Bez szans (okładka  miękka, 2017-02)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości.

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Bez szans
Autor: Sheridan Mia
Tłumaczenie: Biernacka Matylda
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-02-01
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 139 x 30 x 206
Indeks: 20568405
średnia 4,7
5
75
4
18
3
3
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
43 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
07-05-2017 o godz 21:34 przez: mala5317 | Zweryfikowany zakup
To moje trzecie spotkanie z tą autorką i muszę przyznać że czytałam lepsze i czytałam gorsze pozycje. Do tej pory autorka poruszała dość ciężkie tematy, ale jakże ważne. Tutaj temat był też jak najbardziej poważny obok którego nie powinniśmy przechodzić obojętnie, ale coś mnie w nim nie ruszało. Mam wrażenie że bohaterowie byli za bardzo idealni, iście jak anioły przez co nie byli do końca tak realni. W upadającym górskim miasteczku w którym większość mieszkańców pracuje w kopalni ludzie egzystują z dnia na dzień. Mieszkają w ogromnej biedzie, często nie mając co do garnka włożyć. Żyją w przyczepach po kilka osób w jednej. W takich też warunkach skrajnej biedy poznajemy dwójkę naszych głównych bohaterów. Siedemnastoletni Kyland Barrett i Tenleigh Falyn choć się nie znają to mają taki sam cel życiowy dostać stypendium by móc wyjechać z tego zapadłego miasteczka. Jeden bilet a ich jest dwójka, któreś z nich go dostanie, a któreś będzie zmuszone żyć tu dalej. Tenleight codziennie zmaga się z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością Kyland robi wszystko by nie pokonała go bieda i samotność. Żadne z nich nie szuka miłości. Oboje jednak wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości zakochują się w sobie. Komu przypadnie bilet i czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania. Tak jak pisałam wcześniej ta dwójka jest dla mnie za idealna. Nie popełniają błędów, nie mylą się choć żyją w takiej skrajnej nędzy. Przez co ta cała historia wydaje się mało realne i umniejsza zasadniczy problem biedy w małych miasteczkach. Nie oceniłabym jednak tej książki jako kiepskiej, była taka sobie. Po prostu ci bohaterowie do mnie nie przemówili. Dwie wcześniejsze które czytałam BEZ SŁÓW i BEZ WINY jakoś bardziej do mnie trafiły. Fajnie że tutaj też została zastosowana dwu podmiotowość przez co mogliśmy poznać odczucia zarówno jednej jak i drugiej strony. Dzięki temu mamy bardziej szczegółowy wgląd w przeżycia tej dwójki. Dodatkowo opisane sytuacje nie były sztucznie przeciągane zbyt długimi opisami przez co szybko się ją czytało. To chyba tyle jeśli chodzi o plusy. Jest jednak jedna rzecz która mnie irytowała podczas czytania, a mianowicie tłumaczenie. I to będzie wyrzut skierowany tylko i wyłącznie do wydawnictwa, które jest odpowiedzialne za jej ukazanie i przede wszystkim owo tłumaczenie. Dokładnie to chodzi o odmianę osobową zastosowaną w zdaniach. Poniżej przykłady: "Wyszliśmy z pośród drzew i usiedli na tej samej skale...", "Kilka minut temu żartowaliśmy i śmiali się..." lub "Pochyliliśmy się do przodu i złapali za ręce...". Albo my albo oni... A takich zdań uwierzcie mi jest bardzo dużo w całej książce. Dla mnie jest to ewidentne lekceważenie czytelnika, gdyż nikt się nie pofatygował żeby to przeczytać, zanim odda się do druku, a jeśli przeczytał, to chyba bez zrozumienia.... Nie odradzam wam jej, książki trzeba czytać by móc wymieniać swoje wrażenia i odczucia. Na pewno wielu osobom się spodoba, przypuszczam nawet że bardziej nastolatkom które pragną tej swojej pierwszej wielkiej miłości. A ta książka niesie jakże ważne przesłanie dla nich..."Nawet tam, gdzie nie ma nadziei, jest miejsce dla miłości." Czytajcie i piszcie o swoich odzuciach.... 1. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Bez słów" Mia Sheridan 2. P O L E C A N E K O B I E T O M : CALDER Narodziny odwagi Mia Sheridan 3. P O L E C A N E K O B I E T O M : "BEZ WINY" Mia Sheridan 4. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski 5. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Żyj szybko, kochaj głęboko" Samantha Young
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-01-2017 o godz 21:31 przez: Joanna | Zweryfikowany zakup
Jestem zakochana w całej serii. Bez szans to kolejna książka którą kupiłam bez wahania i nie mogłam sie jej doczekać. I nie zawiodłam sie. Bardzo mnie wzruszyła i zachwyciła. Daje tak dużo do myślenia. Główni bohaterowie nie mają prawie nic, ale nie poddają się i walczą o swoje życie, o rodzine, o miłość i o lepszą przyszłość. Tak duże poświęcenie dla drugiej osoby. Nie chcę wdawać sie w szczegóły żeby nic nie zdradzić. To trzeba przeczytać. No... wielkie łał!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-02-2017 o godz 13:43 przez: maria | Zweryfikowany zakup
Mia Sheridan łamie stereotyp romansu z ostatnich lat zamiast bogatego biznesmena i jego młodej wybranki głównymi bohaterami jest para nastolatków z nizin .Są to bardzo inteligentni młodzi ludzie ,którzy gdyby urodzili się w zamożnej rodzinie mieliby szanse na na naukę w najlepszych i wspaniałą karierę zawodową. Wzruszająca opowieść o miłości i poświęceniu dla drugiej osoby . Polecam tę i pozostałe książki tej autorki one też są wyjątkowe.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-06-2018 o godz 21:41 przez: Agnieszka | Zweryfikowany zakup
Bardzo mi sie podobala, uwazam, ze jest jedna z najlepszych powiesci Mii. Czytajac ja czlowiek wrecz zmusza sie do refleksji i uświadamia sobie wiele rzeczy, na ktore do tej pory nie zwracał uwagi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-04-2017 o godz 15:23 przez: misiulka90 | Zweryfikowany zakup
kolejna ksiazka przeczytana przeze mnie autorki Mii Sheridan i po raz kolejny sie nie zawiodłam polecam jak najbardziej wszystkie ksiazki tej autorki niesamowite historie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-07-2017 o godz 11:43 przez: Jowita Krajewska | Zweryfikowany zakup
Śliczna książka, bardzo dobrze się ją czyta. Jedna z lepszych Mii Sheridian. Jeśli znacie tę autorkę to naprawdę można kupić tę pozycję z ciemno.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-02-2017 o godz 16:37 przez: Lidia Dzika | Zweryfikowany zakup
Czytałam wszystkie książki z tej seri i ta moim zdaniem jest najsłabsza ale czyta się ja bardzo przyjemnie i szybko .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-07-2017 o godz 13:36 przez: Monika Rudna | Zweryfikowany zakup
Przepiękna historia :) kolejna książka Mii ,która tak bardzo mnie pochłonęła. Polecam !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-12-2017 o godz 08:41 przez: IzGorecka | Zweryfikowany zakup
Książka o dorastaniu w trudnych warunkach, bardzo dobrze się ją czyta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-08-2019 o godz 11:34 przez: Zofia Boniek | Zweryfikowany zakup
Dobra... Jak wszystkie powieści autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-01-2017 o godz 20:12 przez: SkrytaKsiążka
Kyland i Tenleigh marzą tylko o tym, aby przetrwać. Brną do przodu, zostawiając za sobą każdy dzień, nie myśląc o biedzie i samotności, która ich pochłania. Ky dąży do wyrwania się z tego miasta, w którym przyszło mu dorastać, natomiast dla Ten codzienność, to walka o godność i opieka nad chorą matką. Oboje walczą o bilet do lepszego życia, ale wygrana jest tylko jedna. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Jest to nowa powieść tej autorki z gatunku New Adult, która po raz kolejny zaskoczyła mnie tematyką, ponieważ poruszyła dosyć odważny motyw, o którym nie czytam zbyt często - biedę i ubóstwo. Życie o jakim przyszło mi czytać, jakie wiedli główni bohaterowie złamało mi serce, dlatego kibicowałam im wytrwale do samego końca. Między Kylandem, a Tenleigh rozwija się romans, który z góry jest skazany na klęskę, przez ich rywalizację o stypendium, które umożliwi im wyrwanie się z ich górskiego, upadającego miasteczka. Oboje zdają sobie z tego sprawę, ale jednocześnie ich uczucie jest zbyt silne, aby przerwać je w każdym, dowolnym momencie. Główna bohaterka bywała momentami naiwna, ale przez to jak żyła i jak miała ukształtowany charakter i tak oceniam ją pozytywnie, ponieważ dużo przeszła i nie dało się ją winić za łatwowierność i niezbyt mądre podjęte decyzje, skoro nie miała oparcia nawet w swojej mamie. Kyland od początku wydawał mi się takim typowym badboyem, ale po kilku rozdziałach ten chłopak całkowicie odmienił swój wizerunek w moich oczach. Książka pokazuje idealną perspektywę tego, że pieniądze nie są najważniejszą rzeczą w życiu człowieka. Jeśli ktoś jest bogaty i żyje w luksusach wcale nie oznacza, że tak naprawdę jest szczęśliwy. W tej pozycji mamy do czynienia z biedą, która niszczy życie, przyzwyczaja do ciągłego strachu i bólu, ale dzięki niej bohaterowie mają nadzieję i nigdy nie przestają jej tracić. Akcja powieści jest rozdzielona na dwie sfery czasowe. Wyjątkowo ten zabieg przypadł mi do gustu, ponieważ dostałam odpowiedź na to, co dalej potoczyło się z głównymi bohaterami, z ich życiem i jakie podjęli decyzje. Postacie drugoplanowe również wywołały na mnie ogromnie wrażenie. Żałuję tylko tego, że przyjaciel Tenleigh - Jamie, pojawiał się tak rzadko. Bardzo zżyłam się z bohaterami, a całą powieść pochłonęłam aż za szybko. Mia Sheridan umie trzymać człowieka w niepewności przez całą powieść, a jednocześnie potrafi stworzyć piękną historię, która posiada w sobie coś wartościowego i w której zakochamy się od pierwszych stron. Mimo smutku i niezbyt lekkiego tematu, lektura niesie za sobą pozytywny przekaz - pokazuje jak warta jest walka o marzenia i późniejszą perspektywę radości, szczęścia i spokoju gdy w końcu się one spełnią. Ponieważ się spełniają, gdy się w nie wierzy i się o nie walczy. Kyland i Tenleigh są tego świetnym przykładem. "Bez szans" to genialna pozycja dla kobiet: wzruszająca, niosąca za sobą nadzieję, która jest wielu osobom potrzebna w życiu. Jestem pewna, że fani pisarki nie będą zawiedzeni, ponieważ autorka wykonała kawał dobrej roboty. Świetna lektura na dwa wieczory, która wciągnie od pierwszych stron. Z całego serca polecam do zapoznania się z tą historią.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
29-01-2017 o godz 16:57 przez: KobieceRecenzje365
„Nawet tam, gdzie nie ma nadziei, jest miejsce dla miłości.” W małym górskim i zapomnianym przez boga miasteczku, w stanie Kentucky, mieszka Tenleigh i Kyland. Oboje znają się tylko z widzenia, jednak to się zmienia, gdy dziewczyna pomaga chłopakowi. Od tej pory często na siebie wpadają, rozmawiają ze sobą i każde z nich ceni sobie towarzystwo tej drugiej osoby. Czują, że coś ich do siebie przyciąga jednak wiedzą, że nie mogą sobie pozwolić na miłość. Oboje chcą zdobyć stypendium Tyton Coal i nie oglądając się za siebie opuścić miasto, w którym nie ma perspektyw na godne życie i bolesna przeszłość cały czas daje o sobie znać. Tylko, czy można uciec przed przeznaczeniem? Czy wystarczy im tylko sama przyjaźń? Czy będą potrafili rozejść się bez żalu i goryczy? Ja Wam tego nie zdradzę, musicie przekonać się sami. „- Kylandzie – przerwałam mu – co powiesz na to, żebyśmy byli po prostu przyjaciółmi? Przydałby mi się chyba przyjaciel. - Zamilkłam, żeby pomyśleć. - A kiedy oboje stąd wyjedziemy, w jakichkolwiek okolicznościach to nastąpi, kiedy już oboje będziemy dobrą partią, wspomnimy ciepło przyjaciela, którego mieliśmy kiedyś w rodzinnych stronach, i tyle. Okej? Proste. - Oczy znów wypełniły mi się łzami, choć nie byłam nawet pewna czemu.” „Bez szans”, to kolejna książka Mii Sheridan, która powaliła mnie na kolana, a z mojego serca zrobiła emocjonalną miazgę. To powieść, która niejednokrotnie doprowadza do łez, chwyta za serce i nie chce puścić. Tej książki nie można zapomnieć. Po przeczytaniu zostaje ona w głowie i sercu, chyba już na zawsze. Skończyłam ją czytać już jakiś czas temu, a cały czas rozmyślałam o tej historii, bo nie umiem o niej zapomnieć i chyba nigdy nie zapomnę, a Kyland, to bohater, który odebrał mi kolejny kawałek, mojego i tak już małego serca. Mia Sheridan posiada po prostu dar, który objawia się pisaniem przepięknych i wzruszających historii. Jej książki pozbawiają tchu, doprowadzają na skraj zawału i cały czas chce się więcej. Każde słowo w jej książkach jest jak smagnięcie emocjonalnym biczem, który rani nasze serca i dusze. Jednak pomimo tego, że odczuwamy ból wraz z bohaterami, to nie chcemy, by te historie były inne. Osobiście uwielbiam te emocje, które prześlizgują się po mojej duszy, dzięki takim książkom zatracam się w fikcyjnym świecie bez reszty. Opowieść o Tenleigh i Kylandzie jest piękna i porusza najgłębsze pokłady wrażliwości. To opowieść pełna bólu, ale zarówno niosąca niesamowitą nadzieję. Mia Sheridan we wspaniałym stylu potrafi pisać o rzeczach trudnych i bolesnych, wie jak poruszać nasze serca i jak się wbić w naszą pamięć, by jej historie towarzyszyły nam przez długi czas. Sztuką jest także stworzenie tak prawdziwych i naturalnych bohaterów, jakimi są Ci zagubieni nastolatkowie. Tenleigh, to piękna, bystra, pełna nadziei i czuła dziewczyna, która nigdy nie chciała się zakochać. Najważniejsze dla niej było zdobycie stypendium i zapewnienie swojej mamie oraz siostrze lepszego życia niż wegetacja w tym małym górniczym miasteczku. Jednak przewrotny los postanowił inaczej i na jej drodze postawił zabójczo przystojnego Kynlada. Kynland, to chłopak piękny w swojej prostocie, z sercem na dłoni, który jest skory do ogromnych poświęceń. Nigdy nie myśli o sobie, najważniejsze są osoby bliskie jego sercu. To także chłopak, który po śmierci ojca oraz brata żył w samotności i mroku. Dla niego stypendium jest przepustką do lepszego świata, chce uciec z rodzinnego miasta, nie oglądając się za siebie, by zapomnieć o smutnej przeszłości, która towarzyszy mu każdego dnia. To Tenleigh rozgoni ciemność w jego życiu i przyniesie mu spokój. Tylko co się stanie, gdy nadejdzie dzień rozstania? Co zrobić, gdy rozum mówi jedno, a serce podpowiada całkiem coś innego? „Miedzy rozpaczą a nadzieją. Między bólem a ekstazą. Między smutkiem a radością. Między zgubą a zbawieniem.” Są książki piękne i piękniejsze, ale „Bez szans” jest jedyna w swoim rodzaju. To przepiękna historia o trudnej miłości, ale niewątpliwie o miłości krystalicznej jak łza. To także książka o ogromnym poświęceniu dla ukochanej osoby oraz o nadziei, która zawsze umiera ostatnia. W książce znalazłam ukryte przesłanie... Pieniądze szczęścia nie dają, najważniejsi są ludzie, którzy nas kochają. Na tym buduje się świat. „Bez szans”, to powieść, która rozdarła moje serce. A jak będzie z Wami? Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-02-2017 o godz 12:13 przez: Sol
Książki Mii Sheridan są chyba większości znane. "Bez szans", to trzecia książka w tej szacie graficznej, w której są również poprzednie tomy, ale nie są one ze sobą powiązane. Każda z nich opowiada inne historie i można je śmiało czytać osobno. Wspominam o tym, ponieważ okładki mogą wprowadzić w błąd swoją szatą graficzną. Niemniej bardzo mi się ona podoba! Znam twórczość tej autorki i mniej więcej wiem czego się spodziewać po jej książkach. Chociaż autorka lubi zaskakiwać swoich czytelników, to jednak niestety idzie w pewne schematy. Nie jest to rażące i w zasadzie nie będę się tego czepiała, bo cała treść - schematyczna, czy nie - bardzo mi się podobała. O jakim schemacie mówię? Miłość i poświęcenie, których jest całkiem sporo w książkach. Właściwie wątki miłosne są prawie w każdej powieści, a i poświęcenie nie jest nikomu obce, bo z miłością wiąże się chyba zawsze. I szkolne perypetie, chociaż tych w niniejszej powieści jest całkiem mało. Co mnie zaskoczyło i, co okazało się plusem i strzałem w dziesiątkę, jest to, że autorka pokusiła się o taki sam status społeczny swoich bohaterów. Często jest tak, że ona biedna, on bogaty, albo odwrotnie. A tutaj Sheridan pokazała nam "dzielnicę" biedoty i ubogich bohaterów, więc nie ma księcia i brzydkiego kaczątka. Za co plus. W dodatku nie jest tak, że jeden z bohaterów jest bożyszczem, a drugie niezbyt urodziwą istotą. Oboje są urodziwi. Czym również zapunktowała, bo już przejadły mi się zachwyty jednej płci nad drugą i użalanie typu "ale ja jestem nieładna, a on jest bogiem seksu ". Sami powiedzcie, ileż można? Dlatego "Bez szans" wyróżnia się na tle tych wszystkich powieści, które irytowały mnie właśnie ze względu na wymienione aspekty. Tyle jeśli chodzi o taką ogólną ocenę. Teraz chciałam Wam nieco przybliżyć treść i bohaterów, ale bez spoilerów czy też, bez zdradzania konkretów, które zepsują Wam odbiór całości. Całości, którą sami musicie poznać, bo sądzę, że warto. Historię zawartą w "Bez szans" poznajemy z dwóch punktów widzenia, dzięki głównym bohaterom. Kyland oraz Tenleigh mieszkają w miasteczku, gdzie bieda szumi i piszczy. Oni sami nie należą do osób, które mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek przyjemności związane z dostatkiem czy, życiem na poziomie. Oboje walczą o lepsze życie, a jedyną szansą na nie jest zdobycie stypendium, które finansuje studia i życie w większym mieście. Oboje walczą o to stypendium, o lepsze życie... Jednak nie ma lekko... Wydarzy się coś, co skomplikuje im życie jeszcze bardziej. A tym czymś jest uczucie, którym siebie nawzajem obdarzają, a z którym walczą. Niby miłość prowadzi do czegoś dobrego, a w tym przypadku, cóż, niekoniecznie. Poświęcenie, trudy życia, choroba, pierwsza miłość, zawody miłosne, pożądanie i spełnianie marzeń - to wszystko i wiele więcej znajdziecie w tej książce. Ja od początku, kiedy tylko poznałam głównych bohaterów wiedziałam, że ta książka będzie dobra. Wciągnęłam się w nią i kibicowałam bohaterom, chociaż wiedziałam, że autorka będzie rzucała im kłody pod nogi (w tym przypadku, jakże realne!). Dzięki takim realnym problemom, można sobie wyobrazić sytuację Ky i Ten... Bezproblemowo wczuć się w ich sytuację i im współczuć. Mia Sheridan swoimi historiami potrafi wzbudzić w czytelniku wiele emocji. Każda jej książka, którą do tej pory przeczytałam albo mnie wzruszała, albo drażniła. Niemniej każdą bardzo lubię i mam nadzieję, że w Polsce zostaną wydane wszystkie. Mam sentyment do jej pióra i to się chyba nie zmieni. "Bez szans" jest książką, którą warto poznać. Nawet jeśli nie znacie poprzednich książek autorki, to sądzę, że możecie zacząć od tej. Nie zawiedziecie się. Polecam! sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-02-2017 o godz 12:45 przez: Joanna C.
Synonimem słowa "bieda", powinna być nazwa małego miasteczka w Appalachach - Denville, gdzie żyją, między innymi, Tenleigh i Kyland. Nędza i ubóstwo dotyka większość rodzin, które właściwie mogą jedynie pomarzyć o ciepłym, sycącym posiłku, czy nieprzeciekającym dachu nad głową. Co ambitniejsi - jak Ten i Ky, marzą o wydostaniu się z tego ponurego miejsca i wyrwaniu się trudom dnia codziennego. Jak cięższe jednak będzie opuszczenie Denville, mając tam kogoś kogo zaczyna się coraz bardziej lubić...? Tenleigh nie ufa mężczyznom, nie planuje się angażować w żaden związek, nauczona doświadczeniami dnia codziennego, że nie przynosi to niczego dobrego. Ky, z kolei, jest zmobilizowany by wydostać się z miasteczka i nigdy więcej nie wracać. O dzieleniu z kimś więzi czy nawiązaniu jakiejkolwiek relacji, nie może być mowy. Człowiek jednak nie ma wpływu na wszystko, a zwłaszcza nie na uczucia... Mia Sheridan ma tendencję do poruszania w swoich książkach, różnorakich tematów i dotykania poważnych problemów. W przypadku "Bez szans", postanowiła skupić się na ubóstwie. Nakreśliła nam przed oczami obraz amerykańskiego miasteczka, z jakim do tej pory, w powieściach tego typu nie mieliśmy do czynienia. Muszę pochwalić plastyczne opisy autorki i jej starania, by jak najlepiej oddać bezlitosny charakter nędzy oraz obraz powoli umierającej nadziei. Cała historia była bardzo klimatyczna i aż do ostatniej strony, mogliśmy czuć ciężar życia, jaki ciągnie się za bohaterami, oraz zaciskające się na nich szpony głodu. W ciemnościach i zimnie ubóstwa, jedynym pocieszeniem i światłem, wydaje się być uczucie łączące dwójkę młodych ludzi. Autorka poświęciła kreacji Kylanda i Tenleigh czas, co zaowocowało dość wyraźnym psychologicznym portretem obydwojga. Opisy ich przeżyć i myśli, przeplatały się łagodnie, acz płynnie, z tym co ich otacza oraz dotyka. Książki Sheridan, są do bólu przesiąknięte uczuciami. Łagodną, poetycką melancholią. Słodką miłością. Gorzkim rozczarowaniem. Bolesnym dramatem. Tempo akcji rozwija się powoli, nie zaskakując zwrotami akcji, zamiast tego spokojnie prowadząc nas do końca. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że twórczość, język i pióro pisarki opierają się głównie na cieple, czułości i romantyczności, co prawdopodobnie urzeknie jednych, a innych zniechęci. Osobiście, pomimo że w pewien sposób dostrzegam talent autorki, mam z jej książkami problem. Jakkolwiek nie chciałabym się dać ponieść emocjom: zauroczeniu i pożądaniu postaci, nie jestem w stanie przeskoczyć tej przepaści, która czuję, że nas dzieli. Poza tym, Sheridan ma tendencję do pisania dość kwiecistym, chwilami przerysowanym, patetycznym, naiwnym i przesłodzonym językiem, który w żaden sposób nie wydaje mi się naturalny, co skutecznie odcina mnie od tego co dzieje się w danym momencie, sprawiając, że niekoniecznie kibicuję bohaterom w ich wspólnych przeprawach. To co tworzy autorka, nie jest złe czy dobre, w moim odczuciu. Nazwałabym je czymś specyficznym. Jeśli lubicie bajkowe romanse, proza Mii Sheridan jest jak najbardziej dla was. "Bez szans" zabierze was prosto w objęcia gór, gdzie wśród spadających płatków śniegu i śpiewu ptaków, być może dane wam będzie przeżyć wraz z Kylandem oraz Ten, romantyczną przygodę, poruszającą czułe struny. Delikatna miłość rodząca się przy akompaniamencie zapachu lawendy i powiewów rześkiego powietrza, okaże się początkiem nadziei oraz definicją poświęcenia. Jakie wyrzeczenia będzie kosztowało bohaterów, rzucenie się w otchłań uczucia? Przekonajcie się. http://sherry-stories.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-03-2017 o godz 18:41 przez: Natalia-06
Za górami, za lasami, gdzie nędza przesłaniała wszystko, żyli sobie Kyland i Tenleigh. Zakochali się w sobie bez opamiętania, jednak oboje nie mieli nic do zaproponowania oprócz swych miękkich serc. Los chciał, że jedynym ratunkiem dla obojga było stypendium, które jednak było tylko jedno, a ich dwoje. Co zrobić, gdy brakuje nadziei na lepsze jutro jak i jasnego rozwiązania sercowych rozterek? Zagłębiając się w Bez szans, zdałam sobie sprawę, jak dawno nie czytałam dobrego New Adult, które skłoniłoby mnie do jakichkolwiek refleksji dotyczących życia. Właśnie to lubię w tym gatunku; kiedy znajdę jakąś perełkę, wywołuje we mnie mnóstwo emocji i kłębiących się myśli, tak było i tym razem. O ile Bez słów spodobało mi się, ale nie podbiło mego serca, tak Bez szans naprawdę mnie zauroczyło. Może to kwestia fabuły, która sporej części może się nie spodobać, a jednak mnie urzekła swoją prostotą. Cały czas mam przed oczami piękne lasy i pole lawendy, pośród której żyją główni bohaterzy. Mimo swojej nędzy, doceniali swoje życie i byli zdeterminowani, by coś w życiu osiągnąć. Problematyka utworu jest bardzo złożona. Z jednej strony mamy słodką parę, która jednak nie może pozwolić sobie na miłość, ale pomiędzy tym są kłopoty rodzinne, a także dotyczące przyszłości, biedoty. Autorka jednak poradziła sobie doskonale, tworząc słodko-gorzką historię, nie dodając zbyt dużo słodkości, w ostatnim czasie mam dość idealnych powieści, gdzie bohaterzy mają znikome problemy, wyolbrzymiając je. Jedyne, co mi się nie spodobało, to perfekcja postaci. Chodzi mi tu konkretnie, o to, w jaki sposób siebie traktowali, jakby byli bez wad. Każde z nich wyglądało jak bóstwo, pomijając znoszone i poniszczone łachmany, które okrywały ich ciała. Ale nie pogardziłabym jakimiś krzywymi zębami, brakiem oka czy czegoś w tym rodzaju, bo cenię bardziej wady niż zalety. To samo tyczy się charakteru. Ale żeby nie czepiać się na siłę, dodam jeszcze, że oprócz tej kwestii bardzo polubiłam postacie wykreowane przez autorkę przez ich wielowymiarowość. Rozdziały są prowadzone z perspektywy Ten lub Ky, przez co możemy poznać ich bliżej, wspominałam, że kocham analizować myśli postaci? Dodatkowym plusem, a właściwie największym jest zdolność autorki do manipulowania emocjami czytelnika. Naprawdę, przeszło przeze mnie wszystko, co tylko możliwe. Od radości po rozpacz. Najchętniej recenzję tej powieści streściłabym w jednym zdaniu "Kocham tę powieść, proszę, przeczytajcie ją wszyscy". Jeśli oczekujecie od książki czegoś głębszego, co porusza cienkie struny wewnątrz serca, a jednocześnie jest na swój sposób surowe, sięgnijcie po Bez szans. Oprócz dobrego romansu, otrzymacie kilka życiowych rad, które mogą doprowadzić do wielu refleksji. Ale myślę, że najważniejszą myślą tej powieści jest pokazanie, że pomimo prawdziwych przeciwności losu, braku wielu rzeczy, miłość jest w stanie pokonać wszystko i wzmocnić w swoich postanowieniach. Ta pozycja idealnie pokazuje, że dobro najbliższych jest ważniejsze od własnego. Ile jesteśmy w stanie poświęcić w imię miłości? Zostawiam Was z tym pytaniem, zastanówcie się dobrze. Recenzja pochodzi z osobliwe-delirium.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-01-2017 o godz 17:15 przez: Review Junkie
Miłość jest jednym z uczyć, które czasami pozwala nam przetrwać, jednak może złamać nas również na milion sposób. Nie jest łatwo wyznać komuś, że się go kocha w szczególności, gdy za rogiem macha do nas stypendium, które może uwolnić od katuszy miejsca, w którym w tym momencie utknęliśmy. Miłość jest w stanie zakwestionować wszystkie decyzje, wybory oraz totalnie zmienić kierunek, w którym biegniemy. Miłość to moc. Mia Sheridan poprzez ostatnie dwie książki udowodniła, że potrafi pisać. Potrafi napisać coś śmiesznego, potrafi napisać coś łamiącego serce, potrafi napisać New Adult, potrafi rozwalić serce czytelnika, potrafi manipulować uczuciami. Potrafi być również różnorodna, ponieważ każda jej książka jest inna i każda opowiada inną historię dwójki ludzi, którzy w ciężkich sytuacjach życiowych potrafią odnaleźć bratnie dusze. „Bez Szans” jest książką, po której spodziewałam się sporo, poprzednie dwie pozycje wydane przez wydawnictwo Otwarte postawiły poprzeczkę tej powieści, dość wysoko. Czy podołała wyzwaniu? Tak, zaznaczę tutaj, że przyjemniej czytało mi się „Bez Winy”, która była książką zdecydowaną lżejszą oraz mniej dołującą. „Bez szans” uderza czytelnika prawdziwością, surowością oraz realnością miejsca, gdzie rozgrywa się akcja. Nie ma tutaj cukierkowej warstwy, jest jedynie gorzka, która sprawia, że nie każdemu może się to spodobać. W powieści mamy dwójkę bohaterów, którzy od pewnego wydarzenia zaczynają się fascynować sobą nawzajem, to prowadzi ich do większej ilości spotkań, które prowadzą ich coraz głębiej w otchłań zwaną miłością. Oboje są pokrzywdzonymi duszami, które starają się odnaleźć dom, spokojną przestrzeń, w której będą mogli żyć i oddychać swobodniej. Udaje im się to, odnajdują to, czego szukali, ale w jednym momencie wszystko może się zmienić, ponieważ oboje mają inne cele i plany. Nasi bohaterowie są osobami mocno stąpającymi po ziemi, jednak gdy ich dusze zaczynają się łączyć w jedną, nagle ich stopy odrywają się od ziemi, aby szybko ich na nią sprowadzić z powrotem. Miejsce, które jest dla nich domem, jest również ich największym koszmarem. Mia Sheridan potrafi wstrząsnąć czytelnikiem i poruszyć jego stwardniałe serce. Autorka ukradła mi serce już przy „Bez Słów”, a więc kolejne powieści to tylko przyjemność płynąca z czytania jej powieści. Książki Sheridan istnieją, by zwracać uwagę na pewne problemy i ta książka to właśnie robi. Środki bezpieczeństwa, edukacja, orientacja seksualna, ubóstwo oraz brak perspektyw rozwoju, to nieliczne problemy, z którymi możemy się spotkać w tej historii. Może i są to ciężkie tematy, które nadają książce dołujący ton oraz mogą przytłoczyć swoją objętością, ale tak wygląda sytuacja w wielu krajach i wiele osób nic z tym nie robi, żyją w ubóstwie, nie mogąc nic na to poradzić. Osobiście polecam sprawdzenie na własnej skórze, czy książka przypadnie Wam do gustu. Review Junkie, Anna
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-01-2017 o godz 18:18 przez: Lustro Rzeczywistości
Opinia zamieszczona na blogu: http://www.lustrorzeczywistosci.pl/2017/01/bez-szans-mia-sheridan-przedpremierowo.html Każda kolejna powieść Mii Sheridan powieść jest dla mnie zaskoczeniem. Każda z nich zabiera mi cząstkę duszy, dając w zamian porażający koktajl emocji. I może to wszystko jest trochę przewidywalne i nieco zbyt melodramatyczne, ale za każdym razem zostaje w pamięci na długo po przewróceniu ostatniej strony. Bez szans to opowieść o miłości, bezgranicznej, altruistycznej i idealnej. Dajcie się porwać. Początkowe rozdziały "Bez szans" wprawiły mnie w konsternację. Historia wymyślona przez Sheridan wyglądała jak typowa dystopia (sic!) – świat pełen głodu, walka o przetrwanie czy zdobywanie pożywienia w lesie przypomniały mi największe hity młodzieżowych powieści ostatnich lat. Natomiast chwilę później okazało się, że to nie fikcyjny świat, tylko Ameryka, o jakiej nikt z nas nie chce wiedzieć. Uboga, robotnicza, uzależniona od surowców naturalnych. W takich realiach przyszło żyć naszym bohaterom (swoją drogą doskonale wykreowanym). Po typowej dla Mii Sheridan początkowej nudzie czytelnik zostaje wrzucony w wir emocji oraz poznaje miłość, jaka nie miała prawa się zdarzyć. Ten (imię Tenleigh mnie okropnie irytowało) i Kyland zacieśniają więzi, choć wszystko im mówi, ze nie powinni, Rywalizują o jedno stypendium i żyją ze świadomością, że za kilka miesięcy będą musieli się rozstać. Jednak przyciąga ich do siebie ogromna siła namiętności i uczuć, wynikających z tej samej sytuacji życiowej – bohaterowi są sobie bliscy niejako "z urodzenia", doskonale się rozumieją i w pewien sposób uzupełniają. Autorka jednak nie pozwala im na sielankę, a sposoby, które wymyśliła, by ją zburzyć są doprawdy zaskakujące. W powieści znajdziecie również sporo erotyki (ale nie takiej rodem z 50 twarzy Greya) i oczywiście dylematów związanych z podejmowaniem decyzji. Pod względem dramatyzmu i poruszonych problemów książce bliżej do mojego ulubionego Bez słów niż nieco bardziej rozrywkowego Bez winy, ale wszystkie części z tego osobliwego cyklu mają w sobie coś specjalnego. Nie mogę powiedzieć, że tak historia szczególnie głęboko mnie poruszyła, niektórych rzeczy po prostu się spodziewałam, ale i tak podziwiam autorkę za kreowanie historii nieco na przekór oczekiwaniom czytelników. Mia Sheridan zawsze robi coś, co sprawia, że czytelnik zamiera nad lekturą i nie może uwierzyć w to, co czyta, po czym jest trzymany w niepewności przez nieskończoną ilość czasu, by na koniec utopić się w powodzi emocji. Ale czy nie o to chodzi w prawdziwym romansie? Polecam wielbicielom pióra autorki, ale też tym, których wcześniejsze książki nie przekonały Bez szans pokazuje kolejną odsłonę talentu Mii Sheridan i udowadnia, że jeśli chodzi o miłość nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-01-2017 o godz 16:29 przez: Mozaika Literacka
Demokracja, równość i wolność. Te trzy ideały od lat budują markę Stanów Zjednoczonych, ale rzeczywistość często odbiega od pustych sloganów. USA są bowiem krajem wielu skrajności, w którym medialna promocja bogactwa niejednokrotnie przykrywa nędzną i bezosobową codzienność. Mia Sheridan wyprowadza amerykańską biedotę z cienia i tworzy z niej wyjątkowo sugestywną scenerię dla powieści Bez szans. Rozpoczyna się zawzięta gra o lepszą przyszłość, ale jej uczestnicy nie są świadomi przeszkód, jakie na ich drodze postawi niespodziewana miłość. Pośród wodospadów i przepięknych widoków stanu Kentucky ukrywa się małe miasteczko Dennville, w którym garnki mieszkańców wypełnia pustka. Bezrobocie i bieda wyznaczają tu ludzką codzienność, a nadzieja nawet nie próbuje wychylić się na światło dzienne. Tak obskurna rzeczywistość przyświeca też młodym ludziom, którzy mimo braku perspektyw próbują walczyć o lepsze jutro. Tenleigh poświęca się chorobie matki i mimo wiernej pomocy siostry, ciężko jej zadbać o godne życie rodziny. Dziewczyna skrycie wierzy w zdobycie stypendium, które może okazać się jedyną odpowiedzią na okrutną biedę. Z nędzą boryka się jednak nie tylko ona. Dla mieszkającego w pobliżu Kylanda stypendium jest ostatnią deską ratunku, dzięki której chce zamknąć brutalną przeszłość za sobą. Dwoje młodych ludzi zaczyna walkę o jedyny bilet do lepszego jutra, ale na ich drodze pojawia się miłość, której żadne z nich nie było w stanie przewidzieć. Czy w obliczu nieznanego uczucia będą gotowi poświęcić własne marzenia? Mia Sheridan proponuje historię niesłychanie emocjonalną, która widoczną goryczą doszczętnie zalewa myśli. Obraz górskiej społeczności pozbawiony jest tu powszechnie wychwalanego piękna, w zamian figuruje na nim bieda i ludzka bezradność. Autorka z niezwykłą wrażliwością traktuje opisy scenerii, celowo ubierając je w smutek i tęsknotę za godnym życiem. W głowie czytelnika powstaje zatem wizerunek podłej niesprawiedliwości, jaka nieustannie spotyka młodych i naprawdę ambitnych ludzi. Przez tę historię przepływa też potok pięknych wartości, które pozwalają bohaterom wierzyć, że życie ma do zaoferowania coś więcej niż puste frazesy. Chociaż młodzieńczy hart ducha zdaje się skalany brutalną codziennością, to silna wola i realna chęć przetrwania potwierdzają, że nadzieja zawsze umiera ostatnia. Autorka akcentuje wewnętrzne starania bohaterów, ale równie mocno docenia rolę małej społeczności, która w razie potrzeby zaczyna mówić jednym głosem i bez wahania podaje pomocną dłoń. Cała recenzja na stronie: http://www.mozaikaliteracka.pl/2017/01/bez-szans-mia-sheridan-przedpremierowo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-01-2017 o godz 09:00 przez: Bookendorfina Izabela Pycio
"Życie potrafi okaleczyć, ale można znów się podnieść, jeśli się ma wystarczająco wiele siły, a zwłaszcza jeśli istnieje właściwa osoba, która ci w tym pomoże." Przyjemne zaczytanie, niosące nie tylko wartość wciągającej romantycznej przygody, ale również ciekawego spojrzenia na bolączki mieszkańców wymarłego górniczego miasta stanu Kentucky. Miłość intrygująco splata losy dwójki nastolatków, powstaje silne uczucie, przed którym bronią się, lecz jednocześnie ulegają jego urokowi. Kyland Barrett i Tenleigh Falyn marzą, aby wyrwać się z niesprzyjającego i toksycznego środowiska, w jakim się wychowali. Zdają sobie sprawę, że pozostając w Dennville już na zawsze powielą ponure i smutne scenariusze życia członków swoich rodzin. Dla każdego z nich wygranie szkolnego stypendium i wyjazd na uczelnię stanowi ogromną szansę, jedyną okazję do urzeczywistnienia pragnień, zachowania godności, wydostania się z nędzy i bolesnej świadomości bezsilności. Autorka w interesujący sposób pokazuje, jak zmienia się oblicze więzi między głównymi bohaterami, w jakim stopniu są w stanie zrezygnować jedno dla drugiego ze znacznej części swojego ja, oddać partnerowi z trudem wywalczony skarb. Podziwiamy desperacką walkę młodych osób o przysługujący im fragment świata, satysfakcjonujące perspektywy, należne szczęście. Czy uda im się wykorzystać pojawiające się szanse na prawdziwe i wartościowe życie? Odwrócić złe podszepty przeznaczenia i wytrwać w nadziei na zdobycie lepszego jutra? Dlaczego tak ciężko wyrzec się miłości, odebrać sobie prawo do niej, czy jest to w ogóle możliwe, nawet jeśli wynika to ze słusznych motywów? Czy starczy im odwagi, sił i wiary na pokonanie kłębiących się przeciwności losu, zerwanie krępujących kajdan, dokonanie ogromnych zmian? Powieść czytamy szybko, lekka i nośna narracja, ciekawe profile postaci, wciągające wątki, intrygujące zdarzenia, mnóstwo emocji. Kyland i Tenleight nie pozwalają umrzeć nadziei, trwają przy swoich postanowieniach, ale też potrafią żyć dla innych, nawet jeśli nie wszystko układa się po ich myśli. Kolejny raz okazuje się, że pieniądze szczęścia nie dają, a zapewnia go obecność bliskiej osoby, kogoś, kto nas doskonale rozumie i w pełni akceptuje. Książka będąca dobrym pomysłem na poprawienie nastroju, relaks po ciężkim dniu, miłe spędzenie wieczoru z romantyczną historią wyłaniającą się z kart. Zachęcam także do zapoznania się z moimi wrażeniami po przeczytaniu poprzedniej powieści Mia Sheridan "Bez winy", tam również narodziło się wspaniałe uczucie, łączące Kirę i Graysona na przekór tajemnicom i demonom przeszłości. bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-01-2017 o godz 16:58 przez: kogellmogell
🔹Polubiłam Mię Sheridan już w trakcie czytania jej dwóch poprzednich książek, a "Bez szans" tylko spotęgowało to uczucie. Ten kto czytał "Bez słów" i "Bez winy" doskonale wie, że autorka lubi kreować bardzo charakterystycznych i ciekawych bohaterów, oraz osadzać ich w trudnych i nieprzychylnych sytuacjach. Podobnie jest w przypadku jej nowej powieści w której pisarka porusza często pomijany temat biedy, ubóstwa i dosłownej walki o przetrwanie każdego kolejnego dnia w zimnie i głodzie. 🔹Tenleigh i Kyland mieszkają w małym, górniczym i bardzo biednym miasteczku u podnóża Appalachów. Oboje uczęszczają do ostatniej klasy liceum i oboje starają się o stypendium, które umożliwi im wyrwanie się z biedy i rozpoczęcie życia z dala od miejsca w którym się urodzili. Niestety stypendium może otrzymać tylko jedno z nich... Ciężko wybrać kto z tej dwójki ma gorzej: Kyland stracił ojca i starszego brata w tragedii w kopalni i jest pozostawiony sam sobie, Tenleigh zaś mieszka w starej przyczepie razem z chorą matką i siostrą i łapie każdą dorywczą pracę jaką tylko może. Mimo dość krótkiego życia oboje dobrze wiedzą już czym jest głód, zimno, ubóstwo i strach, że ich życie już zawsze będzie wyglądać tak jak do tej pory. Mimo przeciwności losu Ten i Kyland zbliżają się do siebie, ale zdają sobie sprawę, że tylko jednemu z nich za kilka miesięcy uda się wyjechać, a to drugie pozostanie w miejscu w którym nadal będzie musiało walczyć o każdy kolejny dzień... 🔹"Bez szans" początkowo sprawiało wrażenie chłodnej i dość surowej historii, jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej rozgrzewało moje serce. Mia Sheridan nie ma w zwyczaju podawać nam na tacy łatwych i przesłodzonych relacji, zawsze rzuca pod nogi swoich bohaterów sporo cierpienia i wszelakich kłopotów. Pierwsze rozdziały sprawiały wrażenie typowej dystopii, jednak okazało się, że nie jest to żaden fikcyjny świat, a "zapomniane przez Boga" górskie miasteczko. Mimo trudnego tematu i ciężkich przeżyć głównych bohaterów, książka niesie ze sobą dużo optymizmu i jest piękną, chociaż trudną historią o miłości. Pokazuje nam, że los każdego z nas może się jeszcze odwrócić, tylko potrzeba do tego sporo siły, odwagi i samozaparcia. Na co dzień nie doceniamy tego, że mamy co jeść, co na siebie włożyć, gdzie spać i że nie marzniemy we własnym domu, jednak są ludzie dla których nasza codzienność to ogromny luksus. Książka utrzymana jest bardziej w klimacie "Bez słów" niż trochę rozrywkowego - "Bez winy", jest poruszająca i pełna emocji. Teraz nie pozostaje mi już nic innego jak wyczekiwać kolejnej pozycji Mii Sheridan 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa It Ends with Us Hoover Colleen
4.7/5
28,48 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa November 9 Hoover Colleen
4.6/5
28,09 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ugly Love Hoover Colleen
4.5/5
30,04 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nagie serca Hoover Colleen
4.7/5
29,18 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Confess Hoover Colleen
4.6/5
31,32 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Too Late Hoover Colleen
4.5/5
31,01 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Gdyby nie ty Hoover Colleen
5/5
30,20 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pachan Jurga Paulina
4.9/5
31,31 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
4.6/5
31,32 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Now. Maybe Not Hoover Colleen
4.6/5
31,32 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie odpuszczę Brzezińska Diana
4.9/5
30,99 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Layla Hoover Colleen
4.5/5
31,32 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Materiał na chłopaka Hall Alexis
4.5/5
31,56 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Radio Silence Oseman Alice
4.8/5
27,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa 60 Pyznar Magdalena
4.3/5
34,79 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Napisz i spal Sharon Jones
4.4/5
27,16 zł
39,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego