Coś zabija dzieciaki. Tom 1 (okładka miękka)

Oferta empik.com : 41,86 zł

41,86 zł 45,99 zł (-8%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Nowa przebojowa seria prosto od BOOM Studios - obecnie jednego z najciekawszych amerykańskich wydawnictw. W małym sennym miasteczku, gdzieś w samym sercu USA zaczynają ginąć dzieciaki. Podobno odpowiadają za to kryjące się w mroku przerażające istoty. I wtedy pojawia się Erica Slaughter. Erica zabija potwory. Niezależnie od kosztów. Bo ktoś to musi robić.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Coś zabija dzieciaki. Tom 1
Tytuł oryginalny: Something Is Killing The Children, vol.1
Seria: Coś zabija dzieciaki
Autor: Tynion IV James
Tłumaczenie: Bulski Paweł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 120
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-07-15
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Indeks: 35319917
średnia 4,4
5
8
4
7
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
6 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
02-08-2021 o godz 16:00 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Świetna i ciekawa historia, bardzo ciekawy styl ilustracji. Polecam, zwłaszcza miłośnikom dark fantasy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-03-2022 o godz 22:21 przez: JulIa | Zweryfikowany zakup
SUPER JEST KOCHAM TO POLECAM OGL BARDZO CIEKAWE
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-02-2022 o godz 19:11 przez: Kinga | Zweryfikowany zakup
Fajna fabuła
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-08-2020 o godz 09:39 przez: Radosław
Coś zabija dzieciaki! Przerażająca bliżej nieokreślona siła, mocno przerzedza młodą populację pewnego amerykańskiego miasteczka. Nikt z dorosłych nie wie, co tak naprawdę się dzieje, jedno jest jednak pewne – żaden małolat nie będzie mógł czuć się bezpiecznie. Wiele dzieł z szeroko pojętej popkultury, szczególnie te należące do mainstreamu, trzymają się jednej wspólnej zasady – niezależnie od tego ile trupów się pojawia i ile krwi zostanie wylane, to dzieci są nietykalne. Niektóre produkcje w mniejszy lub większy sposób starają się naginać ową regułę. Trio James Tynion IV, Werther Dell’Edera oraz Miguel Muerto znacząco przekraczają jednak tę granicę i tworzą dzieło, w którym to właśnie małolaty stają się jedynym obiektem krwawych łowów. Akcja komiksu Coś zabija dzieciaki #1 przenosi nas do małej sennej amerykańskiej miejscowości Archer’s Peak. Do tej pory spokojne miasteczko, zaczyna cierpieć z powodu fali tajemniczych zaginięć dzieci. Większość z nich ginie bezpowrotnie, te którym udaje się jakoś wrócić, mają do przekazania straszliwe historie. Opowieści o przerażających i krwawych istotach żyjących w cieniu i czyhających tylko na swoje nowe ofiary. Sytuacja z dnia na dzień wydaje się coraz bardziej beznadziejna. Dorośli całkowicie ignorują historie ocalałych i są przekonani, że sprawcą jest jakiś psychopata. Jedyna nadzieja na ocalenie dzieciaków to tajemnicza nieznajoma Erica Slaughter, która przybyła do miasteczka. Tylko ona wierzy w historię małolatów i wydaje się, że doskonale wie, z czym przyjdzie się jej zmierzyć. Zajmuje się ona bowiem eliminacją potworów, które panoszą się po świecie i zdecydowanie nie są wytworem dziecięcej wyobraźni. Lektura pierwszych stron komiksu może przynosić pewne skojarzenia z Netflixowym hitem „Stranger Things”. Pojawienie się w miasteczku Erici Slaughter (ciekawa zabawa nazwiskiem), to z kolei spory ukłon w stronę starszego serialowego hitu „Buffy – postrach wampirów”. Jeśli zaś chodzi o samą „śmierć”, to miłośnicy Lovecrafta na pewną dostrzegą tutaj pewne wzorce. Wyraźnie widać więc, że James Tynion IV tworząc swoje dzieło, sięgał po pewne sprawdzone schematy. Nie poszedł on jednak na łatwiznę i całkowicie wywrócił niektóre z nich do góry nogami, tworząc tym samym ciekawy i na swój sposób mocno nietuzinkowy komiks. Dodatkowo od samego początku bawi się on konwencją, gdzie dzieciaki stanowią zarówno głównych bohaterów, jak i całkowicie bezbronne ofiary padające niczym muchy. Podstawą klimatu pierwszego tomu nie jest jednak krwawa śmierć, a wszechobecna tutaj tajemniczość. Mowa tutaj zarówno o tym „czymś” co zabija dzieciaki, jak i o bohaterce, która ma uratować miasteczko. Pochłaniając kolejne strony, cały czas zadajemy sobie nowe pytania, na które odpowiedzi znajdziemy pewnie dopiero w późniejszych tomach. Jedynym mankamentem fabuły, który tutaj dostrzegłem (ocena mocno subiektywna), jest tutaj postać James’a (chłopaka ocalałego z początkowej masakry). Jego zachowanie jest najdelikatniej mówić, mocno irytujące i strasznie przypominające typowego nastolatka z amerykańskiego slashera (typu B). Na całe szczęście stanowi on tylko swoistego rodzaju tło na dobrze wykreowanej postaci tajemniczej „łowczyni”. Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-08-2020 o godz 06:56 przez: Wkp
„TO” ZABIJA DZIECIAKI Dwie serie komiksowe od Non Stop Comics, których nie powstydziłby się sam Stephen King – a dokładniej „Paper Girls” i „Odrodzenie” – dobiegły niedawno końca. Wydawca jednak nie śpi i postanowił zapełnić tę lukę kolejną pozycją, która wpasowuje się w ten schemat. „Coś zabija dzieciaki”, bo o niej mowa, to cykl korzystający ze schematów takich opowieści, jak „To” i to w całkiem udany sposób. Coś zabija dzieciaki. W sennej amerykańskiej mieścinie zaczynają znikać miejscowe dzieci. Po większości z nich nie zostaje żaden ślad, kilku jednak udaje się wrócić, a opowieści, które ze sobą przynoszą, mogą przerazić niejednego. Opowieści o istotach, które czają się w mroku. Po co owe istoty to robią? I co tu się właściwie dzieje? W tym miejscu na scenę wkracza ona, Erica Slaughter, dziewczyna, która jako jedyna zdaje się rozumieć z jakim złem mierzy się okolica. I jako jedyna także wydaje się być zdolna stawić mu czoła. Ale za jaką cenę? Nie jestem fanem scenariuszy Jamesa Tyniona IV. Owszem, jego przygody Batmana czytało mi się całkiem przyjemnie, ale nadal była to zachowawcza seria, poprawna, czysto rzemieślnicza i tworzona po najmniejszej linii oporu, bo na podstawie sprawdzanych już schematów, wątków i postaci. Po „Coś zabija dzieciaki” nie spodziewałem się więc wiele i na pewno nie dostałem żadnej odkrywczej fabuły, ale za to całość okazała się bardzo udana, przyjemna, nastrojowa i warta poznania. Szczególnie, gdy lubicie takie historie, jak wspomniane przeze mnie na wstępie „To” Stephena Kinga, bardzo popularne w ostatnich latach za sprawą całkiem niezłych ekranizacji. „Bo Coś zabija dzieciaki” to seria, która mocno czerpie z dokonań niezliczonej rzeszy mistrzów horroru, z Kingiem właśnie na czele. Mała mieścina, młodzi bohaterowie, zło czające się w mroku, gdzie dorośli zdają się go nie dostrzegać… Znacie, to prawda? Ale Tynion całkiem sprawnie wykorzystał te motywy, dzięki czemu jego opowieść to nie tylko powtórka z rozrywki, ale też i w pewnym stopniu sentymentalny hołd podobnym opowieściom. Skalkulowany co prawda pod oczekiwania odbiorców, skoro podobne dzieła zdobywają w ostatnich latach dużą popularność, ale jednak udany i wart poznania. Nie przypadkiem zresztą rzecz zgarnęła nominację do nagrody Eisnera, najważniejszego wyróżnienia komiksowej branży. Czy zostałaby tak wyróżniona gdyby nie udana szata graficzna Werthera Dell’Edera? Pewnie tak, ale ilustracje tego włoskiego artysty znanego choćby z „Loveless” czy wielkiego przeboju z Italii, serii „Dylan Dog”, choć proste, są bardzo nastrojowe i wpadają w oko. A że dobrze współgrają z fabułą, razem tworzą kawał świetnej opowieści dla każdego miłośnika dobrych horrorów. „Coś zabija dzieciaki” może nie starszy – ale pokażcie mi komiks, który jest w stanie przestraszyć czytelnika – za to na pewno dostarcza dobrej, klimatycznej rozrywki w sam raz na wakacje. Bo kiedy, poza końcówką października, jest najlepszy czas na czytanie horrorów, jak nie pora tych dwóch wolnych od szkoły letnich miesięcy?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-09-2020 o godz 20:50 przez: Kosz z Książkami
W niewielkim miasteczku w sercu Ameryki zaczynają znikać dzieci – brzmi jak jeden z wielu horrorów, nieprawdaż? A jednak ,,Coś zabija dzieciaki”, mimo iż na pierwszy rzut oka może nie wyróżniać się wśród wielu innych pozycji, miało w sobie coś co skusiło mnie do sięgnięcia po pierwszy tom serii. Jeżeli jesteście ciekawi, czym było owe coś i macie odwagę odkryć kto kryje się za małomiasteczkowym horrorem, zapraszam do lektury. W Archer’s Peak liczba zaginionych dzieci wciąż się powiększa, a ludzie zaczynają tracić nadzieję na odnalezienie ich żywych. I choć jeden chłopak zdołał się wymknąć tajemniczemu sprawcy całej makabry, prawda jest zbyt straszna i niesamowita by dorośli mogli w nią uwierzyć. Szczęście w nieszczęściu do miasteczka przybywa – Erica Slaughter – dla której takie sytuacje to chleb powszedni. Erica trudni się bowiem zabijaniem potworów. I właśnie rozpoczyna nowe łowy. ,,Coś zabija dzieciaki” to miks tajemnicy i akcji w iście krwawej oprawie. Tytuł garściami czerpie z klasycznych dla horrorów elementów, mamy tu bowiem: małą mieścinę, tajemnicze zaginięcia, krwiożercze potwory, enigmatyczną zabójczynię, wplątanego w całą aferę chłopaka i jeszcze parę innych elementów, których nie będę już zdradzać. Co ważniejsze jednak, całość tworzy, choć może pozbawioną oryginalności, to jednak przyjemną w odbiorze mieszankę. Akcja jest dynamiczna, historia wciąga, a bohaterowie, choć w szczególności mam tutaj na myśli Ericę, zapadają w pamięć i aż chce się poznać ich historię. Choć na poznanie przeszłości panny Slaughter przyjdzie nam poczekać do kolejnych części serii, jednak już to co zaserwowali autorzy w pierwszym tomie daje nadzieję, że ,,Coś zabija dzieciaki” może nas jeszcze zaskoczyć. Pod względem wizualnym komiks, jak na horror przystało, jest odpowiednio mroczny i, w tym akurat przypadku, krwawy. Przyznam szczerze, że najbardziej podobał mi się tutaj dobór kolorów, które w odpowiednich momentach odprawiają kluczową rolę w oddaniu klimatu grozy. Kolejnym wartym uwagi elementem jest przedstawienie źródła zagrożenia – potwory nie zostały tu jednoznacznie pokazane, ich sylwetki nieco rozmyte, stanowią raczej połączenie czarnego kształtu z niepokojącymi maźnięciami czerwieni, co dodatkowo działa na wyobraźnię. Osobiście też, nie będę ukrywać, spodobał mi się wygląd głównej bohaterki, ale to już kwestia gustu – mnie Erica po prostu kupiła. Choć jak na razie ciężko powiedzieć, by komiks ten w jakiś sposób się wyróżniał na tle innych tego typu pozycji, to jednak trudno mi też zaprzeczyć, że to po prostu dobry pierwszy tom serii, która skrywa w sobie spory potencjał. Czyta się szybko, przyjemnie, a ciekawy dobór kolorów ma w sobie coś co przyciąga wzrok i dodaje całości tajemniczości i grozy. Zdecydowanie sięgnę po kolejny tom, ciekawa w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Tynion IV James

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego