Całe miasto o tym mówi (okładka  miękka, 03.2018)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Każde miasto skrywa tajemnice, które nie powinny wyjść na światło dzienne…

Nowa powieść autorki niezapomnianych „Smażonych, zielonych pomidorów”. Bestseller dziennika „The New York Times”.

Elmwood Springs w Missouri to zwykłe miasteczko jakich wiele w Ameryce. Coś dziwnego jednak dzieje się na lokalnym cmentarzu. Spokojne Łąki, tak nazywa się to miejsce, bynajmniej nie są spokojne... Zdziwicie się, ale wszystkie plotki, żarty i intrygi dotyczące mieszkańców Elmwood Springs tu właśnie mają swoje źródło! A jest o czym rozprawiać. Miasteczko założył w 1889 roku szwedzki imigrant, Lordor Norstrom. Szybko dołączyli do niego inni przybysze z Europy, w tym wybrana dla niego przez… korespondencyjne biuro matrymonialne żona. Kolejne pokolenia pierwszych osadników przyczyniają się do rozwoju miejscowości, a my z uśmiechem i zadumą śledzimy ich perypetie rodzinne, kryzysy i sukcesy na tle ważnych wydarzeń, od pierwszej wojny światowej, przez walkę sufrażystek o prawo do głosowania, wielki kryzys, wynalezienie telegramu po lądowanie na Księżycu i narodziny technologii cyfrowej.

Tę ciepłą i wzruszającą opowieść o życiu, poczuciu wspólnoty i trwaniu, o tym, jak ważna jest rodzina i przyjaciele, Fannie Flagg snuje z typowym dla siebie humorem i serdecznością, przetykając ją prostymi życiowymi mądrościami, które są najlepszym antidotum na stresy i koszmary współczesności.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1183764602
Tytuł: Całe miasto o tym mówi
Autor: Flagg Fannie
Tłumaczenie: Dziewońska Dorota
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 464
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-03-14
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 149 x 206 x 43
Indeks: 25306828
średnia 4,7
5
31
4
10
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
24 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
27-12-2018 o godz 09:16 przez: Beata Krajda | Zweryfikowany zakup
Nie spodziewałam się takiej historii, jednak warto przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2021 o godz 09:19 przez: Paulina | Zweryfikowany zakup
Cudowna historia , Fannie Flagg jest najlepsza
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-03-2018 o godz 09:11 przez: Kinga Łuczyńska
Nie miałam jeszcze okazji poznać wcześniej tej autorki. Jest to moje pierwsze spotkanie z nią. Powiem szczerze, zaskoczyła mnie i to bardzo. Słyszałam już różne opinie na jej temat, jedne lepsze drugie gorsze, ale na temat tej książki raczej same pozytywne. Może najpierw kilka słów na temat Fannie Flagg... otóż jest to bardzo popularna amerykańska pisarka, która zasłynęła jako scenarzystka, ponieważ pierwsze programy telewizyjne zaczęła właśnie produkować i pisać w wieku dziewiętnastu lat! Jej jak do tej pory najsłynniejszą powieścią była ,, Smażone zielone pomidory". Do tego stopnia była popularna, że przez trzydzieści sześć tygodni nie schodziła z list bestsellerów. Jej twórczość jest na tyle fantastyczna i doceniana przez ludzi, że w końcu nominowano ją do Oscara. Ta książka idealnie ,,oddaje" autorkę, pokazuje to co dla niej się liczy w życiu codziennym, czyli prostota, piękno świata, natury, życia, trochę z miłości, z nadziei... Coś zupełnie codziennego, ale ujęte w tak ciekawy i fantastyczny sposób, że aż trudno się od niej oderwać. Na pewno warto uwzględnić, że jest to książka dla osób z dużą wyobraźnią, ponieważ jest to ogromna zaleta Fannie. Ona właśnie tę książkę pisała z wykorzystaniem ogromnych pokładów wyobraźni. Akcja powieści rozpoczyna się dokładnie w XIX wieku, roku 1879, dokładnie w ukochanym miejscu zazwyczaj siedemdziesięciu procent autorów - USA, Missouri. Na tym etapie poznajemy głównego bohatera - nijakiego szwedzkiego imigranta Lordora Nordstroma, który pragnął mieć coś swojego, na własność. Z tej okazji nabył ziemię, po to, aby założyć na niej farmę. Z początku nie ma zbyt wielu znajomych, później jednak do okolicy przybywa coraz więcej osadników i stąd po pewnym czasie miejsce to zaczyna przekształcać się i nazywać - Elmwood Springs. Niesamowite na tym etapie jest ukazanie społeczeństwa, jego sposobu komunikowania się, wzajemnej pomocy, relacjach międzyludzkich. Jak na powieść współczesną, według mnie jest to niezwykle dobrze odwzorowane i pokazane w ówczesnych latach. W tym miejscu właśnie bliżej poznajemy otaczające kręgi głównego bohatera, jego znajomych, przyjaciół. Pojawia się coraz więcej relacji międzyludzkich, które okazują się być niezwykle ważne. Niesamowite jest to jak autorka pokazuje nam upływ czasu w tej powieści. "Czasami trzeba się pozbyć robaka z jabłka." Dla Lordora czas można by rzec, stoi w miejscu. Nigdzie mu się nie spieszy, czas jest mozolny, czasami możemy mieć wrażenie, że tak naprawdę stoi w miejscu. To tylko złudzenie, po prostu autorka chciała nam pokazać jak w XIX wieku wyglądało życie człowieka. Bez żadnego pośpiechu, bez nerwów i stresów. Jednak po pewnym czasie nawet i głównemu bohaterowie zaczyna doskwierać tęsknota, więc też trochę za namową sąsiadów i znajomych, postanawia napisać ogłoszenie do biura matrymonialnego, ponieważ pragnie poznać swoją wybrankę i jednocześnie przyszłą żonę... My, jako czytelnicy śledzimy losy niektórych rodzin ukazanych w tej książce, to właśnie tutaj poznajemy ich rodzinne perypetie, upadki, wzloty i sukcesy. Akcja przez cały czas toczy się na tle ważnych wydarzeń, takich jak np. : I wojna światowa, prawo do głosowania, ponadto wielkie osiągnięcia cywilizacji, czy rozwinięcie technologii. Moja opinia, odczucia Według mnie wszystko w tej książce jest idealne i to dosłownie. Począwszy od sposobu wykreowania postaci, kończąc na fabule, jakiś drobiazgach, sentencjach... Ponadto już same opisy miejsca robią niesamowite wrażenie na nas. Na tym poziomie, bardzo zafascynowało mnie to w jaki sposób autorka przedstawia nam wielopokoleniowe rodziny, ich perypetie, przypadki... Jest to przedstawione w taki sposób, że to naprawdę może zaciekawić czytelnika. Fabuła w książce nie jest jakaś niezwykła i wyszukana, chodzi tutaj o odtworzenie jej, zaprezentowanie w sposób szczególny, nietuzinkowy. Ważne jest przede wszystkim o sztukę jaką Fannie tworzy ze swojego dzieła. Ogromną rolę w powieści odgrywają również bohaterowie, którzy występują w książce. Są oni niezwykle barwni, realistyczni, czasami mamy wręcz wrażenie, że ich problemy mają jakieś szczególne znaczenie. Postaci jest tak dużo, że każdy znajdzie dla siebie swojego ulubieńca czy ulubienicę, za którą będzie trzymał kciuki od początku do końca. Niezwykle ważna jest, tak jak wcześniej wspomniałam, pomysłowość oraz oryginalność autorki. Tak naprawdę z przeciętnej, niewyszukanej fabuły zrobiła coś fenomenalnego, że tak powiem, kolejny majstersztyk. W powieści jest tak dużo wątków, tak dużo ,,fabuły w fabule" ,że naprawdę nie sposób się nudzić, pomimo tego, że akcja wydaję się na pierwszy rzut oka nieco mozolna. Ważne jest również to, że codzienne, błahe sprawy są zestawione z poważnymi problemami XIX wieku, o których wcześniej wspomniałam, typu: wojna, ruchy emancypacyjne kobiet, oraz wielkie odkrycia, tak niezwykle ważne dla ludzkości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-03-2018 o godz 20:16 przez: Meggie
W 1889 roku Lordor Nordstrom upatrzył sobie piękny skrawek ziemi w malowniczym zakątku Missouri. Postanowił się tam osiedlić i tak rozpoczęła się historia miasteczka Elmwood Springs. Zanim jednak to miejsce będzie tętniło życiem minie trochę lat, ale z każdym, kolejnym rokiem będzie się rozwijało i przyciągało kolejnych osadników. Każda z tych osób doplecie kawałek swojej historii, tworząc wspólnie barwny, pełen emocji arras. Są jeszcze Spokojne Łąki, miejsce tajemnicze, niosące nadzieję i spokój. O nim też jest ta opowieść. Moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarki okazało się zaskakujące. Nie do końca zdawałam sobie sprawę, co znajdę w tej książce. Zainteresował mnie jej opis i tytuł. Treść okazała się znacznie lepsza. To mieszanka życiowych historii, różnobarwnych emocji i nieszablonowych postaci. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam początki Elmwood Springs i zmiany, jakie stopniowo zachodziły z każdym, następnym rokiem. Wydawać by się mogło, że opowieść będzie monotonna. Nic bardziej mylnego. Dzieje się w niej wiele, a wraz z osiedlaniem się kolejnych mieszkańców opowieść nabiera coraz więcej barw. Przybywa też wątków pobocznych, które są zróżnicowane i intrygujące. Przez chwilę nawet pojawiają się takie postacie jak Clyde Barrow i Bonnie Parker, a to tylko namiastka tego, co jeszcze znajduje się w książce. Akcja rozgrywa się na przestrzeni wielu lat, poczynając od roku 1889, a kończąc na czasach obecnych. Śledząc losy rozwijającego się miasteczka, równolegle obserwuje się zmiany zachodzące na świecie, takie jak wojnę i jej konsekwencje, rozwój technologii i jego wpływ na życie zwykłych ludzi. Autorka bardzo dobrze nakreśliła tło społeczno obyczajowe obfitujące w wiele wydarzeń. Miejscami wręcz można się nieco zagubić od nadmiaru informacji i postaci przeplatających się w opowieści, zwłaszcza że od pewnego momentu wydarzenia przedstawiane są dwutorowo. Z jednej strony czytelnik obserwuje wydarzenia w miasteczku, z drugiej komponujące się z nimi te w Spokojnych Łąkach. Powstaje z tego intrygująca mieszanka. Wszystko do siebie pasuje. Fabuła jest wielowątkowa i pełna emocji. Nie brakuje życiowych sytuacji o różnym wydźwięku. Tematyka jest rozpięta i aż trudno uwierzyć, że w jednej książce zmieściło się tak wiele i tak wyraziście napisanych opowieści. Jest miłość o różnej barwie, także ta trudna i przytłaczająca, jest przyjaźń, utrata bliskich, poświęcenie, pomoc, kłamstwa, bolesne wspomnienia, tęsknota i niezrozumienie a także różne relacje. Jest też wiara w ludzi i w to, że każdy skrywa w sobie chociaż odrobinę dobra, tylko nie zawsze jest ono widoczne od razu. Autorka ukazuje różne ludzkie oblicza a także to, że czasem wystarczy niewiele, by wydobyć ukryte dobro. Los każdego z bohaterów jest inny, bazuje na różnych doświadczeniach, czasem mało przyjemnych i to wszystko kształtuje charakter. Niestety niektórzy mają wciąż pod górkę i ciężko wówczas mieć w sercu nadzieję na lepsze jutro. Trudno powiedzieć, kto w tej opowieści jest głównym bohaterem. Myślę, że niemal każda z postaci, gdyż każdej los jest równie ważny i wplata się nierozerwalnie w historię miasteczka, które rozwija się na naszych oczach. Dużo sympatii wzbudza Lordor, ale także Katrina Olsen. Na długo w mojej pamięci zagości również Elner Shimfissle. Jej osobowość i wiara w ludzi ogrzewają serce. To bardzo pozytywna i ciekawa postać. Sporo emocji wzbudza także los Hanny Marie. Wymieniać mogłabym tak jeszcze długo, gdyż interesujących postaci w tej powieści jest bardzo wiele. „Całe miasto o tym mówi” to poruszająca wiele ważnych tematów, utkana z emocji, piękna i skłaniająca do refleksji opowieść, spleciona z losów mieszkańców miasteczka Elmwood Springs. To zaskakująca, miejscami zabawna, oryginalna i intrygująca podróż w przeszłość, podczas której czytelnik może też obserwować zmiany zachodzące na świecie na przestrzeni lat i ich wpływ na życie zwykłych ludzi. Spoiwem całości jest tajemniczy wątek związany ze Spokojnymi Łąkami, miejscem, w którym całkiem sporo się dzieje. A zakończenie? Niesie nadzieję niczym pierwsze pączki na drzewach zwiastujące wiosnę. http://wyczytane-ksiazki.blogspot.com/2018/03/cale-miasto-o-tym-mowi-fannie-flagg.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-05-2018 o godz 00:06 przez: martucha180
Rodzina to skarb, życie jest darem, a miłość nigdy nie umiera… Fanni Flagg to autorka znana zwłaszcza dzięki powieści Smażone zielone pomidory. Ale od niedawna też jako autorka bestselleru Całe miasto o tym mówi. Dla mnie to najlepsza powieść, jaką przeczytałam do tej pory w tym roku. Nie mogłam się od niej oderwać, w czym też pomagały krótkie, króciutkie rozdziały Jako pierwszy osadnik czuł się odpowiedzialny za tych, którzy zjawili się tu po nim. (s. 12) Szwed Lordor Nordstom przybył do Ameryki do stanu Missouri i założył farmę mleczarską. Po ogłoszeniu w szwedzko-amerykańskiej gazecie zaczęli do niego przybywać młodzi osadnicy z rodzinami. Przed 1880 rokiem istniała już mała wspólnota rolnicza Swede Town. W maju 1889 roku Lordor postanowił podarować wspólnocie miejsce na wzgórzu – założył tam cmentarz Spokojne Łąki. Każdy mieszkaniec wybrał sobie kwaterę. Nikt nie wiedział, co się wydarzy na tym wzgórzu w przyszłości. Może to i lepiej. Dobrze jest wiedzieć, dokąd się zmierza… to daje poczucie bezpieczeństwa. (s. 323) Lordor był prostym i wrażliwym mężczyzną. Miał 37 lat i wciąż był kawalerem. Przyszłą żonę poznał dzięki ogłoszeniu w gazecie. Miał narzeczoną na zamówienie pocztowe i odbywał listowne zaloty. Bohater wprawdzie skończył tylko pięć klas, lecz był postępowy i otwarty na rozwój własny i innych. Z katalogu budowlanego z pomocą innych wybrał kilka budynków z elementów gotowych do złożenia. Wkrótce został burmistrzem, a miasto zmieniło nazwę na Elmwood Springs i było jednym z wielu typowych amerykańskich miasteczek. W Elmwood Spirings, jak wszędzie indziej, jedno pokolenie się starzało, a następnie już wkraczało na scenę. (s. 137) Życie w tym miasteczku płynęło swoim rytmem. Ludzie przyczyniali się do rozwoju swej miejscowości, pracowali z chęcią, pomagali sobie, polepszali swój los i swoich bliskich. Ich życzliwość, serdeczność, dobroć sprawiała, że Elmwood Springs było jedyne w swoim rodzaju. Niech świadczy o tym fakt, że nie było posterunku policji ani policjanta. Mieszkańcy żyli w zgodzie. Problemy rozwiązywano się sposobem. A świat nie stał w miejscu. Życie mieszkańców, rozwój i funkcjonowanie miasta uzależnione było od postępu cywilizacyjnego, rozwoju technologii, zmiany obyczajów, nowych nurtów w kinie i w muzyce, mody oraz wydarzeń i polityki. Działo się wiele rzeczy i to wszystko miało wpływ na sposób mieszkańców patrzenia na świat, co autorka ukazuje poprzez zaznaczanie upływu czasu akcji dekadami mijanych lat. Zdaje się, że większość ludzi nie wie, co robić z życiem, bo to nie jest jedna rzecz do ogarnięcia – stwierdziła Elner. – To wiele różnych rzeczy, które dzieją się jednocześnie. Życie jest i smutne, i wesołe, proste i skomplikowane, wszystko razem. (s. 357) Sami liczni bohaterowie (przydałoby się drzewo genealogiczne) zauważają, że życie tak szybko przemija, wręcz ucieka. Często koncentrują się na sprawach mało ważnych, rozpraszają ich głupstwa, a zanim zrozumieją, co jest ważne, to jest już za późno. Często nie rozumieją, dlaczego ich życie chadza krętymi ścieżkami, dopiero potem okazuje się, że tak to właśnie miało być. Jednak widać wyraźnie, iż kolejne pokolenia pierwszych osadników oraz ludzie napływowi są inni, diametralnie inni przede wszystkim w podejściu do codziennego życia. Dzieje się wiele wspaniałych rzeczy, lecz także coś się psuje od środka… A to znak naszych czasów. I tu każdemu czytelnikowi nasunie się refleksja. Każdy zada sobie przynajmniej kilka pytań o przyszłość świata i swoją. Przyjemnie jest nie mieć nic do roboty, tylko odpoczywać i napawać się tym, co dookoła. (s. 436) Fabuła powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach – realnym i fantastycznym, materialnym i duchowym. Wraz z rozwojem akcji czytelnik coraz częściej bywa na… cmentarzu! Ciąg dalszy na: https://atramentowomi.blogspot.com/2018/05/co-sie-dzieje-w-miescie.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-09-2018 o godz 11:19 przez: Katrina
1889 roku. Lordor Nordsom, szwedzki imigrant, zakłada osadę w Missouri. Losy miasteczka toczą się spokojnym, radosnym rytmem. Jednocześnie na Spokojnych Łąkach, pobliskim cmentarzu, jest tym głośniej, im więcej mija lat. Sięgając po „Całe miasto o tym mówi” nie wiedzieć czemu, byłam przekonana, że sięgam po jakiś… małomiasteczkowy kryminał. Naprawdę: święcie w to wierzyłam, choć absolutnie nie wiem, skąd mi się to wzięło. W końcu opis książki, występujący z tyłu okładki naprawdę nieźle oddaje jej ducha: powieść Fannie Flagg to przede wszystkim sympatyczna historia o losach miasteczka od końca XIX-wieku, aż do czasów współczesnych. To nie jest historia z jednym głównym bohaterem. Chociaż Lordor Nordsom i jego żona, Katrina, to postacie, którym autorka poświęca chyba najwięcej czasu to jednak „Całe miasto o tym mówi” jest opowieścią o miasteczku. O jego perypetiach, problemach, rozwoju. To historia bardzo ciepła, ale jednocześnie pozbawiona konkretnego problemu, czy konkretnej linii fabularnej. Jednocześnie dostajemy drobny wątek fantastyczny. Wprawdzie jest jednak zbyt drobny, by mówić tu o fantastyce (tak samo, jak np. w powieści „Był sobie pies” Camerona), ale nie da się ukryć, że nie jest to powieść w pełni realistyczna. W świecie Elmwood Springs, bo tak nazywa się nasze miasteczko, zmarli nie odchodzą, a przynajmniej nie od razu. Najpierw trafiają na cmentarz, na którym plotkują, dyskutują i dowcipkują, dogryzając sobie nawzajem. Co ciekawe, ostatecznie jednak trochę do powieści wnosi, choć w gruncie rzeczy zmarli niewiele tak naprawdę mogą zrobić. Powieść czyta się naprawdę szybko. Krótkie rozdziały i lekki styl Fannie Flagg sprawiają, że to książka, która może dobrze sprawdzić się choćby w komunikacji miejskiej, lub jako lektura dla osób, które nie mają dużo czasu na czytanie, a jak już się za nie biorą to nie chcą się przemęczać. Przy tych wszystkich niewątpliwych zaletach książki Flagg skłamałabym mówiąc, że to powieść moich marzeń. Choć jedna wycieczka do Elmwood Springs była całkiem sympatyczna to raczej bym jej nie powtórzyła. Dlaczego? Przede wszystkim przez formę. Jednak wolę mieć kilku konkretnych bohaterów, z którymi mogę się zżyć oraz bardziej konkretną, soczystą historię. Tu tego jednak mi zabrakło i choć sam zamysł powieści mnie zainteresował to jednak nie wywołał we mnie większych emocji. Ponadto choć powieść porusza liczne tematy, które pojawiały się na przestrzeni dziejów to jednak robi to bardzo delikatnie i łagodnie, a co za tym idzie: trudno tu mówić o lekturze, która nas w jakikolwiek sposób intelektualnie rozwinie. Historyczne wątki są naprawdę tylko delikatnie zaznaczone przez autorkę, co z jednej strony sprawia, że całość lekko się czyta, z drugiej po prostu nic do opowieści nie wnosi. Chyba jednak moim głównym zastrzeżeniem do całości jest fakt, że… „Całe miasto o tym mówi” po prostu po pewnym czasie zaczęło mnie nużyć. Na samym początku poznajemy dość dobrze kilka postaci i wgłębiamy się w ich życie, emocje; następnie okazuje się, że jedno pokolenie odchodzi, a ich miejsce zajmuje kolejne, i kolejne, i kolejne…. Prędko spostrzegłam się, że im dłużej czytam, tym mniej orientuje się w powiązaniach między postaciami i tym mniej obchodzi mnie historia Elmwood Springs. „Całe miasto o tym mówi” określiłabym jako książkę, po którą prawdopodobnie sięgną panie, szukające miłej, niezobowiązującej lektury. Nie jest to kolejny sztampowy romans, a sama jej forma wydaje mi się dość unikatowa. Niemniej, nie jest to powieść, która zapadnie mi na dłużej w pamięć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-04-2018 o godz 19:15 przez: Carmen
Masz ochotę na coś lekkiego, wciągającego i przyjemnego zarazem? Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia! „Całe miasto o tym mówi” Fanne Flagg to opowieść na swój sposób niezwykła. Nie znajdziesz w niej zagadek ani wielkich podróży, niemniej jej urzekający klimat sprawi, że nawet nie zauważysz, kiedy znajdziesz się na ostatniej stronie. Historia z początku skupia się na dwójce ludzi, którzy poznali się dzięki ogłoszeniu w gazecie. On, Lordor, zamieścił ogłoszenie matrymonialne, a ona, Katrina, odpowiedziała na nie. Po wymianie kliku listów, 24-letnia dziewczyna przeprowadza się do Missouri, rozpoczynając tym samym nowy rozdział w swoim życiu. Przestaje być służącą, a staje się częścią niewielkiej wspólnoty, a jej życie zmienia się o 180 stopni. Właśnie tak to się zaczyna. „Całe miasto o tym mówi” to szalenie przyjemna lektura, przy której nie czuć upływu czasu. Byłam zaskoczona, jak bardzo dałam się wciągnąć w perypetie małej społeczności, która obecnie raczej nie miałaby prawa istnieć. Panujący tam klimat wydawał mi się nierealny. Fakt faktem, akcja książki rozpoczyna się w XIX wieku i ludzie wówczas byli nieco inni, ale mimo wszystko ciężko mi w to uwierzyć. W tę uprzejmość, uległość i ogromny optymizm. Pytanie, czy autorka zdecydowała się raczej pomijać negatywną stronę tej społeczności, czy ich naprawdę łączyły pozytywne relacje. Oczywiście to tylko fikcja, niemniej nie daje mi to spokoju. Czy przedstawione relacje sąsiedzkie były naturalnie przyjazne czy w zdecydowanej mierze udawane. „Samo przetrwanie w dużej mierze zależało od relacji sąsiedzkich. Nieważne, czy kogoś lubiło się bardziej od innych. To byli sąsiedzi. A wspólnota Lordora stanowiła dość zwartą grupę, zwłaszcza, że każdy przybył tu z innego miejsca, i nawet Szwedzi pochodzili z różnych części Szwecji” 61 Bardzo dużym plusem są króciutkie rozdziały, które dodatkowo traktują o różnych wątkach. Raz pojawiają się listy, które piszą między sobą bohaterowie, raz czytamy o sytuacji bieżącej, a za chwilę możemy znacząco cofnąć się w czasie. Według mnie taki zabieg niweluje nudę, nadając fabule tempa, ale przede wszystkim lekkości. Ucieszą się więc na pewno wszyscy ci, którzy mają alergię na długie rozdziały i nudne opisy. Książka naprawdę czyta się sama. A co mogę powiedzieć o bohaterach i stronie emocjonalnej? Bohaterowie są wykreowani dość wyraziście. Można się z nimi utożsamić i polubić. Autorka bardzo dobrze poradziła sobie również na płaszczyźnie emocjonalnej. Każdy z bohaterów miał swój sposób bycia, wyróżniając się na tle innych, ale nie robił tego jakoś nachalnie. Będąc już na 60-ej stronie czułam, iż chętnie zamieszkałabym z tymi ludźmi, a gdzie tam do końca książki?! Warto również wspomnieć o samym wydaniu, które nie rozlatuje się w dłoni, ma odpowiednią czcionkę i przyjemną okładkę. Tak, wiem, okładka powinna być mało istotna, ale nie oszukujmy się, wiele osób na nią zerka i na jej podstawie podejmuje decyzję. Okładka tej książki sprawia wrażenie, jakby jej zawartość lada moment miała ożyć. W pewien sposób pobudza wyobraźnię. Jest przyjemna dla oka. Czy polecam? Jak najbardziej! Zwłaszcza osobom, które jeszcze nie miały styczności z twórczością Fannie Flagg. Ta książka w ciekawy sposób opowiada o ewolucji małej społeczności, wciąga, ale również daje do myślenia. Zacznij czytać, a z pewnością przepadniesz jak ja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-03-2018 o godz 09:17 przez: Beata Igielska
W nowej powieści Fannie Flagg stworzyła świat, do którego chciałoby się trafić i za życia, i …po śmierci. Miłośnicy jej twórczości odnajdą tu motywy znane z poprzednich powieści, ale w nowych ujęciach. Inteligentne poczucie humoru, miłość i przyjaźń, codzienne troski i małe radości – to elementy, które sprawiają, że od tej prozy trudno się oderwać. I chce się do niej wracać! Akcja zaczyna się w 1879 roku, gdy szwedzki imigrant Lordor Nordstrom osiedla się w amerykańskim stanie Missouri. Wkrótce zakłada tam małą osadę, która z czasem przekształca się w małe miasteczko. Na przestrzeni ponad stu lat w Elmwood Springs dzieje się wiele, chociaż nie zawsze są to spektakularne wydarzenia. Ludzie się kochają, pobierają, ale również rozstają i zdradzają. Wśród mieszkańców nie brak różnych dziwaków obu płci, co sprawia, że fabuła aż skrzy się od dowcipnych opisów, dialogów, ripost oraz nieprzewidywalnych epizodów, które nieraz zmieniają diametralnie życie bohaterów. Małe miasteczko jest urocze, ale kryje też w sobie różne tajemnice. Jak w kilku innych powieściach Fannie Flagg, tu też pojawia się wątek kryminalny, a jego finał dosłownie zbija a nóg. Nie trzeba jednak wielkich sensacji, by czytelnik odwracał kartki z wielką niecierpliwością i niemal obgryzał paznokcie podczas lektury. Fascynujące jest śledzenie losów kilku pokoleń, których losy krzyżują się i splatają w zadziwiający sposób. Codzienność nigdy nie jest tu nudna, a czytelnik szybko znajduje w bogatej galerii ulubione postacie, które trwale zapisują się pamięci. Moimi ulubieńcami stali się państwo Nordstromowie, romantyczna nauczycielka Lucille, dobroduszna Elner oraz postrzelona Ida, której pomysły nieraz wyprowadziły z równowagi większość mieszkańców miasteczka. Elmwood Springs doświadcza najważniejszych wydarzeń XX wieku. Jego mieszkańcy walczą w obu wojnach światowych, przeżywają mocno przyznanie praw wyborczych kobietom, lądowanie człowieka na Księżycu, nowe wynalazki… Te wielkie fakty przeplatają się z nich małomiasteczkową egzystencją, wpływają na nią, nawet… po śmierci bohaterów. Niemożliwe? A jednak! W Elmwood Springs znajduje się bowiem niezwykłe miejsce, zwane Spokojnymi Łąkami. Tam toczy się barwne życie, którego charakter zaskakuje czytelnika od początku aż po ostatnie strony. Epilog stanowi osobliwe dopełnienie tego tematu, którego szczegółów zdradzić nie mogę, gdyż wówczas popełniłabym śmiertelny grzech spojlerowania. A ten jest nie do odpokutowania! „Całe miasto o tym mówi” to książka, którą czyta się jednym tchem, podobnie jak większość powieści Fannie Flagg. Jej „Smażone zielone pomidory” to dla mnie najpiękniejsza pod słońcem opowieść o przyjaźni. Najnowsza historia też trafia na półkę z ulubionymi lekturami, bo jestem pewna, że będę do niej wracać – po to, by się wzruszać, bawić i by dumać nad życiem, sobą i światem. Brzmi to może górnolotnie, ale takie już są powieści Fannie Flagg – napisane lekko, ale błyskotliwie i ożywczo, niebanalnie; oczarowują, przyciągają jak magnes, poprawiają nastrój i niezmiennie uczą dystansu do rzeczywistości. A to ostatnie jest potrzebne na każdym etapie życia. BEATA IGIELSKA
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-02-2018 o godz 15:22 przez: Asia
„Całe miasto o tym mówi” to opowieść o mieszkańcach małego miasteczka w Missouri. Elmwood Springs jest tak sielskie i miłe, jak wskazuje na to jego nazwa, ma również niezwykle sympatycznych mieszkańców. Poznajemy ich w chwili, gdy założyciel miasta i hodowca krów, Lordor Nordstrom przekazuje osadzie pięknie położoną działkę i zakłada na niej cmentarz pod nazwą Spokojne Łąki. Osada jest malownicza, powietrze czyste, ziemia żyzna, czego może więc brakować w tak wspaniałym miejscu? Okazuje się, że… kobiet! Za namową sąsiadów pragnący zawrzeć związek małżeński Lordor poszukuje żony za pośrednictwem gazety. Na jego ogłoszenie odpowiada Katrina, Szwedka pracująca w charakterze służącej. Po dłuższej korespondencji młoda dama wyrusza do Missouri, aby na miejscu przekonać się, czy z tej mąki będzie chleb. Okazuje się, że nie tylko chleb, ale także dzieci. Rodzina Nordstromów rozrasta się, a wraz z nią rozrasta się także miasteczko, w którym stopniowo pojawiają się kolejne budynki, udogodnienia i atrakcje. Sąsiedzi żyją ze sobą w zgodzie, okazują sobie życzliwość i pomagają. Dzieci rosną i zakładają własne rodziny. Czas płynie, aż w końcu na Spokojne Łąki trafia pierwszy lokator… I w tym miejscu następuje to, co odróżnia powieść Fannie Flagg od innych małomiasteczkowych opowieści. Okazuje się, że Spokojne Łąki nie są zwykłym cmentarzykiem. Mieszkańcy miasta budzą się tam po śmierci i ze swoich kwater obserwują życie toczące się u stóp wzgórza. Zawzięcie plotkują na temat mieszkańców, dziwią się dokonującym zmianom i czekają na wizyty swoich bliskich. Wraz z mieszkańcami Elmwood Springs oraz niezwykłymi lokatorami Spokojnych Łąk przyglądamy się nie tylko życiu miasteczka, ale także wydarzeniom o znaczeniu światowym: wojnom, lotom kosmicznym, zmianom politycznym i postępowi technologii. Tłem dla nich jest zwykła małomiasteczkowa codzienność, która pachnie dżemem z fig, świeżo skoszoną trawą i lakierem do włosów. Nie znam chyba drugiej autorki, która z tych okruchów codzienności potrafiłaby stworzyć taki wyjątkowy klimat. A u Flagg nie brakuje zwykłych ludzkich historii, które w jednej chwili przywodzą nas o śmiech, w drugiej sprawiają, że ściska się gardło albo płynie łza. A miasteczka z jej powieści to miejsca, w których niejeden z nas chciałby zamieszkać lub po prostu zjawić się przejazdem. I tak. Wiem, że to obraz jak z bajki, który pewnie niewiele wspólnego ma z rzeczywistością. Zdaję sobie sprawę, że zarówno postaci jak i tło są mocno przejaskrawione, a wątek z reinkarnacją jest nierealny. I zupełnie mi to nie przeszkadza. Przez trzy dni byłam częścią społeczności Elmwood Springs i wraz z mieszkańcami miasteczka przeżywałam radości, smutki i dramaty. Obserwowałam zmiany zachodzące tym miejscu, raz z dumą, innym razem z troską. Spotkałam bohaterkę znaną z innej książki Flagg, to prawie jak spotkanie ze starą przyjaciółką. Utulałam się ciepłem tej opowieści, a pomiędzy mną a bohaterami zawiązała się więź. Przykro mi było ich opuszczać. Ale wiecie co? Jeszcze do nich wrócę, tak jak do Whistle Stop czy na babską stację… wrócę, czekając na kolejną powieść Fannie Flagg.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-03-2018 o godz 08:48 przez: CzytanieNaszymZyciem
Niedawno miałam okazję sięgnąć po lekturę pt. "Smażone zielone pomidory" Fannie Flagg, którą teraz zaliczam do jednej z najlepszych książek, jakie w ogóle poznałam. Bardzo się ucieszyłam, kiedy miesiąc później trafiłam na zapowiedź najnowszej książki Flagg! Czy "Całe miasto o tym mówi" jest warte uwagi? Nie ukrywam, że "Całe miasto o tym mówi" poziomem nie dorównuje "Smażonym zielonym pomidorom". Miałam nadzieję na to, że autorka powróci z czymś jeszcze lepszym, ale najwyraźniej to po prostu jeszcze nie ten moment... Nie czuję się rozczarowana, ponieważ "Całe miasto o tym mówi" to książka utrzymana bardzo mocno w niepowtarzalnym stylu Flagg. Autorka kolejny raz zaraża optymizmem, radością, a czytelnik odczuwa te wszystkie pozytywne emocje ukryte gdzieś pomiędzy wersami. Ja, jako osoba nastawiona do świata raczej pesymistycznie, ciągle uczę się radości życia właśnie od Fannie Flagg. Podziwiam ją za ten wspaniały światopogląd i jednocześnie trochę zazdroszczę. Mam nadzieję, że inni pesymiści tego świata natkną się kiedyś na prozę tej autorki. :) "Całe miasto o tym mówi" przedstawia historię pewnego miejsca, które początkowo było "zapyziałą dziurą", a w miarę rozwoju akcji przekształca się w prawdziwe miasteczko z rozbudowanym przemysłem, wyżem demograficznym czy nowymi technologiami. Fannie Flagg w bardzo ciekawy sposób pokazała, co się może wydarzyć, kiedy ludzie ze sobą współpracują i dążą ku dobremu. Po każdej opisanej dekadzie można było usłyszeć od kogoś: "Czego to ludzie jeszcze nie wymyślą"... :) Choć powieść Fannie Flagg jest przepełniona ciepłem i radością, to jednak pod koniec odczułam pewną negatywną sugestię do czytelnika dotyczącą dynamicznie zmieniającego się społeczeństwa... Jestem pewna, że Wy również ją odczujecie. Elmwood Springs początkowo było miejscem bardzo przyjaznym, mieszkańcy sobie pomagali i żyli jak jedna wielka rodzina. Później wszystko zaczęło się rozwijać, a byt mieszkańców uległ poprawie - czyli wszystko na "plus". Jednak w którymś momencie ta sielanka zaczęła zmieniać się na gorsze. Z jakiegoś powodu stosunki międzyludzkie już nie były tak przyjazne jak wcześniej. Dlaczego? Myślę, że na to pytanie każdy sam musi znaleźć odpowiedź. Najnowsza powieść Fannie Flagg jest ciekawa również pod tym względem, że spotkamy tam mnóstwo bohaterów! Każdy z nich jest wyjątkowy, ale żadnemu Flagg nie poświęciła na tyle dużo czasu, aby uznać go za głównego bohatera. Był to celowy zabieg, ponieważ autorka chciała, żeby czytelnik skupił się na historii społeczeństwa, a nie pojedynczych osób. Bardzo ciekawy pomysł! :) Mogłabym tutaj napisać jeszcze wiele akapitów odnoszących się do wszystkich elementów, które mnie czymś zauroczyły (np. Spokojne Łąki! <3). Ale nie chcę zabierać Wam przyjemności czytania, dlatego nie wspomnę o nich. Mam nadzieję, że przekonałam Was do sięgnięcia po "Całe miasto o tym mówi". Moim zdaniem jest to książka idealna! Polecam. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-03-2018 o godz 21:41 przez: Zielono Mi
„W miastach sąsiedzi pozdrawiają się, zdarza się też, że raz na jakiś czas organizują wspólne spotkania, ale w małych rolniczych społecznościach Missouri rola sąsiadów była znacznie większa (s. 61)”. I o tym, mówiąc w telegraficznym skrócie, jest najnowsza książka Flagg, autorki słynnych - owianych niemalże kultem - „Smażonych zielonych pomidorów”. Powieść „Całe miasto o tym mówi” rozgrywa się w małym miasteczku, które najpierw było niewielką osadą założoną przez grupę odważnych, ale solidnych i pracowitych, Szwedów. Przewodził im cechujący się determinizmem, zawziętością, rozwagą i pomysłowością (nawet w kwestii „zdobycia” żony) Lordor Nordstrom. Ale ta opowieść nie jest o nim – choć był on ojcem-założycielem osady, rysownikiem cmentarza, burmistrzem, głosem doradczym wspólnoty – ani o jego żonie-sufrażystce czy córce-pierwszej studentce. To opowieść o sile wspólnoty. O tym, co grupa może zdziałać, jak może wspierać, motywować i mobilizować. W dzisiejszych czasach chaosu i kosmicznego pędu życia powieść o ludziach, którzy ciężko pracowali, czas odmierzali obowiązkami, wspólnie spędzonymi chwilami, sąsiedzką pomocą, a potańcówki na świeżym powietrzu były jedyną atrakcją (którą się żyło długo przed nią i sporo po niej) wydaje się raczej anachroniczna i daleka od realizmu. Ale tak się żyło w Elmwood Springs: pracą, obowiązkami, lojalnością, współodczuwaniem i wspólnotą. Jednak nie było to miejsce oderwane od pozostałej części Stanów. Bo zamieszkiwali je ludzie również świadomi społecznie i politycznie. Próbowali nadążyć za nowinkami technicznymi, kulturowymi, obyczajowymi a nade wszystko – politycznymi. Dlatego najnowsza powieść Flagg staje się powieścią-panoramą nie o małym miasteczku złożonym przez grupę osadników, ale opowieścią o rozwoju całych Stanów. Bo gdzieś podskórnie czytelnik czuje, że takich Elmwood Springs było wiele, że to zawziętość ich mieszkańców sprawiła, że dziś świat niejednokrotnie tak zazdrości amerykańskiej części globu. I nie tylko ta panoramiczność, zgodność czasu powieściowego z wydarzeniami historycznymi oraz echa przemian społecznych są potężnym atutem tej historii. To również język. Cięty, barwny, pełen humoru, ale nieskomplikowany, oddający prostotę mieszkańców (co widać również w rozdziałach – krótkich, sekwencyjnych, jednowątkowych), ich dystans nawet do samych siebie, codziennego zapętlenia w wir obowiązków, co jednokrotnie reżyserowało niemało śmiesznych scen (z niesfornym prosiakiem Kartofelką w roli głównej). Ten brak napuszenia (tak dziś częsty), zdrowe podejście, równowaga między obowiązkiem a chwilą wytchnienia sprawiają, że sekwencja: „W każdym mieście są ludzie, którzy skupiają na sobie uwagę, i tacy, którzy żyją cicho, przez nikogo nie zauważeni (s. 397)” wydaje się kłamliwa - w Elmwood Springs każdy był ważny, bo każdy budował tę niesamowitą atmosferę tego pozornie mało ważnego miasteczka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-03-2018 o godz 07:30 przez: Bookendorfina Izabela Pycio
"Życie okazała się nieprzewidywalne, a śmierć tak straszliwie ostateczna. Nie było mowy o drugiej szansie. Pozostawało jak najlepiej wykorzystać to, co jest tu i teraz." Dawno już tak naturalnie, swobodnie i komfortowo nie czułam się podczas czytania powieści. Oczywiście, ogromną rolę odegrała niezwykła narracja, błyskotliwa, słoneczna, przyjazna, z ogromnym wdziękiem i klasą. Tu chłonie się każde słowo, jego bezpośrednie znaczenie, ale też towarzyszące mu tło interpretacji, która staje się kierunkowskazem fali scenariusza zdarzeń. Jednak tym, co przede wszystkim ujmuje, jest wyjątkowa mieszanka gorzkich i słodkich odsłon ludzkiego życia, jasnych i ciemnych barw, tak dobrze nam znanych, oraz tych, które rozpoznajemy u naszych bliskich, przyjaciół czy znajomych. Ogromny szacunek wobec istnienia człowieka i przyrody, rodzinnych więzi, sąsiedzkiej solidarności, nieuniknionego przemijania, pokoleniowej wymiany, zmian dokonujących się w społeczeństwie, lokalnej społeczności i samym człowieku. Miałam wrażenie jakby opowieść została znakomicie dopasowana do moich czytelniczych potrzeb, nastroju, doświadczeń i przemyśleń. Zadziwiające, jak udało się autorce wpleść w osobowość i postawy bohaterów cząstkę mnie, z jak bardzo wyrazistej strony ukazały mi się ich obawy, wahania, rozterki, i jak mocno przekonali mnie łapaniem chwil szczęścia, pogonią za miłością, walką z przeciwnościami losu i negocjowaniem z przeznaczeniem. Nawet czarne charaktery są świadectwem złożonej natury człowieka, czymś co istniało od wieków i co wciąż będzie niepokojąco drażnić. Wspaniale oddane emocje, sugestywnie, subtelnie, z wyczuciem i przestrzenią do wypełnienia przez czytelnika. A w tym wszystkim przebija się celny humor, oswajający z ciężkimi tematami, nadający bogatego kolorytu, wyzwalający szczery uśmiech w sercu. Nie spodziewałam się, że w tak dużym stopniu powieść do mnie dotrze, głęboko wzruszy, czule przemówi, wprowadzi w urokliwy klimat. Elmwood Springs, amerykańskie miasteczko, odkrywa swoją historię i dokonujące się w nim przemiany, od powstania w tysiąc osiemset osiemdziesiątym dziewiątym roku do czasów współczesnych, rozkwit rolnictwa i hodowli, echa kryzysu gospodarczego, wichry wojen, następstwa postępu technicznego i rozwoju systemów komunikacji. Jego zwykli i niezwykli mieszkańcy, radości i cierpienia, wielkie ambicje i przyziemne sprawy, zyski i straty, marzenia i porażki. Życie pulsuje w centrum i na uliczkach, ale co zaskakujące, wiele dzieje się też na lokalnym cmentarzu, do którego w trakcie czytania książki z tak dużym zainteresowaniem zaglądamy. Spisując wrażenia czytelnicze poruszyłam tylko część myśli, które pojawiały się podczas spotkania z książką, jestem przekonana, że każdy z nas znajdzie w niej wiele wspólnych i indywidualnych przesłań. bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
22-03-2018 o godz 14:25 przez: Anna Drewniak
Lubię ciepłe powieści. Lubie czasem poczuć mało miasteczkowy klimat. Dlatego chętnie zabrałam się za powieść "Całe miasto o tym mówi" Fannie Flagg. Ponoć autorka słynie z tworzenia rzeczywistych i bliskich człowiekowi postaci . Czy przekonała mnie? Pod koniec XIX wieku na amerykańską ziemię, w okolicach Missouri, sprowadza się Szwed, Lorodor Nordstrom. Imigrant rozpoczyna uprawę roli, próbuje zagospodarować okolicę. Niebawem dołączają do niego inni osadnicy. Tereny są piękne, z biegiem czasu zaczyna powstawać miasteczko Elmwood Springs. Lordor jest bardzo szczęśliwy i wszystko byłoby idealne, gdyby nie doskwierająca mu samotność. Ponieważ w małym mieścinie nie było zbyt dużo kobiet do wyboru, przyjaciele namówili go do zamieszczenia ogłoszenia w gazecie. Traf chciał, że przeczytała je Katrina Olsen, służąca w jednej z posiadłości w Chicago. I tak zaczęła się historia zarówno rodziny Nordstoma, jak i potomków jego i jego sąsiadów. Autorka przedstawiła blisko 130 lat doświadczeń mieszkańców Elmwood Springs. W tle wplotła najważniejsze wydarzenia z życia samej Ameryki, ale też i całego świata. I tak mieszkańcy przeżywają wynalezienie samolotu, kobiety walczą o swoje prawa, mieszkańcy muszą stawić czoła wojnie. I co ciekawe starzy bohaterowie, którzy umierają, tak naprawdę nie żegnają się z otaczającym ich światem... Kiedy zaczynałam czytać książkę, byłam pełna nadziei. Potrzebowałam ciepłej i luźnej lektury. Początek taki był. To jak Nordstrom tworzył osadę, jak prowadził korespondencję z Katriną, bardzo mi się podobało. Spodziewałam się, że cały czas będę tak zaciekawiona. Niestety, im dalej, tym bardziej czułam się zmęczona natłokiem pojawiających się postaci. To ciepło, które gdzieś było urokliwe, miejscami zmieniało się w bardzo naiwne rozmowy, podające czytelnikowi wszystko na tacy, nawet wtedy gdy pewne kwestie nie wymagały wyjaśnień. Choć czuć w powieści chęć pokazania tego, że najpiękniejsze rzeczy kryją się w prostocie, to jednak czasem odczuwałam w wielu kwestiach przesadę.Brakowało mi trochę bohatera, do którego mogłam się przywiązać, za którym teraz bym tęskniła. Pewnie tą główną postacią jest Elmwood Springs, ale tak jak pisałam nie poczułam więzi. Lektura jest na pewno lekka, nie jest wymagająca, i pewnie pozwala miło spędzić czas. Jednak, jeśli ktoś oczekuje czegoś więcej, nawet od lekkiej lektury, może być trochę zawiedziony. Książka do wyrobienia własnej oceny i opinii. Więcej recenzji na fifraku.blogspot.com Zapraszam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-03-2018 o godz 12:36 przez: markietanka
Fannie Flagg tworzy w swoich książkach niesamowity klimat i pokazuje życie Amerykanów, takie zwyczajne, a jakże pasjonujące. Jej powieści doczekały się ekranizacji - każdy zna Smażone zielone pomidory, albo z wersji książkowej albo filmowej. Ten klimat zapada w pamięć i w nasze serca - znajdziecie go ponownie w najnowszej powieści Fannie Flagg pt. Całe miasto o tym mówi. Wartości, które są bezcenne jak rodzina, życie, miłość, czy przyjaźń, nigdy nie przemijają. To proste życiowe mądrości, które znajdziecie w powieściach Fannie Flagg. Tutaj nie ma mordów, zawiści, sławy i seksu, ale jest proste życie, pełne swoich smaczków, radości i smutków. Piękne i wzruszające w swojej prostocie. Urzeka czytelnika i odrywa go od pędu codzienności, która nas otacza. Całe miasto o tym mówi to opowieść o amerykańskich kolonizatorach o szwedzkich korzeniach, którzy założyli niezwykłe miasteczko zwane Elmwood Springs. Miasteczko jakich wiele w Ameryce, lecz to jest wyjątkowe, bo wyjątkowi są jego mieszkańcy. Miasteczko, a właściwie początkowo osada, zostało założone w 1889 roku w Missouri przez Lordora Nordstroma. Na początku liczyło kilka gospodarstw, z czasem zyskało nie tylko swój wyjątkowy cmentarz, ale również rynek, sklepy, urzędy, lekarzy. Przybyli nowi ludzie, a lokalna społeczność rosła, jednak pozostała zżyta i zwarta. Mieszkańcy zwierali małżeństwa, rosły dzieci, gospodarstwa żywiły okolicę. To wspaniałe miejsce przetrwało wojny,a opowieść pokazuje jak się zmieniało aż do 2021 roku. Spędzamy z mieszkańcami Elmwood Springs prawie dwa wieki - to niesamowity czas dla mieszkańców, ale również dla obserwatorów, jakimi są czytelnicy. Elmwood Springs to miejsce magiczne, a jego mieszkańcy pozostają tam nawet po śmierci i strzegą swojej społeczności, prowadząc swoje równoległe życie po życiu. Zapraszam do Elmwood Springs - nie ma drugiego takiego miejsca na świecie! Całe miasto o tym mówi to ciepła, wzruszająca i bardzo mądra opowieść, która w prosty sposób pokazuje, co w życiu jest naprawdę ważne. Pokazuje jego codzienność, cienie i uroki, radości i smutki. Tylko Fannie Flagg potrafi pokazać pozornie szarą rzeczywistość w taki sposób, że trudno się od niej oderwać. Uwielbiam sposób, w jaki pisze i klimat, jaki tworzy. Pokochałam Elmwood Springs i chętnie odwiedziłabym to niezwykłe miejsce. Nie przegapcie tej książki - to uczta dla naszych zmysłów ! https://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2018/03/cae-miasto-o-tym-mowi-fannie-flagg.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-05-2018 o godz 21:04 przez: Anonim
Ta recenzja została usunięta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem
4/5
21-03-2018 o godz 20:26 przez: Thelksinoe
"Jedną z najbardziej ujmujących rzeczy w każdym człowieku są jego drobne ukryte marzenia." To właśnie te marzenia są siłą napędową, która zmienia nasze życie, a nierzadko też życie innych, czyniąc je nie tylko ciekawszym, ale i wyjątkowym. Lordor Nordstrom również je miał. W wieku dwudziestu ośmiu lat opuścił Szwecję i wyjechał do Ameryki z zamiarem kupna ziemi, na której mógłby się osiedlić. Znalazł takie na południu Missouri. Bardzo szybko dołączyli do niego inni. I tak powstało miasteczko Elmwood Springs… Był wtedy rok 1880… W ten sposób Fannie Flagg rozpoczyna historię Lordora, jego rodziny i pozostałych mieszkańców. Całe miasto o tym mówi nie jest jednak sagą rodzinną, ale przede wszystkim sagą lokalnej społeczności, przedstawiającą ich losy od założenia miasta aż do czasów współczesnych… A wszystko to na tle nieustannie zmieniającego się świata… Fannie Flagg kreuje barwny portret mieszkańców miasteczka. Lekkim piórem, dowcipnie, a przy tym z niesamowitym wyczuciem, opisuje ich perypetie, przedstawia smutki i radości, tragedie i sukcesy, kreśli obraz za obrazem kolejnych pokoleń, ukazując historię Ameryki i dokonujące się przemiany światopoglądowe, gospodarcze i społeczno-polityczne. Przy tym czyni to w sposób wiarygodny i rzetelny, nie lukruje, nie popada w przesadę. Jej bohaterowie to ludzie z krwi i kości, ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. "W każdym mieście są ludzie, którzy skupiają na sobie uwagę i tacy, którzy żyją cicho, przez nikogo niezauważeni." Według Fannie Flagg świat się zmienia, zmieniają się pokolenia, poglądy, tylko jedno jest niezmienne – ludzkie potrzeby i marzenia. Potrzebujemy miłości, przyjaźni, towarzystwa innych osób. Potrzebujemy, by o nas myślano i pamiętano. Całe miasto o tym mówi to opowieść o rodzinie i przyjaźni, o wadze i sile relacji międzyludzkich. To opowieść o ludziach, tych dobrych, i tych złych, o nas i naszych sąsiadach, o ludziach, którzy razem z nami, czasami niezauważenie, kreują naszą rzeczywistość. To też opowieść o życiu i przemijaniu… To opowieść, która oswaja śmierć…bo każdy koniec jest zwykle początkiem czegoś nowego… W końcu… to opowieść, którą trzeba przeczytać…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-03-2018 o godz 19:18 przez: 1991monika
Pod koniec XIX wieku Lordor Nordstorm przybywa do Missouri, gdzie zakłada miasteczko zwane Elmwood Springs. Z czasem zaczyna się ono rozwijać i przybywa do niego coraz więcej mieszkańców. W pewnym momencie postanawia on zamieścić ogłoszenie w biurze matrymonialnym. Wkrótce po tym otrzymuje na nie odpowiedź od szwedki, która zostaje jego żoną. Nie znałam wcześniej twórczości autorki i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Opis jednak mnie zaciekawił i postanowiłam dać jej szansę, z czego bardzo się cieszę, bo książka niezwykle mi się podobała. Akcja książki dzieje się na przestrzeni ponad stu lat. Po powyższym opisie można wnioskować, że jest to książka o miłości dwójki ludzi, którzy rozpoczynają swoje życie w nowym miejscu, które dopiero się rozrasta. Jednak nic bardziej mylnego. Autorka przedstawiła w tej książce życie całej tej niewielkiej społeczności zamieszkującej Elmwood Springs. Pokazała nam ich codzienność, tajemnice, a także to jak rozwijało się samo miasteczko – jak postępowała w nim technologia, czy jaki wpływ na nie miała wojna. Choć historia zaczyna się od Lordora to tak naprawdę fabuła w tej książce jest wielowątkowa. Warstwa obyczajowa została tu mocno rozwinięta. Autorka ukazuje tu wiele emocji, uczuć, czy po prostu relacji międzyludzkich takich jak miłość, przyjaźń, ból i cierpienie po stracie bliskich, wzajemna pomoc, a także te negatywne jak np. kłamstwa. Ten aspekt został tu dopracowany w najmniejszym nawet szczególe. „Całe miast o tym mówi” to zarówno zabawna jak i wzruszająca pozycja, która w niezwykle ujmujący sposób opowiada o zmianach na świecie oraz w ludziach, a także o tym, jaki mają one wpływ na ich relacje, o urokach codzienności. Ta książka jest wciągająca i z chęcią przeczytam inne książki autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-06-2018 o godz 13:28 przez: Anonim
Ta recenzja została usunięta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem
5/5
12-03-2018 o godz 11:48 przez: erka
Tej autorki nie sposób nie znać. A przynajmniej każdy pewnie o niej słyszał, a raczej o jej powieściach. Z których najsłynniejsza to oczywiście „Smażone zielone pomidory”. Mowa tu oczywiście o Fanie Flagg i jej umiejętność wciągania czytelnika w swoje opowieści. Niezwykle popularna na całym świecie, zawitała za sprawą swojej najnowszej książki, również do mnie. Chodzi o „Całe miasto o tym mówi”. A o czym opowiada ta historia? Wszystko zaczyna się w połowie XIX wieku, kiedy to szwedzki imigrant zamieszcza anons, na który zwraca uwagę również szwedzka imigrantka. Opowieść snuje się wokół losów tej rodziny, w której Lordor i Katrina grają pierwsze skrzypce, można by powiedzieć. I tak mijają lata, ludzie kochają się, nienawidzą, rodzą się i umierają. Jednak nie jest tak, że po śmierci, przestają się nami interesować. Przeciwnie, z tym większym zaangażowaniem śledzą poczynania swoich potomków. W tej książce Spokojne Łąki to szczególne miejsce i pewnego dnia każdy z nas zawita i tutaj. Mając na uwadze to, że nie jest to pierwsza książka tej autorki którą przeczytałem, stwierdzam, że nic nie straciła ze swojej wrażliwości, czy poczucia humoru. Cała ta snuta wolno opowieść, nie tylko bawi ale i wzrusza. Świetna rzecz, jeśli człowiek usilnie pragnie się odstresować. Ta powieść to najlepsze lekarstwo na wszelkie bolączki. Odebrałem ją niezwykle pozytywnie i aż szkoda, że już jest za mną. Ale to nie szkodzi, zapewne wrócę do niej kiedyś. Polecam gorąco.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-12-2018 o godz 14:16 przez: Elisiv
Historia obyczajowa, fabuła właściwie... właściwie to fabuły tu nie ma, nie jako takiej. To nie jest historia o czymś co się zdarzyło. To historia o niedużym, prowincjonalnym amerykańskim miasteczku od momentu jego powstania w drugiej połowie XIX wieku do współczesności, nawet nieco wybiegając w przyszłość. Przez ponad wiek żyją, rodzą się i umierają w nim kolejne pokolenia, kolejni potomkowie pierwszych rodzin osadników przeżywają swoje sukcesy i upadki. Oczami mieszkańców śledzimy historię Stanów Zjednoczonych i poniekąd świata, rozwoju techniki, kultury, obyczajów. Zachwyciła i urzekła mnie ta spokojna, pełna ciepła historia. Nie ma tam szalonej akcji, ani heroicznych czy diabolicznych czynów, po za tymi, które zdarzają się codziennie. Ale jest trochę miłości, trochę dramatu, trochę komedii, a to wszytko okraszone dawką prostej filozofii życia. Ta książka to historia o ludziach, przemijaniu i zmianie, o tym jak, tak zwane, wiatry historii wpływają na naszą codzienność. To piękna opowieść ze słodko-gorzką puentą, napisana lekkim, prostym językiem z całym naręczem świetnie skonstruowanych nietuzinkowych bohaterów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorze: Fannie Flagg

Fannie Flagg to amerykańska pisarka oraz urodzona w 1944 roku w stanie Alabama. Gdy miała 19 lat, zaczęła pisać oraz produkować programy telewizyjne, a w późniejszych latach zajęła się pisaniem scenariuszy oraz powieści, a także aktorstwem. Występowała na Broadwayu. W 1981 roku ukazała się jej pierwsza powieść - "Daisy Fay i cudotwórca" - od razu trafiając na listę bestsellerów New York Times. Do tej pory wydała siedem powieści, które zostały w większości przetłumaczone i wydane także poza USA.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Chołod
4.5/5
30,57 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Empuzjon
4.6/5
34,75 zł
54,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wiatrołomy
4.7/5
29,43 zł
48,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Niepowstrzymani
4.3/5
34,67 zł
54,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Krzyżacy
5/5
34,34 zł
54,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Śnieżna siostra
4.8/5
43,99 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wawel. Biografia
4.7/5
46,08 zł
69,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Solaris
4.7/5
27,21 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Księgi Jakubowe
5/5
60,56 zł
89,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Życie
4.6/5
43,41 zł
69,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dziecko wojny
4.5/5
29,80 zł
48,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Król
4.5/5
34,99 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Katedra
4.2/5
17,88 zł
24,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Bajki robotów
4.6/5
20,95 zł
29,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego