Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 23,24 zł

Dwie książki za 40 zł
23,24 zł 34,99 zł (-33%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Moseley Kirsty Książki | okładka miękka
22,71 zł
asb nad tabami
Kneidl Laura Książki | okładka miękka
25,95 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i... Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chyba by go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy...


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Autor: Moseley Kirsty
Tłumaczenie: Krysik Magdalena
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 352
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-03-30
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 215 x 30 x 146
Indeks: 18929065
średnia 4,4
5
559
4
125
3
71
2
26
1
32
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
227 recenzji
1/5
05-07-2016 o godz 12:51 przez: Małgorzata Kubiak
Rozpoczynałam tą książkę mając nadzieję na ciekawą, wciągającą i wartką akcję. Niestety okropnie się zawiodłam.
Historia Amber i Liama jest nierealistycznym i nudnym obrazem "młodzieńczej miłości", a piszę to w cudzysłowiu, ponieważ postrzeganie tego tematu przez autorkę jest strasznie infantylne i nieżyciowe. Od kiedy bohaterowie rozpoczęli swój związek aż do końca książki, co parę linijek wyznawali sobie dozgonną miłość i wierność. Jeśli na początku mieli oni jeszcze jakiś charakterek i oryginalność, tak od momentu związania się ze sobą zupełnie stracili swoją osobowość. Co chwilę wychwalali drugą osobę i zapewniali, że mogli by bez niej żyć. Przez to lektura zupełnie straciła dla mnie sens, z trudem wytrwałam do końca.
Doceniam starania autorki do przekazania ważnych wartości i chęć poruszenia trudnych tematów, ale trudno się na tym skupić, gdy z każdej strony atakują cię słodkie słówka i gruchanie zakochanych do szaleństwa głównych bohaterów.
Stylistyczna strona tego tekstu też pozostawia wiele do życzenia. Nie wiem jak inni, ale mnie aż oczy bolą od tych błędów i powtórzeń, a czytałam książkę w oryginale.
Podsumowując, pozycja "Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno" jest zupełnie nie warta przeczytania, chyba, że ktoś szuka lekkiej, przesłodzonej historii o tym, jak to dwoje nastolatków się wielbi. W porównaniu z propozycjami innych autorów w tej kategorii wypada bardzo słabo. Moim zdaniem, nie zasłużyła ani na tytuł bestsellera, ani na ocenę 4,2.
Czy ta recenzja była przydatna? 4 0
3/5
26-05-2016 o godz 18:08 przez: Anna Nawrocka
Miałam tę książkę na mojej aplikacji Kindle, od dłuższego czasu i nie mogłam się zabrać do jej przeczytania. Najwyraźniej nie byłam na nią gotowa i do tego recenzje na Goodreads nie zachęcały mnie do sięgnięcia po nią. Czy żałuję tej decyzji, niekoniecznie.Książka ta jest dobrą książką, albo raczej powinna napisać, że nie jest najgorszą książką. Nie spodziewałam się żadnych rewelacji, a jednak rozgrzała troszeczkę moje zimne serce, ale odrobinkę. Jest to urocza historia miłosna z dość sporym dramatem, grającym drugoplanową rolę. Lubię romanse ze szczyptą dramatu, który podczas czytania sprawia, że moje serce zaczyna bić szybciej i czuje bolesne ukłucie. W tej książce to znajdziemy, jak można spodziewać się po opisie na tylnej okładce.


Głównymi bohaterami książki są: Amber, Liam i Jake.

Amber Walker to dziewczyna, z traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa, która nie lubi, a nawet boi się dotyku innych osób. Jake Walker – brat, który zrobi wszystko dla swojej siostry i chce ją bronić przed wszystkim, nawet przed miłością jej życia. Na koniec: Liam w nocy obrońca złych demonów, w dzień totalny dupek, sąsiad oraz najlepszy przyjaciel Jake’a.

Co mnie ucieszyło w tej książce to związki w niej pokazane, nie mamy tutaj, tylko typowych relacji chłopak-dziewczyna, ale są również pokazane inne: brat-siostra, przyjaciel-przyjaciel, dziecko-rodzic. Oczywiście w centrum zainteresowania jest związek pomiędzy Amber i Liamem. Od pierwszych stron książki widzimy, w jaki sposób budowany jest związek między bohaterami, widzimy go od podstaw, to co i jak to robią, jest dość słodkie i urocze, że nie można się powstrzymać od uśmiechu. Liam jest opiekuńczy i cierpliwy, jeżeli chodzi o Amber, kocha ją, ale musi sprawiać pozory, że tak nie jest ze względu na Jake’a. Jednak po pierwszym pocałunku, bohaterowie dostają niezły wstrząs i emocje wchodzą w grę. A z nimi nie ma przelewek. Miłość między bohaterami jest prosta i czysta. Ach, ta szczenięca miłość. Jednak wydarzenia przeszłości mogą wiele pokomplikować w ich sytuacji.

Poza głównym wątkiem miłosnym książka opisuje również traumę z nadużyciem przemocy w rodzinie i mechanizmach radzenia sobie z nią. Nie jest to łatwy temat. Jednak autorka ujęła go w dość zgrabny sposób i robiło to dobre tło dla całej książki.

Cieszę się, że w końcu zdecydowałam się przeczytać tę książkę. Nie miałam wysokich oczekiwań przez złe recenzje i może dlatego oceniam ją na 4 gwiazdki. Jest to dobra powieść dla nastoletnich czytelników. Książkę czytałam w oryginale i słyszałam, że czytelnicy narzekają na stronę stylistyczną i gramatyczną książki, w oryginale nie była najlepsza, więc nie dziwię się, że tłumaczenie jest dość złe.



Review Junkie, Anna
https://reviewjunkiebooks.wordpress.com/2016/05/26/recenzjaksiazki-chlopak-ktory-zakradal-sie-do-mnie-przez-okno-kristy-moseley/
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
05-04-2016 o godz 15:16 przez: Wkp
Powieści takie jak te zawsze czyta się miło i szybko i choć przy okazji bez większych refleksji, nie żałuje się zarazem poświęconego im czasu. Bo niekiedy nie potrzeba nic więcej, niż uśmiech na twarzy i urocza naiwność uczuć, które potrafią poprawić humor.

Nastoletnia Amber nigdy nie miała lekkiego życia. Razem z mamą i bratem zawsze drżała przed surowym, często okrutnym ojcem, który posuwał się w stosunku do niej nawet zdecydowanie dalej. To wtedy, gdy miała tylko osiem lat, po raz pierwszy przez okno do jej pokoju przyszedł on – Liam, przyjaciel jej brata a jej, tak Amber się wydawało, wróg. Przyszedł, pocieszał, zaczął przychodzić tak co wieczór, zasypiając z nią niewinnie przytulony. I ten stan rzeczy utrzymuje się przez kolejnych osiem lat. Tylko dlaczego za dnia w stosunku do niej Liam zachowuje się tak koszmarnie? Poza tym czy można mu w pełni ufać, skoro dziewczyny traktuje bardziej jak chwilową rozrywkę, niż jako kogoś, z kim można by się związać? I co zrobić, gdy zacznie się rodzić do niego uczucie?

Lekka, zabawna, prosto napisana historia dla nastolatków. A właściwie nastolatek, bo to one przede wszystkim są grupą docelową odbiorców „Chłopaka…”. Taka jest właśnie ta książka. Słodka, nawet jeśli porusza poważniejsze i bardziej bolesne tematy, romantycznie naiwna, ale jest to naiwność podana w dobrym stylu. „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno” można śmiało określić, jako baśń dla współczesnych dziewczyn, które nie mają złudzeń w kwestii istnienia przystojnego księcia z bajki, ale jednocześnie te złudzenia mieć chcą. I które wciąż mają nadzieję, że księcia można odnaleźć w nie do końca idealnym, ale świetnym facecie. I że pomimo wszystkich tych przeciwności losu, same mogą stać się księżniczkami, a wszystko co ich dotyczy ma szansę pozytywnie się rozwiązać.

Taki naiwny optymizm czasem potrzebny jest każdemu, ot choćby tylko po to by poprawić sobie nieco humor. A sama powieść ma zadatki na bycie bestsellerem, dobrze wpasowując się w oczekiwania nastoletnich czytelniczek.

Czy trzeba dodawać coś więcej? Przeciwników tego typu opowieści nie ma co przekonywać, zwolenniczki natomiast śmiało mogą spędzić kilka miłych wieczorów przy lekturze „Chłopaka…” i rozmarzyć się nieco.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
1/5
25-04-2016 o godz 20:58 przez: Patryk Obarski
"Na samym początku muszę się Wam do czegoś przyznać. Opis na okładce zapowiadał dobrą książkę, porównanie z Colleen Hoover jeszcze bardziej. Najbardziej jednak urzekła mnie okładka, która przeważyła szalę i dzięki niej postanowiłem wziąć ten tytuł do recenzji. Nie ma co ukrywać, dobre okładki mają bardzo duży wpływ na nasze czytelnicze wybory. Jednak to, co odkryłem w środku, bardzo mnie zaskoczyło. I niestety niezbyt pozytywnie. Od pierwszych stron rzucił mi się w oczy styl autorki, który niezbyt przypadł mi do gustu. Czytając czułem się, jakbym trafił między wyrazy na blogu z opowiadaniem, a nie między karty prawdziwej powieści. Zachowanie głównej bohaterki jest często aż nazbyt »dorosłe«, kilka stron dalej szalenie niedojrzałe. To nie jedyny mankament. Amber mimo swoich szesnastu lat zachowuje się niczym bogini seksu, przez co doprowadza o dwa lata starszego kolegę do szaleństwa. Naprawdę, nie jestem pruderyjny, ale czy w tym wieku dziewczyny mają w swojej garderobie, cytuję, »zmysłową koronkową bieliznę« i cały ich świat kręci się jedynie wokół współżycia?

Poza tym całe dialogi i zachowanie postaci jest niezwykle płytkie i pozbawione większego sensu. W większości fabuła w cale się nie klei (bohaterka deklaruje jakieś racje, wartości, jednak dwie strony dalej jest już innego zdania). "
Przeczytaj całość: http://moje-bestsellery.blogspot.com/2016/04/chopak-ktory-zakrada-sie-do-mnie-przez.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
03-01-2019 o godz 21:32 przez: Dominika
Jest to świetna książka. Uświadamia nam, że mimo wszystko można być szczęśliwym. Również pokazuje problemy z jakimi zmagają się dzieci i niestety w tych czasach jest to częste. Książka ta pokazała mi, że warto walczyć o swoje i że można kochać i być kochanym.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
08-11-2017 o godz 09:37 przez: martyna775
Książka bardzo pięknie napisana. W pewnych momentach płakałam a w pewnych śmiałam się :) . Tylko szkoda,że autorka nie napisała kolejnych losów bohaterów książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
09-05-2020 o godz 15:16 przez: Anonim
Ta książka, jest najlepszą literaturą, którą kiedykolwiek czytałam. Bardzo wciągająca, osobiście przeczytałam w dwa dni. Bardzo ciepło polecam ! ❤️
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
22-07-2016 o godz 14:11 przez: Anita
Ciekawa książka, zaskakujące momenty, warta uwagi. Wnosi humor, płacz po dragediach i wiele innych emocji.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
03-06-2020 o godz 11:56 przez: Alicja
Shey? Bob? Nate? Skąd ty tu? A tak serio to suoer hiper książka
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
1/5
15-06-2020 o godz 14:15 przez: Izabela
W skrócie mówiąc - najgorsza książka jaką czytałam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
20-05-2016 o godz 17:50 przez: katherine_parker
Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2016/05/105-chopak-ktory-zakrada-sie-do-mnie.html

Amber i Jake mieli bardzo trudne dzieciństwo. Odkąd ich ojciec zmienił pracę, z kochanego i zaufanego człowieka stał się najgorszym koszmarem wszystkich członków jego rodziny. Przy nim zawsze trzeba było się pilnować, nic nie mogło iść inaczej, niż po jego myśli, w przeciwnym wypadku czekała za to surowa kara. Rodzina codziennie żyła w wielkim strachu, jednak nigdy nie starczyło im odwagi, aby od niego odejść. Co noc od ośmiu lat do pokoju Amber zakradał się Liam - jej sąsiad i najlepszy przyjaciel Jakea. Tylko on potrafił uspokoić dziewczynę, sprawić, by nie miała koszmarów i chociaż na chwilę zapomniała o otaczającej ją rzeczywistości. Nie robili nic wielkiego - po prostu się do siebie przytulali, jednak to potrafiło uleczyć wszystko. Teraz, gdy chłopcy wyrzucili ojca z domu, gdy w końcu wszystko stało się bezpieczne, Liam i tak co noc towarzyszy Amber podczas snu. Jak dotąd nie wydarzyło się nic więcej - w końcu Liam to najpopularniejszy chłopak w szkole, a Amber to cicha, szara myszka. Jednak czy może się okazać, że może połączyć ich coś więcej?

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to książka, której już sam tytuł sprawia, że nie można przejść koło niej obojętnie. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Odkąd tylko się o niej dowiedziałam, poznałam jej tytuł jak i opis wiedziałam, że to coś z całą pewnością dla mnie, z czym koniecznie muszę się zapoznać. Nie ukrywam również, że okładka powieści (nawiasem mówiąc fantastyczna) wzbudziła również moje wielkie zainteresowanie tą książką. Jednakże, czy teraz, już po zakończonej lekturze mogę powiedzieć, że książka mi się spodobała? Cóż...

Główną bohaterką książki jest już wcześniej wspominana przeze mnie Amber. To dziewczyna, która raczej nie lubi być w centrum uwagi, jednak z całą pewnością nie jest odludkiem. Uważa po prostu, że lepiej żyć w gronie tych, którzy lubią cię tak na prawdę, a nie obracać się w towarzystwie tylko tych osób, którym zależy tylko na tym, by zaistnieć w twoim świetle. Amber przeszła bardzo dużo, a koszmary z przeszłości towarzyszą jej teraz praktycznie na każdym kroku. Jednakże wspomnienie okrutnego ojca nie jest w stanie przyćmić całą jej codzienność. Kolejnym równie ważnym bohaterem jest tytułowy chłopak, czyli Liam. Od bardzo dawna przyjaźni się on z bratem Amber, Jake'iem. Obydwoje pełnią funkcję najpopularniejszych kolesi w szkole z kim dosłownie każdy chciałby się przyjaźnić. Dodatkowo szczycą się doskonałym powodzeniem wśród dziewczyn, co za tym idzie zmieniają je w błyskawicznym tempie. Z całą pewnością Liam jest więc całkowitym przeciwieństwem Amber. Z tej dwójki zdecydowanie moim faworytem jest właśnie Liam. Z pozory wydawać by się mogło, że jest to taki typowy amerykański nastolatek, dla którego nie liczy się nic innego tylko popularność i dziewczyny. Gdy jednak zagłębimy się dale w lekturę szybko odkrywamy, że jest to tylko i wyłącznie maska.
O bohaterach mogę śmiało powiedzieć, że są jak najbardziej ciekawi i interesujący. Jedyne co mi się tu nie podobało, że w dalszej części książki (tak mniej więcej od połowy) autorka zaczęła ich strasznie przesładzać, przez co moim zdaniem całkowicie zaczęli dobiegać od początkowego wzoru.

Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Sama bardzo lubię powieści pokrojem podobne do Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno (miłość pomiędzy szarą myszką i popularnym ciachem), choć oczywiście wiele z nich jest mocno przesadzona i schematyczna. Pierwsza połowa książki była na prawdę świetna i niesamowicie wciągająca, jednak dalej mam wrażenie, że autorka chciała po prostu za dużo wszystkiego pokazać w jednej historii. Nie podobało mi się to, że wszystkie te złe wydarzenia zaczęły się na bohaterów walić w jednym momencie. Dla mnie to było trochę takie nienaturalne. Określiłabym to jako mieszanka wszystkiego co najgorsze się może zdarzyć bohaterom w jednym. Dlatego więc druga połowa książki szła mi już raczej wolniej i nie raz po postu zostawiałam rozdział w połowie i odkładałam egzemplarz na później. Myślę, że gdyby autorka skupiła się na jednym, góra dwóch wątkach i maksymalnie wykorzystała ich potencjał, wyszłoby jej to zdecydowanie lepiej.

Koniec końców jednak książka mi się podobała, jednak nie wiem czy jeszcze kiedyś (przynajmniej w najbliższym czasie) do niej wrócę. Choć ogółem mówiąc zaciekawiło mnie to, co Kristy Moseley przedstawiła w tej historii, jakiegoś z byt wielkiego zachwytu tutaj nie widzę. Jednakże z całą pewnością sięgnęłabym po kolejne powieści autorki, by przekonać się, czy popracowała ona trochę nad swoją twórczością. Mam nadzieję, że już niedługo będzie mi to dane. Mówiąc więc krótko, Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to powieść raczej na jeden raz, w której towarzystwie miło spędza się czas. Będzie miłą odskocznią o jakiejś bardziej zajmującej literatury i pomoże nam się odprężyć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2016 o godz 12:55 przez: Sauron
Każda z nas marzy o księciu z bajki! Przystojnym, czarującym, a do tego troskliwym. Takim, który bez chwili zastanowienia stanie w naszej obronie, pokona całe zło tego świata, a następnie, nie licząc na nagrodę... grzecznie utuli do snu.


Amber zna dwie wersje Liama. Ten "dzienny" jest opryskliwy i dokuczliwy. Cały czas robi jej na złość. Na domiar złego zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Ale jest jeszcze Liam "nocny", który co wieczór zakrada się do niej przez okno i czule tuli do snu. Amber nie rozumie czemu za dnia tak bardzo zmienia się jego zachowanie. Jest jednak pewna jednego, za żadne skarby nie powinna się w nim zakochać. Ale czy jest to możliwe? Co wieczór Liam odgania jej koszmary, za to za dnia okazuje coraz więcej uczuć. Czy warto dać mu szansę? Co się wtedy stanie? Zdobędzie jego serce? A może straci go na zawsze?


Uwielbiam książki oparte na niecodziennym pomyśle. Motyw przewodni Chłopaka, który... wydał mi się co najmniej dziwny. Wręcz nielogiczny. Dlatego z ciekawością zabrałam się za czytanie książki. Czy autorka przekonała mnie swoimi wyjaśnieniami? O tym... na końcu.


Książka zaczyna się wiele lat przed główną fabułą, w miejscu, w którym rozpoczął się dziwaczny rytuał usypiania. A potem trwał wiele dni i nocy, podczas których bohaterowie coraz bardziej... dorastali, a ich nocne spotkania stawały się coraz mniej niewinne. Ale spokojnie! Przede wszystkim w myślach. Chłopak, który... to lekka młodzieżowa propozycja, pozbawiona perwersji, za to osłodzona sporą dawką nastoletniego romantyzmu. Achów i ochów nie ma końca. Miłość nabiera tu wymiaru wręcz eterycznego. Tej ilości motylów (w brzuchu), nie powstydziłby się najbardziej wyspecjalizowania placówka zoologiczna, a od samego czytania o licznych pocałunkach mogą spierzchnąć usta. Jest bardzo słodki, niesamowicie romantycznie i wyjątkowo... naiwnie.


Pierwsza miłość zawsze paraduje w różowych okularach. Z jej perspektywy wszystkie randki są niepowtarzalne, każdy pocałunek magiczny, a serce na samą myśl o ukochanym, bije jak szalone. Taki świat kreują nam bohaterowie. Liam to przystojniak o którym marzy większość dziewczyn w okresie dojrzewania i to właśnie do nich kierowana jest ta książka. Będą się wzruszać i rumienić, a jednocześnie unikną zniesmaczenia. Niektóre opisane tu sceny bywają odważne, ale autorka trzyma się zasad dobrego smaku, nie epatując erotyzmem czy wulgarnością Dla starszej czytelniczki ta powieść to podróż w czasie, gdy wszystko smakowało świeżo, jak pierwszy raz.


Z drugiej jednak strony nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wykreowanemu światu bliżej do marzeń niż rzeczywistości. Potraktowany zbyt poważnie uczy złudzeń, zamiast dostarczać przyjemności. Dziewczyny, fajnie o tym wszystkim czytać, ale ręka do góry, która zna takiego z życia? A no właśnie...


Również nie przemawiało do mnie spłycenie relacji damsko-męskich wszystkich postaci poza głównymi bohaterami. Tylko ich uczucia były wzniosłe. Pozostali uczniowie, bo mowa o 16-letnich dzieciach, mają bogate doświadczenie erotyczne, a robienie zakładów o to kto z kim i kiedy, było normą. Dziewczyny piszące na widok chłopaka, to stałe tło dla głównego bohatera. Chłopacy zalecający się do każdej przedstawicielki płci przeciwnej, norma. Rozumiem zamysł. Młodzi, nienaznaczeni przeszłością nastolatkowie byli kontrastem dla Amber, która nie tylko unikała romansów, ale bała się każdego dotyku. Ostatecznie wyszło jednak zbyt czarno-biało. Tak jakby szkoła dzieliła się na Amber i napalonych nastolatków.


Jeśli chodzi o fabułę, początek jest lekki i przyjemny oraz odrobinę nużący. Wszechogarniające szczęście i zbiegi okoliczności jednak kiedyś się kończą. A dokładnie w drugiej połowie. Wtedy też zaczęłam z większym niż do tej pory zainteresowaniem śledzić losy bohaterów. Pojawiło się kilka genialnych zwrotów akcji oraz zakończenie pasujące do całości.


To nie jest książka dla każdego. Pomimo ciekawej okładki zawartość może budzić mieszane uczucia. Autorka sztywno trzyma się przyjętych założeń. Ma być romantycznie, młodzieżowo i lekko. Jeśli tego oczekujesz od książki, koniecznie po nią sięgnij. Chłopak, który... jest jak ciacho, miód na serce młodych dziewczyn. Świetnie sprawi się w roli letniego czytadła dostarczając morza wzruszeń i kilku szybszych oddechów. Ta pozycja pomaga oderwać się od szarej codzienności w której książę z bajki nawet jeszcze nie majaczy na horyzoncie. Bo tutaj już jest, i to na wyciągnięcie ręki!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-04-2016 o godz 15:55 przez: Magnolia044
Czy istnieje mężczyzna idealny? Troskliwy, kochający, wierny, który stawia dobro kobiety nad swoim oraz taki, który rzuciłby się za nią w ogień? Mało tego, piękny, wysportowany, zapowiadający się na gwiazdę hokeja oraz łamiący wiele kobiecych serc? Otóż istnieje, a przynajmniej w książkach! Bo właśnie takiego bohatera stworzyła Kirsty Moseley.

„Wróciło do mnie wspomnienie ojca, jego oddechu na mojej szyi, obłapujących mnie dłoni i zapewnień o tym, jaka jestem wyjątkowa.”. str. 33

W dzieciństwie Amber i Jake byli zdani na łaskę człowieka bez serca. Ojciec był perfekcjonistą, nie lubił żadnych niedociągnięć. Dlatego byle szczegół mógł go wytracić z równowagi, toteż często tracił nad sobą kontrolę i wyżywał się na dzieciach oraz żonie. Kiedy Amber podpadła ojcu, to Jake, często prowokował go, by ten swoją agresję wyładował na nim, niż na młodszej siostrze, którą starał się chronić za wszelką cenę. Liam najlepszy przyjaciel Jake'a i największy playboy w szkole wiedział co takiego dzieje się za zamkniętymi drzwiami domu sąsiadów. Pewnego wieczoru był świadkiem tego, jak Amber płakała po awanturze z ojcem, dlatego chłopak przemknął do jej pokoju przez okno, pocieszał dziewczynkę, aż ta zasnęła, ale sam również usnął. Od tej pory Liam zakradał się do Amber każdej nocy, trwało to osiem lat. Kiedy oboje dojrzali, zrozumieli, że między nimi rodzi się uczucie, które starali się ukryć przed sobą nawzajem. Amber była emocjonalnym wrakiem, wystarczył dotyk innej osoby, by wróciły przerażające wspomnienia z przeszłości związane z perwersyjnym zachowaniem ojca. Jednak zawsze mogła liczyć na wsparcie Jake'a oraz Liama..

„(…) codziennie jesteśmy tak blisko, a zarazem tak daleko.”. str. 81

Z jednej strony pozycja w jakimś stopniu podobała mi się, jednak z drugiej muszę przyznać, że historia jest mało rzeczywista, a w dodatku słodycz wylewa się z każdej zapisanej strony. Faktyczne, patrząc na wszystko pod kątem psychologicznym, to raczej mało prawdopodobne, by jakakolwiek osoba, która była molestowana w dzieciństwie w tym samym czasie przez osiem lat każdej nocy spała z chłopakiem i normalnie się do niego tuliła, a za dnia twierdziła, że ma problem z kontaktem fizycznym.

Irytowało mnie zachowanie Amber, była jak chorągiewka na wietrze i sama do końca nie wiedziała, czego od życia oczekuje. Dobra, mogę się zgodzić, że w wieku 16 lat można nie mieć konkretnego planu na przyszłość, ale jej zachowanie było tak infantylne, że czasami miałam ochotę odłożyć książkę. Jakby tego było mało, to Amber była jednym wielki zaprzeczeniem. Nie będę tutaj przedstawiać tego, co mnie drażniło w jej zachowaniu, ponieważ byłoby tego zbyt dużo, i również nie będę jej porównywać do żadnej postaci żeńskiej z innych książek, aby nie odstraszyć potencjalnego czytelnika, ale w sekrecie mogę zdradzić, że Amber ma swoją siostrę bliźniaczkę w zupełnie innej serii.

Początkowo polubiłam Liama, uważam, że jego zachowanie, jest bardziej realne, w nocy jest sympatyczny, troskliwy, czuły, opiekuńczy, potrafi wysłuchać Amber i ją pocieszyć jednak w dzień staje się zadziornym, aroganckim dupkiem oraz flirciarzem, któremu tylko seks w głowie. Jednak w dalszych rozdziałach, kiedy para wyznaje sobie miłość, chłopak zmienia swoje zachowanie, które staje się słodkie jak miód, i przy większym spożyciu mdli.

„Liam również bardzo się o mnie martwił, ale nie potrafiliśmy się dogadać. I nie zmieniał tego fakt, że co noc przez ostatnich osiem lat spał w moim łóżku, tuląc mnie do siebie.”. str. 18

Muszę przyznać, że oprawa graficzna bardzo mi się podoba, stonowane kolory i dobrze dobrana czcionka, przyciągają wzrok. Książka napisana jest lekkim językiem, ale nie obyło się bez literówek. Pomijając błędy, czyta się ja bardzo szybko, pomaga w tym dosyć duża czcionka. Historia w dużej mierze przedstawiona jest z punktu widzenia Amber, ale znajdują się również rozdziały, w których narratorem jest Liam. Na tyle książki czytam, że Kirsty Moseley jest stawiana na równym poziomie z bestsellerowymi pisarkami jak Any Todd, Collen Hoover czy Jennifer L. Armentrout, nie znając prozy dwóch pierwszych pisarek, nie mogę wiele stwierdzić, ale czytałam znaną większości serię Lux i twierdzę, że Moseley daleko do Armentrout.

Cała recenzja znajduje się na blogu Nowe Horyzonty
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
16-04-2016 o godz 16:07 przez: Tysiąc Żyć Czytelnika
Poznajemy historię dziewczyny, która nie miała za dobrego życia. Jej ojciec bił całą rodzinę, więc co noc dręczyły ją koszmary. Całe szczęście pewnej nocy 10-letni chłopak z domu obok - Liam, zobaczył, że ta płacze. Zakradł się do niej i ją pocieszył, jednak po tym obydwoje zasnęli. Sytuacja powtórzyła się przez kilka następnych nocy, aż stała się rutyną. Teraz - 8 lat później nic się nie zmieniło. Mimo, że rodzice dziewczyny wzięli rozwód i teraz standard jej życia zdecydowanie się poprawił, to Liam nadal czuje obowiązek przychodzenia co noc. Bądź, co bądź w końcu to jego przyjaciółka, a gdy go nie ma to złe wspomnienia powracają...


Wiem, że wiele osób po samym przeczytaniu opisu stwierdzi, iż ta książka zawiera sceny nieodpowiednie dla młodzieży i nie warto jej czytać. Stwierdziłam, że nie warto popadać w skrajność i postanowiłam to sprawdzić. Nie zawiodłam się, gdyż nieodpowiednich opisów nie było zbyt wielu, zdecydowanie książka podchodzi pod gatunek romansów, lecz nic więcej. Nie, nie jest to Grey, a nawet śmiem twierdzić, iż tym razem opis na okładce głoszący "(...) jest porównywalna do bestsellerowych pisarek: Anny Tood, Colleen Hoover i Jennifer L. Armentrout" ma rację. Jeżeli chodzi o Annę Tood to żadnej z jej książek nie czytałam, więc nie będę tego komentować, jednakże pod dwoma ostatnimi autorkami mogę się podpisać. Dlaczego?

Po pierwsze bohaterowie. Liam jest fantastycznym chłopakiem, który był w stanie osiem lat za dnia udawać skończonego palanta tylko po to, aby w nocy móc dopilnować swojej najlepszej przyjaciółki. Tak, brzmi źle. Ale co ja wam mam na to poradzić? Po prostu tak jest, przestańcie się doszukiwać trzeciego dna. Główna bohaterka trochę mnie zmieszała, ponieważ podobnie jej charakter zmieniał się w zabójczym tempie. Pod koniec książki zostałam zmuszona zwrócić honor autorce, ponieważ każda,na prawdę każda godna wytłumaczenia sytuacja została jasno, czarno na białym przedstawiona. No może poza tym jak osoba, która jest w stanie ubrać się jak sama podkreśla ździrowato do szkoły jest jednocześnie okropnie przestraszoną i nieśmiałą do bólu nastolatką po przejściach. Jestem w stanie uwierzyć we wszystko, ale mnie osobiście nerwy by zeżarły jeszcze w domu, gdybym chociaż spróbowała coś takiego zrobić.

Po drugie sama problematyka utworu jest w stanie podlegać pani Hoover, która bardzo podobnie pakuje swoich bohaterów w coraz to gorsze problemy i tylko siedzi z popcornem, oglądając ich wzloty, upadki... Tak, to jest moje wyobrażenie bestsellerowego autora.
Fabuła została skomponowana bardzo prosto, biorąc pod uwagę 3/4 podobnej literatury ktoś z pewnością odgadnie zakończenie (ktoś = prawie każdy), ale ja podczas czytania stwierdziłam, że to nie kryminał, abym znowu szukała zakończenia. Jak się skończy, tak się skończy i nic mi do tego. Miałam miłą niespodziankę i muszę to robić częściej.

Kolejną sprawą, co prawda tym razem zaznaczyłabym, że jest to zdecydowany minus tejże powieści jest fakt, iż jest naprawdę nierzeczywista. Problemy w jakie pakuje naszych bohaterów autorka są ciężkie i o ile mogłabym uwierzyć, że taki problem rzeczywiście mógłby gdzieś na świecie kiedyś zaistnieć, to w rozwiązanie połowy nie uwierzę. Jest to piękna opowieść, ale naiwna do bólu. Dla osób łaknących szczęśliwego zakończenia w każdej sytuacji książka idealna. Ale dla szukających literatury wymagającej myślenia - książka jest do kitu.

Okładka? Hit, pomimo cudownego starego kaloryfera, który sprawia, że chce mi się śmiać za każdym razem, gdy tylko na nią zerknę. Różowa czcionka w tym wypadku była genialnym rozwiązaniem, gdyż skutecznie odwraca od niego wzrok.
Tekst? Przyjemna czcionka, lekko wyróżniająca się spoza reszty książek. Jeżeli chodzi o literówki, to niestety trochę ich było. Rozumiem, że wszyscy z niecierpliwością czekali na tą książkę, ale jeżeli nawet ja widzę, że coś ni w 3, ni w 5 nie pasuje - już jest coś nie tak.
Zapach? Podoba mi się, jak to zwykle bywa ^^

Cóż mogę napisać więcej? Jeżeli szukacie książki idealnej na odprężenie, jednak chwilami tak nierzeczywistej, że oczy bolą, to zapraszam do czytania. Mi się podobało, z całą pewnością kiedyś do niej wrócę :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
04-04-2016 o godz 00:32 przez: millawia
„Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” to tytuł, który miał niezwykły potencjał, jednak fabularne mielizny zniszczyły tę powieść. Historia mogła być naprawdę słodką i poruszającą opowieścią, zdominowały ją jednak wszechobecne sceny pocałunków i łapania za tyłek – słodycz początkowych stron szybko zmieniła się w niesmak.

Kirsty Moseley to jedna z tych niezwykłych autorek, które wygrały los na loterii – nie ma według mnie zbytniego talentu pisarskiego, ale udało się jej trafić w gusta szerokiego grona czytelników. „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” jest utworem, który pierwotnie był publikowany na stronie Wattpad. Kiedy opowieści tworzone przez Moseley zdobyły 7 milionów czytelników, kobieta postanowiła wydać swój debiut za pomocą selfpublishing. W 2012 roku „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” dostała się do dziesiątki finalistów konkursu na najlepszą powieść Young Adult przeprowadzanego przez portal Goodreads. Przyznaję, że nie pojmuję fenomenu popularności tego tytułu. Mnie lektura głównie nużyła, kilka fajnych scen to zaledwie ziarenka piasku na pustyni absurdalnych wydarzeń.

Pierwszą rzeczą, która mnie rozczarowała, była słaba kreacja bohaterów. Amber – główna bohaterka i zarazem narratorka sporej części powieści - jest nastolatką z traumą, która nie akceptuje dotyku innych ludzi. Już na kilku pierwszych stronach zostaje wyjaśniona przyczyna awersji szesnastolatki do dotyku. Można się spodziewać, że molestowana w dzieciństwie Amber będzie trzymać fizyczny dystans wobec mężczyzn. Bohaterce nie przeszkadza jedynie dotyk Liama, tytułowego chłopaka, który od kilku lat zakrada się do niej przez okno, śpi z nią, tuli, całuje w szyję, łapie za pośladki i inne części ciała. Naprawdę?! Molestowana dziewczyna jest w stanie akceptować takie zachowanie? Miało być zapewne słodko i wzruszająco, ale ja tego nie kupiłam. Motyw molestowania stał się w moich oczach tanim chwytem literackim, którego zadaniem było wzbudzić w czytelniku współczucie – udałoby się [wzbudzenie współczucia], gdyby Moseley poświęciła więcej czasu na wykreowanie wiarygodnej psychologicznie postaci, a nie uczyniła z głównej bohaterki infantylnej, napalonej nastolatki, która większość czasu poświęca na całowanie się i pieszczoty.

Kolejnym minusem są sceny grupowe. Moseley bardzo nieporadnie rozpisuje sceny, w których pojawia ktoś poza Amber i Liamem.. Bohaterowie bardzo często wyparowywali w cudowny sposób, nie komentowali wydarzeń, których byli świadkami. Są w powieści dwie sceny, z których biła szczególna sztuczność. Jedna, podczas, której spanikowana bohaterka kopie Liama – stojący obok chłopaka koledzy w żaden sposób nie reagują na scenę, której są świadkami, bezszelestnie się oddalają. Do drugiej dziwnej sceny dochodzi podczas imprezy. Amber rozmawia ze swoim przyjacielem. Nagle pojawia się Liam, który ją obejmuje. Amber nie kontynuuje rozmowy z przyjacielem. Wydaje się, że dziewczyna zapomina o swoim pytaniu do Seana, zaczyna oddalać się do kuchni. Przyjaciel również w żaden sposób nie komentuje zachowania Liama i oddalenia się rozmawiającej z nim Amber, chłopak nie udziela odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie szesnastolatki. Scena sprawia wrażenia, jakby Sean rozpłynął się w powietrzu. Takich momentów, w których postacie drugoplanowe w żaden sposób nie reagują na zachowanie pary głównych bohaterów jest więcej.

Kirsty Moseley nieźle zaczęła, nie mogę zaprzeczyć. Początek powieści był obiecujący, zaintrygował mnie. Niestety fabuła ze strony na stronę stawała się coraz bardziej naiwna i nudna. Ile można czytać o pocałunkach i pieszczotach? Miało byś romantycznie, ale nagromadzenie tego typu scen odniosło wręcz przeciwny skutek. Fabuła stała się irytująca. Pisarka zbyt wiele miejsca poświęciła wątkom romantyczno-erotycznych. Szkoda, że Moseley nie poświęciła więcej czasu na dopracowanie fabuły, na porządne rozwinięcie wątku molestowania i przemocy w rodzinie oraz dopracowanie postaci – powieść na pewno by zyskała.

Nie porwała mnie historia przedstawiona w „Chłopaku, który zakradał się do mnie przez okno, a styl autorki pozostawia według mnie wiele do życzenia.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-04-2016 o godz 08:05 przez: cyrysia
Kirsty Moseley odniosła ogromny sukces, publikując swoje powieści w Internecie. W ciągu kilku lat sprzedały się w oszałamiającej licznie 720 000 egzemplarz, a sama autorka porównywana jest do bestselerowych pisarek: Anny Todd, Colleen Hoover i Jennifer L.Armentrout. „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” pierwotnie był publikowany na stronie Wattpad i szybko zyskał ogromny rozgłos. Toteż autorka postanowiła wydać swój debiut za pomocą selfpublishing. W 2012 roku książka dostała się do dziesiątki finalistów konkursu na najlepszą powieść Young Adult przeprowadzanego przez portal Goodreads.

Postanowiłam przekonać się osobiście, w czym tkwi fenomen tej powieści. I śmiało mogę napisać, że już wiem, dlaczego odniosła taki sukces. Moim zdaniem posiada wszystko to, co młody czytelnik lubi najbardziej w powieściach młodzieżowych, czyli nietuzinkową fabułę, ciekawych bohaterów, słodki wątek miłosny oraz ludzkie dramaty pomieszane ze smutkiem, rozgoryczeniem, a często i agresją. Ja w każdym razie jestem zadowolona z lektury, chociaż zdaje sobie sprawę z tego, iż ma swoje braki i niedociągnięcia.

Nie spotkałam się jeszcze z takim pomysłem na fabułę. Szesnastoletnia Amber naznaczona piętnem okrutnych wydarzeń z dzieciństwa, ma problemy z kontaktem fizycznym. Jedynymi osobami, które mogą ją dotykać są mama, brat Jake oraz starszy o dwa lata Liam, który mieszka po sąsiedzku. Osiem lat temu Liam był świadkiem jej załamania i od tamtej pory, co noc przychodzi do jej sypialni i śpi z nią w jednym łóżku, by zapewnić Amber namiastkę bezpieczeństwa. Nikt nie wie o tej ich dziwnej tradycji. Przez te lata stali się sobie naprawdę bliscy, mimo to ich znajomość nigdy nie wyszły poza ramy prawdziwej przyjaźni. Jednak Amber czuje, że to powoli zaczyna się zmieniać. Jak dalej potoczą się losy tych bohaterów? Autorka stworzyła banalny wątek miłosny, który wręcz ocieka lukrem. Ale przyznam szczerze – wcale mi to nie przeszkadzało. Przeciwnie. Z przyjemnością obserwowałam kiełkujące uczucie między nastolatkami. Podobały mi się ich wzajemnie przycinki, żarty, dogryzanie, które z biegiem czasu przemieniły się w czułość, troskę i zaangażowanie. Ma to swój niezaprzeczalny urok.

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, choć jednocześnie pełni skrajności i sprzeczności. Osobiście polubiłam Amber, chociaż czasami zachowywała się jak rozwydrzona małolata, ale bywały momenty, kiedy wykazywała się niezwykłą dojrzałością. Przeżywałam na równi z nią jej problemy, współczułam i kibicowałam, by wszystko dobrze się skończyło. Także Liam zdobył moją niekłamaną sympatię. Mimo iż odgrywa rolę flirciarza, podrywacza i palanta, to jednak potrafi być stały w uczuciach. I to się ceni. Trochę zabrakło mi rozbudowania postaci drugoplanowych, zwłaszcza pokazania ich od psychologicznej strony.

Bardzo ważną kwestią, którą autorka poruszyła w swojej książce, jest problem przemocy domowej. Jesteśmy świadkami kilku brutalnych scen pełnych wyzwisk, pogardy i chorej nienawiści, co boleśnie uświadamia nam wszystkim, że ludzie nie zawsze są tacy, na jakich wyglądają. Gdyby nasz wzrok przenikał fasady domów, czekałyby nas nieoczekiwane niespodzianki. Ale co najgorsze, domowy terror tworzy głębokie blizny w psychice ofiary i czasami potrzeba wielu lat, by dojść do równowagi po traumatycznych przeżyciach.

Lektura tej powieści była dla mnie przyjemną rozrywką. Znalazłam w niej zarówno trochę humoru, romantyzmu, jak i smutnych czy niepokojących sytuacji. Dużym plusem jest prosty język, wartka akcja i narracja prowadzona przez Amber i Liama, która daje lepszy wgląd w życie nastolatków. A najbardziej zadowolona jestem z zakończenia. Właśnie tak je sobie wyobrażałam.

Podsumowując: To współczesna, choć nieco bajkowa historia o młodzieńczej miłości, przyjaźni, oddaniu i konfrontacji z przeszłością. Wciąga, ekscytuje, porusza, i pozwala mieć nadzieję, że sprawiedliwość, choć nierychliwa - prędzej czy później dopadnie każdego, kto tylko dopuści się jakiegoś przewinienia. Serdecznie polecam wszystkim zainteresowanym.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-04-2016 o godz 21:06 przez: clarissa92
Amber to szesnastolatka, która już od dzieciństwa musiała zmagać się z traumą. Jej rodzina pozornie była idealna, ale za zamkniętymi drzwiami cudowny ojciec zmieniał się w tyrana, który niszczył psychicznie swoją rodzinę, znęcał się nad żoną i dziećmi, a co więcej molestował seksualnie swoją córkę. I to właśnie w tym okrutnym dla niej czasie, przez okno, do jej pokoju wszedł Liam, najlepszy przyjaciel jej starszego brata. Chłopiec, który naśmiewał się z niej, był złośliwy i uszczypliwy, nie powstrzymywał się przed uprzykrzaniem jej życia. Jednak tym razem pojawił się niespodziewanie i przyniósł ze sobą ciepłe uścisku, pocieszenie i spokojny sen. I nieoczekiwanie to stało się rutyną, wieczorami, gdy cały dom pogrążał się we śnie, Liam wspinał się i wchodził przez okno do pokoju Amber, by ukołysać dziewczynę do snu. Trwało to nieprzerwanie przez osiem lat. Z dziewczynki Amber stała się nastolatką, a Liam bożyszczem kobiet i gwiazdą szkoły. Chłopak w czasie dnia jest uwodzicielski, flirtuje z każdą dziewczyną, jest zdobywcą, za to w nocy zmienia się w czułego młodego mężczyznę, który potrafi spać niewinnie obok szesnastoletniej dziewczyny. Jednak nic nie jest tak niewinne, jakby mogło się zdawać. Pewne skrywane uczucia wychodzą na jaw i Amber będzie musiała zdecydować, czy jest na tyle odważna, by odsłonić swoje zranione serce i pozwolić Liamowi zbliżyć się.
Cała historia zapowiadała się interesująco, a sam motyw chłopaka pojawiającego się co noc w pokoju, intrygował. Oczywiście nie oczekiwałam zaskakujących zwrotów akcji, bo jednak jest to powieść dla nastolatek, więc całość mogła być dość przewidywalna, ale zawiodłam się na całej lini. Autorka zagwarantowała swoim czytelnikom stereotypowych, przesłodzonych bohaterów oraz fabułę która zanudza i z czasem zaczyna irytować.

Główna bohaterka Amber, była tak poplątana i dziwna, ale nie w ten intrygujący sposób, przeciwnie momentami miałam wrażenie, że czytam o biednej dziewczynie, która przeżyła koszmar w dzieciństwie, by po chwili mieć przed oczami jakąś rozwydrzoną, wyuzdaną nastolatkę, której tylko jedno w głowie. Autorka chciała nam wmówić, że Amber jest nieśmiała, odrobinę zakompleksiona i cicha, jednak chyba nikt nie byłby wstanie w to uwierzyć, czytając o jej bezwstydnym zachowaniu w szkole. Dziewczyna nie zachowywała się jak ofiara molestowania, tego jestem pewna, więc pani Moseley powinna chyba zagłębić się w stadium osoby skrzywdzonej w dzieciństwie, a dopiero później kreować postać Amber. Czytelnik może polubić dziewczynę, ale pewnie darzy ją sympatią tylko w momentach, gdy wspomniane jest molestowanie i jej ojciec, w innych momentach bohaterka irytuję swoją głupotą i bezmyślnym zachowaniem.

Jest jeszcze Liam, autorka pozwoliła dojść mu do głosu i to były najmocniejsze momenty tej powieści. Jednak chłopak jest idealny, zbyt idealny by można było w niego uwierzyć. Każda dziewczyna, która przeczyta książkę stwierdzi, że Liam to marzenie, jest czuły i kochany, opiekuńczy i wyrozumiały, odgania koszmary i troszczy się. Zdecydowanie jest ciekawszy niż niestabilna Amber.

Cała akcja działa się zbyt szybko, a najważniejsze wątki okazały się przedstawione pobieżnie lub nieprawdopodobnie. Całość wydarzeń okazała się ostatecznie nieprawdopodobna i nierealna, a co więcej wymuszona. Koniec końców, czytelnik oczywiście otrzymał słodki, mdlący happy end, który jest tak bardzo naiwny i nierzeczywisty. Wydaje mi się, że po tej lekturze dosłownie każdy będzie miał dość słowa Aniołek. Ten kto czytał wie co mam na myśli.

Początek dawał nadzieję na dobrą książkę, pomysł intrygował. Niestety z każdą kolejną stroną był coraz gorzej i bardziej bajkowo, a mnie realnie. Zbyt dużo słodyczy, zbyt mało prawdy. Książka jest skierowana do nastolatek, ale wydaje mi się, że nawet one nie zapałają do niej sympatią.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
07-04-2016 o godz 07:59 przez: Porozmawiajmy o książkach
Okładka powieści jest po prostu przepiękna. Połączenie czerni, bieli i różu stworzyło niesamowity efekt, a do tego grafika na okładce idealnie współgra z tytułem. Opis zachęca i przyciąga, a do tego sam pomysł od początku wydał mi się niesamowicie ciekawy. Zanim jeszcze sięgnęłam po lekturę, wyobrażałam sobie potencjalne wydarzenia, które mogłyby mieć miejsce w powieści... Ekscytacja sięgała zenitu od samego początku.
Już po pięćdziesięciu stronach czułam się zirytowana. Główna bohaterka i jej zachowanie niezwykle szybko zaczęło mnie wyprowadzać z równowagi. Tłumaczyłam ją tym, że jest bardzo młoda, więc ma prawo zachowywać się tak, a nie inaczej. Jednocześnie błagałam w myślach, by przestała mi tak działać na nerwy. Cóż... im dalej w fabułę, tym było gorzej. Amber okazała się jedną z najgorszych żeńskich bohaterek, jaką kiedykolwiek miałam nieprzyjemność poznać. Stała się kwintesencją wszelkich sprzeczności, osobą, która uwielbiała się nad sobą użalać i nie cierpiała, gdy uwaga skupiała się na kimś innym, a nie na niej. Była bezmyślna, zadufana w sobie, niezdecydowana, próbowała udawać dorosłą, a jednocześnie mdlała, gdy robiło się niebezpiecznie. Do tego nie miała w umyśle żadnego filtra, przez co mówiła i robiła wszystko, co tylko przyszło jej do głowy, dzięki czemu była do bólu żenującą nastolatką. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że razem z Bellą Swan stworzyłyby najbardziej znienawidzony w literaturze duet wiecznie mdlejących, udających odwagę i kwilących bohaterek.
Liam zapowiadał się bardzo obiecująco. Był męski, niegrzeczny, pociągający - do czasu, gdy między nim, a Amber nie doszło do czegoś więcej - a że stało się to bardzo szybko, to nie zdążyłam nacieszyć się fajnym Liamem, bo przy tragicznie wykreowanej głównej bohaterce stał się wiecznie chuchającym i dmuchającym na Amber chłopcem, który obchodził się z nią jak z jajkiem, jednocześnie zamieniając się w pantoflarza i tracąc wszystko to, co było w nim najlepsze.
Jak już wspomniałam, pomysł na fabułę mnie zachwycił. Z przykrością stwierdzam, że nie został on wykorzystany nawet w połowie. Opis na tyle okładki podsuwał czytelnikowi wyobrażenie fajnej i lekkiej powieści young adult z nutką romantyzmu. Zamiast tego dostałam "szybką akcję" i nagle bum!, mamy związek, który był tak przesłodzony, tak nierzeczywisty i tak mdlący, że o mało nie odłożyłam tej książki na bok. Wszystko rozwijało się ekspresowo, uczucia spadły na główną bohaterkę w jednej sekundzie, szybko wskoczyli do łóżka, później były kolejne dramaty. Do tego wszystko, co robił Liam, Amber określała, jako "czułe". Tak, autentycznie nadużywała tego słowa za każdym razem. Z kolei on bezustannie i do znudzenia mówił te swoje "Aniołku"... i to niezależnie od okoliczności: w szkole, w domu, przy bracie Amber, przy rodzicach. Tragedia.
Choć styl autorki nie powalił mnie na kolana, to przyznaję, że powieść miała kilka dobrych momentów. Początkowe siedemdziesiąt stron i końcowe pięćdziesiąt stron, moim zdaniem uratowało tę powieść od całkowitego znienawidzenia. Początek dał mi kawałek tego, czego oczekiwałam, a koniec pokazał, że Amber jednak ma chociaż trochę oleju w głowie.
Nie mogę napisać, że nie polecam tej powieści nikomu. Uważam po prostu, że przeczytałam w życiu już zbyt wiele wspaniałych książek z gatunku young adult, by zachwycić się historią, po której spodziewałam się tak wiele, a która w ostatecznym rozrachunku tak bardzo mnie rozczarowała. Myślę jednak, że kilka lat młodszym czytelniczkom ta powieść bardzo się spodoba, bo gdzieś tam ma swój urok, którego nie mogę pominąć. Szkoda mi niewykorzystanego potencjału historii, ale myślę, że jeśli ktokolwiek z Was poszukuje powieści lekkiej, takiej na jeden lub dwa wieczory, która jest bardzo słodka i lekko nierzeczywista, to ta pozycja będzie wprost idealna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-04-2016 o godz 16:23 przez: Katee
"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to powieść o młodzieży i dla młodzieży. Rzadko kiedy sięgam po książki tego typu (do młodzieży nie zaliczam się od dawna), ale do tej pozycji coś mnie przyciągało odkąd po raz pierwszy o niej usłyszałam. Jest banalnie, słodko (momentami, aż mdło) i jak to zazwyczaj bywa w tego typu literaturze wręcz lekko nierealnie. Książka nie jest idealna ma wiele wad, których jestem świadoma, ale o dziwo, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Ot...taka piękna historia o bezwarunkowej, młodzieńczej miłości. Chyba właśnie tego w tym momencie potrzebowałam.

Amber jest 16-latką, która w życiu przeszła wiele i zmaga się z traumatycznymi wspomnieniami, które zaznaczyły ją na zawsze. Mieszka ze starszym o 2-lata bratem Jackiem oraz matką, która stale podróżuje i w domu przebywa jedynie przez kilka dni w miesiącu, w jej życiu ważną postacią jest także Liam, szkolny playboy, sąsiad oraz najlepszy przyjaciel jej brata. Amber i Liama łączy dziwna relacja, od 8 lat dzień w dzień chłopak zakrada się do pokoju dziewczyny po to by ją przytulić i zasnąć przy jej boku. Ta dwójka nie jest parą, mogłoby się wydawać, że nawet się nie lubią, bez przerwy się kłócą, działają sobie na nerwy i dokuczają. Liam 18-latek, któremu wróżona jest kariera hokeisty, może przebierać w dziewczynach i zmieniać je jak rękawiczki. To taki samiec alfa, który żadnej nie przepuści, jednak w nocy przy Amber zmienia się w czułego i troskliwego chłopaka, któremu potrzebny jest jedynie dotyk tej drugiej osoby. Która twarz Liama jest prawdziwa? Głupkowatego macho czy uczuciowego chłopaka? Dlaczego w nocy zachowuje się zupełnie inaczej niż w dzień?

"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to opowieść o uroczej naiwności pierwszej rodzącej się miłości, trochę banalnej, trochę głupiutkiej, ale jakże pięknej. Liam okazał się ważną częścią życia Amber, przyjacielem, który jest zawsze wtedy kiedy go potrzebuje, który zna ją na wylot, lepiej niż ona sama, wsparciem w trudnych chwilach, odpędzaczem koszmarów i złych wspomnień, takim księciem z bajki będącym zawsze na wyciągnięcie ręki chowającym się pod płaszczykiem niedostępności i słodkiego drania.

Powieść jest bardzo amerykańska (to określenie chyba najlepiej oddaje jej charakter). Mamy tutaj typowych amerykańskich licealistów, którzy nie unikają imprez, niezobowiązującego seksu, uprzykrzania sobie życia nawzajem oraz bezustannej rywalizacji (obrazek tak dobrze znany z typowych, mało ambitnych hollywoodzkich komedii z nastolatkami w roli głównej). Dziewczyny paradują po szkolnych korytarzach ubrane jak prostytutki, robią zakłady, która pierwsza "przeleci" danego faceta, wieszają się bezwstydnie na swoich partnerach, flirtują i oddają się pieszczotom na oczach wszystkich ciesząc się z niewybrednych komentarzy kolegów. Podczas słownych przepychanek młodzież nie przebiera w słowach, a ich "cięte riposty" momentami wołają o pomstę do nieba. Serio w dzisiejszych czasach młodzież tak się zachowuje i tak się do siebie odzywa, czy to amerykańska mentalność i lekkie przekoloryzowanie rzeczywistości?
Gdyby autorka dała sobie spokój z opisami szkolnej dżungli i skoncentrowała jedynie na uczuciu Liama i Amber powieść wypadłaby dużo lepiej. Wydarzenia rozgrywające się w szkole, zachowania tamtejszej młodzieży obdzierają opowieść z całej tej magicznej otoczki niewinności i naiwności.

"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to powieść, która mimo swoich mankamentów skradła moje serce (następnym razem pominę te durne sceny w szkole, które tak bardo działały mi na nerwy). Jest pięknie, uroczo, zabawnie, momentami lekko dramatycznie i tragicznie. Książkę czytałam z uśmiechem na twarzy, nie mogąc się od niej oderwać. Taka miłość powinna przydarzyć się każdemu :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-04-2016 o godz 20:32 przez: cherry
Chociaż nastolatką już nie jestem, lubię czasem poczytać lekkie, młodzieżowe powieści. Przyznaję bez bicia, że w przypadku Chłopaka, który zakradał się przez okno dużą rolę odegrała też śliczna okładka. Opis może sugerować, że ta książka ma w sobie coś z new adult, ale tak nie jest. To typowa amerykańska opowieść o nastolatkach ze wszystkim zaletami i wadami, które się z tym wiążą.
Amber nie znosi, gdy ktoś jej dotyka. Tylko trzy osoby mogą to robić – jej mama, brat i chłopak mieszkający w domu naprzeciwko, czyli najlepszy przyjaciel jej brata i zmora dzieciństwa dziewczyny. Gdy Amber i Jake byli mali i mieszkali jeszcze z ojcem, ich życie nie wyglądało kolorowo. Musieli chodzić na paluszkach, żeby go nie zdenerwować, a i to nie pomagało, bo ojcu wystarczył byle pretekst, żeby zacząć wydzierać się na dzieci i bić je. Choć Jake obrywał mocniej, to Amber miała gorzej, bo kiedy nikt nie patrzył, ojciec się do niej dobierał. Gdy Jake i Liam nieco podrośli i przyłapali go, jak usiłuje zgwałcić Amber, pobili go i kazali mu się wynosić. Ojciec odszedł, matka znalazła dobrze płatną pracę, ale rzadko bywała w domu. Lata później cała trójka chodzi do liceum i wiedzie w miarę beztroski żywot. Chłopcy są popularni i nie stronią od dziewczyn, które zaliczają, jakby to był sport, Amber natomiast stara się nie rzucać się w oczy.
Pewnego razu, gdy Amber miała osiem lat i płakała przez ojca, do jej pokoju zakradł się przez okno Liam. Dzięki niemu udało jej się spokojnie zasnąć, a potem chłopiec przyszedł do niej następnej nocy i następnej. Choć minęło osiem lat i mogłoby się wydawać, że Amber, Jake i Liam są zwyczajnymi, beztroskimi nastolatkami, Liam co noc zakrada się do pokoju Amber i śpią razem (tutaj pierwszy dowód na „amerykańskość” tej książki – chyba tylko w tym kraju rodzice przez osiem lat nie zorientowaliby się, że ich dziecka co noc nie ma w łóżku).
Amber zawsze myślała, że Liam ma rozdwojenie jaźni. W nocy był kochanym chłopakiem, dzięki któremu spała bez koszmarów, za dnia nieustannie jej dokuczał. Jak się okazuje Liam od dziecka kochał się w Amber, ale na przeszkodzie stał im jej starszy brat, który nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś mógłby być z jego małą siostrzyczką. Muszę przyznać, że ten wątek był bardzo uroczy, aż chciało się powiedzieć awww. Szczególnie, gdy wyszło na jaw, dlaczego Liam od zawsze nazywał Amber swoim aniołkiem.
Jak się pewnie domyślacie, gdy Liam zabiera się w końcu do rzeczy, Amber nie pozostaje długo obojętna. W końcu jak tu się nie zakochać w chłopaku, z którym chciałyby się przespać niemal wszystkie dziewczyny ze szkoły?

Liam jak zwykle cierpliwie na mnie czekał, przekomarzając się z Justinem. Miałam wrażenie, że uśmiecha się częściej niż zwykle. Podejrzewałam, że było mu ciężko czekać na seks przez cały tydzień – zapewne nigdy wcześniej mu się to nie zdarzyło.

Tak jak pisałam na początku, ta książka jest na wskroś amerykańska – poczynając od opisu szkoły, poprzez picie drinków składających się w trzech czwartych z wódki i w jednej czwartej z soku, a kończąc na nastolatkach, dla których tydzień bez seksu jest wiecznością. Szczerze mówiąc Amber okazała się irytującą bohaterką, a Liam był zbyt doskonały, ale mimo wszystko ta książka nie jest złą młodzieżówką. Czyta się szybko i nawet z zaciekawieniem, a na tę bijącą po oczach „amerykańskość” można się jedynie uśmiechnąć.
Niektórzy zarzucają tej książce, że jest zbyt słodka i faktycznie, autorka mogłaby darować sobie epilog, od którego można niemalże dostać cukrzycy. Powieść, jak pewnie zdążyliście zauważyć, ma swoje wady, ale i tak wam ją polecam. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i niewymagającego, Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno będzie idealnym wyborem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Największy sekret Byrne Rhonda
4.6/5
29,06 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cocomelon. Wodne czary-mary Opracowanie zbiorowe
5/5
24,74 zł
32,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Masza i Niedźwiedź. Opowieści dla Małych i Dużych Opracowanie zbiorowe
5/5
29,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Spirit Mustang z Dzikiej Doliny. Zabawy i zadania z naklejkami Opracowanie zbiorowe
4.9/5
7,69 zł
10,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Mów do mnie Belasco Sonia
4/5
22,54 zł
37,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego