Cud na Piątej Alei (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Eva, nieuleczalna romantyczka, patrzy na życie przez różowe okulary i wierzy w szczęśliwe zakończenia. Jednak czasem nawet jej jest smutno. Po śmierci babki nie ma już żadnej rodziny i ciągle nie może znaleźć prawdziwej miłości, choć jej przyjaciółki dawno odszukały swoje połówki. Do tego nadchodzi Boże Narodzenie, a to trudny czas dla samotnych. W liście do Świętego Mikołaja prosi więc o romans. Zbieg okoliczności sprawia, że śnieżyca nad Nowym Jorkiem więzi ją w jednym mieszkaniu z cynicznym i przepełnionym pesymizmem autorem kryminałów, których Eva nie cierpi. Wydaje się, że nie mogła trafić gorzej…      


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Cud na Piątej Alei
Seria: Pozdrowienia z Nowego Jorku
Autor: Sarah Morgan
Tłumaczenie: Regulska-Chlebowska Elżbieta
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-01-24
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 25202724
 
średnia 4,1
5
9
4
22
3
4
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
33 recenzje
4/5
06-02-2018 o godz 10:13 przez: Dominika Jachimowska
Eva jest nieuleczalną romantyczką, która patrzy na świat przez różowe okulary i roztacza wokół siebie radość i pozytywną energię, gdziekolwiek tylko pójdzie. Wierzy w prawdziwą miłość i szczęśliwe zakończenia. Jednak nawet ona ma gorsze momenty, kiedy odczuwa dotkliwy brak ukochanej babki, która była jej jedyną rodziną, i czuje się samotna wśród przyjaciółek, które dawno odnalazły już swoje drugie połówki. Nadchodzi jednak Boże Narodzenie, a świąteczny czas pełen jest cudów… Szczęśliwy (lub wręcz przeciwnie) zbieg okoliczności sprawia, że potężna śnieżyca więzi Evę w jednym mieszkaniu z chłodnym i cynicznym światowej sławy pisarzem kryminałów, których tak nie znosi. Ona widzi świat w jasnych barwach i nienawidzi przemocy i strachu, zaś on zręcznie wplata makabryczne zbrodnie i krwawe morderstwa do swoich powieści. Wydaje się, że Eva nie mogła trafić gorzej… Po książki takie jak Cud na Piątej Alei zawsze sięgam z ogromnym zapasem wątpliwości – nie czytam romansów i powieści tego gatunku prawie zawsze omijam szerokim łukiem. Na hasło „powieść z wątkiem romantycznym” w mojej głowie od razu pojawiają się skojarzenia z płytką, banalną fabułą i bezmózgimi bohaterami, którzy kończą ze sobą w łóżku po 5 minutach znajomości. Nic nie poradzę na to, że nie jestem romantyczką z natury i uprzedzenie do romansów zaszczepiło się we mnie na dobre. A jednak istnieją wyjątki od reguły… Jak to zwykle w książkach tego typu bywa, fabuła nie jest niczym odkrywczym – kobieta, dzięki niesprzyjającym warunkom atmosferycznym, ląduje uwięziona w jednej przestrzeni z mężczyzną, który na pierwszy rzut oka różni się od niej niemal wszystkim. Jak się szybko okazuje, parę głównych bohaterów łączy szybko rozwijające się uczucie, ale także wspólne doświadczenie utraty kogoś bliskiego. Jest to scenariusz, z którym spotkałam się już co najmniej kilka razy, jednak – ku mojemu zdziwieniu – książka Sarah Morgan nie okazała się kolejną nędzną opowiastką o miłości, którą miałabym ochotę jak najprędzej wyrzucić przez okno. Nie znaczy to jednak, że od dzisiaj zacznę czytać romanse – co to to nie! Ale odkryłam w tej historii kilka prawdziwych zalet, które nie pozwalają mi skreślić jej całkowicie. Myślę, że każdy książkoholik naturalnie byłby zainteresowany motywem pisarza pojawiającym się w powieści. W Cudzie na Piątej Alei był to jeden z ciekawszych wątków, tym bardziej, że mamy do czynienia z Lucasem – autorem, który cierpi na stały brak weny, a dopiero pojawienie się nieznajomej Evy staje się dla niego inspiracją do stworzenia nowej powieści. Kobieta jest jednak dla niego czymś więcej niż niespodziewanie odkrytym natchnieniem – nieświadomie zmusza go, aby ruszył z życiem do przodu i przerwał kilkuletni stan żałoby, w którym trwał od śmierci żony. Bohaterowie tej historii są zaskakująco skomplikowani. Ich przeszłość odcisnęła trwały ślad na ich psychice i charakterze, co sprawia, że skrywają znacznie więcej sekretów, niż można by sądzić na pierwszy rzut oka. Lucas był postacią, która najbardziej przypadła mi do gustu – w pewnych aspektach był bardzo podobny do mnie, dlatego potrafiłam go bez przeszkód zrozumieć. To właśnie do tego zamkniętego w sobie mężczyzny było mi bliżej niż do radosnej jak skowronek Evy. Prawdą jest to, że nie jest to powieść zbyt ambitna i prawdopodobnie za kilka dni nie będę jej już zbyt dobrze pamiętać. Jednak w trakcie lektury łapałam się na tym, że uśmiechałam się jak głupia i wybuchałam śmiechem w odpowiednich momentach, co jest dla mnie niezwykłe, gdyż rzadko kiedy książki tego gatunku wzbudzają we mnie jakiekolwiek emocje poza irytacją. Cud na Piątej Alei był idealną lekturą, aby się odprężyć, pośmiać i pomarzyć o miłości. Na pewno nie jest to książka, po którą sięgnęłabym kolejny raz (jeśli kiedykolwiek to zrobię, wiedzcie, że dzieje się ze mną coś złego!), ale jak na jednorazowe czytanie była całkiem niezła. Dialogi między bohaterami prowadzone były w zabawny, figlarny sposób, a historia była na swój sposób urocza, jednak nie aż tak, żebym miała denerwować się z powodu nadmiaru słodyczy. Cud na Piątej Alei to powieść, która spodoba się niepoprawnym romantyczkom, nietracącym wiary w wielką i nieustającą miłość. Jest jednak na tyle humorystyczna i wciągająca, że nawet takiemu przeciwnikowi romansów jak ja może przypaść do gustu. Nie będzie to moja ulubiona lektura, jednak jak na swój gatunek była całkiem przyjemna. booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-02-2018 o godz 21:02 przez: Ver.reads
Święta Bożego Narodzenia to szczególny czas. Czas, który spędzamy z najbliższymi, ciesząc się swoją obecnością i wyjątkową, niepowtarzalną rodzinną atmosferą. Jednak niestety nie każdy ma to szczęście. Eva, po śmierci swojej ukochanej babci, a tym samym swojej jedynej krewnej, przed świętami rzuca się w wir pracy, by choć trochę stłumić przygniatające ją poczucie straty i samotności. Podejmując się kolejnego zlecenia od pewnej zaprzyjaźnionej staruszki nie wie jeszcze wówczas, że wkrótce opanowująca Nowy Jork ogromna śnieżyca sprawi, że kobieta utknie na kilka dni w jednym z luksusowych apartamentowców z widokiem na Central Park - w dodatku nie sama. Lucas Blade, wnuczek staruszki, a tym samym pisarz słynący z bestsellerowych kryminałów również nie będzie zachwycony obecnością nieznajomej. Czy świąteczna magia sprawi, że ostatecznie będą w stanie się porozumieć? "Marzenie jednej osoby jest koszmarem drugiej. Wszystko jest kwestią perspektywy." Zacznę od tego, że jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Mimo, iż "Cud na Piątej Alei" jest to trzeci tom cyklu "Pozdrowienia z Nowego Jorku", spokojnie mogą po niego sięgnąć również osoby, które nie czytały poprzednich części, gdyż każda z nich przedstawia losy innej bohaterki. W pozycji tej prowadzona jest narracja trzecioosobowa, która moim zdaniem niestety sprawdziła się dosyć średnio. Ponadto historia przedstawiona jest z dwóch różnych perspektyw bez jakiegokolwiek wyraźnie zarysowanego podziału (np. rozdziałami), przez co z początku dosyć ciężko było mi się przyzwyczaić do tego typu rozwiązania. Główni bohaterowie są jak ogień i woda. Eva to niepoprawna romantyczka, wciąż patrzącą na świat przez różowe okulary, pełna zarażającego otoczenie optymizmu i przede wszystkim wiary w ludzkie dobro. Dla niej szklanka zawsze jest w połowie pełna i w każdym człowieku jest w stanie dojrzeć nawet głęboko skrywane pozytywne oblicze. Z kolei Lucas jest jest całkowitym przeciwieństwem. Uszczypliwy, chłodny, sarkastyczny, skupiający się wyłącznie na własnych celach, w dodatku niezwykle zamknięty w sobie. Przelewający wszystkie negatywne emocje na papier, tworząc dzięki temu mrożące krew w żyłach światowej sławy kryminały, które Eva omija szerokim łukiem. Jednak jacy są naprawdę? Co usilnie starają się ukryć przed światem? Wydawać by się mogło, że tak skrajne charaktery i temperamenty nie będą w stanie się porozumieć. Wkrótce okazuje się jednak, że nie tylko tworzą niesamowitą, momentami wybuchową mieszankę, ale również wyciągają z siebie nawzajem skrywane gdzieś głęboko cechy osobowości. Również postaci drugoplanowe wywarły na mnie pozytywne wrażenie, wśród nich były przyjaciółki Evy, które okazały się niezwykle pogodnymi i nietypowymi kobietami oraz babcia Lucasa, podstępna staruszka z wielkim sercem i świetnym poczuciem humoru. Styl Morgan jest bardzo lekki, pozbawiony długich i szczegółowych opisów, przystępny. Sama historia również nie należy do ambitnych, co więcej, autorka już na samym początku zdradza, że zakończenie należy do tych szczęśliwych, gdyż ona, podobnie jak główna bohaterka, jest niepoprawną optymistką. I szczerze? Kompletnie mi to nie przeszkadza. Po ten gatunek sięgam, gdy mam ochotę na chwilę się odprężyć, spędzić kilka godzin całkowicie oderwana od rzeczywistości, a ta pozycja z pewnością mi to zapewniła. Nie zabrakło w niej też sporej dawki dobrego humoru, a potyczki słowne między dwójką głównych bohaterów nie jeden raz sprawiały, że uśmiechałam się do kartek papieru, które bardzo szybko przepływały mi przez palce. Ponadto w tę budującą się stopniowo miłosną historię subtelnie wplątany został również wątek straty i ogromnej tęsknoty. Zarówno Eva jak i Lucas zmagają się z własnym bagażem doświadczeń, oboje stracili bliskie im osoby i wciąż do końca nie pogodzili się z ich odejściem. Podsumowując, "Cud na Piątej Alei" to ciepła, romantyczna historia z zaśnieżonym Nowym Jorkiem w tle, która sprawdzi się idealnie na jeden wieczór przy lampce dobrego wina. Polecam głównie fankom tego gatunku, myślę, że na zbliżające się Walentynki to pozycja obowiązkowa ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-02-2018 o godz 22:18 przez: Kamila Idziaszek
Myślę, że duża część z was doskonale kojarzy autorkę jaką jest Sarah Morgan, a to wszystko za sprawą jej świetnego cyklu Pozdrowienia z Nowego Jorku. Dotychczas w serii ukazały się tytuły: "Bezsenność na Manhattanie", "Zachód słońca w Central Parku" i niedawna premiera, czyli "Cud na Piątej Alei". Oczywiście wszystkie tomy można czytać w dowolnej kolejności, co muszę przyznać było dla mnie dużym ułatwieniem, ponieważ jak dotąd nie miałam jeszcze styczności z twórczością tej pisarki, ale bardzo chciałam ją poznać. Myślę, że decyzja, aby zacząć od "Cudu na Piątej Alei" była strzałem w dziesiątkę i naprawdę cieszę się, że miałam okazję to zrobić. Zacznijmy jednak od początku i przekonajmy się co sprawiło, że historia stworzona przez tę autorkę skradła moje serce. Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie. Eva to przede wszystkim ogromna optymistka i romantyczka, która zawsze wierzy w szczęśliwe zakończenia. Jednak zdarzają się w jej życiu takie momenty kiedy nie potrafi pohamować łez. Po śmierci babci niełatwo jest jej wrócić do normalności tym bardziej, że jak dotąd nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połówki. Zbliża się Boże Narodzenie, a jest to niewątpliwie trudny okres dla ludzi samotnych. Eva w liście do Świętego Mikołaja prosi o romans, ale nie spodziewa się jakie będą tego skutki. Zbieg okoliczności sprawia, że na jej drodze pojawia się cyniczny i przepełniony pesymizmem autor kryminałów, których dziewczyna nie cierpi. Co wyniknie z tego spotkania? Czy tak dwie różne osobowości mają szansę odnaleźć wspólny język? Fabuła książki być może jest dosyć mało oryginalna, ale nie mogę zaprzeczyć, że ma w sobie coś takiego, co nie pozwala jej odłożyć na półkę. Z jednej strony wydaje się, że historia Evy jest mocno infantylna, ale z drugiej w ogóle mi to nie przeszkadzało. Co więcej, każda kolejna strona była dla mnie czymś cudownym i poznawałam ją z ogromną przyjemnością. Z niecierpliwością śledziłam losy głównych bohaterów i czekałam na dalszy rozwój wypadków. Choć podejrzewałam jak zakończy się cała historia, nie potrafiłam oprzeć się lekturze. Byłam zaskoczona, że tak schematyczna książka skradła całe moje serce. Autorka w magiczny sposób opisuje kolejne wydarzenia i pozwala czytelnikowi odzyskać wiarę w dobrych i porządnych ludzi. "Cud na Piątej Alei" to pozycja, która wywołuje mnóstwo uśmiechu, a także bawi oraz wzrusza. Bohaterowie są bardzo poprawnie wykreowani i wzbudzają w nas mnóstwo sympatii, choć często ich zachowanie może nas odrobinę irytować. Sarah Morgan stworzyła postacie trochę przerysowane, ale zrobiła to w taki sposób, że w ogóle mi to nie przeszkadzało, a wręcz pokochałam ich całym sercem. Szczególnie Eva jest mocno wyidealizowana - to taka bohaterka, która zawsze jest dla każdego miła i kochana, patrzy na świat przez różowe okulary i wierzy w miłość do grobowej deski. Lucas z kolei jest jej zupełnym przeciwieństwem i choć początkowo wydawało mi się, że tak zróżnicowane charaktery nie mogą stanowić zgranego duetu, okazało się, że postacie w tej książce idealnie się uzupełniają. Język, którym posługuje się autorka jest prosty i łatwy w odbiorze, dlatego jestem pewna, że absolutnie nikt nie będzie miał większych problemów ze zrozumieniem fabuły. Sarah Morgan pisze z ogromną lekkością, co sprawia, że powieść czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Cieszę się, że zdecydowałam się na spotkanie z twórczością tej autorki i mam nadzieję, że wkrótce pojawi się okazja, aby po raz kolejny sięgnąć po którąś z jej historii. Podsumowując - jestem absolutnie oczarowana twórczością tej autorki i z niecierpliwością czekam na jej kolejną książkę. Zabierając się za czytanie "Cudu na Piątej Aleii" byłam pewna, że będzie to raczej przeciętna powieść, która nie zagości na długo w moim sercu. Całe szczęście stało się zupełnie inaczej, a losy Evy i Lucasa na pewno jeszcze nie raz powrócą do moich rąk. Jeśli gustujecie w lekkich, niezobowiązujących lekturach, cykl Pozdrowienia z Nowego Jorku jest skierowany właśnie do was!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-02-2018 o godz 22:00 przez: ejotek
W życiu bywa różnie... Kiedy wydarzy się coś złego, myślimy negatywnie, jesteśmy zdołowani i nie zawsze próbujemy zamienić to w coś dobrego... Paige, Frankie i Eva pracowały kiedyś razem, jednak w wyniku redukcji etatów zostały zwolnione... Ale nie poddały się! Może to przyjaźń spowodowała, że obróciły brak pracy w coś niezwykle dobrego?! Założyły własną agencję eventową Urban Genie i z coraz lepszymi wynikami działają w Nowym Jorku. Eva, czyli główna bohaterka jest prostolinijna, żyje chwilą i uwielbia mówić. Jej hobby jest gotowanie a swoje przepisy publikuje na blogu. Jest uparta i uwielbia dostrzegać wyłącznie jasne strony życia. Zna się na romantyczności, choć właściwie nie ma życia uczuciowego. Nie zamierza uganiać się za facetami, zwłaszcza w ostatnim roku... Wciąż nie doszła do siebie po śmierci ukochanej babci, ale stara się żyć tak, by babcia była z niej dumna... Choćby z góry... Święta są dla niej zawsze trudnym czasem, bowiem nie ma żadnej rodziny a nawet jej przyjaciółki Paige i Frankie mają partnerów. "...nie znajduje się wielkiej miłości, kiedy się jej szuka. Trzeba cierpliwie czekać, a sama cię znajdzie." * W ramach najnowszego zlecenia, Eva ma zapełnić lodówkę przysmakami oraz udekorować przed Bożym Narodzeniem mieszkanie pewnego znanego pisarza kryminałów - Lucasa Blade'a. Mężczyzna wmówił wszystkim, że w grudniu będzie pracował w Vermoncie, gdyż zbliża się termin oddania rękopisu do wydawcy. Lucas nienawidzi świąt i zimy a z końcem listopada miewa zły nastrój... Dlaczego? Jaki ból męczy go od trzech lat? Czy te trudne chwile nie przeszkodzą mu w pisaniu? Prawda jest taka, że Lucas uciekł się do kłamstwa, by mieć święty spokój i nikogo się nie spodziewa a Eva nie jest świadoma, że ktoś będzie się znajdował w mieszkaniu... Skutek jest taki, że śnieżyca szalejąca nad Nowym Jorkiem więzi tych dwoje w apartamencie pisarza. Co wyniknie ze spotkania cynicznego autora kryminałów z niepoprawną romantyczką śpiewającą przy gotowaniu? Czy dojdą do porozumienia i przetrwają? Na ile te dwie emocjonalnie pokiereszowane i tęskniące za kimś dusze będą potrafiły spędzić ze sobą kilka dni? Jakie tajemnice skrywają? "Nadmiar szkodzi, ale to nie dotyczy miłości ani czekolady." ** "Cud na Piątej Alei" to napisana lekkim i prostym językiem powieść, w której można znaleźć ukojenie, co gwarantuje spokojny wieczór z lekturą. Pośród zimowej scenerii spotkało się dwoje upartych bohaterów - ponury, cyniczny i nieprzystępny pisarz oraz patrząca na życie z radością, pełna energii