kiedy to zebrała swoje najliczniejsze żniwo. Współcześnie również można się nią zarazić. Jest to jednak choroba uleczalna i istnieją na nią odpowiednie leki. "Dzień ostatnich szans" to bardzo dobra książka dla młodzieży i nie tylko. Idealna dla fanów Johna Greena, nie chodzi wyłącznie o wątek choroby, ale ogólnie o klimat powieści. To dobra obyczajówka, bo chociaż jest w niej wątek romansu, to romansem bym jej nie nazwała. Chociaż okoliczności w jakich znaleźli się nasi bohaterowie nie są wesołe, to humoru im nie brakuje, a humor i sarkazm w książkach bardzo cenię 😃 Bardzo się cieszę, że są jeszcze takie normalne, obyczajowe powieści dla młodzieży, a nie same romanse.. Książkę serdecznie polecam, czyta się znakomicie, chyba nawet za szybko. Nie ważne czy masz -naście, czy -dzieści lat i tak zachęcam do przeczytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-02-2018 o godz 15:11 Z herbatą wśród książek dodał recenzję:
Lane ma siedemnaście lat i dokładnie sprecyzowane plany na przyszłość - chce ukończyć liceum z doskonałymi wynikami, dostać się na jedną z prestiżowych uczelni, a następnie zdobyć dobrze płatną pracę. Życie jednak biegnie swoim torem, nie zawsze uwzględniając nasze preferencje. Plany Lane’a zostają pokrzyżowane przez lekoodporną hipergruźlicę, przez którą trafia do Latham - ośrodka dla nastolatków, zainfekowanych tą chorobą. Chłopak musi nauczyć się żyć w zupełnie inny sposób, niż do tej pory, a pomaga mu w tym nowa paczka przyjaciół, z przebojową Sadie Bennet na czele. Chociaż przed chorobą dziewczyna była outsiderką, to właśnie w Latham odnajduje swoje miejsce i namiastkę domu. Lane i Sadie wyraźnie mają się ku sobie, ale gruźlica nie daje o sobie zapomnieć. Czy można odnaleźć szczęście w miejscu, gdzie wszystko co dobre ma swoją datę ważności, a każda szansa może być tą ostatnią? Robyn Schneider to amerykańska pisarka, która zasłynęła w 2013 roku powieścią “Początek wszystkiego” (w Polsce wydaną w 2017r.). Studiowała kreatywne pisanie oraz bioetykę - wydawałoby się, że te dwie dziedziny nie mają ze sobą nic wspólnego, a jednak autorce udało się połączyć je w swojej drugiej powieści, opowiadającej o nastolatkach, zmagających się z nieuleczalną chorobą. Chociaż hipergruźlica tak naprawdę nie istnieje i powstała tylko w wyobraźni autorki, przeżycia i emocje, towarzyszące bohaterom powieści, wydają się być jak najbardziej realne i zbliżone do tego, przez co muszą przechodzić młodzi ludzie, dotknięci ciężkimi chorobami. Wśród pacjentów Latham House dominuje poczucie rezygnacji, jałowe oczekiwanie na poprawę lub wynalezienie leku, co może nigdy nie nastąpić. Z tłumu nastolatków w dresach wyróżnia się grupka: Sadie, Charlie, Marina i Nick, którzy nie poddają się narzuconym przez ośrodek ograniczeniom i wbrew chorobie starają się korzystać z życia, jak tylko mogą. Łamią reguły, wymykają się do lasu czy pobliskiego miasteczka, handlują kontrabandą, podkradają internet w bibliotece. Kiedy Lane dołącza do ich grona, odkrywa, że dopiero teraz, wolny od narzuconego sobie reżimu szkolnych obowiązków, może poczuć się jak prawdziwy nastolatek. Robyn Schneider stworzyła grono sympatycznych, interesujących postaci, które, żyjąc na krawędzi prawdziwego świata, za murami Latham tworzą sobie własną jego wersję. Życie z chorobą nie jest jednak usłane różami, o czym nasi bohaterowie przekonują się każdego dnia, walcząc z ograniczeniami własnych ciał, zmagając się z żałobą i nienawiścią ze strony niezarażonych ludzi, z niepokojem patrząc w przyszłość - nawet, jeśli nie chcą przyznać się do tego przed sobą nawzajem. Równocześnie przeżywają typowe dla swojego wieku doświadczenia, jak pierwsza miłość i fizyczna fascynacja, starcia z rówieśnikami, czy