Łzy Mai. Czarne światła. Tom 1 (okładka  miękka, 05.2015)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Świat przyszłości (rok 2037), zaawansowane technologie, androidy, cyborgi, wszechobecna kontrola obywateli. Ludzkość zaczyna stosować przeróżne modyfikacje ciał oraz umysłów. Pojawiają się pytania o to, gdzie leży granica między maszyną a człowiekiem, życiem prawdziwym a cyfrowym. A do tego wszystkiego mamy zbrodnię i poszukiwanie sprawcy, który jest nieuchwytny dla technologicznych pułapek, co stanowi nie lada wyzwanie dla śledczych, trochę już odzwyczajonych od tradycyjnych metod kryminalistycznych.

Główny bohater to Jared Quinn, porucznik policji, który w prologu traci swoich ludzi w ataku terrorystycznym na siedzibę jednej z korporacji i sam o mały włos przy tym nie ginie. Na skutek odniesionych obrażeń lekarze ulepszają mu ciało oraz umysł za pomocą wszczepów. Po trzech latach nieobecności wraca do służby i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, pełnej technologicznych nowinek i ułatwień.

ID produktu: 1106705972
Tytuł: Łzy Mai. Czarne światła. Tom 1
Seria: Czarne światła
Autor: Raduchowska Martyna
Wydawnictwo: Fabryka Słów Sp. z o.o.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 460
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-05-18
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 196 x 30 x 126
Indeks: 16848764
średnia 4,5
5
7
4
3
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
8 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
31-05-2015 o godz 15:23 przez: Justyna Pruszyńska
Rok 2037. Wydawałoby się, że zaawansowana technologia pozwoli nam na bezstresową, bezpieczniejszą, dłuższą i ciekawszą egzystencję. W szpitalach wszczepiają nam implanty, które poprawiają jakość naszego życia. Systemy bezpieczeństwa pracują na najwyższych obrotach, więc nie musimy martwić się przestępstwami. Wśród nas żyją syntetyczni "ludzie" - maszyny stworzone głównie po to, by nam służyć. Jednak co się stanie, kiedy te syntetyczne istoty zapragną kochać, bać się, płakać, denerwować się, cieszyć... odczuwać? No cóż, chyba każdy, kto kiedykolwiek oglądał film sci-fi wie, co oznacza "bunt maszyn".

Głównym bohaterem książki jest porucznik Jared Quinn, który nie za bardzo odnajduje się w nowoczesnym świecie. Nie chce ulepszać swojego ciała i wszczepiać do niego coraz to nowszych implantów. Niestety, po wydarzeniach sprzed kilku lat - rebelii androidów - został zmuszony do przyjęcia znienawidzonych modyfikacji ciała. Żeby jeszcze tego było mało - ostatnią rzeczą, którą pamięta z krwawej wojny to zdrada jego syntetycznej partnerki Mai (jedynego androida, któremu kiedykolwiek ufał). Jared nie spocznie, dopóki nie wymierzy jej sprawiedliwości.

Dobry autor?

"Szamankę od umarlaków" Martyny Raduchowskiej dorwałam kiedyś przez przypadek w księgarni. Dopiero huk spadających książek za moimi plecami, a potem pełne wyrzutu sapanie klienta, który próbował utykać rozsypane tomy z powrotem na półce, zdołały mnie od tej lektury oderwać. Obiecałam sobie, że kiedyś po tę książkę wrócę, bo nie często się zdarza, że coś mnie tak wciągnie. Zanim jednak zdołałam zaopatrzyć się w swój egzemplarz Szamanki, skusiłam się na "Czarne światła. Łzy Mai". Czułam w kościach, że lektura mi się spodoba.

Sci-fi, które mogłoby wydarzyć się naprawdę?

Trzeba przyznać, że książkę czyta się nierówno i w pewnych miejscach trzeba ją odkładać ze względu na natłok nazw, opisów i wydarzeń, które musimy przetrawić. Nie sądzę jednak, że jest to całkowita wada lektury, bo dawno nie czytałam pozycji, do której ktoś ODROBIŁ PRACĘ DOMOWĄ. Mamy tu więc kevlar, czyli włókna aramidowe, nanowłókna węglowe, terminy z biomedycyny i wiele, wiele innych. Autorka pokazała prawdziwe GIRL POWER, bo dziewczyny wbrew pozorom nauki się nie boją! To prawdziwa przyjemność natrafić na lekturę sci-fi, która w jakimś stopniu chociaż daje przeświadczenie, że "to wszystko mogłoby się wydarzyć!". Naprawdę, świat przedstawiony przez Martynę Raduchowską jest cu-dow-ny, bo wymagał nakładu pracy i głębszego zastanowienia. I ze względu właśnie na szczegółowość historii warstwa literacka momentami trochę kulała. Ale było warto. Naprawdę było warto.

Bo w obliczu nowych technologii nadal pozostajemy tylko ludźmi.

"Czarne światła. Łzy Mai" to książka o poszukiwaniu własnej tożsamości i miejsca na Ziemi w obliczu zaawansowanej technologii, która powoli zaczyna wymykać się spod kontroli. Jest to również opowieść o ludzkim sumieniu i o dążeniu do perfekcji. O tym, że pieniądz zawsze będzie grał dużą rolę, a racjonalne myślenie niekiedy przestaje istnieć w obliczu nowości i obietnic lepszego życia. Po skończonej lekturze przychodzi refleksja - czy rzeczywiście musimy pchać ulepszenia technologiczne do każdej dziedziny swojego życia?

Girl Power.

Podczas lektury nie mogłam nie porównać Martyny Raduchowskiej do Magdaleny Kozak, która jest moją mistrzynią dobrej lektury, bo potrafi pisać ostry, "męski" wręcz, kawał dobrej książki. I chociaż "Czarne światła. Łzy Mai" nie wciągają tak, jak trylogia "Nocarz" czy "Fiolet" Pani Kozak, to jesteśmy już bliżej niż dalej.

Dobry początek serii.

Dwieście pierwszych stron ciągnie się jak świeża krówka (ale smaczna krówka!), ale niech Was ręka boska broni odkładać książkę na półkę i nie kończyć! Kolejne 200 stron wynagrodzi Wam wszystko. Koniec? Niczym petarda! Aż zaklęłam przy ostatniej stronie pod adresem autorki, bo pozostawienie czytelnika W TAKIM MIEJSCU KSIĄŻKI powinno zakrawać o przestępstwo. Książka nie jest wybitna i zapewne nie będzie należała do moich ulubionych, ale ma potencjał. To naprawdę dobry początek dobrej serii. Chcę więcej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-05-2015 o godz 16:10 przez: Agnieszka Deja
Martyna Raduchowska zadebiutowała w 2007 roku. Jest autorką opowiadań i powieści. Jej najnowszą powieścią jest pierwsza część cyklu Czarne światła, która nosi tytuł Łzy Mai. Powieść wydała Fabryka Słów.
Jared Quinn jest policjantem. Jako jedyny przeżył masakrę, która wybuchła wraz z rebelią w 2034 roku. Ludzie stosują ulepszenia – tych bogatych stać na nie bez problemu, inni nie mogą sobie na nie pozwolić. Także roboty chcą, by ich życie się zmieniło. Gdy okazuje się, że cudowny lek, reinforsyna, nie może być dla wszystkich, wybucha bunt. Quinna ratuje jego partnerka, android. Policjant z trudem odzyskuje siły. Przez wydarzenia, w których brał udział, nienawidzi modyfikacji ciała, a sam musi się z nimi zmagać. Podczas leczenia wszczepiono mu mechanizmy, o których nie chciał słyszeć. Nadal pogardza robotami i cyborgami, a teraz ma do tego jeszcze dodatkowe powody. Maja kłamała, by chronić własną skórę, a przecież roboty nie mogą kłamać. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie przyjmowała cudownego leku, pozwalającego robotom czuć to, co ludzie. Quinn wie, że został oszukany, pali go złość, chce zemsty. Na dodatek ochroną ludzi zajmują się teraz inne roboty, a Jared nie ma przez to zajęcia. Zagubiony w nowym świecie, odzyskuje nieco równowagi przy nowej sprawie. Roboty szaleją, więc tradycyjne metody policyjne mogą się znowu przydać. Morderstwo, do którego zostaje wezwany Quinn, nie jest jednak typowe, a mężczyzna zaczyna podejrzewać, że mógł mieć z nim coś wspólnego.
Na pierwszy rzut oka książka jest kryminałem, powieścią detektywistyczną, osadzonym w przyszłości. Jednak rozwiązywanie zagadki morderstwa nie jest jedyną rzeczą, która pojawia się w tej lekturze. Czytelnik otrzymuje również kryzys tożsamości, nowe technologie, chęć zemsty.
Główny bohater jest dość nietypowy. Nie lubi robotów, ale z chęcią korzysta ze swoich ulepszeń. Ma problem z zaakceptowaniem modyfikacji swojego ciała, nie umie dogadać się z żoną, cierpi na brak wspomnień z okresu rehabilitacji. Musi radzić sobie z chwilowym bezrobociem a potem z nową sprawą. Próbuje przy tym poukładać swoje życie, choć nie jest to łatwe.
Mocnym punktem powieści jest świat przedstawiony. Wykreowanie nowych technologii i ich wykorzystanie przez bohaterów zapiera dech w piersiach. Świat mimo tych ulepszeń wydaje się mroczny i niebezpieczny, sztuczny i zimny. Nie dziwi wcale dlaczego główny bohater nie może się do niego dopasować.
W powieści ciągle coś się dzieje. Akcja nie zwalnia ani na chwilę. Nawet gdy Quinn zagłębia się w swoją podświadomość i szpera w szczątkach wspomnień, nie ma nudy i stagnacji. Doskonale wykreowani bohaterowie i wartka akcja sprawiają, że czyta się tę lekturę bez tchu, a strony uciekają pod palcami niewiadomo kiedy.
Warto też wspomnieć o początku książki. Autorka nie tłumaczy czytelnikom wszystkiego od razu. Z czasem dowiadujemy się, kim jest Maja i jak bardzo rozwinęła się cywilizacja. To doskonałe posunięcie – wrzucenie czytelnika w sam środek wykreowanego świata i pozwolenie mu, by oswoił się z nowymi realiami.
Uważam, że jest to naprawdę dobra powieść. Ciężko napisać o niej więcej, bo można zdradzić szczegóły. Warto jednak podkreślić, że to powieść, która przenosi nas do przyszłości i pokazuje, jak świat może wyglądać za dwadzieścia lat. Technologia bierze górę nad człowiekiem, który stara się ją sobie podporządkować, ale nie umie już bez niej żyć. Ludzie są ulepszonymi wersjami siebie, dzieją się przez to różne rzeczy.
Polecam tym, którzy szukają dobrej książki z gatunku science-fiction. Narracja świetna, pomysł powala, wykonanie idealne. Ciągle coś się dzieje, zagadka kryminalna połączona jest z poszukiwaniem siebie w nowym świecie, technologie konkurują z uczuciami, a to wszystko podsycane jest wspomnieniami i chęcią zemsty. Warto sięgnąć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-06-2015 o godz 17:14 przez: Viconia
Na zapoznanie się z twórczością Martyny Raduchowskiej miałam ochotę już od jakiegoś czasu, a konkretnie odkąd zobaczyłam w zapowiedziach jej poprzednią powieść „Demon luster”. Niestety jakoś się nie złożyło. Ale pojawiła się kolejna okazja, premiera „Łez Mai”. Naszły mnie pewne wątpliwości, kiedy przeczytałam opis i okazało się, że powieści bliżej do SF niż fantasy, ale stwierdziłam, że dam jej szansę. I dzisiaj cieszę się, że to zrobiłam.

Autorka funduje nam małą wycieczkę w przyszłość, mamy rok 2037. Wiele się na świecie zmieniło. Jednak dla nas najważniejsze jest, co zmieniło się w świecie porucznika Jareda Quinna. Po trzech latach od krwawej masakry, w której stracił całą swoją drużynę, Red wraca do pracy w wydziale zabójstw. Tylko, że praca w policji nie wygląda już tak jak to zapamiętał, teraz całą robotę odwalają nowoczesne technologie a policjant może tak na dobą sprawę siedzieć za biurkiem i popijać kawkę, czekając aż system wskaże mu mordercę. Dla gliny ze starej szkoły nie jest łatwo się do tego przyzwyczaić. Jednak życie potrafi zaskoczyć i oto trafia im się morderstwo, gdzie na miejscu zbrodni coś usmażyło całą nowoczesną technologię. Ku wielkiej i skrywanej radości wydziału, trzeba wrócić do starych metod, a w tym Jared odnajduje się bez problemu. Mimo dziwnych snów, popadania w paranoję i problemami z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości, Red zrobi wszystko, żeby doprowadzić tę sprawę do końca.

Gdybym miała w skrócie opisać tę książkę, powiedziałabym, że to klasyczny kryminał osadzony w świecie science fiction. I okazuje się, że taka forma powieści jest naprawdę ciekawa. Mamy tu morderstwa i śledztwo, a do tego jeszcze multum nowoczesnej technologii, androidy, sztuczną inteligencję, chipy ulepszające mózg i całe ciało, latające samochody i wiele innych. Tutaj autorka poradziła sobie znakomicie, bo opisała ten świat od początku od końca, od rzeczy tak spektakularnych jak udoskonalenie mózgu, po najdrobniejsze przedmioty codziennego użytku, a dzięki temu czytelnik ma wrażenie realizmu. I za to należą się naprawdę ogromne brawa, wykreowanie całkiem nowej rzeczywistości to nie dala wyzwanie, a tutaj autorka poradziła sobie śpiewająco.
Świetnie jest też wykreowana postać głównego bohatera, twardy glina, naznaczony traumą, nie mogący pogodzić się z ulepszaczami w swoim ciele, które umieszczono tam bez jego zgody. Przepełniony żądzą zemsty na swojej byłej partnerce, androidzie, która zdradziła i doprowadziła tym do śmierci wielu ludzi.

Nie mogę się też oprzeć wrażeniu, że ta wizja przyszłości, to trochę puszczenie oka w stronę naszej nieustannej pogoni za technologią. I przy okazji pokazanie do czego może nas to doprowadzić. Dzisiaj człowiek pozbawiony swojego smartfona czuje się jakby stracił rękę, a autorka pokazuje nam całkiem nowy poziom uzależnienia od technologii. I jak ludzie bez niej są jak dzieci we mgle.

Cóż mogę rzec, to po prostu dobra książka w swoim gatunku. Świetnie napisana, z bohaterami wykreowanymi na ludzi z krwi i kości, z ciekawą fabułą i zagadką, która trzyma do samego końca w niepewności. Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, więc gorąco polecam. I na koniec muszę dodać, że ktoś bardzo tę książkę skrzywdził okładką, więc apeluję, w tym przypadku zdecydowanie nie oceniajcie książki po okładce! ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-05-2015 o godz 10:48 przez: monweg
Rok 2037. Po trzech latach od najkrwawszej rebelii w historii New Horizon, porucznik Jared Quinn wraca do służby w wydziale zabójstw. Nad bezpieczeństwem obywateli czuwa teraz Riot Shield – cybernetyczny stróż prawa, który wyręcza dochodzeniówkę niemal we wszystkim, od wykrycia potencjalnego przestępstwa, po ujęcie sprawcy. Szybko jednak nieuchwytny morderca zmusza śledczych do powrotu do tradycyjnych metod.

Czwarta dekada XXI wieku – już nie tak odległa przyszłość. Stolica Wspólnoty Archipelagu, New Horizon, to jedna z nielicznych miast-wysp, które pozostały po dawnych kontynentach, na skutek globalnej wojny biologicznej. Podzielona murem na dwie części: zachodnią, roziskrzoną światłami i hologramami oraz wschodnią, tonącą w ciemnościach, będącą schronieniem dla buntowników. Powinnam teraz napisać: witamy w Cyber-świecie, gdzie rządzi technologia. Granica między człowiekiem a maszyną całkiem się rozmyła. Androidy, cyborgi i ludzie, którzy coraz częściej sięgają po udoskonalenia, modyfikując swoje ciała i umysły.

Wyobraźcie sobie świat, gdzie nie ma gotówki, kart płatniczych, chipów, a ich miejsce zajęła tożsamość, stanowiąca klucz do wszystkiego (mieszkania, biura, konta bankowego, a nawet do przemieszczania się koleją). Tym kluczem są czytniki linii papilarnych, siatkówki oka i DNA. Wyobraźcie sobie świat, gdzie jest się ciągle inwigilowanym przez tysiące kamer i dronów wyposażonych w systemy szybkiego rozpoznawania twarzy. Wydaje mi się to możliwe. W tak zastraszającym tempie rozwija się technologia, że może faktycznie dojdziemy niedługo do tego, że w każdym gospodarstwie domowym będzie robot, wykonujący za nas nawet najprostsze czynności. Może dojdziemy też do tego, że będziemy udoskonalać swoje ciała, by były bardziej wydajne i wytrzymałe.

Głównym bohaterem powieści jest porucznik Jared Quinn, trzydziestoletni mężczyzna po przejściach, świeżo przywrócony do służby w policji. Nie może sobie poradzić ze śmiercią podwładnych w czasie rebelii i właśnie rozwodzi się z żoną. Ma problemy z pamięcią i nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Ma uprzedzenia do „sztucznych”, mimo że w znacznym stopniu jest jednym z nich (podczas śpiączki poddano go pewnym ulepszeniom). Jest na etapie wypierania własnej tożsamości, prawie co noc dręczą go koszmary i obsesyjnie szuka zemsty na syntetycznej eks-policjantce i swojej dawnej partnerce – Mai.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-06-2015 o godz 08:38 przez: Ósemkowy Klub Recenzenta
"Łzy Mai" jest to bardzo dobrze zapowiadający się 1 tom cyklu Czarnych Świateł Martyny Raduchowskiej. Utwór skupia się na aurze kryminału z jednocześnie fantastycznie wyczerpanym tematem wyścigu między ludźmi, a maszynami.

Autorka przenosi nas w niedaleką, ale bardzo futurystyczną przyszłość, gdzie roboty służą nam równie często jak ludzie, i choć nie mają uczuć, świetnie je naśladują. Społeczeństwo przywykło na co dzień posługiwać się robotyką - jeśli nietypowo maszynami, to chociaż w pewnym stopniu na własnym ciele.

Na samym początku poznajemy uprzedzonego do robotów porucznika Jareda Quinna, oraz jego partnerkę Maję - na ironię robota. Jest rok 2034, w którym ma miejsce największy i najbardziej krwawy zamach w New Horizon. Po tych wydarzeniach porucznik na 3 lata wypada z życia, a w tym czasie wiele się zmienia i świat ulega postępowi. Jared Quinn dochodząc do siebie żywi ogromną urazę do Mai za to, że między innymi wbrew jego woli uratowała mu życie wspierając go robotycznymi częściami. Mężczyzna musi pokonać siebie w walce ze swoimi uprzedzeniami, traumami i żalem, co utrudni mu bieżące śledztwo. Sprawa nieuchwytnego przestępcy zmusi jednak śledczych do użycia tradycyjnych metod, a podobieństwa miedzy głównym bohaterem, a mordercą doprowadzą Quinna na skraj jaźni, a nawet obłędu.

Przeczytałam całość niemalże jednym tchem. Jest wiele zwrotów akcji, fabuła wciąga, znajdziemy też sporą dawkę humoru i strachu. Książka trzyma w napięciu od początku do końca.

Cieszę się, że przeczytałam egzemplarz recenzencki przed ukazaniem się okładki, bo moim zadaniem nie oddaje ona treści, a wręcz odstrasza sugerując zupełnie inny typ lektury. Jak to mówią "nie należy oceniać książki po okładce". Bardzo polecam.
Róża, lat 18
źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-07-2015 o godz 00:00 przez: Wiktoria Kamińska
Jak na polskie warunki to bardzo udana, ciekawa powieść, zapowiada to serię którą z pewnością warto będzie się zainteresować. Muszę przyznać, że Martyna Raduchowska bardzo dobrze wykorzystała i zrealizowała pomysł na temat tej powieści. Łzy Mai czyta się bardzo szybko i z dużym zainteresowaniem. Warto przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-06-2015 o godz 00:00 przez: Jurek Kordas
Z ogromną przyjemnością przeczytam kolejne tomy, bo książka mnie naprawdę porządnie wciągnęła. Autorka wzbudziła moją ciekawość i rozbudziła apetyt na ciąg dalszy historii. Gwarantuję, że miłośnicy fantasy będą usatysfakcjonowani i nie będą mogli oderwać się od lektury. Gratuluję autorce, a czytelnikom polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-05-2015 o godz 13:06 przez: Mokobo
Słowa Światłości wgniatają w fotel, wspaniała kontynuacja Drogi Królów. Bohaterowie, dialogi, opisy i w końcu sama akcja na najwyższym poziomie. Jak dotąd epickością i rozmachem przebiło wszystko co do tej pory przeczytałem! Warta swojej ceny! Polecam, napewno się niezawiedziecie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1

O autorze: Raduchowska Martyna

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Przetaina Pilipiuk Andrzej
4.5/5
34,56 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Beniamin Ashwood. Tom 1 Cobble A.C.
4.3/5
37,18 zł
54,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego