Bieszczadzka kolęda (okładka  miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com : 28,79 zł

28,79 zł 44,95 zł *
* Porównanie do ceny sugerowanej przez wydawcę
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Patrycja i Martyna planują wigilię w domu na wzgórzu. Chcą spędzić święta w gronie najbliższych.

Patrycja jest szefową przyszpitalnego hotelu, gdzie zajmuje się rodzinami chorych. Poznaje tam Erika – Szweda, którego brat właśnie przeszedł operację po wypadku w górach. Martyna kontynuuje swoją karierę architektki wnętrz, próbując dzielić czas między rodzicielstwo a związek z Bartoszem. Klaudia prowadzi rodzinny pensjonat, jednak wcale nie ma ochoty na spędzenie świąt z rodziną. Siostry, zajęte własnym życiem, nie dostrzegają, że dzieje się z nią coś złego… 

Dlaczego Klaudia odsuwa się od bliskich? 
Czy siostrom uda się mimo wszystko spędzić te święta razem? 

Pełna emocji opowieść o skomplikowanych relacjach i o sile, jaką daje rodzina. 

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1335362540
Tytuł: Bieszczadzka kolęda
Autor: Rak Aleksandra
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dragon
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2022-10-12
Rok wydania: 2022
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 26 x 135
Indeks: 46947413
średnia 4,8
5
34
4
6
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
28 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
25-12-2022 o godz 01:57 przez: zaczytanagirl | Zweryfikowany zakup
"Boże Na­ro­dze­nie to czas ro­dzin­nych spo­tkań, ra­do­ści i wzru­szeń. Wy­pe­łnio­ny po brze­gi za­pa­chem pysz­nych, ko­lo­ro­wych pier­ni­ków, sma­kiem czer­wo­ne­go barsz­czu z uszka­mi i su­szo­nej po­ma­ra­ńczy, wi­do­kiem uro­kli­wych ozdób cho­in­ko­wych i lam­pek, któ­re roz­świe­tla­ją ka­żde ciem­no­ści. To chwi­la, w któ­rej ka­żdy choć na mo­ment chce się za­trzy­mać. Za­czerp­nąć tego ko­rzen­ne­go za­pa­chu, by za­pa­mi­ętać go na dłu­żej, by co dzień daw­ko­wać so­bie te ro­dzin­ne, wy­łu­ska­ne z tru­dem se­kun­dy nie­ko­ńczących się roz­mów przy sto­le, ra­do­ści dzie­ci z pre­zen­tów, któ­re zna­la­zły pod cho­in­ką, śpie­wu ko­lęd i pa­sto­ra­łek. To czas wy­ci­sze­nia i spo­ko­ju…" Seria "Pensjonat na wzgórzu" autorstwa Aleksandry Rak wywołuje u czytelnika wachlarz pełen emocji oraz wzruszeń. Tym razem Boże Narodzenie jest w pensjonacie na wzgórzu w gronie rodziny trzech sióstr. Patrycja zarządza przyszpitalnym hotelem. Poznaje tam Erika - obcokrajowca, którego brat jest po operacji po wypadku. Martyna robi karierę jako architekt wnętrz. Swój czas dzieli między pracą a rodzicielstwem a związkiem. Klaudia prowadzi rodzinny interes prowadząc pensjonat. Wspólne święta pod jednym dachem trzech tajemniczych sióstr. Czy to może się udać, bez kłótni w ten magiczny czas ? Ta część jak i poprzednie pokazują siostrzane relacje, które nie należą do łatwych. Każda z nich ma swoje życie oraz problemy. Dzięki tej lekturze dowiadujemy się co w święta jest najważniejsze. Jest to bardzo poruszająca powieść, przy której łezka mi się w oku zakręciła. Książka idelana jako świąteczny prezent lub po prostu zimowa, ciepła, świąteczna powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-02-2023 o godz 17:01 przez: Anna | Zweryfikowany zakup
Trzy pierwsze tomy dostałam od wnuczki w prezencie. Jakże się cieszę, że odnalazłam w empiku ten ostatni tom i mogłam go zamówić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-01-2023 o godz 17:46 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Super książka. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-11-2022 o godz 16:59 przez: Agnieszka Kamińska
„Bieszczadzka kolęda” Aleksandry Rak od Wydawnictwa Dragon to czwarty już tom serii „Pensjonat na wzgórzu”. Moją uwagę przyciągnęła nastrojowa okładka i zawarta w opisie wydawcy obietnica skupienie uwagi na relacjach międzyludzkich, zarówno tych miłosnych, partnerskich, jak i na tych siostrzanych. Mimo, że nie miałam możliwości zapoznania się z poprzednimi tomami zupełnie nie przeszkadzało mi to w lekturze, gdyż autorka w kilku miejscach wspomina to co się wydarzyło w przyszłości. Nie więc ze względu na problemy z odbiorem, ale na sympatię, którą zapalałam do bohaterów z pewnością będę chciała zapoznać się z poprzednimi tomami. Ponad rok po śmierci ojca najstarsza z trzech sióstr Patrycja wpada na pomysł zorganizowania rodzinnych świąt. Rok wcześniej, świeżo po odejściu taty, się to nie udało, bowiem Martyna wylądowała w szpitalu na patologii ciąży, a sama Patrycja ze strachu przed pustką, smutkiem i żalem wyjechała na święta do Irlandii, do matki. Klaudia, u której spotkanie świąteczne miałoby się odbyć nie cieszy się z tego pomysłu. Próbuje wymigać się ze wspólnych świąt, na których rok temu tak jej zależało. Najmłodsza z siostrą zresztą jest w kiepskim momencie swojego życia, po odejściu ojca, a wcześniej matki, pogrążyła się w letargu, w żałobie, w smutku. Nie dopuszcza do siebie żadnych pozytywnych uczuć, nie ma już sił normalnie funkcjonować. Mimo, że mieszka z partnerem Markiem, na którego zawsze można liczyć oddala się niego, nie chce słuchać jego uwag że być może potrzebuje profesjonalnej pomocy, broni się przed bliskością. Niestety siostry pochłonięte swoim życiem w porę nie zauważają, że z Klaudią dzieje się coś złego. Patrycja prowadzi przyszpitalny hotelik ,jest jego dyrektorką, więc każdą wolną każdą chwilę poświęca pracy. Przed świętami trafia tam Eryk, Szwed, którego brat uległ w górach wypadkowi i w stanie śpiączki trafił do szpitala. Eryk, aby być bliżej niego wynajmuje pokój opok szpitala. Trafia do niego również trzyletnia Julitka, dziewczynka z domu dziecka, którą czeka ciężka operacja serca. Kobieta zbliża się i do jednego i do drugiego. Martyna natomiast zajęta jest pracą, małym dzieckiem i związkiem z Bartkiem. Dlatego nie były wystarczająco czujne na stan siostry. Obiecują sobie jednak, że w związku ze zbliżającymi świętami spędzą ze sobą sporo czasu i nadrobią zaniedbania. Jednak nic nie idzie tak jak powinno… Czy siostrom uda się spędzić razem święta? Czy uda im się przywrócić swoje życie na właściwe tory? Książkę czyta się bardzo przyjemnie, lekko i szybko. Mimo w miarę nieśpiesznej akcji spokojny i ciepły styl autorki koi i nastraja pozytywnie. Wykorzystywałam więc każdą wolną chwilę, aby tylko odwiedzić tą górską, zimową krainę. Pomimo problemów i prawdziwie ludzkich nieporozumień autorce udało się oddać rodzinny klimat, otulony śniegiem i migającymi lampkami. Autorka porusza istotne tematy, trudności relacji międzyludzkich, trudności w zaufaniu drugiemu człowiekowi, otwarcia się na niego i jego obecność, zwłaszcza kiedy doznało się już w życiu rozczarowań na tym obszarze. Porusza też temat żałoby, żalu po stracie najbliższych, depresji. Jednak pomimo trudnych, ale zarazem bardzo istotnych tematów z powieści płynie bardzo pozytywne przesłanie. Gorąco polecam Wam lekturę, sama wypatrując kontynuacji dalszych losów sióstr.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-11-2022 o godz 20:49 przez: angela95_95
Za niecałe dwa miesiące Święta Bożego Narodzenia. I chociaż za oknem złota polska jesień ja mam za sobą już pierwszą świąteczną powieść. Aleksandra Rak w książce „Bieszczadzka kolęda” zabiera nas kolejny raz do świata Partycji, Maryny, Klaudii oraz malowniczych i mroźnych Bieszczad. Półtora roku po tragedii, jaka dotknęła siostry, każda z nich powoli próbuje na swój sposób poradzić sobie z nowymi obowiązkami i iść dalej przez życie. Patrycja zarządza przyszpitalnym hotelem, gdzie zajmuje się rodzinami chorych. Poznaje tam Erika, którego brat leży w szpitalu po wypadku w Bieszczadach. Martyna dalej spełnia się w roli architektki wnętrz. Próbuje również dzielić swój czas pomiędzy pracą a opieką nad małym Kubusiem i związkiem z Bartoszem. Klaudia dalej prowadzi pensjonat, jednak nie jest już tą samą osobą. Patrycja i Martyna postawiają urządzić rodzinną wigilię w domu na wzgórzu. Czy im się to uda? Czy wszystko wypadnie tak, jak sobie zaplanowały? Zabierając się za tą powieść, spodziewałam się lekkiej i sielskiej historii, w której wszystko się będzie układać Patrycji, Martynie i Klaudii. Myślałam, że akcja będzie o pierwszych wspólnych świętach po śmierci ich ojca. Byłam bardzo zaskoczona, gdy okazało się, że akcja rozgrywa się rok później, a na świecie jest już synek Martyny. Jednak pomimo tego przeskoku w czasie, książka bardzo mi się podobała. Wydawać by się mogło, że powieść, która rozgrywa się w święta, powinna być magiczna, pełna miłości i spokoju oraz pachnieć piernikami. „Bieszczadzka kolęda” odbiega od tego opisu. Nic nie jest tak, jak powinno. Autorka zaserwowała nam rollercoaster uczuć i emocji. Aleksandra Rak z niezwykłą realnością przedstawiła losy sióstr. Pokazała, jak wygląda zwyczajne życie, pełne bólu, nieporozumień, ale też prawdziwej miłości. W pośpiechu życia czasem warto się zatrzymać i rozejrzeć dookoła, wykonać jeden telefon. Czasami wystarczy jedna szczera rozmowa, która może bardzo dużo zmieć. Historia sióstr pokazała, iż czasami warto przełamać się, poprosić o pomoc. Nie wszystko da się ogarnąć samemu, a złość, czy rozżalenie to nie jest dobry doradca. Autorka pokazała, iż nawet jeśli coś planujemy z niezwykłą starannością i staramy się, jak możemy, to wszystko może się zdarzyć. Jedno nieprzewidziane zdarzenie pociąga kolejne i wszystko jest inaczej, niż byśmy chcieli. Podsumowując: „Bieszczadzka kolęda” to książka, w której poruszone jest wiele bardzo ważnych i ciężkich tematów. Powieść czyta się zaskakująco szybko i ciężko się od niej oderwać nawet na chwilę. Aleksandra Rak, tak jak w poprzednich częściach, sięgnęła głęboko do mojego serca i roztrzaskała je w drobne kawałki, żeby potem poskładać je z powrotem w całość. Żałuję tylko, że to już koniec i więcej nie będzie dane nam zajrzeć do życia Patrycji, Martyny i Klaudii. Z całego serca polecam książkę „Bieszczadzka kolęda”. A jeśli nie mieliście okazji poznać historii sióstr, to najpierw warto sięgnąć po poprzednie tomy. Cała seria „Pensjonat na wzgórzu” jest niesamowita i warta przeczytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-11-2022 o godz 09:14 przez: aniab1987
❄❄❄ R•E•C•E•N•Z•J•A ❄❄❄ "Bieszczadzka kolęda" to czwarty tom serii "Pensjonat na wzgórzu". Autorka bardzo mile mnie zaskoczyła tą świąteczną kontynuacją ❤ Cudownie było przenieść się w ośnieżone szczyty bieszczadzkich gór, by poczuć szczypiący mróz i skrzypiący pod butami biały puch oraz towarzyszyć bohaterkom w szykowaniu się do świąt. W tej części nadal będziemy świadkami zmagań sióstr z ich traumami, zmartwieniami, niepewnością i problemami w związkach. Będą musiały uporać się z przeszłością i własnymi przeróżnymi uczuciami. Dodatkowo każda z nich w głębi serca marzy o radosnych, rodzinnych świętach, jednakże wszystko wskazuje na to, iż będą one dalekie od ideału. Klaudia nie najlepiej znosi ten świąteczny czas przygotowań, a Patrycja i Martyna zajęte swoimi codziennymi sprawami, nie dostrzegają, że z ich najmłodszą siostrą dzieje się coś złego. W dzień Wigilii dojdzie do niespodziewanych wydarzeń, które zapoczątkują wiele istotnych zmian w życiu kobiet. Ogromnie podoba mi się to, że autorka w swoich książkach skupia się na tematach, które są bliskie nam wszystkim. Pokazuje realistyczne problemy i rozterki z jakimi muszą borykać się bohaterowie. Porusza ważne tematy dotyczące depresji, żałoby, trudów macierzyństwa czy samotności. Jednocześnie jest w tych historiach wiele nadziei i optymizmu. "Bieszczadzka kolęda" to opowieść pozbawiona lukru i nadmiernej słodyczy. Tu nie ma wyidealizowanych świąt, bo często w rzeczywistości wyglądają one trochę inaczej niż byśmy tego chcieli. Nie zawsze jest cudownie, radośnie, kolorowo i magicznie. Autorka pokazuje, że w realnym życiu nie da się wszystkiego zaplanować, a nieoczekiwane sploty wydarzeń mogą nas zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Ta książka jest mądrą, życiową i wzruszającą historią, przepełnioną całą paletą emocji - od radości, nadziei, tęsknoty, aż po smutek, żal, lęk i bezradność. To wzruszająca opowieść o sile siostrzanej miłości, w której miłość i radość walczą z żalem i wzajemnymi pretensjami. To też opowieść o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, podejmująca ważne społecznie tematy. Brak empatii, wsparcia i szczerości, problemy ze wzajemną komunikacją, a do tego lęk przed odrzuceniem i samotnością. Powieść ta pokazuje jak ważna jest rozmowa, wzajemna bliskość i wsparcie. "Bieszczadzka kolęda" jest przepełniona emocjami, otulająca ciepłem i nadzieją. Chwyta czytelnika za serce i wzrusza niemalże do łez. W wyjątkowy sposób opowiada o sile miłości, potrzebie wsparcia, a także o próbie pogodzenia się ze stratą najbliższej osoby. To piękna, refleksyjna i rodzinna historia z klimatem bożonarodzeniowych świąt w tle. Cudownie było poczuć tę zimowo - świąteczną atmosferę w towarzystwie ulubionych bohaterów 💕 ❣P•O•L•E•C•A•M❣ Dziękuję ślicznie @wydawnictwo_dragon za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej pozycji ❤❤❤
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2022 o godz 09:51 przez: Heather
Lubicie klimatyczne powieści, których akcja wprowadza czytelników w konkretny nastrój? Osobiście uwielbiam ten jesienno-zimowy przełom, kiedy półki księgarń wypełniają się świątecznymi lekturami, bo to książki, które niosą ze sobą mnóstwo pozytywnej energii, nadziei i miłości. Dlatego nie mogłam się doczekać kontynuacji serii Aleksandry Rak, która nie omieszkała w swojej czwartej części sięgnąć po bożonarodzeniowy klimat. Wracamy do losów ulubionych bohaterek, więc obowiązkowo odsyłam Was do nadrobienia zaległości. Cała seria jest ze sobą ściśle powiązana, więc nie tracąc tempa czy poczucia rozeznania w historii musicie śledzić wydarzenia od samego początku. Na szczęście to sama przyjemność czytać książki Aleksandry Rak, ponieważ autorka posługuje się malowniczym językiem, stawia na pełną wiarygodność i sięga po ponadczasowe wartości dzięki czemu każdy z nas może się utożsamić z tym co dzieje się dookoła. W czwartej odsłonie serii Patrycja i Martyna chcą spędzić wigilię w gronie najbliższych, więc robią wszystko, by przygotowania do kolacji przebiegły bez większych komplikacji. Klaudia natomiast robi wszystko, by wybronić się z rodzinnego świętowania a siostry zajęte własnymi problemami nie dostrzegają, że z dziewczyną nie dzieje się najlepiej. W życie trójki bohaterek wkroczy więc chaos i sporo nieoczekiwanych sytuacji, które udowodnią, że walka z przeciwnościami najlepiej wychodzi przy połączeniu sił. Sięgniemy po romantyczne tematy, wkroczymy w prywatne rodzinne życie i wraz z bohaterami będziemy przeżywać chwile radości oraz smutku, czyli w pełni zaangażujemy się w życie kobiet takich samych jak my. Autorka nie zwalania tempa. Jej nowa powieść dorównuje poprzedniczkom, jest szczera, błyskotliwa i wielowymiarowa. Każdy czytelnik znajdzie w niej punkt zaczepienia z którym będzie mógł się utożsamić a podjęte motywy nadadzą fabule konkretnych kształtów. Nie podążamy bowiem jednym tropem, idziemy kilkoma ścieżkami, czytamy o wyzwaniach w związku, niełatwym rodzicielstwie, trudnych wyborach na drodze zawodowej czy walce z własnym sumieniem, gdy chodzi o zdrowie bliskiej nam osoby. Motywem przewodnim pozostaje jednak rodzina, jej wartość oraz wpływ na wszystkich dookoła co w sercu czytelnika budzi wiele ciepłych emocji. "Bieszczadzka kolęda" to lektura przy której warto się zatrzymać i porozmyślać nad losami bohaterek. Pięknie napisana, świadoma oraz oparta na prawdziwym życiu budzi wiele pytań na które odpowiedzi znajdziemy w głębi własnego serca. Aleksandra Rak po raz kolejny zaserwowała mi powieść obyczajową mocno wchodzącą w ramy sagi rodzinnej, która opiera się na lawinie emocji i wprowadza do świata inteligentnych bohaterek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-12-2022 o godz 22:34 przez: Anonim
