Biegając boso (okładka miękka)

Autor:

Sprzedaje empik.com 35,49 zł

Cena empik.com:
35,49 zł
Cena okładkowa:
39,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Harmon Amy Książki | okładka miękka
35,49 zł
asb nad tabami
Harmon Amy Książki | okładka miękka
35,49 zł
asb nad tabami
Harmon Amy Książki | okładka miękka
35,49 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Josie Jensen była nieśmiałą trzynastolatką. Miała niezwykły talent: rozumiała muzykę i kochała ją. Pewnego dnia w szkolnym autobusie poznała Samuela Yazziego, osiemnastoletniego Indianina z plemienia Nawaho. Zaczęli rozmawiać, a wraz z kolejnymi spotkaniami, rozważaniami na temat książek i muzyki narodziła się niezwykła przyjaźń. Sam, który w głębi serca odczuwał złość i pretensje do świata, dzięki młodziutkiej Josie odkrył piękniejsze strony życia. Ona opowiadała mu o swoich ulubionych kompozytorach, on jej - o legendach Indian Nawaho. Stali się bratnimi duszami.

Po ukończeniu szkoły Sam wyjechał z miasteczka szukać szczęśliwej przyszłości. Postanowił zostać żołnierzem piechoty morskiej.

Kiedy po latach powrócił do Levan, odkrył, że Josie niewiele się zmieniła, jednak teraz bardzo potrzebuje tego, co kiedyś sama ofiarowała Samowi: akceptacji, rozmowy i wsparcia. A uczucie, które kiedyś narodziło się w szkolnym autobusie, mimo upływu czasu przetrwało i rozkwitło..

To wzruszająca i ciepła historia o przyjaźni, wspieraniu się, o poszukiwaniu swojej przyszłości i o tym, jak trudne może być zaakceptowanie przeszłości. Urzeka realnie odmalowanymi postaciami i złożonością ich charakterów. Niemal usłyszysz muzykę, o której mówi Josie, dotkniesz indiańskiej duszy Sama, a także poczujesz uskrzydlającą moc ich miłości!

Biegajac boso

Tytuł: Biegając boso
Autor: Harmon Amy
Tłumaczenie: Sugiero Joanna
Wydawnictwo: Editio
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 344
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-08-07
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 26369235
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
9
4
3
3
1
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
11 recenzji
14-09-2018 o godz 22:20 werka777 dodał recenzję:
Jak na powieści Amy Harmon przystało, kolejny raz na pierwszym planie stają postaci nietuzinkowe, a już na pewno owo stwierdzenie może dotyczyć Samuela. Chłopak wychowywany w rezerwacie trafia w progi publicznej szkoły, ponieważ komuś obiecał ją ukończyć. Od zawsze wykluczony ze społeczności ze względu na swoje „mieszane” pochodzenie. Pół Indianin, pół biały, z bagażem znajomości niezwykłych legend, ale też pokładami odwagi i frustracji – które nieraz kończą się bójką. Josie to dziewczyna bardzo wrażliwa, młodsza od Samuela, choć jak na swój wiek nader dojrzała. To sytuacja rodzinna zmusiła ją do przyspieszonego dorastania, a determinacja, chęć do nauki i pozyskiwania wiedzy oraz ciężka praca sprawiły, że pomimo niewielkiego budżetu Josie załapała się na lekcje pianina u pewnej starszej i chętnej do pomocy pani. W książkach autorki zawsze cenię to, że pozwala stanąć w świetle reflektorów postaciom niewyidealizowanym, mającym swoje słabości, na pewno nie greckim bogom, a raczej tym nieśmiałym, poturbowanych przez los, wymagającym akceptacji. Nie zawiodłam się i tym razem. Historia o miłości, tej czystej, nieokaleczonej brudem wyłącznie fizycznego zaślepienia. Oparta na zaufaniu, szczerości, przełamywaniu barier, rozmowie, wzajemnej pomocy i niezwykłej więzi, która sama w sobie rodzi pomiędzy bohaterami chemię. Pomiędzy tym kwestia poszukiwania swojego miejsca, zrozumienia, przyjmowania na klatę kolejnych ciosów zadawanych przez los. Upływ czasu i cierpienie, które jest potrzebne po to, by potem móc poczuć prawdziwe szczęście. Autorka pomiędzy wątki uczuciowe wplata muzykę, nazwiska kompozytorów, emocje towarzyszące dźwiękom. Melodie płynące prosto z serca i mieszające się ze słowami klasyki literatury, którą bohaterowie poznają odkrywając szereg nowych wyrazów. Absolutnie uwielbiam motyw indiańskich legend, kwestie języka stosowanego przez plemię Nawahów, opisywane tradycje. Nie wiem w jakim stopniu Amy Harmon posłużyła się faktami, a w jakim własną wyobraźnią, ale zrobiła to po mistrzowsku. W tle mała społeczność, ludzie życzliwi, chętni do pomocy, niezawodni, dobrze doinformowani w kwestii kolejnych sensacji, tragedii czy plotek. Emocjonująca, wiarygodna, zapadająca w pamięć lektura. Urzekająca wrażliwością, wielobarwnym tłem i niezwykłymi bohaterami. Klimatem zbliżona do „Making Faces”, którą również pokochałam i szczerze Wam polecam. Jeśli szukacie dobrej książki o miłości szczerej, opartej na rozmowie, akceptacji i zrozumieniu – „Biegając boso” może okazać się strzałem w dziesiątkę. https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2018/09/biegajac-boso-amy-harmon-muzyka.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2018 o godz 11:23 Agnieszka Caban dodał recenzję:
"Biegając boso" to historia niezwykłego uczucia Josie Jo Jensen i Samuela Yazziego, dwóch zagubionych dusz w tym wielkim świecie. Nić sympatii która połączy ich na całe życie zaczyna się wić w szkolnym autobusie. To tam, te (jeszcze) dzieciaki zaczynają poznawać swoje historie. Wspierają się i o dziwo doskonale rozumieją mimo że pochodzą z różnych światów. Josie jako mała dziewczynka straciła matkę i od tamtego czasu, to ona stałą się gospodynią w rodzinnym domu. Musiała nauczyć się kobiecych zajęć, ciężko pracować pomagając też ojcu i opiekując się braćmi, a przy tym starała się nie skarżyć. Jej życie odmieniło się kiedy poznała Sonję Grimaldi. Kobieta ta odkryła przed dziewczynką świat muzyki, którą ta pokochała całym sercem, tak jak wcześniej książki. Właściwie muzyka klasyczna jest tłem całej powieści, co czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową. Samuel Yazzie to Indianin z plemienia Nawaho. Chłopak pragnie odmienić swoje życie i osiągnąć więcej niż jego bliscy.Marzyy o zostaniu żołnierzem. Jednak co muszę zaznaczyć, nigdy nie wypiera się swoich korzeni i wciąż jest wierny tradycjom i wierzeniom swojego ludu.Szanuje ich historię i wybory. Ujęła mnie bardzo jego miłość do babci, starej już kobiety która jest mu bliższa niż matka, która pogubiła się w życiu. ***** "Twoja melodia... To najmilsza rzecz, jaką ktokolwiek dla mnie zrobił..." ***** Wracając do uczucia które połączyło dwójkę głównych bohaterów, nie było ono takie bajkowe. Ich historia tęsknoty, skrywanych uczuć, niewypowiedzianych słów toczyła się latami. Oboje musieli sporo wycierpieć zanim dotarło do nich jakie błędy popełniają. Może musieli też dorosnąć? Kiedy spotykają się po latach mamy uczucie że to, co kiedyś ich łączyło po prostu się wypaliło...Ale czy naprawdę? Czy prawdziwa miłość może przegrać z rozłąką? Amy Harmon w książce "Biegając boso" pokazuje jak piękną lekturą może być książka pełna wrażliwości i delikatności. Przypomina czytelnikowi że miłość to nie tylko gorące erotyczne sceny, wyuzdane opisy i wulgarne słowa. Miłość to wspólne czytanie książki, słuchanie muzyki, to milczenie we dwoje. To także przełamywanie własnego wstydu by pomóc drugiej osobie. Miłość to też dziesiątki listów. Napisanych, choć nie wysłanych... Autorka zachwyca mnie swymi opisami Indian, ich legend i wierzeń. Jej książka to jakby słuchać muzyki spacerując po otwartych przestrzeniach łąk, gdzie twarz jest muskana promieniami słońca i wiatru. Gdzie czasem człowiekowi wymyka się łza tęsknoty, a czasem twarz rozświetla promienny uśmiech. Polecam każdemu kto ma w sobie choć odrobinę romantyka, kto szuka wytchnienia i zwyczajnie dobrej lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-09-2018 o godz 20:16 Monika Szulc dodał recenzję:
Josie Jensen miała 9 lat, kiedy jej życie bezpowrotnie się zmieniło. Śmierć matki i żony zdruzgotała te rodzinę, lecz udało im się ocalić łączącą ich miłość. Od tego momentu dziewczynka coraz bardziej zamyka się w sobie i oddaje muzyce, która koi jej serce. Jako nieśmiała trzynastolatka poznaję Samuela. To niecodzienne spotkanie w autobusie, jest początkiem pięknej przyjaźni. On szuka swojego miejsca w życiu i opowiada Josie o legendach Indian Nawaho, a ona dzieli się wiedzą o znanych kompozytorach. Z pozoru różni ich wiele, ale tak naprawdę łączy wszystko. Mieli być nierozłączni, a jednak po szkole Sam wyjeżdża, a młodziutka Josie musi poradzić sobie z kolejną bolesną stratą. Ich ponowne spotkanie po latach nie wygląda tak jak powinno, czy ich przyjaźń nie przetrwała próby czasu? Uwielbiam książki Amy Harmon! Autorka niczym wytrawny wirtuoz gra na uczuciach czytelnika, i nie jest to tania zagrywka. Pisarka tworzy niecodzienne powieści, które są wyjątkowe i poruszające. Ta książka nie jest zaskoczeniem, a wręcz potwierdzeniem talentu i dużej emocjonalności Pani Harmon, bo „Biegając boso” to jej najlepsza powieść! Główna bohaterka mieszka w małym miasteczku, gdzie mieszkańcy to porządni i dobrzy ludzie. Dbają o siebie nawzajem, nie oczekując rewanżu. Kocham taką małomiasteczkową mentalność. Ta cała otoczka małej mieściny, w której wszyscy się znają, sprawia, że historia Josie jest osnuta niezwykłym klimatem. Często w książkach autorki można spotkać nawiązanie do kościoła i wiary. Daje to cudowne połączenie. Josie straciła matkę mając dziewięć lat i od tego dnia przejęła część jej obowiązków. Może się wydawać, że to za szybko i zbyt wiele jak dla takiej małej dziewczynki. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że cała rodzina doświadczyła straty i każdy musiał przyjąć pewien ciężar na swoje barki. Josie ma samych braci i to jej przypadły obowiązki domowe, ponieważ ojciec musiał więcej pracować, by utrzymać rodzinę. Dziewczyna dorosła zbyt szybko. Stała się poważną trzynastolatką, która czyta klasykę i kocha grę na pianinie. Cudowna bohaterka, która mogłaby być wzorem dla niejednej nastolatki, bo wydaję się normalną i uroczą dziewczynką. Samuel to przystojny osiemnastolatek, jednak to nie jest kolejny Bad Boy! Mając matkę Indiankę i białego ojca, nie czuję się nigdzie jak w domu. Szuka swojego miejsca w życiu i to Josie pokazuję mu, że warto walczyć i prosić o pomoc. Nie jest to typowy romans. Josie jest narratorką i przez sporą część opowiada o swoich młodzieńczy latach. Nie znaczy to wcale, że jest to książka tylko dla młodzieży. Wręcz przeciwnie! Każda kobieta i nastolatka zatraci się w tej powieści. Josie i Sama dzieli pięć lat i w tak młodym wieku jest to różnica ogromna. Samuel to rozumie i w pełni popieram jego wybory. Podziwiam jego decyzję i dlatego tak bardzo pokochałam tego bohatera. Świetnie wykreowane postaci, którzy swoją historią ujmują czytelnika. Akcja jest nieco leniwa, lecz z pewnością nie jest nudna. Sam opowiada o legendach i uwielbiałam te momenty, które zawsze kończyły się jakimś przesłaniem. Całości dopełnia muzyka! „Biegając boso” jest piękną i poruszającą powieść. Życie potrafi zaskakiwać i nie zawsze jest piękne. Bohaterowie walczą o siebie, o miłość, o własną przyszłość. Taka z pozoru zwyczajną powieść, a jednak chwyta za serducho. Gorąco polecam! 9/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-09-2018 o godz 15:07 rudablondynkarecenzuje dodał recenzję:
Josie i Samuel poznają się w szkolnym autobusie. Ich szkolna znajomość stanowi trudną drogę, ale idą nią dalej. Czy ta dwójka ma szanse na dalszą przyjaźń? Czy też los z nich zadrwi? Przypadkowe spotkanie prowadzi do wspólnej podróży w nieznane. Bohaterowie to dwie różne osobowości, które nie potrafią z sobą współpracować. Jednak ich dalsza przyjaźń pokazuje, że małymi krokami potrafią iść na kompromis. Moim zdaniem jest to trudna historia, gdyż zawiera w sobie wiele elementów i wydarzeń, które czasami nie potrafią z sobą współgrać. Jak widać autorka chciała poruszyć wiele kwestii w jednej opowieści. Książka ta to bardzo wielka opisówka rzeczy, które w wielkim stopniu nie interesują czytelnika. Według mnie w tej historii nie potrafiono przekazać emocji, ponieważ zamiast je odczuwać to z każdą kartką czułam coraz większe znudzenie. Według mnie ta książka była by ciekawsze, gdyby zmniejszono w niej wielkość opisów i niepotrzebnych sytuacji. Moja ocena: 5/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-09-2018 o godz 11:10 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
„Biegając boso” to przepiękna opowieść z krwi i kości w której nie doświadczymy cukierkowatości, jakichkolwiek elementów słynących wśród takich opowieści gdzie miłość również gra swoje pierwsze skrzypce. Gdy się zabierałam za tę książkę, wiedziałam, że musi być to naprawdę coś znakomitego. Sam opis mnie w takim stopniu zachęcił, że gdy tylko dostałam książkę w ręce, czytałam ją z zapartym tchem. Przez całą historię możemy doświadczyć piękne, wzruszające chwile, prezentując nam w ten sposób ludzi autentycznych z bagażem doświadczeń, które ich ukształtowały. Jedyna trudność, jaka napotyka tych ludzi to nurtująca samotność, brak akceptacji, która niekiedy zamyka serca, czyniąc z niego kamień. Dostajemy tutaj historie dwóch od siebie różniących się osób, wiekiem, pochodzeniem, tym co w ich życiu się wydarzyło, a pomimo tego przypadkowe spotkanie tejże dwójki kształtuje ich miłość, gdy oboje wręcz to czują, że są bratnimi duszami. Obserwujemy tutaj losy młodej dziewczyny Josie Jensen, która z powodu straty matki musiała szybko dorosnąć, zmienić swoje życie i nie raz swoim zachowaniem odbiega od swoich rówieśników, którzy jej nie rozumieją. Drugą zaś też ważną postacią jest Samuel Yazzie, który jest Indianinem, pochodzi z plemienia Nawaho. Tę dwójkę zaczynają łączyć wspólne tematy, ona mu opowiada o swojej pasji, zaś chłopak o legendach związanych z Indianami. Gdy tylko Samuel kończy szkołę, wyrusza w świat, zaciągając się do wojska, by po kilku latach wrócić do miasteczka w którym została jego bratnia dusza. Ponowne spotkanie rozbudzi ich uczucia, które w żaden sposób nigdy nie zgasły, zaś sam chłopak dostrzega, że musi pomóc dziewczynie tak jak ona mu kiedyś, gdy był, tak samotny. Piękna i wzruszająca powieść, przy której można nie raz uronić łzy, co tylko pokazuje, jak cudownie zbudowaną jest opowieścią.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-08-2018 o godz 11:33 m_arysi_a dodał recenzję:
www.potegaksiazek.blogspot.com Już zaczynając tę książkę możemy zaobserwować jaką silną bohaterką jest Josie. Szczerze? Podziwiam ją za jej twardy charakter. Miała ciężko od najmłodszych lat, gdy zmarła jej mama i musiała się zaopiekować domem jako jedyna kobieta (a raczej dziewczynka) w domu pośród zapracowanego na farmie ojca i trzech braci. Jej determinacja, by wszystko było na miejscu mnie zdumiewała. Sprzątała, gotowała, wcześniej się uczyła u innych gotować bacznie obserwując, a do tego pomagała w gospodarstwie. Mnie się to już wydaje zbyt dużo jak na małą dziewczynkę. Pamiętajmy, że do tego miała szkolne obowiązki. Chcecie więcej? Czytała dużo mądrych książek, klasyków i dodatkowo... zaczęła pobierać lekcje nauki na pianinie u wyjątkowej kobiety Sonji. Ta mała dziewczynka miała życie pełne roboty, a nigdy nie narzekała. Chciałabym być nią. Josie miała wrażliwą duszę, posiadała romantyczną miłość do muzyki i książek. Była tak niesamowicie mądra, że nie jeden dorosły mógłby jej pozazdrościć (w tym ja), a była trzynastolatką. I tutaj jej mądrość koliduje się ze złym, upartym Samuelem... chłopakiem, który nie potrafił znaleźć swojego miejsca na ziemi. Tego 18-letniego chłopaka 13-letnia dziewczyna rzucająca mu swoją mądrością w twarz niesamowicie go irytowała. Bo powodowała, że sam uświadamiał sobie jak mało wie. To była przyjaźń, chociaż ja w sumie, tak prywatnie nie nazwałabym tego aż taką przyjaźnią, patrząc na stosunek Samuela do Josie, bo chociaż był nią zafascynowany, to trochę gburowaty. Ale się mu nie dziwię. Był młodziutki i skłócony ze światem. Będąc pół Indianinem pół 'białym', zawsze doświadczał przykrości od innych. Bardzo chciał być akceptowany, a tej akceptacji mało kto mu dawał. Dlatego postanowił zostać marines, być żołnierzem. Wiecie, ta książka ma takie dwie części. Nie mogę wam powiedzieć, która bardziej mi się podobała. I choć, szczerze, czekałam na ten moment dorosłości bohaterów i powrotu Samuela, to tak bardzo dobrze mi się czytało to, jak Samuel jako 18-latek i Josie jako 13-latka się poznawali. To jak się spierali o książkowe tematy, jeden drugiego uświadamiało o czymś. Trochę się bałam, że informacje o Indianinach, Nawahach mnie przytłoczą i się zanudzę. Wiecie co? Tak nie było. Autorka nie przytłaczała wielkimi informacjami, tylko stopniowo, po trochu pokazywała nam kulturę Nawahów, która doprawdy była naprawdę fascynująca. Czasami aż się można było zdziwić jakie mają tradycje. :D A Samuel był bardzo zafascynowany muzyką Josie. Ta dziewczynka była taka młoda, a taka pracowita, że się to w głowie mi nie mieści. Pięknie grała i miała talent. I ta dwójka się dopełniała, gdyby nie..... właśnie, różnica wieku. Samuel szukał siebie, ale gdy wrócił to Josie była złamana. I w tej książce bardzo, bardzo mi się podobał koncept marzeń.... bo wiecie, najgorsze jest to, kiedy nie możecie spełniać swoich marzeń. Gdy czytałam to o Josie byłam tak wzruszona, że prawie się rozpłakałam, bo.... ona marzyła o byciu pianistką. O robieniu kariery i podróżowaniu na świecie. Ale nie miała łatwo i nie wyszło. To mnie tak bolało, bo Josie zasługiwała na najlepsze, a co chwile spotykały ją tragedie, które ją dobijały, które nie pozwalały jej spełniać marzeń i znowu: nie narzekała. A była taką silną osobą, od dziecka tyle rzeczy robiła i nie mogła się rozwijać. Kolejna rzecz to wyprowadzka z domu. Tutaj Josie była zobowiązana zostać ze względu na jej sytuację i ojca. To jest smutne, ale wiele ludzi to przeżywa. Zostaje w miejscu, gdzie nie ma szans na rozwój swojej przyszłości zgodnie ze swoimi planami. Bardzo mi się spodobało jak Amy Harmon napisała w tej książce właśnie o tym, pod sam koniec książki. Zależy jaka jest naprawdę sytuacja, ale czasami trzeba puścić dziecko w świat. Muszę wspomnieć, że dostrzegłam podobieństwo do Making Faces. Wiem, że Biegając boso było pierwszą książką autorki ale są tu mogę nawet powiedzieć duże podobieństwa, ale nie pod względem fabuły, ale schematu w jakim jest napisana książka. Pierwsza część książki w obu: Begając boso i Making Faces: chłopak i dziewczyna się spotykają (w obydwu książkach niejasne są relacje między nimi), chłopak wyjeżdża do wojska, powraca i jest druga część książki. Ale to taki mały szczegół. Myślę też, że Making Faces podobało mi się ciut bardziej. Chociaż ta książka również była bardzo dobra. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-08-2018 o godz 21:11 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Moja opinia: Biegając boso to niesamowicie wciągająca i poruszająca serce historia, która swoją premierę miała 7 sierpnia 2018 za pośrednictwem Wydawnictwa Editiored. Jej autorką jest Amy Harmon -bestsellerowa pisarka New York Times, USA Today, Wallstreet Journal oraz Whitney Award i Swirl Award. Jej książki zostały wydane aż w 15 krajach i zdobyły uznanie nie tylko u wielbicielek gorących romansów, ale i u fanów dobrej, wciągającej fantastyki. W Polsce Pani Harmon znana jest z takich tytułów jak: Prawo Mojżesza, Pieśń Dawida, Making Faces, Słowo i Miecz oraz Królowa i Uzdrowiciel. Główną bohaterką tej powieści jest Josie Jensen – nieśmiała, lecz nieziemsko uzdolniona trzynastolatka, która po śmierci swojej matki musiała bardzo szybko porzucić świat beztroskiej swobody i stać się odpowiedzialną Panią domu oraz rozsądną strażniczką rodzinnego ogniska. To wtedy, całe jej nastoletnie życie uległo gwałtownej zmianie i utraciło bezpowrotnie smak młodzieńczej zabawy oraz radosnego szaleństwa. Jej przyśpieszony egzamin dojrzałości okazał się niełatwym testem emocji, które wypełnione zostały nie tylko pustą nutką samotności i brakiem szczypty zrozumienia, ale i niebanalną magią szczerej muzyki, która porusza w niej każdy skrawek wrażliwego serca. Pewnego dnia w szkolnym autobusie poznaje Samuela Yazziego – osiemnastoletniego Indianina z plemienia Nawaho, który tak samo jak ona rozumie i kocha klimat klasycznej muzyki, składającej się z nut wyjątkowych i niepowtarzalnych wspomnień. Z upływem lat, między Josie i Samuelem tworzy się wyjątkowa więź przyjaźni i zaufania, która dzięki garści przepięknych marzeń i szczypty przekornego losu przekształca się w uczucie, pachnące słońcem i magią nietuzinkowej miłości. Biegając boso to pełna szczerych emocji oraz niezapomnianych wrażeń historia, która otulona została nie tylko pięknem miłosnej melodii i gorącej, autentycznej pasji, ale i siłą młodzieńczych marzeń oraz pragnień, które nadają naszemu szaremu życiu barw radosnej tęczy. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła z rąk niepowtarzalnej i kreatywnej Pani Harmon 🙂 Polecam gorąco!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-08-2018 o godz 10:51 itysiek_reads dodał recenzję:
Amy Harmon już jako dziecko wiedziała, że chce zostać pisarką. Już wtedy dzieliła swój czas między pisanie piosenek a pisanie opowiadań. Dorastała w wiejskiej okolicy (a dokładnie w Levan w stanie Utah, zupełnie jak bohaterka swojej książki) wśród pól z pszenicą. Ponieważ nie miała w domu telewizora, spędzała czas z książkami i rodzeństwem, dzięki czemu wyrobiła w sobie zdolność opowiadania ciekawych historii. Amy Harmon jest mówcą motywacyjnym, nauczycielką w szkole podstawowej i średniej, mamą i członkiem chóru Saints United Voices […] (fragment opisu pochodzi z książki). Josie Jo Jensen w bardzo młodym wieku musiała zmierzyć się z problemami dorosłych. Po śmierci mamy to ona musiała przejąć obowiązki pani domu i dojrzeć zdecydowanie zbyt szybko. Dzięki temu zyskała niesamowitą mądrość, była skryta, raczej stroniła od towarzystwa i wolała pogrążyć się w ciekawej lekturze. Jednak największym talentem 13-letniej dziewczyny było rozumienie muzyki, która od pewnego czasu codziennie jej towarzyszyła. Gdy w autobusie szkolnym poznaje cichego i zamkniętego w sobie Samuela, nie spodziewa się, że między nimi rozkwitnie przyjaźń i narodzi się pasja, która ich połączy. Zdawało się, że tylko on jeden rozumie rozważania Josie. Niestety po kilku latach ich ścieżki się rozchodzą, czy w przyszłości znowu staną sobie na drodze? Czy młodzieńcze zauroczenie przetrwa lata rozłąki? Historia Josie i Samuela nie należy do łatwych. Oboje wyróżniali się wśród swoich rówieśników, Samuel swoim pochodzeniem (jest w połowie Indianinem), a Josie swoją nadzwyczajną dojrzałością i talentem. Żadne z nich nie spodziewałoby się, że uczucie, które ich połączy, będzie tak silne. Josie w swoim życiu przeszła wiele trudnych momentów, które całkowicie zmieniły jej priorytety. Jednak wszystko się zmienia, gdy na horyzoncie ponownie pojawia się Samuel. Z niecierpliwością wyczekiwałam chwil, które młodzi spędzali razem, a wypływająca z każdej strony muzyka jedynie dodawała ich relacji uroku. Książka jest pełna emocji, ciepła, wzruszeń, pięknej muzyki klasycznej, rozważań i bardzo ciekawych legend plemienia Nawahów. Początkowo denerwowała mnie zbytnia wrażliwość Josie i jej decyzje, ale po czasie ją zrozumiałam, a nawet polubiłam, nie mówiąc o tym, że bardzo jej współczułam. Samuel również przypadł mi do gustu więc byłam bardzo ciekawa jaki los szykuje dla nich autorka. Jestem zdecydowanie zadowolona z lektury, jest pełna wzruszeń i humoru, daje nadzieję i otula serce. Bardzo polecam! Dziękuję Wydawnictwu Editio za egzemplarz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-08-2018 o godz 21:44 Patrycja Kuchta dodał recenzję:
„Biegając boso”, to przepiękna historia o niewinnej przyjaźni, która musiała przejść wiele prób i mimo ogromnych przeciwności losu, przerodziła się w prawdziwe i szczere uczucie. Ta książka ma niesamowity klimat, jest tak piękna, szczera i autentyczna, że dosłownie nie mogłam się nią nasycić. Kartki są wręcz przesiąknięte muzyką, emocjami, mądrością i pięknymi legendami. Czytając tą historię dosłownie przeniosłam się w opisywane miejsca, czułam zapach pór roku, razem z bohaterami odczuwałam najróżniejsze emocje, przeżywałam tragedie i chwile szczęścia. Kilka scen szczególnie zapisało się pod moimi powiekami i są jak piękne zdjęcia, które z przyjemnością dołączę do albumu moich ulubionych książkowych momentów. Wzruszające rozstanie, w miejscu zwanym przez Josie „Senną Dziuplą” czy obserwowanie gwiazd odbijających się w tafli jeziora, na zawsze zapiszą się w mojej pamięci. Autorka posługuje się niezwykle plastycznym językiem, w którym jest za razem piękno i prostota. Snuje swoją opowieść subtelnie i z gracją, nie stawia na pędzącą akcję, lecz mądre i cenne sceny i potrafi doprowadzić czytelnika do bardzo intensywnych emocji w niezwykle delikatny sposób. nie mogłam się nasycić tą historią, ciągle było mi mało, pochłaniałam z pasją kolejne strony. Odrobinę rozczarowało mnie zakończenie, zbyt skrótowe jak na tak potężnie budowane napięcie. Dopisałabym jeszcze kilka rozdziałów, żeby w pełni usatysfakcjonować moją dociekliwą duszę, ale i tak to jedna z piękniejszych książek jakie miałam ostatnio przyjemność czytać. CAŁA RECENZJA: http://beauty-little-moment.blogspot.com/2018/08/biegajac-boso-amy-harmon.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2018 o godz 14:25 BartoszCzyta dodał recenzję:
Josie to prawdziwy #książkoholik. Zaczęła czytać, aby uciec od rzeczywistości, i nigdy nie przestała, ponieważ książki stały się tak wielką częścią tego, kim była. Nie tylko czytała dla przyjemności - czytała, żeby się uczyć, dyskutować, spekulować i poszerzać horyzonty. Powieść zaczyna się, gdy Josie ma 13 lat. Samuel jest dosłownie 18-letnim chłopcem z krainy snów - poza tym, że był bardzo zagorzałym, zagubionym i zamkniętym nastolatkiem, okazał się być także dżentelmenem. Podobała mi się historia o dziedzictwie Samuela i o tym, jak się starał będąc w połowie pochodzenia indiańskim i pół „białym”. Jego plemię nie uważało go za wystarczająco urodzonego, a jego rówieśnicy nie uważali go za wystarczająco białego. Samuel utknął w otchłani gniewu i urazy, a sposób, w jaki znalazł swoje miejsce na świecie, był naprawdę piękny. Josie Jenson straciła matkę w młodym wieku i przejęła stanowisko swojego ojca i braci. Gotowanie, opiekowanie się domem i nimi od najmłodszych lat. To cicha, inteligentna dziewczyna z głową zawsze wbitą w książkę. Jej miłość do słów i wiedzy uczyniła z niej niesamowicie ukochaną postać. Samuel Yazzie, indiański chłopiec, który próbuje dowiedzieć się, gdzie jest jego miejsce na świecie. Spotyka Josie w szkolnym autobusie. Między dwójką tworzy się nieprawdopodobna przyjaźń pomimo różnicy wieku. Pięknym obrazem było gdy czytali sobie nawzajem w autobusie i dzielili się swoimi marzeniami. Biegając boso to wzruszająca i piękna historia miłosna trwająca całe życie. Historia Josie i Samuela rozpoczęła się, gdy zostali przydzieleni do wspólnego autobusu szkolnego. Pomimo pięcioletniej różnicy wieku, oboje rozwijają silną przyjaźń i zakochują się. Żadne z nich nie reaguje na te uczucia z powodu dużej luki wieku. Samuel jest szczególnie świadomy młodego wieku Josie i niemoralności w dążeniu do jakichkolwiek romantycznych uczuć, jakie może mieć. Postępuje uczciwie, nie przyjmując do świadomości związku, który jest czymś innym niż platoniczny. Kiedy marzenie Samuela o byciu Marine zabiera go od Josie, w końcu tracą kontakt. Josie jest zdruzgotana, ale próbuje pogrzebać zranione uczucia i zapomnieć o młodym mężczyźnie, który czuje, że ją porzucił. Przez kolejne lata ich życie przenosi ich w różne strony. Jednak ich niewypowiedziane uczucia i związek pozostają silne. Kiedy ich życie ponownie krzyżuje się z dorosłymi, okoliczności życiowe Josie znacznie się zmieniły i oboje muszą podjąć trudne decyzje. Jest to opowieść o pierwszych miłościach, złamanym sercu, przyjaźni, nieodwzajemnionej miłości, wytrwałości i tęsknocie. Było to pełne emocji i uczucia. Amy Harmon tworzy przepięknie tragiczną historię, łącząc utratę, miłość, przyjaźń, indiańskie legendy, klasyczną muzykę, pasję do języka angielskiego i religię mormońską, aby całkowicie chwycić nas za serca. Postacie są tak dobrze rozwinięte i nie można nie wspomnieć o , dojrzałości, śmiałości i przekonaniach Josie oraz zagubionego, zamyślonego i honorowego Samuela. Nie często trafiam na takie piękne i życiowe historie. Według mojego odczucia ta książka jest kierowana do każdego czytelnika. Znajdziecie tam wiele, a jeszcze więcej was zaskoczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-07-2018 o godz 14:56 Cantata dodał recenzję:
Od jednej z moich amerykańskich "pen pal" dowiedziałam się, że najnowsza książka Amy Harmon będzie nawiązywać do "Prawa Mojżesza", książki która szturmem zdobyła moje serce. Od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Teraz, już po lekturze, czuję się jak najedzony kot, leżę i oblizuję pazurki. Kolejny raz autorka zabrała mnie w fascynującą podróż w poszukiwaniu miłości, tym razem uczucia drugiej szansy, miłości z odzysku. Uwielbiam Amy Harmon za sposób w jaki bawi się słowem i lekkość z którą tworzy swoje światy. Widać, że autorka kocha to co robi, a nie ma nic przyjemniejszego niż czytać utwór napisany z pasją i miłością. Josie Jensen jest nieśmiałą nastolatką posiadającą niezwykły talent rozumienia muzyki. Pewnego dnia, w szkolnym autobusie, poznaje Samuela Yazziego, Indianina z plemienia Navaho. Wspólne podróże sprawiają, że para nastolatków zaprzyjaźnia się. Rozmawiają o muzyce i legendach powoli stając się bratnimi duszami. Po ukończeniu szkoły Samuel opuszcza miasteczko z postanowieniem zostania żołnierzem piechoty morskiej. Kiedy po latach wraca do Levan odkrywa, że Josie niewiele się zmieniła a uczucie, które narodziło się w szkolnym autobusie nadal ma szansę rozkwitnąć. Jak to się mówi na śląsku "wyd.upca mi żyły na karku" jak czytam o związku, chociażby platonicznym, pomiędzy trzynastolatką i dorosłym osiemnastoletnim facetem. I to jest jedyny zgrzyt fabularny na jaki się natknęłam. Niestety jego widmo pozostało ze mną już do końca powieści.Ostatnio w radiu słyszałam, że polski rząd zastanawia się nad zniżeniem, do 12 roku życia, progu legalności pożycia seksualnego z nieletnimi. Jako matka dwóch córek miałam ochotę krzyknąć : "że co proszę?!". Muszę przyznać, że w powieści Amy Harmon granica przyjaźni w żaden sposób nie zostaje przekroczona, jednak umysł czytelnika ma ma funkcję, która nazywa się wyobraźnią. I to właśnie ona odpowiedzialna jest za nadbudowywanie obrazów. W moim przekonaniu gdyby nie wyjazd Samuela do wojska, ich czysto przyjacielski związek by wyewoluował w coś bardziej poważnego, czym musiał by się zainteresować prokurator. Oczywiście zarówno sama autorka jak i wielbiciele książki tłumaczą, że Josie była nad wyraz rozwiniętą intelektualnie nastolatką jednak do mnie to nie przemawia. Niezależnie ile obiadów zdążyła ugotować ojcu i braciom, nie ważne ile godzin spędziła na sprzątaniu, nie znaczy to jeszcze, że jest osobą dorosłą. Trzynaście lat to wiek kiedy niektóre dzieci nadal się bawią zabawkami, to nawet za wcześnie na typowy bunt nastolatków. A z drugiej strony patrząc. Co dorosły mężczyzna mógłby widzieć w trzynastoletniej dziewczynie? Przecież różnica w zakresie zainteresowań w okresie dojrzewania jest kolosalna. Jeśli macie rodzeństwo to doskonale wiecie o czym mówię. Już ponarzekałam więc możemy przejść do kolejnej części naszej powieści, czasu kiedy nasi bohaterowie są osobami dorosłymi i spotykają się ponownie. Musicie wiedzieć, że te siedem lat rozłąki było dla Josie,czasem niezbyt przyjemnych doświadczeń. Kiedy ponownie spotkała Samuela znajdowała się w takim momencie swojego życia, że potrzebowała by ktoś wyciągnął do niej pomocną dłoń, przytulił pocieszył. Kiedy początkowe rozdziały książki opowiadały o Samuelu, młodym mężczyźnie, który czuł że nie do końca pasuje do swoich rówieśników, tak druga część książki to opowieść o kobiecie, która poszukuje celu w życiu, własnej drogi która ją wyprowadzi z meandrów tragicznej przeszłości. Śmiało można powiedzieć, że Amy Harmon stworzyła dzieło opowiadające o dwójce ludzi, którzy poszukują swojej tożsamości i miejsca, które można nazwać domem. A jeśli po drodze poznają również miłość to tym lepiej. Samuel jest pół Indianinem. Wywodzi się z plemienia Navaho jednak uczęszcza do szkoły w której większość stanowią biali. To właśnie tam uświadomił sobie, że istnieją pewne różnice w wyglądzie, kulturze, religii i zachowaniu, które sprawiają, że czuje się inny od kolegów z klasy. Nie czuje tej przynależności. Dla innych członków swojego plemienia był za mało "rdzenny", dla białych zbyt "kolorowy".Jedynie Josie traktowała go jak równego sobie. Za pomocą muzyki uczyła go pewności siebie. "Biegając boso" to książka pełna dźwięków i melodii, która za sprawą barwnego, opisowego języka autorki, rozbrzmiewa również w naszej duszy. Jeśli nie lubicie klasyki, to za sprawą tej pozycji z pewnością się nią zainteresujecie. Podobnie jest z historią. Słuchając opowiadanych przez Samuela legend i indiańskich baśni, wkroczycie w świat, często krwawej, historii Stanów Zjednoczonych. A ponieważ nasza książkowa dwójka sporo czasu spędza na rozmowie, to tych historii będzie naprawdę wiele. Muszę przyznać, że Amy Harmon wie o czym pisze, a jej fascynacja kulturą i sztuką Indian nie kończy się na własnoręcznym zbudowaniu tipi z Wallmartu. Mnóstwo jest tu szczegółów, które świadczą o tym, że autorka dogłębnie zbadała temat.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Sponsor. Tom 1 Haner K.N.
27,93 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.