wspólne realizowanie szalonych pomysłów. Książka napisana jest przyjemnym stylem, który przemówi zarówno do nastolatka, jak i do starszego czytelnika. Wydarzenia poznajemy naprzemiennie z perspektywy Lane’a i Sadie, dzięki czemu możemy lepiej poznać oboje głównych bohaterów. Mimo trudnych tematów, które porusza “Dzień ostatnich szans”, mimo zwrotów akcji, które mogą złamać wam serce, lektura nie jest przytłaczająca, ale stanowi swego rodzaju hołd dla życia, przyjaźni i młodości. Jeśli chodzi o minusy, to mimo że wiem, w jakich czasach żyjemy i jakie są realia życia współczesnych nastolatków, nie sprawia mi zbytniej przyjemności czytanie o postępującej demoralizacji młodzieży, a i ten aspekt dość wyraźnie ukazuje książka Schneider. Autorka traktuje nałogi, bardzo wczesną inicjację seksualną i wulgarny język wśród kilkunastolatków jako coś naturalnego i neutralnego, jednocześnie wyśmiewając tych wierzących w Boga. Zapewne mało komu dzisiaj przeszkadzają takie motywy, ale dla mnie to spory minus i chciałabym, żeby powstawało więcej młodzieżowych książek, które mogłabym bez obaw dać kiedyś do przeczytania własnym dzieciom. Jeśli podobały wam się powieści, takie jak “Gwiazd naszych wina” czy “Drugie bicie serca” i nie boicie się trudnej tematyki chorób, cierpienia i śmierci, najnowsza książka Robyn Schneider powinna przypaść wam do gustu. Choć nie wszystkie jej aspekty mi się podobały, to jednak wyróżnia się pozytywnie na tle banalnych historii o szkolnych miłościach i typowych problemach, towarzyszących dorastaniu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-02-2018 o godz 14:01 Joanna Aszka dodał recenzję:
To nie jest banalna historia o nastolatkach. Nie znajdziecie w niej typowych, młodzieńczych dylematów, bo bohaterowie nie należą do takich. To trudny, gorzko - słodki świat "dzisiaj" a "jutro", bo w takich kategoriach muszą żyć główni bohaterowie. To historia Lane i Sadie. Dwóch tak samo różnych, jak i podobnych do siebie nastolatków, którzy borykają się ze śmiertelną chorobą, na którą lekarstwo jest dopiero w fazie testów. On miał plan na siebie, żyjąc przyszłością, skupiał się tylko na nauce i ocenach które miały go zbliżyć do upragnionego celu. Teraźniejszość stawała się kolejnym krokiem do przeskoczenia na drodze do sukcesu. W sytuacji, w której się nagle znalazł jego plan nie miał już racji bytu, a zwykła codzienność stała się bardziej interesująca niż mu się wydawało. Ona o planach nawet nie myślała. Żyła każdym dniem, liczyło sie tylko tu i teraz z przyjaciółmi. Ośrodek, choć dla innych stanowił więzienie, dla niej okazał się domem, znalazła tutaj swoje miejsce na ziemi. "Dzień ostatnich szans" to powieść Jung adult, o dorastaniu nastolatków z ciężka chorobą w tle. Nie wiadomo czy którykolwiek z nich dożyje chwili, gdy lekarstwo będzie dla nich gotowe. Zamknięci w "Sanatorium", podejmują trud walki z chorobą, wbrew panującym regułom, żyją każdą chwilą, ciesząc się najmniejszymi drobiazgami, tak jakby jutra miało już nie być, a szanse na normalne życie więcej razy miały się już nie pojawić. Sama powieść utrzymana jest w bardzo interesującym klimacie, a nawiązania do Harrego Pottera tylko wzbogacają lekturę. Prosta, mądra i bardzo wciągająca historia. Choć stworzona na fikcji literackiej, pochłania czytelnika bardzo "na serio", a motyw przewodni skłania do refleksji nad swoim życiem, jego jakością i korzystaniem z każdej szansy jaką daje los, by cieszyć się jak Sadie wszystkimi, choćby najmniejszymi momentami swojego życia. To była naprawdę interesująca lektura! 😊💓👍📖
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-02-2018 o godz 13:51 Agnieszka Piwowarska dodał recenzję:
"Zdradzę Ci sekret. Jest różnica pomiędzy umieraniem, a byciem martwym. Wszyscy umieramy. Niektórzy umierają przez dziewięćdziesiąt lat, inni przez dziewiętnaście. Ale każdego ranka każdy człowiek na świecie jest jeden dzień bliżej śmierci. Każdy. Więc życie i umieranie to tak naprawdę tylko różne sposoby nazywania tego samego, jeśli dobrze się nad tym zastanowić." Większość osób żyje z nadzieją, że uda im się szczęśliwie dożyć lat starości. Jednak jak wszyscy wiemy życie pisze różne scenariusze. Niespodziewany zakręt w wieku nastu lat spotkał głównych bohaterów najnowszej powieści Robyn Schneider pt. "Dzień ostatnich szans". Lane i Sadie zachorowali na lekoodporną  gruźlicę, przez co zostali wysłani do Latham House - ośrodka, w którym są pod stałą opieką lekarzy, a jednocześnie nadal chodzą do szkoły. Można by powiedzieć, że jest to swego rodzaju szkoła z internatem. Są tam trzy rodzaje uczniów/pacjentów. Pierwsi zaakceptowali swoją chorobę i za priorytet postawili sobie wrócenie do zdrowia. Drugim przewodzi Sadie, która w pełni świadoma swojej choroby i jednocześnie na przekór niej stara się żyć pełnią życia. Trzecim zaś jest Lane, który zachowuje się jakby nie był chory, a pobyt w Latham House traktuje jak przymusowe wakacje, które odciągają go od dostania się na wymarzony uniwersytet. Dopiero kiedy Sadie i Lane poznają się lepiej, uświadamiają sobie sytuację w jakiej się znaleźli. Priorytety się zmieniają, a dotychczas podejmowane decyzje są poddawane w wątpliwość. Wszystkie niewykorzystane okazje wracają ze zdwojoną siłą i przypominają im, że gruźlica, na którą chorują, a która jest lekoodporna każdego dnia może odebrać im szansę na zmianę stylu życia. "Dzień ostatnich szans" nie jest typową książka dla nastolatków. Powieść ta zmusza do refleksji nad tym, czy obrane przez nas cele i styl życia sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi. Czy żyjemy i cieszymy się życiem? Czy może tylko egzystujemy w oczekiwaniu aż nasze życie stanie się lepsze, jak po użyciu magicznej różdżki spełniającej życzenia? Robyn Schneider udało się stworzyć książkę, która mimo ciężkiej tematyki jest lekką lekturą. Powieść ta zarówno wzrusza jak i rozśmiesza. Mimo, że nie do końca rozumiem niektóre z decyzji podejmowanych przez głównych bohaterów, to uważam, iż ważniejsze jest przesłanie jakie niesie ze sobą ta książka - doceniajmy życie i nie traćmy szans jakie stawia przed nami 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-02-2018 o godz 20:45 Aivalar dodał recenzję:
Życie 17-letniego Lane’a biegło uporządkowanym torem, dopóki nie poznał diagnozy: nieuleczalna forma gruźlicy. Chłopak wyjeżdża do ośrodka dla chorych, Latham House, wierząc, że to kwestia kilku tygodni i będzie mógł wrócić do nauki, żeby przygotować się na wymarzone studia. W ośrodku spotyka Sadie, która wygląda dziwnie znajomo. Dziewczyna wraz z paczką przyjaciół wcale nie zachowuje się tak, jakby pobyt w Latham House był dla niej udręką. Lane, oderwany od swoich podręczników, zaczyna rozumieć, że jego rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Chciałoby się powiedzieć, że to nie jest kolejna powieść dla nastolatków. Ale prawdę powiedziawszy „Dzień ostatnich szans” ma wszystko to, czego zwykle oczekuje się od literatury młodzieżowej: lekki, przyjemny styl, bohaterowie są w wieku zbliżonym do docelowej grupy odbiorców, pojawia się wątek miłosny i sporo emocji. To nie są jednak minusy, wprost przeciwnie, odnoszę wrażenie, że w prostocie tej książki tkwi jej największy urok. Że w sposób oczywisty, a jednocześnie wyjątkowo przenikliwy zwraca uwagę na coś, co teoretycznie już wiedzieliśmy, po prostu ktoś musiał nam o tym przypomnieć. Tym kimś okazała się tutaj być Robyn Schneider oraz jej nastoletni bohaterowie. Jest coś oryginalnego w pomyśle na fabułę. Nie sądzę, bym kiedykolwiek wcześniej miała w rękach powieść nawiązującą do gruźlicy – pisze się o nowotworach, o różnych stopniach niepełnosprawności czy zaburzeniach psychicznych, tymczasem autorka zdecydowała się napisać o chorobie, która dziś może się wydawać nieco zapomniana, a przecież wciąż istnieje i może stanowić realne zagrożenie. Co najlepsze, atmosfera panująca w książce wcale nie jest przygnębiająca; owszem, czytelnik cały czas jest świadomy widma choroby wiszącego nad postaciami, ale gdyby nie fakt, że Lane, Sadie i ich przyjaciele mieszkają w zamkniętym ośrodku, co liczy się z pewnymi ograniczeniami, nawet bym nie zauważyła, że coś jest nie tak. Oni wciąż pozostają dorastającymi ludźmi, którzy wraz z upływem czasu dojrzewają, zmieniają się i zaczynają postrzegać siebie czy innych zupełnie inaczej. Muszę przyznać, że osadzenie historii o dorastaniu na takim tle sprawiło, że książka nie jest infantylna czy banalna. To po prostu ukazanie walki o normalność, o prawo do młodzieńczego buntu. Myślę, że po przeczytaniu tej książki wiele nastoletnich odbiorców doceni nawet zwykły, nudny dzień, bez choroby, która równie dobrze może okazać się wyrokiem śmierci. W gruncie rzeczy przez większość powieści niewiele się dzieje. Coraz lepiej poznajemy Lane’a, Sadie, Marinę, Nicka i Charliego, ich kiełkującą przyjaźń, próby wyłamania się ze standardów oraz, oczywiście, przyglądamy się kwitnącemu romansowi. Trudno tu mówić o rozpędzonej akcji; nawet kiedy pod koniec opowieść nabiera tempa, brak w tym nadmiernej dynamiki czy gwałtowności. Nie da się też ukryć, że przebieg niektórych wątków zwyczajnie da się przewidzieć, a całość wydaje się niemalże zwyczajna. Nie zmienia to jednak faktu, że przez książkę się płynie – nie zauważałam upływu kolejnych stron, a choć nie jest ich zbyt wiele, zdążyłam tak bardzo przywiązać się do bohaterów, że trudno było mi się z nimi rozstać. Autorka pisze wyjątkowo plastycznie i barwnie, przy czym jej styl cechuje oszczędność słów: nie znajdziecie tu opisów napakowanych epitetami czy zbędnego filozofowania. Tylko proste wnioski, które być może wysnulibyście sami, ale zobaczenie ich na papierze sprawdza się zdecydowanie lepiej. Mam jedynie drobny zarzut do prowadzenia narracji. Poszczególne rozdziały przeplatają się i raz obserwujemy wszystko z perspektywy Lane’a, a raz Sadie. Gdyby nie zdecydowany podział tych dwóch spojrzeń i zmiana form czasowników, to mogłabym się właściwie nie zorientować, które z bohaterów jest akurat narratorem. Trzeba jednak przyznać, że całość wypada płynnie, tak że trudno się dopatrzyć dziur fabularnych. O czym właściwie jest ta książka? Nie, nie o nieuleczalnie chorych nastolatkach. Nie o śmierci, nie o szczeniackiej miłości, nawet nie o tym, że w przypadku masowej epidemii jakiejkolwiek choroby to ci bardziej uprzywilejowani jako pierwsi otrzymają leki. „Dzień ostatnich szans”, jak sam tytuł wskazuje, opowiada o tych drzwiach w naszym życiu, które mijamy codziennie, zamiast podejść i szarpnąć za klamkę. A kiedyś one mogą przestać się pojawiać. I lepiej, żeby o tych wszystkich przegapionych okazjach nie uświadomiła nam dopiero sytuacja bez wyjścia. Czasem po prostu warto rzucić się na głęboką wodę. „Dzień ostatnich szans” to prosta młodzieżówka, która być może nie wybija się specjalnie na tle swojego gatunku, ale okazała się bardzo przyjemna w odbiorze i na dodatek pełna emocji. Trudno się nie wzruszyć przy zakończeniu i nie ulec pewnej nostalgii, która bije od tej książki. Robyn Schneider nieźle operuje językiem i zdecydowanie potrafi trafić do serca, na dodatek za pomocą tak prostych i, wydawałoby się, banalnych zabiegów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-02-2018 o godz 16:43 sorcery.library_715 dodał recenzję:
Lane to ambitny nastolatek, który za cel postawił sobie dostanie się na Uniwersytet Stanford. Chłopak ciężko pracuje, dużo się uczy, przez co swoje życie towarzyskie spycha na drugi plan. Wszystko się zmienia, kiedy zostaje zdiagnozowana u niego gruźlica. Główny bohater wyjeżdża do ośrodka dla chorych- Latham House, gdzie dalej uparcie dąży do celu. Dopiero poznanie Sadie i nawiązanie z nią znajomości pokazuje mu, jak korzystać z życia. Jednak czy chłopak będzie mógł się nim cieszyć? Książka porusza ważne tematy, które są bliskie każdemu z nas. Pokazuje, żeby korzystać z życia i przyjmować wszystko, co daje nam los. Historię czyta się bardzo szybko i przyjemnie, ale są również momenty, które łapią za serce. Główni bohaterzy są świetni! Bardzooo ich polubiłam, w szczególności za poczucie humoru i wspólne przekomarzanki. Polecam tę książkę z całego serducha w szczególności młodym ludziom i młodzieży.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-02-2018 o godz 14:11 milusiad dodał recenzję:
Książka ta opowiada o grupie nastolatków chorych na lekoodporną gruźlicę. Są oni zamknięci w ośrodku dla chorych w Latham House. Cała historia opowiedziana jest z perspektywy dwójki głównych bohaterów czyli Sadie i Lane`a. Sadie na przekór chorobie cieszy się każdym dniem. Lane to bardzo ambitny nastolatek, który ma już dokładnie ułożoną w głowie swoją przyszłość. Znajomość Sadie z Lanem zmieni chłopaka i na nowo ukształtuje jego priorytety. Chłopak zaczyna dostrzegać na czym tak naprawdę powinno polegać życie. Mimo że choroba się zaostrza, obydwoje nie dopuszczają do siebie myśli, że mogą to być ich ostatnie chwile. Książka spodobała mi się już od pierwszych stron. Czytało się ją szybko, ponieważ została napisana w sposób prosty i przyjemny. Tak poważna choroba została przełamana dawką dobrego humoru. Bardzo polubiłam też głównych bohaterów. Zostali oni bardzo dobrze wykreowani przez autorkę. Można było razem z nimi odczuć ich strach na temat przyszłości. Każdą z postaci przewijających się na kartach powieści dało się polubić na swój sposób. Podobał mi się również świat, który autorka wykreowała w ośrodku. Mamy tylko praktycznie jedno miejsce w którym dzieje się cała historia, ale absolutnie nie jest to nudne, powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, dodaje uroku. Zakończenie tej powieści najpierw wbiło mnie w fotel, a potem przebiło moje serce. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Polecam tę książkę każdemu bez względu na wiek. Na samym końcu książki jest parę słów od autorki na temat tej książki i uważam, że też warto to przeczytać jako dopełnienie całej historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pestki Ciarkowska Anna
27,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Plotka Kara Lesley
25,83 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
29,49 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa W żywe oczy Delaney JP
33,49 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Nowe jutro Polte Agata
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Z popiołów Senator Martyna
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mój Alex Bennett Jenn
30,99 zł
34,80 zł
strona produktu - rekomendacje Beta Cohn Rachel
26,49 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje Flirt roku Echols Jennifer
29,49 zł
32,90 zł
strona produktu - rekomendacje Friendzone Nowaczyk Sandra
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bomba Charbonneau Joelle
33,99 zł
37,99 zł
strona produktu - rekomendacje 99 dni lata Cotugno Katie
33,99 zł
37,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.