Ch...owa Pani Domu (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Dostępny w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Pierwszy antyporadnik w wersji #nofilter, z którego (nie) dowiesz się między innymi:

  • jak nie gotować i nie prowadzić gospodarstwa domowego,
  • jak nie celebrować Dnia Ręcznika,
  • jak nie zostać Miss Świata.

Książka – jak pisze autorka – powstała z tęsknoty za normalnością, z potrzeby stawienia czoła problemom współczesnych kobiet. Gdy na próżno dążymy do osiągnięcia doskonałości, zejście na ziemię wydaje się najprzyjemniejszym uczuciem na świecie. Tym bardziej, że lektura ułatwia spojrzenie na świat z humorem, ironią oraz zdrowym dystansem do siebie i innych.

Magdalena Kostyszyn – znana lepiej jako Ch…wa Pani Domu – udowodnia, że dzielenie się własnymi wpadkami może wzbudzić  ogromny aplauz – nawet, jak w jej przypadku, pół miliona fanów na Facebooku. W 2016 roku otrzymała tytuł Superbohaterki Czytelniczek "Wysokich Obcasów". Prowadzi także bloga: venilakostis.com.

ksiazka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Ch...owa Pani Domu
Autor: Kostyszyn Magdalena
Wydawnictwo: Flow Books
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 288
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-09-28
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 206 x 25 x 148
Indeks: 19851921
 
średnia 4
5
100
4
29
3
27
2
11
1
16
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
132 recenzje
5/5
19-08-2016 o godz 21:41 Jadwiga Feret dodał recenzję:
Ta książka to coś dla wymagających czytelników, szukających nie tylko wciągającej fabuły, ale przede wszystkim chcących się delektować kunsztem pisania. Największym atutem tej książki, oprócz fabuły skupiającej się na zrozumieniu psychiki ludzkiej jest styl pisania. Bardzo polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 6 6
5/5
25-09-2016 o godz 22:10 Mea Culpa dodał recenzję:
Oto przed Wami pierwszy antyporadnik! Obnaży on życie w pełnej okazałości, autentyczne i codzienne. Koniec z fałszywymi radami ludzi, którzy sami nigdy się do nich nie stosowali, tym razem Magdalena Kostyszyn, którą co niektórzy kojarzą z fanpage na facebooku pod nazwą identyczną jak tytuł książki, pokaże jak wygląda rzeczywistość. Dostaniemy rady jak nie być idealną panią domu i jak ułatwić sobie życie, pozbywając się zbędnych wymagań, jakie ukazują obecne media.

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się czy tylko Wam przydarzają się niemiłe przygody w kuchni czy na zakupach, to dam Wam odpowiedź- zdecydowanie nie. Idealnie obrazuje to książka Magdaleny. Autorka podchodzi do życia jak i do swojej osoby z dystansem i humorem, niekiedy bywa to czarny humor, który śmieszy i dołuje. Ironicznie spogląda na otaczającą ją rzeczywistość jak i ludzi.

Z treści poznajemy wiele ciekawych grup na jakie dzielą się ludzie, na przykład teściowe, sąsiedzi, czytamy o segregacji klientów w sklepie odzieżowym. Dostajemy rady jak ćwiczyć ciało bez większego wkłady własnego, jakie elementy z seriali wprowadzić w życie oraz jakie święta należy obchodzić, a jakie omijać szerokim łukiem. Dzień Ręcznika? No niekoniecznie.

Autorka ma tak lekkie pióro, że czyta się to z przyjemnością. Nawiązania do literatury czy muzyki tylko ubarwiają całość antyporadnika. Niekiedy cięższe słownictwo, jakim się posługuje może sprawić trudność czytelnikowi, jednak nie ma co się załamywać! Przy całokształcie nie zwróci się na to uwagi. Rzecz ma się tak samo z przekleństwami czy z przemycaniem do tekstu angielskich słów. Zdecydowanie będzie to jedna z moich ulubionych książek, będąca odstresowaniem od codziennej rutyny i sprowadzająca na ziemie przy wygórowanych oczekiwaniach względem idealnej pani domu. Przy tej lekturze uśmiałam się jak nigdy wcześniej podczas czytania. Braku humoru autorce nie można zarzucić. Polecam każdej osobie na wyluzowanie przy szarej rzeczywistości. Każda kobieta zdecydowanie powinna to przeczytać!

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 3 1
1/5
18-09-2016 o godz 20:52 helden dodał recenzję:
cóż...szkoda drzew na drukowanie takich książek...
Czy ta recenzja była przydatna? 3 15
2/5
21-12-2016 o godz 18:31 Julija dodał recenzję:
Książka jest taka na jaką wskazuje jej tytuł. Jest ch**owa. Niestety. Nie chciałam dać się zniechęcić negatywnym komentarzom, jednak z przykrością stwierdzam, że to twór grafomański. Miało być zabawnie, ale nie jest. Wymęczona bez ostatnich 20 stron.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
1/5
19-09-2016 o godz 20:28 Lisq dodał recenzję:
juz po samym tytule widac ze to jakas gimbusiarska zenada
Czy ta recenzja była przydatna? 2 13
3/5
08-01-2017 o godz 14:09 cherry dodał recenzję:
Mam problem z tą książką. Znam fanpejdż Chujowa Pani Domu, na którym autorka udostępnia głównie jakieś obrazki/zdjęcia, i nie bardzo sobie wyobrażałam, jak mogą się one stać materiałem do książki. Ale że idea, którą ów fanpejdż ze sobą niesie, jest bliska memu sercu, wiedziałam, że prędzej czy później ta pozycja wpadnie w moje ręce. Fanpejdż Chujowej Pani Domu zebrał grubo ponad pół miliona polubień na fejsbuku. Jak się okazuje, chociaż ze wszystkich stron jesteśmy w mediach społecznościowych atakowani przez posty jakichś Ew Chodakowskich, Ań Lewandowskich czy inny pań, które radzą nam, jak być szczupłą i piękną i w ogóle osiągnąć perfekcję w każdej dziedzinie swego życia, jest sporo osób, które mają to wszystko gdzieś i zamiast perfekcyjną, wolą być chujową panią domu. Umówmy się, nie wszyscy jesteśmy doskonali – i wcale nie musimy być. To, że w mediach taki wizerunek jest silnie promowany, jeszcze nic nie znaczy. Jeśli nam szczęście daje jedzenie i spanie, dlaczegóżby się tego wyrzekać? Kto powiedział, że mamy być idealni? Dla kogo niby mamy mieć tę idealną sylwetkę i perfekcyjnie wysprzątany dom? Kostyszyn pisze, że jej książka powstała z tęsknoty za normalnością. Odrzuca kreowanie nieprawdziwego wizerunku na rzecz bycia sobą – ze wszystkimi niedoskonałościami, jakie się z tym wiążą. W swojej książce w sposób humorystyczny i sarkastyczny przedstawia różne sytuacje „z życia wzięte”, przeważnie bazując na swoim doświadczeniu. Nie boi się pisać otwarcie o tym, o czym mało kto ma odwagę mówić głośno. Przeczytamy tu między innymi o matkach polkach, rozmowach kwalifikacyjnych, pracowaniu w domu, teściowych czy świątecznym okresie. W papierowej wersji Chujowej Pani Domu nie ma żadnych obrazków, jest sam tekst, podany w formie czegoś w rodzaju felietonów (powiedzmy, że można to tak nazwać). Autorka raz pisze w pierwszej osobie, a w następnym akapicie potrafi już zwracać się bezpośrednio do czytelnika. Ta maniera okazała się dla mnie ciężkostrawna. Niekiedy wywody Kostyszyn mnie zwyczajnie nudziły, ale znalazło się tu kilka obserwacji, pod którymi mogłabym się podpisać obiema rękami i jakoś ciężko mi ocenić źle autorkę, która podobnie jak ja ceni sobie jedzenie i spanie. Myślę, że warto przeczytać tę książkę, bo w zalewie treści, które mają nas „doskonalić”, ten antyporadnik jest głosem przywracającym równowagę. Jak to śpiewał Mieszko z Grupy Operacyjnej: „Nie wiesz kim być? Bądź sobą!”. Nie musimy na siłę równać do całej reszty. Wrzućmy na luz, zwolnijmy i pozwólmy sobie na niedoskonałość. Świat się nie zawali, jeśli w kuchni będzie nieposprzątane, a my zamiast zrobić pranie obejrzmy sobie ulubiony serial.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
24-10-2016 o godz 15:58 uncafeconlibros dodał recenzję:
Która z nas, młodszych czy starszych kobiet, nie ma czasem ochoty rzucić wszystko i uciec w Bieszczady? Albo chociaż na ploty do przyjaciółki, której życie wydaje się być zdecydowanie bardziej poukładane niż nasze? Z telewizji śniadaniowej (o ile oczywiście mamy czas ją oglądać) czy magazynów kobiecych płynie do nas przekaz, że wszystko jest możliwe i jeśli tylko trochę się postaramy, to z całą pewnością niedługo będziemy perfekcyjnie piękne i zadbane, o nienagannych figurach, z gromadką grzecznych dzieci, przystojnym mężem u boku i oczywiście wspaniale rozwijającą się karierą zawodową. No i pasja! Nie zapominajmy jeszcze o pasji, którą będziemy rozwijać w wolnej chwili (to nic, że ostatnio wolne chwile skutecznie zajmuje nam tona prania czy stosy brudnych garnków). Wszelkie odstępstwa od powyższego kanonu dyskredytują nas bezpowrotnie z listy perfekcyjnych pań domu i zsyłają na wieczne potępienie w oczach wymuskanych mamusiek.

Z takim scenariuszem nie zgadza się Magdalena Kostyszyn – blogerka, znana w sieci jako Chujowa Pani Domu, z którą utożsamiają się setki, jeśli nie tysiące polskich kobiet. Na fali popularności bloga i fanpage’a na Facebooku powstał poradnik dla kobiet, z którego dowiedzą się one jak być sobą i nie zwariować. Jego autorka bezkompromisowo żegna się z mitem cosobotnich porządków, idealnych rodzinnych świąt czy udanych relacji z teściową.

„Ch***owa Pani Domu” to zbiór lekkich tekstów dosłownie o wszystkim. Ameryki autorka co prawda nie odkrywa, nie przedstawia też żadnej wielkiej prawdy objawionej, pokazuje nam jednak, że czasami nie warto spinać się i napinać, aż do pęknięcia przysłowiowej żyłki. Świat naprawdę nie zawali się od naszych nieumytych okien, a szczęście rodziny nie zależy od bieli koszulowych kołnierzyków. Do szczęścia nie potrzebujemy bowiem perfekcji!

Dla mnie książka stanowi zgrabnie dobrany zlepek tekstów, które ostatnio często pojawiają się czy to w mediach internetowych czy klasycznych gazetach dla kobiet. Czyta się ją szybko, nie raz można się przy niej zaśmiać czy mruknąć pod nosem „skąd ja to znam…”, jednak życiowej rewolucji z jej powodu raczej nikt nie przeprowadzi. Jeżeli więc szukacie książki lekkiej i niewymagającej, która zapewni wam rozrywkę, a jednocześnie pokaże, że w codziennych bolączkach nie jesteście osamotnione, to „Ch***owa Pani Domu” sprawdzi się idealnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
27-09-2016 o godz 16:13 Zofia Szewczyk dodał recenzję:
„Już nie umieram z niecierpliwości, kiedy tylko skończy się ulubiony serial, tylko po to, żeby biegiem puścić się w stronę łazienki i szorować kabinę prysznicową. Oddelegowuję zadanie jednemu z domowników i wieczorem z lubością odprawiam nieszpory z dobrym filmem i popcornem pod pachą. Przestałam zadręczać się myślą, ze nie mam w domu na święta choinki, i pozbyłam się wyrzutów sumienia, że od czasu do czasu siedzę beztrosko w fotelu i nic nie robię.
Od kiedy odpuściłam, wyciągnęłam z tyłu pleców mały zaworek i popuściłam trochę powietrza, w końcu zaznałam spokoju ducha.
Przypomniało mi się, że przecież też mam coś do powiedzenia w kwestii własnego życia”.
Świetna lektura dla wszystkich kobiet (i nie tylko!). Autorka z przymrużeniem oka i wielką dawką humoru zachęca do tego, by za wszelką cenę nie dążyć do doskonałości, nie spalać się w beznadziejnym biegu ku idealnemu porządkowi w szafie, idealnie zaaranżowanej kuchni czy idealnej kreacji. Zamiast tego radzi, by żyć i cieszyć się życiem! Przy lekturze często zaśmiewałam się do łez, ale przy niektórych fragmentach przychodziły też momenty gorzkiej refleksji. „Ch***owa Pani Domu” to książka odważna i niestandardowa, przełamująca utarte schematy.
Polecam :-)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 2
4/5
08-11-2016 o godz 10:32 barbadoks dodał recenzję:
To pierwszy (anty) poradnik po jaki sięgnęłam i zdecydowanie to był dobry ruch. Od pierwszej strony pojawiał się uśmiech na mojej twarzy. Porównania zawarte w tym anty poradniku niejednokrotnie miały miejsce w moim życiu, mało tego nadal się pojawiają. Przekonana jestem,że również w życiu wielu z nas. Autorka jak dla mnie z dużym dystansem podchodzi do tego "idealnego" życia, które nie do końca takim jest. Myślę,że po przeczytaniu tego (anty) poradnika z pewnością nie raz się uśmiechniecie, a
co najważniejsze zdacie sobie sprawę z tego,że szkoda czasu ganiać za rzeczami, które aż tak nie wpłyną na nasze życie. Nie ma też co doszukiwać się w niej uszczypliwości co do funkcjonowania nas kobiet. Ta książka chce nam tylko uświadomić,że jesteśmy wyjątkowe bez względu na wszystko. I o tym nigdy nie zapomnijmy drogie czytelniczki ;-))))
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
1/5
14-11-2016 o godz 10:35 elik22 dodał recenzję:
Naprawdę nie wiem, skąd zachwyt nad tą książką. Można przeczytać, ale nie wnosi ona zupełnie nic. Momentami śmieszna, łatwo się czyta, ale można jej nie przeczytać i nic człowiek nie straci. Żaden to poradnik, żaden antyporadnik, po prostu kilka sytuacji z życia pewnej pani, może i każdej kobiety.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
07-12-2016 o godz 06:13 izu_87 dodał recenzję:
Książka z cyklu nie wiem, ale napiszę, sprzedam bo jestem na fali. Uwielbiam ironię i sarkazm, pluskam się na nich każdego dnia, żongluje nimi bardzo sprawnie, rozumiem w lot, jednak ta książka powoduje u mnie ironiczną niestrawność.

Jedyny plus- szybko się czyta.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
2/5
04-10-2016 o godz 09:07 Anonim dodał recenzję:
Nie polecam. Spodziewałam się czegoś innego, a tu opisane są oczywiste sytuacje, które pewnie przeżyła każda z nas. Lektura trochę wkurzająca i mało zabawna - choc kilka razy się uśmiałam. Stracony czas i pieniądze :/
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
09-01-2018 o godz 22:43 Natala dodał recenzję:
Książka jest ciekawa ale nierówna. Niektóre felietony świetne lub prześmieszne. Inne nie wiem po co napisane. Ogólnie dobra na prezent dla kumpeli i przejrzenia ale rewolucji nie wprowadza. Typowa rozrywka.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
29-12-2017 o godz 13:10 Celina Mika dodał recenzję:
uwielbiam CH...wa Pania domu mam wrazenie ze 3/4 jest napisane o mnie i przypuszczam ze wiekszosc kobiet z tym sie zgodzi ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
11-10-2016 o godz 13:16 Malwina Paś-Myszka dodał recenzję:
Najsampierw muszę Cię uprzedzić, drogi Czytelniku, że niniejszy wpis zostanie okraszony dużą dozą cytatów z tejże oto książki. Piszę o tym, gdyż - być może - nie chcesz zepsuć sobie przyjemności z lektury poradnika, który wyszedł spod pióra Magdaleny Kostyszyn, znanej w odmętach Internetu jako Chujowa Pani Domu, a ja mam zamiar zamieścić tutaj co znamienitsze kąski, ażeby przekonać nieprzekonanych do sięgnięcia po tę pozycję, bowiem jest ona warta uwagi (uff, długie, aczkolwiek chyba logiczne zdanie mi wyszło :)).

OK, zacznijmy więc od tego, że gdy zaczęłam czytać tenże oto poradnik, po kilku stronach doszłam do przekonania, że jest on o mnie.

Więcej - po następnych kilkunastu/kilkudziesięciu stronach byłam już więcej, niż pewna, że "Chujową Panią Domu" napisało moje alter ego. Serio. Ja również mam problem z połykaniem tabletek (Scorbolamid to max, na jaki mnie stać), mam pieseła coś a'la terier (chociaż ciężko właściwie nawet stwierdzić, bo to schroniskowiec, ale temperament ma bezczelnie terierowaty, z pyska też jakiś taki terier wyłazi), a pod właściwie większością dokonanych w książce spostrzeżeń mogłabym się podpisać obiema rękami i nogami (gdybym umiała utrzymać między paluchem a kolejnym palcem długopis).

Książka podzielona jest na siedem rozdziałów, a każdy w sposób prześmiewczy opisuje szarą rzeczywistość i problemy, które dźgają boleśnie w bok każdego z nas (właśnie w tym momencie mój małżonek robi mi wyrzut, że mieliśmy jeść spleśniałe serki i pić wino, a nic nie jest przygotowane - nie mógł zbić mojego argumentu, że jestem przecież chujową panią domu i nic mi nie zrobi). Przykładowo:

Kobieta z płaskim biustem nigdy nie będzie uważana za ładną.

Spokojnie, to nie jest autorska myśl Magdaleny Kostyszyn, lecz zacytowany przez nią fragment Podręcznika kobiety eleganckiej z 1922 roku :) Swoją drogą, pogląd ten uległ już dezaktualizacji, prawda? PRAWDA?!

No, ale już całkiem na serio:

Życie śmierdzi czasem jak kupa bezdomnego zostawiona w dworcowej toalecie pod KFC. Czujesz, że coś jest nie tak, że przeszkadza ci ten ludzki odpad, rani nozdrza, ale brniesz dalej, bo co niby masz zrobić, kiedy natura jest silniejsza od ciebie?
Nie można było tego chyba lepiej ująć. Poczujesz ten smród, jak ukończysz studia, które są tak naprawdę przedłużeniem dzieciństwa (dzięki ci boże za jednolite magisterskie) i będziesz musiał sam zadbać o własny zadek. I niestety:

Dorosłość jest wtedy, kiedy nie możesz sobie napisać zwolnienia z życia ani usprawiedliwienia za egzystencjonalną nieobecność. To moment, w którym z własnym chłopakiem robicie zakłady i nagrodą nie jest już wcale fellatio, ale to, że wygrany będzie mógł zjeść ostatnią parówkę.

True story.

Ale wracając do poradnika - autorka dokonuje bardzo ciekawych porównań, opisując różne strefy życia każdego człowieka. Na przykład sferę uczuciową porównuje do zaciągniętego kredytu, tytułując jeden z podrozdziałów: Jak zadłużyć się po uszy?:

W wieku szesnastu lat zaciągnęłam we własnym sercu dług, w najlepszym wypadku na dożywotni okres kredytowania, w najgorszym na dwadzieścia, może trzydzieści lat. Kiedy doliczyć do tego odsetki, rośnie całkiem wysoka góra, zza której czubka zupełnie nie widać, co będzie dalej.
Autorka opisuje ponadto perypetie, jakie spotykają/mogą spotkać nas podczas np.:

- organizacji ślubu i wesela:

I gdy po wielu godzinach dysput z przyszłym mężem dochodzisz do porozumienia, kto będzie jego, a kto twoim świadkiem, do pokoju wchodzi ona, cała na biało (teściowa, ma się rozumieć) i wywraca listę do góry nogami.

- czy koegzystowania z sąsiadami:

Na pierwszej stancji mieszkał pod nami Oskar, paker w dresach. pewnie nigdy nie dowiedzielibyśmy się nawet, jak się nazywa (nie ta liga), gdyby nie jego dziewczyna - pseudonim Kleopatra - która podczas miłosnych uniesień skandowała jego imię. Nie popadajcie tu zaraz w romantyczno-erotyczne nastroje, bo w rzeczywistości brzmiało to mniej więcej: "Oskar, ruchaj mnie" (...)
Dobra, dość tych cytatów. Ale musicie przyznać, że przytoczone tutaj fragmenty nie odbiegają zbytnio od rzeczywistości.

Odnośnie do moich odczuć po lekturze "Chujowej Pani Domu" - podczas lektury bawiłam się przednio, częstokroć parskając śmiechem pod nosem, narażając się na krzywe spojrzenia mojej gorszej połówki. Autorka bezbłędnie puentuje świat, w której przyszło żyć takiej zwykłej chujowej pani domu. Przyznać jednak muszę, że spodziewałam się większej dozy sarkazmu i autoironii - może przez wzgląd na mój charakter.

Książka oraz cała społeczność, która zgromadziła się wokół Chujowej Pani Domu, świetnie pokazuje, że można podchodzić z dystansem do siebie i do otaczających nas ludzi i szarej rzeczywistości. Jest bezbłędną równowagą do modnej ostatnio idealnej sylwetki, idealnych posiłków, idealnej organizacji czasu. Polecam ją wszystkim paniom domu, nie tylko tytułowym, do zrelaksowania się po ciężkim dniu pracy z lampką wina. A walające się w łazience pranie zostawcie sobie na później :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2016 o godz 14:23 Izabela Jóźwik dodał recenzję:
Kiedy zobaczyłam na tej książce tytuł Ch…owa Pani Domu, pomyślałam cholera to coś dla mnie, muszę koniecznie mieć tą książkę!
Przeczytałam ją jednym duszkiem, łapiąc raptownie powietrze podczas przekręcania kartek.
I powiem tak, jeśli myślisz, że dowiesz się z niej jak tą tytułową Panią Domu nie być, i zdobędziesz jakieś nowe wskazówki które wykorzystasz w swoim życiu dążącym do perfekcji, to się zdziwisz! To nie taka książka i jeśli wolisz być raczej perfekcyjna to nie przez tą książkę droga do perfekcji 🙂 Pomyliłaś M. Kostrzyn z M. Rozenek – a to dwa bieguny, bardzo odległe i różniące się od siebie.

To jak? Zostajesz i czytasz dalej czy dążysz do perfekcji?

Jednak jesteś? To teraz powiem Ci o co w tym wszystkim chodzi 🙂
Magdalena Kostrzyn to wspaniała kobieta, radosna, szczęśliwa, zabawna, podchodząca do życia z dystansem, nie unosząca się pod wszystkie wielkie szczyty i nie zadzierająca nosa, jak ta reszta gwiazdek i gwiazdeczek! Jest taka jaka jest, czytając jej książkę i ciągle podążając za wpisami na Facebooku Chujowej Pani Domu (<– klik, klik) pomyślałam że ja chyba jestem trochę taką Chujową Panią Domu 😉

Ta książka to antyporadnik, niby, ale ja bym powiedziała że to genialny poradnik dla tych którzy marzą o tym aby mieć wszystko naj, z pewnością uświadomi im, że fajne i wystarczające jest to co aktualnie mają.
I dla tych którzy mają wszystko jak z żurnala, piękne, minimalistyczne i przepełnione nudą, tych z pewnością uświadomi, że to co mają wcale nie jest wszystkim co w życiu jest najważniejsze i że to naj nie zawsze jest najlepsze.

Książka składa się z pogrupowanych tematycznie felietonów, a każdy z nich jest lekcją i odpowiedzią na to często zadawane pytanie Jak żyć?
W książce znajdziesz porady nie ta temat sprzątania lecz jego unikania, dowiesz się jak dbać o urodę kiedy nie masz zbyt wielkiego majątku który mogłabyś wydać na kosmetyki, albo jeśli Bóg nie obdarował Cię urodą której każdy Ci zazdrości. Ale to nie wszystko, wiele z Nas ma problemy z teściową, no nie oszukujmy się 😉 Tutaj poczytasz również o tym jak i z taką grupą ludzi ułożyć sobie relacje.
I w końcu będziesz miała pewność dlaczego nie lubisz tych ładniejszych i zaradniejszych i czy zasługujesz na tytuł złej matki i żony 🙂
Teraz może wydawać Ci się, że książka to jakiś manifest w stylu Pie***dole nie robię! Nie kochana nie o to tutaj chodzi, tutaj chodzi o to aby pewnym rzeczom odpuścić, nie możesz złapać wszystkich byków za rogi, nigdy nie będziesz miała wszystkiego i dlatego ChPD opowiada o tym aby odpuścić tym wielkim pracom domowym , przymrużyć oko na to że znowu pranie kiśnie w prace już parę godzin, nie myśleć o tym że Twoje mieszkanie wygląda jak przyjazny chlewik w którym tak na prawdę zawsze się odnajdujesz. Tutaj chodzi o to żebyś złapała życie pełnymi garściami i robiła to co na prawdę kochasz! A więc jeśli jest to robienie kariery, to wskakuj w pończoszki, zakładaj szpilki i pędź na podbój świata, brudne gary w zlewie na Ciebie poczekają. Znaj swoje wartości, bądź silna, zaradna i sprytna, wiedz kiedy zacisnąć zęby a kiedy odpuścić.

A na koniec mam dla Was kilka cytatów Chujowej Pani Domu 🙂

„Ten moment, w którym z jednego paznokcia schodzi Ci hybryda i żeby zachować pozory klasy, naklejasz na niego plaster. Że niby rana.”



„Życie śmierdzi czasem jak kupa bezdomnego zostawiona w dworcowej toalecie pod KFC. Czujesz, że coś jest nie tak, że przeszkadza ci ten ludzki odpad, rani nozdrza, ale brniesz dalej, bo co niby masz zrobić, kiedy natura jest silniejsza od ciebie?”



„Godzina szósta. Budzik przedwcześnie wyrywa cię z przytulnej odchłani absolutu. Wstajesz za pierwszym razem (lata praktyki). W głowie masz co najwyżej mentalny zakalec, ale hardo zwieszasz nogę z łóżka. Przecież jesteś kobietą sukcesu. Jeszcze tylko potknąć się o psa, nadepnąć na klocki Lego, wyjebać się na stosie ubrań, które czekają na swoją kolej do czyśćca, i można z klasą zaprezentować swoje oblicze w łazience.”





„Sztuka odpuszczania jest ciężka jak krakowski smog i trudna jak odkręcenie słoika z ogórkami kiszonymi oraz tłumaczenie babci, że zawodowo zajmujesz się social mediami i że nie, nie jesteś głodna.”





„Wstajesz rano i czujesz się jak gówno. patrzysz w lustro – wyglądasz jak gówno. Kładziesz się spać – nadal gówno.I tak every, kurwa, single day.”





„Rodacy masowo zaczęli chodzić na siłownie. Kobiety każdego koloru skóry i wyznania dokonały apostazji i przeniosły się ze swoją wiarą do fitnessowych guru promowanych w mediach.”



ChPD to bardzo bezpośrednia, szczera i życiowa książka! A teraz sama zdecyduj czy jest dla Ciebie.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-10-2016 o godz 10:13 Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska dodał recenzję:
Nie ukrywam, że przeczytałam w swoim dotychczasowym życiu dość sporo poradników, poruszających tematy dotyczące między innymi tego, jak żyć, jak być szczęśliwym, jak pokochać siebie i własne ciało, co jeść a jakich produktów unikać, jak dobrze wyglądać, jak być perfekcyjną panią domu i wiele innych. W ostatnim czasie jednak trafiałam na takie, które zdecydowanie mnie zniechęciły do sięgania w przyszłości po tego typu książki. Postanowiłam zatem, że już nigdy (przynajmniej nie w obecnym życiu) nie zaopatrzę się w takowe poradniki.

I nagle pojawia się na rynku wydawniczym zapowiedź książki będącej antyporadnikiem, o specyficznym i intrygującym tytule, okładką przyciągającą uwagę oraz z ciekawym opisem, zachęcającym do zapoznania się z jej zawartością. Od razu wiedziałam, że koniecznie muszę przeczytać tę książkę, tym bardziej, że jej autorką jest Magdalena Kostyszyn, bardziej znana jako Ch... Pani Domu, której fanpage na Facebooku (ponad 518.000 fanów) śledzę od jakiegoś czasu, a teksty oraz zdjęcia tam zamieszczane wielokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy, a nawet bawiły do łez. Podejrzewałam zatem, że książka będzie lekką, optymistyczną lekturą, przedstawiającą i omawiającą w zabawny sposób mnóstwo życiowych sytuacji. Czy rzeczywiście tak było? Czy książka przypadła mi do gustu? Zapraszam na recenzję :)

Antyporadnik składa się z siedmiu rozdziałów, a każdy z nich podzielony jest na kilka krótkich, ale treściwych części. W każdym z nich autorka ukazuje sytuacje, momenty, które miały miejsce w jej życiu, ale również dzieli się swoimi spostrzeżeniami, przemyśleniami, wyciągniętymi wnioskami, emocjami, przeżyciami i uczuciami. Porusza mnóstwo życiowych zagadnień, na temat których wypowiada się w sposób szczery, dowcipny, zdystansowany, niekiedy brutalny, ale niezwykle prawdziwy. Przyznaję, że to była najdłużej czytana przeze mnie książka. Powodem nie było to, że była nieciekawa, nudna, obszerna czy zwyczajnie mnie nie zainteresowała. Wręcz przeciwnie - to naprawdę rewelacyjny antyporadnik, ukazujący po prostu prawdę. Bardzo często zapoznając się z fragmentami, po prostu przytakiwałam, z wieloma omówionymi obserwacjami zwyczajnie się zgadzam. Ponadto czytając tę książkę, musiałam co parę stron przerywać jej lekturę, ponieważ umierałam ze śmiechu (niekiedy był to niestety śmiech przez łzy), bolał mnie brzuch i nie byłam w stanie kontynuować. Odkładałam książkę na półkę, po czym wracałam do niej za jakiś czas, kiedy już doszłam do siebie i mogłam czytać dalej.

"Ch... Pani domu" to książka, z której nie dowiecie się, jak sprzątać, jak być idealną kobietą, jak być perfekcyjną panią domu, jak być szczęśliwą osobą, jak przyjmować gości czy w jaki sposób celebrować wszelakie święta. W antyporadniku autorka obala mity, według których kobieta nadaje się tylko do garów lub kompletnie nie potrafi prowadzić samochodu. Opisuje, na czym tak naprawdę (bez ubarwień i koloryzowania) polega dorosłość, narzeczeństwo czy małżeństwo. Dzieli się wrażeniami z wizyty u ginekologa. Ujawnia dzień z życia pani domu. Przedstawia stylizacje na Ch... Panią Domu, omawia wakacje Polki za granicą, odpowiada na pytania, czy istnieje kobieta idealna oraz czy singielki mają lepiej. Ponadto pisze o macierzyństwie, wynajmowaniu mieszkania, kredytach, organizacji ślubu, obchodzeniu wszelakich świąt, przebiegu rozmowy kwalifikacyjnej, obmyślaniu prezentów (może doprowadzić do choroby). A także ukazuje i pokrótce omawia typy teściowej, sąsiadów oraz ludzi zajmujących się zarządzaniem zasobami ludzkimi. Dodatkowo prezentuje swoją listę obaw (nocne potwory, jazda windą) oraz listę kawałków muzycznych "Jesienna chandra" (np.: Kury: "Jesienna deprecha", Coma: "Spadam").

"Ch... Pani Domu" to książka lekka, przyjemna, intrygująca, życiowa, prawdziwa, a przede wszystkim niesamowicie szczera. Wiele zawartych w niej spostrzeżeń jest oczywistych, ale można też z tegoż antyporadnika wynieść naprawdę kilka ciekawych i cennych wartości. Książka na pewno skłania do refleksji, wyławiania wniosków, uświadamia nam pewne rzeczy i wywołuje uśmiech na twarzy. Polecam jej lekturę wszystkim kobietom jako miłe spędzenie jesiennego popołudnia lub wieczoru.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-10-2016 o godz 15:13 Renifer dodał recenzję:
To chyba pierwszy antyporadnik na polskim rynku wydawniczym (albo pierwszy tak promowany, bo o innych – jeśli były – nie słyszałam), dlatego pewnie podzieli czytelników na tych, którzy są zachwyceni oraz oburzonych. Tytuł książki nie wziął się z kosmosu, to nazwa profilu FB i bloga, który Magdalena Kostyszyn prowadzi od dłuższego czasu.

Do poradników dotyczących wielu dziedzin życia już przywykliśmy. Teraz pojawia się coś innego, czyli antyporadnik. Ale nie znajdziecie w nim przepisu na spaloną jajecznicę i zostawiający smugi płyn do okien. To nie kurs jak zostać najgorszą panią domu (myślę, że akurat tego większości z nas nie trzeba uczyć, każda ma jakieś sukcesy w tym temacie), to raczej podpowiedź jak zejść na ziemię ;) O co konkretnie chodzi? Już tłumaczę. Napompowany balonik perfekcji ma się bardzo dobrze dzięki wszystkim programom i poradnikom o tym, jak dobrze posprzątać, ugotować, wyprawić przyjęcie lub chociaż kolację dla kilku znajomych. Pewnie każda z nas znajdzie w swoim otoczeniu kobietę, która dała się wciągnąć w bieg po perfekcję, gdzie kolor serwetek na stole może zaważyć na powodzeniu całego wieczoru, kluczowe dla istnienia są też ręcznie robione etykiety na przetwory itp. Nie ma nic złego w porządku i dbaniu o własne otoczenie, ale obsesyjne dążenie do perfekcji nie jest zdrowe. Zwłaszcza jeśli dołożyć do tego etat w pracy i inne obowiązki, które mają współczesne kobiety. A przecież koleżanki wrzucają co chwilę zdjęcia na FB nowego wystroju okien, ręcznie wyhaftowanych serwetek, lśniącej zastawy, a do tego meldują się ze SPA lub wycieczki z uśmiechniętymi, czystymi, wyprasowanymi dziećmi. Frustrujące? No raczej. I tu wkracza „Chujowa pani domu”, która pokazuje, że nie każdy jest mistrzem gotowania, planowania, sprzątania. Co więcej – da się z tym żyć! Autorka obśmiewa wiele kwestii naszego życia, a w ten sposób spuszcza powietrze z napompowanego balonika. Przypalony obiad, pranie, które zapomniałaś wyciągnąć z pralki, brak kolorowego, zdrowego drugiego śniadania w pracy, rozczochrana głowa o poranku – to wszystko dzieje się każdej kobiecie, jednym częściej, innym rzadziej. Gonienie za wykreowanymi ideałami jest męczące i ciężkie do osiągnięcia, a co najważniejsze nie daje szczęścia, lepiej (i zdrowiej) żyć po swojemu. Ale chcę też podkreślić, że autorka nie namawia do bylejakości, bałaganu i olewania.

Sądzę, że znajdą się osoby, których ta książka oburzy lub urazi. Jest pisana dosadnym językiem, bardzo bezpośrednio, a do tego kpi z wielu spraw.
Autorka jest spostrzegawcza, dobrze obserwuje ludzi, bo potrafi bezlitośnie wypunktować różne zachowania, które tworzą fasadę „idealną”, którą pokazuje się ludziom.

W książce jest duża dawka poczucia humoru, ironii i sarkazmu. Kwestia wyboru imienia dla dziecka czy organizacji wesela to tylko niektóre, przy których można się pośmiać. A do tego zestaw pytań, które padają podczas każdego spotkania rodzinnego (kiedy skończysz studia, kiedy ślub, kiedy dziecko, drugie dziecko, dom z tarasem?) oraz krótkie zestawienie czego uczą seriale (w domu chodzimy wyłącznie w szpilkach, a zmywanie makijażu przed snem jest zabronione).

Moim zdaniem książka rozkręca się z czasem, bo pierwszych kilkanaście/kilkadziesiąt stron było trochę nudnych i nie byłam przekonana czy doczytam do końca. Później jest zabawniej.


Podsumowując, autorka tą książką namawia do wrzucenia na luz. Jest zabawnie, zwłaszcza gdy w którymś opisie znajdujesz siebie :-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
03-10-2016 o godz 08:32 Ilona dodał recenzję:
Trudno pisać o książce Magdaleny Kostyszyn, jeśli nie uwzględni się dwóch kontekstów – programu telewizyjnego Perfekcyjna Pani Domu i specyfiki mediów społecznościowych, przede wszystkim Facebooka. Facebookowy profil Ch…owej Pani Domu stał się miejscem publikacji tekstów, ale też przestrzenią, gdzie zmęczone nadmiarem wymagań kobiety mogły pokazać, jak bardzo wizja doskonałej królowej domowego ogniska jest wobec nich opresyjna. Figura perfekcyjnej pani domu, ucieleśniania przez Małgorzatę Rozenek, została doprowadzona do groteskowej postaci – nikt chyba nie wierzy w to, że dobrze posprzątana łazienka może dowodzić panowania nad własnym życiem. Niestety, ta groteskowość udzieliła się również Małgorzacie Kostyszyn, która kreując swą postać, sięga po grubą kreskę, przerysowując obraz na kształt karykatury. I nie jest to, niestety, karykatura idealnej pani domu, ale karykatura kobiety.

Kobieta występuje w tej książce w wielu odsłonach: jako żona, singielka, sąsiadka,synowa, matka, właścicielka własnej firmy. Autorka dzieli się swymi przemyśleniami na temat posiadania dzieci, prowadzenia własnej firmy, brania kredytu mieszkaniowego bądź wynajmowania lokum. Nie odnoszę jednak wrażenia, żebym czytała coś poza prawdami oczywistymi, tu podlanymi od czasu do czasu sosem z języka, który ma sygnalizować swobodę i bliski kontakt z czytelniczką. To skrócenie dystansu, prawda o życiu wyrażana jest obrazowymi frazami „o bełkocie o zapachu i konsystencji rzygowin” czy wyglądaniu rano „jak gówno”. Można też trafić na rozbudowane obrazowe porównanie: „Życie śmierdzi czasem jak kupa bezdomnego zostawiona w dworcowej toalecie pod KFC”.

Nie rozumiem dlaczego opis funkcjonowania kobiet musi być budowany na opozycjach: albo układam rzeczy w szafie zgodnie z porządkiem kolorów i przeznaczenia(jak radzi „perfekcyjna”) , albo staram się ukryć stosy nieuprasowanego prania pod rozłożonym kocem (tu głos zabiera ch…owa)? Czy muszę być idealna w zajmowaniu się dziećmi i domem (perfekcyjna), czy też opis porannego wychodzenia z dziećmi z domu musi być ubarwiony opisami prania zrobionego razem z pampersami syna czy starszego marzącego o kupie w drodze na przystanek autobusowy. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bardzo często opis kobiecego funkcjonowania przypomina komedię slapstickową pełną potknięć, gaf i niezdarności, a co za tym idzie niebezpiecznego przerysowania, pokazującego kobietę jako obiekt pozbawiony zdolności refleksji.

Ch…owa Pani Domu to połączenie poradnika: co należy robić a czego unikać z przewodnikiem po kobiecym (?) życiu. Składające się na nią fragmenty nie budują spójnej całości. Krótkie rozdziały mają taką objętość, by przeczytać je w czasie jednej przejażdżki komunikacją miejską – nie wymagają dużego skupienia i nie robią wielkiego wrażenia. Podobnie jak nie przekonała mnie wizja świata kreowana przez posiadaczkę białej rękawiczki służącej do testów czystości, tak samo za niewiele wspólnego z rzeczywistością ma pomysł Magdaleny Kostyszyn. Ta chwilami zabawna opowieść wzbudziła moje niespokojne pytania: czy naprawdę jako kobiety jesteśmy tak pozbawione zdolności przewidywania i planowania, nie potrafimy oprzeć się zachciankom i budujemy wyspę w kuchni z deski do prasowania? Czy to nie jest przypadkiem zawoalowane, po raz kolejny zasugerowane przekonanie, że ktoś nas musi prowadzić za rękę, byśmy potrafiły funkcjonować w świecie?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-09-2016 o godz 13:50 jezyna122 dodał recenzję:

„Niektórzy ludzie do odkrycia tak oczywistych faktów, że zupę jemy łyżką, potrzebują prywatnych trenerów i absolutnie nic mi do tego. Jeśli mogę tylko coś wtrącić- znam co najmniej piętnaście sposobów na lepsze spożytkowanie klika stówek”.

Jako kobieta, codziennie borykam się z mnóstwem prac, które powinnam wykonać najlepiej idealnie, z własnym wyglądem, który powinien być perfekcyjny, i z taką organizacją czasu, aby jeszcze znaleźć chwilkę dla siebie. Jak wiadomo, niejednokrotnie jest to po prostu nierealne, bo pomijając już jakiekolwiek nagłe okoliczności, to doba sama się nie wydłuży, choć tendencje do skracania zdecydowanie posiada. Otoczona zewsząd reklamami, dobrymi radami, poradnikami jak postępować by nie dość, żeby być perfekcyjną, to być wzorem również dla dziecka, powoli zaczynałam marzyć o pewnej normalności, zaakceptowaniem tego, że nie jestem i nie będę perfekcyjna oraz za poczuciem, które pozwoliłoby mi po prostu trochę zwolnić. Antyporadnik Magdaleny Kostyszyn jest właśnie wynikiem jej tęsknoty za taką normalnością, jak i stawieniem czoła problemom współczesnych kobiet. W jej przypadku okazało się, że dzielenie się własnymi wpadkami zdecydowanie działa na innych terapeutycznie, a i może przynieść ponad pół miliona fanów na Facebooku. Jest to jeden z pierwszych antyporadników #nofilter czyli przedstawienie codziennego życia bez cudownych zasłon i różowych okularów, za to w sposób niezwykle ironiczny, zabawny lecz i absolutnie nie stresujący. Dla autorki, codzienność nieidealna tak samo może być inspiracją, na dodatek pozwalającą na zaakceptowani siebie samego takim jakim się jest, a wiadomo, że to już ogromny sukces. Nie będziemy gorsi tylko dlatego, że nie będziemy celebrować Dnia Ręcznika, nasze śniadanie nie będzie piękne i kolorowe ale po prostu smaczne, a kuchnia w której je przyrządzimy, nie jest w kolorze popielaty błysk. Będziemy mieć za to więcej czasu, mniej kompleksów i więcej pozytywnej energii. Nie da się ukryć, że książką ta jeszcze dokładniej uświadomiła mi, że nie jestem wyjątkowa, perfekcyjna, nie mam idealnego profilu, nie umiem dobrze planować, ale też nie dała mi do zrozumienia, że jestem „niezdrowo”inna. Utwierdziła mnie w tym, że warto tupać nogą i nie dać sobie wejść na głowę jak i kazała wszelkie,„cudowne” porady internetowe skrupulatnie omijać, chyba że czytać tylko w celach relaksacyjnych. Wprowadziła mnie w świetny nastrój, gdy upewniłam się, że robię idealnie przykrywając niepożądane rzeczy pledem przed przyjściem gości, a rozdział o sąsiadach musiałam czytać na głos , bo mój chichot przebił się nawet przez mężowski Word of Tanks. Świetna, przewrotna lektura do poduszki, podróży, na poprawę humoru jak i doskonała na prezent. Polecam!


„Zasadniczo istnieje mniej więcej tyle samo pozytywów trwania w związku , ile korzyści przemawiających za życiem solo. Gdyby wybierać piosenkę obrazującą życie singielki, najprawdopodobniej zaczynała by się od słów: „ Niech żyje wolność, wolność i swoboda”. Z kolei za hymn szczęśliwej mężatki śmiało mogłyby posłużyć słowa Marii Peszek ; „ Lubię być kurą domową, do pralki wrzucić problem wraz z głową”. Bez względu na status matrymonialny możesz, otwierając samodzielnie słoik z buraczkami od rodzicielki [..] udowodnić całemu światu, że jesteś silna i niezależna.

Tylko po co?”


Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Magia zmiany Czarodziej Jakub
3.9/5
28,69 zł
39,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.