Collide (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Zaraz po ukończeniu college’u, Emily spotyka dotkliwy cios: niespodziewanie umiera jej matka. Emily przeprowadza się ze swoim chłopakiem do Nowego Jorku, by zacząć życie od nowa. Co prawda wewnętrzny głos zaleca jej ostrożność, ale Dillon w ciężkich chwilach był dla niej tak dobry i troskliwy, że dziewczyna postanawia związać z nim swój los.

W Nowym Jorku poznaje Gavina - seksownego, czarującego playboya. Już podczas pierwszego, krótkiego spotkania udaje mu się rozpalić zmysły Emily. Dziewczyna jest rozdarta między lojalnością do dotychczasowego partnera, od którego nigdy nie zaznała niczego złego, a namiętnością do przystojnego zdobywcy serc. Sytuacja szybko się komplikuje, ponieważ z biegiem czasu Dillon zaczyna coraz częściej ujawniać swoją prawdziwą, mroczną naturę, a z kolei nadzwyczajna atrakcyjność i namiętność Gavina okazuje się jedynie maską, za którą kryje się bolesna przeszłość. Rozdarta wewnętrznie Emily musi szybko podjąć decyzję, którego z nich wybrać. Cokolwiek zrobi, jedno jest pewne: ból rozstania pozostanie z nią już na zawsze.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Collide
Autor: McHugh Gail
Tłumaczenie: Kamińska Anna Dorota
Wydawnictwo: Akurat
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-06-17
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 211 x 34 x 130
Indeks: 17003650
średnia 4,6
5
76
4
14
3
4
2
3
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
43 recenzje
5/5
02-07-2015 o godz 10:16 przez: Recenzje Ami.
O. Mój. Boże. Ta książka to emocjonalny roller coaster! Kochałam ją i nienawidziłam jednocześnie. Śmiałam się i wzruszałam, smuciłam i złościłam - doprowadziła mnie na wyżyny czytelniczego odurzenia...

Gail McHugh napisała romans erotyczny, który zdecydowanie wyróżnia się na tle innych podobnych powieści. Nie jest to naiwna historyjka pełna podniecających momentów - ale historia poruszająca tematy poważne i trudne. Tematy dotyczące ludzkich słabości i uczuć, relacji którymi sami często jesteśmy związani, a także tego, że intencje prawie nigdy nie są krystalicznie czyste...

Czasami bycie w związku tylko dlatego, że uważa się to za właściwe nie okazuje się najzdrowszym wyborem. Emily boleśnie się o tym przekona i stanie twarzą w twarz ze swoimi najskrytszymi lękami. Będzie musiała podjąć decyzje, które zaważą na jej przyszłym życiu. A droga życia, podobnie jak droga miłości - nie zawsze jest przecież usłana różami. Często sprawy pozornie nieistotne tak się komplikują, że wydaje się niemożliwym znaleźć jakiekolwiek wyjście. Historia Emily to tak naprawdę historia o poszukiwaniu własnej równowagi, wiary w siebie i asertywności. Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Całość wzbogacają magnetyzujące opisy erotycznych doznać, cięte dialogi i cenne rady wplecione gdzieś między pomiędzy całą tę historię.

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o idealnie wykreowanych bohaterach, którzy są tak pełnokrwiści, że sprawiają wrażenie jakby istnieli naprawdę. Niemal czułam jak czuła się Emily - rozdarta pomiędzy kiełkującym pożądaniem Gavina, a wiarą w miłość do Dillona, mężczyzny z pozoru idealnego, który traktuje ją jako trofeum. Mężczyzny kameleona dostosowującego się do otoczenia w chwili, gdy może coś skorzystać, mężczyzny mrocznego, nieprzewidywalnego i agresywnego... Z kolei Gavin, och Gavin! Mogłabym poświęcić całą swoją recenzję na wygłaszanie ochów i achów pod kierunkiem samego Gavina uwierzcie mi na słowo - każda z nas chciałaby spotkać takiego mężczyznę w swoim życiu :) Przystojny, inteligentny, zabawny, czuły, szarmancki, romantyczny, taki - który samymi słowami potrafi sprawić, że serce bije szybciej...

"Gavin Blake miał wiele warstw, które trzeba było zedrzeć. Niektóre były oczywiste, jednak inne przypominały jej raczej żelazny pancerz, którym się odgradzał.

"Collide" to powieść, która wsysa i pochłania. Zaczęłam czytać ją przed snem i nie mogłam przestać - musiałam, po prostu musiałam wiedzieć co będzie dalej. Skończyło się na tym, że zarwałam dla niej noc i odłożyłam z burzą głośnych myśli. "Collide" to zdecydowanie jedna z tych książek, które bez uprzedzenia chwytają za duszę. Jestem pod wrażeniem i bez wątpienia zakochałam się w tej historii! A zakończenie, cóż zakończenie rozbija na milion małych kawałków... Tak głębokiej i pełnej namiętności, pełnej skrywanych pragnień, uczuć i emocji powieści nie czytałam już dawno. Bohaterowie są niesamowicie realni przez co sprawiają, że wierzymy, że taka miłość mogła zdarzyć się każdemu. Przecież w życiu nie ma łatwych wyborów i nic nie jest stricte czarne albo stricte białe. Teraz czekam na drugi tom, na kolejną nieprzespaną noc…
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
30-06-2015 o godz 19:42 przez: Patrycja Kuchta
Szczęście ma bardzo prostą definicję i przeważnie sprowadza się ona do osoby, która nas nim obdarowuje. W życiu nic jednak nie jest proste, a definicje zazwyczaj mają się nijak do rzeczywistości. Mimo to, ludzie potrafią żyć w mydlanej bańce pozornego szczęścia przez wiele lat i często dopiero nieoczekiwane zderzenie rozbija ją na tysiące małych kawałeczków. Ale czy po czymś takim, można się jeszcze na nowo posklejać?


Dla Emily największym szczęściem jest jej chłopak Dillon. To on był przy niej w najtrudniejszych chwilach. Wspierał podczas choroby matki i pomagał po jej śmierci na każdy możliwy sposób. Wreszcie, to on stał się przyczyną dla której Em postanowiła zmienić całe swoje życie i przeprowadzić się ze spokojnego Kolorado do tętniącego życiem Nowego Jorku. Jednak tuż po przeprowadzce Dillon zaczyna się dziwnie zachowywać. Spędza całe dnie w pracy i staje się coraz bardziej agresywny. Wtedy też Em poznaje Gavina, który jest nie tylko przystojny, szarmancki i pociągający, ale też bardzo nią zainteresowany. Co gorsza, jest przyjacielem Dillona, a przez to sprawy dodatkowo się komplikują. Emily staje na rozdrożu, nie potrafiąc dokonać wyboru. Powinna zostać z człowiekiem, którego kocha, i któremu wiele zawdzięcza, choć zmienia się on na jej oczach? Czy może powinna zaryzykować i dać się porwać nieznanym dotąd uczuciom u boku innego mężczyzny? Zegar tyka, a dziewczyna musi podjąć decyzję. Inaczej straci ich obu.

Autorka od samego początku narzuca bardzo szybkie tempo. Błyskawicznie wprowadza czytelnika w sytuację bohaterów i opowiada o ich dotychczasowym życiu. Jak dla mnie stało się to nawet zbyt szybko, bo nie wszystkie myśli zostały do końca rozwinięte, a ważne wydarzenia nie wywarły oczekiwanego wrażenia. Na szczęście autorka dosyć szybko wypracowała odpowiedni rytm swojej opowieści i już przy trzecim rozdziale śledziłam opisywane przez nią wydarzenia z wypiekami na twarzy.

„Każda część ciebie została stworzona dla mnie. Twoje wargi były stworzone, żeby całować moje, twoje oczy po to, żebyś budziła się widząc jak na ciebie patrzę w moim łóżku, każdego ranka, a twój cholerny język po to, żeby wypowiadać moje imię. Jestem tego pewien bardziej niż tego, że potrzebuję powietrza do oddychania.”

Bohaterowie są niezwykle barwni i wielowymiarowi. Ich kreacji nie mam absolutnie nic do zarzucenia, choć skłamałabym mówiąc, że wszystkich ich pokochałam. Zdecydowanie najgorzej wypada tu Dillon, bo ilekroć otwierał usta miałam ochotę po prostu strzelić mu w twarz. Myślę, że najlepiej określa go proste słowo „dupek” (choć wymyślony przez przyjaciółkę Em, Debillon, też jest niezłym określeniem). Dillon jest zaborczy, wulgarny i chamski. Nie ważne, co biedna Emily robi, albo mówi, zawsze kończy wulgaryzmami i kłótnią, gdzie to niewinna dziewczyna zawsze musi przepraszać. Sama Emily też miewała grosze momenty. Jej niezdecydowanie było chwilami męczące, a uległość wobec Dillona, aż zanadto wyeksponowana. Em miała zdecydowanie za dobre serce i zbyt słabą wolę.

Całość zdecydowanie ratuje Gavin, który jest chodzącym ideałem. Tak, wiem. Aktualnie wszyscy książkowi amanci są kreowani na chodzące bóstwa. Co więc wyróżnia Gavina? Otóż, mimo iż był ewidentnie kreowany na Greya, był postacią na wskroś przesiąkniętą emocjami. I co najciekawsze, wcale nie tylko takimi pokroju „muszę zaciągnąć ją do łóżka”, ale głównie „chcę żeby mnie pokochała”. Autentycznie mnie to rozczuliło i sprawiło, że pokochałam go od pierwszego wejrzenia. Przede wszystkim był jednak całkowitym przeciwieństwem Dillona, co samo w sobie jest ogromnym plusem.

„Brakowało mu tylko tego co najważniejsze- miłości. Jak dotąd zetknął się tylko ze zdradą. Znał to uczucie lepiej niż rysy własnej twarzy.”

O CZYM? „Collide” to klasyczny romans New Adult z elementami powieści erotycznej i dramatu. Choć ociera się o trudne i bolesne tematy, takie jak śmierć, zdrada i manipulacja, nie odbierają one powieści lekkości, która sprawia, że przez kolejne rozdziały mknie się w błyskawicznym tempie. Jak dla mnie to subtelna mieszanka „Zaplątanych” z „Bezmyślną” i odrobiną „O krok za daleko”. Może chwilami powieść była schematyczna, może nie jest też przesadnie innowacyjna, ale najważniejsze jest ostateczne wrażenie jakie wywiera na czytelniku. A prawda jest taka, że powieść jest istnym wulkanem emocji. Znajdziecie tu wszystko: radość, namiętność, miłość, ale też ból, cierpienie i słone łzy bezsilności. Zakończenie z kolei całkowicie złamie Wam serca i sprawi, że będziecie chcieli natychmiast poznać kontynuację, a jej fragment zamieszczony na końcu powieści, dodatkowo podsyci to pragnienie. Ja wprost nie mogę się doczekać kolejnych przygód Em i Gavina i liczę na jeszcze więcej emocji i wzruszeń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-10-2015 o godz 11:05 przez: PaniKa
Zdarza się czasem, że los stawia przed nami sytuacje, które całkowicie wywracają życie do góry nogami. Czy warto zawierzyć intuicji i pójść za głosem serca? A może posłuchać zdrowego rozsądku i pozostać tam, gdzie czujemy się w miarę bezpiecznie? Pozwolić sobie na chwilę szaleństwa i spontaniczności, czy dalej tkwić w tym, co złudnie nazywamy szczęściem? Jedno jest pewne, jakąkolwiek decyzje podejmiemy, nic już później nie będzie takie samo.

Emily po śmierci swojej mamy, decyduje się na wyjazd do Nowego Jorku. Chce zacząć życie od nowa, a ma jej w tym pomóc Dillon, jej chłopak, który razem z nią przenosi się do nowego miasta. Choć Dillon na nią naciska by zamieszkali razem, Emily decyduje się wynająć mieszkanie razem z koleżanką. Jednak ich związek daleko odbiega od ideału. Mężczyzna nie jest zadowolony że Emily mieszka u swojej przyjaciółki, a do tego coraz częściej staje się nerwowy i wszczyna kłótnie. Za wszelką cenę stara się dominować w związku. Mimo to Emily, dalej się go trzyma, tłumacząc sobie, że jego zachowanie i wybuchy złości, są przejściowe i na pewno miną. Pewnego dnia przypadkowo poznaje przystojnego Gavina, który od samego początku ją fascynuje i wywołuje przyspieszone bicie serca. Jak się okazuje, również mężczyzna przejawia zainteresowanie jej osobą. Emily jest rozdarta między uczuciem które łączy ją z Dillonem, a rozpalającym zmysły, seksownym Gavinem. Kogo wybierze i jaką decyzje podejmie? Czy zwycięży rozsądek, a może zdecyduje się pójść za głosem serca?

Autorka w przemyślany i ciekawy sposób poprowadziła fabułę, tworząc bohaterów, wyróżniających się różnorodnymi osobowościami i charakterami. Akcja toczy się niespiesznie, by w miarę upływu stron, coraz bardziej nabierać rozpędu. Dzięki temu nie czujemy znużenia i powoli możemy dawkować emocje i uczucia, które się w nas kłębią. Gail McHugh potrafi zaintrygować i wzbudzić ciekawość, do tego stopnia, że nie jesteśmy w stanie odłożyć książki na bok. Z wielkim zapałem i zaangażowaniem śledziłam losy i zmagania bohaterów. Dałam się porwać tej niezwykłej historii i do samego końca siedziałam jak na szpilkach. Choć zakończenie w pewnym sensie okazało się przewidywalne, to jednak w żadnym stopniu, nie wpłynęło to, na moje odczucia po przeczytaniu książki. Wręcz przeciwnie, mam ogromny apetyt na więcej.

Na duże uznanie zasługuje tutaj kreacja bohaterów, bo to oni tworzą tę historię. Emily, zmaga się z bólem po stracie ukochanej mamy. Wyjazd do Nowego Jorku ma jej pomóc w poukładaniu wszystkich spraw i w rozpoczęciu nowego życia. Wierzy, że Dillon jest tym jedynym i razem zbudują przyszłość. Mężczyzna zdaje się być troskliwy, czuły i niezwykle opiekuńczy, jednak posiada drugą twarz – mroczną i pełną tajemnic. Emily czuje pewne obawy i lęk, a będąc pod wpływem mężczyzny, nie potrafi od niego odejść i żaden sposób mu się przeciwstawić. Widzimy tutaj, dominację i zaborczość ze strony Dillona, a także uległość i pewne poddanie się, ze strony Emily. Dopiero pojawienie się Gavina sprawia, że Emily otwiera oczy i dostrzega w jak chorym i pokręconym związku tkwi. Uzmysławia sobie, że to co czuje do Dillona, niekoniecznie można nazwać miłością. Gavin zaś rozpala w niej zmysły, sprawia że zaczyna o nim fantazjować i z każdą chwilą czuje, że nie potrafi mu się dłużej opierać. Mężczyzna kusi ją i fascynuje, a chęć poznania go bliżej, bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. Gavin z jednej strony przedstawiony jest jako niegrzeczny chłopiec, istny kusiciel i zimny drań, jednak posiada w sobie cechy, które powinien mieć każdy mężczyzna. Zabawny, delikatny, romantyczny, zmysłowy, a jednocześnie niebywale seksowny. Nie ma się co dziwić, że Emily poddaje się i rzuca w wir namiętności. Co z tego wyniknie?

Jestem zachwycona tą książką. Całkowicie sprostała moim oczekiwaniom i sprawiła, że na długie godziny zapomniałam o bożym świecie. Historia Emily, Dillona i Gavina to prawdziwa karuzela emocji, która gwarantuje przyjemny zawrót głowy i odjazd, który pobudzi każdą komórkę waszego ciała. Poza romansem, znajdziemy tutaj również cały szereg scen erotycznych, które zostały ukazane w niezwykle subtelny, a jednocześnie wyrazisty sposób. Każda z nich aż kipi namiętnością i wywołuje wypieki na twarzy. Rozpala emocje i zmysły, wywołuje przyjemny dreszcz na ciele i pobudza wyobraźnię.

Co tu dużo mówić, „Collide” wprowadzi chaos do waszego życia, wstrząśnie wami, sponiewiera, by na koniec, powalić was na ziemię bez tchu. Macie jeszcze jakieś wątpliwości? Jeśli tak, to szybko się ich pozbądźcie. Ta książka działa jak narkotyk. Silnie uzależnia i gwarantuje niebywale mocne doznania. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-10-2015 o godz 11:42 przez: Pamela Janik
Nic tak nie sprzyja romansom i kryminałom jak szarówka za oknem oraz złota polska jesień która w moim wypadku ze złotem nie ma nic wspólnego. Właśnie dlatego z głodem godnym narkomana na detoksie pragnęłam wziąć w ręce coś co mnie rozgrzeje i sprawi, że siedzenie z kawą pod kocem będzie miało poza przyjemnością jeszcze jakieś korzyści. W końcu nie wytrzymałam, napisałam do wydawnictwa Akurat i udało się! Collide wydawała się idealnym wyborem ku pokrzepieniu serc. Czy tak się stało w rzeczywistości?

Po śmierci matki Emily za namową chłopaka i przyjaciółki przeprowadza się do Nowego Jorku, by zacząć nowy rozdział w życiu. Pierwszego dnia w nowej pracy poznaje Gavina- przystojnego i czarującego playboya który nie chce zniknąć z jej pamięci. Sprawy komplikują się bardziej gdy okazuje się, że Gavin i jej chłopak Dillon znają się bardzo dobrze. Emily jest rozdarta między własnymi pragnieniami a lojalnością w stosunku do partnera który nigdy nie wyrządził jej krzywdy. Tylko czy faktycznie nigdy nie wyrządził jej nic złego?

Przed przeczytaniem książki poszukałam najpierw jej recenzji. Mimo, że były opinie były podzielone najczęściej powtarzała się jedna; książka ma w sobie coś jednak główna bohaterka wszystko psuje poprzez swoje wahania, pozwalanie na manipulowanie oraz zbyt silną potrzebę do bycia z kimś. Nie ukrywam, że to właśnie te recenzje najbardziej skłoniły mnie do zapoznania się z Collide. Zacznijmy od krótkiego podsumowania faktów: Emily jest w związku który wydaje jej się idealny, jej najbliższa przyjaciółka widzi jednak, że coś jest nie tak i że tak naprawdę Dillon nie jest marzeniem a koszmarem i poza notorycznymi kłamstwami czy zdradami wywiera coraz większy wpływ na zachowania swojej partnerki. Później pojawia się Gavin który jest równie seksowny co pokrzywdzony, usiłuje zdobyć Emily jednak ta jest ślepo wierna i lojalna osobie która (możemy śmiało to powiedzieć) znęca się nad nią psychicznie. Właśnie ten motyw znęcania się i manipulowania najczęściej jest przedstawiany jako naciągany i nierealny, a główna bohaterka poprzez swoją silną potrzebę bycia z kimś na siłę drażni czytelników.

Teraz czas na małą prywatę- byłam w miejscu Emily i jako osoba z takim doświadczeniem mogę powiedzieć tylko jedno. Jej zachowanie, postawa czy wybory są typowe dla osób zmanipulowanych nad którymi partner zyskuje coraz więcej władzy. Taka osoba nie potrafi zostać sama, rzuca się ze związku w związek by później wylądować w tym samym bagnie tylko po to by wmawiać sobie i światu, że to najwspanialsze jeziorko jakie mogło ją spotkać. Dlatego kompletnie nie zgadzam się z zarzutami padającymi pod adresem Collide. Osoby które tego nie doświadczyły nie potrafią sobie nawet nie wyobrazić jakie kłamstwa można wmówić samej sobie… Dlatego postać Emily jest dla mnie naprawdę autentyczna. Czasami drażniąca, czasami odklejona od rzeczywistości ale mimo wszystko prawdziwa. Jej wybory oraz emocje które nią targają, kłamstwa które sobie wmawia są tak samo smutne co realne. To właśnie ona jest najmocniejszą postacią powieści.

Jeżeli zaś chodzi o resztę. Dostajemy na tacy typowy trójkąt wprost uwielbiany przez kobiety czyli ich dwóch i ona jedna zagubiona. Wszyscy piękni, młodzi i bogaci. Czy to źle? Absolutnie! Gdy chwytam za romans właśnie czegoś takiego potrzebuję. Oczywiście czasami mam ochotę na głębokie przemyślenia, na analizę otaczającego nas świata i historie napisaną pięknym, zgrabnym stylem. Jednak z reguły gdy chcę romansu to właśnie romansu oczekuje. Namiętności, łez, scen chwytających za serce, scen seksu dzięki którym myślę o tym kiedy mój narzeczony wróci do domu… Właśnie to tutaj dostałam.

Język jest prostu i oczywiście da się wytknąć błędy, nawet nie trzeba się specjalnie wysilać. Tylko, że tak jak mówiłam romans nie jest to rodzaj książki od której oczekuję stylu rodem z Wilde czy Orwella.

Mi się podobało, wręcz pożarłam tą książkę i podczytywałam nawet w pracy. To co dla niektórych wydawało się nieautentyczne i drażniące dla mnie było tak bardzo znajome… Właśnie tak zachowuje się kobieta zmanipulowana, jest drażniąca a jej decyzje wydają się kompletnie nielogiczne. Jednak żeby to zaakceptować trzeba to przeżyć… Dla mnie Collide to strzał w dziesiątkę. Dostałam to czego chciałam, trochę wzruszeń i niezobowiązującej rozrywki. Dostałam też coś jeszcze… Powrót do przeszłości i spojrzenie na siebie oczami innych. Chcę więcej! Tym bardziej, że losy Gavin i Emily poplątały się jeszcze mocniej niż przewidywała.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-12-2015 o godz 23:10 przez: KobieceRecenzje365


"Collide" Gail McHugh to nie jest zwykły romans, to nie jest zwykły erotyk. Tę historie mogłoby napisać prawdzie życie. Zapraszam na recenzję.

Emily Cooper po śmierci matki postanawia przeprowadzić się do Nowego Jorku gdzie mieszka jest chłopak - Dillon. Emily bardzo kocha Dillona i jest mu wdzięczna za pomoc, którą okazał jej oraz jej umierającej matce. Dziewczyna jednak nie zamieszkuje ze swym chłopakiem i wprowadza się do mieszkania swej przyjaciółki - Olivii, która jest dla niej jak siostra. I to chyba niestety jedyna mądra decyzja, która zostanie podjęta prze naszą bohaterkę. Pewnego dnia Emily znajduje pracę w restauracji i musi zanieść jedzenie do jednej z firm. Tym sposobem na jej drodze staje przystojny Gavin Black. Okazuje się, że Gavin jest przyjacielem jej chłopaka, wydaje się to przeszkodą nie do pokonania, ale oboje wiedzą, że to przypadkowe spotkanie to po prostu przeznaczenie. W dodatku Gavin gotów jest zrezygnować z przyjaźni, by zdobyć Emily. Nieskazitelny obraz Dillona zmienia się z dnia na dzień, ale nasza bohaterka tego nie zauważa. Do czasu...

Czy Gavin zdobędzie Emily? I czy Emily będzie potrafiła wyrwać się z toksycznego związku? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w powieści "Collide".

"Collide" to emocjonujący rollercoaster uczuć, a podczas czytania nie możemy się zatrzymać ani na chwilę gdyż wciągnięci zostajemy w wir fabuły tejże cudownej powieści. Autorka wykreowała postacie z życia wzięte, z problemami z którymi niestety boryka się wiele kobiet w naszym realnym świecie. Powieść ta opowiada nam losy dziewczyny, kobiety zdominowanej przez człowieka, który usilnie jej wmawia, że jest jego życiem oraz że ją kocha. Ja niestety znam ten problem dogłębnie i widzę, że również autorce nie jest on obcy. McHugh poświęciła wiele trudu, by opisać rzeczywistość, która dotyka kobiety, kobiety które nie zauważają, że dzieje się źle.

Główna bohaterka irytowała nie strasznie swoim zachowaniem, broniąc się przed prawdziwym uczuciem do Gavina, a wmawiając sobie i otoczeniu, że kocha Dillona. Czyżby strach był takim złym doradcą? Nie!!! Emily myśli, że to wszystko przejściowe, że Dillon zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Niestety tak się nie stanie, a konsekwencje tego wszystkiego mogą przekreślić wszystko na zawsze.

Na ogromy plus zasługuje wykreowanie postaci.
Emily - zagubiona po śmierci matki, szuka ukojenia w ramionach swojego chłopaka, jest na każde jego skinienie, nie potrafi mu nigdy odmówić i wierzy że to z nim chce założyć szczęśliwą rodzinę.
Dillon - dupek jakich mało. Zapatrzony w siebie bufon, liczący się tylko ze swoim zdaniem. Robiący tylko to co przyniesie korzyść dla niego.
Gavin - Ach… słodki Gavin. Lekkoduch, bawidamek, skrzywdzony przez swoją byłą narzeczoną, który po spotkaniu Emily nie może o niej zapomnieć. Z waleczną duszą i złotym sercem.

Wspaniale opisane są również drugoplanowe postaci. Każdy z nich wnosi coś swojego do tej powieści. Szalona biseksualna Olivia, zwariowana Fallon oraz Trevor, brat Olivii oraz przyjaciel całej reszty. On chyba jest najbardziej rozsądny z całej ferajny.

Cóż więcej ja mogę napisać o tej książce? Po prostu przepadłam. Historia trójkąta miłosnego pomiędzy Emilly, Dillonem oraz Gavinem porwała mnie do końca. Nie mogłam oderwać się choć na chwilę i czytałam kiedy tylko mogłam. Strasznie kibicowałam Gavinowi no ale cóż, nie wszystko układa się zawsze po naszej myśli.

Jest to przepiękna historia miłosna, okraszona wspaniałymi scenami seksu od których rumieniec wpływa na naszą twarzy, a ciało płonie. Naprawdę na wielki ukłon zasługuje autorka za tak prawdziwy obraz fabuły tej powieści. I choć książka porusza bardzo życiowe problemy, to jest napisana w przystępny sposób z dobrymi opisami oraz dialogami, które czyta się zdecydowanie szybko.

Mnie ta powieść zafascynowała i dziękuję Wydawnictwu Akurat, że mogłam zaraz zabrać się za część drugą, bo inaczej bym chyba zwariowała.
Jeżeli lubicie gorące erotyki, ale takie, które poruszają nasze życiowe problemy, to "Collide" jest tym co powinniście wziąć do ręki i przeczytać NATYCHMIAST. Jestem przekonana, że się nie zawiedziecie i będziecie chcieli więcej. Recenzja „Pulse” - czyli drugiej części tej serii, będzie już jutro. Z całego serca polecam Wam tę lekturę.

TĘ KSIĄŻKĘ SIĘ KOCHA A ZARAZEM NIENAWIDZI!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 17.06.2015
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
24-06-2015 o godz 15:49 przez: Izabela
Miłość, jak to miłość, uderza nagle, niespodziewanie i kompletnie na zabój. W życiu natomiast jest tak, że kiedy coś się wali, fala nieszczęść niczym domino, spada na nasze wątłe barki, a pomocy znikąd. W książkach zaś jest tak, że będąc w największym życiowym bagnie, dostrzegamy pomocną dłoń, którą wyciąga do nas rycerz na białym koniu. Czy dobrze więc mamić się tego typu wizjami? Zwykle tego nie robię, ale dziś zrobię wyjątek. I choć Gavin absolutnie nie jest rycerzem na białym koniu, to może być księciem z bajki.

Gavin Blake, nowojorski Chistian Gray, powiecie. Nie porównam, nie czytałam, omijam szerokim łukiem pomimo atakujących mnie zewsząd reklam, zapowiedzi, plakatów filmowych i zagryzającej wargę Any Steel. Nie zrozum mnie źle, Czytelniku, nie mam nic do literatury erotycznej. Żyjemy sobie spokojnie w dwóch różnych światach, a ja nawet po lekturze „Collide” nie poznam się na jej wspaniałości. Seks to tani temat. Po (nie)świętym Gray’u nastąpił wysyp erotyków o okładkach do złudzenia do siebie podobnych i może jest to coś nowego, może to coś wartego uwagi, może to zniesienie pewnego tabu, lecz wciąż jest to harlequin, tyle że w ładnej okładce na półce w księgarni, nie w kiosku. „Collide” zapowiadało się na taką książkę, jednak erotyk ewoluował do New Adult. Zaskakujące.

Gail McHugh przedstawia nam trzech głównych bohaterów. Emily, nieco zahukaną młodą kobietę, która po stracie matki nie za bardzo ma się gdzie podziać. W Nowym Jorku zamierza podjąć pracę nauczycielki, do której kształciła się w ostatnich latach, jednak nieco bez powodzenia. Centrum jej świata zdaje się być Dillon, facet bogaty, pomocny, kochający, jednak niemający dla niej zbyt wiele czasu, co Emily bardzo przeżywa. Kochany Dillon ma, jak się okazuje, kilka tajemnic i dziewczyna, którą wybrał, by adorowała go co dzień, nie ma zamiaru być na każde jego zawołanie. Pojawia się Gavin, patrz wyżej: książę z bajki, by uratować Emily z opresji i nieco skomplikować jej światopogląd. Nowopoznany mężczyzna zdaje się być nieco napastliwy, jednak to w jego ramionach płakać będzie Emily. Schematyczny trójkąt miłosny odsłania warty poruszenia temat przemocy, manipulacji i dominacji fizycznej oraz psychicznej mężczyzny nad kobietą. Z głupiutkiej opowiastki o problemach sercowych wyszła, zamierzona lub nie, cenna lekcja.

Nie mam pojęcia, czy Gail McHugh zrobiła to celowo, ale wyszło to w miarę dobrze. Literatura NA traktuje o problemach nieco poważniejszych niż szkolne zauroczenie, kłótnia z rodzicami czy bolesna w wieku nastoletnim plotka. Emily straciła matkę, a na jej szczęście obok był Dillon, który załatwiał sprawy związane z pogrzebem i przeprowadzką, gdy dziewczyna nie miała do tego głowy. Świetnie. Ten sam Dillon jednak okazał się draniem, który sądzi, że miłość równa jest posiadaniu. Związek to nie zniewolenie drugiej osoby. Nikt, absolutnie nikt nie powinien być zmuszany do seksu, prowadzony za partnerem na niewidzialnej smyczy (bez podtekstów) czy atakowany z powodu opacznie rozumianej zazdrości. Wszystkie nieprzyjemne sprawy łatwo wytłumaczyć w obliczu drogiej biżuterii, markowych ubrań i bogato wyposażonych apartamentów na Manhattanie. Przemoc rodzi strach.

Na nieszczęście tego wątku, jego tłem jest wielki i cudowny Nowy Jork, wille z basenami, drogie imprezy i arystokracja Piątej Alei rodem z „Gossip Girl” (serialu, którego zdzierżyć mogłam jedynie pięć odcinków, by dać sobie z nim spokój na wieki). Nie oszukujmy się, historia ta jest prosta i naiwna, a oślepiające światła Miasta, Które Nigdy Nie Śpi, jedynie to potęgują. Dillon i Gavin zakrawają na milionerów, młodzi bogowie są właścicielami wielkich firm, na nasza miłosna parka wpada na siebie na każdym rogu Nowego Jorku (co przykładem Teda Mosby’ego jest wyjątkowo trudne, sami wiemy jak długo szukał tam matki swoich dzieci).

„Collide” to powieść, którą czyta się niezwykle szybko, jest pasjonująca pomimo swojej głupoty i wciągająca na parę dobrych godzin. Nie należy jednak do tego typu książek, podczas których lektury czujemy jak nasze szare komórki obumierają, jednak także nie wnosi nic nowego. I choć trochę sceptycznie do niej podchodzę, to czytanie sprawiło mi pewną przyjemność, a Emily, Dillon i Gavin byli na tyle zajmujący, bym nie zważała na pewne irytujące drobnostki. „Collide” to powieść przyjemna, płynna i wciągająca każdego w sposób, do którego nikt się nie przyzna.

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-07-2015 o godz 21:59 przez: Rosemarie
Emily Cooper po śmierci swojej matki przeprowadza się do Nowego Jorku wraz ze swoim chłopakiem, Dillonem, aby rozpocząć nowe życie. Wszystko wydaje się układać wręcz idealnie. Do pewnego momentu. Gdy poznaje przystojnego Gavina Blake'a, niczego już nie jest pewna. Wie jednak, że ich oboje łączy jakieś magnetyzujące przyciąganie... Główna bohaterka walczy o bycie lojalną w stosunku do Dillona, ale przychodzi jej to coraz trudniej, ponieważ już nie rozpoznaje niegdyś troskliwego, a obecnie agresywnego i zaborczego mężczyznę. Emily jest rozdarta pomiędzy tym, co nakazuje jej sumienie a tym, czego pragnie jej serce...


O "Collide" ostatnio było dosyć głośno w Polsce. Spodobała mi się nie tylko piękna i niezwykle klimatyczna okładka tej książki, ale także i sam opis. Ja po prostu nigdy nie mogę darować sobie przeczytania jakiegoś dobrego i podnoszącego na duchu romansu. Na powieść Gail McHugh skusiłam się ze względu na liczne i pozytywne recenzje - stwierdziłam, że po prostu muszę się przekonać na własnej skórze, czy zostanę fanką twórczości tej autorki. I tak właśnie się stało.


Historia, którą prezentuje swoim czytelnikom Gail McHugh na pierwszy rzut oka może się wydać bardzo banalna i transparentna. W końcu motyw trójkąta w literaturze jest dosyć szeroko znany i pisarze często z niego korzystają. I choć generalnie nie przepadam za tego rodzaju kombinacjami (wydają mi się zbyt przewidywalne i mało ciekawe), to w przypadku "Collide" pokochałam stronę, w którą autorka zdecydowała się pójść. Związek Emily & Dillona jest na tyle niejednoznaczny, że tak naprawdę przez większą część lektury miałam spore wątpliwości co o nich myśleć. Oszem, Dillon to dosyć agresywna i zaborcza postać, ale co by nie powiedzieć - miał swoje dobre strony i dobre momenty, chociażby te dosyć skąpo opisane przez pisarkę. Mam tutaj namyśli, gdy chłopak pomagał swojej dziewczynie po śmierci jej matki. Ja sama na miejscu głównej bohaterki czułabym się co najmniej skołowana. Szkoda jedynie, że autorka jakby na siłę starała się przedstawić tę osobowość jako złą. Jednak wydaje mi się, skoro trójkąt będzie obowiązywał w kolejnych częściach, a z pewnością tak będzie dla urozmaicenia akcji, Dillon pokaże jeszcze swoją "inną" stronę. Co się tyczy Gavina... Polubiłam go, aczkolwiek chyba liczyłam w tej kwestii na większą sympatię. Jest on póki co zbyt troskliwy i zbyt "uroczy", żeby wzbudzał jakieś większe emocje. Okej, w prawdziwym życiu zapewne jest mężczyzną idealnym, jednak w książkach to właśnie badboye skradają największą uwagę i sławę.


Szczerze mówiąc to spodziewałam się, że w "Collide" wątek trójkąta będzie oczywiście obowiązywał, co można wywnioskować z opisu na tylnej okładce, ale myślałam, że kontynuacja już obędzie się bez niego. Najwyraźniej się myliłam, co bardzo mnie cieszy w tym przypadku, ponieważ zakończenie jest pełne suspensu. Coś czuję, że Gail McHugh w sequelu nieźle namiesza w życiu Emily...


Zdecydowanie największym mankamentem "Collide" jest główna bohaterka. Do bólu irytująca i niezdecydowana. Naprawdę z całej siły starałam się wykrzesać do niej choć iskrę sympatii, ale niestety nie udało mi się to niezwykle trudne zadanie. W pewnym momencie lektury zaczęłam się wręcz zastanawiać co widzą w niej Dillon i Gavin, oczywiście oprócz urody. Najbardziej w Emily irytowała mnie jej dziecinność i nieustannie niezdecydowanie. Sama nie wiedziała czego chce, a podobno to dorosła kobieta. Mam nadzieję, że w kontynuacji ją polubię (choć minimalnie).


"Collide" nie jest książką pozbawioną wad, największą z nich jest Emily, jednak to wcale aż tak bardzo nie przeszkadzało mi w lekturze. Nie w momencie, gdy miałam inne interesujące osobowości do podziwiania. Dillon - postać niejednoznaczna, która wyzwala w czytelniku wiele emocji, co o nim sądzić? Za kogo go mieć? Gavin, na którego zawsze można polegać i który bez wątpienia ma niesamowicie magnetyzującą relację z Emily. Kogo ostatecznie wybierze główna bohaterka? Będę musiała sięgnąć po kontynuację, "Pulse", aby się tego dowiedzieć, ponieważ Gail McHugh zaserwowała swoim czytelnikom iście poetyckie zakończenie, które zwiastuje jeszcze więcej emocji i dynamizmu w drugim tomie. Już nie mogę się doczekać tych kilku godzin przyjemnej i satysfakcjonującej lektury... Polecam, na obecną porę "Collide" jest wręcz idealnym i najlepszym wyborem!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
25-06-2015 o godz 17:35 przez: Bookcase Monster
Książka ta rzuciła mi się w oczy na kilku blogach. Od razy przyciągnęła mnie jej okładka, bo przyznaję, że była ona dla mnie nieco tajemnicza i byłam ciekawa co w sobie kryje. Kilka dni później dostałam propozycję jej przeczytania, więc bardzo się ucieszyłam i udało mi się nawiązać taką współpracę. Przyznam, że spodziewałam się czegoś lekkiego i też niezbyt ambitnego. Na pierwszych stronach natknęłam się na wiele dialogów, które tylko utwierdzały mnie w takim przekonaniu. Poniżej zamieszczę fragment, który doskonale się do tego odwołuje. Całe szczęście, że stopniowo ulegały one zmianie.

"- Przestań. Koniec z myśleniem o Panu Wysokim, Przystojnym i Podniecającym. - Rozwiązała kucyk. - Poza tym kocham Dillona. Pan Wysoki, Przystojny i Podniecający będzie darem lodu dla jakiejś innej kobiety."
[s.22]

Im dalej w treść, tym coraz bardziej przekonywałam się do tej książki, gdyż miałam wrażenie, że robi się trochę poważniej. Nie był to też typowy erotyk, którego oczekiwałam, co tylko działa na korzyść. Z opisu może się wydawać, że mamy do czynienia z kolejnym panem Greyem, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Gavin wykazuje się znacznie większą dojrzałością, nie ma przerośniętego ego i przede wszystkim widzi w Emily kogoś więcej, niż tylko swoją zabawkę na wieczory. Niestety takich pozytywów nie można przypisać głównej bohaterce, która swoim zachowaniem może irytować niejednego czytelnika. Em jest niesamowicie naiwna oraz podatna na manipulację i wpływy ze strony innych. Wielokrotnie jesteśmy świadkami, gdy udaje ślepą na przewinienia swojego chłopaka i jego krętactwa. Nawet gdy sprawa wydaje się być oczywista, ona nadal znajduje jakieś usprawiedliwienia i nie potrafi przejrzeć na oczy. Wydaje mi się, że jej działanie spowodowane jest tym, iż wydaje jej się, że jest ona mu coś winna. Bardzo często wybiera też drogę, która jest dla niej łatwiejsza, bezpieczniejsza, niż tę, która naprawdę ją uszczęśliwi.

Oczywiście historii tej też nie brak humoru. Niejednokrotnie przeczytamy zabawne dialogi pomiędzy bohaterami, które wywołają uśmiech na twarzy. Musimy się też liczyć z tym, że niektóre z nich są znane i wydawać się wam będą oklepane, ale nadają całości przyjemny klimat. Jednakże humor to nie wszystko, co w powieści się liczy. Mimo z początku założonej przeze mnie metki płytkiego erotyka, która szybko okazała się nieporozumieniem, zwraca się naszą uwagę na dużo ważniejsze aspekty. Przeczytamy tutaj między innymi o przemocy psychicznej, zdradzie, kłamstwie i toksycznych związkach. Zobaczymy, że życie nie zawsze usłane jest płatkami róż i nie zawsze kończy się jak w baśni. Historia ta wyzwoli w nas masę emocji, zarówno tych dobrych, jak i złych.

Ocena: 7/10

"- Jezu! - wykrztusiła.
- Nie Jezus. Gavin, Gavin Blake - odpowiada ze sztuczną powagą, wyjmując piwo z sześciopaku."
[s.81]

"- Zdaje się, że jesteś w świetnym nastroju. - Gavin uśmiechnął się do Emily. Zauważył, że ma mocno szkliste oczy.
Przechyliła głowę, żeby na niego spojrzeć.
- Szy ktosz ci kiedysz móóówił, że jestesz bardzo szmeksy?
- Szmeksy? - Najwyraźniej spodziewał się odpowiedzi, nie pytania. A już na pewno nie tego pytania. - Nie chciałaś powiedzieć seksy?
- Nieee, jest szmeksy i jest seksy. A ty, kochany, jesteś szmeksy."
[s.167]

Teraz czas na kilka słów o wydaniu książki, które według mnie jest naprawdę świetne. Książkę czyta się przyjemnie dzięki dobrze dobranemu stylowi czcionki oraz jej wielkości. Język, którym została napisana, jest lekki i przyjemny, dzięki czemu nas nie przytłacza i czyta się bardzo szybko. Okładka przyciąga wzrok i wykonana jest bardzo starannie, przez co nie ulega zniszczeniu podczas czytania. Dodatkowy ukłon w stronę czytelnika, to zamieszczony na końcu pierwszy rozdział kolejnej części, który podsyca nasz apetyt i pozostawia zniecierpliwionych w oczekiwaniu na kolejną część.

Książkę szczególnie polecam wielbicielom romansów i erotyków, a także każdemu, kto chciałby się zaznajomić z takim gatunkiem. Tak jak też wspomniałam, nie nastawiajcie się na wiele pikantnych scen, gdyż to nie jest główny wątek tej powieści. Książka ta z czasem naprawdę pobudzi wasze emocje i poruszy serca, a nawet pozostawi mały niedosyt. Teraz jedyne co nam zostaje, to czekać na jej kontynuację.

Oryginalna recenzja: http://bookcasemonster.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-08-2015 o godz 20:29 przez: Kropka
Wcale nie miałam ochoty na tę książkę. Po wyboistej przygodzie z Niepokorną byłam trochę zdystansowana. Romansom z erotycznym podtekstem przykleiłam etykietkę. Nie najlepszą. Miło było poprawić sobie o nich zdanie.

Fabuła Collide nie należy do najoryginalniejszych - to muszę autorce zarzucić. Jest banalna i do bólu przewidywalna, ale ten banał dobrze się czyta. Jest trójkąt. Ona i ich dwóch. I jest dylemat. Duży.

Emily przeprowadza się do Nowego Jorku tuż po śmierci mamy. To był dla niej spory cios, wychowywała ją tylko ona i nawiązała się między nimi niesamowicie silna więź. Brakowało jej rad, przyzwoleń, pokierowania na właściwy tor... Emilly po stracie najbliższej osoby nie potrafiła samodzielnie sterować swoim życiem, chciała, aby matka zawsze mogła być z niej dumna, ale nie była pewna, który z wyborów jej to ułatwi. Pomagał jej Dillon - jej chłopak. Pomagał podczas choroby, przy pogrzebie i po śmierci matki, gdy Emilly musiała stanąć na własne nogi. Kochał ją, rozumiał i wspierał.
Po przeprowadzce jednak zamieszkują osobno, ich związek to dopiero kilkumiesięczna miłość i Emilly postanawia zamieszkać z przyjaciółką - Olivią. Znajduje też pracę i zupełnie przez przypadek poznaje Pana Wysokiego, Przystojnego i Podniecającego. Gavina. Już po pierwszym spotkaniu zapadają sobie w pamięć. Chociaż to mało powiedziane. Gavin oszalał na jej punkcie. Nie zmieniła tego nawet wiadomość, że Emilly to dziewczyna jego przyjaciela. Tymczasem Dillon zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Przestaje być księciem z bajki, podczas, gdy Gavin właśnie taki wydaje się być. Emilly staje przed trudnym wyborem.Wybrać Dillona, który kocha ją, którego znała i lubiła jej matka i który jest dla niej bezpieczną przystanią? Ale który się zmienił i Emilly nie jest pewna czy ta miłość, którą ją darzy, jest dobra... Czy może seksownego, namiętnego playboya, który jest dla niej wielką niewiadomą, ale którego bez wątpienia pokochała?

Wybór trudny, choć dla nie których oczywisty. Czytając recenzje innych osób odniosłam wrażenie, że nie czuli całego problemu Emilly, że Gavin był ideałem ze snów, a Dillon skończonym kretynem. Irytowało ich niezdecydowanie głównej bohaterki. Mnie nie. Rozumiem jej rozterkę i rozchwianie. Nie można, przecież pod wpływem sytuacji, które niebezpiecznie się ze sobą zbiegły, podejmować decyzji zaważających o całym jej życiu. Dillon mimo, że daleko mu było do ideału, mimo, że był paskudnie zaborczy, zazdrosny i jego charakter należał do, delikatnie mówiąc, trudnych, to kochał Emilly. Na swój własny, trochę spaczony sposób. Możecie na mnie krzyczeć, ale do pewnego momentu bardzo mu współczułam. W żaden sposób nie potrafię usprawiedliwić Emilly, za to co mu zrobiła. Bo to, że on był dupkiem, nie znaczy, że ona była lepsza. Skutkiem tego nie polubiłam ani Emilly, ani Dillona. Ani Gavina. Nie wiem. Jakoś śmieszyły mnie jego teksty i irytowało rozbijanie związku kumplowi. Mimo wszystko. Pokochałam za to Olivię. Za to, że za przyjaciółmi skoczyłaby w ogień, za to, że była tak cholernie zabawna i bezpośrednia. Dla Liv - dla niej musicie przeczytać tę książkę. I Trevor, brat Liv. Jego też polubiłam. Bardzo sympatyczny chłopak, opiekuńczy, który nie wpieprza się w życie przyjaciołom, ale potrafi z nimi porozmawiać, kiedy widzi, że coś dzieje się nie tak. Decyzje jednak, zawsze pozostawia im.

Ocena takich książek jest trudna. One są przyjemne, bo są trochę banalne i proste. Czyta się je szybko i łatwo, bo nie przekazują wartości nad którymi trzeba byłoby się zatrzymać. Uważam jednak, że warto raz na jakiś czas przeczytać taką książkę, o ile jest tak fajna jak Collide. Bo mimo banalności porusza trudne tematy, jest dobrze pisana, chwilami zabawna i potrafi przyprawić o szybsze bicie serca.

http://aleksandra-kropka.blogspot.com/2015/08/collide-gail-mchugh.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-08-2015 o godz 19:08 przez: tygrysica
Kolejny raz przeszukując promocje w biedronce udało mi się trafić na ciekawą książkę. Tym razem jest to Collide autorstwa Gail McHugh.

Gail McHugh mówi o sobie, że jest czekoladoholiczką, która od zawszę uwielbiała wymyślać romantyczne historie. Pewnego dnia obudziła się z przeczuciem, że musi coś napisać. Tak właśnie powstało Collide. Debiutancka powieść autorstwa pani McHugh. Na co dzień jest szczęśliwą żoną oraz matką trójki uroczych dzieci.



Collide opowiada nam losy miłosnego trójkąta. Dwóch mężczyzn i jedną kobietę. Emily dopiero, co straciła matkę w wyniku straszliwej choroby. Przetrwała całą tą sytuację tylko dzięki pomocy cudownego Dillona. Młoda kobieta zakochana po uszy postanawia przeprowadzić się wraz z ukochanym do Nowego Yorku. Tam poznaje pana wysokiego, przystojnego i podniecającego. Mężczyznę marzeń nie jednej z pań. Wysoki, ciemno włosy o oczach koloru nieba. Już na samą myśl każda z nas czuje się zauroczona. Niestety pan Wysoki, Przystojny i Podniecający okazuje się być jednym z przyjaciół Dillona. Dodatkowo wszystko komplikuje fakt, że cudowny Gavin poczuł nie tylko pożądanie do Em.

To historia, których na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że wśród romansów nie brakuje. Jednak, kiedy brniemy, czym dalej odkrywamy pewną nietypowość. Nasz uroczy Dillon wcale nie jest taki uroczy. Każdy z nas ma swoją gorszą stronę, a ta Parkera okazuje się dość mroczną.



Życie prowadzi nas w różnych kierunkach. Nie zawsze tych właściwych. W pewnym momencie budzimy się z przekonaniem, ze człowiek, którego darzymy miłością nie jest tą samą osobą, co kiedyś. Okazuje się, że wcale nie znamy ludzi, z którymi byliśmy tak blisko. W skrajnych przypadkach odkrywamy w drugim człowieku potwora. Na nieszczęście Emily trafiła właśnie na takiego człowieka.

W tym momencie powinniśmy postawić sobie pytanie. Czy wdzięczność może zawładnąć nami tak bardzo, że postanawiamy związać się z potworem? Albo może, jak to się dzieje, że niektórzy potrafią tak bardzo nas omotać? Właśnie te dwa pytania cały czas kołatały się po głowie czytając książkę. Z czasem te dwa pytania skleiły się w jedno. Dlaczego?

Potrzeba naprawdę wiele siły, aby otrząsnąć się z tak toksycznej relacji.



Książka na początku wydała mi się oklepana. Pomyślcie sami. Masz za sobą już wiele książek tego gatunku, a kiedy otwierasz kolejną i na początku widzisz ten sam schemat to masz ochotę rzucić ją w kąt. Ileż można czytać ciągle powtarzający się schemat.

Cieszę się, że dałam książce szansę. Czym dalej brnęłam tym bardziej byłam zaskoczona. Odkryłam, że się myliłam. Schemat, który na początku wydał mi się przewidywalny i powtarzający się stał się nagle czymś zaskakującym i nowym. Akcja ciągle trzymała mnie w napięciu. Zastanawiałam się, co nasi bohaterowie znowu wymyślą. Czym mnie zaskoczą? Owszem bywały momenty, że książka była przewidywalna i zaczynała mnie irytować, ale to tylko momenty, które przemieniały się w zniecierpliwienie, co dalej.

Bardzo podobało mi się w książce to, że autorka nie skupiła się tylko na jednym z bohaterów tylko na każdym po trochu. Brakowało mi w tym przypadku większej ilości uczuć. Mimo wszystko w romansie powinno być trochę więcej rozczulania się nad sobą.

Muszę przyznać również, że chwilami miałam problemy z rozdzieleniem, kto co mówi. Czy teraz narratorem jest Gavin czy może Emily. Odrobinę zlewało się to.



Na koniec chce wspomnieć, że strasznie spodobała mi się dedykacja książki.

„Mojej matce. Miałaś rację.”

Takie proste słowa, a uderzają w każdego z nas.



Jeśli szukacie czegoś, co zajmie przyjemnie wam czas polecam sięgnąć po Collide. Nie powinniście się z nią nudzić. Z niecierpliwością wyczekuje kolejnej części. Ponieważ sposób w jaki zakończyła się powieść trzyma mnie niesamowicie w napięciu co będzie dalej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-01-2016 o godz 18:40 przez: Maadziuulekx3
Zakazany owoc smakuje najlepiej... Najpierw przyciąga, kusi nie dając o sobie zapomnieć, a gdy go spróbujesz... Przepadniesz z kretesem...

Uwielbiam książki które grają na moich emocjach, które roztrzaskują serce na milion małych kawałeczków, które nie raz podnioszą ciśnienie z czego głowa boli bez opamiętania. Kocham je za to, że nie śpię po nocach, że bohaterowie żyją wciąż we mnie pomimo zamknięcia ich historii, za to, że potrafią uzależnić. Tak samo było z Collide. Przepadłam... Pochłonęła mnie w całości... Doprowadziła do skrajnego załamania...

Zaraz po skończeniu studiów na życie Emily spada ogromny cios: kobieta, którą uwielbiała całe życie, która była jej opoką, a jednocześnie jedynym rodzicem, jakiego dobrze znała, odeszła. Gdyby nie obecność jej chłopaka Dillona, który towarzyszył jej w tych trudnych chwilach, nie miałaby sił wstać nawet z łóżka. Wraz z nim przeprowadziła się do Nowego Jorku zostawiając za sobą bolesną przeszłość by rozpocząć nowy rozdział w księdze życia. Wprowadziła się do najlepszej przyjaciółki, znalazła pracę. Była pewna, że w końcu trafiła na odpowiednie tory, a jej życia już nic nie zachwieje. Myliła się... Pewnego dnia poznaje Gavina- seksownego, czarującego faceta, który od pierwszego wejrzenia wywraca życie Emily do góry nogami. Wie, że Gavin to strefa zakazana, jednak z każdym dniem przyciąga ją coraz bardziej do siebie. Dziewczyna w pewnym momencie znajduje się między młotem, a kowadłem. Cokolwiek wybierze, jedno jest pewne: ból, który przeżyje najmniejszą cząstką swojego ciała pozostanie z nią na zawsze.

Wiele słyszałam o Collide, zbiera recenzje pozytywne jak i negatywne, więc chciałam przekonać się na własnej skórze jakie wywże na mnie wrażenie. Gdy tylko przeczytałam pierwszy rozdział powieści momentalnie przepadłam. Nie potrafiłam się od niej oderwać, barwni bohaterowie porwali mnie w swój świat przekrzykując siebie nawzajem bym choć raz zwróciła na nich uwagę. Powieść aż kipi od różnorakich emocji, dzięki czemu czytelnik przeżywa wszystko co przytrafia się naszym głównym bohaterom, od złości po ogromną miłość. Za wszelką cenę pragnęłam zobaczyć co wydarzy się dalej, jak postąpi Emily w sytuacji w jakiej się znalazła, chciałam poznać historię Dillona i zarówno Gavina, zrozumieć dlaczego ci mężczyźni zawrócili dziewczynie w głowie.

Większość czytelniczek krytykuje postępowanie Emily, że jest niezdecydowana, naiwna, za bardzo ufna... Wiem, że takiej osoby nie da się polubić, jednak ja dostrzegłam w niej odzwierciedlenie własnej osobowości, czułam się jakbym czytała o mojej historii. Dlatego bohaterka tak bardzo skradła moje serce, kibicowałam jej jak najlepiej potrafiłam, płakałam, gdy autorka podrzucała jej wiele kłód pod nogi uniemożliwiając dziewczynie drogę do szczęścia. Wszyscy bohaterowie zaskarbili sobie moje serce w mniejszym lub większym stopniu z czego wyśmienicie bawiłam się przy tej powieści. Płakałam, złościłam się, śmiałam, rozczulałam, do teraz czuje jak galopujące emocje nie chcą się uspokoić w mym wnętrzu.

Każda z nas marzyła kiedyś o historii wyjętej jak z bajki. Przystojny rycerz przybywa na białym rumaku by uwolnić nas z opresji. Nawet mnie czasami udało się zajrzeć w głąb własnej podświadomości tylko dlatego by wyobrazić sobie faceta idealnego. Collide był namiastką mojego wyobrażenia, który wciąż pochłaniał mnie w czeluści rozkoszy, pożądania, nienawiści i bólu. Książka spełniła wszystkie moje oczekiwania jakie jej na początku przypisywałam. Nie do końca zaspokoiła moją ciekawość, gdyż kończy się tak, że ma się chrapkę sięgnąć po kolejną część. Dała mi wiele niezapomnianych przeżyć, wiele emocji, które do teraz krążą w mojej podświadomości. Powieść z którą warto się zapoznać. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-06-2015 o godz 18:12 przez: Ksiazkomania
Gdy tylko zobaczyłam tytuł książki i pobieżnie przeczytałam opis na myśl przyszła mi piosenka o tym samym tytule. Następnym moim krokiem było odsłuchanie piosenki „Collide” i dokładne przeczytanie opisu książki. Słowa piosenki idealnie wpasowują się w fabułę. Dlatego na tytuł recenzji postanowiłam wybrać mały fragment tekstu piosenki.

„Czasami niewłaściwe rzeczy prowadzą nas do właściwych ludzi.”

Emily nie tylko musi się uporać z zakończeniem szkoły, ale również z czymś bardziej tragicznym. Umiera jej matka, z którą żyła bardzo blisko. Dziewczyna postanawia wyprowadzić się do Nowego Jorku, do swojego chłopaka. Chociaż nie zamieszkują razem, to Emily jest wdzięczna Dillonowi, że był przy niej w tych trudnych chwilach i jest z nią mimo wszystko. Jednak coś się w niej zmienia gdy poznaje piekielnie przystojnego Gavina. Łączy ich niewidzialna więź, którą oboje starają się zrozumieć. Emily zostaje rozdarta między miłością do swojego chłopaka, a nowym znajomym, który przyciąga ją samym spojrzeniem i pobudza w niej dotąd nieznane zmysły. Dillon się zmienia, ale czy Emily będzie w stanie to zauważyć? Czy będzie w stanie wybrać, do kogo należy jej serce?

„Był aktorem na scenie, ćwiczącym swoją rolę, a ona była jego publicznością.”

Bałam się. Szczerze się bałam jak sięgałam po tę książkę. Romanse to dziedzina, w której dopiero raczkuję, jednak „Collide” to nie jest typowy romans. Przejaw literatury współczesnej, jak i new adult jest tu bardzo widoczny. „Collide” to właśnie coś pomiędzy typowym new adult, a romansem. Coś czego brakuje ostatnio na rynku. Każdy odnajdzie się w tej fabule i mogę zagwarantować, że nie będziecie się nudzić.

Książka opowiada o losach trójki głównych bohaterów – Emily, Dillona i Gavina. Są to bardzo dobrze wykreowani bohaterowie. Wyraziści, barwni i z charakterem. Postacie drugoplanowe pokochałam od razu. Nawet szybciej niż głównych bohaterów. Autorka znakomicie zazębiła wszystkie akcje, wszystkie postacie i wyszło coś co można nazwać „książką idealną”. Nie jest przesłodzona, nie jest to ckliwy romans, nie jest to powieść czysto psychologiczna. Mamy tu uczucia i emocje, które odczuwamy razem z bohaterami. Czytając „Collide” zatracamy się całkowicie w rozdarciu Emily, w uczuciach Gavina i przekrętach Dillona. Kontakt z rzeczywistością zostaje całkowicie zerwany.

Narracja występuje w trzeciej osobie. Znajdziemy elementy humoru, ale również momenty, w których uroni nam się łezka. Wszystko za sprawą emocji, które włożyła autorka do tej książki i zamknęła w niespełna 350 stronach. Zakończenie przygważdża czytelnika do muru i mimo dołączonego fragmentu drugiej części, nie zaspokaja naszej ciekawości. Fragment drugiej części przeczytałam pobieżnie, nie chciałam znać dalszych losów, bo wiem, że moje serce byłby bardziej złamane nie mogąc od razu przeczytać „Pulse”. Zakończenie „Collide” rozbija kompletnie. Chociaż możemy się domyślać takiego obrotu spraw, to autorka zadbała o to byśmy nie przewidzieli najmniejszych szczegółów, które rozrywają czytelnika na strzępy. Każdy czytelnik powinien związać się mniej lub bardziej emocjonalnie z książką. Ja jestem z tej grupy, która przeżywa każdą powieść, dlatego „Collide” na długo, jak nie na zawsze, zostanie w moim sercu i z wielką radością będę sięgała po nią kolejny i kolejny raz.

Szczerze polecam tę książkę. Zatracenie się, oderwanie od codziennych problemów i myśli gwarantowane! Spędzicie miło czas z naprawdę znakomitą lekturą. Niestety ta chwila przemija bardzo szybko, bo książkę się wręcz pochłania.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
24-09-2015 o godz 23:04 przez: Sophie
Ostatni raz oglądasz się przez ramię na swój stary dom i wsiadasz do taksówki. Pojazd rusza, a ty po raz kolejny upewniasz się, że masz ze sobą bilety na samolot. Oddychasz z ulgą. Znajdują się dokładnie tam gdzie powinny. Wyciągasz telefon i skupiasz się na wpatrywaniu w godzinę. Gdy dojeżdżasz na lotnisko, łapiesz podręczny bagaż w którym masz ubrania na kilka najbliższych dni i wchodzisz do środka. Czas zacząć nowe życie.

Zaraz po ukończeniu college'u, Emily spotyka dotkliwy cios: niespodziewanie umiera jej matka. Emily przeprowadza się ze swoim chłopakiem do Nowego Jorku, by zacząć życie od nowa. W Nowym Jorku poznaje Gavina – czarującego mężczyznę. Dziewczyna jest rozdarta między lojalnością do dotychczasowego partnera, od którego nigdy nie zaznała niczego złego, a namiętnością do przystojnego zdobywcy serc. Sytuacja szybko się komplikuje, ponieważ z biegiem czasu Dillon zaczyna coraz częściej ujawniać swoją prawdziwą, mroczną naturę, a z kolei nadzwyczajna atrakcyjność i tajemniczość Gavina okazuje się jedynie maską, za którą kryje się bolesna przeszłość.

W czasie kiedy zabrałam się do czytania Collide potrzebowałam dobrej książki, gdzie pierwsze skrzypce będzie odgrywał wątek miłości. W skrócie – potrzebowałam przeczytać romans. Po chwili zdecydowałam się na tę powieść. Trafiłam w dziesiątkę. Fabuła, która mi się podobała i miała fajny zarys została niestety beznadziejnie ukazana. Gail McHugh, autorka, mogła trochę bardziej się do tego przyłożyć. Naprawdę, kilka miesięcy porządnych ćwiczeń i mogłaby stworzyć porywającą historię.

Jeśli już jesteśmy przy autorce, to muszę powiedzieć, że cały czas mam wrażenie, że w ogóle nie zwracała uwagi na to co pisze, a jej język jest po prostu tak bardzo amatorski, że z trudnością przebrnęłam przez Collide, które same w sobie mi się podobało. Nie przypadło mi do gustu, a nawet zniesmaczyło, to, że autorka ma obsesje na skupianiu się na erotycznych przygodach bohaterów. Gdyby nie było by to co piątą stronę, to nawet nie zwróciłabym na to nawet uwagi, a tak, strasznie to przeszkadza w lekturze. Zamiast tego mogłyby się znaleźć sceny, które przekonają nas do tego, że Emily, Dillon i Gavin naprawdę mają jakąś duszę.

Postacie były nawet w porządku, gdyby nie patrzeć na Emily, która na każdym kroku mnie rozczarowywała. Jest ona lekkomyślna, łatwowierna i taka, jaka nie powinna być żadna postać. Najczęściej zachowuje się jak dziecko, które robi dokładnie wszystko co mu się powie, nawet jeśli każe jej się zjeść karmę dla psa. Za Dillonem nie przepadałam już od pierwszych stron powieści. Ma on przemożną potrzebę dominowania nad każdym i nie potrafi znieść odmowy. Zastanawiam się, w jaki sposób główna bohaterka mogła z nim być w związku i robić wszystko na co on ma ochotę, a nie ona. Gavina zaś przypadł mi do gustu. Wydaje mi się, że jest to jedyna postać jaką Gail wykreowała w całości.

Collide skończyłam półtora miesiąca temu, ale do tej pory trudno jest mi wyrazić swoją opinię. Jest to jedna z książek, o której po przeczytaniu nie mam żadnego zdania. Próbowałam kilka razy przelać swoje myśli na papier, ale to nie jest takie łatwe. Zakończenie mnie zaskoczyło, więc z pewnością sięgnę po kontynuację. Mam nadzieję, że McHugh poprawiła to, co tak bardzo mi się nie podobało. Trzymajcie kciuki.

5/10

„Czasami niewłaściwe rzeczy prowadzą nas do właściwych ludzi.”


http://boook-reviews.blogspot.com/2015/09/gail-mchugh-collide.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
4/5
04-08-2015 o godz 13:06 przez: Books&Culture
Emily właśnie kończy college. Zaraz po tym, na powitanie dorosłości, dostaje od losu cios poniżej pasa - umiera jej matka. To bardzo ciężki okres w życiu dziewczyny. Gdyby nie wsparcie jej chłopka Dillona, któremu wiele zawdzięcza, nie ruszyła by z miejsca tak szybko. Przeprowadza się do Nowego Jorku, gdzie zamierza rozpocząć nowe życie.

To właśnie tam poznaje Gavin'a. Już od pierwszego momentu, gdy na siebie spojrzeli, w powietrzu wyczuć się dało namiętność.


"Był seksowny, zakazany, niebezpieczny, zdecydowanie facet do łóżka - a ona o tym wiedziała."


Emily odrzuca wszelkie myśli o tym mężczyźnie. Przecież kocha Dillona. Jednak ten po pewnym czasie zaczyna co raz częściej ukazywać swoje prawdziwe oblicze..

Dziewczyna jest rozdarta między lojalnością do dotychczasowego partnera a nadzwyczajną atrakcyjnością i namiętnością Gavin'a, którego wizerunek playboya to jedynie maska, za którą kryje się bolesna przeszłość.


Samo patrzenie na nią bolało tak, że nie mógł się skupić na żadnym konkretnym szczególe jej postaci. Sycił oczy jej wspaniałą figurą. Mógłby umrzeć szczęśliwy, wspominając wygląd jej kasztanowych włosów...


Emily musi podjąć decyzję. Tylko pytanie brzmi: czy wybierze wdzięczność za pomoc w przeszłości, którą ofiarował jej Dillon, czy może pójdzie za głosem serca, który prowadzi ją do Gavin'a?



* * * *

Collide to zdecydowanie książka, którą chce się czytać. Historia, która nie jest jakoś zbytnio wyszukana, mimo wszystko nas wciąga. Opleciona prostym językiem powieść wywołuje wiele emocji.

Na pochwałę zasługują kreacje bohaterów.
Emily z czasem jest wręcz irytująca. Coś postanawia, ale jednak zmienia zdanie. Zbyt ulega manipulacjom i kieruje się wdzięcznością.
Natomiast Gavin to typowy ideał. Nic dziwnego, że każda do niego lgnęła. To także nie pierwsza męska postać w literaturze, która z pozoru wydaje się playboyem, a wnętrze ma wrażliwe. Jednak kreacja tej postaci nie okazała się porażką, wręcz przeciwnie, wywołała u mnie ciepłe odczucia.
Co do Dillona, choć na początku mnie śmieszył, później miałam ochotę kopnąć go w tyłek.

Nie zabrakło także akcji, która w szczególności widoczna jest bliżej zakończenia książki. Spodziewałam się happy end'u, ale na niego jeszcze za wcześnie. Rozwiązanie zastosowane przez autorkę jest jak najbardziej zadowalające.

Niespodzianka na sam koniec. Początek drugiego tomu! A to oznacza, że dano nam kawałek dalszej historii, byśmy zgłodnieli ciągu dalszego i chcieli więcej. No i cóż... Zadziałało. ;)


Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na wrześniową premierę drugiego tomu jakim jest "PULSE".

Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z tą lekturą, to nie ma się nad czym zastanawiać.
Wierzcie mi - chcecie ją przeczytać. Nie potrzebujemy historii z kosmosu, aby dać ponieść się emocjom.


A na podsumowanie cytat, który urzekł każdy skrawek mojej duszy:
"Gdybyś mi powiedziała w dniu, kiedy się poznaliśmy, że złamiesz mi serce i że miną dni, miesiące, nawet lata, a ból nie przeminie, i tak bym się w tobie zakochał."

http://books-culture.blogspot.com/2015/08/collide-gail-mchugh.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-07-2015 o godz 18:26 przez: Monika Szulc
Po nieoczekiwanej śmierci matki, Emily wraz ze swoim chłopakiem przeprowadza się do Nowego Jorku, by zacząć wszystko od nowa. Na miejscu dziewczyna poznaje Gavina- przystojnego bogacza, który wzbudza w niej silną ekscytację i namiętność. Emily jest lojalna i wierna swojej miłości, lecz z biegiem czasu jej ukochany chłopak Dillon zaczyna pokazywać swoją mroczną stronę. Czy Emily ulegnie namiętności czy pozostanie w związku, który ją niszczy? Odpowiedz być może jest prosta, lecz życie takie nie jest.

Główna bohaterka Emily jest postacią burzliwą i nie zawszę można ją lubić, głównie ze względu na swoje czyny. Dziewczyna tkwi w wyniszczającym związku a jej łatwowierność względem Dillona czasami aż zdumiewa. Można pomyśleć, że łatwo rzucić faceta, który jest zazdrosnym despotom umiejącym wywołać poczucie winy w drugim człowieku. Należy zwrócić wielką uwagę na relację tej dwójki. Emily chwilami denerwuję, jednak w tym związku jest prawda i realność. Życie to nie bajka i nie można winić kobiet za wierność i walkę o miłość. Z perspektywy obserwatora łatwo oceniać, lecz kiedy to my znajdziemy się w takiej sytuacji jak bohaterka, już nie tak lekko dokonać prawidłowego wyboru. Bardzo podoba mi się ten wątek. Wzbudza ogromne emocje, głównie złość na Dillona. W całym tym nieszczęściu pojawia się Gavin. Pomimo nieudanego związku w przeszłości wie, czym jest miłość i jakimi prawami się rządzi. Mężczyzna ten zawróci w głowie każdej czytelniczce, umie mówić o uczuciach i pozwala otworzyć się Emily.

Narracja trzecioosobowa sprawdziła się tu idealnie i pozwoliła na lepsze poznanie nie tylko Emily, ale i Gavina. Język jest prosty a całą powieść czyta się lekko. Akcja toczy się spokojnie i jak dla mnie były chwile, kiedy chciałam by wydarzenia nabrała tępa, co wciągnęłoby mnie całkowicie, a tak znalazły się momenty troszkę nudne, na szczęście było ich niewiele. W książce można znaleźć wiele mocnych, burzliwych scen, ale i pojawiają się mniej znaczące, które nie do końca porywają.

Jeśli ktoś się zastanawia czy „Collide” to erotyk to powiem, że namiętne sceny się pojawiają, lecz powieść nie jest nimi nasycona. Książka ta jest głównie romansem z dobrą fabułą i mocnymi bohaterami.

„Collide” rozpala zmysły i bulwersuje bezwzględnością niektórych bohaterów. Jest to bardzo dobry romans, który wzbudzi w was wiele emocji. Książa nie jest idealna, ma swoje małe minusy, jednak toksyczny związek, w którym tkwi Emily w jakiś chory sposób fascynuję i wciąga. Polecam! 4+/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-07-2015 o godz 18:42 przez: książko miłości moja

Czuliście się kiedyś uzależnieni od kogoś psychicznie? Nie?

A może nie zdawaliście sobie sprawy, że jesteście pod wpływem innych?


Emily po śmierci matki przeprowadza się do Nowego Jorku, zamieszkuje wraz z przyjaciółką.

Jednak powódki, przez które znalazła się w wielkim mieście są inne, jedną z nich jest chęć przebywania w bliższym towarzystwie swojego chłopaka, Dillona.


Zakochana, być może szczęśliwa? Nic bardziej mylnego! Emily jest pod emocjonalnym wpływem chłopaka, wierzy w każde jego kłamstwo i pozwala sobą manipulować.

Dillon to czarny charakter, historia dzięki niemu staję się bardziej realna. Przecież życie nie zawsze jest mlekiem i miodem płynące, zdarzają się na naszej drodze osoby dobre i złe.




Zadaje sobie często pytanie, jak wiele kobiet jest pod wpływem mężczyzn? I jak wielu z nas tego nie zauważa?

Czasami nie zdajemy sobie sprawy, że ktoś nas kontroluje. Zamieniamy w umyśle kontrolę na troskę, a granica między jednym, a drugim jest cienka, wręcz przeźroczysta.


Emily poznaje Gavina, ciągnie ich do siebie od pierwszych chwil znajomości. Oboje doznają szoku gdy Gavin okazuje się być przyjacielem Dillona.

Dziewczyna wypiera z umysłu uczucie jakim obdarzyła Gavina, jednak to właśnie przy nim zapomina o bożym świecie, nawet o swoim chłopaku. Jak może twierdzić, że kocha Dillona skoro tak łatwo potrafi się zatracić z Gavinem?

Jak potoczą się losy tych dwojga, a właściwie trojga?


Fabuła powieści jest prosta, nierozbudowana o większe tragiczne wydarzenia. Dla jednych to plus dla innych minus, nie oszukujmy się lubimy czytać o tragediach i czuć dreszczyk emocji.

Bohaterowie są wykreowani na prostych zwykłych ludzi bez mrocznej przeszłości.

Dla mnie jest to plusem, choć lubię kiedy postacie są zranione przez życie, ale przecież nie każdy posiada demony przeszłości depczące mu po piętach.


Kiedy losy Emily i Gavina wydają się być przesądzone, a zakończenie można sobie dopowiedzieć, akcja zmienia się diametralnie. Jeden poranek, jedna chwila, małe niedomówienie i wszystko wali się jak domek z kart.

Zakończenie mnie zaskoczyło i pozostawiło po sobie ogromny niedosyt. Nie mogę się już doczekać drugiej części, aby odpowiedzieć sobie na pytanie "co dalej?".

http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2015/06/normal-0-21-false-false-false.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-07-2015 o godz 13:32 przez: Magnolia044
„Los nie grał fair z uczuciami żadnego z nich, złamał wszelkie zasady, tworząc okrutną grę, która niszczyła ich oboje. Z niespotykaną siłą wdarł się w ich najskrytsze myśli, najsilniejszego z mężczyzn powalił na kolana, a ją zmusił do kwestionowania własnych decyzji. Dość tego, nie pozwoli mu dalej niszczyć im życia.”

Po raz kolejny przekonałam się jak różni są ludzie. Jedni krytykują, drudzy wychwalają, powiem wam jedno, że piękne to jest, bowiem świat przez to jest bardziej barwny. Pomyślcie co by to było, gdyby każdy lubił kolor czarny? Spodziewałam się tego, że fabuła może nie wyróżniać się zbytnio od podobnych książek w tym gatunku. Czy mi to przeszkadzało?

„Był to Pan Wysoki, Przystojny i Podniecający.”

Emily od dziewięciu miesięcy spotyka się z przystojnym i zamożnym Dillonem. Planują wspólną przyszłość. Po śmierci matki przeprowadza się do Nowego Jorku, tam rozpoczyna nowy etap w swoim życiu. Zaczyna pracować we włoskiej restauracji w centrum Manhattanu, dzięki temu drogi jej oraz Gavina krzyżuje się ze sobą. Przypadek, a może przeznaczenie? Gavin młody, wysoki, przystojny niesamowicie seksowny oraz bogaty – IDEAŁ- (typowe) robi na Emily ogromne wrażenie. Gavin stara się zawrócić w głowie Emily, jednakże ta jest nieugięta (do czasu), bo jak sama twierdzi „kocha Dillona”. Po niedługim okresie okazuje się, że mężczyźni są bliskimi przyjaciółmi oraz mają wspólne interesy. Kobieta zaczyna czuć do Gavina coś więcej niż tylko samo pożądanie, jednak nie potrafi zostawić Dillona, bo przecież tak wiele dla niej zrobił, był z nią w najtrudniejszych chwilach, pomógł zorganizować pogrzeb jej matki, całość opłacił, pomagał jej finansowo. Wszystko to prowadzi do tego, że...zaręczają się. Dlaczego Emily nie dostrzegała drugiego oblicza Dillona, tego które nie zna umiaru w piciu alkoholu oraz potrafi podnieść rękę na kobietę? Czy jej miłość do Dillona była tą prawdziwą, a może jednak była to zwykła wdzięczność za pomoc jaką otrzymała od mężczyzny? Jak potoczą się dalsze losy trójkąta w postaci Emily, Dillona oraz Gavina?

„Musisz o niej zapomnieć. To wszystko to tylko cholerny błąd. Pomyłka. A przede wszystkim pamiętaj, że Dillon jest twoim przyjacielem.”

Cała recenzja na blogu: http://nhoryzonty.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-01-2016 o godz 10:09 przez: czarno_biała em
Emily to młoda przeciętna kobieta, która po śmierci matki postanawia przeprowadzić się do Nowego Yorku aby ułożyć sobie życie z chłopakiem Dillonem. Kobieca intuicja jednak podpowiada jej, że wspólne zamieszanie z chłopakiem może okazać się dla niej wyzwaniem dla tego postanawia zamieszkać z przyjaciółką Olivią. Nasza bohaterka zatrudnia się jako kelnerka i prowadzi zwykłe życie kobiety mieszkającej w wielkiej aglomeracji. Przez zrządzenie losu na jej drodze staje Gavin Black chłopak, który zmieni jej życie w ciągłą walkę z uczuciami.

Na początku czytania nie ukrywam przeraziła mnie sama narracja jaką napisana jest powieść ale postanowiłam dać jej szanse i nie żałuję, ponieważ z każdą przeczytaną stroną zaczęłam wciągać się z życie bohaterów. Tak bardzo byłam ciekawa jak autorka uwikła uczucia naszej trójki. Okazuje się że Dillon to emocjonalny pasożyt, który tworzy aurę dobrego, uczciwego i porządnego chłopaka, który swoim zachowaniem doprowadza do podporządkowania sobie Emily. Z drugiej strony Emily dziewczyna, która uważa swojego mężczyznę za dar z nieba jest naiwna że bardziej być już nie może. I Gavin ta postać według mnie skradła całą powieść.
Dlaczego ??? Dlatego, że pomimo całego bogactwa i wyglądu ma dobre serce i to jest najważniejsze zabiega i kocha całym sobą chce od życia czegoś więcej niż pieniędzy chce kochać i być kochanym. Całą powieść czyta się lekko szybko i przyjemnie. Proste dialogi, sceny erotyczne to zostawiam bez oceny ( każdy niech oceni według siebie), autorka także w rewelacyjny sposób przedstawia innych bohaterów. Fabuła niby banalna ale wciągająca młodzi, bogaci i piękni wystawienie na próbę przez miłość z przyjaźnią w tle...

Co mnie skłoniło aby przeczytać ten kalejdoskop doznań, które przedstawia nam autorka w powieści Collide sama nie wiem opinie, moja skłonność do romansideł ... obojętnie jaki był to czynnik, ponieważ książka przeczytana jakiś czas temu ciągle siedzi mi z tyłu głowy .To nie jedna z wielu powieści o zabarwieniu romantycznym to szalony ciąg zdarzeń o którym długo będziesz rozpamiętywać... tak to Collide powieść o toksycznym związku i przyjaźni, która zostaje wystawiona na próbę w imię miłości.

http://ksiazkowaczarnobialaem.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-01-2016 o godz 19:56 przez: Alexandra
Ja już każdy zdążył zauważyć literatura erotyczna to mój ulubiony gatunek książek. Następna na moim celowniku była powieść Gail McHugh „Collide”. Czy mnie zachwyciła?

Emily po śmierci matki postanawia zmienić swoje życie i za pomocą swojego chłopaka Dillona wyprowadza się z Kolorado do Nowego Jorku. Po woli zaczyna klimatyzować się w nowym mieście i zaczyna pracę w barze. Przypadkowo znajduję się w wieżowcu, w którym poznaje przystojnego Gavina. Gdy spotyka go znowu w barze i prosi ją o numer, celowo podaję mu błędne imię. Mimo że mężczyzna ją pociąga to stara się tego nie okazywać na wzgląd na Dillona. Czuję się wobec niego zobowiązana, gdyż po śmierci matki pomógł jej na nowo się pozbierać psychicznie, jak i finansowo.

Dillon zabiera Emily na spotkanie ze znajomymi, lecz gdy okazuję się, że jego kolegą jest Gavin to kobieta nie może już dłużej okazywać obojętności. Co się stanie, gdy serce odmawia współpracy z rozumem? Gdy przyjdzie czas podjęcia decyzji to skąd mamy wiedzieć, że jest ona odpowiednia?

Cała akcja książki toczy się powoli, co mi bardzo odpowiada. Nic nie dzieje się za szybko i na siłę. Moje odczucia co do bohaterów były pozytywne, lecz osoba Dillona tak strasznie działa na nerwy, że czasami miałam ochotę go rozszarpać. Główna bohaterka była za długo pod jego wpływem i nie widziała tego, co najważniejsze.

Lekka i przyjemna lektura, z ciekawym wątkiem, a do tego autorka pozostawia nas w tak ciekawym momencie, że nie pozostaję nic innego jak zabierać się za następną część. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-07-2016 o godz 14:55 przez: natalia
Wspaniała książka. Dużo emocji, zawirowań i erotycznych chwil. Dla mnie to nie tylko miłosna historia, autorka porusza w tej książce wiele bardzo istotnych spraw. Przed zakupem tej książki, czytałam najpierw wiele opinii czy wgl warto. Pomimo różnic w zdaniach wielu czytelniczek, postanowiłam zaryzykować. I nie żałuję !!! To książka bardzo wciągająca, trzymająca w napięciu , nie można się od niej oderwać i dlatego bardzo szybko się ją czyta. Z każdym rozdziałem pragnęłam dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Myślę, że każda kobieta marzy o historii jak z bajki, o księciu na białym koniu. To właśnie Collide stał się namiastką jednego z moich wyobrażeń. Książka spełniła wszystkie moje oczekiwania jakie jej na początku przypisywałam. Dała mi wiele niezapomnianych przeżyć, wiele emocji, które do teraz krążą w mojej podświadomości. Powieść z którą warto się zapoznać. Gorąco polecam. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa LoveInk You Haner K.N.
4.7/5
26,91 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Chechło Świst Paulina
4.7/5
19,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasto Mafii. Tom 2 Litkowiec Kinga
4.8/5
29,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Parker Rain Wolf Anna
4.7/5
29,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pies. Tom 2 Gończyk Jakub
4.9/5
27,31 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasto mafii Litkowiec Kinga
4.5/5
26,37 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nieczyste zagrania Hiddenstorm K.C.
4.4/5
23,74 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Diaboliczna miłość Farion P.K.
4.7/5
29,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Paprocany Świst Paulina
4.6/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pies Gończyk Jakub
4.6/5
23,81 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Eter Wilk Aniela
4.3/5
29,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zakręt Cicha Sandra
4.3/5
29,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Prokurator Świst Paulina
4.4/5
21,89 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Naomi Litkowiec Kinga
4.5/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Przekręt Świst Paulina
4.7/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ring Wolf Anna
4.6/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Komisarz Świst Paulina
4.6/5
21,89 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Diabelski układ Farion P.K.
4.4/5
27,45 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Podejrzany Świst Paulina
4.7/5
23,30 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Projekt Hail Mary Weir Andy
4.6/5
31,29 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Anioł Coltona Siepielska Agnieszka
4.7/5
26,64 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego