Bez winy (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Nowa powieść autorki bestsellera „Bez słów”.

Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los. Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…

Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie. Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Bez winy
Autor: Sheridan Mia
Tłumaczenie: Biernacka Matylda
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 384
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-09-28
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 206 x 32 x 139
Indeks: 19830186
 
średnia 4,6
5
70
4
13
3
7
2
1
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
47 recenzji
5/5
13-02-2017 o godz 19:10 rozyckamarika dodał recenzję:
Kolejna genialna książka Sheridan. Do tego te okładki kuszące <3 Jak już się zacznie czytać ciężko się oderwać! Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
04-02-2017 o godz 16:44 Lidia Dzika dodał recenzję:
Super super super . Nic więcej nie będę pisać bo to trzeba przeczytać .
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
09-10-2016 o godz 20:42 Klaudia Grabowska dodał recenzję:
Czasami jedna decyzja może odmienić całe życie...
Greyson niedawno wyszedł z więzienia i otrzymał w spadku po ojcu upadającą winnicę. Nie ma pieniędzy, a za wszelką cenę chce zapracować na jego miłość. Nie wie, co ma zrobić, ale pewna wizyta w banku, gdzie zostaje odmówiona mu pożyczka, staje się początkiem jego nowego życia. Kira niedawno wróciła do kraju. Zdeterminowana, zraniona kobieta nie ma gdzie się zatrzymać, a proszenie o pomoc ojca nie jest do przyjęcia. Kiedy pewnego dnia wypłaca ostatnie środki z konta po babci, spotyka przystojnego mężczyznę o oczach pełnych bólu. Wtedy podejmuje jedną z najbardziej szalonych decyzji w swoim życiu. By zdobyć pieniądze ze spadku, postanawia złożyć niemoralną propozycję Greysonowi. Chce, by wyszedł za nią za mąż i pomógł jej sfabrykować małżeństwo. Kira nie przewiduje jednak, że to odmieni jej całe życie. Ta dwójka stanie przed trudnym wyborem, a życie będzie rzucało im kłody pod nogi. Czy będą potrafili żyć w kłamstwie? Czy dadzą radę powstrzymać wzajemne pożądanie?
,,Bez winy" zabrało mnie w miejsce, w którym prawdziwa historia rozgrywa się między wiedźmą a smokiem. Piękna, emocjonująca, intensywna podróż poprzez alejki pełne soczystych, szlachetnych winogron, cudownych chwil, kończąc się na gorącym, bolesnym romansie, w którym by wygrać, trzeba się całkowicie otworzyć. Wyśmienita niczym wino, skąpana w kroplach pożądania, historia o dwóch całkowicie różnych osobach, z demonami przeszłości, ciągnącą się za nimi winą, które poruszyły mnie do głębi serca. Mia Sheridan znów roztrzaskała moją duszę i ukazała piękne, a zarazem niezwykle bolesne kolory miłości, której nikt nie pokona. Wzruszyła mnie do głębi mojego jestestwa i zamknęła w kokonie ciepła, humoru, magii. Ukazała mi historię, w której nikt nie wygrywa, a zarazem nie ma przegranego. Mia jest jedną z autorek, których książki są niezwykle realna, zaczarowane i powodujące tornado emocji w umyśle czytelnika. ,,Bez winy" całkowicie mną zawładnęło, a kunszt pisarki autorki oraz pomysł, by połączyć dwie zranione, dźwigające swoje piętno dusze umocniło mnie, a zarazem zraniło. Niezwykle mocno przeżywałam zdarzenia, które spotykały bohaterów, wiele razy mój umysł mówił mi, bym choć na chwilę oderwała się od tej niesamowitej lektury, ale serce nie chciało słuchać. ,,Bez winy" dało mi poważną lekcję życia. Uświadomiło, że jeśli zniknie całe cierpienie, tak naprawdę nie będę nigdy potrafiła odnaleźć szczęścia. Muszę brać od życia to, co daje, a jeśli to coś złego, muszę przemienić to w dobro. Wtedy stanę się lepszym człowiekiem. Historia Kiry i Greysona rozpaliła moje zmysły, strzaskała serce i poskładała rozbite kawałki. Obym częściej natrafiała na takie powieści. Nie mogę się doczekać do wydania kolejnej książki Mii, bo niestety wyczerpałam polskie przekłady. Niedługo na blogu pojawi się recenzja ,,Stingera", którego właśnie czytam i możecie się spodziewać, kolejnej pochwalnej recenzji (kto, by pomyślał!). A tymczasem pragnę was zachęcić do sięgnięcia po ,,Bez winy", której nie można się oprzeć!
Bohaterowie książek Mii Sheridan są niezwykle realistyczni, zranieni przez życie, a zarazem niezwykle silni w swojej wędrówce przez życie. Kira od zawsze męczyła się z nieustannymi wymaganiami ojca dotyczącymi jej osoby. Robiła, co mogła, by zaskarbić sobie jego przychylność, ale w końcu odpuściła i odkryła własną osobowość. Szalona, odważna młoda kobieta nie boi się wyzwań i stara się jak może, by wykorzystać w pełni życie. Składając propozycję małżeństwa dla pieniędzy Greysonowi myśli o tym, by pomóc schroniskom dla pokrzywdzonych, przerażonych ludzi oraz aroganckiemu, wyzwalającemu w niej najgorsze instynkty mężczyźnie. Kira to jedna z tych niezapomnianych postaci, która wnosi wiele świeżości do literatury swoją żywiołowością. Skrzywdzona przez mężczyzn jej życia, nie spodziewa się, że wpadnie w sidła miłości. Greyson męczy się z opinią ojca, nawet po jego śmierci. Choć wiele wycierpiał z jego ręki, pragnie przywrócić rodzinną winnicę do życia i zawiązuje umowę, które wszystko zmieni. Seksowny, zraniony, wybuchowy mężczyzna nie potrafi nie zwracać uwagi na plątającą mu się pod nogami szaloną dziewczynę, a zarazem boi się jej zaufać. Ta dwójka nieustannie drze koty, ale jak to mówi stare powiedzenie: ,,kto się czubi, ten się lubi". Ich historia pełna jest niespodziewanych zwrotów akcji, nieustannego pożądania, złych decyzji i łez. Stara winnica Hawthornów powraca do czasów świętości, a dwa zranione serca czują wzajemne pożądanie. Tylko, czy będą potrafili pogodzić się z przeszłością i zaufać sobie nawzajem?
,,Bez winy" to obezwładniająca, prowokująca, seksowna, a zarazem delikatna powieść o poszukiwaniu własnego siebie i pogodzeniu się z wymaganiami innych ludzi. Opowiada o bezwzględnej winie, prawdziwym zrozumieniu, palącym uczuciu i nieokrzesanej nadziei. Intryguje i wzrusza, rozpala zmysły i wywołuje uśmiech na twarzy. Niesamowita, intensywna, zaczarowana. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-09-2016 o godz 21:54 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
Mia Sheridan to autorka, która cały czas mnie niesamowicie zaskakuje. Jej powieści są inne, niepowtarzalne oraz kipią emocjami. Historie, które przelewa na papier są przepiękne, urocze ale także bardzo wzruszające, pełne bólu oraz łez. To autorka, której twórczość naprawdę warto poznać. Osobiście po przeczytaniu „Bez słów” stałam się jej ogromną fanką, każda jej powieść od razu staje się moją ulubioną, a po dotarciu do ostatniej strony dopada mnie książkowy kac. Bohaterowie żyją w mojej głowie, a mi ciężko zabrać się za inną książkę. Tak także stało się po skończeniu „Bez winy”...
Zapraszam na recenzję.

„Prawdziwa miłość to największy skok na główkę, jaki istnieje.”

Kira po powrocie z Afryki jest bez grosza przy duszy, to czego jej nie brakuje to piętrzące się kłopoty. Młoda kobieta postanawia wypłacić wszystkie swoje oszczędności z konta i podczas pobytu w banku, przez przypadek podsłuchuje rozmowę pracownika z Grayson'em Hawthorn'em, któremu bank odmawia kredytu. Jak przez mgłę przypomina sobie to nazwisko i krzywdę jaką wyrządził temu człowiekowi jej ojciec. Niewątpliwie ten przystojny mężczyzna, tak jak ona potrzebuje pieniędzy, by zawrócić z życiowego zakrętu. Wtedy właśnie w jej głowie rodzi się plan...
Grayson pięć lat spędził w więzieniu za nieumyślne spowodowanie śmierci. Po wyjściu na wolność przejął w spadku po swoim ojcu doszczętnie zrujnowaną winnicę, którą postanowił doprowadzić do świetności. Jednak nie jest to łatwe, gdy brakuje pieniędzy, a bank odmawia udzielenia kredytu z powodu jego przeszłości. Gdy chce się poddać, nie widząc perspektyw na dalszą przyszłość, pojawia się Kira ze swoim szalonym planem. Kobieta proponuje mu biznesowe małżeństwo, on weźmie z nią ślub, a ona podzieli się z nim pieniędzmi, które otrzyma po zawarciu związku małżeńskiego. Grayson w akcie desperacji godzi się na tą nietypową propozycję. Jednak czy to dobry pomysł? Oboje od samego początku nie darzą się sympatią. Smok i wiedźma to ich przezwiska (oczywiście idealnie do nich pasują). Jednak z czasem zaczyna przyciągać ich nić pożądania, a namiętność staje się nie do opanowania. Co z tego wyniknie? Czy małżeństwo na „chwilę” ma szansę stać się prawdziwym fundamentem miłości? Przekonajcie się sami.

„Miłość nie zawsze jest łatwa i po płatkach róż.”

„Bez winy” to kolejna piękna i cudowna powieść w dorobku twórczym Mii Sheridan. Zawsze gdy piszę recenzję jej książki, to brakuje mi słów, by opisać emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury. To kolejna opowieść o cudownej sile miłości, ale także o odrzuceniu przez najbliższe osoby. Bohaterowie są bardzo podobni do Archera oraz Bree z „Bez słów”, książki, która cały czas kołacze mi się po głowie. Tym razem mamy Graysona oraz Kirę i znów to kobieta jest postacią silniejszą i twardszą, mimo tego, że sama zmaga się z bolesną przeszłością i wspomnieniami. Grayson, to bohater skrzywdzony przez los oraz osoby, które zawsze powinny okazywać mu bezgraniczną miłość. Nigdy nie doświadczył miłości ze strony ojca, macochy, a nawet matki. Te bolesne doświadczeniu ukształtowały go na osobę zimną, skrytą i niedostępną. Wszelkie niepowodzenia traktuje bardzo poważnie i przeważnie obwinia za nie tylko i wyłącznie siebie, otoczył się murem nie do przebicia, który jednak zacznie się kruszyć przy szalonej i pełnej werwy kobiecie jaką jest Kira. Ich droga do szczęścia będzie długa oraz bolesna, ale czasami warto trochę pocierpieć, by na koniec zaznać szczęścia i odnaleźć siebie.

Akcja książki jest bardzo dynamiczna, dużo się dzieje w życiu bohaterów, a my chłoniemy wszystko jak gąbka, która nie może się nasycić, ciągle łaknąc więcej i więcej.

Mia Sheridan kolejny raz udowodniła jak lekkie ma pióro, a jej styl jest po prostu magiczny, przyciąga, hipnotyzuje i wciąga w głąb fabuły. Genialna kreacja bohaterów, którzy są nad wyraz prawdziwi, bez zbędnego przerysowania i idealizowania. Dzięki temu, ta opowieść wydaje się nam bardzo realna. To taka „miłosna bajka”, która mogłaby wydarzyć się w prawdziwym życiu, które potrafi czasami być okrutne i nieraz sprawdza naszą psychiczną wytrzymałość.
Grayson to bohater, który rozbił moje serce na milion kawałków i uwiódł całym sobą. Swoim urokiem, szczerym sercem i poranioną duszą. Jestem przekonana, że z Wami, moje kochane będzie bardzo podobnie.

Mia Sheridan znów chwyciła mnie w swoje emocjonalne szpony, wywoływała szybsze bicie serca, rozśmieszała, wzruszała, ale przede wszystkim pokazała mi, że nie ma silniejszego uczucia niż miłość. Miłość, która rozgania mroki, leczy dusze oraz naprawia złamane serca.

Gorąco polecam! Historia Smoka i Małej Wiedźmy zapadnie Wam w pamięci na długo!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-09-2016 o godz 19:32 magda dodał recenzję:
Mia Sheridan, to autorka, która mnie zaskakuje. Jej książki są niepowtarzalne, historie urocze, pełne miłości, namiętności, ale również bólu i cierpienia. Mia Sheridan nie rozczarowuje, bo za każdym razem potrafi z utartego (i dobrze znanego z romansów) schematu, stworzyć coś innego i unikalnego.
Tak też jest w przypadku „Bez winy” (oryg. „Grayson’s vow”) - historii Kiry i Graysona. Główni bohaterowie przypominają mi postaci z „ Bez słów” (oryg. Archer’s voice) tj. Archera Hale i Bree Prescott.
Grayson ma cechy wspólne z Archerem: obaj są skrzywdzeni przez los, mają poranione dusze i mimo że na pierwszy rzut oka tego nie widać – obaj bardzo cierpią. Grayson poprzez swój ból, wzbudzał u mnie pokłady współczucia i ofiarności. No bo jak nie chcieć przytulić takiego faceta, który był krzywdzony tak wiele razy. Wszystko czego doświadczał, otwierało coraz to nowe rany, które w połączeniu z murem, jaki wokół siebie zbudował, zamieniły go w zimnokrwistego i aroganckiego mężczyznę.

„Nie chcę cię. Ani trochę cię nie chcę. Nikt cię nie chce. Nikt cię nigdy nie chciał.”

Na szczęście jest Kira, która podobna jest do Bree, bo pomimo wszelkich przeciwności losu i własnych rozterek, stara się być silną, iść na przód i nie poddawać się, co jej doskonale wychodzi.
Kira Dallaire ucieka do Napa, małej miejscowości, w której kiedyś mieszkała jej kochająca babcia. Ucieka przed dotychczasowym życiem, w którym była córką burmistrza, człowieka poukładanego, wszystko kontrolującego i bardzo wpływowego. Miało być tak, jak tatuś postanowił. Nie dziwne, że dziewczyna o ognistym temperamencie w końcu nie wytrzymała. Kira to żywe srebro, wulkan pełen energii, z „bardzo złymi pomysłami” – jak to określiła jej najlepsza przyjaciółka Kimberly.

„A jak w college’u przyjechałaś do domu na wakacje i zorganizowałaś tę azjatycką kolację, na którą wszyscy musieliśmy włożyć kimona, po czym prawie nas wyprawiłaś na tamten świat.
– Błąd składnikowy. Skąd miałam wiedzieć, że do przygotowania tej konkretnej ryby trzeba mieć licencję? Tak czy inaczej, to było milion lat temu.”

Kira ma znowu genialny plan: proponuje małżeństwo Graysonowi Hawthornowi. Dzięki temu będzie mogła uruchomić środki na funduszu, który powierzyła jej babcia. Umowa ma być czysto biznesowa, środki z funduszu podzielone po pół, małżeństwo na około rok, potem rozwód i każdy pójdzie własną drogą.
Grayson, który dostał w spadku upadającą winnicę, a nie ma własnych środków na jej rozwój, godzi się na ten szatański plan.

Obie postaci są wybuchowe i uparte, dlatego w książce mamy do czynienia z ciągłymi kłótniami wrednego, ziejącego ogniem Smoka oraz małej Wiedźmy. Nie ukrywam, że świetnie się przy tym bawiłam.

„– Złaź na dół – zażądałem, uświadamiając sobie, że to już drugi raz w tym tygodniu każę mojej małżonce zejść z czegoś wysokiego i niebezpiecznego. – Nie będziesz więcej wdrapywać się na drzewa ani tańczyć na traktorach w mojej winnicy. Słyszysz? (…)
– A jeśli będę? – spytała wyzywająco.
– Jeśli będziesz, pokażę ci, jakim potrafię być smokiem (…).
– Może – powiedziała, prostując się i strzelając swoją wstążką w powietrzu – powinnam była trenować ujarzmianie smoków! (…)
– Rzuć broń, wiedźmo – warknąłem, a wrząca krew zabulgotała w moich żyłach.
– Bo co? – spytała władczo.
– Albo sam cię obezwładnię. (…).
– Proszę bardzo – powiedziała, a w jej oczach rozbłysło coś ognistego i ekscytującego. – Pokaż swoje smocze oblicze. Pokaż, na co cię stać.”

Humor to jedna strona medalu tej książki. Druga - to potęga miłości i miłosierdzia do drugiego człowieka. Podobnie było w „Bez słów” czy „Calder. Narodziny odwagi”, ale nie ma mowy o oklepanym temacie. Autorka za każdym razem przedstawia to w inny i zarazem nietuzinkowy sposób, więc czytelnik nie ma wrażenia „ale to już było”.

To wszystko składa się na wyjątkowość tej historii. Mia Sheridan pokazała, że jej kunszt pisarski nie zawodzi i żaden czytelnik nie powinien być rozczarowany.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-09-2016 o godz 16:13 Layla dodał recenzję:
Kira i Grayson mają pewne kłopoty. Ona chce uciec od swojego poprzedniego życia i zacząć nowe, ale mając bliskich za swoich wrogów jest to dość trudne. On z kolei chce uratować upadającą winnicę, która zamieniła się w ruinę po śmierci jego ojca. Pewna propozycja Kiry może na zawsze odmienić sytuację każdego z nich. Stawka jednak jest bardzo wysoka, a konsekwencje tej decyzji mogą być poważne, ale przede wszystkim mogą całkowicie wywrócić życie ich obojga do góry nogami. Czy cały plan się powiedzie, a co najważniejsze – czy bohaterowie będą mieli na tyle odwagi, aby się na niego zgodzić?

Mia Sheridan od zawsze interesowała mnie swoją twórczością. Zaczęło się od Bez słów, jednak po przeczytaniu tej książki i poznaniu historii Bree oraz Archera odczułam głęboki zawód i rozczarowanie. Mimo to decyzja o sięgnięciu po kolejną jej książkę zajęła mi kilka sekund. Przyciąganie do tej powieści było ogromne i coś podpowiadało mi, że może w tym przypadku będzie dużo lepiej. I faktycznie tak było, ponieważ Bez winy okazała się powieścią zdecydowanie ciekawszą, wciągającą, bardziej dopracowaną, a co najważniejsze – pełną bardzo ważnych morałów.

Od samego początku bardzo spodobał mi się klimat powieści. Nie czuć w nim żadnego parcia na wątek miłosny, tak jak to było w przypadku Bez słów, a Czytelnik nie musi długo czekać na rozwój wydarzeń. Sprawia to, że książkę czyta się bardzo szybko, ale jednocześnie można delektować się historią.
Sam pomysł również przypadł mi do gustu. Co najważniejsze, autorka nie uczyniła z niego od razu słodkiego wątku, a stopniowo i bardzo dobrze pokazywała zmianę w relacji Kiry i Graysona. Bardzo bawiły mnie dialogi bohaterów, zwłaszcza ich słowne sprzeczki, ich zachowanie oraz sytuacje, które nieraz doprowadziły mnie do śmiechu. W tej kwestii autorka spisała się na medal.
Z bohaterów jestem zadowolona. U Kiry bardzo spodobała mi się jej wrażliwość na ciężką sytuację niektórych ludzi, jej mądrość i delikatność. Grayson z kolei zapunktował u mnie siłą charakteru i głębokim oddaniem. Nie oznacza to jednak, że oboje byli idealni. W ich zachowanie momentami wkradała się szablonowość, zwłaszcza w scenach romantycznych i wtedy, gdy w grę wchodziły poważne uczucia oraz emocje, ale działo się to tak rzadko, że nie jestem w stanie potraktować tego jako minusa powieści. Drugoplanowi bohaterowie byli dość dobrze wykreowani, a autorka nie poszła na łatwiznę. Ten element szczególnie mnie ucieszył, bo pewne postacie okazały się po prostu fenomenalne. Właściwie to jestem zadowolona z tego, że autorka wszystko to rozwijała tak spokojnie i powoli. W Bez słów od razu wyczułam, że będzie chodziło tylko o jedno, ale tutaj tak na szczęście nie było.

Czy wobec tego Bez winy ma w ogóle jakieś minusy? Znalazło się, jest kilka, ale w porównaniu do zalet tej książki są one naprawdę małe. Wątek miłosny momentami faktycznie był szablonowy i trochę oklepany, zakończenie powieści tonie w słodkościach i westchnieniach, ale machnęłam na to ręką, bo całość porwała mnie i kupiła.

Jeśli nie przypadła Wam poprzednia książka Mii Sheridan, czyli Bez słów, to z ręką na sercu mogę Wam zarekomendować tę powieść. Jest lepiej dopracowana, ciekawsza i dużo bardziej wciągająca niż poprzedniczka, bohaterowie stali się jedną z moich ulubionych par, a sama ich historia nie jest prosta i banalna – ciągle coś się dzieje, a wspólne stawianie czoła gorszym sytuacjom umacnia ich więź. Jeśli jednak Bez słów całkowicie Was w sobie rozkochała, to jeszcze lepiej! Bez winy okaże się strzałem w dziesiątkę. Książka ta zaskoczyła mnie o tyle, że przekazuje dość ważne i istotne mądrości – to, że czasami trzeba wyjść komuś naprzeciw i spotkać się w połowie drogi. Pod tym względem Bez winy bardzo mnie zachwyciła i byłam bardzo mile zaskoczona. Serdecznie Wam ją polecam!

http://zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com/2016/09/226-przedpremierowo-bez-winy-mia.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-09-2016 o godz 11:02 Gorkek dodał recenzję:

Pamiętam te wszystkie zachwyty, multum pozytywnych recenzji i wszechobecną euforię jaka otoczyła premierę książki Bez słów, tej samej autorki. Ja nigdy po nią nie sięgnęłam, ale kiedy dostałam propozycję przeczytania Jej najnowszej premiery, to nie wahałam się ani chwili i stwierdziłam, ze to będzie idealny moment, żeby zapoznać się z twórczością Pani Sheridan.

Kira nie ma ani gorsza, ale za to jest najlepsza w obmyślaniu najgorszych pomysłów. Tak więc jeden moment wystarczył, aby w jej głowie urodziła się myśl, która ma ją wybawić z opresji i w sumie nie tylko ją. Skąd mogła widzieć, że ta decyzja zmieni jej życie na dobre i wcale nie będzie tak jak sobie zaplanowała.

Wiecie jak to jest, jak bierzecie jakąś książkę, tak na chwilę przed snem, żeby przeczytać kilka rozdziałów, a potem jest godzina 6 rano, a Wy już skończyliście książkę? Ja tym razem tak właśnie miałam. Wzięłam swój tablet, bo jeszcze nie było tak późno, a jak już zaczęłam, to nie oderwałam się dopóki nie skończyłam. Fajnie wiedzieć, że jest się jeszcze w stanie czytać całą noc.

Już od pierwszych stron polubiłam główną bohaterkę. Nie jest typową szarą myszką, jakich wiele, ale jest postacią, która wie czego chce i stara się ten cel osiągnąć. Jednym z aspektów, które najbardziej podobają mi się w tej książce, to wymiany zdań między głównymi bohaterami, przynajmniej na początku i ich relacje. Ok, możecie powiedzieć, że o to właśnie chodzi w tej książce i na tym się pewnie opiera, ale jak sięgniecie po nią, to będziecie wiedzieli o co chodzi.

W historii tej pojawia się dosyć sporo wątków pobocznych, a przy tym nie ma jakiejś zatrważającej liczby postaci w których nie można by się połapać. Kojarzycie nazwisko Grey no nie? Jak wiadomo, przez pewne książki wszystkie okołopodobne imiona i nazwiska zostały dosyć mocno spaczone i raczej kojarzą się tylko z tym jednym Greyem. Dlatego też imię głównego bohatera Grayson, w zdrobnieniu Gray, może się źle na początku kojarzyć, ale dobrze jest się wyzbyć tego podobieństwa.

W historii pojawia się kilka dosyć dokładnie opisanych scen erotycznych i choć ja często nie czytam takich, to musze przyznać, że te czytało się całkiem przyjemnie i nie wywołują od razu oburzenia. Autorka bardzo dobrze radzi sobie z tymi wątkami i to oceniam jak najbardziej na plus.

Jest jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. Po co autorka wprowadza tyle zawirowań w fabule, tyle zwrotów akcji. Jest ich jak grzybów po deszczu i jak już myślałam, że się wszystko układa to znów piorun i wszystko się zmienia. Nie twierdze, że to źle, bo bardzo lubię nieprzewidywalność w fabule, ale mogło by być tego trochę mniej.

Bardzo przypadł mi do gustu styl jakim posługuje się autorka. jest bardzo przyjemny i lekki w odbiorze, przez co nie chciało mi się oderwać od książki i mogłam tak szybko ją przeczytać. No i ten klimat. Winnica jest genialnym tłem dla tej historii i cieszę się, że autorka wybrała właśnie coś takiego.

Jeśli chodzi o pomysł na fabułę, to byłam zaskoczona takim pomysłem. Moje zaskoczenie w końcu przerodziło się w ciekawość, która z kartki na kartkę coraz bardziej rosła w siłę. Nie spotkałam się jeszcze z takim czymś i choć pozornie może się to wydawać lekko schematyczne, to wcale takie nie jestem. Zakończenie minimalnie do przewidzenia, ale nie przeszkadzało mi to ani trochę.

Co do okładki, to co prawa, nie tak wyglądam mój wyobrażony Grayson, ale całkiem nieźle się prezentuje, choć niektórzy mogliby mieć opory przed zabraniem jej na przykład do autobusu, ale wśród książek na półkach będzie się prezentować rewelacyjnie.

Cieszę się, że mogłam przeczytać tę książkę. Dzięki niej na pewno sięgnę po inne książki Mii Sheridan i będzie to w niedalekiej przyszłości, bo jeśli są tak bardzo wciągające to nie mogę się doczekać. Wam bardzo serdecznie polecam Bez winy, bo myślę, że jest to książka warta uwagi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-01-2017 o godz 00:42 mala5317 dodał recenzję:
To już trzecia książka tej autorki jaka przeszła przez moje ręce i z czystym sumieniem mogę ją wam polecić. Zacznę może od cytatu, który opisuje tę pozycję i w stu procentach oddaje jej sedno: "Absolutnie urzekająca historia - niemoralna propozycja, niekonwencjonalny układ, dwie poturbowane dusze i namiętność skąpana w winie."- Angelika Zdunkiewicz- Kaczor. Dla mnie było to tak miłe spotkanie niczym oglądanie "Pretty Woman" lub "Dirty Dancing". Komedia romantyczna w wersji papierowej z postaciami tak realnymi i pełnymi emocji że aż szkoda mi ją było odkładać po skończeniu. A niewątpliwie za szybko się skończyła. Kira, młoda, ładna i ze znanym nazwiskiem wychowywała się w dostatku ale bez miłości rodzicielskiej. W domu bez matki i z ojcem senatorem który traktował ją jak towar w zaciszach domowych przechodziła piekło. Dla świata była jednak rozkapryszoną młodą, bogatą nastolatką. Pewnego dnia czara się przelała i nasza bohaterka postawiła się ojcu. Wyjechała nie wziąwszy od niego złamanej złotówki. Postanowiła odebrać spadek po babci i się usamodzielnić, niestety babcia w zapisie zrobiła zastrzeżenie: pieniądze będą jej pod warunkiem że wyjdzie za mąż. Będąc przypadkowym świadkiem rozmowy dwóch mężczyzn w banku składa nieoczekiwanie propozycję jednemu z nich. Greyson, któremu od kilku lat nic nie wychodzi dźwiga na swych barkach przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia. Podobnie jak Kira nie miał szczęśliwego dzieciństwa- porzucony przez matkę, niechciany i poniżany przez ojca, borykał się z barkiem miłości od najbliższych. Tam gdzie powinna być ona bezwarunkowa, dla niego jej zabrakło. W dorosłym życiu za cel honoru postawił sobie utrzymanie spadku po ojcu, upadającej winnicy. Tylko skąd wziąć pieniądze, jak bank nie chce dać kredytu. I wtedy pojawia się Kira ze swą niemoralną propozycją. Połowa spadku za rok małżeństwa to niezbyt wygórowana cena a Greyson choć z bardzo dużą niechęcią wejdzie w ten jak mu się wydaje prosty układ. Nie przeczuwa jednak że pierwsze wrażenie jakie odebrał patrząc na Kirę jest daleko mylące. Kobieta która wydała mu się płytka i arogancka coraz bardziej go intryguje, a to co miało być tylko zwykłą umową biznesową powoli przekształca się w coś innego. Nie będę wam opowiadać reszty historii, gdyż straciłybyście wiele. Historia choć z pozoru banalna, taka w rzeczywistości nie jest. Nie można powiedzieć również że nie zaskakuje. Tych dwoje ma ze sobą tak wiele wspólnego, a mimo wszystko są tak różni od siebie, i to czyni ich ciekawymi postaciami przy których na pewno nudzić się nie będziemy. Nie zabraknie tu zabawnych sytuacji, podobnie jak i pełnych wzruszeń gdyż książka ta przepełniona jest kolorową gamą emocji. Nie można się przy niej nudzić. Gdybym miała ją ocenić według mojej skali to przyznałabym jej mocnych dziewięć punktów na dziesięć możliwych. Swoje rozważanie podobnie jak początek zakończę cytatem, który również oddaje sedno tej pozycji. Do zobaczenia już niedługo: "Nawet szczęśliwe życie nie może się obyć bez pewnej dozy ciemności, a słowo "Szczęśliwe" straciłoby znaczenie, gdyby nie towarzyszył mu oponent w formie smutku" K. Jung "Sztuka życia". 1. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Bez słów" Mia Sheridan 2. P O L E C A N E K O B I E T O M : WBREW ZASADOM Samantha Young 3. P O L E C A N E K O B I E T O M : OSTATNIA SZANSA Samantha Young 4. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Wszystkie odcienie pożądania" Samantha Young 5. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Sztuka Uwodzenia" Samantha Young 6. P O L E C A N E K O B I E T O M : Samantha Young "Cofnąć czas" 7. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski 8. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Piekło Gabriela" Sylvain Reynard 9. P O L E C A N E K O B I E T O M : CALDER Narodziny odwagi Mia Sheridan
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-03-2017 o godz 23:07 Agnieszka Kaniuk dodał recenzję:
Wielu z nas krytykuje i bardzo łatwo ocenia innych bądź też sam jest krytykowany przez innych. Często myślimy negatywnie o innych surowo oceniając ich postępowanie będąc przekonanymi, że my sami nie bylibyśmy w stanie postąpić podobnie. Jednak jak mówi jedno z przysłów „Perspektywa widzenia zależna jest od punktu patrzenia”. Prawda bowiem jest taka, że niczego nie możemy być pewni, dopóki sami nie znajdziemy się w tożsamej sytuacji. Zdarzają się niestety sytuacje, kiedy życie nagle stawia nas pod ścianą, a wówczas tonący brzytwy się chwyta. Jesteśmy w stanie zrobić wszystko byle się ratować. W takiej właśnie podbramkowej sytuacji znajduje się Kira, główna bohaterka książki Mii Sheridan „Bez winy”. Dziewczyna jest córką bogatego ojca jednak pewnego dnia traci wszystko. Teraz nie ma ani domu, ani pieniędzy. Mimo to, chce walczyć o siebie i o swoja godność. Sytuacja dziewczyny może się odmienić, ale pod pewnym warunkiem. Nie jest to niestety tak proste, jak można by przypuszczać. A to dlatego, że aby warunek ten został spełniony Kira potrzebuje wspólnika w osobie mężczyzny. Wówczas będzie miała szansę na lepsze jutro. Kiedy położenie naszej bohaterki wydaje się beznadziejne, no bo przecież nie będzie nakłaniała mężczyzn z ulicy do wejścia wraz z nią w zdecydowanie nietypowy interes nagle spotyka na swojej drodze mężczyznę, który jest idealnym kandydatem, I choć ten jeszcze tego nie wie wkrótce ich losy połączą się. Grayson pragnie lepszego życia. Jest właścicielem podupadającej winnicy, którą odziedziczył po ojcu. Bardzo zależy mu na tym, aby dotrzymać obietnicy złożonej ojcu i przywrócić jej dawną świetność. Mimo, że jest zamożnym człowiekiem, kryminalna przeszłość nie ułatwia mu zadania. Pewnego dnia w posiadłości mężczyzny zjawia się Kira. Młoda kobieta składa mu niemoralną propozycję. Zapewnia jednak, że jeśli na nią przystanie będzie to tylko czysty układ, na którym zyskają oboje, Jak się zapewne domyślacie założenia tegoż układu wymykają się spod kontroli i między bohaterami rodzi się uczucie. Potwierdzają się słowa pięknej, znanej zapewne wszystkim piosenki. „Wielka miłość nie wybiera, czy jej chcemy nie pyta nas wcale”. Dokąd ta cała sytuacja zaprowadzi naszą dwójkę, a co najważniejsze czy nie będą oni żałować podjętych decyzji o tym już musicie przekonać się sami. Jeśli chodzi o bohaterów mamy tu postacie wyjęte z typowego kobiecego czytadła. Ona z otwartym sercem, pełna życia piękna złośnica. On, przystojniak o aroganckim i cynicznym usposobieniu. Tak różni, a jednocześnie tak do siebie podobni. To, co ich łączy, to bolesne rany przeszłości, które bolą i nie pozwalają żyć na nowo. Sama nie wiem, co mam myśleć o tej pozycji. Zanim podzielę się z wami moimi wrażeniami po lekturze chcę zaznaczyć, że czytałam również książkę „Bez słów” tej autorki, którą to pozycją byłam oczarowana i dlatego też biorąc do ręki „Bez winy” miałam wobec niej bardzo duże oczekiwania mając nadzieje, że ta książka będzie tak samo dobra, jak jej poprzedniczka. Niestety taka nie była. Mimo, że czytało się ją bardzo przyjemnie z uwagi na, chociażby zabawne, pełne humoru sceny, to jednak czuję niedosyt. Jak dla mnie historia okazała się zbyt bajkowa, zbyt harlequin owa. Niemniej jednak nie znaczy to, że książki nie warto przeczytać. Oczywiście, że warto. Rzecz tylko w tym, że jeżeli podobnie jak było w moim przypadku „Bez słów” zdobyła wasze serca to w przypadku tego tytułu przed przystąpieniem do czytania albo nie oczekujcie od niej zbyt wiele, albo po prosty nie porównujcie obu tych książek, ponieważ „Bez winy” jest zupełnie inna. Niebawem zabieram się za najnowszą książkę Mii Sheridan, by przekonać się, co tym razem autorka przyszykowała dla swoich czytelników. Moja ocena 6/10 Pozdrawiam, Agnieszka Kaniuk.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
20-09-2016 o godz 19:54 Muniek dodał recenzję:
Zacznijmy od tego: dwoje przypadkowych ludzi decyduje się na ryzykowny krok i formalny związek, który ma im pomóc odbić się od dna. Oczywiście, uczucia nie wchodzą w rachubę. Wszystkie zasady są jasne jak słońce.

RLY?

Ja nie kocham ciebie, ty nie kochasz mnie, ale poudajemy parę, by zdobyć kasę/wolność/święty spokój… Gdzie ja się spotkałem z tym wątkiem? A poza tymi trzystoma przypadkami, wśród których znajdą się m.in. latynoskie telenowele, które z nudów oglądałem w dzieciństwie z moją mamą? Pomińmy fakt, że oryginalność owych telenowel stoi na cholernie wysokim poziomie. Z bardziej ambitnych w głowie kołacze mi się Sandra Bullock i Narzeczony mimo woli. NO EJ!

Dobra – zaczyna się w najbardziej sztampowy sposób w historii wszechświata i okolic. Ale może chociaż dalej będzie jakieś zaskoczenie? Choć drobnostka, która zburzy ten mur powtarzalności?

NIE.

To może coś odrobinkę innego...?

NIE.

To może chociaż jakaś choroba weneryczna?

NIE. NIE I NIE!

Ten zwierz jest martwy. Zdechł sto lat temu. Nic świeżego w nim nie znajdziesz, bo nawet trawa nie chce na nim wyrosnąć…

Skoro fabuła nie żyje, to może znajdziemy trochę życia w głównych bohaterach tej skróconej na czterysta stron opery mydlanej?

Kira, 22 lata – córeczka szanowanego polityka. Z jakiegoś powodu gościa nie lubi i unika go. Choć facet ma kasy jak lodu, dziewczę szuka dowolnego innego sposobu na zdobycie pieniędzy. Na przykład postanawia przejąć pieniądze po zmarłej babci (do czego jest jej potrzebny mąż). Oczywiście, to dobre dziewczę i dręczą ją wyrzuty sumienia. Ale w jaki inny sposób zdobyć pieniądze?

Hmm… a może pójść do pracy jak normalny człowiek?

NIE. Fikcyjne małżeństwo jest lepsze.

Grayson, w skrócie Gray. TAK – GRAY. Łamacz damskich serc, istne bożyszcze, które w łóżku czyni cuda. Nie potwierdzono, czy w jego okazałym gospodarstwie znajduje się czerwony pokoik bólu czy bogata kolekcja identycznych krawatów.

Ale za to facet myśli przyrodzeniem. Trzy czwarte książki (której rozdziały to zamiennie perspektywy Kiry i Graya) to wylewająca się chuć i chęć wetknięcia swego narządu do…
No właśnie.

A kiedy już gdzieś w oczy rzuci się (a rzuci na pewno) opis seksu, mamy tu istne opowiadanie erotyczne – skrupulatny i szczegółowy opis tego, co mężczyzna czyni kobiecie i odwrotnie. Gdzie tu miejsce dla wyobraźni? Brak. Wszystko jest dosłowne.

Jeśli mnie pamięć nie myli, najdłuższy opis seksu liczył sobie trzy strony. Trzy strony seksu, którego opis brzmi jak napisany przez fantazjującą dwunastolatkę. Z orgazmami wywoływanymi niemal przez same spojrzenia…

No i mamy wątki złych, niedobrych, podłych i wstrętnych drani, którzy zrobią wszystko, by nie dopuścić do szczęścia/nieszczęścia naszych bohaterów.

Powiało oryginalnością. Aż padłem z wrażenia. Zwłaszcza, że najciekawszy wątek całej tej książki nawet nie został w niej opisany! Dowiadujemy się o nim z relacji!

Rozumiem. Lepsza była kolejna scena seksu. I kolejny opis erekcji. Bolesnej erekcji. Erekcji rozsadzającej jądra. I duszę.

Umarłem. Proszę mnie nie odkopywać.
E.L. James umarła i powróciła (o zgrozo!) pod nową postacią, jako Mia Sheridan.


Cała recenzja na: strefaczytacza.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-09-2016 o godz 13:14 Katarzyna Sikora dodał recenzję:
Mia Sheridan nie napisała żadnej złej książki.... ani jednej! Podobało mi się absolutnie wszystko co wyszło spod jej pióra i teraz gdy sięgam po jej książki w głowie kołacze mi myśl - jak długo może tak dobrze pisać? Ja długo można mieć genialne pomysły i opisywać je w tak piękny i oryginalny sposób. Jak długo można zachwycać czytelników na całym świecie.... Takie rozetki towarzyszyły mi przy rozpoczynaniu Bez Winy - udało się Mii znów mnie zachwycić???

Parę słów o fabule:


Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów.
W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze - samodzielność i godność. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los, gdyż może liczyć tylko
na siebie.


Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń,
ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Obiecał ojcu,
że uratuje odziedziczoną
i popadającą w ruinę winnicę. nie ma jednak pomysłu skąd wziąć pieniądze by przeprowadzić niezbędne inwestycje - jako były skazaniec jest na straconej pozycji Kira składa mu propozycję, która może może mu pomóc, może go ocalić.


Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…

Przysięgali sobie miłość, wierność, wiedząc, że to aranżowane małżeństwo jest rozwiązaniem ich kłopotów....
ale czy aby na pewno tylko tych materialnych?


Przyznam się, że już nigdy, przenigdy nie najdą mnie myśli zwątpienia dotyczące tej autorki. Mia Sheridan to absolutna królowa wśród współczesnych autorek!! "Bez Winy" to ciepły, chwytający za serce romans, który tak naprawdę rozłożył mnie na łopatki . Po raz kolejny pokazuje jak wspaniale łączy prostotę fabuły z nietuzinkowymi bohaterami - Bo temat jest prosty i oklepany - aranżowane małżeństwo... ale sposób wykonania, dialogi, opisy emocji, łamanie się bohaterów to już absolutne mistrzostwo. Wszytko tu do siebie pasuje, składała się w całość i jest idealnie wyważone.

Ogromną siłą tej książki są bohaterowie - oboje indywidualiści, mocni charakterem, doświadczeni przez los. Autorka tworząc fabułę na układzie mając tak skrajnie różne osoby prosiła się o wybuchy.... wybuchy genialnych dialogów, gdzie bohaterowie kłócą się, przekomarzają, docierają, poznają, by w końcu się w sobie zakochać.

Uwielbiam tą parę za dojrzałość. Owszem, iskrzy między nimi i każdy chce pokazać swoją rację, ale w głębi serca
i umysłu są racjonalni i roztropni. Nie popełniają głupich błędów, nie działają w afekcie.

Ta powieść to klasyka gatunku - osadzona w starej upadającej winnicy, gdzie czas odciska już swoje piętno. Autorka cudownie opisuje to miejsce - w sposób niezwykle realistyczny i tak naprawdę nie trzeba mocno się wysilać by przejść do tego świata, zanurzyć się w nim i chcieć by wszystko się udało
i ułożyło.


Piękna, poruszająca, odciskająca się w sercu czytelnika swoją subtelnością, delikatnością, ciepłem. Ta powieść to kwintesencja romansu, rozpuszcza serca czytelniczek, zachwyca!

Z wielką przyjemnością polecam wam tą historię.... historię Wiedzmy i Smoka <3

kasikrecenzuje.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2016 o godz 10:58 MissSleepy dodał recenzję:
" Zapomnij o księciu i księżniczce. Zawsze uważałam, że prawdziwa historia rozgrywa się między wiedźmą i Smokiem " .


Poznaliście już Carsona Stingera? Pokochaliście Archera Hale'a? Teraz czas byście przygotowały się na spotkanie z Graysonem Hawthorn'em!


Grayson otrzymał w spadku winnice, która dawniej należała do jego ojca. Teraz to piękne i sławne na całą okolice miejsce skazane jest na upadek. Mężczyzna stara się jak może, by winnica odzyskała swoją dawną świetność. Niestety sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej, kiedy bank z powodu jego przestępczej przeszłości, odmawia mu udzielenia kredytu. Wtedy niespodziewanie w jego gabinecie pojawia się 22 - letnia Kira i składa mu zaskakującą propozycję. Dziewczyna wróciła właśnie z Afryki, do której uciekła przed swoim apodyktycznym ojcem i byłym narzeczonym, którzy zrobią wszystko, by tylko uchronić swoją karierę polityczną. Bez grosza przy duszy, jedyną opcją na życie jest wypłacenie oszczędności, które zostawiła jej ukochana babcia. Postawiony został jeden warunek. Kira otrzyma te pieniądze dopiero wtedy, kiedy wyjdzie za mąż. Jedynym jej ratunkiem jest właśnie Grayson. Zna jego sytuacje i słyszała o nim kilka lat temu, więc postania złożyć mu propozycję małżeństwa tymczasowego w zamian za wsparcie finansowe, które pozwoliłoby mężczyźnie odbudować posiadłość. Grayson z podejrzliwością zgadza się na taki układ. Ich relacje nie należą do najprzyjemniejszych. Są do siebie uprzedzeni i traktują jak wrogowie, których łączy tylko umowa biznesowa. Z czasem zaczynają przekonywać się do siebie, rozmawiać i współpracować. Do ich przyjaźni wkrada się uczucie i wtedy pojawia się ojciec Kiry, a to może oznaczać tylko kłopoty...

Oj, ta Mia Sheridan umie namieszać w sercach czytelniczek! Jest ona jednym z moich odkryć tego roku, a każdą jej książkę pochłaniam i " Bez winy " też nie było wyjątkiem. A z co udało mi się wyszukać powieść inspirowana jest kolejnym znakiem zodiaku, czyli Wagą. Narracja tak jak w każdej książce Sheridan podzielona jest na dwie osoby. Jestem zwolenniczką tego zabiegu w tego typu historiach, gdyż to pozwala lepiej i dokładniej poznać każdego bohatera. A są oni fantastyczni. Zarówno pierwszo - jak i drugoplanowi. Mają swoje wady i zalety. Raz ich uwielbiałam, by po chwili mieć ochotę na nich krzyczeć. Ktoś mógłby powiedzieć, że Kira czasem zachowuje się jak dziecko. Ja jednak wolę myśleć o niej jako o osobie z ogromną radością życia, silnej, potrafiącą cieszyć się drobnostkami, którą bardzo polubiłam. Poza tym miała ona zbawczy wpływ na Graysona, gdyż to przy niej odżył i zaczął wierzy, że może odnieś sukces i nie złamać obietnicy danej ojcu.

Książka jest zabawna, pełna namiętności, a niekiedy wystawia cierpliwość czytelnika na próbę. Mia Sheridan znowu zaskakuje! Autorka jak do tej pory mnie nie rozczarowała, a wręcz przeciwnie kolejny raz zachwyciła pokazując, że historię miłosne nie muszą być banalne. Jeśli pokochaliście Bree i Archera, historia Kiry i Graysona również Was urzeknie i wzruszy! Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-01-2017 o godz 14:17 liliannamai dodał recenzję:
Skomentuj na: http://majkabloguje.blogspot.com/2017/01/miosc-daje-nam-sie-kiedy-wszystko-inne.html

To nie jest moje pierwsze spotkanie z autorką. Jak każdy pisarz ma w swoim dorobku lepsze i gorsze utwory. Na szczęście powieść „Bez winy” okazała się być strzałem w dziesiątkę i bardzo mi się podobała. Wydaję mi się, że jest nawet lepsza od swojej poprzedniczki o podobnym tytule „Bez słów”.

To co charakteryzuje styl pisarski tej autorki to bez zwątpienia talent do wymyślania ciekawych i barwnych historii. Są one nie tylko przesiąknięte piękną i skomplikowaną miłością, ale i tragedią i ludzkim cierpieniem, które tak naprawdę splata ze sobą przeznaczenie. Sięgając po kolejną książkę Sheridan nie czułam obaw, to była piękna historia, a ja czułam się zdruzgotana czytając ją. Dobrze, że zabrałam ze sobą chusteczki.

Autor: Mia Sheridan
Tytuł: Bez winy
Cykl: -
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 384

Kira nie ma przy sobie pieniędzy, ani nie ma się gdzie podziać. W jej życiu wiele się zmieniło i młoda kobieta szuka sposobu na to, by wyjść z patowej sytuacji. Grayson jest bowiem właścicielem winnicy, ale ma z nią nie małe problemy, ponieważ potrzebuje kredytu, ale żaden z banków nie chce mu pomóc. Ale czy na pewno? Pewnego dnia drogi tej dwójki bohaterów się splatają. Kira pojawia się u mężczyzny i składa mu niecodzienną propozycję. Układ jest bardzo prosty, choć trzeba przyznać bardzo, ale to bardzo nietypowy. Co to za propozycja i czy Grayson zgodzi się na taki układ? Jakie korzyści wyniosą z tego oboje? I czy Kira nie pożałuje swoich decyzji? Naprawdę chciałabym Wam zdradzić co takiego zaproponowała Kira, ale jest to kluczowy element w książce, który niesie za sobą całą fabułę. Mia Sheridan świetnie poradziła sobie z tą historią. Wiele w niej ciekawych sytuacji, a zarazem śmiesznych. Oczywiście jak to w książkach, w których pierwsze skrzypce gra romans można się przyczepić o brak elementów zaskoczenia, ale z drugiej strony czy ktoś powiedział, że zawsze czytelnik liczy na zaskoczenie?

Otóż „Bez winy” gra na naszych emocjach. Jest napisana lekkim i prostym językiem, który pozwala na szybkie przyswojenie treści, a do tego dużo w tej książce humoru i uczuć. To trzeba przyznać autorka potrafi pisać o uczuciach, to samo tyczy się głównych bohaterów. Kira to dziewczyna wesoła, szukająca rozwiązań tam gdzie ich nie ma, uparta i bardzo żywiołowa. To co wpadnie jej do głowy nie ma możliwości, by szybko jej przeszło. Z kolei Grayson to człowiek w gorącej wodzie kąpany, wybuchowy, ale wrażliwy, choć skrywa go głęboko w sobie, nie pokazując tym samym jak jego serce jest kruche. Bohaterowie to na pozór dwa różne światy, a tak naprawdę łączy ich jeszcze więcej niż dzieli.

Książka ze wspaniałym wątkiem miłosnym, który na samym końcu wylewa jeszcze więcej miodu na nasze serducho, ale to nie umniejsza nic tej powieści. Historia ciekawa i barwna, a książka idealna dla wszystkich fanów twórczości tej autorki. Zachęcam i serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-10-2016 o godz 09:07 Martha Oakiss dodał recenzję:
Opowiem Wam dziś bajkę o smoku i wiedźmie. No, nie do końca. Ale prawie. Będzie to baśń o okrutnym smoku z przerażającymi zębami oraz o wiedźmie, która za pomocą magii zmienia życie ludzi. Chociaż w sumie to nie. Zostańmy przy romansie new adult, czy też nawet literaturze kobiecej, z postaciami w ludzkich obliczach. Ale motyw smoka i wiedźmy się pojawi, chociaż nie zdradzę Wam szczegółów.



Bez Winy to nowa jednotomowa powieść od Mii Sheridan, którą możecie znać np. z książki Bez Słów. W tej historii, która swą premierę ma 28 września, nadal pozostaniemy w klimatach romansu i życiowych tragedii, chociaż tym razem w nieco dojrzalszej formie, której bliżej było w Brittany C. Cherry i jej Powietrza, którym oddycha, niż do poprzednich powieści Mii. Dojrzałość tej historii zaznaczam głównie ze względu na dość szczegółowo opisane sceny erotyczne. Tym bardziej, że na imię Grey została rzucona znana wszystkim klątwa, więc skojarzenia z głównym bohaterem Greysonem aka Greyem będą raczej nieuniknione.

Grayson jest mężczyzna już dojrzałym, którego dotykają problemy finansowe. Musi utrzymać winnicę odziedziczoną po ojcu, która chyli się mu upadkowi i totalnej ruinie. Na pomoc przechodzi mu dwudziestodwuletnia Kira, która również potrzebuje funduszy. Może je otrzymać, jeżeli wyjdzie za mąż, więc postanawia zawrzeć z Greysonem układ. I gdzieś mi świta, ze oglądałam taki film, więc możecie mi w komentarzach podsunąć tytuł. Chyba, że takiego filmu nie ma, a jedynie podczas czytania czułam się, jakbym taki film, komedię romantyczną, oglądała. Serio, mam już w głowie pełną obsadę.

Co jest ogromnym plusem tej powieści to duża dawka ironii i sarkazmu, czyli tego, co ja w książkach uwielbiam. Co chwilę chichotałam pod nosem, a potem klęłam na autorkę, że nie zakończyła historii po 300 stronach, tylko jeszcze bardziej zapętliła fabułę. Jeżeli chodzi o fabułę, a może to kwestia stylu autorki, to nie do końca coś mi leżało. Tzn. jest tu mnóstwo akcji, ciągle coś się dzieje, przeważnie to są drobne i mało znaczące wydarzenia, które w filmie byłyby zapewne wykreślone ze scenariusza. Wszystko działo się szybko i krótko, oprócz scen erotycznych, które zostały skrupulatnie opisane. Całość czytało się niezwykle szybko, miło i bez oderwania, ale wydaje mi się, że gdybym miała ją komuś opowiedzieć, wiele wątków by mi umknęło. Mogłoby ich być nieco mniej, ale bardziej zgłębionych.

Bez Winy okazało się uroczą powieścią z dwójką bohaterów - i oboje nie są bez winy, z licznymi półsłówkami, które ukrywają pewne tajemnice i z momentami, kiedy klniemy.zarówno na autorkę, jak i na bohaterów. Jeżeli podobały wam się takie powieści jak Wszystkimi zmysłami, Ugly Love czy Dziesięć płytkich oddechów, a szczególnie, jeżeli Bez Słów, było dla Was delikatnym wstępem, to tę powieść możecie traktować jako bardziej dojrzałe rozwinięcie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-10-2016 o godz 08:25 posredniczkaa dodał recenzję:
Opinia pochodzi z bloga http://www.posredniczkaa.pl/

Mia Sheridan wraz z rodziną mieszka w Cincinnati w stanie Ohio, została okrzyknięta bestsellerową autorką „New York Timesa”, „USA Today” i „The Wall Street Journal”. Jej pasją jest tworzenie miłosnych historii o ludziach, którzy są sobie przeznaczeni.


Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki wywołało wiele emocji i wzruszeń, a lektura „Bez słów” nie dała o sobie łatwo zapomnieć. Gdy na rynku pojawiła się powieść „Bez winy” wiedziałam, że muszę ją przeczytać, a autorka i tym razem mnie nie zawiodła.

Sheridan tworząc fabułę tej powieści, bazowała na bardzo często wykorzystywanym, ale również niezmiennie pociągającym miłośników romansu szablonie. Oboje mają nóż na gardle i jedynym rozwiązaniem jest dla nich tymczasowe małżeństwo. Ten plan ma szanse powodzenia i wydaje się niezbyt skomplikowany, problem pojawia się w momencie, gdy Garyson uświadamia sobie, że jego jedyna nadzieja w postaci przyszłej żony, należy do gatunku kobiet, którymi pogardza najbardziej na świecie. Jak ułoży się mieszkanie z tą wiedźma pod jednym dachem? Czy ona poradzi sobie z jego wredną smoczą naturą?

„Be winy” bardzo się różni od swojej poprzedniczki, oczywiście rozgrzewa serducho przepięknym wątkiem miłosnym. Oczywiście, ta miłość nie jest miłością prostą. Oczywiście, bohaterowie muszą sobie poradzić nie tylko z sytuacją, w jakiej się znaleźli, ale również z własną przeszłością. Tę książkę cechuje duża dawka świetnego humoru, a porównując ją z jej poprzedniczką, można odnieść wrażenie, że ta jest lżejsza, bardziej zabawna, mniej poruszająca, wciąż jednak pochłaniająca.

Sheridan, podobnie jak w „Bez słów” postawiła na silną kobietę. To Kira wyciąga pomocną dłoń do Garysona, to ona jest pomysłodawcą całego planu. Mogłoby się wydawać, że gdyby nie jej pomoc, on nie dałby sobie rady ani z winnicą, ani z własnym życiem.
Tym, co mi się nie podobało to fakt, że postać głównej bohaterki była dość nudna, brakowało jej odrobiny nieprzewidywalności. Od początku wiemy, jaka jest Kira, domyślamy się czego można się po niej spodziewać i niczym nas ta postać nie zaskakuje. Całe szczęście, że Garyson jest postacią bardzo nieprzewidywalną, która kryje w sobie wiele tajemnic, czekających na rozwiązanie.

„Bez winy” jest szalenie romantyczną powieścią, która niestety nie pozwala cieszyć się sobą zbyt długo. Mnóstwo dobrego humoru, burzliwy romans oraz niespodziewane zwroty akcji sprawiają, że nie można się od niej oderwać. Jeżeli lubisz romanse, to ta powieść z pewnością Cię rozgrzeje!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-09-2016 o godz 07:45 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
Bardzo sympatyczny, przyjemny i ciepły romans. Wiele w nim dobrego humoru, zabawnych perypetii, niespodziewanych zwrotów akcji. Oczywiście, nie brakuje dramatyzmu, zaskakujących zdarzeń, nuty niepewności co do tego, w jaki sposób rozwinie skrzydła miłość między dwojgiem osób, wydaje się, że sobie przeznaczonych. Zanim pojawi się szansa na wyczekiwane zakończenie, przez życie głównych bohaterów przetoczy się wiele burz, zmuszeni będą ponownie nauczyć się ufać innym, znaleźć wsparcie we wzajemnych relacjach, wybaczyć wyrządzone krzywdy, uporać się z wyrzutami sumienia i oprzeć niesłusznym oskarżeniom. Tajemnice z przeszłości, niedomówienia i półprawdy, otoczone silnymi emocjami, aromatem domowych ciast i powabem dojrzałej winorośli, ubarwiają powieść, powodują, że chętnie poznajemy przedstawianą historię. Bajkowe nawiązania, wiedźma, smok, księżniczki, książęta i czarne charaktery, owszem w słodkiej wersji, jednak dojrzale, z wyczuciem, żartobliwie i fantazyjnie. Atrakcyjne drugoplanowe postaci, które wzbogacają powieść, mocno ingerują i mieszają w życiu innych, lub też są dla nich wspaniałym wsparciem.

Kira i Grayson, pomimo młodego wieku oboje już z dużym bagażem przykrych i bolesnych doświadczeń życiowych, obecnie walczą o niezależność, możliwość spełniania marzeń i pragnień. Wobec tego, że nie mają wystarczających środków do życia, a przed nimi pojawia się wątpliwe etycznie rozwiązanie, muszą rozważyć wszystkie za i przeciw, i albo je odrzucić, albo się na nie zdecydować, ale wówczas konsekwencje mogą okazać się bardzo zaskakujące i uzależniające. Czy uporają się z demonami przeszłości, cierpienie zamienią w wiarę i nadzieję, samotność w miłość i zrozumienie? Jak wygrać coś od losu, przezwyciężyć własne obawy i wątpliwości, zdać się na to, co podpowiadają serce i intuicja? Bo czyż prawdziwa bliskość z drugą osobą nie leczy ran, zdejmuje ogromny ciężar z ramion, wzmacnia poczucie własnej wartości, nadaje życiu pełny wymiar, matowość zamienia w nasycenie kolorami? Przy tej książce można się świetnie zrelaksować, odreagować stres, poprawić nastrój czy zwyczajnie cieszyć się miłym zaczytaniem, żywiołowymi przygodami ciekawie wykreowanych postaci, pełnych energii, porywczości, impulsywności, zazdrości, złości, ale także namiętności, czułości, wrażliwości i empatii.

bookendorfina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-04-2017 o godz 21:32 Nemezis dodał recenzję:
Książki Mii Sheridan intrygowały mnie już od pewnego czasu, nie byłam jednak do końca przekonana do zakupu którejś z nich. Gdy natknęłam się na book tour organizowany przez Karolinę z bloga zaczytanabloguje.blogspot.com, to było jak znak - idealna okazja, by zapoznać się wreszcie z twórczością tej autorki. Kira Dallaire, 22-letnia dziewczyna z bogatej rodziny, jest zdesperowana. Została bez grosza i nie ma się gdzie podziać. Musi w jakiś sposób zmienić swoje beznadziejne położenie, ale wie jedno - zrobi wszystko, byle tylko nie prosić o pomoc swojego ojca. Postanawia skorzystać z pieniędzy, które babcia zapisała jej w testamencie. Nie jest to wcale proste, gdyż zapis obwarowano pewnymi warunkami... W banku Kira przypadkowo spotyka właściciela podupadłej winnicy, wyjątkowo przystojnego Graysona Hawthorna. W jej głowie rodzi się pomysł. Taki z kategorii Bardzo Złych Pomysłów. Dziewczyna decyduje się wcielić go w życie i składa mężczyźnie nietypową propozycję. Żywiołowa, nieprzewidywalna, pełna szalonych pomysłów Kira cały czas mnie zaskakiwała. Nawet nie próbowałam zgadywać, co jeszcze może przyjść jej do głowy. Urzekła mnie swoją bogatą osobowością i temperamentem. Podziwiałam również to, jak wiele było w niej dobra, ciepła i czułości, pomimo tak wielu trudnych doświadczeń i bolesnych wspomnień. Grayson z kolei niemal bez przerwy mnie irytował. Takie bezczelne typy, które mają o sobie zbyt wysokie mniemanie, ogromnie działają mi na nerwy. I chociaż pod tą maską krył się okrutnie zraniony i poturbowany przez życie mężczyzna, niejednokrotnie miałam ochotę mocno nim potrząsnąć. Albo po prostu dać mu w łeb. Rozbrajały mnie za to kłótnie tych dwojga i nieźle się przy nich uśmiałam. "Bez winy" okazało się pełną emocji historią o miłości, samotności i odrzuceniu. Poruszającą opowieścią o dwojgu ludzi ogromnie skrzywdzonych przez swoich najbliższych. Okrutne traktowanie i brak akceptacji ukształtowały w nich jednak skrajnie różne postawy - dążenie do pomocy innym oraz chęć naprawiania świata z jednej strony, z drugiej zaś chłodną obojętność i zamknięcie się w sobie. Czy tych dwoje znajdzie odwagę, by obdarzyć się nawzajem zaufaniem? Przekonajcie się sami - polecam! ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-09-2017 o godz 16:27 nati2525 dodał recenzję:
Książka wyjątkowa, inna niż wszystkie. Pozytywnie mnie zaskoczyła i przerosła moje oczekiwania. Nietypowa, romantyczna opowieść. Z równie ciekawymi głównymi bohaterami. W tej książce bardzo szybko zaczyna się coś dziać, niemalże od pierwszych jej stron. Jest, to książka, której się nie czyta - ją się chłonie całym sobą! Bynajmniej ja tak miałam. Zatraciłam się w niej tak, że dzień złączył się z nocą, a ja nie mogłam, nie chciałam się od niej oderwać. Już dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie tych emocji, żadna tak mnie nie wciągnęła i pobudziła. "Bez winy" jest pozycją, która tego wszystkiego dokonała. Postacie głównych bohaterów są oryginalne, intrygujące... Kira swoją obecnością i szaleństwem rozświetlała każdy zakątek, (uwielbiam ją!) budzi w ludziach wiele emocji szczególnie w Graysonie, którym nie łatwo wstrząsnąć czy rozbawić. A jej się, to udaje niemalże od samego początku ich znajomości. Oboje skrywają wiele tajemnic, a prawdziwe uczucia chowają głęboko pod nałożonymi maskami. Oboje pozornie różni i dalecy od siebie, ale jak się z czasem okazuje łączy ich więcej niż ich dzieli. Początkowo jest między nimi niechęć, ale cały czas (nawet czytając) odczuwa się chemię, przyciąganie między nimi. Wielokrotnie pokaleczeni przez najbliższych, ale różnie sobie z tym poradzili . Choć może, to niewłaściwe słowo w tym przypadku, bo leczą rany nadal. Piękna, pełna namiętności, poruszająca, wstrząsająca opowieść o uczuciu, które rodzi się z niechęci poprzez przyjaźń przeradza się w coś o wiele głębszego i trwalszego. Kira i Grayson, wiele przeszli, zbyt wiele, a ciągle nie było im łatwo. Kiedy myślałam, że, to już koniec tej historii, autorka ciągle zaskakiwała mnie czymś nowym. Nie było, to wymuszone, ani nie było zbędnym przeciąganiem wątków. Było konkretnie i na temat, a każdy element miał tu ogromne znaczenie. Człowiek jest w stanie wiele znieść, ale jest o wiele silniejszy, gdy ktoś w niego wierzy, gdy kocha i czuje, że jest kochany. "A prawda, której nauczyła mnie miłość, była taka, że siły można nabrać jedynie dzięki odwadze, by poddać się cierpieniu, a wtedy ból zrobi miejsce miłości. Na tym właśnie polega piękna równowaga życia. Byłem za nią wdzięczny."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-09-2016 o godz 20:15 Beata Grecka dodał recenzję:
"Bez winy" to opowieść o zdesperowanej dziewczynie, która wpada na jeden ze swoich "bardzo złych pomysłów" i składa dziwną propozycję obcemu chłopakowi. Nie za bardzo wiadomo o co chodzi? Tak, ale jeśli to przemyślicie, dojdziecie do starych jak świat wniosków - jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. A jakie pieniądze może proponować bezdomna 22-latka człowiekowi z więziennym wyrokiem? Czy złożona propozycja odmieni losy obojga?

Jestem fanką Mii Sheridan i lubię bohaterów, których tworzy. Jednak w powyższej powieści Kira i Grayson początkowo doprowadzali mnie do szału. Te ich drobne złośliwości i ośli upór zaczynały robić się męczące. Na szczęście jak tylko zdałam sobie z tego sprawę, akcja zmieniła bieg i okazało się, że zarówno szalona Kira jak i gburowaty Grayson mają dobre, mądre oblicza i szlachetne serca. Wśród mieszkańców winnicy poznajemy także innych wspaniałych ludzi, jak choćby parę starszych służących, którzy są światłością tego miejsca i w podupadłej rezydencji tworzą prawdziwy dom. Spotkamy tu także ograniczonego umysłowo Virgila, któremu, nie zważając na jego ułomności, Grayson daje pracę, pomimo, iż pracownika generalnie nie potrzebuje.

Podupadła winnica, czyli de facto miłosne gniazdko naszej pary, tworzy bardzo fajny klimat powieści. Zaniedbany majątek Graysona jest niezwykle klimatyczny, urokliwy oraz swoiście intymny i swojski. Podobnie jak w poprzedniej powieści Sheridan, akcja toczy się w małej miejscowości, w której niewielka lokalna społeczność zna się od lat. Jest to dobre miejsce, a raczej scena, gdzie dokładnie widać jak roznoszą się plotki oraz jakie konflikty toczą się pomiędzy mieszkańcami.

W mojej opinii najnowsza powieść Mii Sheridan jest bardzo dobra, choć niestety nie tak, jak absolutnie urzekające "Bez słów". Nadal jednak pozostaje przyjemną, ciepłą lekturą, utrzymaną w bardzo podobnym, poruszającym serca klimacie. Jeśli lubiliście książkę "Bez słów" to "Bez winy" jest pozycją obowiązkową na Waszej liście. Romantyczna, uczuciowa, sentymentalna i do tego ta klimatyczna winnica, ach, coś pięknego. Zdecydowanie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-09-2016 o godz 15:59 Raven Stark dodał recenzję:
całość na: http://ravenstarkbooks.blogspot.com/2016/09/przedpremierowo-bez-winy.html

Wyciągnęłam się od samego spotkania bohaterów pod bankiem. Czytało mi się tak fantastycznie, że następnego dnia już miałam lekturę za sobą. (Właściwie zajęło mi to jeden dzień: popołudnie i ranek dnia kolejnego). Nijak nie dało się uniknąć sympatii do bohaterów. Z uśmiechem na ustach czytało się początkowe reakcje bohaterów na siebie nawzajem i te późniejsze, jakże odmienne. Ale nie tylko Kira i Grayson zachwycają. Tutaj oklaski należą się również lojalnej przyjaciółce Kiry, Kimberly, oraz pracownikom Graysona, poczciwemu starszemu małżeństwu, Charlotte i Walterowi, którzy byli dla Graysona jak rodzice. Oboje, zarówno Kira jak i Grayson byli na krawędzi. Zawarli umowę biznesową, jedno ratowało drugie. I może gdzieś w środku już od początku zdawali sobie sprawę, że to nie będzie tylko czysty biznes...

Bez winy okazało się fascynującą lekturą. Niby nic takiego, kolejna książka new adult, a jednak nie powielająca schematów tak bardzo, jak inne. W porządku, może powieść nie jest absolutną niespodzianką i wcześniej czytałam coś podobnego. Ale jak na swój gatunek, na możliwości dublowania wątków w new adult, to było coś świeżego. Na bodajże około sześćdziesiąt stron przed końcem zrobiło się spokojniej. Akcja zwolniła, emocje trochę opadły. Przyznam szczerze, że obawiałam się, że tak będzie do ostatniej strony. Ale nie, Mia Sheridan wyskoczyła z kolejną bombą! I całkiem zgrabnie wszystko rozwiązała. Można się czepiać naprawdę sporej ilości wątków, rys w spójności, ale poważnie, ostatecznie wszystkie te drobnostki da się wybaczyć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Napisz i spal Sharon Jones
4.5/5
26,13 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nagie serca Hoover Colleen
4.8/5
29,69 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa It Ends with Us Hoover Colleen
4.7/5
29,69 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Materiał na chłopaka Hall Alexis
4.5/5
29,69 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Napisz i spal Sharon Jones
4.5/5
26,13 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Too Late Hoover Colleen
4.5/5
25,29 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
4.8/5
29,40 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pan wojny Cornwell Bernard
5/5
35,93 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
4.7/5
29,40 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Na samą myśl o tobie Lee Robinne
4.7/5
29,39 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Sen o okapi Leky Mariana
4.6/5
29,69 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Layla Hoover Colleen
4.5/5
26,99 zł
44,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.