i pomysłów Eva. Jego fascynują seryjni mordercy, ona nie potrafi nawet czytać takich strasznych opowieści. Każde coś ukrywa i to nie tylko sekrety z przeszłości... Morgan nie zapomniała również o humorze, ironii i słownych przekomarzankach, które dodają powieści uroku. "Tak dawno się z nikim nie przespałam, że każdy się nada, byle miał puls i ptaszka." *** Nie znam innych książek autorki, ale nie wykluczone że sięgnę po inne. Jedynymi minusami jest niewydzielona zmienna narracja (Eva kontra Lucas) oraz dość powoli rozkręcający się początek - na szczęście dość szybko akcja się rozkręca i aż do końca trzyma w niepewności, wciąż podsuwając ciekawe fakty i niespodzianki. Czy jest przewidywalnie? Teoretycznie tak, ale czasami mimo iż domyślamy się zakończenia, z wielką przyjemnością poznajemy losy bohaterów, by w finale nadal zaciskać kciuki za to, by nasza wersja okazała się prawdziwą. Podsumowując - powieść Sarah Morgan to pokryta grubą warstwą białego puchu historia o bólu, utracie, przyjaźni, zdeptanych marzeniach oraz braku weny twórczej, na którą można znaleźć bardzo nietypowe lekarstwo. Jest nieco romantycznie, ale i z maleńkim dreszczykiem, wszak to nie sensacja tylko obyczajówka. "Cud na Piątej Alei" ma jeszcze jeden kontrast - im większy mróz i śnieg na ulicach Nowego Jorku, tym bardziej iskrzy między bohaterami książki. Polecam jako lekturę odprężającą i zarażającą optymizmem. * S. Morgan, "Cud na Piątej Alei", HarperCollins Polska, Warszawa 2018, s. 11 ** Tamże, s. 268 *** Tamże, s. 115
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-03-2018 o godz 08:23 przez: Iwona_S
Po stracie pracy Eva wraz z przyjaciółkami założyła firmę organizującą wszelkiego rodzaju eventy. Praca daje jej wiele radości, zwłaszcza możliwość uszczęśliwiania innych osób. Mimo uśmiechu goszczącego codziennie na jej twarzy, młoda kobieta od ponad roku zmaga się z utratą ukochanej babci, która była jej jedyną rodziną, dlatego święta Bożego Narodzenia to dla niej wyjątkowo trudny okres. Przed nastaniem tego czasu, dziewczyna przyjmuje zlecenie od jednej z zaprzyjaźnionych klientek, które poprosiła ją o udekorowanie mieszkania i zapełnienie lodówki i zamrażalnika pysznościami dla nieobecnego w mieście jej wnuka będącego jednocześnie autorem bestsellerowych kryminałów. Ku jej zdziwieniu mieszkanie wcale nie jest puste, a w wyniku obfitych opadów śniegu kobieta zostaje w nim uziemiona na kilkadziesiąt godzin. Jakby tego było mało, jej jedynym towarzyszem jest Lucas Blade – marudny, arogancki pisarz, który stara się uporać brakiem weny i zbliżającym się deadline’em. Początek ich znajomości nie wróży nic dobrego… Sarah Morgan od najmłodszych lat pragnęła zostać pisarką i robiła wszystko, byleby ten cel osiągnąć. Na swoim koncie ma kilkadziesiąt powieści, głównie romansów, z których każdy z nich ma w sobie to coś, co sprawia, że jej grono czytelniczek nieustannie się powiększa. „Cud na Piątej Alei” to trzecia część serii „Pozdrowienia z Nowego Jorku”. Co prawda nie czytałam poprzednich części, ale powiązania są luźne i nie jest wymagana znajomość poprzednich tomów. Nie ukrywam, że na książkę zdecydowałam się pod wpływem impulsu.. i jeszcze ta okładka! Byłam przekonana, że to będzie powieść walentynkowa, tymczasem akcja została osadzona w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie. Trochę szkoda, że została wydana dopiero w styczniu, bo brakowało mi tej otoczki świątecznej, dzięki której mogłabym się jeszcze bardziej wczuć w klimat powieści. Sama historia dość przewidywalna, jednak nie przeszkodziło mi to czerpać przyjemności z lektury. Co innego tempo powieści, które jest nierówne – na początku wszystko toczy się bardzo powoli, wręcz w ślimaczym tempie, a potem akcja się rozkręca i pędzi jak szalona! Zakończenia domyślałam się od samego początku, jednak byłam ciekawa jak autorka pokieruje zachowaniem Evy i Lucasa i w sumie niewiele się pomyliłam 😊 „Cud na Piątej Alei” to lekka powieść napisana prostym językiem. Ci, którzy szukają patetycznych opisów miłości, od razu mogą wykreślić ten tytuł ze swojej listy, bo tego tutaj nie znajdą. Morgan w przystępny sposób pokazała, że przeszłość jest czasami jak kotwica, która nie pozwala nam ruszyć dalej i dopóki się jej nie pozbędziemy, to będziemy skazani na swoistą wegetację. Moim zdaniem ogromną zaletą powieści są jej bohaterowie, zwłaszcza kreacje Evy i Lucasa. Fakt, kobieta została ukazana jako niewinna i naiwna istota, której marzy się książę z bajki i Disneyowski happy end, ale trzeba przyznać, że każda kobieta w skrytości marzy o takiej miłości. Natomiast Lucas to totalne przeciwieństwo delikatnej i wrażliwej Evy – arogancki, marudny, chociaż z dobrym sercem, który dostrzega w świecie tylko to, co złe. Jego obsesja na punkcie morderstw i motywacji sprawców była odrobinę przerażająca, ale z drugiej strony równoważyła cukierkowość reprezentowaną przez młodą kobietę. Dodatkowym smaczkiem były dialogi między głównymi bohaterami, które chwilami aż ociekały sarkazmem i sprawiały, że uśmiechałam się pod nosem. Podsumowanie: „Cud na Piątej Alei” to historia rodzącego się uczucia, uporania się z przeszłości i tęsknotą za najbliższymi. Powieść przede wszystkim bawi, a jej optymistyczne przesłanie sprawia, że jej lektura to czysta przyjemność. Idealna na popołudnie/wieczór z kocem i kubkiem gorącej herbaty. __________ https://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/2018/03/sarah-morgan-cud-na-piatej-alei.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-02-2018 o godz 22:37 przez: Śnieżynka
Wzięłam się na kolejną powieść Sary Morgan nie bez przyczyny. Czytałam już dwa jej poprzednie tytuły z tej serii i byłam nimi zachwycona. Lekkie, pozytywne historie pełne emocji. Odpowiada mi styl autorki, jej postrzeganie relacji damsko-męskich i podejścia do miłości, które odbija się w każdej napisanej przez nią książce. Eva jest cudna. Lubię ją w zasadzie od początku choćby za jej optymizm, romantyczne podejście do życia i przekonanie, że miłość może góry przenosić! W trakcie lektury tej części wiele razy odnosiłam wrażenie, że ta dziewczyna jest po części moim książkowym odpowiednikiem, choć ja wiem, że istnieją nieudane związki i nie jest to dla mnie powód do utraty romantyzmu. Eva takie załamanie w swej naiwności przeżywa. Dlaczego? Nie wiem do dziś i uznaję to za lekkie nieporozumienie w powieści, którym nie należy się przejmować. Lucas to gbur, jakich mało. Nie jest złym człowiekiem, tylko stara się schować we własnym pancerzu i postawić przy nim tabliczkę „uwaga, wściekły pisarz”. Sama nie wiem czy kocha swoich fanów, czy po prostu toleruje, lecz zbliżam się ku tej drugiej opcji. Kocha swoja babcię, ale najlepiej na odległość. Zdecydowanie nie chce pozwolić, by ktoś mu w jego na pozór poukładanym życiu namieszał. Niestety dla mnie nie jest pociągający i choć czułam chemię między bohaterami tak jak w romansach należy, to ja bym na tego gościa nie poleciała. W tle oczywiście spotkamy znów Paige i Frankie oraz męską część ich paczki. Działają dyskretnie jako tło, nie wychodzą na pierwszy plan, oddając całą scenę Evie, wspierając ją w przyjaźni. Bardzo mi się to podoba, bo w ten sposób książka jest indywidualna, zazębiając się tylko odrobinę z poprzednimi częściami. Nie ma róży bez kolców, czyli teraz ponarzekam. Przede wszystkim na obrzydliwe wstawki z rozmyślań pisarza kryminałów. Niestety szukanie w każdej sytuacji motywów zbrodni czy sposobów jej wykonania nie jest dla mnie najlepszym pomysłem. Gdybym chciała kryminału, sięgnęłabym po prostu po książkę z takiego gatunku… Gdy już Lucas znalazł swój pomysł na fabułę i poukładał co nieco w tej głowie, autorka też pozwoliła mi odetchnąć. Zdarzały się momenty, gdy chciałam przewinąć dwie kartki dalej, bo niestety akcja zwolniła do tego stopnia, że gdyby to był film, poszłabym zrobić sobie w tym czasie herbatę. Nie było ich na szczęście wiele, ale choćby początek, gdy Eva zdaje sobie sprawę, że mieszkanie nie jest puste, a do Lukasa dociera obecność nieproszonego gościa, jest nawet dla mnie zbyt przeciągany. Okładka zupełnie nie oddaje ZIMOWEGO klimatu, jaki panuje w powieści. Dlaczego nie mogła być bardziej podobna do oryginalnej? I niestety zupełnie odbiega stylem od poprzednich części, które szły typowo w rysunek miasta bez żadnych ludzi, a tu mamy fotografię z udziałem odwróconej kobiety. Czyli w zasadzie wszystko na odwrót. Ktoś tu chciał zmian, niestety według mnie, lepiej było zostać przy kontynuacji pomysłu z Bezsenności na Manhattanie i Zachodu Słońca w Central Parku. Trzy książki, trzy przyjaciółki. Poznałyśmy je na Manhattanie, minąwszy Central Park, żegnamy na Piątej Alei. Z pewnością seria ta pozwoliła mi poznać autorkę książek romantycznych, która wybitnie wpasowuje się w mój gust. Nie lubi „krwi i flaków”, do swych powieści wplata optymizm, którego tak bardzo czasem mi brak. Jej książki są kobiece- delikatne, wzruszające i słodkie. Pozwalają uwierzyć, że życie może być piękne, że wszystko się dobrze ułoży, że szklanka jest do połowy pełna. A nawet jeśli jest pusta, to dobrze, bo jest lżejsza i wygodniej się ją niesie. http://www.piorkonabiurko.pl/recenzje-sniezynki/powiesci/cud-na-piatej-alei-sarah-morgan/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
31-01-2018 o godz 12:14 przez: iza
Sarah Morgan jest znaną pisarką optymistycznych romansów, ale dla mnie jest to pierwsze spotkanie z jej twórczością. Pierwsze ...a powieść jest trzecim tomem cyklu. Na szczęście seria skupia się na różnych historiach i głównych bohaterkach, więc nie odczułam braku dwóch wcześniejszych tomów. Gafą jest też okładka, którą wydawnictwo chyba nie przemyślało...święta Bożego Narodzenia już za nami, ale powieść utrzymana jest w zimowo - świątecznym klimacie i wielka szkoda, że otoczka powieści nie ma za sobie białej szaty... Wracając do książki główną bohaterką powieści jest Eva - romantyczka, optymistka i gaduła, która wierzy w dobroć ludzi i miłość a i oczywiście w księcia z bajki. Niestety jest sama i samotna. Babcia umarła a księcia jak nie było tak nie ma. Gdy przed świętami otrzymuje zlecenie udekorowania mieszkania pisarza kryminałów jest podekscytowana...nie spodziewa się jednak, że mieszkanie nie jest puste. Lucas jest znanym pisarzem, ale dopadł go kryzys twórczy. Okłamał rodzinę i wydawcę, że wyjeżdża pisać, ale faktycznie ukrywał się w swoim mieszkaniu. Gdy do mieszkania wchodzi Eva, Lucas myli ją z włamywaczem... Po wyjaśnieniu kilku spraw Lucas zaczyna czuć powracającą wenę, pomysły mnożą się jeden za drugim...jednak aby je rozwijać Eva musi być w mieszkaniu. Z każdym kolejnym dniem pomiędzy bohaterami rodzi się napięcie i uczucie, ale... Czy Lucas będzie w stanie pokochać po raz drugi? Czy Eva uzna mrocznego Lucasa za swojego księcia z bajki? Fabuła powieści jest dość ciekawa, romantyczna. Jednak nie wiem czy mam doczepić się do tłumaczenia czy stylu pisarki, ponieważ - szczególnie początek- jest beznadziejny. Z czasem zaczyna się poprawiać i wydarzenia oraz bohaterowie nie sprawiają wyrażenia płytkich, ale ten wstępny niesmak pozostaje. Płytka - taka początkowo wydała mi się główna bohaterka. W sumie to nie wiem ile lat ma Eva, autorka w tym tomie nie zdradza ile wiosen mają bohaterowie - ale chwilami zachowuje się bardzo dziecinnie. Jej osobowość może nie jest zła, ale jakoś nie jestem fanką tej postaci.Choć po części bohaterka ma wiele cech, które i ja posiadam, aczkolwiek nie zawsze uważam je za plusy - jak gadulstwo. No i ja nie jestem ufna dlatego też nadmiar naiwności bohaterki, jej płaczliwy charakter trochę obniżył moją sympatię względem niej. Lucas jest dość mrocznym, zamkniętym w sobie osobnikiem. Największą wadą jego osobowości jest tchórzostwo przed ryzykiem, ryzykiem związanym z zakochaniem się. Ogólnie jest dość poważnym mężczyzną i może dlatego go polubiłam. Ma w sobie dwie osobowości i to jest na plus. Powieść rozgrywa się w bardzo szybkim tempie. Jeśli chodzi o klimatyczną stronę utworu - jak najbardziej jest na plus. Odczuwa się napięcie pomiędzy bohaterami, a nawet zimowo - świąteczny klimat, ale...Powieść jest za krótka, brakuje jej większej ilości dramatów, komplikacji i wielkiego finału...choć taki jak stworzyła autorka nie był zły. Niestety fabuła jest przewidywalna i już po zapoznaniu się z kilkoma stronicami, można domyśleć się zakończenia. "Cud na Piątej Alei" nie należy do powieści, o której można się dużo rozpisywać, gdyż fabuła jest bardzo prosta. Utwór napisany jest też stylem niewymagającym uwagi, łatwym w czytaniu. Wydarzenia skupiają się na parze głównych postaci, miejsce wydarzeń to mieszkanie Lucasa w przeważającej mierze. Narratorami na przemian są Eva I Lucas. "Cud na Piątej Alei" to powieść prosta, szybka w czytaniu, niewymagająca skupienia. Jest to romans na jeden wieczór, który nie wywołuje przyśpieszonego bicia serca, ale dobrze umila czas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-02-2018 o godz 19:12 przez: Merry
Od czego zaczęła się moja przygoda z książką? Kiedy dostałam propozycję różnych powieści do przeczytania, właśnie "Cud na Piątej Alei" od razu rzucił mi się w oczy. Ponadto, przyznaję, bardzo spodobała mi się okładka. Zerknęłam na opis i już wiedziałam, że będzie to bardzo dobra odskocznia i świetny sposób na relaks zwłaszcza, że wówczas wisiała nade mną sesja, a w takich przypadkach odstresowywanie się jest wręcz obowiązkowe. Nie było na co czekać. Kiedy tylko książka pojawiła się w moich rękach, od razu ją pochłonęłam. W zasadzie na poczekaniu. O kim? O czym? Zbliża się Boże Narodzenie. Eva, wielka romantyczka, prosi Świętego Mikołaja o... romans. Ma już dość swojego samotnego życia i głęboko wierzy w spotkanie wymarzonej miłości. Okoliczności sprawiają, że zostaje uwięziona w apartamencie z wyjątkowo cynicznym i mało sympatycznym pisarzem, który właśnie przeżywa twórczy kryzys. Widocznie los ma wobec nich ciekawe zamiary... Wrażenia po przeczytaniu. Kiedy sięgałam po tę powieść, miałam ochotę na coś przyjemnego, co nie wymagałoby ode mnie zbyt wiele i właśnie to dostałam podczas czytania "Cudu na Piątej Alei". To bardzo miła w odbiorze książka, która być może nie niesie ze sobą zbyt wiele refleksji i nie wymaga intelektualnego wysiłku, ale jest idealną rozrywką na zimowe wieczory. Nie uważam tego za jej wadę. Myślę, że od czasu do czasu można przeczytać coś lekkiego. I tak, ta historia jest przewidywalna i raczej mało co może nas tutaj zdziwić. To dość typowa historia miłosna, momentami chyba nawet trochę przesadzona patrząc na zachowania bohaterów, ale bardzo dobrze się przy niej bawiłam, a czas, który na nią poświęciłam, nie uznaję za zmarnowany. Bohaterowie. Cóż.. co do bohaterów. Eva, jako romantyczka z krwi i kości jest nieco naiwna w swoim postrzeganiu świata. Z jednej strony w dzisiejszych czasach faktycznie zdaje się brakować ludzi o tak optymistycznym odbiorze rzeczywistości i ludzi, natomiast z drugiej, jak można nieustannie widzieć wszystko w różowych barwach, kiedy wokół panoszy się zło, a nawet najbliżsi przyjaciele okazują zawodzić na całej linii? Lucas, cyniczny pisarz, ma zupełnie odwrotne zdanie. I wydawałoby się, że jego podejście jest bardziej racjonalne, ale czy dzięki temu czuje się szczęśliwszy niż Eva? Nie sądzę. Chociaż bohaterowie znacząco różnią się od siebie, jednak coś zaczyna ich łączyć (w końcu przeciwieństwa się przyciągają). Momentami odnosiłam wrażenie, że ich losy toczą się w średnio realny sposób, ale patrząc na całokształt, aż tak bardzo to nie razi. Co zapamiętam z tej historii? Trudno mi stwierdzić, czy cokolwiek istotnego i nowego można z tej książki wywnioskować, jednak być może warto czasami pomarzyć i pomyśleć, że taka historia jednak miałaby możliwość się ziścić i przydarzyć właśnie nam. W końcu nie można ciągle zamartwiać się rzeczywistością, samotnością. Polecić, czy nie? Jak już wcześniej wspomniałam, nie szukałam powieści idealnej, tylko czegoś przyjemnego do czytania, a że lubię czasami takie romantyczne historie, nie spisuję tej książki na straty. "Cud na Piątej Alei" to love story, po które część z Was na pewno ma ochotę nieraz sięgnąć, dlatego polecam czytelnikom szukającym lekkiej rozrywki na zimowy wieczór, wielbicielom miłosnych opowieści, a także tym, którym przyda się poprawa humoru i odskocznia od codziennych zmagań. http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/2018/02/cud-na-piatej-alei-sarah-morgan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-02-2018 o godz 17:09 przez: Czasem tak jest...