„Życie należy doceniać, dać mu się porwać i pędzić, a nie czekać, aż przeminie i umartwiać się do śmierci”. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, w Bieszczadach zima rozgościła się na dobre, mróz szczypie, biały puch otula wszystko. Siostry Klaudia, Patrycja i Martyna planują spędzić święta w gronie rodzinnym. Chciałyby, aby wigilia odbyła się w domu na wzgórzu. Niebawem minie rok od śmierci ich ojca, każda z nich przeżywa inaczej żałobę. Jednak to Klaudia, która prowadzi ukochany pensjonat taty i która była z nim najmocniej związana, nie potrafi pogodzić się z trudną rzeczywistością. Niby jest sama, ale nie samotna. Na każdym kroku wspiera ją Marek, który natrafia na groźnego przeciwnika – Klaudia ma depresję. Jego troska i oddanie są odrzucane. Każda z kobiet musi się mierzyć ze swoją niełatwą, pokomplikowaną rzeczywistością. Czy uda im się spędzić święta razem? Czwarty tom cyklu „Pensjonat na wzgórzu”, do którego podeszłam z pewną obawą, gdyż nie czytałam wcześniejszych tomów. Szybko jednak odnalazłam się w całości i poczułam się jak u siebie. Autorka czaruje słowem, wnikliwością i realizmem Pani Aleksandra ukazuje wewnętrzne rozterki, zmagania, porywy serca, z jakimi zmagają się na co dzień nasi bohaterowie. A ci rewelacyjnie ukazani, to zwykli ludzie, jakich mijamy w naszej codzienności. Pełni wad i zalet, pokomplikowane osobowości. Przed siostrami trudne, niepokojące wyzwania. Magia świąt, czas, kiedy wszystko wydaje się możliwe. Czy jednak zawsze? Autorka porusza szereg trudnych i ważnych problemów, jakie mogą dotknąć każdego z nas. Robi to z empatią i bolącą szczerością, bez zbędnego słodzenia. Nie ocenia, nie krytykuje, to nam pozostawia wyciągnięcie wniosków. Traumatyczne przeżycia, które kładą się cieniem na codzienności, strach przed zaufaniem, ból odrzucenia. Depresja, wczesne macierzyństwa, trudna, przygniatająca codzienność. Nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli, rozczarowanie bywa bardzo bolesne. Tak trudno czasami poprosić o pomoc. Potrzeba szczerych rozmów, bez zbędnego kluczenia, czy niedopowiedzeń – czasami pozwolą spojrzeć na pewne rzeczy z zupełnie innej perspektywy, tej lepszej. Ogromna siła i wsparcie, jaką niesie rodzina, miłość, która przychodzi i nie pozostawia obojętnym. Podejmowane trudne decyzje i ich konsekwencje. Klimatyczna, życiowa, refleksyjna, pełna niespodzianek, mądra opowieść. Samo życie. Daje do myślenia, chwyta za serce. Niesie nadzieję i ukazuje siłę, jaką daje rodzina, bycie razem. Z całego serca polecam, Tatiasza i jej książki :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-10-2022 o godz 18:44 przez: Agata G.
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Siostry Martyna, Patrycja i Klaudia planują spędzić je razem w bieszczadzkim pensjonacie. Okazuje się, że nie jest to takie proste – każda z kobiet mierzy się z własnymi problemami, od których nie ma ucieczki nawet w Święta. "Bieszczadzka kolęda" Aleksandry Rak to czwarta część serii obyczajowej “Pensjonat na wzgórzu”, jednak dla czytelników, którzy nie poznali wcześniejszych losów bohaterek, nie będzie żadnego problemu z odbiorem powieści. Aleksandra Rak zaprasza do świata trzech sióstr, które łączą więzy krwi, jednak każda z nich żyje własnym życiem i nie angażuje się w problemy reszty. A ich życie nie jest usłane różami: są w nim obecne żałoba, depresja, trudy macierzyństwa, zwykłe codzienne zmęczenie. Nie jest cukierkowo, a Święta nie sprawią, że problemy znikną, choroby zrobią sobie przerwę, przeszłość przestanie mieć znaczenie, a relacje międzyludzkie w cudowny sposób wejdą na właściwe tory. Spodziewacie się lekkiej, przyjemnej książki na Święta? Aleksandra Rak oferuje swoim czytelnikom znacznie więcej: autentyzm, głębię i szczerość. Pokazuje relacje międzyludzkie takimi, jakie w rzeczywistości są i jakie znamy. Boże Narodzenie staje się tutaj okazją do zmierzenia się z przeszłością i ukształtowania przyszłości, a Aleksandra Rak pokazała, że każda relacja – w związku, pomiędzy członkami rodziny, przyjacielska – wymaga pracy i zaangażowania. Ich brak tworzy w sercu niezagospodarowaną przestrzeń, którą warto zapełnić. W ten sposób "Bieszczadzka kolęda" staje się powieścią, która nie tylko pochłonie bez reszty, ale także da nadzieję, otuli swoim ciepłem oraz pomoże zrozumieć istotę bliskości, rozmowy i przyjmowania wsparcia. Przy tym jest napisana lekkim piórem, więc tym łatwiej czytelnikom wejść w świat bohaterek i zaangażować się w ich historię. "Bieszczadzka kolęda" to wyjątkowa książka na Święta – wartościowa, pełna prawdziwych i bliskich czytelnikom emocji. Opisuje realne problemy, ale też otaczająca świątecznym ciepłem i nadzieją, że po trudnych perypetiach przyjdzie spokój i równowaga.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-11-2022 o godz 19:09 przez: etiudyliterackie
A gdyby tak spędzić święta w Bieszczadach? 🌲❄⛄ Nie, nie, jadę do mojego domu rodzinnego, do Wrocławia (i nie tylko, bo święta u nas = objazdówka) 😄 Choć z pewnością nie będzie tam tyle śniegu co w górach, który uwielbiam, to będą najbliżsi… mama, mąż, siostra z narzeczonym i cudownym psem Cejlonem … i tych których już nie ma też będą, bo są cały czas w naszych sercach… ❤ Z wielką przyjemnością wróciłam do pensjonatu na wzgórzu. Byłam bardzo ciekawa jak radzą sobie trzy siostry, Klaudia, Martyna i Patrycja. Każda z nich inna, każda z charakterkiem, każda ma „swoje życie” Choć bardzo często między nimi pojawiała się nić nieporozumienia to w środku, gdzieś w głębi wszystkie chciały jednego, być razem w święta, choć w poprzednich latach nie zawsze się to udawało to ten rok miał być inny… Są takie momenty w życiu, kiedy nawet zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, które owiane są pewną magią nie są w stanie wywołać w naszych sercach ciepła, czy iskry nadziei… czasem nawet chcemy żeby w ogóle ich nie było, bo mogą przywoływać wspomnienia…. nie,nie te złe, te dobre, ale bolesne. To co przeżywała Klaudia było mi bardzo bliskie. Choć zamykałam się w sobie, to nie tak bardzo jak ona, wiedziałam, że moi bliscy też czują ogromny ból i wiedziałam, że najważniejsze to trzymać się razem. Być ze sobą nawet w milczeniu. Czytając kolejne rozdziały tak bardzo martwiłam się i zastanawiałam, czy uda się dziewczynom odnaleźć, mimo problemów, które z każdą chwilą się nawarstwiały, tę świąteczną aurę, to ukojenie... To, że ktoś nie prosi o pomoc nie oznacza, że jej nie potrzebuje…. może to banalne stwierdzenie, ale często tak bardzo zatracamy się w sobie, w swoim codziennym życiu, że nie dostrzegamy chwili słabości u bliskich. Mam nadzieję, że nowy rok sprawi, że w życiu każdej z sióstr zapanuje spokój, a one wzajemnie będą się wspierać każdego dnia. Oczywiście wiadomo, bez kłótni się nie obejdzie, w końcu to siostry 😉 NIe znajdziecie tu pięknych bombek, ogromu uśiechów, prezentów, ale dostrzeżecie coś ważniejszego... sami sprawdźcie co 😉
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-10-2022 o godz 09:17 przez: malgorzatahabicht
RECENZJA🤓 Cześć Wszystkim. Już nie daleko do Świat Bożego Narodzenia, snujecie już plany związane z nimi? Czy jeszcze nie myślicie o świętach? 12 października premierę miał czwarty tom serii obyczajowej „Pensjonat na wzgórzu”, „Bieszczadzka kolęda”, Aleksandra Rak, od wydawnictwa Dragon. Ważne jest to, że tomy można czytać niezależnie, więc nie znając trzech pierwszych tomów mogłam sięgnąć po czwarty i powiem Wam, że bardzo chętnie poznam pozostałe  książki. „Bieszczadzka kolęda” otuliła mnie płatkami śniegu, owiała mroźnym górskim powietrzem, ogrzała ciepłem płynącym z kominka pensjonatu. Historia, którą znalazłam na kartach książki to słodko - gorzka opowieść o trzech siostrach, które zajęte własnym życiem i problemami oddaliły się od siebie. Czy wspólne święta poprawią relacje miedzy siostrami? Autorka stworzyła i wykreowała świetne bohaterki, które są takie jak my, mają swoje rozterki, zmartwienia, problemy, które nawarstwiły się z czasem.    Pewnego dnia siostry postanawiają spędzić razem rodzinnie Święta Bożego Narodzenia. Jednak jak siostry znalazły się pod wspólnym dachem pensjonatu atmosfera jest daleka od tego co siostry założyły. Marzą o pięknej, magicznej, atmosferze, a splot wydarzeń temu nie sprzyjają. Każda z sióstr ma swoją historię, przeszłość i teraźniejszość, którą muszą poukładać. Autorka porusza temat utraty bliskiej osoby, żałoby, po ojcu, którą kobiety przeżywają  na swój własny sposób. Szczególnie dotyczy to młodszej siostry Klaudii, która mieszkała z ojcem i pomagała w prowadzeniu pensjonatu. A siostry zajęte własnym życiem nie zauważają, że Klaudia coraz bardziej zatraca się w depresji. Wskazanie jak bardzo brak rozmów pomiędzy bliskimi osobami może doprowadzić do ślepej uliczki i później jest ciężko z niej zawrócić. Książkę „Bieszczadzka kolęda” polecam do przeczytania nie tylko w okresie przedświątecznym.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-11-2022 o godz 16:35 przez: Potrafieczytac
Patrycja i Martyna chcą spędzić wspólnie święta, natomiast Klaudia nie jest co do tego pomysłu przekonana. Siostry zajęte własnymi problemami, nie zauważyły, że z najmłodszą siostrą dzieje się coś złego. "Bieszczadzka kolęda" była dla mnie niesamowitą niespodzianką. Jest to już 4 tom z serii "Pensjonat na wzgórzu" czym właśnie autorka mnie pozytywnie zaskoczyła, ponieważ byłam przekonana, że 3 był tym ostatnim. W tej części śledzimy dalsze losy Patrycji, Martyny oraz Klaudii. Ich życie w dalszym ciągu nie jest kolorowe, zmagają się z kolejnymi problemami i dylematami, tyle że tym razem przygotowują się do świąt. Boże Narodzenie to szczególny czas, którego większość z nas nie może się już doczekać, niestety dla sióstr ten okres nie był szczęśliwy, zupełnie inaczej go sobie wyobrażały. Klaudia zatraciła się w żałobie i nie potrafiła z niej wyjść, choć już od śmierci ich ojca upłynął rok. Wpadła w depresję, nie była w stanie się niczym cieszyć. Niestety tak właśnie działa na nas śmierć najbliższych, każdy radzi sobie z nią na swój sposób, bądź nie radzi w ogóle i tak też niestety było w przypadku Klaudii. Autorka idealnie pokazała jak wygląda osoba w takim stanie i doskonale przelała na papier jej wszystkie emocje, choć jej zachowanie czasami było uciążliwe to w pełni ją rozumiem. Patrycja z Martyną żyły właśnym życiem i nie zauważyły, że z ich najmłodszą siostrą jest źle. Było to takie prawdziwe i poruszające. Ta historia chwyciła mnie za serce, ale również sprawiła, że momentami robiło mi się zimno - co także pokazuje, że autorka wykonała kawał dobrej roboty opisując zimę w Bieszczadach i jej wyjątkowość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-11-2022 o godz 18:48 przez: Ewa
"Bo w świętach nie chodzi o te wszystkie pierniki, światełka i prezenty. Tylko o rodzinę. O to, żeby być razem, bez tych wszystkich problemów, smutków i wyrzutów. Choć przez chwilę... Z tymi, których kochamy". To mogła być wigilia jak z marzeń. Rodzinny pensjonat w malowniczych Bieszczadach, wirujące płatki śniegu i one - Klaudia, Martyna i Patrycja - siostry i ich bliscy. Siedzą przy kominku, prowadzą rozmowy ogrzewające serca, a ich twarze rozświetla blask choinkowych lampek... Tak się jednak nie stało. Przygotowania do tej najważniejszej w roku kolacji zburzyły trudne relacje nie tylko między nimi - siostrami, ale także z ich partnerami, brak szczerości i empatii. Trudno usiąść przy wigilijnym stole i radośnie śpiewać kolędy, jeśli w sercu panuje żałoba, dojmujący ból po stracie ojca, depresja, lęk przed samotnością czy obawa przed trudami macierzyństwa. Mur jaki wytworzył się między kobietami wydaje się nie do pokonania. Co musi się wydarzyć, aby spróbowały sobie wzajemnie pomóc i zaufać? Czy traumatyczne wydarzenia pozwolą poczuć magię świąt i skruszą lodową pokrywę, którą okryły się ich serca? Jeśli szukacie ciekawej, nietuzinkowej powieści świątecznej, która nie jest otulona warstwami słodkiego lukru, to "Bieszczadzka kolęda" jest propozycją idealną. Mądra, refleksyjna, podejmująca ważne społeczne tematy, ale niepozbawiona klimatu świąt Bożego Narodzenia, nadziei i miłości płynącej z siły rodziny. Było to moje pierwsze w tym roku spotkanie z książką świąteczną i jakże udane! Chętnie sięgnę po wcześniejsze części serii 'Pensjonat na wzgórzu".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-11-2022 o godz 16:41 przez: pani_bookowa
Zawsze mam problem ze zrecenzowaniem książki kolejnej z cyklu (szczególnie jeśli jest jedną z moich ulubionych serii, a dana pozycja jest równie dobra jak poprzednie), bo zawsze mi się wydaje że cokolwiek bym nie napisała to nie napiszę nic nowego ponadto co już zostało napisane. W "Bieszczadzkiej kolędzie" tak naprawdę dostajemy to co w poprzednich częściach, czyli sporo obyczajowych treści które niosą za sobą głębszy przekaz z tym, że tym razem Równia zniknęła pod miękkim puchem, a cała akcja odbywa się w otoczce Bożego Narodzenia. Ale, ale wcale nie jest tak cukierkowo jak można by się spodziewać, nie ma sielskiej, rodzinnej atmosfery, wspólnego kolędowania czy wesołego zajadania się pierogami i barszczem za to jest bardzo życiowo. Autorka posiada niesamowity dar przenoszenia nas w swój stworzony świat, świetnie wciąga w życie bohaterów i ich problemy, a ja szczerze mówiąc czuję się od samego początku przygody z tymi książkami mocno związana z bieszczadzkimi siostrami i klimatem pensjonatu. Tym razem również było bez zaskoczeń, sposób przekazywania emocji i wplatania ważnych tematów przez autorkę został utrzymany, przy czym książka czyta się sama. Jeśli macie ochotę na wesołą powieść o świętach i magicznym rodzinnym czasie to możecie się rozczarować, natomiast jeśli liczycie na coś po prostu o życiu, jego blaskach i cieniach, a to wszystko z zapachem choinki i smażonego karpia w tle to gorąco polecam nie tylko tę książkę, ale całą serię "Pensjonat na Wzgórzu", a moje czytelnicze serduszko ma nadzieje, że jeszcze tam wróci 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-10-2022 o godz 18:12 przez: Izabela Wyszomirska
"Bieszczadzka kolęda" jest czwartym tomem serii Pensjonat na wzgórzu. Byłam ogromnie zaskoczona i szczęśliwa, że autorka postanowiła jeszcze powrócić do znanych mi już bohaterów i napisać kolejne ich perypetie. A dzieje się niemało. Jeśli ktoś myślał, że już wszystko między siostrami będzie idealnie, to był w będzie. Jest lepiej, ale są takie momenty, kiedy dziewczyny nie potrafią ze sobą rozmawiać. Dochodzą do tego jeszcze inne problemy - te w związkach, niosące niepewność, a także żałoba, depresja, niełatwe macierzynstwo czy niespodziewane wydarzenia wywołujące lawinę innych zmartwień, strachu i obaw. 🎄 Aleksandra Rak z niezwykłą prawdą i szczerością ukazuje, jak wyglada życie zwykłych ludzi. To wszystko, co rozgrywa się na kartach książki, może w równym stopniu dotyczyć i nas samych.  🎄 Historia kolejny raz udowadnia, że niczego w życiu nie można zaplanować. Rzeczywistość potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Gdy pojawiają się problemy, nie można bać się prosić o pomoc i wsparcie, ale i też nie można przegapić momentu, kiedy ktoś ich potrzebuje. Równie istotna jest rozmowa i bliskość.  🎄 "Bieszczadzka kolęda" to pełna emocji powieść o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, rodzinnych, siostrzanych. Historia udowadnia, że każda z nich wymaga od nas uwagi i zaangażowania, by czerpać z nich to, co najcenniejsze - bliskość i miłość drugiej osoby. To książka otulająca ciepłem światecznej magii i nadzieją na spokojną, szczęśliwą przyszłość. I pamietajmy: w rodzinie siła! Polecam gorąco!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-11-2022 o godz 08:30 przez: Urszula Chlasta
Zostało do Świąt Bożego Narodzenia jeszcze prawie 2 miesiące, ale wydawnictwo Dragon nie próżnuje, wydając czwartą część serii obyczajowej Pensjonat na wzgórzu „Bieszczadzka kolęda” Aleksandry Rak. 🌲Siostry Patrycja i Martyna postanawiają Święta Bożego Narodzenia spędzić u Klaudii w rodzinnym pensjonacie Bieszczadzkim. Klaudia ten szczególny czas przygotowań do Świąt nienajlepiej znosi. Kobiety, zajęte codziennym życiem, nie zawsze różowym, nie zauważają, że najmłodsza siostra ma problemy. 🌲Historia ta nie emanuje bożonarodzeniową aurą i bywa autentycznie smutno. Trudne tematy jak depresja, choroby, macierzyństwo i adopcja przenikają w umysł. Dialogi, interakcje dobrze zobrazowane, a fabuła okazuje się bardzo przemyślana. Interesujący, pełny zawiłości obraz rodzeństwa, które z zasady powinno uczyć nas dzielenia się tym, co najważniejsze, czyli miłością. Wciągająco przedstawiony świat ludzi, którzy mają problem z komunikacją, gdzie między bliskimi rozmywa się nić porozumienia. Atrakcyjnie pokazana droga do zatarcia niedopowiedzeń i szczerości. Pięknie pokazane budowanie wzajemnych relacji począwszy od akceptacja słabości bliskich, wyjawiania tajemnic, budowanie zaufania po dzielenie się radością. W historii tej nadzieja, radość i miłość muszą walczyć z żalem i pretensjami. Świetna lekcja jak nagromadzenie smutnych myśli może spowodować poważne konsekwencje. 🌲Polecam powieść z realnymi emocjami, w której szczególną uwagę przykuwa płynące z niej przesłanie, że rodzina zawsze powinna trzymać się razem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-12-2022 o godz 20:21 przez: Anonim
Dziś pierwsza świąteczna pozycja w tym sezonie. 🌲 Podchodziłam do niej z lekkim niepokojem, gdyż jest to czwarta część serii, której nie miałam okazji poznać. Na szczęście powieść napisana jest w taki sposób, że można się w niej odnaleźć. 🥰 • W pensjonacie na wzgórzu panuje ogromne zamieszanie. Siostry planują wspólną wieczerzę wigilijną. Mimo, że nie wszystkie pragną rodzinnych świąt, a ich relacje nieco się skomplikowały, Patrycja i Martyna chcą spędzić ten czas razem. Dziewczyny oddaliły się od siebie po śmierci ukochanego taty. Klaudia nie może się pozbierać, mimo bliskości Marka, czuje się samotna i rozżalona. Patrycja robi karierę, zostaje dyrektorką hotelu i poznaje tajemniczego Szweda, nie ma czasu pielęgnować siostrzanych relacji. Martyna również jest zabieganą panią architekt z małym dzieckiem przy boku i partnerem w domu. Każda żyje swoim życiem, nie mając ze sobą wiele wspólnego. Może w te święta uda się odbudować zdrowe więzi między dziewczynami. Nie będzie to proste. W rodzinnym pensjonacie sporo się dzieje. A Klaudia popada w coraz głębszą otchłań rozpaczy. • Historia o relacjach rodzinnych, które nie zawsze są łatwe. Rodziny bywają różne. Ale pamiętajmy, że to są osoby, z którymi warto budować ciepłe więzi i starać się żyć z nimi w zgodzie. Szczególnie w okresie świątecznym odczuwamy potrzebę bliskości. Taka refleksja naszła mnie po przeczytaniu książki. 😊 Z chęcią sięgnę po poprzednie części, a Wam polecam #bieszczadzkakolęda ! 😍 • Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwo_dragon . ❤️
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-11-2022 o godz 13:56 przez: OlaK
Kiedy myślicie o Bożym Narodzeniu, jakie skojarzenia Wam się pojawiają? Choinka? Kolędy? Prezenty? Uśmiechnięci bliscy skupieni przy wigilijnym stole? 🎄 Niestety, wszyscy zdajemy sobie sprawę, że idealizujemy święta. W rzeczywistości często wyglądają zupełnie inaczej niż byśmy chcieli… ⭐️ „Bieszczadzka kolęda” Aleksandry Rak i wigilijna kolacja, do której przygotowują się trzy bohaterki - siostry: Patrycja, Martyna i Klaudia, zapowiada się właśnie taką daleką od ideału, mimo iż każda z dziewczyn w głębi serca marzy o radosnych, wręcz „filmowych” świętach. Życie sióstr nie jest usłane różami. Autorka bardzo realistycznie ukazała cały szereg problemów, z którymi borykają się młode bohaterki. Poruszyła tu bardzo dogłębnie dramat, jakim dla całej rodziny może stać się depresja jednego z jej członków. Na przykładzie Martyny obserwujemy trudy wczesnego i niespodziewanego macierzyństwa. Patrycja natomiast stała się przykładem ucieczki przed samotnością i oddania całej siebie wymarzonej pracy… Na szczęście nad tymi wszystkimi problemami unosi się anioł siostrzanej miłości, która może „nie przenosi gór”, ale potrafi ratować przed dramatycznymi decyzjami i otacza swymi miękkimi skrzydłami tę z kobiet, która aktualnie najbardziej potrzebuje pomocy bliskich 👼🏻 Piękna, choć absolutnie nie lukrowana, opowieść o życiu w - choć pięknej, to nie pozbawionej codziennych problemów, bieszczadzkiej wiosce, oraz o sile miłości (nie tylko siostrzanej), która potrafi zburzyć niejeden mur i uratować niejedno istnienie 💖
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2022 o godz 17:36 przez: kasiat_24
Czwarty tom serii "Pensjonat na wzgórzu" zabiera nas do siebie na święta. Siostry Patrycja i Martyna planują spędzić święta w pensjonacie. Klaudia, która go prowadzi, jednak nie chce tego czasu przeznaczyć na spotkania z rodziną, gdyż coraz bardziej pogrąża się w depresji. Siostry mające swoje życie i problemy, nie widzą, że z Klaudią dzieje się coś złego. Powieść przenosi nas w mroźne i śnieżne Bieszczady, które podkręcają klimat zbliżających się Świat Bożego Narodzenia. Pomimo, że jest to już kolejna część serii, można ją czytać bez znajomości poprzednich, co ja też uczyniłam i zupełnie nie miałam problemu z odnalezieniem się w fabułe, gdyż autorka nawiązuje do wcześniejszych wydarzeń. Aleksandra Rak porusza niełatwy temat depresji oraz to jak łatwo można ją przeoczyć u najbliższych. Śmierć najbliższej osoby, zawsze wywołuje traumę i ciężko sobie z nią poradzić, dlatego ważne jest szukanie wsparcia w sytuacjach kryzysowych. Powieść nie jest cukierkowa jak przyzwyczailiśmy się już do tego w pozycjach świątecznych. Trudne tematy zachęcają do refleksji oraz zatrzymania się choć na chwilę i popatrzenia wokół na najbliższych. Zagonieni, często nie dostrzegamy problemów innych lub je bagatelizujemy a nadchodzące święta mogą nam pomóc spojrzeć z innej perspektywy. Autorka pozostawia nas z optymistycznym zakończeniem i nadzieją na zmiany, gdyż jak mówi piosenka: "po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój", więc czytajcie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-11-2022 o godz 08:58 przez: Westa Kowalska
Nie czytałam wcześniejszych część serii „Pensjonat na wzgórzu”, ale to nie przeszkadza, aby poznać historię sióstr Patrycji, Martyny i Klaudii. Przenosimy się w piękne ośnieżone Bieszczady i wraz z bohaterami szykujemy się do świąt. Przygotowania są pełne gorących emocji. Każda z dziewczyn musi uporać się ze swoją przeszłością, a tym bardziej ze śmiercią ojca. Zetknięcie się w jednym miejscu różnych charakterów wywołuje lawinę ekspresji, gejzer żalu i bezradności, ale też radość i nadzieję. Autorka w realny sposób pokazała, że życie to nie idylla i wieczna radosna zabawa. Poznajemy twarz depresji, żałoby, trudów macierzyństwa, braku wsparcia i lęku przed samotnością i odrzuceniem. Budowanie relacji jest czasami trudną, żmudną pracą. Nasze bohaterki mają wokół siebie kochających ludzi, ich wsparcie pozwoli na nowo spojrzeć na życie. Ale nie myślcie, że to jest smutna książka, naszpikowana złą energią. To książka na kartach której budzi się nowe życie, miłość zagląda w oczy, lęk zostaje przykryty nadzieją. Nie zawsze w atmosferze dzwoneczków, pierników i śniegu musi być radośnie i kolorowo. Mimo wszystko poczujemy w książce mróz szczypiący w uszy, śnieg skrzypiący pod butami, a gdzieś w oddali słychać śpiew kolęd… 🎄Jeżeli znacie cykl "Pensjonat na wzgórzu", naturalne będzie, że przeczytacie dalsze losy dziewczyn! Dla tych co nie znają, jest to przedsmak tego co popchnie Was do sięgnięcia po wcześniejsze tomy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Matematyczne zabawy dla 6-latka Opracowanie zbiorowe
5/5
7,68 zł
Inne z tego wydawnictwa Matematyczne zabawy dla 5-latka Opracowanie zbiorowe
5/5
7,78 zł
Inne z tego wydawnictwa Atlas świata dla dzieci Opracowanie zbiorowe
5/5
26,37 zł
Inne z tego wydawnictwa 1000 filmów, które tworzą historię kina Opracowanie zbiorowe
5/5
97,47 zł
Inne z tego wydawnictwa Zygzaczki. Nauka pisania krok po kroku Opracowanie zbiorowe
5/5
8,98 zł
Inne z tego wydawnictwa Podróże marzeń. Świat Opracowanie zbiorowe
5/5
89,13 zł
Inne z tego wydawnictwa Matematyczne zabawy z tabliczką mnożenia Opracowanie zbiorowe
5/5
7,75 zł
Inne z tego wydawnictwa Szkoła rysowania. Poziom 2 Opracowanie zbiorowe
5/5
7,78 zł
Inne z tego wydawnictwa Kosmos. Książeczka do naklejania Opracowanie zbiorowe
5/5
11,37 zł
Inne z tego wydawnictwa Księżniczki. Książeczka do naklejania Opracowanie zbiorowe
5/5
11,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Podróże. Książeczka do naklejania Opracowanie zbiorowe
5/5
9,73 zł
Inne z tego wydawnictwa Parki krajobrazowe w Polsce Opracowanie zbiorowe
5/5
58,53 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego