Bez pożegnania (okładka  miękka, 02.2018)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Byli braćmi – bliźniakami – i choć kochałam obu, moje serce należało tylko do jednego z nich.

Lia Del Valle kochała Prestona Sawyera właściwie od zawsze. Córka ubogiej imigrantki z Meksyku, najmującej się do pracy na farmie, wychowała się w Dolinie Kalifornijskiej jako wyrzutek, mając za dom maleńki dawny budynek gospodarczy. Ale jej serce odnalazło wolność na bezkresnych polach farmy Sawyerów i w towarzystwie chłopców, którzy stali się jej jedynymi przyjaciółmi.

Preston wzdychał do Lii, odkąd był nastolatkiem. Ale przed uczynieniem pierwszego kroku powstrzymywała go złożona obietnica. Aż do pewnego skwarnego letniego wieczoru, kiedy połączyły się ich światy – i ciała. Zainicjowało to ciąg wydarzeń, który już na zawsze miał zmienić ich życie.

Lia wraca właśnie do miasteczka po tym, jak zniknęła bez śladu na długich sześć miesięcy. Jest pełna determinacji, aby odzyskać swoje serce, życie i dziecko – syna, który przyszedł na świat jako owoc namiętności, miłości i dojrzewającego latami pragnienia.

Preston radzi sobie z ciężką pracą na farmie i z wychowywaniem ukochanego synka, ale nie jest pewien, czy raz jeszcze poradzi sobie z uczuciem do Lii. I możliwe, że wcale nie ma ochoty próbować. Czy duma i gorycz powstrzymają go przed sięgnięciem po to, czego zawsze pragnął?

Jak naprawić to, co zostało nieodwracalnie zniszczone? Jak wybaczyć niewybaczalne? Jak zrozumieć, że prawdziwy honor bierze się nie ze słów ani z okoliczności, ale z głębi serca, gdzie kryje się prawda? Jak uporać się z dawnymi ranami i odkryć, że zdarza się taka miłość, która jest równie stała i niezmienna jak rodząca plony ziemia?

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1180560856
Tytuł: Bez pożegnania
Autor: Sheridan Mia
Tłumaczenie: Wiśniewska Monika
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-02-28
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 135 x 30 x 215
Indeks: 25138733
średnia 4,6
5
60
4
12
3
4
2
2
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
30 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
01-04-2018 o godz 17:00 przez: mala5317 | Zweryfikowany zakup
Nie spotkałam jeszcze do tej pory książki tej autorki która by mi się nie podobała. Potrafi ona tak ładnie opisywać uczucia i wyrażać emocje że ciężko nawet odkładać daną pozycję przed przeczytaniem. Jej książki niosą ze sobą jakieś głębsze przesłanie i chyba każda do tej pory przeczytana przeze mnie poruszała dość ciężkie tematy. Ponadto ciekawym zabiegiem jest dobór okładek (przynajmniej te wydane w wersji polskiej) i zarazem tytułów książek. Tytuły sugerują o ciągłości serii, natomiast każda książka to zupełnie inni bohaterowie, inne światy i przede wszystkim inne problemy w nich poruszane. Tutaj główną bohaterką jest Lia Del Valle, córka bardzo biednej Meksykanki która dorabia sobie jako pomoc przy zbieraniu truskawek. Matka Lii przekraczając nielegalnie granice z mężem została napadnięta i zgwałcona. Jej męża zabito a na świat w wyniku zbrodni przyszła Lia. Przez całe dzieciństwo Lia traktowana jest przez matkę jako dziecko szatana. Mieszkając z nią w dawnym budynku gospodarczym nie zaznaje ani odrobiny matczynej miłości. W tym pomieszczeniu czuje się jak w więzieniu i jedynej wolności doświadcza na sąsiedniej farmie w towarzystwie dwóch przystojnych bliźniaków. Choć pochodzą z różnych warstw społecznych rodzi się między nimi przyjaźń i zrozumienie. Razem spędzają wiele czasu tworząc trójkę dość zgranych przyjaciół. Książka podzielona jest na kilka najważniejszych etapów zarówno w życiu Lii jak i Prestona, jednego z bliźniaków. Pewne sytuacje poznajemy zarówno z perspektywy jej jak i jego, co jest bardzo ciekawym zabiegiem. Powielę się już któryś z kolei raz pisząc że pozwala to czytelnikowi zmierzyć się z dwiema stronami i tym samym mieć szerszy obraz sytuacyjny. Przeskakiwanie natomiast co kilka lat w czasie daje nam możliwość obserwowania dojrzewania bohaterów. Autorka nie ułatwia nam zrozumienia motywów szczególnie naszej głównej bohaterki, którą poznajemy w czasie teraźniejszym i wiemy tyle że zostawiła synka na sześć miesięcy z ojcem i wraca by go odzyskać. Po czym za chwilę przeskakujemy w przeszłość gdzie nasi główni bohaterowie dopiero co się poznali. A żeby poznać motyw ucieczki Lii i zrozumienie czym się kierowała zostawiając synka będziemy musieli bardzo długo czekać. A uwierzcie mi bardzo ciężko będzie mi się po tym początku do niej przekonać, gdyż nie wyobrażam sobie zostawienie przez matkę swego dziecka. Nie potrafiłam wydedukować co też musiało ją do tego skłonić. Niewątpliwie Preston wykazał się dużą odpowiedzialnością. Przynajmniej tak myślałam na początku. Autorka bardzo fajnie i realistycznie ujęła jego rozterki młodzieńcze i zmagania się ze złożoną obietnicą braterską. Mocno mu kibicowałam. Ważne jest jakimi w życiu kierujemy się zasadami. To nas w pewien sposób definiuje jako człowieka. A on kodeks braterski dość kategorycznie przestrzegał. Czy duma i gorycz powstrzymają go przed sięgnięciem po to, czego zawsze pragnął? Preston i Lia są postaciami nieidealnymi. Nie są krystalicznie biali. Popełniają błędy i potrafią się do tego przyznać. Każde z nich z osobna zmaga się ze swymi wewnętrznymi demonami i tylko pełne zaufanie i otwarcie się na drugiego człowieka sprawi że naprawią coś, co wydawało by się nie do naprawienia. Ta książka wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć nawet po kilku dniach od przeczytania. Ale tak jest z większością pozycji pani Mii Sheridan, więc raczej was nie zaskoczyłam tym stwierdzeniem. W książce obok miłości i pożądania znajdziemy również kwestię dyskryminacji rasowej, biedy i ubóstwa, złych życiowych wyborów i depresji poporodowej. A choć by się wydawało że tematyka dwóch braci zakochanych w jednej dziewczynie jest już oklepana, to tutaj autorka świetnie z tego wybrnęła zaskakując mnie tym samym. Mogłabym wam jeszcze kilka ciekawych sekrecików zdradzić, tylko zdecydowanie większą przyjemność sprawi wam jak same się przekonacie sięgając po nią. Polecam wam gorąco i życzę miłej lektury. 1. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Bez słów" Mia Sheridan 2. P O L E C A N E K O B I E T O M : WBREW ZASADOM Samantha Young 3. P O L E C A N E K O B I E T O M : OSTATNIA SZANSA Samantha Young 4. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Wszystkie odcienie pożądania" Samantha Young 5. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Sztuka Uwodzenia" Samantha Young 6. P O L E C A N E K O B I E T O M : Samantha Young "Cofnąć czas" 7. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski 8. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Piekło Gabriela" Sylvain Reynard 9. P O L E C A N E K O B I E T O M : CALDER Narodziny odwagi Mia Sheridan 10. P O L E C A N E K O B I E T O M : "BEZ WINY" Mia Sheridan 11. P O L E C A N E K O B I E T O M : Samantha Young "To, co najważniejsze" 12. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Wszystko, co w tobie kocham" Samantha Young 13. P O L E C A N E K O B I E T O M : BEZ UCZUĆ Mia Sheridan
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
3/5
08-06-2018 o godz 21:49 przez: Agnieszka | Zweryfikowany zakup
Nie wiem jak do tego odnieść. Uwazam, ze autorka poległa zupelnie. Książka byle jaka, a nawet bym powiedziala 'zla' w porównaniu do poprzednich. Byc moze jest to spowodowane tym, ze autorka po 'bez slow' postawiła sobie za wysoko poprzeczkę i nie dała rady jej przeskoczyć
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
2/5
23-03-2018 o godz 20:41 przez: Jula | Zweryfikowany zakup
Mia Sheridan jest świetną autorką, przykro mi, że ta książkę trzeba uznać za potknięcie. Bardzo sie zawiodłam... polecam inne powieści pisarki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-12-2018 o godz 11:45 przez: Jowita Florek | Zweryfikowany zakup
Kolejna super książka z pod pióra Mii! Polecam, historia pięknie opisana, kobieta ma talent !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-05-2018 o godz 14:20 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
Wspaniała książka, która poruszy serce każdego czytelnika....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-07-2018 o godz 15:57 przez: Milena Anuszewska | Zweryfikowany zakup
Fajna książka, polecam serdecznie warta przeczytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-08-2019 o godz 11:46 przez: Zofia Boniek | Zweryfikowany zakup
👌👌👌
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-05-2018 o godz 11:44 przez: Elżbieta Żarek | Zweryfikowany zakup
Fajna
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-03-2018 o godz 14:05 przez: Weronika Cz.
TEKST Z BLOGA: http://weronikarecenzuje.blogspot.com/2018/03/recenzja-mia-sheridan-bez-pozegnania.html "Bez Pożegnania" to dziesiąta książka z serii "Sign of Love", siódma, która pojawiła się na polskim rynku. Jeśli nie jesteście zaznajomieni z innymi historiami, nie ma cię czym zamartwiać, bo nie mają one ze sobą nic wspólnego. Każda opiera się na innej legendzie o znaku zodiaku, a tym razem Mia Sheridan napisała powieść inspirowaną legendą o Bliźniętach. Wydaje się, że książki Sheridan mają wszystko co kocham w tym gatunku. Wspaniałych bohaterów. Poruszającą i łamiącą serce historię. Inspirujące przesłanie. Piękną, wzruszającą historię miłosną. I chociaż wiem, że nieważne co będę czytać i wszystko co wyjdzie spod jej pióra pokocham, to zawsze udaje mi się znaleźć coś, co sprawia, że jeszcze mocniej kocham tę autorkę. Z każdą kolejną książką Sheridan wspina się na szczeblu mojego uwielbienia i dlatego też tak wielkie znaczenie mają dla mnie jej powieści. Pokochałam Lię bardzo mocno za jej charakter. Myślę, że to dlatego, że w tak wielu aspektach przypomina mi mnie samą, chociaż w wielu także się różnimy. Jest osobą, która trzyma się samotnie, ponieważ nie chce być ciężarem dla innych. Czuje się niekochana przez matkę, która nazywa ją pomiotem szatana, jako, że urodziła się w wyniku brutalnego gwałtu. Inna przez swoje pochodzenie czuje, że nigdzie nie przynależy, a spokój odnajduje jedynie na farmie Sawyerów. Uwielbiam to, jaką zmianę przechodzi w ciągu całej historii. Poznajemy ją jako młodą dziewczynkę, która szuka akceptacji u nieznajomych chłopców, obserwujemy jak zmienia się w młodą kobietę i próbuje odnaleźć się w życiu, jak sięga dna i popada w depresję, a potem powstaje i staje się silną, wspaniałą kobietą. Natomiast Preston i Cole, chociaż bliźniacy, są swoimi całkowitymi przeciwieństwami. Preston patrzy na świat poważnie, jego spojrzenie przenika każdy zakamarek duszy. A to jego ogromne serce, opiekuńczość i honor sprawiły, że moje serducho rozpływało się w zachwycie. Cole to marzyciel, nie przejmował się trudnymi sprawami, był uwielbiany przez wszystkich za swoje lekkie podejście do życia. Żałuję, że miałam tak mało czasu, aby poznać jego postać. Dane mi było go obserwować jedynie jako młodego człowieka, który popełnił kilka głupich błędów. I chociaż autorka pozostawiła wiele niedokończonych spraw dotyczących jego postaci (nie w tym sensie, że o nim zapomniała... dowiecie się, kiedy przeczytacie) to jednak był to Sawyer, a ja od razu pokochałam tych braci. Muszę tu również wspomnieć o matce Lii. Na początku może się wydawać, że jest okropną matką, ale z czasem autorka maluje nam zupełnie inne oblicze i daje nam szanse na zrozumienie, co stoi za jej przykrym zachowaniem. Chociaż nie zaakceptowałam tego, jak przez lata traktowała Lię, tak udało mi się ją zrozumieć, a nawet jej współczuć. Cieszę się, że nawet ona zaznała spokoju w swoim życiu, bo na koniec okazało się, że wcale nie była okropną kobietą - po prostu miała przykre, ciężkie doświadczenia i w pewnym momencie zgubiła swoje serce i duszę. Autorka jest mistrzynią w tworzeniu świata, w którym czytelnik się zatraca i całkowicie odcina od rzeczywistości. Oddałam się całkowicie, czytając "Bez Pożegnania". Zarwałam nie tylko nockę, ale oddałam całą siebie. Mia Sheridan ponownie wzięła moje serce w garść, ścisnęła je, połamała na kawałki, a potem poskładała na nowo. To kolejna powieść o dwójce ludzi, którzy są sobie przeznaczeni. Od razu pokochałam Lię i Prestona, nawet wtedy, kiedy byli dzieciakami. Ich miłość czułam całą sobą i wielokrotnie płakałam, śmiałam się, a nawet ściskałam dłoń na sercu, jakbym mogła jakoś złagodzić ból, który czułam razem z bohaterami. Całe piękno w tej historii tkwi w ich miłości, która chociaż przysporzyła wiele cierpienia, to pielęgnowana przyniosła nadzieję i szczęście. "Bez Pożegnania" to druzgocąca historia o wiecznej miłości, która trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Przynosi żal, łzy, śmiech, złamane serce i nadzieję. Słowa Sheridan kreują świat, w którym czytelnik znika na godziny, a po zakończeniu lektury zostaje z poturbowanym sercem, ale także ogromnym uśmiechem na twarzy i łzami w oczach. Przenikają przez strony książki, proste, a zarazem piękne. Chyba nie muszę nawet pisać, że książkę polecam, bo według mnie powieści Mii Sheridan powinien przeczytać każdy, kto szuka dobrego romansu.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
19-05-2018 o godz 14:53 przez: justa21
Wszyscy jesteśmy równi? „Ludzie są równi, tylko nierówność ich dzieli” – pisał Kazimierz Przerwa-Tetmajer podejrzewając zapewne, że pomimo upływu lat niczego w kwestii tolerancji nie osiągniemy. Nawet jeśli akceptujemy odmienność, to większość z nas robi to wyłącznie wówczas, kiedy bezpośrednio ona nas nie dotyczy, kiedy nie jesteśmy zaangażowani w sprawę. Mimo iż czasy niewolnictwa już dawno minęły, wciąż uznajemy pewne nacje za gorsze, kojarząc je wyłącznie z z wyrobnictwem, nie bacząc na to, co przedstawiciele innych narodowości sobą reprezentują i jacy naprawdę są. Na Lię Del Valle, córkę ubogiej imigrantki z Meksyku, mieszkańcy miasteczka w Dolinie Kalifornijskiej wydali wyrok już dawno. Dla właścicielki posesji, w której jej matka była zatrudniana przy zbiorach truskawek, była tylko dzieckiem Meksykanki, o której pani domu wyrażała się pogardliwie, próbując jednocześnie zniechęcić synów do zabawy z nią. Dla uczniów ze szkoły była tą, po której chodzą pluskwy, przyniesione z hotelu, w którym pomagała swojej matce sprzątać. Dla matki wreszcie była dzieckiem szatana, zrodzonym z gwałtu. W rezultacie dziewczyna dorastała z poczuciem, że nie jest dość dobra, że jest tylko biedną, brudną dziewczyną mieszkającą w szopie. Jedyna odskocznią od tej szarej rzeczywistości i ciężkiego życia, były chwile zabawy z synami właścicieli ziemskich, bliźniakami – Prestonem i Cole`em Sawyerami. Oni nigdy, w przeciwieństwie do ich matki, nie dali jej odczuć, że jest od nich biedniejsza, oni nigdy nie potraktowali jej jak służącej. Przez lata pomiędzy nimi zrodziła się wyjątkowa więź, która w przypadku dziewczyny i Prestona zdawała się być czym więcej. A jednak to nie Preston, tylko Cole, zaprosił Lię na spotkanie, to Cole wymusi obietnicę, by czekała na niego, kiedy on pojedzie na studia. Lia, zdruzgotana faktem że Preston nie jest nią zainteresowany, spotyka się z jego bratem bliźniakiem licząc, że kiedyś obdarzy go miłością. Nie wie jednak, że padła ofiarą rywalizacji o prawo do siebie, że jej ukochany przegrał wyścig i – kierowany źle pojętą lojalnością – usunął się w cień. Cztery lata później, po ukończeniu studiów, Preston i Cole powracają do domu, choć powodem jest śmierć ich ojca, przyspieszona jeszcze suszą i trudną sytuacją farmy. Lia, jak obiecała, wiernie czeka. Skończyła szkołę z dobrymi wynikami, nie stać ją jednak na studia, zaś praca w naleśnikarni wydaje się być jedyną perspektywą. Cole chce ją wyrwać z tego świata, jednak przeznaczenie daje o sobie znać – istniejące od lat napięcie pomiędzy Lią i Prestonem znajduje ujście w zbliżeniu ich ciał, a poryw namiętności skutkuje ciążą dziewczyny. Ciążą naznaczoną cierpieniem, bowiem Cole dowiedziawszy się o zdradzie brata, wsiada na motocykl i ginie w wypadku. Przytłoczony bólem i poczuciem podwójnej straty Preston przygarnia dziewczynę pod swój dach, jednak nie jest w stanie otoczyć jej czułością, jakiej dziewczyna potrzebuje i na jaką zasługuje. Walcząc o utrzymanie farmy nie dostrzega tego, jak Lia źle czuje się w jego domu, jak traktowana jest przez jego matkę, jak bardzo ciężko jej opiekować się samodzielnie dzieckiem. Kiedy doprowadzona do ostateczności dziewczyna znika, pozostawiając synka pod opieką Prestona, całe miasteczko wydaje na nią wyrok. Piętno złej matki ciąży na niej nawet pół roku później, kiedy wraca stęskniona za dzieckiem. Preston jest przekonany, że już nigdy nie będzie w stanie jej wybaczyć, jednak społeczny ostracyzm, z jakim dziewczyna się spotyka, zaskakuje nawet jego. Jak zakończy się ta wyjątkowa opowieść? Przekonamy się dzięki lekturze wspaniałej książki, która porusza wiele ważnych społecznie tematów, a przy tym jest porywającą historią trudnej miłości. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Edipresse opowieść pt. „Bez pożegnania” tylko zwodzi nas swoją lekkością, bowiem Mia Sheridan dotknęła w niej kwestii rasowej segregacji, sytuacji emigrantów starających się stworzyć w obcym kraju siebie na nowo. Mamy tu również portret społeczeństwa, które czuje się lepsze tylko dlatego, że urodziło się w danym miejscu i czasie. Mamy wreszcie historię o miłości i zdradzie, samotności wśród ludzi i przebaczeniu. Historię, której nigdy nie zapomnimy… Justyna Gul Qultura słowa
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
4/5
17-04-2018 o godz 16:30 przez: Książkowe Zacisze
"Bez pożegnania" to historia pozornie lekka i prosta, lecz w rzeczywistości dużo bardziej skomplikowana, niełatwa, a ponadto skłaniająca do refleksji. Nie jest to taki cukierkowy romans, jak mogłoby się wydawać. Książka pokazuje nam życie na farmie, trochę sielskie, lecz w znacznej mierze przepełnione ciężką pracą. Autorka dużo uwagi poświęca imigrantom, często pracującym w polu za niewielkie pieniądze, żyjącym w ubóstwie i cierpiącym z powodu nietolerancji otoczenia. W fabule przewija się mnóstwo scen, obrazujących okrucieństwo i podłość, wymierzone w imigrantów, a także sytuacji, w których traktowani są oni niby grzecznie, lecz z góry, jak ludzie niższej kategorii. Książka jest przemyślana i bardzo wciągająca. Zaskakująca, słodko-gorzka, a do tego z wyraźnym przesłaniem. Autorka porusza wiele aktualnych problemów i skłania do zastanowienia się nad tym, czy właściwe traktujemy innych ludzi. W powieści przewijają się kwestie dotyczące honorowej postawy, trudów macierzyństwa i potrzeby miłości. Jeżeli masz ochotę na wartościowy romans, nasycony namiętnością i poruszający ważne tematy, to myślę, że ten tytuł Cię zadowoli. Bez pożegnania mogę z czystym sumieniem polecić!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
19-03-2018 o godz 00:00 przez: Laura Lisiecki | Empik recenzuje
Czytałam już wiele erotyków i różne książki Mii Sheridan, jednak muszę szczerze powiedzieć, że ten mnie zaskoczył. Był bardzo dobrze zbalansowany pomiędzy uczuciem, a cielesnością. Tym na czekałam. Opowiedziana została świeża historia, która porusza najważniejsze, czy miłości nie da się zabić? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć każdy z nas. Historia rozpoczyna się już podczas nastoletnich miłości, a później najważniejsze momenty już dorosłych osób. Wielokrotnie wczuwałam się w rolę Prestona i Lii i zastanawiałam się, jaką decyzję bym podjęła w ich skórze. Często wzruszająca do łez, mocno rozpalająca namiętnością. Po przeczytaniu pozostawia nas w refleksji. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
31-03-2018 o godz 20:01 przez: redgirlbooks
"Bez pożegnania" opowiada historię Lii i Prestona. Ona była córką nielegalnej imigrantki, a on jednym z synów bogatego plantatora. Znali się od zawsze, ale dopiero wraz z dojrzewaniem uświadomili sobie, że łączy ich coś więcej niż zwykła przyjaźń. Jednak przez lata nie było im po drodze. Aż pewnego skwarnego dnia ich ścieżki się łączą. Spędzają ze sobą wspólne, namiętne chwile, które rozpoczynają serię wydarzeń. Dochodzi do tragedii, podczas której obydwoje tracą kogoś, kogo kochali. Lia zachodzi w ciążę, a parę miesięcy później znika bez śladu. Powraca po sześciu miesiącach aby odzyskać syna i Prestona. Jednak mężczyzna nie potrafi jej zaufać. Przepełniają go gniew i żal, ale również pożądanie. Jednak duma i gorycz nie pozwalają mu jej wybaczyć. Czy będą mieli szansę sobie wszystko wytłumaczyć? Czy miłość zwycięży ze wzajemnymi pretensjami? "Bez pożegnania" to książka, która wraz z biegiem wydarzeń pokazuje czytelnikowi, że nie zawsze życie jest czarno - białe, a niektóre wybory nie przychodzą łatwo. Ta książka powinna niektórym przypomnieć, że nie każdy człowiek może mieć taką silną psychikę jak nasza, że dzieciństwo i niektóre zdarzenia potrafią przygnieść, doprowadzić do beznadziei i ostateczności, a nawet do egoistycznych czynów byle uratować siebie. Dlaczego o tym piszę? Bo po przeczytaniu pierwszych stron tej powieści, potępiłam główną bohaterkę. Nie rozumiałam jaka matka postępuje tak egoistycznie i zostawia swoje małe dziecko bez żadnego listu i wyjaśnień. Odchodząc bez pożegnania, by potem po 6 miesiącach wrócić i oczekiwać, że wszystko będzie takie jak dawniej. Pomyślałam sobie wtedy: "Serio Lia? Masz czelność po czymś takim dziwić się zmian, które spowodowałaś nie tylko w swoim życiu, ale również w życiu innych osób?" Byłam wkurzona, co sprawiło, że przez pół książki miałam mieszane uczucia, co do tej postaci. Jednak wraz zbiegiem historii, w której wychodzą na jaw pewne sprawy, nieco ją zrozumiałam. Bo miałam podobnie do niej. Mia Sheridan porusza w tej książce trudne tematy takie jak trudne dzieciństwo. Lia nie była kochana przez swoją matkę, która widziała w niej coś obrzydliwego i powód zniszczenia jej życia. Dziewczyna nie miała przyjaciół, była skryta, zamknięta na ludzi. Żyła w biedzie, której się wstydziła. Uważała, że została wciśnięta w takie kryteria. Dlatego nie robiła nic, kiedy ją poniżano. A potem? Dorosła, ale te przeżycia zostały w jej psychice. Uwierzcie mi, sama po sobie wiem, że nawet pomimo wielu lat nie da się wymazać tego, co nas łamało tyle czasu i krok po kroku niszczyło. Każdy inaczej reaguje na to, co życie mu przygotowało. Później, kiedy jej i Prestonowi udało się połączyć spadła na nich kolejna tragedia, Lia zaszła w ciąże i od tej pory została sama. Matka Prestona jej nie akceptowała i traktowała jak intruza. Mężczyzna, którego kochała był pogrążony w żałobie i w ratowaniu farmy. Nie miał dla niej wsparcia, chwili czasu na rozmowy, nie okazywał jej czułości. Lia nie miała w nikim wsparcia, nie miała nikogo komu mogłaby zwierzyć się ze swoich trosk. Była zamknięta w czterech ścianach, z dzieckiem, które kochała, ale uważała, że jej miłość nie wystarczała i, że jest złą mamą. Miała wiele obaw, strach z dnia nad dzień coraz bardziej ją ogarniał, a ona pogrążała się w ciemności. I tutaj autorka porusza kolejny ważny temat jakim jest depresja poporodowa. Ja również przez to przechodziłam. Jasne nie zostawiłam swojego dziecka, nadal nie rozumiem jak Lia mogła to zrobić, ale tak jak pisałam - każdy ma inną psychikę, która w każdej chwili można pęknąć. Chociaż można potępiać decyzję głównej bohaterki to uważam, że trzeba ją zrozumieć. Moim zdaniem między nią i Prestonem zabrakło szczerej rozmowy. Dodam jeszcze parę słów o Prestonie i powoli kończę. W większości tego typu książek męscy bohaterowie topią się w pieniądzach, są milionerami, prowadzą własne firmy albo w inny sposób zarabiają grube pieniądze. Mia Sheridan tworzy mężczyzn, którzy zarabiają na własne życie pracą swoich rąk. Jest w tym coś niezwykłego i czułego. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale sama szanuję ludzi, którzy pracują fizycznie. Preston oprócz tego był silny, czuły i troskliwy. Gdyby oboje nie zachowywali się dziecinnie to myślę, że już wcześniej by mieli szansę lepiej się poznać. Bo tak naprawdę pomimo tylu lat znajomości - wiedzieli o sobie tak niewiele. Mam za sobą prawie wszystkie książki Mii Sheridan, które zostały wydane w Polsce. Jest to również jedna z moich ulubionych autorek, których powieści nie mogłabym przegapić. Kiedy zobaczyłam zapowiedź "Bez pożegnania" wiedziałam jedno: MUSZĘ JĄ PRZECZYTAĆ. Nie jest to jedna z jej lepszych książek, brakowało mi w niej czegoś, ale i tak trafiła w moje serce. Poruszyła mnie, wzruszyła, ale sprawiła też, że co nieco mi przypomniała. Książkę wciągnęłam jednego dnia. Pomimo tego, że nie podobało mi się zachowanie Lii i Prestona to całokształt historii stworzony przez autorkę uważam za świetny. Jest w tej powieści nieco emocji: bólu, żalu, gniewu i poczuc
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
22-05-2018 o godz 17:21 przez: Magia słowa
Okładka jest czarno biała, z różowym dodatkiem stanowiącym tytuł powieści. Para na okładce jakoś... średnio mi się podoba. Gdzieś za nimi, w tle, widzimy Diabelskie oko (prawdopodobnie). Oczywiście pominęłam napis nad imieniem i nazwiskiem autorki "Bestsellerowa autorka "New York Timesa". Dlaczego? Ponieważ teraz wszyscy zagraniczni są bestsellerowi. I nie zwracam na to kompletnie uwagi. Grzbiet utrzymany jest w tej samej kolorystyce, więc nie mam zarzutów. Co do samego wydania również nie mam, ponieważ nie spotkałam błędów w druku, literówek. Czcionka jest duża i czyta się dzięki temu szybko, a odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Lektura ta posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed urazami mechanicznymi. Na jednym z nich poczytamy co nieco o autorce oraz znajdziemy odnośniki do stron, gdzie możemy ją znaleźć, a na drugim fragment powieści. Przechodząc stopniowo do autorki, przy pierwszym podejściu do książki "Bez słów", którą mogłam przeczytać w ramach Book Touru, byłam zachwycona. Drugie podejście też było dobre, ale już nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak za pierwszym razem. Z kolei teraz... Jak myślicie? Zachwyciła mnie? Czy wręcz przeciwnie? No dobra, nie będę trzymać Was w niepewności. Było okej. Jestem zadowolona. Może nie zauroczona i zachwycona, ale jest naprawdę dobrze. Głównie przez wzgląd na jedna postać, o której co nieco za moment napiszę. Nową powieść Mii Sheridan czytało mi się niezwykle lekko i przyjemnie. Nie napotkałam jakichkolwiek blokad podczas lektury, więc wszystko jest na plus. Myślę, że i Wy, jeśli sięgnięcie po tę książkę będziecie zadowoleni z pióra, jakim posługuje się autorka. jest przystępny i nie zawiera trudnych słów. Przyznam się jeszcze bez bicia, że w pewnym momentach było mi się ciężko oderwać. Nie mogłam rozstać się z książką ani na moment, dlatego też pochłonęłam ją w ciągu jednego dnia. Za bardzo intrygowały mnie dalsze losy postaci. Dlatego też polecam tę powieść, bo pióro autorki potrafi zainteresować czytelnika, mimo oklepanego tematu, którego można nazwać... schematycznym. Dlaczego schematycznym? Otóż mamy trzy osoby. Jedna dziewczyna i bliźniacy. Oczywiście, chodzi o miłosny trójkąt. Może nie jest on tak rażący i widoczny, bo bohaterowie nie dopuszczają nas do tego, by móc mówić z pełną premedytacją, że "Tak, to był trójkąt miłosny. Ja ją kocham, on też, ja z nią chodzę, a oni mnie zdradzają". Nie jest to takie oczywiste, ale zalatuje tym schematem w książce, więc nie bądźcie zaskoczeni. Niemniej jednak uważam, że nie jest to przyczyna, do skreślenia powieści z listy do przeczytania. Ponieważ nie razi tak strikte bardzo tym schematem, a wręcz jest taka... delikatna? Nasza bohaterka zważa na to, co robi. Przynajmniej w większości chwil życia. Narracja jest tu prowadzona pod względem teraźniejszości i przeszłości oraz z punktu widzenia Lii oraz Prestona. Jak to ja, uwielbiam czytać cudze myśli, a jeśli już w jednej powieści mamy dwóch narratorów, jest lepiej niż dobrze. Jeszcze trzy osoby tez jest w porządku, ale więcej to juz źle mi się czyta. Ale przejdźmy do naszych bohaterów. Lia to biedna meksykanka, która zdaniem większości osób nie zasługuje na nic. Oczywiście nadaje się tylko do pracy, najlepiej fizycznej, za darmo i nagradzać by ją można samymi pogardami. Jednak młoda dziewczyna, bardzo piękna zyskuje sympatię dwóch chłopców, bliźniaków. Może się to wydawać oklepane, nie przeczę. Jednak naprawdę polubiłam tę dziewczynę. Wydawała mi się skromna, ale ze złotym sercem. Nie wiedziała jak żyć, bo matka nie dawała jej przykładu, dlatego też często chciała się przypodobać innym, by być lepszą... Mogłabym dużo o niej opowiadać, o tym, co ją spotkało, ale nie chcę zdradzać Wam za wiele. Bracia - Preston i Cole. Przystojniacy, a jakżeby inaczej. Lubią bawić się z ubogą meksykanką. Jednak gdy zaczynają dorastać, dziewczyna obu chłopcom zaczyna podobać się jako dziewczyna i tak wzdychają do niej oboje. Czy ich polubiłam? Hm. Cole wydawał się w porządku, chociaż jego rozrzutne życie, pod względem kobiet, nie podobało mi się. Za to Preston.... Od początku powieści moje serce biło dla niego. Wydawał się idealny i prawie taki był. Strasznie się zżyłam z nim i odczuwałam każde jedno uczucie, które przeżył on na sobie. Chwilami czułam gulę w gardle i to przytłaczające uczucie, które nie dawało mi odetchnąć. No po prostu mój kolejny, książkowy mąż. :) Reasumując chciałam pogratulować autorce wykreowania porządnych postaci oraz fantastycznego Prestona, któremu oddałam swoje serducho na ponad trzysta stron. :) "Bardzo trudno znaleźć szczęście, kiedy człowiek czuje, że nigdzie nie ma swojego miejsca." Emocje - oczywiście, że są. Chwilami chciało mi się śmiać - chociaż nie często. A momentami było mi tak potwornie smutno, głównie z powodu przeszłości Mii oraz tego, co czuł Preston. Było mi ich tak żal, że jest to aż dziwne. Trójkąt jak nic, a mi zachciało się emocjonować podczas lektury? No niestety, czasem prost
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
23-08-2018 o godz 13:08 przez: InezStanley
Tajemnice dzielone na dwoje. Byli braćmi – bliźniakami – i choć kochałam obu, to moje serce należało tylko do jednego z nich. „Bardzo trudno znaleźć szczęście, kiedy człowiek czuje, że nigdzie nie ma swojego miejsca.” Mia Sheridan to jedna z moich ulubionych autorek. Bez reszty zauroczyła mnie serią o Eden i Calderze (zapamiętałam imiona, a to coś znaczy), ale pozostałe jej książki też dały mi wiele wspaniałych chwil spędzonych na lekturze. W "Bez pożegnania" szukałam także tego samego uczucia, które obejmowało mnie podczas czytania poprzedniczek - czy je znalazłam? Uwielbiam jej piękne historie miłosne i choć może niektóre są lekko przesłodzone, to sądzę, że naprawdę niesamowite jest to, jak takie romansidła działają na wyobraźnię. Właściwie nie tylko na wyobraźnię, ponieważ książka "Bez pożegnania" uświadomiła mi także bardzo wiele prostych, uniwersalnych prawd dotyczących życia praktycznie każdego człowieka, zwłaszcza kobiety i matki. Mia Sheridan ma niewątpliwy talent do budowania klimatu. Chociaż człowiek już na początku wie jak to się skończy, to jednak przeżywałam to całą sobą. Tutaj mamy kilka poważniejszych problemów, zasygnalizowanych bo nie uważam mimo wszystko, że są wyczerpane, kompleksowo omówione. Mamy z jednej strony biedną dziewczynkę, córkę imigrantki, która przyszła na świat w tragicznych okolicznościach, z tego powodu matka Lii, nie okazuje jej miłości, wręcz przeciwnie, stale przypomina jej o tym, jakie zło stało za jej urodzeniem. Dziewczynka pozbawiona jest miłości, wsparcia, później, zmagać się będzie z ciężką depresją, z poczuciem osamotnienia, to przerośnie niemalże każdego, nie tylko kobietę tuż po porodzie. Nie umiałam się również oprzeć tej miłosnej historii, lubię takie klimaty, że miłość wszystko zwycięża, że pomimo przeciwności, cierpienia ona wciąż tli się w człowieku. Wydaje mi się, że jest to świadomość, na której można się porządnie oprzeć. A Mia Sheridan pięknie o tym pisze. Zanim przechodzimy do faktycznej fabuły, najpierw autorka przybliża nam dzieciństwo Lii, Prestona i Cole'a ich dorastanie, młodość. Te gorsze i te lepsze momenty. Daje nam szansę najzwyczajniej w świecie ich poznać i zaobserwować jak się z czasem zmieniają. Dopiero potem zaczyna się fabuła z czasów teraźniejszości. I mimo że miałam momenty, w których się nieco niecierpliwiłam, bo chciałam w końcu przejść do faktycznej fabuły, to myślę, że autorka zrobiła bardzo dobrze. Dzięki temu możemy ich najzwyczajniej w świecie poznać i to nie przez fakty, które oni wyznają w rozmowie, a przez wydarzenia, które się rozegrały. Pokochałam obydwu chłopaków i sama zauważyłam, jak bardzo się różnili. Jeden jest spokojny, opanowany, ale ma złote serce,a drugi.. też ma wielkie serce, ale nie podchodzi do życia poważnie, przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Ii przyznam, że podzielam wybór Lii. A jeśli o nią chodzi... to zwyczajnie ją podziwiam. To, ile ona przeszła, ale jak silna pozostała, jest warte podziwu. Może w pewnym momencie się odsunęła, ale nie winię jej za to. Wróciła silniejsza. Jak każdy z nas, jest tylko człowiekiem, a każdy ma swoje granice. Dotychczas moim faworytem, jeśli chodzi o powieści Sheridan było „Bez słów”. Po skończeniu zastanawiałam się, czy „Bez pożegnania” je pobiło, czy nie. Ostatecznie pierwsze miejsce pozostaje takie, jakie było, ale niewiele brakło, do tamtej mam po prostu ogromny sentyment. Faktem jest jednak, że opisywana tu książka podobała mi się bardziej, niż „Bez szans”, czy „Bez winy”, a już na pewno niż „Bez lęku”, które to lubię najmniej. Zdecydowanie polecam, zarówno miłośnikom Mii Sheridan, jak i tym, którzy jeszcze jej nie znają (choć tym drugim - „Bez słów” chyba bardziej ;P Choć z drugiej strony... wtedy możliwe, że podobnie jak ja, będziecie wszystkie książki tejże autorki do niej porównywać ;P). Na półce czeka jeszcze „Bez szans”, więc jestem ciekawa, jak wypadnie i niedługo się za to biorę ;) Bez Pożegnania jest to niesamowita historia, która porusza serce. Losy Prestona Lii w tej powieści są tak niesamowite i tak realistyczne. Od samego początku autorka nie pozwala nam się nudzić a zwłaszcza, przy Colu i Prestonie. Niektóre sceny czytałam z zapartym tchem, aby jak najszybciej dowiedzieć się jak to wszystko się potoczy i czy młodzi kochankowie wybaczą sobie popełnione przez nich błędy. W książce jest poruszane tematy straty bliskich i depresji. Ten pierwszy jest bardzo ciężki gdyż sami musimy uporać się i nikt nie może nam pomóc, lecz może tylko uśmierzyć. Jeśli chodzi o temat depresji po porodowej to temat tak bardzo życiowy. Wiele osób boryka się, lecz mając wsparcie najbliższych i pomocy specjalisty można zniwelować skutki. Nie spodziewałam się, że autorka napiszę o takich ciężkich tematach, które powinniśmy głośno mówić. Wzruszająca książka o dwóch braciach zakochanych w jednej dziewczynie. Serce i rozsądek rzadko idą w parze. Gdy dochodzą do nich głęboko skrywane tajemnice, trudno o proste wybory. Gorąco Polecam !!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
3/5
16-04-2018 o godz 20:53 przez: ejotek
Nie znam wprawdzie całej twórczości Mii Sheridan, ale po przeczytaniu trzech powieści, polubiłam ten styl pisania na tyle, by z radością i pulsującym zaintrygowaniem oczekiwać na lekturę kolejnej książki. Pomimo zmiany wydawcy, również i ta powieść otrzymała tytuł rozpoczynający się na 'bez'. Moim absolutnym faworytem jest do tej pory 'Bez słów' - czy niniejsza powieść jej dorówna i zajmie wyjątkowe miejsce w moim sercu? Prolog Wyjechała bez słów, bez pożegnania, bez choćby listu z wyjaśnieniem... Przez pół roku nie dawała znaku życia, nie licząc się z uczuciami dwóch mężczyzn swojego życia. Dlaczego uciekła? Wyrachowanie? Choroba? Krzywda? Co takiego się musiało wydarzyć, że matka opuściła swoje maleńkie dziecko ot tak...?? Teraz wróciła... znów 'ot tak'. Tylko czy zostanie przyjęta z otwartymi ramionami? Sama na to nie liczy... Linmoor, Kalifornia Lia jest córką meksykańskiej imigrantki i żyje z poczuciem braku miłości oraz zrozumienia ze strony matki a ma to związek z momentem jej poczęcia. Mieszkają w jednoizbowej szopie śpiąc na dmuchanych materacach, co dla nastolatki jest nieustannym powodem do wstydu. Dlatego jej relacja z synami dawnych pracodawców matki - bliźniakami Cole'm i Prestonem Sawyerami - jest źle postrzegana przez ich matkę. Chłopcom nie przeszkadza status materialny Lii a one znajduje u nich zwykłą dziecięcą a potem młodzieńczą przyjaźń. Sprawy komplikują się z chwilą, gdy cała trójka zaczyna dorastać a trzy lata starsi Sawyerowie darzą czternastoletnią Lię czymś więcej niż przyjaźnią... Czy nieśmiała dziewczyna wyzna obiektowi uczuć to, co podpowiada jej serce, zanim chłopcy wyjadą na studia? Czy uczucia tak młodych ludzi mają szansę przetrzymać próbę czasu i odległości? Lia nie wiedziała nic o zakładzie. Preston nie wiedział, ile w tej sprawie było kłamstw. Cole nie znał prawdziwych uczuć brata ani Lii. Czy równanie z tyloma niewiadomymi ma szansę zostać rozwiązane? I to jeszcze w taki sposób, by wynikiem mogło być szczęście? Ogromnie poplątana historia, w której zabrakło prawdziwego początku i czasu na szczerą rozmowę. Czy dwoje tak różniących się etnicznie i finansowo ludzi ma szansę na miłość? Autorka zwróciła uwagę na kilka ważnych w naszym życiu spraw - depresja poporodowa, wczesne macierzyństwo, brak poczucia przynależności czy szans na radę od starszych i doświadczonych. Pokazała czym jest przyjaźń, miłość, ale również jak kłamstwa, oszustwa i brak wsparcia mogą zburzyć marzenia. Dużo miejsca zostało poświęcone również pozycji imigrantów, często nielegalnych, którzy przybyli do USA, by zapewnić swym rodzinom lepszy byt, jednak nie zawsze jest to takie łatwe... Odtrącani, pogardzani, ale nie lękający się ciężkiej pracy... I jeszcze ostatnia, choć nie mniej ważna kwestia - zewnętrzne podobieństwo idące w parze z wewnętrznym przeciwieństwem bliźniąt. W przypadku Sawyerów to koncertowo pokazana odmienność - spokojny i kochający rodzinną farmę Preston kontra zwariowany i marzący o przygodach z dala od domu Cole. Moim zdaniem to najsłabsza z książek Sheridan, spośród tych które miałam okazję czytać. Bardzo długo wieje nudą, nie dzieje się nic ciekawego, niektóre kwestie powtarzane są po wielokroć, tak jakby autorka nie wiedziała jak poprowadzić akcję. W usta niedojrzałych nastolatków wkładane są kwestie o wiele dla nich za poważne a Lia została pokazana jako zbyt skryta i nadto wycofana z życia, by choć słowem zająknąć się w temacie swoich uczuć. A do tego dziwne (nie chcę pisać szczegółowo, by nie zdradzić zbyt wiele) zachowania bliźniaków... Trzeba naprawdę dużej wytrwałości, by dotrzeć w tej książce do momentu, który naprawdę rozkręci dotychczasową stagnację fabuły - szkoda tylko, że to muszą być aż takie tragedie! Dopiero wtedy moje postrzeganie tej historii się zmieniło a czytanie nabrało tempa i już do końca nie mogłam się oderwać. Podsumowując - "Bez pożegnania" to powieść o poszukiwaniu lepszego życia, niedotrzymanych obietnicach, kłamstwach i śmierci bliskich osób, ale również o miłości, która dzięki staraniom obu stron i racjonalnej rozmowie ma szanse się odrodzić. Jest to historia przepełniona bólem, rozgoryczeniem, upokorzeniem, samotnością, gniewem, pożądaniem, gwałtownym seksem oraz radością. Ja nie jestem w pełni usatysfakcjonowana, jednak może Was zauroczy bardziej? Wszak to opowieść o życiu, miłości i darze, jakim jest dziecko... recenzja pochodzi z mojego bloga: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
26-03-2018 o godz 19:37 przez: KobieceRecenzje365
Dziś zapraszam Was na recenzję książki jednej z moich ukochanych autorek, czyli Mii Sheridan. Autorka skradła moje czytelnicze serce historią Archera i Bree z powieści „Bez słów” i już wtedy wiedziałam, że przeczytam wszystko, co wyjdzie spod jej pióra. Słowa dotrzymuję i na swoim koncie mam wszystkie jej książki, które ukazały się na naszym rynku wydawniczym, więc dziś zapraszam Was na moją opinię o „Bez pożegnania”. Czy i ta historia wywarła na mnie ogromne wrażenie? Przekonajcie się sami. „Byli braćmi – bliźniakami – i choć kochałam obu, moje serce należało tylko do jednego z nich.” Lia Del Valle to córka ubogiej emigrantki z Meksyku. Dziewczyna całe życie czuła się jak wyrzutek, przez to, że wraz z mamą klepała biedę. Jednak nie była całkiem sama, gdyż przyjaźnią obdarzyła ją dwójka chłopców – Preston i Cole. Jej mama przez jakiś czas pracowała na farmie u ojca chłopaków i to wtedy pomiędzy tą trójką nawiązała się prawdziwa przyjaźń. Gdy Preston stał się nastolatkiem, zrozumiał, że czuje do Lii coś więcej niż tylko przyjaźń, jednak złożona obietnica, przez lata powstrzymywała go przed zrobieniem pierwszego kroku. Lia od zawsze wiedziała, że to Preston jest tym, którego kocha, ale myślała, że dla niego jest tylko przyjaciółką i cierpiała w milczeniu. Gdy po latach wreszcie zrozumieli, że nie potrafią bez siebie żyć, wszystko zaczęło iść ku dobremu. Niestety pewnego dnia Lia wyjechała bez słowa, zostawiając Prestona z ich malutkim synkiem. Dlaczego dziewczyna postanowiła uciec? Czy po powrocie uda się jej odzyskać rodzinę? Tego musicie dowiedzieć się sami. Moje recenzje książek Mii Sheridan zawsze są pełne ochów i achów, ale to niekwestionowana mistrzyni romansów, której twórczość po prostu kocham i uwielbiam. Poza tym to autorka, która nie boi się tworzyć bohaterów z krwi i kości i odchodzi od stereotypu pięknych i wymuskanych postaci, które spotykamy we większości książek. Dzięki temu jej powieści stają się bardzo realne i bardzo łatwo można utożsamić się z bohaterami. Tym razem mamy do czynienia z Lią, córką ubogiej emigrantki z Meksyku, dla której bieda i niedostatek to chleb powszedni oraz z Prestonem, synem dobrze sytuowanego farmera, który nie boi się ciężkiej pracy i wie, że swoją przyszłość złączy z rodzinną farmą. To naprawdę jest dużym atutem książki, bo lubię, gdy bohaterowie, to osoby prawdziwe, którzy mają tak jak my dużo na głowie, i które wiedzą jak wygląda prawdziwe życie. Oczywiście głównym wątkiem w książce, jest uczucie pomiędzy bohaterami, które autorka opisała naprawdę w piękny sposób. Widzimy, jak przyjaźń zmienia się w miłość i jak bohaterowie zmagają się sami ze sobą i ze swoimi uczuciami. Książka pełna jest namiętności, czułych gestów i ukrytego pożądania. Jednak autorka nie skupiła się tylko i wyłącznie na tak miłym wątku, jak miłość między bohaterami, bo poruszyła w książce kilka ważnych tematów. Jeden z nich, który moim zdaniem jest najważniejszy, to segregacja rasowa i szykanowanie ze względu na pochodzenie. Autorka z brutalną szczerością pokazała, jak niesprawiedliwi potrafią być ludzie w swojej ocenie, jak potrafią dokopać i niszczyć ludzi, którzy nie mieszczą się w ich kanonach społeczeństwa. W książce znajdziecie jeszcze jeden naprawdę ważny temat, ale o nim nic nie napiszę, bo bym od razu zaspoilerowała. Myślę, że podczas lektury domyślicie się o co mi chodziło. Mia Sheridan kolejny raz udowodniła, w jak piękny i emocjonujący sposób potrafi pisać o miłości, o ludzkich dramatach, o skomplikowanych relacjach rodzinnych oraz o braku zrozumienia. To kolejna jej książka, która dostarczyła mi mnóstwa emocji, która niejednokrotnie doprowadziła mnie do wzruszenia, i która rozbiła moje serce na milion kawałków. To powieść, która porusza i nie daje o sobie zapomnieć i choć dalej najbardziej kocham historię Archera i Bree, to jednak opowieść o Prestonie i Lii wywarła na mnie duże i pozytywne wrażenie, więc śmiało mogę powiedzieć, że „Bez pożegnania” zajmuje u mnie drugie medalowe miejsce. Teraz czekam na kolejną książkę Mii i wiem, a nawet jestem przekonana, że mam na co czekać. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-04-2018 o godz 20:12 przez: savine
Czy jest jakaś osoba, która nie kojarzy tutaj Mii Sheridan? Jest ona idealnym połączeniem Nicholasa Sparksa i Collen Hoover. Niesamowita autorka, która zdobyła serca czytelników. Sama jestem zakochana w jej twórczości, a moja przygoda zaczęła się od książki "Bez Szans". Mocno mną wstrząsnęła i wzruszyła. Teraz nadszedł czas na książkę "Bez pożegnania".Czy było to równie owocne spotkanie? Annalia jako mała dziewczynka poznaje Prestona i Cole'a Sawyerów, od razu nawiązuje z nimi więź i się z nimi zaprzyjaźnia. Matka Lie jest imigrantką i niegdyś pracowała na farmie ojca bliźniaków. Preston i Cole może i są bliźniakami, ale nie mogli się bardziej od siebie różnić. Preston jest tym spokojniejszym i bardziej troskliwym. Cole lubi dobrą zabawę i jest duszą towarzystwa. Obydwoje troszczą się o Lie, ale to Preston w skrycie od dawna, czuje do niej coś głębszego i nie zdaje sobie sprawy, że Annalia odwzajemnia jego uczucia. Dopiero po kilku latach wyjawiają wszystko co im leży na sercu i można by było pomyśleć, że dobry początek do tego by mogli żyć długo i szczęśliwie. Wtedy jednak następuje ciąg nieprzyjemnych zdarzeń, które zmienią wszystko. Kilkanaście miesięcy później Lia bez pożegnania opuszcza miasto i zostawia Prestona oraz ich maleńkie dziecko. Po pół roku powraca i chce wszystko naprawić. Jak zareaguje Preston? Czy dowie się dlaczego Annalia wyjechała? Książka jest opisana z perspektywy obydwóch bohaterów. Przedstawia ona wydarzenia, które miały miejsce wcześniej oraz te w teraźniejszości. Ja może zacznę wam od przedstawienia bohaterów. Annalia - dziewczyna, która wywołuje w czytelniku różne emocje - są osoby, które ją lubią, a które potępiają jej zachowanie. Jest w końcu matką, która zostawiła własne dziecko, ale jaki miała powód? Przy pierwszych stronach sama ją zlinczowałam za to co zrobiła, dopiero później, kiedy wszystko wyjaśnia, zaczynam rozumieć jej postępowanie. Czy popieram je w stu procentach? Nie. Myślę, że jej sytuację można by było rozwiązać na różne sposoby, choćby rozmową. Chociaż ciężko wczuć mi się w kobietę, która urodziła dziecko, bo sama tego nie przeżyłam. Nie wiem co ona odczuwa w tamtym momencie, jakie obawy się w niej rodzą, ale na pewno każdy przeżywa to na swój własny sposób. Podobała mi się jej zmiana, kiedy już wróciła do miasta. Była dużo silniejsza, zdeterminowana, a wszystkie ciosy brała na klatę, chociaż mogła pokazać trochę pazurków. W wieku nastoletnim jej postać mnie odrobinę irytowała. Taka niezdecydowana i nieporadna. Preston to taki cud chłopak, niemal idealny. Lubiłam jego postać. Lojalny, wierny, ciężko pracuje, jest niesamowitym ojcem i bezgranicznie kocha Lie. Myślę, że sama książka poruszała nie jeden, a kilka istotnych kwestii, m.in. macierzyństwo w młodym wieku albo imigrację. No ale tak, najważniejszym wątkiem była miłość Prestona i Annalii. Bardzo piękna, porywająca i emocjonalna. Jestem zakochana w tej pozycji, nie mogłam się od niej oderwać. To nie jest łatwa historia, ale tym właśnie są książki Mii - są życiowe i prawdziwe. Wprost jest pokazane, że życie jest krótkie i że wcale nie jest takie kolorowe, a na wszystko trzeba sobie zapracować. Skomplikowana i łamiąca serce fabuła daje czytelnikowi szansę przeżywania wszystkiego razem z bohaterami. Mia ani przez moment mnie nie zawiodła. "Bez pożegnania" to wyjątkowa historia opowiadająca po prostu o życiu. Ma niesamowite przesłanie. Spodoba się ona zwłaszcza osobom, które lubią czytać książki o drugiej szansie. http://slowamiksiazek.blogspot.com/2018/04/bez-pozegnania-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
5/5
23-04-2018 o godz 12:46 przez: lolly
Cały problem w tej książce leży w niewypowiedzianych słowach, uczuciach, kłamstwach, strachu i milczeniu. To one spowodowały szereg sytuacji, w których znaleźli się bohaterowie. Ona trzymająca się na uboczu, jako biedna nastolatka, której matka codziennie przypominała, że jest dzieckiem szatana. Dziewczyna mająca tylko dwóch przyjaciół - Cola i Prestona, bliźniaków z farmy, na której lata temu mieszkała z matką pracującą tam. Mimo, że kochała ich obu, to tylko jeden w pełni skradł jej serce. To książka, która idealne obrazuje nieszczery świat. Bo wystarczyło wyznać prawdę, zwierzyć się i zawalczyć, a wszystko potoczyłoby się inaczej. "Bez pożegnania" rozpoczyna się dość mocnym prologiem i po przeczytaniu go pomyślałam, że absolutnie nienawidzę głównej bohaterki. Następnie przenosimy się do przeszłości, do lat dziecięcych, a potem nastoletnich, dzięki czemu autorka chciała bliżej nakreślić czytelnikom życie bohaterów i ich relacje. Wówczas zapomniałam o prologu, a bohaterowie po troszeczku zyskiwali moją sympatię. Aż w końcu dochodzimy do teraźniejszości i w moim odczuciu akcja obumiera. Mam na myśli to, że autorka postanowiła przystopować i złagodzić sytuację, co nie powinno mieć miejsca, bo bohaterka za to co zrobiła zasługuje na trzymanie ją na dystans. Z drugiej jednak strony wciąż poznajemy nowe fakty, urywki czasu, który wpłynął na jej decyzję i ja osobiście zaczynałam ją rozumieć w pewnym stopniu. Lia to bohaterka, która nie została nauczona miłości, nie doznała ciepła rodzinnego i nie miała skąd brać przykładów. Ona aż się prosiła o odrobinę czułości. Dlatego też trochę "usprawiedliwiam" jej decyzję, choć nie popieram, bo znów - tu była potrzebna rozmowa, a inaczej by się to skończyło. Preston natomiast podobnie jak Lia mnie zawiódł, biorąc pod uwagę wspomnienia z przeszłości, bo też nie wykazał pomocy. Oboje więc są winni. Jeśli chcecie wiedzieć czego, musicie sami przeczytać i się przekonać. "W jej pięknych oczach ujrzałem swoją przeszłość i przyszłość. Niezwykłą, silną kobietę, która miała odwagę wrócić do mnie. Widziałem miłość i dom." Plusem niewątpliwie jest narracja pierwszoosobowa naprzemienna, bo w tej historii koniecznością było poznanie myśli i uczuć obojga bohaterów. Minusem natomiast to, że zabrakło kilka rozdziałów, kilka wyjaśnień tego, co działo się między przeszłością a teraźniejszością, szczególnie, że te rozdziały powinny być kluczowe. Mia Sheridan ma to do siebie, że w jej książkach momentami jest zbyt ckliwo i tu również tak było, głównie pod koniec. Nie uważam tego jednak za minus. "Bez pożegnania" wywołała we mnie masę emocji i przeżywałam każdą sytuację wraz z bohaterami. Ujęła mnie w jakiś sposób i bardzo mi się podobała. Może dlatego, że autorka nie skupiła się wyłącznie na uczuciu między bohaterami, a poruszyła wiele bardzo ważnych kwestii życiowych. Między innymi macierzyństwo, depresja, odtrącenie, żałoba, braterstwo i honor. Według mnie to piękna książka i jak najbardziej polecam fanom autorki, jak i tym, którzy jeszcze jak dotąd nie mieli okazji zapoznać się z jej piórem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
17-03-2018 o godz 10:59 przez: Wąchając książki
Czasem wydaje się, że niemal wszystkie motywy i wątki zostały już w romansach wykorzystane. I możliwe, że tak się stało, dlatego też w tym gatunku nie liczy się, a przynajmniej nie powinna się liczyć, tak bardzo sama oryginalność fabuły, ale raczej uczucia i emocje towarzyszące bohaterom. Czyż miłość i nienawiść nie są największymi wrogami i sprzymierzeńcami ludzi? Twórczość Sheridan jest niemal całkowicie przesiąknięta wszelakiej maści emocjami i było tak od samego początku, kiedy tylko zaczęłam czytać jej książki. Jak dotąd to właśnie „Bez pożegnania” bezsprzecznie wygrywa pojedynek. Kierując się opisem z tyłu książki, nie znajdziecie za wiele słów zachęty i myślę, że jest to nawet dobre posunięcie, ponieważ najlepiej czytać tę powieść w pełnym zaskoczeniu i niewiedzy. Nie da się ukryć, że jest to jedna z najbardziej poruszających historii, ale również jedna z doroślejszych książek z młodymi bohaterami, którą miałam okazję przeczytać. Lia jest stosunkowo młodziutką osobą, która musi walczyć nie tylko o miejsce do spania, edukację, ale również o miłość, nie tylko tą romantyczną. Uważam, że ta postać jest na swój sposób tragiczna i chociaż w koniec końców odzyskuje spokój ducha, to nie można jej nie współczuć na każdym kroku. Wielokrotnie byłam oburzona zachowaniem bliskich i dalszych dla niej postaci, jednakże myślę, że w tej kwestii dużą rolę odegrali dorośli, którzy przecież powinni świecić przykładem. Tak naprawdę z bliźniaków łatwiej, chociaż autorka chyba próbuje nas przekonać, że jednak nie, jest polubić Prestona. Jest on cichy i poważny, można na nim polegać. Właściwie w niektórych przypadkach można pokusić się o stwierdzenie, że ma serce na dłoni. Co do Cole'a, to chyba na jego postać wiecznie przymykałam oko. Trochę irytował, ale ogólnie był mi raczej obojętny. Typ zabawnego, ironicznego chłopaczka, któremu wszystko uchodzi na sucho, a jeśli nie, to zajmie się tym ktoś inny. Wątek z tą dwójką mężczyzn był naprawdę ciekawy, chociaż nie spodziewałam się takiego rozwinięcia. Powieści Mii Sheridan mają w sobie to coś, co tak bardzo uwielbiam w romansach. „Bez pożegnania” jest historią bardzo dojrzałą, ale zarazem dziecinnie naiwną. Zdecydowanie przoduje ból, zagubienie i niepewność, od czego aż serce boli. Bohaterowie uczą się radzić sobie z tragiczną rzeczywistością, ale również ufać sobie nawzajem, co nie zawsze im wychodzi. Myślę, że jest to nie tyle fantastyczna przygoda, co oderwanie się na chwilę, chociażby krótką, od codziennych problemów i zagłębienie się w świat prawdziwej, niewinnej miłości, która rozkwitała przez wiele lat i napotkała wiele problemów, które zaowocowały naprawdę silnym i niepowtarzalnym uczuciem. Ale również przeczytacie w niej o bólu, próbie odnalezienia siebie i walki z rzeczywistością, która czasami bywa aż zbyt okrutna. https://wachajac-ksiazki.blogspot.com/2018/03/bez-pozegnania-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Podobne do ostatnio oglądanego