Dom wschodzącego słońca (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 31,99 zł

Cena promocyjna:
31,99 zł
Cena empik.com:
39,99 zł
Oszczędzasz:
8,00 zł (20%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Gdy jest się szkolnym outsiderem, nic nie wydaje się proste. Dla Eunice Wight rzeczywistość okaże jeszcze bardziej skomplikowana, gdy za sprawą tajemniczej gry komputerowej odkryje, że świat, który ją otacza, to tylko część prawdy. W mieście bowiem, poza zwykłymi mieszkańcami, można spotkać wampiry, gargulce i potwory z sennych koszmarów. Eunice przekonuje się, że świat magii i baśni istnieje naprawdę, a ona sama jest trzynastym magiem, członkinią Domu Wschodzącego Słońca. W mieście pojawia się jednak tajemniczy przybysz, a mieszkańcom Farewell grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Przy pomocy geniusza informatyki Tima Hawkinsa, gwiazdy rocka Gabriela Shade'a i mistrza szermierki Lloyda Darka oraz tajemniczego Krzysztofa Podróżnika i zakonnicy Weroniki Eunice stanie ramię do walki o Świat Opowieści, którego w końcu stała się częścią. 

Tytuł: Dom wschodzącego słońca
Autor: Janusz Aleksandra
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 416
Numer wydania: II
Data premiery: 2018-04-04
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 135
Indeks: 25373905
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
6
4
4
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
11 recenzji
09-07-2018 o godz 10:54 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
„Dom wschodzącego słońca”, jest autorstwa polskiej pisarki Aleksandry Janusz w której opowiada różne historie. Spotkamy w niej pełno skomplikowanych osobowości, którzy wyróżniają się swoimi charakterami i oryginalnością. Mowa tutaj chociażby o Lloydzie, który musi się zmierzyć ze swoją przykrą przeszłością i w żaden sposób nie da mu spokoju, gdyż na nowo stary ból się odzywa. Egoistycznym i zapatrzonym w sobie Gabrielu, który będącym członkiem w zespole rockowym. Jedynie co się dla niego liczy to sława. Będzie jendak zmuszony podjąć samodzielnie decyzje w swoim życiu. Znajdziemy tu nawet zakonnice Weronike, która wraz z Krzysztofem i innimi członkami grupy, będą musieli zająć się zagadkami, jakie pozostawiła legendarna już Kaja Modrooka. Przed nimi rozpoczyna się przygoda, pełna nowych i starych przeciwników jednak będąc teraz razem, los nie jest dla nich taki straszny. Ale czy na pewno im sie uda pokonać każdą przeciwność i zakończyć całą przygodę bez żadnego szwanku?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-05-2018 o godz 19:47 Angelika dodał recenzję:
Miasto magów.Część pierwsza. Świat internetowy bywa fantastyczny,czujemy się wolni.Świat internetu ma to do siebie,że czujemy się wolni nie musimy grać według zasad.Każde reguły są dozwolone,tylko adrenalina.Łatwo się uzależnić od świata,które jest prostsze od realnego.Łatwo w tym wszystkim zagubić swoje życie.Łatwo wejść w ten świat,ale wyjść nie wyższą szkołą jazdy. Jedną z tych osób jest Eunice Wight żyję na uboczu.Bohaterka z natury jest osobą,która nie godzi się na pewne normy.Tworzy swój świat,a internet tylko jej w tym pomaga.Wampiry,gargulce i senne potwory to dla dziewczyny coś normalnego.Dla Eunice nie istnieje coś takiego jak wytwór wyobraźni dla niej wszystko co nierealne istnieje naprawdę. Sama bohaterka będzie zmuszona walczyć o Świat Opowieści. Z pomysłem na fabułę autorka wstrzeliła w dziesiątkę.Świat jaki przedstawiła jest ciekawy nieprzewidywalne.W świecie bohaterki nic nie jest wytłumaczalne.Pisarka świetnie stworzyła atmosferę wprowadza czytelnika w świat,który może przeplatać się z światem realnym. Książka przykuwa uwagę swoją wyjątkowością.Na rynku wydawniczym bardzo rzadko można spotkać literaturę tego gatunku,tym bardziej warto sięgnąć po książkę i wyrobić sobie własne zdanie.Jeśli lubicie świat fantasy czy wyimaginowanych to na pewno to książka dla Was
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-05-2018 o godz 08:31 Nemezis dodał recenzję:
W Farewell nic nie jest takie, jak się wydaje. Eunice Wight to z pozoru zupełnie przeciętna gimnazjalistka. Za sprawą gry komputerowej jej życie ulega diametralnej zmianie. Nagle upomina się o nią świat, którego istnienia nigdy nie podejrzewała. Wśród magów, wampirów, szczuroludzi i demonów słabe oceny stają się najmniejszym z jej problemów. Eunice kiepsko radzi sobie w szkole. Buntowniczo nastawiona do całego świata, woli wszelką wiedzę zdobywać samodzielnie, co oczywiście rodzi konflikty. Dziewczyna zdaje się jednak mieć pewien ukryty talent. Odkąd trafiła na grę Silver Tower, z zapałem rozwiązuje zagadki logiczne, rysując skomplikowane figury. Figury niemożliwe, składające się w czwartym wymiarze. Ale zagadki to jedno, a lewitujące pokrywki od słoików to już zupełnie inna bajka. Oszołomiona nastolatka wychodzi z imprezy, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Porwana przez szczuroludzi, trafia do świata pełnego magii i niebezpiecznych stworzeń, które od tej pory będą czyhać na jej życie. Powieść Aleksandry Janusz-Kamińskiej porwała mnie już od pierwszych rozdziałów. Ale nie ma co się dziwić. Wystarczyło 50 stron, by bohaterkę porwano, próbowano sprzedać i zamordować. A do tego dowiedziała się nagle, że nie jest wcale zwykłą dziewczyną, ale magiem. Działo się sporo, akcja trzymała w napięciu, a z biegiem czasu robiło się coraz groźniej i mroczniej. Czytałam z zapartym tchem, śledząc uważnie losy Eunice i jej nowych przyjaciół. Sama bohaterka skutecznie przyciągała moją uwagę, zaskakując na każdym kroku. Zbuntowana, ale niezwykle lojalna i odważna, szybko zyskała moją sympatię. A zgrabnie wykreowanych bohaterów wciąż przybywało. Sarkastyczny Timothy, tajemniczy Lloyd, odrobinę irytujący Gabriel, potężny Krzysztof Podróżnik, groźny Julius... W zasadzie każda pojawiająca się postać miała w sobie coś szczególnego, każda stanowiła odrębną zagadkę. "Dom Wschodzącego Słońca" oczarował mnie ciekawie poprowadzoną fabułą, licznymi zwrotami akcji, wyjątkowymi bohaterami oraz intrygującą koncepcją rzeczywistości. Mamy tu nie tylko świat zwyczajny i nadnaturalny (istniejący w wielu wymiarach), ale również Świat Mitów, Świat Opowieści czy Ponadsieć, co daje autorce wprost nieograniczone możliwości działania. Podobało mi się ogromnie i czekam na więcej. W Farewell tajemnic nie brakuje, więc liczę na naprawdę dobrą kontynuację. Polecam! Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros! ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-04-2018 o godz 23:31 Karolina Kuran dodał recenzję:
[klonoweksiazki.blogspot.com] Miasto Farewell przypomina Chicago z Akt Dresdena, i Londyn Matthew Swifta. W mieście Farewell panuje chwiejna równowaga, utrzymywana dzięki mocom kilkorga nietypowych magów. (O jednym z nich Autorka pisze, że młodziutka bohaterka nie uważała go za przystojnego - ale gdyby sama była starsza o jakieś dwadzieścia lat, to co innego. Otóż potwierdzam, z perspektywy "wieku docelowego": sama prawda, zero przekłamań.) Żeby zostać przyjętym do magicznego terminu, trzeba rozwiązać szereg zadań z topologii, zaś almanach wiedzy tajemnej i przepowiedni dotyczących przyszłości miasta składa się z brulionów, pergaminów, i przypadkowych skrawków papieru w rodzaju restauracyjnego menu. W Farewell stoi Dom Wschodzącego Słońca. Eunice Wight, nastoletnia buntowniczka i kontestatorka Systemu, przekracza jego próg i przekonuje się, że nic nie jest do końca takie, jak się nam wydaje. Jak zwykle ostatnio, mam dziwne skojarzenia. Debiutancka powieść Aleksandry Janusz (wydanie, z którym zapoznałam się dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uroboros, to wznowienie książki wydanej pierwotnie w nieodżałowanej pamięci Runie) przywiodła mi na myśl serial o szkatułkowej konstrukcji, coś w rodzaju Netflixowego "Orange is the New Black" - na początku poznajemy pobieżnie głównych bohaterów opowieści, a później wątki i historie rozgałęziają się, tworząc siatkę powiązań i współzależności. Przy okazji dowiadujemy się nieco więcej o przeszłości magów z Farewell, a także o historii samego miasta - bohatera na własnych prawach - która ujęła mnie chyba najmocniej. Nie obraziłabym się za jej kontynuację - na całe szczęście tom drugi jest w planach, będę go z zaciekawieniem wyglądać. Aleksandra Janusz, biolog molekularny i doktor neurobiologii (!), przedstawia zaledwie wycinek większego świata, który - jak się spodziewam - ma rozrysowany i rozpisany w najdrobniejszych szczegółach. Po lekturze "Domu..." pozostało mi wrażenie niedosytu (co oznacza pojawienie się pewnego szczególnej urody kota? Co kryje się w przeszłości naszych bohaterów, szczególnie Timothy'ego? Do czego jeszcze mogą posłużyć szkolne lektury?), i poczucie, że niektóre sceny powieści zostały zakomponowane w bardzo "graficzny" sposób, prawie jak scenopis dla operatora kamery. Czy "Dom Wschodzącego Słońca" ma tak zwany "potencjał ekranizacyjny"? Na pewno tak, choć niekoniecznie w krajowopolskich realiach. Być może dlatego Autorka umiejscowiła akcję w Ameryce, i czerpała z dziedzictwa wielu kręgów kulturowych. W efekcie uzyskujemy istny kogel-mogel idei, magicznych technik i tradycji, co w sumie bardzo zgrabnie odzwierciedla zglobalizowaną rzeczywistość, w której żyjemy na co dzień. W Farewell można wybierać - jedni magowie będą rozwijać swoje zdolności za pośrednictwem skomplikowanego interfejsu superkomputera, inni skupią się na kultywowaniu tradycji zgodnych z duchowością Dalekiego Wschodu bądź Kabałą, jeszcze inni roztoczą magię iluzji za pośrednictwem muzyki rockowej. To miasto przygarnia każdego - prawda, jednych mniej chętnie, niż innych, ale jednak. Jaką ścieżkę wybierze Eunice, i czy wyciągnie właściwe wnioski z historii swoich mentorów? O tym musicie przekonać się sami...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-04-2018 o godz 21:22 Między Stronami dodał recenzję:
blogmiedzystronami.blogspot.com Mag-szermierz Lloyd musi zmierzyć się ze swoją mroczną przeszłością. Timothy, błyskotliwy informatyk, zmuszony jest wyjść poza wirtualny świat. Narcystyczny piosenkarz Gabriel w końcu musi nauczyć się podejmować własne decyzje i kierować swoim życiem tak jak sam chce. Razem z zakonnicą Weroniką, wiekowym podróżnikiem Krzysztofem oraz nowym towarzyszem z odległych stron staną razem przeciwko mitycznym bestiom oraz dawnym - i nowym - wrogom. Czy znajdą odpowiedzi na zagadki, jakie zostawiła po sobie legendarna wieszczka Kaja Modrooka? I czy Eunice będzie potrafiła odnaleźć się w nowej rzeczywistości jaką postawił przed nią los? "To było takie oczywiste, takie naturalne. Aż dziwne, że nie dostrzegała tego wcześniej. Chociaż... Zreflektowała się. Tak naprawdę od zawsze wiedziała, że ów... kolor, zapach, dźwięk - od zawsze istnieje. Tyle tylko, że nie zwracała na niego uwagi, jak na setki dźwięków z tła, które zazwyczaj wyrzucamy ze świadomości." Opis i okładka przekonały mnie do sięgnięcia po "Dom wschodzącego słońca". Bardzo lubię czytać fantastykę, dlatego stwierdziłam, że będzie to dla mnie idealna książka. Niestety nie do końca dostałam to czego oczekiwałam. Na początku trochę o tym co mnie zawiodło. Książka nie ma typowych rozdziałów. Dzieli się ona na kilka części, w których opisane są różne historie bohaterów. Pomimo, że cały czas czytamy o tej samej grupce magów, dostajemy różne opowieści z ich życia, które czasem są odległe w czasie i nie zawsze ze sobą powiązane. Trudno mi było wciągnąć się przez pierwszą połowę książki. Czasem nie mogłam nadążyć za akcją i musiałam wracać do wcześniejszych stron, żeby zrozumieć co się dzieje. Jednak od drugiej połowy książka naprawdę mnie wciągnęła w swoją fabułę. Byłam ciekawa jak potoczą się losy bohaterów i pomysł autorki na "ostatnią opowieść" (nie wiem jak inaczej mogę to nazwać) bardzo mi się spodobał. Po całej lekturze stwierdziłam, że na pewno sięgnę po drugi tom tego cyklu. "Tej nocy wiele małych dzieci obudziło się z płaczem. W szpitalu psychiatrycznym imienia świętego Antoniego chorzy dostawali ataku histerii lub katatonicznie zwijali się w kłębek. Artyści śnili męczące, fantazyjne koszmary, które następnego dnia miały przerodzić się w nowe dzieła sztuki. Koty zbierały się w grupki na śmietnikach i w milczeniu oczekiwały końca świata." Jeśli chodzi o bohaterów to są oni naprawdę bardzo różnorodni. Nie przywiązałam się za bardzo do Eunice, jednak nie jest to postać, która mnie irytowała lub przeszkadzała. Po prostu nie przekonała mnie ona do siebie. Najbardziej polubiłam Gabriela i Tima. Mają oni bardzo specyficzne charaktery i zwracają na siebie uwagę czytelnika. Kiedy już wciągnęłam się w ich historię, naprawdę przejęłam się ich losem. Autorka świetnie wykreowała wszystkich bohaterów i cały świat w swojej książce. Opisy mogą czasem przytłoczyć, jednak dostarczają dużo naszej wyobraźni, która musi pracować na pełnych obrotach. Wiem, że będą osoby, które nie odnajdą się w tym świecie, jednak myślę, że znajdą się też tacy, którzy go polubią. Nie jest to książka, która wyjątkowo mnie zachwyciła, ale nie jest też zła. Jest to pozycja, którą można przeczytać, szczególnie jeśli lubi się ten gatunek. Spodziewałam się czegoś innego, jednak przyjmuję to co dostałam i jestem ciekawa jak potoczą się losy bohaterów w dalszych częściach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-04-2018 o godz 19:46 iza dodał recenzję:
[ blog niebo - piekło - ziemia] Jako że ostatnimi czasy nie za często sięgam po książki fantasty jakoś zatęskniło mi się za czarodziejami i magią, dlatego też mój wybór padł na powieść "Dom wschodzącego słońca". Zaczynając czytać książkę wkroczyłam do świata magii i poznałam grupę czarodziejów. Różnią się oni umiejętnościami, wiekiem, charakterem. Autorka tworząc tych magicznych bohaterów zdecydowała się na ich dobrą kreację. Dzięki temu poznałam nie tylko ich teraźniejsze życie, ale także wiele rzeczy z przeszłości. Jeśli chodzi o samą treść to powiem szczerze, że będę miała problem z jej streszczeniem. Początkowo autorka skacze od bohatera do bohatera, od wątku do wątku. Literatka nie rozwija tych wątków za dokładnie a takie skoki tylko wprowadziły chaos. Niby poznałam życie magów, ale nie wiem jaki to miało sens w porównaniu z zakończeniem. Ostatni etap powieści jest najbardziej ułożony, spokojny i konkretny.Najwięcej też się tam dzieje oraz nie panuje tam chaos. Nie ma tutaj jednego narratora, jako czytelnik miałam wgląd w życie i minimalne myśli wszystkich postaci. A co do treści...Początkowo czytelnik poznaje magów i ich historię. Gabriela muzyka, który miał trudną młodość. Siostrę Weronikę, która choć jest magiem jest też zakonnicą, która pomaga ubogim, Timmy - kaleka o mocno rozwiniętych umiejętnościach informatycznych, łączący się z siecią, oraz Lioyda najbardziej mrocznego i przerażającego maga z Domu wschodzącego słońca, który dla przyjaciół jest oddany i waleczny, ale dla wrogów jest bezwzględny. Najmłodszym członkiem załogi jest Eunica, która dopiero odkrywa swoje talenty i zdolności magiczne. Jest jeszcze kilka innych mniej znaczących - i słabiej przedstawionych postaci. Cała ta grupa będzie musiała zmierzyć się ze Smokiem, którego na Ziemie sprowadził ojciec Eunice... Autorka ma bardzo lekkie pióro, więc czytanie jest szybkie, niestety nie odczułam w nim klimatu, większego zaangażowania. Często się gubiłam w treści i musiałam wracać do przeczytanych zdań. Chaotyczność, zmiana bohaterów i wątków nie sprzyja wczuciu się w historię. W trakcie czytania nie odczuwałam też emocji, lęku o bohaterów, choć co niektórych obdarzyłam sympatią. Pomył autorki na stworzenie powieści jest bardzo fajny, nie jest szablonowy, oklepany. Nie ma tutaj wątków romantycznych jest magia, niebezpieczeństwo i walka. "Dom wschodzącego słońca" jest dobrze napisaną powieścią z ciekawymi bohaterami, ale...coś mi w niej zabrakło. Nie potrafiłam odnaleźć się w świecie stworzonym przez autorkę. Ten świat był za "sztywny" za "zimny" jak na magiczne klimaty. Powieść przeczytałam szybko, ale jakoś fabuła nie zostanie ze mną na dłużej. Trudno jest mi ocenić książkę i też nie wiem czy ją polecać, czy odradzać. Fabuł ma potencjł, może następne tomy będą bardziej magiczne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2018 o godz 11:13 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Moja opinia: „Dom wchodzącego słońca” po raz pierwszy ukazał się w druku w 2006 roku. Był to debiut Pani Agnieszki Janusz (Kamińskiej) – młodej, dwudziestoletniej dziewczyny, która swoim kreatywnym dziełem zapragnęła nie tylko pokazać światu coś niecodziennego i niebanalnego, ale i nauczyć swoich czytelników spoglądać poza granice marzeń. Dom wschodzącego słońca to Urban fantasy – czyli podgatunek literatury fantasy, w którym to akcja książki rozgrywa się w realiach życia wielkomiejskiego. Jej niepowtarzalny klimat to pozorna gra sprzeczności, która współistnieje między pierwotną magią a współczesną techniką. Połączenie tych dwóch światów tworzy nam nie tylko barwną fabułę oraz wartką akcję, ale i także niepowtarzalną moc przygód, które pozostają w naszej wyobraźni na wiele bezcennych godzin. A od 4 kwietnia 2018 roku będziemy mogli zaopatrzyć się w najnowsze wydanie tej nietuzinkowej książki, w której to zostały poprawione : poszczególne dialogi, sceny i kontrowersyjne szczegóły, które mogłyby spowodować lekkie zgrzyty. Muszę przyznać, że dzięki tym niewielkim, lecz istotnym poprawką kosmetycznym, książka ta nabrała nowego i świeżego blasku, który z całą pewnością zostanie doceniony przez wszystkich fanów Urban Fantasy. A zwłaszcza za jej: kreatywną i pełną niezapomnianych emocji fabułę dynamiczną i wartką akcję oraz barwnych i charyzmatyczny bohaterów. Ja osobiście, mogę ją skrytykować tylko z jednego powodu: Za jej niedopracowany, nieco chaotyczny początek fabuły, który spowodował we mnie uczucie irytacji i nudy. Chodzi mi o pierwsze trzy opowiadania, które poprzedzały cześć główną. Dalsza część historii była już całkiem inna. I choć początek był słaby, to cześć główna była naprawdę fenomenalna! Ciekawa, wciągająca i co najważniejsze, nietuzinkowa. Miała w siebie ogromną siłę kreatywności, dużą dawkę wyobraźni oraz moc niebanalnej przygody, która nie tylko wybiła mnie w fotel, ale i zaparła dech w piersiach. Podsumowując: „Dom wschodzącego słońca„, to arcyciekawa książka, która ma w siebie nie tylko intrygujący opis i fenomenalną okładkę, ale i kreatywną moc przygód, które zabiorą nas do świata Farewell pełnego magii, techniki i niezapomnianej, młodzieńcze odwagii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-04-2018 o godz 19:42 Kosz z Książkami dodał recenzję:
Aleksandra Janusz zaprasza czytelnika do miasta gdzie magia i technologia idą w parze, a przedmioty znane nam z życie codziennego mają swoje obicie w świecie astralnym. W Farewell nie sposób się nudzić, o czym przekonacie się podczas lektury Domu Wschodzącego Słońca! W Farewell przedmioty z życia codziennego mają swoje odbicie w świecie astralnym. Nie powinno więc nikogo dziwić, że Internet odgrywa ważną rolę także w życiu osób obdarzonych magicznymi zdolnościami, ani że zalogowanie się w wyjątkowo wymagającej grze przeglądarkowej może odmienić czyjś los. Tak dzieje się w przypadku Eunice Wight – młodej, przechodzącej okres buntu dziewczyny, która trafia pod opiekę mieszkańców tytułowego Domu Wschodzącego Słońca i odkrywa, że miasto w którym się wychowała ma również inne, bardziej niebezpieczne oblicze. Książka podzielona została na cztery części – trzy krótsze opowiadania i jedno dłuższe, które spokojnie można określić mianem mini powieści. Aleksandra Janusz serwuje w nich historię opartą na znanych i wielokrotnie powtarzanych przez różnych twórców schematach, jednak mimo pewnej wtórności miała ona coś co przykuło mnie do książki na kilka ładnych godzin. Przede wszystkim autorka wykreowała bohaterów obok których nie sposób przejść obojętnie. Dom Wschodzącego Słońca zamieszkuje grupa indywidualistów, na dodatek będących doświadczonymi magami, od których naukę będzie pobierała nasza młodziutka Eunice. Każda z postaci została świetnie przedstawiona i jej silny charakter wyróżnia ją na tle pozostałych bohaterów. I tak poza wspomnianą już Eunice czytelnikowi przyjdzie między innymi poznać błyskotliwego informatyka Timothy’ego (w tym świecie mag i informatyk mają ze sobą naprawdę dużo wspólnego!), szermierza Lloyda pełniącego funkcję obrońcy miasta czy rockmana Gabriela. Jak widać jest to dość nietypowa zbieranina, a to przecież zaledwie kilku przedstawicieli tytułowego domu. Równie ważne co bohaterowie jest miejsce akcji – w końcu Dom Wschodzącego Słońca zaliczany jest do urban fantasy. Farewell stanie się tłem dla wielu emocjonujących pojedynków, a stworzony przez autorkę system rządzący magią z pewnością zaintryguje niejednego czytelnika. Do tego warto dodać iż całość napisana jest lekkim, przyjemnym w odbiorze stylem, dzięki czemu całość czyta się naprawdę szybko. Dom wschodzącego słońca pierwotnie ukazał się w 2006 roku nakładem wydawnictwa Runa, po czym książka długo była niedostępna. Teraz ponownie powróciła na półki księgarni, za sprawą wydawnictwa Uroboros. W nowej szacie graficznej i z okładką, którą pokochałam na równi z piosenką towarzyszącą premierze wznowienia książki. Co więcej w tym roku do sprzedaży ma trafić również, wcześniej nie publikowana kontynuacja, na którą już niecierpliwie czekam. Lektura Domu wschodzącego słońca stanowiła dla mnie fantastyczną przygodę. Książkę dosłownie pochłonęłam na raz i nie mogę doczekać się kontynuacji, by ponownie spotkać bohaterów, którzy nie tylko zapadają w pamięć, ale także trudno się do nich nie przywiązać. Również Wam serdecznie polecam spotkanie z nimi i wyprawę do miasta Farewell.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-04-2018 o godz 15:41 Laurie dodał recenzję:
http://zniewolone-trescia.blogspot.com/ Przyznam szczerze, że opis mnie trochę zmylił i spodziewałam się trochę innej opowieści. Bardziej klasycznego fantasy. Nie jestem jednak zawiedziona. Nawet nie wiem, kiedy zostałam wciągnięta w świat Eunice i jej starszych kolegów, a każdy powrót do rzeczywistości zdawał się być karą. Największym atutem książki z pewnością są bohaterowie. Dawno nie spotkałam się z tak barwną grupą. Sama Eunice pomimo buntowniczego wieku wykazuje się rozsądkiem i roztropnością, doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń i potrafi przerzucić przewyższające ją zadanie na barki bardziej doświadczonych towarzyszy, ale też całkiem nieźle przemówić im do rozsądku, kiedy zachowują się jak dzieci. Ci, którzy mnie dobrze znają, z całą pewnością trafnie wytypowali mojego faworyta z powieści. Lloyd Dark – pół-Anglik, pół-Japończyk nierozstający się ani na chwilę ze swą kataną, wiecznie ubrany na czarno, posługujący się nieco staroświeckim stylem mówienia bardzo szybko zyskał moją sympatię, choć z pewnością jestem bardzo stronnicza w tym przypadku. Zresztą Gabriel, dość narcystyczny wokalista zespołu „Nevermind”, którego teksty można poczytać w powieści – jak dobrze pasują do poszczególnych części – oraz cyber-mag Timothy zmagający się ze skutkami klątwy również nie dają się nie lubić. Gabryś pomimo swych uzdrowicielskich zdolności panicznie boi się widoku krwi, do tego jest tchórzem, zaś Timmy to studnia bez dna sarkazmu, którego słuch absolutny nigdy nie zawodzi. Każdy z mieszkańców Domu Wschodzącego Słońca jest inny i w życiu bym nie pomyślała, że taka zbieranina może się dogadać ze sobą. A jednak są dla siebie rodziną, która wzajemnie się wspiera i broni, gdy przychodzi zagrożenie, ale też w codziennych zmaganiach z rzeczywistością. Trochę jednak brakuje mi historii pozostałych postaci – magowie z Mandali czy Krzysztof Podróżnik (Polak, swoją drogą) zostali potraktowani nieco po macoszemu. Zresztą o tym, co doprowadziło Timmy’ego do obecnego stanu zdrowia, dowiadujemy się nieco przy okazji, do tego historia jest dość zdawkowa. Lloyd i Gabryś dostali swoje retrospekcje, więc czuję się trochę zawiedzona i mam nadzieję na jakąś rehabilitację ze strony autorki. Fabuła przyciąga, ale nie trudno zauważyć, że całość wygląda trochę jak zbiór opowiadań niż jednolita powieść. Dopiero ta ostatnia część jest dużo bardziej rozbudowana. Nie sposób się jednak nudzić, całość jest ciekawa i intrygująca. Do tego teksty „Nevermindu” dodają smaczku, opisując trochę to, co dzieje się w powieści. I oczywiście dialogi – często pełne sarkazmu – wzbudzające mój uśmiech, a nawet wybuch śmiechu. Styl pani Aleksandry jest prosty i przejrzysty, nie dominują tu ani dialogi ani opisy, wszystko jest dość wyważone. Widać, że fabuła i osadzenie postaci zostało przemyślane, nie ma tu też żadnych nieścisłości, które rzuciłyby mi się w oczy. „Dom Wschodzącego Słońca” to naprawdę dobra pozycja i każdy, kto lubi urban fantasy, nie powinien się zawieść. Sympatyczni bohaterowie i ciekawa fabuła tylko zachęcają, przez co jestem w stanie wybaczyć tych kilka mankamentów, które usatysfakcjonowałyby mnie do końca. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-04-2018 o godz 21:38 KittyAilla dodał recenzję:
Styl autorki okazał się na szczęście prosty, biorąc pod uwagę, że podejmuje się ona tłumaczenia zagadnień fizycznych opisujących jej świat wymyślony. Dialogi nie wyglądały sztucznie, a używana momentami łacina podwórkowa pasowała do sytuacji - w końcu mamy do czynienia ze zbuntowaną nastolatką, brak przekleństw byłby wręcz nieco dziwny. Jedyną rzeczą nie pasującą mi zupełnie do całości były imiona i nazwa miasta. Jakoś tak ta opowieść pasowałaby mi do akcji umieszczonej w Polsce, miała taki nieco swojski klimat, a działa się w wymyślonym mieście o nazwie Farewell, które mimo wszystko musi należeć do naszego świata ze względu na używane nazewnictwo narodowościowe. Osobiście wolałabym, gdyby akcja umieszczona została u nas, jakoś i tak cały czas miałam takie wrażenie polskości podczas czytania. Początkowo poznajemy mieszkańców Domu Wschodzącego Słońca i ich historie. Dołącza do nich także Eunice, zbuntowana nastolatka, która dostrzega, że świat to coś więcej i chciałaby go zrozumieć. Z początku byłam naprawdę wytrącona z równowagi, gdy zaczęły się rozdziały dotyczące Apolla, ale ostatecznie spodobał mi się taki sposób wprowadzenia nas w życie magów. Dodatkowo, poza porywającą akcją, na którą składa się szpiegostwo, pościgi oraz walka, autorka opisuje nam sposób działania magii w jej świecie. Najpierw odniosłam wrażenie, że zabrałam się za science fiction, ale na szczęście szybko minęło. Zakończenie za to ładnie zamyka wydarzenia obecne, jednocześnie zapowiadając pełną akcji drugą część. Moim ulubieńcem został Gabriel, co może wydawać się nieco dziwne, ponieważ często dawał sobą rządzić. Jednak jego determinacja i oddanie przyjaciołom, a przy tym ciekawy sposób bycia nie mogły mnie przepuścić obok obojętnie. Eunice, choć początkowo ma zadatki na główną bohaterkę i widnieje nawet na okładce, nie odbiera pola do popisu reszcie. Kojarzy mi się głównie z porywczością i odwagą, a także przenikliwym umysłem. Autorka rozbudowała jedynie główne postaci, nie skupiając się na tych pobocznych, na przykład na matce Eunice - wiemy tyle, że porzucił ją ukochany i całe dnie spędza przed telewizorem, i tak przez większość powieści. Dom Wschodzącego Słońca to zdecydowanie udany debiut i cieszę się, że został wznowiony przez wydawnictwo Uroboros. Chciałabym móc jak najszybciej poznać kolejną część przygód Eunice, Lloyda, Timmy'ego oraz Gabriela! Jeśli więc szukacie lekkiej, ciekawej historii z rozbudowanym systemem działania magii i opowieści - zapraszam was do lektury Domu Wschodzącego Słońca :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-04-2018 o godz 10:50 Salivia dodał recenzję:
Są książki, które zachęcają mnie do siebie samą okładką. Wiecie, w ten sposób natknęłam się na mojego ukochanego autora – bo uznałam, że ma ładne grafiki na okładkach. A gdy zobaczyłam Dom Wschodzącego Słońca, to szczerze się zakochałam. Przeczytałam opis i uznałam, że będzie to ciekawa książka z kategorii urban fantasy. Czy faktycznie to otrzymałam? Dom Wschodzącego Słońca to tak naprawdę cztery opowiadania, które skupiają się na poszczególnych postaciach przedstawiając w ten sposób ich historię. A przynajmniej śmiało można tak powiedzieć o pierwszych trzech „rozdziałach‟, ponieważ czwarty odebrałam jako zawiązanie akcji dla faktycznej fabuły tej serii. Przyznam szczerze, że mam bardzo mieszane uczucia co do fabuły. Z jednej strony książkę czytało mi się szybko, sprzyja temu przyjemny styl Aleksandry Janusz. Jednak z drugiej musiałam oddawać się lekturze tej powieści na raty. Wiele razy możemy zauważyć pewien chaos w historii, a przynajmniej ja go odczułam. Szczególnie w drugim opowiadaniu, gdy przez chwilę nie potrafiłam się połapać, co się tyczy przeszłości, a co teraźniejszości. Niektóre wątki wrzucane są nagle i w dużej ilości. Przez to czytelnik potrzebuje wyjątkowo skupić się na tym, co czyta, aby znaleźć sens. Z czasem wątki zaczynają się zazębiać i znajdujemy w tej odcinkowości pewną spójność, jednak oczekiwałabym jej trochę więcej, aby lekturę określić mianem w pełni przyjemnej. Za największy atut uważam świat przedstawiony w powieści. Jest on niesamowity! Już kiedyś słyszałam, że Aleksandra Janusz ma ogromną wyobraźnię jeżeli chodzi o tworzenie systemów magii, jednak dopiero w trakcie lektury Domu Wschodzącego Słońca przekonałam się o tym na własnej skórze. Świat magiczny posiada własne zasady, hierarchię, jest pełen mitycznych istot, które również charakteryzują się własnym kodeksem. Skupmy się jednak na magach, którzy mają największe znaczenie dla tej historii: ich zdolności są świetne. Aleksandra Janusz wyszła poza schemat miotania kulami ognia na rzecz stworzenia (między innymi) cybermagów oraz szermierzy. Ten pierwszy typ magii podbił moje serce od pierwszych stron, więc liczę na więcej Timothiego w następnym tomie. Bohaterowie są barwni i różnorodni. Każda postać ma zupełnie inny charakter, posługuje się nieco innym rodzajem magii, ma za sobą inną historię i doświadczenia. Tworzą niezwykle kolorową grupę, która w zaskakujący dobry sposób znajduje wspólne podłoże do rozmów. Są dla siebie jak rodzina mimo licznych różnic. Praktycznie każdą osobę z osobna polubiłam i żałuję, że nie zostało im poświęcone więcej czasu. Zakładam jednak, że więcej dowiemy się o nich w kontynuacji. Nie bez powodu użyłam wcześniej zwrotu „praktycznie każdą‟, ponieważ była jedna postać, której jakoś nie potrafiłam pozytywnie odebrać. Eunice, główna bohaterka była dla mnie już czymś zbyt wielkim do polubienia. Mimo że z czasem przyjęłam do wiadomości motywy, które nią kierowały, to w dalszym ciągu jej zachowanie nieco wykraczało poza moje rozumowanie. Była dla mnie za rozwydrzona, a jej buntowniczość była irytująca. Pod koniec Domu Wschodzącego Słońca miałam podobne odczucia, jak w trakcie lektury Dwóch kart Agnieszki Hałas. Świat przedstawiony jest świetny, ale fabularnie dostrzegam chaos. Kolokwialnie mówiąc: momentami miałam wrażenie, że nie ogarniam. Mimo to sama końcówka sprawiła, że jestem zaciekawiona tym, co wydarzy się w następnym tomie. Pozostaje mi liczyć, że podobnie jak w przypadku Teatru węży z czasem po prostu będzie lepiej. Tym bardziej, że Dom Wschodzącego Słońca to debiut sprzed dwunastu lat po drobnej korekcie. Wierzę, że kolejny tom może być o wiele lepszy jakościowo, ponieważ będzie pisany z większym doświadczeniem autorki. Jak możecie zauważyć, mam dość mieszane uczucia względem tej książki. Dostrzegam jej liczne atuty, jednak nie sposób przymknąć oko na pewne wady. W historii panował pewien nieporządek i czasami czułam, że czegoś mi brakuje. Jednakże końcówka tomu dała mi nadzieję, że to coś pojawi się w kontynuacji. I pozostaje mi się trzymać tej nadziei.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.