"Eva, niepoprawna romantyczka, patrzy na życie przez różowe okulary i wierzy w szczęśliwe zakończenia". Dosłownie jakbym czytała o sobie. Co prawda nie mieszkam w Nowym Jorku (a chciałabym) ale romantyzmu mi nie brakuje, dlatego też z wielką ochotą sięgnęłam po "Cud na Piątej Alei". Święta już za nami i pewnie nawet pozostałości po choinkach w postaci najdrobniejszej igiełki nie znajdziemy w żadnym z domów, a ja, na przekór, przychodzę do was z recenzją powieści utrzymanej w bożonarodzeniowym klimacie. No sami powiedzcie czy nie fajnie tak sobie jeszcze powspominać i to w towarzystwie lekkiej i pełnej pozytywnej enegrii książki? Eva to świetna dziewczyna - mówi to, co myśli i myśli to, co mówi, za co wszyscy ją kochają. Prowadzi wraz z przyjaciółkami firmę zajmującą się obsługą imprez. Dziewczyna oprócz tego prowadzi kanał na Yoy Tube i bloga kulinarnego, gdyż jej prawdziwym hobby jest sztuka kulinarna, która, tak na marginesie w jej wykonaniu jest prawdziwym dziełem. Każdy z przepisów jest jej autorskim przepisem, a wszystkiego nauczyła ją babcia, która niestety zmarła jakiś czas temu, a za którą Eva bardzo tęskni. Oprócz babci, jedyne czego brakuje bohaterce, to bratnia dusza, której jakoś znaleźć nie może, do tego stopnia, że przeterminowała jej się prezerwatywa noszona w torebce ;). Tym razem jednak postanawia odmienić swój los i w liście do Świętego Mikołaja prosi o romans w prezencie... Lucas to poczytny autor książek słynących z drastycznych i wyszukanych morderstw, wprost ociekających krwią. Jest mężczyzną niesamowicie przystojnym i seksownym, ale w chwili kiedy go poznajemy bardzo sfrustrowanym, gdyż dopadła go przypadłość wielu pisarzy - brak weny, a terminy czekają. Mężczyzna ukrywa się przed światem nie tylko z tego powodu, dodatkowo cierpi po śmierci żony. Na szczęście jego kochająca babcie bierze sprawy w swoje ręce i wysyła do jego apatramentu Evę, aby ta ozdobiła mieszkanie na święta i przygotowała dla wnuka odpowiednie potrawy. Problem w tym, że teoretycznie Lucasa miało nie być, a w praktyce okazuje się, że to rzeczywiście teoria. Lucas jest i nigdzie się nie wybiera. Po niezbyt udanym pierwszym wrażeniu podczas poznania się Evy i Lucasa, każdy robi swoje - Eva szykuje dekoracje, a Lucas dostaje weny (zapewne na widok pięknej kobiety) i pisze. W trakcie kilku dni spędzonych pod jednym dachem coś między nimi się zmienia. Czy to coś wystraczy, żeby odmienić los dwójki samotnych ludzi? Cóż mogę powiedzieć? Po pierwsze książka jest piękna, chociaż przewidywalna. Autorka w cudowny sposób pokazuje nam zimową aurę (akcja dzieje się podczas wielkiej śnieżycy, która uwięziła ludzi w domu) Nowego Jorku. Pisze tak obrazowo, że czytając, czułam jakbym była tam w środku akcji i z boku podglądała poczynania bohaterów. Nawet tyłek mnie zabolał, kiedy Eva wywróciła się na lodzie. Dialogi również można uznać za ciekawe. W usta bohaterów Sarah Morgan włożyła cięte riposty, poczucie humoru i wiele, wiele różnego rodzaju emocji. Świetnie też stopniowała przemianę głównego bohatera, bo bohaterka od początku była cudowna osobą i zmieniać się nie musiała. Kontrast tej dwójki ukazany jest idealnie. Do tego wszystkiego dochodzi cudowna okładka i szybkie tempo, co daje czytelnikowi chwile pełne wyjątkowej rozrywki. Podsumowując - takie książki lubię - nieskomplikowane, romantyczne, a zarazem skłaniające do chwili refleksji, no i ukazujące magię Świąt i miłości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-02-2018 o godz 08:57 przez: Karolina MAREK
Sarah Morgan znana jest z pisania romansów - szczególnie dla Harleguina. A, że ja praktycznie takich książek nie czytam to i moja znajomość autorki jest znikoma. Nie zmienia to faktu, że raz miałam okazję po nią sięgną za sprawą zbioru pt. "Brazylia moja miłość" gdzie pisała w towarzystwie dwóch innych pisarek. Dość dobrze pamiętam całą książkę i wiem, że na pewno mi się podobała. Jeśli zaś chodzi o "Cud na..." to sięgnęłam po niego za sprawą przyjaciółki. Jako, że się na niej nie zawiodłam to i teraz pomyślałam, że będzie dobrze. Eva jest nieuleczalną romantyczką. W ludziach widzi tylko dobre strony, na świat patrzy przez różowe okularki i wierzy tylko w szczęśliwe zakończenie. Dla przyjaciół jest wieczna optymistką. Niestety od śmierci babuni smutek dotyka jej serca coraz częściej. To co dobija ją jeszcze bardziej to fakt, że dwie najbliższe przyjaciółki są w związkach, a ona cały czas jest sama. I choć jej firma zajmuje się organizowaniem przyjęć i bez zarzutu potrafi komuś stworzyć idealny świat to jej własny wciąż jest niekompletny. Brak jej drugiej połówki serca. Nadchodzi Boże Narodzenie, a to dla samotnych najgorszy czas. Szczególnie, że Eva nie ma żadnej rodziny. W liście do Świętego Mikołaja napisała, że chce przeżyć romans. Pech, szczęście, a może zbieg okoliczność sprawia, że nad Nowym Jorkiem pojawia się śnieżyca. Z jej powodu zostaje uwięziona w mieszkaniu wraz z cynicznym autorem poczytnych kryminałów. Kilka dni, dwóch skrajnie różnych charakterów uwięzionych w jednym choć dużym mieszkaniu może doprowadzić do wszystkiego. Jak wieczna optymistka spróbuje pomóc egoistycznemu wydawało by się pisarzowi? Czy jej troska o niego odniesie jakiekolwiek skutki? Czy Eva w końcu zdejmie różowe okulary by zobaczyć jak zbudowany jest świat na prawdę? A może to Lucas, który nie pamięta już kiedy się uśmiechał skorzysta z takich okularów i zacznie dostrzegać dobro w ludziach? Czy to właśnie Luc będzie dla Evy księciem w lśniącej zbroi i to na białym koniu? Czy optymistyczna, zakręcona gaduła może spowodować, że mężczyzna zakocha się po raz drugi? Wydawało by się, że ot taki romansik. A jednak nie. Dawno nie miałam okazji czytać czegoś z jednej strony bez myślenia, bo ten gatunek niestety tak mi się czyta, a z drugiej dostałam na prawdę świetnie wykreowane postacie. Jak dodamy do tego, że chcąc nie chcąc skromny, bo skromny, ale dostałam tu dodatek w postaci autora kryminałów oraz kilku wątków jego powieści to musiałam być w efekcie końcowym zadowolona. I tak właśnie było. Dla mnie książka na plus z zaznaczeniem, że maksymalnie kilka godzin czytania. Ubywa jej bardzo szybko. I jeden, ale ogromny minus. Okładka. Ona nie ma zupełnie nic wspólnego z tym co w środku. Nie wiem jak można być tak inteligentnym by książkę o Bożym Narodzeniu gdzie panuje śnieżyca i na jakiś czas wszystko stoi okrasić późnowiosenną lub wczesnoletnią okładką... To, że my mamy święta za sobą (zimę jednak mamy nadal) nie znaczy, że nie powinno to iść w duecie. Porażka jak dla mnie. Więcej na: www.swiatmiedzystronami.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-02-2018 o godz 21:12 przez: Maadziuulekx3
Jestem ogromną fanką książek romantycznych. Gdzie dwoje osób - które różnią się cechami charakteru, upodobaniami, nawykami - połączy nić miłości. Nie dopuszczają tej myśli, że może ich połączyć uczucie, jednak w głębi czują, że coś nieuchronnego się dzieje i niebawem w ich życiu nastąpi wiele zmian. Czy na dobre? Uwielbiam zatracać się w świecie, gdzie emocje otulają mnie niczym ciepła kołdra, fabuła pobudza wyobraźnię, zabawne wydarzenia wywołują szeroki uśmiech na twarzy, a smutne- dają nadzieję, że po burzy zawsze wstanie słońce. Evę i Lucasa różni bardzo wiele. Jednak pewnego dnia ich drogi się krzyżują. Śnieżyca więzi ich oboje w pięknym apartamencie. Przez kilka dni będą musieli ze sobą przebywać. Niestety nie będzie to takie łatwe. Ona optymistyczna, patrząca z ufnością na świat i on zamknięty w sobie facet, ponury, zgorzkniały. Co z tego wyjdzie? Sięgając po książkę Sarah Morgan oczekiwałam pięknej historii, która naładuje mnie pozytywną energią, poruszy serducho, wzruszy i taka właśnie była! Mimo, że opowieść była dość płytka, zakończenie przewidywalne, to z przyjemnością lekturę przeczytałam. Urzekła mnie, zachwyciła swoją prostotą, fabułą, bohaterami i klimatem świątecznym. Powieść pozwoliła mi na moment zapomnieć o otaczającej rzeczywistości, przeniosła mnie w urokliwy, świąteczny klimat, którego w tym roku ciągle mi za mało. Książkę bardzo szybko się czyta. Jest lekka, przyjemna, nieskomplikowana. Napisana prostym językiem. Bohaterów bardzo polubiłam. Z Evą mogłam się utożsamić, podobnie myślimy, postrzegamy otaczający świat. Jesteśmy ufne i buzia ani na moment nam się nie zamyka. Lucas to natomiast osoba z mroczną duszą, skrywa pewną tajemnicę, którą nie chce wyjawić. A do tego zmaga się z bolesną przeszłością, która odcisnęła piętno w sercu, ucieka przed wszystkim i woli zaszywać się w swojej pracowni niż wyściubiać nos ze swojej samotni. Eva również skrywa w sobie ból z którym nie potrafi sobie nadal poradzić. Ich drogi pewnego dnia się połączą, co z tego wyjdzie musicie przekonać się sami. Jedynym minusem powieści jest fakt, że nie widać wyraźnego rozgraniczenia opowieści z perspektywy Evy czy Lucasa. Czytając historię odbierało mi to odrobinę przyjemności czytania, bo przeskakiwałam z jednego wątku do drugiego, przeszkadzało mi to, ale nie na tyle, by książkę skreślić. Gdyby została nieco bardziej dopracowana byłaby wspaniała. Co do reszty nie mam zastrzeżeń. To była naprawdę miła lektura, która nie tylko mnie nastroiła pozytywnie, ale pozwoliła odstresować się i zapomnieć o studenckich obowiązkach. Dużo osób polecało mi książki Sarah Morgan, ale nigdy nie były mi one po drodze. Po przeczytaniu tej historii zapragnęłam zapoznać się ze wszystkimi jej pozycjami. Czasami potrzebuje takich powieści, gdzie jest miłość, uczucie, bohaterzy, którzy zaciekawią swoją osobowością, charakterem i w historiach autorki na pewno te cechy znajdę. Niedawno zakupiłam Bezsenność na Manhattanie i zamierzam w najbliższym czasie zatracić się w opowieści. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-02-2018 o godz 18:43 przez: Zakładka
Książka ta od razu urzekła mnie swoim opisem. Wiadomo, to głownie przez niego zwykle ma się ochotę lub nie, aby przeczytać dany tytuł. I tak tutaj, urzekł mnie fakt rzekomej magii świąt jaka jest nam sugerowana. Po tych kilku zdaniach, jakie oferuje nam na starcie wydawnictwo, uznałam, iż książka z pewnością będzie schematyczna, ale miałam również przeczucie, iż może mnie czymś zaskoczyć czy też wywołać łezkę w oku. Czy tak się stało? Muszę przyznać że moje przypuszczenia co do "Cudu na Piątej Alei" okazały się trafne. Książka ogromnie mnie rozczuliła i wprowadziła w iście marzycielski stan, choć łzy wzruszenia się nie pojawiły. Historia dwojga ludzi, jaką przedstawiła na m autorka, okazała się na tyle "słodka", że nie mogłam przestać czytać pomimo zmęczenia całym dniem pracy. Co więcej, całość jest napisana bardzo lekko i swobodnie, dzięki czemu, poznawanie jej przychodzi szybko i łatwo. I poniekąd jest to wadą, gdyż, kiedy już skończyłam książkę, miałam pewien niedosyt. Brakowało mi bohaterów, brakowało mi choć kilku rozdziałów, by wiedzieć co więcej u nich i dalej pozostać w ich świecie. Niestety, jak to mówią, to co dobre szybko się kończy. Ale pozytywnym aspektem jest to, że twórczyni historii pozostawił dzięki temu po sobie bardzo dobre wrażenie, zatem z chęcią kiedyś zainteresuję się jej pozostałymi książkami. Jednak chcąc omówić książkę, nie mogę nie zagłębić się w to co wymyśliła autorka jeśli chodzi o fabułę. I przyznam, że pomimo faktu, iż treść jest mocno schematyczna, to nie przeszkadzało mi to. I to jest dość specyficzne zjawisko w moim przypadku, gdyż zwykle lubię być przez książkę zaskakiwana, lubię gdy dzieje się coś nieoczekiwanego, coś zupełnie odmiennego od moich oczekiwań. Tutaj praktycznie wszystko co związane z kolejnymi wydarzeniami, potrafiłam przewidzieć. Jednak podobała mi się pewna huśtawka emocji której doświadczyłam.Bowiem między bohaterami istniała dość specyficzna relacja. Raz się przekomarzali i sprzeczali co wywoływało u mnie nieraz dość głośny chichot, a z kolei innego razu sytuacja bywała tak urocza i przesłodka, że w sercu pojawiało się milutkie ciepełko. Kiedy zaczęłam pisać ten tekst dotarłam do informacji, iż książka należy do jakiegoś cyklu i co więcej jest jego trzecim tomem. Powiem Wam tylko to, że czytając ją w ogóle tego nie odczułam. Najprawdopodobniej każda z części owej serii opowiada inną historię, a łączy ich podobny motyw czy bohaterowie poboczni. Jednak ja czytając książkę i nie wiedząc o tym, nie czułam żadnego dyskomfortu ani nie miałam wrażenia, że są informacje, które w jakiś sposób mi umknęły. Reasumując, książka jest naprawdę dobrą dawką pozytywnej energii, która służyć może jako forma odpoczynku po męczącym dnu. Jako że nie jest ona specjalnie wymagająca, możemy spokojnie czytając relaksować się, popijając wino, pozwalać by wszystkie negatywne e,mocje z nas ulatywały.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-02-2018 o godz 21:39 przez: KobieceRecenzje365
Pewnie już nieraz pisałam, że bardzo lubię twórczość Sarah Morgan, ale co mi tam napiszę to jeszcze raz. BARDZO LUBIĘ TWÓRCZOŚĆ SARAH MORGAN ;) „Cud na Piątej Alei” to trzeci tom cyklu Pozdrowienia z Nowego Jorku. Poprzednie tomy przypadły mi do gustu, a jak było tym razem? Zapraszam na recenzję. Eve to nieuleczalna romantyczka i wieczna optymistka, która patrzy na życie przez różowe okulary. Gdy umiera jej babcia, kobieta zdaje sobie sprawę, że nie ma już żadnej bliskiej rodziny i czuje się samotna. Eve chce znaleźć prawdziwą miłość tak jak jej przyjaciółki, które są szczęśliwie zakochane. Na domiar złego nadchodzi Boże Narodzenie, które jest trudnym czasem dla osób samotnych. Eve postanawia napisać list do Świętego Mikołaja, w którym prosi go o romans. Kobieta przekonuje się, że czasami trzeba uważać, o co się prosi… Zbieg okoliczności sprawia, że śnieżyca nad Nowym Jorkiem więzi ją w mieszkaniu z cynicznym autorem kryminałów, których nie cierpi. Co może wyniknąć ze spotkania dwóch tak różnych osobowości? O tym przekonajcie się sami. Sarah Morgan kolejny raz mnie nie zawiodła, choć przyznam szczerze, że początek książki był dla mnie mało ciekawy. Na całe szczęście im dalej tym było lepiej, więc ogólnie jestem bardzo usatysfakcjonowana. Jak to zwykle w takich książkach bywa, fabuła nie jest zbyt skomplikowana ani odkrywcza, ale została napisana tak, by zaciekawić czytelnika. Lubię, gdy w książkach pojawia się motyw, w którym bohaterowie są razem gdzieś uwięzieni i tutaj dostałam tego namiastkę. Najciekawszą postacią był dla mnie Lucas, pisarz kryminałów cierpiący na stały brak weny, dopiero spotkanie z Eve ją w nim obudziło. Oczywiście kobieta stała się dla niego kimś więcej i bardzo fajnie obserwowało mi się o rodzące się pomiędzy nimi uczucie. Jeżeli chodzi o Eve to momentami mnie irytowała, była zbyt ufna i płaczliwa. Sama taka nie jestem i nawet w życiu realnym takie cechy denerwują mnie u ludzi. Mimo tych wad i irytacji, w które mnie wpędzała i tak ją polubiłam i kibicowałam jej w drodze do szczęścia. „Cud na Piątej Alei” to bardzo fajna komedia romantyczna, przy której miło można spędzić czas. Mogłabym nawet napisać, że to taka współczesna opowieść o Kopciuszku, który nagle trafił na swojego księcia. Oczywiście na zabraknie w niej bohaterów z poprzednich części, bo dziewczyny to takie przyjaciółki aż do śmierci. Ja mimo małych zgrzytów świetnie spędziłam przy niej czas, więc mogę ją Wam tylko polecić. Mam nadzieję, że i Wam spodoba się historia romantycznej Eve i cynicznego Lucasa. Na sam koniec przyczepię się do jednej rzeczy, mianowicie do okładki, która w ogóle nie współgra z treścią. Święta, zamieć śnieżna, a na okładce wiosna. Strasznie mnie to uwierało podczas czytania i do tej pory mi nie przeszło. Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-03-2018 o godz 11:10 przez: Lucecita
Romantyczna i pełna optymizmu Eva wciąż nie potrafi się pogodzić ze stratą ukochanej babci, która zmarła nieco ponad rok temu. Mimo wsparcia najbliższych przyjaciółek, jest jej ciężko, zwłaszcza w okresie Świąt Bożego Narodzenia, dlatego rzuca się w wir pracy i przyjmuje zlecenie od swojej ulubionej klientki, która prosi ją o udekorowanie mieszkania jej wnuka i przygotowanie dla niego posiłków pod jego rzekomą nieobecność. Ponury i zamknięty w sobie Lucas Blade jest znanym i odnoszącym sukcesy autorem thrillerów, który trzy lata temu stracił żonę w tragicznym wypadku i od tamtej pory nie jest w stanie się pozbierać. Próbując uciec od wtrącających się we wszystko członków rodziny i swojego agenta, udaje że wybiera się do Vermont, gdy tak naprawdę zamyka się w swoim apartamencie, starając się przezwyciężyć blokadę twórczą i stworzyć bestseller. Mężczyzna nie jest zadowolony z intruza, jednak niespodziewana śnieżyca sprawia, że są zmuszeni przeczekać ją w jego mieszkaniu… „Cud na Piątej Alei” to trzecia i ostatnia część serii „Pozdrowienia z Nowego Yorku”, która opowiada o perypetiach miłosnych trzech przyjaciółek – Paige, Frankie i Eve. Nie miałam okazji zapoznać się z pierwszą częścią, jednak te pozycje można spokojnie czytać bez znajomości poprzednich. Drugi tom bardzo przypadł mi do gustu, dlatego byłam ciekawa jaką historię autorka przygotowała dla Eve i postanowiłam po nią sięgnąć. Sarah Morgan po raz kolejny pozytywnie mnie zaskoczyła, tworząc niezwykle klimatyczną i ciepłą opowieść w duchu Świąt Bożego Narodzenia, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Pisarka nie zawiodła też jeżeli chodzi o kreacje bohaterów – Lucas i Eve to dwa przeciwieństwa; ona jest pozytywną i wierzącą w szczęśliwe zakończenia romantyczką, on zaś stroniącym od uczuć i zaangażowania mężczyzną, którego serce zostało już raz złamane. Ich interakcje były pełne wzajemnego przyciągania, ale i humoru, a rodzące się między nimi uczucie jak najbardziej przekonujące. Sarah Morgan posługuje się lekkim i plastycznym stylem, który bardzo przypadł mi do gustu i sprawił, że książkę pochłonęłam w błyskawicznym tempie. „Cud na Piątej Alei” to jeden z lepszych romansów, z jakimi miałam okazję zapoznać się w ostatnim czasie. Mimo iż nie jest łatwo uniknąć schematów, zwłaszcza w tym gatunku, to autorce udało się napisać niebanalną i pełną błyskotliwych dialogów historię, która zaskakuje, bawi i wzbudza ciepłe i pozytywne uczucia. Jest to wzruszająca, romantyczna i napawająca optymizmem opowieść o szukaniu miłości, stracie, strachu przed zaangażowaniem i oczywiście przyjaźni, w której nie brakuje zabawnych momentów, jak również działających na wyobraźnię zmysłowych i pełnych iskier scen. Serdecznie polecam tę pozycję entuzjastkom romansów oraz fanom twórczości Sarah Morgan. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie! ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
13-02-2018 o godz 21:29 przez: agraaafka
Zbliża się magiczny czas świąt Bożego Narodzenia. Nowy York zmienia się w bajkowy świat, w którym wszystko, co najpiękniejsze i radosne, a właśnie w tym szczególnym czasie może się przydarzyć. Nie inaczej sądzi Eva, która z natury jest romantyczką. Niestety, śmierć jej najbliższej i ukochanej osoby, czyli Babci jest bolesnym doświadczeniem, z którym niełatwo jest jej się uporać. Najlepszym, więc lekarstwem na chociaż tymczasowe odsunięcie przykrych wspomnień jest ucieczka w wir pracy. Zleceń jest całkiem dużo, ale okaże się, że to jedno będzie dla niej i nie tylko, wyjątkowe i ważne.. Eva ma nietypowe zadanie do wykonania, ale przecież z tego znana jest jej firma organizacji eventów, którą to założyła z przyjaciółkami. Tym razem Eva na prośbę bliskiej dla niej starszej pani, z którą nawiązała serdeczną relację, ma udekorować mieszkanie oraz zapełnić świecącą pustkami lodówkę jej dorosłego wnuka. Zadanie wydaje się banalne w przygotowaniu do momentu, kiedy kobieta zostaje delikatnie rzecz ujmując, napadnięta w zakamarkach mieszkania przez jego właściciela, czyli Lucasa Blade'a, wnuka jej serdecznej przyjaciółki, będącego właśnie tym znanym autorem kryminałów, po których przeczytaniu niejednemu Czytelnikowi włos się jeży na głowie! (...) Klasyka powieści romantycznej. Dwie zupełnie kontrastujące ze sobą osobowości. Oboje skrzywdzeni przez życie, którzy nie potrafią rozliczyć się z przeszłością i śmiałym krokiem otworzyć nowy rozdział. Wciąż gdzieś błądzą duchem, umartwiają się, odtwarzają wspomnienia, zapominając o tym, że życie toczy się dalej. Delikatny biały puch, magia świąt sprzyjają nostalgicznym refleksjom. Niemożność dosłownego uwolnienia się od towarzystwa drugiej osoby, sprawia, że nawiązuje się dialog, który poprowadzi do wielu chwil zwątpienia, smutku, ale ulotnych momentów radości, żartu, powodów do uśmiechu. Powieść pisana lekką ręką, tworząc równocześnie dynamiczną i swobodnie przepływającą akcję. Świeżość i wartość akcji możliwa jest dzięki krótko sformułowanym kolejnym rozdziałom, które tylko zachęcają do dalszej wędrówki przez strony. Szybko zatem je chłonęłam. Powieść z gatunku wydaje się banalna, bo jednak Czytelnik oczekuje na szczęśliwe zakończenie, niemniej, gdzieś po drodze, właśnie ten Czytelnik zbiera wiele własnych i jego dotyczących refleksji związanych z relacjami międzyludzkimi oraz poszczególnymi interakcjami, jakie w nich występują. W każdym razie, powieść zachęca do otworzenia się na drugiego człowieka, na empatię, wzajemnie wsłuchiwanie się w drugą osobę, ale również w potrzeby i głos swojego serca. Koniec końców, warto zaufać sobie i pozwolić raz jeszcze, aby miłość zagościła w naszym życiu, bo każda jest inna, niepowtarzalna i wyjątkowa.. Dziękuję Wydawnictwu HarperCollins za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania powyższego egzemplarza :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2018 o godz 22:12 przez: cherry
Zacznę od tego, że okładka nijak ma się do treści. Nie pasuje też do pozostałych okładek z serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Jakby tego było mało, przywodzi na myśl raczej powieść młodzieżową (w każdym razie ja się czegoś takiego spodziewałam), a tymczasem to romantyczna historia o dwóch dorosłych osobach, doprawiona szczyptą pikantnych scen. Akcja powieści dzieje się w grudniu, przed Bożym Narodzeniem. Szalejąca na zewnątrz śnieżyca sprawia, że główna bohaterka niespodziewanie musi spędzić noc, a nawet kilka nocy, w mieszkaniu nieznajomego, a przy tym diabelnie seksownego pisarza. Eva prowadzi razem z przyjaciółkami firmę eventową i w ramach zlecenia otrzymanego od babci Lucasa ma udekorować jego mieszkanie i zapełnić lodówkę przysmakami. Obecność pana domu komplikuje sprawy, ale dziewczyna chce wywiązać się z zadania – nie tylko dlatego, że taka z niej obowiązkowa osoba. Rok temu odeszła jej babcia i Eva nadal nie doszła do siebie. Boże Narodzenie jest dla niej szczególnym i trudnym okresem, dlatego nie chce być sama. Lucas z kolei oddałby wiele, żeby spędzić święta w samotności. Trzy lata wcześniej zginęła jego żona i od tamtej pory szczerze nienawidzi świąt. Eva wnosi jednak do jego mieszkania ciepło i rozgardiasz, które rozgrzewają jego zlodowaciałe serce. Popularny pisarz kryminałów nie pozostaje również nieczuły na kobiece kształty ślicznej blondynki. A Eve, skończona romantyczka, mimowolnie wyobraża sobie, jakby to było znaleźć się w silnych ramionach Lucasa… Na początku książki znajduje się napisany przez autorkę wstęp, w którym deklaruje, że jest optymistką i lubi szczęśliwe zakończenia. Okej, fajnie, ale przez to ta przewidywalna książka robi się jeszcze bardziej przewidywalna. Trudno spodziewać się wielkich zwrotów akcji w romansie, no ale jednak można by wrzucić taką przemowę na koniec. Eve, podobnie jak autorka, jest optymistką, a przy tym nieuleczalną romantyczką. Choć autorka starała się nadać jej jakiś głębszy rys psychologiczny, moim zdaniem bohaterka wyszła średnio wiarygodna. Burkliwy Lucas przypominał za to pana Darcy’ego (Eve nawet podarowała mu Dumę i uprzedzenie). Zabójczo przystojny, bogaty i cyniczny – takie cechy mu się dostały. W sumie nic ciekawego. W dodatku autorka dużo pisze o napięciu seksualnym między bohaterami, ale zupełnie go nie czuć. Jednak samo pisanie, że między bohaterami iskrzy, to trochę za mało, żeby czytelnik poczuł, że rzeczywiście iskrzy. Cud na Piątej Alei to jedna z tych książek, na temat których trudno się rozpisać. To typowy romans, który niczym nie zaskoczy. Czyta się to dobrze, autorka ma niewymagający styl, tłumaczka też się spisała. Także jeśli szukacie czegoś niewymagającego i lubicie ten gatunek, możecie sięgnąć, ale nie spodziewajcie się fajerwerków.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-02-2018 o godz 13:26 przez: Królewskie Recenzje
Eva jest nieuleczalną romantyczką. Patrzy na ludzi i świat przez różowe okulary. Wierzy także w szczęśliwe zakończenia, pomimo, że sama takiego jeszcze nie doznała. Od śmierci babki jest jej bardzo ciężko. Kochała babunię najbardziej na świecie i teraz dotkliwie odczuwa jej stratę. Stara się robić tak, by jej nie zawieść, by babcia mogła być z niej dumna. Eva jest bardzo samotna. Nie ma już rodziny i ciągle nie może znaleźć drugiej połówki. Do tego nadchodzi Boże Narodzenie, a wtedy nikt nie powinien być sam... W liście do Świętego Mikołaja prosi o romans. Nie wie jeszcze jaką niespodziankę przygotował dla niej los... Przed świętami, zaprzyjaźniona staruszka prosi ją o usługę. Ma udekorować na święta mieszkanie jej wnuka i zapełnić lodówkę, który obecnie przebywa w rodzinnej posiadłości. To praca idealna dla dziewczyny. Eve uwielbia święta i dekoracje, a także gotować. Do tego sprawi radość staruszce, która przypomina jej ukochaną babunię. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Mężczyzna okłamał rodzinę. Wcale nie pojechał wyjechał. Wciąż znajduje się w swoim mieszkaniu. W zamian za milczenie, zgadza się, by Eve wykonała swoje zadanie. Zbieg okoliczności sprawia, że dziewczyna musi pozostać w mieszkaniu na dłużej, bowiem nad Nowym Jorkiem panuje potworna śnieżyca. Zamknięta w jednym mieszkaniu z cynicznym i przepełnionym pesymizmem autorem kryminałów, których Eva nie cierpi, staje się dla Lucasa natchnienie. To dzięki jej ciągłej paplaninie mężczyzna może pisać. Eve gotuje dla niego pyszne posiłki. Zaczynają spędzać ze sobą więcej czasu. Eve pragnie miłości i szczęśliwego zakończenia. Lucas, obdarty ze złudzeń, wciąż rozpamiętujący swą zmarłą żonę i utraconą miłość, zamyka się w sobie i nie pozwala dopuścić do siebie tego optymizmu. Eve jednak coraz częściej zajmuje jego myśli... Cud na Piątej Alei to niezwykle klimatyczna i urzekająca książka. Podobnie jak przez Zachód w Central Parku, straciłam przez nią noc. Zaczęłam czytać ją wieczorem, skończyłam w nocy. Oczywiście nie żałuję. Obudziłam się rano i na nowo zaczęłam czytać zaznaczone fragmenty. Bardzo polubiłam bohaterów. Początkowo Lucas nie przypadł mi do gustu i zastanawiałam się czy ma szansę się to zmienić. Bałam się, że zepsuje mi to ogólne wrażenie książki. Szybko jednak przekonałam się do niego, a on sam podbił moje serce. Eve oczywiście zyskała moją sympatię od razu, a właściwie to nawet już w poprzednim tomie. Sama jestem nieuleczalną romantyczką i czułam się jakby ona była moją siostrą bliźniaczką, trochę bardziej optymistyczną ode mnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-02-2018 o godz 23:16 przez: weronika0402
Sarah Morgan to autorka światowych bestsellerów z serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. W Polsce do tej pory ukazały się trzy tytuły spod tego szyldu: "Bezsenność na Manhattanie", "Zachód słońca w Central Parku" oraz "Cud na Piątej Alei". Od ostatniego tytułu zaczęłam swoją przygodę z twórczością autorki. Oto pierwsze wrażenia. Eva to nieuleczalna romantyczka mająca w sobie nutę optymistki. Szczęśliwe zakończenia, prawdziwa miłość i udany związek - przez taki pryzmat młoda kobieta patrzy na świat. Pomimo tak pięknego Eva jest samotna. Po śmierci babki nie ma już nikogo bliskiego. Z radością więc przyjmuje 'zlecenie' do wykonania tuż przed Bożym Narodzeniem, świętem, w którym samotność najbardziej doskwiera. Pewna kobieta zleca naszej bohaterce udekorowanie pustego mieszkania. Gdy okazuje się, że mieszkanie wcale nie jest puste, jego właścicielem okazuje się autor kryminałów, których Eva nie znosi, i na dodatek oboje zostają 'uwięzieni' w czterech ścianach przez śnieżycę wydaje się, że już gorzej być nie może. Po przeczytaniu opisu spodobał mi się pomysł zapoznania bohaterów w taki, a nie inny sposób. Zamknięcie dwóch tak przeciwstawnych charakterów okazało się strzałem w dziesiątkę. Jak mówi powiedzenie - przeciwieństwa się przyciągają. I coś w tym jest. Bowiem Eva i Lucas są niczym woda i ogień, bardziej różni być już nie mogą. Pesymista kontra optymistka, cynik kontra romantyczka. Zdawać by się mogło, że to zupełnie nie trafione połączenie. A w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie! Sarah Morgan w znakomity sposób kreuje swoich bohaterów. Są oni wyraziści, realistyczni i przepełnieni zwyczajnością. W dobrym tego słowa znaczeniu. Relacja budowana między Eva i Lucasem nie przechodzi nagłej metamorfozy, jest misternie i z wyczuciem rozwijana. Już od pierwszej chwili czuć pewien rodzaj więzi i napięcia. W późniejszym etapie smaczku dodają wspomnienia i bolesna przeszłość. Podczas lektury byłam bardzo pozytywnie zaskoczona świetnie wykreowaną atmosferą wigilijną. Choć nie tylko nią, bo zaskoczyło mnie przedstawienie samej zimy. Tak realistyczne, że bez problemu się w nim odnajdujemy i lepimy śnieżki. Przyjemna atmosfera i klimat to coś, czego nie brak tej książce. "Cud na Piątej Alei" to historia o przeciwieństwach, niełatwej miłości i odnajdywaniu szczęścia. Momentami zabawne, inteligentne i ironiczne dialogi umilają lekturę. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Sarah Morgan uważam za naprawdę udane, a "Cud" zapamiętam jako pełną ciepła i miłości opowieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-02-2018 o godz 18:44 przez: podróżdokrainyksiążek
Eva jest wielką romantyczką, która wierzy w to, że każdy człowiek jest dobry. To szczera do bólu osoba, co nie sprawia, że przyćmiewa to inne jej pozytywne cechy, jest wielce kochana i uczynną dziewczyną, która pomoże osobom, które kocha. Jednak jej życie przepełnia żałoba, gdy jej babcia, ostatnia osoba z jej rodziny umiera, nie potrafi z tym faktem sobie dać rady i przepełnia jej to dusze, czując się z tego faktu samotna. Gdyż jako jedyna nie posiada nikogo, kto by ją kochał, przytulił i wspierał w każde sytuacji, bez znaczenia co to by było, jakby nie patrząc, jak na złość jej przyjaciółki już dawno mają swoich ukochanych, a ona ciągle wędruje ze samotnym sercem przez życie. Nieszczęśliwy splot zdarzeń sprawia, że przez śnieżyce która panuje w Nowym Jorku, zostaje uwięziona w domu z cynicznym Lucasem (O którym swoją drogą była mowa już nawet w poprzednich częściach). Obydwóch nich łączy jedna i tam sama rzecz, oboje kogoś stracili w życiu. Jednak mężczyzna przegrał walkę i załamanie wygrało, nie potrafi się odnaleźć wśród ludzi, będąc samotnym pisarzem kryminałów, nie potrafi odnaleźć weny do ponownego czasu. Az zostaje uwieziony wraz z Evą w mieszkaniu, odnajduje w niej natchnienie i ponowna chęć nie tylko dopisania, ale i życia. Jednak czy to oznacza, że oboje dadzą sobie rade w jednym budynku? Są przecież jak ogień i woda, tak wiele ich różni a ich charaktery są tak odlegle, jakby mogło być to możliwe, by coś takiego się stało? Jednak tego musimy się dowiedzieć sami, gdyż napisana historia, w klimacie świątecznym, jest czymś naprawdę, co z miłą chęcią się czyta. Jednakże książka nie jest pozbawiona błędów, niekiedy się gubiłam, gdy narracja z obu stron nie była w żaden sposób oznaczona, chociażby nagłówkiem z ich imieniem, co sprawiało, że było się rzucanym z jednej myśli do drugiej. Wydawało mi się, że gdyby nie to od początku o wiele lepiej by było się nawet skupić na całej akcji. Lecz tak jak wyżej wspomniałam, czyta się ją przyjemnie, historia, która nam dano, jest świetna i mimo kilku również nudnych momentów jest warta, by sięgnąć po nią i dowiedzieć się jak potoczą się losy drugoplanowej bohaterki, która wreszcie zdobyła miejsce w całej historii. Dlatego z wielką przyjemnością wam ją polecam, wiedząc, że jest to kolejna dobra część. Ci jednak pierwszy raz spotkali się z tą serią, polecam sięgnąć po pierwszą część i przekonać się jak miła i przyjemna jest to w odbiorze seria.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-02-2018 o godz 16:48 przez: zosia
Twórczość Sarah Morgan doskonale trafiła w mój gust czytelniczy. Każda część cyklu "Pozdrowienia z Nowego Jorku" rozgrzała moje serce, wywołała łzy wzruszenia oraz uśmiech na twarzy. "Cud na Piątej Alei" nie był wyjątkiem, chociaż spodobał mi się mniej niż jego poprzedniczki. Dlaczego? To naprawdę trudne pytanie! W "Cudzie na Piątej Alei" poznajemy historię Evy, nieuleczalnej romanytyczki oraz Lucasa, prawdziwego cynika. Są jak ogień i woda. Ona we wszystkich widzi dobro, on każdego podejrzewa o nieczyste zamiary. Dzieli ich wszystko, a łączy? Przypadek, przewrotny los oraz potężna śnieżyca. Zbieg okoliczności sprawia, że zostają zamknięci w jego mieszkaniu na kilka dni. Oderwani od świata, mają tylko siebie. Ale jak pełna optymizmu kobieta ma wytrzymać z pesymistycznym autorem kryminałów? Czy mogła trafić gorzej? Evę poznałam w poprzednich częściach serii. Jej postać od razu przypadła mi do gustu. Jej niepohamowana wiara w miłość i dobroć jest czymś niezwykłym w dzisiejszym świecie. Dużo łatwiej spotkać cyników, niż optymistów, których radość życia wypełnia otoczenie. Kobieta straciła coś naprawdę cennego, a mimo to z podniesioną głową przyjmowała wszystko, co dawał jej los - za to ją podziwiam. Lucas, natomiast, był dla mnie zagadką. Nie wiedziałam czy go lubić, czy nienawidzić. Irytował mnie, wzbudzał litość, ale czasem również podziw. Styl Sarah Morgan jest dość charakterystyczny, lekki, a zarazem płynny. Opisy nigdy nie są z długie, a dialogi pełne utarczek słownych (które kocham). Czytając "Cud na Piątej AleI" miałam wrażenie jakby książka wyszła spod pióra innego autora! Nie wiem czy to za sprawą tłumaczenia, czy działania samej autorki, ale styl zatracił swoją lekkością. Nie płynęłam przez historię tak, jak to było przy poprzednich częściach. Ponadto, książka została napisana z dwóch perspektyw: Evy i Lucasa, a zamiany narracji nie były wyszczególnione. Te dwa elementy w dużym stopniu wpłynęły na jakość lektury. "Cud na Piątej Alei" to niezwykle klimatyczna książką. Zimowa aura doskonale kontrastuje ze wzrastająca, pomiędzy bohaterami, temperaturą. Napięcie rośnie, hormony buzują, a rozum toczy walkę z sercem. Historia Evy i Lucasa nie przypomina bajkowej miłości, ale ma w sobie więcej magii niż niejedna baśń. Jest naprawdę niezwykła i gdyby nie wpadka stylowa na pewno znalazłaby się w moich top!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Największy sekret Byrne Rhonda
4.5/5
25,57 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa W mroku lasu Kava Alex
4.7/5
23,26 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe Opracowanie zbiorowe
5/5
5,49 zł
10,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cocomelon. Wodne kolorowanie Opracowanie zbiorowe
5/5
4,49 zł
8,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Spirit Mustang z Dzikiej Doliny. Koloruj i naklejaj Opracowanie zbiorowe
5/5
4,99 zł
9,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego