Dygot (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 24,53 zł

24,53 zł 36,90 zł (-34%)
Odbiór w salonie 0 zł
Produkt w magazynie Empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Małecki Jakub Książki | okładka miękka
24,53 zł
asb nad tabami
Wilde Oscar Książki | okładka miękka
20,16 zł
asb nad tabami
Follett Ken Książki | okładka twarda
26,63 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji.

Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania.

Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy. Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze białej jak śnieg. A wiejska społeczność nie akceptuje wybryków natury… Córeczkę Bronka Geldy ściga klątwa Cyganki. W wieku kilku lat dziewczynka zostaje ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu.

Na losy Geldów i Łabendowiczów wpływają nie tylko kolejne dziejowe zawirowania i przepowiednie, lecz przede wszystkim osobiste słabości i obsesje. Drogi obu rodzin przecinają się w zaskakujący i niespodziewany sposób. Na dobre zespaja je uczucie dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i okaleczonej w płomieniach dziewczyny. Po kilkudziesięciu latach mroczną tajemnicę rodzinną mimowolnie rozwikła ich jedyny syn Sebastian – utracjusz i aferzysta, który postanawia wykorzystać możliwości, jakie daje Poznań, kipiąca życiem metropolia.

Jakub Małecki snuje opowieść o przedwojennej polskiej wsi, wojnie, latach PRL-u i współczesności. Realizm magiczny łączy z groteską, a nostalgię za światem, który przeminął, przeplata z grozą istnienia w sposób godny mistrzów: Wiesława Myśliwskiego i Olgi Tokarczuk.

Odważna i dojrzała powieść jednego z najciekawszych młodych polskich autorów.

"Małecki pisze o polskiej prowincji jak o wojnie, a o ludziach jak o demonach. Znakomita powieść obyczajowa. Nigdy nie polecam książek polskich autorów. Dla Dygotu warto zrobić wyjątek."
Łukasz Orbitowski

"Dobre. I to bardzo. Po cóż pisać więcej?"
Michał Nogaś, Program 3 Polskiego Radia

"Bez wątpienia najlepsza dotąd powieść Małeckiego. Ludzie – żywioły. Życie – zagadka. Przemijanie – suspens. Historia Polski plus historia rodzinna, ale wariacko i poetycko, serdecznie i bezpretensjonalnie."
Jacek Dukaj

"Dygot to strach przed życiem, przed cierpieniem, przed przyszłością. Dygot to także samo życie. Dlatego Dygot to również tytuł świetnej powieści o życiu, o strachu, o cierpieniu i okrutnych wyrokach losu. I o tym, że nie można się wyrwać z kręgu przeznaczenia. Tak jak nie można się oderwać od lektury."
Leszek Bugajski, „Wprost”

"Małecki nie musi sięgać po sensacyjne triki, aby przykuć uwagę czytelnika. On po prostu znakomicie opowiada ludzi: ich wewnętrzne napięcia, małe dramaty i codzienne sprawy. Po raz kolejny literatura pokazuje, że najbardziej fascynujące jest zwykłe ludzkie życie."
Wit Szostak


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Dygot
Autor: Małecki Jakub
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-10-07
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 32 x 218 x 150
Indeks: 18016055
 
średnia 4,6
5
68
4
23
3
5
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
71 recenzji
5/5
09-10-2015 o godz 16:46 hasacz93 dodał recenzję:
Po przeczytaniu samego opisu Dygotu byłam pewna, że porywam się z motyką na słońce. Dlaczego? Bo to powieść, której nie czyta się od tak. Po prostu chwytajcie za tę książkę. Małecki od dzisiaj jest nazwiskiem promujące wysoką klasę literacką. Taki jest moje zdanie.

całość: https://bigdwarf.wordpress.com/2015/10/09/dygot-jakuba-maleckiego-czyli-o-tym-jak-pieka-i-okrutna-zarazem-moze-byc-polska-prowincja/
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
5/5
07-01-2018 o godz 13:24 jutka dodał recenzję:
„Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece.” „Dygot” to mistrzowski portret prowincji. Trzy pokolenia dwóch rodzin. Jako tło burzliwe dzieje XX w. II Wojna Światowa, lata po niej, odbudowa, PRL, wyjście z komunizmu, raczkująca demokracja. Małecki trzyma poziom ze „Śladów”, pierwszej części nieoficjalnej trylogii. Mam wrażenie, że nikt dotąd w Polsce nie przedstawiał w ten sposób prowincji. Jest szaro, brudno i zwyczajnie. Codzienność przytłacza. Bohaterowie „Dygotu” Geldowie i Łabendowiczowie, zwyczajni mieszkańcy zwyczajnych domów, nie mają misji ratowania świata. Po prostu żyją. Spotykają ich niezliczone dramaty i absurdy istnienia. W Piołunowie Janek Łabendowicz konstruuje pierwsze radio, dzięki któremu pod dach trafiają wojenne fale; przychodzą Niemcy i chociaż żyje się z nimi dobrze, to jednak obcy, przeklinają rodzinę na pożegnanie wypędzenia, co skutkuje narodzinami bezbarwnego chłopca, albinosa. W pobliskim Kole Bronek Geld wystrzega się „klątwy” Cyganki, po czym jego córka zostaje okaleczona przez płomienie, a on sam z czasem traci wzrok. Losy rodzin splatają się w dość oczekiwany sposób. Im dalej, tym bardziej dramatycznie. Tak jakby demon coraz bardziej ciążył nad ich losami. Do tego Małecki nikogo nie oszczędza. Nikt nie ma łatwiej czy wygodniej. Historie przewidziane są od początku do końca, nie ma przypadku. Każda postać pojawia się „po coś”, ma określoną rolę do zagrania. Czytelnik jest tu tylko obserwatorem, nie ma jak kibicować czy zaprzyjaźniać się z bohaterami. Moją rolą nie jest zdradzanie fabuły i choć nie jest to thiller, książka trzyma w napięciu. Realizm przeplata się z magią. Zakochałam się w tej książce od pierwszego akapitu: „Poznał ją na tym samym polu, na którym dwadzieścia sześć lat później umarł pod pożartym księżycem. Lało od kilku godzin. Szedł wolno, uważając, by nie poprzebijać pęcherzy na stopach. Czuł smród bijący spod koszuli.”. Cóż dużo pisać, sponiewierała mnie ta książka. Przeżuła i wypluła. Oby takich więcej! Z niecierpliwością sięgnę po „Rdzę”.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
28-11-2017 o godz 11:27 annrecenzuje dodał recenzję:
Inność uwiera. Wywołuje strach. Niepokoi. Jak cienka istnieje granica pomiędzy nietolerancją, a niezrozumieniem? Czasami strach wywołuje jedynie brak wiedzy. Najgorzej, gdy zamiast poznać prawdę, człowiek woli siedzieć we własnej skorupie stworzonej ze stereotypów. Jan Łabendowicz z Piołunowa nie narzeka na swój los. Po ślubie z Ireną staje się całkowicie spełnionym człowiekiem. Nawet, gdy wybucha wojna, mężczyźnie dalej wiedzie się nie najgorzej. Wraz z żoną pracuje u Niemki Frau Eberl. Gdy wojna dobiega końca dochodzi do nieprzyjemnego wydarzenia, które w dużej mierze odciśnie swoje piętno na rodzinie Łabendowiczów. Bronisław Helda zakochuje się w Helenie, siostrze swojego przyjaciela, z którym spędza sporo czasu. W krótkim czasie po ślubie Bronek i Hela wyprowadzają się z rodzinnej wsi do miasta. Po narodzinach córki są jeszcze bardziej szczęśliwi. Jakie wydarzenie może rzucić cień na przyszłość rodziny Heldów? Dwie rodziny. Niepokorny los czy może przeznaczenie? Co łączy Łabendowiczów i Heldów? Książka Jakuba Małeckiego pt. Dygot ukazuje czytelnikowi jak potężna potrafi być siła strachu wywołana stereotypami. Akcja książki toczy się w latach 1938 - 2004 i opisuje życie poszczególnych członków rodziny Łabendowiczów i Heldów. Dygot to książka zmuszająca do refleksji, poruszająca wiele istotnych, życiowych kwestii oraz sposobie postępowania ludzi, które mimo upływu czasu, nie ulega zmianie. Każdy opisany bohater ma własną historię, problemy, przeżywa wzloty i upadki, jednak losy każdego z nich przecinają się. Czytelnik stopniowo poznaje motywy, kierujące każdym z nich. Dowiaduje się, strona za stroną, jakie wydarzenia miały wpływ na podejmowane przez nich decyzje. Podobnie jak w Śladach każda z decyzji podejmowana przez bohaterów, wywołuje skutki widoczne w przyszłości. Nic nie jest dziełem przypadku. Autor dba o każdy szczegół, a poważny ton i refleksyjność podbijają moje czytelnicze serce.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
04-12-2017 o godz 01:54 Anonim dodał recenzję:
Na polach w jednej z polskich wsi Jan Łabendowicz poznaje swoją przyszłą żonę – Irenę. Mieszkają u Niemki – Frau Eberl i u niej rodzi się ich pierwszy syn – Kazimierz. Kiedy Niemcy muszą uciekać przed Armią Czerwoną, Jan ma odwieźć Frau Eberl do domu, jednak w trakcie drogi ucieka. Chcąc się zemścić, Niemka przeklina go – życzy śmieci Janowi i jego żonie będącej w drugiej ciąży. Życzy także, aby Łabendowiczom urodził się diabeł nie dziecko. I rodzi się Wiktor – nie diabeł, a odmieniec – albinos, jednak na prowincjonalnej wsi nie potrafiąc inaczej wytłumaczyć sobie jego wyglądu, Wiktor dla wiejskiej ludności staje się wcieleniem zła, wężem… Około sześćdziesięciu kilometrów dalej, w Kole mieszkają Bronisław i Helena Geldowie. Mają córkę Emilkę. Kiedy Bronisław, spotykając Cygankę, zbył ją, nie chcąc jej wróżby, wtedy ta rzuca klątwę na jego dziecko. Wkrótce, Emilia zostaje poparzona i jej ciało szpecą blizny, przez co i ona staje się odmieńcem. Po jakimś czasie, ścieżki życia obu rodzin łączą się. Przyznam, że potrzebowałam kilku kartek, aby przyzwyczaić się do stylu pana Jakuba Małeckiego, ale kiedy to już nastąpiło — przepadłam… CUDOWNA i niesamowicie WCIĄGAJĄCA. Szkoda tylko, że tak szybko się kończy, ponieważ czyta się ją błyskawicznie. Strasznie podobały mi się opisy polskich wsi i panujących w nich zwyczajów, przesądów i zabobonów w różnych okresach historycznych. Co więcej, poznajemy, aż trzy pokolenia Łabendowiczów, ale wszystko jest takie spójnie i klarowne… rozpływam się. Reasumując, jestem pod naprawdę ogromnym wrażeniem. „Dygot” jest opowieścią o miłości, przemijaniu szukaniu akceptacji, szczęściu, pechu i o tym, jak krzywdząca dla kogoś może być czyjaś niewiedza. Książka niebanalna, a tym samym godna uwagi i polecenia. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to jedna z lepszych pozycji przeczytanych przeze mnie w tym roku.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
02-12-2017 o godz 19:41 Idę czytać dodał recenzję:
Jakub Małecki ten rok zaliczy do niezwykle udanych. Premiera "Rdzy" dobitnie utwierdziła czytelników w przekonaniu, że warto sięgać po młodego, polskiego autora. Ja sama uległam "Rdzy" i wątpię bym przeczytała w tym roku lepszą książkę. "Dygot" to moje trzecie spotkanie z Małeckim i opisywaną przez niego rzeczywistością. Czas wojny i następujące po niej lata to ulubione czasy autora. Bohaterowie "Dygotu" również ich doświadczają. Wiktor to człowiek inny. Z początku odrażający, onieśmielający i budzący strach. Jego bladość, niezrozumiała wśród mieszkańców polskiej wsi, z czasem oswojona jako tajemniczy albinizm na zawsze stygmatyzuje jego życie i jego życie zakończy. Jednak ludzie nie wiedzą do końca jakie życie ma Wiktor, co widzi, co słyszy i co czuje. Jakub Małecki ponownie porusza w swojej książce bardzo ważny temat. Odmienność. Stygmatyzowanie. Naznaczanie. Kiedy Wiktor spotyka "czekających na niego za wiaduktem" pomyślałam, że w dzisiejszym świecie ciągle jeszcze można spotkać takich ludzi. Ludzi, którzy ze strachu przed innością, z braku wiedzy reagują przemocą, siłą chcą pokonać innego. "Dygot" to ważna opowieść o ludziach, polskiej mentalności zmieniającej się wraz z biegiem lat. Szalone lata 90-te kojarzone z kiczem i eksplozją możliwości są tak samo trudne dla Sebastiana – syna Wiktora, jak lata wojny dla Jana. Z innych powodów, ale jednak trudne. Ballada o polskiej prowincji (jak głosi okładka) jest niesamowicie przepełniona emocjami, ludzkimi dylematami i siłowaniem się z życiem na rękę. Tylko kto w tym pojedynku jest silniejszy?
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
08-02-2018 o godz 18:06 Anna dodał recenzję:
Drogi Czytelniku, zabieram Cię w podróż w czasie. Lądujemy w 1938 roku i poznajemy niezwykłe losy zwykłych ludzi. Pasy zapięte? Gotowy? Akcja książki rozpoczyna się od momentu, kiedy Frau Eberl przeklina Jana Łabendowicza za to, że nie udzielił jej pomocy, kiedy ona uciekała przed Armią Czerwoną. Następstwem tych wydarzeń było to, że jego żona urodziła Wiktora - syna o jasnej karnacji. Chłopiec jako albinos był niezwykły, wyróżniał się wśród ludzi, ale ta cecha przysporzyła mu również wielu problemów. Jego życie było pełne zawirowań, posądzany był o niestworzone rzeczy oraz krytykowany przez wiele osób. Poza potomkami Jana i Ireny w książce poznajemy losy Bronka i Heli. Bohaterowie Ci również nie mieli łatwego życia, ponieważ ich córka została poparzona i ledwo uszła z życiem. Historia na początku przedstawia dwie zupełnie inne rodziny, gdzie każda z nich ma swoje problemy i zmagania z codziennością. Z czasem niespodziewanie Autor postanowił połączyć losy wszystkich bohaterów. Jedni z nich spotykają się w przyjemnych okolicznościach, inni w nieco mniej przyjaznych. ciąg dalszy: https://zaczytana-aniaa.blogspot.com/2018/02/dygot-jakub-maecki.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
11-08-2018 o godz 16:54 Zielona Małpa dodał recenzję:
Sięgając po książkę Jakuba Małeckiego nie wiedziałam, czego się spodziewać. Słyszałam jedynie, że to dobry pisarz z całkiem sporym dorobkiem na wysokim poziomie. Sięgnęłam więc po Dygot i całkowicie wciągnęłam się w tę wieloletnią historię pewnej rodziny. Z punktu widzenia różnych członków rodziny Łabendowiczów zostaje przedstawiony przekrój przez kulturę i rzeczywistość w Polsce od czasów wojennych aż po współczesne. Historia ta przypomina lot liścia z drzewa jesienią. Ma on przed sobą długą drogę pełną podmuchów wiatru, które ściągają liść z pierwotnej trasy. Poruszająca do głębi historia o odmienności i trudach życia na wsi na przestrzeni lat. Pokazuje też, jak bardzo poszczególne pokolenia różnią się między sobą, ale także jak bardzo są podobne pod pewnymi względami. Świetna książka, którą warto przeczytać! Zapraszam na recenzję na blogu https://zielonamalpa.pl/2017/09/dygot Książkę przeczytałam we współpracy z portalem www.czytampierwszy.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
03-12-2017 o godz 10:06 Honorata Jamroży dodał recenzję:
„Dygot” Jakuba Małeckiego świetna lektura opisująca losy poszczególnych osób z problemami natury psychicznej. Są odrzucenie przez społeczeństwo, napiętnowani przez swoją inność. Upośledzenie, zachowanie, albinizm, deformacje itp. Opis bardzo szczegółowy po przeczytaniu widzi się tego człowieka tak jakby stał przed tobą. Losy wszystkich. Bohaterów są ze sobą splątane. Początek przekleństwa tak jakby nie miał końca, ponieważ odnawia się w następnym pokoleniu. Możemy tutaj zobaczyć okrucieństwo , a zarazem głupotę innych w stosunku do głównego bohatera jakim jest chłopak dotknięty albinizmem. Nikomu nic nie zawinił, a wszyscy wieszają na nim tzw. „ psy”, uważają , że całe zło to przez niego. Są to czasy powojenne, ale i późniejsze gdzie alkoholicy, narkomani to też zło tego świata. Książka świetnie napisana, można ją przeczytać jednym tchem, a jeżeli nie to cały czas chodzi po głowie co dalej. Bardzo polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
13-10-2015 o godz 15:42 Marysia99 dodał recenzję:
Czy demony, diabły, kreatury mają prawo do pięknego i dobrego uczucia? Czy miłość może wybierać? Czy powinniśmy zabraniać bliskim, aby darzyli się tym uczuciem? Odpowiedź brzmi - nie, bo to nie my wybieramy, nawet, jeśli mamy racje. Dla mnie to twórcza zaduma nad uczuciami i sensem życia.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
08-10-2018 o godz 21:27 anonymous dodał recenzję:
Dobrze się czytało tę książkę. Ciekawe postacie- takie bliskie, naturalne. Zwyczajne- niezwyczajne życie, radości, smutki, tragedie, proza życia. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
14-09-2017 o godz 22:15 Ewa Podbielska dodał recenzję:
„Bo życie to jeden, kur...a, wielki dygot” Istnieje zło, które przywiera do człowieka niczym druga skóra i na zawsze odciska swoje piętno, które kształtuje życie poprzez uprzedzenia doprowadzające do tragedii. Widać to m. in. poprzez okrucieństwo powojennej polskiej prowincji nie wybaczającej odmienności. Opowiada też o tym „Dygot” autorstwa Jakuba Małeckiego. Frau Eberl, Niemka uciekająca przed żołnierzami Armii Czerwonej, przeklina Jana Łabendowicza jego żonę i ich nienarodzone dziecko. Jan początkowo miał ją odwieźć do Niemiec, jednakże w czasie jazdy odmówił jej pomocy i zostawił ją samą wraz z córkami na środku drogi, sam uciekając. Niedługo po tym wydarzeniu Irena, żona Jana, rodzi Wiktora - chłopca o białej jak śnieg skórze, który zostaje odrzucony przez mieszkańców ich wsi jako odmieniec. Z kolei Emilię, córkę Bronka Geldy ściska klątwa cyganki, której ten odmówił pieniędzy. Mając zaledwie kilka lat zostaje ona ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu i ledwo uchodzi z życiem. Drogi obu tych rodzin w pewnym momencie się przecinają, a dodatkowo zespala je uczucie jakie połączy Wiktora i Emilię. Po upływie kilkudziesięciu lat ich syn, typowy lekkoduch, zdoła rozwikłać pewną tajemnicę rodzinną, co w pewien sposób zmienia też jego samego. „Dygot” jest uniwersalną opowieścią o codzienności, wewnętrznych rozterkach, wyobcowaniu wśród rodzimej społeczności, czy inności z góry skazanej na odrzucenie. Słowa w tej książce mają olbrzymią moc i potrafią nawet zabijać. Klątwy rzucone przez cygankę i Frau Eberl ścigają członków obu rodzin nawet po upływie wielu lat. Sam dygot jawi się jako mieszanina cierpienia, zagubienia i jakiegoś wewnętrznego rozmycia. To tajemnicze drżenie wywołane obawą, co będzie dalej. Książka Jakuba Małeckiego opowiada czytelnikom historię zwyczajnych ludzi, którzy są opisywani z perspektywy ich wewnętrznych przeżyć i rozterek wpływających na podejmowane przez nich decyzje. Ja osobiście miałam wrażenie, że dzięki temu stali się oni tacy swojscy, jakby żyli gdzieś obok nas. Jednocześnie autor w subtelny sposób pokazał okrucieństwo społeczności, która nie wybacza odmienności. Wiktor urodził się jako albinos – człowiek o bardzo jasnej karnacji, białych włosach, brwiach i rzęsach. Był przez to prześladowany przez mieszkańców swojej wsi. Oskarżali go oni o wszelkie nieszczęścia, jakie ich dotykały. Nie rozumieli istoty jego przypadłości i z góry ją odrzucali jako coś złego. Wiktor dorastał więc wyobcowany i nieakceptowany przez swoje środowisko. Walczył z własnymi demonami w nikim nie znajdując wsparcia. Z drugiej strony mamy Emilię. Będąc dzieckiem została ona ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu. Co prawda przeżyła wtedy, jednakże do końca życia na jej ciele pozostały szpecące blizny. Z tego też powodu była odtrącana przez rówieśników, co z pewnością ujemnie wpływało na jej życie. Mamy więc dwoje ludzi obarczonych fatum, którzy nie ze swej winy cierpią z powodu swojej inności. Łączy ich uczucie miłości i początkowo wydaje się, że w końcu zaznają szczęścia w życiu. Niestety, owo fatum daje w końcu o sobie znać... W„Dygocie” Jakuba Małeckiego zostały opisane losy 2 rodzin na przestrzeni prawie 70 lat. Jest to historia ich codzienności i brak jest zawirowań wpływających na większą grupę ludzi. Z drugiej strony są w opowieść zostały wplecione wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce (jak np. wybór kard. Wojtyły na papieża czy atak na wieże World Trade Center), jednakże one również nie mają wpływu życie bohaterów. Ich losy są opisane dosyć dynamiczne, ale w taki sposób że czytelnik podczas lektury ma wrażenie, jakby świat wokół niego zwolnił. Jako swego rodzaju smaczek mogę wyjawić, że przez część książki przewija się postać pewnej znanej polskiej aktorki przedwojennej, jednakże to też nie wpływa znacząco na akcję. Bardzo podobał mi się styl książki. Została ona napisana w niezwykle pięknym, literackim języku, dopracowanym w najmniejszych nawet szczegółach. Nawet detale są opisane w wysmakowany sposób. Można by powiedzieć, że przy użyciu minimum słów jest tu pokazane maximum treści. Świat nierealny w wyrafinowany i dobrze zbalansowany sposób są tutaj połączone ze światem rzeczywistym. Rzucone klątwy i ponure przepowiednie tworzą tutaj niesamowity klimat ubarwiający całą historię. Rzeczywistość wymyka się normalnemu rozumowaniu i stoi niejako w kontrze ze sprawami przyziemnymi, których jest przecież niemało. Jakub Małecki stworzył utwór pełny emocji, wymykający się utartym schematom. „Dygot” jest dla mnie książką wyjątkową, literacką perełką, która hipnotyzuje od pierwszej do ostatniej strony. Pamięta się o niej długo po zakończeniu lektury. Wchodzi gdzieś głęboko w człowieka i zakotwicza się na wiele tygodni. Rozumiem i w pełni podzielam zachwyty nad tą książką.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-10-2015 o godz 14:17 Okiem Wielkiej Siostry dodał recenzję:
Słowa mają magiczną moc – potrafią pocieszyć, wzruszyć, zranić a nawet zniszczyć życie. Bohaterowie "Dygotu" Jakuba Małeckiego przekonują się o tym na własnej skórze. Słowa, które utkwiły w ich umysłach niczym ziarno w glebie, szybko zaczynają pęcznieć, podlewane szarością każdego kolejnego dnia, niepewnością i strachem o siebie i najbliższych. Rosną w zatrważającym tempie zatruwając każdą zdrową komórkę, by w końcu rozszarpać człowieka u kresu sił.


Jan Łabendowicz został przeklęty – uciekająca z Polski Niemka, kobieta, która od tej pory będzie śnić się Janowi po nocach, przeklina jego nienarodzone dziecko. Gdy dochodzi do rozwiązania ciąży, mężczyzna słyszy cichy głos swojej żony, który każe mu udusić syna. Wiktor urodził się bezbarwny. Być może w wielkim mieście nikt nie przejąłby się innością chłopca, jednak na prowincji niczego nie da się ukryć. Od tej pory nawet ksiądz podczas niedzielnej mszy będzie podżegać chłopów, by zniszczyli wysłannika diabła.


Historia Bronka Geldy jest podobna. Klątwa rzucona przez Cygankę, której mężczyzna pożałował pieniędzy, dopada jego ukochaną córeczkę. Dziewczynka zostaje poparzona w wybuchu granatu. Od tamtej pory co noc modli się o gładką skórę.


Doskonale wiemy, że losy tych dwóch rodzin się połączą. Wiemy też, że nie ma tu miejsca na happy end.


Małecki przedstawia losy dwóch rodzin na przestrzeni prawie siedemdziesięciu lat. Rozpoczynając powieść w roku 1938, tuż przed wybuchem II wojny światowej, a kończąc ją w XXI wieku, autor decyduje się na poważny mariaż z historią i kulturą Polski, co wychodzi mu przede wszystkim subtelnie, acz sugestywnie. Bohaterowie żyją w niespokojnych czasach, które dynamicznie zmieniają się na ich oczach. Małecki ukazuje to za pomocą małych sygnałów dopełniających obraz polskiej wsi – radio, które Łabendowicz konstruuje w stodole i już niebawem przynosi wiadomości o wybuchu wojny (Jan święcie wierzy, że to on zbudował wojnę), pierwszy telewizor, który bardziej wzbudza strach niż podziw (a w nim Pola Negri, wróg Heleny Geldy), spacer po księżycu, który ludzie biorą za mistyfikację. Obok tych wydarzeń toczy się zwykłe życie, pełne bimbru, potańcówek i ciężkiej pracy. Autor z niemałym wyczuciem oddaje ducha polskiej prowincji, zaczynając od języka postaci, przez pijaństwo i twardą rękę, a kończąc religijności połączonej z wiarą w zabobon.


Wiara ma w tej powieści ogromne znaczenie. Wiara i, jak już wspominałam, słowo. "Na początku było Słowo, a słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo". Chociaż ten cytat nie pada w "Dygocie", dla mnie stanowi on swojego rodzaju motto. Koło słowa bowiem kręci się cały świat w utworze Małeckiego. Niestety okazuje się ono bardziej destrukcyjne, niż można by przypuszczać. Nawet, zdawać by się mogło, nieszkodliwe słowo pisane, w którym z upodobaniem zaczytuje się Irena, może wkraść się w umysł i zniszczyć to, co dotąd uważaliśmy za normalne, dobre życie. Najbardziej dosłownym przykładem jego działania jest oczywiście klątwa rzucona na dzieci Jana i Bronka. Jednak to nie sama klątwa, a raczej jej wpływ na umysły tej dwójki interesuje Małeckiego. Choć oczywiście przekleństwo sprawdza się – w tym świecie słowo szybko staje się ciałem – burzy ono przede wszystkim spokój ojców, którzy sobie przypisują odpowiedzialność za te tragedie. Koszmary, niespokojne noce i wiecznie towarzyszące poczucie winy stają się większą częścią życia naszych bohaterów. Jednak autor na tym nie poprzestaje. Słowo niszczy także Wiktora, odmieńca, który staje się największą i najtragiczniejszą ofiarą przesądów. Czy naprawdę krew albinosa jest w stanie uleczyć człowieka?


Słowo działa jednak tylko na ludzi, to w ich umysły zakrada się podstępnie i niszczy to, co napotyka na swojej drodze. Wszelkie modlitwy, a nawet groźby (zupełnie nie w konradowiskim stylu) skierowane do boga, odbijają się echem od jego bezkresu. Modląca się o gładką skórę Emilia nie otrzymuje tego, czego pragnie, Sebastian grożący bogu w kościele, słyszy jedynie pogłos swoich pogróżek. Słowo nie odnajduje drogi do boga, lub też w świecie wykreowanym przez Małeckiego boga po prostu nie ma.


"Dygot" jest pełną bólu i tęsknoty podróżą do czasów, w których magia miała znaczenie. Nie powiedziałabym jednak, że powieść Małeckiego wpisuje się w realizm magiczny. Tu wydarzenia na styku realności i nadrealizmu zaskakują prostego człowieka, który pragnie przestać wierzyć w moc słowa. Jest to także krzyk samotności, samotności spowodowanej utratą samego siebie, którego z każdym dniem jest coraz mniej w ciele, które coraz bardziej przypomina obcą istotę.


Czy więc "Dygot" jest powieścią o życiu, przemijaniu i strachu przed nim? O tym, co wypełnia ludzką egzystencję od dnia urodzin aż po śmierć? To byłoby chyba zbyt przerażające.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-10-2015 o godz 16:26 Izabela dodał recenzję:
Dygot to życie, dygot to miłość, dygot to szaleństwo, dygot to śmierć, nieszczęście, inność i naturalność w jednym. Człowiek dygocze całe swoje życie. Ze strachu, przerażenia, rozpaczy, namiętności, radości czy złości. Dygocze chłopiec, który właśnie dowiedział się o śmierci dziadka, dygocze kobieta chora na białaczkę, dygocze nastolatek na stercie siana z dziewczyną, ale dygocze także kot, który duszony jest przez tego bladego syna Łabendowiczów. Życie to dygot. Zdaje się on dotykać tylko tych wyjątkowych. Tych, co dużo przeszli, co zbyt wiele stracili, co noszą w sobie ten niecodzienny rodzaj smutku. Mówi o tym, że żyjemy, choć od dawna czujemy się martwi. W końcu zdaje się być wszystkim, bo dygot i ciało stają się jednością i nie sposób je rozdzielić. Dygoczesz? Bo ja każdego dnia.

Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka rzuca klątwę na Janka Łabendowicza, który z obawy przed krzywdą własną, ucieka odmawiając pomocy kobiecie. Od tego momentu wszystko idzie nie tak, jak powinno. Janowi i jego żonie rodzi się syn odmieniec. Albinos ściąga na siebie nie tylko przerażone spojrzenia mieszkańców wsi, ale także jest kozłem ofiarnym rówieśników i szybko staje się ich ofiarą. Mały Wiktuś od samego początku nieco wycofany, niepokojący w swym zachowaniu, jako introwertyk staje się dziwolągiem, którego wytyka się palcami. Dorosły już Wiktor bierze za żonę Emilię. W oczach społeczeństwa równie nieatrakcyjną, inną i odmienną, gdyż poważnie poparzoną w dzieciństwie z powodu wybuchu granatu. Życie Wiktora to pasmo cierpień, tajemnic, niezdrowych fascynacji oraz dygotu. Wszystko co zrobił, wróci do niego w przyszłości. Zagadkę karmy i splotów zdarzeń odkryje po latach Sebastian, syn Wiktora.

„Dygot” to mocna powieść. Powieść polska mówiąca o polskiej prowincji bez zbędnych ozdobników. Powieść z odrobiną magii. Powieść, która od początku gdzieś tam między wierszami przypominała mi „Dracha” Twardocha i co przez połowę powieści nieprzyjemnie pulsowało mi w umyśle. Że język taki podobny, że podobny smutek w słowach. Spychając to uczucie na peryferie mojej świadomości cieszyć się mogłam historią, kolejną polską, nadmienię, historią, która aspiruje na książkowego szarpacza wnętrznościami. Wśród polskich żyjących autorów miałam dotychczas niezawodną czwórkę autorów, których książki są na tyle dziwne, na tyle niepokojące i zajmujące, że bez wahania sięgam po ich kolejne niełatwe opowieści. A lubię ich dlatego, że o rzeczach zwykłych piszą tak pięknie. Tak poetycko, że czytając, wie się, że kiedyś będzie się chciało wrócić do zaznaczonych fragmentów tylko po to, żeby zrobić sobie przyjemność. Małecki pisze i ładnie, i brzydko. A przynajmniej brzydko w ładny sposób. Pisze niebanalnie, świadomie i bez przeintelektualizowanego bełkotu. Małecki opowiada. A ja kiedyś poproszę, żeby opowiedział mi to jeszcze raz.

Wiktor jest wiejskim dziwolągiem. Chłopcem zbyt bladym, zbyt cichym, zbyt niebezpiecznym dla społeczeństwa. W umysłach mieszkańców jest kimś, kto spowodował wszystkie możliwe klęski. Kimś, kogo się trzeba pozbyć. Kimś, na kogo trzeba zapolować. To nie człowiek. To nie jeden z nas. Dla Łabendowiczów nie jest ukochanym synem. Jest karą, klątwą jak powiedziałam już na początku. Wzbudza duże emocje. Jednak wyrzuty sumienia uciszają nieustannie miłość i troskę. Dla swojego brata jest kimś ważnym. Jednak nie na tyle ważnym, by ochronić go przed wyzwiskami, krzywymi spojrzeniami czy szkolnymi łobuzami czekającymi przy bramie szkoły. Lepiej nie widzieć, odwrócić wzrok i nie brać na barki problemów, które są zbyt ciężkie dla nastoletniego chłopca. Wiktor Łabendowicz to cały punkt tej powieści. Cała historia jest o nim, choć w większości występuje w niej biernie. Wiktor jest tajemnicą pokoleń.

Jakub Małecki tworzy intrygującą rzeczywistość. Korzysta głównie z realizmu, bo Wiktor, Sebastian, wybuchający granat czy Pies w stajni są do bólu prawdziwe. Misternie wplata w to wszystko klątwę i przepowiednię przyszłości. Bo jak zostało powiedziane na samym początku, tak się stało. Wierzyć czy nie? To kwestia nadzwyczaj subiektywna. Bo co jeśli zrobimy coś złego? Pójdziemy do piekła, zło uderzy w nas rykoszetem, śmierć przyjdzie zbyt szybko do naszych bliskich czy w końcu nic się nie stanie? Bohaterowie Małeckiego są targani wyrzutami sumienia, niepokojami, sprzecznościami, które powodują konflikty nie tylko w ich sercach, ale i w związkach z innymi. Tu, tak jak w życiu, każdy ma swoje demony. Nie każdy o nich mówi. Nie każdy daje im wygrać. Każdy jednak dygocze. W „Dygocie” jest wszystko. Jest szaleństwo, jest przepowiednia, jest namiętność i jest smutek. Jest inność, która hipnotyzuje. Jest życie.

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-11-2015 o godz 08:50 Agnieszka Chmielewska-Mulka dodał recenzję:
Choć premiera tej książki miała miejsce dość niedawno to pojawiło się do tej pory bardzo wiele opinii na jej temat. Książka porównywana przez niektórych do prozy Jerzego Kosińskiego, Olgi Tokarczuk czy Wiesława Myśliwskiego. Jednak to nie koniec skojarzeń. Oceniający zauważyli także wspólne elementy z twórczością Jonathana Carrolla, Fiodora Dostojewskiego, Andy'ego Weira, Jurija Andruchowycza, Wita Szostaka czy wreszcie Szczepana Twardocha. Sami przyznacie, że sporo tego. A jeszcze dodam, że styl Jakuba Małeckiego według niektórych czytelników przypomina prozę Jonathana Franzena. Pomyślałam, że tak wiele komplementów nie może okazać się bez pokrycia. Zatem zasiadłam do lektury "Dygotu" z dużymi oczekiwaniami.

Jak przeczytałam w jednym z wywiadów z pisarzem "pomysł na książkę zrodził się od zdjęcia autorstwa Brenta Stirtona, które wygrało konkurs World Press Photo i które przedstawia pięciu albinosów. Wszyscy są niewidomi i mieszkają w domu dziecka w Indiach. Robi ogromne wrażenie, kiedy uświadomimy sobie, że ktoś ich musiał do tego zdjęcia ustawić, a oni tego zdjęcia nigdy nie zobaczą. Drugim elementem były historie rodzinne, pseudorodzinne, okołorodzinne, czy zasłyszane gdzieś przy okazji. [...] Interesowało mnie również pokazanie życia człowieka jako całości. [...] Dużo czasu spędziłem nad dokumentacją. Czytałem dużo gazet i książek z tych wszystkich okresów, ale głównie opierałem się na zdjęciach i opowieściach zbieranych po rodzinie. Wykorzystałem wiele autentycznych wydarzeń".

Okazało się, że pisarz stworzył tu udane połączenie wielu wątków. Tak. Mamy zatem rodzinną tajemnicę, obraz złego oblicza wiejskiej społeczności, klątwę, przemijanie, wyobcowanie. Ponadto akcja dzieje się w latach 1938-2004 zatem odnaleźć tu można zarówno czasy wojenne, PRL jak i współczesne. Chwilami ma się wrażenie jakby pojawiały się tu elementy fantastyczne. Może dlatego niektórzy właśnie po tej cesze zaszufladkowali "Dygot". Moim zdaniem bardziej adekwatne określenie dla tych niecodziennych elementów to wątki metafizyczne. Momentami przypominające baśniowe wytwory zasłyszane w wieku dziecięcym. Muszę wspomnieć o tym, że wielość postaci początkowo trochę może przytłaczać, jednak okazuje się, że każdy z bohaterów wnosi coś do tej historii. Tylko początkowo wydaje się, że będzie tu jeden główny bohater. Nawet zwierzęta odgrywają tu ważną rolę. Często zmieniając ją nie do poznania.

I choć książkę czyta się dość szybko nie można jej nazwać lekką ani przyjemną lekturą. Obraza i rozpacz odmieńców wyziera z każdej strony, a szczęście pojawia się rzadko i trwa jedynie przez moment. Brak zrozumienia dla inności i strach przed nią to tylko dwa z wielu powodów pogłębiającego się z każdą stroną wyobcowania. A później pojawia się już tylko samotność. Podsumowując wydźwięk treści tej książki zacytuję fragment innego wywiadu z autorem brzmiący "straszni są ludzie, a nie potwory. Bać się powinniśmy ciemnoty i ślepej furii losu, a nie klątw czy przepowiedni. [...] Ja naprawdę miewam wrażenie, że pod tą całą zbieraniną składającą się na widzialną rzeczywistość pulsuje jakaś szalona, ślepa siła. Nie wiem, co to właściwie jest, i nigdy się nie dowiem."

Chcąc użyć jednego słowa, aby określić styl Małeckiego zdecydowałabym się na przymiotnik oryginalny. Na tym tle mniej nawet dziwi trudność w kwestii prób rozszyfrowania znaczenia tytułowego dygotu. Może ma być rozumiany jako przenośnia, a może ma znaczenie symboliczne. Niestety nie wiem. Nieznane pozostały dla mnie intencje autora w tej kwestii. Nawet po przeczytaniu owej historii. Nie da się natomiast nie zauważyć, że z kart tej książki bije ogromna tęsknota za przeszłością i obawa przed uciekającym czasem. Jednak trzeba podkreślić, że fakty historyczne nie grają tu pierwszych skrzypiec, choć ich ilość prawdopodobnie zadowoli niejednego fana historii. Na plus można zaliczyć także umiejętne ominięcie wątków politycznych i brak zbiegów okoliczności. Na pochwałę zasługuje także pomysł z jednakowymi pierwszymi i ostatnimi zdaniami w powieści. Podkreślający nieprzerwaną pętlę czasu, zataczającą coraz to nowe koła. Trochę zdziwił mnie jednak fakt, że autor sportretował swych bohaterów wyłącznie w sytuacjach podbramkowych. Jakby ludzie nie doświadczali innych. Muszę na koniec jeszcze wspomnieć o tym, że wraz z biegiem historii opisy realiów znacznie się wydłużają. Aż dochodzimy wraz z bohaterami do lat nam współczesnych i wtedy naszło mnie pytanie: czy aby pisarz nie przesadził zbytnio z długością owych opisów?...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-08-2016 o godz 23:49 Aleksandra Korniak dodał recenzję:
Ostatnio na jednej z fejsbukowych grup, jakiej jestem członkiem rozgorzała dyskusja na temat polskim autorów – że nudni, że niezbyt uzdolnieni. Wielokrotnie pojawiał się argument – Polska jest nudna, nie jest miejscem pobudzającym wyobraźnię, nikt nie potrafiłby mi jej „sprzedać”. Tymczasem recenzowana przeze mnie pozycja – „Dygot” Jakuba Małeckiego zdecydowanie zaprzecza wszystkim tym zarzutom. To mrożąca krew w żyłach opowieść o polskiej prowincji – ale nie tej sielskiej anielskiej, którą znamy chociażby z hitowego serialu TVP „Ranczo”, ale o tej przerażającej, tajemniczej i magicznej, wciąż przepełnionej ludzkimi zabobonami, czarnowidztwem i uprzedzeniami.

Rodzina Łabendowiczów pada ofiarą klątwy, którą rzuca na nią uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka. Wkrótce na świat przychodzi młodszy syn Jana i Ireny – Wiktor, odróżniający się od pozostałych mieszkańców wsi białym kolorem skóry i czerwonymi oczami. Z powodu swojej choroby chłopak staje się obiektem kpin, a także strachu i nienawiści mieszkańców wsi. Choć zdaje się, że całe jego życie będzie pasmem nieszczęść, pojawia się w nim osoba równie pokrzywdzona przez los. Emilia Gelda, zgodnie z przepowiednią Cyganki, cudem przeżyła eksplozję granatu ocalałego z czasów II wojny światowej. Poparzona i okaleczona, wbrew temu, „co ludzie powiedzą” zakochuje się w bladym chłopaku… Czy jednak dwoje wyrzutków ma szanse na szczęście? Czym tak naprawdę jest ludzkie życie? Odpowiedzi na to pytanie stara się udzielić nam wybitny polski pisarz młodego pokolenia – Jakub Małecki.

„Dygot” z pewnością różni się od literatury prostej, młodzieżowej, czy nawet obyczajowej, kobiecej. To lektura, która wymaga skupienia i pełnego przyzwolenia, by autor zabrał nas do wykreowanego przez siebie świata – pięknej lecz i przerażającej polskiej prowincji. Na szczęście, autor ułatwia nam wejście do rzeczywistości, którą kreuje. Posługuje się pięknym, poetyckim niemal językiem, nie unikając rozbudowanych zdań i poruszających metafor. Autor nie stara się gnać z akcją, skupia się raczej na artyzmie swojej powieści, serwując czytelnikowi zachwycające opisy i zmuszające do refleksji przemyślenia.

Ciekawym zabiegiem jest to, że postaci wiodące prym w „Dygocie” to klasyczni „antybohaterowie” – nie są to osoby piękne, dobre, chcące zmieniać świat. To prości ludzie, którzy, tak jak ja czy Ty zmuszeni są dźwigać trudy swojej codziennej egzystencji. Nie są idealni – popełniają wiele błędów, z których nie zawsze wychodzą, często grzeszą i upadają. Ich życie jest do bólu zwyczajne i może właśnie w tej zwyczajności tkwi siła powieści Jakuba Małeckiego. W dobie szukania „inności” – kiedy największą popularnością cieszą się książki fantastyczne bądź dystopijne, pisarz ukazuje tajemnicę i mistycyzm zwyczajnego życia. Choć akcja książki rozciągnięta jest na wiele, wiele lat, nie dostrzeżemy tu wpływu historii na życie bohaterów. To zwykli, prości ludzie, których nie obchodzi wielka polityka. Zmiany dziejowe są poruszone ledwo w kilku zdaniach, Jakub Małecki udowadnia, że dużo ciekawszy od wielkiej historii jest zwykły, szary człowiek.

Autor umiejętnie wplótł do swojej książki elementy realizmu magicznego. Pojawiają się w niej postaci jakby wycięte ze słynnych ballad i baśni ludowych – wiejska czarownica, upiór czy obdarzone pewnymi magicznymi zdolnościami zwierzęta – koń, pies, sowa. Jednocześnie pisarz nie określa jednoznacznie, cz ponadnaturalne zdarzenia mają miejsce naprawdę, czy są jedynie wytworem wyobraźni bohaterów. Tak jak w legendach, które czytali nam rodzice, gdy byliśmy mali – jedni niech wierzą, inni – pozostaną sceptykami.

Książka Jakuba Małeckiego ukazuje ponurą wizję życia człowieka, który przez cały czas zmaga się z kapryśnymi wyrokami ślepego losu i własnym przeznaczeniem. W tym spojrzeniu na świat brakuje optymizmu, wiary w ludzkie siły. Według pisarza, wciąż żyjemy w tytułowym dygocie, podatni na wszystkie przykre niespodzianki, jakie los czy Bóg mają dla nas przygotowane.

Podsumowując, uważam, że „Dygot” to pozycja zdecydowanie godna uwagi! Odróżnia się od większości dostępnych na rynku czytelniczym pozycji tym, że skupia się na życiu zwykłego człowieka, nie tracąc przy tym wcale na atrakcyjności. Ukazuje polską prowincję jako rozpalające wyobraźnię miejsce wypełnione tajemnicą i magią. A przede wszystkim, uczy pokory wobec przewrotnego losu. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-01-2016 o godz 12:17 ruderude dodał recenzję:
Książka jest emocjonalną opowieścią o życiu polskich rodzin na prowincjach, o ich problemach i faworyzowaniu lepszej części społeczeństwa od wszelkich odmienności, co zostało przedstawione na przykładzie rodziny Łabendowiczów i Geldów. W obu rodzinach pojawiają się dzieci, które z czasem stają się inne niż reszta społeczeństwa – wyróżniają się pod względem wyglądu – przez co ich życie staje się pasmem smutku, nieszczęść i samotności. Losy obu rodzin krzyżują się (w dość przewidywalny sposób), miłość łączy dwoje odmieńców, a dzięki ogromnemu uczuciu na świat przychodzi ich całkowicie zdrowy potomek.

Autor zapewnił czytelnikowi podróż w czasie – od wojen i czasów PRL-u, aż po współczesność. Skupił się głównie na przedstawieniu swojego wyobrażenia (a może po części też swoich doświadczeń?) minionych już lat na przykładzie polskiej wsi. Początkowo nie mogłam zupełnie wkręcić się w książkę – pierwsze 100 stron było prawdziwą męczarnią, później okazało się, że wyjątkowość powieści nie tkwi w jej fabule, a między jej wierszami. Mimo że z czasami PRL-u osobiście miałam niewiele wspólnego, poraziła mnie rzeczywistość powieści..
Bohaterowie przedstawieni zostali w bardzo naturalistyczny sposób, żadne z nich nie dysponuje nadnaturalną mocą, przez co odbiór powieści jest jeszcze łatwiejszy, a oni sami stają się jeszcze bardziej rzeczywiści i idealnie dopasowani do wykreowanej przez autora wsi. Borykają się z biedą i samotnością, które stale dotykają mieszkańców niezurbanizowanych obszarów. W książce Małeckiego został poruszony też bardzo istotny temat odmienności jednostek w społeczeństwie, który do tej pory występuje (nie tylko w przypadku biedniejszych społeczności), a do tej pory stanowi dość istotny problem. Okazuje się, że prześladowanie i wyśmiewanie może bardzo skutecznie uprzykrzyć komuś życie, doprowadzając go do załamania i całkowitego wyalienowania.
Mimo pozornego negatywnego charakteru powieści, pojawiają się również wątki miłosne, będące istną wisienką na torcie. To właśnie one doskonale obrazują prawdziwość życia i zasadę, że raz bywa lepiej, a raz gorzej.

Mimo całej masy zalet, w powieści pojawiają się też wady, które w moim przypadku skutecznie powstrzymały mnie od fali ochów i achów. Przede wszystkim, wspomniany już wcześniej specyficzny wstęp, który zupełnie mnie nie zachwycił, a nawet powiem, że prawie odstraszył i odebrał całą przyjemność z zagłębiania się we wstępie lektury. Kolejnym elementem, który niespecjalnie przypadł mi do gustu, jest zlanie wszystkich czasów w jedną kupę, bez ich ewidentnego rozdzielenia (były rozdziały rozdzielające wyszczególnione lata, ale jak dla mnie było to niedostateczne) – została zachowana odpowiednia ciągłość czasowa, bez żadnych nagłych skoków w przeszłość czy przyszłość, ale mam wrażenie, że na niektóre elementy powieści, zabrakło autorowi pomysłu i je „przyspieszył”, co też wzbudza we mnie uczucie braku staranności.

Przyznam szczerze, jako okładkowa sroka, że grafika na Dygocie całkowicie mnie zahipnotyzowała i zauroczyła. Wiem, że jedni jej nienawidzą, natomiast ja należę do tych, którzy ją uwielbiają. Po przeczytaniu książki stwierdzam, że teraz darzę ją jeszcze większym uczuciem, bo wiem, że w fabule znajduje się odniesienie do okładkowego, białego jak mleko chłopca. A dodatkowo jest super fotogeniczna, za co jeszcze bardziej mi się podoba!

Podsumowując – uważam, że książka Jakuba Małeckiego jest warta zakupu i przeczytania, nawet jeżeli uważacie, że to nie są Wasze klimaty. Jest to powieść z pewnością niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju, na którą warto się zdecydować. Początkowo nie mogłam zrozumieć fenomenu tej książki, jednak z dotarciem do jej zakończenia byłam w stanie to zrozumieć (chociaż zupełnie go nie przejawiałam). Małecki pisze językiem prostym, ale posługuje się nim w bardzo staranny sposób.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-11-2015 o godz 08:41 Iwona_C_ dodał recenzję:
Jakub Małecki "Dygot"

Fizyczna odmienność zawsze wiąże się z napiętnowaniem, szczególnie w małych, hermetycznie zamkniętych, wiejskich społecznościach. Właśnie w niewielkiej wsi, blisko Koła przyszedł na świat wyjątkowy chłopiec – albinos, którego losy naznaczyła klątwa Niemki rzucona na jego ojca. Jakub Małecki w Dygocie przedstawia losy „odmieńców”, którzy szukając szczęścia często się gubią w swoim postępowaniu. Ukazuje polską prowincję na przestrzeni blisko siedemdziesięciu lat – pokazuje jak niszczy ją od środka marazm, zastój i brak perspektyw na przyszłość dla tamtejszej społeczności.

Janek Łabendowicz został przeklęty przez Niemkę uciekającą przed Armią Czerwoną. Miał ją bezpiecznie odwieźć do domu, jednak stchórzył i uciekł. Kobieta przeklęła jego nienarodzone dziecko – klątwa szybko dała o sobie znać. Jego żona Irena rodzi albinosa, co w tamtejszej, niewielkiej społeczności budzi nie lada sensację. Chorą sensację i zafascynowanie. Według wierzeń ludowych krew i części ciała albinosa mogą czynić cuda – uzdrawiać, poprawiać zdrowie i przynosić szczęście. Mimo przeciwności losu mały Wikuś rośnie zdrowo, jednak kreuje swój własny świat, w którym pojawia się „rozmyte”.

W oddalonej o 60 km miejscowości żyje rodzina Geldów. Bronkowi i Helenie rodzi się córeczka – Emilia, na którą wszyscy wołają Milka. Pewnego dnia Cyganka mówi Bronkowi, że piekło pochłonie i wypluje ich dziecko. I tak też się dzieje. W domu ciotek, u których akurat przebywa Milka wybucha granat, dziewczynka cudem przeżywa, jednak jest bardzo poparzona. Całe jej ciało jest jedną wielką raną. Również i ona jest piętnowana w społeczeństwie, lecz nieco inaczej niż Wiktor Łabendowicz.

Odrzuceni przez społeczeństwo, żyjący niejako poza nim zakochują się w sobie i biorą ślub… Jak potoczą się ich losy, czy w końcu przełamią ciążące nad ich rodami klątwy i odgonią nieszczęścia?

Jakub Małecki stworzył naprawdę wyjątkową powieść. Opowieść o Wiktorze i jego rodzinie hipnotyzuje już od pierwszych słów. Przyciąga tak samo jak wyjątkowa okładka, od której nie sposób oderwać oczu. Autor zręcznie łączy motywy naturalistyczne, tak charakterystyczne dla powieści XIX-wiecznej z pewną poetyką, a nawet mistycyzmem. Wyraźne widoczne są również elementy realizmu magicznego. Świat żywych łączy się ze światem niematerialnym. Twarde, proste myślenie o tym, jak przeżyć dzień pokrywa się z wiarą w klątwy, gusła i ludowe przesądy. Szczególnie uderza fakt, że i na ziemiach polskich uważa się, że części ciała albinosa mogą uleczyć lub dodać sił, a sam człowiek o mlecznej skórze może powodować szereg nieszczęść.

Na pozór prosty, czasami brutalny i dosadny język doskonale współgra z tłem dla wydarzeń stworzonych przez autora.

Niepokojący, a zarazem niezwykle realny jest obraz polskiej wsi przedstawiony w powieści. Jest tu prostota codziennego życia, marazm, brak perspektyw, wszechobecny alkohol, bieda i brutalność zmieniających się w Polsce realiów politycznych na przestrzeni siedemdziesięciu lat. Uzupełnieniem dla świata ludzkiego jest otaczająca go natura i zwierzęta – wierni przyjaciele człowieka, którzy nie zawsze na tej przyjaźni wychodzą dobrze.

Powieść Małeckiego to lektura dla wymagającego czytelnika. Jednak osoby kochające czytelnicze wyzwania powinny po nią sięgnąć. Na pewno się nie zawiodą. Niezapomniany klimat utworu i jego przesłanie zamknięte w ludzkim dygocie zostaje z nami jeszcze na długo po przeczytaniu ostatniego zdania książki.

http://czytajac.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-10-2015 o godz 00:55 Karolina Tokarz dodał recenzję:
"Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece."

Wystarczy jedna chwila, gdy porzucasz swoje człowieczeństwo, by linia Twojego losu diametralnie zmieniła bieg. Wystarczy, że raz odmówisz pomocy, powodowany strachem o własne życie, by na zawsze zostało ono przeklęte. A przekleństwa rzuconego w chwili największej rozpaczy nigdy nie cofniesz, nie zmyjesz win, a na pewno nigdy nie zapomnisz.

Jan Łabendowicz znalazł się w sytuacji, gdy na próbę zostało wystawione jego człowieczeństwo, a on się go wyparł. Kobieta, której obiecał pomoc w ucieczce przed Armią Czerwoną przeklina jego oraz całą jego rodzinę. Trudno nie uwierzyć w moc tej klątwy, gdy kilka dni później przychodzi na świat jego syn. Wiktor jest albinosem, ale w tym czasie termin ten nie jest powszechnie znany. Dla mieszkańców Piołunowa był tylko odmieńcem, karą za grzechy i powodem wszystkich spadających na nich nieszczęść.

Wiktor przetrwał. Nie tylko przetrwał, ale zdołał się zakochać z wzajemnością i założyć rodzinę. Któż lepiej zrozumie odmieńca, niż drugi odmieniec? Kto będzie w stanie go pokochać nie zważając na inność, wyalienowanie i nienawiść ludzi? Emilia, tak jak i on, wyglądała inaczej. Tak, jak i on musiała zmagać się z odtrąceniem przez rówieśników, z ciekawskimi spojrzeniami i szeptami za plecami. Jej kalectwo również było wynikiem przekleństwa rzuconego na jej ojca. Stworzyli tragicznie wspaniałą parę. Jednak klątwa tak szybko nie wygasa…

"…prawdziwymi szaleńcami są ci, którzy patrzą na to wszystko dookoła i pozostają normalni. Każdy, kto ma trochę oleju w głowie, musi w końcu zwariować."

Ich jedyny syn przychodzi na świat już po tym, gdy w Wiktorze zwycięża szaleństwo i wewnętrzna potrzeba autodestrukcji. Dopiero po latach, wychowywany jedynie przez matkę Sebastian, odkrywa prawdę o okolicznościach śmierci ojca. Do tej pory zdążył już na własnej skórze poczuć skutki dawnej klątwy. Pchany potrzebą zmian i lepszego życia, zmarnował je sobie ledwo rozpocząwszy… Nieszczęścia, cierpienia i bolesne ciosy od życia w rodzinie Łabendowiczów nigdy się nie kończą.

Realizm magiczny powieści porywa, przerażając i zachwycając jednocześnie. Sposób, w jaki przeplatają się w niej ludzkie losy, a przeszłość wpływa na teraźniejszość zadziwia, jednocześnie pozostawiając wrażenie właściwego i sprawiedliwego. Choć autor snuje opowieść fikcyjną, to jednocześnie tak dogłębnie prawdziwie ludzką. W dwóch małych miejscowościach i w dwóch rodzinach zawarł Małecki całe spektrum ludzkich uczuć, wad, zalet, lęków. Feeria barw, wachlarz emocji – czegóż więcej chcieć od dobrej współczesnej prozy?

„Dygot” to radość przeplatana z rozpaczą, to piękno wymieszane z ohydą, to sielanka polskiej wsi połączona z jej okrucieństwem, ciemnotą i brzydotą. To człowieczeństwo w wielu odmianach i odcieniach, miłość bliźniego wystawiana na najcięższe próby. To piętnowana inność, która okazuje się być pełniejsza i piękniejsza od tego, co uznawane jest za normalność. Małecki porusza trudne tematy, a robi to w sposób tak pięknie poetycki, że nie sposób oderwać się od lektury. Ta powieść jest jak pradawna ludowa pieśń – porywa od pierwszych słów, czyta się ją narzuconym przez kolejne rozdziały rytmem. Pod powiekami zostawia tysiące obrazów, które pojawiają się w formie krótkich błysków. Bo „Dygot” jest też, jak impresjonistyczny obraz, na którym najważniejsza jest gra świateł i cieni. Bo w życiu nic nie jest tylko czarne lub białe, a najważniejsze jest wszystko, co pomiędzy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-11-2015 o godz 13:09 Absurdalna dodał recenzję:
Dygot to ciarki, to drżenie i gorączka.

„Dygot” to także tytuł książki Jakuba Małeckiego opowiadającej o przenikaniu się losów dwóch rodzin. Ród Geldów i Łabendowiczów to swoisty model, w którym nie brakuje cierpienia, miłości i słabości, a to wszystko na tle zmieniającej się Polski. Nasz kraj jest kolejnym z wielu bohaterów, który przeistacza się w walczącego herosa, by następnie wkroczyć w lata PRL-u, a z czasem przejść transformację godną współczesności. (...)

Akcja „Dygotu” toczy się na polskiej prowincji. Zdawałoby się, że jest ona na tyle zacofana, że może cechować ją jedynie przewidywalność. Nic bardziej mylnego. Polska prowincja jest naznaczona okrucieństwem, strachem przed życiem ale i walką o życie.
Życie na polskiej prowincji szczególnie w czasach wojny było związane z rozpamiętywaniem przeszłości i dygotem na myśl o przyszłości. Niektórzy ludzie zamieszkujący ją stali się swego rodzaju demonami, stąd książce Jakuba Małeckiego nie można odmówić psychodelicznego charakteru. Jednocześnie ci sami ludzie to twórcy historii rodzinnych, siostry, bracia, żony i mężowie. Serdeczni, bezpretensjonalni, ale i narażeni na ślepy los.
Im dłużej się zastanawiam, tym bardziej jestem pewna, że życie ludzkie jest fascynujące.

W książce Jakuba Małeckiego na plan pierwszy wysuwa się postać Wiktora Łabendowicza - najpierw bezbronnego chłopca, a następnie zagubionego mężczyzny, albinosa. Jego ojciec - Jan Łabendowicz - do końca życia był pewien, że odmienność swojego syna „zawdzięcza” uciekającej przed Armią Czerwoną Niemce, której nie udzielił pomocy.

Poniewierany od dziecka, porównywany do kosmity i do przyczyny wszystkich plag w zamieszkiwanej prowincji Wiktor, wreszcie odnajduje osobiste szczęście u boku okaleczonej dziewczyny z rodziny Geldów. Ślub naznaczony dyskryminacją i poczęcie syna Sebastiana to jednak ostatnie chwile wspólnego szczęścia tego małżeństwa. Po latach to właśnie on - Sebastian Łabendowicz - człowiek o wielu twarzach ma szansę na odkrycie wielkiej rodzinnej tajemnicy, która niejako przypadła w spadku. Czy prowincjonalna mentalność zabiła mu ojca?

Książka Jakuba Małeckiego składa się z pięciu etapów historycznych. Jest to nasza czytelnicza wędrówka od 1938 roku ku współczesności. Można by powiedzieć, że najbardziej jaskrawy bohater tej powieści, czyli Wiktor Łabendowicz wybrał sobie najgorszy z możliwych momentów na bycie „dziwolągiem”. Kim jest albinos? Może ma coś wspólnego z siłami nieczystymi? Skąd ta inność, skoro wszyscy w rodzinie byli normalni? Krótki artykuł ze Stanów Zjednoczonych to jedyna wzmianka o tej odmienności, a co więcej wzmianka, która nie miała racji bytu wśród mieszkańców polskich wsi i miasteczek lat 40. i 50. XX wieku.

„Dygot” prezentuje panoramę ludzkich zachowań. Zwyczajni bohaterowie stanowią plejadę charakterów. Chłopak patrzący na mnie z okładki, który początkowo budził we mnie lęk i intrygował, nabierał znaczenia im głębiej poznawałam fabułę książki.
„Dygot” mnie zasmucił. Pełno tu nostalgii i zapachu minionych czasów, które swoją drogą, dobrze że są już za nami. Książkę Jakuba Małeckiego warto przeczytać ze względu na jej oryginalność i poetycką wymowę, wymagającą umiejętności czytania między wierszami.

Jeśli jesteście zaintrygowani tą historią, to musicie po nią po prostu sięgnąć. Nikt w tak realistyczny sposób nie opisze Wam losów wspomnianych rodzin, jak autor „Dygotu”.

www.NiebieskaObwoluta.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-11-2015 o godz 11:28 Adriana Bączkiewicz dodał recenzję:
Rzadko sięgam po powieści obyczajowe, ale w przypadku tej treści i zakrawającej o perfekcję okładki, nie mogłam jej sobie odpuścić. Kiedy słyszę dodatkowo, że jest to książka inna niż wszystkie; zadziwia, przeraża i odkrywa wiele tajemnic, to wiem, że już przepadłam.

W tej pozycji nie mamy do czynienia tylko z jednym głównym bohaterem. Jest to powieść wielopokoleniowa, gdzie początek mamy w roku 1938, a kończy się w 2004. Te spektrum czasu pozwala nam wysnuć wniosek, że będziemy mieli styczność z przemianami dotyczącymi: pokoleń, ustroju, a nawet i samego myślenia. I to wartość dodana w tej pozycji, ponieważ sprawny czytelnik odszuka w niej pewną perełkę, którą warto zapamiętać na dłużej. Na okładce dostrzegamy napis: Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji. I pod tym zdaniem się podpisuję.

Historia tu przedstawiona nie jest banalna, gdyż krążymy wokół tematów zakazanych i niecodziennych. W końcu albinizm w dawnej Polsce (i w niektórych zakątkach świata do dziś) było czymś nowym, tłumaczone wyłącznie wierzeniami i związano je z przekleństwem. Stąd też, dzięki Jakubowi Małeckiemu mamy dostęp do świata, gdzie albinizm bohatera, poparzenia i blizny drugiej bohaterki, wydają się być napiętnowane i z góry skazane na okrutny los. W moim mniemaniu saga rodzinna źle brzmi, ale świetnie opisuje tą historię, która jest tajemnicza, czasami odrażająca, ale zarazem ciekawa i dlatego chcemy brnąć w jej treść dalej i dalej.

Nie wiem dlaczego, ale gdy czytałam Dygot, jakoś tak przypomniała mi się Zbrodnia i kara Dostojewskiego. Ten obłęd i irracjonalność ma coś wspólnego z książką Jakuba Małeckiego. Gdy czytamy tę pozycję, a raczej poszczególne rozdziały, które zwiastują nam dany rok wydarzeń, sami niechybnie przenosimy się do tych czasów. Nie przyznam, że styl Autora jest łatwy w odbiorze, ponieważ krąży on wokół czegoś lirycznego i nieoczywistego. To jest sztuka, by za pomocą prostych słów stworzyć tekst dosadny, ale i inny zarazem. Nie wiem jak inaczej opisać ten styl, jest bezbłędny i ciekawy, jednak trzeba się w niego odpowiednio wczytać.

Wspomniana prowincja jest niecodzienna, ale jego mieszkańcy w jakiś sposób porażają głupotą, owymi wierzeniami, zapędami i chociaż nie mi oceniać dawne dzieje, to jednak chyba tak było. Coś co było nowe, traktowano je jak nasienie szatana i próbowano się tego pozbyć. Ważne dla tamtych ludzi było dobro domu i rodziny, a jak wiadomo wierzeniom bardzo łatwo ulec. Jakub Małecki w sposób konkretny i przejrzysty przedstawił tamte czasy, ale również nie zapomniał o dalszych pokoleniach i ich zmian, gdy w ich życie wkraczało nowe millenium.

Nie czytam takich historii zbyt często, a nawet teraz po Dygocie mogę śmiało stwierdzić, że za rzadko sięgam po taką literaturę. Autor w tej powieści ukazał najwartościowszą rzecz, z jaką przyszło mi się spotkać w literaturze: że czasy w których żyjemy mają wpływ na nasze myślenie, czyny i ostatecznie kierują naszym życiem. Stąd też ta ballada o pięknie, brzydocie, przemijaniu i przede wszystkim samotności ma taki uniwersalny, a zarazem niejednoznaczny wydźwięk.

O niektórych pozycjach nie da się zbyt wiele napisać, bo czasem brakuje słów i tym razem nie jest inaczej. Dopóki nie przeczytasz tej pozycji czytelniku, to nie będziesz wiedział co miałam na myśli.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Glatz. Zamieć Duszyński Tomasz
4.9/5
27,66 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.7/5
25,00 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.5/5
22,46 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie ma tego Złego Mortka Marcin
4.3/5
25,09 zł
38,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ropuszki Jadowska Aneta
4.7/5
33,64 zł
54,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Motyl Genova Lisa
4.6/5
26,13 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Piętno Katriny Bednarska Agnieszka
4.8/5
29,93 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Uciekinier Follett Ken
5/5
26,63 zł
38,90 zł
strona produktu - rekomendacje Manuskrypt Voynicha Zejc Dariusz
5/5
21,75 zł
29,00 zł
strona produktu - rekomendacje Zjawa Punke Michael
4.8/5
26,18 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Interstellar i nauka Thorne Kip
4.7/5
36,53 zł
45,00 zł
strona produktu - rekomendacje Portret Doriana Graya Wilde Oscar
4.6/5
20,16 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zaczarowani Denfeld Rene
4.3/5
28,43 zł
37,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.