Dzieci gniewu (okładka  miękka, 07.2015)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Którzyście byli umarli w upadkach i w grzechach…
z przyrodzenia dziećmi gniewu.
- List do Efezjan (2:1,3)

W Stanach Zjednoczonych wybucha wielki kryzys, a Berlin musi radzić sobie z własnymi problemami. Oto bowiem w mieście wybucha epidemia zachorowań.

W tym samym czasie młody detektyw żydowskiego pochodzenia – Willi Kraus – dokonuje szokującego odkrycia. W jednym z miejskich kanałów spoczywa worek zawierający wygotowane dziecięce kości oraz biblię z zakreślonymi cytatami. Berlińskie media natychmiast podchwytują temat tajemniczego Dzieciożercy. Obywatele żądają efektów, ktoś musi ponieść karę…

Podczas gdy policja zdaje się szukać zaledwie kozła ofiarnego, sprawę na własną rękę bada odsunięty od śledztwa Willi Kraus. Jest gotowy kosztem własnej kariery dopaść okrutnego mordercę. Jednocześnie musi radzić sobie z prześladowaniami wynikającymi z rodzącej się w Niemczech ideologii nazistowskiej.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1110095623
Tytuł: Dzieci gniewu
Tytuł oryginalny: Children of Wrath
Seria: Świadek zbrodni
Autor: Grossman Paul
Tłumaczenie: Brodzik Agnieszka
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-07-15
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 37 x 212 x 142
Indeks: 17492805
średnia 4,5
5
23
4
18
3
3
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
46 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
25-08-2015 o godz 11:27 przez: Okiem Wielkiej Siostry
Ostatnimi czasy mam spory problem z cudownym gatunkiem, jakim jest kryminał – coraz bardziej brakuje mi zaufania do nowych autorów, przez co zupełnie odechciewa mi się szukać ciekawych powieści z dreszczykiem. Każda kolejna książka z tego gatunku jest albo fatalnie napisana, albo fabularnie banalna, albo całkowicie pozbawiona wyrazistych bohaterów. Kiedy Wydawnictwo Sine Qua Non zamieściło w swoich zapowiedziach powieść Paula Grossmana, postanowiłam dać jej szansę – w akcie ostatecznej desperacji.

Willi Kraus, berliński funkcjonariusz Kripo, odnajduje w jednym z miejskich kanałów jutowy worek, w którym ktoś umieścił nienaturalnie czyste kości i Biblię z zakreślonym cytatem. Kości okazują się dziecięce, a dokładniej – chłopięce. Choć Willi nie może przestać myśleć o tej zbrodni, sprawa zostaje mu odebrana na rzecz zdolnego, przystojnego i nie-żydowskiego detektywa. Kraus zaś zostaje oddelegowany do dużo mniej nobilitującego dochodzenia. Musi zająć się zatrutymi kiełbaskami, które wywołują panikę w całym mieście.

Grossman serwuje nam kawał naprawdę dobrego kryminału z międzywojennym Berlinem w tle. Spisuje się jednak dobrze zarówno w kwestii samej intrygi jak i naświetlenia nam sytuacji Niemiec lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku. To, czego obawiałam się najbardziej, okazuje się największym plusem "Dzieci gniewu". Ale od początku...

Autor powoli wprowadza nas w sprawę, która najbardziej interesuje Williego Krausa, zaczynając od kiełbaskowej zarazy. Oczywiście dość łatwo można domyślić się jaką drogą pójdzie Grossman. Pomimo tej przewidywalności (nie aż tak bolesnej w świetle całej powieści), intryga prezentuje się naprawdę nieźle dzięki swojej wielowątkowości, ale przede wszystkim dzięki rzetelnej pracy głównego bohatera. Już dawno nie spotkałam się z powieścią kryminalną, w której sprawa trwa długie miesiące, a śledczy zamiast przypadkowo trafiać na ślady, godzinami wypatruje podejrzanego, obserwuje i analizuje zachowania jego i otoczenia. Znajdą się tu też szczęśliwe trafy – detektywi zwykle są dziećmi szczęścia – jednak nie są aż tak nagminne i rażące, jak w wielu innych powieściach i, co najważniejsze, nie wnoszą do powieści atmosfery nic nierobienia, wszechobecnego lenistwa, które rozkłada wielu śledczych. Kraus jest aktywnym policjantem, wychodzi z domu rano i wraca późnym wieczorem, ukrywając przed żoną swoje prywatne poszukiwania straszliwego Dzieciożercy.

A poszukiwania są to nie byle jakie, bo wśród brudnych zaułków Berlina, gdzie dzieci handlują swoją niewinnością za marne grosze, a ludzie sprzedają wszystko, co tylko udało im się zdobyć. Jednak Kraus odwiedza nie tylko te nieciekawe uliczki, ale także przybytek rozkoszy i świątynie w jednym, a także, co najważniejsze, rzeźnię, która staje się najważniejszym miejscem całego kryminału. Autor nie szczędzi nam barwnych opisów, zarówno tych związanych z samymi morderstwami, jak i z zarzynaniem zwierząt.

"Krowy wchodziły całymi tuzinami, potem je ogłuszano, podwieszano i mogły dołączyć do reszty na taśmociągu. Mężczyźni w wysokich skórzanych butach szybkimi ruchami srebrzystych ostrzy podcinali im gardła. Skąpani w posoce ledwo mieli czas dokończyć jedno cięcie, gdy pojawiało się kolejne zwierzę."

Dlatego wegetarianie!, odradzam Wam ten kryminał.

"Dzieci gniewu" to także świetnie wkomponowane tło historyczne. Autor pozwala nam nie tylko na przespacerowanie się uliczkami międzywojennego Berlina, ale także wejście w sam środek przemian politycznych i kulturowych. Szalejący kryzys, szerząca się beznadzieja i lęk o przyszłość – to wszystko wyziera z powieści Grossmana, choć nie w sposób nachalny. Udaje mu się bardzo naturalnie wpleść problemy polityczne i gospodarcze Niemiec tamtego okresu w dobrą kryminalną intrygę. Dzięki temu nie wydaje nam się, że ktoś próbuje uczyć nas historii, ani że wybrał tamten okres, by było ciekawiej, choć akcja równie dobrze mogła rozgrywać się dzisiaj. Wszystkie te elementy świetnie ze sobą współgrają.

Żeby jednak nie było tak słodko, trzeba włożyć łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. Ową łyżką jest niestety główny bohater, który, chociaż jest dobrym śledczym, jest też zupełnie nijaki i niewyróżniający się pośród innych detektywów powieści kryminalnych. Willi jest dobrym ojcem, dobrym mężem, podwładnym, który potrafi zagryźć zęby, kiedy ktoś mu dokucza, weteranem wojennym, wspominającym od czasu do czasu wspomnienia z frontu, ale, broń boże!, nie chwalący się nimi. Ot, grzeczny chłopiec, pozbawiony znaków szczególnych bohater, o którym można łatwo zapomnieć.

Pomimo tego niewielkiego mankamentu, "Dzieci gniewu" czytało mi się nad wyraz dobrze. To niezły kryminał (choć od pewnego momentu dość przewidywalny), który na pewno dostarczy Wam rozrywki na poziomie przez kilka wieczorów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-10-2015 o godz 08:29 przez: Bookendorfina Izabela Pycio
"Wolałbym mieć syna martwego niż nieposłusznego."

początek końca
Bardzo lubię czytać kryminały historyczne, kiedy wartkiej akcji towarzyszy niebanalna oprawa przeszłości. To właśnie klimat historii - Berlin lat dwudziestych i trzydziestych - będący tłem do opisywanych wydarzeń kryminalnych, wzmocnił przekaz książki. Czytelnik wtapia się w berlińskie ulice, odnajduje się w architekturze, odbiera zmieniające się nastroje społeczne, obserwuje stopniowy upadek prężnego niegdyś miasta. Niezwykle wiarygodnie oddana rzeczywistość, dbałość o szczegóły, wierność opisów. To obraz rozpadającego się społeczeństwa, inflacji, bankructwa, upadku firm, fali samobójstw byłych przedsiębiorców, biedy, nędzy i głodu. Przygnębiająca jest sytuacja dzieci, pozbawionych rodzin, nie mających nikogo, kto by się nimi zaopiekował, dostrzegł ich cierpienie. Dzikie Dzieci próbują przeżyć w slumsowych warunkach na własną rękę. Kiedy znikają jedno po drugim z berlińskich ulic pozostaje to niezauważone, na nikim nie robi wrażenia. Dopiero medialne nagłośnienie wyrzucenia przez miejskie kanały jutowych worków z obgotowanymi i powiązanymi kośćmi dzieci, budzi wśród mieszkańców Berlina zainteresowanie podszyte strachem i paniką.

dzikie dzieci
Fabuła kryminalna jest swoistym wprowadzeniem, przygotowaniem czytelnika, do rzeczywistych działań ludobójczych hitlerowców w czasie wojny. Akcja książki jest intrygująca, sprawnie ułożona i poprowadzona. Nawiązanie do rzeczywistej postaci Ilse Koch (byłej żony komendanta obozu koncentracyjnego, sądzonej po wojnie za swoje okrucieństwo) w sposób szczególny wzmacnia przekaz narastającej nienawiści i okrucieństwa wobec Żydów w Niemczech. A po przeciwnej stronie, historyczna postać żydowskiego pochodzenia, główny komendant berlińskiej policji, Bernhard Weiss, który wygrywa blisko trzydzieści spraw z Josephem Goebbelsem, a jednak nie jest w stanie przeciwstawić się fali jego popularności wśród Niemców. Zbrodnie opisane na łamach książki są straszliwe, okropne, niewyobrażalne, wywołują wstręt, odrazę i mdłości. Służą zobrazowaniu i przybliżeniu rozmiaru późniejszych zbrodniczych działalności nazistów. Ukazują najciemniejszą barwę ludzkiej duszy. Książkę czyta się z wielkimi emocjami, obrzydzeniem wobec czarnych charakterów, których okrutność nie zostaje w żadnym wypadku umniejszona przez doświadczenia z trudnego dzieciństwa. Pozycja ta, to mocna dawka historii, dużo psychologii, sporo akcentów thrillera i sensacji. A wszystko umiejętnie współgra ze sobą. Przejrzysta i czytelna narracja wciąga w emocjonującą fabułę.

berlińska karuzela
Nie zawiodłam się na głównym bohaterze - Willim Krausie - cierpliwym i wnikliwym śledczym, na szczęście niewyidealizowanym. Kocha swoją pracę, jest dumny ze swoich osiągnięć zawodowych i rodziny. Staje wobec wyzwań w podwójnej roli, jako policjanta i jako człowieka żydowskiego pochodzenia. Spotyka się z coraz większymi szykanami ze strony kolegów i szefów z pracy, a jego jedyny mentor Bernhard Weiss, nie może się za nim wstawić z obaw o własne bezpieczeństwo. Nienawiść, upodlenie drugiego człowieka, tylko ze względu na pochodzenie, nieliczenie się z jego zaangażowaniem w pracę, wkładem społecznym, wywołują u czytelnika ogromny sprzeciw, ale tak właśnie wyglądał Berlin w owym czasie. Miasto obracało się jak szalona karuzela, kręciło się w tak szybkim tempie, jakby miało za chwilę wylecieć z orbity - epidemia, kryzys ekonomiczny, upadek Republiki Weimarskiej, paraliż rządu, zwycięstwo nazizmu, poglądów reprezentowanych przez Adolfa Hitlera. O człowieku nie świadczą już zasady, lecz jego gotowość do brutalnej walki, eliminacji słabych jednostek.

chodzi o to kim jesteście
Autor zwraca uwagę czytelnika na źródła i skalę narastającej fali nacjonalizmu w przedwojennych Niemczech, ruchów antysemickich i absurdalnych idei wyższości jednej rasy nad drugą. Niezwykłe wrażenie robi na mnie brutalna psychicznie scena zakończenia wieloletniej przyjaźni z rodziną żydowską przez ich niemieckich sąsiadów. Nawet dzieciom obu rodzin nie wolno się kontaktować. A nienawiść niedawnych jeszcze przyjaciół rani podwójnie. Traktowanie ludzi jak szkodliwych bakterii, od których lepiej trzymać się z daleka, jest nie do zaakceptowania. I jeszcze jeden wątek poruszony w książce - rozpoczynanie nowego życia na emigracji, kiedy jest się tak bardzo przywiązanym i oddanym państwu niemieckiemu, mocno boli, dokucza tęsknota i świadomość braku przynależności do nowego miejsca. Świetnie napisany kryminał historyczny, wart zapoznania się z nim. Sporo zyskałam czytając "Dzieci gniewu".
bookendirfina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-10-2015 o godz 12:17 przez: Iwona
Paul Grossman na plan pierwszy wysunął postać Williego Krausa – szczęśliwego męża Vicki, ojca Ericha i Stefana. Życie nie rozpieszczało 34-latka, bowiem w wieku dziewięciu lat stracił ojca, co zmusiło go, by szybciej dorósł i zmierzył się z losem. Kilka lat później rozpoczął więc studia na berlińskim uniwersytecie. Mając na względzie dobro kraju, cztery lata spędził w wojsku, gdzie uhonorowano go Złotym Medalem za Zasługi dla Państwa Pruskiego oraz Żelaznym Krzyżem Pierwszej Klasy, będącym przepustką do szkoły policyjnej, po ukończeniu której od siedmiu lat pracował w szeregach berlińskiej policji pod wodzą komisarza Horthstalera na Alexanderplatz. Karierę mężczyzny przyćmiewa jednak piętno żydostwa, rodzące wszechobecną wrogość ze strony otoczenia, które z dziką satysfakcją wyśmiewa i rzuca mu pod nogi coraz cięższe kłody. Można więc śmiało pokusić się o stwierdzenie, że bohater reprezentuje całą żydowską społeczność cierpiącą z powodu wzbierającej fali antysemityzmu, obejmującą swym zasięgiem wszystkie aspekty jej życia.

Podsycali ją ludzie pokroju Hansa Freksy. Autor dla kontrastu postawił go na drodze życia Williego. Jawi się bowiem jako wysoki, prawie czterdziestoletni, jasnowłosy kawaler, którego przystojna aparycja, kamufluje oblicze członka reakcyjnego rasistowskiego ruchu, knującego intrygi niszczące społeczeństwo, a zarazem podkopujące berlińską policję. Jego wymuszony, szeroki uśmiech i celebryckie ciągoty do bycia w centrum uwagi, obrazują bezmiar politycznego zakłamania, którego historycznymi następstwami były: upadek Republiki, paraliż rządu, niekończący się kryzys ekonomiczny oraz zwycięstwo poglądu reprezentowanego przez Hitlera i jego nazistowskich zwolenników, jak mantrę powtarzających, że o człowieku nie świadczą zasady lecz jego gotowość do brutalnej walki, celem eliminacji słabych jednostek. Ten, kto nie chce walczyć, nie zasługuje, by żyć w czasach socjalizmu - lepszej przyszłości narodu niemieckiego.

Przedstawione wydarzenia historyczne są tłem dla głównego wątku – historii rodzeństwa Ilse, Axela zwanego Bykiem i Magdy Köhlerów, którym ojciec, brygadzista Brunon Köhler, zgotował w dzieciństwie piekło na ziemi: zamykał za karę w piwnicy bez jedzenia i wody, przykuwał syna łańcuchem do ściany, gwałcił córkę i zmuszał do wykonywania nietypowych wyrobów. Traumatyczne doświadczenia zbierają po latach potworne żniwo będąc punktem zapalnym kolejnych tragedii dotykających bezbronne dzieci zamykane w lochu pod Aleją Kościaną. Czy można przerwać tę reakcję łańcuchową? Ile dzieci odda życie w imię naukowych ambicji doktora von Hesslera i psychozy skrzywdzonych w przeszłości Dzieci Gniewu?

Pojęcie związane jest z Całkowitą Deprawacją – doktryną religijną, w myśl której nowonarodzeni, obarczeni grzechem pierworodnym, zostaliby na zawsze potępieni, gdyby nie łaska chrztu świętego.

Warto nadmienić, że konstruując sylwetkę Ilse, zwanej Pasterką, Paul Grossman wzorował się na postaci historycznej Ilse Köhler Koch, okrzykniętej Dziwką z Buchenwaldu. Była żoną komendanta koncentracyjnego obozu Buchenwald, sądzoną po wojnie przez Niemców i Amerykanów za okrucieństwo.

Mi zaś, postępowanie rudowłosej przywiodło na myśl postać Eda Geina – seryjnego mordercy, z równą Pasterce precyzją robiącego torebki i abażury z ludzkiej skóry.

Pisarz zwraca tym samym uwagę na powszechne zjawisko występujące w czasie wojny, gdzie człowiek niejednokrotnie stawał się przedmiotem eksperymentalnych doświadczeń oraz elementem przemysłu przetwórczego.

Brutalne opisy przyprawiały mnie o dreszcze, budząc wstręt i odrazę, dlatego po lekturze doszłam do wniosku, że czasem zwierzęta bardziej zasługują na życie niż ludzie, bo zabijają tylko po to, by przeżyć. Ludzie zaś, odbierają życie drugim z wielorakich pobudek: dla przyjemności, sławy, bogactwa oraz poglądów filozoficznych, religijnych, politycznych. Jednak w głównej mierze przeszłość wpływa na przyszłość, stając się fundamentem naszych zachowań względem drugiego człowieka.

Głęboko skrywane mroczne strony ludzkiej psychiki obarczonej ciężarem doświadczeń, wcześniej czy później ujrzą światło dzienne, ponieważ demony przeszłości zawsze wracają i nie dają o sobie zapomnieć, toteż Rodzice, pamiętajcie, by nie krzywdzić swych dzieci, bo w myśl przysłowia: ,,Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

Cała opinia na stronie: http://pieninyinfo.pl/kultura/dzieci-gniewu-paula-grossmana-okiem-naszej-felietonistki-iwony-niezgody-3960
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-09-2015 o godz 10:19 przez: Porozmawiajmy o książkach
Głównym bohaterem powieści jest detektyw Willi Kraus - młody człowiek żydowskiego pochodzenia, mąż i ojciec. Gdy odnaleziony zostaje worek z wygotowanymi, dziecięcymi kośćmi, Willi mimo zakazów przełożonych podejmuje ryzyko i postanawia prowadzić własne potajemne śledztwo za plecami żądnego rozgłosu detektywa Freksy. Oficjalnie Kraus ma zajmować się sprawą skażonej tajemniczą bakterią kiełbasy, która truje, a nawet zabija ludzi. Im dalej Willi zagłębia się w te dwie sprawy, tym mocniej uderza w niego nieprawdopodobnie brutalna prawda oraz to, że zagadki są ze sobą dość mocno powiązane...

Gdy w zapowiedziach wydawnictwa Sine Qua Non zobaczyłam okładkę tego kryminału, od razu wiedziałam, że chcę przeczytać tą książkę. Zaciekawiła mnie swoją niesamowitą tajemnicą i opisem, skądinąd mrożącym krew w żyłach. Zabrałam się za czytanie i dość szybko zorientowałam się, że to naprawdę mocny kryminał. Od czasu do czasu czytam książki z tego gatunku, lubię takie powieści, lubię zagadki i liczne znaki zapytania, które zawsze towarzyszą takim historiom. Tu jednak od samego początku było mocne fabularne uderzenie, a za nimi szybko podążały kolejne. Autor serwował solidne ciosy moim emocjom, szarpał struny wytrzymałości, uderzał we mnie raz za razem. Opisy były tak realistyczne, niejednokrotnie przerażające do tego stopnia, że musiałam przestać czytać, odetchnąć co najmniej kilka razy i z zaciśniętymi zębami powrócić do lektury, by szybko przemknąć wzrokiem po zdaniach najsolidniejszych opisów i przejść do części w wersji light. Wnet zrozumiałam, że to historia niesamowicie dobrze skonstruowana, opracowana w każdym szczególne, mroczna, ale przede wszystkim skierowana do ludzi o naprawdę mocnych nerwach.
Ten kryminał przekazuje opowieść straszną od początku do końca, ale jednocześnie tak realistyczną, że mogłaby wydarzyć się naprawdę. Rzecz toczy się o dzieci. To one giną, to ich kości zostają znalezione. Już sam ten fakt napawał mnie obawami, lecz gdy do tego doszły okropne opisy mordu na zwierzętach... to było za dużo jak dla mnie. Im więcej krwi się tam przelewało, im morderca stawał się straszniejszy, tym ja mocniej uświadamiałam się w przekonaniu, że to nie jest powieść dla mnie. Paradoksalnie jednak łaknęłam więcej, wkręcałam się bardziej, moja ciekawość rosła, a mieszanka zachwytu i emocjonalnej dylerki rozrywała mi głowę. Paul Grossman stworzył charakter czarny jak smoła, tak okropny, że gdyby istniał naprawdę, Kuba Rozpruwacz stałby się przy tym mordercy tylko bladym wspomnieniem. To było coś więcej niż psychoza, to było coś znacznie gorszego niż zwykłe pragnienie zemsty czy krwi. Podłoże tych wstrząsających zbrodni jakie ostatecznie przedstawia nam autor było dla mnie największym zaskoczeniem, kluczowym uderzeniem, które sprawiło, że do tej pory nie otrząsnęłam się jeszcze z tych emocji.
To nie jest książka dla każdego. Myślę, że teoretycznie powinny sięgać po nią osoby pełnoletnie, lecz jak wiadomo niejednokrotnie bywa tak, że to właśnie ci, którzy jeszcze nie wkroczyli oficjalnie w dorosłość mają mocniejsze nerwy, niż np. ja, mając na karku dwadzieścia dwa lata. Ostrzegam, że opisy są naprawdę mocne, obraz mordu dzieci i zwierząt wstrząsa do głębi. Z drugiej jednak strony nie wyobrażam sobie by fani kryminałów nie sięgnęli po tą pozycję, bo nawet dla mnie, osoby wrażliwej na brutalność jest jasne jak słońce, że skoro kochasz kryminały, to Dzieci Gniewu są historią, którą musisz poznać!
Ostatecznie oceniłam tą powieść na mocne 8/10. Historia to prawdziwy majstersztyk, było niesamowicie ciekawie i zagadkowo, do tego subtelnie wplecione, tak ważne w fabule tło historyczne, a wreszcie morderca i opisy, które przerażają i poruszają do głębi. POLECAM wszystkim tym, którzy kochają kryminały i którzy potrzebują skoku adrenaliny okraszonego fenomenalnym pomysłem oraz czarnym charakterem przy którym Kuba Rozpruwacz to amator!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
01-08-2015 o godz 08:44 przez: Izabela
Rok 1929, Niemcy. Berlińczycy wiodą dostatnie życie i na nic przesadnie nie mogą narzekać. Nie są jednak świadomi, że kończy się pewna epoka, która w porównaniu z nadchodzącą, jest rajem na ziemi. To czas kiedy społeczność pochodzenia żydowskiego nie wzbudza szczególnych emocji w blondwłosych Niemcach i oprócz pojedynczych zaczepek oraz głupich żartów nie ma mowy o prześladowaniach. W ludzkie umysły mogą wnikać sporadyczne przejawy nadchodzącej katastrofy. Parę sklepów upadło, krótkie spódniczki zapowiadające nowoczesność znów spadły poniżej kolan, pojawiła się epidemia, która wstrzymała oddech wielu mięsożercom oraz… dzieci zaczęły znikać bez śladu.

Detektyw Willi Kraus znajduje nie tyle co przerażającą, a niezwykle intrygującą wiązankę z części ciał ludzkich. Ciał męskich, chłopięcych. Wygotowane kości oraz Biblia z zaznaczonymi cytatami to wszystko co ma w tej sprawie. Ani śladu po chłopcach, po porywaczach czy po mordercy. Kraus rozpoczyna niebezpieczne dochodzenie zaprawione brakiem szacunku, docinkami i narastającymi antysemickimi nastrojami. Detektyw choć odsunięty od sprawy, nie ustępuje i goni za prawdą na własną rękę.

„Dzieci gniewu” to drugi wydany z kolei kryminał z serii „Świadek zbrodni”. Opowieść Paula Grossmana odwzorowuje w moich oczach poprzednią, którą miałam okazję czytać. Trudne czasy, niepewny teren, wojna czająca się za rogiem i zbrodnia, która spędza sen z powiek głównemu bohaterowi. Zbrodnia ta to nie byle jakie zabójstwo, lecz masowa kanibalistyczna rzeź. Brzmi to świetnie i zapowiada ciarki na plecach czytelnika, ale tak jak było z poprzednią zagadką – tło historyczne wygrywa z całą resztą. Berlin, 1929. Hitler wciąż nie jest u władzy całkowitej, lecz ideologia nazistowska już kiełkuje w głowach obywateli Niemiec. Żydzi wciąż są tolerowani, lecz żarty, żarciki, przytyki, aż w końcu brak akceptacji zapowiada tragedię, która ma dopiero na nich spaść. Niemieckie kobiety zapatrzone w amerykańskie trendy z chęcią ubierają krótsze sukienki, jako że nowoczesna moda to część tego prężnie rozwijającego się kraju. Jakże zdziwią się, gdy ich świat nie stanie się tak kolorowy jak ten amerykański, a szary, smutny i zły.

„Dzieci gniewu” rozpoczyna wartka akcja, ciekawe opisy i, co najbardziej ekscytujące, nieludzka zbrodnia. Było interesująco, było pasjonująco, było strasznie i wciągająco. Do czasu. Śledztwo i kolejne tajemnice nużyły mnie, wlekły się niemiłosiernie przed moimi oczami oczekującymi końca i fajerwerków na finał. Zbrodnia była nie tyle wielowątkowa, a wielowymiarowa, co momentami sprawiało, że moje tętno skoczyło do góry, a to, myślę, że dobry kierunek we wszelakich thrillerach. Podobnie jak samotny i zmęczony życiem główny bohater, który do stracenia nie ma już nic. Willi Kraus ma kochającą żonę i dwójkę synów, rodzinkę, która po pracy przyjmie go z otwartymi ramionami i gorącym obiadem na stole. Mały zgrzyt. Sąsiedzi jednak ze względu na pochodzenie Williego, są w tej sprawie niezawodni. Krausa nie potrafiłam polubić. Nie potrafiłam go również znielubić, jako że zwykle kibicuje się tym dobrym, szczególnie w takich sprawach. Kraus nie ma dramatycznych zwrotów akcji w swojej przeszłości. Detektyw jest obrońcą sprawiedliwości i przezwycięża stawiane przed nim problemy, co czyni go dobrym, lecz zbyt idealnym bohaterem w moich oczach.

„Dzieci gniewu” to mocno średni kryminał ze wstrząsającą zbrodnią ubraną w ładne słowa. Dla laików – fascynujący thriller, dla tych, którzy na tym gatunku zjedli zęby – przeciętniak. Ja jestem gdzieś pomiędzy, bo pomimo nijakiej akcji, zakochałam się w stworzonej przez Grossmana przestrzeni i wykorzystaniu pewnych postaci historycznych w swojej fikcji. Kolejny tom z serii „Świadek zbrodni” odkładam na półkę i choć znów niezachwycona powieścią, traktuję ją jako osobistą podróż w czasie. Jednakże, czy to był zamiar?

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-12-2015 o godz 20:26 przez: Ewelina Karwowska
To, co w książkach pociąga mnie najbardziej, to próba zaskoczenia czytelnika przez autora czymś nowym, czymś dotąd niespotykanym. Często jest to niezwykła intryga, zapierająca dech w piersiach akcja, czy niesamowici bohaterowie.
Po przeczytaniu książki Dzieci gniewu, której autorem jest Paul Grossman, odniosłam wrażenie, że czegoś w tej książce mi zabrakło. Nie była do końca taka, jakiej się spodziewałam. Czytałam wiele recenzji i opinii na jej temat, ale w mnie nie wzbudziła takiego entuzjazmu. Owszem, książkę czytało się bardzo dobrze, aczkolwiek w pewnym momencie zorientowałam się, że jej czytanie nie daje mi za wiele satysfakcji. Dążyłam tylko do tego, aby wreszcie poznać rozwiązanie zagadki. Nie czułam takiego dreszczyku oczekiwania, nie wciągnęłam mnie tak, jak oczekiwałam. Cóż, było to dla mnie bardzo rozczarowujące.
To, co nie spodobało mi się w tej książce to mało dynamiczna akcja. Bardzo mało zwrotów akcji. Nie byłam w ogóle zaskakiwana. Niektórych wydarzeń wręcz spodziewałam się i intuicyjnie wiedziałam, kiedy nastąpią. Niektóre wątki wyrzuciłabym z całej historii, ponieważ według mnie nic nie dodawały do wykreowanej rzeczywistości, a tylko spowalniały akcję.
Przyznać muszę, że sam pomysł na powieść był ciekawy, aczkolwiek do mnie samej nie trafił. Akcja powieści rozgrywa się w latach 30-tych XX wieku w Niemczech. Był to czas niezwykle trudny, ponieważ rodził się wówczas nazizm, a sami doskonale wiemy, czym to się później skończyło. Czytelnik staje się niemal naocznym świadkiem wydarzeń sprzed osiemdziesięciu lat. Można zaobserwować nastroje, jakie panowały w społeczeństwie, jak chociażby dyskryminacja ludności pochodzenia żydowskiego, rozwój nacjonalizmu. Na kartach książki doskonale odmalował to autor. Jednakże stworzona rzeczywistość była jakby płaska i tworzona na siłę. A nie o to przecież w książkach chodzi.
Osią całej akcji jest zagadka niewyjaśnionych morderstw dzieci- przede wszystkim chłopców. Początkowo policja dysponowała jedynie strzępkami informacji. Jednakże z biegiem czasu i przybywaniem kolejnych rewelacji, okazało się, że ktoś w bestialski sposób zabił dzieci, a ich ciała wygotował. Na pytanie dlaczego, stara się odpowiedzieć- choć nieudolnie- nie tylko ekipa śledcza, ale także czytelnik.
Główny bohater- Willi Kraus- również nie do końca przypadł mi do gustu. Pomimo tego, iż autor pragnął pokazać przez pryzmat jego losów, jak funkcjonowali Żydzi w tamtych czasach w niemieckim społeczeństwie, to jednak uważam, że nie do końca się to autorowi udało. Willi charakteryzuje się upartym dążeniem do celu, nie bacząc przy tym na konsekwencje. Jest uparty, co nie pozwala mu zakończyć śledztwa nad sprawą, od której został odsunięty. Naraża się na ogromne niebezpieczeństwo, a mimo to nie ustaje w wysiłkach, aby odnaleźć tajemniczego Dzieciożercę, który sieje postrach wśród mieszkańców Berlina. To, co mi się w nim nie spodobało był fakt, że momentami zachowywał się jak rozpieszczone dziecko, które biegnie do rodziców na skargę, kiedy ktoś mu coś zabierze. W niektórych momentach nie brał sprawy w swoje ręce, tylko szukał poparcia u wyżej usytuowanych w hierarchii policyjnej znajomych, bo chyba tak możemy nazwać postać Bernarda Weissa, u którego właśnie szukał wsparcia.
Reasumując, odnośnie książki Dzieci gniewu czuję pewien niedosyt. Zabrakło jej naprawdę niewiele do tego, aby mnie zachwycić. Tak się jednak nie stało. Chociaż ubolewam nad tym faktem, ponieważ początkowo książka w mojej opinii miała potencjał. Nie znaczy to jednak, że w przyszłości nie sięgnę po książkę Paula Grossmana. Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że kolejne literackie spotkanie z tym autorem będzie obfitowało w zupełnie inne odczucia.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki Dzieci gniewu autorstwa Paula Grossmana chciałabym bardzo podziękować Wydawnictwu Sine Qua Non.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-11-2015 o godz 11:44 przez: Łukasz Marciniak
Paul Grossman to amerykański autor trzech powieści, które zyskały szerokie uznanie czytelników i krytyków. Na co dzień wykłada literaturę na City University of New York. Jego książki zostały przetłumaczone już między innymi na niemiecki, hiszpański, włoski, hebrajski oraz portugalski. Dzieci Gniewu to pierwsza jego książka przełożona na język polski.

Jest rok 1929; Niemcy, Berlin. Miasto ogarnia groza, gdy detektyw Willi Kraus odnajduje w miejskich kanałach worek z makabryczną zawartością – wygotowanymi i obgryzionymi dziecięcymi kośćmi wraz z Biblią z zakreślonym fragmentem. Sprawa bardzo szybko zostaje przekazana w ręce niezwykle charyzmatycznego i lubianego przez prasę śledczego Hansa Freksa. Choć Willi zostaje oddelegowany do sprawy zatrutej kiełbasy, to sprawa dzieciożercy nie daje mu spokoju. Podejmuje śledztwo na własną rękę, ku niewiedzy żony oraz przełożonych. Dla dobra sprawy gotowy jest poświęcić nawet własną karierę…

Willi Kraus to postać bardzo złożona, z bagażem doświadczeń życiowych. Jest weteranem z I Wojny Światowej, który doświadczył na niej wielu okropieństw. Po wojnie wstąpił do policji i na każdym kroku musiał radzić sobie z drwinami i docinkami współpracowników, ze względu na swoje żydowskie pochodzenie. Pomimo tego jest szanowanym śledczym z kilkoma wielkimi sukcesami. Willi to osoba o silnym charakterze i uporze, przez co nie przestaje myśleć o sprawie dzieciożercy, gdy tymczasem policja szuka kozła ofiarnego po przedłużającym się i bezowocnym śledztwie.

Zdecydowanie ogromnym atutem książki jest tło historyczne. Berlin przełomu lat 20 i 30. został rewelacyjnie oddany a czytając możemy wręcz poczuć jakbyśmy wraz z Williem przemierzali kolejne ulice miasta i na żywo obserwowali jak Berlin unowocześnia się. Jednakże jak dobrze pamiętamy z historii w 1929 roku miał miejsce krach na giełdzie na Wall Street – z początku dla zwykłego obywatela jest to po prostu zwykła informacja. Z czasem kryzys dociera również do Niemiec i staje się on coraz bardziej dotkliwie odczuwalny. Upadają formy, wzrasta bezrobocie i ceny żywności... Rośnie również niezadowolenie Niemców oraz pogłębia się tęsknota za silną władzą, co w demokratycznym kraju wykorzystują Naziści. W książce na przestrzeni akcji mamy okazję poznać rosnący wpływ Hitlera oraz NSDAP w Niemczech, zwiastujące przyszłą II Wojnę Światową. Jakby tego wszystkiego było mało coraz powszechniejsze stają się prześladowania ludności żydowskiej. Willi w trakcie śledztwa musi radzić sobie również z pogłębiającym się antysemityzmem wśród Niemców.

Bardzo polubiłem sposób prowadzenia śledztwa w Dzieciach Gniewu, ponieważ przypomina on w ogólnym zarysie ten znany mi z Sherlocka Holmesa, czy dzieł Agathy Christie. W 1929 roku nie znajdziemy nowoczesnej techniki, pozwalającej w krótkim czasie sprawdzić dowody i wytypować podejrzanych. System kamer i monitoringu miejskiego jeszcze długo nie powstanie, a który łatwo pozwoliłyby wyśledzić podejrzanego. Willi nie jest jednak pozostawiony sam sobie – uzyskuje kilka cennych informacji z nowych, dopiero co wynalezionych technik i nauk: EEG, spektrofotometrii, chromatografii, czy psychoanalizy. Jednakże większość poszlak nasz śledczy odnajduje sam, dzięki wspominanemu uporowi i harcie ducha. Ku jego rozgoryczeniu śledztwo trwa wiele miesięcy w trakcie których giną kolejne dzieci…

Dzieci Gniewu to niezwykle mroczny kryminał z przerażającym czarnym charakterem i bardzo dobrze wykreowanym Berlinem wraz z całą otoczką społeczno-historyczną. Przy lekturze nie sposób się nudzić, jest jednak jedno ale: musicie mieć mocne nerwy. Bowiem worek z kośćmi to dopiero początek, a im dalej w las, tym bardziej upiornie.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-08-2015 o godz 09:00 przez: Wybebeszamy_książki
abójca.
Seryjny zabójca.
Dzieciobójca.
Dzieciożerca.

Der Kinderfresser.
Porywa, ćwiartuje, gotuje i zjada młodych chłopców. Zbrodnia wstrząsa Berlinem.Willi Kraus, detektyw żydowskiego pochodzenia, ma jedno zadanie. Nie wtrącać się. Nie interesować. Nie wściubiać swojego wielkiego nochala tam, gdzie nie jest potrzebny. Ale gdy wszystko wymyka się spod kontroli... detektyw Kraus pozostaje jedyną, żywą deską ratunku.
Wielkie kryzys, upadek demokracji, epidemia, a w centrum chaosu jeden mężczyzna walczący z nieuchwytnym wrogiem.

Dobrze, ustalmy jedno! Trafiam na tak wspaniałe książki, że brak mi słów, a jednocześnie mam ich zbyt wiele. Nie wiem jak zacząć, nie wiem jaki wątek uchwycić. To takie frustrujące!

Na pewni nie raz zdarzyło Wam się siedzieć jak na szpilkach i z szeroko otwartymi oczami przewracać kolejne strony książki. Każdego z Nas wciąga, co innego, prawda, ale kto nie lubi krwi, walki i adrenaliny! Wszystko, czego można pragnąć w kryminale płynnie porusza się w "Dzieciach gniewu".
Na początku trochę ciężko było mi się wczuć. Ogólnie stronię od historycznych pozycji, ale w tym wypadku czułam się, jakbym przechadzała się ulicami Berlina w 1930 roku. Nie spotkałam przesady, wymuszonej archaiczności i podkreśleń "Patrzcie! Historia! Historia! Udławcie się!".
Historyczne fakty przeplatały się gdzieniegdzie, nazwiska plątały się pod nogami, ale nie topiliśmy się w datach i przydługich opisach. Autor miał prosty cel: napisać kryminał historyczny i całkowicie go osiągnął. I to z jakim efektem!
Akcja, budowanie napięcia, trochę prawdziwego życia i prozaicznych czynności, wszystko dozowane w perfekcyjnych dawkach. Do tego nieludzkie zbrodnie, szaleństwo w oczach i odrobina symboliczności. Całość wciągała z tak straszliwą siłą, że nie mogłam oderwać wzroku!

Na samym końcu diabelskiego warsztatu stał drewniany wózek ręczny z nagimi ciałami. Jedno było już poćwiartowane, sądząc po szczątkach na rzeźnickim stole. Dwa nadal leżały w wózku, a Willi zdał sobie sprawę, że wyglądają znajomo. Nie tak dawno widział ich zdjęcia: byli to synowie przemysłowców.

Główny bohater-Willi Kraus-jest silny, niezłomny i doświadczony, ale ma też swoje słabości, których nie wstydzi się w żaden sposób. Przeciwnie, wykorzystuje je, one pchają go naprzód, stają się jego siłą. Jest ideałem prawego i sprawiedliwego detektywa.
Razem z innymi bohaterami demonstruje, że można stworzyć realne i pełnowymiarowe postacie. Bije od nich oryginalność. Czytając, stałam obok nich i dopingowałam ich do walki, pragnęłam pomóc, załagodzić spory. Nie było takiej chwili, żebym przewróciła oczami na niedorzeczność jakiejś sceny czy zamknęła książkę z powodu papierowości bohatera. Nawet ci, którzy pojawiali się tylko w pojedynczych akapitach razili autentycznością.
Do tego wszystkiego dodajmy cudowne pióro, które z niewymuszoną lekkością prowadzi nas przez piekło, które rozgorzało w Berlinie. W pewnej chwili oderwałam się od książki i spytałam mamy "Jak to możliwe, że ktoś napisał tak dobrą książkę?". Dobre pytanie, bo to majstersztyk.
Perfekcyjne połączenie morderstw, zagadek i rewolucji.

Drugiego stycznia na pokrytym lodem brzegu Sprewy blisko Treptow znaleziono trzy dziecięce piszczele połączone niezidentyfikowaną substancją. Dwa dni później na brzegu Wyspy Muzeów, zaraz obok Galerii Narodowej, grupa zakonnic natknęła się na należącą do dziecka czaszkę.

Czyta się nieprawdopodobnie dobrze, zamyka z wielką niechęcią i smutkiem. Jeśli poszukujecie kryminału, który zapewni Wam dreszcz emocji, zmusi do myślenia i perfekcyjnie zrównoważy kryminalny klimat z historyczną otoczką, ta książka jest dla Was!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-08-2016 o godz 21:12 przez: Wioleta
Akcja utworu rozgrywa się na przełomie lat 20. i 30. minionego wieku, kiedy w Berlinie wybucha epidemia zachorowań. Zaczynają umierać pojedyncze osoby, a do zarażenie dochodzi po zjedzeniu podobno dokładnie przebadanej i oczyszczonej kiełbasy. W tym samym czasie Niemcami wstrząsa kolejna tragedia. Młody detektyw żydowskiego pochodzenia - Willi Kraus - dokonuje strasznego odkrycia. W jednym z berlińskich kanałów spoczywa worek o szokującej zawartości. Są to wygotowane dziecięce kości (najprawdopodobniej należące do chłopców) oraz Biblia z zakreślonymi cytatami. Mieszkańcy miasta są przerażeni i natychmiast żądają ujęcia zbrodniarza, ale ze względu na swoje pochodzenie Kraus zostaje odsunięty od śledztwa, które przejmuje celebryta Freks. Podczas gdy jedynym zajęciem policji jest szukanie kozła ofiarnego, Willi postanawia kosztem swojej reputacji na własną rękę zbadać sprawę tajemniczego Dzieciożercy.
W Niemczech tymczasem zaczyna rodzić się ideologia nazistowska i wiążące się z nią prześladowania Żydów.

Sięgając po "Dzieci gniewu" miałam pewne obawy. Rzadko czytam kryminały, więc nie jestem do nich do końca przekonana, ale gdy zaczęłam zagłębiać się w ten nieco mroczny świat Berlina pod nazistowskim przewodnictwem byłam bardzo mile zaskoczona. Świat przedstawiony przez autora bardzo mnie wciągnął i z przejęciem śledziłam dalsze losy głównego bohatera.

Willi Kraus jak już wiemy jest detektywem i jednym z nielicznych Żydów, którzy osiągnęli prestiżową pozycję w niemieckiej policji. Ma żonę Vicki i dwójkę dzieci. To człowiek, któremu przede wszystkim zależy na sprawiedliwości, ponieważ lekceważąc prośby żony i w pewnym stopniu narażając swoich synów na niebezpieczeństwo, postanawia udać się w ślad za Dzieciożercą.

"Którzeście byli umarli w upadkach i w grzechach (…) z przyrodzenia dziećmi gniewu."

Dużym plusem książki jest to, że autor postanowił umieścić tu także postacie historyczne. Czytając o prześladowaniach Żydów i rządach Hitlera mogłam bardziej wczuć się w przedstawioną rzeczywistość, ale to nie wszystko. Oprócz Hitlera występuje także Ilse KÖhler Koch, która jak się okazało była żoną komendanta obozu koncentracyjnego Buchenwald oraz Bernhard Weiss (bliski przyjaciel Krausa), którego historia opisana w książce jest zasadniczo prawdziwa.

Czytając "Dzieci gniewu" przenosimy się na ulice niegdyś potężnego miasta Berlina, który w czasach głównego bohatera chyli się ku upadkowi. Obserwujemy zmieniające się nastroje społeczne, bankructwa w wyniku upadku jeszcze niedawno doskonale prosperujących firm, biedę i głód. Poruszająca jest również historia sierot, które muszą mieszkać na ulicy i ciężko pracować, a kiedy niespodziewanie znikają nikt tego nawet nie zauważa. Dopiero nagłośnienie sprawy budzi wśród mieszkańców strach i panikę.

Bardzo podobało mi się także zakończenie. Niby zdajemy sobie sprawę z tego kto jest mordercą, a jednak autor postanowił nas zaskoczyć i wprowadzić nieco zamieszania, dzięki czemu powieść stałą się bardziej intrygująca i czasem potrafiła nawet zmrozić krew w żyłach.

Podsumowując "Dzieci gniewu" to książka pełna napięcia i niepewności. Łączy w sobie bardzo wiele wątków i problemów nie tylko politycznych i społecznych, ale także psychicznych. Autor posłużył się wielką wyobraźnią i stworzył niezwykle oryginalną i przerażającą powieść, więc jeśli macie ochotę przeczytać doskonały kryminał na tle historycznym to książka Paula Grossmana jest właśnie dla Was.
Serdecznie polecam.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

http://zapoczytalna.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-07-2015 o godz 04:08 przez: alexx.1
Jest rok 1929. W Niemczech wybucha tajemnicza epidemia, która wielu mieszkańców doprowadziła już do śmierci. Nikt nie wie, co jest prawdziwą przyczyną tych zachorowań oraz jak można zapobiec zakażeniu. Wszędzie panuje chaos i popłoch. Nikt tak naprawdę nie może czuć się bezpieczny. Co jest prawdziwą przyczyną tej tajemniczej choroby? Jedno jest pewne, jeśli ta spawa nie zostanie szybko rozwiązana, to trzeba się liczyć z tym, że zginie jeszcze więcej osób. Rozpoczyna się prawdziwa walka z czasem. Czy policji uda się rozwikłać tą zagadkę?

Tymczasem detektyw Willi Kraus znajduje przerażające znalezisko. W kanale odkryto worek z wygotowanymi kośćmi dziecięcymi oraz biblię z zakreślonymi cytatami. Co mogło kogoś skłonić do tak brutalnego morderstwa? Ofiarami są chłopcy w wieku mniej niż ośmiu lat. Cała ta sprawa jest wyjątkowo niepokojąca i spędza sen z powiek Williemu. Detektyw na co dzień musi zmagać się z wyjątkowo nieprzyjemnymi docinkami ze strony kolegów z pracy, dotyczącymi jego żydowskiego pochodzenia. Przez jego korzenie niejednokrotnie spotkał się z dyskryminacją. Coraz więcej Niemców zaczyna mieć poglądy o charakterze antysemickim. Czy Williemu uda się przetrwać w tak dość niespokojnych i zdecydowanie niebezpiecznych dla Żydów czasach?

" - Nie chodzi o to, co zrobiliście. Tylko o to, kim jesteście. Nie jesteście Niemcami. [...] Chcemy się trzymać z dala od was [...]. Jak od każdej szkodliwej bakterii."

Pewnego dnia Kraus zostaje odsunięty od sprawy, a śledztwo przejmuje ktoś inny. Taki obrót spraw zupełnie nie spodobał się detektywowi i bez względu na wszystko Willie zamierza na własną rękę rozwikłać tą zagadkę. Tymczasem coraz więcej dzieci znika z berlińskich ulic zupełnie bez śladu. Tymczasem na jaw zaczyna wychodzić coraz więcej niepokojących faktów o charakterze wszystkich tych zbrodni. Każda chwila jest na wagę złota, ponieważ morderca nie próżnuje. Czy to możliwe żeby ta sprawa była jakoś powiązana z tajemniczą epidemią? Kto tak naprawdę stoi za wszystkimi tymi okropieństwami? Czy Williemu uda się złapać sprawcę?

Sama jak tylko przeczytałam opis tej książki, to wiedziałam, że przedstawiona tu historia na pewno na długo zapadnie mi w pamięć. Niesamowity klimat lat 20. i 30. pozwala czytelnikowi na niezwykłą podróż do przedwojennych Niemiec. To właśnie teraz do władzy dochodzi Hitler ze swoimi radykalnymi ideami oraz antysemickim nastawieniem. Samo tło wszystkich wydarzeń w tej książce jest naprawdę niesamowite. Główny bohater już od pierwszych stron zyskał moją sympatię. Jako Żyd codziennie musi mierzyć się z uprzedzeniem ze strony mieszkańców, czy nawet najbliższych sąsiadów. Mimo wszystko nie przeszkodziło mu to, w osiągnięciu ogromnego sukcesu zawodowego i zostania detektywem.

Akcja w tej książce pędzi z zawrotną szybkością i czytelnik już od pierwszych stron raczony jest dużą ilością niezapomnianych wrażeń. Niejednokrotnie niektóre wydarzenia wprawiały mnie w ogromne niedowierzanie, zaskoczenie, czy nawet czasami wręcz obrzydzenie. Morderca jest postacią, która już od początku bardzo mnie intrygowała. Zastanawiałam się w kółko, jaki człowiek jest zdolny do takiego okrucieństwa? Co mogło go do tego skłonić? Autor w niezwykłym stylu przedstawił niezapomnianą i niezwykle intrygującą historię, która na pewno na bardzo długo zapadnie w mojej pamięci. Klimat tej książki zachwycał mnie prawie w każdym momencie i jest chyba największą zaletą tej pozycji. Niektóre postaci w tej książce są autentyczne, co jeszcze bardziej mnie zaskoczyło. Książkę zdecydowanie polecam! :))
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-10-2015 o godz 20:38 przez: malutka_ska
Są wśród nas tacy, którzy z wielkim zaciekawieniem pochłaniają jedynie skomplikowane fabularnie kryminały. Nie brakuje i tych, dla których prawdziwą przyjemnością jest czytanie powieści historycznych. Ja należę do obu tych grup i właśnie dlatego sięgnęłam po Dzieci gniewu, kryminał historyczny autorstwa Paula Grossmana. Ta książka od pierwszych stron wprowadza nas w mroczny świat przestępstw, które dzieją się na naszych oczach i to w zainfekowanym nazizmem Berlinie.

Którzyście byli umarli w upadkach i grzechach...
z przyrodzenia dziećmi gniewu
(List do Efezjan 2,1.3)

Biblijny cytat to jedynie wskazówka, która pozwoli czytelnikom wniknąć w międzywojenną rzeczywistość niemieckiego Alexanderplatz, by poznać skrywane przed światem tajemnice zatrutych kiełbasek i dziecięcych kości porzuconych na berlińskich ulicach. W towarzystwie Williego Krausa, młodego, żydowskiego detektywa, przemierzymy najciemniejsze zakątki tego europejskiego miasta, by wymierzyć sprawiedliwość na winnym niecnych czynów Dzieciożercy i jego szemranej rodzinie.

Dzieci gniewu to coś więcej niż kryminał historyczny. Odnajdziemy w tej powieści również wiele wątków społecznych, dzięki którym czytelnik będzie w stanie wniknąć w atmosferę międzywojennego Berlina. Bliskie relacje niemiecko - żydowskie, narodziny antysemityzmu i liczne prześladowania ludności żydowskiej opisane w tej książce utwierdzą nas w przekonaniu, że nienawiść wobec Żydów nie była jedynie wymysłem Hitlera, a wręcz przeciwnie: istniała na długo przed przejęciem władzy przez nazistów. To nietypowe studium stosunków społecznych, wplecione między poszczególne wydarzenia z powieści, stanowi podstawowy argument przemawiający za tym, by poświęcić kilka godzin na lekturę książki Paula Grossmana.

Wątek kryminalny osadzony w ostatnich dniach istnienia Republiki Weimarskiej wydaje się z góry skazany na sukces. Napięta sytuacja polityczno - społeczna w stolicy Niemiec to przecież idealne tło do wszelkiego rodzaju zbrodni. Okazuje się jednak, że nawet najbardziej sprzyjające okoliczności mogą okazać się niewystarczające, jeśli fabuła będzie prowadzona w pozostawiający wiele do życzenia sposób. Bo choć historia zabójcy młodych chłopców początkowo mocno przykuwa naszą uwagę, to w dalszej części lektury pozostawiamy ten wątek na boku, skupiając się raczej na prześladowaniach rodziny Williego Krausa ze strony najbliższych sąsiadów. Trudno powiedzieć, co jest tego powodem. Czy zbyt mało emocji dostarcza nam policyjne śledztwo? A może wydarzenia społeczne nie ustępują miejsca wątkom kryminalnym? Jedno jest pewne. Im dłużej czytamy tę książkę, tym więcej ciekawostek w niej odkrywamy, a wtedy to, co wydawało nam się atrakcyjne na początku mimowolnie schodzi na dalszy plan.

Pomijając wszelkie niedociągnięcia narracyjne tej powieści, jeszcze raz podkreślam, że Dzieci gniewu to interesująca (zwłaszcza dla miłośników historii) pozycja, która skrywa na swoich kartach znacznie więcej niż tradycyjne, popularne na rynku wydawniczym, kryminały. Jestem pewna, że w międzywojennym Berlinie nie zabraknie miejsca dla czytelników gotowych wejść w rolę współpracowników Williego Krausa, którzy wraz z nim będą odkrywać prawdziwe oblicze drugiego człowieka. Wystarczy tylko wziąć do ręki książkę Paula Grossmana i dać się ponieść magii słowa pisanego. Do zobaczenia w Berlinie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-07-2016 o godz 19:55 przez: Girl-from-Stars
Książki historyczne raczej nie należą do kręgu moich ulubionych gatunków, więc jeśli nie muszę, to po nie nie sięgam. Ale jaki stosunek miałabym do takiej książki gdyby była ona tłem niewyobrażalnie przerażającego kryminału z Dzieciożercą w roli głównej? Wtedy zapewne uznałabym, że tło historyczne nadaje temu kryminałowi niezwykły charakter i w moim wyobrażeniu jest on bardziej realistyczny i prawdziwy. Tak było w przypadku "Dzieci gniewu"...

W tej historii przenosimy się do lat 20. i 30. XX wieku do Berlina. Głównym bohaterem jest młody i bardzo zdolny detektyw - Will Kraus. Mimo jego inteligencji i zdolnościom detektywistycznym Will jest wyśmiewany i nie doceniany przez innych, przez wzgląd na swoje pochodzenie - Will jest Żydem. Detektyw jednak nie zważa na opinie innych na swój temat, gdyż kocha swoją pracę i wierzy w sprawiedliwość. Dlatego też, gdy pojawia się nowa sprawa do rozwiązania, Will postanawia za wszelką cenę rozwikłać tą zagadkę.
W jednym z podmiejskich kanałów zostaje znaleziony jutowy worek, zawierający wygotowane ludzkie kości oraz Biblię z zakreślonym fragmentem: "Którzyście byli umarli w upadkach i w grzechach [...], z przyrodzenia dziećmi gniewu". Od tego momentu zaczynają ginąć kolejne dzieci. Detektyw Kraus ze względu na bezpieczeństwo swoich dzieci postanawia zająć się tą sprawą. Jednak jego przełożony odbiera mu tę sprawę i przekazuje ją innemu detektywowi - Freksie. Willowi dostaje się sprawa zatrutych kiełbasek, które spowodowały śmierć wielu osób w Niemczech. Choć myśli detektywa są wciąż przy jutowym worku, to jednak próbuje rozwiązać zagadkę zatrutych kiełbasek, i z ogromnym zaskoczeniem odkrywa, że obie sprawy: zatrutych kiełbasek i Dzieciożercy są ze sobą powiązane...

"Dzieci gniewu" pióra Paula Grossmana była zdecydowanie najbardziej przerażającym kryminałem, jaki dotąd przyczytałam. Jeśli myślicie, że wygotowane kości dzieci to najgorsze barbarzyństwo, to przygotujcie się na gorsze rzeczy... O wiele gorsze...

Co do treści, denerwowały mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich były długie i całkowicie (jak dla mnie) niepotrzebne opisy dotyczących np. rzeźni, przetwórni mięsa czy też rodzai kiełbasek. Przyłapywałam się na tym, że często podczas czytania takich opisów całkowicie się wyłączałam. Początkowe sto stron było dla mnie dość ciężkie do przeczytania, gdyż nic się wtedy nie działo. Na szczęście, potem akcja niesamowicie się rozwinęła, dzięki czemu ta historia pochłonęła mnie całkowicie. Drugą, dość irytującą rzeczą były wstawione w tekście niemieckie słówka. Co prawda, nie jestem jakąś lewą nogą z języka niemieckiego, jednak niektóre zwroty były dla mnie niezrozumiałe, przez co nie do końca ogarniałam kontekst zdania.

Patrząc jednak pod wględem całości, "Dzieci gniewu" jest bardzo dobrą i jakże przerażającą książką. Fabuła jest bardzo dobrze przemyślana, a historyczny wątek w tle, pozwala nam zobaczyć oczami wyobraźni Niemcy w czasach, gdzie znajdowały się na krawędzi ekonomicznej zagłady; w czasach których zaczął panować Hitler. W czasach których życie Żydów zmieniło się diametralnie...

Podsumowując, "Dzieci gniewu" jest bardzo dobrą niemiecką pozycją dla każdego książkoholika, który kocha brutalne i przerażające kryminały. Polecam!



Moja ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-02-2016 o godz 12:53 przez: maw_reads
Berlin w okresie międzywojennym musi radzić sobie z wieloma problemami. Kryzys zaczyna zbierać swoje żniwa, bezrobocie drastycznie wzrasta, Niemcy zmuszeni są zamknąć własne interesy. Właśnie wybuchła epidemia zachorowań, z dnia na dzień umiera coraz więcej ludzi. W tym samym czasie detektyw żydowskiego pochodzenia - Willi Kraus - odkrywa coś, co niesamowicie nim wstrząsnęło. Jeden z miejskich kanałów wyrzucił na powierzchnię worek, zawierający wygotowane dziecięce kości oraz Biblię z zaznaczonymi cytatami. Fakty te wywołują w mieszkańcach Berlina panikę. Media bardzo szybko mianują sprawcę Dzieciożercą i domagają się ujęcia zbrodniarza. Willi Kraus, który mimo zaciekłych protestów zostaje odsunięty od sprawy, postanawia badać ją na własną rękę.

"Którzyście byli umarli w upadkach i grzechach... czyniąc to,
co się podobało ciału i myślom, i byliśmy z przyrodzenia dziećmi gniewu."

Paul Grossman przedstawił niesamowicie dokładny ale i odrażający obraz Berlina lat 20 i 30. Możemy poczuć się tak, jakbyśmy przemierzali jego ulice razem z Willim. Każdy szczegół, poruszenie na ulicach, pogoda, każdy kształt, dźwięk i zapach opisane są bardzo skrupulatnie. Mamy tu świetne tło społeczne i polityczne. W Niemczech rodzi się ideologia nazistowska, Hitler zmierza ku władzy. Możemy porównać dwie grupy społeczne - po jednej stronie bogaci lekarze, naukowcy, baronowie, z drugiej zaś biedota, gangi bezdomnych chłopców, wieśniacy. Wszystko to komponuje się idealnie w jedną całość.

Akcja w książce rozwija się stopniowo. Na początku zostajemy łagodnie wprowadzeni w niemiecką rzeczywistość tamtego okresu. Z każdym kolejnym rozdziałem dostajemy coraz więcej i więcej, napięcie narasta aż w końcu eksploduje i nie sposób już powstrzymać biegu wydarzeń. Historia ta jest wielowątkowa i wielowarstwowa. Gdy już wydaje się, że wiemy wystarczająco wiele, by rozwiązać sprawę, wypływają kolejne fakty, które otwierają drzwi do kolejnych, coraz mroczniejszych i bardziej przerażających odkryć.

Nie mogę wyjść z podziwu historii "Dzieciożercy". Autor stworzył zadziwiające i demoniczne osobowości, których nigdy nie chciałabym spotkać na swojej drodze. Postacie w Dzieciach gniewu są bardzo realistycznie przedstawione. Jeśli ktoś próbowałby przekonać mnie, iż wydarzenia zapisane na kartach tej książki są prawdziwe, nie zajęłoby mu to wiele czasu. Jednocześnie nie chcę dopuścić do siebie myśli, że ktoś z takimi cechami mógł istnieć a sytuacje opisane w niej mogły mieć miejsce naprawdę. Na samą myśl dostaję gęsiej skórki. Ta historia jak i jej bohaterowie na pewno pozostaną w mojej pamięci na długo.

Książka zaskakuje, przeraża i momentami obrzydza. Jak już pisałam, podczas lektury każdy opis jest niesamowicie realistyczny, niemal namacalny. Muszę przyznać, że domyśliłam się niektórych wydarzeń, ale nie wpłynęło to większym stopniu na wrażenia jakie towarzyszyły mi przy lekturze. To było naprawdę dobre, Jeśli lubicie mrożące krew w żyłach kryminały - polecam Dzieci gniewu całym sercem.

http://maw-reads.blogspot.com/2016/02/dzieci-gniewu-paul-grossman.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-08-2015 o godz 21:17 przez: Clevleen
Lata trzydzieste ubiegłego stulecia. W Berlinie wybucha epidemia, która doprowadziła do śmierci wielu ludzi. Przyczyna zachorowań jest nieznana. Stanowi to powód chaosu nie tylko na niemieckim rynku, ale też wśród zwykłych mieszkańców.
Jakby tego było mało, na jednej z ulic żydowski detektyw, Willi Kraus, znajduje jutowy worek wypełniony ugotowanymi, chłopięcymi kościami. Niepokojące znalezisko jeszcze bardziej przeraża Berlińczyków. Kraus, odsunięty od tej sprawy, kontynuuje śledztwo na własną rękę, ryzykując utratę stanowiska i rodziny.

Od razu po przeczytaniu opisu, wiedziałam, że to będzie książka, która na długo pozostanie w mej pamięci. Nie myliłam się ani trochę. Genialnie zaplanowana zbrodnia, międzywojenny Berlin, bardzo dobrze wykreowane postacie, polityczne zawirowania, no i oczywiście wartka akcja. Wszystko to składa się na naprawdę mocny thriller, od którego nie można się oderwać.

Bardzo spodobał mi się, rzadko przeze mnie spotykany, motyw "podwójnej zbrodni". Z jednej strony mamy zatrute kiełbaski, a z drugiej - psychopatę mordującego niewinnych chłopców. Z pozoru nie widać powiązania między jednym, a drugim. Z pozoru, bo jak można się spodziewać, obie sprawy są ściśle ze sobą powiązane. Ale na pewno nie w taki sposób jakiego się spodziewałam.

Wątki historyczne, wplecione pomiędzy karty powieści, to kolejne genialne posunięcie ze strony autora. Kryzys na skalę światową, życie po I Wojnie Światowej, narodziny ideologi nazistowskiej, walka Hitlera o władzę i prześladowania na tle rasistowskim, są doskonałym tłem dla działań jednego z największych przestępców ówczesnych Niemiec. Wytwarzają one klimat, bez którego ta książka nie byłaby taka sama. Zaskoczył mnie jednak wysoki rozwój technologii, który występował w książce. Wydał mi się trochę wyolbrzymiony jak na tamte czasy, ale historyczką nie jestem, więc nie mnie to oceniać.

Postacie są bardzo dobrze wykreowane. Każda z nich ma prawdopodobną i burzliwą przeszłość, która w niemałym stopniu zdecydowała o tym, kim są w teraźniejszości. Niektórzy bohaterowie są postaciami historycznymi, których prawdziwy życiorys jest przyprawiony odrobiną fikcji. Aby się nie pogubić co jest co, na końcu książki zamieszczona jest krótka notatka, dotycząca wiarygodności historycznej.

Okładka nawiązuje do treści książki, jednak nie przypadła mi ona do gustu. Wydała mi się dosyć wesoła jak na klimat panujący w książce. Wolałabym ją dostać w ciemnej i mrocznej oprawie. Książka jest napisana dosyć dużymi literami. Czytanie utrudniają jednak niemieckie nazwy, które mogą sprawić również problem w zrozumieniu treści. Jest to jeden z niewielu minusów tej książki.

Podsumowując. Książkę polecam wszystkim miłośnikom thrillerów i kryminałów, fanom szybkiej akcji oraz tym, którzy po prostu szukają wśród tego gatunku odmiany. Lektura ta nie jest jednak dla każdego. Jeżeli nie lubisz okrutnych zbrodni to raczej nie sięgaj po tę pozycję.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non

Recenzja również na
blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-12-2015 o godz 18:37 przez: musicJackob
http://nieortodoksyjny.blogspot.com/2015/12/dzieci-gniewu-recenzja.html

Miejscem akcji powieści jest Berlin lat trzydziestych ubiegłego wieku. Hitler coraz mocniej zakorzenia się w życiu niemieckich obywateli, którzy stają się mniej ufni wobec żydów. Tym zaś z kolei coraz trudnej jest egzystować w państwie szerzącym wobec nich nienawiść, jednakże postępująca asymilacja nacji żydowskiej jest zaledwie pobocznym tematem tej książki. Główny wątek skupia się na Willim Krausie- detektywie żydowskiego pochodzenia, który rozwikłać musi zagadkę tajemniczego worka, w którym odnalezione zostały wygotowane dziecięce kości. Jak się okazuje, po mieście grasuje dzieciożerca, polujący na berlińskie sieroty. Sprawa ta wbrew woli Williego oddana zostaje bardziej medialnemu detektywowi. Na domiar złego miasto zalane epidemią zatruć. Kto stoi za morderstwami, a kto za zatruciami i czy Williemu uda się odzyskać kontrolę nad tą sprawą? A może postanowi działać na własną rękę?

Patrząc przez pryzmat kryminału można dojść do wniosku, że książka ta nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle innych podobnych jej powieści, jednak mimo to w jakiś sposób sprawia, że naprawdę trudno się od niej oderwać. Być może ma w tym swój udział rodzaj zbrodni przedstawiony na kartach książki, ponieważ morderstwa dzieci zawsze należą do tematów niełatwych i szokujących, przez co zwracają na siebie dużą uwagę. No bo co kierować musi człowiekiem, by postanowił odebrać życie niewinnemu dziecku?

"Dzieci gniewu" Paula Grossmana mogą przyprawić czytelnika o ciarki. Autor nie przebiera w słowach soczyście opisując wiele drastycznych scen dotyczących m.in. uboju zwierząt, dlatego też sądzę, że sięgnąć po nią powinny osoby o mocnych nerwach. Na uwagę zasługują portrety psychologiczne, za których sprawą motywy działania zabójcy dla czytelnika stają się o zrozumiałe i klarowne. Akcja powieści jest stosunkowo wartka, bowiem główny bohater okazuje się być człowiekiem nie tylko rozsądnym, ale i zaradnym dzięki czemu prowadzone przez niego śledztwo brnie do przodu co rusz serwując czytelnikowi mocne sceny, w tym i pościg po berlińskich ulicach, którego nie powstydziłby się sam James Bond. Dodatkowym atutem "Dzieci gniewu" jest połączenie faktów historycznych z fikcją literacką. Tutaj tłem dla zmyślonych zdarzeń i zbrodni jest wspomniany już Adolf Hitler i realna sytuacja polityczna w jakiej znajdowali się Niemcy na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku.

Jeżeli szukacie jakiegoś dobrego kryminału, który w jesienno-zimowe wieczory przyspieszy bicie waszego serca, to "Dzieci gniewu" Paula Grossmana sprawdzą się w tej kategorii idealnie. Ta książka dostarcza nie tylko dobrej rozrywki, ale i ukazuje do jak okropnych czynów zdolni są ludzie. Sięgnijcie po nią, jeżeli tylko gotowi jesteście zmierzyć się z pozbawionym skrupułów dzieciożercą dokonującym straszliwych zbrodni rodem z horroru.

Ocena książki: 8/10

Plusy:
-obraz berlina lat trzydziestych ubiegłego wieku
-szokujące morderstwo
-połączenie faktów z fikcją literacką

Minusy:
-brak
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-11-2015 o godz 20:38 przez: Maadziuulekx3
Akcja powieści przenosi nas do dawnego Berlina z roku 1929. Tam mamy okazję poznać młodego detektywa Willisa Krausa. Jest żydowskiego pochodzenia, jednak nie przywiązuje do tego wielkiej wagi, gdyż całym sercem czuje się pełnym krwi obywatelem Niemiec. Pewnego dnia dokonuje szokującego odkrycia. W jednym z miejskich kanałów odnajduje worek w którym znajdował się bukiet stworzony z wygotowanych dziecięcych kości oraz Biblię z zakreślonymi na czerwono fragmentami. Nie jest w stanie racjonalnie myśleć, całym sobą przeżywa sprawę, którą sam zobaczył na własne oczy. Jednak zostaje skutecznie od niej odsunięty na rzecz kolegi, który pławi się w ogromnej sławie. Willis pomimo, że nie brał już udziału w całym zamieszaniu nie chciał tak łatwo oddać sprawy, która mu się tak naprawdę należała. Zaczął działać na własną rękę narażając swoją karierę by dopaść okrutnego mordercę. Nie będzie to łatwe, gdyż policjantom nie zależy na schwytaniu mordercy, ale na szybkim zamknięciu sprawy, żeby uspokoić obywateli. Dlaczego? Przekonajcie się sami.

Czytałam wiele pozytywnych recenzji na temat tej powieści, więc kiedy otrzymałam szansę ją zrecenzować nie wahałam się ani chwili. Gdy w końcu trafiła w moje łapki przygotowałam się na bardzo dobrą powieść, która pochłonie mnie do reszty, zaprze dech w piersiach i nie pozwoli tak szybko się od niej oderwać. Jednak po oczekiwaniach przyszedł ogromny zawód. Nie twierdzę książka jest bardzo dobra, świetnie opisana, możemy zanurzyć się w świat dawnego Berlina, zobaczyć jej uroki, zalety, a także wady, towarzyszyć bohaterowi na każdym kroku, wraz z nim odkrywać tajemnice, zagadki, domyślać się nad tym, kto stoi za morderstwami, kto jest dzieciożercą, jednak zabrakło mi tu tego zaskoczenia, tego impetu, który przygwoździłby mnie w ziemię i nie pozwolił mi się oderwać od powieści. Jest lekka, ciekawa, ale to nie materiał na książkę, który miałby mnie zachwycić do granic możliwości. Od interesujący kryminał historyczny, który miło umilił mi czas, oderwał od szarej rzeczywistości i zapewnił ciekawą rozrywkę.

Pierwszy raz spotkałam się z twórczością Paula Grossmana i mam nadzieję, że następne, które wyjdą spod jego pióra bardziej mnie zachwycą. Nie mogę zaprzeczyć, że stworzył świat do którego z przyjemnością wkroczyłam, obserwowałam z przejęciem pełnowymiarowych bohaterów, towarzyszyłam im na każdym kroku chłonąc wszystko co dzieje się dookoła. Autor od samego początku wodzi nas za nos, kluczy między różnymi wydarzeniami, podrzuca nam mylne tropy, tak byśmy nie odgadnęli, kto tak naprawdę jest sprawcą. Intrygę, którą stworzył autor uważam do bardzo udanych, jednak, gdyby od samego początku skradł moje serce moja ocena na temat książki byłaby o wiele większa. Nie przekreślam jej bo uważam, że jest bardzo dobra, doskonale skonstruowana nie tylko pod temat historii, ale także psychiki. I pomimo, że wszystko powoli się rozbudowuje, podnosząc powoli nasze ciśnienie i zniecierpliwienie do granic możliwości, tak by zaraz wylać na naszą głowę wiadro lodowatej wody. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-09-2015 o godz 13:52 przez: Ada Puszkarska
W Stanach Zjednoczonych wybucha wielki kryzys, a Berlin musi radzić sobie z własnymi problemami. Oto bowiem w mieście wybucha epidemia zachorowań.
W tym samym czasie młody detektyw żydowskiego pochodzenia – Willi Kraus – dokonuje szokującego odkrycia. W jednym z miejskich kanałów spoczywa worek zawierający wygotowane dziecięce kości oraz Biblię z zakreślonymi cytatami. Berlińskie media natychmiast podchwytują temat tajemniczego Dzieciożercy. Obywatele żądają ujęcia zbrodniarza, ktoś musi ponieść karę…
Podczas gdy policja zdaje się szukać zaledwie kozła ofiarnego, sprawę na własną rękę bada odsunięty od śledztwa Willi Kraus. Jest gotowy kosztem własnej kariery dopaść okrutnego mordercę. Jednocześnie musi radzić sobie z prześladowaniami wynikającymi z rodzącej się w Niemczech ideologii nazistowskiej.
Znakomity kryminał historyczny, którego siłą są brawurowo skonstruowana intryga, pełnowymiarowi bohaterowie, przerażająco prawdziwy czarny charakter oraz wiarygodnie oddana niemiecka rzeczywistość. Grossman rysuje przed czytelnikiem przekonujący obraz Berlina przełomu lat 20. i 30. – schyłek kosmopolitycznego miasta będącego na krawędzi ekonomicznej zagłady i politycznego terroru.

Do przeczytania książki, oprócz innych recenzji, zachęcił mnie opis znajdujący się na tylnej części okładki, jak i sama okładka. Od razu wiedziałam, że książka mnie miło zaskoczy. I wcale się nie myliłam! :)
Przez pierwsze parę rozdziałów książkę czytało mi się ciężko. Lecz im więcej stron miałam za sobą, tym akcja stała się ciekawsza, a ja się tak w nią wciągnęłam, że nie mogłam się od niej oderwać.

Bardzo fajnym pomysłem autora było wplecenie do powieści wątków historycznych. W malowniczy sposób opisał też międzywojenny Berlin: ulice, charakterystyczne miejsca, życie codzienne, obyczaje i stroje. Wszystkie opisy były barwne i bogate w określenia. To wszystko nadaje książce ciekawy klimat dawnych czasów.
Dzięki lekkiemu językowi jakim posłużył się Paul Grossman kryminał czytało mi się bardzo szybko.

Bardzo zainteresował mnie przedstawiony w książce motyw "podwójnej zbrodni." Jeszcze nigdy się z takim nie spotkałam. Z jednej strony mamy zatrute kiełbaski, a z drugiej - dzieciobójcę. Na pierwszy rzut oka mogło by się wydawać, że obie sprawy nie są ze sobą powiązane. Jednak w rzeczywistości związek pomiędzy kiełbaskami i dzieciobójcą jest bardzo duży. Ale nikt się nie spodziewa jak bardzo duży.

Postacie w książce są dobrze wykreowane. Prawie każda z nich ma prawdopodobną i burzliwą przeszłość, która ma wpływ na teraźniejszość. Niektórzy bohaterowie są postaciami historycznymi, których prawdziwy życiorys został przyprawiony przez autora odrobinką fikcji.

Było to moje pierwsze zetknięcie się z kryminałem. Oczywiście uważam je za udane!
Książkę bardzo Wam polecam. Jeśli jesteście fanami kryminałów, powyższa pozycja jest właśnie dla Was. Przeczytaliście już "Dzieci gniewu"? Jeśli tak to jakie są Wasze wrażenia? A może macie w planach ten kryminał?


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-03-2016 o godz 21:37 przez: Poddasze Literata
„Którzyście byli umarli w upadkach i w grzechach… czyniąc to, co się podobało ciału i myślom, i byliśmy z przyrodzenia dziećmi gniewu”.

Jest rok 1929. Berlinem wstrząsa przerażająca wiadomość: na budowie w jednej z dzielnic przemysłowych znaleziono worek pełen ludzkich kości. Dwa tuziny białych jak kreda szczątków zostały starannie wyselekcjonowane i związane razem żylastą nicią, tworząc swoisty rodzaj wzoru. Po wstępnych oględzinach patolog, doktor Hoffnung, jest pewien: kości z całą pewnością są ludzkie, a ofiarami bezlitosnego przestępcy było pięciu lub sześciu chłopców. Willi Kraus – detektyw żydowskiego pochodzenia – znajduje w worku coś jeszcze: Biblię z zakreślonymi cytatami. Makabryczne odkrycie spędza mieszkańcom sen z powiek: rodzice pilnują dzieci na każdym kroku, a sąsiedzi przestają ufać sobie nawzajem. Nikt nie wie, że koszmar dopiero się zaczyna.

„Jego uwagę przykuł inny tytuł; wydrukowany mniejszą czcionką na dole strony. Najwyraźniej giełda w Nowym Jorku miała gorszy dzień”.

Podczas gdy trwają poszukiwania Dzieciożercy, do Berlina dociera informacja o krachu na nowojorskiej giełdzie. Brak amerykańskiej kapitału powoli daje się we znaki Niemcom, którzy coraz częściej tracą pracę, zostając bez grosza. Oliwy do ognia dolewa fala zachorowań spowodowana zatrutym mięsem. Mimo usilnych starań, Kraus nie otrzymuje sprawy Dzieciobójcy, a jego nagrodą pocieszenia ma być śledztwo dotyczące rozrastającej się epidemii. Wściekły Willi postanawia na własną rękę rozwikłać sprawę szalonego mordercy.

„My jesteśmy Hitlerjugend!
Nasz Führer jest naszym zbawcą.
Papież i Rabbi mają zniknąć,
Chcemy być znowu poganami”!

Paul Grossman skonstruował znakomitą powieść, w której ekonomiczna katastrofa i polityczne piekło narastającej wobec Żydów nienawiści stanowią tło dla makabrycznego, trudnego do rozwiązania śledztwa. Ostatnie dni Republiki Weimarskiej ukazane zostały w świetle narastającego strachu i głęboko zakorzenionych uprzedzeń. Autor zaserwował czytelnikom powieść, która nie tylko intryguje, lecz także obrzydza, budzi rozgoryczenie i niepokój. Oto na kartach powieści widzimy przedsmak tego, co osiągnęło swoje apogeum w 1939 roku, zapisując się w historii jako jedna z najbardziej makabrycznych i upiornych zbrodni. Szczegółowo skonstruowana fabuła przynosi w ostatnich rozdziałach prawdziwą satysfakcję – nie ma tu bowiem niedokończonych wątków, niewyjaśnionych zależności lub ad hoc wymyślonych rozwiązań. W książce raziły mnie jedynie niepełne tłumaczenia zwrotów takich jak Kriminal-"Kommisar" czy "Frau Doktor". Być może oryginalna pisownia miała dodać powieści germańskiego klimatu, dla mnie jednak była zbędnym, momentami irytującym udziwnieniem.

„Dzieci gniewu" to bez wątpienia dzieło zasługujące na uwagę wszystkich tych, którym nieobce są klimaty XX-wiecznych zbrodni, ukazanych na tle kunsztownie wykreowanego tła historycznego. Jeśli cenisz sobie wieloaspektowe zagadki, lubisz prosty, lekki język i nie obawiasz się nocnych koszmarów, ta powieść z pewnością Cię oczaruje.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
18-08-2015 o godz 09:15 przez: Zaczytany w Książkach
Którzyście byli umarli w upadkach i w grzechach (...)
z przyrodzenia dziećmi gniewu.

List do Efezjan 2,1.3

Paul Grossman – autor trzech powieści, które zyskały uznanie krytyków. Poza pisaniem wykłada literaturę na City University of New York. Jego książki przełożone zostały na niemiecki, hiszpański, włoski, hebrajski i portugalski.


Książkę zalicza się do kryminału historycznego, ale według mnie śmiało można mówić o niej także thriller psychologiczny. Utwór został napisany lekkim, prostym i ciekawym językiem, a Paul Grossman serwuje nam niejedną zagadkę. Intryga, pełnowymiarowi bohaterowie, przerażający czarny charakter oraz niemiecka rzeczywistość. Spacerujemy ulicami przedwojennego Berlina. Książka nie wciągnęła mnie od pierwszej strony. Nie trzymała również w napięciu. Nie zgodzę się, że morderca jest jednym z najbardziej przerażających w historii kryminału.


W Stanach Zjednoczonych wybucha wielki kryzys, a Berlin musi radzić sobie z własnymi problemami. Oto bowiem w mieście wybucha epidemia zachorowań. W tym samym czasie młody detektyw żydowskiego pochodzenia – Willi Kraus – dokonuje szokującego odkrycia. W jednym z miejskich kanałów spoczywa worek zawierający wygotowane dziecięce kości oraz Biblię z zakreślonymi cytatami. Berlińskie media natychmiast podchwytują temat tajemniczego Dzieciożercy. Obywatele żądają ujęcia zbrodniarza, ktoś musi ponieść karę... Podczas gdy policja zdaje się szukać zaledwie kozła ofiarnego, sprawę na własną rękę bada odsunięty od śledztwa Willi Kraus. Jest gotowy kosztem własnej kariery dopaść okrutnego mordercę. Jednocześnie musi radzić sobie z prześladowaniami wynikającymi z rodzącej się w Niemczech ideologii nazistowskiej.*



"- Nie chodzi o to, co zrobiliście. Tylko o to, kim jesteście. Nie jesteście Niemcami. [...] Chcemy się trzymać z dala od was [...]. Jak od każdej szkodliwej bakterii."


Willi Kraus jest Żydem, który zajmuje prestiżowe stanowisko. Jest on dla mnie przeciętnym bohaterem, tj. nie wniósł nic nowego. Jest inteligentny i wykorzystuje dedukcję. Na pewno nie zapamiętam go na długo jako detektywa.


Boję się czytać kryminały historyczne, bo nie jestem jakimś orłem z historii i nie chcę, by coś mi umknęło, ale wciąż je czytam. "Dzieci Gniewu" nie zapadną mi w pamięci. Nie wprowadzają – według mnie – niczego nowego do tejże literatury. Polecam Wam, bo utwór ten jest wart przeczytania. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

* opis pochodzi z okładki książki

Tytuł: "Dzieci Gniewu"
Tytuł oryginału: "Children of Wrath"
Autor: Paul Grossman
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Korekta: Joanna Mika, Kamil Misiek / Editor.net.pl
Okładka: Paweł Szczepanik / BookOne.pl
Fotografia na okładce: Roy Bishop / Arcangel Images
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Data wydania: 15 lipca 2015
Liczba stron: 364
ISBN: 978-83--7924-326-6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-08-2015 o godz 21:07 przez: Zaczytana bez pamięci
Will Kraus, funkcjonariusz Kripo, który ma żydowskie pochodzenie. Zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Okazuje się, że odnaleziono tam worek związany włóknem wykonanym ze ścięgien. Wewnątrz znajdują się wygotowane kości dzieci oraz pewien biblijny cytat. W związku z nasilającym się nazizmem, Will zostaje odsunięty od śledztwa na rzecz charyzmatycznego kolegi. Musi zadowolić się dochodzeniem w sprawie zatrutej kiełbasy. Nie potrafi jednak zapomnieć o tej masakrycznej sprawie. Na własną rękę próbuje odnaleźć Dzieciożercę. Nie może pozwolić na to, by mordercy uszły na sucho jego czyny, tym bardziej, że jego dzieci znalazły się w niebezpieczeństwie.
Kiedy tylko zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, od razu wiedziałam, że muszę ją zdobyć. Jak już pewnie zdążyliście się zorientować, mam słabość do tego typu literatury. Paul Grossman podbił moje serce. Lubię mroczne klimaty, a międzywojenny Berlin kryje ich w sobie sporo. Dzieciożerca nie jest jedynym problemem, z którym muszą zmierzyć się mieszkańcy tego miasta. Czytałam tę książkę z zapartym tchem. Byłam wciśnięta w fotel, nie potrafiłam oderwać się od lektury, choć chwilami miałam problem z jej kontynuowaniem. Nie, nie dlatego, że była zła, w żadnym wypadku. Po prostu niektóre fragmenty mroziły mi krew w żyłach. Do tej pory mam na ramionach gęsią skórkę, gdy sobie o tym przypominam. Na coś takiego czekałam.
Dzieci gniewu to nie jest opowieść wyłącznie o śledztwach. Czytelnicy czynnie uczestniczą w upadku Berlina. Czuć go w powietrzu. Oprócz tego do władzy dochodzi Hitler, a co z tym idzie, pogarsza się sytuacja Żydów. Fuhrer bowiem zdobywa coraz większe grono popleczników. Boleśnie przekonał się o tym główny bohater. Nikt nie ukrywa narastającej względem niego niechęci. Kraus stara się jednak nie załamywać i dzielnie prze przed siebie.
Nieco obawiałam się tego, że Will będzie kolejnym funkcjonariuszem, który będzie miał złamane życie, będzie rozwodził się z żoną, walczył o opiekę nad dziećmi. Na szczęście nic takiego się nie stało. Mężczyzna różni się od innych śledczych, z którymi się spotkałam. Jest wyjątkowy. Stara się dać z siebie 100% zarówno w pracy, jak i w domu. Nie muszę chyba mówić, że nie jest to wcale łatwe zadanie.
Zaintrygowała mnie sprawa Dzieciożercy. Nie kojarzę podobnego motywu w żadnej innej książce. Paul Grossman potrafił od początku do końca utrzymać zbudowane napięcie. Ta powieść wciąga, czytelnik nawet nie zauważa, że właśnie zbliża się do końca. Cieszę się, że na naszym rynku wydawniczym pojawiła się ta książka. Moja żądza krwi została zaspokojona. Jeśli szukacie naprawdę dobrego thrillera z historią w tle - dobrze trafiliście. Gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni. Tylko proszę, nie jedzcie niczego przy tej książce. To może się źle skończyć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina
4.6/5
27,50 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czerwona kartka
4.8/5
39,32 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kimi Raikkonen
4.8/5
36,24 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Święto ognia
4.7/5
31,10 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dar krwi
4.8/5
38,50 zł
49,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego